już nie tkwie, skończyło się, wiem ze mnie nie kochał tak naprawdę...chociaż nie wiem czemu ryczał na spotkaniu po tak długiej przerwie, liczyłam ze się dogadamy...teraz już wiem ze nie,wiec musze dac sobie spokoj ja się pierwsza nie odezwe on zapewne tez już nie , no chyba ze za 2 mce mu się przypomni o mnie.
Zyłam od spotkania do spotkania, teraz znow pustka, ale wole mieć już spokoj niż znow cierpiec
66 2015-09-15 15:57:19 Ostatnio edytowany przez ewa36 (2015-09-15 15:59:21)
Praca dla faceta jest ważniejsza niż kobieta. Mając pracę ma się kobietę. Nie mając pracy, nie ma się kobiety ![]()
sam dla siebie powinien pracować a nie aby mieć kobiete...
cóz skończyło się...nawet nie czuje się winny po tym jak mnie potraktował, nawet nie przeprosił, zero zainteresowania...
musze swoje odcierpiec
napisałam mu wtedy ze mnie zranił i ze nie mam ochoty z nim mieć kontaktu, inny normalny facet któremu zależy chciałby pogadać, wyjasnic a on po prostu zamilkł.
Dziękuję - rozbawiłaś mnie ![]()
czym? bo ja tu nie widze nic śmiesznego...no ale każdego bawi cos innego
Ewa, z jednej strony wiesz czego chcesz (i nie chcesz) i na tyle szanujesz siebie, że jesteś w stanie zakończyć znajomość z kimś kto Ci nie odpowiada. A z drugiej strony skupiasz się na słowach faceta, że mu zależy, tęskni itd., które kompletnie nie mają odzwierciedlenia w jego czynach. I jeszcze chcesz, żeby on wyjaśniał i tłumaczył, ale co? Przecież jego zachowanie ewidentnie wskazuje na to kim on jest i jak Cię traktuje. Odpuść. Jesteś dojrzałą kobietą i powinnaś już wiedzieć, że w większości przypadków faceci nie lubią konfrontacji, nie lubią też być tymi złymi, którzy w rzeczowej rozmowie zrywają, po prostu znikają.
Rozumiem, że on Ci jakoś czas wypełniał i teraz odczuwasz pustkę, ale sama stwierdzilas, że to nie jest koleś dla Ciebie. Musisz zająć się sobą.
Ewa już Ci pisaliśmy, że to człowiek nieodpowiedzialny, egoista, maminsynek i wygodniś. Ale Ty lecisz na każde jego skinienie - jak się nie odzywa to utrzymujesz że to już koniec, że już z nim nie będziesz i że widzisz że mu nie zależy. Ale jak on się odezwie - od razu jak na skrzydłach biegniesz, wracasz do tematu WAS jako pary, zgadzasz się na seks itp itd. Widać odpowiada Ci taki partner - co kto lubi. On nie wykazał dla mnie żadnych oznak tego, że mu zależy. ŻADNYCH. Powiedz mi na co Ty liczysz?? Myślisz, że się zmieni? Odpowiada Ci on jako człowiek?
witam, dużo myslalam nad tym wszystkim...
Wiem, ze z NIEGO już nic nie będzie, człowiek bez ambicji na utrzymaniu rodziców nie garnący się do pracy. Już go nie chce, on się nie zmieni bo faktycznie gdyby chciał to już by to zrobił...
Dziekuje WAM za ''pomoc i wsparcie'' pomogło mi to
"pomoc i wsparcie" - masz do nas żal za szczerość? My jesteśmy obiektywni, nie mam interesu w tym żeby Ci oczy mydlić. Oczywiście mogę się mylić.. ale on nawet żadnej inicjatywy nie wykazuje. Tak nie zachowuje się facet, który kocha i który ma podobno 30parę lat.. przykro mi ![]()
75 2015-09-18 21:40:25 Ostatnio edytowany przez ewa36 (2015-09-18 21:42:16)
"pomoc i wsparcie" - masz do nas żal za szczerość? My jesteśmy obiektywni, nie mam interesu w tym żeby Ci oczy mydlić. Oczywiście mogę się mylić.. ale on nawet żadnej inicjatywy nie wykazuje. Tak nie zachowuje się facet, który kocha i który ma podobno 30parę lat.. przykro mi
Nie, zadnego żalu nie mam :-) wręcz odwrotnie...w gorszych chwilach czytałam wasze posty i mi to pomagało...Nie wiem czemu byłam tak zaślepiona...może przez samotność...ja cenie szczerość i jestem za to wdzieczna.
Chyba chomik9911 żle odczytałas mój post :-)
Z tym facetem nie ma przyszłości, miał wystarczająco dużo czasu aby się cos zmienić w sobie a nie tylko wymagac i mieć pretensje...ciekawe co zrobi jak zabraknie rodziców bo nawet emerytury nie będzie miał
no napisałaś w cudzysłowiu dlatego myślałam, że masz żal. Źle zrozumiałam
wiesz człowiek samotny, spragniony bliskości jest skłonny zgodzić się na wiele byle mieć namiastkę miłości.. nie zamykaj się na ludzi, jesteś rozsądną osobą i wierzę, że spotkasz tego fajnego faceta, który będzie Ci partnerem
to co on zrobi to już jego zmartwienie.
Nie, dlaczego? Przyjaźń z ex jak najbardziej, ale tylko pod warunkiem, że żadna ze stron niczego już nie czuje i nie widzi w przyjaźni opcji na przeczekanie u boku ukochanego/ukochanej i powrotu.
No właśnie już żadnych uczuć między niby by musiało nie być. Rzadko tak się zdarza.
czym? bo ja tu nie widze nic śmiesznego...no ale każdego bawi cos innego
Rozbawiłaś mnie dziecinadą. Domagasz się, żeby facet zniknął z Twojego życia, on to robi, a Ty się wściekasz, że uszanował Twoją decyzję. Dziecinna gierka.
ewa36 napisał/a:czym? bo ja tu nie widze nic śmiesznego...no ale każdego bawi cos innego
Rozbawiłaś mnie dziecinadą. Domagasz się, żeby facet zniknął z Twojego życia, on to robi, a Ty się wściekasz, że uszanował Twoją decyzję. Dziecinna gierka.
Nie rozumiesz EeeTam...czasem kobieta zrywa z facetem bo ma nadzieje, ze to nim wstrząsnie i wezmie się w garść, zmieni cos w sobie itp. Miałam taka nadzieje wzgl niego bo jak komus zależy to zawsze się na cos liczy pozytywnego.
Jeden z ulubionych tematów dla marudzących pań, co właśnie po wpisach widać. Inna sprawa, że ten facet wydaje się być mocno nieogarnięty życiowo, ale ciekawe czy temat kobieta bez pracy wywołałby taki sam odzew?
Jeden z ulubionych tematów dla marudzących pań, co właśnie po wpisach widać. Inna sprawa, że ten facet wydaje się być mocno nieogarnięty życiowo, ale ciekawe czy temat kobieta bez pracy wywołałby taki sam odzew?
