Za gruba żona - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 141 ]

66

Odp: Za gruba żona
truskaweczka19 napisał/a:

Miłość to coś więcej niż wygląd, dlatego i wtedy seks może być udany, nawet dla faceta, bo i dla niego na pewno ciało ukochanej kobiety nie musi być idealne.

Nie musi być idealne ale musi się mieścić w pewnych "ramach". Chyba że mężczyźnie nie zależy na wyglądzie kobiety.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Za gruba żona

No tak, fajnie jak mieści się w pewnych ramach i jeżeli ktoś np z lenistwa zaniedbuje się to jest niefajne. Jeśli jednak jest to choroba, mimo starań jest ciężko o szczupłą sylwetkę, to moim zdaniem dla kochającego faceta nie jest to większym problemem. Liczy się dla niego o wiele więcej, nie jest skoncentrowany tylko na wyglądzie. Inaczej co by to była za miłość, że np ona zachoruje, wygląda gorzej, a on ją zostawia czy brzydzi się jej. To wtedy jak dla mnie nie jest miłość. Kocha się zdecydowanie nie tylko za ładne ciało, tylko jak w przysiędze w zdrowiu, chorobie.

68

Odp: Za gruba żona
relf napisał/a:

W tym zdaniu jest 90% procent prawdy. 10% jest nieprawdą, a mianowicie to co jest w nawiasie.

Właśnie mnie użytkownik Relf podsumował, choć pewnie przeczytał moje dwa lub trzy posty na tym forum wink

A że ja nawiasów nie używam, to zawsze piszę prawdę i tylko prawdę .

I znów ta magia liczb wink

69

Odp: Za gruba żona
macweg napisał/a:

Witam, mam żonę od niecalego roku, znamy sie od 3 lat i napisze jaki mam problem. Moja zona jest za gruba i seks nie jest podniecajacy.Na poczatku byla szczuplejsza ale miala stres zwiazany z mama -jej mama byla chora. Moja zona ma choroobe hashimoto i ma tarczyce chora. Ale nie trzyma diety i nie uprawia sportu. Co zrobic? Podobaja mi sie kobiety kompaktowe i malych tylkach ,i nawet nie chodzi o piersi. Nie chce byc z inna kobieta ale co zrobic aby cos schudla , prosze o rady.


Grubo...chciałoby się napisać:) Ale wiem, że nie rozśmieszy to autora...a może to, że gruba żona to dobra rzecz, w zimie daje dużo ciepła a teraz, latem - dużo cienia?

70

Odp: Za gruba żona

A ja się wcale nie dziwię autorowi posta. Poznał kobietę, która była szczuplejsza, wyglądała inaczej i "nagle" mu się roztyła. Co innego, gdyby żona walczyła z chorobą, trzymała dietę, leczyła się, a nic by nie pomagało, a co innego gdy sie nawet nie stara. Wymówienie się chorobą jest bardzo wygodne, jakby "mam Hashimoto" było usprawiedliwieniem na wszystko. Owszem, przy Hashimoto można mieć tendencje do tycia, można mieć też tendencje do depresji, nietolerancji pokarmowych, współistniejących chorób i różnych innych świństw. Ale DA SIĘ to wszystko opanować, ZWŁASZCZA odpowiednią dietą (wywalając m.in. nabiał i pszenicę, ograniczając węglowodany). Mówię to jako osoba chorująca na Hashimoto i wcale nie gruba, wręcz przeciwnie - nieskromnie powiem, że zdrowe dziewczyny zazdroszczą mi figury (nie chodzi o to, że się przechwalam, raczej chcę zwrócić tu uwagę na to, że nie można na hasło "choroba" uznawać, że OK, to nie trzeba się dla męża starać). Gdybym chciała schudnąć, nie było by pewnie łatwo, ale trzymam wagę bez obsesyjnego myślenia o kaloriach - pamiętam jak przy nieleczonej niedoczynności przytyłam kilka kilogramów i bez zmiany diety oraz wprowadzenia leczenia wszystko stało w miejscu, ale gdy tylko zorientowałam się, co jest na rzeczy, to szybko odzyskałam formę ;) Oczywiście to kwestia indywidualna, ale chyba ważne jest żeby dla samej siebie się postarać...
Uważam też, że zwracanie uwagi na wygląd nie musi wcale świadczyć o infantylności autora. On nigdzie nie napisał: "mam za grubą żonę, więc chcę ją zmienić". On chce z żoną pracować nad tym problemem. No dobra, liczył na to, że żona sama nad nim popracuje i kilka osób słusznie tutaj zasugerowało autorowi, by pomyślał raczej o tym jak on chce RAZEM z nią się z tym uporać - jak najbardziej się z takim podejściem zgadzam.
Autorze, na pewno nie mów swojej żonie, że Cię nie pociąga ze względu na swoją tusze. Takie słowa na pewno ją zranią i możesz osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego. Przy rzucie choroby Hashimoto zdarzają się epizody depresyjne, gdzie trudno jest o motywację do jakiegokolwiek sportu i zdrowego żywienia (pamiętam samą siebie jak spałam po 15h na dobę - i tutaj masz pole do popisu, aby okazać żonie wsparcie, aby ją motywować, zatroszczyć się o jej zdrowie, pokazać że się martwisz, nie bagatelizować jej problemów. To bardzo ważne, Twoja żona sama dla siebie musi się postarać o zdrowie (a tym samym i trochę przy okazji spadnie kilogramów). Zaniedbanie w leczeniu niedoczynności tarczycy prowadzi do poważnych konsekwencji, ale leczona niedoczynność wcale nie jest taka straszna wink Przyłączam się do forumowiczów, którzy radzą wspólne uprawianie sportu i ostrzegam, by nie nie było to zbyt wyczynowe big_smile Wystarczą spokojne rowery, spacery, kręgle, cokolwiek co Twoja żona lubi wink Pozdrawiam wink

71

Odp: Za gruba żona

Tu podobny temat http://www.netkobiety.pl/t96349.html

72 Ostatnio edytowany przez relf (2016-06-15 20:10:39)

Odp: Za gruba żona
I_see_beyond napisał/a:

A że ja nawiasów nie używam, to zawsze piszę prawdę i tylko prawdę .

Są kobiety np. tzw. azjatki które na ogół są drobnej budowy a wcale nie mają anoreksji. Tak samo mam znajomego który ma córkę, sam jest chudy z natury a jego córka poszła po ojcu i też jest chuda, nosi spodnie w rozmiarze XS (ten prawdziwy XS a nie zaniżany w ostatnich czasach XS faktyczny S) więc jaka to anoreksja? Moja żona ma znajomą z pracy która normalnie je a jest chuda i wcale nie ma anoreksji. Więc podciąganie chudego wyglądu kobiety pod anoreksję jest bez sensu. Nie każda chuda kobieta jest chora na anoreksję. Idąc dalej, jeśli mi się podoba kobieta wyglądająca jak anorektyczka (czyli chuda) to nie znaczy że ona jest chora na anoreksję.

Przy okazji polecam film Płytki Facet.

73

Odp: Za gruba żona

Też mam problem z tarczycą i wiem jak ciężko jest zgubić kilogramy ale się nie poddaje i uprawiam sport w miarę możliwości może zaproponuj żonie wspólne uprawianie sportu np. jazda rowerem lub basen smile zwróć uwagę na jedzenie i może delikatnie zwróć jej uwagę..... powiedz jej że martwisz się o jej zdrowie
Myślę że jak ją dobrze zachęcisz i dasz trochę wskazówek to żona sama się domyśli żeby troskę nad sobą popracować smile

74

Odp: Za gruba żona
relf napisał/a:
I_see_beyond napisał/a:

A że ja nawiasów nie używam, to zawsze piszę prawdę i tylko prawdę .

Są kobiety np. tzw. azjatki które na ogół są drobnej budowy a wcale nie mają anoreksji. Tak samo mam znajomego który ma córkę, sam jest chudy z natury a jego córka poszła po ojcu i też jest chuda, nosi spodnie w rozmiarze XS (ten prawdziwy XS a nie zaniżany w ostatnich czasach XS faktyczny S) więc jaka to anoreksja? Moja żona ma znajomą z pracy która normalnie je a jest chuda i wcale nie ma anoreksji. Więc podciąganie chudego wyglądu kobiety pod anoreksję jest bez sensu. Nie każda chuda kobieta jest chora na anoreksję. Idąc dalej, jeśli mi się podoba kobieta wyglądająca jak anorektyczka (czyli chuda) to nie znaczy że ona jest chora na anoreksję.

Przy okazji polecam film Płytki Facet.

