Czytałam dużo dobrych opinii, raczej nie tylko od nastolatek, więc myślę, że może
Poza tym skoro nawet "nastolatkowy" Sparks mi pasuje, to pewnie tak
Wspomnienia historyczne też wydają mi się ciekawsze.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Strony Poprzednia 1 … 419 420 421 422 423 … 470 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Czytałam dużo dobrych opinii, raczej nie tylko od nastolatek, więc myślę, że może
Poza tym skoro nawet "nastolatkowy" Sparks mi pasuje, to pewnie tak
Wspomnienia historyczne też wydają mi się ciekawsze.
Witajcie wieczorem
.
Winnetou jakoś nigdy mnie nie pociągał,choć to właśnie w okresie mojego dzieciństwa popularne były NRD-owsie westerny
.
Szklarski był dla mnie symbolem przygody i zewu poznania czegoś nowego
.
Czytałem wiele razy każdy tytuł, a jeden, którego w dzieciństwie nie zdobyłem, nabyłem kilka lat temu
.
Kajko i Kokosz byli najlepsi. Niedawno po raz kolejny przeczytałem ich przygody w kosmosie i nadal sprawiły mi ogromną przyjemność
.
Nie wiem, czy wiecie, ale wg niektórych źródeł Asterix i Obelix został właśnie zainspirowany pierwszymi odcinkami (drukowanymi w Głosie Wybrzeża) Kajka i Kokosza (wtedy jeszcze nazywali się nieco inaczej
).
Asteriksy przeczytałem wszystkie. podobało mi się, ale jakoś nie mam ochoty do nich wracać. na kreskówki filmowe Asteriksa patrzę z przyjemnością.
Polskie wydania Kubisia Puchatka zdobyłem jako dziecko w czeskim Cieszynie. Mało kto teraz pamięta, że w tym złym komuniźmie
jeździliśmy do sąsiadów na dowód osobisty (tak jak dzisiaj).
Zawsze lubiłem YOGI bear, a jak sie kogoś lubi, to nie zastanawia się nad jego inteligencją
.
Tak po prawdzie, to Ci Vinnga trochę współczuję. Wygląda na to, że nigdy nie patrzyłaś na dziecięcych bohaterów oczami dziecka.
To se już ne vrati
.
Ja zamiast Vinnetou (który wydawał mi się głupi) zaczytywałem się Sienkiewiczem, a nawet Kraszewskim
.
Oprócz Czterech pancernych, to właśnie postacie Sienkiewicza były moimi bohaterami (troszeczkę z tego zostało do dzisiaj
).
Vinnga tak na gorąco, bez szperania w bibliotece:
Sołżenicyn "Archipelag GUŁag", "Jeden dzień Iwana Denisowicza"
Anne Applebaum "Gułag",
Józef Czapski "Na nieludzkiej ziemi",
Herling-Grudziński "Inny świat",
Warłam Szałamow "Opowiadania kołymskie"
Co to są te "Gułagi"?
Ludzie zaraz orła wywinę ,normalnie leże i zdycham po tej jajecznicy ,cały dzień się zwijam ![]()
Jest jakiś muchomor podobny do kurki ???
Dzizas nawet nie wiem co mam zażyć
mam tylko ranigast ..
Co to są te "Gułagi"?
Ludzie zaraz orła wywinę ,normalnie leże i zdycham po tej jajecznicy ,cały dzień się zwijam
Jest jakiś muchomor podobny do kurki ???
Dzizas nawet nie wiem co mam zażyćmam tylko ranigast ..
Walnij setę
. Może nie służą Ci jajka w jajecznicy. Ja też od pewnego czasu przyswajam je z trudem i ciężko leżą mi na żołądku
. Alkohol bardzo pomaga rozbić te tłuszcze.
Najlepiej aplikuj go jeszcze na patelni. Ja zawsze dodaję do smażonej cebulki z wędlinką odpowiedni alkohol na końca smażenia. przez chwilę duszę pod przykryciem, a następnie dosmażam, by alkohol odparował. Dopiero wtedy wlewam jajka.
Gułagi to takie radzieckie wczasy dla niegrzecznych ludzi
. Daleki wyjazd i duuuużo świeżego powietrza
. Najpopularniejsze tego typu wczasy zlokalizowane były na Kołymie
.
A Kajko i Kokosz to tylko w formie komiksów był? Bardzo lubiłam te komiksy. Aczkolwiek przegrywali z Asterixem a Asterix przegrywał z Thorgalem
![]()
A czy jako dorośli ludzie wracacie do tych książek z dzieciństwa/wczesnej młodości?
Ja się trochę boję. Że sobie wrażenia popsuję. Bo chyba teraz bym inaczej odbierała te wszystkie książki.Kto się przyzna do czytania Harlequinów?
Zapomnialam o Thorgalu!Alinoe mnie przerazał.
