netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy dobrze robię ?

130 odpowiedzi9 455 wyświetleńzałożony przez 40+pare, 10.09.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy dobrze robię ?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 131 ]

66

Odp: Czy dobrze robię ?

To był sarkazm,rzecz jasna.Oczywiście,że się nie uśmiałam,to raczej był grymas politowania,nad niektórymi komentującymi.Co do reszty generalnie się zgadzam...oprócz jednego wyjątku..."mógł odebrać szansę".Bo ja mam wrażenie,że on to zrobił z permanentną premedytacją, dla własnej życiowej wygody.Terasz szuka usprawiedliwień typu...odpowiedzialność czy inne rzeczy.

67 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-11 13:24:01)

Odp: Czy dobrze robię ?
Sponi napisał/a:

Ja jednak nie uśmiałam się. Bo w każdym przypadku mamy do czynienia z tragediami jednostek.

Nijak nie schlebiam Autorowi wątku, bo uważam, że zwyczajnie tkwiąc w tym związku mógł odebrać szansę swojej żonie na ułożenie sobie życia z kimś innym. Postąpił tak a nie inaczej.  I nadal twierdzę, że nie był jedynym uczestnikiem tego konfliktu.

Życie ma nie być krucjatą. I tyle. Nawet największy zbrodniarz ma prawo do pójścia na słuszną ścieżkę. Jego ofiara też musi i może się otrząsnąć.

Sponi,
To, że ty przyłożyłaś rękę do tego, co ciebie spotkało i jesteś teraz tego świadoma, nie oznacza automatycznie, że tak jest w przypadku żony autora.
Jedno co wiemy NA PEWNO to, że autor krzywdzi swoją żonę i zastanów się, czy nie lepiej byłoby zamiast utwierdzać go w przekonaniu, że to krzywdzenie jej jest uzasadnione, spróbować do niego dotrzeć, aby zrezygnował z tego i dał żonie wolność i szansę na szczęście i miłość.

68

Odp: Czy dobrze robię ?

Właśnie do tego zmierzam. Już odszedł. Zaproponowałam by z nią porozmawiał. Bez osób trzecich. Wywalić wszystko na stół. Mając świadomość tego, że zarówno jedna jak i druga strona może usłyszeć coś czego się boi. Czego wiedzieć nie chce.

Jest facetem. Nosi spodnie i powinien wziąć wszystko na klatę. To bardzo trudne. Zresztą Autora męczą wyrzuty. Byleby tylko nie kierował się litością. Bo to kolejny błąd życiowy byłby.

Co do drugiej strony konfliktu, nie zmienię zdania. Byłoby cudem, gdyby ta kobieta niczego się nie domyślała. Poza tym skąd wiemy, że nie kierowała się zasadą: jakoś to będzie, ślubował mi miłość, co on sobie wyobraża?

Ja do takiego wniosku (zmarnowanie szansy byłemu na życie i sobie przy okazji) doszłam po wielu latach i po niezłej burzy w mojej głowie. W chwili odejścia nawet mi to przez myśl nie przeszło. Bo byłam i czułam się Sponiewierana. Tak tu przecież zaczynałam... Na tym forum właśnie. Nadal uważam, że zostałam mocno skrzywdzona, ale były nie dopuściłby sie wielu zbrodni przeciwko mnie, gdyby mnie pod ręką nie było. z musu czy nie, ale zawsze to był mój wybór.

69 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-11 13:51:28)

Odp: Czy dobrze robię ?
Sponi napisał/a:

Właśnie do tego zmierzam. Już odszedł. Zaproponowałam by z nią porozmawiał. Bez osób trzecich. Wywalić wszystko na stół. Mając świadomość tego, że zarówno jedna jak i druga strona może usłyszeć coś czego się boi. Czego wiedzieć nie chce.

Jest facetem. Nosi spodnie i powinien wziąć wszystko na klatę. To bardzo trudne. Zresztą Autora męczą wyrzuty. Byleby tylko nie kierował się litością. Bo to kolejny błąd życiowy byłby.

Co do drugiej strony konfliktu, nie zmienię zdania. Byłoby cudem, gdyby ta kobieta niczego się nie domyślała. Poza tym skąd wiemy, że nie kierowała się zasadą: jakoś to będzie, ślubował mi miłość, co on sobie wyobraża?

Ja do takiego wniosku (zmarnowanie szansy byłemu na życie i sobie przy okazji) doszłam po wielu latach i po niezłej burzy w mojej głowie. W chwili odejścia nawet mi to przez myśl nie przeszło. Bo byłam i czułam się Sponiewierana. Tak tu przecież zaczynałam... Na tym forum właśnie. Nadal uważam, że zostałam mocno skrzywdzona, ale były nie dopuściłby sie wielu zbrodni przeciwko mnie, gdyby mnie pod ręką nie było. z musu czy nie, ale zawsze to był mój wybór.

Sponi
Nadinterpretujesz słowa autora (wskaż mi wypowiedź, w której pisze o męczących go wyrzutach) oraz spekulujesz, co do odczuć i zachowań jego żony (może to, może tamto), zamiast skupić się na jednoznacznych faktach.

Przykro mi, że cierpiałaś, ale cieszę się, że udało ci się odejść, podnieść i ułożyć siebie i życie na nowo.
I gratuluję, że zrozumiałaś, że dzieciom będzie lepiej w niepełnej rodzinie niż w chłodni emocjonalnej, która trwa między rodzicami. To się nazywa prawdziwie kochający rodzic.

70

Odp: Czy dobrze robię ?

Wszystko to bardzo ładnie brzmi,ale rzeczywistość?a miłość?jeśli kochasz problemem jest życie, po prostu sprawy codzienne,sprawy dzieci i ich rozwiązywanie,gdy nie kochasz problemem jest ta druga strona.

71

Odp: Czy dobrze robię ?
40+pare napisał/a:

Ale żal mi jej , jej łez i wzroku do mnie .
Nie mogę sobie z tym poradzić . O dzieciach nie wspomnę .

To nie jest pozbawiona odczuć wypowiedź. To w pewnym sensie poczucie winy. Refleksje. To od nich się zaczyna długa droga naprawy siebie a potem reszty.

A co do mojego życia... Nie zrobiłam tego dla dzieci a dla siebie. Moja zdrada nie wynikała z tego, ze czułam się wyobcowana. Nigdy nawet nie broniłam się poświęceniem. Ratowałam siebie ze szponów przemocowca. Nie zależy mi by ktokolwiek mnie zrozumiał. Najważniejsze, że pojmuję siebie samą. Choć jeszcze trochę czasu minie zanim wszystko poukładam w głowie.

Co do moich dzieci... Uważam, że tak jak dawno temu pisałam, lepiej jeśli mają dwa spokojne domy zamiast jednego, w którym w każdym kącie czaiło się zło.

Autor wątku nie potrzebuje od nas poklepywania po ramieniu. Nie po to tu przyszedł. Szuka rozwiązań. Bo pewnie sie na tym nie zna. Wskakiwanie na niego z impetem utwierdzi go jedynie w przekonaniu, że

40+pare napisał/a:

To nie ma sensu tu pisać :-( , skasowałem tekst.

72 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-11 14:37:40)

Odp: Czy dobrze robię ?
Sponi napisał/a:
40+pare napisał/a:

Ale żal mi jej , jej łez i wzroku do mnie .
Nie mogę sobie z tym poradzić . O dzieciach nie wspomnę .

To nie jest pozbawiona odczuć wypowiedź. To w pewnym sensie poczucie winy. Refleksje. To od nich się zaczyna długa droga naprawy siebie a potem reszty.

A co do mojego życia... Nie zrobiłam tego dla dzieci a dla siebie. Moja zdrada nie wynikała z tego, ze czułam się wyobcowana. Nigdy nawet nie broniłam się poświęceniem. Ratowałam siebie ze szponów przemocowca. Nie zależy mi by ktokolwiek mnie zrozumiał. Najważniejsze, że pojmuję siebie samą. Choć jeszcze trochę czasu minie zanim wszystko poukładam w głowie.

Co do moich dzieci... Uważam, że tak jak dawno temu pisałam, lepiej jeśli mają dwa spokojne domy zamiast jednego, w którym w każdym kącie czaiło się zło.

Autor wątku nie potrzebuje od nas poklepywania po ramieniu. Nie po to tu przyszedł. Szuka rozwiązań. Bo pewnie sie na tym nie zna. Wskakiwanie na niego z impetem utwierdzi go jedynie w przekonaniu, że

40+pare napisał/a:

To nie ma sensu tu pisać :-( , skasowałem tekst.

OK. Co do pierwszego cytatu, to mój błąd, bo wydawało mi się, że ten opis dotyczy tej panny, o której pisał, że tylko ją jedyną kochał.
Co do drugiego nie kupuję twojej interpretacji i przychylam się bardziej do opinii innych, że gościa zraziły negatywne komentarze i nie mógł się w spokoju poużalać, więc uciekł.

Załóż Sponi swój wątek, bo odnoszę wrażenie, że wykorzystujesz cudze wątki, aby wzbudzać w innych litość lub inne emocje do ciebie a sama wciąż o sobie opowiadasz bardziej niż zajmujesz się tematem głównym wątku. W twoim wątku zajęlibyśmy się twoją historią. Co o tym myślisz? (Sorry jeśli za bardzo wprost, ale tak mi się dzisiaj nie chce owijać w bibułkę wink )

73

Odp: Czy dobrze robię ?
grinta napisał/a:

To nie fanatyzm a zrozumienie sie nazywa. Ale do tego trzeba duzo pracy by byc tolerancyjnym i otwartym na innosc albo wynosi sie to z domu. Szkoda ,ze tak niewiele osob to potrafi. A jesli dobrze i obiektywnie przeczytasz moje wpisy to nie stwierdzisz,ze nie wysluchuje innych-nawet  bardziej niz niektorzy to robie i jestem tego calkowicie swiadoma. Bo zanim cos napisze mysle czy to jest konstruktywne. Nie bede wiecej z Wami sie licytowac bo nie lubie tego.

