Miał być ślub. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 123 z 123 ]

66

Odp: Miał być ślub.
Dorula napisał/a:

Jeszcze jedno.
Możesz wytłumaczyć, dlaczego tolerujesz jego wulgarne smsmy?

Bo bardzo chce wyjść za mąż, przecież to widać

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Miał być ślub.
Wielokropek napisał/a:
toorank napisał/a:

A to zupełnie inna inszość co się dzieje potem. Celem jest zamążpójście. Kto by się zastanawiał co będzie później.

Bo 'rozwódka' lepiej brzmi niż 'panna'? hmm

Gdy do głosu dochodzi natura na refleksje nie ma szans. Natura mus zagłuszać rozsądek, bo inaczej świat stanąłby w miejscu.

68 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-08-19 12:38:41)

Odp: Miał być ślub.

A ja się wcale nie dziwię Autorce, że nie panuję nad emocjami.
Dziewczyny, która z Was by się nie przejęła, jakby miesiąc przed ślubem Wasz facet zmienił zdanie?
Nie chce mi wierzyć, że każda tutaj pisząca jest "ostoją spokoju".

Ja rozumiem, że to jest forum i my patrzymy na "z boku', ale na litość Boską , nie obrażajcie Autorki.
Pomyślcie sobie przez chwilę, jakbyście się poczuły na Jej miejscu?

A wracając do tematu, bardzo mi przykro  Autorko, ale może to i lepiej, że teraz to się stało, a nie miesiąc po ślubie?
Wiem mi łatwo pisać, ale dla Twojego dobra "olej" Go, po prostu, jeżeli dwa razy On chcę przekładać ślub, to znaczy, że nie dorósł do małżeństwa a możliwe, że nie dorósł do związku z Tobą.

Aha i spróbuj "nie naciskać" Go, nie rozmawiaj o tym, bo im bardziej będziesz "naciskała" tym bardziej On będzie się wycofywał.

69 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-19 12:37:09)

Odp: Miał być ślub.

A ja bym powiedziała tak.

Sprawa wydaje się być świeża i jesteś zanurzona w emocjach po uszy- normalne. Względnie normalne także, że chcesz te emocje rozkładać na atomy z nim- wszak postrzegasz go jako najbliższą osobę. Szkopuł w tym, że on tego rozkładać w tej chwili nie chce, i żadną siłą go nie zmusisz, a im bardziej będziesz naciskać, tym gorszy będzie efekt.

Wiem że łatwo się mówi- ale wyluzuj. Spróbuj się trochę zdystansować od całej sytuacji, nie rób niczego pod wpływem emocji- rzadko przynosi rezultaty. Daj sobie parę dni na w miarę SPOKOJNE przemyślenie sytuacji (tak na logicznie) i zawieś kontakt z nim do czasu, gdy Ci trochę opadną nerwy.

A później przeczytaj na spokojnie wpisy tutaj, bo szereg istotnych rzeczy jest tam zawarty.

Odp: Miał być ślub.

Pomaga mi pisanie tutaj choć wiem że piszę chaotycznie i histerycznie. Wariuję już po prostu hmm

Mam różne myśli . Zastanawiam się, w którym momencie coś przeoczyliśmy.

71

Odp: Miał być ślub.
dziewczynka z zapalkami napisał/a:

Pomaga mi pisanie tutaj choć wiem że piszę chaotycznie i histerycznie. Wariuję już po prostu hmm

Mam różne myśli . Zastanawiam się, w którym momencie coś przeoczyliśmy.

No i dobrze, że Ci pomaga i pisz jak chcesz chaotycznie, nawet i bez składu.
Pamiętaj to jest Twoje życie i nikt z nas tutaj piszących nie przeżyje go za Ciebie.


No to może przyszedł właściwy moment dla Ciebie na refleksje, przy czym nie staraj się za bardzo wszystkiego analizować.

Odp: Miał być ślub.

On jeszcze wpadł na pomysł, że zamieszkamy razem (może?) od października.
Że idziemy do rodziców w weekend i im mówimy, że się nie pobieramy ze względów finansowych, bo może wtedy nam pomogą. Tylko czemu mam inwestować w nie swoje mieszkanie, będąc w nieformalnym związku?!
Że będziemy nosić obrączki bez ślubu...
Dla mnie to masakra.
Rzygać mi się chce z tych nerwów.

73

Odp: Miał być ślub.
dziewczynka z zapalkami napisał/a:

Pomaga mi pisanie tutaj choć wiem że piszę chaotycznie i histerycznie. Wariuję już po prostu hmm

Mam różne myśli . Zastanawiam się, w którym momencie coś przeoczyliśmy.

Mnie tez bardzo pomaga forum. smile Pomaga się zdystansować.
Pisz chaotycznie, histerycznie. Ile klawiatura wytrzyma.

74 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-08-19 13:15:37)

Odp: Miał być ślub.
dziewczynka z zapalkami napisał/a:

On jeszcze wpadł na pomysł, że zamieszkamy razem (może?) od października.
Że idziemy do rodziców w weekend i im mówimy, że się nie pobieramy ze względów finansowych, bo może wtedy nam pomogą. Tylko czemu mam inwestować w nie swoje mieszkanie, będąc w nieformalnym związku?!
Że będziemy nosić obrączki bez ślubu...
Dla mnie to masakra.
Rzygać mi się chce z tych nerwów.


Sorki, ale ten Facet jest niepoważny.
Daj sobie z Nim spokój.

Dla mnie to jest żałosne, ponieważ:
-ślub bee;
- szantażowanie Rodziców;
- noszenie obrączek bez ślubu.

Kobieto zastanów się czy chcesz dzielić swoje życie z takim Facetem.

Czyli co On nie może zrobić to co Ty chcesz, a Ty masz być na każde Jego "zawołanie i skinienie palcem"?

75

Odp: Miał być ślub.

Po pierwsze - uspokój się.
Po drugie - odwołajcie ten ślub, bo on nie ma najmniejszego sensu teraz i dobrze o tym wiesz.
Po trzecie - proponuję rozstać się na chwilę, uspokoić się, poukładać się wewnętrznie i za jakiś czas, jak emocje opadną, usiąść do rozmów.
Po czwarte - zobaczyć co się po tym wszystkim stanie i jak wam się będzie układało.

Potrafisz tak? Pamiętaj też, z twojego opisu wynika, że jesteś mało dojrzała, chciałabyś mieć wszystko po swojemu, męczysz chłopaka ciągłymi pretensjami, ciąganiem po rozmowach, a potem wybuchami złości, jak nie dostajesz tego, co chcesz. To jest droga, która w dłuższej perspektywie prowadzi tylko do rozstania. Chyba nie chcesz za 5 miesięcy brać rozwodu, prawda?

76

Odp: Miał być ślub.

