netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

tęsknota nie mija! a to już prawie rok

109 odpowiedzi19 389 wyświetleńzałożony przez Atelka, 29.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 110 z 110 ]

66

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
lilianna90 napisał/a:

Chocoshock piszesz w ten sam sposób-
" A jednak i tak nadal mam myśli, że byliśmy tak fajnie dopasowani, zgrani i że ciężko mi będzie odnaleźć kogoś komu tak zaufam, przed kim w pełni się otworzę. Tak więc co może być powodem?"
Zauważ, że tylko Ty tak to widzisz bo On nie. Inaczej dalej byście trwali razem. Ufałaś komuś kto najzwyczajniej nie chciał już z Tobą być, czy faktycznie nie znajdziesz nikogo innego komu będziesz mogła w ten sam sposób zaufać? Myślę dziewczyny, że stać Was na miłość, która płynie z dwóch stron, a nie tylko jednej. Jeżeli w pełni odbudujecie poczucie własnej wartości nie będziecie nawet dopuszczały do siebie myśli, żeby wrócić kiedykolwiek do ex.

Oj niestety ja to wiem, że on widocznie tak tego nie widział. Odczuwam obawę, że już przed nikim nie będę w stanie się tak otworzyć, zaufać. Na co dzień jestem bardzo otwartą osobą, kontaktową, ludzie lubią ze mną przebywać i przede wszystkim zwierzać się. A ja... hmm, raczej nie lubię o sobie mówić, wcielam się w rolę słuchacza smile Ale żeby kogoś tak blisko dopuścić tak jak jego to może być ciężko tongue

Atelka napisał/a:

hmmmmmmmmmmmmmm
kilka pomysłów miałam wink ale chyba faktycznie..
może chodzi o to, że kogoś "mam". kogoś kogo znam we wszystkich wersjach, w tej dobrej i tej złej. Taka kotwica życiowa, takie "nie jestem sama". Co z tego, że on mnie nie chce. Ja tego "mojego człowieka" w sercu i w głowie mam.
W dodatku to bezpieczna relacja. Bardziej mniej w tej sytuacji już nie zrani, może tak samo, tylko na inne sposoby. Właściwie to teraz sama się nim ranię, co już jest najwyższą formą zapewnienia sobie bezpieczeństwa.
Choco-co myślisz? Nie odzywa się w Tobie myśl o byłym, kiedy jesteś samotna i zwyczajnie on jest obiektem, do którego z automatu mózg wraca, bo jest nadpisany w pamięci operacyjnej? wink

Atelko, dokładnie tak jest ze mną, właśnie on jest tym obiektem do którego mój mózg wraca. Niby z kimś się spotykałam jakiś czas temu, niby było wszystko ok, starałam się przyzwyczaić, otworzyć. Przyszło co do czego, przestaliśmy się spotykać i bach, zalała mnie fala myśli o byłym. Dosłownie jakby ktoś przez kolejne dni lał na mnie wiadro z wodą. Nie było mi przykro, że z tamtym się skończyło, ja dalej i może z jeszcze większą siłą tęskniłam i myślałam o byłym! Na tę chwilę to zbytnio nawet nie pamiętam tego okresu spędzonego z tym nowym gościem. Jakby mój mózg bardzo słabo to zarejestrował.

67

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
chockoshock napisał/a:

Odczuwam obawę, że już przed nikim nie będę w stanie się tak otworzyć, zaufać.

To obawa wynikająca z rzeczywistych ograniczeń?
Wątpliwe,bo dalej piszesz:

Na co dzień jestem bardzo otwartą osobą, kontaktową, ludzie lubią ze mną przebywać i przede wszystkim zwierzać się.

Czy podświadomie otworzenie się do kogoś nowego kojarzysz ze "zdradą" byłego?

68

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Elle88 napisał/a:
chockoshock napisał/a:

Odczuwam obawę, że już przed nikim nie będę w stanie się tak otworzyć, zaufać.

To obawa wynikająca z rzeczywistych ograniczeń?
Wątpliwe,bo dalej piszesz:

Na co dzień jestem bardzo otwartą osobą, kontaktową, ludzie lubią ze mną przebywać i przede wszystkim zwierzać się.

Czy podświadomie otworzenie się do kogoś nowego kojarzysz ze "zdradą" byłego?

Wcześniej, owszem miałam takie odczucie przez dłuższy czas po rozstaniu, że jakikolwiek flirt czy chęć poznania faceta to "zdrada" byłego. Miałam w głowie taką blokadę, której sama nie mogłam wtedy pojąć tongue Teraz bardziej jest to obawa, że zwyczajnie nie natrafię na taką osobę która będzie tak dopasowana do mnie, będzie mi odpowiadała pod różnymi względami, że nie będę miała odczucia że z tym człowiekiem może mi wyjść fajny związek, nie będzie przyciągania. Jakoś zwyczajnie nie chce mi się poznawać potencjalnego partnera.

69

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Rozumiem, bo mnie tez się nie chce smile

Jak w rozmowie nie czuję porozumienia, tylko płytkie powierzchowne dialogi, to szybko się nudzę.
Albo muszą mnie połączyć z kimś wspólne zainteresowania albo podejście do życia - wbrew pozorom ja jestem "z innego świata" w sensie kompletnie nie czuje tej pogoni za emocjami i aby "się działo".
Drażni mnie też sztuczne 'wzbudzanie' emocji, 'podkręcanie' gdy samo z siebie to nie wynika - tzn. ani z dopasowania ani z rozmowy.

A to ostatnie, mam wrażenie, jest dość powszechne - ludzie nauczyli się "gierek" i je stosują między sobą. Tylko ja przez te gierki widzę i mnie to nudzi.

I taka dupa wink

A żeby zakończyć bardziej pozytywnie, to serio wierzę, że gdzieś jest ktoś kto rozumie pewne sprawy i myśli podobnie do mnie i że to faktycznie da się poczuć dość szybko.

70

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Elle88 napisał/a:

Rozumiem, bo mnie tez się nie chce smile

Jak w rozmowie nie czuję porozumienia, tylko płytkie powierzchowne dialogi, to szybko się nudzę.
Albo muszą mnie połączyć z kimś wspólne zainteresowania albo podejście do życia - wbrew pozorom ja jestem "z innego świata" w sensie kompletnie nie czuje tej pogoni za emocjami i aby "się działo".

Tu w pełni się z tobą zgadzam i o ile potrafię to po krótkiej rozmowie ocenić, to już w przypadku tego:

Elle88 napisał/a:

Drażni mnie też sztuczne 'wzbudzanie' emocji, 'podkręcanie' gdy samo z siebie to nie wynika - tzn. ani z dopasowania ani z rozmowy.

A to ostatnie, mam wrażenie, jest dość powszechne - ludzie nauczyli się "gierek" i je stosują między sobą. Tylko ja przez te gierki widzę i mnie to nudzi.

Nie jestem "świadomie" wyczulona. Podświadomie coś mi nie pasuje, ale chyba nie mam jeszcze na tyle doświadczenia żeby to szybko i trafnie określić, a co za tym idzie zrezygnować z dalszej zabawy. Staram sobie to jakoś tłumaczyć, poczekać jak się sprawy potoczą, choć gdzieś już tli się w mojej głowie mała lampka ostrzegawcza.

Elle88 napisał/a:

A żeby zakończyć bardziej pozytywnie, to serio wierzę, że gdzieś jest ktoś kto rozumie pewne sprawy i myśli podobnie do mnie i że to faktycznie da się poczuć dość szybko.

Szczerze to też w to wierzę, choć czasem zdarza się że ta moja wiara trochę maleje tongue Obym tylko nie musiała czekać nie wiadomo ile i przede wszystkim żebym tej osoby nie przegapiła smile

71

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Podłączam się pod obie wypowiedzi. Kiedyś byłam mega naiwna i leciałam na każdą radosną, samczą twórczość. Przez też czas po rozstaniu spotkałam się z trzema facetami, przy czy z jednym było coś więcej. Tych dwóch pozostałych otworzyło mi oczy.. Jeśli tak ma wyglądać poznawanie nowych ludzi i jeśli takich mam spotykać na drodze szukania kogoś, kogo pokocham to rysuje się hardkorowy szlak.

72

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Podłącze się jako tak męska reprezentacja.
Też uważnie przeczytałem wątek i stwierdzam że my faceci mamy z wami jednak ciężko big_smile

Zacznę w ogóle od pierwszego postu autorki. Piszesz, że wypełniłas już każdy możliwy punkt by zapomnieć o swoim eks, a właściwie dlaczego wasz związek umarł? Tego nie udało mi się wyszukać. Pomijam już fakt, że kręcił z inna na boku (co dla mnie jako strony męskiej jest rzeczą strasznie chamowatą). Zastanawiałas się czemu kręcił z inną?

