To co zatem zamierzasz zrobić?
Nie wszystko przeczytałam, ale jak już jest tak źle, to może trudno, stało się, weź rozwód z żona, z orzeczeniem o twojej winie, bo to Ty zdradzasz. Potem możesz ożenić się z kochanka. Trudno, stało się, czasem ludzie zawierają drugie małżeństwo. Z pierwszego postu wynika, ze lepiej dogadujesz się z ta druga, wiec nie bardzo rozumiem z która chcesz być. Bo ze z dwoma na raz to nie uwierze (chyba, ze z wygody).
Trzeba się na coś zdecydować.
lifrinat, chciałbym porozmawiać kiedyś szczerze z żoną, ale nie wiem czy mi się to uda. Oczywiście nie mam zamiaru mówić o kochance, nie widzę takiej potrzeby zaczynać od strzału we własna skroń.
Jeśli się to nie uda lub jeśli nic taka rozmowa nie da, to nie wiem co zrobię. Pewnie zostanie tak jak jest.
rossanka, widać, że nie przeczytałaś. Kompletnie nie mam zamiaru rozwodzić się z żoną. Na pewno nie chcę być z kochanką, a ona ze mną. Całkowicie to odpada. Jesteśmy z dwóch różnych światów.
Chcę być z żoną. Koniec. Kropka.
hehe dobrymi chęciami to wiesz co...pewnie zostanie tak jak jest bo tobie bedzie tak wygodnie...kasa i wygody z żoną ...a bzykanko pokryjomu z kochanka...powodzenia ci życze...
rossanka, widać, że nie przeczytałaś. Kompletnie nie mam zamiaru rozwodzić się z żoną. Na pewno nie chcę być z kochanką, a ona ze mną. Całkowicie to odpada. Jesteśmy z dwóch różnych światów.
Chcę być z żoną. Koniec. Kropka.
No to sprawa jasna. Skończysz znajomość z kochanka i po krzyku. A z żoną porozmawiacie, może terapia dla par. Inna sprawa nie wiadomo jak żona zareaguje. Innej drogi nie ma.
rossanka, teraz piszesz już na temat.
Tak, już na samym początku sugerowałem w tym temacie, że może terapia małżeńska coś da. Jednak czuję, że żona nie będzie do tego nastawiona optymistycznie. Z jej punktu widzenia jest wszystko tak jak być powinno i chyba nie zrozumie, że powinniśmy rozpocząć takie wizyty.
Kochankę jestem gotów zostawić, ona to zrozumie. Zresztą już raz się rozstawaliśmy. Nie będzie z tym problemu. Jednak chciałbym w zamian, aby żona się zmieniła, żeby było jak kiedyś.
Co powinienem zrobić by ją przekonać do tej terapii? Jak to w ogóle wygląda?
A o czym z nia chcesz rozmawiac na tej terapii?
Oprocz kochanki oczywiscie.
a ja się w sumie dziwię autorowi.
masz układ idealny, niejeden facet by się z Tobą zamienił. jest reprezentatywna żona, która zdaję się, że nieźle zarabia, masz dom, Ty masz świetną pracę, dodatkowo masz b. dobry układ z kochanką, która uzupełnia Ci to czego nie daje żona. rodzinka jest Tobą i żoną zachwycona. nic nie napisałeś, by żona się domyślała Twoich skoków w bok.
żyć nie umierać. czego Ty jeszcze chcesz? znudziło Cię to? nie rozumiem.
chwalisz się, czy żalisz?

Witam. Autorze, powinieneś przyznać się żonie do zdrad. Jak można oszukiwać osobę, którą się kocha? Gdybyś na prawdę kochał żonę to zmieniłbyś to co się dzieje między wami a nie szukał pocieszenia u innej. Czy nie możesz poprosić żony o poważną rozmowę? Nie wierzę, że dwoje dorosłych ludzi nie będzie potrafiło się dogadać.
nooo, ale...
zona nie ma czasu, ciagle praca, obowiazki..
on nie ma czasu, ciagle praca i do tego kochanka...
KIEDY oni maja miec czas na naprawianie zwiazku...
wpadaja w rutune, kolacja, lazienka, spac, rano sniadanie, gazeta, praca...i tak w kolko...
moze(nie wiem, spekuluje) wyjedz z zona na jakis urlop, gdzies gdzie bedzie nudno do bolu...i skup sie tylko na dogadaniu z nia?
pokazaniu, wytlumaczeniu czego ci brakuje, czego oczekujesz, co ona moze zmienic, jak byloby fajnie, i co ty mozesz zrobic dla niej, zeby ja zmotywowac do tej zmiany.
tego sie nie zalatwi kilkoma zdaniami przed zasnieciem, albo lakonicznym stwierdzeniem znad gazety..tu potrzeba czasu, uwagi , wysilku, obserwacji i "pokazania" na konkretach, zwrocenia uwagi na konkretne zachowania....
domyslam sie, ze zona jest bystra babka, ty tez na glaba nie wygladasz...a padla wam komunikacja , (bo ona nie widzi problemu), byc moze, ty tez nie widzisz JEJ problemu....
78 2015-07-16 10:42:40 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-07-16 10:43:53)
Tak, kocham żonę, bo nie wyobrażam sobie bym ją mógł opuścić. Wiążę z nią przyszłość, a nie z kochanką.
Nasza miłość objawia się właśnie w tym, że nasza przyszłość jest zaplanowana. I widzimy się w niej razem.Nie wierzę w to, że żona może mieć kochanka. Nie ma na takiego czasu. A jeśli ma to się świetnie maskuje.
Gdyby więc takiego miała, to na pewno nie robiłbym żadnej awantury. Skoro ma, to znaczy, że daje on jej coś czego ja nie jestem w stanie. Miałbym tylko nadzieję, że dba o to by czegoś nie złapać i mnie nie zarazić. Ale tego to na 102% mógłbym być pewien, tak jak tego, że nie zrobiłaby by takiej głupoty by mieć wpadkę w postaci ciąży.
Dlatego nie miałbym do niej jakiegoś żalu. W końcu ja też mam kogoś na boku, co nie oznacza, że nie kocham żony. Żona zawsze będzie dla mnie najważniejsza.
Więcej pytań nie mam. Żal mi Was obojga.
