Paweł-1979 napisał/a:Ja tam jestem ciekaw, co by to było jak byśmy wszyscy tak usiedli przed jakimś trunkiem
Byśmy pewnie pili...
Pewnie tak... ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Strony Poprzednia 1 … 418 419 420 421 422 … 470 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Paweł-1979 napisał/a:Ja tam jestem ciekaw, co by to było jak byśmy wszyscy tak usiedli przed jakimś trunkiem
Byśmy pewnie pili...
Pewnie tak... ![]()
Hehe, u mnie jak pisałam z nocowaniem chłopaka nie ma problemu i jak jesteśmy tak 4 i pół roku już, to w sumie tak od od ponad 3 lat, czasem (nie często), ale czasem nocuje.
A rodzice nie wchodzą żeby np. Naoliwić drzwi ? Bo skrzypią ,albo wtedy akurat trzeba kwiaty podlać? ![]()
truskaweczka19 napisał/a:Hehe, u mnie jak pisałam z nocowaniem chłopaka nie ma problemu i jak jesteśmy tak 4 i pół roku już, to w sumie tak od od ponad 3 lat, czasem (nie często), ale czasem nocuje.
A rodzice nie wchodzą żeby np. Naoliwić drzwi ? Bo skrzypią ,albo wtedy akurat trzeba kwiaty podlać?
Nie, nie wchodzą. Tzn na początku jak miałam te ok 15-16 lat i zapraszałam byłego (tu głównie jak byłam chora, większość czasu jednak z nim na dworze spędzałam), to czasem wchodziła, po prostu nie miała w końcu nic przeciwko, ale dla niej to też była nowość. No, ale teraz, zwłaszcza z tym chłopakiem, to mimo że tak często nie nocuje, to bywa u mnie częściej od tak, niż tamten były i nie wchodzi bez pukania i w ogóle praktycznie nie wchodzi. Wiadomo, pogada z moim facetem chwilę, ale tak, żeby sama wchodziła czy coś czy nie. Oczywiście my tego nie nadużywamy i też jesteśmy w porządku.
Powiem tak, jak nocuje u mnie, to wręcz są takie warunki, jakbym była z nim sama, bez rodziców. Praktycznie o nic nie pytają, nic nie gają, po prostu siedzimy raczej u siebie, oni u siebie, nie przeszkadzają ![]()
truskaweczka19 napisał/a:Hehe, u mnie jak pisałam z nocowaniem chłopaka nie ma problemu i jak jesteśmy tak 4 i pół roku już, to w sumie tak od od ponad 3 lat, czasem (nie często), ale czasem nocuje.
A rodzice nie wchodzą żeby np. Naoliwić drzwi ? Bo skrzypią ,albo wtedy akurat trzeba kwiaty podlać?
Jak byłam z moim byłym i babcią u rodziny na Podlasiu (akurat szykowała się wielka rodzinna impreza), to oczywiście mój chłopak nocował w innym pokoju.
Spaliśmy u moich cioć- to są siostry babci. Jedna z nich jest bardzo religijna i ma swoje zasady i przyzwyczajenia.
W każdym razie codziennie ta ciocia wchodziła ok. godziny 5 rano do pokoju, w którym spał chłopak pod pretekstem zamknięcia, czy otworzenia okna
.
Wiadomo, po co mu wchodziła- żeby sprawdzić, czy przypadkiem jest w swoim łóżku albo, czy jeżeli jest, to czy sam
.
Truskawka ,Noo to twój ma wspaniałych teściów
Ja też nie mogłem nigdy narzekać ,chodź na początku związku jak u mojej nocowałem ,to często wchodziła jej mama ,i "czy nie jestem głodny" albo spragniony to ona zaraz mi przyniesie co chcę ![]()
Hehe niom
A gdzie indziej u rodziny nie nocowałam z nim, ale uszanowalibyśmy oczywiście zasady właścicieli. A u niego też nie sypiałam, bo relacje z jego rodzicami średnie, więc jak już u niego, to możemy posiedzieć czy coś, ale spać to tak nie. tutaj tak się trafiło, no ale wiadomo, z teściami się nie żyje, a mamisynkiem on nie jest, wiem, bo były był mamisynkiem, przyznaję, ale że byłam głupiutka, to myślałam wtedy, że może się odmieni mu to, co oczywiście było głupie.
Hehe niom
A gdzie indziej u rodziny nie nocowałam z nim, ale uszanowalibyśmy oczywiście zasady właścicieli. A u niego też nie sypiałam, bo relacje z jego rodzicami średnie, więc jak już u niego, to możemy posiedzieć czy coś, ale spać to tak nie. tutaj tak się trafiło, no ale wiadomo, z teściami się nie żyje, a mamisynkiem on nie jest, wiem, bo były był mamisynkiem, przyznaję, ale że byłam głupiutka, to myślałam wtedy, że może się odmieni mu to, co oczywiście było głupie.
Sorki że cię tak ciągnę za język ,ale ciekaw troszkę jestem ,jak to planujecie I czy w ogóle , Zamierzacie mieszkać u ciebie czy u niego? czy chcecie wynajmować ,budować, Po ślubie czy przed? Pytam bo kiedyś my sami mieliśmy takie dylematy..
Jeżeli chodzi o moją mamę, to na początku, gdy przyjeżdżał chłopak, to nas "pilnowała", ale z czasem "hulaj dusza, piekła nie ma".
My mamy nasze mieszkanie dosyć małe, więc ja spałam z mamą, a on w osobnym pokoju, ale nie było problemu, bym z nim siedziała w pokoju do późna, czy nawet rana.