Powiem tak. Moja ex nie potrafiła mnie spełniać jako faceta, wiec i ja przestałem spełniać ją jako kobietę. Nie chodzi o to, że chciałem się odegrac. Po prostu im bardziej mi okazywała, że jestem zwykły tym mniej czułem, że ona chce być najlepsza dla mnie.
Mówią, że kobieta zmienną jest. No właśnie, moja była do dziś nie dała mi znaku czego ona ode mnie oczekiwała (choć jak sama twierdziła w dniu w którym się rozstaliśmy dawały znaki). Raz miałem wrażenie, że mam być jej kolega, raz powiernikiem, raz kochankiem, a raz tylko dla jej czasu. Coś co nazywa się facet (w jej życiu) zostało podzielone na kilka różnych, wyszczegółnioncy grupy. Z czasem zacząłem się w nich gubić.
Może najwyczajniej w świecie nie pasowaliście do siebie względem światopoglądu i charakteru? Coś czego on móc chciał, zostaję przekazane przez bliższą mu kobietę?

73

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
emsi123 napisał/a:

Podłącze się jako tak męska reprezentacja.
Też uważnie przeczytałem wątek i stwierdzam że my faceci mamy z wami jednak ciężko big_smile

Zacznę w ogóle od pierwszego postu autorki. Piszesz, że wypełniłas już każdy możliwy punkt by zapomnieć o swoim eks, a właściwie dlaczego wasz związek umarł? Tego nie udało mi się wyszukać. Pomijam już fakt, że kręcił z inna na boku (co dla mnie jako strony męskiej jest rzeczą strasznie chamowatą). Zastanawiałas się czemu kręcił z inną?

Powiem tak. Moja ex nie potrafiła mnie spełniać jako faceta, wiec i ja przestałem spełniać ją jako kobietę. Nie chodzi o to, że chciałem się odegrac. Po prostu im bardziej mi okazywała, że jestem zwykły tym mniej czułem, że ona chce być najlepsza dla mnie.
Mówią, że kobieta zmienną jest. No właśnie, moja była do dziś nie dała mi znaku czego ona ode mnie oczekiwała (choć jak sama twierdziła w dniu w którym się rozstaliśmy dawały znaki). Raz miałem wrażenie, że mam być jej kolega, raz powiernikiem, raz kochankiem, a raz tylko dla jej czasu. Coś co nazywa się facet (w jej życiu) zostało podzielone na kilka różnych, wyszczegółnioncy grupy. Z czasem zacząłem się w nich gubić.
Może najwyczajniej w świecie nie pasowaliście do siebie względem światopoglądu i charakteru? Coś czego on móc chciał, zostaję przekazane przez bliższą mu kobietę?

Miło powitać przedstawiciela płci przeciwnej smile

Wiem dlaczego kręcił z inną. To było tak...
Jestem osobą dość zabawną i energiczną. Zawsze byłam. W ostatnim roku naszego związku podziało się jednak tak, że spadło na mnie wiele stresy, z którym nie potrafiłam sobie poradzić. W domu byłam tylko na weekendy, oczekiwałam od Niego, że zrozumie i ten czas, kiedy jestem w domu spędzi ze mną, podbuduje, no będzie dla mnie. On oczekiwał, że nic się nie zmieni i będzie jak zawsze. Ja byłam w czym przypominającym depresje, on był sfrustrowany, bo nagle miał w domu całkiem inną kobietę. W sierpniu przeprowadził ze mną poważną rozmowę, w której wytłumaczył mi jak się zmieniłam, jak jego to męczy - w dość ostrych i brutalnych słowach powiedział, że jak nic się nie zmieni to z nami koniec. Niestety, jeśli w tamtym okresie leżałam na deskach to ta rozmowa skopała mnie do reszty, rozłożyła na łopatki, pokonało mnie to. Nie był to motywacyjny kopniak. Byłam wtedy przekonana, że jestem beznadziejna i od ukochanego człowieka usłyszałam potwierdzenie. Nie umiałam z tym walczyć, chociaż starałam się. Ale ile można udawać. Poczułam się odepchnięta i usunęłam się w cień.

W tym czasie on rozwijał nową pasję okołosportową, gdzie poznał wiele kobiet, w tym kobietę z którą już wtedy kręcił i swoją aktualną. Nie mogłam się wtedy równać z dziewczyną, której zainteresowania tak idealnie szły w zgodzie z jego. Kiedy ja walczyłam sama ze sobą, szukałam starej siebie i się starałam ratować wszystko to, co się sypało oni wspólnie przeprowadzali głodówki i dumali nad wyższością naparu z pokrzywy. W domu miał smutną, zagubioną frustratkę tam kobiety, z którymi mógł zagłębiać się w nową pasję.

I tak to już poszło. Robiłam co umiałam. Szukałam tych punktów, które na nowo nas połączą, ale on już wtedy odpłynął tam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam o romansie, więc myślałam że jego nagłe ożywienie i radość w domu to wynik moich działań. Niestety nie było tak. Wyjeżdżali sobie razem na wyjazdy (o których mi mówił, w większym gronie, związane z nową pasją), gdzie ich relacja mogła się pogłębiać. Jak się dowiedziałam o tym, co między nimi się działo - nie wiedziałam co robić. Unieść się dumą? Przecież zdradził.. twierdzi, że seksu nie uprawiali. Walczyć? Jak??

Ale walczyłam. Przed jego wyprowadzką, takim ostatnim rozpaczliwym zrywem nawet poprosiłam, żeby tego nie robił. Roześmiał się.

Potem dowiadywałam się kolejnych rzeczy. Że np. nasz związek był tematem rozmów jego i tych panienek. Ja byłam rozkładana na czynniki pierwsze, debatowano jak jestem winna, jak się zmieniłam.. Że kiedy ja byłam w apogeum mojej prawie-ze-depresji on mnie zostawiał, jeździł tam i na maksa po całości flirtował z tą dziewczyną.

No i sobie poszedł. Potem utrzymywał kontakt, z czego ja się cieszyłam, bo dawało mi nadzieję. Tylko ile można żyć wzlotami (zadzwonił) i bolesnymi upadkami (o których nie chce opowiadać). Proponował terapie, żebyśmy dowiedzieli się dlaczego się rozstaliśmy. Spytałam, czy to znaczy że chce spróbować na nowo. Powiedział, że nie - nie chodzi o to, żebyśmy do siebie wrócili tylko zrozumieli co poszło nie tak. Powiedziałam twarde NIE (czego teraz bardzo żałuję) i starałam się ukrócić kontakt. Potem próbowałam na wszystkie, wymienione w pierwszym poście, sposoby o nim zapomnieć. Nie udało się. Jest gorzej codziennie.

A on - ma nową, z którą tworzy no.. rodzinę. Taką na wypasie, bo ona ma dziecko. Którym on się radośnie, ochoczo i z właściwym sobie oddaniem zajmuje.

Pozamiatane. Pozamiatane, prawda?

74 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-06 16:02:13)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Pozamiatane. Pozamiatane, prawda?

Prawda.

Tylko po tych dodatkowych informacjach o tym jak wyglądał wasz związek, a właściwie - od pewnego momentu - Twoje wyobrażenie o tym, że masz udany związek, rzuca nowe światło.
Nie byliście dopasowani pod względem wspólnych "zajawek", nie było dobrej komunikacji.

Szczerze - nie wiem za kim Ty tak tęsknisz, bo na pewno nie za 'idealnie dopasowanym partnerem', o którym tyle pisałaś na początku wątku..

EDIT: Jeszcze opis tego jak zareagował Twój eksio w momencie, który był pierwszym sprawdzianem waszego rzeczywistego dopasowania , jego zaangażowania - obwinianie Cię kiedy byłaś w dołku, a potem szukanie wrażeń na boku. Ty niestety poczucie winy łyknełaś, czujesz paradoksalnie, że to Ty JEGO zawiodłaś, a nie on Ciebie. Nie widzisz, że coś tutaj nie gra?

Może miałaś chłopaka od seksu, miłego spędzania czasu i fajnie się przy nim czułaś, ale do przyjaciela i partnera to mu daleko.
Byc może- a wiele na to wskazuje- jest taki przy tej drugiej kobiecie. Ale i tu, wbrew temu co myślisz, nie ma Twojej winy- tak się zachowuje mężczyzna gdy kocha.
Myślisz, że opiekowanie się nie swoim (!) dzieckiem to dla niego prosta sprawa? Teraz być może tak, bo jest zakochany, ale jeśli mu taka drobna "niedogodność" nie przeszkadza, a nie potrafił poradzić sobie z Twoim dołkiem, to Cię nie kochał już dawno, ale żeby poczuć się lepiej wcisnął Ci poczucie winy.

Chociaż nie dałby rady Ci go wcisnąć, gdybyś nie była na to podatna..

75 Ostatnio edytowany przez Atelka (2015-12-06 16:11:13)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Elle88 napisał/a:

Pozamiatane. Pozamiatane, prawda?

