Zobaczymy jeszcze , Dobranoc
Ok
Dobranoc ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Strony Poprzednia 1 … 457 458 459 460 461 … 470 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Zobaczymy jeszcze , Dobranoc
Ok
Dobranoc ![]()
No tak, w końcu tornado jesteś, a tornado bardzo szybkie jest
A co u Ciebie Różo? Jesteś?
Jaga, mam nadzieję, że wkrótce zajrzysz na forum, bo już trochę Cię nie ma, no i mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze :*
No tak, w końcu tornado jesteś, a tornado bardzo szybkie jest
![]()
A co u Ciebie Różo? Jesteś?
Jaga, mam nadzieję, że wkrótce zajrzysz na forum, bo już trochę Cię nie ma, no i mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze :*
Oj tak szybka i szalona ![]()
Jaga
Czekamy na Ciebie.
Też mam nadzieje,że u Ciebie wszystko ok?
Pozdrowionka.
Różo
A co tam u Ciebie?
Hej,
wywołaliście mnie.
Od czego by zacząć? Po pierwsze- przepraszam, że długo się nie odzywałam, ale uwierzcie, że nie miałam czasu.
Jutro babcię wypisują. W związku z tym miałyśmy pełno spraw do załatwienia- specjalne łóżko, tzn. szpitalne, rehabilitację (o ile w ogóle to coś da
), pielęgniarkę, która będzie nam pomagać w przewijaniu pampersów, myciu itp., materac na odleżyny, do opieki społecznej też jeździłyśmy, bo wiele rzeczy opieka załatwia.
Poza tym musieliśmy przygotować mieszkanie, a dokładniej jeden pokój przeznaczony tylko dla babci.
Z łóżkiem była gonitwa, ale udało nam się wypożyczyć z Caritasu. Dzisiaj właśnie rodzina, która przed nami je miała, przywiozła je. Naprawdę uczynni ludzie- złożyli to łóżko, bo stwierdzili, ze sami nie dalibyśmy rady, naprawdę są jeszcze dobrzy ludzie.
Samo łóżko- mogę napisać Mercedes wśród tego typu sprzętu.
Ogólnie nie wiem, jak przeżyłam ten tydzień, bo był naprawdę ciężki.
Teraz do sedna- co z babcią?
Ano nie jest wesoło.
Dwanaście dni, które spędziła w łóżku spowodowały, że demencja zrobiła niewyobrażalny postęp- jest tragicznie- nie mówi, nie chce jeść, nie odpowiada na pytania. Kompletnie nic do niej nie dociera- ożywia się tylko w momencie, gdy pielęgniarki robią jej toaletę. Ożywia, czyli krzyczy, broni się, drapie i wyzywa, a tak leży, jak roślinka.
Fizjoterapeutki co prawda próbują ją sadzać, ale nie wykonuje żadnych poleceń, gdzie przed złamaniem, gdy się jej powiedziało, żeby np. ruszyła prawą stopą, to potrafiła to wykonać, a teraz, gdy mówi się coś do niej, to patrzy tylko bezmyślnie z otwartą buzią...Tak jakby większość bodźców do niej nie docierało.
Taki stan nastąpił dosłownie w przeciągu tego tygodnia!
Ona przedtem może nie była błyskotliwa, bo wiadomo- demencja, ale żartowała, śmiała się, coś tam sobie od rzeczy mówiła.
Pielęgniarki powiedziały, że często tak się zdarza, bo gdy się położy starszego człowieka z Alzheimerem lub demencją- przyjmują kogoś, kto w miarę kontaktował, a wypisują już praktycznie roślinkę...
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jedno nieszczęście. Tak, jakby sytuacja z babcią nie wystarczyła.
W sobotę widziałam się z K.- było miło, dzień, na który czekałam cały tydzień. W sobotę umówiliśmy się od razu na niedzielę, miał mnie zabrać na ryby lub po prostu na spacer...
Rano otrzymałam smsa, że niestety, musimy przełożyć spotkanie.
Okazało się, że mój lokator- ten sam chłopak, który nas zapoznał, zaczął pisać smsy do K. na mój temat...Bynajmniej nie były to miłe wiadomości.
W każdym razie zrobiło mi się bardzo przykro, ponieważ nie wyrządziłam mojemu lokatorowi żadnej krzywdy, zawsze starałam się pomóc- o co poprosił, to zawsze spełniałam. Ba, często szkoda nam go było i gdy coś miałyśmy dobrego ugotowane, to mu podrzucałyśmy, podwoziłam go do pracy, często też sama mu to proponowałam, a nie zawsze mi to pasowało.
Z drugiej strony zdenerwowało mnie to, że K.- w końcu człowiek dorosły, polega na słowach kolegi.
Naprawdę nie wiem, co tamten nawypisywał, ale mogę się domyślić, ponieważ zawsze miał mnie za lekko stukniętą, dziecinną, a jednocześnie wyrachowaną dziewczynę. W każdym razie K. dodał, że po jego słowach ma mętlik w głowie.
Finał jest taki, że dzisiaj pokłóciliśmy się, a on poprosił, żeby mu wszyscy dali spokój.
Zastosowałam się do tych słów. Nie mam zamiaru rywalizować o faceta, tym bardziej z jego sfrustrowanym, prawie 30- letnim kumplem, który nie miał nigdy kobiety oraz swojego życia prywatnego.
Mam swój honor.
Jest mi strasznie przykro, bo doskonale wie, co przeżywam z babcią.
A lokator uzyskał to, czego chciał- "odzyskał" kolegę na weekendy. Może nawet razem spędzą sylwestra w górach, bo ja miałam jechać z K., ale w takiej sytuacji...
Szkoda, że takim kosztem "upomniał" się o przyjaciela.
Musi tylko zdawać sobie sprawę, że fortuna kołem się toczy.
Podejrzewam, że było to celowe zagranie. Bo doskonale wiedział, jaka jest sytuacja.
Wstrzelił się w idealny moment- czyli wtedy, kiedy mój stan psychiczny nie jest najlepszy.
Ja mówię "Pas!".
Idę spać, bo naprawdę jutro znów czeka mnie intensywny dzień.
Zazdroszczę wszystkim, których jedynym problemem jest, jaką bluzkę założyć albo czy pójść na imprezę do klubu Y, czy X.
Hehe
No i prawidłowo ![]()
Jaga, szkoda mi Was, Twojej babci. Na pewno przykre jest patrzeć jak bliska osoba tak się zmienia. Bardzo ładnie, że wszystko pozałatwialiście, to chociaż z tym już będzie lżej, bo załatwione. Niemniej, bardzo cieszę się, że operacja się udała, minus taki, że demencja znacznie postąpiła ![]()
A co do lokatora- co za świnia. Co do K. to całkowicie się zgadzam, bardzo dobrze postąpiłaś. Zrobiłam to tak samo jak byłam z moim byłym chłopakiem. On na początku znajomości jakoś też dostał głupie smsy na mój temat. No i nawet uwierzył, robił mi wyrzuty. Też było mi przykro, bo ja w takiej sytuacji wierzyłabym swojemu chłopakowi, starałabym się to spokojnie wytłumaczyć, a nie robiłabym wyrzutów i nie obrażałabym się jak Twój K. Wiadomo, że ludzie też piszą głupoty, a to bliskiej osobie powinno się zaufać, a przecież nawet jak krótko się znacie, to ostatnio zbliżyliście się do siebie, randkowaliście, nie dałaś mu żadnych powodów by Ci nie ufał, a on wierzy głupiemu lokatorowi. Też bym była bardzo zawiedziona. Zostaw to tak jak jest. Jak jest ogarnięty, to zrozumie, że głupio postąpił, jak nie, to wiadomo, przykro pisać, ale nie ma co wtedy za nim płakać. No bo bez minimalnego chociaż zaufania nic się nie zbuduje. Niektórzy może i mają dowód osobisty, ale mózgi gimnazjalistów.. ![]()
Dobranoc.
