Cyngli dokładnie:) Przynajmniej w jednej rzeczy się zgadzamy:) Autorze z kim jesteś bliżej jako przyjaciel ? z nią czy z jej mężem? Jeżeli twoim prawdziwym przyjacielem jest jej mąż to powinieneś mu powiedzieć. Ja bym miała żal do mojego największego przyjaciela , że nie powiedział mi prawdy, jeżeli wszystko się wyda.
66 2016-02-20 20:28:12 Ostatnio edytowany przez ahrozumiem@tlen.pl (2016-02-20 23:28:28)
67 2016-02-21 02:31:56 Ostatnio edytowany przez mrd (2016-02-21 02:36:44)
mrd - Wydaję mi się , że normalna osoba nie weźmie żadnych podejrzanych pigułek. Tyle się teraz słyszy o dopalaczach i ilu ludzi zostało poszkodowanych. Ja bym nie miała żadnego dylematu.
Podobnie można powiedzieć o alkoholu.
Ilu ludzi zostało poszkodowanych przez wódę?
Wszak po niej też można zaliczyć zgona - szczególnie gdy ktoś pije sporadycznie i nie wyczuje kiedy przestać.
Czy to oznacza że spora część ludzkości jest nienormalna?
Bo jakoś do wódy nie mają dylematów.
Z drugiej strony - patrząc na przykład na wyznawców różnych religii i ich fanatyzm - być może faktycznie tak jest?
Być może wielu ludzi potrzebuje ogłupienia własnego mózgu i próbuje to robić na wszelkie sposoby - uzyskując różne efekty?
Inna sprawa że samo pojęcie normalności jest względne.
Ja też nie. Nigdy mnie nie ciągnęło do tego typu używek.
Ją też nie ciągnęło - to był pierwszy raz.
Zadziałała psychologia tłumu.
NieZnamSiebie - cały czas ją przekonujemy. Ona narozrabiała - ona powinna się tłumaczyć.
Problemem jest to, że jeśli będziemy milczeć - skrzywdzimy jego.
A jeśli powiemy - skrzywdzimy ją i - całkiem możliwe - całą ich trójkę. Pamiętać trzeba że mają córkę.
Nie jest tak że z którymś z nich przyjaźnimy się bardziej lub mniej - po prostu od lat trzymamy się razem, a emigracja jeszcze nas zbliżyła.
Dziś sprawa - przynajmniej częściowo - się wyjaśni.
Zobaczymy.
Z kim jesteś bliżej jako przyjaciel? z nią czy z jej mężem? czy z obydwojgiem?
Z obojgiem tak samo.
Wiadomo - z nim więcej wspólnych tematów.
Pomagałem mu się urządzić po wyjeździe z Polski.
Z drugiej strony - ona kiedyś bardzo pomogła mojej żonie.
Myślałam , że to taki prawdziwy przyjaciel od serca. Wtedy byłbyś mu winny , żeby powiedzieć. Jeżeli to po prostu znajomy to lepiej się nie mieszać do takich spraw. I sprawa aborcji - straszne.
Oboje są od serca.
I właśnie w tym problem.
Zadzwoń do niego, niech przyjedzie, jego żona jest u Was?
Powiedz mu, że żona ma mu coś do powiedzenia i wyjdź, niech porozmawiają.
Sprowokuj rozmowę.
Taki luźny pomysł.
73 2016-02-21 16:18:37 Ostatnio edytowany przez mrd (2016-02-21 16:21:16)
Taka mała prowokacja?
Fajny pomysł, właśnie takich tutaj szukałem, szkoda że nikt nie wpadł na to wcześniej.
Niestety większość skupiła się na ocenie i potępianiu jej zachowania.
Dziś już za późno - rano wyjechała.
Taka mała prowokacja?
Fajny pomysł, właśnie takich tutaj szukałem, szkoda że nikt nie wpadł na to wcześniej.
Niestety większość skupiła się na ocenie i potępianiu jej zachowania.
Dziś już za późno - rano wyjechała.
Hmm...
To już sama nie wiem, co Ci poradzić. Rozumiem Twoje wahania, sytuacja jest naprawdę skomplikowana.
Poprzez potępienie jej zachowania i całej tej sytuacji chcieliśmy Ci uzmysłowić, że niezależnie jakie były okoliczności tego zajścia wszystko powinieneś mężusiowi powiedzieć. Mamy lepsze rzeczy do roboty niż próba za wszelką cenę postawienia na swoim.
76 2016-02-21 18:34:55 Ostatnio edytowany przez mrd (2016-02-21 18:45:06)
Alexich - ja nie prosiłem o ocenę jej zachowania, lament nad aborcją ani o namawianie mnie do powiadomienia jej męża.
A na tym się większość skupiła.
Ja prosiłem o poradę JAK JĄ PRZEKONAĆ BY MU SAMA POWIEDZIAŁA.
ONA - nie ja.
I jedyny dobry pomysł podsunęła Cyngli - tyle że o dzień za późno.
Gdyby od początku zamiast wytykać dziewczynie głupie zachowanie i jęczeć o aborcję wszyscy skupili się na istocie tematu - być może taki lub podobny pomysł padłby wcześniej.
Skoro macie lepsze rzeczy do roboty to przed napisaniem opinii trzeba było przeczytać i zrozumieć o co proszę.
Albo nie wypowiadać się wcale.
Gdzie wyjechała? Na zabieg? Czy wróciła do męża?
Bo jeśli są oboje w domu, to jeszcze nic straconego. Pojedź z wizytą i zrób to, co pisałam wcześniej.
Zawsze to jakieś rozwiązanie... można chociaż spróbować.. może on zacznie drążyć, a ona nie wytrzyma napięcia i mu sama powie...
Trochę takie postawienie przed faktem dokonanym - ale przynajmniej sam ze sobą będziesz w porządku.
A co się tyczy przyjaźni - prawdziwy przyjaciel doceniłby to, że chcesz pomóc.
Alexich - ja nie prosiłem o ocenę jej zachowania, lament nad aborcją ani o namawianie mnie do powiadomienia jej męża.
A na tym się większość skupiła.Ja prosiłem o poradę JAK JĄ PRZEKONAĆ BY MU SAMA POWIEDZIAŁA.
ONA - nie ja.
I jedyny dobry pomysł podsunęła Cyngli - tyle że o dzień za późno.
Gdyby od początku zamiast wytykać dziewczynie głupie zachowanie i jęczeć o aborcję wszyscy skupili się na istocie tematu - być może taki lub podobny pomysł padłby wcześniej.
Skoro macie lepsze rzeczy do roboty to przed napisaniem opinii trzeba było przeczytać i zrozumieć o co proszę.
Albo nie wypowiadać się wcale.
Olala, teraz widać, ze i Ty masz problem z przeniesieniem, czy inaczej mówiąc z projekcją. Teraz wszyscy inni są winni, że ci nie posunęli właściwego pomysłu...
Nie.
Nie są winni tego że nie podsunęli pomysłu.
Winni tego że skierowali dyskusję w innym kierunku.
Zamiast pomóc - po prostu chcieli sobie poużywać - wszak ktoś kto zdradził to idealny obiekt do krytyki i potępiania. Tak samo jak ja - bo nie poleciałem od razu do niego z wiadomością o ciąży.
A mój błąd polegał na tym że podjąłem dyskusję - zamiast wysłać krytykantów na drzewo i twardo trzymać się tematu.
Cyngli - wróciła do męża.
Zabieg ma dopiero za kilka dni.
Wtedy się wszystko okaże.
80 2016-02-21 23:08:12 Ostatnio edytowany przez Azbi (2016-02-21 23:17:33)
Gdzie wyjechała? Na zabieg? Czy wróciła do męża?
Bo jeśli są oboje w domu, to jeszcze nic straconego. Pojedź z wizytą i zrób to, co pisałam wcześniej.
Zawsze to jakieś rozwiązanie... można chociaż spróbować.. może on zacznie drążyć, a ona nie wytrzyma napięcia i mu sama powie...Trochę takie postawienie przed faktem dokonanym - ale przynajmniej sam ze sobą będziesz w porządku.
A co się tyczy przyjaźni - prawdziwy przyjaciel doceniłby to, że chcesz pomóc.
To jest ich życie i ani ty ani twoja żona nie macie prawa mieszać się do tego. Ta kobieta została wykorzystana przez kogoś i dość już z tego powodu przeszła upokorzeń, na pewno bardzo żałuje i jak jej zależy na mężu zrobi wszystko aby to naprawić. Zostawcie ich sprawy w ich rękach niech oni sami je rozwiążą. Nie żyjecie z nimi i nie znacie do końca wszystkiego co w ich życiu dzieje się, nie wiecie czy mąż tej kobiety jest taki kryształowy w stosunku do niej, może wcale nie jest i dlatego próbuje odpuścić żonie. Wasze wmieszanie się może odczytać, ze oczekujecie na jego reakcję, ze ma zachować się honorowo, po męsku i porzucić żonę i on aby nie wyjść na ciapę, może to zrobić, ale tak na prawdę to wcale nie będzie tego chciał więc znienawidzi was tak samo jak swoją żonę będzie musiał znienawidzić. On wie że jego żona miała stosunek seksualny z kimś innym i myślę że ta wiedza mu wystarczy, na nic nie przyda mu się informacja o jej ciąży lub o jej aborcji.