Tiszantul, uważam , że zarówno kobieta jak i facet powinni być zaradni i mieć swój dochód. Czasem są w zyciu sytuacje kiedy ktoś może być bez pracy, ale trzeba jej szukac a nie liczyc na utrzymanie
tiszantul napisał/a:Jeden z ulubionych tematów dla marudzących pań, co właśnie po wpisach widać. Inna sprawa, że ten facet wydaje się być mocno nieogarnięty życiowo, ale ciekawe czy temat kobieta bez pracy wywołałby taki sam odzew?
Tiszantul, uważam , że zarówno kobieta jak i facet powinni być zaradni i mieć swój dochód. Czasem są w zyciu sytuacje kiedy ktoś może być bez pracy, ale trzeba jej szukac a nie liczyc na utrzymanie
No zgadzam się, ale mi chodzi o pewne proporcje przedstawiania obydwu sytuacji, gdzie jednak kobieta bez pracy budzi mniejszy negatywny wydzwięk, niż facet bez pracy. Poza tym często widzę w podobnych wątkach, istny pojazd po facetach jako nieudacznikach, leniach itd., nawet bez zbytniego wgłębienia się w bardzo ciężką sytuację na rynku pracy. Sam byłem bardzo długo na bezrobociu i wiem co to jest, a takie narzekanie i kwękanie nad uchem zwłaszcza ze strony osób bliskich nie pomaga, a wręcz jeszcze bardziej szkodzi.
ewa36 napisał/a:tiszantul napisał/a:Jeden z ulubionych tematów dla marudzących pań, co właśnie po wpisach widać. Inna sprawa, że ten facet wydaje się być mocno nieogarnięty życiowo, ale ciekawe czy temat kobieta bez pracy wywołałby taki sam odzew?
Tiszantul, uważam , że zarówno kobieta jak i facet powinni być zaradni i mieć swój dochód. Czasem są w zyciu sytuacje kiedy ktoś może być bez pracy, ale trzeba jej szukac a nie liczyc na utrzymanie
No zgadzam się, ale mi chodzi o pewne proporcje przedstawiania obydwu sytuacji, gdzie jednak kobieta bez pracy budzi mniejszy negatywny wydzwięk, niż facet bez pracy. Poza tym często widzę w podobnych wątkach, istny pojazd po facetach jako nieudacznikach, leniach itd., nawet bez zbytniego wgłębienia się w bardzo ciężką sytuację na rynku pracy. Sam byłem bardzo długo na bezrobociu i wiem co to jest, a takie narzekanie i kwękanie nad uchem zwłaszcza ze strony osób bliskich nie pomaga, a wręcz jeszcze bardziej szkodzi.
Tiszantul...tutaj była oceniana dana sytuacja faceta któremu wcale nie chce się pracować, mimo długów itp. nadal jest na utrzymaniu rodziców i buja w obłokach o marzac o własnej firmie. Wiesz on nawet nie stara się szukac. Ja rozumiem, ze można szukac i nie znaleźć ale tutaj gdzie on mieszka jest dużo pracy, tylko ma wymagania a kwalifikacje zerowe. On nie pracuje od lat bo mu się nie chce, nawet nie stara się wiec nie ma co się dziwic , ze ktoś go pogania chociażby do szukania. Oczywiście, ze są tez kobiety nygusy które lecą na kase i chcą być utrzymankami...to działa w obie strony. Ja potępiam cos takiego. Uwazam, ze zarówno kobieta jak facet powinni sami o siebie dbac a nie patrząc na drugą strone. Wiesz , nie ma tutaj pewnie takiego wątku o kobietach leniwych itp. jak chcesz zobaczyć jaki będzie odzew to załóż taki wątek...bo ten dotyczył jak pisałam danej sytuacji
zostałam na stopie kolezenskiej z ''nim'' i już powoli zaczyna mi przechodzić ta ''miłosc'' bo zrozumiałam , ze to facet niezaradny życiowo i raczej do pracy nie pojdzie...
Ostatnio zachorował (grypa) bierze antybiotyk, chciałam go odwiedzić to powiedział ze nie bo mieszka z rodzicami, ale mowie mu ze przecież ma swój pokoj a on, ze nie czuje się na luzie jak oni są w domu no i nie pojechałam go odwiedzić. Ja mysle, ze przecież jeśli ma swój pokoj to jaki to problem jak na kims zależy to ważne ze się zobaczy te osobe pogada z nia. Myslicie, ze to ze mieszka z rodzicami to może być powod, ze czułby się nieswojo jak bym przyjechała do niego?
ewa36 napisał/a:tiszantul napisał/a:Jeden z ulubionych tematów dla marudzących pań, co właśnie po wpisach widać. Inna sprawa, że ten facet wydaje się być mocno nieogarnięty życiowo, ale ciekawe czy temat kobieta bez pracy wywołałby taki sam odzew?
Tiszantul, uważam , że zarówno kobieta jak i facet powinni być zaradni i mieć swój dochód. Czasem są w zyciu sytuacje kiedy ktoś może być bez pracy, ale trzeba jej szukac a nie liczyc na utrzymanie
No zgadzam się, ale mi chodzi o pewne proporcje przedstawiania obydwu sytuacji, gdzie jednak kobieta bez pracy budzi mniejszy negatywny wydzwięk, niż facet bez pracy. Poza tym często widzę w podobnych wątkach, istny pojazd po facetach jako nieudacznikach, leniach itd., nawet bez zbytniego wgłębienia się w bardzo ciężką sytuację na rynku pracy. Sam byłem bardzo długo na bezrobociu i wiem co to jest, a takie narzekanie i kwękanie nad uchem zwłaszcza ze strony osób bliskich nie pomaga, a wręcz jeszcze bardziej szkodzi.
Budzi mniejszy negatywny wydźwięk, ale nie wiem czy zauważyłeś u mężczyzn nie kobiet
. Nadal część Panów chce "staromodnej" kobiety. Niestety obecnie dla Pań o wiele lepszym wyjściem są własne przychody, niż życie na kogoś garnuszku.
Oczywiście, że można szukać pracy długo - tego nie neguję. Jednak zaradny mężczyzna (no i kobieta) podczas tych poszukiwań zawsze znajdzie "inne" przychody np. tymczasową pracę, drobną fuchę na budowie itp. Zawsze to "coś" jest sygnałem, że nasza sytuacja nie wynika z lenistwa, a innych czynników.
zostałam na stopie kolezenskiej z ''nim'' i już powoli zaczyna mi przechodzić ta ''miłosc'' bo zrozumiałam , ze to facet niezaradny życiowo i raczej do pracy nie pojdzie...
Ostatnio zachorował (grypa) bierze antybiotyk, chciałam go odwiedzić to powiedział ze nie bo mieszka z rodzicami, ale mowie mu ze przecież ma swój pokoj a on, ze nie czuje się na luzie jak oni są w domu no i nie pojechałam go odwiedzić. Ja mysle, ze przecież jeśli ma swój pokoj to jaki to problem jak na kims zależy to ważne ze się zobaczy te osobe pogada z nia. Myslicie, ze to ze mieszka z rodzicami to może być powod, ze czułby się nieswojo jak bym przyjechała do niego?