Prawda.

Tylko po tych dodatkowych informacjach o tym jak wyglądał wasz związek, a właściwie - od pewnego momentu - Twoje wyobrażenie o tym, że masz udany związek, rzuca nowe światło.
Nie byliście dopasowani pod względem wspólnych "zajawek", nie było dobrej komunikacji.

Szczerze - nie wiem za kim Ty tak tęsknisz, bo na pewno nie za 'idealnie dopasowanym partnerem', o którym tyle pisałaś na początku wątku..

Elle, tylko że to było ostatnie 10 miesięcy. Wcześniej było inaczej. On odpływał ode mnie a ja tego nie chciałam zauważać. Masz rację, nie było dobrej komunikacji. Zrobiłam całą masę głupich rzeczy, które chciałabym cofnąć, powiedziałam mnóstwo słów, których teraz żałuję. Myślałam, że w długim związku bywa tak, że czasem jest naprawdę źle, ale można to ogarnąć. No widać nie zawsze.

Tęsknię za nim do zwariowania. I kocham go. No i na razie chyba nic mi nie zgasi tej małej nadziei, że jeszcze do siebie wrócimy. Może sama w końcu zgaśnie. Poddaje się. Prawdopodobnie jestem emocjonalnie mocno zryta. Tacy też jakoś żyją.

Będę jeszcze jakiś czas opłakiwać, a potem.. no potem już nie będę.

Dot. edit wink
"Jeszcze opis tego jak zareagował Twój eksio w momencie, który był pierwszym sprawdzianem waszego rzeczywistego dopasowania , jego zaangażowania - obwinianie Cię kiedy byłaś w dołku, a potem szukanie wrażeń na boku. Ty niestety poczucie winy łyknełaś, czujesz paradoksalnie, że to Ty JEGO zawiodłaś, a nie on Ciebie. Nie widzisz, że coś tutaj nie gra?"

No nie gra.

"Może miałaś chłopaka od seksu, miłego spędzania czasu i fajnie się przy nim czułaś, ale do przyjaciela i partnera to mu daleko."

Jeden raz tak zawiódł. Wcześniej był partnerem, serio.

"Byc może- a wiele na to wskazuje- jest taki przy tej drugiej kobiecie. Ale i tu, wbrew temu co myślisz, nie ma Twojej winy- tak się zachowuje mężczyzna gdy kocha.
Myślisz, że opiekowanie się nie swoim (!) dzieckiem to dla niego prosta sprawa? Teraz być może tak, bo jest zakochany, ale jeśli mu taka drobna "niedogodność" nie przeszkadza, a nie potrafił poradzić sobie z Twoim dołkiem, to Cię nie kochał już dawno, ale żeby poczuć się lepiej wcisnął Ci poczucie winy."

To po zdradzie, po wyprowadzce już wykrzyczał mi kiedyś w rozmowie, że ta zdrada z tą dziewczyną, uświadomiła mu, że to mnie kocha (?). A potem, jak mu to już się uświadomiło, to się wyprowadził hmm

"Chociaż nie dałby rady Ci go wcisnąć, gdybyś nie była na to podatna.."
Mhmm.. czuję się winna. Nie warta tej miłości, którą sobie "Uświadomił". Nie warta tego, żeby się dla mnie starać. Może faktycznie za mało dawałam siebie w tym wszystkim, a ten czas kiedy byłam w dołku i byłam totalnie skupiona na sobie był kroplą, gwoździem, ostatnim machnięciem topora hmm

76

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Edytowałam - doczytaj.

Jestem zdania, że mocno go idealizujesz.
Wierzę, że było fajnie na początku, ale potem oboje- powtarzam OBOJE po drodze popełniliście wiele błędów, tylko że on zrobił coś więcej niż "błąd" - przestał Cię kochać, a Ty popełniałaś swoje z paniki i obawy by go nie stracić. Dwie różne sprawy, dwa różne powody.

Rozumiem, że potrzebujesz przejść teraz żałobę, ale w międzyczasie powinnaś pozbywać się złudzeń i iluzji n/t tego jak świetnie byliście dopasowani. Byliście, do momentu aż czas i sytuacje nie pokazały, że wasze dopasowanie było powierzchowne, ale nie chcesz narazie przyjąć tego do wiadomości.

77

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Elle88 napisał/a:

Edytowałam - doczytaj.

Jestem zdania, że mocno go idealizujesz.
Wierzę, że było fajnie na początku, ale potem oboje- powtarzam OBOJE po drodze popełniliście wiele błędów, tylko że on zrobił coś więcej niż "błąd" - przestał Cię kochać, a Ty popełniałaś swoje z paniki i obawy by go nie stracić. Dwie różne sprawy, dwa różne powody.

Rozumiem, że potrzebujesz przejść teraz żałobę, ale w międzyczasie powinnaś pozbywać się złudzeń i iluzji n/t tego jak świetnie byliście dopasowani. Byliście, do momentu aż czas i sytuacje nie pokazały, że wasze dopasowanie było powierzchowne, ale nie chcesz narazie przyjąć tego do wiadomości.

dopisałam w odpowiedzi wink

Elle, 50% szans że masz racje. 50% że racje mam ja i straciłam coś naprawdę dobrego.
Mam nadzieję, że gdzieś w marcu czy kwietniu napiszę Ci tu, że racja była po Twojej stronie.

ps. a jeszcze większą, że po mojej i jednak wróciliśmy do siebie. Głupia ja.

78

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

No, nie chcesz widzieć faktów, ale na to już nic nie poradzę wink

Tak jak pisałam wcześniej - teraz widzę, że trafnie - Tobie to tkwienie w swoich iluzjach do czegoś najwyraźniej potrzebne. Zapewne w ten sposób odrobinę mniej boli, niż gdybyś się miała z faktami ostatecznie pogodzić i porzucić nadzieję, która w istocie nie jest niczym innym jak komunikatem od podświadomości, że sama nie wierzysz w to co chcesz wierzyć. W tym przypadku słusznie.

79

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Edytowałam - doczytaj.

Jestem zdania, że mocno go idealizujesz.
Wierzę, że było fajnie na początku, ale potem oboje- powtarzam OBOJE po drodze popełniliście wiele błędów, tylko że on zrobił coś więcej niż "błąd" - przestał Cię kochać, a Ty popełniałaś swoje z paniki i obawy by go nie stracić. Dwie różne sprawy, dwa różne powody.

Rozumiem, że potrzebujesz przejść teraz żałobę, ale w międzyczasie powinnaś pozbywać się złudzeń i iluzji n/t tego jak świetnie byliście dopasowani. Byliście, do momentu aż czas i sytuacje nie pokazały, że wasze dopasowanie było powierzchowne, ale nie chcesz narazie przyjąć tego do wiadomości.

dopisałam w odpowiedzi wink

Elle, 50% szans że masz racje. 50% że racje mam ja i straciłam coś naprawdę dobrego.
Mam nadzieję, że gdzieś w marcu czy kwietniu napiszę Ci tu, że racja była po Twojej stronie.

ps. a jeszcze większą, że po mojej i jednak wróciliśmy do siebie. Głupia ja.

Atelka, a czemu tak naprawdę chciałabyś jego powrotu skoro nie dał ci odpowiedniego wsparcia kiedy było ci najbardziej potrzebne? Gorzej, on doprowadził do tego, że to ty obwiniasz siebie za tamten czas i za to, że poleciał w ramiona innej dziewczyny.
Wiesz, pomimo tego że mój były dalej siedzi mi w głowie i moje rozstanie nie było wynikiem znalezienia sobie nowego obiektu, to szczerze zastanowiłabym się BARDZO nad ewentualnym powrotem z ukierunkowaniem swoich myśli na niedopuszczenie go z powrotem do swojego życia. Na szczęście wiem, że nie będę musiała nad tym myśleć i znów wszystkiego analizować.

W swojej wizji jego idealnej osoby powinnaś nie zapominać o tym ostatnim czasie jak cię potraktował. Może po prostu przyjmij teraz taką postawę, że będziesz myśleć/mówić na siłę: "już nigdy nie będziemy razem". Może to banalne, ale warto spróbować.

80

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Atelko dałaś sobie wkręcić, że za całe zło w waszym związku odpowiedzialna jesteś Ty. Każdy kij ma dwa końce, ale akurat tym ostatecznym końcem okazał się Twój ex. Bo gdyby nie nowa panienka nie odszedł by od "sfrustrowanej, niezadowolonej, pogrążonej w depresji ukochanej". Więc chyba powinno być dla Ciebie jasne, że powodem odejścia nie byłaś Ty tylko nowa kobieta- powiew, świeżości, to zrozumienie, które było u Was na początku związku itd. Gdyby mu było tak źle fatalnie to odszedł by wcześniej. A to, że Cię kocha i przy nowej sobie to uzmysłowił, ale już nie możecie próbować to jedna wstrętna próba (zresztą udana) manipulacji!! Atelko poważnie nie widzisz tego? Z nieznanych mi powodów tak kurczowo złapałaś się tego człowieka, że teraz boisz się go puścić. Co musiałoby się takiego stać żebyś pozwoliła sobie na nowe życie? Dla mnie to już nie była miłość, ale uzależnienie- u siebie zdiagnozowałam taką samą przypadłość, ale udało mi się to dopiero jak się z tego wyleczyłam i odstawiłam mojego ex na dobre.