Kajko i Kokosz ja znalam z komiksów,a ich pierwowzór to Kajtek i Koko z tego co pamiętam.
A Vinga nick -od razu poznalam,że z Sagi.Vinga Tark?Córka Elisabeth?Juz tak dawno czytalam.
Harlequinow parę na studiach przeczytalam. Ale ani jednego nie pamiętam.
Co to są te "Gułagi"?
Ludzie zaraz orła wywinę ,normalnie leże i zdycham po tej jajecznicy ,cały dzień się zwijam
Jest jakiś muchomor podobny do kurki ???
Dzizas nawet nie wiem co mam zażyćmam tylko ranigast ..
Orzechówki się napij jak masz.
Paweł, nie wiesz, co to są Gułagi
?
Yogi to wyjaśnił, jak krowie na rowie- innymi słowy przymusowe obozy pracy. Byli tam zsyłani więźniowie, ale największą "sławę" zyskały przez to, że wysyłano tam również osoby niewygodne politycznie.
Niewielu przeżyło, bo ludzie ci byli zmuszani do katorżniczej pracy, która miała na celu wycieńczenie delikwenta.
Poza tym były one w miejscach mało zaludnionych, w trudnej strefie klimatycznej, więc jeżeli ktoś się decydował na ucieczkę, to i tak miał być skazany na śmierć.
Gułagi to takie radzieckie wczasy dla niegrzecznych ludzi
.
To to wiem ,o lekturę mi chodziło ..
jajek nie ruszę przez miesiąc albo dłużej ..
Sety nie mam ,za wódą nie przepadam,piwo mam ,ale nie wiem czy to dobry pomysł ![]()
Mnie z 2 razy tak skręcało po jajecznicy, wcześniej tak nie miałam. Taki ból brzucha, że myślałam, że będę wyć z bólu. Masakra, nie wiem czemu.
YOGI bear napisał/a:Gułagi to takie radzieckie wczasy dla niegrzecznych ludzi
.
To to wiem ,o lekturę mi chodziło ..
jajek nie ruszę przez miesiąc albo dłużej ..
Sety nie mam ,za wódą nie przepadam,piwo mam ,ale nie wiem czy to dobry pomysł
Piwo nie!Inny sposob-do wrzatka wrzucic tą skórkę czy korę z owocu granatu.Ponoć pomaga.Ale uwaga,napar może chcieć wrócić górą.Albo dołem i gora co może być hardcorem ![]()
Nie mogłam się powstrzymać i musiałam wejść na chwilkę
.
Zaraz i tak spadam.
Beata, ja często wracam do książek z dzieciństwa i młodości.
Z tym, że we mnie jest dużo z dziecka- nie kryję tego
. Więc i sięganie do tych ksiażek nie jest dla mnie niczym trudnym, właśnie jest to wspomnienie tego, jak to człowiek przeżywał przygody razem z bohaterami.
Zresztą mam bujną wyobraźnię i książki pozwalają mi ja "udoskonalać".
Natomiast z "Mikołajkiem" miałam tak, że dostałam książkę na szóste urodziny od cioci. Jako, że już wtedy umiałam czytać, to go przeczytałam. Wtedy odbierałam "Mikołajka" jako książkę przygodową i dziwiłam się, że mamie przy jej czytaniu łzy lecą ciurkiem(ze śmiechu).
Po latach zrozumiałam, dlaczego płakała ze śmiechu
.
Zresztą, jak lubisz "Asterixa i Obelixa", to ciekawostką jest to, że Goscinny (współautor komiksu) jest też współautorem "Mikołajka"
.
Tak poza tym Paweł, to nie wiem, co Ci poradzić.
A mięta?
Vinnga tak na gorąco, bez szperania w bibliotece:
Sołżenicyn "Archipelag GUŁag", "Jeden dzień Iwana Denisowicza"
Anne Applebaum "Gułag",
Józef Czapski "Na nieludzkiej ziemi",
Herling-Grudziński "Inny świat",
Warłam Szałamow "Opowiadania kołymskie"
Hmmm...
Luc, chyba będziesz musiała poszperać, bo z tego nie czytałam tylko "Jeden Dzień Iwana Denisowicza"...
No dobra, jeszcze "Opowiadania kołymskie" - tytuł znajomy, ale zupełnie nie wiem co w środku, to chyba nie czytałam.
"Inny świat" chyba był lekturą?
Bardzo mnie wciągnęła "Na nieludzkiej ziemi", ale z trudem przebrnęłam przez grubaśny "Gułag" Applebaum. Nie wiem dlaczego - książka ciekawa, ale jakoś opornie mi szła.
Paweł-moze się mięty po prostu napij. Co by nie pogorszyć.
YOGI bear napisał/a:Gułagi to takie radzieckie wczasy dla niegrzecznych ludzi
.