Zamknięci w świecie konwenansów dwoje nieszczęśliwych ludzi.
Po prostu współczuję.
Bez ironii.
a ja się w sumie dziwię autorowi.
masz układ idealny, niejeden facet by się z Tobą zamienił. jest reprezentatywna żona, która zdaję się, że nieźle zarabia, masz dom, Ty masz świetną pracę, dodatkowo masz b. dobry układ z kochanką, która uzupełnia Ci to czego nie daje żona. rodzinka jest Tobą i żoną zachwycona. nic nie napisałeś, by żona się domyślała Twoich skoków w bok.
żyć nie umierać.
W pełni się z tym zgodzę. Na razie taki układ jest bardzo w porządku. Jest fajnie, miło, bez konsekwencji.
ALE:
czego Ty jeszcze chcesz? znudziło Cię to? nie rozumiem.
chwalisz się, czy żalisz?
Moim zdaniem autor jak każdy, boi się przyszłości i konsekwencji. I gdzieś tam w głębi duszy zdaje sobie sprawę, że nie do końca jest tak jak powinno być. Z drugiej strony dochodzi strach, niepewność, to taka równa pochyła. Dobra na krótko.
Moim zdaniem autor powinien stopniowo odzwyczajać się od kochanki, dystansować. A i idealnie by było zakończyć znajomość bez dramatów, bez scen. I może bez wywracania życia do góry nogami, czyli mówienia żonie dokładnie jak było, jak na spowiedzi.
Bo co to zmieni. Jak nie pogorszy. Może z czasem autor będzie gotowy na takie wyznanie, a małżeństwo będzie na tyle silne, żona na tyle pewna siebie, że wtedy powie.
A no i jeszcze jedno. Otóż nie każda kobieta uwielbia seks, i nie każda potrzebuje dużo seksu i czułości. Może najzwyczajniej żona nie ma kochanka, bo niby po co? Jak ogólnie na seks nie ma ochoty. T co niby z tym kochankiem chodzi na kawę i na ploty?
Są ludzie dla których seksu mogłoby nie być. A praca, kariera, awans to dla nich jest jakby seks, w pojedynkę tez się liczy ![]()
To, że ktoś ma małe potrzeby seksu, nie znaczy, ze zdradza.
Mogę dodać, ze to się z czasem zmienia, im kobieta starsza tym więcej seksu potrzebuje. Kiedyś seksu jak dla mnie mogłoby w ogóle nie być. Teraz stanowczo się nie zgodzę z tym zdaniem ![]()
![]()
P.S: A Wy z żoną wreszcie spróbujcie zgrać te urlopy, jedzcie gdzieś razem wypocząć, ale tylko we dwoje. Wypoczniecie, pogadacie, wyjaśnicie sobie, pozwiedzacie, miło spędzicie czas. To zbliża ludzi.
Zgadzam się z Ludmiłą że nie każda kobieta potrzebuje tyle seksu. I może faktycznie z wiekiem to się zmienia.
Również uważam że nie powinieneś mówić żonie o zdradzie, to nie polepszy relacji między Wami. Na pewno porozmawiaj z nią o tym co Cię męczy, czego oczekujesz o Waszego związku. I zakończ relację z kochanką.
81 2015-07-16 11:10:26 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-07-16 11:18:43)
Niektóre kobiety wychodzą z założenia: https://www.youtube.com/watch?v=H2A1tJ2dO4U
Kobieta która nie ma większych potrzeb erotycznych, być może ma z tym problem i zdaje sobie sprawę, że poniekąd krzywdzi tym męża. A z drugiej strony to co kobiety by wolały: żeby mąż przez to stał się psycholem: oglądał w ukryciu porno, wyładowywał złości i frustracje na żonie i rodzinie. Czy żeby po prostu gdzieś na marginesie coś... a w domu był dobrym mężem i miał nieposzlakowana opinie porządnego faceta. No chyba to lepsze rozwiązanie.
Żeby nie było, ze ja popieram zdrady, bo nie popieram. Ale bądźmy normalni w życiu różnie bywa. I nie do pomyślenia, żeby tylko z powodu ,,epizodu'' rozpadło się dobre małżeństwo. Przecież małżeństwo to nie tylko seks. Skoro jest miłość, obustronna przyjaźń ,wsparcie, dobrze czują się w swoim towarzystwie, w domu ogólnie jest miła atmosfera, nie ma większych problemów np finansowych, umieją się przyzwoicie zachować przy rodzinie i znajomych, to po co psuć?
Żeby nie było, ze ja popieram zdrady, bo nie popieram. Ale bądźmy normalni w życiu różnie bywa. I nie do pomyślenia, żeby tylko z powodu ,,epizodu'' rozpadło się dobre małżeństwo. Przecież małżeństwo to nie tylko seks. Skoro jest miłość, obustronna przyjaźń ,wsparcie, dobrze czują się w swoim towarzystwie, w domu ogólnie jest miła atmosfera, nie ma większych problemów np finansowych, umieją się przyzwoicie zachować przy rodzinie i znajomych, to po co psuć?
mam podobne zdanie do Twojego.
tylko, że w tym przypadku nie wiadomo czy żona wie, czy nie. jeśli wie, to ok. jeśli nie wie, to nie wiadomo czy jej reakcja będzie paranoidalna, czy taka jaką przedstawiasz Ty, Ludmiło.
dodatkowo nie wiadomo póki co o co tak naprawdę chodzi autorowi. zaczął się miotać, bo się przestraszył? posiadanie kochanki to jednak nie na jego charakter?
uważam, że powinni pogadać, a autor wygarnąć co mu nie pasuje. oczywiście bez ujawniania sprawy z kochanką. po takiej rozmowie będzie wiedział, czy jedynym rozwiązaniem jest terapia, czy nie.
a kochankę i tak chyba powinien zostawić, bo to chyba nie na jego nerwy.
Kobieta która nie ma większych potrzeb erotycznych, być może ma z tym problem i zdaje sobie sprawę, że poniekąd krzywdzi tym męża. A z drugiej strony to co kobiety by wolały: żeby mąż przez to stał się psycholem: oglądał w ukryciu porno, wyładowywał złości i frustracje na żonie i rodzinie. Czy żeby po prostu gdzieś na marginesie coś... a w domu był dobrym mężem i miał nieposzlakowana opinie porządnego faceta. No chyba to lepsze rozwiązanie.
