netkobietyWszystkie działy
Religia - duchowe poszukiwania

Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

104 odpowiedzi22 238 wyświetleńzałożony przez maniek_z_maniek, 24.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 105 ]

1

Temat: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Jakis czas temu odkryto iz zjawisko obserwacji czasteczki wynika z jej obserwacji i nie mozna stwierdzic iz istaniala ona wczesniej inaczej niz w postaci zapisu (fali). Podobne zjawisko obserwuje sie w przypadku splatania kwantowego:

"Stworzono model wszechświata składający się z dwóch fotonów. Jeden z pary był zorientowany -  spolaryzowany, wertykalnie, a drugi horyzontalnie. Ich stan kwantowy a więc i polaryzacja są potem wykrywane przez serię detektorów. Okazuje się, że dopóki nie dojdzie do obserwacji ostatecznie determinującej układ odniesienia fotony znajdują się w klasycznej superpozycji kwantowe,  czyli były zorientowane zarówno wertykalnie jak i horyzontalnie (inteligentna obserwacja).

Oznacza to, że obserwator odczytujący stan czasteczki determinuje splątanie kwantowe wpływając na wszechświat, którego częścią się staje. Następnie taki obserwator jest w stanie odebrać polaryzacje kolejnych fotonów na podstawie kwantowego prawdopodobieństwa"

Koncepcja ta jest bardzo kusząca, ponieważ wyjaśnia wiele rzeczy, ale w naturalny sposób prowadzi do konieczności istnienia "super-obserwatora", który byłby ponad te wszystkie determinizmy i kontrolowałby wszystko, jako całość. Innymi słowy próba zrozumienia tych zjawisk w naturalny sposób przybliża nas do pojęcia celu istnienia Boga, ktorego inteligentne istnienie i proces obserwacji determinuje istnienie zarowno materii jak i nas. Koncepcja stale trwajacego i obserwujacego Boga, ktora wystepuje w wielu kulturach i systemach filozoficznych.

2

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Czy ty w ogole rozumiesz to, co powielasz? Jezeli tak, to napisz to swoimi slowami, jezeli nie to przynajmniej podaj autora tekstu, ktorym sie poslugujesz.

Ktos kiedys napisal artykul i od kilku lat jest on powielany w sieci na zasadzie kopiuj-wklej poniewaz zawiera duzo trudnych pojec dla przecietnego czlowieka, a w ostatnim zdaniu zawiera sformulowanie "cel istnienia Boga". (zakladam,ze ty tez fizyke kwantowa jedynie liznales, bo w innym przypadku nie musialbys sie wspierac artykulem nie-wiadomo-kogo.

Znasz nazwisko autora tego tekstu? Wiesz kim jest?
Czy tylko rzucil ci sie w oczy tekst z nadmiarem madrych slow i padles na kolana z wrazenia, ze w jednym zdaniu uzyte zostaly pojecia "kwanty"i "Bog".

Bo mnie na kolana rzucila jedynie twoja ignorancja - ze cos podane w takien formie, wyrwany z kontekstu fragment twkstu nie wiadomo jakiego autora stawiasz jako temat do dyskusji...

3

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Iceni napisał/a:

Czy ty w ogole rozumiesz to, co powielasz? Jezeli tak, to napisz to swoimi slowami, jezeli nie to przynajmniej podaj autora tekstu, ktorym sie poslugujesz.

Ktos kiedys napisal artykul i od kilku lat jest on powielany w sieci na zasadzie kopiuj-wklej poniewaz zawiera duzo trudnych pojec dla przecietnego czlowieka, a w ostatnim zdaniu zawiera sformulowanie "cel istnienia Boga". (zakladam,ze ty tez fizyke kwantowa jedynie liznales, bo w innym przypadku nie musialbys sie wspierac artykulem nie-wiadomo-kogo.

Znasz nazwisko autora tego tekstu? Wiesz kim jest?
Czy tylko rzucil ci sie w oczy tekst z nadmiarem madrych slow i padles na kolana z wrazenia, ze w jednym zdaniu uzyte zostaly pojecia "kwanty"i "Bog".

Bo mnie na kolana rzucila jedynie twoja ignorancja - ze cos podane w takien formie, wyrwany z kontekstu fragment twkstu nie wiadomo jakiego autora stawiasz jako temat do dyskusji...

Mysle ze tematy w tym dziale sa hejtowane i offtopowane nie tylko przez nowych ale rowniez przez "starych uzytkownikow" o czym swiadczy np. tekst:

"zakladam,ze ty tez fizyke kwantowa jedynie liznales" albo "Czy tylko rzucil ci sie w oczy tekst z nadmiarem madrych slow i padles na kolana z wrazenia"

NIE ROZUMIEM? Skad ci to wszystko przyszlo do glowy ze wylewasz taki "jad" tutaj? Skad u ludzi (w tym u Ciebie) tyle pychy, ignorancji i niecheci? Rozumiem, ze dzial jest w merytorycznej rozsypce, czemu probowalem przeciwadzialac. Ale to? Dal mnie to szok. Po prostu rece opadaja po takie dawce negatywnej energii.

Natomiast celem, moim celem zamieszczenia takiego tematu byla chec zastanowienia sie nad znanymi zjawiskami i ich reperkusjami czy wnioskami z nich wynikajacymi. Chcialbym tez zwrocic uwage ze jesli podaje sie ogolnie znane "fakty" nie podaje sie zrodla, gdyz zrodlem jest samo zjawisko, jego opis czy proba interpretacji, tak jak np. cytujac prawa elektrolizy nie musimy podawac konkretnej ksiazki. Jesli ktos tego nie rozumie to wspolczuje. Tak samo zjawiska splatania kwantowego, wplywu obserwatora na zachodzacy proces, sa znane. Jak i wiele innych, jednak nikt nie wyciaga z tego wnioskow.

Natomiast wnioskiem wynikajacym z obserwacji badaczy, przemyslen, itp. moze byc fakt, iz jesli proces obserwacji denerminuje konkretny stan kwantowy czastki, co wazne - przedtem nieokreslony, to jesli we wrzeswiecie zachodza procesy, ktore sa denerminowane przez okreslone stany czastek, a my tego "nie obserwujemy" to oznaczac to moze koniecznosc istnienia Superobserwatora - Boga. Tak to przynajmniej zrozumialem, temat jak najbardziej pasuje do tego dzialu i nie zamierzam sie tutaj wymadrzac.

Natomiast wstyd ze ktos z takim "stazem" zachowuje sie w taki prostacki sposob tak komentujac potencjalny do dyskusji dosc ciekawy temat. Moja rada, ze jesli nie ma sie nic konkretnego do powiedzenia to nalezalo by raczej milczec, czyz nie?

4

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Tak, to jest pponencjalnie ciekawy temat, ale nie w formie w jakiej go podałeś. Nie podałes "definicjji znanego zjawiska" ale czyjaś interpretacje tego zjawiska w tym wypadku w kontekście istnienia Boga.

Ale ok, może ci się trafi ktoś chętny do dyskusji ;P

5

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Iceni napisał/a:

Tak, to jest pponencjalnie ciekawy temat, ale nie w formie w jakiej go podałeś. Nie podałes "definicjji znanego zjawiska" ale czyjaś interpretacje tego zjawiska w tym wypadku w kontekście istnienia Boga.

Ale ok, może ci się trafi ktoś chętny do dyskusji ;P

W tym dziale, obecnie wątpie smile

6

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Fizyk Marco Genovese postanowił zbudować model, który pozwoli zbadać specyfikę splątania kwantowego. Udało im się odtworzyć fizyczny efekt wskazujący na poprawność tego rozumowania -cytuję za serwisem tylkonauka.pl. Wynika z niego, że upływ czasu istnieje tylko wtedy, kiedy następuje owo splątanie i  dojdzie do obserwacji.Taki obserwator jest w stanie odebrać polaryzacje kolejnych fotonów na podstawie kwantowego prawdopodobieństwa. Jest splątanie, to jest superobserwator, który wszystko kontroluje.

Mnie bardziej zaabsorbowało odważne stwierdzenie, że upływ czasu jest iluzją i "dziwną właściwością splątania kwantowego". Wydaje mi się, że nie należy zbytnio wierzyć w te rewelacje. Aby coś stwierdzić, wykonuje się mnóstwo doświadczeń, żeby wykluczyć pomyłki, a nie tylko jedno.

7

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Jak rozumiesz to na taki łopatologiczny język? Wytłumacz to jak Ty to kumasz inaczej...


Jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić - to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz. wink

8 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-25 13:00:32)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Summerka napisał/a:

Fizyk Marco Genovese postanowił zbudować model, który pozwoli zbadać specyfikę splątania kwantowego. Udało im się odtworzyć fizyczny efekt wskazujący na poprawność tego rozumowania -cytuję za serwisem tylkonauka.pl. Wynika z niego, że upływ czasu istnieje tylko wtedy, kiedy następuje owo splątanie i  dojdzie do obserwacji.Taki obserwator jest w stanie odebrać polaryzacje kolejnych fotonów na podstawie kwantowego prawdopodobieństwa. Jest splątanie, to jest superobserwator, który wszystko kontroluje.

Mnie bardziej zaabsorbowało odważne stwierdzenie, że upływ czasu jest iluzją i "dziwną właściwością splątania kwantowego". Wydaje mi się, że nie należy zbytnio wierzyć w te rewelacje. Aby coś stwierdzić, wykonuje się mnóstwo doświadczeń, żeby wykluczyć pomyłki, a nie tylko jedno.

Nie tylko. Rozwazania tego typu mogą prowadzić (i często prowadzą) do idei wrzeświata holograficznego, że to co obserwujemy jest nie tylo obrazem ale rownież częścią "wiekszej" rzeczywistości, która istnieje jednocześnie (nie powiedziałbym że równolegle). My obserwujemy po prostu jedynie część rzeczywistości, nazywając ją materialną. Co więcej:

"Paradygmat holograficzny ma swoje implikacje także dla tak zwanych nauk ścisłych, jak biologia. Psycholog z Virginia Intermont College, Keith Floryd zauważył, iż jeżeli konkretny charakter rzeczywistości stanowi jedynie holograficzną iluzję, nie będzie prawdziwym stwierdzenie, iż mózg stanowi źródło świadomości.
To raczej świadomość stwarza mózg, jak też ciało oraz całe nasze fizyczne otoczenie."

Właściwie, nie piszę tego dla dyskusji ale dla zastanowienia się, ponieważ od wielu lat już uważam, że sam kierunek rozwoju ludzkości, czy jej wiara, sposób postrzegania, czy to religia, czy nauka, determinuje kierunek, scieżkę, którą "ogólnie" podążamy (nie wyłączam możliwości, że poszczególne jednostki podążają swoją własną ścieżką). Jednakże, kolejne, można rzec, naukowe - sprecyzowane idee, prowadzą coraz częściej do wniosku, iż natura tego (naszego) świata jest odwrócona. Że punktem centralnym, źródłem, jest niematerialna świadomość, świat fizyczny jest projekcją (jak sen) a my (czymkolwiek jesteśmy) pełnimy rolę świadomego i mogącego wpływać na rzeczywistość obserwatora i jesteśmy połączeni z innymi świadomościami, tak ja wszystko na tym świecie (materialnym) jest połączone ze wszystkim (dowodzi tego zjawisko splatania kwantowego). Piszę tu oczywiście swoimi słowami a jeśli coś cytuję (poprzedni akapit), to tylko dlatego, że uważam iż to oddaje lepiej samą treść, niż sam bym to wypowiedział.

9

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Też mi się wydaje że wszystko jest ze sobą jakoś połączone, wszystkie istoty, wydarzenia, nawet czas. I faktycznie masz po część racje że ten świat nie musi być do końca tym najprawdziwszym, najbardziej rzeczywistym.

10 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-26 11:18:13)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Revenn napisał/a:

Też mi się wydaje że wszystko jest ze sobą jakoś połączone, wszystkie istoty, wydarzenia, nawet czas. I faktycznie masz po część racje że ten świat nie musi być do końca tym najprawdziwszym, najbardziej rzeczywistym.

Problem jest tez taki ze jest wiele osob, dla ktorych jest to oczywiste tak ze idac dalej probuja to zrozumiec i tego doswiadczyc w czym (jesli jest to otwarta dyskusja) moga przeszkadzac osoby, ktore widza tylko materialistyczny swiat i samych siebie.

Mysle ze czas jest pojeciem stucznym i nie potrzeba do tego mechaniki kwantowej. Otoz bowiem podstawa wszelkich zjawisk fizycznych jest ich natura, ktora objawia sie tym ze skutek wywoluje przyczyna. Nie ma od tego wyjatkow. Po co wiec czas skoro nic nie dzieje sie samoistnie?

Wczoraj zastanawialem sie nad staloscia roznych rzeczy, ktorych czlowiek na codzien nie "obserwuje", takich jak rosliny w lesie, liscie. I doszedlem do wniosku ze sa one obserwowane przez wysoce zorganizowane byty takie jak np. slonce, ziemia, madrosc (plaszczyzna ktora kieruje materia), ktorym nie mozna odmowic mozliwosci inteligentnego istnienia oraz prostsze jak wszechobecne zwierzeta. Co wiecej przedstawiona wyzej teza, prowadzi do wniosku, iz skoro "stalosc" otaczajacej nas materii jest taka powszechna, oznacza to powszechnosc (moze i wielosc) ineligentnej obserwacji ktora otacza te materie, a wiec i nas.

