Mam pytanko do Was, wie może ktoś z was coś o ośrodku dla dzieci z upośledzeniem umysłowym, niedostosowaniem społecznym, znajduje się w Garwolinie koło Warszawy?
Ja nie, ale jakie upośledzenie?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Strony Poprzednia 1 … 431 432 433 434 435 … 470 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Mam pytanko do Was, wie może ktoś z was coś o ośrodku dla dzieci z upośledzeniem umysłowym, niedostosowaniem społecznym, znajduje się w Garwolinie koło Warszawy?
Ja nie, ale jakie upośledzenie?
Mam pytanko do Was, wie może ktoś z was coś o ośrodku dla dzieci z upośledzeniem umysłowym, niedostosowaniem społecznym, znajduje się w Garwolinie koło Warszawy?
Niestety te rejony są obce dla mnie ,mogę cię skontaktować z osobami które mają niepełnosprawne dzieci ,(jeśli chodzi o doradztwo) Ale o ośrodku tym akurat nic nie wiem..
Muszę przyznać, że też jestem Was ciekawa...
No, w maju miałam się z Monią i Beatą spotkać, ale nie wypaliło.
Cześć Strzałko, kolejny dzień wyzyskiwania pracownika ?
No, niestety, ale na pewno jakoś uda się nadrobić
Beacie już nie raz proponowałam, bo my blisko siebie, to i okazji wiele. No, ale na pewno w końcu nam się uda
Ja jutro z tą dziewczyną z forum do kawiarni, posiedzimy, pogadamy.
A Ty Paweł fajnie, że się spotkasz z Asterką
Życzę dobrej nocy, dobranoc ![]()
Tak pisałam wcześniej o moim synku ma nie tylko Adhd. W szkole ma indywidualne nauczanie. A to o narzekaniu to tak żartobliwie napisałam, mam nadzieję, że nie uraziłam ciebie?!
nie miałeś czym... tylko czekam aż zaczną raczkować to się chyba rozdwoję, zajmuje się trudną młodzieżą i dziećmi z autyzmem, aspergerem, adhd i posługującymi się językiem migowym.
Nielot narzekasz ,ale na pewno jesteś szczęśliwym człowiekiem z tego właśnie raczkującego powodu i nawet nie wiesz jak ci zazdroszczę ![]()
Nielot to super, że znasz te problemy. Mój syn ma stwierdzone Adhd z zaburzeniami zachowania i koncentracji uwagi, zaburzenia opozycyjno-buntownicze, upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim, agresje i autoagresje, jest zagrożony niedostosowaniem społecznym, całościowe zaburzenia rozwojowe, liczne choroby somatyczne. Może coś mi doradzisz. A może ty znasz ten ośrodek? Paweł chętnie, myślałam ,że może ktoś jest z Warszawy,bo zdawało mi się ,że truskaweczka jest.
Paweł chętnie,
Porozmawiam z ludźmi i ustawię rozmowę na skype czy coś ,zobaczymy ..
Ja już lulu pewnie zgaszę światło ,Dobranoc ![]()
Miłej nocy. Ja też powoli położę się.
Nielot narzekasz ,ale na pewno jesteś szczęśliwym człowiekiem z tego właśnie raczkującego powodu i nawet nie wiesz jak ci zazdroszczę
ale ja nie narzekam
i moje mluchy nie raczkują jeszcze... i nie ma co zazdrościć tylko trzeba brać się do roboty prosze pana
))
Nielot to super, że znasz te problemy. Mój syn ma stwierdzone Adhd z zaburzeniami zachowania i koncentracji uwagi, zaburzenia opozycyjno-buntownicze, upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim, agresje i autoagresje, jest zagrożony niedostosowaniem społecznym, całościowe zaburzenia rozwojowe, liczne choroby somatyczne. Może coś mi doradzisz. A może ty znasz ten ośrodek? Paweł chętnie, myślałam ,że może ktoś jest z Warszawy,bo zdawało mi się ,że truskaweczka jest.
nie mieszkam w pl, ośrodek jest mi obcy i doradzić jest trudno, ja pracuję z dzieckiem nie z osobą dorosłą, rodziców uczę jak poznam dziecko. Mogę doradzić to co każdy, dużo rozmowy, dużo zabaw na świeżym powietrzu, mase zajęć które go zajmą... podawanie jedzenia na tekturowych talerzach które potem może potargać
zabawy w wydzieranki- i na tym się skończy, bo wyklejanki raczej odpadają, bitwy na poduszki i inne zabawy absorbujące go ruchowo.