Oj, szczególne zrozumienie, jak widzę, wykazałaś dla tej zdradzanej kobiety.
Bardzo za to podziwiasz mężczyzn, którzy zdradzają nagminnie (taki wentyl bezpieczeństwa). A do kolegi zdradzacza wręcz pałasz sympatią i jest twoim ideałem mężczyzny. Szkoda, że ta twoja tolerancja taka jednostronna. Nie wiem tylko DLACZEGO gdy nie kocha się żony i katorga z nią żyć robi się drugie dziecko????? Przecież łatwiej uwolnić się gdy jest jedno? szybciej dorośnie albo mniej osób pokrzywdzonych.
Ja, kobieta 40 +, która co nieco przeżyła, w tej dyskusji popieram dziewczyny Majka i reszta. Dziwnym trafem te, które mają inne zdanie to albo kochanki, albo na dobrej drodze do bycia kochanką, kombinujące na lewo i prawo jak zdradzić męża. Nie kochające go ale bojące się opuścić chłopinę, bo jednak nie wiadomo co będzie. Ale gdyby ktoś dał 100% gwarancję to by dopiero pokazały! Z tej kategorii każda współczuje bidulkowi.
Wciąż się dziwię, jak można być kobietą i współczuć facetowi, który puka wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka. Taki nigdy nie powinien się żenić. Ten typ zawsze zdradza, i nie ma takiej kobiety, która byłaby dla niego dobrą żoną. Bo u takich skoczków najważniejsze sa zawsze nowe cycki, nowy tyłek, nowe bodźce. To i nie dziwota, że stara żona mu śmierdzi. Przecież sobie starych nie odetnie raz na pół roku i nie przyszyje nowych.

74

Odp: Czy dobrze robię ?
Araquelle napisał/a:

Nie wiem tylko DLACZEGO gdy nie kocha się żony i katorga z nią żyć robi się drugie dziecko?????

On nie zrobił tego dziecka. Miał odrazę do żony.
Po prostu - pewnej nocy miał sen erotyczny (nie o żonie, broń Boże!).
Wiadomo, co sie wówczas dzieje z pewnym męskim narządem.
Wtedy ta okropna żona wskoczyła na niego... i... już.... stało się... sad
Teraz ma, to co chciała i niech nie narzeka.

Araquelle napisał/a:

... Bo u takich skoczków najważniejsze sa zawsze nowe cycki, nowy tyłek, nowe bodźce. To i nie dziwota, że stara żona mu śmierdzi. Przecież sobie starych nie odetnie raz na pół roku i nie przyszyje nowych.

hehehehe.... może trzeba jak z małym dzieckiem i zabawkami.... jak już się nie bawi, to schować na pół roku na strych....
potem wyjąć - cieszą jak nowe tongue

75

Odp: Czy dobrze robię ?

A jeśli Tobie powiem, że spodziewałam się takich słów?

zmierzch napisał/a:

Załóż Sponi swój wątek, bo odnoszę wrażenie, że wykorzystujesz cudze wątki, aby wzbudzać w innych litość lub inne emocje do ciebie a sama wciąż o sobie opowiadasz bardziej niż zajmujesz się tematem głównym wątku. W twoim wątku zajęlibyśmy się twoją historią. Co o tym myślisz? (Sorry jeśli za bardzo wprost, ale tak mi się dzisiaj nie chce owijać w bibułkę wink )

Widzisz...Tak sobie myślę. Radzić komuś co powinien zrobić nie próbując nawet go zrozumieć... Czy to właśnie na tym polega "zająć się czyjąś historią"? Tak ma być? Zajmować stanowisko w sprawie nie próbując stanąć obok i pomyśleć, że prosta sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana? Nie trzeba kogoś rozumieć by prowadzić konstruktywny dialog.

Wykorzystuję forum. Wpisy innych. Tak, masz rację. To robię. Nie dla politowania wobec mnie a dla siebie. Żeby móc zrozumieć dlaczego to co mnie się przydarzyło, się stało.

Zauważ, że każdego, kto jest po drugiej stronie barykady linczujecie albo naśmiewanie się. Czy tak naprawdę o to chodzi? Wyładowywać frustracje na kimś innym?

Potrafię być złośliwa. Rzucać ripostami jak z rękawa, ale nie zrobię tego, bo to nie moja natura. Bo nie tak czyniłam w życiu. Może przez to jestem w chwili obecnej podejrzewana o to, że chce współczucia. Nic nie poradzę na to.

Bardzo możliwe, że kiedyś założę swój wątek, ale opinii niektórych osób w tym wątku nie chciałabym znaleźć w nim (Sorry jeśli za bardzo wprost, ale tak mi się dzisiaj nie chce owijać w bibułkę wink

Notabene... Wyszło z tego wszystkiego jakie kobiety są kłótliwe. Żaden pan się tu nie wypowiedział.  Poza naszym Autorem.

76

Odp: Czy dobrze robię ?
Sponi napisał/a:

Widzisz...Tak sobie myślę. Radzić komuś co powinien zrobić nie próbując nawet go zrozumieć... Czy to właśnie na tym polega "zająć się czyjąś historią"? Tak ma być? Zajmować stanowisko w sprawie nie próbując stanąć obok i pomyśleć, że prosta sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana? Nie trzeba kogoś rozumieć by prowadzić konstruktywny dialog.

Wykorzystuję forum. Wpisy innych. Tak, masz rację. To robię. Nie dla politowania wobec mnie a dla siebie. Żeby móc zrozumieć dlaczego to co mnie się przydarzyło, się stało.

Zauważ, że każdego, kto jest po drugiej stronie barykady linczujecie albo naśmiewanie się. Czy tak naprawdę o to chodzi? Wyładowywać frustracje na kimś innym?

Potrafię być złośliwa. Rzucać ripostami jak z rękawa, ale nie zrobię tego, bo to nie moja natura. Bo nie tak czyniłam w życiu. Może przez to jestem w chwili obecnej podejrzewana o to, że chce współczucia. Nic nie poradzę na to.

Bardzo możliwe, że kiedyś założę swój wątek, ale opinii niektórych osób w tym wątku nie chciałabym znaleźć w nim (Sorry jeśli za bardzo wprost, ale tak mi się dzisiaj nie chce owijać w bibułkę wink

Notabene... Wyszło z tego wszystkiego jakie kobiety są kłótliwe. Żaden pan się tu nie wypowiedział.  Poza naszym Autorem.

Sponi, popieram.

77 Ostatnio edytowany przez edziak (2015-09-11 15:14:15)

Odp: Czy dobrze robię ?

Zadziwiająca jest ta racjonalizacja zdrady i lat oszustw. Tu już nawet nie chodzi o samego autora wątku ale generalnie. Jak zdradzający wszystko starają się usprawiedliwić czy też uzasadnić. I ta zadziwiająca solidarność zdradzających.

Generalnie dywagujemy jak nad szklaną kulą bo wiemy tyle co nic.
Rozwiązania..
Szczera rozmowa z żoną. Teraz? A dlaczego nie w momencie jak mu przyszło na myśl by zdradzić albo że nie kocha.
Teraz kobieta dowie się, że 20 lat to była iluzja. Autor przecież nawet nie wspomina, że kiedyś było dobrze. Zdradzał od kiedy pamięta. A co jeśli ona nie miała tej świadomości, że jest aż tak źle. Odejście to jedno, a dodatkowo tak brutalna prawda że nie kochał nigdy i permanentnie zdradzał zgnębi ją totalnie.
Ale.. przynajmniej jemu będzie lżej. Fakt.
Dzieci.
Jeśli był w domu dla dzieci to musiały zauważyć stosunki panujące między rodzicami, jakąś sztuczność w tych relacjach. Czy nie lepiej było odejść od razu. Nawet zakładając, że żona była bluszczem, sama siebie oszukiwała, przymykała oczy, uszy i usta by ta bańka "małżeństwa" nie prysła.
Co z tego te dzieci zapamiętają i kiedyś wdrożą we własnych związkach?
A znowu jeśli w domu wyglądało wszystko z pozoru dobrze. On się starał, a teraz dzieci dowiedzą się, że ojciec nigdy nie kochał matki, 20 lat oszukiwał. Co zapamiętają? Czego się nauczą?

Jakich rozwiązań tu szukać.
On już ten problem rozwiązał. Oby tylko nie przyszło mu teraz do głowy, z rzekomego poczucia winy wrócić do domu. Mleko się wylało.
Jeśli go stać na to niech będzie dobrym ojcem, zaangażowanym, by wiedziały że ojciec jest. Niech ma na tyle honoru, by im żonie i dzieciom pomagać. To ciężkie, bo trzeba być gotowym na różne reakcje i bolesne słowa, ale powtarzam:
Ponośmy konsekwencje swoich wyborów.

78

Odp: Czy dobrze robię ?

Dlaczego są przytaczane tylko dwa wątki autora tej wypowiedzi?
Może zacznijmy wszystkie rozbierać na czynniki pierwsze...może to,jak pisze,że zdradzał żonę od kiedy pamięta.Pokuśmy się o ocenę,dlaczego by nie?Człowiek to taka istota,że ocenia zawsze,a ten kto mówi,że tak nie jest...zwyczajnie mija się z prawdą.Może pomówmy o jego adrenalince,która większości  kojarzy się bardziej do skoku ze spadochronem,wejściem na Rysy czy nurkowaniem,niż moczeniem gdzie popadnie?Po dwudziestu latach,pan szuka usprawiedliwień?Czyżby teraz zreflektował się,że nie kocha?Teraz...jak pojawiła się TA...do której coś czuje,a ona jest wolna?No cóż za zbieg okoliczności.Małpka złapała kolejną gałąź,więc może spokojnie puścić już tą pierwszą,nie spadając w dół?

79 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-11 15:28:10)

Odp: Czy dobrze robię ?
Sponi napisał/a:

A jeśli Tobie powiem, że spodziewałam się takich słów?

zmierzch napisał/a:

Załóż Sponi swój wątek, bo odnoszę wrażenie, że wykorzystujesz cudze wątki, aby wzbudzać w innych litość lub inne emocje do ciebie a sama wciąż o sobie opowiadasz bardziej niż zajmujesz się tematem głównym wątku. W twoim wątku zajęlibyśmy się twoją historią. Co o tym myślisz? (Sorry jeśli za bardzo wprost, ale tak mi się dzisiaj nie chce owijać w bibułkę wink )

Widzisz...Tak sobie myślę. Radzić komuś co powinien zrobić nie próbując nawet go zrozumieć... Czy to właśnie na tym polega "zająć się czyjąś historią"? Tak ma być? Zajmować stanowisko w sprawie nie próbując stanąć obok i pomyśleć, że prosta sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana? Nie trzeba kogoś rozumieć by prowadzić konstruktywny dialog.