11 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-06-26 12:36:15)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Może nie można tu mylić pojęć splątania kwantowego, a doświadczeń z zakresu wieloświata?
Czy ten świat nie jest złudzeniem, to zastanawiali się nad tym już starożytni filozofowie. Do tej pory są to hipotezy, jakim hołdują niektórzy naukowcy. Nie ma na to dowodów. Co innego doświadczenia wykonywane przez naukowców na modelach, a co innego świat sprawdzany naszym doświadczeniem.
Czas, według niektórych fizyków, nie istnieje bez nas. Powtarzam za serwisem inne.medium.pl:"Już ponad 40 lat temu, wyprowadzono równanie Wheelera-DeWitta, z którego wynikało, że czasu jako takiego nie ma. Jednak ich odkrycie przez długi czas wydawało się zbyt kontrowersyjne, bo nikt nie mógł tego pojąć jak to możliwe, że czas nie istnieje na poziomie materii." No to jak wytłumaczyć,ze codziennie wstajemy rano i wieczorem kładziemy się spać? Gdybyśmy nie obserwowali,to nie byłoby żadnego czasu?
Przypomina mi to przykład leniwego pracownika, który pracuje tylko wtedy, kiedy nadzorca go obserwuje. Czy czas jest takim leniwym pracownikiem?

12

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Summerka napisał/a:

Może nie można tu mylić pojęć splątania kwantowego, a doświadczeń z zakresu wieloświata?
Czy ten świat nie jest złudzeniem, to zastanawiali się nad tym już starożytni filozofowie. Do tej pory są to hipotezy, jakim hołdują niektórzy naukowcy. Nie ma na to dowodów. Co innego doświadczenia wykonywane przez naukowców na modelach, a co innego świat sprawdzany naszym doświadczeniem.
Czas, według niektórych fizyków, nie istnieje bez nas. Powtarzam za serwisem inne.medium.pl:"Już ponad 40 lat temu, wyprowadzono równanie Wheelera-DeWitta, z którego wynikało, że czasu jako takiego nie ma. Jednak ich odkrycie przez długi czas wydawało się zbyt kontrowersyjne, bo nikt nie mógł tego pojąć jak to możliwe, że czas nie istnieje na poziomie materii." No to jak wytłumaczyć,ze codziennie wstajemy rano i wieczorem kładziemy się spać? Gdybyśmy nie obserwowali,to nie byłoby żadnego czasu?
Przypomina mi to przykład leniwego pracownika, który pracuje tylko wtedy, kiedy nadzorca go obserwuje. Czy czas jest takim leniwym pracownikiem?

Jest to kwestia czysto filozoficzna. Czy czas istnieje bez ludzi.
Ludzie, zwierzęta, rośliny mają swój zegar biologiczny. Zwierzątka wiedzą kiedy zapaść w sen zimowy, rośliny z półkuli południowej kwitną na półkuli północnej zimą wiedząc że tam jest wiosna.

Czy upadające w lesie drzewo wydaje dźwięk jeśli nikt tego nie słyszy? Uderzenie o ziemię wytwarza falę dźwiękową ale nie ma odbiornika w postaci ucha i mózgu, więc ktoś może zakwestionować to że wydaje dźwięk.

Jako ludzie jesteśmy unikalnymi stworzeniami o ogromnych możliwościach. Mimo to człowiek jest tak głupi że nie potrafi się cieszyć pięknem tego co jest. Musi szukać odpowiedzi na to skąd, jak, gdzie, kiedy aż dochodzi do teorii z pogranicza schizofrenii, kiedy to ma wątpliwości czy sen to czy jawa.
Takie wątpliwości można bardzo łatwo rozwiać. Trzeba wziąć sterylną igłę i wbić sobie w mięsień czworogłowy uda. Takie coś pozbawia złudzeń i w prosty sposób udowadnia że istniejemy.

13 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-06-26 16:05:13)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
maniek_z_maniek napisał/a:

Mysle ze czas jest pojeciem stucznym i nie potrzeba do tego mechaniki kwantowej. Otoz bowiem podstawa wszelkich zjawisk fizycznych jest ich natura, ktora objawia sie tym ze skutek wywoluje przyczyna. Nie ma od tego wyjatkow. Po co wiec czas skoro nic nie dzieje sie samoistnie?

Widze tu logiczny blad w toku rozumowania.
Skutek i przyczyna sa w zaleznosci czasowej. Najpierw przyczyna, potem skutek. Do tego trzeba czasu, czyli nie tedy droga do dowodu, iz czas jest pojeciem sztucznym. wink

Istnieja inne modele, ktore stosuja lepsze tricki.
Jedna z mozliwosci jest wielowymiarowosc. Jak na przyklad w krainie plaszczakow Edwina Abbott, gdzie obserwator kuli przechodzacej przez plaszczyzne, dysponujacy tylko dwuwymiarowymi zmyslami, potrzebuje uplywu czasu, zeby zobaczyc jej poczatek, a potem koniec (ktora zreszta tam wyglada jak kolo, gdy patrzy sie z trzech wymiarow,  a z punktu widzenia plaszczaka jest kreska - najpierw krotka, potem coraz dlusza, a potem znow sie skracajaca az do punktu, gdy przeszla przez plaszczyzne, czyli znikla ze swiata dwuwymiarowego, co nie znaczy, ze przestala istniec).
Ta sama kula jednak w przestrzeni trojwymiarowej istnieje i jest widoczna na raz w calosci, bez potrzeby uplywu czasu.
W tym sensie czas w dwuwymiarowej przestrzeni jest trzecim wymiarem, ktorego jednak mieszkaniec plaszczyzny nie ma mozliwosci doznac na raz.
Analogicznie mozna skonstruowac czas jako czwarty wymiar trojwymiarowej przestrzeni, w ktorej my zyjemy. I tak dalej. Ta teorie mozemy co prawda teoretycznie zrozumiec, jednak nikt nie potrafi wyobrazic sobie plastycznie na przyklad 5-cio wymiarowej przestrzeni, bo po prostu nasze zmysly nie posiadaja takiej mozliwosci.

Polecam do przeczytania, bo to ukazuje czytelnikowi ograniczone mozliwosci doswiadczenia, a tym samym wlasnego umyslu.
Mozemy co prawda tworzyc dalej idace teorie, ale zawsze tylko na podstawie analogii, ktore znamy z wlasnego swiata. Umysl nie ma zadnej mozliwosci zrozumiec czegos, co jest poza jego polem doswiadczalnym.

Wschodnie systemy jak np. Adwaita twierdza, ze wszystko jest jednoscia, w sensie, ze nasze przekonanie, iz jestesmy odrebnymi istotami z odrebna swiadomoscia jest bledne. Tak na prawde istnieje tylko jedna swiadomosc i nie istnieje nic innego niz ona. Wszystko co jest, jest jej przejawem. Tak jak fala na oceanie nie ma wlasnej odrebnej osobowosci, tylko jest przejsciowym ksztaltem na powierzchni tegoz oceanu.

Tak rozumiem nowoczesne odkrycia fizyki kwantowej, one zdaja sie wlasnie to potwierdzac. Tyle, ze fizycy nadal uwazaja sie sie za odrebne jednostki z wlasna egzystencja, pelniaca role obserwatora.
Ale jesli sami sa tylko fala na powierzchni oceanu swiadomosci, to obserwuja sami siebie - fale obserwuje swoje zrodlo - ocean, czyli swiadomosc obsereuje siebie sama.
Tak samo, jak kazdy inny czlowiek, tyle, ze inni obserwuja cos innego, niz czastki kwantowe. Na przyklad ladne krajobrazy. Wybor objektu obserwacji nie ma znaczenia.
Czasem zdarza sie, ze ktoras z takich obserwujacych fal nagle realizuje, ze nie jest niczym innym, niz tym oceanem. To nazywa sie w spirytualnej literaturze przebudzeniem. smile

14 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-06-26 15:38:41)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
maniek_z_maniek napisał/a:

Koncepcja ta jest bardzo kusząca, ponieważ wyjaśnia wiele rzeczy, ale w naturalny sposób prowadzi do konieczności istnienia "super-obserwatora", który byłby ponad te wszystkie determinizmy i kontrolowałby wszystko, jako całość. Innymi słowy próba zrozumienia tych zjawisk w naturalny sposób przybliża nas do pojęcia celu istnienia Boga, ktorego inteligentne istnienie i proces obserwacji determinuje istnienie zarowno materii jak i nas.

Koncepcja wielkiego brata podglądającego i kontrolującego wszystko i wszystkich, powiadasz.

Spójrz na to z ludzkiej perspektywy i powiedz czy czujesz się dobrze z tym że wielki obserwator obserwuje Cię w każdym miejscu i w każdym momencie, kiedy jesteś pod prysznicem, siedzisz na klopie i kiedy tarmosisz wacka. 

Ten naukowy bełkot to tylko nowsza wersja starej koncepcji o bogu, który jest wszędzie i nad wszystkim czuwa. Coraz mniej ludzi wierzy w te bajki więc trzeba je ubrać w "naukowe" teorie, które wyjaśniają tyle samo co biblia, czyli nic.

15

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Pytanie zasadnicze: jakie ma to znaczenie dla nas?. Niezależnie od wyznania czy ateizmu. O ile mi wiadomo to nikt nie wrócił po śmierci i nie zdał relacji z tego czy coś jest czy nie po drugiej stronie. Więc póki co jak dla mnie jest to bez znaczenia bo każdy z nas i tak się przekona w momencie zejścia kto miał rację a kto nie.

16 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-26 19:34:06)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Tak na marginesie to wolabym żeby Troll nie wypowiadal się w tym watku bo jak zwykle nie ma nic do powiedzenia i sa to same egocentryczne glupoty. Nie obliguje do tego również nie rozliczenie się z poważnymi oskarżeniami o bliżej niesprecyzowany dualizm jakiś kont wysnutych wobec mnie osobiscie. Dziwne ze moderacja nie wyciagnela z tego konsekwencji bo jako "polak" akurat tego nie zglaszalem. Nie rozumiem jak ktoś kto nie ma szczypty honoru, nie potrafi obronić swoich oskarzen o co był wywolany, ma czelność wogole cos do mnie pisać? Dla mnie to jest niepojęte. Nawet ignorancja wypowiedzi tego osobnika niczego nie nauczyla. Smutne to ale koniec z tym.

"Skutek i przyczyna sa w zaleznosci czasowej. Najpierw przyczyna, potem skutek. Do tego trzeba czasu"

NIE MA TAKIEJ ZALEZNOSCI. Kwestia przyczyny i skutku nie jest powiazana z czasem. Czas nie wystepuje tutaj jako czynnik. Wyjasnia to zjawisko splatania. Może podam tutaj przykład praktyczny:

Otoz kiedyś na jednej liscie ktoś opisal taki przypadek. Wyjechal z domu i w czasie drogi poczul silne przezycie związane z mieszkaniem, do którego wrocil nakrywając złodzieja na goracym uczynku. Już wtedy odpisałem mu ze kolejność przyczynowo-skutkowa była taka, ze najpierw "spotkal" złodzieja, w wyniku czego doznal silnego przezycia, w wyniku czego uzyskal odczucie i wrocil się do domu żeby w rezultacie złodzieja nakryc. Przyczyzną silnego odczucia było spotkanie zlodziela w mieszkaniu wcześniej mimo ze z punktu widzenia naszego czasu miało to miejsce później. Z punktu widzenia odczucia którego doznal przyczyzna skutku była później niż sam skutek. Był związek, splatanie ale kierunek przesylu informacji dzieki temu był przyszlosc > przeszlosc (oczywiście tylko z naszego punktu widzenia).

To przykład który miał miejsce rzeczywiście i dowod ze nie ma sensu pojęcia czasu wplatac w związki przyczyny i skutku, w których pojecie czasu po prostu nie wystepuje. To wiedziałem już wiele lat temu, natomiast z ujęciem o którym napisałem dzisiaj, zupełnie niedawno się spotkalem.

"ich odkrycie przez długi czas wydawało się zbyt kontrowersyjne, bo nikt nie mógł tego pojąć jak to możliwe, że czas nie istnieje na poziomie materii."

Dlatego wydaje mi się ze lepiej "zacząć: od rozwazania zwiazkow przyczyny i skutku nie wplatając tam czasu. Po prostu rozpatrując "czyste" przyczyne  i skutke czas nie jest w tym ujęciu żadna zmienna. Ale jest związek. Jeśli mamy np. sen pregognicyjny to jest związek miedzy trescia snu a tym co się stanie. Trudno tutaj przesadzac o kolejności, kierunku związku przyczynowo-skutkowego (osobiście uważam ze to przezycie jest przyczyna skutku który jest wspomnienem np. snem). Takie rozwazania pozwalają uwolnić się od protezy myslenia i konieczności obecności czasu w zjawiskach splatania co ulatwia zrozumienie hipotez wynikających z równania Wheelera-DeWitta.

17 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-06-27 09:49:30)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
maniek_z_maniek napisał/a:

Tak na marginesie to wolabym żeby Troll nie wypowiadal się w tym watku bo jak zwykle nie ma nic do powiedzenia i sa to same egocentryczne glupoty.

Nie obliguje do tego również nie rozliczenie się z poważnymi oskarżeniami o bliżej niesprecyzowany dualizm jakiś kont wysnutych wobec mnie osobiscie.
Dziwne ze moderacja nie wyciagnela z tego konsekwencji bo jako "polak" akurat tego nie zglaszalem. Nie rozumiem jak ktoś kto nie ma szczypty honoru, nie potrafi obronić swoich oskarzen o co był wywolany, ma czelność wogole cos do mnie pisać?

Dla mnie to jest niepojęte.

Smutne to ale koniec z tym.

Nie bądź taki samokrytyczny. Co prawda jesteś trollem zaśmiecającym wiele wątków ale odmawianie sobie prawa pisania we własnym temacie to lekka przesada.