Z takiego powodu miałby czuć się nieswojo, a fakt życia na garnuszku u rodziców z WŁASNEGO WYBORU nie powoduje choć małego skrępowania? Nie. Być może zaczyna najzwyczajniej "gwiazdorzyć" albo ma bardzo dziwne postrzeganie świata?
no własnie dziwak z niego, dzis mu napisałam , ze chcialam go jutro odwiedzic a on, ze nie on nie chce sie spotkac u siebie w domu, do tego jego mama tez chora itp, ale tłumaczemu mu, ze co z tego ze mama chora jak ma przeciez swoj pokoj i mozna drzwi zamknac a on, ze nie bo jak wejdą itp...porazka , napisałam mu ze musze poszukac sobie kogos normalnego i juz nie odpisał...pewnie napisze jak wyzdrowieje ze mozemy sie gdzies spotkac na miescie powie ze juz jest zdrowy i nie musze go odwiedzac...
no własnie dziwak z niego, dzis mu napisałam , ze chcialam go jutro odwiedzic a on, ze nie on nie chce sie spotkac u siebie w domu, do tego jego mama tez chora itp, ale tłumaczemu mu, ze co z tego ze mama chora jak ma przeciez swoj pokoj i mozna drzwi zamknac a on, ze nie bo jak wejdą itp...porazka , napisałam mu ze musze poszukac sobie kogos normalnego i juz nie odpisał...pewnie napisze jak wyzdrowieje ze mozemy sie gdzies spotkac na miescie powie ze juz jest zdrowy i nie musze go odwiedzac...
Zastanów się dobrze czy dalsze kontakty z Nim wyjdą Ci na dobre, bo ma zdecydowanie "indywidualne" podejście do życia.
nieraz chciałam z nim zakonczyc znajomość, ale zawsze mi stęka zebysmy byli dobrymi znajomymi bo on ma tylko mnie, ze czuje się samotny itp
nieraz chciałam z nim zakonczyc znajomość, ale zawsze mi stęka zebysmy byli dobrymi znajomymi bo on ma tylko mnie, ze czuje się samotny itp
Ale nie zachowuje się jakbyś była Jego dobrą znajomą
. W tym tkwi problem. Jego słowa, a czyny jak Sama dobrze wiesz to dwa odmienne stany, które rzadko idą w parze. Czy osoba rzeczywiście samotna nie chciałaby się spotkać ze znajomym/znajomą we własnym pokoju? Wątpię. Zdecydowanie powinien zacząć sesję z psychologiem, bo na tej płaszczyźnie źle się dzieje.
dzięki za odpowiedz...
to jak powinnam traktować go? jeśli np. napisze w poniedziałek ''co u ciebie może się spotkamy na kawe'' to co mu odp?
Niestety w Jego przypadku napisanie sms-a kosztuje minimum pracy
. Oprócz tych sms-ów choć raz przyszedł do Ciebie w odwiedziny? Ja na Twoim miejscu doprowadziłabym do sytuacji, gdy musiałby się troszkę bardziej wysilić np. odpisz, że oddajesz telefon na parę dni do naprawy/reklamacji. Jestem ciekawa w jaki sposób się z Tobą skontaktuje? Czy w ogóle ta sytuacja zmusi Go do działania, czy "grzecznie" przeczeka te parę dni i odezwie się w terminie, gdy powinnaś mieć telefon.
nawet smsa nie napisał, obraził sie bo chcialam go odwiedzic i jak mu napisalam ''moze czas poznac kogos normalnego'' juz nie odpisał...telefony mam dwa obywdwa nr zna. Owszem chcialby sie pewnie spotkać (jeśli się odezwie) ale blisko jego miejsca zamieszkania bo nie ma na paliwo aby podjechac gdzies dalej...a pieszo nie chce mu sie isc no i tym bardziej do pracy aby zarobić na cokolwiek, jakiś czas temu mi powiedział, ze ost nic mu się nie chce...chyba się odkręcił we mnie bo kiedyś bardziej się starał...:((
Ewa kilka postów wyżej pisałaś "jestem z nim na stopie koleżeńskiej i już mi przechodzi bo widzę jaki jest niezaradny życiowo".. a ostatni Twój post jest żalem, że on się nie stara. On się nie stara o nic. Ty biegasz wokół niego, proponujesz rozwiązania, a on tylko kiwa paluszkiem na tak lub nie- Ty z kolei potem siedzisz i myślisz co tu zrobić żeby mu dogodzić. Co Ci daje znajomość z nim? ? Jest Twoim przyjacielem? Kochankiem? Kim jest dla Ciebie?
Chyba jestem naiwna albo żyje jakąś niespełnioną nadzieja, ze on sie zmieni a tu nic...ja go tylko chcialam odwiedzic jak dobra kolezanka a on zdecydownie powiedział NIE bo rodzice sa a kiedys bylam u niego jak byl chory. Chyba powinien miec na imie facet - porażka :-). Hm...co mi daje znajomosc?...kochankiem nie jest bo on nie chce sexu ze mna bo twierdzi ze jak nie ma pracy to nie ma co itp chociaz od dawna nie ma tej pracy a wczesniej mu to nie przeszkdzało no ale ok moze zmienił zdanie. Przyjacielem? raczej nie moglabym na niego liczyc...co mi dawał to, ze moglam z nim zawsze pogadac...przez tel czy popisac, odnosnie spotkania musialam jezdzic blizej jego miejsca zamieszkania....
no to teraz zastanów się po tym co powiedziałaś, po co Ci kontakt z kimś takim. Bo ja totalnie nie rozumiem tej sytuacji.. Masz przyjaciół? Pójdź do nich, porozmawiaj, spędź miło czas, ale nie szukaj na siłe takich "wrażeń". Facetowi nawet nie chce się wydać na bilet do Ciebie.. wtf?! to ja mając 15 lat miałam bardziej przedsiębiorczych chłopaków ![]()
no to teraz zastanów się po tym co powiedziałaś, po co Ci kontakt z kimś takim. Bo ja totalnie nie rozumiem tej sytuacji.. Masz przyjaciół? Pójdź do nich, porozmawiaj, spędź miło czas, ale nie szukaj na siłe takich "wrażeń". Facetowi nawet nie chce się wydać na bilet do Ciebie.. wtf?! to ja mając 15 lat miałam bardziej przedsiębiorczych chłopaków
Mam wrazenie ,ze zmarnowałam przez niego pare lat czekaniem na to, ze się zmieni...teraz ma mnie zupełnie gdzies...napisał wczoraj smsa co u mnie , odpisałam mu po paru godzinach tak jak on mi i powiedziałam co mi nie pasuje , nawet nie chciał wyjasniac, pogadać, nie zaprzeczył niczemu co napisałam a napisałam ''unikałeś kontaktu bo nie chciales zebym cie odwiedziała''
Był moim idealem jeśli chodzi o wygląd, poczucie humoru itp., ale od dłuższego czasu widze ze się nie stara. Zawsze było milo kiedy od rana już sobie pisaliśmy gadaliśmy nie było tej pustki...czasem się zastanawiam co zrobiłam, ze przestalo mu zalezec ale zaraz się pojawia pytanie ''co on zrobil aby być razem''...a nie zrobil nic nierób i leń.
