Netkafejka dla Przyjaciół ;) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Strony Poprzednia 1 … 408 409 410 411 412 … 470 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26,586 do 26,650 z 30,541 ]

26,586 Ostatnio edytowany przez luc (2013-08-27 14:13:17)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
truskaweczka19 napisał/a:

może coś o historii Albanii,

To może króciutko o historii Albanii.
W starożytności zamieszkiwali ją Ilirowie. Nie wiadomo skąd ten lud pochodził. Zamieszkiwali na większym obszarze niż dzisiejsza Albania. Też na terenie obecnej Chorwacji, Kosowa, Czarnogóry, Słoweni, Bośni i Hercegowiny i Serbii. Byli kupcami, rolnikami pasterzami, ale też piratami. Z tego ostatniego (zapewne) powodu popadli w konflikt (za czasów królowej Teuty) z Rzymianami, co skończyło się podbiciem przez Rzymian większości terenów Ilirii. W konsekwencji Ilirowie zostali zromanizowani (zatracili własną kulturę na rzecz romańskiej). Część Iliryjczyków nie uległa romanizacji i z nich wywodzi się dzisiejsza ludność Albanii. Na marginesie - polscy archeologowie odkryli ślady kultury iliryjskiej w albańskiej Szkodrze.
Po panowaniu rzymskim przyszło panowanie bizantyjskie, potem przyszli Słowianie.
Chrystianizacja dokonała się w obrządku greckim.
W pierwszym tysiącleciu n.e. tereny iliryjskie były często atakowane i pustoszone przez plemiona barbarzyńskie, głównie Hunów (pod wodzą Attyli znanego w historii jako "Bicz Boży"), Ostrogotów, Awarów i Wizygotów.
W XII wieku powstało pierwsze księstwo albańskie - Arberia (stąd wywodzi się dzisiejsza nazwa - Albania), ze stolicą w Kruji (pięknie położone miasteczko, wkleję zdjęcia). Na początku XV wieku Albanię podbili Turcy. Potem były powstania antytureckie pod wodzą narodowego bohatera - Skanderbega (produkowane jest brandy o tej nazwie). Skanderbeg był genialnym przywódcą i politykiem. Jeden z papieży nazwał go "zapaśnikiem chrystusowym". Zajął Kruję i wywiesił sztandar: czarny, dwugłowy orzeł na czerwonym polu (dziś godło Albanii). Skanderbeg zmarł prawdopodobnie na malarię w czasie oblężenia innej twierdzy (Lezha). Wkrótce potem padła Kruja i Albania została wykreślona z mapy na ponad 400 lat. Po śmierci Skanderbega sułtan turecki powiedział: " teraz Europa i Azja należą do mnie. Biada chrześcijaństwu, straciło ono swoją tarczę i miecz". Wielu Albańczyków salwowało się ucieczką i znalazło schronienie na terenie dzisiejszych Włoch. 
Pod panowaniem otomańskim, feudałowie (w celu zachowania majątków) przyjęło islam. Jest wiele pozostałości po panowaniu tureckim (wiele obejrzeliśmy).
Odrodzenie Albanii i uzyskanie niepodległości nastąpiło dopiero na początku XX wieku (początkowo pod protektoratem).
W czasie I wojny Albania było pod okupacją m.in. Włoch, Grecji i Francji.  Próba całkowitego uniezależnienia się Albanii, skończyła się zajęciem jej w latach 30-tych przez Włochy i obaleniem króla. Po kapitulacji Włoch, Albanię okupowali Niemcy W czasie II wojny powstał silny ruch oporu, niestety głównie komunistycznego (inne grupy zostały przez komunistów po prostu rozbite), a po wojnie władzę przejęła partia komunistyczna. Przeprowadzono reformę rolną, a później kolektywizację gospodarstw, nacjonalizację przemysłu. Początkowo były pomysły unii z Jugosławią, ale zostały odrzucone. Za to nawiązano ścisłą współpracę z ZSRR, co wiadomo jak musiało się skończyć: masowym terrorem.
Na czele państwa stanął Enver Hodża i wprowadził dyktaturę typu stalinowskiego. Za jego rządów dziesiątki tysięcy Albańczyków przebywało w więzieniach i obozach pracy. Rządził ponad 40 lat. Hodżę wymienia się jako dyktatora na równi ze Stalinem i Ceausescu. To on doprowadził do całkowitej izolacji Albanii. Zakazał wyznawania wszelkiej religii, zniszczono wiele dzieł kultury sakralnej, mordowano  duchownych zarówno chrześcijańskich jak i muzułmańskich. . Nie można było wyjeżdżać za granicę, nawet do "zaprzyjaźnionych"krajów bloku wschodniego. Nie wolno było posiadać prywatnych samochodów, przez co m.in. w kraju nie było dróg (także z tego powodu, że mógłby nimi wjechać wróg). Za jego czasów wybudowano ok. 600 tysięcy (!) bunkrów (stoją do dzisiaj, pozarastane lub pomalowane graffiti) co miało być m.in. linią oporu przed atakiem ze strony morza. Na bunkry wydawano kilkadziesiąt procent budżetu państwa (podobno),kosztowały ok. 3 miliardów dolarów, budowano je z najlepszego betonu, a ich wytrzymałość ponoć sprawdzano strzelając do nich z kontruktorem w środku. Każda rodzina miała mieć swój bunkier (Albania liczy koło 3 mln ludzi).
Albańska służba bezpieczeństwa (Sigurimi) była tak samo okrutna jak NKWD.
Po rozłamie w bloku wschodnim, Hodża opowiedział się po stronie ZSRR (chcąc uniknąć spłaty długów wobec Jugosławii), a potem by nie płacić długów wobec ZSRR "przeszedł" na stronę Chin. Po aresztowaniu w Chinach "bandy czworga", także z Chinami zerwał stosunki.
Zmarł dopiero w 1985 r. Na początku lat 90-tych obalono jego pomnik (jeden z wielu) na placu Skanderbega w Tiranie. Większość Albańczyków uważa Hodżę za diabła wcielonego. Nie trzeba chyba dodawać, że gdy naród żył w nędzy, Hodży żyło się znakomicie. Jego żona chyba nadal żyje, nigdy nie wykazała skruchy i walczy o dobre (?) imię męża. W latach 90- siedziała w więzieniu, wyszła na mocy amnestii.
Po Hodży, kolejni rządzący nie mogli sobie poradzić z sytuacją w kraju. Władze były nieudolne, kwitła korupcja. Ludzie ratowali się głównie dzięki pracującym za granicą członkami rodzin (pracującymi głównie we Włoszech i Grecji).
W 1997 r. w Albanii padły tzw. piramidy finansowe, co doprowadziło do niemal całkowitej anarchii w kraju. Właściwie to była wojna domowa. Plądrowano sklepy, magazyny z żywnością oraz koszary (uważa się dziś, że w rękach 90 % Albańczyków jest broń). Pamiętam jak pokazywano te wydarzenia. Albańczycy uciekali morzem do Włoch - zdarzyła się niejedna tragedia, a najbardziej znana jest ta, w której okręt włoski celowo staranował łódź z uchodźcami albańskimi. Utonęło wiele osób, głównie kobiet i dzieci (kapitan włoskiego okrętu został później skazany przez sąd włoski na 3 lata więzienia). Wszystko w ramach tzw. "operacji białej flagi" czyli blokady na morzu. Niektóre całe miasta opanowane były przez zbrojnych cywilów.
W wyniku tych wydarzeń, do władzy doszła znów partia postkomunistyczna, która potem utraciła władzę na rzecz demokratów, a ci znów na rzecz socjalistów i tak wkoło macieju.