To nie jest dualizm. Swego czasu pojawiałeś się pod bardzo wieloma postaciami. Charakterystyczna składnia zdania, ta sama niedbała forma postów, ten sam styl pisania i co charakterystyczne... Odpowiadały tym osobom najtęższe umysły tego forum, dawali im wspaniałe rady. Gdzieś w dyskusję wchodził mamiek z maniek dając tak bzdurne rady że chyba nikt nic głupszego nie mógłby napisać. Zwieńczeniem tematu był zawsze post z peanami na cześć mańka, z rzewnymi słowami podziękowań.
Żeby było jasne nigdy w tych dyskusjach udziału nie brałem. Jechało od nich mańkową ściemą na kilometr.
Wypowiedziałem się raz na ten temat. To że chcesz go z uporem maniaka drążyć oznacza że masz sporo za uszami.

Co jest dla ciebie niepojęte? To że nie wszyscy są ciemniakami z którymi możesz sobie lecieć w kamyczki?

Tak, masz rację. To jest smutne. Lecz mnie nie jest żal idiotów którzy uważają się za mędrców.
Moim zdaniem są dużo lepsze sposoby na to żeby się dowartościować. Wystarczy realnie zrobić coś dobrego dla kogoś.

18

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
maniek_z_maniek napisał/a:

NIE MA TAKIEJ ZALEZNOSCI. Kwestia przyczyny i skutku nie jest powiazana z czasem. Czas nie wystepuje tutaj jako czynnik. Wyjasnia to zjawisko splatania. Może podam tutaj przykład praktyczny:

Otoz kiedyś na jednej liscie ktoś opisal taki przypadek. Wyjechal z domu i w czasie drogi poczul silne przezycie związane z mieszkaniem, do którego wrocil nakrywając złodzieja na goracym uczynku. Już wtedy odpisałem mu ze kolejność przyczynowo-skutkowa była taka, ze najpierw "spotkal" złodzieja, w wyniku czego doznal silnego przezycia, w wyniku czego uzyskal odczucie i wrocil się do domu żeby w rezultacie złodzieja nakryc. Przyczyzną silnego odczucia było spotkanie zlodziela w mieszkaniu wcześniej mimo ze z punktu widzenia naszego czasu miało to miejsce później. Z punktu widzenia odczucia którego doznal przyczyzna skutku była później niż sam skutek. Był związek, splatanie ale kierunek przesylu informacji dzieki temu był przyszlosc > przeszlosc (oczywiście tylko z naszego punktu widzenia).

To przykład który miał miejsce rzeczywiście i dowod ze nie ma sensu pojęcia czasu wplatac w związki przyczyny i skutku, w których pojecie czasu po prostu nie wystepuje. To wiedziałem już wiele lat temu, natomiast z ujęciem o którym napisałem dzisiaj, zupełnie niedawno się spotkalem.

Ja tu zadnego dowodu nie widze.
No coz, mozesz sobie wyssac z palca dowolna interpretacje, pomijajac juz to, ze skad niby miales miec te wiadomosci o tym, kiedy spotkal zlodzieja i z jakiego powodu mial jakies odczucia.
To jest tylko i wylacznie wynik Twojego ustawiania jakichs faktow tak, zeby to pasowalo do twojej teorii. W glowie to mozna wiele, tylko niekoniecznie ma to zastosowanie do realnego swiata.
Faktem jest co najwyzej, ze ten ktos z powodu jakiegos odczucia, ktore bylo najpierw, wrocil do domu i nakryl zlodzieja, co bylo potem.
Wszystko odbylo sie w czasie: 1. emocjonalne odczucie 2. decyzja o powrocie 3. powrot 4. nakrycie zlodzieja.

Prawa fizyki klasycznej traca moc w fizyce kwantowej, ale prawa fizyki kwantowej nie maja mocy dzialania na plaszczyznie mechaniki.
Jakbys tego nie usilowal przekrecac i ustawiac - nasz ziemski swiat funkcjonuje wlasnie tak - przyczyna i skutek rozciagniete w czasie.
Sprobuj wsiasc do pociagu na stacji, z ktorej on juz odjechal.....jak Ci sie to uda, to zaczne sie zastanawiac nad tymi powyzszymi teoriami  wink

19

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Rumpelstiltskin napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Tak na marginesie to wolabym żeby Troll nie wypowiadal się w tym watku bo jak zwykle nie ma nic do powiedzenia i sa to same egocentryczne glupoty.

Nie obliguje do tego również nie rozliczenie się z poważnymi oskarżeniami o bliżej niesprecyzowany dualizm jakiś kont wysnutych wobec mnie osobiscie.
Dziwne ze moderacja nie wyciagnela z tego konsekwencji bo jako "polak" akurat tego nie zglaszalem. Nie rozumiem jak ktoś kto nie ma szczypty honoru, nie potrafi obronić swoich oskarzen o co był wywolany, ma czelność wogole cos do mnie pisać?

Dla mnie to jest niepojęte.

Smutne to ale koniec z tym.

Nie bądź taki samokrytyczny. Co prawda jesteś trollem zaśmiecającym wiele wątków ale odmawianie sobie prawa pisania we własnym temacie to lekka przesada.

To nie jest dualizm. Swego czasu pojawiałeś się pod bardzo wieloma postaciami. Charakterystyczna składnia zdania, ta sama niedbała forma postów, ten sam styl pisania i co charakterystyczne... Odpowiadały tym osobom najtęższe umysły tego forum, dawali im wspaniałe rady. Gdzieś w dyskusję wchodził mamiek z maniek dając tak bzdurne rady że chyba nikt nic głupszego nie mógłby napisać. Zwieńczeniem tematu był zawsze post z peanami na cześć mańka, z rzewnymi słowami podziękowań.
Żeby było jasne nigdy w tych dyskusjach udziału nie brałem. Jechało od nich mańkową ściemą na kilometr.
Wypowiedziałem się raz na ten temat. To że chcesz go z uporem maniaka drążyć oznacza że masz sporo za uszami.

Co jest dla ciebie niepojęte? To że nie wszyscy są ciemniakami z którymi możesz sobie lecieć w kamyczki?

Tak, masz rację. To jest smutne. Lecz mnie nie jest żal idiotów którzy uważają się za mędrców.
Moim zdaniem są dużo lepsze sposoby na to żeby się dowartościować. Wystarczy realnie zrobić coś dobrego dla kogoś.

OFICJALNIE ZGLASZAM TRESC TEGO POSTU DO MODERACJI I WNIOSKUJE O ZBANOWANIE TEGO UZYTKOWNIKA Z TEGO FORUM Z POWODU NIE TYLKO PRZEKROCZENIA REGULAMINU, FALSZYWYCH OSKARZEN POD MOIM ADRESEM ALE ROWNIEZ PRZEZ PRZEKROCZENIE GRANIC DOBREGO SMAKU.

UBOLEWAM ZE TAKIE COS MA MIEJSCE, CO WIECEJ MOGE POWYZSZE ZGLOSIC NA PROKURATURE ALE LICZE ZE OBEDZIE SIE BEZ TYCH KROKÓW

20

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Maniek, nie spinaj się tak, to tylko internet.

21

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Marajka napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

NIE MA TAKIEJ ZALEZNOSCI. Kwestia przyczyny i skutku nie jest powiazana z czasem. Czas nie wystepuje tutaj jako czynnik. Wyjasnia to zjawisko splatania. Może podam tutaj przykład praktyczny:

Otoz kiedyś na jednej liscie ktoś opisal taki przypadek. Wyjechal z domu i w czasie drogi poczul silne przezycie związane z mieszkaniem, do którego wrocil nakrywając złodzieja na goracym uczynku. Już wtedy odpisałem mu ze kolejność przyczynowo-skutkowa była taka, ze najpierw "spotkal" złodzieja, w wyniku czego doznal silnego przezycia, w wyniku czego uzyskal odczucie i wrocil się do domu żeby w rezultacie złodzieja nakryc. Przyczyzną silnego odczucia było spotkanie zlodziela w mieszkaniu wcześniej mimo ze z punktu widzenia naszego czasu miało to miejsce później. Z punktu widzenia odczucia którego doznal przyczyzna skutku była później niż sam skutek. Był związek, splatanie ale kierunek przesylu informacji dzieki temu był przyszlosc > przeszlosc (oczywiście tylko z naszego punktu widzenia).

To przykład który miał miejsce rzeczywiście i dowod ze nie ma sensu pojęcia czasu wplatac w związki przyczyny i skutku, w których pojecie czasu po prostu nie wystepuje. To wiedziałem już wiele lat temu, natomiast z ujęciem o którym napisałem dzisiaj, zupełnie niedawno się spotkalem.

Ja tu zadnego dowodu nie widze.
No coz, mozesz sobie wyssac z palca dowolna interpretacje, pomijajac juz to, ze skad niby miales miec te wiadomosci o tym, kiedy spotkal zlodzieja i z jakiego powodu mial jakies odczucia.
To jest tylko i wylacznie wynik Twojego ustawiania jakichs faktow tak, zeby to pasowalo do twojej teorii. W glowie to mozna wiele, tylko niekoniecznie ma to zastosowanie do realnego swiata.
Faktem jest co najwyzej, ze ten ktos z powodu jakiegos odczucia, ktore bylo najpierw, wrocil do domu i nakryl zlodzieja, co bylo potem.
Wszystko odbylo sie w czasie: 1. emocjonalne odczucie 2. decyzja o powrocie 3. powrot 4. nakrycie zlodzieja.

Prawa fizyki klasycznej traca moc w fizyce kwantowej, ale prawa fizyki kwantowej nie maja mocy dzialania na plaszczyznie mechaniki.
Jakbys tego nie usilowal przekrecac i ustawiac - nasz ziemski swiat funkcjonuje wlasnie tak - przyczyna i skutek rozciagniete w czasie.
Sprobuj wsiasc do pociagu na stacji, z ktorej on juz odjechal.....jak Ci sie to uda, to zaczne sie zastanawiac nad tymi powyzszymi teoriami  wink

No ok, każdy ma prawo do swojego zdania tylko dlaczego Twoja wypowiedz ma taki emocjonalnie-negatywny oddzwiek?"

"W glowie to mozna wiele, tylko niekoniecznie ma to zastosowanie do realnego swiata."

Musze Cie tym rozczarować ze potrafie mieć swoje zdanie, potrafie je uzasanic i moglbym Ci powiedzieć to samo, ale nie jestem człowiekiem pozbawionym kultury (w większości przypadkow).

Natomiast zjawisko, które obserwujemy w fizyce a raczej elementarna podstawa naszego swiata, czyli obserwacja empiryczna, taka ze skutek zawsze jest poprzedzony przyczyna nie ma cech czasowych, nie zaobserwowano tez wyjatkow od tej zasady (przyczynowo-skutkowej żeby była jasność), czas w tym "zagadnieniu" po prostu nie wystepuje, np. w przypadku splatania (przyczyna i skutek) tez nie mamy zmiennej czasowej

Być może jesteś na dobrej drodze pisząc o emocjonalmy odczuciu, emocje - dusza, ciało astralne nie egzystuje w naszym swiecie, może wiec być takim zewnętrznym obserwatorem.

22 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-06-30 08:44:53)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
maniek_z_maniek napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Tak na marginesie to wolabym żeby Troll nie wypowiadal się w tym watku bo jak zwykle nie ma nic do powiedzenia i sa to same egocentryczne glupoty.

Nie obliguje do tego również nie rozliczenie się z poważnymi oskarżeniami o bliżej niesprecyzowany dualizm jakiś kont wysnutych wobec mnie osobiscie.
Dziwne ze moderacja nie wyciagnela z tego konsekwencji bo jako "polak" akurat tego nie zglaszalem. Nie rozumiem jak ktoś kto nie ma szczypty honoru, nie potrafi obronić swoich oskarzen o co był wywolany, ma czelność wogole cos do mnie pisać?

Dla mnie to jest niepojęte.

Smutne to ale koniec z tym.

Nie bądź taki samokrytyczny. Co prawda jesteś trollem zaśmiecającym wiele wątków ale odmawianie sobie prawa pisania we własnym temacie to lekka przesada.

To nie jest dualizm. Swego czasu pojawiałeś się pod bardzo wieloma postaciami. Charakterystyczna składnia zdania, ta sama niedbała forma postów, ten sam styl pisania i co charakterystyczne... Odpowiadały tym osobom najtęższe umysły tego forum, dawali im wspaniałe rady. Gdzieś w dyskusję wchodził mamiek z maniek dając tak bzdurne rady że chyba nikt nic głupszego nie mógłby napisać. Zwieńczeniem tematu był zawsze post z peanami na cześć mańka, z rzewnymi słowami podziękowań.
Żeby było jasne nigdy w tych dyskusjach udziału nie brałem. Jechało od nich mańkową ściemą na kilometr.
Wypowiedziałem się raz na ten temat. To że chcesz go z uporem maniaka drążyć oznacza że masz sporo za uszami.

Co jest dla ciebie niepojęte? To że nie wszyscy są ciemniakami z którymi możesz sobie lecieć w kamyczki?

Tak, masz rację. To jest smutne. Lecz mnie nie jest żal idiotów którzy uważają się za mędrców.
Moim zdaniem są dużo lepsze sposoby na to żeby się dowartościować. Wystarczy realnie zrobić coś dobrego dla kogoś.

OFICJALNIE ZGLASZAM TRESC TEGO POSTU DO MODERACJI I WNIOSKUJE O ZBANOWANIE TEGO UZYTKOWNIKA Z TEGO FORUM Z POWODU NIE TYLKO PRZEKROCZENIA REGULAMINU, FALSZYWYCH OSKARZEN POD MOIM ADRESEM ALE ROWNIEZ PRZEZ PRZEKROCZENIE GRANIC DOBREGO SMAKU.

