Na pewno się jeszcze umówimy na zlocik
Tak wszyscy się zobaczymy
Tylko mówcie termin i jakoś się wtedy umówi- tzn teraz wiem, że byłoby ciężko, ale w sezonie wolnego piszcie, fajnie wtedy by się spotkać
Także ['b]Paweł[/b], na pewno się jeszcze nam uda spotkać wszystkim
No właśnie żona zobaczy wpis i będziesz połamany, także uważaj
Trochę za duży na opiekunkę jesteś hehe

Ja spacerowałam dzisiaj z moim w Warszawie. Kurczę, był czas, że widywaliśmy się co tydzień czy dwa, bo tak było, że ciężko było częściej i rzadziej się udawało częściej. Teraz widzimy się czasem codziennie czy góra w sumie co 2-3 dni, w tych okolicach i to jest coś, jestem bardzo zadowolona
No i szybko tęsknię, to fakt, bo człowiek do dobrego się przyzwyczaja 
Moi rodzice mówili, że dzisiaj ziąb a mi dziś dla odmiany dobrze na dworze było. 2 dni temu chyba na dworze mi było zimno, dzisiaj jakoś lepiej.
A jutro widzę się z taką koleżanką, dawno się nie widziałyśmy , a w poniedziałek już urodziny tej przyjaciółki jak pisałam, więc gdzieś pójdziemy
Zapowiada się wiele fajnych dni wkrótce
Jest co robić, nie ma czasu na nudę, jest fajnie po prostu 
Karola, faktycznie dawno Cię nie było. Cieszę się, że u Ciebie wszystko tak dobrze się układa
Na fb często widzę Twoje zdjęcia, klikam lubię to, ale tutaj w kafejce zapomniałam Cię wołać, bo tyle osób tu przybyło ostatnio, że czasem się człowiek myli i zapomina 
Kerty Ty i Jaga jesteście bardzo dojrzali na swój wiek. Myślę, że takie obowiązki jak opiekowanie się chorą babcią sprawiają, że człowiek ma kurs szybszego dorastania, szybko uczy się samodzielności. Podziwiam Was, nie wiem jak bym dała radę na Waszym miejscu
Moja prababcia umarła parę lat temu w wieku 86 lat, ale nią zajmowała się jedna z jej córek, a moje obie babcie jeszcze nie są w takim wieku, by trzeba było się nimi opiekować, tzn jedna ma 67 lat, druga coś 72 lata (chyba, bo rzadko widujemy się, mieszka na wsi). No, ale generalnie dobrze się trzymają 
Za To niełatwo mamy pod tym względem, że mama moja leczy się na raka, mojego psa też leczymy, no właściwie jedynie podleczamy, bo sunia ma już 14 lat i bardzo zniszczoną rakiem wątrobę. Także, takie tragedie nikogo nie omijają 