Witam Wszystkich i każdego z osobna! ![]()
Vinnga - jak zapomnisz jak się gra w bierki to możemy się umówić na korepetycje
Dla Ciebie darmowe ![]()
Szkoda, że się nie spotkacie (tornado i Paweł). Będą jeszcze inne okoliczności, bardziej sprzyjające spotkaniu. ![]()
Jaga - wyrazy uznania za sprawność organizacyjną
Oraz siłę, bo będzie Wam potrzebna przy opiece nad babcią. Mogę się tylko domyślać jak wiele wysiłku będziecie musieli w to włożyć. Ale będzie pielęgniarka to pomoże. Co do Twojego "amanta" to wg mnie okazał się dzieckiem, więc powinnaś być wdzięczna, że skończyło się tak a nie inaczej. Dupek i tyle. Za jaja i na latarnię tego lokatora Twojego. Wykorzystał Twój stan emocjonalny i przeżycia ostatnich dni by Cię dobić. Ja się zastanawiam jak można słuchać czyichś opinii na cudzy temat i na ich podstawie budować obraz tego "kogoś". Przecież intencje taka osoba może mieć różne - jedni będą obrzydzać osobę, której należy się niebo na Ziemi a drudzy powiedzą prawdę. Szkoda, że tych drugich jest coraz mniej... Jestem zdania, że takie informacje należy sprawdzać u samego źródła w przypadku kiedy się tej osoby praktycznie nie zna. A skoro się zna - podejść, zagadać, wyjaśnić. Zresztą - znam więc buduję obraz tej osoby na podstawie swoich doświadczeń z nią.
Pozdrawiam! Życzę miłego dnia Wszystkim! ![]()
Jaga, jak ja się cieszę, że napisałaś.
W kwestii babci nie znajduję nic na pocieszenie. Miejmy nadzieję, że w domu poczuje się jakoś lepiej z uwagi na znajome otoczenie.
Odnośnie kolegi - obstawiam, że będzie wielki powrót. Nie wierzę, że ktoś może być na tyle głupi, żeby kończyć fajną znajomość, bo ktoś tam powiedział, że jesteś dziecinna wariatka. A on to sam mózgu nie ma, żeby ocenić? Więc gdyby jednak się namyślił na kontynuację to Ty, dziecinna wariatko, pamiętaj, żeby ocenić jego dojrzałość i zrównoważenie przed ponownym zaangażowaniem skrawka swoich emocji
Nie wiem czy będzie dobrze, nie wiem jak szybko, ale wiem, że dasz radę. Trzymaj się.
Kerty, jest takie powiedzenie "uczyć ojca dzieci robić". Zupełnie nie wiem czemu mi ono przyszło do głowy po Twojej propozycji
Z bierkami jest jak z jazdą na rowerze - nigdy się nie zapomina. Mam taką nadzieję, przynajmniej
Aczkolwiek, w przypadku samochodu, kiedy dłużej nie jeżdżę to potem przez chwilę czuję się nieswojo za kierownicą
Paweł, żadna chimera w podomce
Ja raczej preferuję wygląd a'la kupka nieszczęścia z adekwatnym zachowaniem
Ewentualnie czasem coś tam żmijowato syknę jak ktoś w nieodpowiednim momencie i w nieodpowiedni sposób stanie mi na drodze ![]()
A myślałem, że ten dzień będzie udany... Póki co - nie jest za bardzo.
Jednak ciągle mam swój optymizm, że na koniec dnia powiem "A jednak miałem rację - dzień udany". ![]()
Vinnga - ja to pisałem w razie takiego zapomnienia
Co do jazdy samochodem - przyznam się szczerze, że jak nie siedziałem jakiś czas za kierownicą to potem samochód wydawał mi się o wiele większy niż normalnie... Ale jazda jak jazda - jak z jazdą na rowerze. Tego nie zapomniałem. Tylko ta wielkość... Ale przeszło po pierwszych kilometrach ![]()
A co u Ciebie Różo? Jesteś?
Teraz jestem
Różo
A co tam u Ciebie?
Nic nowego w zasadzie. W przyszłym tygodniu przyjadą teściowie ![]()
Vinnga - ja to pisałem w razie takiego zapomnienia
Nie sugeruj kobiecie w chwilach rozgoryczenia że zapomniała jak się gra w bierki bo jak ci syknie no się nogami nakryjesz
Tylko ta wielkość... Ale przeszło po pierwszych kilometrach
Jeśli to ukryta analogia to nie wiem jak Beata, ale jej nie klemiszci ![]()
Róża, teściowie?
pomału się gubię..
Oj no przyszli teściowie. Się czepiasz wszystkiego ![]()
Oj no przyszli teściowie. Się czepiasz wszystkiego
Za 100 lat?
Spoko rozumiem ![]()
Oj Ci sarkazm nie wychodzi
Mówiłam, że za rok już w Polsce nie będziemy mieszkać ![]()
Poza tym nawet gdyby bez legalizacji, to i tak teściowie pasują. Już jakiś czas używam tego określenia ![]()
łoj ,ja daleki od sarkazmu .. ![]()
Uciekasz z ojczyzny ? A gdzie będziesz miała lepiej niż u nas? ![]()
Czarna, przypomnij, do jakiego kraju się wynosicie?
Zamierzasz zalegalizować wasz związek tam, gdzie będzie to możliwe?
Pawełku, chociaż raz masz rację... Rozgoryczone brakiem bierek kobiety są bardzo sykliwe
Ale, nierozumni mężczyźni, zamiast zająć się PRZYCZYNĄ jadowitości własnej kobiety to wolą się krzywić na skutek i twierdzić, że ona żmija ![]()
Uciekasz z ojczyzny ? A gdzie będziesz miała lepiej niż u nas?
Poza jakąś Czeczenią, Białorusią i krajami arabskimi czy afrykańskimi to... wszędzie?
Czarna, przypomnij, do jakiego kraju się wynosicie?
Zamierzasz zalegalizować wasz związek tam, gdzie będzie to możliwe?Pawełku, chociaż raz masz rację... Rozgoryczone brakiem bierek kobiety są bardzo sykliwe
Ale, nierozumni mężczyźni, zamiast zająć się PRZYCZYNĄ jadowitości własnej kobiety to wolą się krzywić na skutek i twierdzić, że ona żmija
Przypomnij? Zdaje się, że w tym temacie w ogóle nie pisałam
Do Kanady i tak, zalegalizujemy związek
A możesz wyjaśnić te "bierki"? Bo chyba nie chodzi o grę? ![]()
Se zapiszę datę kiedy to choć raz miałem rację ![]()
Tak jak dla prawdziwej grze w bierki powinny być stworzone warunki (bo przecież nie da się grać pod wodą)
Tak i do tych bierek powinno się przynajmniej troszkę postarać o warunki .. Na kupce nieszczęścia nie ustawisz bierek (podłoże zbyt wyboiste) i zaprawdę nie jest to tylko wynik naszej nierozumności ![]()
Róża, jeśli do Kanady to faktycznie w naszej kafejce raczej nie pisałaś
Tam są w prawie "związki partnerskie" czy małżeństwa homoseksualne?