To to wiem ,o lekturę mi chodziło ..
jajek nie ruszę przez miesiąc albo dłużej ..
Sety nie mam ,za wódą nie przepadam,piwo mam ,ale nie wiem czy to dobry pomysł
Teraz za późno na piwo. Tylko pogorszy sytuacje. Następnym razem popijaj nim jajecznicę. Wtedy pomaga (przynajmniej mi
).
A setę walnij czegokolwiek, co ma ponad 30%.
Inaczej żołąd może Cie napierniczać do samego rana
.
Mnie z 2 razy tak skręcało po jajecznicy, wcześniej tak nie miałam. Taki ból brzucha, że myślałam, że będę wyć z bólu. Masakra, nie wiem czemu.
Długo to trwało ? Musiałaś iść do lekarza czy cuś?
Granata nie mam
Zrobię sobie grzańca ,może przejdzie ![]()
O Gułagach to mi ŚP babcia opowiadała jak byłem malutki, nie zapomnę tych opowieści..
Kurcze, wy to wszystko byście alkoholem leczyli... Colę się pije na takie coś. Podobno najlepiej odgazowaną, chociaż ja twierdzę, że mi bąbelki pomagają. A kwas ortofosforowy wszystko przeżre. Muchomora też.
Są podróbki kurek. Ale nie są trujące. A na pewno nie na śmierć. Przeżyjesz więc ![]()
Ach, zapomniałam powiedzieć, że mi wczorajsza kuracja piwem grzanym przyniosła cudowne ozdrowienie od samego rana
Paweł, Twoja babcia była w jakimś takim obozie?
Yogi, bardzo lubię nasz polski Cieszyn
. Piękne miasto.
Czeski zatrzymał się w komunizmie
.
Ja do czeskiego (nie ja, a mama) chodziłyśmy po coś innego, niż polskie wydanie "Kubusia Puchatka"
.
Miałam 7 lat, gdy musiałam być "mrówką"
. Mama kupowała wódkę Franz Josef oraz Beherovkę i wkładała do mojego plecaka, że niby dziecka celnicy nie sprawdzą
. No i nie sprawdzili
.
Mama studiowała w naszym Cieszynie. Za to uwielbiam słodycze czeskie. Wtedy nawet bardziej od tych niemieckich je lubiłam. Ach, Lentilki
.
Bardzo miło wspominam ten okres, kiedy jeździłam razem z nią na zjazdy. Oprócz tego, że przemycałam alkohol, to też inne rzeczy się robiło
.
Grzaniec?Co Ci grzaniec pomoże?O,przypomnialam sobie,mi pomagają krople żołądkowe,takie co to się je bierze z łyżeczka cukru i popija wodą.
Ja obstawiam, ze zaszkodziły Ci jajka
.
Grzańcowi z piwa bym nie ufał. Jeżeli już to z wina i to tak na kwaśno zrobionego. Grzaniec z piwa może Ci jeszcze bardziej nadąć żołądek
.
Rossanka, chyba dobrze kojarzysz Tarka i Elizabeth z sagi. Pewności nie mam, bo też bardzo dawno nie czytałam. Ciężko spamiętać bohaterów 48 tomów i kto tam był kim. Na pewno Vinga się z Heike zadawała
Co ma niby robić z człowiekiem ten napar z kory granatu?
Jaga, mnie Mikołajek nie zainteresował, bo...nigdy nie miałam z nim styczności : ) Serio, nie wiedziałam, że istnieje. Ostatnio widziałam jakieś książki czy może filmy z Mikołajkiem, ale zupełnie nie skojarzyłam go z autorką moich ulubionych "Dzieci z Bullerbyn"
Dobra, a teraz spadam, bo wszyscy alkoholizują się wirtualnie, a ja muszę dalej w książki zanurkować
. Że niby pomagają Pawłowi, a sami o grzańcach, drinkach i innych napojach wyskokowych marzą.
Tylko jedna Beata porządna Colę zaproponowała
.
Sama grzańcem się wyleczyła, a innym to by Colę lała
.
Napar podobno pomaga,alem nie próbowała.
A z Sagi najbardziej mi się podobał tom Martwe Wrzosy.
Jaga, jak się alkoholizują? To leczenie, nie alkoholizowanie
Ja się wyleczyłam, ale nieco inne dolegliwości mnie trapiły
Spadaj, ucz się, ucz, bo nauka to potęgi klucz
Pamiętacie "pamiętniki" z podstawówki?
Ja też spadam. W dodatku uroczyście obiecuję, że jutro przed 15 na forum nie zajrzę. To jest mój nowy plan wdrażania pracowitości ::P
Jaga, mnie Mikołajek nie zainteresował, bo...nigdy nie miałam z nim styczności : ) Serio, nie wiedziałam, że istnieje. Ostatnio widziałam jakieś książki czy może filmy z Mikołajkiem, ale zupełnie nie skojarzyłam go z autorką moich ulubionych "Dzieci z Bullerbyn"
"Mikołajek" To Sempe i Goscinny, nie Lindgren !