Idę spać ![]()
Wstawać śpiochy ![]()
Dzień dobry!
Witamy w ,,świecie rzeczywistości"! W pakiecie mamy: ból, smutek, złość, zazdrość, łzy.. ale też: radość, szczęście, przyjaźń, miłość..
Dziękujemy i życzymy miłego pobytu!
to jeżeli można to ja sobie ziewnę, bo inaczej się wykończę
cała noc na nogach ![]()
Witam i o zdrowie pytam? Bo mnie chyba coś bierze. Mam nadzieję, że to objawy zmęczenia a nie choroby, bo mam plany na weekend. Nie wiem czy ktoś z was interesuje się jogą? Jutro zaczynają się trzydniowe warsztaty z Kino MacGregor. Pierwszy raz jest w Holandii. Jest niezła ![]()
Na temat Jagi to mogę coś powiedzieć ,ale z jogi to jestem noga ![]()
Paweł, dobrze, że noga a nie dupa ![]()
To pogadajmy o Jadzi. Gdzież ona jest? ![]()
Scorpii, mnie też bierze
Fajnie ci, że masz wolne. Ja muszę pracować, a tak mi się nie chce.
U mnie też pada ale wszystko jest jeszcze zielone, drzewa znaczy się ![]()
Oj, to jak najszybciej zacznij brać witaminy, albo coś na wzmocnienie bo mnie już powoli wykańcza ten wstrętny katar!
Ja rano byłam w pracy, to nie tak, że mam całkowicie wolne
i tez mi się nie chciało. Jak nie wiem co ... przy takiej pogodzie to najlepiej z domu nie wychodzić, a jeszcze lepiej z łóżka ![]()
a u mnie 28 stopni, słoneczko w pełni, do tego woda cieplutka, nic tylko plażowanie
)))
Nielot, a jaka jest pogoda u ciebie w grudniu lub styczniu?
To pogadajmy o Jadzi
A Jaga to taka owaka jest
No i w ogóle ci mówię..
Ale nie mów że ci mówiłem ![]()
Witam wszystkich cieplutko. Mam chwilkę wolnego, właśnie szykuję obiadek. Nielot dziękuję za rady, tak synuś musi mieć dużo zajęć bo inaczej nudzi się, ale u niego to tak wszystko na 5 minut, niby ma chęci ale zaraz chce już co innego. Nie lubi bardzo rysować, lepienie z plasteliny, dotyk, bardzo w szkole chciałby być z dziećmi, ale jak już jest to nie umie dostosować się do grupy, bije, wyzywa itd. Teraz w listopadzie będzie miał robione badania genetyczne.P0zdrawiam.
Wszystko zostanie między nami ![]()
Nielot, a jaka jest pogoda u ciebie w grudniu lub styczniu?
styczeń jest najzimniejszym miesiącem
ale rzadko temperatura spada poniżej zera
męcząca jest zmiana temperatury w ciągu dnia, rano 8 stopni w południe nagle 18, a wieczorem 5
Ale idzie się przywyknać, śnieg pada rzadko ![]()
![]()
Wszystko zostanie między nami
To dobrze bo wiesz ,jak by wiedziała że o niej plotkujemy, to by mi wyrwała żeberka i zrobiła w sosie własnym ![]()
Witaj tornado, co tam na obiadek? ![]()
yhh obiad... mięcho bym zjadł... ale młody naleśniki i naleśniki ;D nie mam wyjścia
;/
Ja wszystko widzę
. Paweł, masz w banku, że Twoje żeberka przetrącę
. Jeszcze łopatki trochę uszczknę
.
Witajcie
.
Smacznego!
Witaj Jaga i tornado!
yhh obiad... mięcho bym zjadł... ale młody naleśniki i naleśniki ;D nie mam wyjścia
;/
A ja bym naleśniki zjadła...A u mnie dziadek tylko mięcho i mięcho
...
Ale może na racuchy mamę namówię, nich mi upiecze
.
Ale właśnie, na chwilę wpadłam, i lecę dalej- obiad muszę gotować.