Bierki to takie Pawłowe określenie pewnych zajęć z osobnikiem odmiennej płci naruszających strefę intymną
Chociaż, od kiedy jesteś z nami należy definicję trochę zmienić. Może na "obojętnej płci"? ![]()
Paweł, dopuszczenie do stanu "kupka nieszczęścia" lub, jak pod Twoim dachem "podomkowa chimera" to akurat całkowicie wynik waszej nierozumności ![]()
Poza jakąś Czeczenią, Białorusią i krajami arabskimi czy afrykańskimi to... wszędzie?
Nie pitol bo na biegunie też by ci się nie spodobało ![]()
Do Kanady i tak, zalegalizujemy związek
Wyślesz mi pocztówkę z łosiem ?
Aż ci zazdroszczę Kanada piękny kraj ...
Nikt was siłą do tego stanu nie zaciągał a zawżdy pomyśleć było warunkach do gry, to i może naszych nie rozumnych pałkach by zaiskrzyło ? ![]()
Ja byłam w Kanadzie
. A łosia widziałam,nawet musieliśmy go przepuścić, a skubany nie raczył się ruszyć z drogi przez dobre 10 minut. Tylko stał i patrzył.
A wycie wilków to coś niezapomnianego, tam pierwszy raz to słyszałam.
Piękne wspomnienia.
Teraz jestem w szpitalu. Naprawdę nie wiem, jak my sobie radę damy. Babcia już ma odleżyny, a ja sama nie potrafię jej przewrócić na bok. A ciągle mówi -"Aua, aua."
Wierzcie mi- jestem w psychicznym dole.
Mam cień nadziei, że może jak już znajdzie się w domu, w swoim otoczeniu, to odzyska choć trochę świadomości.
Jaga - chyba się połączymy w tym wszystkim... W innym wątku opisałem co moja babcia wyprawia - chodzi o sprzątanie i nieoszczędzanie się w tym. A teraz? Tak Ją dorwał ból nogi, że... Nie może się ruszyć. Zrobiłem okład i leży.
Oby nic złego się Jej nie stało
Mimo, że ma trudny charakter i ciężko z Nią wytrzymać to teraz łzy mi napływają do oczu jak patrzę na cierpienie... ![]()
Jaga, dacie radę. Ciebie i Twojej mamy w duecie to chyba nic nie przerośnie.
Kanady nie widziałam na żywo, ale kojarzy mi się z pięknym krajem. Kojarzy mi się też z zimnym krajem, ale chyba niesłusznie, bo duża jej część na globusie leży w szerokości geograficznej Polski...
Paweł, nawet najbardziej cierpliwy kobiecy okaz czasem ma dość bycia zawsze "tą mądrzejszą" i zabiegania o to, żeby w durnej męskiej łepetynie coś zaiskrzyło. Ja właśnie doszłam do tego stanu. Wprawdzie dzisiaj już kupka nieszczęścia nie jestem, ale paluszkiem nie ruszę w kierunku, aby zostać zauważoną w innym aspekcie niż taki, że zajmuję miejsce.
Rozumiem Beata , do tanga trzeba dwojga ...
U mnie nie lepiej ,każdy tylko czeka samemu nic nie robiąc i... Takie błędne koło a czas leci...
Dobry wieczór wszystkim ![]()
Paweł
Zdążyłeś pozałatwiać wszystkie sprawy?
Poszło po twojej myśli itd?
Oj Pawle "głodnemu chleb na myśli".... ![]()
Mi zeszło tak jak się spodziewałam,następna wizyta w listopadzie,potem zobaczymy co dalej....
Jaga
Przykro mi słyszeć o stanie zdrowia babci.
Wiem co przeżywasz i czujesz teraz, bo sama miałam podobną sytuację.
Tylko ty masz jeszcze wsparcie w mamie, a ja byłam wtedy w ciąży i w nikim oparcia,pomocy.
Dałam radę,Ty z mamą dacie radę,a babci lepiej będzie w własnym otoczeniu wśród bliskich jej osób.
Głowa do góry,zobaczysz będzie dobrze. ![]()
Różo
Nigdy nie byłam w Kanadzie.
Słyszałam,że to piękny kraj.
Powodzenia w zamierzonych celach.
Kerty
Witam ciebie.
No tak wyszło,mam nadzieję,że uda nam się spotkać innym razem z Pawłem.
A co tam u ciebie?
Aga, na czym polegają te Twoje wizyty u specjalistów, np. dzisiejsza?
Ja jestem chętna na te Pawłowe mgliste plany spotkania w przyszłym roku. O ile do tego czasu nie będę miała ochoty go zakatrupić albo on mnie ![]()
Tango, tango... Żeby chociaż jakiś oberek zrobić to już by było nieźle...
Róża, jeśli do Kanady to faktycznie w naszej kafejce raczej nie pisałaś
Tam są w prawie "związki partnerskie" czy małżeństwa homoseksualne?
Z tego co wiem, to małżeństwa.
Różo
Nigdy nie byłam w Kanadzie.
Słyszałam,że to piękny kraj.
Powodzenia w zamierzonych celach.
Dziękuję ![]()
Aga, na czym polegają te Twoje wizyty u specjalistów, np. dzisiejsz
Wizyty u specjalistów dotyczą mojego syna.
Dzisiaj byłam z nim u psycholog i psychiatry.
Najgorsze u niego oprócz tych wszystkich zdiagnozowanych chorób,które posiada jest zachowanie.
Problem jest w tym,że żadne dotychczasowe terapie, leki nie pomagają mu.
Dzisiaj ma znów nowe leki,zobaczymy co dalej.
Czekamy na badania genetyczne,potem zobaczymy co z tego dalej wyjdzie.
Teraz czekam na socjoterapie.
Staram się robić wszystko co w mojej mocy,aby mu pomóc.
Jest bardzo ciężko...
Aga zdążyłem ,ale łatwo nie było . Ostre starcia w punkcie kontroli pojazdów do tego stopnia że musiałem poczekać na zmiennika co by mi podbił przegląd ..
Beata, żona jest jakimś twoim klonem ,albo ty jej, to paręnaście lat razem bez większych perturbacji to i tobie z mojej strony nic nie grozi
.. Byle by się nie okazało iż jesteś "lepszą wersją" i bym się w tobie nie zakochał
![]()
Co byście powiedzieli na spływ kajakowy? Znajoma ma interes agroturystyczny i mnie namawia ,tylko taka wycieczka kajakiem trwa przynajmniej dwa dni , namioty te sprawy
Co myślicie? Tanio a ubaw mógłby być po pachy ![]()
Paweł, a myślisz, że wyprawa, np. do Bydgoszczy to by krótsza była niż 2 dni? Ja lubić kajakować ![]()
Zwykle nie zakochujemy się w klonach tylko w przeciwieństwach. Więc raczej jesteś bezpieczny (albo ja
)
Aga, wiem, że wizyty dotyczą Twojego syna. Ciekawa tylko jestem jak one wyglądają - co mu tam robią, jakie są badania i w jaki sposób starają się mu pomóc.