Czytam to napisałaś i powiem z własnego doświadczenia...nie bierz teraz tego ślubu.
Wiem,że jestes zła,zawiedziona i chcesz żeby było jak wcześniej. Ale tak sie nie da.
Ja podobnie jak Twoj facet mialam wątpliwości... Tylko z poczucia obowiązku, dla uniknięcia wstydu i tego typu przesłanek wzięłam ślub. Mimo, ze tez słyszałam nie rób tego, zastanów się jeszcze. Ale ja głupia nie słuchałam!
Nasze małżeństwo przetrwało 5 lat. I nigdy w zasadzie nie było udane.
Przemyśl raz jescze czy faktycznie chcesz tego ślubu za wszelką cenę.

77

Odp: Miał być ślub.

Czasami faceci specjalnie powodują kłótnie przed ważnymi deklaracjami(tutaj ślub),żeby do tego nie doszło. Całą winą wtedy obarczają partnerkę(może już z tą zapiekanką szukał dziury w całym?). Jeżeli jego chcesz nie zgadzaj się na przesunięcie daty,wspólne zamieszkanie w pażdzierniku i noszenie obrączek bez ślubu. Nie pisz. Nie pytaj. Nie narzucaj się. Bądż dobra i niekonfliktowa. Musi zobaczyć zmianę i że nie naciskasz. Nie odsuwaj go w łóżku. A na to,że on jednak chce przesunąć datę powiedz: jak się nie zgadzam. Nic więcej i dalej bądż uśmiechnięta,słodka i urocza.  Bez względu na sytuację ŻADNYCH ŁEZ.Tylko faktycznie przemyśl, czy on jest tym jedynym.

78

Odp: Miał być ślub.
dziewczynka z zapalkami napisał/a:

On jeszcze wpadł na pomysł, że zamieszkamy razem (może?) od października.
Że idziemy do rodziców w weekend i im mówimy, że się nie pobieramy ze względów finansowych, bo może wtedy nam pomogą. Tylko czemu mam inwestować w nie swoje mieszkanie, będąc w nieformalnym związku?!
Że będziemy nosić obrączki bez ślubu...
Dla mnie to masakra.
Rzygać mi się chce z tych nerwów.

Że co, proszę???

79 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-08-19 13:56:01)

Odp: Miał być ślub.
Krejzolka82 napisał/a:

Wiem mi łatwo pisać, ale dla Twojego dobra "olej" Go, po prostu, jeżeli dwa razy On chcę przekładać ślub, to znaczy, że nie dorósł do małżeństwa a możliwe, że nie dorósł do związku z Tobą.

Tak, z pewnością nie dorósł do związku, bo nie chce brać ślubu, gdy źle się dzieje i są ciągłe kłótnie. Przełożenie ślubu to dużo bardziej dojrzała decyzja niż tupanie nogą przez Autorkę. Sama przełożyłabym ślub, gdyby zaczęło źle się dziać. Najpierw chciałabym rozwiązać problem, a dopiero potem brać ślub. Na razie to oboje zachowują się jak dzieci, które nie dorosły do tak ważnych decyzji.

80

Odp: Miał być ślub.

Twoj chlopak wcale nie chce tego slubu. Ty chcesz ale on zastanawia sie i napewno do slubu nie dojdzie. Nic na sile pozniej doszlo by do rozwodu i co ci z tego by bylo? Kochasz go to oczywiste deklarowal sie mialas prawo snuc plany. Jesli zalezy ci na rodzinie slubie daj sobie spokoj z tym facetem on Cie nie kocha trzyma cie w zasasie dopoki nie pozna odpowiedniej kandydatki na zone (W jego oczach). Wtedy nie bedzie czekal i zastanawial sie co dalej.
Zal mi ciebie lepiej odwolaj slub jak najszypciej bo bedzie wstyt i wymien faceta ma doroslego. Nie mozna komus klamac obiecywac przyszlosc razem a teraz sie wykrecac to nie fer.
Powodzenia.

81

Odp: Miał być ślub.

Powinnaś na spokojnie z nim porozmawiać bez żadnego naciskania, dajcie sobie czas. Skoro ma wątpliwości przed ślubem a Ty go do ślubu zmusisz to co będzie jak po on jednak się wycofa i będzie chciał rozwodu? Poczekaj aż będzie gotowy na ten krok.

82

Odp: Miał być ślub.
dziewczynka z zapalkami napisał/a:

On jeszcze wpadł na pomysł, że zamieszkamy razem (może?) od października.
Że idziemy do rodziców w weekend i im mówimy, że się nie pobieramy ze względów finansowych, bo może wtedy nam pomogą. Tylko czemu mam inwestować w nie swoje mieszkanie, będąc w nieformalnym związku?!
Że będziemy nosić obrączki bez ślubu...
Dla mnie to masakra.
Rzygać mi się chce z tych nerwów.


W sumie to obydwoje jesteście mocno niedojrzali do ślubu. Ty chcesz koniecznie zmienić stan cywilny i reagujesz histerycznie, on ma kompletne fiu bździu i jest zwyczajnie głupi.

Nie rozumiem jednej rzeczy - pchasz się do slubu z facetem, a nie mieszkacie razem i nie macie pieniędzy - (jego teksty o liczeniu na pomoc rodziców). 

Dla mnie to wszystko wygląda na zabawę w związek, strach pomyśleć, co by było, gdybyście mieli dizecko.

83

Odp: Miał być ślub.
dziewczynka z zapalkami napisał/a:

Niestety dla mnie odwołanie (bo przełożeniem tego nie nazwę) ślubu to koniec związku. Nie wyobrażam sobie życia po takim ciosie. Wyjdziemy na niepoważnych ludzi przed urzędnikami (i jak ja mam tam później iść i prosić o kolejną datę?!), przed świadkami i przed rodzicami.

Może przed otoczeniem nie będzie to wyglądało zbyt dobrze, przed urzędnikami nie ma żadnego znacznia jak wyjdziecie, uwierz mi oni nie takie rzeczy już widzieli, a tak naprawdę wyjdziecie jak najbardziej na poważnych ludzi. To wcale nie musi być koniec związku, powiedzcie sobie szczerze tak jak jest naprawdę, jeśli czujecie, że z decyzją się pospieszyliście to po prostu ją odłóżcie, jak długo jesteście zaręczeni? Mieszkacie razem? Może najpierw tak, ślub nie ucieknie.

Odp: Miał być ślub.

To nie jest tak że nie mamy pieniędzy. Oboje mamy umowy o pracę, zarabiamy na tyle dobrze,  żeby na spokojnie się utrzymać.

Nie mieliśmy tyle gotówki, by na raz wyłożyć pieniądze na urządzenie mieszkania, bo jeszcze niektórych rzeczy brakuje. Chciałam z nim w zeszłym tygodniu rozplanować finanse, ustalić na co możemy sobie pozwolić, co można wziąć na raty.