Chyba się zanadto rozpisałam, sorki smile
Dobranoc.

Zobacz podobne tematy :

26,587

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
vinnga napisał/a:
Jaga Baba07 napisał/a:

No a na marginesie- ten jest przystojny i bardzo dobrze się ubiera, i ma owłosioną klatę big_smile. Nie to, żebym się tym sugerowała, ale to miłe dodatki do ogólnej całości big_smile.

Przekonałaś mnie. Dla owłosionej klaty można nawet znieść miesiące niemożności jej dotknięcia tongue

To w takim razie Zapuszczam big_smile Są jakieś środki na porost na klatę?

Luc Czytam i zazdroszczę owocnego urlopu smile

26,588

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Luc, bardzo ciekawie to napisałaś. Czytając ma się wrażenie, jakby samemu brało się udział w tych wydarzeniach. Ok, czekam na wklejoną fotkę zatem, tzn na pewno czekamy, bo każdy chętnie zobaczy smile

26,589

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Luc, jesteś super! Normalnie czyta się to leciutko jak bajkę dla dzieci. A jaka mądra się teraz czuję smile
To weź jeszcze przybliż to, o czym wspomniała Jaga: kuchnię albańską tongue

Paweł, nie słyszałam o środkach na porost klaty, ale może jakiś przeszczep z nóg? big_smile

26,590

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
vinnga napisał/a:

Normalnie czyta się to leciutko jak bajkę dla dzieci.
To weź jeszcze przybliż to, o czym wspomniała Jaga: kuchnię albańską tongue

Cieszę się bardzo, bo martwiłam się, że Was zanudzę. Czasem tracę kontrolę jak zaczynam o historii smile

O kuchni albańskiej i innych klimatach, napiszę w nocy.

26,591

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ok, ja też czekam z niecierpliwością na kuchnię albańską itp. W żadnym razie nie zanudzasz smile Wręcz przeciwnie smile

26,592

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Również ciekaw jestem co tam za smaczki mają tongue
Apropo kuchni ,wiecie co mnie zaczyna wkurzać ?
Że nie ma grzybów!!! Przynajmniej w moich rejonach...Ehhh miejmy nadzieje że się jeszcze pojawią..
Różyczka była a ja musiałem akurat wtedy w innej kafejce siedzieć ,no co za pech sad Nic to, trzeba maila do niej skrobnąć..

26,593

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Luc, ja już jutro przeczytam co napiszesz, bo dostałam telefon i będę jutro i pojutrze roznosić gazety, jak ostatnio, od razu pieniążki, więc coś na wyjazd będę miała, a nie z gołą ręką wink Wiadomo, nie można ciągle liczyć na chłopaka, sam wiele nie ma.
Tylko tak po 3 godziny rozdaje, ale zawsze coś, rano wstaję, dlatego niedługo lecę.
No i miłej nocki smile

26,594

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

A nie ma grzybów? sad Liczyłam na to, że coś pozbieram sobie w weekend jak po Żabę pojadę...

Monia, chyba każdy rano przeczyta opis albańskiej kuchni, bo Luc ma nieco dziwne pory tworzenia tongue

Dobranoc.

26,595

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

A no nima sad Same kurki ino ...
A co najdziwniejsze że w tych samych lasach których od lat zbieram jakoś dziwacznie trawa wysoka.. Nigdy się z tym nie spotkałem.. Anomalia jekie czy cuś sad
Dobranoc

26,596

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Paweł, ależ kurki są najlepsze smile!

W moich okolicach te grzyby to rarytas, w opolskich lasach niestety ich nie ma.

26,597

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Tak ale kurki mają mało zastosowań w kuchni tak mi się wydaje, bo co? jajecznica? No i jakieś pieczenie ponoć i sosy.. Nie praktykuje nawet bo mi nie pasują ...
Zapach ,smak prawdziwych grzybów ehhhhh bez porównania... wink
Zresztą kurki występują w małych zagajnikach ,też trzeba mieć cierpliwość je zbierać..

26,598

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Wiem, że trzeba mieć cierpliwość, zbierałam rok temu smile. A ile trzeba grzebać w mchu, żeby je znaleźć.

Ja je właśnie tak bardzo lubię, ponieważ w moich lasach ich nie uświadczysz. I dla mnie są rarytasem.
A przecież można je też zrobić w zalewie i mieć jako zapasy na zimę.

Wydaje mi się też, ze są jednymi z najszlachetniejszych grzybów.

Muszę się pochwalić, że trzy lata temu, gdy pojechałam z mamą na grzyby do lasu niedaleko przy moim domu, znalazłam wielkiego borowika. Ale to był olbrzym smile. Byłam bardzo dumna, ponieważ tak naprawdę była to pierwsza moja wyprawa na grzyby.

I uwielbiam to. Nie ma nic piękniejszego od słonecznego, wrześniowego poranka, który spędza się na zbieraniu grzybów.

26,599 Ostatnio edytowany przez Paweł-1979 (2013-08-27 23:56:51)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Jaga Baba07 napisał/a:

I uwielbiam to. Nie ma nic piękniejszego od słonecznego, wrześniowego poranka, który spędza się na zbieraniu grzybów.

To przybij piątkę smile
Wiesz z tymi "okazami" To jest tak jak piszesz , tam gdzie ich mało to i popyt i pragnienie duże big_smile
U nas w Kuj.Pom. Znowu Czubajki Kani potocznie Sowy bardzo mało i jak jakąś znajdę to zdjęcia  wysyłam do znajomych big_smile

26,600

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Przybijam piątkę big_smile.

Mmm, kania...A jakie są pyszne w panierce big_smile. Z tym, że nie jestem tak wytrawnym grzybiarzem, a raczej grzybiarką, by ryzykować. A o pomyłkę nietrudno, one są bardzo podobne do muchomorów.

Ja jeszcze lubię kozie brody, czyli szmaciak gałęzisty...Ale on jest pod ochroną, aczkolwiek jadłam. Pyszny smile.

Pawle, a czy kiedykolwiek natknąłeś się na rydze?
Nigdy ich nie jadłam.

26,601

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Rydze owszem , ale nikt ich nie zbiera bo raz że, blaszkowate ( tu właśnie można się pomylić) a i w smaku średnie.. Nic specjalnego..
HAHA big_smile raz to znalazłem i nie mogłem się dowiedzieć co to?  szmaciak gałęzisty ,teraz wkleiłem w google i teraz wiem.. Wyrzuciłem.. Nie ma tego u nas też.. Ale dzięki teraz wiem oco loto big_smile

26,602 Ostatnio edytowany przez luc (2013-08-28 02:46:52)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witajcie nocną porą.

vinnga napisał/a:

bo Luc ma nieco dziwne pory tworzenia tongue

Czemu dziwne?
Dla nocnego marka normalne tongue

Grzybów wprawdzie nie zbieram choć moi Rodzice byli zapalonymi grzybiarzami, ale uwielbiam je jeść smile
Wiele moich koleżanek zbiera grzyby więc jestem zawsze dobrze zaopatrzona.