Wykorzystuję forum. Wpisy innych. Tak, masz rację. To robię. Nie dla politowania wobec mnie a dla siebie. Żeby móc zrozumieć dlaczego to co mnie się przydarzyło, się stało.

Zauważ, że każdego, kto jest po drugiej stronie barykady linczujecie albo naśmiewanie się. Czy tak naprawdę o to chodzi? Wyładowywać frustracje na kimś innym?

Potrafię być złośliwa. Rzucać ripostami jak z rękawa, ale nie zrobię tego, bo to nie moja natura. Bo nie tak czyniłam w życiu. Może przez to jestem w chwili obecnej podejrzewana o to, że chce współczucia. Nic nie poradzę na to.

Bardzo możliwe, że kiedyś założę swój wątek, ale opinii niektórych osób w tym wątku nie chciałabym znaleźć w nim (Sorry jeśli za bardzo wprost, ale tak mi się dzisiaj nie chce owijać w bibułkę wink

Notabene... Wyszło z tego wszystkiego jakie kobiety są kłótliwe. Żaden pan się tu nie wypowiedział.  Poza naszym Autorem.

A jednak zabolało ciebie to, co napisałam wprost . Tak myślałam, że jesteś jeszcze z uwagi na swoją poranioną historię i serce za bardzo wrażliwa, ale chyba jednak miałam nadzieję
Tak wnoszę po elaboracie, który napisałaś po mojej krótkiej propozycji, który przepelniłaś masą niepotrzebnych nadinterpretacji. Szkoda. Sądziłam, że jesteś bardziej...inna.
Sama wybierasz rodzaj reakcji.

PiS i tak już jest, że swój broni swojego. Dlatego ty jako osoba zdradzająca bronisz osób zdradzających.

80

Odp: Czy dobrze robię ?
edziak napisał/a:

Zadziwiająca jest ta racjonalizacja zdrady i lat oszustw. Tu już nawet nie chodzi o samego autora wątku ale generalnie. Jak zdradzający wszystko starają się usprawiedliwić czy też uzasadnić. I ta zadziwiająca solidarność zdradzających.

Generalnie dywagujemy jak nad szklaną kulą bo wiemy tyle co nic.
Rozwiązania..
Szczera rozmowa z żoną. Teraz? A dlaczego nie w momencie jak mu przyszło na myśl by zdradzić albo że nie kocha.
Teraz kobieta dowie się, że 20 lat to była iluzja. Autor przecież nawet nie wspomina, że kiedyś było dobrze. Zdradzał od kiedy pamięta. A co jeśli ona nie miała tej świadomości, że jest aż tak źle. Odejście to jedno, a dodatkowo tak brutalna prawda że nie kochał nigdy i permanentnie zgnębi ją totalnie.
Ale.. przynajmniej jemu będzie lżej. Fakt.
Dzieci.
Jeśli był w domu dla dzieci to musiały zauważyć stosunki panujące między rodzicami, jakąś sztuczność w tych relacjach. Czy nie lepiej było odejść od razu. Nawet zakładając, że żona była bluszczem, sama siebie oszukiwała, przymykała oczy, uszy i usta by ta bańka "małżeństwa" nie prysła.
Co z tego te dzieci zapamiętają i kiedyś wdrożą we własnych związkach?
A znowu jeśli w domu wyglądało wszystko z pozoru dobrze. On się starał, a teraz dzieci dowiedzą się, że ojciec nigdy nie kochał matki, 20 lat oszukiwał. Co zapamiętają? Czego się nauczą?

Jakich rozwiązań tu szukać.
On już ten problem rozwiązał. Oby tylko nie przyszło mu teraz do głowy, z rzekomego poczucia winy wrócić do domu. Mleko się wylało.
Jeśli go stać na to niech będzie dobrym ojcem, zaangażowanym, by wiedziały że ojciec jest. Niech ma na tyle honoru, by im żonie i dzieciom pomagać. To ciężkie, bo trzeba być gotowym na różne reakcje i bolesne słowa, ale powtarzam:
Ponośmy konsekwencje swoich wyborów.


Edziak....to jest relatywizm moralny.
Ciekawa jestem...i tu autor byłby zapewne zdziwiony...gdyby sytuację odwrócić.Gdyby to kobieta zdradzała,przez większość życia małżeńskiego...tak "se",bo chciałaby spróbować jak to jest z innymi.Zapewne autor by to zrozumiał.Tak samo jak rozumieją jego poczynania niektóre osoby tutaj.
Niewiarygodne,jak można się zapędzić w byciu JA I MOJA DOOPA. Nic się wtedy nie liczy...ani uczucia bliskiej osoby,ani dzieci...nic.
I szukanie usprawiedliwień...niedorzecznych.

81

Odp: Czy dobrze robię ?
grinta napisał/a:

No i znow ocena i krytyka zamiast wylaczne wyrazenie zdania. Zorija- nie potrafisz pisac bez oceny? Twoje ego jest wieksze od Ciebie. Ja nie krytykuje nikogo za to,ze ma inna opinie czy inne spojrzenie niz ja, Ty natomiast od razu rozpuszczasz jezor. Jakbys byla wyrocznia-alfa i omega a reszta ,ktora mysi inaczej niz Ty jest do dupy i plebs. Nie bede z Toba dyskutowac bo nie dorastam Ci do piet z tego co wnioskuje po Twoich wpisach, tak - jestes Wielka!

A ty kim jesteś facetem w spódnicy ? Pewnie kolejne wcielenie pewnego trolla księdza .....

82

Odp: Czy dobrze robię ?
Paweło napisał/a:
grinta napisał/a:

No i znow ocena i krytyka zamiast wylaczne wyrazenie zdania. Zorija- nie potrafisz pisac bez oceny? Twoje ego jest wieksze od Ciebie. Ja nie krytykuje nikogo za to,ze ma inna opinie czy inne spojrzenie niz ja, Ty natomiast od razu rozpuszczasz jezor. Jakbys byla wyrocznia-alfa i omega a reszta ,ktora mysi inaczej niz Ty jest do dupy i plebs. Nie bede z Toba dyskutowac bo nie dorastam Ci do piet z tego co wnioskuje po Twoich wpisach, tak - jestes Wielka!

A ty kim jesteś facetem w spódnicy ? Pewnie kolejne wcielenie pewnego trolla księdza .....

A Ty przepraszam adwokat diabla?  big_smile

83

Odp: Czy dobrze robię ?
zmierzch napisał/a:

A jednak zabolało ciebie to, co napisałam wprost . Tak myślałam, że jesteś jeszcze z uwagi na swoją poranioną historię i serce za bardzo wrażliwa, ale chyba jednak miałam nadzieję
Tak wnoszę po elaboracie, który napisałaś po mojej krótkiej propozycji, który przepelniłaś masą niepotrzebnych nadinterpretacji. Szkoda. Sądziłam, że jesteś bardziej...inna.

Mówisz do mnie, więc odpowiadam.To się nazywa dialog. Bez zbędnych złośliwości i uszczypliwości by się przydało jeszcze.  Nie doszukuj się proszę niepotrzebnych interpretacji. Gdybym nie zareagowała i nie przelała tego w poście, napisałabyś to samo.

zmierzch napisał/a:

Sama wybierasz rodzaj reakcji.

To bardzo cenne zdanie. Każdy z nas idąc przez życie a zwłaszcza po zakończeniu jakiegoś etapu powinien o tym pamiętać. Że zawsze wybierał rodzaj reakcji na sytuacje. I dobrze byłoby, gdyby pokusił się o dogłębną tego analizę.

84 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-09-11 15:35:58)

Odp: Czy dobrze robię ?

Jaki adwokat diabła ja piętnuję każdą zdradę. Ba zaskoczę się jeszcze bardziej  ze jestem osobą areligijną. Z resztą zauważyłem że osoby religijne najczęściej się @urwią. gardzę taki typami. To zakała mego gatunku, karykatura mężczyzny. A co do zdradzających kobiet są karykaturą kobiety. Bardziej już szanuje osoby jestem zły jestem zdradzacz jak nikt nie wie to ok lubię przyjemność jestem hedonistą jak Gary przynajmniej wiadomo kto to jest a nie jakaś cichodajka czy cichodajek.  .

85

Odp: Czy dobrze robię ?
majkaszpilka napisał/a:

Edziak....to jest relatywizm moralny.
Ciekawa jestem...i tu autor byłby zapewne zdziwiony...gdyby sytuację odwrócić.Gdyby to kobieta zdradzała,przez większość życia małżeńskiego...tak "se",bo chciałaby spróbować jak to jest z innymi.Zapewne autor by to zrozumiał.Tak samo jak rozumieją jego poczynania niektóre osoby tutaj.
Niewiarygodne,jak można się zapędzić w byciu JA I MOJA DOOPA. Nic się wtedy nie liczy...ani uczucia bliskiej osoby,ani dzieci...nic.
I szukanie usprawiedliwień...niedorzecznych.

No tak a potem Toorank romansując przygląda się z boku krzywdzie dzieci nie robiąc nic a jednocześnie rozwalając swoje małżeństwo...., Umieram zamiast wziąć się za siebie i posklejać własne życie, bo winny mąż któremu nigdy nie powiedziała że go kocha a ma z nim dziecko, a i rodzice, a teraz złorzeczy żonie kochanka który ja rzekomo zdradził z własną żoną i do tego zaszła w ciążę po jednym razie w ciągu roku- zadziwiająca synchronizacja... a w takim wątku jak ten mąż 20 lat robi żonę w bambuko i cierpi katusze w imię odpowiedzialności za dzieci.

A tutaj mają uzyskać pocieszenie bo jakakolwiek krytyka broń Boże, bo nie będę empatyczna i nie będę umiała się postawić na miejscu zdradzającego.
Cóż.. trudno. Umiem się za to postawić na miejscu: męża Toorank, żony kochanka Umieram, albo dzieci autora wątku.