Żeby nie było, ze ja popieram zdrady, bo nie popieram. Ale bądźmy normalni w życiu różnie bywa. I nie do pomyślenia, żeby tylko z powodu ,,epizodu'' rozpadło się dobre małżeństwo. Przecież małżeństwo to nie tylko seks. Skoro jest miłość, obustronna przyjaźń ,wsparcie, dobrze czują się w swoim towarzystwie, w domu ogólnie jest miła atmosfera, nie ma większych problemów np finansowych, umieją się przyzwoicie zachować przy rodzinie i znajomych, to po co psuć?
Skoro tej akurat żonie to pasuje, to jestem "za".
Gorzej jak jej nie będzie to pasowało.Mi by nie pasowało/
rossanka, znaczy na miejscu tej kobiety byś chciała rozwodu? chciałabyś rozwalenia tego małżeństwa?
czy może byś kazała zerwać mężowi kontakty z kochanką i iść na terapię?
rossanka, znaczy na miejscu tej kobiety byś chciała rozwodu? chciałabyś rozwalenia tego małżeństwa?
czy może byś kazała zerwać mężowi kontakty z kochanką i iść na terapię?
no tak.Jeśliby hipotetyczny mąż mnie zdradzał z kochanką, to w jakim celu nasze hipotetyczne małżeństwo miałoby trwać nadal?
Ja- mąż - kochanka? Nie widzę siebie w takim układzie.
rozumiem. ale jedno czy drugie?
rozwód, czy terapia?
rozumiem. ale jedno czy drugie?
rozwód, czy terapia?
Zależy z jakiego powodu terapia. Czy samej zdrady - bo partner chciał emocji, dreszczyku , odskoczni od w swoim mniemaniu monotonnego życia- to nie. Rozwód i tyle, niestety.
Jeżeli terapiia - bo np w hipotetycznym małżeństwie nam się nie układa - to tak. Ale jak się nie układa to sie własnie najpierw rozmawia, albo idzie na terapie po pomoc a nie zdradza- bo mi było żle to zdradziłem.
Paweł,
A tak szczerze, to od kiedy czujesz, że oddaliliście się od siebie z żoną.
Drugie pytanie, to jak starasz się urozmaicić wasze życie intymne - wiesz kobiety twierdzą, że gra wstępna zaczyna się dużo wcześniej niż wyląduje się w sypialni, a ważne są ciepłe słowa, czule gesty, poczucie troski,...
A, moim zdaniem nie jest problemem, gdzie autor ulokowal swoje...eee przyrodzenie, tylko gdzie lokuje uczucia.
Pisze: to z kochanka moge pogadac o wszystkim, to przy niej czuje sie swobodnie, przy niej nie musze sie pilnowac/kontrolowac.
Zone ceni i szanuje, z zona laczy go srodowisko.
Z tego wynika, ze z zona nie ma tak otwartej relacji jak z kochanka.
Przez fakt ze ma kochanke( klamstwa/ukrywanie) jeszcze te relacje z zona studzi...
Doszedl do etapu, ze z zona rozmawia, ale porozumienia nie ma.
Kochanka zony nie zastapi....
Ma dwie, a jest samotny.
Ogarnal dwie, a jrst zagubiony
Lezac w nocy w swoim lozku , mysli sobie" gdzie ja mam kogos bliskiego?"
U swojego boku, czy u boku innego faceta?( meza kochanki)
No, i trzeba by zrobic z tym porzadek.
Jak powie zonie o kochance, to ( najprawdopodobniej ) straci obie, i ukreci sobie bata...
Jak zerwie z kochanka, bedzie samotny u boku zony
Jak zerwie z zona, bedzie mial za partnerke mezatke( wykluczone, ona nie chce)
Stad pomysl- niech zona sie wyleczy/naprawi/poprawi...
( wyslanie zony na terapie)
Zona, to nie radio...a relacja ma dwa konce.
Stad moja propozycja, zeby zamknal sie z nia gdzies z dala od ludzi na czas jakis, i zajal sie " uwiedzeniem wlasnej zony", to podobno najtrudniejsze...
( nie mylic z zaciagnieciem do lozka)
Oj autorze zaplatales sie w sieć złudzenia , wyłania mi sie obraz faceta całkowicie zagubionego - takie dziecko we mgle. Po pierwsze to ty masz ze sobą samym problem bo nie jesteś zdecydowany czego chcesz i absolutnie nie wiesz czego chcesz .
To że masz żonę -jesteś w związku małżeńskim to jakiś parawan, zasłona dymna.
Terapia to jest potrzebna ...ale tobie!
Żona powinna mieć szanse zadecydować o swoim szczęściu, powinna wiedziec ze osoba kt jej deklarowała miłość ja oszukała i zdradziła...itp itd i chyba rozumiesz czym to sie skończy ?
Ale najlepsze .....Rozbawiłaś mnie stwierdzeniem ze poszukasz nowej kochanki....i wiesz co ? ty chyba jedynie zasługujesz na takie niezobowiązujące związki bo do małżeństwa ty po prostu nie dorosłeś pod każdym względem. :-)
91 2015-07-16 12:58:04 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2015-07-16 12:58:33)
A moje zdanie jest takie : jego zona powinna pozostać na zawsze singielką,swobodnie robiącą karierę. On powinien wybrać sobie żonę, która lubi seks
I po problemie. Ja nie wiedziałam, że tacy ludzie naprawdę istnieją
I jeszcze jedno - nie mogę zrozumieć dlaczego chcesz wymienić tę kochankę na jakąś inną ? Skoro ci odpowiada ta co masz? albo autor ma poważne problemy emocjonalne ze sobą, albo jednak trolling.
Powtarza się pytanie o co mi chodzi. Odpowiadam. Chodzi mi o poprawę relacji w domu, o to by żona znowu była czuła i namiętna. By miała ze mną czas porozmawiać. By seks był taki jak dawniej, czyli nie tylko odbębnienie pańszczyzny, choć robi to czasem dość umiejętnie. Ale zawsze to ja wszystko muszę inicjować i żebrać.
