monika.sl napisał/a:Przepraszam jakie takie jak ja? Faceci sami sobie rozbijają rodziny swoimi romansami, dowartościowywaniem się, oszukiwaniem żon. Nikt go nie zmusza do tego żeby do mnie pisał i na coś tam wyczekiwał. Jakbyś doczytała to ja mu nie składam żadnych propozycji, nie wypytuję kiedy się dla mnie rozwiedzie. Ja chcę tylko zrozumieć męskie postępowanie, bo pierwszy raz w życiu spotkała mnie ta klasyczna sytuacja.
To ja mam za niego brać odpowiedzialność? Za jego zachowanie względem mnie samej??
Chcesz zrozumieć męskie postępowanie? A mało to książek, artykułów, filmów czy historii z życia? Nie znasz żadnej zdradzanej zony, nie masz przyjaciółki co z żonatym romans sobie ucięła, albo kolegi z pracy co smali cholewy do Kasi z biurka obok? popytaj to ci opowiędza jak to jest i dlaczego.
A jak ci się nie chce to proszę bardzo. W małżeństwie gdy mieszkacie razem, oprócz randek, upojnych nocy, kolacyjek, romantycznych rozmów po świt i wyjść pojawia się coś takiego jak rzeczywistość dnia codziennego. Wiesz, płacenie rachunków, sprzątanie, wspólne zakupy, patrzenie na drugą osobę w chorobie i w zmęczeniu, problemy w pracy, z rodzicami oraz dziećmi. Wiesz ile jest z nimi zachodu? Szczególnie małymi choć i starsze dają popalić. Ty marzysz o upojnej randce a tu dzieć taki nagle dostaje gorączki i nici z randki a są nerwy i latanie do lekarza. Masz ochotę na wyjazd a tu mąż przychodzi do domu zdenerwowany bo się coś w pracy pochrzaniło i razem przegadujecie cały wieczór co to będzie dalej. Albo pralka się zepsuła, albo jego matka złamała nogę, albo po prostu ktoś ma gorszy dzień itd itp. Rozumiesz?
A tu nagle pojawia się ONA. Ładna jest i coś tam zaiskrzy. To się zaczyna gadać, no bo fajnie jest odetchnąć od tych pralek, dzieci i rodziców, prawda? Ona nie popatrzy zmęczonym wzrokiem, że miesiąc temu obiecałeś, że naprawisz cieknący ran. Nie będzie umawiać się z tobą kto robi zakupy a kto dziecko odwiezie na angielski a kto chorą matkę odwiedzi. ONA będzie śmiała się wdzięcznym śmiechem, flirtowała, rzucała spłoszone spojrzenia. Przecież to jeszcze nie problem, pogadać można, prawda? Wielu mężczyzn zaczyna na tym etapie myśleć jakby to było to nowe ciało zaciągnąć do łózka. Taka czysta przyjemność w odróżnieniu do trudów małżeństwa, wiesz, bez zobowiązań, bez gderania, bez chorych dzieci. Pojmujesz? Jesteś samą przyjemnością. A skoro gadasz z nim godzinami, dalej jesteś przyjazna i otwarta to znaczy, że ci jego stan cywilny nie przeszkadza i kto wie co z tego będzie.
Ty juz widzisz to złe małżeństwo, te ogromne braki i złą żonę co to się nie sprawdza, bo nie chcesz zobaczyć chłopczyka, który chętnie cofnął by się w czasie i znów szalał jak za kawalera. Jestes jego wehikułem czasu, który go przenosi choć na chwile w tamten czas. Ach ten okres poznawania się, uwodzenia, taki piękny. Te emocje, galopada myśli, wyobrażenia zamiast użerania sie z pociechą i uczenie jej jazdy na rowerku. Dla niego prosty wybór. A ten seks na końcu drogi? Ach, wisienka na torcie, warto polować nawet 3 miesiące.
A konsekwencje? On o tym w ogóle nie myśli bo on chce znowu poczuć się młody. Potem wróci na łono rodziny robiąc wszystko aby sie nie wydało.
A teraz napisz, że bardzo cię to zadziwiło i pierwszy raz na oczy takie cuda widziałaś.