Lżej mi jak mogę się tu wygadać...
chomik9911 napisał/a:no to teraz zastanów się po tym co powiedziałaś, po co Ci kontakt z kimś takim. Bo ja totalnie nie rozumiem tej sytuacji.. Masz przyjaciół? Pójdź do nich, porozmawiaj, spędź miło czas, ale nie szukaj na siłe takich "wrażeń". Facetowi nawet nie chce się wydać na bilet do Ciebie.. wtf?! to ja mając 15 lat miałam bardziej przedsiębiorczych chłopaków
Mam wrazenie ,ze zmarnowałam przez niego pare lat czekaniem na to, ze się zmieni...teraz ma mnie zupełnie gdzies...napisał wczoraj smsa co u mnie , odpisałam mu po paru godzinach tak jak on mi i powiedziałam co mi nie pasuje , nawet nie chciał wyjasniac, pogadać, nie zaprzeczył niczemu co napisałam a napisałam ''unikałeś kontaktu bo nie chciales zebym cie odwiedziała''
Był moim idealem jeśli chodzi o wygląd, poczucie humoru itp., ale od dłuższego czasu widze ze się nie stara. Zawsze było milo kiedy od rana już sobie pisaliśmy gadaliśmy nie było tej pustki...czasem się zastanawiam co zrobiłam, ze przestalo mu zalezec ale zaraz się pojawia pytanie ''co on zrobil aby być razem''...a nie zrobil nic nierób i leń.
Lżej mi jak mogę się tu wygadać...
Oj Ewa
. Trochę to wygląda jakbyś nie wierzyła, że oprócz Jego możesz jeszcze spotkać kogoś będącego blisko Twojego ideału. Zapewniam Ciebie, że owy ideał, który powstał w Twojej głowie obecnie narzuca Ci serce. Mój obecny mąż na początku nie wydawał się być ideałem, ale po bliższym poznaniu, gdy zaczęłam czuć coś więcej powoli zacząłem w Nim widzieć IDEAŁ
.
Zostaw tego faceta, bo nic dobrego z tego nie wyniknie. Jakimś sposobem poznałaś Go, więc co stoi na przeszkodzie, aby poznać kogoś nowego. Tak trochę lat zmarnowałaś, ale pomyśl o tym jak o dobrej nauczce w późniejszych poszukiwaniach partnera.
Trzymam kciuki.
Nektarynka ma rację. Czasu nie cofniesz, ale "głupia" już być nie musisz i skoro widzisz, że ten "związek" nie przynosi Ci szczęścia to chyba czas zamknąć ten rozdział. Ja np. nie chciałam się na początku umówić ze swoim partnerem, ale jak już zaczęłam go poznawać to do tej pory nie mogę się nim nacieszyć choć oczywiście czasem mam ochotę go zamordować
ale bardzo rzadko
tak czy siak nie twórz w głowie wyimaginowanej relacji i nie podpinaj tego mężczyzny pod ideał, bo daleko mu do niego. Niech Twoim ideałem nie będzie ciacho przystojniak z poczuciem humoru (swoją drogą dziwie się że było mu do śmiechu w jego sytuacji), ale niech to będzie mężczyzna który da Ci wsparcie, otrze łzy, rozśmieszy, będzie zaradny i dojrzały, choćby nie był najprzystojniejszy. Taki na którym po prostu będziesz mogła polegać, a Twoje zaangażowanie doceni i odwdzięczy się tym samym. Tego Ci życzę.
cięzka ta moja sytuacja bo czuje się jakos emocjonalnie do niego przywiazana...chciałam kogos poznac ale chyba mi się nie uda, ci faceci na portalach randkowych prowadza chyba jakies castingi i z tego co wiem umawiają się i flirtują z kilkoma naraz. A ten ''moj'' obiekt jest przeciwny właśnie jakims portalom randkowym czy poznawaniu kogos przez neta. Pare dni temu się spotkaliśmy przytulił mnie i było tak miło...
Jednak od wczoraj znow nie możemy się dogadać w ogole od jakiegoś czas wciąż gada o chorobach ze cos go boli, przedwczoraj bolał go brzuch i zle się czuł pojechał do szpitala i ma jakies zapalenie zoładka w szpitalu oczywiście rachunek do zapłacenia ma bo nie jest ubezpieczony. Dzis jednak po kilku latach postanowił zapisac się na bezrobocie i powiedział, ze pojdzie do pracy...
Jednak napisałam mu ze chciałabym się spotkać to mi napisał ze zle się czuje osłabiony itp. a nawet nie zaproponował zebym go odwiedzila i caly dzień się nie odzywa...mieszka sobie z rodzicami i brat z zagranicy jest u niego . Mnie ma gdzies....
Mysle ze jak pojdzie do pracy to już w ogole się nie spotkamy bo nie będzie kiedy zapewne bo pracy pojdzie zaraz spac bo wiecznie zmeczony będzie.
Niby gada ze mnie kocha a jakos nie odczuwam tego, a napisałam mu ze nie chce mi się wciąż słuchac o jego chorobach,cos go zaboli i już wielce chory
Tak bym chciała umiec z nim to zakonczyc definitywnie...ale boje się znow tej tęsknoty i bólu..
Aha, a co Ciebie zmusza abyś szukała tylko za pomocą internetu
? Napiszę Ci coś szczerze - szukasz wymówek, podobnie jak On. Tym bardziej nie wiem dlaczego "ubolewasz" nad obecnym stanem jak nie podejmujesz jakiś działań, bo skazujesz je z góry na niepowodzenie.
To nie On ma problem tylko Ty. Jeśli denerwuje Cię Jego hipochondryzm to czemu reagujesz na Jego jęczenie? Przestań myśleć, że Twoja samotność jest uzależniona od Niego. To Ty dałaś Sobie takie ograniczenia, że nie masz możliwości spędzić czasu z kimś innym.
nie tylko za pomocą internetu szukam...czasem ide do pubu, na siłowni tez sie rozgladam jak ide ćwiczyc i nic... w moim wieku zauwazyłam, ze normalni są juz zajeci. Owszem sa twarzowce ale nie wezme sobie faceta na siłe który mi sie nie podoba i jesli nie ma ''chemii''bylam juz w zwiazku z rozsadku i sie skonczyło. Chyba mam pecha...Jemu nie zalezy na mnie, wiec czy chce czy nie chce musze sie z tym uporac. Krecił mnie przez caly okres znajomosci, lubiłam sie z nim spotykac, przytulac, spedzac czas, bedac z nim nie mysllam o czyms innym, ale co z tego jak nic nie wyszlo z tego, pozsostal ze z niespełnionej milosci
napisałam mu dziś ze zrywam kontakt nie ma to sensu ja raczej mimo wszystko cos czuje do niego i to uczucie mnie blokuje...a on nic dla nas i tak nie zrobi...
pierwszy jego sms o chorobach i jaki to ciężko chory, napisałam mu ze chipohondrie się leczy.