Jaga nie jadłaś rydzów?
Są pyszne, choć wiem, że nie wszyscy lubią. Ja lubię najbardziej marynowane i smażone.

Co do kuchni albańskiej.
Albańska bardziej przypomina grecką kuchnię czy turecką niż inne kuchnie bałkańskie.
Są dania warzywne i mięsne, zazwyczaj mocno przyprawiane ziołami. Dużo jest owoców morza, ale to nie moja bajka więc nie próbowałam (za to mój mąż tak - małże, krewetki, kalmary i ponoć pyszne ryby).
Bardzo popularny jest "byrek" - rodzaj strudla (?) z różnym farszem: mięsem, serem, szpinakiem, pomidorami. Można go dostać prawie wszędzie, wprost na ulicy lub z jakiejś budki.
Niestety typowe albańskie dania rzadko są dostępne na wybrzeżu gdzie spędziliśmy większość czasu. Wszędzie pytaliśmy o takie dania i wszędzie (!) dostawaliśmy odpowiedź, że właściwie tego nie robią. Są po prostu nastawieni na turystów, przeważają dania włoskie.
Gdy wynajmowaliśmy pokój w Albańczyków, a nie w hotelu, to na naszą prośbę gospodyni ugotowała nam fasule czyli fasolę z kawałkami mięsa (jagnięciny) wraz z innymi warzywami (rozpoznałam pomidory, cebulę i paprykę). Bardzo smaczne.
Natomiast gdy byliśmy poza wybrzeżem, w Kruji (ponoć czasem nazywanej albańskim Krakowem, choć, dalibóg, ja podobieństwa nijakiego nie widziałam - bardziej rumuński Braszow może kojarzyć się z Krakowem) leżącej na zboczu góry Sarisalltikut (w górach Kruje), udało nam się zakosztować typowych dań albańskich: bezmięsnych gołąbków w liściach winorośli (lekko kwaskowy smak) oraz jagnięciny zapiekanej w cieście (nijak nie mogę sobie przypomnieć nazwy, zresztą nawet wtedy była dla mnie nie do wymówienia) - bardzo smaczne.
Próbowaliśmy także kurczaka smażonego z serem, ale smakującego zupełnie inaczej niż podobna (na pozór) potrawa w Polsce.
Ponieważ lubię eksperymenty kulinarne, wszędzie gdzie jeździmy, próbujemy lokalnej kuchni, nawet takich dań, które na pierwszy rzut oka budzą obawy. Właściwie to mogłabym wszystkiego spróbować. Jednego tylko wiem, że nie mogłabym - psa.
Dlatego chciałam spróbować specyficznych dań albańskich np. pace koke - czyli zupę gotowaną na owczej głowie czy kukurec czyli owcze jelita opiekane w ziołach. Niestety nie było mi to dane. Nie wiem, może źle pytałam albo w tych miejscach tego nie podają.
Albańczycy parzą pyszną kawę, co jako zdeklarowany kawosz umiem docenić. Zwłaszcza kawę po turecku (kafe turka), która nie ma nic wspólnego z parzeniem po turecku (?) jakie odbywa się w Polsce. Parzy się ją w odpowiednim tygielku (mosiężnym lub miedzianym) z długą rączką. Wsypuje się do niego kawę (i ewentualnie też cukier jeśli ktoś pije słodką) i zalewa wodą. Nie można dopuścić do zagotowania, zdejmuje się z ognia gdy pojawia się piana. Tradycyjny sposób wymaga kilkakrotnego doprowadzenia do tego stanu (powstania piany). Przynajmniej tak zrozumiałam jednego Albańczyka (właściciela restauracji w centrum Albanii), który tłumaczył nam sposób parzenia. Oczywiście tłumaczył po albańsku (z użyciem górnych kończyn) więc mogłam niezbyt dobrze zrozumieć lol Na koniec dorzucił nam jedno opakowanie kawy. Będę próbowała sama taką zaparzyć (w tygielek się już zaopatrzyłam), pewno z mizernym skutkiem.
Gotową kawę (w małych filiżankach) podaje się bez fusów, co uzyskuje się zapewne delikatnie wylewając z tygielka. Jest mocna i aromatyczna. Czasem do kawy dodaje się cynamon lub kardamon.
Znakomita jest też kawa z ekspresu.
W ogóle na Bałkanach tradycyjnie parzą znakomitą kawę, co jest zapewne wynikiem wpływów tureckich.
Jedynie w Serbii piliśmy podławą lurę.

Mam ochotę jeszcze na wypad do Albanii, tym razem do północnej i środkowej części, ale mąż chwilowo smile ma dość albańskich dróg (i albańskich kierowców).
Niewątpliwie wymagałoby to jazdy samochodem terenowym, z napędem na cztery koła.

Strzałko gdzie się podziewasz?
Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze.

26,603

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Luc napisał/a:

zupę gotowaną na owczej głowie czy kukurec czyli owcze jelita opiekane w ziołach.

Ponoć nasza europejska flora bakteryjna organizmu spokojnie radzi sobie z większością dań, ale jeść coś co się na mnie patrzy ? ...No to ci powiem, grubo big_smile
Odnośnie psa na talerzu to chyba  only skośnookie główki mają tak narypane big_smile
Kuchnia regionalna ,to wyobraź sobie że jesteś cudzoziemcem i chcesz jej spróbować u nas Polsce big_smile
W górach pizza nad morzem panga na starym oleju ,wszędobylski fast food ,bez przewodnika rodzimego danego kraju  regionalną kuchnie wszędzie jej pewnie ciężko uświadczyć ...

26,604

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Paweł-1979 napisał/a:
Luc napisał/a:

zupę gotowaną na owczej głowie czy kukurec czyli owcze jelita opiekane w ziołach.

ale jeść coś co się na mnie patrzy ? 
Odnośnie psa na talerzu to chyba  only skośnookie główki mają tak narypane big_smile
Kuchnia regionalna ,to wyobraź sobie że jesteś cudzoziemcem i chcesz jej spróbować u nas Polsce big_smile
W górach pizza nad morzem panga na starym oleju ,wszędobylski fast food ,bez przewodnika rodzimego danego kraju  regionalną kuchnie wszędzie jej pewnie ciężko uświadczyć ...

1. Rozumiem, że chodzi Ci o tę owczą głowę? smile
Ponieważ nie dane mi było jej spróbować to nie wiem jak danie wygląda, ale skoro jest to zupa to zakładałam, że samej głowy w niej już nie będzie, że służy ona tylko jako baza.

2.Rzeczywiście pies jako jedzenie jest głównie w Chinach i Korei.
Ale bywały także przypadki jedzenia psów przez inne nacje. Np. Amundsen w drodze na biegun południowy zjadł część swojego zaprzęgu. Można przypuszczać, że stało się tak z pewnej konieczności (braku dostępu do innego jedzenia), choć niektórzy podejrzewają, że od początku miał taki zamiar z przyczyn logistycznych (po co wozić jedzenie - dodatkowy bagaż - skoro może iść samo i jeszcze się po drodze przydać).
Regionalnie także w Europie zdarzają się potrawy z psa czy kota (np. parówki z psa w pewnym miejscu w Szwajcarii). W minonych wiekach koty zjadano ponoć też na Wyspach Brytyjskich czy w Hiszpanii.
Obrzydliwy i okrutny jest zwłaszcza sposób uśmiercania - czytałam o kotach - w worku, który okłada się kijem tak długo aż zwierzę pada, czy psa wrzucanego żywcem do wrzątku aby łatwiej było zdjąć skórę.
Nawiasem mówiąc od wielu osób bywających w Chinach słyszałam, że o potrawę z psa wcale nie jest dziś tak łatwo.
Niemniej jednak: psa bym nie zjadła (chyba, że z konieczności życiowej - wtedy ludzie jedzą różne rzeczy, rozbitkowie na morzu dopuszczali się nawet kanibalizmu) i dodałabym do tego jeszcze kota.
Dla mniej jest to związane ze stosunkiem emocjonalnym do tych zwierząt, które są dla mnie jak członkowie rodziny.