86 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-11 16:07:34)

Odp: Czy dobrze robię ?
Sponi napisał/a:
zmierzch napisał/a:

A jednak zabolało ciebie to, co napisałam wprost . Tak myślałam, że jesteś jeszcze z uwagi na swoją poranioną historię i serce za bardzo wrażliwa, ale chyba jednak miałam nadzieję
Tak wnoszę po elaboracie, który napisałaś po mojej krótkiej propozycji, który przepelniłaś masą niepotrzebnych nadinterpretacji. Szkoda. Sądziłam, że jesteś bardziej...inna.

Mówisz do mnie, więc odpowiadam.To się nazywa dialog. Bez zbędnych złośliwości i uszczypliwości by się przydało jeszcze.  Nie doszukuj się proszę niepotrzebnych interpretacji. Gdybym nie zareagowała i nie przelała tego w poście, napisałabyś to samo.

Mylusz się. Znowu (nad)interpretujesz

Sponi napisał/a:
zmierzch napisał/a:

Sama wybierasz rodzaj reakcji.

To bardzo cenne zdanie. Każdy z nas idąc przez życie a zwłaszcza po zakończeniu jakiegoś etapu powinien o tym pamiętać. Że zawsze wybierał rodzaj reakcji na sytuacje. I dobrze byłoby, gdyby pokusił się o dogłębną tego analizę.

Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli.
Mogłabyś spróbować bardziej wprost, co masz na myśli - ja nie lunię interpretować, wolę komunikację wprost.

87

Odp: Czy dobrze robię ?
Paweło napisał/a:

Jaki adwokat diabła ja piętnuję każdą zdradę. Ba zaskoczę się jeszcze bardziej  ze jestem osobą areligijną. Z resztą zauważyłem że osoby religijne najczęściej się @urwią. gardzę taki typami. To zakała mego gatunku, karykatura mężczyzny. A co do zdradzających kobiet są karykaturą kobiety.

Brawo Paweło...
I patrzcie kto to mówi...facet.

88

Odp: Czy dobrze robię ?

Majka, błagam...
Ty mnie nauczysz takich rzeczy, że ja nie wiem, czy ktoś będzie chciał ze mną gadać...
Moczenie, gdzie popadnie... hehehehehehehehe....

Edziak - dokładnie tak. Dowalić żonie, bo może jeszcze wszystkiego nie wie. Byle mąż poczuł się lepiej, bo z siebie (po męsku! i odważnie!) wszystko wyrzucił!

Dajcie już tej biednej kobicinie spokój. Ja jej na serio współczuję... 20 lat zdrady... tam faktycznie nie mogło być miłości, szacunku... tylko oszustwo i kłamstwo.

89

Odp: Czy dobrze robię ?
Paweło napisał/a:

Jaki adwokat diabła ja piętnuję każdą zdradę. Ba zaskoczę się jeszcze bardziej  ze jestem osobą areligijną. Z resztą zauważyłem że osoby religijne najczęściej się @urwią. gardzę taki typami. To zakała mego gatunku, karykatura mężczyzny. A co do zdradzających kobiet są karykaturą kobiety. Bardziej już szanuje osoby jestem zły jestem zdradzacz jak nikt nie wie to ok lubię przyjemność jestem hedonistą jak Gary przynajmniej wiadomo kto to jest a nie jakaś cichodajka czy cichodajek.  .


He he, to byl zart  smile

90

Odp: Czy dobrze robię ?
edziak napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

Edziak....to jest relatywizm moralny.
Ciekawa jestem...i tu autor byłby zapewne zdziwiony...gdyby sytuację odwrócić.Gdyby to kobieta zdradzała,przez większość życia małżeńskiego...tak "se",bo chciałaby spróbować jak to jest z innymi.Zapewne autor by to zrozumiał.Tak samo jak rozumieją jego poczynania niektóre osoby tutaj.
Niewiarygodne,jak można się zapędzić w byciu JA I MOJA DOOPA. Nic się wtedy nie liczy...ani uczucia bliskiej osoby,ani dzieci...nic.
I szukanie usprawiedliwień...niedorzecznych.

No tak a potem Toorank romansując przygląda się z boku krzywdzie dzieci nie robiąc nic a jednocześnie rozwalając swoje małżeństwo...., Umieram zamiast wziąć się za siebie i posklejać własne życie, bo winny mąż któremu nigdy nie powiedziała że go kocha a ma z nim dziecko, a i rodzice, a teraz złorzeczy żonie kochanka który ja rzekomo zdradził z własną żoną i do tego zaszła w ciążę po jednym razie w ciągu roku- zadziwiająca synchronizacja... a w takim wątku jak ten mąż 20 lat robi żonę w bambuko i cierpi katusze w imię odpowiedzialności za dzieci.

A tutaj mają uzyskać pocieszenie bo jakakolwiek krytyka broń Boże, bo nie będę empatyczna i nie będę umiała się postawić na miejscu zdradzającego.
Cóż.. trudno. Umiem się za to postawić na miejscu: męża Toorank, żony kochanka Umieram, albo dzieci autora wątku.

Otóż to.
Bronić,nie wchodząc w buty drugiej strony....czyli,znowu łatwizna.

91

Odp: Czy dobrze robię ?
grinta napisał/a:
Paweło napisał/a:

Jaki adwokat diabła ja piętnuję każdą zdradę. Ba zaskoczę się jeszcze bardziej  ze jestem osobą areligijną. Z resztą zauważyłem że osoby religijne najczęściej się @urwią. gardzę taki typami. To zakała mego gatunku, karykatura mężczyzny. A co do zdradzających kobiet są karykaturą kobiety. Bardziej już szanuje osoby jestem zły jestem zdradzacz jak nikt nie wie to ok lubię przyjemność jestem hedonistą jak Gary przynajmniej wiadomo kto to jest a nie jakaś cichodajka czy cichodajek.  .


He he, to byl zart  smile

To Paweło nie dostał takich umoralniających gadek (o tym np. czego nie wyniósł z domu - przypomnę - tolerancji) jak my??
Dlaczego Grinta?
Bo jest facetem? big_smile big_smile

Ach Paweło, dobrze ma ta Wasza płeć... poprosze w nastepnym wcieleniu tongue

92

Odp: Czy dobrze robię ?
Zorija napisał/a:
grinta napisał/a:
Paweło napisał/a:

Jaki adwokat diabła ja piętnuję każdą zdradę. Ba zaskoczę się jeszcze bardziej  ze jestem osobą areligijną. Z resztą zauważyłem że osoby religijne najczęściej się @urwią. gardzę taki typami. To zakała mego gatunku, karykatura mężczyzny. A co do zdradzających kobiet są karykaturą kobiety. Bardziej już szanuje osoby jestem zły jestem zdradzacz jak nikt nie wie to ok lubię przyjemność jestem hedonistą jak Gary przynajmniej wiadomo kto to jest a nie jakaś cichodajka czy cichodajek.  .


He he, to byl zart  smile

To Paweło nie dostał takich umoralniających gadek (o tym np. czego nie wyniósł z domu - przypomnę - tolerancji) jak my??
Dlaczego Grinta?
Bo jest facetem? big_smile big_smile

Ach Paweło, dobrze ma ta Wasza płeć... poprosze w nastepnym wcieleniu tongue

Heh Zorija w punkt!:D
PS. Ja koleżance Grincie wykazałam już jej kompetencje w komentowaniu postów innych osób..(verte str. 2 tegoż wątku) jakoś na mój post nie zareagowała. Psypadek??

93 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2015-09-11 15:58:59)

Odp: Czy dobrze robię ?
Zorija napisał/a:

Majka, błagam...
Ty mnie nauczysz takich rzeczy, że ja nie wiem, czy ktoś będzie chciał ze mną gadać...
Moczenie, gdzie popadnie... hehehehehehehehe....

Edziak - dokładnie tak. Dowalić żonie, bo może jeszcze wszystkiego nie wie. Byle mąż poczuł się lepiej, bo z siebie (po męsku! i odważnie!) wszystko wyrzucił!

Dajcie już tej biednej kobicinie spokój. Ja jej na serio współczuję... 20 lat zdrady... tam faktycznie nie mogło być miłości, szacunku... tylko oszustwo i kłamstwo.

Zorka,lepsze nazywanie rzeczy po imieniu,niż krążenie wokół tematu tak,aby nie urazić.A ja przepraszam bardzo,dlaczego by nie...ktoś dobrowolnie pisze na forum,oczekując odpowiedzi...zdania.Dlaczego mam mówić,że to piękny garnitur jak widzę szmatę?No to jakieś poplątanie całkowite.Ja jestem bez poprawności...jak widzę zło,obłudę,zdrajcę,oszusta/oszustkę,dzifkę czy inny podobny sort homo czegoś tam...to to mówię,bez ceregieli, a nie żeby nie urazić.Bo czyim niby zdaniem mam się przejmować?Ludzi bez zasad moralnych,bez kręgosłupów?No niedoczekanie.

94 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-11 15:57:50)

Odp: Czy dobrze robię ?
edziak napisał/a:
Zorija napisał/a:
grinta napisał/a:

He he, to byl zart  smile

To Paweło nie dostał takich umoralniających gadek (o tym np. czego nie wyniósł z domu - przypomnę - tolerancji) jak my??
Dlaczego Grinta?
Bo jest facetem? big_smile big_smile

Ach Paweło, dobrze ma ta Wasza płeć... poprosze w nastepnym wcieleniu tongue

Heh Zorija w punkt!:D
PS. Ja koleżance Grincie wykazałam już jej kompetencje w komentowaniu postów innych osób..(verte str. 2 tegoż wątku) jakoś na mój post nie zareagowała. Psypadek??

Bo to grinta jest tutaj od "umoralniania", nie kto inny. Nawet TY edziak big_smile

95

Odp: Czy dobrze robię ?

