Dobranoc tym co poszli spać 
Paweł, muszę Ci powiedzieć, że to prawda, że ostatnio dużo złego się dzieje. Powiem szczerze, że nie miałam jeszcze takiego natłoku złych rzeczy w krótkim czasie
Tak jakby wcześniej jak byłam młodsza tragedie mnie omijały, teraz niestety nie. Ciężko mi sobie z tym poradzić. Rok temu na zwał zmarł mój wujek i miał 46 lat, to wszystko tak nagle, nigdy wcześniej na nic się nie skarżył. Może to było genetyczne, bo tata mojej mamy i tego świętej pamięci wujka też w takim wieku, a nawet młodziej- 44 lata zmarł, jak moja mama miała 8 lat, także moja mama też nie miała lekko. Potem mieszkała z mamą i jej ojczymem, jak jej mama (ta babcia ze wsi) wyszła za mąż po raz drugi.
Teraz mój pies, a dzisiaj moja mama odebrała wyniki, niedawno widziałam i niestety, zmiany powiększyły się. Jak Wam pisałam od 2010 roku moja mama ma raka szyjki macicy, z tym, że 2 lata miała spokój, bo chemia podziałała, nie było żadnych zmian, a narządy kobiece oczywiście ma usunięte. Z tym, że wróciło z tym, że na szczyt pochwy
Wiem, samo czytanie o tym jest nieprzyjemne, ale chce Wam zobrazować jak to wygląda, podstępny ten rak. A nie miała wcale jakiegoś zaawansowanego raka, było to nie pierwsze stadium, ale bodajże drugie czy góra trzecie, czyli takie "początkowo-średnie". Do tego moja mama ma ogólnie silny, nadal młody organizm, bo 46 lat to przecież nie tak dużo, by wyzdrowieć z raka, więc wiecie. No jak zachorowała, to miała 42 lata.
No, a teraz ta zmiana w pochwie powiększyła się, sporo, 10mm, ma też pachwinowe zmiany i te też się powiększyły, tak samo ma w płucach, czego w sumie ja wcześniej nie zauważyłam na tych kartach i też się nieco powiększyło. Z tym, że lekarze dobrej myśli, ja też, włączyli ostatnio inną chemię, niby nowoczesną, więc wydawało się, że też wszystkie zmiany, w węzłach też, powinny się zmniejszać. A one wtedy też się powiększyły, ale nieznacznie, a teraz znowu ma tradycyjną chemioterapię, która zawsze dobrze na nią działała i skutecznie zwalczała zmiany, miała też nagrzewanie, a to dziadostwo jeszcze się powiększa i to nawet sporo. Naprawdę mnie to denerwuje, mama jutro jedzie na chemioterapię i albo wróci pojutrze,bo ostatnio z chemii tak wracała albo później, jeśli uznają, że teraz trzeba inną chemioterapię podać.
Ja wiem, sporo miała już chemioterapii, ale wcześniej tak ładnie działała chemia, potem był spokój 2 lata, ogólnie dobrze reagowała na leczenie, a teraz na odwrót jest. No i boli ją to przy pochwie, bo uciska.. no domyślcie się gdzie, nie chcę pisać, bo nie chcę za bardzo Was "obrzydzać" takimi opisami.. także mama teraz na ból bierze silny lek, lekarka powiedziała, że może brać- Tramal. No, ale w sumie nie jest taki rewelacyjny, bo zawroty głowy ma często, duszności.
Edit: Chyba już nikogo nie ma. Też idę spać. Dobranoc 