UBOLEWAM ZE TAKIE COS MA MIEJSCE, CO WIECEJ MOGE POWYZSZE ZGLOSIC NA PROKURATURE ALE LICZE ZE OBEDZIE SIE BEZ TYCH KROKÓW

Maniek, możesz też napisać do kurii, powołać sąd kapturowy, świętą inkwizycję. Życzę powodzenia w zglaszaniu tego do wszyskich możliwych instytucji.
Jednak nie jesteś już w stanie usunąć postów w których to ty zacząłeś mnie atakować na forum kiedy zacząłem dyskutować z ewką. Cały przebieg zdarzeń jest w kilku tematach tego forum. Dodam że po prostu wcinałeś się w tematy sypiąc inwektywami i obrażając mnie i innych, zapewne chcąc zwrócić na siebie uwagę. Czując się ignorowany czy nie mogąc przepchnąć swoich argumentów stawałeś się bardzo agresywny.

Pomijam fakt że nikt nie przyjmie takiego zgłoszenia bo prawne regulacje są jasne i nie obejmują dyskusji. Zagrożone karą jest tylko sianie nienawiści rasowej i podburzanie do przestępstwa co ty wiele razy robiłeś.
Nie mam więc nic przeciwko temu abyś to zgłaszał. Wręcz chciałbym takiej sytuacji. Zrobił bym ci w sądzie z dupy jesień średniowiecza a po całej sprawie mój but w twoim zadku wskazałby ci właściwą drogę.

Od początku zacząłeś mnie atakować na forum choć nie wiem dlaczego upatrzyłeś sobie mnie. Moderacja nie reagowała mimo że to ty byłeś agresorem i pojawiałeś się niczym batman z prowincji w tematach w których cię nie było. Wydawałeś osądy w których twierdziłeś że nie mam prawa przebywać na tym forum. Szły za tym inwektywy. Tak postepujesz z wieloma użytkownikami.
Mimo to moderacja udaje że tegi nie widzi choć robisz jej obciach stawiając się ponad administrację forum.

23

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Myslę, ze raczej należy to rozpatrywać pod katem osobistych animozji pewnych uzytkownikow do innych.
Tez proponuje, bys, manku, wrzucil na luz, nie trzeba wszystkiego traktować tak poważnie. Troche Cie rozumiem, bo miałam tez w zyiu taki etap. A Ty jesteś oczytany, inteligentny i masz duzy potencjal, gdybys tylko nie wychodzil z pozycji wszystkowiedzącego, to fajnie by się rozmawialo.

24 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-30 13:14:32)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Benita72 napisał/a:

Myslę, ze raczej należy to rozpatrywać pod katem osobistych animozji pewnych uzytkownikow do innych.
Tez proponuje, bys, manku, wrzucil na luz, nie trzeba wszystkiego traktować tak poważnie. Troche Cie rozumiem, bo miałam tez w zyiu taki etap. A Ty jesteś oczytany, inteligentny i masz duzy potencjal, gdybys tylko nie wychodzil z pozycji wszystkowiedzącego, to fajnie by się rozmawialo.

Byc moze masz racje. Z tym ze taki "odbior" jaki sygnalizujesz wynika z pewnego sposobu "argumentacji" ale w zaden sposob nie uwazam sie za lepszego, czy madrzejszego od innych. Moze czasami zbyt przekonanego do swoich racji. Moze tez taki jest sposob mowienia. Mysle ze taka krytyja czy "samokrytyka" jest co jakis czas jak najbardziej wskazana.

Co do wielokrotnych atakow na mnie ze strony uzytkownika R. Coz mozna powiedziec. Z takim poziomem chamstwa, kłamstwa, i zlosliwosci dawno nie mialem do czynienia. Stad moze moja reakcja ale macie racje. Jesli ktoś wysnuwa jakies oskrażenia, nie podajac zadnych dowodow, to sugeruje to byc moze jakies urojenia (nic co pisze nie jest prawda i nie potrafi tego udownic ale tak mu sie wydaje, jest przekonany o swojej racji) oraz problemy psychiczne. Nie powinienem jednak zwracac na to uwagi, szkoda czasu i energii na takie cos. W sumie przeciez taki czlowiek sam sie osmiesza i dyskwalifikuje swoim poziomem, czego nie powinienem przyjmowac (i się przejmować wink ) oraz dawac sie prowokowac.

Pozdrawiam

25

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
maniek_z_maniek napisał/a:

Co do wielokrotnych atakow na mnie ze strony uzytkownika R. Coz mozna powiedziec. Z takim poziomem chamstwa, kłamstwa, i zlosliwosci dawno nie mialem do czynienia. Stad moze moja reakcja ale macie racje. Jesli ktoś wysnuwa jakies oskrażenia, nie podajac zadnych dowodow, to sugeruje to byc moze jakies urojenia, problemy psychiczne. Nie powinienem jednak zwracac na to uwagi, szkoda czasu i energii na takie cos. W sumie przeciez taki czlowiek sam sie osmiesza i dyskwalifikuje swoim poziomem, czego nie powinenem przyjmowac i dac sie prowokowac.

Pozdrawiam

Otóż muszę ci uświadomić motywy mojego postępowania. Mógłbym cię ignorować ale nic nie drażni głupca bardziej niż ignorowanie go.

Sprawa pierwsza - Wyszedłem z kwestią że wystepujesz tu pod wieloma postaciami PO TYM JAK ZACZĄŁEŚ OSKARŻAĆ KILKU UŻYTKOWNIKÓW O TO ŻE MAJĄ KILKA KONT NA FORUM.
Chciałem pokazać twoją mentalność Kalego. Zastanawiałem się czy będziesz na tyle domyślny żeby to skojarzyć. Jak widać masz krótką pamięć.

Sprawa druga - Nie pisałbym w twoich tematach gdyby nie fakt że od pierwszych dni mojego pobytu na forum ewidentnie się mnie uczpiłeś i z jakichś niewiadomych dla mnie przyczyn próbowałeś mnie za wszelką cenę zdyskredytować. Pokazałem ci po prostu jak to jest jeśli sytuacja jest odwrotna.

Nie będę wnikał w motywy. Zauwazyłem tylko tyle że obawiasz się użytkowników logicznie myślących bo oni są ci nie na rękę. Najlepsi są ci którzy nie wyciągają wniosków z tego co piszesz bo uważają ten bełkot za prawdę objawioną. To nie jest średniowiecze. Dziś trudno manipuluje się ludźmi za pomocą religijnych bredni. Dziś tylko nieliczni nie dostrzegają że cesarz jest nagi.

To co robiłem nie wynikało z moich uprzedzeń do ciebie. Takich mądro-głupich mańków jest bardzo wielu i nie występują endemicznie tylko na tym forum. Swiat jest ich pełen. Nie jesteś więc osamotniony w swojej głupocie.

26 Ostatnio edytowany przez znajda (2015-06-30 22:55:02)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Ja tylko skromnie do tego:
Okazuje się, że dopóki nie dojdzie do obserwacji ostatecznie determinującej układ odniesienia fotony znajdują się w klasycznej superpozycji kwantowe,  czyli były zorientowane zarówno wertykalnie jak i horyzontalnie

Nie wiem czy do końca to rozumiesz?
Bo ja nie big_smile

Wydaje się tak na logikę ,że istnieje coś poziomo gdzieś i pionowo gdzieś indziej, a tak naprawdę nie istnieje, a jest , w momencie obserwacji opcja zostaje wybrana, ale w tym drugim wszechświecie również. Czy to może oznaczać, że tam też jest bóg, a nad tymi dwoma bogami jest super obserwator? który  również zakłócał by nieoznaczoność? a może on ogarnia kwanty i ma z tego niezła polewkę, lub musi istnieć super siła dobra , która determinuje takie a nie inne działanie.
Maniek szukasz tego stwórcy dziwnymi metodami, a to kwestia wiary- im więcej szukasz tym bardziej jesteś ślepy. To jak 1+1 =2 znajdź w rzeczywistości dwie równe w nieskończoności rzeczy. tylko chuck norris potrafi 2 policzć do nieskończoności. a jednak w teorii to się zgadza.
Siła wyższa istnieje , potwierdza to pęd do poznania czy tak rzeczywiście jest. na końcu nic nie ma , bo końca nie ma, koniec jest dla obserwatora.

I tymi farmazonami kończę tę upojną noc.
a jeszcze to:
Mógłbym cię ignorować ale nic nie drażni głupca bardziej niż ignorowanie go.
Nigdy nie dyskutuj z głupcem ? ludzie mogą nie zauważyć różnicy!
To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości.
Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego - w błędzie trwać.
Niekiedy ludzie nie rozumieją człowieka nie dlatego, że nie chcą go zrozumieć, lecz dlatego, że są po prostu głupi.
hehe to do mnie big_smile
Dobrej nocki

27

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Ale za chwile, najezdzajac na manka, calkiem zabijecie chec poszukiwan i pytan egzystencjalnych, a przecież to wszystko jest b ciekawe. Temat nawiązuje, moim zdaniem, do zasady nieoznaczoności Haisenberga i, moim zdaniem jest tu pewna przestrzen do proby lączenia swiata zawnetrznego z tym, co rozumiemy jako swiadomosc.

Wszyscy składamy się/jestesmy atomami, czyz nie? smile Fizyka kwantowa jak najbardziej nas dotyczy, i, o ile nie będzie to temat przewodni naszego zycia i spedzajacy sen z powiek, może być bardzo zajmujący.

28 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-07-01 10:15:38)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Benita72 napisał/a:

Ale za chwile, najezdzajac na manka, calkiem zabijecie chec poszukiwan i pytan egzystencjalnych, a przecież to wszystko jest b ciekawe. Temat nawiązuje, moim zdaniem, do zasady nieoznaczoności Haisenberga i, moim zdaniem jest tu pewna przestrzen do proby lączenia swiata zawnetrznego z tym, co rozumiemy jako swiadomosc.

Wszyscy składamy się/jestesmy atomami, czyz nie? smile Fizyka kwantowa jak najbardziej nas dotyczy, i, o ile nie będzie to temat przewodni naszego zycia i spedzajacy sen z powiek, może być bardzo zajmujący.

Jeśli kogoś to bawi to niech rozpatruje tą kwestię od strony atomów. Mnie to ani grzeje ani ziębi.

To jest ten sam idiotyczny tok myślenia jak u tych którzy chcą lecieć na Marsa podczas gdy na Ziemi jest bałagan od którego porządkowania trzeba zacząć. Potem można myśleć o locie do gwiazd.
To jest ten sam idiotyzm, który sprawia że "wybitni" pdycholodzy, sociolodzy zajmują się zagadnieniami globalnymi chcąc rozwiązać problemy całych społeczeństw, podczas gdy nie potrafią sobie poradzić z problemami w życiu osobistym. Życie rodzinne im się sypie ale rzucają pomysłami na uzdrowienie relacji społecznych.

Takich paradoksów jest wiele. Wynika to z tego że niektórym wydaje się że im mnjejsza cząsteczka tym bardziej boska bo mniej poznana. To jest ucieczka od rzeczywistości w stronę mikro, nano, piko itd żeby nie musieć rozważać problemów w skali do której nie potrzeba oka uzbrojonego w szkiełko.

Kilka lat temu sluchałem w radio programu na żywo o alkoholizmie. Zadzwoniła wtedy do radia kobieta, żona alkoholika. Zgasiła kilku psychologów, którzy opowiadali jak to alkoholicy uciekają przed problemami w alkohol itp.
Ta kobiecina, która nie miała wiedzy teoretycznej z psychologii ale miała doświadczenie życiowe powiedziała mniej więcej tak - mój mąż po pijaku rozpatruje kwestie związane ze światem, wszechświatem bo się mu nie chce zająć się problemami dnia codziennego, życiem rodzinnym itd, tym się wymiguje od prawdziwego życia. A ta kobiecina musi pracować na dwa etaty, zajmować się dziećmi i domem bo "myśliciel" nie ma czasu na pracę, jest stworzony do wyższych celów.

29

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Ale przecież nie musisz dyskutować smile

To jest dzial - poszukiwania duchowe - o tym się tu dyskutuje i rozwaza, - tym bardziej, jako zadeklarowany ateista mysle, ze lepszy dla Ciebie bylby taki temat, a nie o kopulujących księzach;), - ale oczywiście to Ty decydujesz, o czym chcesz rozmawiac - natomiast pozwol innym rozmawiać, o czym chcą.

Poza tym - a propos tej kobieciny, - nie sztuka rozmawiać, jak się już wszytsko wie na dany temat - po co wtedy rozmawiać? ja wole cos ala taka mini burza mozgow, kto cos rzuci, inny dopowie, itd. do czegos się dochodzi i ma się w miary wspólny fornt, a nie walkę, czyje ego jest większe.

Pozdrawiam smile

30

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

A, dobra, zle doczytałam o tej kobiecinie, tu masz rację ;D

31

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Benita72 napisał/a:

Ale przecież nie musisz dyskutować smile

To jest dzial - poszukiwania duchowe - o tym się tu dyskutuje i rozwaza, - tym bardziej, jako zadeklarowany ateista mysle, ze lepszy dla Ciebie bylby taki temat, a nie o kopulujących księzach;), - ale oczywiście to Ty decydujesz, o czym chcesz rozmawiac - natomiast pozwol innym rozmawiać, o czym chcą.

Poza tym - a propos tej kobieciny, - nie sztuka rozmawiać, jak się już wszytsko wie na dany temat - po co wtedy rozmawiać? ja wole cos ala taka mini burza mozgow, kto cos rzuci, inny dopowie, itd. do czegos się dochodzi i ma się w miary wspólny fornt, a nie walkę, czyje ego jest większe.

