Moniczko
poleciało zaproszenie do Ciebie na FB. Urocza z Ciebie dziewczyna
Dobrze Ci z oczu patrzy
A oczy przecież są zwierciadłem duszy, prawda?
Dziękuję Wam Dziewczyny za Wasze opinie. Cieszy mnie to, że waszym zdaniem dobrze zrobię
Naprawdę bardzo mi to pomaga. Moja mama też uważa, że powinnam zrobić te praktyki, a z szefową załatwić to spokojnie, kto wie może będzie chciała bym do niej wróciła.
Dziś powiedziałam w pracy o kilka słów za dużo wobez szefowej, nie wiem co we mnie wstąpiło. Nie przemyślałam tego. Głupia ja. Ale nie chce już do tego wracać, wspominać o tym. Po powrocie do domu zadzwoniłam do niej i przeprosiłam... Tak mi teraz głupio i wstyd. Była na mnie zła, ale jak zadzwoniłam, stwierdziła, że to o mnie dobrze świadczy, że dzwonię z przeprosinami...
Mam z nią tak dobrze,a swoją głupotą, mogłabym wszystko popsuć. Owszem irytuje mnie wiele rzeczy, ale nie na tyle poważnych, aby zachowywać się wobec niej tak jak dziś się zachowałam. Jaki człowiek młody taki głupi...
Marzenko, pytałaś, czy szefowa kiedyś narzekała na moją pracę... No nie... wydaje się być ze mnie zadowolona zawsze robiłam to co mi kazała i jak mi kazała. Zawsze się dogadywałyśmy, potrafiłysmy znaleźć wspólny język, jest mi jak przyjaciółka. Nie mogę tego zmarnować... Chcę, aby mnie chociaż dobrze wspominała, jak już nawet nie będę tutaj pracować...
Wracając do tematu miszkań które oglądaliście
To z 4 sypialniami w jakim jest stanie... co tam musielibyście zrobić? 4 sypialnie, kuchnia, salon, 2 łazienki, ogród... brzmi dobrze... ale wszystko zależy jak ono wygląda. i szczerze to jestem w szoku... wcale nie tak drogo!
Beata napisałaś: "Nie, żebym się tu jakoś wymądrzała, ale są to opinie osób, które debiut zawodowy i życiowy mają za sobą" - dziękujee i doceniam to Kochana :*
Jakoś tak wpadła mi dziś w ręce pewna gazeta. Znalazłam ciekawy felieton
Ogólnie lubię felietony Doroty Welman ale tym razem zaciekawiła mnie Marzena Rogalska
jestem pod wrażeniem tego artykułu, że dodałam jego fragment na FB, ale dodam i tutaj, bo nie każda z was ma mnie w znajomych...
Trafiłam dziś w jednym z czasopism na rewelacyjny felieton Marzeny Rogalskiej pt. "Ile znasz naiwnych kobiet"?. Oto fragment:
" Nie będę utyskiwać na mężczyzn, choć mam ochotę wrzasnąć, panowie, ogarnijcie się![...]ale stop. Ważniejsza jest moja prośba do kobiet. Czy jest możliwe, żebyśmy mogły uważniej przyjrzeć się samym sobie? Sobie. Tylko sobie. Przecież nie ma w tym nic złego. Nie ma w tym braku zaufania i szkody dla innych. Kocham swoją kobiecą emocjonalność, ale też mam świadomość, że to ona potrafi mnie zgubić. Im jestem starsza tym częściej myślę, że bycie z drugim człowiekiem to jedno z najtrudniejszych życiowych wyzwań. Upojeni miłością i fascynacją wierzymy na początku, że wszystko się uda, ignorując to, że mówimy dwoma różnymi językami. I nie chodzi tutaj tylko o różnicę płci, ale również o to, że wychowali nas inni rodzice, że pochodzimy z różnych środowisk, że nasze przekonania i systemy wartości najczęściej się różnią. Sztuka polega na tym, aby umieć sobie nawzajem tłumaczyć te nasze języki. To samo zdanie może wywołać skrajne emocje w niej i w nim, bo przecież tak wiele rzeczy miało wpływ na to, jacy dziś jesteśmy. Dlatego chcę dbać o siebie, chcę wyrażać jasno swoje uczucia i potrzeby nie czekając aż on się domyśli. I jeszcze jedno? Wiem dobrze jak bardzo potrafię być oddana w związku, ale jednocześnie coś mi każe nie oddawać wszystkiego, bo może przyjść taki dzień, że nic mi nie zostanie. Nie ma to nic wspólnego z wyrachowaniem. To potrzeba zachowania siebie. Siebie. Prawdziwej siebie. Takiej która buduje swoją wewnętrzną siłę i nie chce bezsensownie się poświęcać. Takiej siebie, która nie boi się zacząć wszystkiego od nowa. ?
Zgadzam się z Marzenką w 100%. Z całością jak i każdym zdaniem z osobna. Jedyną różnicą jest, że ona potrafi świetnie ująć to w słowach, jak przystało na dziennikarkę ja tak nie potrafię. 
Brawa dla niej 
Spokojnej nocy :*
:* ^^