3. Masz rację, w Polsce też coraz trudniej o typową polską kuchnię. A już o regionalną tym bardziej.
Kiedyś przeczytałam, że na kaszubach podają jajecznicę po kaszubsku, więc podczas włóczęgi w tym regionie pytaliśmy o to. Wszyscy robili wielkie oczy. Nigdzie jej nie było.
Oczywiście, że do tego potrzebny jest przewodnik, nawet dla Polaka.
Ale chyba jeszcze nie jest z tym tak źle.

26,605 Ostatnio edytowany przez Paweł-1979 (2013-08-28 14:23:16)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

1....skoro jest to zupa to zakładałam, że samej głowy w niej już nie będzie, że służy ona tylko jako baza.

No nie wiem ,po tym co Cejrowski opowiadał o tych zupach z małp i pływające na talerzu części małpiego ciała? big_smile
Ale wiadomo, Amazonia to nie Albania wink Tylko tak do końca nie był bym pewien czy jakieś oczko w owej "zupie" by się nie znalazło big_smile

2....Amundsen w drodze na biegun południowy zjadł część swojego zaprzęgu

Skrajnych przypadków można by mnożyć i nie koniecznie aż tak daleko..
Była sobie kiedyś budowa wielokondygnacyjnego budynku u nas w Bydgoszczy.Jak to budowa to i cieć,ot taki chłopek roztropek .Na budowie pełno kotów typ "dachowiec" czekało tylko na robotników którzy codziennie dzielili się drugim śniadaniem albo wyjadało po nich resztki , tak codziennie i nie dziwota że kociska się przywiązały i były stałymi bywalcami ale do czasu.. Nagle ani jednego yikes wszyscy się zdziwili .Któregoś dnia jeden z robotników przyuważył że cieć jednego kociaka złapał i schował za pazuchę i zaniósł do pobliskiego domu.
Zaniepokojony tym procederem poinformował odpowiednie organy.
Okazało się że ów cieć karmił tymi kotami przez wiele tygodni swoją liczną w potomstwo rodzinę yikes
Na pytanie władz ,czemu właśnie koty ? Odpowiedział że z biedy..

3.Masz rację, w Polsce też coraz trudniej o typową polską kuchnię

Co tu dużo mówić,nawet już rewolucje Gesslerowej odsłaniają smutną prawdę o Polskim żywieniu w restauracjach ...

26,606 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-08-28 17:43:27)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Luc, sama kuchnia albańska brzmi apetycznie...do momentu tych owczych jelit, mimo tego, że też lubię nowe smaki na to chyba bym się nie zdecydowała. Po prostu sama myśl mnie obrzydza. Chyba, że nikt by mi nie powiedział, że to to i bym nie poznała się, no nie wiem tongue
W każdym razie pewnie nie natrafiliście na to, bo ludzie pewnie mają podobne podejście do mnie. Niemniej, podziwiam, bo to na pewno fajnie próbować tak różnych smaków smile Z Twojego opisu np fasule wydaje mi się bardzo apetyczne smile

Psa i kota też tak jak Ty na pewno bym nie zjadła, wiadomo, względy emocjonalne. Sama mam sunię od 15 lat, nazywa się Niki, taki blond kundelek smile

To prawda, naszą regionalną kuchnię ciężko znaleźć, co jest smutne. Nawet, ciężko na mieście zjeść taki polski obiadek: kartofelki, mięsko, zazwyczaj albo kebaby, pizza czy kuchnia zagraniczna się zadomowiła, a ta jest wyparta.

26,607 Ostatnio edytowany przez strzała (2013-08-28 23:56:50)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Siemka smile

Dzieki Luc za wspaniałą lekcję historii. Postaram się zapamiętac choc trochę z tego co napisałaś smile
Cieszę się, że miło i bardzo ciekawie spędziłaś ten urlop smile

A ja mam w tym tygodniu mnóstwo na głowie, dlatego moze dopiero jutro do południa trochę ochłonę.
W pracy akurat druga zmiana, możliwe, że z sobotą włącznie. Także do południa to nie wiele mam czasu, na złatwienie wszystkiego. Ale już zaliczyłam mechanika, fryzjera, pana od piachu, potem od koparki smile i całą działkę doprowadziłam już do wyrównania. Teraz tylko ogarniam jeszcze przygotowania do szkoły i ustalam grafik na następny tydzień, a to będzie już zmiana nocna.

I wszystko ok u mnie, biegam na wysokich obrotach tongue

Ciekawa jestem, jakie słodycze są najlepsze w Albanii ? Są też czekolady, groszki itp?

26,608

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Jezuuu! Ludzie co z tą naszą  kafejką stało? Czy tylko Truskawka i Jaga to ciągnie?
Wróciłem i rozczarowany jestem troszkę ,gdzie ta werwa i agresywka na pisanie?
Beata nawet ty odświętnie? KUUUUKUURYKUU !!! big_smile
Pisać ! A jak jakieś duchy przeszłości tu zaglądają I nic??  Nawet słowa?

26,609

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witaj Strzałko
Cieszę się, że u Ciebie wszystko gra.

strzała napisał/a:

Ciekawa jestem, jakie słodycze są najlepsze w Albanii ? Są też czekolady, groszki itp?

Podobno (tak czytałam przed wyjazdem) najpopularniejszym deserem w Albanii jest kabuni - pilaw z rodzynkami, rosołem z baraniny, rodzynkami, goździkami i cukrem. Ale nie udało się nam go spróbować.
Tak jak wcześniej pisałam, na terenach turystycznych coraz ciężej o regionalną kuchnię. Były oczywiście desery wszelkiej maści, takie jakie są też znane w Polsce.
Mam nadzieję, że jak następnym razem zapuścimy się w mniej turystyczną część, lepiej nam pójdzie z kuchnią.
W sklepach oczywiście prawie wszystkie słodycze są dostępne i po dużo niższej cenie niż u nas.

26,610 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2013-08-29 00:34:21)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Przepraszam, ale Amundsen z tego, co mi wiadomo zjadł wszystkie swoje psy...W tym swojego najwierniejszego, do którego był bardzo przywiązany (Amundsen albo jego przyjaciel?). Kurczę, fakty ulatują mi z głowy.
Część osób z wyprawy zmarła z tego powodu, ponieważ psia wątroba ma jakiś związek chemiczny (nie pamiętam nazwy), która wywołuje śmiertelną dla ludzi chorobę.

Powoduje ona wysoką gorączkę oraz halucynacje. Z tego powodu nie tylko psy straciły życie.

To tak na dobry wieczór smile.

26,611

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Cześć Jaga smile.
Uśmiecham się na widok Twej świecącej gwiazdki smile.