To nie jest zabawa w dom, nie mam 19 lat

85

Odp: Miał być ślub.

Poszukaj na tym forum wątku założonego przez niejaką Nemesis tytuł "po pół roku on chce rozwodu, czy coś w tym stylu" sytuacja wypisz wymaluj jak twoja, tamta "dopięła" swego ślub się odbył, co było dalej przeczytasz.

86

Odp: Miał być ślub.

Dokładnie. Autorka naciska na ślub i nie interesuje jej to, że partner tego nie chce, a potem będzie płacz, bo przed ślubem było "idealnie".

Autorko ślub muszą chcieć wziąć 2 osoby. Odłóżcie to i zobaczycie co będzie dalej.

87

Odp: Miał być ślub.
GdyKochamy napisał/a:

Dokładnie. Autorka naciska na ślub i nie interesuje jej to, że partner tego nie chce, a potem będzie płacz, bo przed ślubem było "idealnie".

Autorko ślub muszą chcieć wziąć 2 osoby. Odłóżcie to i zobaczycie co będzie dalej.

przeczytaj dokładnie. Na początku to partner autorki namawiał na ślub.

88

Odp: Miał być ślub.
kama13 napisał/a:
GdyKochamy napisał/a:

Dokładnie. Autorka naciska na ślub i nie interesuje jej to, że partner tego nie chce, a potem będzie płacz, bo przed ślubem było "idealnie".

Autorko ślub muszą chcieć wziąć 2 osoby. Odłóżcie to i zobaczycie co będzie dalej.

przeczytaj dokładnie. Na początku to partner autorki namawiał na ślub.

Ale zmienił zdanie.

89 Ostatnio edytowany przez dziewczynka z zapalkami (2015-08-20 08:51:58)

Odp: Miał być ślub.

Widzieliśmy się wczoraj i oczywiście "stara śpiewka" - ostateczne rozstanie albo staramy się to naprawiać.
Więc zaczęłam z nim rozmawiać na temat kłótni z zeszłego tygodnia, powiedziałam że go kocham, że ja tak nie chcę i nie daję sobie rady.
Naprodukowałam się i liczyłam na jakąś merytoryczną dyskusję, ale głównie usłyszałam, że "nie będzie 19 września".
Powiedziałam mu - OK. Ale to była nasza ostatnia data ślubu, innych już w naszym związku nie będzie.
Zdziwił się, bo on w sumie ślub chce, ale nie 19 września. Tylko jak się poukłada kiedyś tam.
Koniec końców - świadkowie zaproszeni na spotkanie i będą poinformowani, że ślub się nie odbędzie. Natomiast do urzędu ma pójść dzisiaj, bo mają wydłużone godziny pracy.

Znacie kogoś, kto odwołał ślub i pozostał w tym samym związku? Mnie się już odechciało . Jak miałabym mu ufać, wierzyć w jego słowa? Jaką miałabym pewność, że mogę na niego polegać w każdej chwili?
W dodatku nie wyobrażam sobie, że 19.09 mielibyśmy spędzić (jak co sobotę) na mieście z jego znajomymi. Chyba bym wyła z żalu i bólu.

Tak na zdrowy rozum . Nie wyobrażam zgodzić się na jego "ultimatum" i np. za pół roku czy rok znów ustalać datę i od nowa snuć przygotowania i plany. Niektórzy pewnie pomyśleli że mam parcie na ślub. Ale to nie o to chodzi, ja po prostu z tym człowiekiem nie bałam się zobowiązań i wszystko, co się dzieje teraz to kwestia pie*dolonego rozczarowania........ Oraz tego, że ja już mu nie będę potrafiła wierzyć
Najgorsze jest to, że pomimo tej całej sytuacji, on i tak chciał się ze mną kochać hmm Myślałam że umrę z rozpaczy, jak zaczął mnie dotykać.

Nie wiem jak to przetrwać.

Teraz planowaliśmy już wszystko na poważnie, rozmawialiśmy o dziecku, analizując naszą sytuację i doszliśmy do wniosku, aby dziecko pojawiło się w najbliższym czasie, żebym potem nie miała "problemu" na aplikacji radcowskiej, zwłaszcza że oboje już mamy wyższe wykształcenie (bo mam już licencjat), ale obecnie jestem na II roku, jednak studiuję zaocznie i moglibyśmy pogodzić ciążę z moimi studiami. Poza tym oboje mamy pracę na etat i wspólny budżet pozwoliłby nam się utrzymać i odłożyć pieniądze.

90

Odp: Miał być ślub.

Cześć:)

Czyli na czym stanęło?
Jesteście razem czy nie?

91 Ostatnio edytowany przez lifrinat (2015-08-20 09:18:29)

Odp: Miał być ślub.
Krejzolka82 napisał/a:

Cześć:)

Czyli na czym stanęło?
Jesteście razem czy nie?

Stanęło na tym, że ślub odwoływany i chyba nadal ze sobą są smile. Autorka jest rozżalona i obrażona, bo datę zmienili. Moim zdaniem była to jedna z najmądrzejszych decyzji jaką podjęli smile.

Myślę, że jak dojrzejesz, i Twój partner też, to spojrzysz na to całe zamieszanie zupełnie inaczej. W tej chwili rozumujesz tylko zero-jedynkowo, że musi być ślub, pomimo że miedzy wami kiepsko i nie dajcie rady w partnerstwie, czyli za wszelką cenę, bo co ludzie powiedzą i co najważniejsze "jak ja mam sama przełknąć taką szramę na własnym wizerunku" smile. No cóż.. Pamiętaj, że to, jak wasze relacje wyglądają teraz, jest wynikiem waszej wspólnej pracy. Raczej plonów nie ma prawda?

Odp: Miał być ślub.

Stanęło na niczym tak naprawdę.

On ma zdanie odmienne od mojego i na dobrą sprawę się nie dogadamy

93

Odp: Miał być ślub.
dziewczynka z zapalkami napisał/a:

Stanęło na niczym tak naprawdę.

On ma zdanie odmienne od mojego i na dobrą sprawę się nie dogadamy

Tak jak myślałam. Moja racja jest mojsza niż twojsza. Czy potrafisz spojrzeć na tego człowieka ze współczuciem i rozumieniem? Wiesz dlaczego tak zadecydował? Wiesz dlaczego on się zawahał? Uważasz, że jesteś "dobrą" kandydatką na żonę?