Dlaczego wspomniałem o innej kochance? Obawiam się, że mogę wpaść w rutynę i przez to stracić czujność, co mogłoby skutkować ujawnieniem romansu. Dodatkowo nie chcę się specjalnie bardziej wiązać z kochanką, a siłą rzeczy zdaję sobie sprawę, że im dłużej się będziemy spotykać, im dłużej będzie trwać nasza znajomość, tym trudniej będzie zerwać.
Dobra, zapytam krotko:
Ile jestes w stanie poswiecic, zeby naprawic relacje z zona?
oldorando, wiele. Co w szczególności - nie wiem.
W każdej chwili mogę zerwać z kochanką. Jestem nawet gotów się przyznać do zdrady, o ile to nie rozbije małżeństwa.
95 2015-07-16 13:27:03 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-07-16 13:28:28)
oldorando, wiele. Co w szczególności - nie wiem.
W każdej chwili mogę zerwać z kochanką. Jestem nawet gotów się przyznać do zdrady, o ile to nie rozbije małżeństwa.
A moze sprobuj wyjechac/odizolowac sie z zona, i tak jak pisalam- popracowac nad tym w praktyce....( moj post 77)
To zerwij z kochanka. Żona raczej też powinna wiedzieć że była zdradzana. A dalej dwie drogi, albo się dogadacie albo niestety rozwod.
Chcesz rady? Myśle ze dobrze wiesz co zrobić .
Zakończyć romans z kochanką .
zajmij sie żoną, porozmawiaj z nią o swoich względem niej oczekiwaniach...ale z drugiej strony uważam że ty nie masz prawa niczego od niej oczekiwać bo perfidnie ją oszukujesz. Zależy ci jedynie na tym żeby nie ponieść konsekwencji swojego skoku w bok.... Ale wszystko jest do czasu.
Hmmm... A może TW żona ma cię dość , może coś podejrzewa że walisz ją w rogi, i może odpłaca sie tym samym?
oldorando, wiele. Co w szczególności - nie wiem.
W każdej chwili mogę zerwać z kochanką. Jestem nawet gotów się przyznać do zdrady, o ile to nie rozbije małżeństwa.
Dlatego mówiłem, że żal mi Was.
Stefcią Rudecką kochanka nie jest, ale kto da gwarancję, że wiedza o "przybocznej" nie rozbije latami tworzonego wizerunku obu rodzin?
Małżeństwo, rozumiane jako związek dwojga ludzi, to tylko szczegół, który może nadszarpnąć tę fasadę.
99 2015-07-16 14:40:23 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-07-16 14:49:16)
a ja rozumiem autora. nie rozumiem potoku gniewu ze strony kobiet. yyy, źle, rozumiem, ale uważam, że nie mają racji.
żona de facto przestała być kobieca, bo poświęciła się pracy. stała się kolejnym żywym trupem, kolejnym garniakiem w korpo. autorowi, z tego co widzę, zależy aby jego świat był jak najbardziej idealny - idealny mąż, żona, teściowie, dom, pewnie z ogródkiem.
brakuje mu w tym wszystkim witającej go w drzwiach po powrocie z pracy troskliwej żony. prawdopodobnie jeszcze z uśmiechniętym synkiem. a tu bęc. żona poszła w ślady autora i razem się realizują zawodowo. być może nawet lepiej to robi żona.
powoli oddala się wizja idealnego amerykańskiego snu w Polsce.facet ma kompleksy takie jakie pewnie duża część facetów na jego miejscu by miała. mężczyzna by chciał żonę w domu, a przynajmniej taką, która go przywita, będzie pocieszać jak mu coś w robocie nie idzie, zapewni mu potomstwo, itp. no i niestety, tak nie jest.
koleś ma ambicje i nie są one spełniane. żona wyrasta na partnera w biznesie domowym, przestaje być żoną. i koleś zaczyna się bać, że zostanie zwolniony za swoje machloje.rzekłem
To nie zmienia faktu, że romans to żadne rozwiązanie. No i tak to jest romans, trwa od roku.
Autorze, z żoną jesteście od 5 lat ogólnie? Od początku taka jest? Jeśli tak, to do wiedziałeś z kim się wiążesz. No chyba, że zmieniła się potem? Moim zdaniem skoro zwykłe rozmowy nie pomagały, to powinieneś powiedzieć, że naprawdę Cię to boli i że jak to się nie zmieni to odejdziesz. Jesteście po ślubie, ale nie macie dzieci, więc będzie nieco łatwiej, nie trzeba będzie ustalać widzeń z dziećmi itp, zastanawiać się czy będziesz odpowiednio często je widywał. No, a skoro macie zupełnie inne priorytety i jeśli nie będzie dało się ich pogodzić to jedyne wyjście. Twoja żona jest zupełnie inna niż Ty, może się pogubiła, a może taka już jest, to, że Ci ciężko to zrozumiałe, nie jest to jednak usprawiedliwieniem dla zdrady.
Kochanka też nie da Ci ciepła na dłuższą metę, rodziny i dziecka. Skoro tego chcesz, to jeśli żona nie będzie chciała nic zmienić, a Ty chcesz ułożyć sobie życie, to wtedy jedynym dobrym wyjściem jest rozwód i znalezienie kobiety o podobnych priorytetach, a przecież ich nie brakuje. Rozumiem, że ciężko się rozstać jak jesteśmy z osobą parę lat, ale jak tak wiele dzieli ludzi to moim zdaniem nie ma lepszego wyjścia. No, ale jak mówię najpierw najlepiej powiedz stanowczo co czujesz i że odejdziesz jak nic się tutaj nie zmieni, bo masz inne priorytety. Potem powinno się pokazać czy jest jeszcze dla Was szansa i już nie, bo jak nie, to nie ma sensu się męczyć.
Edit: Mam faceta, nie mam jeszcze męża, ale tutaj takie mam zdanie i myślę, że ono raczej takie już będzie. No bo tak samo uważam co do związków, tak jak do małżeństw. Rozwód jest ostatecznością, rozumiem to, ale jak się nie uda mimo usilnych starań, to jakie lepsze jest wyjście? Moim zdaniem nie ma, zwłaszcza, że chcesz autorze mieć rodzinę, dziecko.
