Trynity bardzo mądrze radziła ci kuzynka, dając sobie szanse czas na opadnięcie żalów na to żeby poczuc sie dobrze z samym sobą, zastanowić sie czego bedzie sie chciało od niego i od siebie. Jestem pewna że dla siebie uda ci się dojść tam gdzie bedziesz szczęśliwa radosna . A on jesli zrozumie to wruci a jesli nie to naprwde jego strata by była, ale nie tkwiła byś w zawieszeniu.Pozdrawiam ciepło.
Podobne tematy
Dziękuję za Twoje słowa. Również Cię ciepło pozdrawiam.
Dziewczyny, powiedzcie, jak wy sobie radzicie z tęsknotą?Ja dzisiaj rano i wczoraj wieczorem myślałam, że oszaleję z tęsknoty za nim. O mało się do niego nie odezwałam, a wiem, że to nie byłoby teraz dobre, że trzeba poczekać.
Pamiętam, że jak on mi napisał na gg, że byłabym szczera, to mu napisałam, że jest mi źle, że tęsknię za nim i że chyba się tego domysla, ze dobrze wie. Odpisał, ze nie wie, nie domysla się. Więc może powinnam mu napisac na gg albo smsa, ze bardzo mi go brakuje. Czy lepiej juz nie?Nie wiem, jestem rozdarta, serce mi krwawi, nadal b. go kocham....Jak głupia zaczelam dzisiaj przegladac archiwum gg, gdzie przesyłał mi buziaczki, pisał, że kocha...Chyba sama się ranię w temn sposób..Ale co zrobic, jak ciagle wracaja takie realne wspomnienia dobrych chwil, kiedy tak b.sie kochalismy, bylismy blisko i bylo nam dobrze, kiedy widziałam jego spojrzenie pełne uczucia, kiedy mnie przytulał...Moja kuzynka radzi, zebym nie odzywała się, była konsekwentna i cierpliwa, ale jest mi b.ciezko...
Mam wrazenie, ze zaraz peknie mi serce, taki czuje zal i ból....Aż w gardle dusi...
trinity77 .... tak bardzo Cię rozumiem, przeżywam dokładnie to samo co ty .... jak przeczytałam twoje słowa w ostatnim poście to wydawało mi sie jakbym ja to mogła napisac.... wiem jak jest ciężko więc ja nie odpowiem jak sobie radzic z tęsknotą i tym wszystkim, bo sama sobie nie radze .... podpisuje się pod twoim pytaniem .....
Pamiętam, ze jak przychodziły chwile załamania w naszym związku, to mówiłam mu wtedy: pamiętaj, że mamy siebie...Teraz juz nie moge...To tak boli. Ktos napisał, ze cierpliwie znosić razy od losu to największa sztuka (parafrazuje), ale w moim zyciu tyle ich było...
A teraz straciłam miłość swojego życia, boję się, że bezpowrotnie...
Ale wiem, że muszę być silna , wiem, że jego tez to boli, że oboje cierpimy, ale na swój sposób...
Nie ma recepty na poradzenie sobie z tęsknotą. Trzeba przez to po prostu przejść i dojść do etapu, kiedy już wspomnienia staną się tylko miłymi wspomnieniami i nie będą już bolesne.
Troszkę pomagają spotkania z przyjaciółmi, którym można się wygadać lub z którymi można się oderwać od smutnych myśli...
Nie uwierzycie, mój były odezwał sie do mnie po tygodniu milczenia. I oczywiscie znowu na gg, bo on inaczej nie potrafi, po prostu jest zwykłym tchorzem.I znowu mnie rozwalił., ale w taki sposob, ze nigdy bym sie tego po nim nie spodziewałam!!!To pokazuje, jak bardzo go idealizowałam i jak byłam zaslepiona będą z nim. Dziewczyny, nie uwierzycie, co mi napisał. Najpierw zrzucił na mnie cała winę za to, ze sie rozstalismy, napisał, ze on podjął tylko decyzje, bo to ja z nas zrezygnowałam. Ale to akurat mnie nei zdzwiło. Natomiast potem mnie calkiem zastrzelił- dodał, ze nie chce mnie juz kochac, ze sie boi, ale ze nadal czuje do mnie jakas troske, przywiazanie,ze to niby elementy milosci...Ale to nic, potem dodał, ze on ma teraz ze mna taka wiez, ze mógłby sie ze mna tylko czule kochac. Ze wie, ze to byłoby chore, ale na jakis posob pociagajace...Rozumiecie??Po dwoch latach bycia ze soba, mieszkania, dzielenia wszystkiego on tak wszystko podsumował- interesuje go juz tylko seks!!!Bo niby rozbudziłam w nim fizycznosc, jego ciało nadal kocha moje ciało. Ze nie odrzucil mnie, ale nas.. A wczesniej pisal, ze juz nie ma sensu nic wiecej zaczynac, ze za duzo sie stało, ze jestem b.atrakcyjna kobieta, jak nie ma we mnie leku i agresji, bo podobno wtedy zmienia sie wrecz moj wyglad. Ze znajde sobie kogos i stworze zwiazek bez zobowiazan. A potem to...Najpierw, zanim to wszystko do mnie nie dotarło, co próbował ze mnie zrobić, a raczej kogo, chodziłam jak otepiała przez pół dnia. Dopiero nastepnego dnia, jak sie obudziłam poczułam sie jakby ktos wylał na mnie wiadro zimnej wody. Co za dran, sukinsyn z niego!!oczulam gniew,obrzydzenie, wstret do niego, całe uczucie, jakie jeszcze miałam do niego umarło bezpowrotnie.