Do lata to może Pindolino osiągnie taka prędkość że może uda się w ... dzień?
Nie wspomniałem że to nie w Bydgoszczy a bardziej tereny Kościerzyny
troszka wyżej ... Ale naprawdę warto tereny przepiękne ![]()
O jeny,jak dawno tu nie byłam ..pozdrawiam wszystkich...
O jeny ,
who are you?
my chyba nie mieliśmy coco przyjemności ,awatar powalający ![]()
Mili moi - idę spać... Dobrej nocy życzę Wam! ![]()
Kerty A śpij dobrze ino bez niebieskich czy białych tam substancji
no to se z coco pogadałeeeem
Ja też pewnie zaraz lulu ,co będę tak sam siedział ![]()
Aga, wiem, że wizyty dotyczą Twojego syna. Ciekawa tylko jestem jak one wyglądają - co mu tam robią, jakie są badania i w jaki sposób starają się mu pomóc.
Zadałaś bardzo trafne pytanie.
Wizyty polegają na tym,że ja mówię,opowiadam jak zachowuje się syn,przedstawiam opinie ze szkoły,oni notują sobie wszystko,zmieniają leki,pani dr załamuje ręce, bo sama nie wie co począć dalej.
Na początku miał robione badania EEG głowy,rezonans magnetyczny,był na obserwacji w szpitalu.
Teraz pani dr czeka na te badania genetyczne,napisze opinię na temat syna jak pojadę na te badania.chce zobaczyć co wyjdzie z tych badań.
Wspominała o kolejnej obserwacji syna w Garwolinie koło Warszawy,ale chce zobaczyć co z tych badań,czy leki coś pomogą,jakie będzie dalsze zachowanie syna.
Ja natomiast wożę syna na terapie behawioralną,zajęcia grupowe,załatwiam socjoterapie,bo miał mieć w szkole,ale gmina nie przyznała pieniędzy i kasy,stwierdzili,że nie opłaca się żadnemu terapeucie jeżdzić na 2 godz w tygodniu do jednego dziecka na zajęcia do szkoły.
Każdy spycha problem w kąt,a ja muszę radzić sobie sama.
Najlepszy jeszcze jest fakt,że pani dr stwierdziła,że jest za mało godzin i syn nie ma religii.
Pani katechetka dała mi wykaz co mam syna uczyć.
Jest tam 19 pytań,ale jakich,złapałam się za głowę np:budowa kościoła,znaczenie Triduum Paschalnego,dlaczego Pismo Święte jest najważniejszą księgą w kościele itd.
Na pytanie czy syn będzie z tego pytany pani stwierdziła,że nie bo jest niekwalifikowany.
Aga Noo faktycznie .. Bardzo przydatna wiedza dla dziecka budowa kościoła
(pytanie o pismo słuszne , to się zgadzam ) Katechetki to maja jazdy czasem , wiem po rodzinie ...
Aga Noo faktycznie .. Bardzo przydatna wiedza dla dziecka budowa kościoła
(pytanie o pismo słuszne , to się zgadzam ) Katechetki to maja jazdy czasem , wiem po rodzinie ...
Wszystko było by ok, ja mogę go tego nauczyć,ale w jaki sposób mam to mu wytłumaczyć, żeby on to pojął i zapamiętał.
Przy jego sposobie myślenia,zapamiętywania rzeczy itd.
Tak za parę tygodni nie będzie pamiętał połowy.
Wykuć go na pamięć i co to da.
Najlepiej pozbyć się problemu,niech inni martwią się...:(
Nawet pani nie pofatygowała się,aby mi pomóc,jaki to ma być zakres,czego go nauczyć co ważne...itd
Ja nie jestem przecież katechetką.
Paweł, jakbyś napisał, że znajoma ma bungalow na Malediwach albo na Karaibach, to byłabym bardzo za...
Jak ja marzę o beztroskich wakacjach.
Ale spływ kajakowy brzmi całkiem, całkiem
.
Wiem, bo w ramach jednych zajęć na licencjacie mieliśmy wyjazd terenowy. Przedmiot nazywał się Naturalne metody oczyszczania ścieków, a wyjazd terenowy to był po prostu spływ kajakowy.
Było super
.
No, babcia w domu. Chrapie na swoim Mercedesie. Kot już się ułożył w jej nogach.
Miejmy nadzieję, że te plotki o kocim "wyciąganiu" chorób z człowieka okażą się prawdą, bo odkąd babcia leży w swoim łożu, to Bazyl od razu wskoczył. Oczywiście mrucząc, jak traktor.
Jestem znów wykończona, a to naprawdę dopiero początek, bo prawdę powiedziawszy teraz zaczyna się właściwa "zabawa"...
Aga, rozumiem, że byłaś sama, ale pewnie znasz ten moment, kiedy człowiek dochodzi do wniosku, że jest bezradny i ma chęć tylko walić głową w mur, a nie może, bo musi zebrać siły albo mówiąc wprost- wziąć du** w troki i zacisnąć zęby.
I nieważne jest, czy masz kogoś do pomocy, czy jesteś sama, ale to uczucie jest pewnie takie same.
Aha, mam pytanie, czy uważacie, że to normalne, że człowiek będąc w szpitalu niby pod dobrą opieką wychodzi z odleżynami?
Już wiem, czemu babcia jęczała z bólu.
Jest też druga sprawa, która mnie bulwersuje.
Podejrzewałam, że pielęgniarki nie za bardzo doglądały babci po naszym wyjściu, tzn. chodziło mi konkretnie o napojenie babci. Postanowiłam sprawdzić to w bardzo prosty sposób.
Pewnego nalałam zielonego Kubusia do kubeczka babci, butelkę z sokiem zabrałam ze sobą, było to krótko przed moim wyjściem ze szpitala. Codziennie wychodziłam tak mniej, więcej o 18- 19. Przyjeżdżałam do szpitala po 11, czasem troszeczkę później. W każdym razie Kubuś na drugi dzień stał nietknięty. Wniosek był taki, że babcia od momentu mojego wyjścia nie piła. Ona się nie upomni, bo po prostu jest w takim stanie, że nie pamięta, że trzeba pić. Więc można zostawić człowieka, olać go totalnie. I tak córka albo wnuczka pojawiają się codziennie, więc nakarmią, dadzą pić, itd.
A panie pielęgniarki skarżyły się na babcię, że jest odwodniona i mają problem z wkłuciem się w żyły...Mimo to i tak prościej było podać kroplówkę nawadniającą, niż napoić z kubeczka- niekapka...
Ech... nasza służba zdrowia.. co tu napisać... ja myślę, że oni jak widzą starszych ludzi, to olewają, traktują bez szacunku, nie ma u nas pod tym względem dobrze
Wiem, że nie powinno tak być, powinni dać babci napić się, nawet jak nie mówi, że chce pić. Wiadomo, że starsza osoba, w szpitalu nie ma często siły się napić, widzą, że babcia nie ma siły, to powinny same jej dać, zająć się nią. Także masz rację, źle się nią zajęli. Ja też mam nadzieję, że w domu babci wróci np ten ironiczny humor, że poczuje się lepiej ![]()
Róża, ja jeszcze nie byłam nigdzie za granicą ażwstyd, hehe
, bo większość moich 22 letnich równieśników już było, a ja no raz, ale tylko przy granicy z Czechami, na parę godzin i nic więcej, także będę musiała to nadrobić
Na pewno w Kanadzie jest piękne, ale najważniejsze, że będziecie mogły żyć tak jak chcecie
Ja dziś znowu dopiero weszłam, bo nie miałam czasu. Zakupy dla mamy np robiłam, sprzątałam u niej w pokoju itp. W końcu niedawno z chemioterapii wróciła, to wiecie. Mam nadzieję, że po tych chemiach już wyniki zamiast jej się pogorszyć, to poprawią się. No bo chyba pisałam Wam, że ostatnio jej się pogorszyły ![]()
Monia, właśnie, jak mama? Oczywiście czytałam o tych gorszych wynikach. Jak jest teraz, mam na myśli samopoczucie mamy.