94

Odp: Miał być ślub.
dziewczynka z zapalkami napisał/a:

Widzieliśmy się wczoraj i oczywiście "stara śpiewka" - ostateczne rozstanie albo staramy się to naprawiać.
Więc zaczęłam z nim rozmawiać na temat kłótni z zeszłego tygodnia, powiedziałam że go kocham, że ja tak nie chcę i nie daję sobie rady.
Naprodukowałam się i liczyłam na jakąś merytoryczną dyskusję, ale głównie usłyszałam, że "nie będzie 19 września".
Powiedziałam mu - OK. Ale to była nasza ostatnia data ślubu, innych już w naszym związku nie będzie.
Zdziwił się, bo on w sumie ślub chce, ale nie 19 września. Tylko jak się poukłada kiedyś tam.
Koniec końców - świadkowie zaproszeni na spotkanie i będą poinformowani, że ślub się nie odbędzie. Natomiast do urzędu ma pójść dzisiaj, bo mają wydłużone godziny pracy.

Znacie kogoś, kto odwołał ślub i pozostał w tym samym związku? Mnie się już odechciało . Jak miałabym mu ufać, wierzyć w jego słowa? Jaką miałabym pewność, że mogę na niego polegać w każdej chwili?
W dodatku nie wyobrażam sobie, że 19.09 mielibyśmy spędzić (jak co sobotę) na mieście z jego znajomymi. Chyba bym wyła z żalu i bólu.

Tak na zdrowy rozum . Nie wyobrażam zgodzić się na jego "ultimatum" i np. za pół roku czy rok znów ustalać datę i od nowa snuć przygotowania i plany. Niektórzy pewnie pomyśleli że mam parcie na ślub. Ale to nie o to chodzi, ja po prostu z tym człowiekiem nie bałam się zobowiązań i wszystko, co się dzieje teraz to kwestia pie*dolonego rozczarowania........ Oraz tego, że ja już mu nie będę potrafiła wierzyć
Najgorsze jest to, że pomimo tej całej sytuacji, on i tak chciał się ze mną kochać hmm Myślałam że umrę z rozpaczy, jak zaczął mnie dotykać.

Nie wiem jak to przetrwać.

Teraz planowaliśmy już wszystko na poważnie, rozmawialiśmy o dziecku, analizując naszą sytuację i doszliśmy do wniosku, aby dziecko pojawiło się w najbliższym czasie, żebym potem nie miała "problemu" na aplikacji radcowskiej, zwłaszcza że oboje już mamy wyższe wykształcenie (bo mam już licencjat), ale obecnie jestem na II roku, jednak studiuję zaocznie i moglibyśmy pogodzić ciążę z moimi studiami. Poza tym oboje mamy pracę na etat i wspólny budżet pozwoliłby nam się utrzymać i odłożyć pieniądze.


A teraz zaczynasz normalnie pisać i rozumiem Twój punkt widzenia.
No widzisz, w życiu czasm tak się układa, że nie jest po naszemu. Może to jakiś znak?
Odpocznij , zastanów się na spokojnie i zdecyduj za jakiś czas świadomie czego chcesz i czy jest to akurat to, co Ci się dziś wydaje. Emocje są też często złym doradcą. Za kilka dni może spojrzysz na to inaczej. Zajrzyj w głąb siebie.
Odpowiedz sobie czy ten facet da Ci to, czego potrzebujesz i w sposób jaki oczekujesz. Jeśli teraz to się nie poukłada, nie licz, ża magiczny papierek coś zmieni.
Powodzenia.

95 Ostatnio edytowany przez dziewczynka z zapalkami (2015-08-20 10:15:03)

Odp: Miał być ślub.

I tak nadal piszę bez ładu i składu, bo w głowie pojawia się milion pytań bez odpowiedzi. hmm

Oboje popełniliśmy masę błędów. Zwłaszcza, że nasz związek nie rozpoczął się tak jak powinien, tylko przewijała się jego ex w tle.
Może się czepiałam o bzdury? Może za dużo wymagałam? Chciałam chodzić na randki, do kina, do restauracji, a nie co weekend siedzieć w pubie ze znajomymi. Chciałam bliskości, uczuć. Może go przytłoczyłam swoją osobą?

W kwietniu byłam u psychologa. Mówiłam uczciwie, że mam problem z panowaniem nad emocjami. Psycholog wysłuchała i zaczęła wypytywać o moje życie, moją sytuację ogólną. Powiedziała mi: dziwię się, że taka młoda, atrakcyjna i inteligentna dziewczyna tu tkwi. (tu = w mieście rodzinnym bez perspektyw). Generalnie - sprowadziłam się do miasta rodzinnego z miasta studenckiego, by nie żyć na odległość.

Ja byłam kiedyś inna. W planach camp america, certyfikaty z angielskiego. Przeżywałam spontaniczne wyjazdy, chodziłam na imprezy, wychodziłam ze znajomymi. Tu miałam głównie jego, bo znajomi powyjeżdżali stąd na studia.

96

Odp: Miał być ślub.

Nigdy nie byłam u psychologa, więc się nie znam,ale wytłumaczcie mi to zdanie: "dziwię się, że taka młoda, atrakcyjna i inteligentna dziewczyna tu tkwi".

Możliwe, że Twojego Faceta zaczęło drażnić, że jesteście cały czas razem, że wszystko robisz "pod Niego"?
Możliwe, że Twój Facet stał się " całym Twoim światem" i zaczął "dusić się" w tym związku.

97 Ostatnio edytowany przez takata (2015-08-20 10:28:49)

Odp: Miał być ślub.

Zrobiłaś sobie najgorsza rzecz jaka tylko mogłaś - zrezygnowałaś z siebie..
Na tym forum jest mnóstwo wątków zakładanych przez porzucone kobiety, które zostały w życiu z "niczym", bo poświeciły siebie dla faceta..
Prawda jest jednak taka, że "faceci kochają zołzy" ..
Im bardziej niezależna i samodzielna jesteś tym większe szanse na partnerski związek..
Spójrz na siebie, "żebrzesz" o ślub, bo on Ci go kiedyś obiecał, nie mając pomysłu na to co dalej!
Uważasz, ze Cię zawiódł - to mu to powiedz i daj sobie czas na decyzje..
Nie chcesz wspólnych wyjść, nie chcesz wspólnego zamieszania - to nie rób tego, bo masz do tego prawo.
To Ciebie zawiódł Partner i to teraz Twój czas aby sobie z tym poradzić..

A że tego ślubu nie będzie - to super - kiedyś to zrozumiesz, że masz dziś dużo szczęścia..

Odp: Miał być ślub.
Krejzolka82 napisał/a:

Nigdy nie byłam u psychologa, więc się nie znam,ale wytłumaczcie mi to zdanie: "dziwię się, że taka młoda, atrakcyjna i inteligentna dziewczyna tu tkwi".

Możliwe, że Twojego Faceta zaczęło drażnić, że jesteście cały czas razem, że wszystko robisz "pod Niego"?
Możliwe, że Twój Facet stał się " całym Twoim światem" i zaczął "dusić się" w tym związku.

Nie było to profesjonalne zdanie, podejrzewam, że powiedziała to czysto prywatnie

99

Odp: Miał być ślub.
dziewczynka z zapalkami napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Nigdy nie byłam u psychologa, więc się nie znam,ale wytłumaczcie mi to zdanie: "dziwię się, że taka młoda, atrakcyjna i inteligentna dziewczyna tu tkwi".