Problem w tym, że Ty zamiast stanowczo autorze chyba powiedzieć żonie, że jak się nic nie zmieni, to odejdziesz, bo jak piszesz rozmów było już wiele i Twoich starań (nie wiem czy tak było, ale tak piszesz, więc przyjmuję, że tak było), a potem jak się nic nie da naprawić, to odejdziesz, to zamiast tego masz kochankę i jeszcze myślisz, by znaleźć sobie nową kochankę... Chcesz mieć rodzinę, dziecko, a jednak zachowujesz się jakby to kochanka była Ci potrzebna, a nie rodzina i dziecko... Może więcej odwagi? No czy teraz to króluje tchórzostwo, że ludzie nie umieją odejść od kogoś, by być szczęśliwym, bo wolą tchórzliwie być obok tej osoby i do tego mieć kochankę? Słabe to dla mnie...
I moze jeszcze sie okaze, ze zonie to odpowiada i nie bedzie musiala sie zmuszac do seksu ?....
kochanka81, nie porównuję żony i kochanki do siebie. To dwie kompletnie różne kobiety.
Nie okłamuję się, że mam "zajebiste" życie. Oczywiście paru rzeczy mi brakuje, jak każdemu, ale sądzę, że wiele osób może mi takiego poziomu pozazdrościć. Wiem jak się żyje i jak jest.Cynicznahipo, ok, poradnia. Ale nie da się jej tego zaproponować bez mówienia o kochance, jeśli bym z tą kochanką zakończył relację?
hmmm...a nie jest aby tak,ze zona to bardziej ,,intelektualna,,partnerka,a kochanka nie dorasta jej pod tym wzg do piet i jest od ,,obsługi potrzeb seksualnych i Ew od wyżalenia sie ...
żone podziwiasz,kochanke traktujesz przedmiotowo,jest po to by potrzeba seksu byla zaspokojona??
Macie też rację, że coś w tym jest, że autor pewnie boi się zburzenia u innych wizerunku jego małżeństwa, utrzymuje takie kłamstwo chyba po to. Dla mnie to też tchórzostwo i ja bym tak nie mogła, nie popieram tego. No, ale ja tam mam bliskich mi ludzi, przy których nie udaję, do tego dla mnie dużo ważniejsze niż to jak postrzegają mnie inni jest moje szczęście. Z tym, że są to na tyle mi bliscy ludzie: rodzina, przyjaciółka, że np nie waham się być przy nich jaka jestem, bo jestem dla nich wspaniała taka jaka jestem niezależnie od tego co się dzieje aktualnie w moim życiu. Nie muszę przy nich być idealna na siłę ani udawać. Rozumiem, że czasem ktoś ma inną sytuację w rodzinie, wśród znajomych, ale jednak własne szczęście jest ważniejsze i mądra osoba moim zdaniem umie żyć tak jak chce. Tym bardziej, że to jak autor zostanie postrzegany po rozwodzie to też bardziej wymówka, to chyba bardziej autor chce utrzymywać tę fasadę dobrego małżeństwa, taka próżność też, pewna niedojrzałość.
LUSILJU, tak, chyba dobrze to ubrałaś w słowa. Nie będę udawał, że z kochanką bym wytrzymał dłużej niż kilka godzin. A to właśnie z tego względu, że niestety jej potrzeby intelektualne i zainteresowania są dużo mniej ambitne aniżeli moje. Aczkolwiek jest to miła i pogodna osoba i umie mi poprawić nastrój.
104 2015-07-16 16:13:35 Ostatnio edytowany przez Cleopatra (2015-07-16 16:23:03)
nooo, ale...
zona nie ma czasu, ciagle praca, obowiazki..
on nie ma czasu, ciagle praca i do tego kochanka...KIEDY oni maja miec czas na naprawianie zwiazku...
wpadaja w rutune, kolacja, lazienka, spac, rano sniadanie, gazeta, praca...i tak w kolko...moze(nie wiem, spekuluje) wyjedz z zona na jakis urlop...
tego sie nie zalatwi kilkoma zdaniami przed zasnieciem, albo lakonicznym stwierdzeniem znad gazety..tu potrzeba czasu, uwagi , wysilku, obserwacji i "pokazania" na konkretach, zwrocenia uwagi na konkretne zachowania....
domyslam sie, ze zona jest bystra babka, ty tez na glaba nie wygladasz...a padla wam komunikacja , (bo ona nie widzi problemu), byc moze, ty tez nie widzisz JEJ problemu....
Popieram!
Dorzucę jednak coś od siebie. Wydaje mi się, że warto byś zaplanował coś nietypowego. Oczywiście w ramach rozsądku, bo jak wiesz, że żona ma lęk wysokości, to nie weźmiesz jej na paralotnię. Ale mógłbyś poszukać czegoś albo zabawnego; są czasem takie warsztaty dla par, gdzie w ramach nauki komunikacji robi się różne odjechane rzeczy. Albo czegoś nieco ryzykownego, jakieś góry, quady, survival, gdzie będziesz mógł się wykazać jako mężczyzna i zaimponować swojej żonie, jednocześnie troszcząc się o nią. Oczywiście głównie chodzi o to, byście się dobrze bawili, uruchamiając takie spontaniczne i dziecięce reakcje, bo one bardzo zbliżają. Może po takim wyjeździe /udanym/ żona będzie bardziej skłonna do rozmów, czy pójścia na terapię.
Ja w podobnej sytuacji nie byłem w końcu w stanie żyć. Wytrzymałem jednak 11 lat, z czego ostatnie 3 to była równia pochyła. Co kto chce od życia. Ja ze swojego karierowiczkę wykopałem. Rozwiodłem się i w głębokim poważaniu miałem dom, samochód, pozycję, rodzinę / w sumie obie bo moja do tej pory rozwodu nie akceptuje/ kasę i całą tę resztę. Bardziej cenię sobie swoje zdrowie psychiczne i szczęście. Może i moja obecna żona zarabia 4 x mniej, jest zakredytowana, nie ma takiej wysokiej pozycji społecznej jak była, ale jest niesamowitą, ciepłą kobietą, dla której nasza rodzina, nasze wspólne życie jest najważniejsze.