Zastanawialiście się nad tym, że mimo, iż lato krótkie, nostalgia ogarnia nas jesienią i zimą, to jednak czeka się potem na nie cały rok i dlatego jest takie piękne?
Myślę, że nudno by było, gdybyśmy mieli klimat Florydy (oczywiście nie pogardziłabym wycieczką do USA
).
Paweł, masz w banku, że Twoje żeberka przetrącę
. Jeszcze łopatki trochę uszczknę
.
Taka Aggressive Women jesteś ? luuubię takie ![]()
Ja nienawidzę naszego klimatu i dużo bym dał za klimat Florydy ![]()
Oj,pewnie nie w temacie,ale gdzie mam pójść jak nie do przyjaciół. Mój mąż chce żebyśmy spróbowali od nowa
No i siedzę i wyję jak pies.Za godzinę idę do swojej psychiatry,choć już chętnie odstawiłabym leki.Dopóki życie mi się nie naprawi,żadne leczenie nie jest w stanie mi pomóc.Owszem,dzięki lekom mogę funkcjonować,ale nie żyć naprawdę.To za mało.Sorki,że zepsułam wam humorki tą pisaniną,ale musiałam wywalić to z siebie.Boże,przecież mogło być tak pięknie, dlaczego on mi to wszystko zrobił???!!!
Delikatna nic nie zepsułaś ,po to się tu spotykamy żeby dzielić się smutkami i radościami.
Jesteś w stanie mężowi wybaczyć? Chciała byś powrotu do normalności czy wolisz zacząć od nowa układać sobie życie?
Zbytdelikatna, nie zepsułaś naszych humorów, choć przykro czytać, gdy komuś się życie nie układa. Zwłaszcza, że sama, rok temu miałam depresję. Nie znam twojej historii. Jedynie co mogę ci napisać, to słuchaj tego co podpowiada ci rozum a nue serce. Przytulam.
Paweł-dzisiaj na obiadek miałam mięsko- karkóweczkę, ziemniaczki i dwie suróweczki do wyboru z kapusty włoskiej i kiszonej i do tego kompocik z truskawek,wszystko własnej roboty, mam swój ogródek, lubię wekować, piec ciasta,jestem taka" Zosia samosia "
Anstawia i Paweł,dziękuję wam bardzo.Już wróciłam,moja kochana p.doktor postawiła mnie trochę na nogi
No cóż,na razie pozwolę rozwijać się sytuacji samej,nie kiwając nawet palcem w stronę zgody.I wątpię,czy on choć kiwnie palcem.Więc wszystko zostanie po staremu.On tam,ja tu,widzenie raz na pół roku,albo i rzadziej.Ból mnie przeszył,gdy się odezwał,ale już mi przeszło,niepotrzebnie was niepokoiłam,to wciąż te chol...emocje,których jeszcze nie potrafię opanować.
Witam wszystkich cieplutko http://s19.rimg.info/ba094134956a07773f … 8ba737.gif
Za oknem szara beznadzieja... Jest okrutnie zimno. Dlaczego lato nie może wrócić ?
Rozłożyło mnie na dobre, a do pracy chodzić trzeba. Na szczęście dzisiaj już mam wolne i mogę nadrobić zaległości na forum![]()
Pozdrawiam
Zgadza się. Szaro, buro, dopada mnie dołek, jak nie ma słońca to tak mam często ![]()
A dziś nie spotkałam się jednak z tą koleżanką z forum, coś ważnego mi wypadło, dlatego spotkamy się innym razem.
Tornado, super obiadek, a jak własnej roboty, to już w ogóle. Ja w sumie nie własnej roboty, ale miałam kaszę gryczaną, udko i suróweczkę królewską: por, kukurydza itp
Ze sklepu akurat, ale w smaku niezła ![]()
No niby tak, czeka się na to lato.. ale i tak wolałabym więcej ciepłych dni, na takie szarówy, deszczowe dni, to albo mam zły humor albo źle się czuję, coś w kościach łamie- taka meteopatka ze mnie.
