otoz mam problem,na chwile obecna nie mam z kim pogadac a jestem zalamana potrzebuje pomocy.jestem ze swoim facetem rok,na poczatku on nie traktowal tego zwiazku powaznie,przez moje zachowanie,dziecinne glupawe,ale spotykalismy sie ze soba a ja przez ten czas zmienilam sie nie do poznania,od paru miesiecy jestessmy razem tak oficjalnie,lecz nigdy nie uslyszalam od niego ze mnie kocha,jest typem faceta ktory nie spieszy sie z uczuciami a kiedy juz to powie to bedzie naprawde szczere.ale ja cierpliwie czekalam,zakochalam sie w nim bez pamieci.dosc czesto sie klocimy za kazdym razem jest moja wina bo albo wydzwaniam do niego jak nie odbiera albo powiem cos glupiego chcociaz teraz to sie zmienilo raczej staram sie zachowywac normalnie.w kazdym razie czesto mial do mnie pretensje o to ze pisze do jego kolegow np.on spi po imprezie a ja sie martwie i zeby go nie budzi napisalam do kolegi z ktorym byl czy wie czy on spi,zazwyczaj byly takie sytuacje ze pisze do nich bo ie o niego martwie moze i nie potrzebnie ale taka juz jestem i pozniej jest klotnia,kiedys robilam tak ze jak sie poklocilsmy to pisalam do jego kolegow i sie jak on to mowil zalilam,ale po wielu rozmowach dalam spokoj i juz sie nie zale bo wiadomo meska solidarnosc mimo ze za mili dla mnie to itak on sie pozniej o tym dowiaduje i sie wkurwia.w kazdym razie obiecywalam mu pare razy ze juz wiecej nie napisze do zadnego jego kolegi pytajac o mojego ukochanego,lecz ostatnio tak impulsywnie zadzialalam i napisalam,a miedzy nami bylo juz cudownie i przez moja glupote zjebalo sie.on spal po imprezie wiedxzialam o tym ale nie chcac go budzic wolalam spytac jego kolegi czy moj luby spi,jeszce tego samego dnia on widzac sie z tym kolega o wszystkim sie przypadkiem dowiedzial wkurzyl sie ze znowu mecze jego kumpli,ale ten jego kumpel powiedzial mu ze wcale ne mecze tylko tak po prsotu spytalam ze nic zlego,ale on jest uparty i mu sie to nie spodobalo.wracajac do uczuc po prawie roku uslyszalam w koncu od niego ze mnie kocha i wiedxiaalam ze to jest szczere ostatnie tygodnq byly cudowne bylismy razem na weekend u znajomych speddilismy piekne chwile wiele wyznan z jego strony mowil ze chce zebym zawsze przy nim byla ze mnie kocha itp..lecz kiedy wrocilismy wszystko sie zjebalo przez fo zenapisalam do jego kolegi zamartaiajac sie ale zupelneie nie potrzebnie.on zerwal ze mna powiedzial ze moje slowa sa puste ze tyle razy mu obiecywalam zd on nie chce sid juz wkurwiac przeze mnie ze ma dosc moich nic nie znaczacych obietnic.ja przepraszalam go blagalam bo naprawde zalezy mi na nim,jest to moj ttzeci chlopak ale jeste lm z nim najdluzej i jego napfawde traktuje juz zupelnsie powaznie,chce miec z nim dzieci chce zamieszkac razem,po prostu to mialo byc juz cos naprawde na przyszlosc.nigdy w zwiazku nie zachowywalam sie tak jak teraz ,nie blagalam ciagle nie staralam sie po prsotu wszystkiego naprawic tylko zawsze dawalam spokoj a znim jest inaczej,on ogolnie jest ode mnie ztarszy o 6 lat ale dogadywalismy sie dobrze,zawsze balam sie ze przez takia glupote strace go,teraz sprawa jest naprawde powaznA,nie odbiera nsie chce sie widziec,pare dni temu zrobilam mu niespodianke bardzo romantyczna i na jeden dzien bylo dobrze na poczatku dystans a pozniejn zostalam na noc i jakos samo sie potoczyla mayslalam ze bedzie dobrze ale nastepnego dnia on niby zdania nie zmienil,ciagle robie mu jakies mile niespodzianki,ostatnio wyslalam mu pizze z napjsem kocham cie gdyz bylam na weekend nad morsem wiec zrobilam mu niespodzianke,dzis poszlam rano do niego nie moglam juz wytrzymac ze tlye sie nie widzimy tesknilam,on sie badzo,wkurzyl ze go nachodze ,wczesnij z jego mama uzgodnilam ze przyjde do