Oż Ty Majka... tolerancji nie masz!! Wstydź się!! sad

96

Odp: Czy dobrze robię ?

autorze, jestem absolutnie za rozwiazaniem zwiazku, w ktorym nie ma milosci i bliskosci, taki zwiazek predzej czy pozniej bedzie toksyczny dla kazdego ale......
ty byles z kobieta, ktorej nie kochales (wielokrotne zdrady o tym swiadcza), nie szanowales przez 20 lat...nie dla dzieci ale z wygody.
czujesz zal i wyrzuty sumienia bo dobrze wiesz co rozgrywalo sie w twojej glowie. ktos przeciez musial ogarnac male dzieci- w przypadku podzialu obowiazkow- duzo bys na tym "stracil". a tak jednak dom, wspolnota, po przeciwleglej stronie przyjemnosci- zero zobowiazania, mogles sobie "uzywac" z wytlumaczeniem: ja nie moge odejsc bo mam dzieci! co za "wygodna" sytuacja oczywiscie okraszona wyrzutami sumienia i moze czasem niesmakiem....

wlasciwie to wykorzystales mase kobiet na swojej drodze....ja tak to widze jako kobieta

paradoksalnie nie zgadzam sie z wieloma wypowiadajacymi sie tutaj kobietami, ktore slusznie zarzucaja ci hipokryzje, z tym, ze one by cie zmieszaly z blotem nawet gdybys chcial owe 20 lat temu postapic "wlasciwie"- rozstac sie z zona.
staja na strazy i wskazuja palcem na ludzkie slabosci- ale u innych.

wlasciwie to obie strony namawiaja do "klamstwa" jedni w imie wolnosci, potrzeb seksualnych etc., inni w imie "milosci" i potrzeb rodziny.

97

Odp: Czy dobrze robię ?

Nie wiem kogo Kejt masz na myśli...
bo zarówno ja, jak i Zmierzch, Majka, Edziak, Olimpia....
inne, które tu pisały -
wielokrotnie wręcz PODKREŚLAJĄ, że dla dobra tej kobiety i ich dzieci - powinien odejść 20 lat temu.

Ja o tym napisałam jeszcze na początku tej dyskusji - za co Zmierzch "mnię" tak skomplementowała... a ja jej w efekcie oddałam swoje serce po grób tongue

Kejt, Ty może czytasz jakoś wybiórczo, czy jak??
Toż to ciężko, tak się w kółko powtarzać...

98

Odp: Czy dobrze robię ?
Zorija napisał/a:

Nie wiem kogo Kejt masz na myśli...
bo zarówno ja, jak i Zmierzch, Majka, Edziak, Olimpia....
inne, które tu pisały -
wielokrotnie wręcz PODKREŚLAJĄ, że dla dobra tej kobiety i ich dzieci - powinien odejść 20 lat temu.

Dokładnie tak było.
Wszyscy dopingujemy autora wątku żeby w r e s z c i e uwolnił żonę od swojej osoby.


Zorija napisał/a:

Ja o tym napisałam jeszcze na początku tej dyskusji - za co Zmierzch "mnię" tak skomplementowała... a ja jej w efekcie oddałam swoje serce po grób tongue

Z wzajemnością.
I nic, i nikt już nas nie rozłączy, nawet internetowy hejt kejt big_smile

99

Odp: Czy dobrze robię ?

nie zrozumialas mnie zorija, ani tutaj, ani w innym watku, w ktorym mi odpowiedzialas. ja nie patrze "jednostkowo", tylko na schemat, wlasnie schemat doprowadzil autora do dzisiejszego punktu. schemat, w ktorym nalezy postapic "rozsadnie"- a ze obok jest rownolegle zycie, przeciez wiekszosc z nas wie jak to funkcjonuje.

nie musisz sie w kolko powtarzac, ja widze rzeczy po swojemu i przez pryzmat wlasnych doswiadczen.

100

Odp: Czy dobrze robię ?
zmierzch napisał/a:
Zorija napisał/a:

Nie wiem kogo Kejt masz na myśli...
bo zarówno ja, jak i Zmierzch, Majka, Edziak, Olimpia....
inne, które tu pisały -
wielokrotnie wręcz PODKREŚLAJĄ, że dla dobra tej kobiety i ich dzieci - powinien odejść 20 lat temu.

Dokładnie tak było.
Wszyscy dopingujemy autora wątku żeby w r e s z c i e uwolnił żonę od swojej osoby.


Zorija napisał/a:

Ja o tym napisałam jeszcze na początku tej dyskusji - za co Zmierzch "mnię" tak skomplementowała... a ja jej w efekcie oddałam swoje serce po grób tongue

Z wzajemnością.
I nic, i nikt już nas nie rozłączy, nawet internetowy hejt kejt big_smile

hahhahaha...no nie "wytrzymię".

101

Odp: Czy dobrze robię ?

Zorija masz jakis problem?z luboscia przez caly dzien wyzywasz sie tutaj emocjonlanie nieskupiajac sie na watku. Razi Cie w oczy,ze ktos moze widziec inaczej i wiecej niz Ty? Wylewasz mnostwo jadu, sarkazmu-zaloz watek na ten temat i tam bedziesz sobie szalala do bolu. Zero wyczucia.

102

Odp: Czy dobrze robię ?
zmierzch napisał/a:
edziak napisał/a:
Zorija napisał/a:

To Paweło nie dostał takich umoralniających gadek (o tym np. czego nie wyniósł z domu - przypomnę - tolerancji) jak my??
Dlaczego Grinta?
Bo jest facetem? big_smile big_smile

Ach Paweło, dobrze ma ta Wasza płeć... poprosze w nastepnym wcieleniu tongue

Heh Zorija w punkt!:D
PS. Ja koleżance Grincie wykazałam już jej kompetencje w komentowaniu postów innych osób..(verte str. 2 tegoż wątku) jakoś na mój post nie zareagowała. Psypadek??

Bo to grinta jest tutaj od "umoralniania", nie kto inny. Nawet TY edziak big_smile

Wyszly sobie kurki trzy big_smile big_smile big_smile  powiem krotko: moglabym wyjechac z riposta ale szkoda czasu i energii na tak  przyziemne reakcje i takie grzebanie jak...kura

103

Odp: Czy dobrze robię ?
zmierzch napisał/a:

Z wzajemnością.
I nic, i nikt już nas nie rozłączy, nawet internetowy hejt kejt big_smile


zdajesz sobie sprawe co oznacza slowo hejt, czy potrzebowalas rymu?

anonimowo mozna napisac wszystko....

104 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-11 16:56:18)

Odp: Czy dobrze robię ?
grinta napisał/a:

Wyszly sobie kurki trzy big_smile big_smile big_smile  powiem krotko: moglabym wyjechac z riposta ale szkoda czasu i energii na tak  przyziemne reakcje i takie grzebanie jak...kura

Przecież właśnie to zrobiłaś, grinta.
Wyjechałaś z ripostą bardzo przyziemną, żeby nie powiedzieć bardziej dosadnie big_smile

Ps poza tym, było w tym wątku o wiele więcej niż sztuk 3, które pokusiły się o bardziej wysublimowaną niż twoja odpowiedź na twojego obrażającego innych posta big_smile

105

Odp: Czy dobrze robię ?
majkaszpilka napisał/a:
40+pare napisał/a:

Witam wszystkich . Szybka krótka historia . Wyprowadziłem się z domu . 20 letni związek , dwoje dzieci jedno dorosłe drugie 12 .
Odkąd pamiętam zdradzałam żonę ale nigdy nie byłem zakochany w nich . Traktowałem to jako "dopływ adrenaliny". Może z jednym wyjątkiem gdzie nadal coś czuje a ona jest cały czas panną. Podjąłem tą decyzję bo doszedłem do wniosku ze nie ma miłości skoro nie chce mi się jej przytulać, dotykać . Ale żal mi jej , jej łez i wzroku do mnie .
Nie mogę sobie z tym poradzić . O dzieciach nie wspomnę . Trochę chaotycznie pisze ale taki jest stan umysłu .
Może więcej dam rade jak się rozwinie wątek.

Przecież decyzję już podjąłeś,czego zatem chcesz się dowiedzieć i z czym poradzić?




Pytanie do autora wątku dlaczego zdradziłeś po raz pierwszy żonę?

106

Odp: Czy dobrze robię ?

Ja uważam,że uczciwie byłoby nie wiązać się z nikim do końca życia,skoro nie potrafi się utrzymać ptaszka w spodniach.Nie oszukiwać,nie zdradzać,nie niszczyć,nie ranić....
Jeżeli to jest dbanie o rodzinę i miłość...to ja już nie wiem co napisać.
Z tego co szczątkowo przekazał autor...dzieci nie są jego(tak to zrozumiałam),tak więc rozstać się na początku drogi,zapewne byłoby lepszym rozwiązaniem,niż oszukiwanie przez dwadzieścia lat...dla wszystkich.
W życiu,dorosłe,dojrzałe osoby,potrafią się określić.A ci,którym coś nie pasuje, zwykle się żegnają,bez dodatkowych emocjonalnych obciążeń.Bo jak to skutkuje,wie każdy z nas.Więc szukanie,po latach...usprawiedliwień jest dziecinne.To nie jest coś co wyszło wczoraj.Gość nie nadział się kuta....em tralala na jakąś laskę...ups...stało się i jeszcze coś poczułem.On prowadził grę...a teraz się zapędził i chyba nie wie dokąd zmierza,bo grunt się pali pod nogami.Czego zatem się boi?Braku domu,rodziny,stabilizacji?No sorrki,ale mógł myśleć i przewidywać.

107 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-11 17:15:10)

Odp: Czy dobrze robię ?
majkaszpilka napisał/a:

Ja uważam,że uczciwie byłoby nie wiązać się z nikim do końca życia,skoro nie potrafi się utrzymać ptaszka w spodniach.Nie oszukiwać,nie zdradzać,nie niszczyć,nie ranić....
Jeżeli to jest dbanie o rodzinę i miłość...to ja już nie wiem co napisać.
Z tego co szczątkowo przekazał autor...dzieci nie są jego(tak to zrozumiałam),tak więc rozstać się na początku drogi,zapewne byłoby lepszym rozwiązaniem,niż oszukiwanie przez dwadzieścia lat...dla wszystkich.
W życiu,dorosłe,dojrzałe osoby,potrafią się określić.A ci,którym coś nie pasuje, zwykle się żegnają,bez dodatkowych emocjonalnych obciążeń.Bo jak to skutkuje,wie każdy z nas.Więc szukanie,po latach...usprawiedliwień jest dziecinne.To nie jest coś co wyszło wczoraj.Gość nie nadział się kuta....em tralala na jakąś laskę...ups...stało się i jeszcze coś poczułem.On prowadził grę...a teraz się zapędził i chyba nie wie dokąd zmierza,bo grunt się pali pod nogami.Czego zatem się boi?Braku domu,rodziny,stabilizacji?No sorrki,ale mógł myśleć i przewidywać.