To szukaj takiej kobiety wink

75

Odp: Za gruba żona

Żona mieści się w normie więc nie muszę wink

76

Odp: Za gruba żona

No tak, ale napiszę coś czego wcześniej nie napisałam, a co jest ważne. Jak kochasz, to najbardziej liczy się dobro drugiej osoby, prawda? Wygląd ma pewne znaczenie, ale w długim związku zalezy nam, by była szczęśliwa, zdrowa itp. Troszczymy się o nią. A przykre jest to, choć może źle to odebrałam relf, że Ty bardziej tym, że żona ma przeros endometrium przejmujesz się czy ona nie przytyje po lekach. Faktycznie postawa kochającego męża. Moim zdaniem dla kogoś kto kocha akurat to czy przytyje byłoby najmniej ważne, a Ty tylko pisałeś, że kolega ma taką chudą kobietę czy coś. Tylko ja to widzę czy inne osoby w wątku też? smile

77 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-06-16 22:09:20)

Odp: Za gruba żona

Też jestem obecnie chuda (już nie szczupła jak kiedyś, tylko chuda właśnie co bardzo mnie cieszy), a jem normalnie, nie chodzę głodna, po prostu wybieram produkty wyjątkowo niskokaloryczne, i więcej się ruszam, więc jak najbardziej można mając kości obijające się o wannę podczas kąpieli nie mieć anoreksji (anoreksja to raczej choroba psychiczna, ona polega nie tylko na chudości, bo chudości samej w sobie nie należy utożsamiać z anoreksją, ale przede wszystkim na fałszywym przekonaniu że jest się za grubym, i obsesją).

theonlyone napisał/a:
Maymayka napisał/a:

tak sobie czytam i żal mi tych pseudo miłości za wygląd.. straszne to jest.. kocha się człowieka za to jaki dla nas jest, za serce a nie za opakowanie!!

Miłość miłością,niestety faceta podniecają bodźce wzrokowe,brutalna rzeczywistość.

Ale może być też tak że kocha się daną osobę, i jednocześnie nie wywołuje ona już w nas podniecenia bo np. przytyła. Podniecenie jest reakcją fizjologiczną, i myślę że nie warto przypisywać mu aż tak dużej wartości (gdyby mężczyznę o wysokim libido polizał po genitaliach pies, pewnie by mu stanął). Dla ułatwienia zrozumienia tego posłużę się takim przykładem - są piosenki które pobudzają mnie, dodają mi energii, czyli mój organizm mocno na nie reaguje np. tępym pobudzeniem, ale nie jest to zbyt wyrafinowana muzyka, nie nazwałabym jej piękną. Natomiast są utwory które odbieram jako arcydzieła, i stanowią ważną część mojego życia bo jestem melomanką ale moje ciało nie reaguje na nie zbyt mocno. Jeśli miałabym mierzyć wartość muzyki stopniem podniecenia-pobudzenia organizmu przy słuchaniu, to Manieczki niestety pobiłyby Scriabina wink, co wydaje mi się niedorzeczne.

Można kogoś naprawdę kochać, może to być najważniejsza osoba w naszym życiu, a jednak ta miłość raczej nie sprawi że człowiek będzie czuł podniecenie (w przypadku gdy partnerka/partner przytył, przestał się myć np. itd.). To też zalezy o jakiego rodzaju miłości mówimy, bo np. na sposób buddyjsko-chrześcijański miłość należy rozumieć jako współczucie, można kochać na sposób romantyczny lecz aseksualny, można na romantyczny i seksualny, można na platoniczny. Fajnie byłoby gdyby ludzie używali precyzyjniejszych słów, mniej abstrakcji - więcej odwoływania się do odczuć/doznań fizycznych wspólnych dla każdej istoty z tego samego gatunku (czyli np. zamiast kocham Cię powiedzieć jaśniej - Zachwycasz mnie/współczuję Ci/wzbudzasz we mnie uczucia opiekuńcze/uspokajam się gdy przebywamy razem etc.).

Co do żony autora - jeśli ma dużą nadwagę naprawdę warto zmotywować ją do schudnięcia, będzie się lepiej czuła sama ze sobą. To nie jest wcale tak że jak jakaś osoba jest gruba/nie dba o siebie, to jest to jej wyborem - zazwyczaj ludzie po prostu nie wiedzą jak się zmienić, nieświadomie wyolbrzymiają (a otoczenie im jeszcze w tym  pomaga) przeszkody do osiągnięcia celu, i nie potrafią zrozumieć dlaczego posuwają się do pielęgnowania tak szkodliwych nawyków (tutaj : objadanie).

Najlepiej byłoby pozyskać od żony informacje dlaczego ona je za dużo (a może nie za dużo w sensie ilości, a kaloryczności?) i wybrać się do tego lekarza od tarczycy. Może w ten sposób radzi sobie z niepokojem, niezrozumianymi odczuciami, konfliktami wewnętrznymi, pociesza się? Warto uświadomić że pewnego rodzaju aktywności potrafią dać takie samo uczucie sytości jak zjedzenie obfitego, ulubionego posiłku. Zazwyczaj też jest tak że te zdrowe-niskokaloryczne pokarmy są pyszniutkie (owoce, warzywa), i ślicznie kolorowe. Kwestia przejścia na niskokaloryczne-zdrowsze jest tylko kwestią przyzwyczajenia. Ludzie często zatracają dziecięcą otwartość na nowe, i skłonności do poznawania-smakowania nowego, ale można ją (tj. dziecięcą otwartość, i elastyczność) uaktywnić na wiele sposobów w dowolnym wieku.

Podczas rozmów z żoną należy kłaść nacisk na jej samopoczucie (jak bardzo sie polepszy gdy schudnie), kwestie zdrowotne, a motywując do odchudzania (zwracajac uwagę na zbyt dużą tuszę) zapewnić o innych zaletach fizycznych które posiada (np. intrygujące oczy, błyszczące włosy).

78 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-06-16 22:22:25)

Odp: Za gruba żona
lilly25 napisał/a:

więcej odwoływania się do odczuć/doznań fizycznych wspólnych dla każdej istoty z tego samego gatunku (czyli np. zamiast kocham Cię powiedzieć jaśniej - Zachwycasz mnie/współczuję Ci/wzbudzasz we mnie uczucia opiekuńcze/uspokajam się gdy przebywamy razem etc.).

Cały post fajny, pobudza do innego spojrzenia - podoba się mnie się smile
Ale odniosę się do fragmentu, który zacytowałam - jako osoba brutalnie szczera z natury, jestem jak najbardziej ZA. Ale jako osoba świadoma tego, że nie wszyscy ludzie są gotowi na taką szczerość i z racji niechęci do rozwijania się raczej nigdy nie będą, zastanawiam się, w jakim kierunku by relacje damsko-męskie poszły, gdyby mężczyźni byli faktycznie 100% szczerzy i świadomi tego co do danej kobiety czują.

"Uspokaja mnie Twoja ..., uwielbiam Twoje ..." tak to widzę w pewnym (niewielkim jednak wink) uproszczeniu, w większości tongue
I dla mnie spoko, bo ja i tak to wiem.. ale niektórym kobietom mogło by to "zryć psychę" i to samo co wrażliwszym panom, którym wydaje się, że podniecają swoje kobiety, tymczasem one im np. współczują wink itd.

79

Odp: Za gruba żona

Bardzo dobrze napisany post. No w sumie racja, że można kochać, ale przytycie sprawia, że już tak nie pożądać. Można też kochać, ukochana osoba przytyje, ale nadal pożądać, mimo że wolałoby się, żeby schudła. No bo za to, że kogoś pożądamy odpowiadają też w pewnym stopniu uczucia i nie tylko czasem u kobiet, ale u niektórych mężczyzn, których znam też i dla nich ich kobieta jest najwspanialsza i nie dla każdego ich kobieta musi być szczupła, czasem inne czynniki są ważniejsze, a zwłaszcza jak długo jest się razem. No, ale oczywiście przy takim problemie warto działać z różnych stron, zdrowy styl odżywiania, ruch, bo faktycznie często można wiele zrobić i jest to faktycznie kwestia przyzwyczajenia.

80

Odp: Za gruba żona

Jeżeli żona autora ma hashimoto, bardzo możliwym jest, że nawet na diecie nie będzie w stanie schudnąć, znam dwie kobiety na to chore, którym lekarz powiedział, że bez operacji niezmniejszenia żołądka nie mają szans na schudniecie, więc najlepiej byłoby się skonsultować ze specjalistą, który zaleci dobrą dietę lub skieruje do dietetyka, który będzie miał jakieś pojęcie o tej chorobie oraz sposobie odżywiania, który będzie skuteczny.
Jeżeli zaś mówimy o szczerości, kurcze, fajnie się mówi bądź szczery, trudniej wykonać, tym bardziej, że autor sam powiedział, że jego żona przeżywała stres, podejrzewam, że jest zmęczona psychicznie i taka roszczeniowa postawa męża pod pretekstem szczerości, może tylko pogrążyć jej stan. Myślę, że autor powinien ugryźć temat od strony zdrowotnej, a nie tej seksualnej i przede wszystkim być wsparciem. Dobrze by było gdyby wspólnie zaczęli inaczej się odżywać, ćwiczyć/jeździć na rowerach/chodzić na basen/spacerować - dodatkowy plus wspólnego działania jest taki, ze to zbliży ich do siebie jako małżeństwo.