26,612

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Jaga Baba07 napisał/a:

Przepraszam, ale Amundsen z tego, co mi wiadomo zjadł wszystkie swoje psy..

Czytałam, że tylko część swoich psów zjedli i nakarmili nimi także pozostałe psy. W każdym razie on zjedzenie psów przeżył bo opisał to w swoim pamiętniku. Zaginął znacznie później.
Dobry wieczór smile

26,613

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Hej Yogi smile.

Tak, tak, moja gwiazdka świeci pełnym blaskiem lol.

O kurczę, jak to zabrzmiało big_smile!

W każdym razie cieszy mnie Twoja radość smile.

26,614

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
truskaweczka19 napisał/a:

Psa i kota też tak jak Ty na pewno bym nie zjadła, wiadomo, względy emocjonalne. Sama mam sunię od 15 lat, nazywa się Niki, taki blond kundelek smile

Piszesz tak, bo nigdy na prawdę głodna nie byłaś big_smile.
Kiedyś zostaliśmy odcięci na odludziu, bez zapasów jedzenia, na ponad tydzień. Jedliśmy głównie to, co rosło wkoło (zwierzaków było bardzo mało i nie mogliśmy używać broni). Po kilku dniach, w każdym przelatującym ptaszku widziałem tylko pieczyste big_smile.
W warunkach ekstremalnych, przy braku innego pożywienia, potrawka z psa ratująca mi życie, byłaby z pewnością największym darem przyjaźni, jaki mój pies mógłby mi ofiarować smile.
Co nie oznacza, że sprawiłoby mi to przyjemność sad.

26,615

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Luc, dziwny ten deser, połączenie cukru z rosołem smile,ale może smaczny smile

A propos psów, to mam dzisiaj za sobą niemiłą przygodę. Wracałam akurat z pracy po 22. Nie jechałam zbyt szybko -60 z kawałkiem na godz. Tuż za mną jechał w tym samym tempie jakiś samochód.  Było ciemno, latarnie rzucały słabe światło w niektórych miejscach. Nagle zauważyłam w ostatnim momencie grupkę młodych ludzi idących blisko jezdni z mojej strony i w moją stronę. Przestraszyłam się, bo wyłonili się tuż przede mną, jakby wyrośli z pod ziemi. Na dodatek w ostatniej sekundzie zobaczyłam przede mną dosyc dużego psa, który był już na jezdni. Nie mogłam skręcic w prawo, bo byli tam ci młodzi ludzie, a pies biegł na środek jezdni. Wyhamowałam raptownie i natychmiastowo, choc już czułam, że mam na plecach auto, które jechało za mną. Kierowca tego auta chcą nie walnąc we mnie, znalazł się koło mnie z lewej strony, niestety pies nie zdążył i został potrącony. Mi zgasło auto już przy hamowaniu, poskładały mi się tylnie siedzenia i powylatywały zagłówki( zapomniałam chyba to wszystko zabezpieczyc). KIerowca, młody chłopak też się zatrzymał, przyszedł i zapytał, czy nic mi się nie stało. On trochę rozawalił zderzak. Mam nadzieję, że psu nic nie będzie jednak, bo wstał i uciekł. Chłopak jeszcze tam został, ja już odjechałam, wszystko i tak mi ię trzęsło w środku.
Trzeba uważac, niestety, bo to nie pierwszy raz, że coś mi się przytrafia w drodze.

26,616

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
luc napisał/a:

Czytałam, że tylko część swoich psów zjedli i nakarmili nimi także pozostałe psy. W każdym razie on zjedzenie psów przeżył bo opisał to w swoim pamiętniku. Zaginął znacznie później.
Dobry wieczór smile

Muszę wrócić do tej historii, bo naprawdę umykają mi fakty.
W każdym razie z tego, co kojarzę (ale popraw mnie, Luc, gdybym się myliła), to w trakcie tej wyprawy ekipa się rozdzieliła. Chyba że mylą mi się ekipy- bo przecież z Amundsenem "ścigał się" Scott i z wyprawy brytyjskiej nikt nie wrócił, wszyscy zginęli...Może to o nich myślałam? Oni zjedli wszystkie psy, co było ich gwoździem do trumny.

26,617

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
luc napisał/a:

Niemniej jednak: psa bym nie zjadła (chyba, że z konieczności życiowej - wtedy ludzie jedzą różne rzeczy, rozbitkowie na morzu dopuszczali się nawet kanibalizmu) i dodałabym do tego jeszcze kota.
Dla mniej jest to związane ze stosunkiem emocjonalnym do tych zwierząt, które są dla mnie jak członkowie rodziny.

Ja z takich powodów do dzisiaj nie jadam salami big_smile.

26,618

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Cześć Strzała smile.

strzała napisał/a:

Na dodatek w ostatniej sekundzie zobaczyłam przede mną dosyc dużego psa, który był już na jezdni. Nie mogłam skręcic w prawo, bo byli tam ci młodzi ludzie, a pies biegł na środek jezdni. Wyhamowałam raptownie i natychmiastowo, choc już czułam, że mam na plecach auto, które jechało za mną. Kierowca tego auta chcą nie walnąc we mnie, znalazł się koło mnie z lewej strony, niestety pies nie zdążył i został potrącony. Mi zgasło auto już przy hamowaniu, poskładały mi się tylnie siedzenia i powylatywały zagłówki( zapomniałam chyba to wszystko zabezpieczyc). KIerowca, młody chłopak też się zatrzymał, przyszedł i zapytał, czy nic mi się nie stało. On trochę rozawalił zderzak. Mam nadzieję, że psu nic nie będzie jednak, bo wstał i uciekł. Chłopak jeszcze tam został, ja już odjechałam, wszystko i tak mi ię trzęsło w środku.
Trzeba uważac, niestety, bo to nie pierwszy raz, że coś mi się przytrafia w drodze.

Ja nauczyłem się w takim momencie walić w psa sad.
Nagłe hamowanie w takiej sytuacji (na nie daj Boże mokrej nawierzchni) może skończyć się bardzo źle dla idących ludzi i auta z tyłu.
Znajomy miał taki przypadek sad.

26,619

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
luc napisał/a:

Niemniej jednak: psa bym nie zjadła (chyba, że z konieczności życiowej - wtedy ludzie jedzą różne rzeczy, rozbitkowie na morzu dopuszczali się nawet kanibalizmu) i dodałabym do tego jeszcze kota.
Dla mniej jest to związane ze stosunkiem emocjonalnym do tych zwierząt, które są dla mnie jak członkowie rodziny.

Choćby mnie sytuacja życiowa postawiła pod murem, to za nic w świecie nie tknęłabym Bazyla, Balbinki, Emila, Tekli, Mikusia, Filusia i Kotynki (wszystko to moje zwierzaki).
Są członkami mojej rodziny, jak dzieci.
Emil dzisiaj przespał całą noc przy mnie, na mojej poduszce, wtulony we mnie. Przez niego się nie wyspałam, ale lubię, gdy któryś ze zwierzaków ze mną śpi.

Nie widziałabym żadnego z nich na talerzu.
To byłoby okrutne. Wolałabym po śmietnikach grzebać.

26,620

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Yogi, jesteś okrutny...

26,621

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Jaga Baba07 napisał/a:

Nie widziałabym żadnego z nich na talerzu.
To byłoby okrutne. Wolałabym po śmietnikach grzebać.