Majka,
Ale tu wciąż pojawiają się osoby zdradzające i każda twierdzi, że ma lub miała powody do zdrady.
Czy pojawił się tutaj ktoś, kto powiedział, że zdradzał, bo był egoistą, bo chciał poprawić sobie samopoczucie i samoocenę, bo zaimponowało mu to, że ktoś poza ślubnym obdarzył go atencją (toorank ma męża, co ożenił się z nią ze względu na oszczędności, więc ma na co zasłużył, umarłam miała niekochającego męża, więc ma na co zasłużył, Sponi miała sponiewierajacego ją męża, więc ma na co zasłużył)
Każdy ma swoje usprawiedliwienie dla krzywdzenia drugiej osoby, a dzieci to już stały się notorycznym wytrychem, którym każdy sobie wyciera gębę.

108

Odp: Czy dobrze robię ?
zmierzch napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

Ja uważam,że uczciwie byłoby nie wiązać się z nikim do końca życia,skoro nie potrafi się utrzymać ptaszka w spodniach.Nie oszukiwać,nie zdradzać,nie niszczyć,nie ranić....
Jeżeli to jest dbanie o rodzinę i miłość...to ja już nie wiem co napisać.
Z tego co szczątkowo przekazał autor...dzieci nie są jego(tak to zrozumiałam),tak więc rozstać się na początku drogi,zapewne byłoby lepszym rozwiązaniem,niż oszukiwanie przez dwadzieścia lat...dla wszystkich.
W życiu,dorosłe,dojrzałe osoby,potrafią się określić.A ci,którym coś nie pasuje, zwykle się żegnają,bez dodatkowych emocjonalnych obciążeń.Bo jak to skutkuje,wie każdy z nas.Więc szukanie,po latach...usprawiedliwień jest dziecinne.To nie jest coś co wyszło wczoraj.Gość nie nadział się kuta....em tralala na jakąś laskę...ups...stało się i jeszcze coś poczułem.On prowadził grę...a teraz się zapędził i chyba nie wie dokąd zmierza,bo grunt się pali pod nogami.Czego zatem się boi?Braku domu,rodziny,stabilizacji?No sorrki,ale mógł myśleć i przewidywać.

Majka,
Ale tu wciąż pojawiają się osoby zdradzające i każda twierdzi, że ma lub miała powody do zdrady.
Czy pojawił się tutaj ktoś, kto powiedział, że zdradzał, bo był egoistą, bo chciał poprawić sobie samopoczucie i samoocenę, bo zaimponowało mu to, że ktoś poza ślubnym obdarzył go atencją.
Każdy ma swoje usprawiedliwienie dla krzywdzenia drugiej osoby, a dzieci to już stały się notorycznym wytrychem, którym każdy sobie wyciera gębę.

I to mnie najbardziej wkur.....denerwuje właśnie.Niech się przyzna, jak powiedział Paweło o kimś tam,że jest hedonistą,że bez tego nie może....że inaczej nie może,że to cel jego życia.Wtedy zrozumiem.Ale nikomu nie zawraca czterech liter i nie rujnuje życia.
Człowiek jak kocha druga osobę,to nie ma siły żeby poszedł na lewo...

109 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-11 17:24:25)

Odp: Czy dobrze robię ?
majkaszpilka napisał/a:

I to mnie najbardziej wkur.....denerwuje właśnie.Niech się przyzna, jak powiedział Paweło o kimś tam,że jest hedonistą,że bez tego nie może....że inaczej nie może,że to cel jego życia.Wtedy zrozumiem.Ale nikomu nie zawraca czterech liter i nie rujnuje życia.
Człowiek jak kocha druga osobę,to nie ma siły żeby poszedł na lewo...

Takie obrzydzenie mnie czasami bierze, jak czytam to, w jaki sposób racjonalizują swoje popędy zdrajcy. Ile potrafią znaleźć wytłumaczeń na zewnątrz a nic wewnątrz. A przecież to trzeba mieć PREDYSPOZYCJE do zdrady, brakujący element w korze mózgowej odpowiadający za socjalizację, pewną ułomność, którą próbują ukryć poprzez usprawiedliwianie swojej niegodziwości.

110

Odp: Czy dobrze robię ?
grinta napisał/a:

Wyszly sobie kurki trzy big_smile big_smile big_smile  powiem krotko: moglabym wyjechac z riposta ale szkoda czasu i energii na tak  przyziemne reakcje i takie grzebanie jak...kura

No tak..
Jak już wcześniej zauważyłam trzymasz poziom Grinta.

111

Odp: Czy dobrze robię ?

Taa...
A spróbuj się wypowiedzieć... to albo są to feministyczne bzdury,albo zdradzona,albo wredna "nie rozumiejąca" drugiej strony.Bo trzeba wysłuchać argumentów i się przestawić,żeby przypadkiem nie zranić.No ja się mogę nagiąć,mogę zrozumieć pewne sytuacje...ale z gumy nie jestem.I to tylko wtedy,jak ktoś mówi,że pracuje nad tematem,rozmawia czy próbuje zaradzić problemowi.A nie...wiecie doopcyłem całe życie obce laski...ale kocham dzieci,czuję odpowiedzialność...co mam zrobić?Jestem taki pogubiony...

112

Odp: Czy dobrze robię ?

Niewiele wiemy o żonie autora. Zapłakane oczy to trochę za mało informacji. Na pewno są prośby błagania. Tylko ile czasu one trwają. Jeśli ona wie od dawna i cierpi od samego początku a Ty to widziałeś i nie zareagowałeś w odpowiedni sposób, to co można powiedzieć.

113

Odp: Czy dobrze robię ?
grinta napisał/a:

Zorija masz jakis problem?z luboscia przez caly dzien wyzywasz sie tutaj emocjonlanie nieskupiajac sie na watku. Razi Cie w oczy,ze ktos moze widziec inaczej i wiecej niz Ty? Wylewasz mnostwo jadu, sarkazmu-zaloz watek na ten temat i tam bedziesz sobie szalala do bolu. Zero wyczucia.

tongue ohohohohoooo, ale mi sie dostało tongue
oooo, że ktoś może widzieć inaczej i więcej niż ja to mnie wcale a wcale nie razi tongue

a w temacie wątku też nie jestem??? sad myslałam, że jestem!! dlaczego nie?!?!?!? czemu tak mówisz??

114

Odp: Czy dobrze robię ?
kejt38 napisał/a:

nie zrozumialas mnie zorija, ani tutaj, ani w innym watku, w ktorym mi odpowiedzialas. ja nie patrze "jednostkowo", tylko na schemat, wlasnie schemat doprowadzil autora do dzisiejszego punktu. schemat, w ktorym nalezy postapic "rozsadnie"- a ze obok jest rownolegle zycie, przeciez wiekszosc z nas wie jak to funkcjonuje.

nie musisz sie w kolko powtarzac, ja widze rzeczy po swojemu i przez pryzmat wlasnych doswiadczen.

To nie żaden schemat tylko zwykłe - jak to nazwał Paweło - męskie kurewstwo. Uwłaczające najbardziej samemu autorowi.
I - mam jednak nadzieję - że o tym "jak to funkcjonuje" wg Ciebie - wie niewiele osób, a nie większość...
że większość jednak poza zachowaniami zwierzęcymi, ma jednak także cechy ludzkie - a z nich wynika to, że kocha i szanuje swojego partnera, rodzinę, siebie.

115

Odp: Czy dobrze robię ?
zmierzch napisał/a:
Nikt32 napisał/a:

Moim zdaniem kazda kobietka bardzo dobrze zdaje sobie sprawe z tego czy facet ja kocha czy nie.
To się da wyczuć jesli sie chce oczywiście.

Jesli czuje emocjonalny chlod od dluzszego czasu to chyba wiadomo ze cos jest nie tak w zwiazku, ze uczucie sie wypalilo.

Wiec zapewne zdaje sobie sprawe z tego ze maz tkwi tylko ze wg na dzieci.

Skoro z tym nic nie robi to najwyrazniej zgadza sie na taką bezuczuciowa relacje. Potem niech nie otwiera buzi ze zdumienia że nie ma miłości w związku.

Nikt32, zastanów się następnym razem niż coś napiszesz, proszę, błagam. Oszczędź mi tych swoich wymądrzeń z pipidówki.
Tyle siedzisz na tym forum i nie zauważyłaś jeszcze prostych mechanizmów psychologicznych? Raczej do tych rozgarniętych nie należysz, bo już dawno powinnaś zauważyć to, co w psychologi nazywane jest mechanizmami obronnymi. Gdy człowiek zaczyna dostrzegać sytuacje, zdarzenia, odczucia, które są niezgodne z jego przekonaniami (np. że współmałżonek jest ze mną, bo mnie kocha), wzorcami (np. że współmałżonkowi można ufać, bo w jego domu rodzinnym nie było fałszu i obłudy), to nieświadomie zaczyna wprowadzać cenzurę, nie dopuszcza do świadomości faktów, które byłyby dla niego zbyt trudne. Takie osoby uciekają w inne obszary np. poświęcają się opiece nad dziećmi lub wpadają w pracoholizm, byle tylko nie konfrontować się z tym, czego nie mogliby znieść. A w ten sposób jeszcze pogłębia się dystans pomiędzy partnerami

Naprawdę Nikt32 jesteś tak bardzo zaślepiona swoją chucią, że nie widzisz prostych mechanizmów?
Albo inaczej, czy uważasz, że twój mąż jest skończonym idiotą i nie nie wyczuł, że go nie kochasz i wciąż marzysz o innym, czy też jest inny powód?



No widzisz mój maż nie jest idiotą i nie SCHOWAŁ głowy w piasek.  Zauważył że jest coś nie tak i wprost zapytał o co chodzi itp.
Ja dobrze wiem co to są mechanizmy obronne - spokojnie - miałam to na studiach w tej mojej pipidówie smile))))))))))))))))
Nie musisz mi tu wklejać niczego wink

,, Takie osoby uciekają w inne obszary np. poświęcają się opiece nad dziećmi lub wpadają w pracoholizm, byle tylko nie konfrontować się z tym, czego nie mogliby znieść. A w ten sposób jeszcze pogłębia się dystans pomiędzy partnerami"
- to juz chyba samo za siebie mówi smile

116

Odp: Czy dobrze robię ?