81 Ostatnio edytowany przez relf (2016-06-17 17:31:46)

Odp: Za gruba żona
truskaweczka19 napisał/a:

No tak, ale napiszę coś czego wcześniej nie napisałam, a co jest ważne. Jak kochasz, to najbardziej liczy się dobro drugiej osoby, prawda? Wygląd ma pewne znaczenie, ale w długim związku zalezy nam, by była szczęśliwa, zdrowa itp. Troszczymy się o nią. A przykre jest to, choć może źle to odebrałam relf, że Ty bardziej tym, że żona ma przeros endometrium przejmujesz się czy ona nie przytyje po lekach. Faktycznie postawa kochającego męża. Moim zdaniem dla kogoś kto kocha akurat to czy przytyje byłoby najmniej ważne, a Ty tylko pisałeś, że kolega ma taką chudą kobietę czy coś. Tylko ja to widzę czy inne osoby w wątku też? smile

Kocham żonę i chcę żeby była zdrowa. Ale też chcę żeby wyglądała zgrabnie i estetycznie bo tak mi się podoba. Inni mają szczupłe/chude to dlaczego ja nie mogę, co ja jestem gorszy? A że mi los podsuwał prawie same za grube i pech co do chudych to mam teraz taką awersję do za grubych że wolałbym być sam niż być w związku z kobietą za grubą. Czy to się komuś podoba czy nie, tak już mam. Nie będę na siłę się zmuszał do czegoś czego nie chcę bo to nie jest droga do szczęścia i powoduje frustrację, jest to bardzo, bardzo szkodliwe. Kiedyś ludzie dużo mi radzili i zazwyczaj wychodziłem na tym źle. A co do leków hormonalnych to powiedziałem wczoraj żonie że ma je brać. Może będzie zdrowsza. Może nie przytyje. A może schudnie? Najlepiej by było jakby schudła fajnie by było taka koścista fajna filigranowa kobietka.

lilly25 napisał/a:

Też jestem obecnie chuda (już nie szczupła jak kiedyś, tylko chuda właśnie co bardzo mnie cieszy)

Ile ważysz i przy jakim wzroście?

82

Odp: Za gruba żona
relf napisał/a:
lilly25 napisał/a:

Też jestem obecnie chuda (już nie szczupła jak kiedyś, tylko chuda właśnie co bardzo mnie cieszy)

Ile ważysz i przy jakim wzroście?

Obecnie 48 kg przy 168 cm wzrostu, więc taka zdrowa chudość, nie nadmierna.

83 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2016-06-18 02:08:44)

Odp: Za gruba żona

Relf, nie wiem jak inni w tym wątku (może się wypowiedzą), ale każdy ma swój gust. Mi też podoba się jak facet ma fajne ciało, ale przy tym jak mój facet zachoruje czy ogólnie jak chorował, to nie martwiłam się tym czy przytyje. Dlatego tu jest różnica. Dla mnie najważniejsze, by był zdrowy, więc w ogóle to by było dla mnie dużo większe zmartwienie i nie sądzę, bym pisała wtedy w takim wątku "No żeby tylko nie przytył, bo ja lubię szczupłych". Jasne, że nie zmienimy tego kto nam się podoba, ale akurat wiem, że gdyby przytył np przez chorobę, to nie byłaby jego wina. Grunt czy coś by z tym starał się zrobić. No i nadal by mnie pociągał, bo dla mnie miłość to coś więcej niż ciało. No, ale oczywiście rozumiem tez, że każdy ma tu inne zdanie i dla niektórych pożądanie to tylko cielesność, no ale jednak chyba nie tylko, bo przecież jak człowiek się starzeje, ciało jest mniej jędrne, to i tak nam się podoba jak kochamy tę osobę. Do tego atrakcyjność to ogólnie dla mnie dużo więcej niż ciało, facet przecież może być przeciętny, a mocno działać na kobiete, tak samo na odwrót. Tak samo też jak kogoś się kocha, nie trzeba być "ideałem".

No i los nie podsuwał Ci grubych. No i co masz na myśli pisząc grube, miały nadwagę czy po prostu były za grube dla Ciebie? No trzeba było grube odrzucać, jeżeli Ci nie odpowiadały. No i co to jakieś kompleksy, że inni mają, Ty też musisz mieć? Dziwnie to brzmi. No, ale ok, masz szczupłą żonę i fajnie.

No i tak nadal największy nacisk kładziesz chyba na wagę swojej żony. Dla mnie po prostu to jest dziwne. Fajnie jak ukcohana osoba jest szczupła, ale u Ciebie to jakieś naprawdę jest silne. Żona choruje, ale co tam, fajnie jak schudnie. Jak schudłaby z poważnej choroby, to też "fajnie"? No albo akceptujesz ją taką jak jest teraz szczupłą albo chcesz, by dążyła do jakiegoś Twojego "ideału" chudości, ale wiesz co innego jak kobieta jest chuda z natury, a co innego jak nie jest, a do tego dąży. Druga sytuacja może prędzej skończyć się problemami ze zdrowiem, z miesiączką, ale o tym pewnie nie wiesz? Twoja żona jak ma problemy hormonalne, to tym bardziej nie powinna być chuda, bo jakiś ten procent tkanki tłuszczowej do prawidłowego działania hormonów powinna mieć, czyli być tak jak teraz np szczupła, a nie chuda. Tym się najpierw zainteresuj, a nie tym czy będzie chuda. Niby ją akceptujesz, a chcesz by jeszcze schudła. Gdzie ta akceptacja? Tak jak piszę lepiej dla jej zdrowia, dla prawidłowego działania hormonów, by nie chudła i dalej była szczupła, no i tak po lekach hormonalnych raczej nie schudnie.

84 Ostatnio edytowany przez relf (2016-06-18 09:50:58)

Odp: Za gruba żona
lilly25 napisał/a:

Obecnie 48 kg przy 168 cm wzrostu, więc taka zdrowa chudość, nie nadmierna.

Fajnie.

Do truskaweczki:

Za grube czyli za grube dla mnie. Oczywiście że odrzucałem ale później jak kogoś poznałem to znowu się okazywało że za gruba. Innym razem próbowano mnie "zeswatać", pytam znajomej co to za jedna ona mówi że jest OK ale jak mi się nie spodoba to będzie mogła zostać moją kumpelą. To słowo "jak ci się nie spodoba" zapaliło mi czerwone światełko no i później rzeczywiście się okazało typiara gruba, już nawet nie że za gruba dla mnie ale ogólnie trochę nawet tęga i do tego z twarzy brzydka czyli sprawdziły się moje przywidywania. Dziewczę chyba długo szukało partnera. Później się obraziła na mnie że nie chcę się z nią spotykać. To nie był jedyny taki przypadek. A jak z chudą chciałem się spotykać to nie chciała. Co prawda z dwoma chudymi, ale nie na długo bo okazało się że charakterologicznie tragedia i trzeba było skończyć. Tak więc kompleksy może nie ale jakoś tak brak szczęścia.

Interesuje mnie i zdrowie i sylwetka żony, konkretnie rzecz biorąc ona wygląda dobrze tylko chodzi mi o jej uda i tylko o to więc nie chodzi ogólnie o jakieś chudnięcie na całym ciele, nie o głodzenie się, nic z tych rzeczy. Nie wiadomo czy po lekach hormonalnych nie schudnie bo tak jak już pisałem znam jedną dziewczynę co po środkach hormonalnych zjechała 5 kg i teraz jest chuda, wygląda świetnie. Wiadomo, środki hormo anty to nie to samo co zwykłe hormo ale różnie to bywa.