Możliwe, że Twojego Faceta zaczęło drażnić, że jesteście cały czas razem, że wszystko robisz "pod Niego"?
Możliwe, że Twój Facet stał się " całym Twoim światem" i zaczął "dusić się" w tym związku.

Nie było to profesjonalne zdanie, podejrzewam, że powiedziała to czysto prywatnie

Nie wiem gdzie mieszkasz i możliwe, że ma racje, że w Twoim rodzinnym mieście nie ma perspektyw na pracę, ale co ma Twoja atrakcyjność do miejsca zamieszkania, tego nie rozumiem. Prawdopodobnie się czepiam, ale zdziwiło mnie to zdanie i tyle.

100

Odp: Miał być ślub.

Uważam, że takata ma wiele racji.
Poza tym mam wrażenie, ze Twój, pożal się, Boże, narzeczony, Tobą po prostu manipuluje i wpędza w poczucie winy,
albo sama się wpędzasz, co na jedno wychodzi.
Nie potrafi nawet podać racjonalnych powodów rezygnacji ze ślubu.
Nie liczy się z Twoimi uczuciami i ma to gdzieś, że szarpiesz się i przeżywasz koszmar.
Bardzo mi sie nie podoba jego egoistyczne podejście do Waszego związku, co on sobie w ogóle wyobraża?
Może weźmiemy ślub za rok, może później, może wcale, bo tak naprawdę to po co?
Przecież jest fajnie tak, jak jest.
Dla niego.
Tylko on się liczy.
A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty?
Chce seksu i wyjść do klubu ze znajomymi, jakby się nic nie stało?
To chyba jakiś żart.
Ratuj się i żyj swoim życiem nie oglądając się na dupka, który nie jest Ciebie wart.

101

Odp: Miał być ślub.
toorank napisał/a:
dziewczynka z zapalkami napisał/a:

Mnie przeraża jego obojętność, choć do tej pory (pomimo kłótni) byłam najukochańszą i wspaniałą żoną dla niego.
Obecnie mi pisze, że "wyjdzie z czasem, zobaczymy". "Jak będzie dobrze, to będzie, a jak nie to ch**"
Nie mam sił, by sama o to walczyć. NIE.
Ja wyciągnęłam wnioski. A on? Wieczorem mi pisze, że dziś będzie lepiej, wstajemy i znów to samo..kolejny dzień to samo..

Większość facetów żałuje swoich wyborów. Oczywiście są mechanizmy obronne żeby nie zwariować więc racjonalizują.
Ale większość żałuje.
Sztuka polega na tym, żeby ich przechytrzyć
udawać do czasu kiedy nie mają już wyjścia. Za wcześnie stałaś się żoną i on zaczął żałować jeszcze przed ślubem.

Oj chyba nie jesteś kobietą no chyba że przychologiem psychiatrą...

102

Odp: Miał być ślub.

On odkłada ślub, bo nie jest pewny, a ty mówisz, że to dobry czas na dziecko? Mam nadzieję, że wybijesz to sobie z głowy w tej sytuacji.

103 Ostatnio edytowany przez Azbi (2015-08-20 21:02:08)

Odp: Miał być ślub.

"Tak jak myślałam. Moja racja jest mojsza niż twojsza. Czy potrafisz spojrzeć na tego człowieka ze współczuciem i rozumieniem? Wiesz dlaczego tak zadecydował? Wiesz dlaczego on się zawahał? Uważasz, że jesteś "dobrą" kandydatką na żonę?" Lifrinat jesteś pewna, że to jemu należy się współczucie i zrozumienie?

Dlaczego wstrzymał się i zawahał? Może dla tego -cytuję "Że idziemy do rodziców w weekend i im mówimy, że się nie pobieramy ze względów finansowych, bo może wtedy nam pomogą. Tylko czemu mam inwestować w nie swoje mieszkanie, będąc w nieformalnym związku?!" - Może chce wymusić pieniądze od rodziców autorki, ja  tak zrozumiałam jej  wpis, że to rodzice autorki maja wyłożyć pieniądze. 

"On jeszcze wpadł na pomysł, że zamieszkamy razem (może?) od października", "Że będziemy nosić obrączki bez ślubu..."   przed kim mają udawać małżeństwo, przed znajomymi?  Rodzina będzie wiedzieć przecież  i co będzie ich trzymał w szachu i może żądał i żądał tylko czego pieniędzy, a może uległości i poniżania się autorki, kto wie co on  ma na myśli, bo przecież  nie  ma żalu do autorki i chyba nie jest na nią zły skoro chce  mu się iść z nią do łóżka.  Oj nie szanuje jej i za nic ma jej uczucia, bo chyba nie trudno domyśleć się że ona cierpi.

Większość jedzie po autorce, a tak na prawdę to ona moim zdaniem jest tu poszkodowana. Już w pierwszym wpisie zaznaczyła, że próby rozmowy kończyły się niczym, bo nie chciał rozmawiać.
Może celowo, jak  pisała klaudynka974 doprowadzał ja do złości, aby mieć powód do przełożenia ślubu. Tak naprawdę to nic jej tłumaczy i wyjaśnia  tylko podsuwa głupie pomysły cytowane wyżej.

Może kiedyś chciał się żenić, ale teraz postanowił coś ugrać i jeszcze raz podkreślam, że nie liczy się z uczuciami autorki - tak ja to widzę.
Z 10 lat temu miałam taki przypadek w dalszej rodzinie, tylko tam stroną podobnie kombinującą była narzeczona i jej rodzina. W ostatniej chwili zażądała od matki chłopaka wpłaty pieniędzy na ich konto, matka  narzeczonego nie miała  więc ogłosili, że ślubu nie będzie- dzień  przed planowanym ślubem ( wszystko przygotowane było bo miało być spore wesele. Chłopak z matką  wrócił do domu, załamany był wtedy bardzo, przetrzymali go kilka dni i ponowili propozycje, oczywiście na swoich warunkach. Ślubu nie odbył się, później poznał kogoś i teraz jest szczęśliwy, ale z inną osobą.   
Myślę, że tu podobny scenariusz szykuje przyszły/niedoszły mąż autorki, więc  nie krzyczcie po niej bo nie wiecie co kombinuje ten jej pożal się Boże narzeczony.
Autorko nie proś go i nie naciskaj daj sobie czas, bo tu chodzi o twoje szczęście i życie, nie pozwól się poniewierać.
Ślub odwołał, a zdziwiony że autorka nie chce seksu - dziwny człowiek co to niby kocha ale nie ma problemu zadawać ból ukochanej.