Z babcią na sali leżała pani, która złamała kręgosłup. Bardzo fajna babka, zaczęłyśmy rozmawiać i okazało się, że kręgosłup to nie jedyne nieszczęście- ma raka piersi. Za tydzień zaczyna chemię.
Nigdy po lekarzach nie chodziła, aż w maju nagle okazało, że to nowotwór.
I tak w czasie rozmowy z nią, myślałam o Twojej mamie.
Teraz mam czuję się lepiej, jest nawet ok ![]()
Miło mi, że o nas myślałaś. Dzięki :* Ja tak samo o Tobie i babci myślałam.
Kupuję dosyć regularnie "Świat wiedzy" i pamiętacie też jak pisałam, że chciałabym, by żyć nieśmiertelnie w dosyć dobrym zdrowiu albo chociaż ok stu lat lub ponad też w niezłym zdrowiu.
W nowym "Świecie wiedzy" jest to opisane, jeden z badaczy twierdzi, że możliwe, że za 10-15 lat to by było możliwe, jak tak będzie, to fajnie, jak pisałam wtedy pierwsza się na to piszę, serio to mówię, wtedy tak uważałam jak straciłam psa i teraz, nawet jak te największe emocje opadły to i tak tak uważam, taka prawda, życie za krótkie jest, zawsze uważałam, że fajnie byłoby pożyć choć trochę dłużej w niezłym zdrowiu.
Coś kombinują np z DNA człowieka i DNA plemnika, bo jest coś w takiego, że u nas są takie łańcuchy DNA, które z biegiem czasu skracają się (tzn, tfu tfu, pomyłka to są zakończenia choromosomów telomery, )z biegiem lat skracają się całkowicie, umiera wtedy. A plemnik ma nieskończone to jakoś i jakby to udało się połączyć, to jakby człowiek mógłby żyć dużo dłużej, a możliwe, że nawet nieśmiertelnie.
Oczywiście wtedy nie tylko ja bym na tym skorzystała, ale wielu ludzi np moja mama. Te choroby to coś strasznego.
Tak, tak, telomery...Miałam dosyć dużo genetyki na studiach i to one odpowiadają za proces starzenia się.
Moniu, oczywiście to wszystko pięknie brzmi, ale w rzeczywistości musisz pamiętać, że etycy, biolodzy, genetycy oraz hierarchowie kościelni będą skutecznie blokować te badania.
Z drugiej strony naprawdę chciałabyś być nieśmiertelna?
Ja nie.
Poza tym świat i tak jest przeludniony, przemijanie musi istnieć.
Nieśmiertelność wiązałaby się z wieloma problemami- choćby z kurczącymi się zasobami żywności.
Nas już jest ponad 7 miliardów.
No i napiszę górnolotnie- człowiek to okropne zwierzę- patrz, jak niszczy świat i środowisko naturalne.
EDIT:
Poza tym telomery odpowiadają tylko za starzenie się. Nic by nie dało to, że naukowcy zatrzymaliby ten proces.
Choroby dalej byłyby przyczyną śmierci.
Także zmartwię Cię- biolodzy molekularni, czy też genetycy powinni także zająć się genami odpowiedzialnymi za wiele chorób.
Osiągnięcie nieśmiertelności jest niemożliwe za naszego życia. Ba, będę odważna i napiszę, że praktycznie w ogóle jest niemożliwe. To wszystko teoria.
A też musisz zdać sobie sprawę, że badania nad ludzkim genomem są w powijakach, ponieważ jest on niezwykle skomplikowany.
Tak samo jest z podróżami w czasie.
W teorii- jeżeli ciało osiągnie prędkość światła lub większą, mogłoby podróżować w czasie, ale...Jest dużo ale.
Po pierwsze jest to niemożliwe, ponieważ człowiek osiągając tak wielką prędkość po prostu uległby spaleniu.
Po drugie, jeżeli udałoby się pokonać tą trudność, to podróże w czasie mogłyby się odbywać jedynie w przyszłość.
Faktycznie, nieśmiertelna jakby tak miało być, to może nie, ale jak by miało być dobrze, to czemu nie? wtedy bym chciała być nieśmiertelna. No, ale żyć tak sto lat, czy ponad sto lat czy dwieście jak kombinują, to tak, chciałabym. Jak pisałam, w dobrym zdrowiu. Po prostu życie jest według mnie za krótkie. A jakby móc wydłużyć tak życie i być dosyć zdrowym, to czemu miałabym nie chcieć?
Chciałabym ![]()
No tak, ale tu też jest opisane o tych genach, tym też się zajmują, a przynajmniej próbują zająć, bo wiadomo, że nigdy niestety nie wiadomo czy coś z tego będzie. Te telomery podałam jako przykład, ale piszą też o innych rzeczach, które próbują.
Ja nie mówię, że im się to uda, ale nie można powiedzieć, że "za naszego życia nie uda się wymyślenie czegoś na nieśmiertelność czy nigdy się nie uda". Nigdy nie wiadomo. Przy czym, nawet jak to nie jest możliwe (bo tu faktycznie fantazjuję, a wiem, że to bardzo trudne by było, żeby tak wymyślili na nieśmiertelność), to chociażby te życie około setki czy może więcej jest raczej możliwe, jak nie znajdą na nieśmiertelność, bo faktycznie to jest trudne, to mogą znaleźć coś na dłuższe życie w zdrowiu po prostu. Kto wie czy nie dojdą tak do jakiegoś ważnego odkrycia.
Czytałam też w tym magazynie np o kawie, że jednych organizm szybciej rozkłada kofeinę, innych wolniej. Tych co wolniej to krócej działa kawa pobudzająco. Powiem Wam, że o tym nie wiedziałam. Także ciekawostka dla mnie nowa
Z tym, że ja kawy nie lubię, ale jak już piłam, bo myślałam, że pobudzę się, to nawet ta ciemna kawa krótko na mnie działała pobudzająco, więc pewnie szybko mój organizm ją rozkładał.
Co podobno jest lepsze zdrowotnie, bo jak szybciej rozkłada, to po prostu takiej osobie mniej kawa szkodzi
A jak ktoś długo pobudzony jest po kawie to bardziej szkodzi. No więc mogłabym sporo kawy pewnie pić
No ale nie lubię akurat. Tak to jest.. a czasem komuś kawa szkodzi, a lubi pić. Przewrotne, niesprawiedliwe
A pobudzająco już lepiej na mnie działa herbata czy np świeży sok z pomarańczy
. A po kawie to ja czasem spałam wręcz, więc widzicie
o a dla smaku to czasem wypije i jeszcze trochę mi smakuje taka delikatna kawa z dodatkami jakimiś słodkimi np, a tak to mi nie smakują, zwłaszcza ta mocna, blee, za gorzka dla mnie. Piszę też o tym teraz w wątku o kawie.