Zresztą mama za każdym razem, gdy przyjeżdżał, robiła coś takiego- mówiła nam, ze idzie na godzinę, dwie na dół do babci. Wiadomo, żebyśmy mieli trochę intymności
.
Raz tylko zdarzyła się nam sytuacja, że mama akurat "zeszła do babci" i po 15 minutach jakaś awaria z centralnym wyskoczyła. Dziadek, nieświadomy niczego latał z góry na dół i w efekcie chłopak musiał mu pomagać
. Ale jak wszedł do mieszkania, to my szybko pozbieraliśmy się, nawet się nie zorientował
.
Pierwsze jego wizyty w moich okolicach najbardziej chyba przeżywała moja babcia
.
Mama wychodziła do pracy, a babcia co i rusz rano przybiegała do góry...Tylko że my wtedy byliśmy jeszcze bardzo grzeczni. Ja spałam w swoim pokoju, a on w swoim.
Dziadek wiem, że był bardzo zły na babcię, gdy nas nachodziła ("Dyć to dej spokój młodym!")
.
truskaweczka19 napisał/a:Hehe niom
A gdzie indziej u rodziny nie nocowałam z nim, ale uszanowalibyśmy oczywiście zasady właścicieli. A u niego też nie sypiałam, bo relacje z jego rodzicami średnie, więc jak już u niego, to możemy posiedzieć czy coś, ale spać to tak nie. tutaj tak się trafiło, no ale wiadomo, z teściami się nie żyje, a mamisynkiem on nie jest, wiem, bo były był mamisynkiem, przyznaję, ale że byłam głupiutka, to myślałam wtedy, że może się odmieni mu to, co oczywiście było głupie.
Sorki że cię tak ciągnę za język ,ale ciekaw troszkę jestem ,jak to planujecie I czy w ogóle , Zamierzacie mieszkać u ciebie czy u niego? czy chcecie wynajmować ,budować, Po ślubie czy przed? Pytam bo kiedyś my sami mieliśmy takie dylematy..
Wiesz co, ciężko powiedzieć dokładnie, bo ja jeszcze nie mam stałej pracy.. ale jak widzę te zarobki tutaj, to raczej wynajem planujemy.. a jak dalej tak będzie to szkolić języki i emigracja.. tak jakoś planujemy.. z rodzicami to nie, wolimy mieszkać oddzielnie, wiele razy o tym gadaliśmy. On mieszka z rodzicami w domu jednorodzinnym, ale mieszkanie z rodzicami to według nas kiepskie wyjście.
Jaga, to też całkiem fajna mama
Moi rodzice jak mój jest to i też czasem gdzieś wybędą, ale też nie zawsze, bo tata zmęczony po pracy itp, więc no normalne
Wiadomo- to ich dobra wola.
Pewnie, Monia, jak nie ma odpowiednich warunków, to nie widzę problemu, by pójść na swoje
.
U mnie akurat ten wariant odpada, jak sama dobrze wiesz.
Jaga, to też całkiem fajna mama
A dziadek
? On przecież pod żadnym błahym powodem nie wszedłby do mieszkania, gdy wiedział, że jest M.
Tak, wiem i rozumiem ![]()
W naszym przypadku to mój ma dom jednorodzinny, ale nie widziałoby mi się mieszkanie tam, bo nie jest to też ogromny dom, ciągle byśmy się mijali, wspólna kuchnia, do tego prawdopodobnie rodzice byliby za ścianą, bo pokoje są tylko na górze, na dole salon, więc pokój bardzo blisko rodziców, na jednym piętrze- tak kiepsko.
Aaa, dziadek faktycznie też super
Nieczęsto tacy dziadkowie się trafiają ![]()
Truskawka ,Ehhh z bólem serca (emigracja) ale bardzo rozsądnie myślicie . Wiesz troszkę z bólem bo... Fakt płace są małe ,lecz jeśli dobrze poznasz język ,wykwalifikujesz się to i w Ojczystym kraju jesteś wstanie zarobić , tam za miedzą też z otwartymi rękami na nas nie czekają ,trzeba bardzo chcieć i mieć dużo determinacji żeby (w miarę) szybko tam się dorobić..Wierz mi mało komu się dziś udaje.. Dużo ludzi gada głupoty jak to łatwo i szybko i cudownie..Troszkę się najeździłem to wiem,wszędzie trzeba cierpliwości ,stanowczości wytrwałości a tym bardziej za miedzą . Temat rzeka..
Tak, wiem i rozumiem
W naszym przypadku to mój ma dom jednorodzinny, ale nie widziałoby mi się mieszkanie tam, bo nie jest to też ogromny dom, ciągle byśmy się mijali, wspólna kuchnia, do tego prawdopodobnie rodzice byliby za ścianą, bo pokoje są tylko na górze, na dole salon, więc pokój bardzo blisko rodziców, na jednym piętrze- tak kiepsko.
Tak miała moja przyjaciółka...Długo nie wytrzymała. Też już o tym pisałam.
W takim przypadku naprawdę lepiej pójść na swoje.
Aaa, dziadek faktycznie też super
Nieczęsto tacy dziadkowie się trafiają
No, moi byli i są super. Nawet kiedyś mi Sylwestra rozkręcali.Och, wtedy to była impreza, gdyby nie babcia i dziadek, to byłaby fajna, ale z nimi była zaje...Szkoda, ze z babci zrobiło się takie dziecko
.