A Goscinny to współautor "Asterixa i Obelixa".
Popraw to, bo w oczy aż kłuje
.
Ooo, właśnie jeszcze do tej pory uwielbiam oglądać kreskówki "Asterixa i Obelixa". Są świetne
.
Yogi, bardzo lubię nasz polski Cieszyn
. Piękne miasto.
Czeski zatrzymał się w komunizmie.
Ja do czeskiego (nie ja, a mama) chodziłyśmy po coś innego, niż polskie wydanie "Kubusia Puchatka".
Miałam 7 lat, gdy musiałam być "mrówką". Mama kupowała wódkę Franz Josef oraz Beherovkę i wkładała do mojego plecaka, że niby dziecka celnicy nie sprawdzą
. No i nie sprawdzili
.
Mama studiowała w naszym Cieszynie. Za to uwielbiam słodycze czeskie. Wtedy nawet bardziej od tych niemieckich je lubiłam. Ach, Lentilki.
Bardzo miło wspominam ten okres, kiedy jeździłam razem z nią na zjazdy. Oprócz tego, że przemycałam alkohol, to też inne rzeczy się robiło.
Ja też bardzo miło wspominam studentki z Cieszyna
.
Zacząłem do nich jeździć, gdy miałem 16 lat, więc moze Twoja mamę też poznałem
.
Odjazdowe były te dziesięciopiętrowe akademiki wypełnione samymi pięknymi dziewczętami. Bardzo dobrze działał też klub filmowca i ta atmosfera w malutkim, kameralnym kinie
.
Beherovka jakoś nigdy mi nie podchodziła.
Za to w okresie, gdy w Polsce były kłopoty z mięsem uwielbiałem czeskie knedlicki z OGROMNYMI kotletami schabowymi
.
Specjalnie do Ostrawy na nie jeździliśmy
.
Kurcze, wy to wszystko byście alkoholem leczyli... Colę się pije na takie coś. Podobno najlepiej odgazowaną, chociaż ja twierdzę, że mi bąbelki pomagają. A kwas ortofosforowy wszystko przeżre. Muchomora też.
Są podróbki kurek. Ale nie są trujące. A na pewno nie na śmierć. Przeżyjesz więc
Tak, mój chłopak też mówił o Coli. Sama nie jestem zwolenniczką, ale myślę, że w takim przypadku może pomóc. No, ale mój chłopak to potrafi pić Colę litrami, co korzystnie na zdrowie nie działa, na szczęście teraz ogranicza.
Ile trwał ten mój ból brzucha po jajecznicy? Nie wiem, chyba z 2 godziny, ale był intensywny, więc niefajnie. No, ale minął, nie byłam więc u lekarza. Jakby trwał dłużej, to na pewno bym poszła. Pewnie to była jakaś silniejsza niestrawność, nie wiem, w każdym razie nieprzyjemne, ale na pewno niegroźne.
Jaga, miło, że jesteś, że nie mogłaś się powstrzymać, dyskusja fajnie się toczy jak tylu nas tutaj
Pamiętniki pamiętam, lubiłam się wpisywać lub czasem ktoś mi. Najśmieszniej było jak były te z pytaniami, kiedyś jakaś znajoma wpisała tam "Kto Ci się podoba"? Ja głupia wpisałam kto, a ona potem rozgadała
Myślałam, że się zapadnę pod ziemię ![]()
Rossanka, może napiszesz coś o sobie? Z tego co pamiętam w kafejce jesteś pierwszy raz. Miło, że jesteś, że zawitałaś do nas ![]()
"Dzieci z Bullerbyn" też bardzo mi się podobały, nie mogłam się oderwać i wtedy do nocy czytałam
Bardzo też lubiłam "Anię z Zielonego Wzgórza" i czytałam też dalsze części np "Ania z Avonlea" czy "ania na uniwersytecie", nie czytałam chyba tylko ostatniej części, muszę nadrobić
A i nadrobię już na pewno wkrótce tego "Ojca chrzestnego" ![]()
Paweł, Twoja babcia była w jakimś takim obozie?
Wiesz co , ona nie ,ale opowiadała tak jak by tam była ,pewnie ktoś z jej rodziny albo przyjaciół byli. Wiem że babcia mieszkała kiedyś pod ruską granicą ,musieli wędrować "Bo Niemiec wrócił" na ich włości to pamiętam..
Jako gówniarz średnio mnie interesowało co ona tam mówiła , piąte przez dziesiąte tylko właśnie o warunkach itp.
Teraz chętnie bym posłuchał ..Za późno..
Ooo, właśnie jeszcze do tej pory uwielbiam oglądać kreskówki "Asterixa i Obelixa". Są świetne
.