81

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Jesteś na prawdę autorko jedną z nielicznych kobiet, która po takim czasie jeszcze coś przeżywa. Moja ex w 1,5tyg po rozstaniu potrafiła już przejść przez ręce starszego od siebie faceta smile)

Co tu dużo pisać. Idealizujesz faceta z którym praktycznie nic cię nie łączyło, nie mieliście wspólnych pasji (bardzo ważny element) a z chwilą i nawet czas się posypał. Widocznie potrzebował ułożyć zwiazek pod siebie, a nie pod was. Nadal odpowiada ci taki egoistyczny typ faceta? Musisz w końcu wziać się w garść i szukać facetów kompletnie przeciwnych do twojego byłego. Inaczej będzesz wiecznie chodzić nieszczęśliwa

82 Ostatnio edytowany przez Atelka (2015-12-07 17:15:55)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

zagadkowy klon mojej wypowiedzi tu był. usunęłam smile

83

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

"Może po prostu przyjmij teraz taką postawę, że będziesz myśleć/mówić na siłę: "już nigdy nie będziemy razem". Może to banalne, ale warto spróbować." - choco, spróbuję wink

"Z nieznanych mi powodów tak kurczowo złapałaś się tego człowieka, że teraz boisz się go puścić. Co musiałoby się takiego stać żebyś pozwoliła sobie na nowe życie? Dla mnie to już nie była miłość, ale uzależnienie- u siebie zdiagnozowałam taką samą przypadłość, ale udało mi się to dopiero jak się z tego wyleczyłam i odstawiłam mojego ex na dobre."

lilianna - no właśnie. odstawiam niniejszym exa na dobre!



"Jesteś na prawdę autorko jedną z nielicznych kobiet, która po takim czasie jeszcze coś przeżywa. Moja ex w 1,5tyg po rozstaniu potrafiła już przejść przez ręce starszego od siebie faceta smile)

Co tu dużo pisać. Idealizujesz faceta z którym praktycznie nic cię nie łączyło, nie mieliście wspólnych pasji (bardzo ważny element) a z chwilą i nawet czas się posypał. Widocznie potrzebował ułożyć zwiazek pod siebie, a nie pod was. Nadal odpowiada ci taki egoistyczny typ faceta? Musisz w końcu wziać się w garść i szukać facetów kompletnie przeciwnych do twojego byłego. Inaczej będzesz wiecznie chodzić nieszczęśliwa"

Emsi, jakieś trzy miesiące po rzuceniu też przeszłam przez ręce starszego faceta hmm

Łączyły nas pasje, ale on je nagle zmienił. Bywa. Zresztą ja też - moją nową pasją stało się wtedy użalanie nad sobą wink

Stan na dzisiaj - poddaje się. Nie chce mnie to nie. Bez łaski wink Zero kontaktu, zero sprawdzania różnych takich tam na fb, zero myślenia, wybierania prezentu dla niego na rychłe urodziny (taaaaak.. wybierałam). Koniec. Zamknięty rozdział. Nowa ja.
Dziękuję wszystkim za wszystkie smyrania po głowie i słuszne kopniaki. Ta mieszanka pomogła. Dziękuję! 

ps. aż do następnego razu pewnie, ale może nie tym razem wink może tym razem się uda (?!)

84 Ostatnio edytowany przez TenObcy (2015-12-07 21:10:49)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Emsi

Myślę, że dla kobiety ,,przejść przez ręce faceta'' to jedna z łatwiejszych (technicznie) rzeczy do zrobienia.

85

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
TenObcy napisał/a:

Emsi

Myślę, że dla kobiety ,,przejść przez ręce faceta'' to jedna z łatwiejszych (technicznie) rzeczy do zrobienia.

Dokładnie tak. Wbrew pozorom psychicznie też. Emocjonalnie też. Potem tylko psychicznie i emocjonalnie jest nieciekawie.

86 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-12-07 22:51:20)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
TenObcy napisał/a:

Emsi

Myślę, że dla kobiety ,,przejść przez ręce faceta'' to jedna z łatwiejszych (technicznie) rzeczy do zrobienia.

Nie wiem co to znaczy "przejść przez ręce faceta", bo kobiety w naszej szerokości geograficznej od dawna mają prawo do samostanowienia, do własnych poglądów i mogą kierować się wolną wolą dokonując wyborów. To, że Autorka wątku przyznaje się do tego, iż w czasie roku tej wielkiej tęsknoty, nawiązała nowe relacje z trzema mężczyznami, z których  temu najczęściej wymienianemu pozwoliła "przejść, przez ręce", był jednym z elementów Jej opowieści, który zasiał moje poważne obawy, czy rzeczywiście uczucie, którego doświadcza jest bezbrzeżną tęsknotą...

87

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
aurora borealis napisał/a:
TenObcy napisał/a:

Emsi

Myślę, że dla kobiety ,,przejść przez ręce faceta'' to jedna z łatwiejszych (technicznie) rzeczy do zrobienia.

Nie wiem co to znaczy "przejść przez ręce faceta", bo kobiety w naszej szerokości geograficznej od dawna mają prawo do samostanowienia, do własnych poglądów i mogą kierować się wolną wolą dokonując wyborów. To, że Autorka wątku przyznaje się do tego, iż w czasie roku tej wielkiej tęsknoty, nawiązała nowe relacje z trzema mężczyznami, z których  temu najczęściej wymienianemu pozwoliła "przejść, przez ręce", był jednym z elementów Jej opowieści, który zasiał moje poważne obawy, czy rzeczywiście uczucie, którego doświadcza jest bezbrzeżną tęsknotą...

Z pierwszą częścią wypowiedzi się zgadzam.
A z drugą było tak - zdradził, zostawił, wyłam do księżyca, chciałam naprawiać, odpychał, łapałam oddech - on się znowu po kumpelsku odzywał. Nie wiedziałam na czym stoję, kim jestem jaka jestem - ocena własnej wartości mocno ujemna. Odezwał się chłopak, którego znałam kilka lat - taki kumpel, kilka spotkań czysto platonicznych, wiele rozmów. Powiedział, że przez te wszystkie lata był we mnie zakochany - karmiłam się tym, to ludzkie, chociaż teraz mi wstyd, bo jednak trochę małe. Spotkaliśmy się, przespaliśmy się.. Spędziliśmy jeszcze potem sporo czasu ze sobą.. no i nie radziłam sobie ze sobą. Próbowałam ze wszystkich sił zapomnieć i wtopić się w jego uczucie, uratować się jego zainteresowaniem. Wiem, no teraz wiem, że głupio. Kiedy uświadomiłam sobie, że na jedno kiwnięcie byłego pobiegłabym do niego boso przez pineski (nie było wydarzenia, które by spowodowało taką refleksję, po prostu spotkałam się sama ze sobą) najdelikatniej jak to możliwe (chyba mi się udało) zakończyłam tamtą relację przywracając ja do relacji kumpelskiej.

Drugi gość się odezwał ot tak, bo mnie skądś tam pamiętał. Długo rozmawialiśmy przez telefon, spotkaliśmy się, pocałowaliśmy się i już żałowałam. Koniec tej relacji.

Trzecia relacja jest już tak ekstremalnie dziwna, że nie będę wdawać się w szczegóły. Zero kontaktu intymnego. 

Takie to oto są te moje relacje z trzema mężczyznami. Może masz rację, że seks z jednym z nich jest dowodem że moja wielka tęsknota to pic na wodę. Sama nie wiem. Pewnie Elle ma rację - sama sobie projektuje to wspaniałe życie z byłym i tą wielką tęsknotę, bo pewnie coś mi to daje. W każdym razie teraz jestem jej wierna wink

Aha, i nie żałuję tego pierwszego. To okrutne, ale przy nim przypomniałam sobie, że mogę jeszcze czuć się jak kobieta. Bo przy eksie nie czułam się tak od daaaawna. Pokochałam go na jakiś bardzo pokręcony sposób i żałuję, że to wszystko zdarzyło się między nami wtedy a nie za xx miesięcy/lat kiedy będę wyleczona, radosna i szczęśliwa a eksa będę pamiętała jako nienajważniejszy epizod z przeszłości.

A swoją drogą, przypomniało mi to w jaką kobietę zamieniłam się przy eksie, jak się w tym kontekście czułam sprowadzona do parteru.  Za czym ja tęsknie, serio...?!

