Tak, Beatko, mamy duży ogród przy domu, a podwórko też jest spore. Dzisiaj za trawnik na podwórku się wzięłam, tzn. spulchniłam ziemię widłami, dziadek mi pomógł. Jutro rano przed szkolą chcę wysiać trawę.
Beata, mieszkasz na Podlasiu?? I to na wsi? Uwielbiam Podlasie
.
Ema, Ty dzisiaj święto obchodziłaś
? Jak tam wyprawa? Nie tęskniłaś za Kamilkiem? Słyszałam, że młode mamy cieszą się z chwili wolnego i wyruszają na miasto, ale za chwilę wracają...bo uważają, że nikt tak dobrze nie zajmie się maluchem, jak one
.
A tak, ukazałam swe oblicze, ponoć każdy od razu z mojego profilu wychodził, bo się wystraszył
.
Mrówka, nie można faceta przyzwyczajać do obiadków, posprzątanego mieszkania, itd. To że jesteś kobietą, nie oznacza, że jesteś robotem.
Ada-czekolada, ja Ci mówię, uważaj na niego, nie jestem pewna, czy to dobry pomysł z tym wspólnym mieszkaniem...Czego się uczysz?
Monia, oglądaj filmy i potem zdaj relację, bo ostatnio mam zastój. Spacerujesz?
Uch...W dzisiejszych czasach zauważam, że faceci są wybrakowani...
Po pierwsze wkurzył mnie mój jeszcze chłopak, po drugie pijaki pod Kauflandem.
Mój Piotruś napisał mi dzisiaj smsa z pytaniem, czy pożyczę mu 100 złotych.
A za co ta stówa?
Otóż na urodziny otrzymałam od niego piękny bukiet. Zamówił go przez pocztę kwiatową, w kwiaciarni w moim mieście, ale miał uregulować rachunek, gdy mnie odwiedzi...Mniejsza o to, nie przyjechał, bo nie miał za co i pieniędzy do kwiaciarni nie wysłał.
Jechałam z mamą po bratki i przyszedł sms, więc poprosiłam mamę, żeby mi go przeczytała, jak zobaczyła treść, to od razu jej gula podskoczyła w gardle, bo mój M. znowu mnie o pożyczkę prosił, a jak dowiedziała się, w jakim celu potrzebne mu są te pieniądze, to zdenerwowała się bardziej.
Napisała mu ze swojego numeru wiadomość, że gdybym ja poszła zapłacić za swój bukiet do pani, która mnie zna od urodzenia, to przecież ze wstydu bym się spaliła, ale on oczywiście sprawę tak obrócił, żeby wyszło na to, że jest poszkodowany.
Mama mu pożyczy te pieniądze, ale niesmak pozostaje...
Druga sytuacja pod Kauflandem- szłyśmy do auta. W wózku miałyśmy worek z 15 kilogramami ziemniaków, mijałyśmy dwóch młodych pijaczków i zaczęłyśmy te ciężary rozładowywać, oni się bezczelnie gapili. Gdy mama odwoziła wózek, jeden z nich miał czelność podejść i poprosić o 2 zł na "jedzenie". Oj, pożałował tego, bo mama go opieprzyła z góry na dół.
No tak, prosi o kasę, ale nie było go, gdy męczyłam się z worem ziemniaków.
Uważam, że jeżeli ktoś pod supermarketem żebrze, a jest w pełni sił, powinien na to "zapracować". Często jest tak, że panowie pojawiają się dopiero wtedy, gdy wózek jest pusty, a gdy idzie się z wypełnionym po brzegi, to ich nie ma do pomocy.
Chcesz kasę, to zarób.
A tak poza tym dzień mi minął bardzo fajnie. Byłam poduczyć tego chłopaka chemii, bardzo fajny dzieciak, a jego mama tak samo. Mam nadzieję, że jutro napisze dobrze kartkówkę. Porozmawiałam z jego mamą o babci. Wie, przez co przechodzimy, bo jej tata miał Alzheimera.
Mama ma jutro egzamin z prawa jazdy, więc jadę do szkoły autem, zwalniam się z zajęć i jadę szybko po mamę i znowu robię kurs do Opola. Jak ja bym chciała, żeby zdała...Życzę jej tego, bo lubi jeździć.
Idę spać, bo czeka mnie znowu intensywny dzień
. Dobrej nocy i od razu miłego dnia wszystkim
.