Truskawka ,Ehhh z bólem serca (emigracja) ale bardzo rozsądnie myślicie . Wiesz troszkę z bólem bo... Fakt płace są małe ,lecz jeśli dobrze poznasz język ,wykwalifikujesz się to i w Ojczystym kraju jesteś wstanie zarobić , tam za miedzą też z otwartymi rękami na nas nie czekają ,trzeba bardzo chcieć i mieć dużo determinacji żeby (w miarę) szybko tam się dorobić..Wierz mi mało komu się dziś udaje.. Dużo ludzi gada głupoty jak to łatwo i szybko i cudownie..Troszkę się najeździłem to wiem,wszędzie trzeba cierpliwości ,stanowczości wytrwałości a tym bardziej za miedzą . Temat rzeka..
Wiem, wiem, dlatego będziemy starali się jednak tutaj. Zaczęłam uczyć się hiszpańskiego, na razie sama, powtórzę też angielski, bo wiele pozapominałam, postaram się wziąć ogólnie!
A Wy na swoim czy jak?
Dokładnie Jaga, to niby dom jednorodzinny, ale ciągle by stykało się z rodzicami i intymność podczas takiego mieszkania bardzo mała. Wiadomo, co innego tak zanocować noc czy dwie, a co innego tak na stałe. Tak samo, z moimi rodzicami, fajnie jak mój chłopak czasem zanocuje, oni są bardzo dobrzy, ale jeżeli to by miało być na stałe, to nie sprawdziłoby się. Na dłuższą metę wolę mieć coś, co będzie dla nas, bez mijania rodziców po drodze ![]()
Truskawka ,Ehhh z bólem serca (emigracja) ale bardzo rozsądnie myślicie . Wiesz troszkę z bólem bo... Fakt płace są małe ,lecz jeśli dobrze poznasz język ,wykwalifikujesz się to i w Ojczystym kraju jesteś wstanie zarobić , tam za miedzą też z otwartymi rękami na nas nie czekają ,trzeba bardzo chcieć i mieć dużo determinacji żeby (w miarę) szybko tam się dorobić..Wierz mi mało komu się dziś udaje.. Dużo ludzi gada głupoty jak to łatwo i szybko i cudownie..Troszkę się najeździłem to wiem,wszędzie trzeba cierpliwości ,stanowczości wytrwałości a tym bardziej za miedzą . Temat rzeka..
Paweł, bo wszędzie, żeby do czegoś dojść, trzeba pracować.
Też wiem coś o tym. Mam trzy ciocie w Kanadzie.
W każdym kraju trzeba opłacać rachunki, płacić podatki.
I jeżeli ktoś przelicza zagraniczne pensje na polskie, to pewnie, że potem mówi o wysokich zarobkach.
Paweł, mam wrażenie, że piszę tylko z Monią...
No bo wszystkich chyba wywiało ![]()
Niby tak Jaga, ale jak w wielu miejscach spojrzeć nawet na artykuły spożywcze, to im z takimi pensjami lepiej się opłaca, my zarabiamy o wiele mniej, a ceny artykułów często wychodzą drożej w porównaniu do zarobków. Tak samo np wyprawka, o której dyskutujemy w innym wątku, jakaś emigrantka sama nawet przyznała, że u nich to tylko kapcie na wf kupują itp, podręczników nie muszą. Tak powinno być właśnie. Na pewno nie jest tam tylko kolorowe, ale w pewnych kwestiach na pewno lepiej.
No pewnie, bo my mamy ceny europejskie, a zarobki polskie
.
Co to będzie, gdy Polska wejdzie do strefy Euro...
No pewnie, bo my mamy ceny europejskie, a zarobki polskie
.
Co to będzie, gdy Polska wejdzie do strefy Euro...
Dokładnie. Ceny.. ceny i ciągle ich podwyżki
Oj wiesz, strasznie żałuję, że do tej Unii weszliśmy, jak te euro będą chcieli wprowadzić, a zarobki takie same to naprawdę już będzie tragedia...
Wystarczy spojrzeć na kwestie przylotów mojej rodziny do Polski...
Ciocia praktycznie rok do roku przylatuje do Polski, plus może sobie pozwolić w zimie na wczasy na Kubie, czy w Meksyku.
Natomiast ja za rok planuję drugi raz lecieć do Kanady, ale żeby móc tam polecieć, będę musiała wszystkie zarobione tutaj pieniądze przeznaczyć na lot...
No ale coś za coś
.
Załatwię jeszcze przy okazji wizę turystyczną do Stanów. Ja się uda, to i Stany zobaczę.
Ciocia coś tam wspominała o Alasce, bo mają stosunkowo blisko (blisko w Kanadzie oznacza 1000 km
).
Jaga nie wiem jak w Kanadzie , ale weź np. Niemcy .Tam nawet cukier jest już tańszy niż u nas,ceny pomału stają się wszędzie Europejskie a tam najniższa krajowa o 3 razy większa od naszej.. Dla tego nie dziwię się że młodzi emigrują ,nawet na najniższej krajowej zarabiają 3 razy więcej niż w Polsce. Z tymi opłatami różnie bywa, bo można się zrzucić w 5 -kę wynająć pokój i w sumie za grosze mieszkasz . Nie mniej jednak tam jest o wiele trudniej pod każdym względem ,zawsze byliśmy i jesteśmy i będziemy tanią siłą roboczą a godność trzeba zostawić w kraju..
No chyba że mówimy o stanowisku tłumacza , projektanta wnętrz itp. To już inna bajka.. Ale osoby kreatywne , wykształcone , z ikrą i werwą mają w Polsce takie same jak nie większe szanse na spełnienie zawodowe. Kasa .. Hmmm .Przemilczmy to..