85

Odp: Za gruba żona

Relf o ile rozumiem, że podobają Ci się dziewczyny chude, każdy ma prawo mieć własne kategorie i preferencję, o tyle nie rozumiem już podejścia chociażby do choroby Twojej żony. ZACHOROWAŁA, a Ty się martwisz czy nie przytyje, a jeszcze "modlisz" żeby schudła neutral wtf.. Mam nadzieję, że uprzedziłeś sumiennie żonę, że gdy odbiegnie od kanonu Twojego piękna i zdarzy jej się w życiu przytyć co może być związane z chorobą, ciążą, chwilowym kryzysem - to nie ma co liczyć na Twoje wsparcie? Bo skoro stawiasz na uczciwość i szczerość w małżeństwie, a wcześniej tak powiedziałeś, to powinna być świadoma tego. Wiesz ja jej współczuję. Mimo, że sama uprawiam sport, dbam o odżywianie i jestem osobą "normalną" czyli nie chudą i nie grubą, ale wysportowaną, obecnie jestem w ciąży. I nie wiem z jakim bagażem będę po porodzie. Ale wiem, że mój mąż nie powie mi wtedy "weź popracuj nad udami i schudnij 3 kg" albo "może weź tabletki anty to schudniesz przy okazji", tylko powie że dla niego jestem najpiękniejszą kobietą. A ja mam świadomość, że nie muszę czegoś robić pod jego presją. Zrobię to dla SIEBIE. A myślisz, że Twoja żona zrobi to dla siebie? Nie ma takiej opcji. Dziewczyna będzie miała spinę, żeby Tobie dogodzić. Życie bywa przewrotne i czasami może się zdarzyć - ale nie życzę Ci tego - że to Ty zachorujesz albo z innych powodów mocno utyjesz. Gwarantuję Ci, że będziesz chciał wtedy wsparcia i akceptacji. Za bardzo skupiasz się na wyglądzie na takim etapie związku jak małżeństwo. Jakby mój mąż przytył 30 kg no to wiadomo, że zaniepokoiłoby mnie to że przestał o siebie dbać i wtedy mógłby dla mnie być mniej atrakcyjny. Ale 2,3,5 kg? jakie to ma znaczenie? Jak dla mnie brak Ci dojrzałości i masz jakieś wyidealizowane myślenie.

86 Ostatnio edytowany przez relf (2016-06-18 10:45:17)

Odp: Za gruba żona

Ja jej nic nie każę. Jestem jaki jestem, nie każdemu się to podoba i nie musi. Co do reszty nie będę wałkował po raz kolejny tematu, wszystko już napisałem w poprzednich postach. Żona dobrze mnie znała długo przed ślubem więc świadomie podjęła decyzję o tym żeby ze mną być. Nikt jej nie zmuszał. Tak samo dziś nie zmuszam żony do niczego.

Nie sądzę, żeby wtrącanie twoich złych emocji coś tu zmieniło.

Odp: Za gruba żona

Chomik, pohejtowałaś trochę Relfa, a teraz pomyśl - czy gdyby Twój mąż zmienił się zdevydowanie na gorsze w trakcie małżeństwa, stał się dla nieatrakcyjny, rozlazły itp., to czy pozwoliłabyś mu ochoczo się zapłodnić czy też założyłabyś na forum wątek w stylu "Nie czuję już tego, co kiedyś, myślę o rozstaniu, co mam robić"?

88 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2016-06-18 11:16:46)

Odp: Za gruba żona

Ja powiedziałam, że rozumiem że Relf lubi chude kobiety i jeśli taką znalazł to dobrze. Mi chodzi tylko i wyłącznie o jego wręcz takie.. surowe podejście do tego tematu. I o sytuację choroby, po prostu nie zawsze można zapanować nad wagą jeśli się zachoruje, to może potrwać. Ale jeśli żona jest tego całkiem szczerze świadoma to oki - ich sprawa. Tak jak napisała truskaweczka "najważniejsze żeby był zdrowy"- podpisuję się pod tym.
Co do zapuszczenia masz rację - nie podobałoby mi się to i wspomniałam o tym. Jeśli mój mąż nagle przytyłby kilkadziesiąt kg i totalnie "zdziadział" to bym się niepokoiła. Ale jego stanem umysłu - coś doprowadziło do takiej sytuacji - a nie samą wagą w sobie. Waga to skutek problemu. A Relf nie wspomniał, że jego żona się zapuściła jakoś totalnie, zrezygnowała z życia, zasiedziała się przed tv z paką chipsów i to jest jej świat. O to mi chodziło, i nie chciałam Relfa obrazić tylko pokazać mu, że nie to powinno być jego priorytetem, ale związki są różne i każdy ma prawo do swojego zdania.

89

Odp: Za gruba żona

A ja w przypadku takiego problemu jak u Autora spojrzałabym przede wszystkim na siebie. Gdyby facet mi się roztył czy też stracił pracę i niezbyt jej szukał (chodzi mi tu o brak starania), to tak jak już zostało powiedziane - próbowałabym odkryć jaka jest tego przyczyna. Całą tę sytuację odebrałabym bardziej jako moją osobistą porażkę, a nie jego, bo przecież jako partnerka powinnam umieć wspierać, ale wspierać skutecznie. Ludziom często wydaje się, że kogoś wspierają, chociaż tak naprawdę tego nie robią, bo zachowują się schematycznie i nie dostosowują technik wspierania do danej osoby. Każdemu może się noga powinąć i każdy może wpaść w dołek. Jeśli mąż/żona pierwsze co wtedy robi, to krytykuje i narzeka, moim zdaniem taka osoba jest intelektualną i emocjonalną amebą. Ukochana osoba naprawdę jest w stanie zainspirować tak, że można góry przenosić, tylko tutaj trzeba odpowiedniego podejścia.

Nie twierdzę jednak, że każdemu i zawsze da się pomóc. Niektórzy ludzie są tak negatywni i pesymistyczni, że odrzucą każdą próbę pomocy. Tylko sądzę, że to dotyczy pewnego typu osobowości, więc byłoby to widać przed ślubem. Jeśli problem trwa zbyt długo (chociaż ta "długość" to indywidualna kwestia), to pewnie odeszłabym z takiego związku, bo druga połówka powinna jednak ciągnąć nas do góry, a nie na dno. Niektórzy nie chcą przyjąć pomocy i wtedy nie ma sensu pogrążać się razem z nimi. Widocznie tak wybrali.

90 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-06-18 14:44:54)

Odp: Za gruba żona
chomik9911 napisał/a:

Jeśli mój mąż nagle przytyłby kilkadziesiąt kg i totalnie "zdziadział" to bym się niepokoiła. Ale jego stanem umysłu - coś doprowadziło do takiej sytuacji - a nie samą wagą w sobie. Waga to skutek problemu.

Dokładnie. Patrząc na partnera nie wyobrażam sobie widzieć tylko wyglądu. To także charakter, mniej lub bardziej wkurzający smile, jego traktowanie mnie,  i cała masa innych cech.  Gdyby był człowiekiem pokroju Relfa,  nie satysfakcjonowalaby mnie "głębokość " jego uczucia, więc byłabym wdzięczna, gdyby przed ślubem uczciwie ostrzegłby mnie,  że jakakolwiek zmiana w wyglądzie,  w tym utycie,  spowodowałoby u niego chęć porzucenia mnie. Oszczędziloby to nam czasu i nerwów.
Ale mam taki z życia wzięty przypadek  - mój szwagier też tak kiedyś wypalił do siory,  że nie życzy sobie, by utyła. Wysmiala to  i powiedziała, że to będzie jej decyzja, ale ona go,  jakby coś,  nie zatrzymuje. Są razem do dziś i nigdy więcej takiego tekstu od niego nie usłyszałam smile
Także panowie, macie prawo do swoich poglądów,  i Wasza sprawa, jak bardzo konsekwentni w tym  będziecie. A nasza, jak bardzo nas to obejdzie. Bo związek bez wzajemnej akceptacji nie tylko zalet, ale przede wszystkim wad, dla mnie nie ma sensu.

91 Ostatnio edytowany przez relf (2016-06-18 15:36:38)

Odp: Za gruba żona

Nie muszę zawsze akceptować takich wad. Inni mają kobiety wolne od tych wad, dlaczego ja nie mogę mieć, nie jestem z gorszej gliny ulepiony i mam takie samo prawo żeby mieć kobietę zgrabną i estetyczną ale również ciekawą charakterologicznie. Moja żona zawsze przykładała dużą wagę do wyglądu mężczyzny więc ja mam takie samo prawo.

Partnerzy powinni być szczerzy ze sobą zawsze i lepiej żeby tak było pod każdym względem. Podejście typu nie muszę nie przytyć a jak coś to do widzenia jest szczerym lekceważeniem ukochanej osoby i zarazem uwidacznia poziom uczucia partnerki. Czyli znaczy tyle mniej więcej co "nie masz prawa ode mnie oczekiwać żebym nie utyła i ja mam to w dupie a jak chcesz to sobie odejdź". Po takiej odpowiedzi zastanowiłbym się czy moja partnerka rzeczywiście chce ze mną być czy może jednak jest z "rozsądku" i czy warto to ciągnąć dalej. Wiele kobiet niestety siedzi z mężczyznami nie ze względu na to że ich kochają tylko ze względu na to żeby kogoś mieć albo ze względu na pieniądze. I na odwrót, wielu mężczyzn siedzi z kobietami chociaż nie są z nich zadowoleni, byleby kogoś mieć i w obawie że nie znajdą już nikogo innego. Tak jak mój znajomy który na własną prośbę zrobił z siebie tylko mojego znajomego ma kobietę która jest tak podejrzliwa że nawet nie możemy przez telefon pogadać bo ona od razu myśli że to kochanka dzwoni. Jednak siedzi z nią i tkwi dalej w tym bezsensownym związku. Była żona była tak uparta i złośliwa, że często jak chciała mi zrobić na złość to specjalnie mówiła że przytyła. Owszem, tyła tak czy inaczej, ale dokładała do tego swoje złośliwe i bezsensowne gadki. Ostrzegałem ją że jak tak dalej pójdzie to będzie koniec z nami ale ona myślała że żartuję. Nie żartowałem. Dziś w ogóle tego kroku nie żałuję. Nie mam zamiaru być z kobietą która ma w dupie to co ja czuję i ogólnie lekceważącą postawę że nie musi nic robić. Z takimi kobietami nie mam zamiaru obcować. Lepiej być wtedy bez kobiety. Jednakże podkreślam, że nie chcę być arbitrem w tych sprawach, nie zachęcam żadnego mężczyzny do rozstania z kobietą, każdy powinien podjąć sam decyzję.