Pozdrawiam smile

Ależ ja nie chcę zniechęcać do rozmowy o świadomości na poziomie atomów. Moje starcie z mańkiem miało charakter osobisty. Mam nadzieję że zdał sobie sprawę ze swojej mentalności Kalego. Na tym zakończyłem i nie zamierzam do tych spraw wracać.

Co do burzy mózgów to z tym może być problem, bo czytając o tym w necie mam wrażenie że ci którzy na różnych stronach wysuwają teorie o wielkim obserwatorze, nie mają wspomnianych organów, którymi mieliby wywołać ową burzę. Jednak wydaje mi się że w dyskusji tego typu, posiadanie mózgu nie jest warunkiem koniecznym. Za to ego trzeba mieć wielkie,takie którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz hehe smile

Miłej rozmowy życzę. Może się dołączę kiedy dojdziecie w rozważaniach do jednorożców, soku z gumijagód wróżki zębuszki i bajki o zelaznym wilku wink

32

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Rumpelstiltskin napisał/a:

Miłej rozmowy życzę. Może się dołączę kiedy dojdziecie w rozważaniach do jednorożców, soku z gumijagód wróżki zębuszki i bajki o zelaznym wilku wink

Oj tam, oj tam wink

33 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-07-01 13:04:18)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
znajda napisał/a:

Czy to może oznaczać, że tam też jest bóg, a nad tymi dwoma bogami jest super obserwator? który  również zakłócał by nieoznaczoność? a może on ogarnia kwanty i ma z tego niezła polewkę, lub musi istnieć super siła dobra , która determinuje takie a nie inne działanie.

Ja to rozumuje tak. Obserwacja empiryczna pokazuje ze przyczyna i skutek sa ze soba powiazane ale rowniez to ze skutek zawsze ma swoja przyczyne. Od tej zasady nie ma wyjatkow. Oznacza to ze moze istniec jedna i tylko jedna praprzyczyna pierwszego skutku fizycznego (jakikolwiek by to byl, np. powstanie wrzeswiata, BB, itp - to zjawiska fizyczne wiec musza miec swoja przyczyne) i nie wiecej! Jest ona rowniez niefizyczna, pozawymiarowa. Jesli wiec okreslasz mozliwosc dzialania boga, bogow jako determinatow roznych skutkow fizycznych, to nad nimi moze byc tylko jedna praprzyczyna. Jesli jest ona osobowa to jest BOGIEM. Tego dowodu istnienia jednej praprzyczyny wynikajacego z obserwowalnej empirycznie zasady przyczynowo-skutkowej, jeszcze nikt nie obalil. Natomiast to czy ta Praprzyczyna jest Bogiem czy nie naukowo dowiesc nie mozna, natomiast sa roznego rodzaju sugestie przyblizajce nas, do tej odpowiedzi. Jest to nie tylko temat poruszany tutaj, ale rowniez ODPOWIEDZ sugeruje teoria Ingenezy, Teoria Heima oraz zasada antropiczna. Mozna powiedziec ze sa to mocne poszlaki za istnieniem ogromnej Inteligencji ponad (albo ponizej jak to przedstawia Nassim Haramein) naszym swiatem.

W rzeczywistosci istnieje jeszcze inne rozwiazanie tej "podstawowej" obserwacji. Jest to zapetlenie sie lancucha przyczynowego, takie ze n-ty przyszly skutek jest przyczyna tego pierwszego n-tego  skutku eony w przeszlosci. Tylko w takim ujeciu wszystko dzieiej sie tak samo wiele razy w nieskonczonosc co jest chyba nie do przyjecia.

Jednakze, To albo to. Nie ma innych opcji.

34

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Benita72 napisał/a:

Wszyscy składamy się/jestesmy atomami, czyz nie? smile Fizyka kwantowa jak najbardziej nas dotyczy, i, o ile nie będzie to temat przewodni naszego zycia i spedzajacy sen z powiek, może być bardzo zajmujący.

Wszystko sklada sie przede wszystkim z pustki. Taki czlowiek to tylko ziarnko maku rozdmuchane do wielkosci
rownej jego ego smile

Zawsze mnie to w fizyce najbardziej frapowało - że materia, nawet ta najbardziej twarda i stabilna to tylko delikatna siec powiazan wypelniajaca ogromna pustke wink

35

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Poza tym, łączenie fizyki i doszukiwanie sie w jej prawach boga jest głupotą, nawet jeżeli znalazłaby sie jakaś "praprzyczyna" to czy ktoś przy zdrowych zmysłach modliłby się za siłą rządzącą kwantami? Bo co? Bo są takie małe i trudne do ogarnięcia prostym umysłem?
Czy ktoś modli sie do grawitacji i uznaje ją za " wyższą siłę"?  Nie można nadawać rangi boskosci tylko z powodu skomplikowania jakiegos zjawiska. Zjawisko, jakiekolwiek zjawisko fizyczne - nawet w skali kwantowej - to nadal TYLKO zjawisko fizyczne, nie przejaw boga.

36

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Benita72 napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Miłej rozmowy życzę. Może się dołączę kiedy dojdziecie w rozważaniach do jednorożców, soku z gumijagód wróżki zębuszki i bajki o zelaznym wilku wink

Oj tam, oj tam wink

Widzę że nie potraktowałaś poważnie wróżki zębuszki. A to przecież ta sama kategoria co wielki obserwator.
Oookeejjj.... Dla dobra dyskusji....  ;]  Zadam pytanie na miarę tego tematu. Nurtuje mnie to od dzieciństwa. Pytanie jest takie - Gdzie jest słonko kiedy śpi?

37 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-07-01 13:48:55)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Iceni napisał/a:

Poza tym, łączenie fizyki i doszukiwanie sie w jej prawach boga jest głupotą, nawet jeżeli znalazłaby sie jakaś "praprzyczyna" to czy ktoś przy zdrowych zmysłach modliłby się za siłą rządzącą kwantami? Bo co? Bo są takie małe i trudne do ogarnięcia prostym umysłem?
Czy ktoś modli sie do grawitacji i uznaje ją za " wyższą siłę"?  Nie można nadawać rangi boskosci tylko z powodu skomplikowania jakiegos zjawiska. Zjawisko, jakiekolwiek zjawisko fizyczne - nawet w skali kwantowej - to nadal TYLKO zjawisko fizyczne, nie przejaw boga.

Nie jest wg. mnie. Np. uznana teoria Heima postuluje istnienie wymiarow o przeciwnym kierunki entropii do naszego. Jesli wiec tamtejsza "materia" dazyla by do samorganizacji (w naszym entropia ja "rozwala") to wnioski z tego moglby byc takie, ze odpowienio duzy stopien samoorganizacji prowadzi do powstania inteligencji. Co do znajdowania praprzyczyny, to nie trzeba jej znajdowac, tak jak napisalem dowod przyczynowo-skutkowy pokazuje nam ze istnieje JEDNA taka PRAPRZYCZYNA. Dowod, ktorego do tej pory nikt jeszcze nie obalil. Co do modlitwy to czy modlitwa nie moze byc postrzegana wlasnie jako taka prosba do sily rzadzacej kwantami (nazywa sie ja MADROSCIA) i czy czasem obserwacje empiryczne nie potwierdzaja skutecznosci wplywu zyczenia obserwatora na skutki fizyczne, czyli rowniez i w takim ujeciu okreslone skutki sa przez swiadoma modlitwe?!

Tutaj mysle ze troche mylisz nastepnstwo kolejnych zjawisk fizycznych z dowodem ze pierwszy skutek fizyczny mogl byc wywolany jedynie przez PRAPRZYCZYNE ktora nie byla fizyczna. Bo gdyby byla fizyczna, to miala by tez swoja "wczesniejsza" przyczyne.

Mysle ze wiele dzieje sie przez tzw. warstwy. Co ciekawe w strozytnych tekstach mamy czesto szczatki jakiejs wiedzy jakiejs "madrej" cywilizacji. W ST mowa jest o trojcy, ktora rozumiem jako trojce podstawowych sil, warst w rzeczywistosci. A wiec sa to wymienione BOG, DUCH BOZY I MADROSC. Wg. mnie MADROSC to ta sama sila wymieniona w teorii Ingenezy, ktora wplywa na zachowanie sie czastek (statystyke ich zachowania) a jednoczesnie umozliwia swiadomemu obserwatorowi wplyw i zmiane tej statystyki!!!! MADROSC wiec znajduje sie pod materia, rzadzi zachowaniem sie czastek. DUCH BOZY to czysta proznia, warstwa ktora stwarza sama materie, jest miedzy MADROSCIA A BOGIEM. BOG, jako przyczyna wszystkiego, na ma swojego kranca, dziala poprzez DUCHA.
Mamy wiec tutaj probe interpretacji fizycznej opisu Starotestamentowego postawowych sil, tak samo jak mamy proby interpretacji inzynierskich obserwowanych przez Ezechiela "rydwanow".

To sa "tylko" nazwy. Ale nasz stosunek do tych sil wyznaczony jest przez nasze umocowanie i swiadomosc innych swiadomosci "wyzszych" od nas. Jesli nasze myslenie jest egocentryczne, to jestesmy sami dla siebie koronami stworzenia. Ja np. dopuszczam mozliwosc nie tylko istnienia inteligentnych bytow w wymiarach poza nasza 3 wymiarowa rzeczywistoscia, ale rowniez posiadanie samoswiadomosci przez wysoko zorganizowane formy materii, posiadajace wiele mozliwych polaczen "neuronowych", takich jak np. planety, czy slonce. Bo dusza, duch jest dla mnie forma energii ktora sie laczy czasowo z naczyniem materialnym. Co wiecej sam widzialny wszeswiat, jak sie patrzy z boku, swoja budowa przypomina siec, a nawet komorke ze swoimi polaczeniami, moglby wiec posiadac swojego przylaczonego ducha, ktory bylbym najwiekszym mozliwym do "wyobrazenia" duchem polaczonym z calym wrzeswiatem, tak jak zwykla dusza ludzka polaczona jest z jednym cialem.

38

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Iceni napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Wszyscy składamy się/jestesmy atomami, czyz nie? smile Fizyka kwantowa jak najbardziej nas dotyczy, i, o ile nie będzie to temat przewodni naszego zycia i spedzajacy sen z powiek, może być bardzo zajmujący.

Wszystko sklada sie przede wszystkim z pustki. Taki czlowiek to tylko ziarnko maku rozdmuchane do wielkosci
rownej jego ego smile

Zawsze mnie to w fizyce najbardziej frapowało - że materia, nawet ta najbardziej twarda i stabilna to tylko delikatna siec powiazan wypelniajaca ogromna pustke wink

Ale czyz to nie pocieszające, ze wszyscy składamy się z tej samej materii? Mnie to bardzo podnosi na duchu wink

39

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Iceni napisał/a:

Poza tym, łączenie fizyki i doszukiwanie sie w jej prawach boga jest głupotą, nawet jeżeli znalazłaby sie jakaś "praprzyczyna" to czy ktoś przy zdrowych zmysłach modliłby się za siłą rządzącą kwantami? Bo co? Bo są takie małe i trudne do ogarnięcia prostym umysłem?
Czy ktoś modli sie do grawitacji i uznaje ją za " wyższą siłę"?  Nie można nadawać rangi boskosci tylko z powodu skomplikowania jakiegos zjawiska. Zjawisko, jakiekolwiek zjawisko fizyczne - nawet w skali kwantowej - to nadal TYLKO zjawisko fizyczne, nie przejaw boga.

Wszystkie prawa rządzące światem są stworzone przez Boga, a on jest ponad nimi. Ale faktycznie uważam że dochodzenie się na siłę jego istnienia doszukując się w zjawiskach fizycznych jest niepotrzebne. On po prostu jest i tyle. Jeżeli w niego wierzysz to nie doszukuj się za wszelką cenę dowodów. To tak jak z naukowcami i z badaczami, cały czas starają się za wszelką cene podważyć prawdziwość wiary. I nie znajdują dowodów nie dlatego że Boga nie ma, tylko dlatego że on nie chce zostać odkryty. Bo wtedy doprowadziło by do destabilizacji świata.

40 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2015-07-02 09:53:12)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Rumpelstiltskin napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Ale za chwile, najezdzajac na manka, calkiem zabijecie chec poszukiwan i pytan egzystencjalnych, a przecież to wszystko jest b ciekawe. Temat nawiązuje, moim zdaniem, do zasady nieoznaczoności Haisenberga i, moim zdaniem jest tu pewna przestrzen do proby lączenia swiata zawnetrznego z tym, co rozumiemy jako swiadomosc.

Wszyscy składamy się/jestesmy atomami, czyz nie? smile Fizyka kwantowa jak najbardziej nas dotyczy, i, o ile nie będzie to temat przewodni naszego zycia i spedzajacy sen z powiek, może być bardzo zajmujący.

Jeśli kogoś to bawi to niech rozpatruje tą kwestię od strony atomów. Mnie to ani grzeje ani ziębi.

To jest ten sam idiotyczny tok myślenia jak u tych którzy chcą lecieć na Marsa podczas gdy na Ziemi jest bałagan od którego porządkowania trzeba zacząć. Potem można myśleć o locie do gwiazd.
To jest ten sam idiotyzm, który sprawia że "wybitni" pdycholodzy, sociolodzy zajmują się zagadnieniami globalnymi chcąc rozwiązać problemy całych społeczeństw, podczas gdy nie potrafią sobie poradzić z problemami w życiu osobistym. Życie rodzinne im się sypie ale rzucają pomysłami na uzdrowienie relacji społecznych.