Nikt, sprytnie pominęłaś w wypowiedzi Zmierzch słowo "nieświadomie"...
to się nazywa manipulacja, wiesz?
i takie manipulowanie nic nie wnosi, poza Twoim dobrym samopoczuciem - że Twoje jest na wierzchu

117

Odp: Czy dobrze robię ?

Może zamiast robic personalne "wojny" wyjaśnijmy...o jakie schematy chodzi?Czy babeczkę,która poczuje swędzenie jest w stanie,odpędzić to "zło" i nie pójść za wodzeniem czarodziejskiej różdżki?Czy faceta,któremu maszt nabrał, zrobi to z inna?Jedynym schematem jest PSYCHE...to jest zapisane...chuć,żądza,branie bo.... "ja chcę,mnie się należy".Jest kilka osób tutaj na forum,które pomimo tego,że faktycznie się zagubiły...potrafią się przyznać do tego,że są szmatami...zarówno kobiety jak i babeczki.Ale robić źle,rozwalać wszystko i jeszcze się usprawiedliwiać?Niepojęte...

118

Odp: Czy dobrze robię ?
Nikt32 napisał/a:
zmierzch napisał/a:
Nikt32 napisał/a:

Moim zdaniem kazda kobietka bardzo dobrze zdaje sobie sprawe z tego czy facet ja kocha czy nie.
To się da wyczuć jesli sie chce oczywiście.

Jesli czuje emocjonalny chlod od dluzszego czasu to chyba wiadomo ze cos jest nie tak w zwiazku, ze uczucie sie wypalilo.

Wiec zapewne zdaje sobie sprawe z tego ze maz tkwi tylko ze wg na dzieci.

Skoro z tym nic nie robi to najwyrazniej zgadza sie na taką bezuczuciowa relacje. Potem niech nie otwiera buzi ze zdumienia że nie ma miłości w związku.

Nikt32, zastanów się następnym razem niż coś napiszesz, proszę, błagam. Oszczędź mi tych swoich wymądrzeń z pipidówki.
Tyle siedzisz na tym forum i nie zauważyłaś jeszcze prostych mechanizmów psychologicznych? Raczej do tych rozgarniętych nie należysz, bo już dawno powinnaś zauważyć to, co w psychologi nazywane jest mechanizmami obronnymi. Gdy człowiek zaczyna dostrzegać sytuacje, zdarzenia, odczucia, które są niezgodne z jego przekonaniami (np. że współmałżonek jest ze mną, bo mnie kocha), wzorcami (np. że współmałżonkowi można ufać, bo w jego domu rodzinnym nie było fałszu i obłudy), to nieświadomie zaczyna wprowadzać cenzurę, nie dopuszcza do świadomości faktów, które byłyby dla niego zbyt trudne. Takie osoby uciekają w inne obszary np. poświęcają się opiece nad dziećmi lub wpadają w pracoholizm, byle tylko nie konfrontować się z tym, czego nie mogliby znieść. A w ten sposób jeszcze pogłębia się dystans pomiędzy partnerami

Naprawdę Nikt32 jesteś tak bardzo zaślepiona swoją chucią, że nie widzisz prostych mechanizmów?
Albo inaczej, czy uważasz, że twój mąż jest skończonym idiotą i nie nie wyczuł, że go nie kochasz i wciąż marzysz o innym, czy też jest inny powód?



No widzisz mój maż nie jest idiotą i nie SCHOWAŁ głowy w piasek.  Zauważył że jest coś nie tak i wprost zapytał o co chodzi itp.
Ja dobrze wiem co to są mechanizmy obronne - spokojnie - miałam to na studiach w tej mojej pipidówie smile))))))))))))))))
Nie musisz mi tu wklejać niczego wink

,, Takie osoby uciekają w inne obszary np. poświęcają się opiece nad dziećmi lub wpadają w pracoholizm, byle tylko nie konfrontować się z tym, czego nie mogliby znieść. A w ten sposób jeszcze pogłębia się dystans pomiędzy partnerami"
- to juz chyba samo za siebie mówi smile

Rozumiem zatem,że Ciebie nie było stać na szczerość wobec niego?

119

Odp: Czy dobrze robię ?

zorija, ta cala psychologia to o doope roztluc;), wystarczy byc moralnym jak ty i po sprawie. aj aj taka moralnosc zwiazala sie z taka niemoralnoscia...jak to sie stalo zorija....czemu twoja cnota cie nie uchronila od zlego?

mysle, ze nasza dyskusja stala sie jalowa- jestes the best i poprzestanmy na tym.

120

Odp: Czy dobrze robię ?
kejt38 napisał/a:

zorija, ta cala psychologia to o doope roztluc;), wystarczy byc moralnym jak ty i po sprawie. aj aj taka moralnosc zwiazala sie z taka niemoralnoscia...jak to sie stalo zorija....czemu twoja cnota cie nie uchronila od zlego?

mysle, ze nasza dyskusja stala sie jalowa- jestes the best i poprzestanmy na tym.

Zgadzam się...nie byłaby taka jałowa, gdyby Zorija przyznała Wam rację...przepraszam was bardzo.Nie wiem dlaczego cwaniakujesz.Soro masz tak mało(merytorycznie)do przekazania...to moze lepiej nie pisz?

121

Odp: Czy dobrze robię ?
majkaszpilka napisał/a:

Może zamiast robic personalne "wojny" wyjaśnijmy...o jakie schematy chodzi?Czy babeczkę,która poczuje swędzenie jest w stanie,odpędzić to "zło" i nie pójść za wodzeniem czarodziejskiej różdżki?Czy faceta,któremu maszt nabrał, zrobi to z inna?Jedynym schematem jest PSYCHE...to jest zapisane...chuć,żądza,branie bo.... "ja chcę,mnie się należy".Jest kilka osób tutaj na forum,które pomimo tego,że faktycznie się zagubiły...potrafią się przyznać do tego,że są szmatami...zarówno kobiety jak i babeczki.Ale robić źle,rozwalać wszystko i jeszcze się usprawiedliwiać?Niepojęte...


moze jeszcze glowe popiolem posypac? albo pod pregierz?
tylko co z tymi, ktorzy nie zdradzili, sami byli zdradzeni ale wcale nie staja po tej samej stronie jak ty? ach trzeba ich jakos naprowadzic na jedyna prawdziwa wersje o zyciu;)

ja z moim niewiernym mezem dlugie lata (juz po rozwodzie) bylam w przyjazni- to dopiero musze byc porabana....no nie?;)


ps. ty serio myslisz, ze ktos sie tutaj usprawiedliwia i wlasciwie od kogo ma dostac rozgrzeszenie, od takich jak ty?
mialam sasiadke (mieszkala z mezem i corka nade mna- niestety), codzienne awantury i wyzwiska na meza, poza domem mega korporacyjna jasnie pani z pelna kultura, nie moglam zniesc tej jedzy, codziennie serenady na cale gardlo- wolnosc tomku w swoim domku- no i ups maz zdradzil i sie wyprowadzil, kurde, jestem pewna, ze wszyscy jej bardzo wspolczuli, bo taki ch.j. a ja sie ucieszylam bo musiala sie ta wydra wyniesc- musze byc doprawdy potworem.

122 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-11 21:34:17)

Odp: Czy dobrze robię ?
kejt38 napisał/a:

zorija, ta cala psychologia to o doope roztluc;), wystarczy byc moralnym jak ty i po sprawie. aj aj taka moralnosc zwiazala sie z taka niemoralnoscia...jak to sie stalo zorija....czemu twoja cnota cie nie uchronila od zlego?

mysle, ze nasza dyskusja stala sie jalowa- jestes the best i poprzestanmy na tym.

Kejt, moja cnota jak najbardziej uchroniła mnie od złego tongue

Chcesz mi dokopać Kejt? Ale ja się wcale z tym nie kryję, że mój mąż mnie zdradził i odszedł. Ani z tym, co wtedy przeżyłam (prawdziwe piekło). A teraz jest mi już dobrze, nawet lepiej niż było, więc nie ruszają mnie takie personalne złośliwości.

I sorry, ale zawsze będę broniła dobrych, moralnych, uczciwych ludzi (a krytykowała zdradzających), bo co mi zostało? Powiedz? Gdybym zmieniła zdanie, to nie mogłabym już nikomu zaufać... a chcę jeszcze zaufać! i to tak absolutnie i do końca smile bez najmniejszych wątpliwości wink
Bo ja wierzę w ludzi, wiesz? Mimo wszystko... mimo tego, co mnie spotkało...
Wierzę, że ci nieuczciwi, to tylko wyjątki...
Że ludzie potrafią się kochać przez całe swoje życie...
Chcę w to wierzyć... i będę smile
I nie zgadzam się, że są jakieś schematy, że zdrada jest jakimś "wentylem bezpieczeństwa" itd itp

Dlatego też współczuję osobom takim jak Ty; musisz się okropnie męczyć... dręczyć... miotać... nigdy nie mieć żadnej pewności... straszne....

Co do sąsiadki - mąż był chyba jakąś dupą, skoro sobie na to pozwalał. Musiał zdradzić, żeby odejść?? To wg Ciebie jedyne rozwiązanie takiego problemu??

123

Odp: Czy dobrze robię ?
Zorija napisał/a:
kejt38 napisał/a:

zorija, ta cala psychologia to o doope roztluc;), wystarczy byc moralnym jak ty i po sprawie. aj aj taka moralnosc zwiazala sie z taka niemoralnoscia...jak to sie stalo zorija....czemu twoja cnota cie nie uchronila od zlego?

mysle, ze nasza dyskusja stala sie jalowa- jestes the best i poprzestanmy na tym.

Kejt, moja cnota jak najbardziej uchroniła mnie od złego tongue

Chcesz mi dokopać Kejt? Ale ja się wcale z tym nie kryję, że mój mąż mnie zdradził i odszedł. Ani z tym, co wtedy przeżyłam (prawdziwe piekło). A teraz jest mi już dobrze, nawet lepiej niż było, więc nie ruszają mnie takie personalne złośliwości.