Kładę się, dobranoc ![]()
Hej
Ja powiedziałam znów ostatnia dobranoc, ale tym razem coś nie mogę spać i wstałam już, a przynajmniej na razie
Może teraz i ja, mimo że zazwyczaj śpie z 9-10 godzin to teraz potrzebuje mniej snu. A może to strata psa tak jeszcze na mnie wpływa, jak same wiecie to coś strasznego, więc może to tak na mnie wpływać. Wczoraj mi się śniła moja psina, taka jak zawsze, a sen zakręcony, jak to często są zakręcone sny, bo sunia nie żyła, ale mimo tego widzieliśmy ją, mogliśmy dotknąć, normalnie jadła, wyglądała młodo. Tylko inni nie mogli jej zobaczyć, tylko my rodzina chyba mogliśmy. Coś takiego ![]()
Hej Paniom i Panom!
Widzę, że najpierw moja bezsenność udzieliła się Beacie a teraz Tobie... Ciekawe, kto będzie następny?
Może teraz znowu ja?
Kawa na mnie nie działa, wolę herbatę. Nigdy po kawie nie czułem się bardziej pobudzony czy coś - ot, taki tam napój. Nie lubię smaku ani zapachu kawy. Na moje pobudzenie nie działa praktycznie nic. Zresztą kiedyś czytałem, że to herbata jest bardziej pobudzająca od kawy. Ile w tym prawdy? Nie wiem.
Podróże w czasie? Hmm... Zgadza się, że tylko w przyszłość. Ale prędkości światła nie da się przekroczyć - jest to największa prędkość w przyrodzie. Zresztą efekty relatywistyczne (skrócenie długości, dylatacja czasu) zaczynają się już od prędkości równej około 1/3 prędkości światła. Można by się tu powołać np. na paradoks bliźniąt. Prędkość równa prędkości światła (V=c) burzy znane wzory z teorii względności - nie można dzielić przez 0, długość nie może być 0... Trzeba by wymyślić coś innego, większego niż mechanika relatywistyczna.
Pozdrawiam i życzę miłego dnia Wszystkim! ![]()
No udzieliło się, zarażasz tym ^^ No, ale trochę senność mnie łapie, przysnę zaraz pewnie jeszcze trochę.
To tak samo na Ciebie niezbyt działa kawa. Też zdecydowanie wolę herbatę, herbatę praktycznie w każdej postaci
No widzisz, może coś w tym jest, że polecają kawę, a jednak często herbata bardziej pobudza.
Również życzę miłego dnia, ciekawie napisałeś o tych podróżach w czasie itp
Tak naukowo.
Róża, ja jeszcze nie byłam nigdzie za granicą ażwstyd, hehe
, bo większość moich 22 letnich równieśników już było, a ja no raz, ale tylko przy granicy z Czechami, na parę godzin i nic więcej, także będę musiała to nadrobić
Na pewno w Kanadzie jest piękne, ale najważniejsze, że będziecie mogły żyć tak jak chcecie
Ja z ciotką pierwszy raz, jak miałam 18 lat. Ale za to w Czechach nie byłam ![]()
Hej,
no ja, jak wiecie dosyć dużo podróżowałam i kilka krajów się zwiedziło. Teraz mam przerwę z oczywistych względów, ale nadrobię te braki. I znów gdzieś wyskoczę za jakiś czas.
a na mnie nie działają używki typu herbata, czy kawa.
Zapewne pobudziłaby mnie z rana dawka ruchu, ale niestety- tak jak w fizyce istnieje paradoks bliźniąt, tak u mnie jest paradoks Jagi- uwielbiam ruch, ale jestem zbyt wykończona, by zdecydować się na tego typu dawkę endorfin i energii.
Kerty, co Ty studiujesz, bo oczywiście rozumiem wszystko i też zapomniałam dodać, że w praktyce osiągnięcie prędkości światła jest niemożliwe. Poza tym moje słownictwo jest bliższe potocznemu, niż naukowemu, ponieważ nie zajmuję się takimi tematami.
Za to o telomerach i genetyce mogłabym jeszcze rozprawiać. Zresztą, zahaczenie o ten temat sprawiło, że rozmyślałam nad tym dosyć intensywnie będąc na zakupach
. To moje klimaty.
Muszę Wam napisać, że babcia nam zajęła dzisiaj sporo czasu. I choć jest to trudne, to myślę, ze z biegiem czasu dojdziemy do wprawy w czynnościach pielęgniarsko- higienicznych.
A ja babci robię zastrzyki z lekiem przeciwzakrzepowym. To jest coś dla mnie
. Jeju, jak ja bym chciała kiedyś móc operować człowieka...
Kerty, co Ty studiujesz, bo oczywiście rozumiem wszystko i też zapomniałam dodać, że w praktyce osiągnięcie prędkości światła jest niemożliwe. Poza tym moje słownictwo jest bliższe potocznemu, niż naukowemu, ponieważ nie zajmuję się takimi tematami.
Za to o telomerach i genetyce mogłabym jeszcze rozprawiać. Zresztą, zahaczenie o ten temat sprawiło, że rozmyślałam nad tym dosyć intensywnie będąc na zakupach
. To moje klimaty.
Muszę Wam napisać, że babcia nam zajęła dzisiaj sporo czasu. I choć jest to trudne, to myślę, ze z biegiem czasu dojdziemy do wprawy w czynnościach pielęgniarsko- higienicznych.
A ja babci robię zastrzyki z lekiem przeciwzakrzepowym. To jest coś dla mnie
. Jeju, jak ja bym chciała kiedyś móc operować człowieka...
Studiuję kierunek humanistyczny - od groma prawa, trochę ekonomii i szczypta zarządzania - a z zamiłowania jestem umysłem ścisłym (Kangur, Alfik, OM, Diamentowy Indeks etc.). Wynik matury na PR matematyka to 90+, więc raczej dobry
Taka analiza matematyczna tajemnic przede mną wielkich nie ma (chociaż musiałbym sobie parę rzeczy przypomnieć, bo się zapomniało przez te 2 lata trochę). Z teorią względności się też lubię
Dlatego wspomniałem o dylatacji czasu i skróceniu Lorentz'a...
Czyli Ty jesteś na studiach z gatunku biologia pewnie
W liceum też lubiłem biologię ale... Jakoś tak wypadło, że nie poszedłem na bio-chem a żałuję trochę... Zawsze lubiłem biologii się uczyć. Przyjemna nauka, bo wystarczy przeczytać i się wie
Podobnie jest z historią. Do nauki biologii motywowałem się oglądając dr House'a ![]()
Z pewnością dojdziecie do wprawy - ja w to wierzę Jago ![]()
Operacja - ja bym się bał szczerze mówiąc (z punktu kogoś zielonego w te klocki). Ale po studiach i na nich - trochę chyba jest praktyki lekarskiej, czyż nie? ![]()
Aha, mam pytanie, czy uważacie, że to normalne, że człowiek będąc w szpitalu niby pod dobrą opieką wychodzi z odleżynami?
Odnośnie mojego stosunku do szpitala to ci coś powiem..
Mój dziadek dostał paraliżu prawej strony ciała i trafił do szpitala .po dwóch dniach mu się polepszyło a że był to człowiek pracy (rasowy rolnik) to nie mógł spokojnie uleżeć w łóżku ,ciągle wstawał ,prosił o wypis ,to na takie" nieposłuszeństwo" został związany pasami jak w wariatkowie oczywiście nie informując nikogo z rodziny .Tej nocy zmarł..