Jakbyś mogła grzebać po śmietnikach, to nie byłabyś w sytuacji ekstremalnej.
Kiedyś kolega musiał przeszukać czyjś śmietnik. Ubrał się tak, żeby nie rzucać się w oczy i... nurki śmietnikowe przegonili go, bo... wg nich wyglądał jak obwieś big_smile big_smile big_smile.

26,622

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
YOGI bear napisał/a:

Cześć Strzała smile.

Ja nauczyłem się w takim momencie walić w psa sad.
Nagłe hamowanie w takiej sytuacji (na nie daj Boże mokrej nawierzchni) może skończyć się bardzo źle dla idących ludzi i auta z tyłu.
Znajomy miał taki przypadek sad.

Siemka Yogi smile

Ja się stram nie walic w nikogo, choc w takim momencie to już nie miałam sekund na myślenie. I przyznam, że udało mi się już kilka razy uniknąc niebezpiecznych sytuacji, np zderzenia czołowego z tirem po czym wylądowałam w rowie po drugiej stronie jezdni, albo zderzenia z osobówką, która już nie jechała, a ślizgała się rozpędzona po lodzie, lecąc prosto na mnie, a mnie uratował znowu rów.

26,623

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Jaga Baba07 napisał/a:

Yogi, jesteś okrutny...

Nie.
Ja tylko wolę trafić w psa (o ile oczywiście nie da się go ominąć) niż w miednicę 12-stolatki sad.
W ogóle nauczyłem się prawie zupełnie nie hamować na niepewnej nawierzchni. To nie jest łatwe, bo nagłe hamowanie jest odruchem.

26,624

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Jaga Amundsen faktycznie ścigał się ze Scottem w zdobyciu bieguna i ubiegł go o kilka tygodni. Scott ze wściekłością opisywał (jego pamiętnik znaleziono przy jego zwłokach) moment zobaczenia flagi norweskiej na biegunie.
To ekipa Scotta się rozdzieliła. Nie wiem czy jedli psy. Zginęli z głodu, wyczerpania i mrozu. Jeden popełnił samobójstwo.
Ale może komuś z ekipy Amundsena psina zaszkodziła?

Yogi czyżbyś miał osła w rodzinie? tongue

26,625

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Strzała, to przeżyłaś trochę niebezpiecznych sytuacji, można rzec, że miałaś szczęście.
Ile lat masz prawko?
Ja od 4 jeżdżę i jak dotąd tylko jeden debil (przepraszam za słowo) wyjechał mi przed maskę, a ja musiałam go wyminąć, uskakując na lewy pas, który był wolny. Miałam ochotę za nim pojechać i go zjechać z góry na dół. Raz tak zrobiłam, gdy jakaś dziewczyna w mieście wymusiła na mnie pierwszeństwo.

26,626

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
strzała napisał/a:

Ja się stram nie walic w nikogo, choc w takim momencie to już nie miałam sekund na myślenie. I przyznam, że udało mi się już kilka razy uniknąc niebezpiecznych sytuacji, np zderzenia czołowego z tirem po czym wylądowałam w rowie po drugiej stronie jezdni, albo zderzenia z osobówką, która już nie jechała, a ślizgała się rozpędzona po lodzie, lecąc prosto na mnie, a mnie uratował znowu rów.

Kiedyś musiałem jeździć bardzo szybko i zahaczenie o rów, albo rozkopane pobocze byłoby "śmiertelną chorobą przenoszoną przez koła" big_smile.
Pamiętam jak kiedyś brałem nieoczekiwany, ostry zakręt na dwóch lewych kołach i modliłem się, by prawe jeszcze moment wisiały w powietrzu. Kilka metrów przefrunęły nad środkiem rowu sad.

26,627

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Jaga Baba07 napisał/a:

Yogi, jesteś okrutny...

Może to i okrutne, ale Yogi ma rację, tak jest bezpieczniej sad
Choć sama zapewne w takiej sytuacji omijałabym psa, bo to są ułamki sekund i działa się odruchowo.
Na szczęście nigdy żadnego zwierzaka nie potrąciłam, natomiast mój mąż miał zderzenie z dzikiem. Dzik przeżył (w każdym razie sam zszedł z drogi), a samochód poszedł do kasacji.

26,628

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
luc napisał/a:

Yogi czyżbyś miał osła w rodzinie? tongue

Dlaczego w rodzinie?
Ja lubię osły big_smile. Poza tym spora część salami była swojego czasu produkowana z koniny sad.
Do tej pory można kupić końskie kabanosy.

26,629 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2013-08-29 01:32:03)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
luc napisał/a:

Jaga Amundsen faktycznie ścigał się ze Scottem w zdobyciu bieguna i ubiegł go o kilka tygodni. Scott ze wściekłością opisywał (jego pamiętnik znaleziono przy jego zwłokach) moment zobaczenia flagi norweskiej na biegunie.
To ekipa Scotta się rozdzieliła. Nie wiem czy jedli psy. Zginęli z głodu, wyczerpania i mrozu. Jeden popełnił samobójstwo.
Ale może komuś z ekipy Amundsena psina zaszkodziła?

Tak, wiem, że Amundsen go ubiegł, ale w końcu zdobycie Bieguna Południowego było jego ambicją, bo Bieguna Północnego nie udało mu się zdobyć jako pierwszemu.

Nie, nie to ekspedycji Scotta psina zaszkodziła, a raczej wątroba. Zresztą, zjedli psy, bo wyczerpały im się zapasy. Wiadomo, do tego doszedł mróz, potem choroba. Wszystkie te czynniki doprowadziły do tragedii. Biegun zdobyli, ale już nie udało im się wrócić.

26,630

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
luc napisał/a:

Może to i okrutne, ale Yogi ma rację, tak jest bezpieczniej sad
Choć sama zapewne w takiej sytuacji omijałabym psa, bo to są ułamki sekund i działa się odruchowo.

Omijałam big_smile, a nie hamowałam big_smile. To właśnie jest ważne smile.

luc napisał/a:

Na szczęście nigdy żadnego zwierzaka nie potrąciłam, natomiast mój mąż miał zderzenie z dzikiem. Dzik przeżył (w każdym razie sam zszedł z drogi), a samochód poszedł do kasacji.

Myśmy trafili jelonka sad. Na szczęście jechaliśmy czołgopodobnym, terenowym Nissanem.

Przed rozwścieczoną lochą wspinaliśmy się na drzewa (z 30-kilogramowymi plecakami big_smile).

26,631 Ostatnio edytowany przez strzała (2013-08-29 01:38:49)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Jaga, prawko mam nie tak długo, bo dopiero 8 lat.
Tak, mam szczęście. Kilkakrotnie miałam wrażenie, że wyszłam cudem z czegoś z czego na zdrowy rozum, prawie nie powinnam wyjśc bez szwanku. Raz tylko w sumie rozwaliłam trochę samochód(pierwszy jaki miałam- czyli maluch). To było zimą, ale z mojej winy. Spieszyłam się, nie pomyślałam, że pod lekkim śniegiem na jezdni może byc lód. Za szybko weszłam w zakręt z którego wyskoczył mi autobus. Rowu niestety nie było, a hamowanie nic nie dało. Wylądowałam na podmurówce od siatki (ogrodzenia), kasaując przy tym kilka mniejszych drzewek. Nic mi się nie stało, a w maluchu cały spód przesunięty, jeszcze mnie obróciło dookoła.