Na waszym miejscu udawałabym przed obydwojgiem ze o sprawie zupełnie nie pamiętam i nawet nie wiem o co chodzi, a rady typu podpowiedź mu coś, a może on zacznie drążyć, a ona nie wytrzyma napięcia i mu sama powie... lepiej nie stosuj, bo może ona faktycznie nie wytrzymać napięcia i pójdzie rzucić się pod pociąg, dasz radę wtedy z tym żyć? Pamiętaj, że jej błędem było zażycie tego świństwa, na całą resztę nie miała już wpływu, wykorzystanie kobiety, która nie ma świadomości jest gwałtem i tak należy to traktować. Potraktujcie ją jako ofiarę gwałtu, a może przejdzie wam ochota mieszać w jej życiu. Tak się nie traktuje przyjaciółki, gdyby on padł ofiara gwałtu po zażyciu jakiegoś g..wna, tez byś leciał i opowiadał to jego żonie, czy wspierał byś go i mówił zapomnij o tej traumie jak najszybciej. Fakt on by nie został zapłodniony wiec pewnie wszyscy by mu radzili zapomnij o tym jak najszybciej.
Zrobiła jeszcze jeden błąd uwierzyła, że jesteście również jej przyjaciółmi, może pamiętała o tej udzielonej kiedyś twojej zonie pomocy i chciała rewanżu, niestety pomyliła się. Wywierać presję (powiedz mu, bo jak nie to ja powiem) na kobiecie, która jest w wielkim stresie to tak jak byście obydwoje z żona zakładali jej pętlę na szyję.
Nie mieszajcie się, bo to są trudne sprawy i nie wiadomo jak się skończyć mogą, a jak podkreślasz tam jest małe dziecko, któremu zawali się świat.
Możecie nie zgadzać się z tym co piszę, ale takie jest moje zdanie, pamiętajcie tylko, że nic nie jest tylko białe lub tylko czarne i nie mówcie, że ja bym tego czy tamtego nie zrobiła, bo tak na prawdę to nic nie wiecie i nie na wszystko macie wpływ, bo musielibyście nigdy nie wziąć do ust nawet kropli alkoholu. Nikt tu z piszących nigdy nie upił się do nieprzytomności, chociaż nie miał takiego zamiaru? Nigdy nie nie urwał wam się film i jesteście pewni, że to nigdy nie nastąpi? Jesteście tak tego pewni, że możecie zagwarantować własna głową?
Cyngli napisał/a:Gdzie wyjechała? Na zabieg? Czy wróciła do męża?
Bo jeśli są oboje w domu, to jeszcze nic straconego. Pojedź z wizytą i zrób to, co pisałam wcześniej.
Zawsze to jakieś rozwiązanie... można chociaż spróbować.. może on zacznie drążyć, a ona nie wytrzyma napięcia i mu sama powie...Trochę takie postawienie przed faktem dokonanym - ale przynajmniej sam ze sobą będziesz w porządku.
A co się tyczy przyjaźni - prawdziwy przyjaciel doceniłby to, że chcesz pomóc.
To jest ich życie i ani ty ani twoja żona nie macie prawa mieszać się do tego. Ta kobieta została wykorzystana przez kogoś i dość już z tego powodu przeszła upokorzeń, na pewno bardzo żałuje i jak jej zależy na mężu zrobi wszystko aby to naprawić. Zostawcie ich sprawy w ich rękach niech oni sami je rozwiążą. Nie żyjecie z nimi i nie znacie do końca wszystkiego co w ich życiu dzieje się, nie wiecie czy mąż tej kobiety jest taki kryształowy w stosunku do niej, może wcale nie jest i dlatego próbuje odpuścić żonie. Wasze wmieszanie się może odczytać, ze oczekujecie na jego reakcję, ze ma zachować się honorowo, po męsku i porzucić żonę i on aby nie wyjść na ciapę, może to zrobić, ale tak na prawdę to wcale nie będzie tego chciał więc znienawidzi was tak samo jak swoją żonę będzie musiał znienawidzić. On wie że jego żona miała stosunek seksualny z kimś innym i myślę że ta wiedza mu wystarczy, na nic nie przyda mu się informacja o jej ciąży lub o jej aborcji.
Na waszym miejscu udawałabym przed obydwojgiem ze o sprawie zupełnie nie pamiętam i nawet nie wiem o co chodzi, a rady typu podpowiedź mu coś, a może on zacznie drążyć, a ona nie wytrzyma napięcia i mu sama powie... lepiej nie stosuj, bo może ona faktycznie nie wytrzymać napięcia i pójdzie rzucić się pod pociąg, dasz radę wtedy z tym żyć. Pamiętaj, że jej błędem było zażycie tego świństwa, na całą resztę nie miała już wpływu, wykorzystanie kobiety, która nie ma świadomości jest gwałtem i tak należy to traktować.
Zrobiła jeszcze jeden błąd uwierzyła, że jesteście również jej przyjaciółmi, może pamiętała o tej udzielonej kiedyś twojej zonie pomocy i chciała rewanżu, niestety pomyliła się. Wywierać presję (powiedz mu, bo jak nie to ja powiem) na kobiecie, która jest w wielkim stresie to tak jak byście obydwoje z żona zakładali jej pętlę na szyję.
Nie mieszajcie się, bo to są trudne sprawy i nie wiadomo jak się skończyć mogą, a jak podkreślasz tam jest małe dziecko, któremu zawali się świat.Możecie nie zgadzać się z tym co piszę, ale takie jest moje zdanie, pamiętajcie tylko, że nic nie jest tylko białe lub tylko czarne i nie mówcie, że ja bym tego czy tamtego nie zrobiła, bo tak na prawdę to nic nie wiecie i nie na wszystko macie wpływ, bo musielibyście nigdy nie wziąć do ust nawet kropli alkoholu. Nikt tu z piszących nigdy nie upił się do nieprzytomności, chociaż nie miał takiego zamiaru? Nigdy nie nie urwał wam się film i jesteście pewni, że to nigdy nie nastąpi? Jesteście tak tego pewni, że możecie zagwarantować własna głową?
Masz dużo racji w tym, co napisałaś.
Cyngli napisał/a:Gdzie wyjechała? Na zabieg? Czy wróciła do męża?
Bo jeśli są oboje w domu, to jeszcze nic straconego. Pojedź z wizytą i zrób to, co pisałam wcześniej.
Zawsze to jakieś rozwiązanie... można chociaż spróbować.. może on zacznie drążyć, a ona nie wytrzyma napięcia i mu sama powie...Trochę takie postawienie przed faktem dokonanym - ale przynajmniej sam ze sobą będziesz w porządku.
A co się tyczy przyjaźni - prawdziwy przyjaciel doceniłby to, że chcesz pomóc.
To jest ich życie i ani ty ani twoja żona nie macie prawa mieszać się do tego. Ta kobieta została wykorzystana przez kogoś i dość już z tego powodu przeszła upokorzeń, na pewno bardzo żałuje i jak jej zależy na mężu zrobi wszystko aby to naprawić. Zostawcie ich sprawy w ich rękach niech oni sami je rozwiążą. Nie żyjecie z nimi i nie znacie do końca wszystkiego co w ich życiu dzieje się, nie wiecie czy mąż tej kobiety jest taki kryształowy w stosunku do niej, może wcale nie jest i dlatego próbuje odpuścić żonie. Wasze wmieszanie się może odczytać, ze oczekujecie na jego reakcję, ze ma zachować się honorowo, po męsku i porzucić żonę i on aby nie wyjść na ciapę, może to zrobić, ale tak na prawdę to wcale nie będzie tego chciał więc znienawidzi was tak samo jak swoją żonę będzie musiał znienawidzić. On wie że jego żona miała stosunek seksualny z kimś innym i myślę że ta wiedza mu wystarczy, na nic nie przyda mu się informacja o jej ciąży lub o jej aborcji.
Na waszym miejscu udawałabym przed obydwojgiem ze o sprawie zupełnie nie pamiętam i nawet nie wiem o co chodzi, a rady typu podpowiedź mu coś, a może on zacznie drążyć, a ona nie wytrzyma napięcia i mu sama powie... lepiej nie stosuj, bo może ona faktycznie nie wytrzymać napięcia i pójdzie rzucić się pod pociąg, dasz radę wtedy z tym żyć? Pamiętaj, że jej błędem było zażycie tego świństwa, na całą resztę nie miała już wpływu, wykorzystanie kobiety, która nie ma świadomości jest gwałtem i tak należy to traktować. Potraktujcie ją jako ofiarę gwałtu, a może przejdzie wam ochota mieszać w jej życiu. Tak się nie traktuje przyjaciółki, gdyby on padł ofiara gwałtu po zażyciu jakiegoś g..wna, tez byś leciał i opowiadał to jego żonie, czy wspierał byś go i mówił zapomnij o tej traumie jak najszybciej. Fakt on by nie został zapłodniony wiec pewnie wszyscy by mu radzili zapomnij o tym jak najszybciej.
Zrobiła jeszcze jeden błąd uwierzyła, że jesteście również jej przyjaciółmi, może pamiętała o tej udzielonej kiedyś twojej zonie pomocy i chciała rewanżu, niestety pomyliła się. Wywierać presję (powiedz mu, bo jak nie to ja powiem) na kobiecie, która jest w wielkim stresie to tak jak byście obydwoje z żona zakładali jej pętlę na szyję.
Nie mieszajcie się, bo to są trudne sprawy i nie wiadomo jak się skończyć mogą, a jak podkreślasz tam jest małe dziecko, któremu zawali się świat.Możecie nie zgadzać się z tym co piszę, ale takie jest moje zdanie, pamiętajcie tylko, że nic nie jest tylko białe lub tylko czarne i nie mówcie, że ja bym tego czy tamtego nie zrobiła, bo tak na prawdę to nic nie wiecie i nie na wszystko macie wpływ, bo musielibyście nigdy nie wziąć do ust nawet kropli alkoholu. Nikt tu z piszących nigdy nie upił się do nieprzytomności, chociaż nie miał takiego zamiaru? Nigdy nie nie urwał wam się film i jesteście pewni, że to nigdy nie nastąpi? Jesteście tak tego pewni, że możecie zagwarantować własna głową?