Tornado, super obiadek, a jak własnej roboty, to już w ogóle. Ja w sumie nie własnej roboty, ale miałam kaszę gryczaną, udko i suróweczkę królewską: por, kukurydza itp
Ze sklepu akurat, ale w smaku niezła
No niby tak, czeka się na to lato.. ale i tak wolałabym więcej ciepłych dni, na takie szarówy, deszczowe dni, to albo mam zły humor albo źle się czuję, coś w kościach łamie- taka meteopatka ze mnie.
Ja mam podobnie nie lubię jesieni, gdy jest szaro i buro a zima mnie przeraża. U nas jak zasypie to nie ma wyjazdu, a czym odśnieżą to masakra. Truskaweczka jak dobrze pamiętam jesteś z Warszawy?
Brrr zimno i wieje, gdzie jest pytam sie Złota Polska Jesień?
Brrr zimno i wieje, gdzie jest pytam sie Złota Polska Jesień?
Dawno już nie pamiętam takiej jesieni, a szkoda, że klimat tak zmienia się.
Cześć Tornado!Dobrze pamietam, że masz dwójkę dzieci?
A jesień mam nadzieję, ze jeszcze będzie kolorowa.Ja lubię bardzo wrzesień, ale nie taki słotny.
Cześć Tornado!Dobrze pamietam, że masz dwójkę dzieci?
A jesień mam nadzieję, ze jeszcze będzie kolorowa.Ja lubię bardzo wrzesień, ale nie taki słotny.
Witam serdecznie tak dobrze pamiętasz. Malutki już śpi, a starszy ogląda bajki. Małego coś łapie, będę musiała znów odwiedzić lekarza. Bo jak mi się dzieciaki rozłożą to znów będę miała szpital w domu. Muszę jeszcze poczytać bajki starszemu, bo u nas to rytuał czytanie bajek do spania. Więc na jakiś czas muszę pożegnać się.
Witam serdecznie tak dobrze pamiętasz. Malutki już śpi, a starszy ogląda bajki. Małego coś łapie, będę musiała znów odwiedzić lekarza. Bo jak mi się dzieciaki rozłożą to znów będę miała szpital w domu. Muszę jeszcze poczytać bajki starszemu, bo u nas to rytuał czytanie bajek do spania. Więc na jakiś czas muszę pożegnać się.
To miłej lektury :-)
Czasem się zastanawiam, jaką ja bym była mamą. A może lepiej się nie zastanawiać?
Witajcie wieczorem ![]()
Czasem się zastanawiam, jaką ja bym była mamą. A może lepiej się nie zastanawiać?
A dlaczego się zastanawiasz?
Tego i tak nie wiadomo (do końca) póki się nie zostanie.
Witam szybko wieczorową porą. Ile nowych twarzy się pojawiło ![]()
Pozdrawiam serdecznie Wszystkich ![]()
Witajcie wieczorem
rossanka napisał/a:Czasem się zastanawiam, jaką ja bym była mamą. A może lepiej się nie zastanawiać?
A dlaczego się zastanawiasz?
Tego i tak nie wiadomo (do końca) póki się nie zostanie.
Kiedyś się tak zastanawialam,tak jakoś mnie naszło.Teraz juz w zasadzie nie. Ale tak myślę,ze dziwnie jest być odpowiedzialnym za kogoś. Jak na razie to w zasadzie robię co chce.Chodze gdzie chce ,kiedy che,wracam tez różnie. Jak się spotykamy z dzieciatymi koleżankami,to zawsze w którymś momencie one muszą juz wracac. do domu.Ja się dziwie, ze tak szybko, a potem sobie przypominam,ze maja dzieci.Ja nie mam,to nie mam tego nawyku.
CZE Ema :-)
Witaj Emo
Nie pamiętam już czy miałyśmy okazję rozmawiać ![]()
Faktycznie, ciągle nowe osoby przybywają. I dobrze ![]()
że dziwnie jest być odpowiedzialnym za kogoś.
Nie wiem czy dziwnie. Powiedziałabym, że raczej to jest trudne ![]()
rossanka napisał/a:że dziwnie jest być odpowiedzialnym za kogoś.
Nie wiem czy dziwnie. Powiedziałabym, że raczej to jest trudne
Dziwnie-mialam na myśli ,ze dla mnie,bo nie mam w tym doświadczenia.Dlatego to dla mnie abstrakcja jak na razie.
Tornado właściwie to okolice Warszawy.
