Dokładnie, niestety u nas ze służbą zdrowia nie jest tak kolorowo. Tzn może i jest dobrze, ale dla bogatych. Chciałam zapisać się do endokrynologa na NFZ i czekanie do lipca, także dziękuję, wolę iść prywatnie, mus to mus, ale jest to też problematyczne, bo wizyty drogie. Dlatego czasem nie ma się na wizytę i już. Oczywiście, znam fajnych lekarzy, ale z tego co widzę to chyba mniejszość, przynajmniej w moim otoczeniu. Większość czy to patrzy na zegarek czy zbywa, to już chyba więcej dowiem się z Internetu. A często było tak, żę jak byłam na badaniach, to z wielkiej łaski robili, a wyobraźcie sobie, że jak miałam mieć prześwietlenie kolana bodajże, to nawet nic ochronnego nie chcieli mi dać, dopiero upomniałam się i dali, ja myślałam, że to standard, by człowiek mniej był narażony na promieniowanie Roentgena.
Także, u nas trzeba dobrze trafić i tyle. A to niełatwe.
Marzenko, cieszę się bardzo, że u Ciebie lepiej pod tym względem. Naprawdę fajnie
U nas to jest taka internistka np, która podobno kiedyś powiedziała, jak przyszedł ojciec ze swoim dzieckiem do lekarza, że co to ma być, że matka powinna być, bo bardziej się nadaje
Poglądy ze średniowiecza i zero podejścia do pacjenta. Wielu lekarzy jest za bardzo łasych na kasę, wydaje się, że na prywatnych wizytach powinni być lepsi, a często zupełnie inaczej, 5 minut i tylko zbywają pacjenta, jak problematyczną osobę. Mam fajną lekarkę rodzinną i tu dobrze trafiłam, ale do niej to trzeba się starać, by trafić, nie jest tak łatwo, bo właśnie dlatego, że dobra, to czasem nie ma tzw. numerków. No, ale zawsze staram się iść do niej i nawet poczekać dłużej na wizytę, bo pacjentów dużo, ale iść do niej. Ciepła, kompetentna, nie patrzy nerwowo na zegarek, nie żałuje skierowania na badania kontrole, wie jakie są ważne, doradzi, wysłucha, no super jest.
Nayda, nie znam nikogo takiego, niestety, ale jak bym miała jakieś namiary, to dam znać.
Zgadzam się z Różyczką, Kamilek to słodziak
Taki malutki i śliczny, jak cukiereczek, serio
Nie każde dziecko jest tak słodkie i ma taką fajną minkę do tego.
Nowy papież wydaje mi się w porządku, tzn podobna mi się jego skromność. Mam nadzieję, że będzie pomagał ludziom tak jak tym biedniejszym bodajże w Argentynie. A co Wy myślicie?