On jeszcze chciał, zebysmy na ten temat porozmawiali, myslał, ze nadal tak bardzo go kocham, ze sie zgodze na najwieksze upokorzenie, byleby tylko go widziec.
Chodziłam z tym gniewiem w sobie, nastepnego dnia wyrzucilam wszystkie smsy, zdjecia, kontakt z gg, zdjecia na gronie i naszej klasie. Wymazałam go ze swojego zycia, mam nadzieje, ze na dobre.
Tego sie pewnie nie spodziewał. Napiszcie, jak ocenic takie postepowanie, jak jego?
Wiecie co, boje sie, ze po tym wszystkim, co mi zaserwował, przez to, co przecierpiałam, to ponizenie i upokorzenie po pierwsze nie bed juz umiala zaufac mezczyznie. Po drugie, jesli nawet juz zaufam i sie zwiaze, ze bede miec przez to jakas traume seksualna, ze znowu to uslysze...Chyba bym tego nie zniosła...Nie wiem, czy bede jeszcze miala na tyle siły, wiary i odwagi, zeby wejsc w kolejny zwiazek.
Za bardzo ufałam swoim uczuciom, a one mnie zgubiły...Miłośc jest slepa, glupia, milosc to cierpienie...:(
trinity77... może po prostu twój były partner nie dojrzał do poważnego związku do założenia rodziny... kochana on nie jest wart Ciebie... bardzo dobrze zrobiłaś, że wyrzuciłaś zdjęcia, numery, smsy... nie warto czegoś takiego rozpamietywac, nie przejmuj się tym co napisał... NIE warto ![]()
''Pczulam gniew,obrzydzenie, wstret do niego, całe uczucie, jakie jeszcze miałam do niego umarło bezpowrotnie.'' to dobrze skoro umarło, a on Ci tymi słowami, które wypowiedział tylko pomógł w tym to teraz bedziesz mogła znaleźc nowego partnera, z którym będziesz szczęśliwa
swoją droga ja też bym chciała, aby uczucie do mojego byłego tak umarło bezpowrotnie ![]()
Trzymaj się ... wszystko się ułoży ![]()
Bonita 77... dzięki wielkie za Twoje słowa. Pewnie, że nie warto, dotarło do mnie, ze tak naprawdę to zwycieżył jego egoizm, czy tez egocentryzm, ze wybrał w tym wszystkim siebie, a nie mnie, nie nas. To o wszystkim świadczy. Zreszta sam temu nie zaprzeczył. Bo on sie po tym wszystkim jeszcze do mnie odezwał, napisał na gg, a ja nie wiedziałam, ze to on, niepotrzebnie mu chyba odpowiedziałam, napisałam mu co o tym mysle. On oczywiscie twierdzil, ze nie zamierzał wcale tego realizować, ale ja wiem, że teraz po prostu próbował się wyłgać. Napisał mi zreszta, ze nie jest w stanie ze mna byc, powtorzyl. ze boi sie mnie kochac, a jak jest lek, to nie ma milosci. A ja napisalam mu, ze ja rowniez nie jestem juz w stanie z nim byc, za duzo sie stalo, nie potrafilabym. Pewnie bede go miec w pamieci i sercu, ale juz tylko na zasadzie sentymentu, nie uczucia.
Zaczynam nowe, mam nadzieje, lepsze życie. I ucze sie na nowo kochac siebie, tak by byc swiadoma swojej wartosci rowniez w zwiazku, by nigdy wiecej nie przezyc tego, co bylo, nie powtorzyc tych samych bledów, a z tch, ktore popelniłam wyciagnac dla siebie odpowiednie wnioski. I postawić na dobrego, odpowiedniego człowieka.
Dzięki za trzymanie kciuków, przyda się:)
Mój były odezwał się po niecałych dwóch latach nieobecności w moim życiu. Miał wtedy dziewczynę... zostawiła go pod koniec kwietnia, ja nic o tym nie wiedziałam, napisałam mu smsa, że o nim myślę... odpisał. zaczeliśmy się spotykać. I tak spotykamy się już dwa miesiące, ale on ciągle chce do tamtej.. Co mogłabym zrobić, żeby go odzyskać? Bardzo za Nim tęsknię...