Takich paradoksów jest wiele. Wynika to z tego że niektórym wydaje się że im mnjejsza cząsteczka tym bardziej boska bo mniej poznana. To jest ucieczka od rzeczywistości w stronę mikro, nano, piko itd żeby nie musieć rozważać problemów w skali do której nie potrzeba oka uzbrojonego w szkiełko.

Kilka lat temu sluchałem w radio programu na żywo o alkoholizmie. Zadzwoniła wtedy do radia kobieta, żona alkoholika. Zgasiła kilku psychologów, którzy opowiadali jak to alkoholicy uciekają przed problemami w alkohol itp.
Ta kobiecina, która nie miała wiedzy teoretycznej z psychologii ale miała doświadczenie życiowe powiedziała mniej więcej tak - mój mąż po pijaku rozpatruje kwestie związane ze światem, wszechświatem bo się mu nie chce zająć się problemami dnia codziennego, życiem rodzinnym itd, tym się wymiguje od prawdziwego życia. A ta kobiecina musi pracować na dwa etaty, zajmować się dziećmi i domem bo "myśliciel" nie ma czasu na pracę, jest stworzony do wyższych celów.

Ech, spojrzałam dziś na to swiezym okiem i stwierdzam, ze się wczoraj rzucałam, jak.., - tymczasem masz całkowitą rację. Mądry facet jesteś. zamiast walczyc z wiatrakami i roziwazywac cudze problemy, lepiej skupic się najpierw na posprzątaniu własnego podworka.

41

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Benita72 napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Ale za chwile, najezdzajac na manka, calkiem zabijecie chec poszukiwan i pytan egzystencjalnych, a przecież to wszystko jest b ciekawe. Temat nawiązuje, moim zdaniem, do zasady nieoznaczoności Haisenberga i, moim zdaniem jest tu pewna przestrzen do proby lączenia swiata zawnetrznego z tym, co rozumiemy jako swiadomosc.

Wszyscy składamy się/jestesmy atomami, czyz nie? smile Fizyka kwantowa jak najbardziej nas dotyczy, i, o ile nie będzie to temat przewodni naszego zycia i spedzajacy sen z powiek, może być bardzo zajmujący.

Jeśli kogoś to bawi to niech rozpatruje tą kwestię od strony atomów. Mnie to ani grzeje ani ziębi.

To jest ten sam idiotyczny tok myślenia jak u tych którzy chcą lecieć na Marsa podczas gdy na Ziemi jest bałagan od którego porządkowania trzeba zacząć. Potem można myśleć o locie do gwiazd.
To jest ten sam idiotyzm, który sprawia że "wybitni" pdycholodzy, sociolodzy zajmują się zagadnieniami globalnymi chcąc rozwiązać problemy całych społeczeństw, podczas gdy nie potrafią sobie poradzić z problemami w życiu osobistym. Życie rodzinne im się sypie ale rzucają pomysłami na uzdrowienie relacji społecznych.

Takich paradoksów jest wiele. Wynika to z tego że niektórym wydaje się że im mnjejsza cząsteczka tym bardziej boska bo mniej poznana. To jest ucieczka od rzeczywistości w stronę mikro, nano, piko itd żeby nie musieć rozważać problemów w skali do której nie potrzeba oka uzbrojonego w szkiełko.

Kilka lat temu sluchałem w radio programu na żywo o alkoholizmie. Zadzwoniła wtedy do radia kobieta, żona alkoholika. Zgasiła kilku psychologów, którzy opowiadali jak to alkoholicy uciekają przed problemami w alkohol itp.
Ta kobiecina, która nie miała wiedzy teoretycznej z psychologii ale miała doświadczenie życiowe powiedziała mniej więcej tak - mój mąż po pijaku rozpatruje kwestie związane ze światem, wszechświatem bo się mu nie chce zająć się problemami dnia codziennego, życiem rodzinnym itd, tym się wymiguje od prawdziwego życia. A ta kobiecina musi pracować na dwa etaty, zajmować się dziećmi i domem bo "myśliciel" nie ma czasu na pracę, jest stworzony do wyższych celów.

Ech, spojrzałam dziś na to swiezym okiem i stwierdzam, ze się wczoraj rzucałam, jak.., - tymczasem masz całkowitą rację. Mądry facet jesteś. zamiast walczyc z wiatrakami i roziwazywac cudze problemy, lepiej skupic się najpierw na posprzątaniu własnego podworka.

Jeśli myślenie na abstrakcyjne tematy pochłania czas na sprawy  codzienne, to się zgadzam.
A co, jeśli ktoś nie jest dość  sprawny, by zająć się własnym podwórkiem i posiada nadmiar wolnego czasu? Nie można wkładać wszystkich do jednego worka.

42 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-07-02 11:24:46)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Summerka[/quote napisał/a:

Jeśli myślenie na abstrakcyjne tematy pochłania czas na sprawy  codzienne, to się zgadzam.
A co, jeśli ktoś nie jest dość  sprawny, by zająć się własnym podwórkiem i posiada nadmiar wolnego czasu? Nie można wkładać wszystkich do jednego worka.

Dlatego o Polakach ktos kiedys wyglosil slynna opinie, ze nas nie trzeba pilnowac, sami sie pilnujemy ... i sprowadzamy w dol. Kontrolujemy co ktos robi i po co. Wlasnie po co?, jesli to nie wynika z indywidulanej prosby osoby pytajacej (a tak tu nie jest). Dla mnie swiadczy to o niskim poziomie kultury i tyle. Zagladaniu, wchodzeniu z butami do czyjegos zycia. Zawisc, zazdrosc to nasze cechy narodowe obok dumy, odwagi i poswiecenia. Osobiscie jestesm przeciwny sprowadzaniu w dół, czy wyciagania wnioskow na temat kogoś z własnych wyobrażen i przypuszeń, ot takie to uwagi ... na marginesie... Bo co kieruje czlowiekiem, ktory "zaglada" do czyjegos zycia? Jesli nie ciekawosc (ale wiazaca sie z postawa bierna czytelnika), czy chec pomocy, to jedynie emocje zwiazane z tym co sie samemu zarzuca, ogolnie pojetym chaosem, ktory ma sie w swoim wlasnym zyciu (dokladnie mowi o tym psychologia). Nie mozna tez zaniedbac kolejnego czynnika, ktorym jest poprawa swojego samopoczucia kosztem innych, bo samemu nie ma sie w sobie umocowania. Jest to postawa "zerujaca na innych, pasozytnicza".

Revenn napisał/a:
Iceni napisał/a:

Poza tym, łączenie fizyki i doszukiwanie sie w jej prawach boga jest głupotą, nawet jeżeli znalazłaby sie jakaś "praprzyczyna" to czy ktoś przy zdrowych zmysłach modliłby się za siłą rządzącą kwantami? Bo co? Bo są takie małe i trudne do ogarnięcia prostym umysłem?
Czy ktoś modli sie do grawitacji i uznaje ją za " wyższą siłę"?  Nie można nadawać rangi boskosci tylko z powodu skomplikowania jakiegos zjawiska. Zjawisko, jakiekolwiek zjawisko fizyczne - nawet w skali kwantowej - to nadal TYLKO zjawisko fizyczne, nie przejaw boga.

Wszystkie prawa rządzące światem są stworzone przez Boga, a on jest ponad nimi. Ale faktycznie uważam że dochodzenie się na siłę jego istnienia doszukując się w zjawiskach fizycznych jest niepotrzebne. On po prostu jest i tyle. Jeżeli w niego wierzysz to nie doszukuj się za wszelką cenę dowodów. To tak jak z naukowcami i z badaczami, cały czas starają się za wszelką cene podważyć prawdziwość wiary. I nie znajdują dowodów nie dlatego że Boga nie ma, tylko dlatego że on nie chce zostać odkryty. Bo wtedy doprowadziło by do destabilizacji świata.

Piszesz ze nie ma potrzeby udowadniania? Wiesz co, pisalem juz o tym, ze w ksiazkach Newtona, ktory przytacza wspomnienia swoich pacjentow poddanych hipnozie przedprenatalnej, z okresu miedzy wcieleniami sie ducha, to na pytanie Kim jest Bog, czy Go widzieli, odpowiadali oni wszyscy zgodnie, ze na tamtym swiecie jest Wszechobecnoscia.

Natomiast, my jak najbardziej mozemy metodami obserwacji dochodzic do swoich odpowiedzi. Wspolczesne zagadnienia i obserwacje fizyki, oraz sama organizacja zjawisk, przemyslala celowosc roznych zjawisk, sugeruje cos, w czym jest zgodnych wiele najwiekszych swiatowych Noblistow, ale pewnie sa tez i sceptycy. Kiedsy pisalem ze wiara jest kwestia doswiadczenia. Kto np. doswiadczyl milosci wierzy w milosc, kto nie doswiadczyl moze mowic ze czegos takiego nie ma, moze tez patrzec na innych ludzi, swiat i tego poszukiwac az znajdzie. Z wiara w Boga jest podobnie. Dla jednych jest to oczywistosc, inni tego poszukuja, jeszcze inni sa bardziej zapatrzeni w siebie.

43

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Benita72 napisał/a:

Ech, spojrzałam dziś na to swiezym okiem i stwierdzam, ze się wczoraj rzucałam, jak..,

zamiast walczyc z wiatrakami i roziwazywac cudze problemy, lepiej skupic się najpierw na posprzątaniu własnego podworka.

Oj, to ja też tak czasem mam że "w moim domu rośnie pnącze, w dzikim winie świat się plącze".

Oczywiście że trzeba zacząć od siebie, od swojego podwórka. Chrześcijańscy fanatycy naduzywają słowa "prawda". Ale czy to jest moja prawda? Czy to jest Twoja prawda? Ile w tej prawdzie jest twojego? Tyle na ile uda im się zagrać na Twoich lękach, obawach, na egoistycznej chęci życia wiecznego.
To jest Ich prawda, od wieków używana do manipulowania słabymi ludźmi. Z wiary w bożka, bożków lub inne cuda na kiju nic nigdy dobrego nie wynikło. Nikt nie zobaczy sensu życia, sensu przemijania oraz sensu wszystkich innych aspektów życia jeśli nie pogodzi się w pełni z tym że wokół niego świat się nie kręci, że ma to jedno życie a to i tak niewyobrażalnie wiele.
Gdzie Ty widzisz w tych chrześcijańskich durnotach "tu i teraz"?
Albo żyjesz legendą sprzed dwóch mileniów, czyli przeszłością, albo życiem wiecznym, które ma kiedyś tam nastąpić, czyli przyszłością. Tu i teraz masz żyć zgodnie z wolą niewidzialnej istoty. A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Nie ma Cię. Masz nie myśleć za dużo bo myślenie to wróg wiary w niewidzialną istotę.

44

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Summerka napisał/a:

Jeśli myślenie na abstrakcyjne tematy pochłania czas na sprawy  codzienne, to się zgadzam.
A co, jeśli ktoś nie jest dość  sprawny, by zająć się własnym podwórkiem i posiada nadmiar wolnego czasu? Nie można wkładać wszystkich do jednego worka.

Piszac o sprzątaniu własnego podworka miałam na myśli raczej przenosnie,  - czasem zaangażowanie w sprawy ogolne czy problemy innych przeslania nam dojrzenie własnych problemów osobistych lub malzenskich?, ze szkoda dla nich.

45

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Rumpelstiltskin napisał/a:

[ Z wiary w bożka, bożków lub inne cuda na kiju nic nigdy dobrego nie wynikło. .

Wiem. Ale to ja wiem, i Ty to wiesz. Inni znaja inne prawdy, które trzeba uszanować? Nie wiem.

46

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Summerka napisał/a:

Jeśli myślenie na abstrakcyjne tematy pochłania czas na sprawy  codzienne, to się zgadzam.

A co, jeśli ktoś nie jest dość  sprawny, by zająć się własnym podwórkiem i posiada nadmiar wolnego czasu? Nie można wkładać wszystkich do jednego worka.

Tu nie chodzi tylko o to że myślenie o pierdołach pochłania czas, który powinien być przeznaczony na sprawy ważne.
Tu chodzi o to że nie dostrzegasz najistotniejszej rzeczy.  Ktoś kto próbuje przekonać innych do tego że istnieje wielki obserwator nie robi tego dla Ciebie. On to robi dla siebie. Im bardziej Ty w to uwierzysz, im więcej ludzi w to uwierzy, tym bardziej umocni to jego wiarę. Ale Ty jesteś w tej całej gierce tylko narzędziem.
To nie jest zbyt skomplikowany mechanizm.

Co to znaczy nie być dość sprawnym aby zająć się własnym podwórkiem?
W pracy nad sobą każdy powinien wyznaczać sobie zadania na miarę swoich możliwości i bezustannie się rozwijać. Zapewniam Cię że może to robić każdy, nawet schizofrenik, człowiek na wózku inwalidzkim, człowiek bardzo biedny i bardzo bogaty, czarny, biały.... Każdy.

Ludzie chcą uciec przed samym sobą na kilka sposobów. To od czego chcą uciec zawsze kiedyś wróci, kiedy tylko popatrzą choć kątem oka za siebie, albo obraz, zapach, dzwięk lub cokolwiek innego przywoła wspomnienie.  Wszystko trzeba przerobić, choćby oznaczało to krew, pot i łzy. Po to się to robi żeby kiedyś obracając głowę zobaczyć że za Tobą nie kroczy potwór straszliwy.

47

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Benita72 napisał/a:

Nie wiem.