niego,ona mi powiedziala o ktorej on bedze i poszlam,kupilam maly torcik myslalam ze jakos zalagodze on krzyczal mowil ze nic ode mnie nie chce pozniej powiedzial ze wczoraj spotkal sie ze swoja byla i ze mam mu dac spokoj ale tak naprasde mowil to mi na zlosc powiedzial ze cos miedzy nimi bylo,kiedy sie rozplakalam powiedzial czy mi teraz lepiej?czy ciesze sie do czego doprowadzilam ,mowil ze tyle razy prosil mnie zebym tego nie robila bo przez to wkurwia sie i teraz mam za swoje,z tego co sie dowiedzialam od jego brata wcale sie nie widzial z ta byla ale on chce mi dac nauczke mowi ze nie chceemnie juz znac ale w glebi duszy czuje ze nie chce tego,strasznis boli go to ze po raz kolejny zlamalam obietnice mowi ze nie zasluguje na druga szanse ale ja naprawde zrobie wssystko zeby mi ja dal ,kocham go do szslenstwa uwielbiam za to jaki jest cudowny zabawny przystojny ,ideal,jesten zapatrzona w niego na nikogo nie zwracam uwagi dla mnr on jest najcudowniejszym facetem pod sloncem nie chce go stracic bo to jedyne szczescie jakie mam,prosze pomozcie mi co moge zrobic jak go przekonac,zazwyczaj mam slaba argumentacje bo on latwo doprowadza mnie do placzu a jesem bardzo wrazliwa ale wiem ze nie odpuszcze , jak go przekonac co zrobic co przygotowac jak to zmienic bardzo prosze o pomoc i zrozumienie,jutro musze sie z nim spotkac i chce to wszysftko naprawic bo widm ze musze sie zmienic chce pojsc do psychologa bo ciezko radze sobie z problemami chce cos zdobic i wiem jdsyem pewna ze juz wiecej tego bledu nie popelnie prossse o pomoc
Podobne tematy
bardzo prosze o pomoc,napewno jest ktos kto jest w stanie mi jej udzielic
Nie dziwię się, że jeśli jest on gdzieś na imprezie, to chcesz wiedzieć czy wszystko u niego w porządku. Z moim chłopakiem mam kontakt kiedy jest z kolegami lub gdy od czasu do czasu zdarzy mu się z nimi wyjechać. Przynajmniej jeden telefon lub drobna wiadomość powinna mieć miejsce, ale też bez przesady, bez narzucania się...
Nie rozumiem do końca jego wybuchu złości na wieść o tym, że kontaktujesz się z jego kolegami, zwłaszcza, że im to nie przeszkadza. I jeszcze do tego zrzuca winę za upadek związku na Ciebie. Nie obwiniaj się!!!, a po drugiej szanuj siebie!!!!!!!!
Z tego co widzę, to ostatnio, ujmę to w ten sposób - podejmowałaś wszelką inicjatywę, a on nie za bardzo był zainteresowany, wręcz był zdenerwowany.
Dajesz mu wiele razy do zrozumienia, że jesteś słaba. Oczywiście, każdy człowiek jest czasem słaby, to normalne, potem się podnosi, mężczyzna czy kobieta. U Ciebie jednak jest to przejaw uzależnienia a nie miłości! Wiele jednak razy, wiele ludzi myli to z uczuciem miłości. Kiedy kochasz to nie jesteś słaba, tylko silna, bo obejmujesz miłością drugą osobę ![]()
Jak wiesz, nałóg często prowadzi to szaleństwa, depresji, chcesz mieć swoją używkę blisko siebie a kiedy ona się oddala, to zaczynasz panikować, aż w końcu dochodzi do tego, że zaczynasz o nią błagać. Innymi słowy nie jesteś sobą, a więc spróbuj znaleźć siebie na nowo.
Daj temu spokój na moment, wydzwanianiem na pewno nie poprawisz sytuacji. Zastanów się na spokojnie, odpocznij od tego, nie mówię, żebyś zajęła się swoimi sprawami, bo wiem, że nawet to może być trudne, ale w miarę możliwości spróbuj ![]()
Przede wszystkim postaraj się o wewnętrzny spokój, a sprawy potoczą się same.
Bojkotujesz znaki interpunkcyjne i zasady stylistyki? Zwłaszcza kropki na końcu zdania są na cenzurowanym.
Nie mogę tego przeczytać, przykro mi. Oczy bolą.
Miałem podobną do Ciebie dziewczynę,nazywam rzeczy po imieniu,masz coś ewidentnie nie tak ze sobą.
Obiecujesz i za każdym razem lamiesz obietnicę,jesteś poprostu niepoważnym dzieciakiem i prędzej czy później chłopak Cię oleje.