rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 208 z 208 ]

196 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-11-02 19:06:32)

Odp: rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu
feniks35 napisał/a:

Najgorsze ze probujesz zasluzyc na sile na cos co nie jest tego warte..pytanie dlaczego.

Akwaforto,

Wyboldowałam to, co tak syntetycznie ujęła Feniks, bo uważam to za najistotniejszą myśl podsumowującą całą Twoją historię.

Co to znaczy "zasługiwać na miłość"? Czy jeden człowiek może być godny miłości, a drugi nie? Czy to znaczy, że tym, kim jesteś teraz, w tym konkretnym momencie Twojego życia nie zasługujesz na takie uczucie? Co się musi dziać, kim musiałabyś się stać, jakie cechy posiadać, by Twoim zdaniem dorównać dziewczynie, która tak urzekła tego chłopaka? Czy w ogóle można i czy warto do tego dążyć?

Jesteś studentką sztuki. Wybrańcem losu.
Przeszłaś przez sito, które odsiało po drodze wiele innych, podobnych Tobie, ale nie tak błyskotliwych talentów...

Najpierw dostałaś wrażliwość i zdolność dostrzegania piękna. Zachwytu nad tym co jest, co istnieje w formie, barwie, grze światła i cienia, strukturze, tworzywie. Potem dostałaś jeszcze więcej - dar ekspresji, kreatywnego przekształcenia umysłem i rękoma, tego co widzisz i czujesz. Czy wtedy, kiedy wybierasz sobie "obiekt": pejzaż, osobę, konstrukcję, tworzywo lub kiedy jesteś przezeń "zawołana", by coś stworzyć, starasz się na siłę to przemodelować, aby było jeszcze bardziej godne Twojej fascynacji? Czy raczej studiujesz tę jego niezwykłość, a poznając detale badasz najgłębszą naturę tego "obiektu"? Czy to, czego się dowiadujesz o nim, zachęca Cię do kolejnych spędzonych na mozolnej pracy godzinach odkrywania jego sensu i znaczenia także dla Ciebie jako artysty?

"Obiekty" są piękne z powodu faktu samego ich istnienia i z powodu spotkania z artystą, który to piękno postrzega...
Zwróć uwagę, że tu nie ma elementu "zasługiwania". Ten sam kawał drzewa oliwnego, jednemu posłuży za bierwiono rzucane w ogień, by się nim ogrzać, a dla drugiego będzie idealnym tworzywem na nową rzeźbę i nie zrazi się tym, że jest ono wyjątkowo trudne w obróbce... ; -)))

Oto analogia, która mi się nasuwa w związku z Twoimi słowami i tym, jak skomentowała je Feniks. Zechciej się nad tym zastanowić.

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu

Co w tym jest. Pomijając mój dawny problem, całość tego związku była porażką, to prawda. Owszem tęsknię za nim, za jego dobrym obliczem wobec mnie, bo to tak jakbym gdzieś w głębi nie mogła pogodzić się z tym że taki człowiek jak on - wszyscy wiemy jaki - nie kochał mnie, nie chciał. A ja uważam, że powinnam zasługiwać na to, żeby kochać mnie taką jaką jestem, po tym co przeszłam i doceniać mnie tak bym mogła czuć się wyjątkowo. Tym bardziej ktoś taki jak on, kto nigdy nie miał wcześniej żadnej dziewczyny, bo nie miał powodzenia, bo wszystkie dziewczyny za którymi się uganiał w tym tamta to zwykłe zdziry, którym on nie imponował niczym. Boli mnie to, tym bardziej że ja patrzyłam na jego wnętrze, spokój, łagodność. Pamiętam jak powiedział mi na koniec naszego związku, ze on chce spróbować z tamtą, że nie chce byle kogo tylko ją. Czuję się poniżona, bo tak jakbym na siłę, chciała pokazać mu, że ja jestem więcej warta niż tamta.

198

Odp: rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu
akwaforta napisał/a:

[...]A ja uważam, że powinnam zasługiwać na to, żeby kochać mnie taką jaką jestem, po tym co przeszłam i doceniać mnie tak bym mogła czuć się wyjątkowo. Tym bardziej ktoś taki jak on, kto nigdy nie miał wcześniej żadnej dziewczyny, bo nie miał powodzenia, bo wszystkie dziewczyny za którymi się uganiał w tym tamta to zwykłe zdziry, którym on nie imponował niczym.

Niestety niewłaściwie zinterpretowałaś to, co napisałam. Miłość to nie ruski generał obwieszony orderami za zasługi i domagający się czołobitności i poważania od maluczkich...

akwaforta napisał/a:

Czuję się poniżona, bo tak jakbym na siłę, chciała pokazać mu, że ja jestem więcej warta niż tamta.