103 2015-10-18 10:42:12 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-18 10:43:52)
nie tylko za pomocą internetu szukam...czasem ide do pubu, na siłowni tez sie rozgladam jak ide ćwiczyc i nic... w moim wieku zauwazyłam, ze normalni są juz zajeci. Owszem sa twarzowce ale nie wezme sobie faceta na siłe który mi sie nie podoba i jesli nie ma ''chemii''bylam juz w zwiazku z rozsadku i sie skonczyło. Chyba mam pecha...Jemu nie zalezy na mnie, wiec czy chce czy nie chce musze sie z tym uporac. Krecił mnie przez caly okres znajomosci, lubiłam sie z nim spotykac, przytulac, spedzac czas, bedac z nim nie mysllam o czyms innym, ale co z tego jak nic nie wyszlo z tego, pozsostal ze z niespełnionej milosci
Nie chcę Cię obrazić Ewa, ale uważasz tego "obecnego" za lepszy wybór
? Po prostu jesteś w Nim zakochana, więc wewnętrznie nie czujesz realnej potrzeby na szukanie kogoś do związku. Ja kocham Swojego męża i dla mnie reszta Panów (pod względem związku) może nie istnieć
. Dlatego Ci co naprawdę kochali, a odeszli ze związku (lub zostali rzuceni) często potrzebują czasu, ab na nowo być gotowym na poszukiwanie partnera.
Zobaczysz, gdy się z Niego "wyleczysz" to szybko zacznie podobać Ci się większa liczba Panów oraz zaczniesz dostrzegać w nich więcej zalet. A czekając na ten stan rzeczy zajmij się tylko Sobą
.
napisałam mu dziś ze zrywam kontakt nie ma to sensu ja raczej mimo wszystko cos czuje do niego i to uczucie mnie blokuje...a on nic dla nas i tak nie zrobi...
pierwszy jego sms o chorobach i jaki to ciężko chory, napisałam mu ze chipohondrie się leczy.
No widzisz już bierze Ciebie na litość zamiast spytać "Jak TY się dzisiaj czujesz?" itp.
. Nie daj się, nie warto - albowiem ten typ tak ma. Ot co.
jest w szpitalu ma zapalenie trzustki, bylam go odwiedzić , popłakał się...
jest w szpitalu ma zapalenie trzustki, bylam go odwiedzić , popłakał się...
Wydaje mi się, że Ty bardziej traktujesz Go jak dziecko, niż mężczyznę i masz potrzeby ciągłej opieki nad Nim. Przypomina mi się historia pewnej kobiety (przeczytałam na jakimś innym forum), która ciągle chorowała gdy pewien mężczyzna chciał odejść (kompletnie odciąć się). Hmm.
ewa36 napisał/a:jest w szpitalu ma zapalenie trzustki, bylam go odwiedzić , popłakał się...
Wydaje mi się, że Ty bardziej traktujesz Go jak dziecko, niż mężczyznę i masz potrzeby ciągłej opieki nad Nim. Przypomina mi się historia pewnej kobiety (przeczytałam na jakimś innym forum), która ciągle chorowała gdy pewien mężczyzna chciał odejść (kompletnie odciąć się). Hmm.
Dziekuje za odp
hm nie wiem czy jak dziecko, bo dziecko by mnie nie kręciło, ale jakos tam martwie sie o niego...On ma zapalenie trzustki a takie zapalenie nie powstaje ze stresu...Ogolnie nie chcialabym z nim byc , fakt cos mnie ciagnie do niego ale zwiazku nie chce
[
hm nie wiem czy jak dziecko, bo dziecko by mnie nie kręciło, ale jakos tam martwie sie o niego...On ma zapalenie trzustki a takie zapalenie nie powstaje ze stresu...Ogolnie nie chcialabym z nim byc , fakt cos mnie ciagnie do niego ale zwiazku nie chce
Mocno się przywiązałaś i zapewne po części w naturze masz tą opiekuńczość
. Masz rację zapalenie trzustki może powstać z całego wachlarza powodów.
Zdecyduj się czego chcesz od tej relacji i stwórz granice, których nie będziesz przekraczać. Zrozum, że w tym układzie to Ty tracisz najwięcej, On wręcz przeciwnie.
ewa36 napisał/a:[
hm nie wiem czy jak dziecko, bo dziecko by mnie nie kręciło, ale jakos tam martwie sie o niego...On ma zapalenie trzustki a takie zapalenie nie powstaje ze stresu...Ogolnie nie chcialabym z nim byc , fakt cos mnie ciagnie do niego ale zwiazku nie chceMocno się przywiązałaś i zapewne po części w naturze masz tą opiekuńczość
. Masz rację zapalenie trzustki może powstać z całego wachlarza powodów.
Zdecyduj się czego chcesz od tej relacji i stwórz granice, których nie będziesz przekraczać. Zrozum, że w tym układzie to Ty tracisz najwięcej, On wręcz przeciwnie.
Masz racje przywiazalam się...ale powiedziałam mu ze dobra znajomość i nic wiecej
Widzę, że jesteś dość mocno przybita. Niestety w życiu często bywa tak, że niektórzy ludzie wykorzystują dobroć innych i wówczas trzeba tupnąć
. Daj Sobie czas na odsapnięcie, skup się na własnych potrzebach - zakupy, fryzjer itp. itd.
Trzymaj się ciepło.
110 2015-10-20 21:26:57 Ostatnio edytowany przez ewa36 (2015-10-20 21:28:05)
Widzę, że jesteś dość mocno przybita. Niestety w życiu często bywa tak, że niektórzy ludzie wykorzystują dobroć innych i wówczas trzeba tupnąć
. Daj Sobie czas na odsapnięcie, skup się na własnych potrzebach - zakupy, fryzjer itp. itd.
Trzymaj się ciepło.
Jestem przybita...jezdze do niego do szpitala bo niewiadomo skad ten ostry stan zapalny trzustki...a nie poprawia się, maja mu robic tomograf. Mam nadzieje, ze nie wyjdzie żaden rak...
Jakos emocjonalnie z nim jestem zwiazana bo się strasznie martwię. Powiedzial ze jak z tego wyjdzie bierze się za szukanie pracy
Autorko
Daj sobie spokój z tym facetem i zacznij normalnie żyć. Znasz powiedzenie "Tego kwiatu, to pół światu" ?
Nie urzalaj się tak nad nim i nad sobą, tylko głowa do góry i zajmij się sobą i swoimi potrzebami. Bidolenie w niczym Ci nie pomoże, tylko pogorszysz sytuację.
Nektarynka53 napisał/a:Widzę, że jesteś dość mocno przybita. Niestety w życiu często bywa tak, że niektórzy ludzie wykorzystują dobroć innych i wówczas trzeba tupnąć
. Daj Sobie czas na odsapnięcie, skup się na własnych potrzebach - zakupy, fryzjer itp. itd.
Trzymaj się ciepło.Jestem przybita...jezdze do niego do szpitala bo niewiadomo skad ten ostry stan zapalny trzustki...a nie poprawia się, maja mu robic tomograf. Mam nadzieje, ze nie wyjdzie żaden rak...