Mam takie same zdanie od początku.
Dla wyjaśnienia - nie było mowy o szantażowaniu jej ani zmuszaniu do czegokolwiek.
Przyszła do nas i dostała dach nad głową, pomoc i wsparcie.
Żona cały czas ją motywowała do walki o związek.
Ten temat też założyłem by jej pomóc - bo wiedzieliśmy że jeśli mu nie powie to do końca życia będzie się zadręczać.
Z drugiej strony nie chcieliśmy okłamywać jego.
Dla nas priorytetem było i jest to by zostali razem - nawet jeśli oznaczać by to miało koniec naszej przyjaźni.
Skoro to wszystko oznacza że się na nas zawiodła - cóż, widać nie nadajemy się na przyjaciół.
Whatever, co dalej będzie, czas pokaże...
84 2016-02-22 01:17:09 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2016-02-22 01:27:00)
Na początku trzeba było ustalić co brały!!
Swoją drogą, łatwo mówić - głupia, niepoważna, nieodpowiedzialna.
Hipotetyczna sytuacja - facet ma kumpla z dzieciństwa, utrzymuje z nim kontakt choć mieszkają w różnych krajach i nie widzieli się od kilku lat.
Kumpel zaprasza go na swoje wesele.
Facet jedzie i zatrzymuje się u kumpla.
Organizują wieczór kawalerski, w trakcie którego gospodarz i główny bohater imprezy proponuje reszcie niegroźne teoretycznie pigułki.
Wszyscy się zgadzają.
Facet jako jedyny ma dylemat - brać czy nie.
A reszta - już lekko podpita - stoi i czeka.
Tak szczerze, z ręką na sercu - ilu na jego miejscu by się wyłamało ?W gadce przed kompem każdy mądry.
To jest tylko takie bajdurzenie o "ciśnieniu tłumu"
Generalnie od 15r. życia miałem styczność z narkotykami. Nie dosłownie ale jako, że mieszkam w dużym mieście to różne środki było bardzo łatwo dostać. Tak więc poszło się do szkoły średniej i codziennie był grany film - oglądanie najaranych koleżków ^^. Wracało się ze szkoły to czasami podbijali jacyś kolesie też zjarani lub nawaleni czymś innym gdzieś w tramwaju czy na dużym przystanku przesiadkowym z tekstem - daj piątaka heh, mi nigdy nic nie zabrali ani nic innego nie zrobili bo nie pękałem chociaż zdarzały się akcje że kogoś tam skroili.
Oczywiście ciśnienie abym zajarał z koleżkami ze szkoły/klasy było ogromne. Codzienne wiercenie dziury w brzuchu przez kilka lat
. Można powiedzieć że jak się nie jarało marihuany to było się tym gorszym a przynajmniej niektórzy tak mieli ![]()
Jednak nie pękałem i stanowczo odmawiałem palenia z nimi chociaż szwendałem się z tą ekipą co pozwoliło wyrobić mi opinię co do działania marihuany która była w owym czasie chyba najpopularniejsza. Nie chciałem tego robić bo bałem sie chyba wtedy tego magicznego słowa - "uzależnienie" które było wywołane pod wpływem takiego kawałka h&h pt. "Aluminium" ![]()
W końcu jednak postanowiłem że zapalę z "nimi" na koniec technikum ale była to moja i tylko moja decyzja, miałem wtedy 20 czy tam 21l. Jak się okazało nic się nie stało i w uzależnienie nie popadłem, nawet nie jestem fanem ale uważam że powinno być legalne.
Później po tych latach nastąpił czas u większości że poszli dalej i zaczęli eksperymentować z "innymi środkami". I podobnie jak w pierwszym przypadku nie poddałem się i stanowczo odmawiałem gdy ktoś proponował. Chociaż można powiedzieć że obecnie już znam działanie niektórych ale też nie jestem w żadnym wypadku fanem i raczej stronię. Wydaje mi się że ta wiedza może przydać się ewentualnie na później.
Jaka jest konkluzja? Człowiek o silnej woli odmówi nawet najlepszemu kumplowi i ja bym tak zrobił jak by mi dawali te cholerne dopalacze, chociaż nikt ze znajomych za tym nie jest bo to już najgorsze gówno.Oczywiście wszystko jest dla ludzi, ja nie krytykuje bohaterki pod tym względem. Można czegoś tam spróbować ale niech to będzie wtedy kiedy "zna się" potencjalne efekty działania oraz ma się u boku takich znajomych o których wiesz że jakby co to przypilnują (bo mieli już styczność) aby nie zrobić jakiejś głupoty.
A tu mamy historię z okropnym przykładem nieodpowiedzialności. Poszły i się wszystkie porobiły alkoholem i środkami które trzepią po alko ze zdwojoną siłą, imprezowiczki w najgorszym wydaniu.
Może to nie będzie miłe co powiem ale szkoda że nie wybzykali pozostałych pożal się Boże imprezowiczek. Dlaczego jedna ma być pokrzywdzona jak razem okazały się durne do kwadratu>?
To takie rozważania nad tym co by było gdyby - a nie o tym temat.
Z drugiej strony - sam temat od wczoraj się trochę zmienił, więc możemy porozważać.
Otóż prowodyrka całego zajścia, przyszła panna młoda, twierdziła że to extasy - specyfik dość popularny na imprezach, i w porównaniu z dopalaczami czy narkotykami dość bezpieczny.
Niektóre z nich miały już z tym doświadczenia, i przekonały resztę.
Tymczasem okazało się że to było jakieś świństwo, które totalnie nimi pozamiatało.
Prawdopodobnie dealer je zwyczajnie oszukał.
Dodam że jedna z nich - ta która wylądowała na komisariacie, prawdopodobnie będzie miała sprawę o napaść na taksówkarza i zniszczenie mienia - a na codzień to cicha, spokojna dziewczyna...
przepraszam, że się wtrącę, ale "cicha, spokojna dziewczyna" która łyka extasy na imprezach...?
Hm.
xtc w ogóle nie jest "bezpieczne", ale to nie hyperreal (bardzo interesujące forum.. polecam w wolnej chwili), więc nie będę się rozwodził dlaczego. powiem tylko pokrótce - 90% tej pigułki to może być gips i inne wypełniacze, które robią straszne poszkodowanie w organiźmie. Czarny rynek dragów wiąże się z brakiem kontroli jakości.
a nade wszystko - podziwiam ludzi, którym obojętne jest, że ich ukochana ćpa jakiś szit na imprezie przedobrączkowej.
87 2016-02-22 13:22:46 Ostatnio edytowany przez mrd (2016-02-22 13:25:25)
Mężowie i partnerzy uczestniczek tej imprezy byli w tym czasie w nielepszym stanie. Tyle że w innym miejscu.
Nie wiem czy po prochach, ale po wódzie na pewno.
I wtedy raczej wszystko było im obojętne.
A ta cicha i spokojna - podobnie jak nasza przyjaciółka - poddała się sugestiom koleżanek że to nic groźnego i... Efekt znamy.
Może gdyby te prochy proponowała inna z nich to by odmówiły, ale że to przyszła panna młoda...
Działanie pigułek extasy znam dość dobrze, wprawdzie nie z autopsji, ale z obserwacji.
Bywałem i bywam na imprezach na których znajomym zdarza się brać ten specyfik, i widziałem różne zachowania ale ani razu nie zdarzyło się by ktoś miał totalnego zgona czy nagły napad agresji.
Przypuszczam że wszystko zależy od jakości prochów i tego skąd pochodzą.
A, i jeszcze jedno - wszyscy zgodnie twierdzą że po tych pigułkach każdy facet ma zwis totalny...
88 2016-02-22 14:06:39 Ostatnio edytowany przez edziak (2016-02-22 14:07:19)
A ta cicha i spokojna - podobnie jak nasza przyjaciółka - poddała się sugestiom koleżanek że to nic groźnego i... Efekt znamy.
Może gdyby te prochy proponowała inna z nich to by odmówiły, ale że to przyszła panna młoda...
Ja Cie nie mogę, faktycznie, dobrze że nie zaproponowała żeby np. obcięły sobie po jednym palcu albo wyrwały zęba na pamiątkę, bo jak tu odmówić w końcu to panna młoda prosi....
Nie brnij w takie tłumaczenie bo to naprawdę żenujące.
Tłumaczysz ją jakbyś chciał sam siebie przekonać...
Spieprzyła sobie życie z powodu WŁASNEJ GŁUPOTY.
KROPKA.
Bo nawet jak usunie tą ciążę to nie będzie koniec, to się będzie za nimi ciągnęło latami jak nie całe życie.
89 2016-02-22 14:53:40 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2016-02-22 14:55:27)
Autorze, powinienes przestac pisac o swoim znajomym: "przyjaciel".
Przyjaciele nie oklamuja sie wzajemnie.
A juz w tak waznej sprawie jak ta, to chyba jasne, ze twoj znajomy ma prawo znac prawde o tym, co sie w jego zyciu dzieje i na tej podstawie moc samemu podejmowac decyzje, jak i z kim swoje zycie przezyc.
Ty te wiedze przed nim ukrywasz - do spolki z jego i swoja zona.