92 Ostatnio edytowany przez Czarnaczarna (2016-06-18 15:44:20)

Odp: Za gruba żona
relf napisał/a:

Nie muszę zawsze akceptować takich wad. Inni mają kobiety wolne od tych wad, dlaczego ja nie mogę mieć, nie jestem z gorszej gliny ulepiony i mam takie samo prawo żeby mieć kobietę zgrabną i estetyczną ale również ciekawą charakterologicznie.

Podejście typu nie muszę nie przytyć a jak coś to do widzenia jest lekceważeniem ukochanej osoby i zarazem "głębokość" uczucia partnerki. Czyli znaczy tyle mniej więcej co "nie masz prawa ode mnie wymagać żebym nie utyła i ja mam to w dupie a jak chcesz to sobie odejdź". Po takiej odpowiedzi zastanowiłbym się czy moja partnerka rzeczywiście chce ze mną być czy może jednak jest z "rozsądku" i czy warto to ciągnąć dalej. Była żona była tak uparta i złośliwa, że często jak chciała mi zrobić na złość to specjalnie mówiła że przytyła. Ostrzegałem ją że jak tak dalej pójdzie to będzie koniec z nami ale ona myślała że ja żartuję. Nie żartowałem. Dziś w ogóle tego kroku nie żałuję. Nie mam zamiaru być z kobietą która ma w dupie to co ja czuję i ogólnie lekceważącą postawę że nie musi nic robić. Z takimi kobietami nie mam zamiaru obcować.

O ile normalnie solidaryzuję się z ideą, że partnerzy powinni się dla siebie starać i dbać o wlasny rozwoj, bo to dobre dla obu stron, tak nie rozumiem dlaczego facet, który wartosć swojej żony widzi glownie w jej wymiarach uważa się za estetycznego i ciekawego charakterologicznie, a przynajmniej "nie ulepionego z gorszej gliny" od innych facetow.
Znam dużo facetów, bywają powierzchowni, ale o takim radykalnym podejściu nie słyszałam jeszcze. Osobiście wolę takie gliny.
Twojej byłej żonie się dziwię, że nie odeszła, tylko czekała aż Ty to zrobisz pierwszy - jakby mnie ktoś mierzył i po tym oceniał jakość naszego związku, to bym uciekła jak najdalej. Jeśli żądasz, by ktoś koncentrował się na swojej chudości, by pokazać, że głęboko Cię kocha, to sorry, ale sam tej osoby za głęboko nie kochasz, więc czemu niby tego wymagasz?

Jeśli uważasz, że jest to Twoim priorytetem to się rozwiedź, serio. To nie jest "niedorosła" odpowiedź. Nie zmienisz jej na sile. Albo to zaakceptujesz albo nie i wtedy wypada odejść. I wtedy możesz się wozić jakością swojej gliny i spełniać swoje potrzeby.

I na marginesie, to od kogo to "prawo do lepszej partnerki" masz zamiar egzekwować?

93 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-06-18 16:05:48)

Odp: Za gruba żona

Relf, nie zrozumiałeś mnie. Ja nie mówię o złośliwościach typu przytycie czy wymaganie od partnera określonych zachowań. To jest nie tylko dowód braku miłości, ale i brak szacunku dla  niego.
Mnie chodziło o prawo bycia sobą w związku,  akceptacją nie tylko w dobrych, ale i w  kiepskich chwilach. I choćbym nie wiem jak kochała partnera, jego zanik pożądania do mnie,  np. z powodu przytycia, wykluczalby sens bycia razem. Dla własnego dobra wybrałabym odejście niż bycie z kimś,  kto patrzy na mnie z odrazą. Ja nie utyłam na złość swojemu, nie jestem typem sportowym i nigdy nie będę. Mogę walczyć z nadwagą dla siebie, nie dla kogoś, kto stawia mi ultimatum. I od niego  też nie wymagałam  żadnych zmian.  Nie tędy droga. Robi się dla siebie albo wcale.
Dlatego Twoje podejście dla mnie jest nieakceptowalne. Według mojej definicji akt ślubu nie nadaje małżonkom  prawa własności, a z tym zakazywania/ nakazywania czegokolwiek.

94 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2016-06-18 16:00:03)

Odp: Za gruba żona
gagatka0075 napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

Jeśli mój mąż nagle przytyłby kilkadziesiąt kg i totalnie "zdziadział" to bym się niepokoiła. Ale jego stanem umysłu - coś doprowadziło do takiej sytuacji - a nie samą wagą w sobie. Waga to skutek problemu.

Dokładnie. Patrząc na partnera nie wyobrażam sobie widzieć tylko wyglądu. To także charakter, mniej lub bardziej wkurzający smile, jego traktowanie mnie,  i cała masa innych cech.  Gdyby był człowiekiem pokroju Relfa,  nie satysfakcjonowalaby mnie "głębokość " jego uczucia, więc byłabym wdzięczna, gdyby przed ślubem uczciwie ostrzegłby mnie,  że jakakolwiek zmiana w wyglądzie,  w tym utycie,  spowodowałoby u niego chęć porzucenia mnie. Oszczędziloby to nam czasu i nerwów.
Ale mam taki z życia wzięty przypadek  - mój szwagier też tak kiedyś wypalił do siory,  że nie życzy sobie, by utyła. Wysmiala to  i powiedziała, że to będzie jej decyzja, ale ona go,  jakby coś,  nie zatrzymuje. Są razem do dziś i nigdy więcej takiego tekstu od niego nie usłyszałam smile
Także panowie, macie prawo do swoich poglądów,  i Wasza sprawa, jak bardzo konsekwentni w tym  będziecie. A nasza, jak bardzo nas to obejdzie. Bo związek bez wzajemnej akceptacji nie tylko zalet, ale przede wszystkim wad, dla mnie nie ma sensu.

Dokładnie mi o to również chodzi. Nic dodać nic ująć smile
"Inni mają kobiety wolne od tych wad, dlaczego ja nie mogę mieć, nie jestem z gorszej gliny ulepiony" - kobieta to nie bułka, którą w sklepie wybierasz. Jak dla mnie to masz mega niskie poczucie własnej wartości. A była żona raczej nie zrobiła Tobie na złość gdy  przytyła (jak można tak w ogóle pomyśleć), tylko podejrzewam że to Ty non stop wywierałeś na niej presję i katowałeś takimi pierdołami robiąc przykrość, że po co taka kobieta miałaby się odchudzać? żeby wpisać się w Twoje wymogi? Nigdy w życiu. Czuła i wiedziała, że jakość związku uzależniasz od jej kilogramów. No i stało się - przytyła i relacja się popsuła. Tyle tylko, że taka relacja musiała być bardzo płytka. I tyle. (:

95

Odp: Za gruba żona
chomik9911 napisał/a:

"Inni mają kobiety wolne od tych wad, dlaczego ja nie mogę mieć, nie jestem z gorszej gliny ulepiony" - kobieta to nie bułka, którą w sklepie wybierasz. Jak dla mnie to masz mega niskie poczucie własnej wartości. A była żona raczej nie zrobiła Tobie na złość gdy  przytyła (jak można tak w ogóle pomyśleć), tylko podejrzewam że to Ty non stop wywierałeś na niej presję i katowałeś takimi pierdołami robiąc przykrość, że po co taka kobieta miałaby się odchudzać? żeby wpisać się w Twoje wymogi? Nigdy w życiu. Czuła i wiedziała, że jakość związku uzależniasz od jej kilogramów. No i stało się - przytyła i relacja się popsuła. Tyle tylko, że taka relacja musiała być bardzo płytka. I tyle. (:

WTF - już widzę tekst tej kobiety do męża " PRZYTYŁAM ! TO TWOJA WINA, BO WYWIERASZ NA MNIE PRESJE! TAKĄ PRESJĘ, ŻE JAK BYŁAM CHUDA TO BAŁAM SIĘ, ŻE PRZYTYJE I ... przytyłam " -> przeczytaj swój post i spróbuj nie umrzeć ze śmiechu
jeśli w trakcie związku przytyła i ona nie ma zamiaru zmienić sytuacji to ją olej, nie masz żadnego obowiązku z nią być "po zmianie". Ja to rozumiem tak: na początku się poznajecie i wtedy wiecie jak druga osoba wygląda i jak się zachowuje. Akceptujecie siebie nawzajem = związek. Jeśli ktoś w między czasie się zmienił to jest takie złamanie umowy, czyli nie musisz jej przestrzegać smile pozdrawiam

96 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2016-06-18 16:13:15)

Odp: Za gruba żona

Dymitr, WTF to co Ty opowiadasz. Słyszałeś kiedyś o presjach psychicznych? Bo ja mówię o takiej presji, że jak mój facet cały czas przypomina mi o tym, że mam być chuda i tylko dbać o siebie, a w przeciwnym wypadku mnie zostawi, bo skoro inni koledzy mają szczupłe to dlaczego nie ja.. to nie chciałoby mi się starać. Jak Boga kocham, obrzydłoby mi to. O takiej presji właśnie mówię. O skupieniu wyłącznym na wyglądzie. Przypominam Ci , że ja cały czas mówię o zmianie wyglądu w momencie wspomnianej choroby. Nie przytycie w sensie 20 kg bo siedze przed tv i jem chipsy. I teraz przeczytaj swój post, i spróbuj nie umrzeć ze śmiechu.

97 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2016-06-18 17:45:37)

Odp: Za gruba żona
chomik9911 napisał/a:

Ja powiedziałam, że rozumiem że Relf lubi chude kobiety i jeśli taką znalazł to dobrze. Mi chodzi tylko i wyłącznie o jego wręcz takie.. surowe podejście do tego tematu. I o sytuację choroby, po prostu nie zawsze można zapanować nad wagą jeśli się zachoruje, to może potrwać. Ale jeśli żona jest tego całkiem szczerze świadoma to oki - ich sprawa. Tak jak napisała truskaweczka "najważniejsze żeby był zdrowy"- podpisuję się pod tym.
Co do zapuszczenia masz rację - nie podobałoby mi się to i wspomniałam o tym. Jeśli mój mąż nagle przytyłby kilkadziesiąt kg i totalnie "zdziadział" to bym się niepokoiła. Ale jego stanem umysłu - coś doprowadziło do takiej sytuacji - a nie samą wagą w sobie. Waga to skutek problemu. A Relf nie wspomniał, że jego żona się zapuściła jakoś totalnie, zrezygnowała z życia, zasiedziała się przed tv z paką chipsów i to jest jej świat. O to mi chodziło, i nie chciałam Relfa obrazić tylko pokazać mu, że nie to powinno być jego priorytetem, ale związki są różne i każdy ma prawo do swojego zdania.

Fajnie, że się ze mną zgadzasz. Dokładnie o to mi chodzi. No i Ralfa żona się nie zmieniła, on tylko boi się czy się nie zmieni, ale wybaczcie, dla kochającego faceta w tej chwili ważniejsze jest zdrowie żony. Tu nie chodzi o jej lenistwo, tylko o chorobę. No, ale ok, martwi się też o jej zdrowie, tak pisze, to dobrze. To jest teraz o wiele ważniejsze od tego czy będzie szczuplejsza.

Tak jak pisze też CzarnaCzarna to jak upatrywanie wartości kobiety tylko w wadze. Jak porównywanie się do innych facetów, bo tutaj jest na zasadzie "Oni mają chude kobiety, ja też chcę". To tak jakby chciał coś na siłę udawadniać, mimo że jego żona jest szczupła to nadal zazdrości innym, tylko nie wiadomo po co. Jak się kocha, ma się i tak szczupłą żonę, podoba się nam, to po co zazdrościć. Nad poczuciem wartości chyba trzeba tu popracować.

98 Ostatnio edytowany przez relf (2016-06-18 18:23:18)

Odp: Za gruba żona

Oszczędzę sobie powtarzania się bo nie jest to w moim stylu, ale tak po raz ostatni co by nie było wątpliwości:

- wygląd ma dla mnie znaczenie równorzędne z charakterem i na odwrót
- nie zmuszam żadnej kobiety do niczego, w tym do odchudzania i bycia ze mną bom nie terrorysta, bandzior ani damski bokser
- cenię sobie szczerość w związku dlatego mówię partnerce co mi leży na wątrobie
- mam swój ulubiony typ urody kobiecej którego nie zmieniam
- nie jestem arbitrem w sprawach typu czy być razem czy się rozstać - opisuję tylko swoje decyzje i poglądy
- chcę aby partnerka była zdrowa i się leczyła w razie choroby ale też chcę aby nadal dbała o siebie na miarę swoich najlepszych możliwości
- postawę kobiety która w ogóle się nie liczy z moim zdaniem uważam za lekceważącą i godną pogardy, kobieta która mnie lekceważy nie może być ze mną
- nie uważam kobiety za winnej swej choroby, chyba że sama przyczyniła się do niej
- chciałbym aby moja kobieta cały czas dbała o siebie i dobrze wyglądała ponieważ sam to czynię
- nie wiem co przyniesie przyszłość i jakie decyzje podejmę, mam nadzieję że będzie dobrze, odrzucam negatywne scenariusze

I jeszcze o tej "glinie", chodziło mi o to że stać mnie na zgrabną kobietę i mądrą zarazem ponieważ inni takie mają to i mnie na to stać, nie dlatego że liczę na zrządzenie losu i jestem jakoś pokrzywdzony tylko dlatego że tak chcę. Taka jest moja żona. Jestem tak samo wartościowy jak inni mężczyźni pomimo nieco odmiennych upodobań.

99

Odp: Za gruba żona

chomik -> a Ty czytasz o czym w ogóle Relf mówi czy wyobraziłaś sobie osobną hipotetyczną sytuację i mówisz sama do siebie ?

100

Odp: Za gruba żona

Nie, to jej emocje dają o sobie znać. To normalne.

101

Odp: Za gruba żona

Jakbym się z Wami zgadzała to bym pewnie czytała, a że mam inne zdanie to jasne - nie czytam, na podstawie kuli wróżek odpowiadam smile

102

Odp: Za gruba żona

Czyli ktoś tu nie panuje nad sobą wink

103

Odp: Za gruba żona

Relf, to co teraz piszesz brzmi już trochę inaczej. No, ale nic nie poradzę, że mam takie odczucia, że uważam to za niezbyt fajne pisać o żonie w chorobie, że fajnie gdyby schudła. No, ale każdy ma inny charakter i inaczej to odbierze. A i tak sytuacja Twoja jest zupełnie inna niż autora, Twoja żona nie przytyła, a pisałeś tak jakbyś był mocno pokrzywdzony. No, ale najwidoczniej źle to odbierałam i z żoną jesteś szczęśliwy, a innym nie zazdrościsz, bo jest Ci dobrze, teraz dobrze rozumiem? smile

104

Odp: Za gruba żona

Zrozumiałaś. Zuch dziewczyna. Nie rób tego więcej.

105

Odp: Za gruba żona

Haha dobre big_smile No to szczęścia dalej życzę, szczerze smile

106

Odp: Za gruba żona
dymitr napisał/a:

Ja to rozumiem tak: na początku się poznajecie i wtedy wiecie jak druga osoba wygląda i jak się zachowuje. Akceptujecie siebie nawzajem = związek. Jeśli ktoś w między czasie się zmienił to jest takie złamanie umowy, czyli nie musisz jej przestrzegać smile pozdrawiam

Wypisz wymaluj Grabowski!!! Jego żona też w capa zrobiła. Nie dość, że wziął chyba ze 20 lat młodszą, to ona mu wywinęła numer! Dostała udaru (albo i dwóch) i już nie jest taka laseczka jak się umawiali. A to cwana bestyja. Miała zawsze być młoda i zgrabna a tu takie buty. Dlatego trzeba się dokładnie umawiać żeby potem nie było pretensji i żali niesłusznych. No i modlić się żeby to nie nas te udary spotykały, my to ci zawsze piękni i młodzi. I szczupli ;-).

107

Odp: Za gruba żona

UP + faktycznie ! człowiek ma taki sam wpływ na to, że się starzeje jak na swoją wagę !

108 Ostatnio edytowany przez relf (2016-06-22 19:36:57)

Odp: Za gruba żona

Człowiek może mieć wpływ na wagę, o ile nie jest to spowodowane tym że ma się tycie/grubość w genach lub z powodu choroby która powoduje nieodwracalne zmiany wagi.

Zatem nie ma co sugerować, że nie można dbać o siebie i nie objadać się niezdrowym jedzeniem i napojami - tłuste potrawy/mięsa, słodycze, piwo i nie zażywać ruchu/ćwiczeń.