I sorry, ale zawsze będę broniła dobrych, moralnych, uczciwych ludzi (a krytykowała zdradzających), bo co mi zostało? Powiedz? Gdybym zmieniła zdanie, to nie mogłabym już nikomu zaufać... a chcę jeszcze zaufać! i to tak absolutnie i do końca smile bez najmniejszych wątpliwości wink
Bo ja wierzę w ludzi, wiesz? Mimo wszystko... mimo tego, co mnie spotkało...
Wierzę, że ci nieuczciwi, to tylko wyjątki...
Że ludzie potrafią się kochać przez całe swoje życie...
Chcę w to wierzyć... i będę smile
I nie zgadzam się, że są jakieś schematy, że zdrada jest jakimś "wentylem bezpieczeństwa" itd itp

Dlatego też współczuję osobom takim jak Ty; musisz się okropnie męczyć... dręczyć... miotać... nigdy nie mieć żadnej pewności... straszne....

Co do sąsiadki - mąż był chyba jakąś dupą, skoro sobie na to pozwalał. Musiał zdradzić, żeby odejść?? To wg Ciebie jedyne rozwiązanie takiego problemu??


nie ma formuly na bycie szczesliwym w zwiazku, to jest zawsze ryzyko. oczywiscie, ze masz prawo do swoich odczuc i przekonan, zreszta dobrze ich bronisz. ja tylko lubie widziec 2 strony- no tak juz mam.

jezu...nie zawsze chodzi o najmadrzejsze/najbardziej szlachetne rozwiazanie, czasami ludzie zwyczajnie robia rzeczy z.....desperacji, smutku, zlosci, nienawisci, nudy i co tylko chcesz. zbyt osobiscie podchodzisz (jednak) do tematu jakby nie patrzec wirtualnego bytu.

ja nie jestem od orzekania o winie czy niewinnosci, raczej interesuja mnie motywy.
jesli ktos zdradza to znaczy, ze nie widzial innego rozwiazania bo przeciez gdyby widzial i chcial to zrobil by inaczej- czy to nie jest proste?

124 Ostatnio edytowany przez edziak (2015-09-11 22:29:43)

Odp: Czy dobrze robię ?
kejt38 napisał/a:

autorze, jestem absolutnie za rozwiazaniem zwiazku, w ktorym nie ma milosci i bliskosci, taki zwiazek predzej czy pozniej bedzie toksyczny dla kazdego ale......
ty byles z kobieta, ktorej nie kochales (wielokrotne zdrady o tym swiadcza), nie szanowales przez 20 lat...nie dla dzieci ale z wygody.
czujesz zal i wyrzuty sumienia bo dobrze wiesz co rozgrywalo sie w twojej glowie. ktos przeciez musial ogarnac male dzieci- w przypadku podzialu obowiazkow- duzo bys na tym "stracil". a tak jednak dom, wspolnota, po przeciwleglej stronie przyjemnosci- zero zobowiazania, mogles sobie "uzywac" z wytlumaczeniem: ja nie moge odejsc bo mam dzieci! co za "wygodna" sytuacja oczywiscie okraszona wyrzutami sumienia i moze czasem niesmakiem....

wlasciwie to wykorzystales mase kobiet na swojej drodze....ja tak to widze jako kobieta

kejt38 napisał/a:

ja nie jestem od orzekania o winie czy niewinnosci, raczej interesuja mnie motywy.
jesli ktos zdradza to znaczy, ze nie widzial innego rozwiazania bo przeciez gdyby widzial i chcial to zrobil by inaczej- czy to nie jest proste?

Kejt sama sobie przeczysz.

Pisałaś że byłaś zdradzana, ile to trwało? 2 tygodnie, miesiące czy lata?
Teraz przemnóż to sobie do 20 lat.
To o co chodzi tutaj to tylko sam fakt oszukiwania kogoś przez 20 lat. Wg zdradzacza zapewne z litości, bo przecież nie przyzna się do tego, że był za słaby żeby to zrobić wcześniej, bo tak było wygodnie itd. sama w pierwszym poście podałaś wysoce prawdopodobne powody...
On najpewniej nie chciał widzieć rozwiązania. Zmarnował kawał życia żony i swojego oczywiście też. Ale to był jego wybór.

125 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-11 23:38:40)

Odp: Czy dobrze robię ?

smile skasowałam tongue

126

Odp: Czy dobrze robię ?

Kobietki nie kłóccie się Pan 40+ gdzieś zniknął wyrzucił z siebie co mu leży na sercu i pewnie robi to co robił do tej pory.Wiadomo każdy ma swój problem i na swój sposób rozwiązuje ale jest też sumienie i  mam nadzieję że w tym przypadku ono ruszy.

127 Ostatnio edytowany przez toorank (2015-09-12 13:27:03)

Odp: Czy dobrze robię ?

Ta... oni bzykają używają życia
a my roztrząsamy.
smile
kobiety uwielbiają się umartwiać
gdybyśmy tak cała tę swoją energię: miłość do kochanków, nienawiść do zdradzających mężów wykorzystały w dobrym celu mogłybyśmy zawojować świat
żeby tylko natura pozwoliła nam skupiać się na sobie...
Boże nigdy więcej nie karz mnie gorącym uczuciem do mężczyzny. A właściwie żadnym choćby chłodnym wink. Jak cudownie byłoby by kochać siebie tak bardzo jak ich kochać/nienawidzić.

128 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2015-09-12 19:05:32)

Odp: Czy dobrze robię ?
kejt38 napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

Może zamiast robic personalne "wojny" wyjaśnijmy...o jakie schematy chodzi?Czy babeczkę,która poczuje swędzenie jest w stanie,odpędzić to "zło" i nie pójść za wodzeniem czarodziejskiej różdżki?Czy faceta,któremu maszt nabrał, zrobi to z inna?Jedynym schematem jest PSYCHE...to jest zapisane...chuć,żądza,branie bo.... "ja chcę,mnie się należy".Jest kilka osób tutaj na forum,które pomimo tego,że faktycznie się zagubiły...potrafią się przyznać do tego,że są szmatami...zarówno kobiety jak i babeczki.Ale robić źle,rozwalać wszystko i jeszcze się usprawiedliwiać?Niepojęte...


moze jeszcze glowe popiolem posypac? albo pod pregierz?
tylko co z tymi, ktorzy nie zdradzili, sami byli zdradzeni ale wcale nie staja po tej samej stronie jak ty? ach trzeba ich jakos naprowadzic na jedyna prawdziwa wersje o zyciu;)

ja z moim niewiernym mezem dlugie lata (juz po rozwodzie) bylam w przyjazni- to dopiero musze byc porabana....no nie?;)


ps. ty serio myslisz, ze ktos sie tutaj usprawiedliwia i wlasciwie od kogo ma dostac rozgrzeszenie, od takich jak ty?
mialam sasiadke (mieszkala z mezem i corka nade mna- niestety), codzienne awantury i wyzwiska na meza, poza domem mega korporacyjna jasnie pani z pelna kultura, nie moglam zniesc tej jedzy, codziennie serenady na cale gardlo- wolnosc tomku w swoim domku- no i ups maz zdradzil i sie wyprowadzil, kurde, jestem pewna, ze wszyscy jej bardzo wspolczuli, bo taki ch.j. a ja sie ucieszylam bo musiala sie ta wydra wyniesc- musze byc doprawdy potworem.

Tak,tak właśnie myślę...że szuka usprawiedliwienia.Mało...dostaje je od "dzifek "które dają na lewo i prawo.Mam sobie posypać głowę popiołem za zdanie?
Bez personalnych podtekstów...

129

Odp: Czy dobrze robię ?
toorank napisał/a:

Ta... oni bzykają używają życia
a my roztrząsamy.
smile
kobiety uwielbiają się umartwiać
gdybyśmy tak cała tę swoją energię: miłość do kochanków, nienawiść do zdradzających mężów wykorzystały w dobrym celu mogłybyśmy zawojować świat
żeby tylko natura pozwoliła nam skupiać się na sobie...
Boże nigdy więcej nie karz mnie gorącym uczuciem do mężczyzny. A właściwie żadnym choćby chłodnym wink. Jak cudownie byłoby by kochać siebie tak bardzo jak ich kochać/nienawidzić.

Toorank...Ty roztrząsasz....
I jesteś jak najbardziej skupiona na sobie i siebie tylko kochasz...ja...ja...ja...
Nie myl tchórzostwa z poświęceniem,proszę.

130 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-14 11:31:32)

Odp: Czy dobrze robię ?
majkaszpilka napisał/a:
Nikt32 napisał/a:

No widzisz mój maż nie jest idiotą i nie SCHOWAŁ głowy w piasek.  Zauważył że jest coś nie tak i wprost zapytał o co chodzi itp.
Ja dobrze wiem co to są mechanizmy obronne - spokojnie - miałam to na studiach w tej mojej pipidówie smile))))))))))))))))
Nie musisz mi tu wklejać niczego wink

,, Takie osoby uciekają w inne obszary np. poświęcają się opiece nad dziećmi lub wpadają w pracoholizm, byle tylko nie konfrontować się z tym, czego nie mogliby znieść. A w ten sposób jeszcze pogłębia się dystans pomiędzy partnerami"
- to juz chyba samo za siebie mówi smile

Rozumiem zatem,że Ciebie nie było stać na szczerość wobec niego?

Majka
Myślę, że jednak wg nomenklatury używanej przez Nikt32 ona uważa swojego męża za I D I O T Ę, któremu wystarczy sprzedać bajeczkę o nawale obowiązków w pracy, zmęczeniu, zamyśleniu, itp. żeby przestał "się czepiać" a ona dalej mogła zdradzać go emocjonalnie z kochankiem.

Nikt32,
Zapewniam cię, że twój mąż kiedyś, gdy już odkryje twoją prawdziwą naturę i zrozumie, że pomylił się co do ciebie, biorąc ciebie za kogoś uczciwego i lojalnego. Wtedy zacznie "przypominać" sobie wszystkie fakty, które teraz wypiera ze swojej świadomości. Wówczas szczerze ciebie znienawidzi nie za zdradę, czyli brak lojalności, ale za twoją obłudę i uspokajające kłamstwa serwowane przez ciebie.

Posty [ 66 do 130 z 131 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy dobrze robię ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026