Do  Gdykochamy - dobry czas na dziecko  to nie autorka sama teraz twierdzi tylko to oni wcześniej  oboje tak mówili  co nie znaczy, że też tak oboje myśleli, ale to już kwestia zakłamania osoby która co innego mówi a co innego myśli i nie mam tu autorki na myśli.

Odp: Miał być ślub.

Witajcie.
Widzieliśmy się wczoraj. Pierwsze co powiedział to to, że mnie kocha...dobry żart

Odwołał ślub.

Powiedział że jeśli się naprawi to wkrótce będziemy rozmawiać o kolejnym terminie, nie będziemy długo zwlekać.
W zasadzie powtórzyłam mu to co wcześniej - żeby na żaden inny termin nie liczył.
Oczywiście jestem taka zła i fatalna i jeśli się nie naprawi to ch**, ale znów próbował uprawiać ze mną seks. Poczułam się jak ..........
Może się spotkamy za kilka dni, gdy emocje już opadną.
Nie mam żadnych planów na siebie póki co. Może wyjadę na weekend do przyjaciółki.


Szczerze..chyba do końca nie wierzyłam w to, że to zrobi. Łudziłam się, że może jednak przemyśli.
Nie mogłam za bardzo spać i naszło mnie kilka refleksji
1. Po większości kłótni, on mówił, że to koniec. Zdarzyło mu się kilka razy powiedzieć w złości, że mnie nie kocha. Przez cały zeszły tydzień podczas kłótni, mówił, że to koniec, odwracał się i nie chciał ze mną rozmawiać. Gdy mu przeszło - mówił, że tylko mnie straszył tym końcem. W niedzielę już chyba nie wytrzymałam. Wybuchłam do tego stopnia, bo bałam się, że odejdzie i czułam się bezsilna...
2. Mam wrażenie, że mu ulżyło, że to wszystko odwołał. Gdy wczoraj próbowałam z nim ponownie na ten temat rozmawiać, żeby nie podejmował takich decyzji pochopnie, żebyśmy przeczekali trochę i wtedy postanowimy coś wspólnie, powiedział, że nudzi go ta rozmowa i mam mu dać spać. Gdy dałam już spokój, bo to i tak nic nie wnosiło - zaczął się do mnie dobierać, aby się "pogodzić" i zdziwił się, że nie mam ochoty na seks.
3. Oskarżył mnie, że stawiam mu ultimatum, mówiąc, że nigdy więcej nie ustalimy żadnej daty. Podczas, gdy to on postawił mi ultimatum, gdy mówił, że albo koniec, albo odwołanie ślubu...
4. Mówił, że on nie wierzy w moje puste obietnice, a gdy poprosiłam go o czas, żeby się sam przekonał, że byłam rozdrażniona przez stres, nie wiedział, co powiedzieć. Niestety, sam się nie stara bo potrzebuje czasu.

105

Odp: Miał być ślub.
dziewczynka z zapalkami napisał/a:

Witajcie.
Widzieliśmy się wczoraj. Pierwsze co powiedział to to, że mnie kocha...dobry żart

Odwołał ślub.

Powiedział że jeśli się naprawi to wkrótce będziemy rozmawiać o kolejnym terminie, nie będziemy długo zwlekać.
W zasadzie powtórzyłam mu to co wcześniej - żeby na żaden inny termin nie liczył.
Oczywiście jestem taka zła i fatalna i jeśli się nie naprawi to ch**, ale znów próbował uprawiać ze mną seks. Poczułam się jak ..........
Może się spotkamy za kilka dni, gdy emocje już opadną.
Nie mam żadnych planów na siebie póki co. Może wyjadę na weekend do przyjaciółki.


Szczerze..chyba do końca nie wierzyłam w to, że to zrobi. Łudziłam się, że może jednak przemyśli.
Nie mogłam za bardzo spać i naszło mnie kilka refleksji
1. Po większości kłótni, on mówił, że to koniec. Zdarzyło mu się kilka razy powiedzieć w złości, że mnie nie kocha. Przez cały zeszły tydzień podczas kłótni, mówił, że to koniec, odwracał się i nie chciał ze mną rozmawiać. Gdy mu przeszło - mówił, że tylko mnie straszył tym końcem. W niedzielę już chyba nie wytrzymałam. Wybuchłam do tego stopnia, bo bałam się, że odejdzie i czułam się bezsilna...
2. Mam wrażenie, że mu ulżyło, że to wszystko odwołał. Gdy wczoraj próbowałam z nim ponownie na ten temat rozmawiać, żeby nie podejmował takich decyzji pochopnie, żebyśmy przeczekali trochę i wtedy postanowimy coś wspólnie, powiedział, że nudzi go ta rozmowa i mam mu dać spać. Gdy dałam już spokój, bo to i tak nic nie wnosiło - zaczął się do mnie dobierać, aby się "pogodzić" i zdziwił się, że nie mam ochoty na seks.
3. Oskarżył mnie, że stawiam mu ultimatum, mówiąc, że nigdy więcej nie ustalimy żadnej daty. Podczas, gdy to on postawił mi ultimatum, gdy mówił, że albo koniec, albo odwołanie ślubu...
4. Mówił, że on nie wierzy w moje puste obietnice, a gdy poprosiłam go o czas, żeby się sam przekonał, że byłam rozdrażniona przez stres, nie wiedział, co powiedzieć. Niestety, sam się nie stara bo potrzebuje czasu.


Zajmij się sobą. Odstaw go na razie na boczny tor.
Jesteś pewna, że byłabyś z nim szczęśliwa?
Mnie się coś wydaje, że on nie do końca serio Cię traktuje, a trzyma jako koło ratunkowe jakby nic lepszego go czasem w życiu nie spotkało.

Odp: Miał być ślub.

Staram się zająć sobą, jakby to paradoksalnie nie zabrzmiało.

Czuję się jak kretynka, bo tłumaczyłam mu, że przecież był pewien i świadomy swojej decyzji. A jego rozmowa nudziła, tak jakbyśmy rozmawiali o pogodzie, a nie o naszym ślubie...

107 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-08-21 09:12:06)

Odp: Miał być ślub.

A ja dalej podtrzymuje to co napisałam wcześniej - nie podoba mi się SMS o nagich fotkach.
I myślę, że ta jego decyzja - była nimi spowodowana.

Mało mam wiary w to, żeby się udało.
On nie chce tego ślubu.
Jak pisałam wcześniej wpędza Cię w poczucie winy.
I rzuca głupimi frazesami - jak się uda, to ... nic się nie uda i dobrze on to wie.
Niebawem znajdzie się kolejny pretekst, do tego by ukazać, że to TWOJA wina.

Długo jesteście razem?

108

Odp: Miał być ślub.
dziewczynka z zapalkami napisał/a:

Staram się zająć sobą, jakby to paradoksalnie nie zabrzmiało.

Czuję się jak kretynka, bo tłumaczyłam mu, że przecież był pewien i świadomy swojej decyzji. A jego rozmowa nudziła, tak jakbyśmy rozmawiali o pogodzie, a nie o naszym ślubie...