Jakos emocjonalnie z nim jestem zwiazana bo się strasznie martwię. Powiedzial ze jak z tego wyjdzie bierze się za szukanie pracy
Przepraszam, że to napiszę ale z tym szukaniem to obiecanki cacanki.
No cóż związałaś się z Nim emocjonalnie szkoda tylko, że nie jak z mężczyzną tylko dzieckiem nad którym musisz czuwać, bo tak to wszystko wygląda (myślisz nawet już o raku). Tak naprawdę robisz Mu i Sobie krzywdę. On wie, że jak coś Mu dolega to przybiegniesz. Dlaczego tak często coś Mu dolega?
tak, jakos czuje sie z nim zwiazana emocjonalnie...jest w szpitalu i lecza go na stan zapalny trzustki tego nie da sie udawac bo wyniki mowia za siebie...mysle czy to nie rak ale w tyg sie okaze po tomokgrafii
Ewa ja nie neguję Jego choroby, ja się zastanawiam dlaczego tak często coś Mu dolega? Wcześniej pisałaś, że często kontaktuje się z Tobą o tych sprawach. Moim zdaniem na własne życzenie zaniedbał zdrowie, no ale cóż i tacy ludzie są
. Pytanie brzmi po co? Bo nie uwierzę, że to z powodu stresu. Jeśli tak mocno nie przejmuje się brakiem pracy to raczej bardzo "lajtowo" podchodzi do świata.
Nie sądzę, abyście zmienili występującą pomiędzy Wami relację. Zdecydowanie obu stronom odpowiada, a tutaj Ewa chciałaś się po prostu wygadać/dać ujście frustracji. Zastanów się czego chcesz i dąż do tego.
Ewa ja nie neguję Jego choroby, ja się zastanawiam dlaczego tak często coś Mu dolega? Wcześniej pisałaś, że często kontaktuje się z Tobą o tych sprawach. Moim zdaniem na własne życzenie zaniedbał zdrowie, no ale cóż i tacy ludzie są
. Pytanie brzmi po co? Bo nie uwierzę, że to z powodu stresu. Jeśli tak mocno nie przejmuje się brakiem pracy to raczej bardzo "lajtowo" podchodzi do świata.
Nie sądzę, abyście zmienili występującą pomiędzy Wami relację. Zdecydowanie obu stronom odpowiada, a tutaj Ewa chciałaś się po prostu wygadać/dać ujście frustracji. Zastanów się czego chcesz i dąż do tego.
Dzieki Nektarynka53, ze mi odpiszesz...wiem, ze masz racje. Ja sama nie rozumiem tego dlaczego tak się zaanazowalam emocjonalnie. Dzis mi w nocy napisał, ze lekarze był i podejrzewa przewlekły stan zapalny trzustki...od picia i złego odżywiania. Kiedys często pił ale tylko piwa, później miał długa przerwę. Ost pił 2 razy w tyg po 2 piwa. Pytalam go dlaczego to odp, ze problemy. Problemow się nie zapija a on widocznie jest słaby bo jak to można wytłumaczyć...
Czytalam ze z przewlekły stan zapalny trzustki to ciezka choroba wyniszczajaca i zyje się ok 10 lat. Wiem, ze już ze strachu nie ruszy piwa bo uzależniony nie jest, ale sam fakt ze doprowadzil do tego co jest. Chcialabym się przestać tak martwic bo już mnie wszystko boli od stresu...
116 2015-10-26 13:34:58 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-26 13:35:29)
Nektarynka53 napisał/a:Ewa ja nie neguję Jego choroby, ja się zastanawiam dlaczego tak często coś Mu dolega? Wcześniej pisałaś, że często kontaktuje się z Tobą o tych sprawach. Moim zdaniem na własne życzenie zaniedbał zdrowie, no ale cóż i tacy ludzie są
. Pytanie brzmi po co? Bo nie uwierzę, że to z powodu stresu. Jeśli tak mocno nie przejmuje się brakiem pracy to raczej bardzo "lajtowo" podchodzi do świata.
Nie sądzę, abyście zmienili występującą pomiędzy Wami relację. Zdecydowanie obu stronom odpowiada, a tutaj Ewa chciałaś się po prostu wygadać/dać ujście frustracji. Zastanów się czego chcesz i dąż do tego.Dzieki Nektarynka53, ze mi odpiszesz...wiem, ze masz racje. Ja sama nie rozumiem tego dlaczego tak się zaanazowalam emocjonalnie. Dzis mi w nocy napisał, ze lekarze był i podejrzewa przewlekły stan zapalny trzustki...od picia i złego odżywiania. Kiedys często pił ale tylko piwa, później miał długa przerwę. Ost pił 2 razy w tyg po 2 piwa. Pytalam go dlaczego to odp, ze problemy. Problemow się nie zapija a on widocznie jest słaby bo jak to można wytłumaczyć...
Czytalam ze z przewlekły stan zapalny trzustki to ciezka choroba wyniszczajaca i zyje się ok 10 lat. Wiem, ze już ze strachu nie ruszy piwa bo uzależniony nie jest, ale sam fakt ze doprowadzil do tego co jest. Chcialabym się przestać tak martwic bo już mnie wszystko boli od stresu...
Wiesz ponieważ jesteś bardzo z Nim związana i nie potrafisz do końca ocenić całej sytuacji. Dlatego napiszę Ci na dość prostym przykładzie, który nie będąc opisem tej relacji pozwoli obiektywniej spojrzeć na to wszystko.
Załóżmy, że nienawidzisz szpinaku (w tym wypadku to będzie zerwanie kontaktów z Nim), ale przy obiedzie dali Ci jego talerz. Masz dwie możliwości siedzieć tak i mieć nadzieję, że zacznie Ci smakować lub ktoś zadecyduje za Ciebie i go zje (w tym wypadku to będzie Jego decyzja na zerwanie tej relacji). Masz też inny wybór zjeść szpinak i "przeboleć" jego smak, nawet gdyby oznaczałoby to zwrócenie go po zjedzeniu w toalecie. Jednak to drugie rozwiązanie spowoduje, że będziesz mogła odstąpić od stołu i zasmakować innych potraw, a ten niesmak po szpinaku przecież minie
.
Wasza relacja jest toksyczna dla jednej ze stron. Zgadnij dla której?
No cóż jeśli narobił Sobie problemów to musi teraz za nie odpowiedzieć przed samym Sobą. On nie zapijał problemów, On zapijał własną głupotę. Ludzie z prawdziwymi problemami nie robią tego - bo ich na to nie stać! Lubię tego typu teksty "tak mi źle w życiu", a widać że palą i piją. Nie wiedziałam, że używki są tak tanie, iż biednych ludzi na nie stać. Jeszcze lepszą odpowiedzią jest "bo tylko to mi zostało"... hmm rzeczywiście lepiej "OSTATNIE" pieniądze wydać w ten sposób. Szlachetne.
