No wiem wiem, z plecakiem to w sumie łatwiej niż z torbą, a tak wyginało mnie na jedną stronę i nie mogłam iść tak szybko jak bym chciała, przez co robota szła wolniej. Inne osoby, które tam pracują, to już dłużej nieco i szło im to dzięki temu szybciej i sprawniej, pewnie trochę poczekali na mnie potem, bo dłużej roznosiłam. No, ale z drugiej strony, to ja pierwszy raz roznoszę po domach i blokach, trzeba się przyzwyczaić, na początku człowiek jest styrany, pracowałam ok 4 godzin, a czułam się jakbym pracowała z 12 godzin i odsypiałam z 10-12 godz
No tak, masz rację, będę i takie oferty brała. Poszukam. Z tym, że w tych ulotkach muszę przepracować 5 dni, więc tak do 1 sierpnia będzie, to mogę potem pracować np od 2 do 9 sierpnia powiedźmy. Jasne, rodzice coś mi dadzą, jakby co, a ja im oddam, jak potem zarobię, bo na pewno coś znajdę
Z tym, że wiadomo, kokosy żadne, bo jakieś 100 zł, a wiadomo jak drogo, nawet nad naszym morzem, ja tutaj na razie na wyjazd zarobię ok 100-200 zł, bo resztę wypłacą mi dopiero pod koniec sierpnia, taki dziwny system
A zarobki i tak nie są duże (zważając szczególnie na to, że mam pracować od 8 do 18, 10 godzin, teraz było mniej, bo jak pisałam nie było ju zleceń), no ale nieco lepiej niż oferty ulotek za 6 zł godzina. Niby rozdawanie przechodniom, ale raczej takich ofert unikam, dla mnie to już niezły wyzysk, a i zdarza się, że chcą dać jedyne 5zł/h
Myslałam, że będzie z tego z 400-500 zł na wyjazd, ale przez ten system płacenia niestety nie. Mój facet też niewiele nie ma, ale wtedy co pojedziemy, to będzie miał wypłatę, więc coś też weźmie, więc trochę ponad tysiak będzie razem,na nas dwoje a chcemy na tydzień, jakoś starczy - musi. Mówiłam, że może namiot, ale on mówi, że lepiej już tanią kwaterę, bo nie wiadomo jaka pogoda. No i może racja, ja sama jestem trochę wymagająca, pewnie ciężko byłoby mi spać w namiocie, bo kiedyś też ciężko mi było np zasnąć na podłodze na weselu czy na materacu
Mieliśmy jechać tak koniec lipca, sam początek sierpnia, no ale niestety tak by się nie udało, wtedy z 500 zł byśmy może mieli, a tak to kiepsko na tydzień, tym bardziej, że czasem szastamy kasą, jak to na wakacjach hehe
Bardzo cieszę się na ten wyjazd
Pisałam Wam, że może na początku sierpnia pojadę z koleżankami do Gdańska, no ale już raczej się nie uda, bo tu z nim, to tu, funduszów by nie starczyło zdecydowanie. Szkoda, innym razem
A wiecie, zazwyczaj jeździłam z chłopakiem tak na 2-3 dni, bo ciężko było z dniami wolnymi jego, teraz będzie nieco łatwiej, fajnie, że w końcu tak na tydzień pojedziemy, 2-3 dni wyjazd to byłoby więcej czasu w podróży, w końcu trochę nad te morze mamy.
A jutro imieniny koleżanki, zaprosiła, bo dawno tak nie byłyśmy w trójkę:- ja, ona i taka inna koleżanka. Kupiłam to co fundusze pozwoliły, hehe czyli jakąś herbatę i żel pod prysznic z olejkiem, myślę, że fajne. Fajnie, że jutro w trójkę się spotkamy
Właśnie z nimi miałam do tego Gdańska jechać 
Luc, ja się nie pogniewam, pisz o sobie ile chcesz. To od Ciebie zależy
Widać, że interesujesz się historią i bardzo ciekawie piszesz o historii, mogłabym takich przewodników na wycieczkach mieć. Niestety często zanudzali.
Hehe, a mój facet tak uwielbia morze, że jak byliśmy prawie we wrześniu, bo sama końcówka sierpnia w Krynicy Morskiej, to woda zimna była dosyć, bo chłodno było, może na dworze ok 21-22 stopni z wiatrem, to i woda zimna, niezbyt do pływania. A on i tak wchodził, nawet jako nieliczny, bo wtedy już ludzie nie chcieli się kąpać. On powiedział, że jemu taka woda nie straszna, bo uwielbia morze. No i bez problemu w niej siedział, bez trzęsienia się. Ja to odwrotnie weszłam i cały czas się trzęsłam dziwiąc się jak on daje radę
Ja lubię cieplutką wodę, ja wręcz u siebie w domu myję się w prawie gorącej, staram się zmieniać nawyki, ale to trudne, bo tak bardzo lubię. Za to wiem, że taka woda w jakiej się myje, dla wielu osób byłaby sporo za gorąca.
Na basenie też na początku mi zawsze ciężko, bo skoro lubię taką gorącą wręcz wodę, to na basenie wydaje mi się lodowato. Kwestia przyzwyczajeń.