Wiesz, ze lubimy oglądać bardzo wiele takich samych rzeczy
?
Mikołajka słyszałem fragmentami, czytanego w TRÓJCE
.
Śmieszył mnie
.
"Mikołajek" To Sempe i Goscinny, nie Lindgren !
A Goscinny to współautor "Asterixa i Obelixa".
Popraw to, bo w oczy aż kłuje
Kłuje Cię? A kto mi w głowie namotał?
Patrz:
Za to jako dziecko uwielbiałam Astrid Lindgren i serię o "Mikołajku", no a potem wszedł "Harry Potter" i zawładnął moim sercem...Miał różdżkę, umiał świetnie latać na miotle, poza tym był dzielny.
Czyż osoba, która nie miała styczności z "Mikołajkiem" nie mogła wydedukować, na podstawie Twojej mało precyzyjnej wypowiedzi, że to Astrid napisała?
Trochę się zdziwiłam, ale cóż, skoro Jaga tak twierdzi... Więc nie poprawię i niech Cię teraz kłuje ![]()
Ale ja poprawiłam.
Chodziło mi o książki Astrid Lindgren i serię o "Mikołajku"
.
Poza tym kilka postów wcześniej napisałam to:
Zresztą, jak lubisz "Asterixa i Obelixa", to ciekawostką jest to, że Goscinny (współautor komiksu) jest też współautorem "Mikołajka"
.
Rossanka, może napiszesz coś o sobie? Z tego co pamiętam w kafejce jesteś pierwszy raz. Miło, że jesteś, że zawitałaś do nas
"Dzieci z Bullerbyn" też bardzo mi się podobały, nie mogłam się oderwać i wtedy do nocy czytałam
Widzę,ze tu taka miła,książkowa atmosfera to i wpadlam.A co o mnie?Zalozylam w dziale samotność topik,jak chcesz to wpadnij.Tylko się on trochę dezaktualizuje,bo właściwie to juz jakoś tak wyszło,ze nie czuje się samotnie.No nie i juz.
Oj tam, oj tam, czepiasz się
U mnie dominuje prawa półkula i szczegółów nie widzę ![]()
Zacząłem do nich jeździć, gdy miałem 16 lat, więc moze Twoja mamę też poznałem
.
Nie, zapewne nie poznałeś, bo mama zaczęła studiować, gdy była po 30-tce.
Do Cieszyna jeździła od 1996 albo 1997 roku i zwykle brała mnie ze sobą.
I tak, spałyśmy w akademiku, zwykle w DSN-ie. Była jeszcze "Uśka" i chyba "Mieszko". Ale "Mieszko" to niby najgorszy był.
Teraz już naprawdę spadam, bo jeszcze muszę choroby grzybowe powtórzyć...
Dobranoc
.
Paweł, moja prababcia była gdzieś na Syberii. Tyle wiem, mimo, że jej córka (moja babcia) żyje. Ale nigdy nie interesowała się takimi sprawami. Za to wiele razy mnie uświadamiała, że jej największym marzeniem dzieciństwa były...grube warkocze
Natomiast żałuję, że drugiej prababci nie wzięłam nigdy na porządne przesłuchanie. Zmarła jak miałam 15 lat i dopiero po jej śmierci dowiedziałam się, że urodziła się w Chicago, gdzie jej rodzice wyjechali z jakiś powodów politycznych. Za późno...
truskaweczka19 napisał/a:Rossanka, może napiszesz coś o sobie? Z tego co pamiętam w kafejce jesteś pierwszy raz. Miło, że jesteś, że zawitałaś do nas
"Dzieci z Bullerbyn" też bardzo mi się podobały, nie mogłam się oderwać i wtedy do nocy czytałam
Widzę,ze tu taka miła,książkowa atmosfera to i wpadlam.A co o mnie?Zalozylam w dziale samotność topik,jak chcesz to wpadnij.Tylko się on trochę dezaktualizuje,bo właściwie to juz jakoś tak wyszło,ze nie czuje się samotnie.No nie i juz.
A, widzę właśnie Twój wątek. Odkąd założyłaś go czy zmieniło się coś na lepsze?
Jaga, to tak w ogóle już studia masz czy coś poprawiasz? Ok, miłej nauki o grzybach, tylko nie łykaj halucynogennych hehe ![]()
Natomiast żałuję, że drugiej prababci nie wzięłam nigdy na porządne przesłuchanie.
taak .. Słuchajmy/kochajmy ludzi tak szybko odchodzą ..
Dobranoc Jaga ![]()
Dobrze, że jeszcze żyjesz Pawełku
.
No i nie mogłam się powstrzymać...
Moja babcia, ta od strony ojca była też na Syberii, jako dziecko, ale coś pamięta.