Odnośnie odleżyn coś wiem, ponieważ Babcia miała dwie choroby Parkinson i Alzheimer i na starość matka i my opiekowaliśmy się nią w domu ,z czasem przez dwa lata tylko leżała a odleżyny to był jakiś koszmar ,cuda niewidy matka wyprawiała podkładając jakieś specjalne materiały ,ciągle obracając , ja z bratem też nie mało się nadźwigaliśmy .Pewnego dnia zmarła na naszych oczach..
Nie znam się za bardzo ,ale myślę że u starszych ludzi odleżyny szybciej występują ,może kwestia krążenia,nie wiem..
Agnieszka
Nie jedno dziecko w mojej rodzinie skarżyło się na sposób nauczania na Religii .
Kiedyś nie wytrzymałem i spytałem się księdza po kolędzie jak to jest z tym nauczaniem, zapytałem:
- Czy myśli ksiądz że nawet Jezus chciałby żeby dzieci "klepały" bezmyślnie regułki czy wolał by żeby na swój sposób rozumowania opowiedziały czym jest dla nich pismo święte ?
Odpowiedź była tak zdawkowa , nieporadna że nawet nie warto przytaczać..
Moja żona jest biologiem ,kiedyś zapytałem się jej czy kiedyś temat nieśmiertelności wg. Nauki będzie bliższy realizmowi to .... Parsknęła śmiechem... To se pogadalim... ![]()
Ja mam ze szpitalami dobre doświadczenia. Zawsze robili wszystko, żeby mnie szybko uzdrowić
Tylko za palenie ganiali ![]()
Moim dziadkiem tez się nie najgorzej opiekowali. Ale wtedy to mama mocno interweniowała. Ze 3 razy aferę zrobiła i chyba wszystkie zmiany pielęgniarek się załapały, bo później nie było się do czego przyczepić. A odleżyny miał. Nie da się tego raczej uniknąć u starego, niekontaktującego człowieka. Nawet częsta zmiana pozycji nie uchroni od odleżyn, bo taki człowiek po prostu niemal się nie rusza kiedy nikt się nim nie zajmuje...
Na głębokiej biologii się nie znam. Genetyka jakoś mnie nigdy nie interesowała. Te trylocośtam znam tylko ze słyszenia. W jakiś badaniach się je oznacza chyba
Natomiast biologię tę bardziej namacalną zawsze uwielbiałam.
Nie muszę być biologiem, żeby uważać, że temat nieśmiertelności będzie zrealizowany. Przecież nawet wiadomo gdzie trzeba szukać
Odnośnie przekraczania prędkości światła to tylko tyle, że jakiś czas temu uważano, że przy przekroczeniu prędkości dźwięku człowiek ulegnie spaleniu. A jakoś się nie spalają ![]()
Aga, rozumiem, że byłaś sama, ale pewnie znasz ten moment, kiedy człowiek dochodzi do wniosku, że jest bezradny i ma chęć tylko walić głową w mur, a nie może, bo musi zebrać siły albo mówiąc wprost- wziąć du** w troki i zacisnąć zęby.
I nieważne jest, czy masz kogoś do pomocy, czy jesteś sama, ale to uczucie jest pewnie takie same.Aha, mam pytanie, czy uważacie, że to normalne, że człowiek będąc w szpitalu niby pod dobrą opieką wychodzi z odleżynami?
Tak masz rację ta bezradność jest najgorsza u mnie było jeszcze tak,że po śmierci mamy i chorobie taty a miał kilka okresów ciężkich tak bardzo przeżywałam całą sytuację,że wpadłam w taką nerwicę,że sama potem potrzebowałam pomocy do tego aż doszło,że byłam w szpitalu miałam takie ataki,że na początku lekarze stwierdzili,że to epilepsja z czasem okazało się,że to silna nerwica.
Co do opieki i podejścia do pacjenta nie mam dobrego zdania o szpitalach.
Sama doświadczyłam na sobie, synu i opiece nad tatą.
To co dzieje się warte nieraz byłoby opisania nawet w gazetach. ![]()
Agnieszka
Nie jedno dziecko w mojej rodzinie skarżyło się na sposób nauczania na Religii .
Kiedyś nie wytrzymałem i spytałem się księdza po kolędzie jak to jest z tym nauczaniem, zapytałem:
- Czy myśli ksiądz że nawet Jezus chciałby żeby dzieci "klepały" bezmyślnie regułki czy wolał by żeby na swój sposób rozumowania opowiedziały czym jest dla nich pismo święte ?
Odpowiedź była tak zdawkowa , nieporadna że nawet nie warto przytaczać..
I właśnie najbardziej mi oto chodzi,żeby nie uczyć go na pamięć jakiś regułek ale wytłumaczyć mu obrazowo,żeby to zapamiętał i zrozumiał.
Chociaż wiem,że jak go coś nie zainteresuje to i tak tego nie zapamięta albo będzie i tak mówił po swojemu
np: chodzimy z nim do kościoła,tłumaczymy mu wiele rzeczy wie,że w kościele jest ksiądz i do niego zwraca się proszę księdza a on i tak mówi : cześć,pan.
Hej,
no ja, jak wiecie dosyć dużo podróżowałam i kilka krajów się zwiedziło. Teraz mam przerwę z oczywistych względów, ale nadrobię te braki. I znów gdzieś wyskoczę za jakiś czas.
a na mnie nie działają używki typu herbata, czy kawa.
Zapewne pobudziłaby mnie z rana dawka ruchu, ale niestety- tak jak w fizyce istnieje paradoks bliźniąt, tak u mnie jest paradoks Jagi- uwielbiam ruch, ale jestem zbyt wykończona, by zdecydować się na tego typu dawkę endorfin i energii.Kerty, co Ty studiujesz, bo oczywiście rozumiem wszystko i też zapomniałam dodać, że w praktyce osiągnięcie prędkości światła jest niemożliwe. Poza tym moje słownictwo jest bliższe potocznemu, niż naukowemu, ponieważ nie zajmuję się takimi tematami.
Za to o telomerach i genetyce mogłabym jeszcze rozprawiać. Zresztą, zahaczenie o ten temat sprawiło, że rozmyślałam nad tym dosyć intensywnie będąc na zakupach
. To moje klimaty.
Muszę Wam napisać, że babcia nam zajęła dzisiaj sporo czasu. I choć jest to trudne, to myślę, ze z biegiem czasu dojdziemy do wprawy w czynnościach pielęgniarsko- higienicznych.
A ja babci robię zastrzyki z lekiem przeciwzakrzepowym. To jest coś dla mnie
. Jeju, jak ja bym chciała kiedyś móc operować człowieka...
Wiem, wiem, jak będę planować swój pierwszy zagraniczny wyjazd, to na pewno Ciebie poproszę o rady ![]()
Róża, no niby tak, ale sam początek Czech, wszystko takie same jak w Polsce, same sklepiki prawie że.. nic ciekawego... wtedy miała być Praga, ale z przyczyn technicznych, coś się w busie psuło, a była ostra zima, to nie udało się
No i tak więcej nigdzie nie byłam za granicą, trzeba nadrobić ![]()
Z tym wstydem to oczywiście żartowałam, bo owszem, większość moich rówieśników już gdzieś za granicą było, mój chłopak też był np w Paryżu kiedyś jako chłopiec, no ale tak naprawdę nie ma czego się wstydzić, ewentualnie tylko czasem dziwnie się czuję, że tu inni się chwalą rówieśnicy, a ja nie mam czym
No, ale nadrobię to
Na pewno ![]()
Beata o co Ci chodziło, że temat nieśmiertelności będzie zrealizowany i wiadomo, gdzie będzie szukać? ![]()
Ja byłam średnia z biologii, ale interesować to pewne kwestie mnie interesują.