88

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Szczerze, Antelka, tego się już słuchać nie chce. Bredzisz i bredzisz o tym byłym, tak jakby tam coś wyjątkowego było. Zajmij się czymś konstruktywnym, to od razu krew ci się przepompuje i zejdziesz na ziemię. On jest z inną, ją wybrał, nie ciebie. Daj mu i sobie żyć.

89 Ostatnio edytowany przez TenObcy (2015-12-08 00:01:36)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Nie rozumiem.

Z jednej strony o kobietę trzeba zabiegać, dbać, starać się, dopieszczać, cieszyć, zabawiać, kochać... SMSy, uśmiechy, kwiaty, prezenty, bliskość...
Jak tego nie ma, to kobieta najpierw przysycha, a potem znajduje innego, zdradza, odchodzi.

Z drugiej, trzyma się jak rzep psiego ogona, wzdycha, tęskni, pragnie, cierpi. Jak tylko może, owija się jak wąż wokół szyi i dusi. Jak bluszcz...
Im gorszy facet, bardziej odległy, bardziej obojętny, złośliwy, większy łajdak, dupek, bajerant i kobieciarz tym bardziej go kocha.
Może uschnąć na wiór, może się puścić z przyjacielem, ale i tak wróci i będzie tęsknić.

Być może przerysowuję, ale kontrast i tak jest widoczny.
O co tu chodzi?

90 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-12-08 00:29:28)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Trzy miesiące po rozstaniu z ukochanym pojawił się ktoś inny, kto nie pachniał jak Twój Prince Blue. To jedno.
A gdy ex się do Ciebie odezwał z jakąś pierdułką - natychmiast zbystrzałaś, mimo, że prowadzałaś się już z tym nowym...
Moim zdaniem, w tamtym czasie nie byłaś fair w stosunku do obu, usiłując złapać "dwie sroki za ogon".
Każdy z Twoich nowych przyjaciół okazał się niewypałem i dlatego (między innymi) tak chętnie wracasz do przeszłości.
Pomyśl, że gdyby ten, przez którego "dłonie przeszłaś" trzy miesiące po rozstaniu okazał się strzałem w dziesiątkę, to najpewniej dziś z trudem przypominałabyś sobie o eksiu... 

Atelka napisał/a:

Za czym ja tęsknie, serio...?!

Według mnie (co pisałam już dużo wcześniej) Ty nie tęsknisz za Nim. Tęsknisz raczej za czasem, w którym mimo poważnych problemów w Waszej relacji czułaś, że jesteś "w związku" i to dawało Ci komfort "zajętości". Twój prawdziwy problem odkryłaś w niedawnym dialogu z Elle. Jest nim lęk przed spotkaniem z samą sobą, przed zmierzeniem się z rzeczywistością, w której Twoje istnienie, Twoja wartość nie jest zależna od decyzji, którą podjął ktoś inny zdradzając Cię i wiążąc się z kobietą, która go zafascynowała i z którą od roku pomyślnie mu się układa. Czasem wolimy czepiać się iluzji, zahibernować w oczekiwaniu na powrót kogoś, kto bardzo daleko odszedł już od nas, tylko dlatego, by odwlec moment zderzenia z prawdą o sobie i o tym kimś...

91 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2015-12-08 00:31:21)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:

Za czym ja tęsknie, serio...?!

Nie o obiekt tęsknoty tutaj chodzi, ale o samo uczucie tęsknoty, które jest dla ciebie boleśnie znajome.
Paradoksalnie odczuwasz uczucie miłości wtedy, gdy go nie ma, a nie wówczas, gdy jest.

Gdy w dzieciństwie zabraknie akceptacji, troski i ciepła, to w dorosłym życiu ich brak chociaż bolesny jest bardzo pożądany przez podświadomość. Zrozumiesz to a pozbędziesz się tej destrukcji ze swojego życia.

92

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
kitkaoskara napisał/a:
Atelka napisał/a:

Za czym ja tęsknie, serio...?!

Nie o obiekt tęsknoty tutaj chodzi, ale o samo uczucie tęsknoty, które jest dla ciebie boleśnie znajome.
Paradoksalnie odczuwasz uczucie miłości wtedy, gdy go nie ma, a nie wówczas, gdy jest.

Gdy w dzieciństwie zabraknie akceptacji, troski i ciepła, to w dorosłym życiu ich brak chociaż bolesny jest bardzo pożądany przez podświadomość. Zrozumiesz to a pozbędziesz się tej destrukcji ze swojego życia.

Tak, dokładnie tak:)

A co do zarzutów TenObcy, że kobiety biegają za "oprawcami", a porządnych olewają- nie pomyślałeś, że oni zanim stanął się dupkami zachowują się jak porządni faceci? A kiedy dziewczyna się zakocha to wychodzi z nich prawdziwe ja. I wtedy już nie tak łatwo się "odkochać". Równie dobrze można wam zarzucić, że wybieracie łatwe dziewczyny a tych porządnych nie chcecie. Twoja wypowiedź jest absurdalnie głupia. Typowy tekst faceta, który żywi urazę do płci przeciwnej bo dziewczyna wróciła do swojego okropnego byłego, a Ty rycerz na białym koniu chciałeś ją wybawić z opresji.

93

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:

Trzecia relacja jest już tak ekstremalnie dziwna, że nie będę wdawać się w szczegóły. Zero kontaktu intymnego.

Z mojego doświadczenia wynika że najlepsze relacje miałem z dziewczynami z którymi nie miałem seksu. Tylko przytulaliśmy się i całowaliśmy się. To była największa więź jaką mieliśmy, bardzo fajnie spędzany czas, wielka przyjaźń, rozmowy. Ona wyjechała i dlatego straciliśmy kontakt.

Nie sądzę że powinnaś rezygnować z poznawania chłopaków którzy bardzo lubią z tobą być ale nie potrzebują seksu. Możesz to robić z powodzeniem niezależnie od tego czy ten chłopak wróci do ciebie czy nie.

94

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
kitkaoskara napisał/a:
Atelka napisał/a:

Za czym ja tęsknie, serio...?!

Nie o obiekt tęsknoty tutaj chodzi, ale o samo uczucie tęsknoty, które jest dla ciebie boleśnie znajome.
Paradoksalnie odczuwasz uczucie miłości wtedy, gdy go nie ma, a nie wówczas, gdy jest.

Gdy w dzieciństwie zabraknie akceptacji, troski i ciepła, to w dorosłym życiu ich brak chociaż bolesny jest bardzo pożądany przez podświadomość. Zrozumiesz to a pozbędziesz się tej destrukcji ze swojego życia.

Wiem, właśnie dokładnie to sobie uświadomiłam. Teraz muszę sama z tym pobyć, pomyśleć jak złamać schemat.

To jest niezwykle miłe uczucie, kiedy obcy w sumie ludzie chcą, tak jak Wy, pomóc. Dziękuję Wam bardzo, bo pomogliście.

Lifrinat - Tobie też dziękuję big_smile Jak to wczoraj przeczytałam to po standardowej złości, przewidywalnym smutku, przyszło absolutne zrozumienie. Racja, smęcę tu strasznie wink I właśnie Twój komentarz sprawił, że już mam dość wink Skorzystam z kilku rad i wszystkich autoodkryć, do których dzięki Wam doszło. Czas się otrząsnąć, naprawdę, już czas.

95

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
aurora borealis napisał/a:

Jest nim lęk przed spotkaniem z samą sobą, przed zmierzeniem się z rzeczywistością, w której Twoje istnienie, Twoja wartość nie jest zależna od decyzji, którą podjął ktoś inny zdradzając Cię i wiążąc się z kobietą, która go zafascynowała i z którą od roku pomyślnie mu się układa. Czasem wolimy czepiać się iluzji, zahibernować w oczekiwaniu na powrót kogoś, kto bardzo daleko odszedł już od nas, tylko dlatego, by odwlec moment zderzenia z prawdą o sobie i o tym kimś...

wiesz to Ty aurorko, wie to Elle, wiem ja i pewno dość dużo innych osób wink
czy uwierzy w to autorka? i zechce skorzystać?

96

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
in_ka napisał/a:

czy uwierzy w to autorka? i zechce skorzystać?

zechce wink

97

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Atelka jak tam się czujesz? Jak humor?