Przez to jest strasznie chytra. Jej chytrość jest oszałamiająca. Trochę mam tego we krwi, ale nie do tego stopnia, jak ona.
I piszę całkowicie poważnie, że przez pobyt na Syberii jest chytra.
Truskaweczka19-zmienilo się w sensie,ze jakos nie bardzo juz czuje się samotna.Nie,nikogo nie poznałam,ale to w tym momencie nieistotne.Trochę mam głowę zaprzatnieta czym innym.A trochę jeszcze nie czas.
Dobrze, że jeszcze żyjesz Pawełku
.
Jak bym się jutro nie odezwał..
Jak by co, ni mom żalu do nikogo ![]()
Ale Beata mnie uspokoiła z tymi kurkami, szukałem w necie ,też nie znalazłem nic trującego podobnego do kurki..
No bo nie ma nic trującego podobnego do kurki, bo też pamiętam jak czytałam o grzybach. Także w tym wypadku nie ma powodu do zmartwienia. Co innego, gdyby to było coś podobnego do sromotnikowego- wtedy jak najbardziej szłabym na Twoim miejscu do lekarza. A tak nie
Rozumiem rossanko, cieszę, że nie jesteś ogólnie już tak samotna ![]()
Moglibyście wejść na wątek: Jak mam wychować swoje dziecko? i powiedzieć mi, czy to ja źle czytam, czy to moja "przeciwniczka" nie rozumie sensu kilku połączonych ze sobą zdań.
Yogi, widzę i nie bardzo rozumiem o co się spieracie. Dla mnie sprawa jest jasna, w tym kontekście nie ma znaczenia z kim spała autorka, tylko to, że w takiej sytuacji zasadne jest właśnie zrobienie testów na ojcostwo. A to, że potem będzie musiał ojciec płacić alimenty to chyba normalne? Po co nam rozsądzać jej moralność? Dziecko już jest, więc to co myśli o niej ojciec dziecka jest nieistotne, według mnie odpowiedzialny facet, nawet jeśli do niej ma pretensje, że np nie był jedyny, to na dziecko będzie łożył, a nie powie "Sorry, spałaś z kimś innym, więc testy pewnie kłamią".
Myslę że to zdanie można interpretować dwojako.
Jednak czytając ten post cały, też mi się wydaje że mógł jeszcze nie "uznać"" . Kiedy będzie rozmawiać z dzieckiem w przyszłości, może wtedy być dopiero "Uznany" Ale na dwoje babka wróżyła ...
Yogi, widzę i nie bardzo rozumiem o co się spieracie. Dla mnie sprawa jest jasna, w tym kontekście nie ma znaczenia z kim spała autorka, tylko to, że w takiej sytuacji zasadne jest właśnie zrobienie testów na ojcostwo. A to, że potem będzie musiał ojciec płacić alimenty to chyba normalne? Po co nam rozsądzać jej moralność? Dziecko już jest, więc to co myśli o niej ojciec dziecka jest nieistotne, według mnie odpowiedzialny facet, nawet jeśli do niej ma pretensje, że np nie był jedyny, to na dziecko będzie łożył, a nie powie "Sorry, spałaś z kimś innym, więc testy pewnie kłamią".
Zgadzam się z Tobą.
Mi tylko chodzi o to, że żyworódka dziwnie interpretuje sens wypowiedzi Pyskatej.
Dla mnie jest to ewidentnie czas przyszły dokonany (jeżeli tak mogę powiedzieć), a dla żyworódki teraźniejszy. Chodzi mi tylko o to
.
Nie zmienia to faktu, że czuję obrzydzenie do kobiet, które urządzają zadywanki pt. kto jest ojcem mojego dziecka
.
Jak ja chciałem mieć dziecko, to się najpierw zastanawiałem nad wyborem potencjalnej matki, a nie wrzucałem nasionka wszędzie licząc na dobry urodzaj
.
Znając życie ,tak czy siak bez DNA się nie obędzie ...
Żyworódka jest specyficzna, Yogi. Nie ma sensu się z nią spierać.
truskaweczka19 napisał/a:Yogi, widzę i nie bardzo rozumiem o co się spieracie. Dla mnie sprawa jest jasna, w tym kontekście nie ma znaczenia z kim spała autorka, tylko to, że w takiej sytuacji zasadne jest właśnie zrobienie testów na ojcostwo. A to, że potem będzie musiał ojciec płacić alimenty to chyba normalne? Po co nam rozsądzać jej moralność? Dziecko już jest, więc to co myśli o niej ojciec dziecka jest nieistotne, według mnie odpowiedzialny facet, nawet jeśli do niej ma pretensje, że np nie był jedyny, to na dziecko będzie łożył, a nie powie "Sorry, spałaś z kimś innym, więc testy pewnie kłamią".
Zgadzam się z Tobą.
Mi tylko chodzi o to, że żyworódka dziwnie interpretuje sens wypowiedzi Pyskatej.