26,632

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
YOGI bear napisał/a:
luc napisał/a:

Yogi czyżbyś miał osła w rodzinie? tongue

Dlaczego w rodzinie?
Poza tym spora część salami była swojego czasu produkowana z koniny sad.
Do tej pory można kupić końskie kabanosy.

Bo pisałeś "z takich powodów nie jadam salami", a było to pod cytatem mojego postu gdzie pisałam, że nie mogłabym zjeść kota czy psa gdyż traktuję je jak członków rodziny tongue
Faktycznie tylko jeden gatunek salami jest produkowany z osła. Inne robi się np. z wołowiny czy dziczyzny.
Oporów do zjedzenia mięsa czy wędliny końskiej nie mam. Polędwica końska jest pyszna.

26,633

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Przepraszam, że Was tak zapytam, ale czy macie może założone konta na portalu, który nazywa się Facebook?

26,634

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Jaga Baba07 napisał/a:

Przepraszam, że Was tak zapytam, ale czy macie może założone konta na portalu, który nazywa się Facebook?

Ja nie mam.
Ktoś kiedyś powiedział, że w takim razie nie istnieję lol

26,635

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Jaga Baba07 napisał/a:

Przepraszam, że Was tak zapytam, ale czy macie może założone konta na portalu, który nazywa się Facebook?

O mnie to już chyba wiesz, że nie mam. Mam tylko nk, wchodzę sporadycznie.

26,636

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Pytam, bo moja przyjaciółka bierze udział w konkursie na wakacyjne zdjęcie. I w sumie brakuje jej niewiele kliknięć "Lubię to!", by wygrać i tak myślałam, że może moglibyście w jakiś sposób pomóc...

Była w Indiach. A zdjęcie, które wysłała do konkursu jest z Ladakh- Małego Tybetu.

26,637 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-29 01:58:37)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Jaga Baba07 napisał/a:

Przepraszam, że Was tak zapytam, ale czy macie może założone konta na portalu, który nazywa się Facebook?

Nie mam.
Nie lubię FB sad.

26,638 Ostatnio edytowany przez strzała (2013-08-29 02:10:27)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Dobranoc wszystkim smile i dobranoc Luc smile

Trzymajcie się, pa smile

26,639

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
strzała napisał/a:

Dobranoc wszystkim smile i dobranoc Luc smile

Trzymajcie się, pa smile

Dobranoc smile.
Trzymam się jasia (takiego z pierza big_smile).

26,640

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Też się już pożegnam bo muszę jutro/dziś wyprawić z domu moich panów smile

Dobranoc wszystkim.

26,641

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
luc napisał/a:

Dobranoc wszystkim.

Dobranoc.

Co tak będę sam siedział big_smile

26,642

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Dzień dobry wszystkim smile

Monia, nie jadłaś nigdy kaszanki? Albo swojskiej kiełbasy? Też jelita, tylko ładniej się nazywają smile

Chyba nie nadaję się na konesera regionalnych kuchni. No, chyba, że miałabym ździebełko spróbować. Zwykle wybieram potrawy, które składają się z przyjaźnie brzmiących składników. No i nie lubię dziwnych połączeń, nawet kurczak z ananasem mi średnio smakuje.

Jako dziecko wsi nie posiadam waszej wrażliwości na cierpienie zwierząt. Na szczęście trochę mi jej z wiekiem przybyło, ale np. kot czy pies jest u mnie na liście zwierząt normalnie niejadalnych tak jak małpa czy małże. Więc raczej nie ma tu związku emocjonalnego. Spokojnie, Jaga, zdecydowanie wolę wołowinę czy wieprzowinę, więc Twoje koty są bezpieczne, nawet jakbym kiedyś Cię odwiedziła tongue

Yogi, gdzie Ty miałeś te wszystkie przygody? W naszym pięknym, cywilizowanym kraju? yikes

Sporo jeździłam, ale, odpukać, nie miałam takich przebojów jak wy. Aaaa, wiem też, że świetnie panuję nad odruchami smile Kiedyś na drogę wylazł mi dzik. Jeden to byłoby pół biedy, bo zdążyłby sobie pójść. Gapiłam się na niego zafascynowana a za nim następny i następny. Wtedy dopiero zaczęłam hamować, od początku mając w głowie, żeby nie robić tego gwałtownie. No i zatrzymałam się kilka cm od dzika. A on stał i się gapił, dzik jeden!
Natomiast urozmaicam sobie życie kierowcy różnymi kretyńskimi przypadkami statycznymi. Np. kiedyś, będąc z koleżanką w delegacji, zatrzymałyśmy się na kawę. Byłam nieziemsko zmęczona, bo tylko ja kierowałam, a kilkaset km było już za nami. Zaparkowałam, wypiłyśmy kawę, wróciłyśmy do samochodu i ruszyłam. Zapomniałam tylko, że zaparkowałam przed niskim murkiem, którego zza maski nie widziałam. Murek się przesunął, spadł na położoną niżej drogę, rozsypał się w drobny mak (a nowy był...). My przyczepiłyśmy tablicę rejestracyjną drutem, podwiązałyśmy zderzak, który był podejrzanie nisko i pojechałyśmy dalej...

Ogarnianie do szkoły u mnie w powijakach. Mimo, że mam tylko jedno dziecko do ogarnięcia... Musze zadobyć piórnik z pieskiem, większość szpargałów i buty na wf. Na szczęście podręczniki kupione, ale to tylko dlatego, że z racji mojego aktualnego zajęcia dużo bywamy w hurtowniach papierniczych tongue

26,643 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-29 11:01:10)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Cześć Wszystkim smile.

vinnga napisał/a:

Yogi, gdzie Ty miałeś te wszystkie przygody? W naszym pięknym, cywilizowanym kraju? yikes

Są niestety ludzie, za którymi zawsze ciągną się niesamowite zdarzenia sad sad sad.
Mieszkałem kiedyś z dziewczyną, która zawsze blokowała kasę w Tesco. Przy KAŻDYCH zakupach, minimum jeden z produktów, miał kod nieczytelny dla systemu. I wcale nie chodziło o zamazany kod paskowy sad. Po prostu ten konkretny kod produktu, nie był przez system rozpoznawany i już sad. Z ciekawości podpuszczałem ją, do wrzucania do koszyka, towarów kupowanym masowo przez innych i... efekt na kasie był zawsze ten sam roll roll roll.

Podczas wycieczki klasowej do Warszawy, o mało nie spóźniłem się na pociąg powrotny.Tym nikt z klasy się nie przejął, bo krążyło powiedzenie: jak nie ma ...., to pociąg i tak nie odjedzie big_smile.
W końcu pojawiłem się w towarzystwie dwóch panów w niebieskich mundurkach. Klasa zdziwiła się gdy... okazało się, ze oni nie mają ze mną nic wspólnego big_smile. To się nazywa mieć do kogoś zaufanie big_smile big_smile big_smile.
Jestem jedynym znanym mi przypadkiem, o którego dziwnych doświadczeniach, ktoś napisał książkę big_smile jeszcze w technikum. Była ponoć całkiem dobra smile. Niestety po usunięciu nazwisk i opisów wydarzeń, których dla bezpieczeństwa występujących tam osób, opublikować nie można było, wyszły z tego Nowe przygody Barona Münchhausena big_smile, a jako, że do jakości literackiej wzorca było im niestety daleko, więc autor zrezygnował z zamówionej już publikacji sad.
Te moje przygody zwracały również uwagę, na której nikomu zbytnio nie zależało sad. Chociaż z drugiej strony big_smile ,pamiętam jak razem z kolegą czuliśmy się niedowartościowani, bo do obserwacji nas obu, przydzielono tylko jednego UB-ka sad. Idąc główną ulicą miasta, rozdzielaliśmy się i robili zakłady: za kim pójdzie big_smile big_smile big_smile.