No własnie, tutaj na wyjazd trzeba ciułać każdy grosz.
Właśnie podobne ceny w Niemczech, 3 razy większa najniższa pensja, kurczę, życie jak w Madrycie
Serio, nawet jakby była nieco wyższa pensja niż tutaj, to zawsze coś, wiele nie wymagam, byle dobrze żyć, ale nie musi być luksusów, a jakbym zarabiała jak w Niemczech to spokojnie i na luksusy bym mogła sobie czasem pozwolić więc jeszcze lepiej. A w Polsce to ciężko, by od 1 do 1 starczyło,a co dopiero luksusy.
Ja niestety nie mam rodziny za granicą, a szkoda. Moja rodzina jest rozsiana po Polsce, więc trochę rodziny mam w moim mieście, trochę w innych miastach, ale jakoś te relacje z dalszą rodziną nam nie wychodzą.
Dobranoc ![]()
Ehhhh Dlatego z uporem maniaka , tylko "Jednomandatowe Okręgi Wyborcze" są w stanie coś zmienić w naszym kraju , tylko mało kto dziś patrzy przyszłościowo dla naszego kraju ,żeby wywalić tych snobów i idiotów i komunistów z Wiejskiej, ale po co.. Luksus, i DZISIAJ to najważniejsze.
Słuchajcie ,coś mi tu nie pasuje ,ale jeszcze nie do końca nie wiem co..
http://www.netkobiety.pl/t59098.html
To jest jakaś maskarada.. Tylko jeszcze pewnie nie ujawniona..
Puchatkowe dziewczyny??HAHAHAa
Tyla animacji? Coś mi tu zalatuje tym forum o tych elfach ,Beata pewnie wiesz o czym mówię..
Pełno tego spamu od nich z netkobiet..
Oj, Paweł, tropicielu teorii spiskowych... Czym by tam nie zalatywało - niech sobie żyje dopóki nikomu nie przeszkadza
Nawet jeśli jest Puchatkiem, którego uważam za najgłupszego, najbardziej pierdołowatego bohatera literacko-filmowego jakiego kiedykolwiek stworzono.
Monia, a z tym Twoim exem, jak miałaś te 15-16 lat to Ty traktowałaś ten związek poważnie? Tak w sensie, że może kiedyś z nim rodzinę założysz? Bo mi się to słabo w głowie mieści. Mój pierwszy związek w wieku ponad 21 lat był wybitnie niepoważny, a jak miałam 15 to się lalkami bawiłam
Jaga, Twój dziadek dbał, żeby młodym nie przeszkadzać, a mój mi powtarzał, żeby mi do głowy nie przyszło wychodzić za mąż za swojego pierwszego chłopaka (to było jeszcze w czasach, kiedy w ogóle o chłopakach nie myślałam, więc mówił czysto teoretycznie)
Twierdził, że najpierw trzeba "z wielu pieców zjeść chleb"
Niezależnie od cudów oferowanych za granicą - ja bym się nigdy na emigrację nie zdecydowała. Uschłabym tam po miesiącu z tęsknoty za bliskimi ludzikami i, niczym romantycy, za Ojczyzną ![]()
Dobrý den
.
Puchatkiem, którego uważam za najgłupszego, najbardziej pierdołowatego bohatera literacko-filmowego jakiego kiedykolwiek stworzono.
Jak Ty nie lubisz WSZYSTKICH, bliskich mi postaci fabularnych
.
A może odbierasz te "dziełka" nazbyt dosłownie? Te postacie są częścią całości, którą stanowi książka/film i w tej konkretnej całości powinny być widziane.
Puchatek w swoim "światku" uosabia bardzo pozytywne wartości, jak np. przyjaźń, dla której przezwycięża swoje lenistwo
, uczciwość znakomicie walcząca z jego łakomstwem
, szacunek dla mądrzejszych, przy równoczesnej poprawce, na to, że też mogą być omylni
.
Jeżeli cechy Puchatka przypiszesz dorosłemu facetowi ze swojej ulicy, to rzeczywiście wyjdzie z tego wzorzec życiowej pierdoły.
Niezależnie od cudów oferowanych za granicą - ja bym się nigdy na emigrację nie zdecydowała. Uschłabym tam po miesiącu z tęsknoty za bliskimi ludzikami i, niczym romantycy, za Ojczyzną
Wszędzie da się żyć
. Pytanie tylko: jak.
Czasami różnice kulturowe, są na tyle duże, że po pewnym czasie, zaczynają uwierać bardziej od niskich zarobków
.
Paweł, mi tam nie pasuje tylko to, ze oni są tacy "słitaśni" do bólu, te ciągłe zdrobnienia...Nie moje klimaty
.
Ja tam Puchatka uwielbiam- super książki, a ileż w nich puchatkowych mądrości
. Z tym, że w tej net-Chatce Puchatka tylko pierdołowatość jest, ale daleko jej do tej Kubusiowej...
Ja kiedyś, kiedyś jako dziecko, które bywało często w Rajchu, myślałam, marzyłam o tym, żeby w tym kraju mieszkać, bo tam mają wszystko. Było oczywiście inaczej, zwłaszcza, kiedy bywałam w Niemczech w latach '90- te zabawki, słodycze, kraj zupełnie inny od Polski.
10 lat później stwierdziłam, że gdzieś ta magia Niemiec zniknęła.
Tzn. można sobie stamtąd przywieźć proszki, ogólnie chemię, no i Haribo (:D), ale za nic w świecie nie chciałabym tam mieszkać.