Ja w podobnej sytuacji nie byłem w końcu w stanie żyć. Wytrzymałem jednak 11 lat, z czego ostatnie 3 to była równia pochyła. Co kto chce od życia. Ja ze swojego karierowiczkę wykopałem. Rozwiodłem się i w głębokim poważaniu miałem dom, samochód, pozycję, rodzinę / w sumie obie bo moja do tej pory rozwodu nie akceptuje/ kasę i całą tę resztę. Bardziej cenię sobie swoje zdrowie psychiczne i szczęście. Może i moja obecna żona zarabia 4 x mniej, jest zakredytowana, nie ma takiej wysokiej pozycji społecznej jak była, ale jest niesamowitą, ciepłą kobietą, dla której nasza rodzina, nasze wspólne życie jest najważniejsze.
Dobrze zrobiłeś
Właśnie o to chodzi, że własne szczęście jest dużo ważniejsze niż to co myślą inni, zresztą jak źle o nas pomyślą z tego względu, to nie ma co się tym za bardzo przejmować. Lepsze to niż być nieszczęśliwym, a jeśli były wielokrotne próby naprawiania małżeństwa, ale się nie udało i ludzie mają zupełnie różne priorytety to lepiej się rozwieść. Może jest to nie tak łatwe jak zwykłe rozstanie, gdy nie ma się ślubu, ale lepiej to zrobić niż męczyć się czy zdradzać. Zdrada dla mnie zawsze jest okropna, a nie jestem nastolatką, mam 24 lata, ale moim zdaniem pewne zasady moralne powinny być, niezależnie od wieku, bo przecież nie jesteśmy bezwolni. To nie jest idealizm u mnie moim zdaniem, ale po prostu pewne zasady, których warto się trzymać zawsze. Kocha się żonę, a się zdradza, to tak naprawdę kuriozum, myślenie tylko o sobie i tyle. Wyklucza to tak naprawdę dojrzałą miłość.
107 2015-07-16 16:28:33 Ostatnio edytowany przez DS1977 (2015-07-16 16:31:06)
Dodam, że próbowałem walczyć o małżeństwo ale bzykanie na boku nie było metodą przeze mnie stosowaną. Generalnie to dziwna metoda, ratowanie związku poprzez bzykanie innej kobiety. No i fantastyczny sposób okazania wielkiej miłości do żony ... podejrzewam, że większość kobiet byłaby zachwycona tego typu wyrażaniem miłości. A i Autor zapewne marzy, aby żona realizując się w miłości do niego, rozkładała nogi przed innym ![]()
Ważne, że autor widzi problem i chce coś z tym zrobić.
Drogi autorze, a moja porada jest nastepujaca:
poczytaj sobie ten dzis lansowany temat z pierwszej strony Forum: Pięć rzeczy, których najbardziej żałują umierający ludzie
I wyobraz sobie, ze dostales diagnoze gora rok zycia.
Jak chcesz ten rok spedzic? Czego nie chcesz na koncu zalowac? A czego bedziesz zalowac?
A potem mozesz wyciagnac z tego wnioski i wprowadzic w swoje obecne zycie. To bedzie prawdopodobnie ta wlasciwa droga.
110 2015-07-16 17:17:39 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-07-16 17:22:36)
LUSILJU, tak, chyba dobrze to ubrałaś w słowa. Nie będę udawał, że z kochanką bym wytrzymał dłużej niż kilka godzin. A to właśnie z tego względu, że niestety jej potrzeby intelektualne i zainteresowania są dużo mniej ambitne aniżeli moje. Aczkolwiek jest to miła i pogodna osoba i umie mi poprawić nastrój.
cóż mozna poradzic,sama jestem pracoholiczką i czasem sex schodzil w moim życiu na dalszy plan,z perspektywy czasu widzę ze mój mąż wykazal dużo dobrej woli przez te lata i roznie mogloby byc ????
ty potrzeby seksualne realizujesz ,,poza domem,,zwiazku emocjonalnego z kochanka nie widzę,bo lekko piszesz o zamianie na inny model,jest to trochę takie zejście na łatwiznę,aleeee wiem ze nie jest łatwo ,,dotrzec,,czasem do kobiety ambitnej ,która żyje jakby łykala pigulki zamieniajace popęd seksualny na pęd ku karierze i samorealizacji,której potrzeby seksualne oscylują czasem na poziomie 0,wiem ze to wyzwanie i wymaga dużo samozaparcia ale moze warto powalczyć i podopinać sie (wiem jak to brzmi) trochę o sex,zainicjować cos tam,jeżeli zona jest pasywna to mozesz czekac miesiącami aż ja ,,najdzie,,i trochę ja zachęcić.....
nie pochwalam tego co robisz,ale jesteśmy ludźmi i jesteśmy słabi niestety....
A od czego innego jest kochanka niz tu napisane? ????
Z tego opisu nasuwają się następujące wnioski:
Autor jest bardzo zakochany w żonie i zapatrzony w żonę. Opowiada tu o niej prawie w samych superlatywach, że inteligentna, że ambitna, że ładna, że kochana. Jednym słowem żona jest jego dumą.
A z kochanką, że ma tylko dobry seks a poza tym kochanka do pięt żonie nie dorasta.
Więc nie wiem dlaczego wmawiacie tu autorowi, ze jest nieszczęśliwy. Zapewne jakby był w małżeństwie z kochanką to dopiero byłby nieszczęśliwy. To naprawdę pełen komfort być z kimś kogo nie ma powodu się wstydzić.
P.S: Paweł a nie boisz się tego, że kochanka się jednak zaangażuje, mimo że umowa była, na bez zobowiązań. Skoro piszesz, ze kochanka i twoja żona to dwa inne światy to zapewne ty i mąż kochanki podobnie. Więc co jeżeli ona przekalkuluje sprawę?
I jest jeszcze taka sprawa, mąż tej kochanki, ok być może jakby twoja żona się dowiedziała zachowałaby się z klasą ale tamten facet? Czy oby na pewne się nie mścił i Tobie a przy okazji i twojej rodzinie poważnie nie zaszkodził?
Drogi autorze, a moja porada jest nastepujaca:
poczytaj sobie ten dzis lansowany temat z pierwszej strony Forum: Pięć rzeczy, których najbardziej żałują umierający ludzie
I wyobraz sobie, ze dostales diagnoze gora rok zycia.
Jak chcesz ten rok spedzic? Czego nie chcesz na koncu zalowac? A czego bedziesz zalowac?A potem mozesz wyciagnac z tego wnioski i wprowadzic w swoje obecne zycie. To bedzie prawdopodobnie ta wlasciwa droga.
Bardzo ladna porada!!
