To zależy, bo widzisz, sądzę, że jest nie tak mało par, gdzie faktycznie są ze sobą tylko z przywiązania. No ok, nie musi tak być u autorki, ale jeśli tak jest i jeśli są ze sobą tylko dla dziecka, to nie ma to sensu. Jeśli jednak łączyło ich coś, to oczywiście, że warto walczyć. No, ale niektórzy źle się dobierają i czasem nie da się nic zrobić.
Podobne tematy
Sądzę osobiście, że Autorka miała nadzieję, że otrzyma rady, które umożliwią skłonienie kochanka do odejścia od żony.
Sama, gdyby to się udało, w takim wypadku rozwiodłaby się natychmiast.
Proponuję, by dała mu przykład. Wniosła o rozwód i przeprowadziła tę operację.
Wtedy dopiero przekona się, czy kochanek kocha ją naprawdę, czy też kocha wyłącznie swój wizerunek dobrego męża i ojca. Na potrzeby Autorki, również niedocenianego przez rodzinę biednego misia.
Powrót na łono rodziny zapowiadany przez Autorkę, terapię i inne, niczego nie zmienią. Mąż jest świadomy rogów, ale nie wiemy, czy wie, co było źródłem zawarcia małżeństwa. A tym samym, czy zdaje sobie sprawę, że terapia to tylko akt desperacji.
Skoro męża nie kochała wychodząc za niego, zakocha się w nim po lub w trakcie terapii i innych "obrzędów" zaliczanych do prób ratowania związku?
68 2016-03-23 21:17:03 Ostatnio edytowany przez Paweło (2016-03-23 21:22:38)
Odejdź od niego póki nie posiwieją ci włosy.
@Excop tyle ze wtedy może zostać sama na lodzie.