Przyjaciel po prostu powiedzialby mu prawde. Przyjaciolom pomaga sie. Przyjaciele ostrzegaja sie wzajemnie przed niebezpieczenstwem
Strzez mnie Boze przed takimi "przyjaciolmi" jak autor watku!
Aha i jeszcze cos do przemyslenia - mozesz byc pewien, ze z takim podejsciem jakie prezentuje Twoja zona, nie mialaby ona zadnych skrupulow zeby oklamac rowniez Ciebie w zyciowo waznej sprawie.
90 2016-02-22 14:58:19 Ostatnio edytowany przez mrd (2016-02-22 15:01:22)
Tak - przyjaciele od razu lecą na skargę, nie dając szansy małżeństwu dogadać się samodzielnie.
Brawo.
Edziak - nie tłumaczę, tylko staram się zrozumieć.
Wszyscy popełniamy błędy, i wszystkim zdarzają się głupie zachowania.
Różne są też konsekwencje.
Często zależne tylko od szczęścia.
Chociaż - jak tak spojrzeć na posty - piszą tu niemal sami abstynenci, a wręcz ideały, którym nigdy nie zdarzyło się zrobić nic głupiego...
Tak - przyjaciele od razu lecą na skargę, nie dając szansy małżeństwu dogadać się samodzielnie.
Brawo.
Jaka Ty szanse dajesz swojemu "przyjacielowi"? Ty mu te szanse odbierasz.
W jakiej sprawie on ma sie dogadac samodzielnie, skoro nawet nie wie, ze jakas sprawa istnieje?
Powiedz mu o tym i niech sie dogaduje!
Chociaż - jak tak spojrzeć na posty - piszą tu niemal sami abstynenci, a wręcz ideały, którym nigdy nie zdarzyło się zrobić nic głupiego...
Rozumiem, że chcesz bronić koleżanki za wszelką cenę, ale litości, nie stosuj argumentum ad absurdum. Obstawiam, że zdecydowana większość użytkowników nie zrobiła niczego AŻ TAK głupiego. Stąd odzew.
Skoro wyjechała, to zamierzasz się jeszcze w to angażować?
93 2016-02-22 15:20:58 Ostatnio edytowany przez mrd (2016-02-22 15:22:03)
ZbytZaradny - masz bardzo ograniczony sposób rozumowania.
Mówiąc jemu - odbiorę jej szansę na przyznanie się.
I jemu szansę by jej wybaczył.
I - bardzo prawdopodobne - ich córce matkę.
Ale co to ciebie obchodzi...
A co do mojej żony i tego czy by mnie okłamała - nie znasz nas i guzik wiesz...
94 2016-02-22 15:26:52 Ostatnio edytowany przez mrd (2016-02-22 16:13:56)
WaltonSimons - nie zrobiła czegoś aż tak głupiego?
Na przykład nie przesadziła z alkoholem?
W Polsce?
Kpisz czy żartujesz?
95 2016-02-22 15:29:15 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2016-02-22 15:31:14)
ZbytZaradny - masz bardzo ograniczony sposób rozumowania.
Mówiąc jemu - odbiorę jej szansę na przyznanie się.
I jemu szansę by jej wybaczył.
I - bardzo prawdopodobne - ich córce matkę.Ale co to ciebie obchodzi...
A co do mojej żony i tego czy by mnie okłamała - nie znasz nas i guzik wiesz...
Rajcuje Cie rola Boga?
A co do zony - klamca to charakter...
Tak - przyjaciele od razu lecą na skargę, nie dając szansy małżeństwu dogadać się samodzielnie.
Brawo.Edziak - nie tłumaczę, tylko staram się zrozumieć.
Wszyscy popełniamy błędy, i wszystkim zdarzają się głupie zachowania.
Różne są też konsekwencje.
Często zależne tylko od szczęścia.Chociaż - jak tak spojrzeć na posty - piszą tu niemal sami abstynenci, a wręcz ideały, którym nigdy nie zdarzyło się zrobić nic głupiego...
Tak wszyscy popełniamy błędy, mniejsze lub większe ona popełniła duży, dała namówić się na jakieś świństwo, nie przewidziała konsekwencji, trudno stało się, to są ich sprawy i nikomu z zewnątrz nic do tego.
Tu radzący ci są bardzo prawi i nigdy by nie popełnili podobnego błędu. Masz tu przykład On-WuWuA-83 w innym wątku udzielając rad dziewczynie co chciała zerwać z chłopakiem nadużywającym alkohol, który zrobił jaj po pijaku awanturę pisze do niej "Hehehe, trochę podobnie do mnie. Mogę nie pić i 2tyg. nic (o właśnie wczoraj minęło big_smile) ale jak już gdzieś pójdę to zazwyczaj jest do oporu big_smile Chociaż też nie mam tak że robię awantury, przychodzę i idę spać. Takiej sceny jak on też pewnie bym nie odwalił, że drę się przy wszystkich tylko pewnie spokojniej i na osobnosci. Może chciał pokazać wszystkim, że on "tu rządzi". Nie wykluczone żę będąc na miejscu nie przyklasnął bym mu będąc jego kumplem, dopuszcza możliwość że można pić do oporu i sam to robi ale w twoim wątku prawie pisze już „A tu mamy historię z okropnym przykładem nieodpowiedzialności. Poszły i się wszystkie porobiły alkoholem i środkami które trzepią po alko ze zdwojoną siłą, imprezowiczki w najgorszym wydaniu.
Może to nie będzie miłe co powiem ale szkoda że nie wybzykali pozostałych pożal się Boże imprezowiczek. Dlaczego jedna ma być pokrzywdzona jak razem okazały się durne do kwadratu>?” Czyli różnymi miarkami mierzy, on może reszta nie.
97 2016-02-22 15:54:30 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-02-22 15:58:05)
WalterSimons - nie zrobiła czegoś aż tak głupiego?
Na przykład nie przesadziła z alkoholem?
W Polsce?
Kpisz czy żartujesz?
Nie zauważyłem, byś pisał o alkoholu. Poza tym nie "na przykład", tylko mówimy o konkretnej sytuacji - brania piguł od koleżanki "po słowie".
Tak na marginesie, to tak, na ten narkotyk (depresant - alkohol etylowy) jest przyzwolenie społeczne, co osobiście mi się nie podoba (hipokryzja społeczna), ale nie oszukujmy się: jego efekty są powszechnie znane i żeby doprowadzić się do stanu "urwania filmu" trzeba się postarać. A tutaj mamy magiczne tabletki od dilera - zaiste, niezmiernie wiarygodne źródło.
Czemu tak trudno przyjąć Ci do wiadomości, że to było po prostu głupie? Nawet nie trzeba gdybać o konsekwencjach, bo sam je opisałeś. Ten cały scenariusz miał miejsce wyłącznie dlatego, że Twojej przyjaciółce zachciało się haju. Tylko i aż tyle.
Nie odpowiedziałeś, czy zamierzasz dalej się w to angażować.
mrd napisał/a:WalterSimons - nie zrobiła czegoś aż tak głupiego?
Na przykład nie przesadziła z alkoholem?
W Polsce?
Kpisz czy żartujesz?Nie zauważyłem, byś pisał o alkoholu. Poza tym nie "na przykład", tylko mówimy o konkretnej sytuacji - brania piguł od koleżanki "po słowie".
Jak nie? Wzięły jakieś świństwo i do tego chlały alkohol.
Oczywiście, zachowanie głupie i nieodpowiedzialne.
Ale zastanawia mnie jedno - wszyscy radzicie bycie lojalnym wobec przyjaciela, ale co z lojalnością wobec przyjaciółki?
Ona się nie liczy? Dlaczego przyjaźń męsko-męska bardziej się liczy od męsko-żeńskiej?
99 2016-02-22 16:33:48 Ostatnio edytowany przez mrd (2016-02-22 16:55:23)
ZbytZaradny - nazywasz moją żonę kłamcą?
Zastanów się co piszesz, świat jest mały...
WaltonSimons - poczyniliśmy pewne ustalenia, teraz wszystko - w tym moje zaangażowanie - zależy od niej.
A tak na marginesie - czym się różni stan upojenia alkoholowego od stanu naćpania po pigułkach?
NICZYM.
Jedno i drugie jest głupotą.
Tyle że gdy dziewczyna zaliczy zgona po wódzie, większość mówi - cóż, przesadziła, zdarza sie.
Ale gdy tak samo padnie po prochach - wiesza się na niej psy.
Takie podejście na kilometr śmierdzi hipokryzją.
Cyngli - dla nich istnieje tylko przyjaźń męsko - męska lub żeńsko - żeńska.
Mieszanej nie dopuszczają, bo według nich takowa MUSI skończyć się w łóżku.
Taki prymitywny i ograniczony sposób myślenia.
Niestety bardzo popularny wśród społeczeństw z krajów religijnych, w których patriarchat wciąż jest mocno zakorzeniony.
Jak Polska.
Dlatego piszą jak piszą.
ZbytZaradny - nazywasz moją żonę kłamcą?
Zastanów się co piszesz, świat jest mały.
W sumie to nie taki byl cel mojej wypowiedzi. Chodzilo mi o raczej o to, ze ktos, kto oklamuje przyjaciol, moim zdaniem nie bedzie mial oporow oklamac rowniez.
Ale skoro zapytales to po zastanowieniu odpowiem: tak, uwazam Twoja zone, Wasza przyjaciolke jak rowniez i Ciebie - za klamcow.
101 2016-02-22 17:15:05 Ostatnio edytowany przez edziak (2016-02-22 17:16:17)
Takie podejście na kilometr śmierdzi hipokryzją.