Moim zdaniem niepotrzebnie w to brniesz.
Po prostu nie widzę sensu w udowadnianiu innym ludziom tego, że nie jestem żyrafą ; -)))

199 Ostatnio edytowany przez akwaforta (2015-11-02 19:59:10)

Odp: rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu

Przepraszam, Aurora, mój ostatni post nie jest odpowiedzią na Twój, napisałam go w tym samym czasie co Ty, wiec jeszcze nie zinterpretowałam Twoich słów.

Ja dostrzegałam w nim coś więcej, było miedzy nami pewne porozumienie dusz do czasu... tamta nie dostrzegała w nim nikogo wyjątkowego, a on mimo to wolał ją, niż tą która rozumiała jego wnętrze... Teraz z perspektywy czasu i przez to jak to wszystko się skończyło, myślę sobie, że być może to była tylko iluzja... Na początku zawsze są motyle, nie widzi się niczego, dopiero potem klapki z oczu spadają, a człowiek przestaje grać tylko zaczyna być sobą... Nie jesteś my razem, wiec nie próbuje udowadniać mu już niczego - tyko ta zadra po tym wszystkim tkwi we mnie w środku.

200 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2015-11-02 20:05:44)

Odp: rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu

O rany. Musisz dojść do punktu, w którym SOBIE pokazać będzie znaczyć więcej niż JEMU pokazać.
Bo cały czas odbijasz się w jego oczach (a jak jego zdewaluujesz, zaczniesz szukać następnych oczu) zamiast w swoich własnych.
Szukasz potwierdzenia swojej wartości na zewnątrz.
Ty się po prostu czujesz gorsza, mniej kobieca od tych kobiet, które nie mają tego typu problemów, prawda?

201 Ostatnio edytowany przez akwaforta (2015-11-02 20:15:01)

Odp: rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu

swoje problemy mam już za sobą. Nie czuje się z tego powodu gorsza, bo wszystko jest ze mną dobrze, ale to ja mnie traktował odbiło się na mnie i na mojej psychice. Dopóki mu o tamtym nie powiedziałam wszystko było ok. teraz wiem, żeby na przyszłość nie mówić już nikomu takich rzeczy, bo nie warto, tym bardziej że to nie ma wpływu na moją fizyczność, współżycie czy chęć założenia rodziny. Ten związek z tym człowiekiem, który mnie nie rozumiał i był niedojrzały być choć spróbować, wpłynął na to jak się dziś czuję. Z innym mężczyzna, który mnie pokocha w przyszłości, myślę że nie będę miała takich problemów...

Dodam, ze gdyby on mnie kochał, traktował inaczej i pragnął w łóżku, to nie miałabym dziś takich rozterek. A tak, jak niby mam się czuć, po tym co mnie spotkało...

202

Odp: rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu

Akwaforta  mysle ze problem tkwi w Twoim postrzeganiu pewnych mechanizmow i bardzo zanizonej samoocenie. Rzucilo mi sie  w oczy to co napisalas ze "powinien Cie pokochac tymbardziej ktos  taki jak on kto nigdy nie mial dziewczyny". Czyli nie chodzi wcale o jakas szczegolna wiez i wyjatkowosc tego czlowieka tylko fakt ze nie  mial powodzenia u kobiet, nie byl w ich oczach atrakcyjny wiec podswiadomie uznalas ze Ty " zaslugujesz chociaz na relacje z kims takim". Na milosc nie trzeba zasluzyc Kochana... ja sie do kogos czuje albo nie. Nie jest rowniez tak ze jesli Ty jestes spokojna i wrazliwa i on wydaje sie byc podobny to jest to jednoznaczne z tym ze powinno zaiskrzyc. Bardzo czesto przyciagaja sie wlasnie przeciwienstwa  wiec fakt ze nie chcial Cie spokojny i lagodny czlowiek nie oznacza ze nie pasujesz kompletnie do nikogo i trzeba na sile  reanimowac trupa jakim jest ten pseudozwiazek.

203

Odp: rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu
akwaforta napisał/a:

swoje problemy mam już za sobą. Nie czuje się z tego powodu gorsza, bo wszystko jest ze mną dobrze

Bardzo dobrze.

akwaforta napisał/a:

ale to ja mnie traktował odbiło się na mnie i na mojej psychice. ..

Pytanie: dlaczego mu na to tak długo pozwalałaś?