Czujesz się jak kretynka, bo zaczyna docierać do Ciebie, że to nie jest to, ale jeszcze bronisz się przed tym.
Być może życie dało Ci szansę przed popełnieniem największego błędu w życiu.
Popatrz na to z boku, w Wasze role dopasuj obcych ludzi i oceń obiektywnie.
Czy tego pragniesz?

Odp: Miał być ślub.
smallangel napisał/a:

A ja dalej podtrzymuje to co napisałam wcześniej - nie podoba mi się SMS o nagich fotkach.
I myślę, że ta jego decyzja - była nimi spowodowana.

Mało mam wiary w to, żeby się udało.
On nie chce tego ślubu.
Jak pisałam wcześniej wpędza Cię w poczucie winy.
I rzuca głupimi frazesami - jak się uda, to ... nic się nie uda i dobrze on to wie.
Niebawem znajdzie się kolejny pretekst, do tego by ukazać, że to TWOJA wina.

Długo jesteście razem?

1,5 roku

Nr od nagich fotek sprawdziłam w necie, faktycznie ludzie pisali, że dostają takie smsy. Ale tłumaczył mi że w pracy coś takiego dostaje, bo chłopak który miał przed nim telefon służbowy, wysyłał smsy i korzystał z takich usług.\
Ale gdy go o to zapytałam SPOKOJNIE, usłyszałam ze jestem czereśniakiem i zamiast sprzatać przed przyjściem gości, zajmuję się pierdołami

110 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-08-21 09:43:07)

Odp: Miał być ślub.

Każdy kit jest dobry, bylebyś uwierzyła.

Wątpliwa sprawa by ktoś korzystał z takich usług mając telefon służbowy.

111

Odp: Miał być ślub.

Myślałam, że jesteście już ładnych, kilka lat ze sobą... .
Czyli w ciągu tego 1,5 roku, zdążył Ci się oświadczyć i dwa razy przekładać ślub... .

A po jakim czasie Ci się oświadczył?

Odp: Miał być ślub.
smallangel napisał/a:

Każdy kit jest dobry, bylebyś uwierzyła.

Wątpliwa sprawa by ktoś korzystał z takich usług mając telefon służbowy.

Ponoć u nich rachunek był na 3 tys. Nie wiem . U mnie w pracy ze służbowych telefonów też nikt nie korzysta z takich usług...

W sumie bardzo szybko zaczęliśmy mówić o ślubie. Nie oświadczył się nigdy oficjalnie tzn odbyło się bez pierścionka i bez tej całej otoczki (w sumie tego nie potrzebuję). Po prostu ustalaliśmy konkrety i tyle.

113

Odp: Miał być ślub.
dziewczynka z zapalkami napisał/a:
smallangel napisał/a:

Każdy kit jest dobry, bylebyś uwierzyła.

Wątpliwa sprawa by ktoś korzystał z takich usług mając telefon służbowy.

Ponoć u nich rachunek był na 3 tys. Nie wiem . U mnie w pracy ze służbowych telefonów też nikt nie korzysta z takich usług...

W sumie bardzo szybko zaczęliśmy mówić o ślubie. Nie oświadczył się nigdy oficjalnie tzn odbyło się bez pierścionka i bez tej całej otoczki (w sumie tego nie potrzebuję). Po prostu ustalaliśmy konkrety i tyle.

Sorki, ale jak to przeczytałam to na myśl mi przyszła jakaś transakcja.
"W sumie tego nie potrzebuję" czy "nie potrzebuję tego"?
Bo  to jest różnica.

Aha, żeby nie było ja Was nie krytykuję i nie chodzi mi, że zaręczyny mają być z "pompą", ale "minimum romantyzmu" chyba by nie zaszkodziło?

114

Odp: Miał być ślub.

Dziewczynko z zapałkami
to już nie jest chore czy nawet żałosne,to jest PATOLOGIA!
Już wystarczy tego upokożenia.! Musisz go zostawić. Zero kontaktu. Zero tłumaczenia. On dobrze wie co zrobił,a Ty rozmową, podsycasz jego egoizm i satysfakcję,że  jest panem sytuacji i Ciebie. Bądż twarda i silna,a zobaczysz jak szybko przyleci. Tylko Ty już go nie zechcesz. Facet ma ewidentnie psychiczny problem. Nie bądż jego ściereczką do butów!!!

Odp: Miał być ślub.
Krejzolka82 napisał/a:
dziewczynka z zapalkami napisał/a:
smallangel napisał/a:

Każdy kit jest dobry, bylebyś uwierzyła.

Wątpliwa sprawa by ktoś korzystał z takich usług mając telefon służbowy.

Ponoć u nich rachunek był na 3 tys. Nie wiem . U mnie w pracy ze służbowych telefonów też nikt nie korzysta z takich usług...

W sumie bardzo szybko zaczęliśmy mówić o ślubie. Nie oświadczył się nigdy oficjalnie tzn odbyło się bez pierścionka i bez tej całej otoczki (w sumie tego nie potrzebuję). Po prostu ustalaliśmy konkrety i tyle.

Sorki, ale jak to przeczytałam to na myśl mi przyszła jakaś transakcja.
"W sumie tego nie potrzebuję" czy "nie potrzebuję tego"?
Bo  to jest różnica.

Aha, żeby nie było ja Was nie krytykuję i nie chodzi mi, że zaręczyny mają być z "pompą", ale "minimum romantyzmu" chyba by nie zaszkodziło?

Nie miałam parcia na pierścionek z brylantem na palcu wink Oczekiwałam konkretów i jasno postawionej sprawy.

To co mnie spotyka... nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji.

I co, mam teraz udawać, że wszystko gra?! Mam się starać? Mam świecić oczami przed wszystkim i mówić, że 'przekładamy' ślub ze względów finansowych?!

Prosiłam go o przeczekanie, opadnięcie emocji i dopiero potem o podejmowanie decyzji. Ale skoro go nudzę... Nieważne

116

Odp: Miał być ślub.

Bardzo mi cię szkoda, ale nie ma tego złego...Twój narzeczony już pokazał kim będziesz dla niego w życiu i jak cię beędzie traktował. Dokładnie, to już jest patologia, tak jak pisze Klaudynka. Nie wyobrażam sobie tego choćby, żeby mój facet wyzywał mnie od czereśniaków i baranów. To jak cię nazwie po ślubie? Jak cię będzie traktował, gdy już będziesz "jego"? Aż strach pomyśleć. Masz wielkie szczęście, że do ślubu nie doszło,uciekaj dziewczyno z tego związku, chyba, że chcesz być poniżana i traktowana jak śmieć.