Nawet nie wiesz Vinnga big_smile, jak ja czasami zazdroszczę ludziom, dla których 2 + 2 zawsze daje 4 i którzy nigdy w życiu nie przeżyli stresu większego niż klasówka z matematyki big_smile.

A na dzień dobry proponuję wszystkim piosenkę, którą właśnie zagrali w radio:
http://www.youtube.com/watch?v=NjHabqTcLc8

Ps. Ten Shrek ma ze mną wiele wspólnego smile.

26,644

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Hello smile o widzę że się troszkę ruszyło smile Tylko czemu o 2 w nocy/nad ranem? sad Wy coś śpita?
Salami uwielbiam tylko cena mogła by być mniejsza sad

Vinga nawet jakby byłby to york, to nie wiem czy takie duże piórniki robią big_smile
Jaga dawaj tego linka na FB roześle znajomym jeśli nie jest jeszcze za późno .
Yogi Aż z ciekawości co ty masz ze Shreka ?

26,645

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Dzień dobry wszystkim smile
Wyprawiłam z domu moich panów i zostałyśmy we dwie, a tak jakbym była sama bo córka się uczy do sesji wrześniowej (kurcze, ja nigdy nie przekładałam egzaminów na wrzesień żeby nie mieć przechlapanych wakacji, ale co kto lubi).
Chłopaków wyprawiłam do teściów, a pomagałam w wyprawieniu się żeby czegoś nie zapomnieli (co byłoby na bank) i jeszcze by za wcześnie wrócili smile

vinnga napisał/a:

Chyba nie nadaję się na konesera regionalnych kuchni. No, chyba, że miałabym ździebełko spróbować. Zwykle wybieram potrawy, które składają się z przyjaźnie brzmiących składników.

dzik

Ogarnianie do szkoły u mnie w powijakach.

Ja też nie katuję się regionalną kuchnią. To znaczy chętnie próbuję, ale jak mi coś nie smakuje, się nie katuję jedzeniem.
I właśnie lubię dziwne połączenia składników, czasem dają zaskakujący efekt.
Choć najbardziej lubię schabowy z kapustą lol

Nasza przygoda z dzikiem nie mogła się skończyć jego wyminięciem bo była noc "choć oko wykol", jechaliśmy przez Tatry i dzika zauważyliśmy dopiero gdy znalazł się w światłach reflektorów. Kilka metrów przed nami.

Powodzenia w ogarnianiu szkoły.
Nigdy tego nie lubiłam.

26,646

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Paweł-1979 napisał/a:

Yogi Aż z ciekawości co ty masz ze Shreka ?

Posturę big_smile, charakter big_smile i... szczękę big_smile big_smile big_smile.

26,647

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
luc napisał/a:

Choć najbardziej lubię schabowy z kapustą lol

Koniecznie kwaśną big_smile.

Pawełku, my po prostu sypiamy o różnych porach (zależnie od pracy) big_smile.
Nie wiem jak Luc, ale jak mnie obudzi jakis pomysł w środku nocy, to zaczynam nad nim pracować, a przy okazji zaglądam tutaj smile.

26,648

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ja też nie przekładałam egzaminów na wrzesień. Sama się przekładały smile Widocznie egzaminatorzy, widząc mnie pierwszy raz w życiu na egzaminie - pragnęli mnie zobaczyć ponownie big_smile

Kiedy dawno, dawno temu Shrek wchodził na ekrany - moja przyjaciółka się w nim zakochała. Tak "normalnie" - twierdziła, że to jej ideał faceta. Ponieważ zawsze miałyśmy odmienny gust w stosunku do płci męskiej - mi Shrek nie podobał się w ogóle. Jak dla mnie był paskudny, głupi, mieszanka pantoflarza z agresorem. No fuj smile

Yogi, tą klasówką z matematyki przypomniałeś mi, że ja jednak miałam dużo dziwnych przeżyć, ale ponieważ nigdy mnie nie stresowały, więc zapomniałam o większości smile Z takich powiązanych z dzikami: podczas praktyk studenckich w Pińczowie postanowiłyśmy się wybrać z koleżanką do Krakowa. Stopem. Wybrałyśmy się późnym popołudniem, więc noc nas zastała gdzieś w połowie drogi. Długo, długo szłyśmy w poszukiwaniu stacji benzynowej (tam jednak w nocy bezpieczniej szukać podwózki i większe na to szanse), ale to były lokalne drogi i jakoś nie było widać ani stacji, ani nawet potencjalnych podwozicieli. Więc uznałyśmy, że prześpimy się i rano coś złapiemy. Poszłyśmy więc kawałek w pole, rozłożyłyśmy swoje nieprzemakalne kurtki i poszłyśmy spać na mokrej, zimnej ziemi gdzieś między ziemniakami. Całą noc śniło mi się, że łażą koło mnie dziki i szturchają mnie nosami. Rano ze zdziwieniem zauważyłam, że cała ziemia wokół jest zdeptana dzikowymi kopytkami smile

Wiecie, że ja chyba nigdy nie jadłam takiej kombinacji jak schabowy z kapustą? Chyba, bo nie wiem w jakiej formie jest ta kapusta. Z surówką z kiszonej kapusty jadłam...

26,649 Ostatnio edytowany przez Paweł-1979 (2013-08-29 16:00:18)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Faktycznie i u mnie się schabowego z kapustą nie jada..Buraczki ,surówka owszem ...
Kapusta i to kwaśna, to z kluchami ziemniaczanymi i boczkiem pasuje. tongue
Albo do pierogów...
Muszę dziś zrobić zupę i nie wiem jaką sad rosół i pomidorowa już mi się przejadła
Macie jakieś ulubione?

26,650

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
vinnga napisał/a:

ja chyba nigdy nie jadłam takiej kombinacji jak schabowy z kapustą?

Schabowy może być z prawie każdą surówką, ale - według mnie - najlepszy jest właśnie z kapustą. Zasmażaną. Najlepiej młodą. Mniam.

Takie przygody jak Vinnga opisuje na biwaku, ze zwierzętami to nam się często zdarzają na spływach kajakowych (w ty roku po raz pierwszy od dawna nie byliśmy). I to sa zawsze sympatyczne spotkania. Fakt, że z dzikami nie mieliśmy jeszcze w tej formie do czynienia, ale z innymi zwierzakami często.

Paweł ulubiona zupa?
Oprócz wymienionych przez Ciebie, to większość zup lubię.
Dodałabym jeszcze ogórkową, barszcz z uszkami lub barszcz ukraiński albo chłodnik litewski.
Jeszcze fasolowa i zupa gulaszowa.
Zupy-kremy np. szparagowa czy z dyni.
Grzybowa.
Chyba skończę wymieniać bo ile można mieć ulubionych? smile

Posty [ 26,586 do 26,650 z 30,541 ]

Strony Poprzednia 1 … 408 409 410 411 412 … 470 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024