Taki prymitywny i ograniczony sposób myślenia.
Niestety bardzo popularny wśród społeczeństw z krajów religijnych, w których patriarchat wciąż jest mocno zakorzeniony.
Jak Polska.Dlatego piszą jak piszą.
Strasznie to zakłamane najpierw zwracać się z pytaniem do polskiego odbiorcy i na polskim forum a potem zarzucać że to takie polskie podejście..
Hipokryzja totalna.
Dziwne i smutne, że wszyscy, którzy choć trochę emigracji "liznęli" są nagle tacy open-minded...
Chcesz bardziej otwartego podejścia skieruj się na fora w innych krajach, jaki problem?
102 2016-02-22 17:15:45 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-02-22 17:16:13)
mrd napisał/a:ZbytZaradny - nazywasz moją żonę kłamcą?
Zastanów się co piszesz, świat jest mały.tak, uwazam Twoja zone, Wasza przyjaciolke jak rowniez i Ciebie - za klamcow.
Całe szczęście, że mało kogo obchodzi tutaj Twoja opinia...
zbyt.zaradny napisał/a:mrd napisał/a:ZbytZaradny - nazywasz moją żonę kłamcą?
Zastanów się co piszesz, świat jest mały.tak, uwazam Twoja zone, Wasza przyjaciolke jak rowniez i Ciebie - za klamcow.
Całe szczęście, że mało kogo obchodzi tutaj Twoja opinia...
O, to Ty uwazasz takie postepowanie za uczciwe? Dobre ![]()
104 2016-02-22 17:58:22 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-02-22 17:59:54)
WaltonSimons - poczyniliśmy pewne ustalenia, teraz wszystko - w tym moje zaangażowanie - zależy od niej.
A tak na marginesie - czym się różni stan upojenia alkoholowego od stanu naćpania po pigułkach?
NICZYM.
Jedno i drugie jest głupotą.
Tyle że gdy dziewczyna zaliczy zgona po wódzie, większość mówi - cóż, przesadziła, zdarza sie.
Ale gdy tak samo padnie po prochach - wiesza się na niej psy.Takie podejście na kilometr śmierdzi hipokryzją.
Zgadzam się. Odnoszę jednak wrażenie, że hipokryzja w społeczeństwie mimo wszystko nie jest tematem wątku
Zresztą, nie sądzę, że gdyby Twoja przyjaciółka zdradziła po wódzie, to byłby inny tutaj odzew. Zachlanie się czy zaćpanie - w kontekście opisanego przez Ciebie problemu niestety na jedno wychodzi. Mimo społecznego przyzwolenia dla alkoholu, zdrada po pijaku nie jest usprawiedliwiana - na forach polskich również.
Odnośnie problemu, to wciaż uważam, że nie macie obowiązku "prostować moralnie" kogoś, kogo kręgosłup moralny jest już naruszony (a przynajmniej - tak wynika z opisu, który podałeś). Innymi słowy, niepotrzebna to krucjata. Możecie ją lubić, ale jej nie naprawicie. Co najwyżej możecie coś na niej wymusić, a to nie wchodzi w grę.
Cyngli napisał/a:zbyt.zaradny napisał/a:tak, uwazam Twoja zone, Wasza przyjaciolke jak rowniez i Ciebie - za klamcow.
Całe szczęście, że mało kogo obchodzi tutaj Twoja opinia...
O, to Ty uwazasz takie postepowanie za uczciwe? Dobre
A napisałam tak gdzieś?
106 2016-02-22 18:49:41 Ostatnio edytowany przez mrd (2016-02-22 18:54:39)
ZbytZaradny - a ja cię nazwę oszczercą.
Bo nawet dziecko rozumie definicję słowa KŁAMSTWO.
A ty nie.
Oskarżasz mnie i moją żonę o coś czego nie zrobiliśmy.
Wróć do szkoły i naucz się znaczenia podstawowych pojęć.
Bo wyszedłeś na głupka.
Strasznie to zakłamane najpierw zwracać się z pytaniem do polskiego odbiorcy i na polskim forum a potem zarzucać że to takie polskie podejście..
Hipokryzja totalna.
Dziwne i smutne, że wszyscy, którzy choć trochę emigracji "liznęli" są nagle tacy open-minded...Chcesz bardziej otwartego podejścia skieruj się na fora w innych krajach, jaki problem?
Powiadają że prawda w oczy kole...
A ja tylko stwierdziłem fakt.
Niestety wielu trudno pogodzić się z tym, że mentalność Polaków jest jaka jest.
A szczerze chciałbym by zmieniła się na lepsze - bo czasem wstyd mi za rodaków.
Wciąż poziom nienawiści przewyższa poziom empatii.
Więcej radości mają z dowalenia komuś niż z udzielenia mu pomocy.
Doskonale jest to widoczne w tym temacie.
To moja pierwsza przygoda z polskim forum o takiej tematyce.
I przyznam że spodziewałem się lepszego poziomu.
Tym bardziej na forum kobiecym, gdzie - według mnie - pewne zachowania jak szowinizm czy dyskryminacja nie powinny być tolerowane.
Ale jest taka zasada, że jedna głupia jednostka zaniża poziom całej grupy.
Dodatkowo - jak już pisałem wcześniej - sporo osób jest tutaj tylko po to by oceniać, krytykować i potępiać innych, tak naprawdę w niczym nie pomagając.
I właśnie ta grupa trolli i hejterów psuje obraz całego forum.
Przykre tym bardziej, że część osób naprawdę stara się pomóc, ale ich starania giną w fali krytyki, potepiania i zwykłego hejtu.
107 2016-02-22 18:54:47 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2016-02-22 18:59:05)
ZbytZaradny - a ja cię nazwę oszczercą.
Bo nawet dziecko rozumie definicję słowa KŁAMSTWO.
A ty nie.
Oskarżasz mnie i moją żonę o coś czego nie zrobiliśmy.
Wróć do szkoły i naucz się znaczenia podstawowych pojęć.
Bo wyszedłeś na głupka.
No popatrz, ja wyszedlem na glupka, a Ty masz rozumienie pojec na poziomie dziecka.
Widzisz, dorosli znaja z reguly nieco szersza definicje klamstwa niz dzieci.
Przemilczenie czegos, ukrywanie prawdy rowniez jest klamaniem.
Ale wiesz co, po co sie spierac, mylilem sie - fajni z Was przyjaciele i uczciwi w ogole jestescie, a masz, co mi tam.
Kłamstwo to kłamstwo.
A nie jakieś szersze pojęcie.
Ty oczywiście gdy dowiesz się czegoś na temat czyjejś żony - od razu lecisz powiedzieć jej mężowi.
Takie zachowanie ma swoją własną nazwę - i to dość dosadną .
109 2016-02-22 19:35:47 Ostatnio edytowany przez edziak (2016-02-22 19:49:18)
edziak napisał/a:Strasznie to zakłamane najpierw zwracać się z pytaniem do polskiego odbiorcy i na polskim forum a potem zarzucać że to takie polskie podejście..
Hipokryzja totalna.
Dziwne i smutne, że wszyscy, którzy choć trochę emigracji "liznęli" są nagle tacy open-minded...Chcesz bardziej otwartego podejścia skieruj się na fora w innych krajach, jaki problem?
Powiadają że prawda w oczy kole...
A ja tylko stwierdziłem fakt.
Niestety wielu trudno pogodzić się z tym, że mentalność Polaków jest jaka jest.
A szczerze chciałbym by zmieniła się na lepsze - bo czasem wstyd mi za rodaków.
Wciąż poziom nienawiści przewyższa poziom empatii.
Więcej radości mają z dowalenia komuś niż z udzielenia mu pomocy.
Doskonale jest to widoczne w tym temacie.To moja pierwsza przygoda z polskim forum o takiej tematyce.
I przyznam że spodziewałem się lepszego poziomu.
Tym bardziej na forum kobiecym, gdzie - według mnie - pewne zachowania jak szowinizm czy dyskryminacja nie powinny być tolerowane.
Ale jest taka zasada, że jedna głupia jednostka zaniża poziom całej grupy.
Dodatkowo - jak już pisałem wcześniej - sporo osób jest tutaj tylko po to by oceniać, krytykować i potępiać innych, tak naprawdę w niczym nie pomagając.
I właśnie ta grupa trolli i hejterów psuje obraz całego forum.
Przykre tym bardziej, że część osób naprawdę stara się pomóc, ale ich starania giną w fali krytyki, potepiania i zwykłego hejtu.
Widzisz, jeśli się spodziewałeś takiej reakcji, bo taki masz obraz Polaków, to nie rozumiem czym jesteś rozczarowany?
Nie jesteś pierwszą osobą której zwracam na to uwagę. Najlepiej wszystko zwalić na polskość... jasne, co wy macie jakieś kompleksy czy co? Rozumiem, że nie przyznajecie się zupełnie za granicą jakiego jesteście pochodzenia? Słabe to.
Moim zdaniem kwestia moralności i rozsądku to nie jest kwestia narodowości a charakteru i przyjętych wobec samego siebie zasad.
Rozsądek polega na tym że jeśli jestem matką ośmiolatki to nie biorę tabletek nieznanego mi pochodzenia narażając zdrowie a może nawet i życie tylko dlatego by nie urazić panny młodej.. proszę Cię. Pomijając już nawet kwestie posiadania męża i niebezpieczeństwa że na własne życzenie tracę świadomość..
Widzisz ja bym była właśnie rozczarowana bandą naćpanych, chyba już nie najmłodszych, Polek w klubie, które narobiły wstydu nie tylko sobie ale i rodzinie...