Starzenie się to co innego.

109

Odp: Za gruba żona

Jednak żona chudnie po tej Proverze. Już 2 kg jej ubyło. Czyli tabletki jej służą.

110

Odp: Za gruba żona

A ja jestem zdecydowana przeciwniczka trendu jaka mnie panie Boże stworzyłeś taka mnie masz. A potem powrót na kanapę, trudne sprawy i bułki pszenne. Autor napisał, że kobieta diety nie trzyma i ruch tez średnio.

111 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-07-08 20:54:05)

Odp: Za gruba żona

o siebie należy dbać i przed ślubem i po ślubie. Nie wiem, co niektórych tak dziwi. Jakby autor lubił puszyste babki to by sobie taką wybrał na żonę. Ale nie lubi, więc puszysta żona go niezbyt podnieca, pomimo, że ją kocha. Ja też kocham męża, ale w wersji XXL nie jest dla mnie specjalnie pociągajacy. Wielki bęben i tluste karczycho nie działa na mnie jak afrodyzjak. On o tym wie. I ja też wiem, że  podobam mu się w wersji 60 kg a nie 90. Na pewno nie rzucił by mnie z tego powodu, ale badźmy szczerzy, to średnia przyjemnosć pieścić hipopotamka, gdy się takich gabarytów nie lubi. Atrakcyjność seksualna jest ważna nie tylko na początku ale głownie potem. Gdy w łożku nie ma pożądania to zwiazek kuleje na całej linii. A potem się ktoś dziwi, ze seks raz na 2 miesiące...

112 Ostatnio edytowany przez relf (2017-04-01 01:12:55)

Odp: Za gruba żona

Tak jak piszesz. A ja dziś to nawet jestem już tego zdania że mężczyzna powinien na partnerkę/żonę wybierać sobie taką kobietę która nie jest poniżej jego oczekiwań. Po co później mają być z tego tytułu problemy, jakieś kłótnie, rozwody. Jeśli dziewczyna jest taka jak mężczyzna ma gust a do tego w miarę ciekawa z charakteru to już jest na plus i taki ewentualny związek ma jakąś przyszłość. Inaczej będzie źle. Moi znajomi mają chude a najciekawsze jest to że wszyscy oni gadają jak to im się podobają okrągłe kobiety, że partnerka/żona jest za chuda, a jak przyjdzie co do czego to zapatrzeni w te swoje chude dziewoje jak w obrazki. He, znam to, to jest jakaś dziwna moda na gadanie a robienie czego innego.

Kiedyś spotykałem się z jedną taką wychudzoną i powiem szczerze że z nią było tak niesamowicie, czułem się w pełni usatysfakcjonowany że spotykam się z kobietą która mi w pełni odpowiada. To jest cudowne uczucie spotkać kobietę która jest niesamowicie pociągająca i zarówno ciekawa osobowo. I bynajmniej nie jest to tylko jakieś super pożądanie bo to przecież nie tylko o to chodzi.

113

Odp: Za gruba żona

relf, co tam u Twojej żony?

114

Odp: Za gruba żona

Zależy o co pytasz

115

Odp: Za gruba żona

oj, sorry relf, pomyliłam Cię z autorem wątku smile

116 Ostatnio edytowany przez 0junona0 (2017-04-01 15:37:02)

Odp: Za gruba żona

Wy samce jesteście przewidywalni do bólu.
Pytanie tylko czy ty już zdradziłeś swoją żonę nawet się nie waż jak już to rozwiedź się. To po pierwsze po drugie jaką masz wagę, czy ty dbasz o własną higiena itp (mało piwka, częste mycie się) że tak restrykcyjnie oceniasz najbliższą ci osobę.

117 Ostatnio edytowany przez relf (2017-04-05 18:30:05)

Odp: Za gruba żona

0junona0 ja czy łon? Bo jeśli chodzi o mnie to:

- nie zdradziłem żony
- rozwodzić się nie mam zamiaru
- waga już chyba pisałem ale powtórzę: waga ok. 75 kg przy wzroście 179 cm
- piwa nie lubię i nie piję
- codziennie biorę kąpiel, nie widzę powodu żebym miał zrobić choć jeden "dzień brudasa"

Co do restrykcyjnej oceny. Każdy ma jakieś wymagania, ode mnie wymagają to ja też wymagam. Człowiek bez żadnych wymagań nigdy nie będzie szanowany. Poza tym mówię to co widzę/myślę a to dziś rzadko spotykana cecha.

Jak to pejoratywnie piszesz o "samcach" to po pierwsze nie wszyscy a po drugie kobiety też bywają przewidywalne do bólu. Np. gdy kobieta mówi że jutro:

- przyjeżdża jej babcia
- myje włosy
- musi wykąpać psa
- musi zrobić zakupy
- musi sprzątać mieszkanie
- musi się uczyć
- wyjeżdża
- nie ma czasu
- nie może się spotkać bo nie bierze ze sobą telefonu bo się jej bateria wyczerpała lub nie ma nic na koncie (albo jedno i drugie)
- itp. (...)
- (...)

To zawsze oznacza to samo: że nie jest zainteresowana spotkaniem a mężczyzną tym bardziej smile

Tak więc, 0junona0, gdy następnym razem będziesz tłukła mięso na kotlety na obiad to uderzając wyobraź sobie że to moja głowa smile Wrednego "samca" smile

118 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-04-06 00:29:43)

Odp: Za gruba żona
relf napisał/a:

To zawsze oznacza to samo: że nie jest zainteresowana spotkaniem a mężczyzną tym bardziej smile

Troszkę ulgowo napisałeś. To coś więcej te rzeczy są aktualnie atrakcyjniejszym i milszym sposobem spędzenia czasu od spotkania z tym mężczyzną. Chociaż nie przesadzajmy przyszła co dopiero z pracy, jest zmęczona marzy o gorącej kąpieli, a chłopak chce się spotkać. Przecież to związek, a nie małżeństwo. Ja tam widzę różnicę w zaangażowaniu na poszczególnych etapach związku.   Później wypisujecie mając pretensje, że dziewczyna nie ma własnego życia. I tak źle i tak niedobrze.

119 Ostatnio edytowany przez relf (2017-04-07 21:46:59)

Odp: Za gruba żona

Napisałem pół żartem, ale tak czy inaczej boleśnie dla wielu kobieta w ogóle się nie zgadza na spotkanie ani teraz ani teraz ani kiedykolwiek indziej, plus nie odbiera telefonu na wieki wieków smile Oczywiście jest to często wina samych mężczyzn. Ale nie ma mężczyzn bez wad tak samo jak nie ma bez wad kobiet. Wszyscy popełniamy błędy.

120

Odp: Za gruba żona

A autor tematu już chyba zniknął czyli albo "nowa żona" albo pogodził się z tą sytuacją.

121

Odp: Za gruba żona

Teraz już wiem że ta cała "miłość" polegająca na byciu na siłę z kimś kto się do końca ci nie podoba jest tak naprawdę do kitu. To jest męczarnia a nie żadna miłość. Dlaczego to zrozumiałem i dlaczego tak piszę? Bo poznałem chudą kobietę po 30-tce która w końcu naprawdę mi się podoba. I teraz wiem że nigdy w życiu nie należy brać kobiety która jest poniżej oczekiwań. To jest jedna wielka ułuda. Ilu to facetów bierze kobiety które tak naprawdę się im nie podobają, żenią się z nimi, mają dzieci, później wszystko się sypie. Krzywdzi się niewinną osobę, wszyscy potem cierpią. Tak to wygląda.

122

Odp: Za gruba żona

Najwyraźniej popełniłeś błąd w wyborze, a raczej ona. Twoja żona zasługuje na prawdziwego mężczyznę. Dorosnij człowieku. Zero wsparcia z twojej strony, może łaskawie sam wyjdziesz z inicjatywą zmiany nawyków i okazesz jej trochę wsparcia. Czy nie na tym polega małżeństwo?
Skoro po tylu przejściach zamiast pomóc, masz czelnosc czepiać się żony o przybranie wagi to chyba zbyt pochopnie wzieliscie ślub..
Zastanów się poważnie czy ją kochasz, jeśli tak to możesz jeszcze wszystko naprawić tylko musisz się trochę postarac..