Dla mnie jest to ewidentnie czas przyszły dokonany (jeżeli tak mogę powiedzieć), a dla żyworódki teraźniejszy. Chodzi mi tylko o to.
Tak, dla mnie też przyszły dokonany.
Kto podsłuchuje, ten na siebie wysłuchuje...więc, ja tylko tak na chwilkę bez pukania.
Żyworódka jest specyficzna, Yogi. Nie ma sensu się z nią spierać.
No i wysłuchałam. ![]()
Zastanawiałam się, skąd my się znamy, no i sobie przypomniałam.
Z tego wątku, w którym nazywałaś dzieci "bachorami", a których to "bachorów" uczyła Twoja mama. ![]()
Dobrze pamiętam?
Aha i jeszcze tak często używałaś słowo, po wymówieniu którego, poznajemy rodaka nawet za granicą.
Zaiste, nasza rozmowa była 'specyficzna', z uwagi na 'specyfikę' Twoich wypowiedzi.
To tyle w temacie.
Weszłam cichutko i cichutko wyjdę.
Jeżeli kogoś zbudziłam, to przepraszam. ![]()
Yogi, jasne, że tak, ale mleko się rozlało, już niewiele można zrobić w tym temacie. Autorka jasne i była nieodpowiedzialna, możliwe, że nie zabezpieczyli się, ale fakt faktem pozostanie, ktoś z nich pozostanie ojcem i powinien wziąć odpowiedzialność, nawet jeśli dziecka teraz nie bardzo chce. Na tym według mnie polega odpowiedzialność. A niektórzy faceci niestety radośnie wszystko zrzucają na kobietę,a przecież tutaj chodzi o dziecko, ono niczemu nie jest winne.
Jutro do kina, lecę spać, tylko chyba jednak nie na ten horror, bo podobno słaby, a tutaj jednak kasę się w kinie wydaje, chyba na "Millerowie" komedie pójdziemy. Dobre opinie ma, pewnie się pośmiejemy.
Dobranoc ![]()
Witojcie Panocki
.
Wczoraj zmorzyło mnie przy klawiaturze. Ot ciężko przepracowany dzień i dobry sen po nim
.
Żyworódka jest specyficzna, Yogi. Nie ma sensu się z nią spierać.
Zauważyłem
.
Kto podsłuchuje, ten na siebie wysłuchuje...więc, ja tylko tak na chwilkę bez pukania.
Jaga Baba07 napisał/a:Żyworódka jest specyficzna, Yogi. Nie ma sensu się z nią spierać.
No i wysłuchałam.
Zastanawiałam się, skąd my się znamy, no i sobie przypomniałam.
Z tego wątku, w którym nazywałaś dzieci "bachorami", a których to "bachorów" uczyła Twoja mama.
Dobrze pamiętam?
Aha i jeszcze tak często używałaś słowo, po wymówieniu którego, poznajemy rodaka nawet za granicą.Zaiste, nasza rozmowa była 'specyficzna', z uwagi na 'specyfikę' Twoich wypowiedzi.
To tyle w temacie.
Weszłam cichutko i cichutko wyjdę.
Jeżeli kogoś zbudziłam, to przepraszam.
Wiesz, żyworódko: ja raczej dobrze rozumiem, co Jaga ma na myśli i odnoszę wrażenie, że Jaga także w lot pojmuje sens moich słów (także ten ukryty
).
Z Tobą za to mam stałe problemy komunikacyjne
. Zapewne dlatego lubię pogadać z Jagą, a Ciebie w miarę możliwości unikam
.
Normalne życie: jednych się lubi, a innych nie
.
Nadal uważam, ze wyrywasz słowa z kontekstu i dlatego masz problem z ich właściwym odbiorem
.
Poza tym zaczynam się Ciebie bać
. Twój wpis w tym wątku pachnie mi totalną inwigilacją, albo Twoją fascynacją, moją skromną osobą
i podpatrywaniem wszystkich moich postów. Nie jestem pewien czego mam bać się bardziej
.
Witojcie Panocki
.
Wczoraj zmorzyło mnie przy klawiaturze. Ot ciężko przepracowany dzień i dobry sen po nim
.
Jaga Baba07 napisał/a:Żyworódka jest specyficzna, Yogi. Nie ma sensu się z nią spierać.
Zauważyłem
.
Ooo cześć wszystkim. Ja przed egzaminem
. Tzn. skręca mnie w żołądku
.
Ja też
.
I wiesz, Yogi, to był jeden mój post, kiedy wylałam swoje żale.
Na nieszczęście dla mnie, zostałam zbesztana przez Żyworódkę.
I teraz Żyworódka uważa, że ja tak zawsze się wypowiadam.