U mnie dziś mija rok odkąd zarejestrowałam się na tym forum. Stwierdziłam, że dobrze by było coś napisać jak minął mi ten czas, jak podnosiłam się po rozstaniu. Ale... dziś też akurat był dzień kiedy go spotkałam. A teraz czuję jak powoli zbiera mi się na płacz. Późnym wieczorem pewnie mnie to czeka, bardzo bardzo dawno tego nie robiłam, w sumie po rozstaniu też praktycznie nie płakałam. Dziś chyba wszystko już się we mnie skumulowało.
Kiedy go zobaczyłam przywitał się ze mną, usiedliśmy z dala od siebie. Byłam pewna, że nie odezwie się do mnie pierwszy. W końcu ja się na to zebrałam, usiadłam obok, pogadaliśmy, niby wszystko ok, miło, ale bardzo dziwnie. Powiedział, że praktycznie cały czas siedzi w Niemczech, wrócił 2 tygodnie temu, a w najbliższym czasie planuje przeprowadzić się na stałe do Holandii jeśli się uda. Chciał ostatnio do mnie napisać, ale jednak zrezygnował.

Ech jakie to wszystko bezsensu, mieliśmy wspólne plany na przyszłość, co prawda uwzględniał w nich wyjazdy za granicę, ale jakoś do końca łudziłam się że może jednak zrozumie, że pieniądze to nie wszystko a takie życie jedynie ciężką pracą to nie życie, że są ważniejsze rzeczy jak kochająca osoba, rodzina, a pieniądze raz są a raz ich nie ma.
Kiedy powiedział o tej przeprowadzce to od razu przypomniały mi się jego słowa kiedy mówił rok temu, że nie chce być ze mną, bo chce wyjechać za granicę na dłużej lub być może na stałe. Próbowałam go jakoś wtedy przekonać, ale był nieugięty, w końcu powiedział że nic do mnie nie czuje - być może mówił prawdę a być może powiedział to z tego względu na to żebym nie robiła sobie nadziei, nie żyła w oczekiwaniu na niego... Z resztą sam tak wtedy powiedział, że co wtedy kiedy on wyjedzie np na 3 lata, że nie mogę marnować sobie życia i czekać na niego, tak samo było kiedy powiedziałam, że być może wyjadę z nim, że nie koniecznie muszę żyć tu w Polsce. Wtedy kłamałam, on o tym wiedział, bo zawsze jak rozmawialiśmy na ten temat to znał moje plany, marzenia, wiedział że wolałabym żyć tu, z resztą sam pisał, że po to się tyle uczyłam żeby tu w Polsce pracować. Później jeszcze weszłam na jego fb i przeczytałam fragment rozmowy z jakąś koleżanką, której pisał że się rozstaliśmy dlatego że on wiąże przyszłość z wyjazdami za granicę, ona zapytała że czemu w takim razie ja nie mogę z nim też wyjechać, a on jej na to że po prostu ja się do takiej pracy nie nadaję, nie dałabym rady przede wszystkim zdrowotnie - tu miał 100% racji, tak było. Wtedy po waszych tłumaczeniach powiedziałam sobie ok, nie kocha mnie już, napisał to, trudno. Tym bardziej, że w ciągu tego roku wydawało mi się, że jednak siedzi tutaj w Polsce i że znalazł sobie pracę tu, więc myślałam że te wyjazdy na dłużej za granicę wymyślił wtedy po to żebym dała sobie z nim spokój i odczepiła od niego. Po dzisiejszej rozmowie wiem, że tak nie było, większość czasu był naprawdę tam.
Nie potrzebnie to teraz rozdrapuję ale nic na to nie poradzę, on wybrał jak chce żyć nie mogę mieć mu tego za złe. Tylko cholernie mi przykro, że takiego wyboru dokonał.
Musiałam to tu napisać, wygadać się. Przepraszam Atelka, że w twoim wątku, mam nadzieję że nie masz mi tego za złe smile

98

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
chocoshock napisał/a:

Atelka jak tam się czujesz? Jak humor?

U mnie dziś mija rok odkąd zarejestrowałam się na tym forum. Stwierdziłam, że dobrze by było coś napisać jak minął mi ten czas, jak podnosiłam się po rozstaniu. Ale... dziś też akurat był dzień kiedy go spotkałam. A teraz czuję jak powoli zbiera mi się na płacz. Późnym wieczorem pewnie mnie to czeka, bardzo bardzo dawno tego nie robiłam, w sumie po rozstaniu też praktycznie nie płakałam. Dziś chyba wszystko już się we mnie skumulowało.
Kiedy go zobaczyłam przywitał się ze mną, usiedliśmy z dala od siebie. Byłam pewna, że nie odezwie się do mnie pierwszy. W końcu ja się na to zebrałam, usiadłam obok, pogadaliśmy, niby wszystko ok, miło, ale bardzo dziwnie. Powiedział, że praktycznie cały czas siedzi w Niemczech, wrócił 2 tygodnie temu, a w najbliższym czasie planuje przeprowadzić się na stałe do Holandii jeśli się uda. Chciał ostatnio do mnie napisać, ale jednak zrezygnował.

Ech jakie to wszystko bezsensu, mieliśmy wspólne plany na przyszłość, co prawda uwzględniał w nich wyjazdy za granicę, ale jakoś do końca łudziłam się że może jednak zrozumie, że pieniądze to nie wszystko a takie życie jedynie ciężką pracą to nie życie, że są ważniejsze rzeczy jak kochająca osoba, rodzina, a pieniądze raz są a raz ich nie ma.
Kiedy powiedział o tej przeprowadzce to od razu przypomniały mi się jego słowa kiedy mówił rok temu, że nie chce być ze mną, bo chce wyjechać za granicę na dłużej lub być może na stałe. Próbowałam go jakoś wtedy przekonać, ale był nieugięty, w końcu powiedział że nic do mnie nie czuje - być może mówił prawdę a być może powiedział to z tego względu na to żebym nie robiła sobie nadziei, nie żyła w oczekiwaniu na niego... Z resztą sam tak wtedy powiedział, że co wtedy kiedy on wyjedzie np na 3 lata, że nie mogę marnować sobie życia i czekać na niego, tak samo było kiedy powiedziałam, że być może wyjadę z nim, że nie koniecznie muszę żyć tu w Polsce. Wtedy kłamałam, on o tym wiedział, bo zawsze jak rozmawialiśmy na ten temat to znał moje plany, marzenia, wiedział że wolałabym żyć tu, z resztą sam pisał, że po to się tyle uczyłam żeby tu w Polsce pracować. Później jeszcze weszłam na jego fb i przeczytałam fragment rozmowy z jakąś koleżanką, której pisał że się rozstaliśmy dlatego że on wiąże przyszłość z wyjazdami za granicę, ona zapytała że czemu w takim razie ja nie mogę z nim też wyjechać, a on jej na to że po prostu ja się do takiej pracy nie nadaję, nie dałabym rady przede wszystkim zdrowotnie - tu miał 100% racji, tak było. Wtedy po waszych tłumaczeniach powiedziałam sobie ok, nie kocha mnie już, napisał to, trudno. Tym bardziej, że w ciągu tego roku wydawało mi się, że jednak siedzi tutaj w Polsce i że znalazł sobie pracę tu, więc myślałam że te wyjazdy na dłużej za granicę wymyślił wtedy po to żebym dała sobie z nim spokój i odczepiła od niego. Po dzisiejszej rozmowie wiem, że tak nie było, większość czasu był naprawdę tam.
Nie potrzebnie to teraz rozdrapuję ale nic na to nie poradzę, on wybrał jak chce żyć nie mogę mieć mu tego za złe. Tylko cholernie mi przykro, że takiego wyboru dokonał.
Musiałam to tu napisać, wygadać się. Przepraszam Atelka, że w twoim wątku, mam nadzieję że nie masz mi tego za złe smile

Choco, słońce, nie pytaj nawet czy mam Ci za złe.
Choco, to będzie nieterapeutyczne pytanie, ale nie myślisz, że skoro wyszły takie informacje, że Twoje emocje i jego emocje  były i są takie jak piszesz, to czy może rozważasz.. no.. powrót? Jakieś odrestaurowanie relacji?

U mnie wzloty i upadki. Dzisiaj upadek. Ale już o tym nie piszę na bo myślę, że to już dla innych nudne i żałosne. Nawet dla mnie to nudne i żałosne. Ale jest jak i jest i godzę się z tym, że aktualnie jedyny związek jaki mogłabym stworzyć to tylko z nim. Na razie to jest prawda. Jeśli z tym walczę to jest gorzej. Jak puszczam, godzę się z tym, to mi lżej. On się nawet odezwał ostatnio. Byłam wzorowo obojętna. Brawo ja....

99

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Na powrót nie ma żadnych szans, ja to po prostu wiem. Tak jakoś nagromadziły mi się dziś emocje, już miałam sobie nawet popłakać, ale odwiedziłam siostrę, sprzedałam sobie plaskacza i wylewając wszystkie żale przypomniałam sobie jak było w tych niefajnych momentach, jak nie mogłam na niego liczyć i najważniejsze, że po prostu dla niego priorytetem są i były pieniądze a nie ja. Co tu dużo kryć. Nie wydaje mi się, że można faktycznie kogoś kochać, ale stwierdzić że jednak lepiej będzie spełniać swoje pragnienia, cele bez tej drugiej osoby - w jego przypadku siedzenie za granicą i zarabianie kasy. Dla mnie to trochę niedorzeczne, po prostu wychodzi na to że faktycznie przestał do mnie coś wtedy czuć, albo nigdy mnie tak naprawdę nie kochał.

