Mój były jest tak zapracowanym człowiekiem (ratownik w szpitalu), że nie miał czasu na napisanie pracy magisterskiej. Więc zapytał się gdy jeszcze byliśmy razem czy mogę mu pomóc...
Ja naturalnie się zgodziłam, a on powiedział, że w dniu ostatnich poprawek jakoś mi tą pomoc wynagrodzi, albo zapłaci... Jak mu będzie wygodniej...
Jak zerwaliśmy pytał się, czy może nadal liczyć na moją pomoc, ja mu na to, że słowo u mnie droższe pieniędzy i jak powiedziałam tak zrobię. On przyznał mi rację i powiedział, że jego oferta wynagrodzenia nadal jest aktualna...
Dziś były owe poprawki, przyjechał, wszystko wydawać się mogło cacy a jak wychodził nawet głupiego DZIĘKUJE nie usłyszałam...
