Może krótko o moich kobietach: z żoną jestem od 5 lat, a od roku mam także kochankę.
Mam 31 lat, kochanki na początku nie planowałem mieć, ale poznałem kobietę, która mnie sobą zainteresowała, a później przy której odżyłem emocjonalnie. W moim małżeństwie niemal od początku układało się dobrze, problem tkwi w tym, że mam żonę, która ma za zawsze za mało czasu na wszystko poza pracą - rozwija karierę. Także w związku z tym nie dla niej jakieś okazywanie od siebie czułości, czy uczuć. W łóżku zawsze była ok i była ciepła, ale co z tego jeśli seks jest raz na 2 miesiące. I to jak jest dobrze. Przy znajomych, rodzinie natychmiast się zmienia, czule do mnie mówi w towarzystwie, nawet pogłaszcze - no nie ta sama kobieta! Dla moich rodziców to anioł, najlepsza kobieta pod słońcem. Zawsze mi powtarzali, że ona to więcej niż na to co mogłem liczyć.
Wiem, że ona na swój sposób mnie kocha. Jest zawsze zadbana, umie podkreślić swoją kobiecość, jest bardzo ładna i seksowna, ale co z tego skoro dla niej najważniejsze wspięcie się na szczyt kariery. Pracuje w wielkiej zagranicznej firmie i zawsze bardzo przeżywa każde zawodowe, nawet minimalne, niepowodzenie. Oczywiście o dzieciach w związku z tym nie ma mowy. Wielkie awantury bywają na to aby wziąć wspólnie urlop. No bo jak to? Ona nie może opuścić swojego zespołu - jeszcze bez nie sobie nie poradzą.
No i poznałem kobietę, ujęła mnie swoim optymistycznym podejściem do życia, ciepłem od niej bijącym i kobiecością. Z jej strony mam wszystko, bo i mogę być sobą - czego przy żonie nigdy nie mogłem i zawsze muszę ważyć słowa, by się nie czepiła, nie skrytykowała. Wszak dla niej bardzo ważne jest to jak postrzega nas otoczenie. Jesteśmy wzorową parą, idealnym małżeństwem. Jej i moja rodzina zawsze są pod wielkim wrażeniem jakie to udane jest nasze małżeństwo - jej rodzice stawiają mnie jako wzór mężczyzny, teścia, męża, a moi rodzice tak samo oceniają moją żonę.
To jednak przy kochance mogę być sobą, wspaniale nam się rozmawia, potrafi być przyjaciółką, kobietą i genialna kochanką. Kochanka jest w moim wieku. Ma męża, dziecko, które chodzi do przedszkola. Ona kocha męża i nie chce od niego odejść, tak jak ja od żony. Spotykamy się po pracy na góra dwie godziny, najczęściej w umówionej kawiarni, czasem, kiedy mamy więcej czasu - nie ma męża, żony - udajemy się do znanego motelu z pokojami na godziny.
Powtarzam, żonę kocham, ale okłamuję ją, nie mam skrupułów w stosunku do niej, natomiast kochanki nie zdarzyło mi się okłamać, ja jej zawsze mówię prawdę - jest taką moją najlepszą przyjaciółkę. Wydaje mi się, że ona też mi zawsze mówi całą prawdę, co jej leży na wątrobie, czego nie może lub nie jest w stanie powiedzieć mężowi. Uzupełniamy się, wzajemnie się nakręcamy.
Mam dom, poukładane życie, ale ten dom od początku stał się tylko taką fasadą naszego małżeństwa. Niby jest idealnie.
Zaczynam się męczyć w tej sytuacji i moja kochanka zauważyłem, że także. Mam poczucie strachu, że ona się dowie. Nie mogę rozbić rodziny. To w ogóle nie wchodzi w rachubę. Moja rodzina i jej rodzina by się załamały. Żona również. Małżeństwo kochanki jest trochę inne, ona pragnie ciągle czegoś nowego, a mąż jej tego nie zapewnia. A my umiemy puścić wodze fantazji... Kochanka mi daje to, czego żona nie chce lub nie potrafi.
Czasem chcę, myślę o tym żeby opuścić kochankę i tą znajomość i wtedy staram się rozbudzić żonę, jej większe zainteresowanie w stosunku do niej. Starcza mi tego na góra tydzień. Żona tylko wtedy lekko daje wyraz uznania dla moich starań, wraca przez kilka dni wcześniej, ale później wszystko wraca do normy.
Zostawiłem raz kochankę, ale po dwóch tygodniach wróciliśmy do siebie, ze zdwojoną namiętnością.
Dlaczego to piszę?
Zaczynam mieć problem z pociągiem seksualnym do żony i ona chyba do mnie. To już miało miejsce przed poznaniem kochanki. Nie pociągamy już fizycznie, jak na samym początku gdy się poznaliśmy. Seks jeśli jest to bez namiętności i na szybko, chyba że się bardzo postaram. Ona w ogóle nie wykazuje żadnej inicjatywy od dawna. Z kochanką mam cały czas udane życie seksualne, ona w łóżku jestem istną diablicą, pociągamy się wzajemnie, jest zawsze zaskakująca, namiętna, nie ma rutyny.
Chciałbym poprawy w naszym małżeństwie, chciałbym zakończyć relację z kochanką, bo czasem oblewa mnie zimny pot, kiedy nie pamiętam, czy usunąłem z telefonu odpowiednie konto do kochanki kiedy biorę prysznic, czy kiedy zostawiłem torbę z drugim telefonem w domu.