Autor ma dosc rozumu, zeby sam z tego wyciagnac wnioski.....
Wydaje mi się, że Autor jest nieco zdominowany przez żonę ? karierowiczkę. Ona się realizuje zawodowo ? właściwie tym żyje, a on jak podejrzewam choć tez ma dobrą pracę nie ma takiej adrenaliny, zrozumienia, ciepła, wsparcia. Żona żyje pracą, czuje się potrzebna współpracownikom, doceniana pewnie i to ją nakręca, może rzeczywiście to jej wystarcza i o seksie nie myśli (choć dalej uważam, że kobieta około 30-tki nie mająca potrzeb seksualnych, albo niewielkie, brzmi dziwnie).
Piszesz, że żona się zmieniła, myślę, że się nie zmieniła tylko siłą rzeczy jest na innym etapie życia ? kariery. To jest dla niej najważniejsze, nie Ty. Małżeństwo jest, z pozoru idealne, więc i ona czuje się spełniona i nie widzi problemu. To jednak jest kwestia charakteru, priorytetów? Mój myślę, że był na początku swego małżeństwa taka ?twoją żoną? ? robił karierę. Ona jednak takich aż ambicji nie miała i chciała go więcej albo tylko dla siebie. Nie wiem jak go przekonała, ale dla niej, dla małżeństwa, na jakiś czas zrezygnował z ?blichtru? i zaszył się gdzieś w domku na peryferiach dbając o małżeństwo. W końcu jednak po kilku latach zrozumiał, że to nie jest to co mu odpowiada, że on chce się realizować a nie być ograniczanym. Jego żonie było wygodnie, bo nie musiała się wysilać, pracować ? nie miała takich ambicji, poza tym miała męża pod ręką. W końcu powiedział ? dość! Wrócił do pracy na pełnych obrotach. Odżył. Zrozumiał też, że to małżeństwo to pomyłka.
Myślę więc, że Twoja żona ma po prostu taki charakter, potrzeby. Może przystopuje i zauważy też Ciebie a może nie. Ile czasu tak wytrzymasz? Skoro już się zdecydowałeś na romans, bo próby naprawy relacji co najwyżej tydzień trwały, to lepiej nie będzie raczej. Jeżeli ona zrezygnuje z ambicji dla Ciebie czy ew rodziny (dziecka) pewnie też nie będzie szczęśliwa. Macie po prostu inne priorytety i potrzeby.
W tej mojej historii ? ona znalazła sobie faceta, tam na peryferiach, który ma podobne preferencje, rytm życia jak ona. Ja z kolei go poznałam w pracy, więc siłą rzeczy mamy podobny styl, tryb życia. Dogadujemy się właściwie w każdej płaszczyźnie ? zawodowo się wspieramy, lubimy podobne rzeczy, mamy takie same temperamenty ? zatem kwestia dopasowania.
Z tego opisu nasuwają się następujące wnioski:
Autor jest bardzo zakochany w żonie i zapatrzony w żonę. Opowiada tu o niej prawie w samych superlatywach, że inteligentna, że ambitna, że ładna, że kochana. Jednym słowem żona jest jego dumą.
A z kochanką, że ma tylko dobry seks a poza tym kochanka do pięt żonie nie dorasta.
Więc nie wiem dlaczego wmawiacie tu autorowi, ze jest nieszczęśliwy. Zapewne jakby był w małżeństwie z kochanką to dopiero byłby nieszczęśliwy. To naprawdę pełen komfort być z kimś kogo nie ma powodu się wstydzić.P.S: Paweł a nie boisz się tego, że kochanka się jednak zaangażuje, mimo że umowa była, na bez zobowiązań. Skoro piszesz, ze kochanka i twoja żona to dwa inne światy to zapewne ty i mąż kochanki podobnie. Więc co jeżeli ona przekalkuluje sprawę?
I jest jeszcze taka sprawa, mąż tej kochanki, ok być może jakby twoja żona się dowiedziała zachowałaby się z klasą ale tamten facet? Czy oby na pewne się nie mścił i Tobie a przy okazji i twojej rodzinie poważnie nie zaszkodził?
No co z tego, że tak pisze, skoro zdradza żonę. Do tego twierdzi, że okazuje mu za mało ciepła, seks jest kiepski, ona prawie seksu nie chce i zdradza ją. Dla mnie to nie jest szczęście. Dla mnie to jest złe zdradzać niezależnie od okoliczności. Moim zdaniem nie ma szczęśliwego związku czy małżeństwa jak są zdrady (inne sytuacja jak godzą się na to, ale wtedy to nie nazywa się zdradą jak się godzą).
116 2015-07-16 21:53:19 Ostatnio edytowany przez serce1 (2015-07-16 21:55:29)
Ludmiłaa,
też to widzę trochę inaczej.
Jeśli się kogoś naprawdę kocha to się walczy. Autor nie jest stary, staż małżeński też nie jest powalający a już od roku w tym stażu ma kochankę. Jak dla mnie słabe te starania. Brak szczerej rozmowy i chęci zmiany i zrozumienia.
Jak to pisał autor? Kocham żonę ale rozważam zmianę kochanki na inną.
Tu nie ma moim zdaniem żadnej chęci zmiany. Autor bardziej się martwi "co ludzie powiedzą".
Gdyby była chęć zmiany już dawno porozmawiałby z żoną, zerwał z kochanką i przede wszystkim nie myślał już o zmianie kochanki.
Jak dla mnie od początku te starania były bardzo słabe. I wydaje mi się że nigdy żony nie kochał a jest z nią właśnie dla prestiżu (bo tak dobrze to wygląda na zewnątrz, - czego to zniszczenia autor boi się bardziej niż czegokolwiek innego.
Ta chęć poprawy relacji według mnie nie jest szczera, jest fałszywa, chce zmienić relacje nie dlatego że kocha a dlatego bo boi się że w końcu romans się wyda, i prestiż ucierpi. Tu nie ma szczerości, ani miłości.