Piękne słowa godne buddystki.  "Nie wiem".
Mańkowi nie przeszłoby to przez gardło. Tym się właśnie rożnicie, a zapewniam Cię że pomiędzy człowiekiem który potrafi powiedzieć "nie wiem" a takim który nigdy się do tego nie przyzna, jest kosmiczna.
Rozumiesz że budduści to w dużej mierze agnostycy. Swiadczyła o tym reakcja na mój post w którym napisałem że kwestia istnienia bądź nieistnienia boga jest nierozstrzygalna.
Z wielu rzeczy zdajesz sobie sprawę ale jesteś jak uczniak, któremu nauczyciel zadaje banalnie proste pytanie, na które znasz odpowiedź, ale jesteś tak wystraszona że musisz się kilka razy upewnić w myslach czy odpowiedź jest prawidłowa.
Boisz się popełnić błąd, żeby nie być źle ocenianą. Chcesz uchodzić za nieomylną ale nie wynika to z arogancji a z niskiej samooceny.
Scenariusz rodzicielski. Miej go w dupie choć raz, spróbuj jak się lata bez uwięzi.

48 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-07-02 12:09:02)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Rumpelstiltskin napisał/a:
Summerka napisał/a:

Jeśli myślenie na abstrakcyjne tematy pochłania czas na sprawy  codzienne, to się zgadzam.

.

Ktoś kto próbuje przekonać innych do tego że istnieje wielki obserwator nie robi tego dla Ciebie. On to robi dla siebie. Im bardziej Ty w to uwierzysz, im więcej ludzi w to uwierzy, tym bardziej umocni to jego wiarę. Ale Ty jesteś w tej całej gierce tylko narzędziem.
To nie jest zbyt skomplikowany mechanizm.

Co to znaczy nie być dość sprawnym aby zająć się własnym podwórkiem?
W pracy nad sobą każdy powinien wyznaczać sobie zadania na miarę swoich możliwości i bezustannie się rozwijać. Zapewniam Cię że może to robić każdy, nawet schizofrenik, człowiek na wózku inwalidzkim, człowiek bardzo biedny i bardzo bogaty, czarny, biały.... Każdy.

Ludzie chcą uciec przed samym sobą na kilka sposobów. To od czego chcą uciec zawsze kiedyś wróci, kiedy tylko popatrzą choć kątem oka za siebie, albo obraz, zapach, dzwięk lub cokolwiek innego przywoła wspomnienie.  Wszystko trzeba przerobić, choćby oznaczało to krew, pot i łzy. Po to się to robi żeby kiedyś obracając głowę zobaczyć że za Tobą nie kroczy potwór straszliwy.

A.. No tak. Teraz wiem, o co ci chodzi. Tyle, że uciekanie  nieraz  jest nieświadome. Wiele ludzi chce uciec od życia, od codziennych zmagań.Też mogłabym dać przykład ucieczki. Profesor mający niepełnosprawną żonę, który ucieka w pomoc  potrzebującym, mieszkającym za granicami naszego kraju, podczas kiedy jego połowica na co dzień jej potrzebuje. I rzeczywiście stara się w taki sposób manipulować innymi, żeby myśleli podobnie. Ale to nierealne. Za to irytujące.
Nie wszyscy potrafią sprostać wymaganiom, jakie podaje życie. Zdaje się, że odbiegłam od tematu splątania.. Nie, w sumie, nie, to też jest splątanie. Może tylko obserwator jest inny, nie taki super:) Super obserwator, jak ktoś już wspomniał,to taki, który widzi wszystko równocześnie. Ale  nie ingeruje, tylko postrzega.

49 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-07-02 12:17:46)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Niektorzy nie potrafia powiedziec "nie wiem", inni nie potrafia powiedziec "przepraszam". Osobiscie juz wole tych pierwszych, bo nie sa pozbawieni kultury i nie maja problemow z psychika, nie maja UROJEN, natomiast w wielu dyskusjach mozna ich przekonac do swoich racji argumentami. To WIEM powinno byc poparte argumentami i nie nalezy sie tego bac. W tych argumentach zawarte jest rowniez to "nie wiem", poniewaz w dyskusji argumentom mozna przeciwstawic inne argumenty. W tym dziale, jest to zadko spotykane, jest jakby samochod bez kół zarzucal drugiemu samochodowi ze jezdzi na lysych oponach. Moze potrzeba nieco wiecej uwaznosci zeby to zauwazyc. Natomiast z psychologicznego punktu widzenia, sa tu obecne dzialania majace wiele wspolnego z tzw. "psychika tlumu", wplywem na drugiego przez "naklanianie" do prezentowania swojego zdania. Objawia sie to chwaleniem kogos za przyjecie okreslonego zdania. To mechanizm marchewki. Jest to mechanizm manipulacyjny. Natomiast inny sposob dyskusji nawet wobec mocnego prezentowane swojego zdania, ktore swiadczy o umocowaniu, zwlaszcza jesli sa podawane argumenty, polega na zadawaniu pytan, poddawaniu pod watliwosci sile argumentow, na zasadzie kontrargumentow a nie wysmiewania (hejtowania). Ale do tego potrzeba kultury i szacunku do rozmowcy. Bylo i tak kiedys w kilku tematach w tym dziale. Bo w sumie temat naszych przekonan i poszukiwan jest istotny oraz jest ciekawy.

Np. splatanie, mowi o natychmiastowej komunikacji miedzy dwoma czasteczkami. A co jesli taka boska czastke zawiera dusza kazdego czlowieka? Z CZYM lub z KIM moze byc polaczona? Czy moze takich polaczen byc wiecej, np. nieskonczenie wiele. CZy wtedy myslenie, postepowanie jakiegos czlowieka, nie moze wplywac na mnie i odwrotnie?

Summerka napisał/a:

Super obserwator, jak ktoś już wspomniał,to taki, który widzi wszystko równocześnie. Ale  nie ingeruje, tylko postrzega.

Tylko że zjawisko obserwacji splatanej czasteczki jednoznacznie mowi, ze obserwacja wpływa (ingeruje), nie jest to wiec tylko postrzeganie bez zadnego skutku a wrecz przeciwnie moze to byc przyczyna istnienia.

50 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-07-02 16:59:22)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
maniek_z_maniek napisał/a:

Niektorzy nie potrafia powiedziec "nie wiem", inni nie potrafia powiedziec "przepraszam". Osobiscie juz wole tych pierwszych, bo nie sa pozbawieni kultury i nie maja problemow z psychika, nie maja UROJEN, natomiast w wielu dyskusjach mozna ich przekonac do swoich racji argumentami. To WIEM powinno byc poparte argumentami i nie nalezy sie tego bac. W tych argumentach zawarte jest rowniez to "nie wiem", poniewaz w dyskusji argumentom mozna przeciwstawic inne argumenty.

Oczywiście że wolisz tych, którzy nigdy nie mówią "nie wiem" bo sam do nich należysz.

Przekonywanie do swoich argumentów jest bardzo mocno akcentowane w twoich wypowiedziach. To jest właśnie to o czym mowiłem że twoja wiara to lipa. Potrzebujesz upychania ludziom do głowy choćby najgłupszych teorii, żeby potwierdzali że to może być prawda, co umocni twoją wątłą wiarę. Lem miał podobną koncepcję w powieści "Solaris" ale nigdy nie zasugerował że to może być coś więcej niż science fiction. On nie miał problemu z rozróżnianiem fikcji i rzeczywistości, dlaczego więc Ty masz taki problem?
Kiedyś coś mnie trzymało przy teoriach kreacjonistów. Ale one też się kupy nie trzymają. Była taka dyskusja w której Otis probował udowodnić że tak skomplikowana struktura jak DNA mogła powstać samoistnie.
Czytałem ostatnio o tym że są dowody na to iż życie na ziemi powstało wcześniej niż sądzono do tej pory. Tak więc prosta cząsteczka być może miała czas ewoluować metodą prób i błędów do coraz bardziej skomplikowanej struktury.
Zakładam więc że wiem że nic nie wiem i będę sledził nadal tego typu zagadnienia ale nie zamierzam nikomu wpychać do gardła na siłę swoich argumentów bo to chore.

W bajkę o wielkim obserwatorze nie uwierzę bo to ewidentny bełkot.
Nie ma czegoś takiego. "Istnienie" boga wykazano tylko na poziomie neuronalnym. Zrobił to Michael Persinger konstruując "hełm boga". Pobudzanie niektórych ośrodków mózgu prowadzi do odczuwania jedności z bogiem i innych fajnych odczuć rodem z festiwalu reggae.

Ze swojej strony dodam że ponad wszelką wątpliwość, w toku badań, udowodniono że nagłe skoki poziomu dopaminy odpowiedzialne za zjawisko zwane déj? vu,  występują także u osób, które mają wrażenie że są kolejnym wcieleniem jakiejś osoby. Tak więc przykro mi maniek ale to chemia po prostu.

Hipnoza przedprenatalna to też ściema. Francuzi wykazali w eksperymentach że pamięć długotrwała zaczyna się kształtować już w trzydziestym tygodniu życia płodowego.
A te relacje że tam niby jakiś kilkuletni chłopiec twierdzi że jest swoim dziadkiem to jakieś jaja są. Nikogo przy tym nie było oprócz bliskich chłopca, którzy mogli wymyślić bajeczkę żeby zaistnieć w mediach. Reszta przypadków to też miejskie legendy. Żadnych konkretów.

51

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Rumpelstiltskin napisał/a:

Boisz się popełnić błąd, żeby nie być źle ocenianą. Chcesz uchodzić za nieomylną ale nie wynika to z arogancji a z niskiej samooceny.
.

Mozliwe. Ale mysle, ze to wynika/(ło?) z chęci bycia akceptowaną, lubianą przez wszystkich, - teraz wydaje mi się, ze zabiegac o zgodę ze wszystkimi jest hipokryzją.

52

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
maniek_z_maniek napisał/a:

. Natomiast z psychologicznego punktu widzenia, sa tu obecne dzialania majace wiele wspolnego z tzw. "psychika tlumu", wplywem na drugiego przez "naklanianie" do prezentowania swojego zdania. Objawia sie to chwaleniem kogos za przyjecie okreslonego zdania. To mechanizm marchewki. Jest to mechanizm manipulacyjny. .

Ja tu nie zauważam czegos takiego - wręcz przeciwnie, to nie pierwszy raz, kiedy Rumpelstilskin mi pomogl (cos zrozumieć). Nie mam watpliwosci, ze jego intencje są czyste.

53 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-07-02 17:50:45)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Benita72 napisał/a:

Mozliwe. Ale mysle, ze to wynika/(ło?) z chęci bycia akceptowaną, lubianą przez wszystkich,

- teraz wydaje mi się, ze zabiegac o zgodę ze wszystkimi jest hipokryzją.

"Najśmieszniejsze pragnienie, to pragnienie podobania się wszystkim." Johann Wolfgang von Goethe.

Zabieganie o zgodę z wszystkimi bywa hipokryzją. U Ciebie było to postępowanie według wyuczonego schematu. Nie zdawałaś sobie z tego sprawy. To się działo automatycznie jak odruch.
Dlatego bardziej niż na problemach świata trzeba się czasem skupić na prześledzeniu tego jakimi mechanizmami myślowymi się kierujemy popełniając ciągle te same błędy. Dodam że niektórzy nigdy o tym nawet nie pomyśleli i do końca życia popełniali te same błędy, twierdząc że ciąży nad nimi fatum itp.
To są fakty autentyczne wink Wysluchałem historii życia wielu starych ludzi, którzy opowiadali o swoich dążeniach do szczęśliwego życia. Nawet sobie nie uswiadamiali że w ich opowieściach pojawiał się wspólny element. Mieli wokół siebie ludzi, którzy im pomagali, wszystko ukladało im się dobrze, ale na różnych etapach dążenia do szczęścia wykonywali mniej lub bardziej zawoalowane działania, które miały uniemożliwić szczęśliwe zakończenie. Co ciekawe byli mocno zdziwieni kiedy wskazywałem im w którym miejscu za każdym razem zaczynało się nakręcać vicious circle. Nikt z ich bliskich nie podejrzewał że słowa "nic mnie już dobrego nie czeka",  "nie będę się starała/starał bo i tak się nie uda", "chciałam/chciałem dobrze a wyszło jak zawsze" to zła wróżba. To sygnał że ta osoba ucieka w znany jej świat. Swiat w którym co prawda nie było szczęścia ale to był okres względnej stabilności i bezpieczeństwa pod troskliwymi skrzydłami rodziców.
Szczęście jest obcym uczuciem. Im bardziej się do niego zblizali tym większy lęk to w nich wzbudzało.

Nie ma w tym wszystkim reguł. Takimi schematami kierują się i ludzie bardzo inteligentni jak i nie odznaczajacy się wybitnym umysłem.
Oprócz uświadomienia sobie tego jak powstaje błędne koło, trzeba też dużo determinacji bo jeśli już ktoś zdecyduje się na to żeby to koło przerwać to musi się też pewnych odczuć,  uczuć uczyć od nowa. Nadrobić to czego nie nauczono nas w dzieciństwie. Trwa to nieraz długie lata. Nie można się zniechęcać jeśli na początku nie wychodzi. Wymaga to nie tylko zmiany mentalności ale też zmian biochemicznych w mózgu. Wiecznie obniżony (nawet lekko) nastrój działa podobnie jak depresja, która robi w biochemii mózgu bałagan. Z tym że depresja niszczy także struktury mózgu, występuje zjawisko obkurczania się niektórych obszarów mozgu. Obniżony nastrój wpływa tylko na biochemię. I to jest pozytywny aspekt, bo ktoś taki to trochę męczennik ale jeszcze nie taki z obkurczonym mózgiem, któremu wydaje się że męczeństwo przynosi coś dobrego.

54

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
maniek_z_maniek napisał/a:
Summerka napisał/a:

Super obserwator, jak ktoś już wspomniał,to taki, który widzi wszystko równocześnie. Ale  nie ingeruje, tylko postrzega.