Zastanawiam się czy z kimś takim można w ogóle stworzyć jakiś poważny związek. Przepraszam dla mnie jest zbyt nieodpowiedzialny i ulega chwili. Być może rzeczywiście jest tak jak piszesz - ma słabą psychikę.
Ewa nie wierzę, że popijał sobie czasami, nie jest uzależniony, a zjechał sobie trzustkę.. Musiało być dużo tego alkoholu i naprawdę fatalny tryb życia żeby na własne życzenie doprowadzić się do takiego stanu.. Gość nie pracował, żył jak nastolatek i przepijał cudze pieniądze, a Ty się JESZCZE zastanawiasz? Obawiałabym się partnera, który nie dba o siebie i swoje zdrowie, bo to znaczy że nie zadba ani o mnie ani o moje dzieci.. W toksycznej relacji tak już jest, że za bardzo angażujesz się emocjonalnie. Udaj się proszę do psychologa w swoim mieście, porozmawiaj, on naprawdę pomoże Ci się wyzwolić. A jak już będziesz w stanie ocenić obiektywnie tą sytuację - to wtedy wybierzesz czy rzeczywiście takie życie będzie Ci odpowiadać. Nic nie tracisz a wiele możesz zyskać.
Już wyszedł ze szpitala, do końca zycia nie może tknąć alkoholu bo jest uczulony, a trzustki ma stan zapalny który minie. W każdym razie mysle, ze alkoholu nie tknie, mowi ze tak się nacierpiał w tym szpitalu ze ma wstręt do piwa (wódki nie pił)
Wciąż do mnie pisze, ze jak tylko wyzdrowieje będzie szukał pracy i chce być ze mna a ja nie chce bo boje się, ze w pracy nie wytrwa. Poznalam kogos faceta bardzo odpowiedzialnego uczciwego, zaradnego i przystojnego ale nie ma chemii zadnej z mojej strony...i jak już nie ma to nie będzie.
Witajcie ponownie. Spotykam sie z ''NIM'' czuje sie bardzo zwiazana z nim emocjonalnie, zabija moją pustke...często pisze i sie spotykamy. Na spotkaniach jest miło, duzo gadamy i on zachowuje sie normalnie. Podupadł na zdrowiu ma problemy z ukadem pokarmowym, zapalnie zoładka , dwunastnicy , trzustki...teraz czeka co dalej i ma nadzieje zeby nie rozwineło sie przewlekłe zapalenie trzustki bo wtedy juz nie bedzie dobrze, z tego sie nie wychodzi. Martwie sie o niego. Mowi, ze jak wyzdrowieje to chce isc do pracy na razie jednak nie moze. Bardzo dba o siebie, o diete i w ogole. Ale dochodu nie ma, nawet jak bysmy zamieszkali razem to bym musiala go utrzymywac bo on bez kasy, wiec wiadomo, ze nie zamieszkamy razem. Jednak nie potrafie go zostawić...
Być może bym ulozyla sobie z kims zycie , ale on jest wciąż w moich myślach i martwię się aby nic mu nie było...
Witajcie ponownie. Spotykam sie z ''NIM'' czuje sie bardzo zwiazana z nim emocjonalnie, zabija moją pustke...często pisze i sie spotykamy. Na spotkaniach jest miło, duzo gadamy i on zachowuje sie normalnie. Podupadł na zdrowiu ma problemy z ukadem pokarmowym, zapalnie zoładka , dwunastnicy , trzustki...teraz czeka co dalej i ma nadzieje zeby nie rozwineło sie przewlekłe zapalenie trzustki bo wtedy juz nie bedzie dobrze, z tego sie nie wychodzi. Martwie sie o niego. Mowi, ze jak wyzdrowieje to chce isc do pracy na razie jednak nie moze. Bardzo dba o siebie, o diete i w ogole. Ale dochodu nie ma, nawet jak bysmy zamieszkali razem to bym musiala go utrzymywac bo on bez kasy, wiec wiadomo, ze nie zamieszkamy razem. Jednak nie potrafie go zostawić...
Być może bym ulozyla sobie z kims zycie , ale on jest wciąż w moich myślach i martwię się aby nic mu nie było...
Taaaa...
A on, Moja Droga ...bierze Cię na litość. No wybacz - tyle róznych dolegliwości na raz? I o wszystkich Tobie mówi? Wiesz, znam kogoś, kto ciągle ma wymówkę by nmie szukać pracy - coś ciągle mu dolega. Niestety lekarze po wnikliwych badaniach wykluczyli prawdopodobne choroby - znalazły sie nowe, by znów decyzje odwlec w czasie... Tak można ciągnąć do us... śmierci: żyć na czyimś utrzymaniu i nie pracować. Ten facet Tobą manipuluje i tyle, a Ty dajesz sie wkrecic i ...tracisz swoje zycie na nic, bo faktycznie mogłabyś juz w tej chwili byc w normalnym i rozwojowym związku z jakimś normalnym mężczyzną, nie takim leserem i hipochondrykiem... Ale robisz to (marnujesz swoje najlepsze lata) z własnej woli pozwalając mu na ciągłą obecność w Twoim świecie.
Tyle miałbym Ci do powiedzenia...
121 2015-12-12 03:35:13 Ostatnio edytowany przez ewa36 (2015-12-12 08:02:29)
ewa36 napisał/a:Witajcie ponownie. Spotykam sie z ''NIM'' czuje sie bardzo zwiazana z nim emocjonalnie, zabija moją pustke...często pisze i sie spotykamy. Na spotkaniach jest miło, duzo gadamy i on zachowuje sie normalnie. Podupadł na zdrowiu ma problemy z ukadem pokarmowym, zapalnie zoładka , dwunastnicy , trzustki...teraz czeka co dalej i ma nadzieje zeby nie rozwineło sie przewlekłe zapalenie trzustki bo wtedy juz nie bedzie dobrze, z tego sie nie wychodzi. Martwie sie o niego. Mowi, ze jak wyzdrowieje to chce isc do pracy na razie jednak nie moze. Bardzo dba o siebie, o diete i w ogole. Ale dochodu nie ma, nawet jak bysmy zamieszkali razem to bywlm musiala go utrzymywac bo on bez kasy, wiec wiadomo, ze nie zamieszkamy razem. Jednak nie potrafie go zostawić...
Być może bym ulozyla sobie z kims zycie , ale on jest wciąż w moich myślach i martwię się aby nic mu nie było...Taaaa...
A on, Moja Droga ...bierze Cię na litość. No wybacz - tyle róznych dolegliwości na raz? I o wszystkich Tobie mówi? Wiesz, znam kogoś, kto ciągle ma wymówkę by nmie szukać pracy - coś ciągle mu dolega. Niestety lekarze po wnikliwych badaniach wykluczyli prawdopodobne choroby - znalazły sie nowe, by znów decyzje odwlec w czasie... Tak można ciągnąć do us... śmierci: żyć na czyimś utrzymaniu i nie pracować. Ten facet Tobą manipuluje i tyle, a Ty dajesz sie wkrecic i ...tracisz swoje zycie na nic, bo faktycznie mogłabyś juz w tej chwili byc w normalnym i rozwojowym związku z jakimś normalnym mężczyzną, nie takim leserem i hipochondrykiem... Ale robisz to (marnujesz swoje najlepsze lata) z własnej woli pozwalając mu na ciągłą obecność w Twoim świecie.