117 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-08-21 10:20:59)

Odp: Miał być ślub.
dziewczynka z zapalkami napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
dziewczynka z zapalkami napisał/a:

Ponoć u nich rachunek był na 3 tys. Nie wiem . U mnie w pracy ze służbowych telefonów też nikt nie korzysta z takich usług...

W sumie bardzo szybko zaczęliśmy mówić o ślubie. Nie oświadczył się nigdy oficjalnie tzn odbyło się bez pierścionka i bez tej całej otoczki (w sumie tego nie potrzebuję). Po prostu ustalaliśmy konkrety i tyle.

Sorki, ale jak to przeczytałam to na myśl mi przyszła jakaś transakcja.
"W sumie tego nie potrzebuję" czy "nie potrzebuję tego"?
Bo  to jest różnica.

Aha, żeby nie było ja Was nie krytykuję i nie chodzi mi, że zaręczyny mają być z "pompą", ale "minimum romantyzmu" chyba by nie zaszkodziło?

Nie miałam parcia na pierścionek z brylantem na palcu wink Oczekiwałam konkretów i jasno postawionej sprawy.

To co mnie spotyka... nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji.

I co, mam teraz udawać, że wszystko gra?! Mam się starać? Mam świecić oczami przed wszystkim i mówić, że 'przekładamy' ślub ze względów finansowych?!

Prosiłam go o przeczekanie, opadnięcie emocji i dopiero potem o podejmowanie decyzji. Ale skoro go nudzę... Nieważne

Ale to będzie kłamstwo.
Chciałabyś być oszukiwana przez swoją Rodzinę, Znajomych?
Za każdym razem będziesz robiła to co On Ci każe?
Prosiłaś o czas, nie dał Wam go.
Postanowił i kropka.
A gdzie wspólne podejmowanie decyzji, gdzie rozmowa?
Ale jak starać? Co masz Go prosić, przepraszać,"łasić się", robić to co On chce?
A gdzie Ty jesteś w tym wszystkim?

Odp: Miał być ślub.

Najśmieszniejsze jest to, że on mówi, że chce widzieć moje starania a nie puste slowa . A gdy poprosiłam, żebyśmy przeczekali tydzień, dwa, żeby opadły emocje i chciałam podjąć decyzję wspólnie. Gdybym z nim przeprowadziła wiele rozmów i miała podanych milion racjonalnych argumentów, po przemyśleniu - zgodziłabym się na odwołanie ślubu i chciałabym razem zamieszkać. Starałabym się o niego, mając za sobą normalne, rzeczowe rozmowy dwojga dorosłych ludzi i wspólnie podjętą decyzję.

Ale to, w jakiej sytuacji on mnie postawił jest dla mnie nie do zaakceptowania.. dlaczego to ON podjął taką decyzję, a ja mam się potulnie dostosować??

119

Odp: Miał być ślub.

Lekceważy Ciebie.
Używa wobec Ciebie niewybrednych epitetów.
Odwołał ślub.

Co z nim jeszcze robisz? Na co liczysz?

120 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-08-21 10:35:35)

Odp: Miał być ślub.
dziewczynka z zapalkami napisał/a:

Najśmieszniejsze jest to, że on mówi, że chce widzieć moje starania a nie puste slowa . A gdy poprosiłam, żebyśmy przeczekali tydzień, dwa, żeby opadły emocje i chciałam podjąć decyzję wspólnie. Gdybym z nim przeprowadziła wiele rozmów i miała podanych milion racjonalnych argumentów, po przemyśleniu - zgodziłabym się na odwołanie ślubu i chciałabym razem zamieszkać. Starałabym się o niego, mając za sobą normalne, rzeczowe rozmowy dwojga dorosłych ludzi i wspólnie podjętą decyzję.

Ale to, w jakiej sytuacji on mnie postawił jest dla mnie nie do zaakceptowania.. dlaczego to ON podjął taką decyzję, a ja mam się potulnie dostosować??


A czy Ty widzisz Jego starania?

Teraz mi przyszło coś do głowy, a może zastanów się nad tym związkiem i nad tymi pytaniami:
1. Co daje Ci ten związek?
2. Czy jesteś z Nim szczęśliwa?
3. Czy możesz na Nim polegać?
4. Czy to jest na pewno związek partnerski a nie związek polegający na spełnianiu zachcianek Twojego Faceta?
5. Czy jakbyś się teraz z Nim rozstała, czy podejrzewasz, że by zawalczył o Ciebie, czy by sobie odpuścił?

Nie odpowiadaj na te pytania tutaj, odpowiedz sobie w myślach.

Życzę Ci szczęścia, po prostu!!!:)

Odp: Miał być ślub.

Wlaśnie o to chodzi, że nie widzę jego starań tylko bierność i obojętność

122

Odp: Miał być ślub.

Dziewczynka
pomyślałaś o tym, że może wcale nie chodzi o niego (po tylu upokorzeniach, których doznałaś, ta chęć utrzymania go przy sobie jest szalona, może to reakcja na stres? syndrom sztokholmski? to się zdarza również w relacjach partnerskich)
Może chodzi tylko o Twoja urażoną dumę, wstyd, o to co powiedzą i pomyślą ludzie, znajomi?
Jeśli tak to zapanuj nad tym, bo nie warto. W ogólnym rozrachunku to naprawdę nieistotne. Ludzie za chwilę zapomną, zajmą się inną sensacją, albo sami będą jej obiektami. Wiatr to rozwieje, to ważne tylko dla Ciebie i o sobie powinnaś pomyśleć.
Mimo, że teraz trudno Ci w to uwierzyć to przed ślubem jest sielanka. Prawdziwe problemu pojawiają się po, w codziennym życiu, kiedy pojawiają się dzieci... to  mission impossible
Jak zamierzasz z nim żyć skoro już przed ślubem musicie się ze sobą zmagać...

123

Odp: Miał być ślub.

A może Autorka ma tak jak kiedyś napisała Ewa Kasprzyk: najważniejsze dziewczyny to chociaż raz wyjść za mąż. Mała miejscowość i to słynne "co ludzie powiedzą". Są osoby, które mają wdrukowaną odpowiedzialność, wiedzę o konsekwencjach i umiejętność widzenia, a są tacy, którzy uważają, że jakoś tam będzie. Dziewczynko, wiesz, że wszystkie kryzysy, które pojawiają w małżeństwach po latach i mają ogromną siłę rażenia, są dla wielu prawdziwą tragedią, miały swoje symptomy przed ślubem? Wszystkie późniejsze zdrady, przemoc, alkohol, poniżanie, brak szacunku, lekceważenie, odporność na potrzeby małżonka, zbyt silna ingerencja rodziców, są widoczne przed ślubem. Ale niestety nie wszyscy je widzą, albo nie potrafią dostrzec, albo udają, że nie widza, albo myślą, że po ślubie się poukłada. Więcej światła Dziewczynko, nie tylko chwilki płomienia zapałek,

Posty [ 66 do 123 z 123 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024