Ach, na razie nie chce mi się pisać, chce mi się wyć, mój pies (15 lat- suczka) okazało się, że prawdopodobnie ma raka wątroby
Niedługo będzie miała usg. Nie mam siły ![]()
Truskaweczka współczuję problemu z psem ![]()
Rozumiem, bo sama to przeszłam z moją sunią 2 lata temu.
Tornado właściwie to okolice Warszawy.
Ach, na razie nie chce mi się pisać, chce mi się wyć, mój pies (15 lat- suczka) okazało się, że prawdopodobnie ma raka wątroby
Niedługo będzie miała usg. Nie mam siły
Wiem co czujesz.Mój bidak miał gruczolakoraka. Ale przynajmniej miał dobre życie u nas ![]()
Rozumiem. Sunia kundelek czy rasowa?
Sunia była owczarkiem niemieckim. Miała 11 lat.
I tak jak Rossanka, pocieszaliśmy się, że miała dobre życie u nas.
Ale wszyscy przeżyli jej uśpienie strasznie.
Wiem, ja odejście zawsze mocno przeżywam, pewnie dlatego, że sama śmierci mocno się boję. Śmierć wujka też ciężko przeżyłam, mimo że rzadko go widywałam (parę razy w roku) i kontakt był sporadyczny. Myślę, że to jest coś w stylu, że dopóki kogoś z naszej rodziny to nie dotyka to wydaje się, że jest ok, a jak dotyka naszą rodzinę, nawet daleką, to po prostu człowiek zdaje sobie sprawę z nieuchronności, cierpi, że może stracić bliskich
Zawsze myślimy, że takie tragedie ominą nasze rodziny, a zwłaszcza mojego wujka np, kto by się spodziewał, wydawał się okazem zdrowia, a zawał- 47 lat.
Monia, przykro mi, wyobrażam sobie, co możesz czuć.
Tyle razy przechodziłam choroby, a także i śmierć moich kotów, które są u nas członkami rodziny.
Filuś (piesek) na razie odpukać, ale jest zdrowiutki, ale nie wiem, co by się stało, gdyby coś mu dolegało.
Dziadek pewnie by nie przeżył tego, kiedyś nam powiedział, ze jak Filuś umrze, to on też szybko umrze, bo za bardzo go kocha.
Wiem, ja odejście zawsze mocno przeżywam, pewnie dlatego, że sama śmierci mocno się boję. Śmierć wujka też ciężko przeżyłam, mimo że rzadko go widywałam (parę razy w roku) i kontakt był sporadyczny. Myślę, że to jest coś w stylu, że dopóki kogoś z naszej rodziny to nie dotyka to wydaje się, że jest ok, a jak dotyka naszą rodzinę, nawet daleką, to po prostu człowiek zdaje sobie sprawę z nieuchronności, cierpi, że może stracić bliskich
Zawsze myślimy, że takie tragedie ominą nasze rodziny, a zwłaszcza mojego wujka np, kto by się spodziewał, wydawał się okazem zdrowia, a zawał- 47 lat.
Nie tylko Ty, jeśli ma Cię to pocieszyć. Ale wbrew pozorom człowiek dużo może wytrzymać.
Monia, przykro mi, wyobrażam sobie, co możesz czuć.
Tyle razy przechodziłam choroby, a także i śmierć moich kotów, które są u nas członkami rodziny.
Filuś (piesek) na razie odpukać, ale jest zdrowiutki, ale nie wiem, co by się stało, gdyby coś mu dolegało.
Dziadek pewnie by nie przeżył tego, kiedyś nam powiedział, ze jak Filuś umrze, to on też szybko umrze, bo za bardzo go kocha.
Rozumiem
Ja bym faktycznie chciała tak, żebym odeszła tak jak moi bliscy jak już, boję się tego, ale chociaż bym wiedziała, że odchodzę z nimi. Bez nich nie wiedziałabym jak żyć. No dużo przeszłam już w życiu i mi się wydaje, że kolejny cios to dla mnie już za wiele ![]()
Jednak, robimy jeszcze usg i mam nadzieję, że wyjdzie, że nie jest tak źle. Ciężko jednak by tak było, bo jak jest np wątrobowe do 60 to ona ma grubo ponad 600, dlatego raczej rakowe. Łapa jej spuchła ostatnio, sutek zwisa, lekarz mówi, że to zapalenie sutka i pewnie od wątroby. Jest ospała, nie chce jej się wychodzić, to niestety niedobra zmiana. Jednak nadal jest takim łakomczuchem jak była, więc ciężko nam było uwierzyć, że może mieć jakiegoś raka. Owszem, wychudła, widać żebra, lekarz od razu to powiedział, że tak wygląda niezbyt fajnie, ale ma taki apetyt, że za troje psów nawet. Dlatego myślę, że nawet jak rak, to pożyje jeszcze.