Ty jesteś rozczarowany postami na polskim forum. Wstyd ci za Polaków bo mają takie podejście.
A mi jest wstyd za takie zachowania jak tej twojej koleżanki.
Kwestia sporna kto ma rację prawda?
I ja nie robiłam z Twojej koleżanki wielkiego halo, jedynie to usprawiedliwianie totalnej głupoty przez Ciebie uważam za żenujące.
Najlepsze, że mam wrażenie że na tym kobiecym forum najbardziej skrytykowali Twoją postawę wobec kumpla panowie.
Postaw się w jego sytuacji, jest rozgrywany jak pionek, a zdaje się Wam ufa skoro to przyjaciel? Żona zawiodła, przyjaciele też - tylko jeszcze o tym nie wie.
Jak pisałam na początku, z tej przyjaźni i tak nic już nie będzie.
110 2016-02-22 20:18:12 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2016-02-22 20:19:04)
Kłamstwo to kłamstwo.
A nie jakieś szersze pojęcie.Ty oczywiście gdy dowiesz się czegoś na temat czyjejś żony - od razu lecisz powiedzieć jej mężowi.
Takie zachowanie ma swoją własną nazwę - i to dość dosadną .
Na pewno jezeli jest to moj przyjaciel.
I takie zachowanie ma swoja bardzo dosadna nazwe: lojalnosc wzgledem przyjaciela.
Gość wie o wszystkim oprócz ciąży, ktora niezależnie czy jej wybaczy czy nie, brutalnie mówiąc - technicznie nie ma znaczenia.
O ile naprawdę to nie jest jego dziecko...
mrd napisał/a:Kłamstwo to kłamstwo.
A nie jakieś szersze pojęcie.Ty oczywiście gdy dowiesz się czegoś na temat czyjejś żony - od razu lecisz powiedzieć jej mężowi.
Takie zachowanie ma swoją własną nazwę - i to dość dosadną .
Na pewno jezeli jest to moj przyjaciel.
I takie zachowanie ma swoja bardzo dosadna nazwe: lojalnosc wzgledem przyjaciela.
A co z lojalnością względem przyjaciółki?
zbyt.zaradny napisał/a:mrd napisał/a:Kłamstwo to kłamstwo.
A nie jakieś szersze pojęcie.Ty oczywiście gdy dowiesz się czegoś na temat czyjejś żony - od razu lecisz powiedzieć jej mężowi.
Takie zachowanie ma swoją własną nazwę - i to dość dosadną .
Na pewno jezeli jest to moj przyjaciel.
I takie zachowanie ma swoja bardzo dosadna nazwe: lojalnosc wzgledem przyjaciela.A co z lojalnością względem przyjaciółki?
Brakowalo mi Cie tu Cyniczna przez pare dni, czy jak tam sie teraz nazywasz, ale nie na tyle zeby wdawac sie z Toba w jalowe dyskusje ![]()
Moje zdanie napisalem, kto chce, ten wie co ja mysle, kto nie chce, ten nie chce i juz. Ile to mrd czy tam kogo innego obchodzi, to nie moj problem. Co mrd sobie wybierze z opinii tu opublikowanych, z czym sie zgodzi, z czego skorzysta, co odrzuci - to tez jego sprawa. Po co rozmydlac watek.
mrd - mam nadzieje, ze poradzicie sobie z tym, bylo nie bylo, cudzym problemem, choc jestem pewien, ze po takiej rzezi w tym malzenstwie i tej waszej przyjazni sie dostanie. Coz, ode mnie powodzenia
114 2016-02-22 21:52:48 Ostatnio edytowany przez mrd (2016-02-22 22:53:44)
Naprędce - 100 procent nie jego.
ZbytZaradny - w końcu zrozumiałeś?
To ona do nas przyszła, to będąc u nas dowiedziała się że jest w ciąży.
Lecąc do niego z wiadomością - kim byłbym dla niej?
Edziak - moralność jest rzeczą względną.
I akurat zależy od narodowości.
Na przykład w wielu krajach jazda po pijaku, na którą w Polsce wciąż przymyka się oko, traktowana jest jak zwykły bandytyzm.
Podobnie jak przemoc wobec kobiet i dzieci.
Większość facetów ochoczo poleci do kumpla z wiadomością że widziało jego żonę na mieście z jakimś kolesiem, ale gdy kumpel pijany wsiądzie za kółko czy uderzy żonę - uda że nic nie widzi.
Tak samo rzecz się tyczy przyjaźni damsko - męskiej.
Dla Polaków - mało prawdopodobna.
W wielu krajach - coś normalnego.
A to że krytykują mnie głównie panowie - cóż, solidarność jajników ma też swojego męskiego odpowiednika.
Ja się wyłamałem, więc uznali mnie za wroga.
Cyngli napisał/a:zbyt.zaradny napisał/a:Na pewno jezeli jest to moj przyjaciel.
I takie zachowanie ma swoja bardzo dosadna nazwe: lojalnosc wzgledem przyjaciela.A co z lojalnością względem przyjaciółki?
Brakowalo mi Cie tu Cyniczna przez pare dni, czy jak tam sie teraz nazywasz, ale nie na tyle zeby wdawac sie z Toba w jalowe dyskusje
Płakać nie będę. Na pewno.
Poza tym, chyba czytać umiesz, nick wyświetla się wyraźnie.
Edziak - moralność jest rzeczą względną.
I akurat zależy od narodowości.
Na przykład w wielu krajach jazda po pijaku, na którą w Polsce wciąż przymyka się oko, traktowana jest jak zwykły bandytyzm.
Podobnie jak przemoc wobec kobiet i dzieci.
Większość facetów ochoczo poleci do kumpla z wiadomością że widziało jego żonę na mieście z jakimś kolesiem, ale gdy kumpel pijany wsiądzie za kółko czy uderzy żonę - uda że nic nie widzi.
Tak samo rzecz się tyczy przyjaźni damsko - męskiej.
Dla Polaków - mało prawdopodobna.
W wielu krajach - coś normalnego.
To teraz przerzuciłeś się na naleciałości kulturowe? To może sięgniemy aż do przodków? samce alfa szympansów gwałcą inne samce celem okazania dominacji. W więzieniach potrafi to być uznawane za moralność.. ![]()
Jak pojedziemy z relatywistyką to okaże się że wszystko jest względne, ze zdradą włącznie, więc na co my tutaj właściwie tracimy czas? Grunt to dobrać odpowiednią nację do sytuacji
Mam lepszy pomysł, ale pewnie mnie olejesz i uznasz że poszedłem w solidarność z Paniami: po prostu odpuść sobie tłumaczenie jej. Zachowała się głupio - end of story. Lepiej się skupić na tym, co możesz teraz zrobić, o ile powinieneś robić cokolwiek.
Z tymi przodkami w postaci szympansów to uważaj.
Darwinizm w katolickim kraju?
Toż to herezja...
A tak na poważnie - właśnie naleciałości kulturowe wywołały hejt pod moim adresem.
Bo jako facet powinienem bez względu na wszystko trzymać stronę faceta.
Inaczej jestem nielojalny.
Wszak przyjaźń damsko - męska MUSI skończyć się w łóżku.
Inaczej nie istnieje.
Taka opinia wciąż pokutuje wśród Polaków - dowody są choćby tutaj.
I związane jest to właśnie z naleciałościami kulturowymi.
Zdawało mi się że to już przeszłość - niestety nie.
Mój błąd.
Widać kilkanaście lat zmieniło mój sposób postrzegania.
Każda nacja ma swoje przypadłości - Polska nie jest wyjątkiem.
Na przykład w niektórych krajach sama ta rozmowa byłaby bardzo źle odebrana - wszak rozmawiam publicznie o problemach małżeńskich znanych mi osób.
I nieistotne że anonimowo - tego się po prostu nie robi.
Choć myślałem że różnice w Europie są mniejsze - i dlatego zaskoczyła mnie ta jazda na mnie za to że od razu nie poleciałem do jej męża na skargę.
Tak na marginesie - masz rację.
Wszystko jest względne.
Moralność czy zdrada też - w różnych kręgach kulturowych różnie się na to patrzy.
Co do trzymania się tematu - od początku o to prosiłem, niestety hejterzy uparcie kierowali dyskusję na krytykę i potępianie, nawet krucjaty antyaborcyjne urządzali.
Teraz to już nieistotne, sam temat się zmienił, a jedyne co mogę zrobić to czekać.
Z tymi przodkami w postaci szympansów to uważaj.
Darwinizm w katolickim kraju?
Toż to herezja...A tak na poważnie - właśnie naleciałości kulturowe wywołały hejt pod moim adresem.
Bo jako facet powinienem bez względu na wszystko trzymać stronę faceta.
Inaczej jestem nielojalny.
Wszak przyjaźń damsko - męska MUSI skończyć się w łóżku.
Inaczej nie istnieje.
Taka opinia wciąż pokutuje wśród Polaków - dowody są choćby tutaj.
I związane jest to właśnie z naleciałościami kulturowymi.
Zdawało mi się że to już przeszłość - niestety nie.
Mój błąd.
Widać kilkanaście lat zmieniło mój sposób postrzegania.
Każda nacja ma swoje przypadłości - Polska nie jest wyjątkiem.
Na przykład w niektórych krajach sama ta rozmowa byłaby bardzo źle odebrana - wszak rozmawiam publicznie o problemach małżeńskich znanych mi osób.
I nieistotne że anonimowo - tego się po prostu nie robi.