Ale najważniejsze, że na prawie dwa tysiące postów, nie zostałam nigdy zbesztana przez moderację za tzw. wulgaryzmy, których de facto nie używam albo inaczej- nie nadużywam, a gdy używam, to naprawdę rzadko.
Inni myślą, że co drugie słowo u mnie to te na literę "k".
Pozdrawiam Żyworódkę. Dla mnie jesteś specyficzna.
Nic o mnie nie wiesz, ale łatkę już zdążyłaś przyczepić.
Ja też zmykam cicho, ale oczywiście wrócę tu
.
Trzymajcie kciuki
.
Yogi, jasne, że tak, ale mleko się rozlało, już niewiele można zrobić w tym temacie. Autorka jasne i była nieodpowiedzialna, możliwe, że nie zabezpieczyli się, ale fakt faktem pozostanie, ktoś z nich pozostanie ojcem i powinien wziąć odpowiedzialność, nawet jeśli dziecka teraz nie bardzo chce. Na tym według mnie polega odpowiedzialność. A niektórzy faceci niestety radośnie wszystko zrzucają na kobietę,a przecież tutaj chodzi o dziecko, ono niczemu nie jest winne.
Bo Ty myślisz wg siebie
, czyli kategoriami związku. Stąd słowo odpowiedzialność.
Mój znajomy jest ciągany po sądach, bo "zamoczył freda" będąc totalnie pijanym, w panience, która chlejąc na umór podkładała się wszystkim na imprezach. Tutaj słowo odpowiedzialność ma nieco inny wymiar.
Jeżeli dziewczyna sama robi z siebie szmatę i pojemnik na spermę, to ona jest na prawdę winna konsekwencji, a nie ci, którzy mając ograniczoną poczytalność, z jej wdzięków korzystali.
Zdarzało mi się być na alkoholowych imprezach i doświadczyć klejącej się do mnie, obcej babeczki. Reakcje męskiego organizmu na siadającą na kolanach, apetyczną dziewczynę, zawsze są takie same.
Osobiście zupełnie nie uznaję przypadkowego seksu, dlatego te reakcje pozostawały w zapiętych spodniach
, ale większość mężczyzn nie odtrąca w takim momencie, przyjaźnie sięgającej do ich rozporka, damskiej rączki
.
Jak suka nie da, to pies nie weźmie
.
Ja też zmykam cicho, ale oczywiście wrócę tu
.
Trzymajcie kciuki
.
Pewnie, że trzymam
.
Takie niepożądane łatki, to się wodą z dużą ilością mydła dobrze zmywa z ciała
, ale ubranie proponuję wyprać dwukrotnie. Wtedy cały smrodek zejdzie
.
Jaga Baba07 napisał/a:Ja też zmykam cicho, ale oczywiście wrócę tu
.
Trzymajcie kciuki
.
Pewnie, że trzymam
.
Chyba coś za słabo trzymałeś, bo zamiast piąteczki dostałam cztery i pół
.
Ale teraz muszę za babcię się wziąć, bo jak rano po 8 wyjechałam, to do teraz jeszcze leży
.
A już w zeszłym tygodniu pampers jej przemókł.
No i za obiad trzeba się brać.
Także do później
.
Aaa, i dzisiaj spotykam się z moim "przyjacielem". Mamy porozmawiać.
Jaga, wstydź się! Straszny tuman musisz być, skoro z tak prostego egzaminu o jakiś grzybkach masz tylko 4,5...
A tak serio - gratulacje
I w nawiązaniu do dzisiejszego epizodu tutaj - Jaga, gdyby to był egzamin z dyplomacji to miałabyś przynajmniej siódemkę. Szacuneczek, naprawdę.
Swoją drogą - mogłabyś pokazać tę wypowiedź z brzydkimi słowami. Widocznie mi umknęła, bo ja jeszcze takiego czegoś w Twoim wykonaniu nie widziałam na forum
Hmmm.... Rozmowa z przyjacielem? Znaczy "kolegą" czy jakimś innym przyjacielem? Z czyjej inicjatywy?
Miałam być pożyteczna i wyszło jak zwykle... Więc już dzisiaj nie próbuję.
Dzięki, Beata
.
Jak wrócę ze spotkania, to przytoczę tą moją brzydką wypowiedź.
W każdym razie Anemonne też się włączyła w tamtą dyskusję i wzięła moją stronę, także chyba nie była aż taka straszna.
A że dzieciaki nazwałam bachorami...No cóż, jak nimi są, to dlaczego mam pisać o aniołkach
?
Tak, spotkanie z tym "kolegą".
Nie wiem, jak tą rozmowę "ugryźć"...:/.
Nie chcę mu pokazywać, że mi zależy, bo wiem, ze jemu zależy, ale chcę wyjaśnić naszą "przyjaźń"
.
Do później
.
Helou, jest tu ktoś?
Strony Poprzednia 1 … 419 420 421 422 423 … 470 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024