Odnośnie długowieczności/nieśmiertelności było też np o meduzach, które ciągle się odradzają, naukowcy jakby mogli odnieść to do człowieka, to możliwe, że człowiek mógłby żyć dużo dłużej lub tak odradzać się w nieskończoność. Z tym, że na razie nie doszli do tego jak meduzy to robią, że tak się odradzają.
A inna kwestia to np avatary, czytałam o nich, że człowieka mózg chyba byłby do nich przeniesiony. No, ale ta teoria podobno kiepska, gdyż nawet, jakby się udało, to człowiek stałby się chyba nowym człowiekiem, czyli jeśli dobrze rozumuje byłoby to coś w stylu reinkarnacji, więc te "stare" życie niestety by się zatraciło.
Co jak co, chciałabym żyć bardzo długo lub wiecznie, naprawdę, ale wolę z tym moim obecnym życiem
Aby wszystko pamiętać, móc cieszyć się życiem nadal jako Monia, a nie np jakaś inna osoba.
Idę spać, dobranoc ![]()
Wiem, wiem, jak będę planować swój pierwszy zagraniczny wyjazd, to na pewno Ciebie poproszę o rady
Róża, no niby tak, ale sam początek Czech, wszystko takie same jak w Polsce, same sklepiki prawie że.. nic ciekawego... wtedy miała być Praga, ale z przyczyn technicznych, coś się w busie psuło, a była ostra zima, to nie udało się
No i tak więcej nigdzie nie byłam za granicą, trzeba nadrobić
Z tym wstydem to oczywiście żartowałam, bo owszem, większość moich rówieśników już gdzieś za granicą było, mój chłopak też był np w Paryżu kiedyś jako chłopiec, no ale tak naprawdę nie ma czego się wstydzić, ewentualnie tylko czasem dziwnie się czuję, że tu inni się chwalą rówieśnicy, a ja nie mam czym
No, ale nadrobię to
Na pewno
Albo mnie. Też w paru miejscach byłam
No pewnie, że nie ma. Wstyd to się przyznać, że jak ciotka mnie chciała zabrać, to ja się wzbraniałam, to jest wstyd ![]()
OK ![]()
Widzę, że większość z Was pewnie porwała niedziela i pusto tutaj- całkowicie rozumiem
Bardzo ciepło dzisiaj, raczej już nie wpadnę, idę z chłopakiem do pubu na mecz w Warszawie, a potem przyjeżdża do mnie i nocuje dziś
Także super
Tylko nie naskrobcie za dużo, bym nie miała za dużo nadrabiać, bo dzisiaj już raczej nie zawitam na forum, tylko jutro.
Hejka ![]()
Widzę dzisiaj pustki jakieś w naszej kafejce? ![]()
U mnie pogoda dzisiaj brzydka cały dzień padało, nawet nie wyszłam na dwór tak szaro, buro i pochmurno.
Dzieciaczki śpią a ja teraz odpoczywam pijąc kawkę i zajadając się babeczkami własnej roboty.
Tylko szkoda,że nie mam z kim pogadać... ![]()
Aga pusto, pusto, ale jednak jestem.
Wkurzyłam się na mojego faceta, bo już chyba trzeci raz nie wyszło z nocowaniem, tym razem z jego winy. Umówił się ze mną na daną godzinę, okazało się, że zapomniał nastawić budzika, dlatego dopiero wstał po nocce i czekałam z półtorej godziny prawie
A czemu? No bo kolega po pracy wziął go na piwo, a w końcu 6 piw.. Tzn, jak pisałam mój dużo nie pije ogólnie, ale czasem jednak przesadzi lekko, jak z kimś się napije. Rzadko bo rzadko, ale niestety teraz tak zrobił, wkurza mnie to, bo tutaj niefajnie się zachował
Przez co budzika zapomniał nastawić.. no i zapomniał wziąć z domu plakietki pracowniczej, więc nie może dziś u mnie nocować. No i tak mu grafik trochę zmienili, że pracuje jutro od 8 do 22... No, ale przyjedzie już na pewno do mnie po pracy i jutro nocuje.. co nie zmienia faktu, że jestem wkurzona.
Monia, chyba nie naskrobiemy
.
Widzisz, ile się przez tą niedzielę nazbierało postów
.
Ja widziałam się chwilę z przyjaciółką w Opolu, poszłyśmy do kawiarni, a potem zahaczyłam o szpital w moim mieście, bo druga babcia od środy jest na badaniach. Trochę pogadałyśmy, może z nią nie jestem aż tak związana, ale uważam ją za mądrą kobietę i lubię z nią rozmawiać.
Nie skrobałam, bo nawet pożyteczna byłam dzisiaj
U mnie, w przeciwieństwie do Agi, pogoda prześliczna była. Poszliśmy sobie na długaśny spacer i było mi za gorąco w samym cienkim sweterku. Teraz wieje, więc pewnie to był ostatni jesienny spacerek i teraz nastanie zima ![]()
Monia, bo mężczyźni są niedobrzy i niepożyteczni, nie wiedziałaś?
Odpowiadając na Twoje pytanie o nieśmiertelności - chodziło mi o to, że już wiadomo, że trzeba grzebać w genach i komórkach. Coraz bliżej do odpowiedzi co jest odpowiedzialne za proces starzenia się komórek, więc od uzyskania odpowiedzi na to pytanie do wymyślenia rozwiązania nie jest zbyt daleko. W każdym razie zagadnienie nieśmiertelności nie jest już jakimś abstrakcyjnym wymysłem.
Ja też jestem ale co to za jestestwo..
Nic dziś pożytecznego nie zrobiłem , siedzę dziś na tym forum z nudów bo nic przez to lenistwo mi się nie chce ![]()
A czytanie co niektórych humoru nie poprawia a wręcz przeciwnie..
No Monia to przyjdzie ci samiutkiej siedzieć..
Fajny film widziałem wczoraj ,polecam (łzawy uprzedzam)
"Mary and Martha "
Aga pusto, pusto, ale jednak jestem.
Tak to jest z tymi facetami...:P
Jak liczysz na nich to ich nie ma.
Smutne ale niestety prawdziwe...:)
Trzymaj się. ![]()
O, gdzieś w filmach online widziałam ten film i też chcę obejrzeć Paweł ![]()
A no właśnie Aga. Jestem zaskoczona, że dzisiaj u Ciebie padało, u nas tak ładnie i ciepło, choć ja twierdzę, że wręcz za gorąco
Niby nie letna temperatura, ale jednak dla mnie było jakoś gorąco, dla moich rodziców np też.
Hehe, masz rację Beata
Ma wybaczone tylko dlatego, że takie akcje bardzo rzadko mu się zdarzają ![]()
Widzę Jaga, masakra ile tych postów się nazbierało, ciężko nadążyć
:
Strony Poprzednia 1 … 457 458 459 460 461 … 470 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024