204 Ostatnio edytowany przez akwaforta (2015-11-02 20:32:52)

Odp: rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu

To znaczy, chodziło mi o to, ze on sam mi tak o sobie opowiadał, mówił, ze nigdy wcześniej nie spotkał dziewczyny, z którą nawiązał by wspólny język, narzekał, ze wszystkie dziewczyny są takie same, że nie rozumiał się z żadną, i tamtą, za którą latał. O często sam zaniżał swoją osobę, że on jest nieciekawy, że nudny i sam nawet jeszcze na początku bał się, że mi się nie spodoba i będę się nim nudziła. A mi on się spodobał. Był osobliwy, byliśmy podobni charakterami to nas zbliżyło. Dlatego tak trudno mi przyjąć do wiadomosci to, że on po czasie nie doceniał mnie, nie kochał, tylko wolał jakąś melanżową panienkę, która uwielbia się upijać podczas ogniska, siadać obcym chłopakom na kolanach, bo na taką tamta wyglądała i zresztą taka była bo on sam jeszcze kiedyś mi o tym opowiadał. Tego nie potrafię zrozumieć.
Zanim go poznałam byłam radosna, pewna siebie, potem już po tym naszym kryzysie samoocena spadła owszem, ale to bardziej on sie do tego przyczynił, bo nagle przestał być taki jaki był na początku. On sam mi mówił, ze się zmienił, ze nie jest już takim naiwnym chłopaczkiem jak dawniej. Ale ja chyba wolałam go takiego jakim był wcześniej, zanim się dowiedział o mnie, bo wtedy było dobrze i spokojnie. Potem wszystko zaczęło się sypać.

205 Ostatnio edytowany przez akwaforta (2015-11-02 20:38:07)

Odp: rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu

Pytanie: dlaczego mu na to tak długo pozwalałaś?

Dobre pytanie. W mieście w którym studiuję i mieszkam jestem sama z dala od domu. Tu miałam tylko jego, tylko z nim się spotykałam, poznawałam miasto, chodziłam w różne miejsca. Był tylko on. Bez niego nie mam tu nikogo. Nie łatwo nawiązuję znajomości, mam znajomych na uczelni, ale tylko tam, poza szkołą nie utrzymuję z nimi zażyłych przyjaźni. To jeden powód. Drugi to taki, że mi się podobał fizycznie, co prawda jeszcze nie mój typ, ale mimo wszystko podobał. Raz już z nim zerwałam, to było po tym jak w Nowy Rok powiedział mi ze nie jestem jego miłoscią. Po tygodniu przyjechał do mnie i chciał żebyśmy znów byli razem, zmanipulował mnie od nowa i uległam. Jestem zbyt miękka i nigdy nie kieruję się własnym dobrem tylko czyimś...

206

Odp: rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu

" nigdy nie kieruję się własnym dobrem tylko czyimś"
Dlaczego?

207 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-02 21:37:06)

Odp: rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu

przez to ze w jakis sposob odtracil Cie po uzyskaniu informacji o Twoim problemie na sile chcialas go odzyskac i dlatego wciaz tesknisz konkretnie za nim bo w jakis sposob to odrzucenie rowna sie dla Ciebie zaprzeczeniu przez niego Twojej kobiecosci?

Dokładnie. Bingo.

dopiero gdy mnie odrzucił po wyznaniu mu prawdy o swoim defekcie poczułam się gorsza, jak dziwadło w jego oczach.

Niestety autorka nie dostrzega tych oczywistych zależności w swojej psychice. Dawno by już z tego wyszła, gdyby potrafiła spojrzeć głębiej.
A widać jak na dłoni to, o czym napisała Feniks.

Ja już wczoraj miałam pisać o tym, że podejrzewam Cię autorko o jakieś kompleksy, o których nie mówisz. Myślałam właśnie o czymś na tle wyglądu, ale jakoś mi to umknęło. A dziś przeczytałam Twój pierwszy tego dnia post i wszystko stało się jasne.

Przemyśl to.  Zatrzymaj się na chwilę.

208 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-11-02 22:03:07)

Odp: rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu

Akwaforto,

Odrzucenie kobiety przez mężczyznę zwykle dotyka jej właśnie w tym najbardziej fizycznym aspekcie. Taka tendencja porównywania się z innymi, wybieranymi przez mężczyzn kobietami, jest czymś, o czym można przeczytać w wielu wątkach. U mężczyzn zraniona zostaje duma, a u pań cierpi ich kobiecość.
Zważając na opisywane przez Ciebie perypetie, możesz czuć to podwójnie ostro.

Zaczęłaś trzeci rok studiów. To chyba najlepszy moment na poszerzenie kręgu znajomych, zapisanie się do jakiegoś koła naukowego, "przytulenie" do którejś ze studenckich grup, może wspólny zimowy wyjazd. Masz super warunki, bo pisałaś, że mieszkasz sama w wynajmowanym mieszkanku, możesz więc śmiało zaprosić kogoś do siebie, spróbować nawiązać nowe znajomości i w ten sposób wpuścić trochę świeżego powietrza do Twojego życia. Karmienie się tę papką przeszłości i roztrząsanie wciąż na nowo tego samego niczego już przecież nie zmieni. Nad czym ostatnio artystycznie pracowałaś? W jakim gatunku sztuki wyrażasz się najpełniej?
Działaj!

W wyobraźni zapakuj to, co było między Wami do torby na śmieci i zamaszystym ruchem wywal do kontenera z napisem "Odpady Zmieszane" mocno zatrzaskując klapę.
Może zanuć coś sobie? ; -)
Może to?    https://youtu.be/s06yoV5Yk5o

Posty [ 196 do 208 z 208 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstałam się z nim na ulicy, zero kontaktu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024