Tak samo, jak w Kanadzie. Jest dobrze, gdy się kraj odwiedza, jest się turystą, ale wiem, że nie zdecydowałabym się na emigrację.
Chyba, żeby w Polsce wybitnie mi się nie ułożyło, a tam bym miała szansę na lepsze życie.
Co i tak byłoby trudne, bo nie potrafiłabym chyba wytrzymać bez mamy
.
A propos, moja mama myśli nad studiami, tzn. uzupełnieniem swojego wyższego wykształcenia
. Jestem jak najbardziej za i popieram ją w tej decyzji (tzn. jeszcze nie jest zdecydowana, ale popchnę ją we właściwym kierunku
).
A ja wam mówię że to jakaś sekta jest ![]()

Witam wszystkich w deszczową środę ,będę dziś robił jajecznicę z kurkami
bo mi się zostały .
A nie długo znowu na grzybki ![]()
A ja wam mówię że to jakaś sekta jest
http://emotikona.pl/emotikony/pic/0bicz.gif
Sekta Puchatka.
Paweł, co to za przerażająca emotikona
???
Nie rób nam tego...:lol:.
Albo rób! Bierz nas, gryź nas i demoluj
.
Witam wszystkich w deszczową środę ,będę dziś robił jajecznicę z kurkami
bo mi się zostały
A nie długo znowu na grzybki
Ach, niektórym to dobrze...
Jaga ,tak się dzieje w sektach jak na tym gifie pod przykrywką bohaterów bajkowych ![]()
A czemu dobrze ? Bo jajecznica ,czy że u mnie pada?
Aha, dzisiaj w "Jednym z dziesięciu" będzie mój znajomy. Na stanowisku nr 1
.
Ponoć zajął wysokie miejsce.
Ja to oglądam ,więc sobie kukne co to za rozum
Podziwiam tych ludków ,nie które to chodzące encyklopedie ..
Jaga ,tak się dzieje w sektach jak na tym gifie pod przykrywką bohaterów bajkowych
Nie wiem, nie należałam
. Myślałam, ze oni koty za ogony wieszają
.
A czemu dobrze ? Bo jajecznica ,czy że u mnie pada?
Bo kurki i jajecznica z kurkami
.
U nas też pada, to pewnie i grzyby też obrodzą
.
Ja to oglądam ,więc sobie kukne co to za rozum
![]()
Podziwiam tych ludków ,nie które to chodzące encyklopedie ..
Nie mogę Wam napisać, które miejsce, ale naprawdę wysokie
.
Sama obejrzę, bo telewizję rzadko oglądam, a jak już to jakieś programy historyczne albo dokumenty.
Bardzo też lubię przyrodnicze programy.
Z historycznych to lubię ino te z II wojny ,jakoś wcześniejsza Historia mnie średnio interesuje .
Ostatnio gdzieś na diskowery było o A. Speer .Koleś nieźle się wyślizgał.. ![]()
A jajecznica średnio wyszła ,bo nie dokładnie kurki oczyściłem i czasem coś zgrzytło w ząbkach ![]()
No właśnie ja najbardziej lubię dokumenty o II wojnie- to też przekazane w genach i nie tylko przez mamę
.
Ale czemu, tak jak oglądałam program o Robercie Falconie Scott to przecież też ciekawe.
Jak to chciał "przegonić" Amundsena w zdobyciu bieguna południowego. Super był ten program.
Kiedyś też oglądałam o malarstwie program, ale to była seria o impresjonistach- bardzo lubię impresjonizm, szczególnie Claude'a Monet.
Ale to nie było tylko o Monet, ale też o Renoir, Degas, Manet, Bazillu, Pissarro. Bardzo ciekawe, bo to był cykl nie tylko o ich pracach, przede wszystkim o tym, jak dążyli do tego, by ich prace stały się sławne, pożądane.
Filmik a propos Kubusia Puchatka
. Czyli tygrysek i jego Kubuś
.
Oj, Paweł, tropicielu teorii spiskowych... Czym by tam nie zalatywało - niech sobie żyje dopóki nikomu nie przeszkadza
Nawet jeśli jest Puchatkiem, którego uważam za najgłupszego, najbardziej pierdołowatego bohatera literacko-filmowego jakiego kiedykolwiek stworzono.
Monia, a z tym Twoim exem, jak miałaś te 15-16 lat to Ty traktowałaś ten związek poważnie? Tak w sensie, że może kiedyś z nim rodzinę założysz? Bo mi się to słabo w głowie mieści. Mój pierwszy związek w wieku ponad 21 lat był wybitnie niepoważny, a jak miałam 15 to się lalkami bawiłam
![]()
Jaga, Twój dziadek dbał, żeby młodym nie przeszkadzać, a mój mi powtarzał, żeby mi do głowy nie przyszło wychodzić za mąż za swojego pierwszego chłopaka (to było jeszcze w czasach, kiedy w ogóle o chłopakach nie myślałam, więc mówił czysto teoretycznie)
Twierdził, że najpierw trzeba "z wielu pieców zjeść chleb"
![]()
Niezależnie od cudów oferowanych za granicą - ja bym się nigdy na emigrację nie zdecydowała. Uschłabym tam po miesiącu z tęsknoty za bliskimi ludzikami i, niczym romantycy, za Ojczyzną
Tak, traktowałam poważnie ten związek- przyszłościowo.Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale tak było. Oczywiście on niby też, ale w praktyce wyszło inaczej, dlatego cieszę się, że z nim nie jestem.