Przepraszam za wprowadzenie tak smutnego tematu :* Sama wolałabym, by go nie było lub żeby nie myśleć o nim ale nie potrafię
Niby większość czasu to mama zajmuje się sunią, sunia ją najbardziej lubi, mnie średnio, ale to i tak jest takie trudne o tym myśleć, pisać. Czuję się roztrzęsiona, psychika wysiada przy tym po prostu
Wrażliwa ze mnie dziewczyna, może też wręcz za bardzo. My nie chcemy potem innego zwierzaka, nie da się jej zastąpić i ogólnie nie chcemy innego.
Moja sunia:
Jaga Baba07 napisał/a:Monia, przykro mi, wyobrażam sobie, co możesz czuć.
Tyle razy przechodziłam choroby, a także i śmierć moich kotów, które są u nas członkami rodziny.
Filuś (piesek) na razie odpukać, ale jest zdrowiutki, ale nie wiem, co by się stało, gdyby coś mu dolegało.
Dziadek pewnie by nie przeżył tego, kiedyś nam powiedział, ze jak Filuś umrze, to on też szybko umrze, bo za bardzo go kocha.Rozumiem
Ja bym faktycznie chciała tak, żebym odeszła tak jak moi bliscy jak już, boję się tego, ale chociaż bym wiedziała, że odchodzę z nimi. Bez nich nie wiedziałabym jak żyć. No dużo przeszłam już w życiu i mi się wydaje, że kolejny cios to dla mnie już za wiele
Jednak, robimy jeszcze usg i mam nadzieję, że wyjdzie, że nie jest tak źle. Ciężko jednak by tak było, bo jak jest np wątrobowe do 60 to ona ma grubo ponad 600, dlatego raczej rakowe. Łapa jej spuchła ostatnio, sutek zwisa, lekarz mówi, że to zapalenie sutka i pewnie od wątroby. Jest ospała, nie chce jej się wychodzić, to niestety niedobra zmiana. Jednak nadal jest takim łakomczuchem jak była, więc ciężko nam było uwierzyć, że może mieć jakiegoś raka. Owszem, wychudła, widać żebra, lekarz od razu to powiedział, że tak wygląda niezbyt fajnie, ale ma taki apetyt, że za troje psów nawet. Dlatego myślę, że nawet jak rak, to pożyje jeszcze.
Psy z rakiem tak od razu nie umierają.
A co do życia samemu, gdyby umarli bliscy, też tak kiedyś myślałam jak Ty.Tzn jak byłam młodsza.
Aha, a teraz jak myślisz rossanko?
Piękna psina :*
Ja tu na komputerze nie mam zdjęcia, jak zrobię, to wstawię.
Ona ostatnio 4 lata temu miała robione badania i miała podwyższone wątrobowe, ale oczywiście inny weterynarz powiedział, że to nic takiego i tak to zostawiliśmy, uwierzyliśmy mu, a nie powinniśmy.. powinniśmy się skonsultować z innym bo już wyniki były za duże , np do 60 normy ze 100 już chyba była.
Aha, a teraz jak myślisz rossanko?
Myliłam się.Da się , a nawet trzeba.Znaleźć oparcie w sobie samym i żyć dalej.
Co do tematu, to takie życie.Nie zasmucasz wątku.Ludzie na ogół nie chcą rozmawiać o śmierci.Tak jakby to było tabu, a może z obawy?
O narodzinach się rozmawia- o śmierci już nie, tylko tak ukradkiem.
Luc---piękna panna, mój poprzedni pies był podobny, ale miał krótszą sierść i by łbardziej biało-czarny.Pasowaliby do siebie, choć rasowym owczarkiem to on nie był, ale ludzie sie często nabierali.