Tyle miałbym Ci do powiedzenia...
Wlasnie gdybym nie widziala wypisu ze szpitala tez bym nie wierzyla...mial gastroskopie gdzie wyszlo to co wyszlo i usg i tomograf do tego mnostwo badan krwi...Martwie sie bo mowil ze jak mu stwierdza przewlekle zap trzustki to mu zostalo z 12 lat. Zmienil sie spokornial ale dopiero jak go choroba dopadla a wczesniej mial wszystko gdzies. Mowilam mu ze chcialabym miec dziecko to on na to ze moge z nim...a co dalej jak nie ma dochodu no i jeszcze gada ze jak bym go zostawila to go zalatwie. Ciezkie to wszystko
122 2015-12-12 08:52:56 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-12-12 08:53:17)
jeszcze trochę troche i będzie od ciebie wolal pieniądze
a dzieckiem uwiaze ciebie do niego juz na zawsze
sprytny jest
123 2015-12-12 09:31:44 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2015-12-12 09:32:58)
woltanski.m napisał/a:ewa36 napisał/a:Witajcie ponownie. Spotykam sie z ''NIM'' czuje sie bardzo zwiazana z nim emocjonalnie, zabija moją pustke...często pisze i sie spotykamy. Na spotkaniach jest miło, duzo gadamy i on zachowuje sie normalnie. Podupadł na zdrowiu ma problemy z ukadem pokarmowym, zapalnie zoładka , dwunastnicy , trzustki...teraz czeka co dalej i ma nadzieje zeby nie rozwineło sie przewlekłe zapalenie trzustki bo wtedy juz nie bedzie dobrze, z tego sie nie wychodzi. Martwie sie o niego. Mowi, ze jak wyzdrowieje to chce isc do pracy na razie jednak nie moze. Bardzo dba o siebie, o diete i w ogole. Ale dochodu nie ma, nawet jak bysmy zamieszkali razem to bywlm musiala go utrzymywac bo on bez kasy, wiec wiadomo, ze nie zamieszkamy razem. Jednak nie potrafie go zostawić...
Być może bym ulozyla sobie z kims zycie , ale on jest wciąż w moich myślach i martwię się aby nic mu nie było...Taaaa...
A on, Moja Droga ...bierze Cię na litość. No wybacz - tyle róznych dolegliwości na raz? I o wszystkich Tobie mówi? Wiesz, znam kogoś, kto ciągle ma wymówkę by nmie szukać pracy - coś ciągle mu dolega. Niestety lekarze po wnikliwych badaniach wykluczyli prawdopodobne choroby - znalazły sie nowe, by znów decyzje odwlec w czasie... Tak można ciągnąć do us... śmierci: żyć na czyimś utrzymaniu i nie pracować. Ten facet Tobą manipuluje i tyle, a Ty dajesz sie wkrecic i ...tracisz swoje zycie na nic, bo faktycznie mogłabyś juz w tej chwili byc w normalnym i rozwojowym związku z jakimś normalnym mężczyzną, nie takim leserem i hipochondrykiem... Ale robisz to (marnujesz swoje najlepsze lata) z własnej woli pozwalając mu na ciągłą obecność w Twoim świecie.
Tyle miałbym Ci do powiedzenia...Wlasnie gdybym nie widziala wypisu ze szpitala tez bym nie wierzyla...mial gastroskopie gdzie wyszlo to co wyszlo i usg i tomograf do tego mnostwo badan krwi...Martwie sie bo mowil ze jak mu stwierdza przewlekle zap trzustki to mu zostalo z 12 lat. Zmienil sie spokornial ale dopiero jak go choroba dopadla a wczesniej mial wszystko gdzies. Mowilam mu ze chcialabym miec dziecko to on na to ze moge z nim...a co dalej jak nie ma dochodu no i jeszcze gada ze jak bym go zostawila to go zalatwie. Ciezkie to wszystko
"JAK MU STWIERDZĄ" ale niestwierdzili. Dziecko z nim? Albo jesteś mega naiwna albo mega głupia. Sorry Ewa, ale nie rozumiem Twoich argumentów, nie rozumiem czym imponuje Ci facet który nic ze swoim życiem nie robi, który ma tylko kolejne wymówki żeby się nie rozwijać, nie pracować i który bierze Cię na litość żeby W RAZIE ewentualnej choroby mieć gdzie utkać tyłek na cudzym utrzymaniu. Nie wiem jest ogierem w seksie? Bo w życiu codziennym to Ty pożytku z niego nie miałaś. Wałkujemy od miesięcy to samo, ale Ty nie widzisz że nie zmienia się nic. Żyjesz w świecie marzeń, on mami Cię obietnicami których nigdy nie spełni a Ty wierzysz, że będziecie szczęśliwą rodziną.. z emocjonalnym szantażystą nierobem.. gratulacje Dziewczyno!
Swoją drogą.. rozumiem, że przyznano mu rentę, z racji licznych chorób?
mówi facet ze zostalo mu 12 lat zycia i chce splodzic dziecko
bardzo to odpowiedzialne
choruje nie ma pracy
ale co tam
Piszesz ,, Chcialabym się przestać tak martwic bo już mnie wszystko boli od stresu.,,
Jak zajdziesz w ciążę to ten stres na pewno nie bedzie wskazany.
Nie zamierzam z nim zachodzic w zadna ciaze. Problem jest jakis ze mna ze zbytnio sie do niego przyzwyczailam , przywiazalam. Samotnosc i pustka mnie przeraza
Właśnie to jest kluczowy problem "samotność mnie przeraża" - a teraz nie jesteś samotna? masz 100 prc. wsparcia? razem spędzacie czas gotując, spacerując, wychodząc do kina? Wieczorem po ciężkim dniu on parzy Ci herbatę i rozmasowuje stopy? Jak coś się stanie wiesz, że on będziecie przy Tobie? W chorobie możesz liczyć na jego pomoc finansową, psychiczną i fizyczną?
chyba go kocham bo jak można to wytłumaczyć...jak np. dzwonie i nie odbiera to martwię się ze cos mu się stało
Mowil ze od stycznia chciałby isc do pracy na taxi , zobaczymy co z tego wyjdzie
uzależnieniem i jego szantażami emocjonalnymi można to wytłumaczyć. Jak mój nie odbiera to ja nie myślę że coś mu się stało. To jest wszystko chore co mówisz.
Ma licencję ? Potrzebne uprawnienia ? Samochód ? Kasę fiskalną ?
Poza tym ... w takim fatalnym stanie, taki schorowany jak to opowiada - jak on będzie dawał radę cały dzień za kółkiem ??
Jeśli za tym, co on gada nie idą żadne konkretne przygotowania, to można sobie to wszystko o kant doopy roztrzasnąć.
Poza tym Ewa ... zlituj się wałkujesz to już tyle czasu ... widzisz w ogóle w jego podejściu do życia i do Ciebie jakąkolwiek zmianę na lepsze ?