Ja też na pewno bym tęskniła za Ojczyzną, jestem przywiązana do swoich okolic itp. Jednak, jeśli będę czuła, że nie ma lepszego wyjścia, to tak spróbuję. Jakby nawet nie po to, by tam się osiedlić, to chociażby po to, żeby tam ładnie zarobić i wrócić tu, zawsze wtedy często lepiej się zarobi i ma się ten lepszy start.
Ja dzisiaj się w końcu wyspałam i zapchany nos mniej dokuczał, z 10 godzin pospałam, lubię tak
Lepiej się czuję, to jutro z moim pojadę do kina na ten horror. Jutro kupię jakieś ładne kalosze, bo pogody deszczowe i mają być długo, więc będzie to dobre rozwiązanie. Nie chcę się znowu dorobić.
Jaki słodki tygrysek ![]()
Też lubię przyrodnicze programy, jak historyczne to też prędzej o drugiej wojnie, bo tego w szkole tak wiele nie było, więcej Greków i Azteków było
Lubię głos Krystyny Czubówny w przyrodnicznych ![]()
No ja poszłam do takiego liceum, ze nasz pan od historii stwierdził, że materiał zaczniemy od końca, bo on wie, jak wygląda nauczanie historii w podstawówce i gimnazjum, w związku z czym zaczynaliśmy od roku 1945 do lat transformacji.
Potem oczywiście była II wojna i wcześniejsze okresy.
Tak do trzeciej liceum dotrwaliśmy do starożytności
.
Monia, ja mam kalosze, kupione były z okazji dnia dziecka albo moich imienin jakieś dwa lata temu. Wystąpiłam w nich może ze trzy razy. Ładne, bo w różowo, turkusowe kwiaty z elementami szarości, ale nie wiem, kiedy miałabym w nich chodzić.
Od wczoraj oglądam sobie małe tygryski, pandy, orangutany, koale...Jak oglądałam jeden filmik, jak karmili tygryska buteleczką, to przypomniało mi się, jak ja moje tygryski karmiłam...No i oczywiście włączył się mój instynkt macierzyński...tzn. kocierzyński
. I znowu zapragnęłam mieć małego kotka
.
Bo dzieci mnie wkurw...wkurzają, a małe kotki są takie kochane.
Dzisiaj np. w szkole mamy myślałam, że te potworki rozstrzelam, one są takie głośne...Rodzice akurat przychodzili po nie, a ja nie szczypiąc się specjalnie powiedziałam do mamy, że ja bym nie potrafiła z dziećmi pracować, bo bym chyba je rozszarpała z nerwów. Można do nich krzyczeć, a oni i tak swoje...Naprawdę my byliśmy inni, słuchaliśmy się pani, a teraz te dzieci są okropne.
Rozumiem, ja też może bardzo często nie będę chodzić, ale w takie deszcze przydadzą się. Do kina jutro założę, w końcu nie wyznaję teorii, że trzeba być wystrojonym jak stróż w Boże Ciało, wolę po prostu być zdrowa i nie dorobić się
Także jutro kupię, a potem jadę do tego kina z moim.
To dobrze pan zrobił. Okres drugiej wojny światowej itp jest dla nas ważniejszy niż ciągłe mielenie Greków. U nas tak to mielili jakby to była nasza osobista historia...A co najlepsze na studiach znowu przedmiot był pt "Tradycja antyczna" i znowu to samo ![]()
Hejka Człowieki ![]()
POZDRAWIAM WSZYSTKICH SERDECZNIE ![]()
O, Marzenko, super, że jesteś, też Cię pozdrawiam
Co słychać?
Marzena
Widać, że żyjesz, ale chyba słabo ![]()
Idę oglądać "Jeden z dziesięciu", bo tam ten mój kolega występuje dzisiaj ! ![]()
Paweł, jestem Twoją odwrotnością w kwestii historii
U mnie zainteresowanie kończy się na II wojnie światowej. To co się działo później jakoś mnie mało intryguje, chociaż to teoretycznie ważniejsze dla teraźniejszości.
Yogi, Twojego kreskowego imiennika też uważam za głupka
Więc chyba masz rację, że nie lubię WSZYSTKICH bohaterów bajkowych, których Ty lubisz ![]()
Może moja niechęć do pierdołowatych misiów bierze się stąd, że jak moi rówieśnicy oglądali trudno dostępne wówczas kreskówki to ja czytałam. Nie o Puchatku, ale o Winnetou
No więc wybacz, jeśli jakąś młodą, dziewczęcą duszą zawładnie mężny Apacz to gdzie tam miejsce dla ciapowatych miśków?
Zresztą z kreskówek to ja tylko Smerfy lubiłam i trochę Gumisie. Dopiero jak dorosłam to mi się Muminki spodobały
A jeśli już jakieś bajki to też w formie pisanej. No i znowu - żadne biedne, jełopiaste królewny, które siedziały w tych wieżach i czekały na książęta. Ja wielbiłam baśnie ZSRR. Trochę mnie wkurzało, że ten Iwan zawsze uważany był za ofermę, ale ostatecznie wychodziło, że jest najdzielniejszy, więc ok
Jejuuuu, jaki ten tygrysek słodki...