Choć myślałem że różnice w Europie są mniejsze - i dlatego zaskoczyła mnie ta jazda na mnie za to że od razu nie poleciałem do jej męża na skargę.Tak na marginesie - masz rację.
Wszystko jest względne.
Moralność czy zdrada też - w różnych kręgach kulturowych różnie się na to patrzy.Co do trzymania się tematu - od początku o to prosiłem, niestety hejterzy uparcie kierowali dyskusję na krytykę i potępianie, nawet krucjaty antyaborcyjne urządzali.
Teraz to już nieistotne, sam temat się zmienił, a jedyne co mogę zrobić to czekać.
Ty musisz miec jakis straszny kompleks z Polska co?
To ja chyba pisalem o lojalnosci wiec Ci dodam, ze od kilkunastu lat mieszkam na stale poza Polska i katolikiem tez nie jestem. Zawsze myslalem ze lojalnosc wzgledem przyjaciol jest czyms niezaleznym od kultury, jak widac sie mylilem. W jakim kraju mieszkasz, ze u Was tego nie ma?
Masz taka sytuacje, ze masz dwoje przyjaciol, i jedno z nich probuje oszukac drugie, w waznej dla nich obojga sprawie. I niezaleznie od ich plci, sprawa jest dla Ciebie prosta, masz bardzo ograniczony wybor:
1. jestes lojalny wzgledem jednego kosztem drugiego
2. jestes lojalny wzgledem drugiego kosztem pierwszego
Wybieraj!
Kazdy inny wybor np. milczenie i udawanie, ze to nie moja sprawa, jest wyborem jednej z tych opcji.
Czlowiek, ktory chce postapic uczciwie nie wybierze pomocy oszustowi.
Zakladam naturalnie, ze oboje uwazasz za rownorzednych przyjaciol dla Ciebie.
Nie ma to nic wspolnego z solidarnoscia plci.
Gdybym ja mial sytuacje odwrotna pomoglbym rowniez kobiecie.
Tak ja rozumiem przyjazn, lojalnosc i uczciwosc.
Niekoniecznie.
W pewnych sytuacjach nie wszystko jest czarne lub białe.
A to co nazywasz lojalnością równie dobrze można nazwać wpie.....niem się w cudze życie.
Już sam fakt zdrady - a przecież mu się przyznała - wywołuje dylematy mówić partnerowi czy nie.
Nawet na tym forum znalazłem sporo postów w których ludzie twierdzą że woleliby nie wiedzieć.
I że przyznawanie się do zdrady to przerzucanie ciężaru na partnera.
Z ciążą może być podobnie.
Co jeśli mu powiem, on się z nią rozstanie, a później mi powie że to przeze mnie - bo wolałby nie wiedzieć?
To wszystko wcale nie jest takie proste jak piszesz.
I nie mam kompleksu Polski.
Jestem dumny z wielu rzeczy jako Polak.
W wielu cechach przewyższamy inne nacje.
Niestety takich cech jak empatia wciąż rodakom brakuje.
I wielu z nich mentalnie tkwi w średniowieczu.
A przysłowie Polak Polakowi wilkiem - wciąż jest aktualne.
120 2016-02-23 11:35:58 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-02-23 11:43:55)
mrd, pisałem Ci na początku tematu, że to dylemat stary jak świat: kiedy obie opcje są do bani. Typu: wydać przyjaciela, który popełnił zbrodnię (zdrada) czy kryć go (przestępstwo)? Jak w tragedii antycznej.
pozostaje Ci zastanowić się na poważnie, która z konsekwencji jest Ci mniej przykra (rozwalenie związku i strata przyjaciółki, czy udawanie wobec tego faceta, że nic się nie stało i przyzwolenie na okłamywanie go) i trzymać się jej, bez zabawy w półśrodki. Osobę skłonną do zachowań nieodpowiedzialnych, głupich i niezbyt szczerą (sądząc po zatajeniu ciąży) nie "nauczysz" moralności, możesz ją tylko przymusić.
Natomiast co do samej moralności to rzeczywiście są różne podejścia, jednak mówiąc o osobie z Polski i mieszkającej wśród Polaków wypadałoby przyjąć reguły tutaj obowiązujące, a nie w ISIS lub wśród pigmejów - wtedy, gdy jest to wygodne. Albo uznać jedną i absolutną moralność, ponad podziałami społecznymi - ale wtedy możemy co najwyżej oprzeć się o religię lub system filozoficzny. Nigdy własną mądrość. nikt nie jest aż tak mądry, by osobiście zdefiniować dobro i zło ![]()
121 2016-02-23 13:45:49 Ostatnio edytowany przez mrd (2016-02-23 13:47:45)
Uniwersalna moralność nie istnieje.
Oprzeć ją o religię?
A o którą?
Większość religii współczesnych jest wręcz amoralna, i sama sobie zaprzecza.
System filozoficzny?
A który?
Musiałby być jeden - uniwersalny.
Różnie może być też z osobą z Polski - ale mieszkającą poza krajem.
Bo do której moralności powinna się dostosować?
Do tej w kraju pochodzenia czy zamieszkania?
A co jeśli ktoś pochodzi z Polski, mieszka na przykład w Niemczech, ale w dzielnicy tureckiej?
W dzisiejszych czasach istnieją jeszcze ludzie wyznający moralność Kalego.
I to w Europie.
Niby niedorzeczne - ale prawdziwe.
Aczkolwiek - jak już pisałem - wydawało mi się że wśród Europejczyków różnice nie są aż tak znaczne.
Dlatego zaskoczył mnie ten atak na mnie i przyjaciółkę.
Bo tu gdzie mieszkamy przyjaźń damsko - męska to rzecz normalna, o aborcję też nikt się nie czepia ani nie potępia.
I racja - nikt nie jest tak mądry.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
122 2016-02-23 13:52:23 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-02-23 13:54:59)
Uniwersalna moralność nie istnieje.
Oprzeć ją o religię?
A o którą?
Większość religii współczesnych jest wręcz amoralna, i sama sobie zaprzecza.
System filozoficzny?
A który?
Musiałby być jeden - uniwersalny.Różnie może być też z osobą z Polski - ale mieszkającą poza krajem.
Bo do której moralności powinna się dostosować?
Do tej w kraju pochodzenia czy zamieszkania?
A co jeśli ktoś pochodzi z Polski, mieszka na przykład w Niemczech, ale w dzielnicy tureckiej?
W dzisiejszych czasach istnieją jeszcze ludzie wyznający moralność Kalego.
I to w Europie.
Niby niedorzeczne - ale prawdziwe.
Aczkolwiek - jak już pisałem - wydawało mi się że wśród Europejczyków różnice nie są aż tak znaczne.Dlatego zaskoczył mnie ten atak na mnie i przyjaciółkę.
Bo tu gdzie mieszkamy przyjaźń damsko - męska to rzecz normalna, o aborcję też nikt się nie czepia ani nie potępia.
Wybierz sobie.
Systemy filozoficzne i religie mają to do siebie, że nie powinny być skażone sytuacją geopolityczną. One mają z zasady sięgnąć ponad niedoskonałości wynikające z natury społeczeństw i nadać absolutne wartości sprawom relatywnym.
To, czy to akceptujesz, czy nie jest już Twoją sprawą. Wskazuję Ci jedynie systemy sięgające ponad wypracowane uwarunkowania kulturowe, na które się powołujesz. To nie jest tak, że ludzie muszą gotować się we własnym sosie.
Natomiast do tego, do której rzeczywistości się dostosować? Przede wszystkim do własnego sumienia. Po prostu odniosłeś się do innych kultur w których "to normalne" (zdrady, chlanie, ćpanie), więc wskazałem, że przesadzasz z relatywizowaniem. Na takiej zasadzie mogę uciąć Ci głowę i przyjąć że w tym konkretnym przypadku i dla własnej wygody zgadzam się z muzułmanami z ISIS. Też mi wtedy napiszesz, że wszystko jest względne i w zasadzie mam rację?
Cywilizacja zachodnia "przerosła" buszmenów i dżihadystów w definiowaniu zasad moralnych. Jeśli chcesz dla wygody przyrównać się do ich zasad, to w całości - i z założeniem, że i do małp można się przyrównać i wziąć z nich przykład, bo w sumie czemu nie ![]()
Przyjaźni męsko-damskiej to nawet w zapadłych wsiach gdzie psy pupami szczekają nikt nie kwestionuje.
Niekoniecznie.
W pewnych sytuacjach nie wszystko jest czarne lub białe.
A to co nazywasz lojalnością równie dobrze można nazwać wpie.....niem się w cudze życie.
Już sam fakt zdrady - a przecież mu się przyznała - wywołuje dylematy mówić partnerowi czy nie.
Nawet na tym forum znalazłem sporo postów w których ludzie twierdzą że woleliby nie wiedzieć.
I że przyznawanie się do zdrady to przerzucanie ciężaru na partnera.
Z ciążą może być podobnie.
Co jeśli mu powiem, on się z nią rozstanie, a później mi powie że to przeze mnie - bo wolałby nie wiedzieć?
To wszystko wcale nie jest takie proste jak piszesz.
I tego się trzymaj! Kobieta popełniła błąd, nieświadomie, świadomie towypiła pierwszy kieliszek, później poszło już z górki. Kobieta powiedziała o wszystkim mężowi. Niech sie zgłosi ten kto nigdy nie siegnął po kieliszek alkoholu.