123 Ostatnio edytowany przez relf (2018-05-25 01:44:51)

Odp: Za gruba żona

Wybacz ale nie jestem w stanie zmuszać się do czegoś. Ja jej po prostu już chyba nie kocham. To jest i moja i trochę też jej wina. Już nawet nie chodzi tylko o wygląd ale o to że oczekiwała ode mnie perfekcjonizmu. Ciągle coś jej przeszkadzało. A to że coś nie tak postawione, a to że coś niby nie tak powiedziałem... Ileż można to znosić. Potrafiła się nad drobnymi detalami długo rozwodzić. 10 lat to znosiłem ale teraz już nie mam siły się z nią kłócić. Oferowałem jej swoje wsparcie w każdej postaci, wiele zainwestowałem w ten związek i bywało że była miła ale najczęściej coś jej odbijało i widziała tylko moje wady. Była niemiła i zero skromności. Sory ale ja nie jestem żadnym superhero. Takich facetów nie ma. Ona ciągle sobie wyobraża że ja taki powinienem być, snuje jakieś wizje i żyje złudzeniami, wydaje jej się że inne związki poza jej związkiem są idealne ponieważ dostrzega tylko powierzchowność a nie wie co się dzieje w 4 ścianach. Prawdziwy mężczyzna? Ona już miała jednego i drugiego i trzeciego i z żadnym nie wyszło. Myśli że takiego kiedyś spotka i daj jej Boże żeby tak było bo życzę jej jak najlepiej bo nie jestem mściwy pomimo że często to ona doprowadzała do wielogodzinnych kłótni o pierdoły, o przysłowiową melodię z zegara. Mówiłem jej wielokrotnie że jeśli tak będzie dalej to będziemy musieli się rozstać. Na ślub to ona naciskała bo chciała przyjmować komunię, ja jej mówiłem że chciałbym jeszcze się zastanowić ale ona ciągle naciskała, szantażowała łóżkiem, mówiła że schudnie, zrobi operację, po co ona takie głupoty gadała. Tak jakby ślub miał rozwiać wszelkie wątpliwości, różnice i gusta. Jeśli ślub bierze się tylko po to żeby przyjmować komunię to coś tu jest nie tak, bo gdzie jest prawdziwa miłość? Musi być wszystko. Nawet nasz proboszcz mówił kilka razy że bardzo ważny jest dobór odpowiedniego partnera. Tu popełniłem błąd bo wybór jednak chyba nie był słuszny. Dorośnij człowieku? Jestem dorosły i nie uważam że to że "serce nie sługa" świadczy tutaj o małym stopniu dorośnięcia. Zadaję sobie tylko pytanie dlaczego od mojej żony naprawdę praktycznie nie słyszałem słów typu "jesteś kochany" a od innej kobiety od początku to słyszę. W dodatku ona jest skromna i zwykła i w tej właśnie zwykłości jest to co powoduje że czuję się wspaniale. Z żoną coś było nie tak już od początku, choć wyglądała lepiej i była też mniej marudna. Z czasem było coraz gorzej. Zresztą. Co ma być to będzie.

124

Odp: Za gruba żona
theonlyone napisał/a:

Miłość miłością,niestety faceta podniecają bodźce wzrokowe,brutalna rzeczywistość.

Miłość miłością, niestety kobietę podniecają bodźce wzrokowe, brutalna rzeczywistość.
tongue
Podporządkowanie jej sobie nie oznacza miłości.
Prawda jest taka, że np. mnie pociągają bodźce fajnej osobowości. tongue

125

Odp: Za gruba żona

Wygląd podobno ma znaczenie równorzędne z osobowością. Oczywiście nie wyklucza to tego że są osoby które kierują się głównie osobowością.

126

Odp: Za gruba żona

Może razem zaczniecie biegać, czy coś?

127

Odp: Za gruba żona

Od biegania się nie chudnie.

128

Odp: Za gruba żona
relf napisał/a:

Wybacz ale nie jestem w stanie zmuszać się do czegoś. Ja jej po prostu już chyba nie kocham.

to po co w ogóle zakładałeś ten wątek. Skoro jej już nie kochasz, bo zapewne przez to, że nabrała kilka kg i nie jest żoną idealną, to po cholerę brałeś z nią ślub. Rozwiedź się chłopaku i daj jej ułożyć sobie życie, bo przy Tobie szczęścia z pewnością nie zazna.

relf napisał/a:

Zadaję sobie tylko pytanie dlaczego od mojej żony naprawdę praktycznie nie słyszałem słów typu "jesteś kochany" a od innej kobiety od początku to słyszę. W dodatku ona jest skromna i zwykła i w tej właśnie zwykłości jest to co powoduje że czuję się wspaniale.

Zatem uciekaj do tej innej kobiety, która tak wspaniale Cię traktuje.

129

Odp: Za gruba żona
relf napisał/a:

Wybacz ale nie jestem w stanie zmuszać się do czegoś. Ja jej po prostu już chyba nie kocham. To jest i moja i trochę też jej wina. Już nawet nie chodzi tylko o wygląd ale o to że oczekiwała ode mnie perfekcjonizmu. Ciągle coś jej przeszkadzało. A to że coś nie tak postawione, a to że coś niby nie tak powiedziałem... Ileż można to znosić. Potrafiła się nad drobnymi detalami długo rozwodzić. 10 lat to znosiłem ale teraz już nie mam siły się z nią kłócić. Oferowałem jej swoje wsparcie w każdej postaci, wiele zainwestowałem w ten związek i bywało że była miła ale najczęściej coś jej odbijało i widziała tylko moje wady. Była niemiła i zero skromności. Sory ale ja nie jestem żadnym superhero. Takich facetów nie ma. Ona ciągle sobie wyobraża że ja taki powinienem być, snuje jakieś wizje i żyje złudzeniami, wydaje jej się że inne związki poza jej związkiem są idealne ponieważ dostrzega tylko powierzchowność a nie wie co się dzieje w 4 ścianach. Prawdziwy mężczyzna? Ona już miała jednego i drugiego i trzeciego i z żadnym nie wyszło. Myśli że takiego kiedyś spotka i daj jej Boże żeby tak było bo życzę jej jak najlepiej bo nie jestem mściwy pomimo że często to ona doprowadzała do wielogodzinnych kłótni o pierdoły, o przysłowiową melodię z zegara. Mówiłem jej wielokrotnie że jeśli tak będzie dalej to będziemy musieli się rozstać. Na ślub to ona naciskała bo chciała przyjmować komunię, ja jej mówiłem że chciałbym jeszcze się zastanowić ale ona ciągle naciskała, szantażowała łóżkiem, mówiła że schudnie, zrobi operację, po co ona takie głupoty gadała. Tak jakby ślub miał rozwiać wszelkie wątpliwości, różnice i gusta. Jeśli ślub bierze się tylko po to żeby przyjmować komunię to coś tu jest nie tak, bo gdzie jest prawdziwa miłość? Musi być wszystko. Nawet nasz proboszcz mówił kilka razy że bardzo ważny jest dobór odpowiedniego partnera. Tu popełniłem błąd bo wybór jednak chyba nie był słuszny. Dorośnij człowieku? Jestem dorosły i nie uważam że to że "serce nie sługa" świadczy tutaj o małym stopniu dorośnięcia. Zadaję sobie tylko pytanie dlaczego od mojej żony naprawdę praktycznie nie słyszałem słów typu "jesteś kochany" a od innej kobiety od początku to słyszę. W dodatku ona jest skromna i zwykła i w tej właśnie zwykłości jest to co powoduje że czuję się wspaniale. Z żoną coś było nie tak już od początku, choć wyglądała lepiej i była też mniej marudna. Z czasem było coraz gorzej. Zresztą. Co ma być to będzie.

Nauczka na przyszłość i ogóle coś, czego powinni uczyć wszystkich: nie powinno się "znosić rzeczy w imię miłości". Bo mam wrażenie, że to wspólny wątek 90% tutaj trudnych związków - człowiek wychodzi z podejścia "dam wszystko, zapomnę o sobie". Tylko ile można o sobie zapominać? Rok, dwa? Ty jesteś superbohaterem, 10 lat znosiłeś i siebie gdzieś spychałeś w kąt. Z tego nie będzie miłości. Miłość to NIE poświęcenie.

A czemu opowiadała te wszystkie rzeczy? Bo wielu ludzi tak ma, że żeby nie zostać samej/samemu powiedzą wszystko i obiecają wszystko, "tylko mnie nie zostawiaj". Być może zdawała sobie sprawę, że jej obietnice są bez pokrycia, a z twojej strony nie było sprawdzania, czy z obietnic się wywiązuje.

Ucieczka przed samotnością to chyba najgorszy doradca związków.

130 Ostatnio edytowany przez shqiptare (2018-05-28 21:46:38)

Odp: Za gruba żona

No, to, autorze, mam rozumieć, że już się odkochałeś z powodu jej wyglądu? Z czasem zrozumiesz, że charakter jest najważniejszy smile
Bo te "idealne" babki to nie są na serio. Bawią się facetami, lubią być adorowane i tak zawsze będzie wink
Jeszcze ta "Twoja" żona schudnie, będzie piękną kobietą, a Ty poczujesz żal. Powrotu nie będzie, bo baby nie są tak walnięte.

Posty [ 66 do 130 z 141 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024