No Beata, ja Cię doskonale rozumiem, bo zawsze wkurzałam się, gdy jeszcze jeździłam pod Szczecin. Były to przecież podróże, które odbywałam przynajmniej kilka razy w roku. Z reguły z Opola do Szczecina droga zajmowała bite 10 godzin, zawsze były jakieś opóźnienia, awarie i wtedy sobie myślałam, że z Warszawy do Toronto leciałam 7 h 50 minut, z powrotem osiem i pół godziny, a głupie prawie 500 km naszymi pociągami trwa wieczność.
Kiedyś nawet myślałam o tym, żeby samolotem z Wrocławia do Szczecina polecieć. Zapłaciłabym 99 zł, czyli te 50 zł drożej by było- wiadomo za komfort się płaci, ale skończyło się na myśleniu, bo za jakieś kilka dni linie OLT Express splajtowały (ciekawe czemu
?).
Ja też jestem za publicznymi szkołami. W liceum nabijaliśmy się z tych, co chodzili do prywatnych szkół, bo w większości byli to ludzie, którzy nie dostaliby się nawet do przeciętnego liceum, ale przez to, że mama i tata mają kasę, to poszli do prywatnej szkoły. A wyniki matur zwykle w tych dwóch szkołach pokazywały, jaki jest tam poziom, więc nawet gdyby mi dopłacali, nie posłałabym tam dziecka.
Beata, coś mówią o modernizacji torów.
Dla mnie to całe Srendolino to nic, nad czym można by było się aż tak ekscytować. We Włoszech wielokrotnie jeździłam pociągami, które są na poziomie naszego "szybkiego" Popolino. W krajach zachodniej Europy to jest po prostu standard.
A tak poza tym- nieco z innej beczki
. Spotykam się z tym kolegą. W sobotę organizowałam grilla, czyli miał okazję pobyć z moją rodzinką plus lokatorka i moja chrzestna. Jako że mieszka on kilka wiosek za moim miastem, a mama i dziadek znają stamtąd ludzi, to zaczęli go pytać, czy zna tego, czy tamtego i okazało się, że dziadek mojego kolegi to chrzestny mojej mamy
. Kiedyś mieli częsty kontakt, ale wiadomo z czasem się niektóre kontakty urywają. Taki zbieg okoliczności
.