Osobiście też bym wolał dziewice, w końcu nie ma ryzyka zarażenia sie jakąś chorobą, tak samo nie będzie narzekać że mi słabo idzie, bo nawet nie będzie, o tym wiedziała
dziewica to doskonały wybór.
Łatwiej się zabezpieczyć czy zrobić odpowiednie badania zanim się rozpocznie życie seksualne (z nowym partnerem) niż potem zmagać się z problemami w łóżku.
Rozumiem, że skoro chcesz dziewicy, to sam jesteś prawiczkiem bez doświadczenia.
Brak satysfakcji z żcyia seksualnego może z czasem rozwalić nawet najlepiej zapowiadający się związek. I mylisz się myśląc, że dziewica nie będzie miała na tym polu oczekiwań bo nie ma porównań. Osoby długo zwlekające z tym pierwszym razem bardzo często go sobie w głowie idealizują aż za bardzo. Kiedy przychodzi rozczarowanie mogą chcieć sprbówać z kimś innym nawet szybciej/wcześniej niż ktoś, kto ma doświadczenie i wie co robić by seks był przyjemnością.
Na tym forum wcześniej można było wyczytać mnóstwo prześmiewczych komentarzy w stosunku do dziewic. Nagle jak przyjdzie ktoś chroniący ich wizerunek, to się robi wielkie halo i oburzenie. A o co ja się pytam?
Ja się nie spotkałam z takimi komentarzami, no chyba, że masz na myśli to co pisał Szeptuch o podejrzeniach zbytniej religijności itp. To samo tyczy się ok 30-letnich prawiczków. To że najpewniej będą mieli problemy z seksem nie jest wyśmiewaniem, tylko stwierdzeniem. Przecież każda "normalna, zdrowa" dorosła osoba ma potrzeby seksualne. Jeżeli nie zaspakaja je w sposób naturalny, to albo odpływa w 'romantyczne' fantazje albo porno/masturbacje. To drugie jest szczególnie szkodliwe dla mężczyzn.
Myślę, że w tym temacie wiek jest bardzo istotny. O ile mając takie a nie inne podejście do seksu jestem raczej przeciwniczką zbyt wczesnego rozpoczynania życia seksualnego uważam jednak, że zbyt długie zwlekanie niesie więcej szkody niż pożytku.
Inna kwestia to ogólna atrakcyjność i idące za nią powodzenie u płci przeciwnej. Poza tym mylne jest twierdzenie, że skoro był seks ale relacja nie przetrwała, to na pewno był to seks przygodny i kobieta się nie szanuje i/lub nie umie wybrać. W obecnych czasach coraz mniej osób chce wchodzić w poważne relacje (małżeństwa) w młodym wieku. Owszem, inaczej to trochę wyglądało to w czasach młodości naszych rodziców czy dziadków, kiedy śluby brało się dość wcześnie. Obecnie ludzie wchodzą w związki małżeńskie znacznie później, po studiach, kiedy juz są na 'swoim' czyli ok 30-stki. Zwlekanie z seksem do tego czasu mija się z jakimkolwiek celem czy sensem.
Ok, pewnie zaraz pojawi się opinia, że można wcześniej ale z jednym, jedynym dobrze wybranym. Tia... Żeby to było takie proste. W młodym wieku ludzie często jeszcze nie wiedzą czego chcą, nie są dojrzali, zwracają uwagę na inne rzeczy niż potem, z wiekiem. Jak obserwuję dzisiejszą młodzież, to największa weryfikacja relacji następuje w momencie decyzji o pójściu na studia, a potem ścieżki zawodowej/kariery, miejsca zamieszkania itd. Znam naprawdę bardzo niewiele par, które poznały w szkole średniej lub na początku studiów i są ze sobą dłużej niż 10 lat. Wydaje się, że to właśnie te późniejsze relacje są bardziej trwałe. W moim przedziale wiekowym czyli ok 40-stki, większość par, które pobrały się w wieku ok. 20l, jest już po rozwodzie. Są wyjątki ale to naprawdę wyjątki. Znacznie bardziej świadome i dojrzałe wydają się jednak związki par, które poznały się nieco później. Tu panowie znów zarzucają, że to nie miłość tylko rozsądek lub kalkulacja. Ja jednak się z tym absolutnie nie zgadzam. To, że ktoś wie czego chce, co jest dla niego ważne, a co mniej, nie wyklucza miłości. Wręcz przeciwnie.
Dlatego pomimo absuru rozumiem osoby, które chcą być pierwszym partnerem/partnerką i niech takich osób szukają. Bez sensu być w związku z kimś, kogo się nie szanuje czy ciągle czuje napięcie, zagrożenie itd. Jednak również uważam, że jeśli ktoś w wieku 25 czy 30 plus jest nadal dziewicą/prawiczkiem, to nie bez powodu i jest on dość ważny, a może nawet kluczowy. Podobnie jeśli ktoś zaczął życie seksualne -16 roku życia.