Jaga, kotów butelką nigdy nie karmiłam. Natomiast wyhodowałam sobie tak królika ![]()
Widzę, widzę Daniela na stanowisku nr 1 ![]()
Widzę Twojego kolega, chyba w podobnym wieku do nas, co? Tak pewnie 22 do 25 lat góra
Daniel
Numer 1 ![]()
Fajnie, że są takie programy, można swoją wiedzę sprawdzić i wzbogacić. Na razie sporo odpowiedzi znam, ale to dopiero początek programu
Np łatwe było z Niechcicami, wiedziałam, że tu chodzi o "Noce i dnie" ![]()
Ja lubiłam te typow bajki w sumie, bo takie leciały, puszczali mi
Np płakałam na "Misiu Koralgoru",ale nie pamiętam już czemu, coś tam smutnego było w którymś odcinku, a namiętnie oglądałam na kasetach "Kucyki Pony" po wiele razy. Gumisie nawet lubiłam, ale Smerfy jakoś średnio. Kiedyś Wam chyba pisałam, była taka dobranocka o misiu w niebieskim domku czy jakoś tak to lubiłam, Franklin ten zielony zółw czasem. Muminki też czasem oglądałam. A z książeczek dla dzieci to też jakieś czytałam, ale jak Wam pisałam czytałam też w podstawówce thrillery dziecięce, więc już wtedy mnie do thrillerów/horrorów ciągnęło. No i nikt mnie do tego nie zachęcał, sama po prostu miałam chęć na takie książki.
to ja czytałam. Nie o Puchatku, ale o Winnetou
Siostro ![]()
Już myslałam, że jestem tu jedyna, która nie czytała Kubusia Puchatka, za to Winnetou.
Ale ja zawsze bardziej chłopczycą byłam.
Chociaz misia Yogi lubiłam, właśnie za tę głupkowatość, jakkolwiek z kreskówek najbardziej lubiłam Kaczora Donalda.
Kubusia przeczytałam już jako dojrzalsza nastolatka.
Za to jako dziecko uwielbiałam Astrid Lindgren i serię o "Mikołajku", no a potem wszedł "Harry Potter" i zawładnął moim sercem...Miał różdżkę, umiał świetnie latać na miotle, poza tym był dzielny.
Bardzo lubiłam bajki produkcji Hanna- Barbera, czyli "Flinstone'ów", "Jetsonów", "Kocią ferajnę"(ciekawe dlaczego? Bo na pewno nie ze względu na koty
), itd.
Ale najbardziej przypadł mi do gustu "Tom& Jerry", bo tam znowu był kot
.
Oglądałam "Jeden z dziesięciu" z mamą. Mama na koniec stwierdziła, że znajomy nie rozwinął skrzydeł i co z tego, że zajął drugie miejsce
. Przyznaję jej rację
.
Tak, Monia, w naszym wieku jest.
Beata, dlaczego królika musiałaś butelką karmić?
Marzena przyszła, przywitała się i tyle jej było
.
Kubusia przeczytałam już jako dojrzalsza nastolatka.
Za to jako dziecko uwielbiałam Astrid Lindgren i serię o "Mikołajku", no a potem wszedł "Harry Potter" i zawładnął moim sercem...Miał różdżkę, umiał świetnie latać na miotle, poza tym był dzielny.
Bardzo lubiłam bajki produkcji Hanna- Barbera, czyli "Flinstone'ów", "Jetsonów", "Kocią ferajnę"(ciekawe dlaczego? Bo na pewno nie ze względu na koty
), itd.
Ale najbardziej przypadł mi do gustu "Tom& Jerry", bo tam znowu był kot.
Oglądałam "Jeden z dziesięciu" z mamą. Mama na koniec stwierdziła, że znajomy nie rozwinął skrzydeł i co z tego, że zajął drugie miejsce
. Przyznaję jej rację
.
Tak, Monia, w naszym wieku jest.Beata, dlaczego królika musiałaś butelką karmić?
Marzena przyszła, przywitała się i tyle jej było
.
No, nie rozwinął skrzydeł, ale widać, głupi nie jest, fajnie, że dostał się do programu
No i że zajął 2 miejsce to też super ![]()
Hanna-Barbera bajki też są super ![]()
Serię o Mikołajku też pamiętam i lubiłam, z Harrego Pottera to bardziej filmy oglądałam i nie wszystkie części, chyb a 3 części oglądałam, ale nawet lubię. Za to kiedyś zaczęłam oglądać "Władcę Pierścieni" i nudziło mnie jakoś.
Miałam też taką fajną książeczkę o ulicy sezamkowej i bardzo ją lubiłam ![]()
No, ja byłam biednym dzieckiem, bo w czasie Wieczorynki był też jakiś polityczny program, wiec mój dziadek opanowywał telewizor, a ja chcąc nie chcąc to oglądałam.
Za to w podstawówce znałam się na polityce, jak mało kto
.
Wiedziałam, kto jest ministrem, jakiego resortu, nazwiska posłów też nie były mi obce.
No i też nieświadomie na lekcjach uprawiałam demagogię
.
Dobra, ja idę się uczyć...Jutro mam ten egzamin...
Dobrej nocy życzę
.
Teleturniej mnie zdołował. Kiedyś znałam odpowiedzi niemal na każde pytanie, teraz średnia wychodzi, że co trzecie...
Luc, przeczytałam wszystkie książki o Winnetou, wszystkie inne Karola Maya, które mogłam znaleźć w gminnej bibliotece (moja mama tam pracuje, więc, dziwnym trafem, w tych czasach były zamawiane głównie takie
), wszelkie o Indianach i jeszcze Szklarskiego o Tomku. A potem przerzuciłam się na obozy koncentracyjne...
Jaga, Astrid też lubiłam, ale jej "Dzieci z Bullerbyn". Można powiedzieć, że to też cały etap mojego czytelnictwa, bo czytałam tę książkę ze 30 razy
Drugą taką, dziesiątki razy przeczytaną była "Heidi".