Nie masz przed czym ostrzegac swojego przyjaciela bo on wie co zrobiła jego żona,tym bardziej ze to był jednorazowy incydent, po fali zlości meżowi przyszła refleksja i może skonsultował sie z prawnikiem i dowiedział sie ze wykorzystanie kogoś kto nie ma świadomosci jest gwałtem i postanowił ratowac swoje małżeństwo. Pech ze kobieta zaszła w ciążę, ale to juz jej decyzja czy opowie mu o ciaży. Oni są rodziną i nikt z zewnatrz nie ma prawa mieszać sie w ich sprawy. Oni sami mają je rozwiazać i koniec. I nie pisz o zdradzie, bo nie wiesz na ile ona miała świadomość co z nią dzieło się w tamtej chwili. Nawet prawo przewiduje takie sytuacje i traktuje to jak zmuszenie (wykorzystanie, gwałt) do czynnosci seksualnych. I najlepiej zakończ ten watek, bo za chwilę dowiesz się, że razem z zoną jesteście niemoralni, bo nie rozwaliliście komuś życia.
Co za koleś z autora tego wątku... haha.
W temacie jest "PROSZĘ O RADĘ W SPRAWIE PRZYJACIÓŁ" - wielu z nas, głównie facetów, radzi Ci abyś w jakiś sposób UŚWIADOMIŁ swojego jak to nazywasz "przyjaciela", że jego żona zrobiła dzieciaka z innym kolesiem. Tu nie chodzi o żadną solidarność plemników, po prostu uważamy, że należy mu się prawda. Dokładnie to samo byśmy powiedzieli, gdyby to on zmajstrował dzieciaka z inną panną, żebyś powiedział o tym tej kobiecie. Nie istotnym jest czy byś nakłonił do przyznania się, sam powiedział wprost, wysłał anonima "twój mąż ma z kimś dziecko" czy cokolwiek innego. Chodzi o to, żeby ON był świadomy, w końcu to PRZYJACIEL. Sprawa jest nieciekawa, z racji, że zdradzająca to też PRZYJACIÓŁKA, ale SORRY BARDZO, to ona zawiniła i powinna to wziąć na klatę.
Oburzasz się na każdą negatywną wypowiedź na jej temat, co najmniej jakbyśmy jej krzywdę robili.
Skoro nie podobają Ci się takie wypowiedzi, to poproś o zamknięcie tematu, z drugiej strony jednak, po co w ogóle zakładać coś takiego, kiedy tak emocjonalnie i stronniczo podchodzisz do części z wypowiedzi?
125 2016-02-23 15:47:22 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-02-23 15:47:37)
Niech sie zgłosi ten kto nigdy nie siegnął po kieliszek alkoholu.
Kto mnie do tablicy wywołuje i po co? ![]()
Taka drobna uwaga, o aborcji.
Temat negowany przez autora, choć chcę coś powiedzieć bez oceniania kwestii moralnej. Wiele kobiet decyduje się usunąć ciążę, z różnych powodów. Cześć z nich po czasie przeżywa swoją traumę, wyrzuty sumienia. Brałeś autorze również i tę okoliczność jako przyjaciel rodziny?
127 2016-02-23 17:04:58 Ostatnio edytowany przez mrd (2016-02-23 17:45:55)
Alexich - a przeczytałeś i zrozumiałeś o co prosiłem zakładając temat?
Wróć do pierwszego postu i czytaj go w kółko aż zrozumiesz.
WaltonSimons - podsumujmy że każdy swoją moralność powinien zachować dla siebie i nie narzucać jej innym.
Skoro ktoś uważa że postępujemy niemoralnie - niech nas zignoruje.
Chyba że chce pomóc - ale bez potępiania i prawienia kazań.
Bo takie umoralnianie na siłę przypomina nawracanie na religię w wydaniu inkwizytorów.
Tak na marginesie - twierdzeń że przyjaźń damsko - męska nie istnieje pełno jest choćby na tym forum.
Azbestowa - nie chcę zamykać wątku, jedna z osób tutaj prosiła bym dał znać jak się sytuacja potoczyła i obiecałem że napiszę.
Dodam że nie jestem z tych którym nigdy nie zdarzyło się sięgnąć po kieliszek alkoholu, ale nigdy nie zdarzyło się by urwał mi się film.
Nawet nie byłem lekko pijany.
Ale robiłem inne głupie rzeczy.
Nie ma ludzi idealnych.
Apologises - co do aborcji - to jej decyzja i nie mnie ją oceniać.
A szczerze mówiąc wątpię czy będzie miała traumę z tego powodu.
Ta ciąża to pamiątka po czymś o czym ona chce jak najszybciej zapomnieć.
Poza tym nie usuwając ciąży przeżyłaby inną traumę - z powodu utraty męża i córki.
128 2016-02-23 18:05:27 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-02-23 18:06:20)
Taka drobna uwaga, o aborcji.
Temat negowany przez autora, choć chcę coś powiedzieć bez oceniania kwestii moralnej. Wiele kobiet decyduje się usunąć ciążę, z różnych powodów. Cześć z nich po czasie przeżywa swoją traumę, wyrzuty sumienia. Brałeś autorze również i tę okoliczność jako przyjaciel rodziny?
Czytałam gdzieś artykuł na ten temat. Niewielki odsetek kobiet, które dokonały aborcji żałuje tej decyzji.
Zdecydowana większość odczuwa ulgę z tego powodu.
mrd - ja będę czekała na wiadomość, jak się sytuacja skończyła.
129 2016-02-23 18:31:56 Ostatnio edytowany przez apologises (2016-02-23 18:34:38)
Bo też nie o ocenę chodzi, a o nieprzewidywalność czyichś decyzji, czynów i mniej lub bardziej świadomy wpływ Twoich decyzji, motywów.
Po pierwsze znajoma wywinęła numer jak z kiepskiego filmu nie tylko swojemu mężowi, dziecku, ale i wam. Okazało się, że nie znacie kobiety. Jakkolwiek wydaje się wam bliska, ani Ty, ani Twoja żona nie znacie jej, jej możliwości, systemu wartości, moralnego itd. I tu nie chodzi o ocenę waszej przyjaciółki, ale o fakt, że nie sposób znać drugiego człowieka na wylot. Jest to możliwe tylko w ograczonym stopniu, raczej jako wyobrażenie.
Po drugie nie ma takiej siły, byś mógł przewidzieć reakcje i uczucia waszych przyjaciół. Oni sami nie wiedzą co robić, gubią się w swoich emocjach. Facet wybaczył-na dobrą sprawę to się dopiero okaże. Gro zdradzonych próbuje żyć dalej, po czasie klęka z niemocy, związki się rozpadają. Babka swoje też przeżywa. Choć mój pogląd na zdradę jest jednoznaczny, wcale jej nie zazdroszczę. Tu nie ma żadnego dobrego rozwiązania, ważne by było one świadome dla nich obojga, a dopiero nastąpi po czasie (być może! ).
Po trzecie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I to nie zawsze. Nawet gdybyś sam przerobił zdradę swojej małżonki Twoje odczucia, przeżycia nie są tożsame z jego bajzlem w głowie. On przeżywa to sam i identycznych odczuć nie ma nikt inny. Z tego prostego powodu nacisk Twój i Twojej żony na to by ich związek się nie rozleciał nie żadnych podstaw. Równie dobrze może się okazać, że będą szczęśliwi osobno. Ale to już gdybanie i przyszłość sama to pokaże.
Po czwarte. Nie odbieraj tego jako ataku, zadaję tylko pytania i nie wymagam żadnych odpowiedzi. Po prostu rozsadź to sam dla siebie. Nacisk na trwałość ich małżeństwa skąd się wzięła? Jaki jest wasz motyw? Może gdzieś podświadomie uznaliście, że stracicie ich jako przyjaciół? Gdzie się nie spotkacie, po jakim czasie będzie to zawsze ciężki temat. Nawet milczenie będzie wymowne. To nie zależy od was. Nie chcecie być posądzani o winę za jej wybryk? To też od was nie zależy. To dorośli ludzie, na ludzkie języki również wpływu nie macie.
Piąte -lojalność. Ciężko być lojalnym do tych dwojga ludzi jednocześnie. Zostaliście wciągnięci przez sytuację i prawdopodobnie lament tej kobiety. Już wtedy było za późno, to jak reakcja łańcuchowa. Jedna półprawda, niedomowienie pociąga za sobą następne. Niezależnie od waszego milczenia jest to tajemnica poliszynela. Za dużo osób było wkręcone. Kolejna sprawa na którą nie macie wpływu -kiedy i co wypłynie. Jedyne co przychodzi mi do głowy to prośba do nich obojga o załatwienie problemu między nimi. Właśnie ze względu na lojalność.
Pytań jakie powstaną będzie pewnie jeszcze wiele. Zamiast szukać czegoś niemożliwego, a masz jakąś niesamowitą pewność zdania, sądów, lepiej wyciągnąć wnioski dla siebie. To zdarzenie nie jest bez znaczenia dla Ciebie i Twojego małżeństwa. Zostaliście przez tych znajomych wypróbowani również względem waszej jedności, zaufania, działania pod presją. Życzę by was to wzmocniło.
Dla mnie wdepneliscie na minę. Prawdziwa przyjaciółka by nie obciazala was swoim sumieniem. Poza tym pamiętaj ze prawda jest stara jak swiat :kłamstwo ma krótkie nogi. Wcześniej czy później Ty stracisz przyjaciela a żona przyjaciółkę. Tu nie ma logicznego rozwiazania. Dlaczego was w to wciagneła? Z premedytacją ? Kobieta po 30 powinna wiedzieć jakie są skutki brania narkotyków które są nazywane pigulkami gwałtu. Sama nawarzyła piwa ale wy razem z nia bedziecie je pic. No i kto ma miekkie serce musi miec twarda doope.