Zimna kalkulacja zysków i strat.
nic nie wiąże tak małżeństwa jak Kredyt ! myślę że status społeczny , opinia ludzi ,trochę zaburza waszą relację uczuciową , wszystko na pokaz , i to jest błędne , brakuje spontaniczności " byle jak byle czego " , daje to kochanka i ja Cię autorze rozumiem , z jednym ! dlaczego małżonce o tym nie powiesz ? na , razie nie o kochance , ale że zaczynasz interesować się tym tematem , że czujesz potrzebę zmiany w w relacji waszej , jakie masz pragnienia , potrzeby ,fantazje nawet te obleśne
od tego przecież jest żona , jak nic nie wyjdzie no to robisz krok dalej ,,,,
Paweł,
Mówisz, że Twojej żonie jest dobrze, nie chce nic zmieniać ani szczerze rozmawiać o Waszych problemach oraz udać się na terapię. A nie pomyślałeś, że Twoja żona tak naprawdę czuje, że kogoś masz? Rozmowa na ten temat i terapia zniszczyłaby jej cały świat. Jeśli nie wyczuwa Twojej kochanki, to może po prostu boi się cokolwiek zmieniać, bo wie że mogłoby się to rozpaść.. a obydwoje najwidoczniej boicie się tej odpowiedzialności jak ognia..To jest jedna z opcji. Druga sprawa, żona była przed ślubem demonem seksu? Bo wiesz Wy jesteście TYLKO 5 LAT!! po ślubie, i już kochanka? już znudzenie? To jest dla mnie przerażające. Komunikacja w Waszym związku nie istnieje. Wasz związek jest oparty na pozorach i strachu przed tym co ludzie powiedzą. Jest tak wątły, że szczera rozmowa chyba by Was "zabiła". Kochasz żonę? A czym jest dla Ciebie miłość?? Bo to ,że nie oznacza szacunku i szczerości to już wiemy.
Ale zauważcie tez, że autor i jego żona cieszą się jak dotąd nienaganną opinią wśród rodziny i przyjaciół. Mają wyrobione pozycje zawodowe. Więc to do czegoś zobowiązuje.
Zresztą wielu z Was sugeruje, że postawienie życie do góry nogami, życie na luzie, nie przejmowania się opinią, że to niby szczęście. A guzik prawda. Dla każdego szczęście to coś innego.
To, ze autor nie może się porozumieć z żoną w sprawie seksu i czułości. Nie znaczy, że są nieszczęśliwi. Bo mogą mieć ze sobą wiele wspólnego: zainteresowania, poglądy, styl życia. I być do siebie bardzo przywiązani. Więc moim zdaniem skoro mają ze sobą tyle wspólnego, bycie razem im odpowiada, to seks z czasem też się zgra.
P.S: Jednak widać, że autora ta sytuacja męczy. Ja bym zasugerowała, żeby najpierw sam udał się do psychologa, seksuologa. I tak opowiedział szczerze jak to wygląda z jego perspektywy. Tak będąc szczera to ja jestem przeciwnikiem terapii wspólnych. Najlepsze terapie to są te sam na sam z psychologiem gdzie wszystko zostaje miedzy psychologiem a pacjentem. Małżonkowie na terapii mogą się siebie krepować. I żadne się całkiem nie otworzy, nie będzie szczere.
120 2015-07-17 11:05:44 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-07-17 11:06:45)
Paweł - czy żona kiedykolwiek powiedziała Ci, że czuje się w waszym związku nieszczęśliwa, czegoś Jej brakuje
Czy rozmawiałeś z żoną o tym, że czujesz się nieszczęśliwi? Jeżeli tak, jaka była Jej reakcja?
ludmiłoo no daj że spokój "wypracowane pozycje do czegoś zobowiązują " ?? do czego ? do zakłamania na zewnątrz ok, a wewnątrz nicość lub "bym zasugerowała, żeby najpierw sam udał się do psychologa, seksuologa " czy za każdym razem gdy coś będzie mi się chciało mam latać po rzeczoznawcach ? w dobrym związku jest wszystkiego po trochu np : miłości , zazdrości , pikanterii , nudy , sexu , fanaberii itd , to jest życie a mamy je tylko jedno
Moim zdaniem autorze, powinieneś wszystko powiedzieć żonie. Jak to jest ci źle, że zniknęła gdzieś ta cudowność sprzed lat, że próbowałeś ale nic się nie zmieniało więc zafundowałeś sobie kochankę. Ale ta sytuacja cię męczy a zonę kochasz i to jej chcesz. I to spowoduje rewolucję. Albo po płaczach i różnych akcjach zaczniecie rozmawiać i razem spróbujecie to naprawiać albo się rozsypie. Ja osobiście nie widzę innego wyjścia. Bo bez wstrząsu zona się nie zmieni, a kochanka może wypłynąć i tak w najmniej oczekiwanym momencie. I to nawet już po waszym rozstaniu. Jeżeli się natomiast rozwali, no cóż to jest ryzyko, które ponosisz. Ale bez prawdy wasze małżeństwo prędzej czy później i tak się rozpadnie. Ty będziesz ciągle miał nowe kochanki, będziesz u nich lokował emocje i czas a to cię coraz bardziej będzie oddalało od żony. A pomyślałeś co będzie jak ona się dowie np. za dwa lata, ze ją cały czas zdradzałeś? Zniszczysz ją, a niby kochasz. Jak się kocha nie niszczy się tej osoby.
Hmmmmm.....
Mam samochod.
W strasznym stanie, jezdzenie nim, jest po prostu niebezpieczne....
Nie mam pieniedzy na naprawe samochodu. Nie znosze komunikacji miejskiej, odraza mnie cisniecie sie w tloku wsrod obcych osob.
Potrzebuje samochodu, zeby dojezdzac do pracy...w pracy nie zarabiam tyle, zeby zmienic/naprawic auto...
Moglabym odlozyc jakies pieniadze...ale potrzebuje na przyjemnosci....
Jezdzac dalej tym autem, ryzykuje zycie swoje i postronnych osob...
Co mam zrobic?
Ta sytuacja mnie martwi!
Auto nie chce sie naprawic samo....
Ja nie chce z niczego rezygnowac...
Co mi doradzisz???
124 2015-07-20 14:24:19 Ostatnio edytowany przez Clint Jones (2015-07-20 14:24:42)
Co mi doradzisz???
nie wiem jak autor, ale ja doradzam zmienić pracę ![]()
oldorando napisał/a:Co mi doradzisz???
nie wiem jak autor, ale ja doradzam zmienić pracę
To byl przyklad dla autora...
(Wymyslony na poczekaniu)