Atelka, poproś go dla własnego dobra żeby nie zatruwał ci życia jakimiś głupotami. Kontakt z nim jedynie pogłębia twój dół. Z resztą po co on to robi skoro jest z kimś w związku?

100

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
chocoshock napisał/a:

Na powrót nie ma żadnych szans, ja to po prostu wiem. Tak jakoś nagromadziły mi się dziś emocje, już miałam sobie nawet popłakać, ale odwiedziłam siostrę, sprzedałam sobie plaskacza i wylewając wszystkie żale przypomniałam sobie jak było w tych niefajnych momentach, jak nie mogłam na niego liczyć i najważniejsze, że po prostu dla niego priorytetem są i były pieniądze a nie ja. Co tu dużo kryć. Nie wydaje mi się, że można faktycznie kogoś kochać, ale stwierdzić że jednak lepiej będzie spełniać swoje pragnienia, cele bez tej drugiej osoby - w jego przypadku siedzenie za granicą i zarabianie kasy. Dla mnie to trochę niedorzeczne, po prostu wychodzi na to że faktycznie przestał do mnie coś wtedy czuć, albo nigdy mnie tak naprawdę nie kochał.

Mądrze piszesz, fajnie czujesz i świetnie zarządzasz swoimi emocjami smile I masz rację, chyba nie można kogoś naprawdę kochać i wybrać życie bez tego kogoś. Super, że to ogarniasz i chyba nie ma co się obdarzać plaskaczami za uzasadnione dołki. Jesteś harcerka, nie inaczej. Dołki dołkami, ale to jak z nich wychodzisz jest extra.

chocoshock napisał/a:

Atelka, poproś go dla własnego dobra żeby nie zatruwał ci życia jakimiś głupotami. Kontakt z nim jedynie pogłębia twój dół. Z resztą po co on to robi skoro jest z kimś w związku?

Prosiłam już. Napisał niby z uprzejmości, zdobył fajną płytę i chciał się podzielić muzyką. Po co on to robi? a) bo mnie lubi, nie kocha ale lubi i nie chce zrywać tej relacji b) nie lubi być z ludźmi w złych relacjach c) miał kryzys w nowym związku i chciał sprawdzić, czy nadal jestem "jego" d) tęskni i tęsknota jak również żal z powodu głupich decyzji doprowadzają go do obłędu (heheszki) e) lubi mieć coś na wędce, nawet wtedy, gdy już wcina pyszną rybkę.

Nie mam siły tego rozkminiać.

Te rozmowy tu na forum pozwoliły mi ubrać w słowa coś, co gdzieś tam podświadomie wiedziałam już od dawna. Ja się spełniam w kochaniu faceta, który mnie odrzuca. Pierwszy mężczyzna, wzór wzorów, ten który ustawia dziewczynkę w jakiejś tam relacji z mężczyznami tak właśnie ze mną robił. I ja sobie muszę z tym poradzić. Pokonać niską samoocenę, nauczyć się tworzyć relacje oparte na równości, miłości i zaufaniu a nie ciagłej rywalizacji. Patrzę na te moje związki i tak sobie myślę, że ja zawsze doprowadzałam związek do jakiegoś kryzysu, myślę, że po to, żeby w ogniu walki testować tą miłość, której we własnym przeświadczeniu nie jestem warta. I kiedy facet odchodzi - wszystko się zgadza, kolumny ślicznie się sumują. Nie jestem warta tej miłości, więc o nią zawalczę i udowodnię, że jestem warta. Tak wyglądało moje dzieciństwo i tak wygląda potrzaskana dorosłość. Nie wiem jeszcze jak przelać miłość do faceta, który mnie odrzuca na siebie samą. Małe wyzwanie na 2016.

101

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:

Pierwszy mężczyzna, wzór wzorów, ten który ustawia dziewczynkę w jakiejś tam relacji z mężczyznami tak właśnie ze mną robił. I ja sobie muszę z tym poradzić. Pokonać niską samoocenę, nauczyć się tworzyć relacje oparte na równości, miłości i zaufaniu a nie ciagłej rywalizacji. Patrzę na te moje związki i tak sobie myślę, że ja zawsze doprowadzałam związek do jakiegoś kryzysu, myślę, że po to, żeby w ogniu walki testować tą miłość, której we własnym przeświadczeniu nie jestem warta. I kiedy facet odchodzi - wszystko się zgadza, kolumny ślicznie się sumują

Super, że to widzisz
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

102

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Elle, no super wink Tylko nie bardzo wiem, co z tą wiedzą zrobić. Freud nie miał racji - uświadomienie sobie problemu i jego genezy nie rozwiązuje go. Problem pozostaje.

Acz.. zmiana jedna jest. Jestem w stanie powiedzieć "nie" innemu facetowi. Kiedyś to było niewykonalne. Sama wdzięczność za jego zainteresowanie kierowała mnie na ścieżkę, na której niekoniecznie chciałam się znaleźć. Więc - daje sobie prawo do braku wdzięczności i natychmiastowej gratyfikacji w zamian za zainteresowanie. Czyżby jednak wystarczyło sobie uświadomić? wink

103

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:

Elle, no super wink Tylko nie bardzo wiem, co z tą wiedzą zrobić. Freud nie miał racji - uświadomienie sobie problemu i jego genezy nie rozwiązuje go. Problem pozostaje.

Acz.. zmiana jedna jest. Jestem w stanie powiedzieć "nie" innemu facetowi. Kiedyś to było niewykonalne. Sama wdzięczność za jego zainteresowanie kierowała mnie na ścieżkę, na której niekoniecznie chciałam się znaleźć. Więc - daje sobie prawo do braku wdzięczności i natychmiastowej gratyfikacji w zamian za zainteresowanie. Czyżby jednak wystarczyło sobie uświadomić? wink

Spokojnie, pomału smile Ledwo zaczęłaś pewne rzeczy o sobie odkrywać - daj sobie czas.
Na to akurat nie warto tego czasu oszczędzać, w przeciwieństwie do rozpamiętywania i analizowania iluzji wink

Schemat zachowania, który opisujesz jest mi znany, bo moje relacje z Ojcem były/są już na pierwszy rzut oka bardzo podobne.

Zmieniło się "tylko" (a dla mnie chyba aż) to, że ja to zaakceptowałam, zaakceptowałam też Jego i przestałam się złościć, przestałam go oceniać i..nienawidzić (tak, kiedyś go nienawidziłam za to).
I jak prześledzę swoje wybory facetów to też mogłabym w każdym odnaleźć cząstek (albo całość;)) relacji z Ojcem. Tak było do momentu aż nie zobaczyłam tego co Ty.

Prawdą jest tez, że uświadomienie sobie to jedno i nie równa się "magiczne ozdrowienie", ale i tak daje bardzo dużo, bo zatrzymujesz się i przestajesz reagować automatycznie.

Nie ma sposobu żeby zapełnić w sobie pustką po miejscu, które powinien wypełnić Ojciec, ale można nauczyć się z tym żyć i ona się będzie z czasem, z postępującą akceptacją i lubieniem siebie, sama zasklepiać.

Uszy do góry, jesteś na dobrej drodze smile

104 Ostatnio edytowany przez chocoshock (2015-12-17 01:22:22)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
Atelka napisał/a:

Mądrze piszesz, fajnie czujesz i świetnie zarządzasz swoimi emocjami smile I masz rację, chyba nie można kogoś naprawdę kochać i wybrać życie bez tego kogoś. Super, że to ogarniasz i chyba nie ma co się obdarzać plaskaczami za uzasadnione dołki. Jesteś harcerka, nie inaczej. Dołki dołkami, ale to jak z nich wychodzisz jest extra.

Oj gdybym faktycznie potrafiła tak dobrze zarządzać swoimi emocjami to nie zasmucałabym się tym spotkaniem tongue Może i jakoś rozpoznać i nakierować swoje emocje potrafię, ale doprowadzić je do odpowiedniej bramki beż żadnych zakrętów już niekoniecznie. Może przyjdzie mi to z wiekiem? tongue

Atelka napisał/a:

Prosiłam już. Napisał niby z uprzejmości, zdobył fajną płytę i chciał się podzielić muzyką. Po co on to robi? a) bo mnie lubi, nie kocha ale lubi i nie chce zrywać tej relacji b) nie lubi być z ludźmi w złych relacjach c) miał kryzys w nowym związku i chciał sprawdzić, czy nadal jestem "jego" d) tęskni i tęsknota jak również żal z powodu głupich decyzji doprowadzają go do obłędu (heheszki) e) lubi mieć coś na wędce, nawet wtedy, gdy już wcina pyszną rybkę.