Z tego co wiem psia wątroba się szybko regeneruje, więc może odpowiednie leki spowolnią chorobe
ludzie na ogół nie chcą rozmawiać o śmierci.Tak jakby to było tabu, a może z obawy?
Masz rację. Myślę, że to z obawy. Tak jakby mówienie o śmierci ją przybliżało, a unikanie tematu pozwoliło uniknąć jej samej.
Ja moje dzieci delikatnie "oswajałam" z tematem.
rossanka napisał/a:ludzie na ogół nie chcą rozmawiać o śmierci.Tak jakby to było tabu, a może z obawy?
Masz rację. Myślę, że to z obawy. Tak jakby mówienie o śmierci ją przybliżało, a unikanie tematu pozwoliło uniknąć jej samej.
Ja moje dzieci delikatnie "oswajałam" z tematem.
I mądrze. U nas tego nie było, a potem szok. Ale temat trudny.
truskaweczka19 napisał/a:Aha, a teraz jak myślisz rossanko?
Myliłam się.Da się , a nawet trzeba.Znaleźć oparcie w sobie samym i żyć dalej.
Co do tematu, to takie życie.Nie zasmucasz wątku.Ludzie na ogół nie chcą rozmawiać o śmierci.Tak jakby to było tabu, a może z obawy?
O narodzinach się rozmawia- o śmierci już nie, tylko tak ukradkiem.Luc---piękna panna, mój poprzedni pies był podobny, ale miał krótszą sierść i by łbardziej biało-czarny.Pasowaliby do siebie, choć rasowym owczarkiem to on nie był, ale ludzie sie często nabierali.
Z tego co wiem psia wątroba się szybko regeneruje, więc może odpowiednie leki spowolnią chorobe
Wiem, pewnie z obawy, ja też zazwyczaj nie poruszałam tematu śmierci, bo sama jej się boję. No, ale chciałam się z Wami tym podzielić. No wiadomo też wolałabym rozmawiać na wesołe tematy, a by te smutne nie istniały.
Ok, weterynarz właśnie nas nie pocieszył, bo sam mówił, że jak wyniki z ponad 600, aparat nawet nie wykrywa wyniku, przekracza on skalę, to raczej wątroby prawie nie ma i niewiele da się zrobić, ale będę dobrej myśli, bo naprawdę mój pies nie wygląda na takiego schorowanego jak to niektóre chore psy, ma swoje dolegliwości, ale nie jest tak źle, a ma 15 lat.
To głupie, ale ja cały czas staram się wierzyć, że znajdą coś na długowieczność. Jakoś nie umiem inaczej się z tym pogodzić, więc tak sobie wierzę itp.
Wiem, pewnie z obawy, ja też zazwyczaj nie poruszałam tematu śmierci, bo sama jej się boję. No, ale chciałam się z Wami tym podzielić. No wiadomo też wolałabym rozmawiać na wesołe tematy, a by te smutne nie istniały.
Ok, weterynarz właśnie nas nie pocieszył, bo sam mówił, że jak wyniki z ponad 600, aparat nawet nie wykrywa wyniku, przekracza on skalę, to raczej wątroby prawie nie ma i niewiele da się zrobić, ale będę dobrej myśli, bo naprawdę mój pies nie wygląda na takiego schorowanego jak to niektóre chore psy, ma swoje dolegliwości, ale nie jest tak źle, a ma 15 lat.
Nie ma co gdybac na zapas.Co będzie to się zobaczy.Tak się niepotrzebnie umartwisz.
Luc- jakie masz dzieci i ile?
Na długowiecznośc to może niekoniecznie, ale przeciwko chorobom - byłoby dobrze.
Ok dzięki :* Z tym masz rację, najpierw trzeba jeszcze usg zrobić.
A nie, przepraszam, moje wyniki psa 4 lata temu jeszcze nie były najgorsze, bo aspat 37 norma, a miała 40, a alat przy 50 miała 60. Aż dziwię się, że teraz przekracza nawet 600 sporo. No, ale to 4 lata temu prawie, powinniśmy wcześniej badania powtórzyć, ale tak to jest, wydawało się, że nie ma potrzeby. A teraz łapa spuchła itp, zrobiliśmy.
Strony Poprzednia 1 … 431 432 433 434 435 … 470 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024