W ogóle kiedyś, jakoś w starszych klasach podstawówki zapisywałam sobie książki, które przeczytałam. Wychodziło mi wtedy ponad 1 książka dziennie. Ehhh, świetlana przeszłość
Jaga, przytoczyłaś te kreskówki, które mi też się podobały. Śmieszne były. Ale to już późniejszy okres dzieciństwa, właściwie chyba czas nastoletni.
Luc, przeczytałam wszystkie książki o Winnetou, wszystkie inne Karola Maya, które mogłam znaleźć w gminnej bibliotece (moja mama tam pracuje, więc, dziwnym trafem, w tych czasach były zamawiane głównie takie
), wszelkie o Indianach i jeszcze Szklarskiego o Tomku. A potem przerzuciłam się na obozy koncentracyjne...
Ło matko! Już nie chciałam pytać o Szklarskiego, a to też moje ulubione książki z dzieciństwa.
Podobał Ci się "Tomek w grobowcach faraonów"? Już nie pisana przez Szklarskiego (choć na podstawie jego notatek).
Ja miałam mieszane uczucia, ale to może była sugestia (że nie pisał tego Szklarski).
A potem obozy koncentracyjne....
Może jeszcze czytałaś o gułagach?
Wiesz, za młoda wtedy byłam, żeby zastanawiać się nad tym, czy jakąś część pisał Szklarski czy nie. Ta część mi się akurat nie podobała, bez sugestii
Pamiętam, że najbardziej podobała mi się pierwsza, którą przeczytałam ("Tomek na tropach Yeti") i "Tomek u źródeł Amazonki. Chociaż teraz nawet nie potrafię powiedzieć o czym dokładnie były.
O gułagach, oczywiście też. Chociaż już nieco mniej fanatycznie, ale sporo mi się przez łapki przewinęło.
Luc, a Tomek Sawyer? ![]()
Ooo, "Tomka Sawyera" to my chyba trochę w szkole mieliśmy, "Winetou" też coś, ale niewiele, więc też dużo nie pamiętam.
Jaga, owocnej nauki ![]()
To ja czytałam serie Corwooda. I Mary Poppins.I Kajko i Kokosza.
A Kajko i Kokosz to tylko w formie komiksów był? Bardzo lubiłam te komiksy. Aczkolwiek przegrywali z Asterixem a Asterix przegrywał z Thorgalem
A czy jako dorośli ludzie wracacie do tych książek z dzieciństwa/wczesnej młodości?
Ja się trochę boję. Że sobie wrażenia popsuję. Bo chyba teraz bym inaczej odbierała te wszystkie książki.
Kto się przyzna do czytania Harlequinów? ![]()
O gułagach, oczywiście też. Chociaż już nieco mniej fanatycznie, ale sporo mi się przez łapki przewinęło.
Luc, a Tomek Sawyer?
Tomek Sawyer też, ale już mniej.
O gułagach czytam fanatycznie ![]()
Rossanka Kajko i Kokosz - super seria. Wyrywaliśmy sobie z bratem.
Zamiast Curwooda wolałam Coopera.
Kto się przyzna do czytania Harlequinów?
Nie przyznam się bo żadnego nie czytałam ![]()
Ja Curwooda wolałam. Chociaż Coopera też przeleciałam
Luc, możesz mi w takim razie polecić coś ciekawego o gułagach? Kilka (-naście?) książek przeczytałam, ale wszystkie dawno... Chętnie bym coś sprawdzonego poczytała o tej tematyce.
W sumie nie wracam do tych książek, też boję sobie popsuć wrażenia, no ale czasem z sentymentu włączam np "Kucyki Pony"
Fajna bajka uważam ![]()
Hm, romansidła czasem mogę przeczytać, ale kiedyś zaczęłam Harlequina i nie mogłam jakoś.. już wolę te romansidła, ale inne
Wolę np Nicholasa Sparska, bo czasem coś jego przeczytałam i mówi się, że dla nastolatek, owszem, przewidywalne itp, ale jego książki nawet mi się podobają ![]()
vinnga napisał/a:Kto się przyzna do czytania Harlequinów?
Nie przyznam się bo żadnego nie czytałam
Ja przeczytałam. Trzy
Pierwszy - bo wiele koleżanek czytało. Strasznie tandetne mi się to romansidło wydało. Więc przeczytałam drugiego - bo może tylko pierwszy się taki nieciekawy trafił. Po drugim miałam dziwne wrażenie, że jest łudząco podobny do pierwszego. Więc przeczytałam trzecią książkę. Była łudząco podobna do dwóch pierwszych. Więc uznałam, że ja już wiem co jest we wszystkich Harlequinach i dałam spokój.
Ale z takich "romansowych" książek przeczytałam całą "Sagę o Ludziach Lodu". Wtedy duże wrażenie na mnie zrobiła, zresztą stamtąd mam zaczerpnięty forumowy login ![]()
Luc, możesz mi w takim razie polecić coś ciekawego o gułagach?
Monografie czy wspomnienia?
Faktycznie, pamiętam, że kiedyś chyba pisałaś Beata, że stąd ten nick. W sumie też wiele dobrego słyszałam o tej sadze, muszę się zabrać ![]()
vinnga napisał/a:Luc, możesz mi w takim razie polecić coś ciekawego o gułagach?
Monografie czy wspomnienia?
Zawsze wolałam wspomnienia, ale może warto coś nowego liznąć?
Monia, nie wiem czy na dorosłych kobietach ta saga robi wrażenie. Na wczesnej nastolatce zrobiła ![]()
Strony Poprzednia 1 … 418 419 420 421 422 … 470 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024