Skoro prosiłaś to na twoim miejscu po prostu bym go zablokowała. Bez żadnych tłumaczeń, uprzedzania. Wtedy przynajmniej nie będziesz oczekiwała na ten atak znienacka. Nie rozważaj tego, tylko to po prostu zrób, nie myśl co on sobie pomyśli. Co cię to w tej chwili obchodzi jaką płytę zdobył, skoro ty go już prosiłaś o nie kontaktowanie się? Nawet teraz nie szanuje twojej prośby.

Atelka napisał/a:

Pokonać niską samoocenę, nauczyć się tworzyć relacje oparte na równości, miłości i zaufaniu a nie ciagłej rywalizacji. Patrzę na te moje związki i tak sobie myślę, że ja zawsze doprowadzałam związek do jakiegoś kryzysu, myślę, że po to, żeby w ogniu walki testować tą miłość, której we własnym przeświadczeniu nie jestem warta.

Ja co prawda tylko z nim byłam w poważnym związku, ale niestety robiłam też tak jak ty, szczególnie kiedy on po około 2 lata bycia razem nadszarpnął w dość krótkim czasie kilkukrotnie moje zaufanie. Ja stałam się mniej ufna, podejrzliwa, a przez to gdzieś chyba podświadomie testowałam jego wytrzymałość i naszej miłości. Potem myślałam sobie kurcze skoro te moje jazdy przetrawił, to chyba naprawdę mnie kocha - takie myślenie gówniarza, kiedy miałam te 19 - 20 lat tongue No cóż koniec końców wyszło inaczej. Chyba oboje byliśmy dla siebie momentami workami treningowymi hmm

Atelka napisał/a:

Nie wiem jeszcze jak przelać miłość do faceta, który mnie odrzuca na siebie samą. Małe wyzwanie na 2016.

Może uda się to w momencie kiedy puścisz tego faceta wolno, przestaniesz kurczowo trzymać myślami?

Edit: No i sądziłam, że dziś wieczorem trochę sobie popłaczę, oczyszczę atmosferę, bo przez pół dnia zbierało mi sięna to, a tu nic, gdzieś to uszło tongue

105

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Zauważyłam, że wiele osób twierdzi, że osoba tęskniąca wręcz wmawia sobie tą tęsknotę, że idealizuje. A co jeśli nie? Ja np nie idealizuję, widzę dokładnie jakie miał wady, co mnie wkurzało. Ale nie kocha się, bo ktoś jest ideałem, tylko mimo wad. Jasne, może jakaś część osób tęskni za byciem z kimś, za byciem kochanym. Ale na pewno nie wszyscy. Ja chcę, żeby to jemu zależało, żeby on przytulał i rozmawiał, nie ktokolwiek, nie w ogóle, tylko konkretnie on.

P.s. Wylewanie swoich smutków nie jest żałosne, ponieważ po to chyba są takie fora. A jeśli ktoś tak uważa, to po prostu nie powinien tego czytać. Lepiej żalić się tutaj, gdzie są osoby, które rozumieją i pocieszą, aniżeli płakać i dusić wszystko w samotności.

106

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
dark.wings napisał/a:

Zauważyłam, że wiele osób twierdzi, że osoba tęskniąca wręcz wmawia sobie tą tęsknotę, że idealizuje. A co jeśli nie? Ja np nie idealizuję, widzę dokładnie jakie miał wady, co mnie wkurzało. Ale nie kocha się, bo ktoś jest ideałem, tylko mimo wad. Jasne, może jakaś część osób tęskni za byciem z kimś, za byciem kochanym. Ale na pewno nie wszyscy. Ja chcę, żeby to jemu zależało, żeby on przytulał i rozmawiał, nie ktokolwiek, nie w ogóle, tylko konkretnie on.

P.s. Wylewanie swoich smutków nie jest żałosne, ponieważ po to chyba są takie fora. A jeśli ktoś tak uważa, to po prostu nie powinien tego czytać. Lepiej żalić się tutaj, gdzie są osoby, które rozumieją i pocieszą, aniżeli płakać i dusić wszystko w samotności.

Dark,
spędziłaś rok tęskniąc. Czy coś Ci to dało?

Mój rok tęsknoty, żalu, smutku kończy się w lutym. Przy czym żal, tęsknota i smutek nie chcą przeminąć. Zdarzają się dni, kiedy wariuję i nie chcę, nie chcę już się męczyć, życie nie ma sensu.
Przestałam wylewać żale na forum, bo tu na forum jest masa ludzi którzy chcą pomóc. Ale po jakimś czasie okazuje się, że nie mogą pomóc jeśli nie jesteś gotowa na tą pomoc. Jeśli dobrze czujesz się w tej tęsknocie za nim, jeśli ona sprawia że on jeszcze w Twoim życiu jest a nie chcesz życia bez niego - nikt ci nie pomoże. I pogódź się z tym, że Twoje życie będzie miało już na zawsze w sobie pustkę o jego kształcie.

A jeśli jednak wolisz pełne życie, bez żadnych exokształtnych dziur to.. zawalcz.

Będą doły, kiedy będziesz wyła do księżyca, ale będą też górki, w trakcie których poczujesz się panią siebie i swojego życia.

Elle zwróciła mi uwagę na fakt, że to JA wybieram życie z tęsknotą. Ewidentnie czerpię z tego jakieś korzyści.
Dark, TY WYBIERASZ - tęsknotę, ból, stratę i poczucie odrzucenia. A skoro tak to możesz wybrać też coś innego.

Chociaż spróbuj. W końcu nic nie stracisz, poza tą miłością bez sensu.

107

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Nic mi to nie dało i tylko jest przez to źle. Ale jak nie tęsknić? Nie rozumiem za bardzo tych słów, że to ja wybieram życie z tęsknotą. Nie mieliśmy kontaktu - że próbowałam go przywrócić, wiem, mój błąd - żyłam, mam pasje, ciągle coś robię. Ale mysli o nim potrafią przyjść w każdym momencie, to poczucie, że jego nie ma. Staram sie zaraz skupić na czymś innym ale faktem jest, że to już się pomyślało.
Nie chcę tęsknić i oddałabym wszystko, żeby się z tym uporać ale nie wiem co jeszcze robić, żeby to nie wracało.
Przypominanie sobie złych chwil też nie pomogło.
Nie wiem jak nie tęsknić.

108

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
dark.wings napisał/a:

Nie wiem jak nie tęsknić.

szczerze mówiąc, ja też nie wiem hmm może się samo wytęskni, samo się zapomni, samo minie może.
Jestem w tej samej ciemnej dziurze Dark - może cię to pocieszy wink

109 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2016-01-08 01:24:45)

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok
dark.wings napisał/a:

Nic mi to nie dało i tylko jest przez to źle. Ale jak nie tęsknić? Nie rozumiem za bardzo tych słów, że to ja wybieram życie z tęsknotą. Nie mieliśmy kontaktu - że próbowałam go przywrócić, wiem, mój błąd - żyłam, mam pasje, ciągle coś robię. Ale mysli o nim potrafią przyjść w każdym momencie, to poczucie, że jego nie ma. Staram sie zaraz skupić na czymś innym ale faktem jest, że to już się pomyślało.
Nie chcę tęsknić i oddałabym wszystko, żeby się z tym uporać ale nie wiem co jeszcze robić, żeby to nie wracało.
Przypominanie sobie złych chwil też nie pomogło.
Nie wiem jak nie tęsknić.

Tęsknota to uczucie, uczucie zaś wyraża się między innymi przez emocje.
Słowo emocja oznacza ruch, mobilność, czyli jakąś zmienność. To dlatego uczucia są tak nietrwałe.
Jeśli przez chwilę poobserwujesz swoje myśli, sama łatwo to dostrzeżesz. Być może wprawi Cię to w zdumienie, ale nie da się tęsknić cały czas, ani płakać cały czas, bo myśl to energia, ona przepływa, zmienia się, modyfikuje, ma różne natężenie, całkiem jak prąd  ; - )

Spróbuj poobserwować ten strumień myśli, który przepływa przez Twój umysł. To on jest "generatorem" tej zmiennej energii.
Nie zatrzymuj tego strumienia, pozwól mu płynąć, a odkryjesz coś bardzo ważnego, a mianowicie to, że choć nie masz wpływu na to, jaka myśl Cię nachodzi, to możesz po prostu pozwolić jej odpłynąć. Po pewnym czasie możesz nawet nauczyć się zmieniać jej napięcie, zupełnie tak, jak ludzie wykorzystują prostowniki, transformatory, adaptery, przetwornice... ; - )))
Powodzenia!

110

Odp: tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Atelka, co u ciebie? Jak samopoczucie? Jakieś zmiany? smile

Posty [ 66 do 110 z 110 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » tęsknota nie mija! a to już prawie rok

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026