Tylko że zjawisko obserwacji splatanej czasteczki jednoznacznie mowi, ze obserwacja wpływa (ingeruje), nie jest to wiec tylko postrzeganie bez zadnego skutku a wrecz przeciwnie moze to byc przyczyna istnienia.

Zrozumiałam, że zmiany  następują w  jego świadomości pod wpływem obserwacji.

55

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Rumpelstiltskin napisał/a:

Zabieganie o zgodę z wszystkimi bywa hipokryzją. U Ciebie było to postępowanie według wyuczonego schematu. Nie zdawałaś sobie z tego sprawy. To się działo automatycznie jak odruch.
Dlatego bardziej niż na problemach świata trzeba się czasem skupić na prześledzeniu tego jakimi mechanizmami myślowymi się kierujemy popełniając ciągle te same błędy. Dodam że niektórzy nigdy o tym nawet nie pomyśleli i do końca życia popełniali te same błędy, twierdząc że ciąży nad nimi fatum itp.
To są fakty autentyczne wink

.

Już nawet wiem, skad to się bralo - to zabieganie o zgode ze wszystkimi - znow wzorce rodzinne. W moim domu rodzinnym nieustannie była walka miedzy rodzicami, a ja bylam przeciągana przez kazde z nich jak marionetka. Panowal schemat - rodzic ma racje, dziecko glosu nie ma i nie wolno mieć swojego zdania, a ze rodzice sa w konflikcie - coz, dziecko musi się rozdwoić..

56

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Benita72 napisał/a:

Już nawet wiem, skad to się bralo - to zabieganie o zgode ze wszystkimi - znow wzorce rodzinne. W moim domu rodzinnym nieustannie była walka miedzy rodzicami, a ja bylam przeciągana przez kazde z nich jak marionetka. Panowal schemat - rodzic ma racje, dziecko glosu nie ma i nie wolno mieć swojego zdania, a ze rodzice sa w konflikcie - coz, dziecko musi się rozdwoić..

Brało się z przekonania że postępowanie przeciwne do tego jakie obserwowałaś w domu jest właściwe.
Nie było nic pomiędzy. Nie znałaś pojęcia konstruktywnego sporu bo spory twoich rodziców nie były konstruktywne,  były kłótniami dla kłótni, dla udowadniania swoich racji.
Działanie przeciwne uznawałaś jako jedyne właściwe. Tak właśnie rodzi się dawca. W późniejszym życiu stara się być bezkonfliktowy, usłużny w związku, uczynny w innych relacjach. Stwarza pozory że niczego w zamian nie oczekuje. Wybiera tzw biorców, którym odpowiada relacja dawca-biorca, w to im graj. Biorcy nie są zbyt domyślni więc nie wiedzą że choć dawca daje do zrozumienia że niczego wzamian nie oczekuje to z czasem narasta w nim frustracja. Po jakimś czasie dawca nie wytrzymuje i wybucha a biorcy są zdziwieni bo przecież dawca nigdy nie reagował w ten sposób. On dawał oni brali i była sielanka. Żadna ze stron nie wie że równowaga pomiędzy tym co się daje, w każdej sferze związku, jest podstawą owego związku. Inaczej jest dupa blada.
Dawcy niejako hodują sobie biorców,  jeśli osobnik na początku nie wykazuje wyraźnych cech biorcy.
Ogólnie koszmar.

Jest jeszcze kwestia tego że byłaś i kartą przetagową w związku twoich rodziców i musiałaś wcześniej dorosnąć bo musiałaś opowiadać się po którejś że stron a byłaś dzieckiem i nie za bardzo wiedziałaś o co w tym wszystkim chodzi.

Myślę że buddyzm jest w twoim przypadku dobrym rozwiązaniem, żeby powoli uporządkować ten chaos i zrozumieć przyczny.

A tak poza buddyzmem, warto pamiętać o tym że rodzice wychowali nas po prostu tak jak umieli. Zrozumienie tej prostej rzeczy ułatwia przebaczenie i zrzucenie tego ciężaru. Nie należy przebaczać dla zasady, bo tak trzeba. Jeśli rodzice byli świadomi tego że wyrządzają dzieciom wielką krzywdę to są zwykłymi skurwielami i żaden szacunek im się z automatu nie należy.
Jeśli po latach przyjdą i powiedzą że załują że robili źle, że ciężko im z tym itd to szacun. Ale jeśli mimo wielkiego doświadczenia życiowego zachowują się nadal tak samo to niech się gonią.
Nie ma się co łudzić że w późniejszym wieku dostanie się od takich ludzi coś czego się nie dostało w dzieciństwie.
Wyzbywanie się złudzeń jest bolesne ale to jedyna droga do tego żeby zamykać stare rozdziały i otwierać nowe. Nie ma innego sposobu. Chyba że ktoś nie lubi być szczęśliwy. Ale wtedy proponuję od razu zaopatrzyć się w zgrzebny jutowy worek, który będzie służył za odzienie, bicz do smagania się po plecach i znaleźć najbliższą pustelnię w okolicy.

57 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-07-03 14:10:25)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Z ubolewaniem zauwazylem ze podany przeze mnie temat zostal zoff-topowany, jak widze, w celu "udowodnienie" ze nie ma Boga. A przeciez, ateistyczna nauka, przyjmując jako punkt wyjścia i dojścia tezę o nieistnieniu Boga, posługuje się niczym innym jak dogmatem, przecząc tym samym idei naukowej. Juz Sokrates nauczal pretendujących do miana ludzi nauki, że za danym rozumowaniem musimy iść, dokądkolwiek prowadzi. Taki sens wlasnie ma podany temat, pokazuje nowe zjawiska i obserwacjie empiryczne oraz do czego one ewentulanie prowadza i nie ma to nic wspolnego z funkcjonowaniem mozgu tak samo jak wiara z waginizmem czy mastrubacja wink Kiedy w koncu nieudolna moderacja cos z tym zrobi? <- Przeciez czytajac takie tematy czy wypowiedzi czuje ogromny niesmak, elementarny wrecz poziom braku poszanowania dla drugiego czlowieka, umiejetnosci myslenia kobiety, czy nawet religii.

Przypatrzmy sie wiec co na temat Boga, "obecnego" w obserwowanych zjawiskach fizycznych mowia najwieksze umysly naukowe dzisiejszego swiata. Np. Dirac, stwierdził, że ?Bóg jest bardzo wyrafinowanym matematykiem i konstruując wszechświat, posłużył się wyższą matematyką? a Max Planck powiedzial, że "Religia i nauki przyrodnicze walczą ramię w ramię w nigdy nie ustającej krucjacie przeciwko sceptycyzmowi i dogmatyzmowi, przeciwko niewierze i zabobonowi" poniewaz wlasnie nauki przyrocznicze, obserwacje empiryczne na dzisiejszym poziomie pokazuja nam ogromna inteligencje stojaca za calym mechanizmem wrzechswiata. ?Chcę wiedzieć, w jaki sposób Bóg stworzył ten świat. [?] Chcę poznać Jego myśli, reszta to szczegóły? ? tak Einstein wyrażał swą naukową pasję. Byc moze tego nie wiedzieliscie?

Pokazuje to po to, zeby "zawalczyc" z bylejakoscia i hejtowaniem tematu. Nadal uwazam ze jesli ktos nie ma nic sensownego do powiedzenia w temacie to powinien siedziec cicho.

Kwestia wplywu obserwatora wewnetrzego na zjawisko splatania, zachowanie sie czastek dawno juz zostalo udowodnione. My sie tutaj zastanawiamy nad implementacjami rownania w ktorym nie ma czasu, zjawiskiem splatanai i istnieniem materii w okreslonym stanie, co implikuje istnienie superobserwatora. W tym przypadku synonimem Boga moze byc Madrosc. To wszystko jednak nie ma nic wpolnego z "badaniami Jozka nad populacja grzybów!". Naprawdę smile

Co wiecej im dalej zaglebiamy sie w odkrycia współczesnej fizyki, biologii, chemii, im głębiej poznajemy mechanizmy odziaływania, przenoszenia informacji, itp. tym bardziej jak Niels Bohr zauwazamy, ze "ruch cząstek elementarnych jest zjawiskiem tak pięknym, że może być opisywany tylko językiem poezji" - to jego slowa.

Pisalem juz kiedys ze ateizm nie powinien byc dogmatyczny, ze powinien prezentowac jakis poziom a nie bylejakosc czy płytką emocjonalność.

58 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-07-03 15:39:57)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
maniek_z_maniek napisał/a:

Taki sens wlasnie ma podany temat, pokazuje nowe zjawiska i obserwacjie empiryczne oraz do czego one ewentulanie prowadza i nie ma to nic wspolnego z funkcjonowaniem mozgu tak samo jak wiara z waginizmem czy mastrubacja wink Kiedy w koncu nieudolna moderacja cos z tym zrobi? <- Przeciez czytajac takie tematy czy wypowiedzi czuje ogromny niesmak, elementarny wrecz poziom braku poszanowania dla drugiego czlowieka.

W sumie to popieram apel mańka. Kiedy w końcu moderacja zrobi coś z waginizmem i masturbacją? To skandal żeby organy powołane do walki z tymi zjawiskami nic nie robiły, kiedy wokół szerzy się waginizm i masturbacja.
Moderacjo do roboty!

59 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-07-03 18:05:46)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Summerka napisał/a:

A.. No tak. Teraz wiem, o co ci chodzi. Tyle, że uciekanie  nieraz  jest nieświadome. Wiele ludzi chce uciec od życia, od codziennych zmagań.Też mogłabym dać przykład ucieczki. Profesor mający niepełnosprawną żonę, który ucieka w pomoc  potrzebującym, mieszkającym za granicami naszego kraju, podczas kiedy jego połowica na co dzień jej potrzebuje. I rzeczywiście stara się w taki sposób manipulować innymi, żeby myśleli podobnie. Ale to nierealne. Za to irytujące.
Nie wszyscy potrafią sprostać wymaganiom, jakie podaje życie. Zdaje się, że odbiegłam od tematu splątania.. Nie, w sumie, nie, to też jest splątanie. Może tylko obserwator jest inny, nie taki super:) Super obserwator, jak ktoś już wspomniał,to taki, który widzi wszystko równocześnie. Ale  nie ingeruje, tylko postrzega.

Owszem. Ucieczka przed rzeczywistością, prozą życia itd jest czasem podświadoma.
Przykład tego profesora jest smutny. Prawdopodobnie on także wierzy w to że tak prozaiczne czynności jak opieka nad chorą żoną nie są jego przeznaczeniem, że jest stworzony do wyższych celów.

Co do wielkiego obserwatora, który według Ciebie obserwuje ale nie ingeruje (  podglądacz, świntuszek jeden hehe:)  )  to  jeśli takowy istnieje to niech sobie patrzy.
Są po prostu ludzie, którzy muszą wierzyć że jest ktoś lub coś co wszystko ma pod kontrolą. Są całe wielkie narody o takiej mentalności, na przykład Rosjanie, którzy muszą wiedzieć i czuć że rządzi nimi jakiś silny władca, jakiś car batiuszka.
Są też na przykład kobiety, które nie potrafią funkcjonować bez faceta typu pan i władca jak w piosence "choćby pił, choćby bił,  byle był..."
Są ludzie, którzy nie wiedzą co zrobić z wolnością, wolną wolą, szczęściem itd itp. Muszą czuć że ich ktoś kontroluje, że ktoś czuwa, że bat im wisi nad tyłkiem. Tak bywa u ludzi z deficytami emocjonalnymi, z ludźmi których nikt nie nauczył jak korzystać z tego co dostali od natury. Tak to już jest.
Może lepiej niech żyją złudzeniami, bo jest niebezpieczeństwo że gdyby te złudzenia utracili to rozsypaliby się jak domek z kart.

60

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
maniek_z_maniek napisał/a:

Pokazuje to po to, zeby "zawalczyc" z bylejakoscia i hejtowaniem tematu.
.

Ciekawie to brzmi w ustach kogos, kto co i rusz lata na skarge do moderacji i straszy uzytkownikow prokuraturą - przyznaję, ze o tym ostatnim dziś doczytałam, mój błąd, - bo w przeciwnym razie wogole nie udzielalabym się w tym wątku - nie moje klimaty po prostu. Zastanawiam się, jak bardzo zacietrzewionym trzeba być i jak przywiazywac wage do własnej pozycji na zwykłym forum internetowym, by cos takiego napisac.

61

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Rumpelstiltskin napisał/a:

Są ludzie, którzy nie wiedzą co zrobić z wolnością, wolną wolą, szczęściem itd itp. Muszą czuć że ich ktoś kontroluje, że ktoś czuwa, że bat im wisi nad tyłkiem. Tak bywa u ludzi z deficytami emocjonalnymi, z ludźmi których nikt nie nauczył jak korzystać z tego co dostali od natury. Tak to już jest.
Może lepiej niech żyją złudzeniami, bo jest niebezpieczeństwo że gdyby te złudzenia utracili to rozsypaliby się jak domek z kart.

Zludzenia nigdy nie sa dobre, bo nie starczają na długo - lepiej dac sobie samemu to, czego się nie dostalo w dziecinstwie. Nie jest to proste, ale chyba się da, z wolą bożą, lub bez niej wink

62

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Benita72 napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Pokazuje to po to, zeby "zawalczyc" z bylejakoscia i hejtowaniem tematu.
.

Ciekawie to brzmi w ustach kogos, kto co i rusz lata na skarge do moderacji i straszy uzytkownikow prokuraturą - przyznaję, ze o tym ostatnim dziś doczytałam, mój błąd, - bo w przeciwnym razie wogole nie udzielalabym się w tym wątku - nie moje klimaty po prostu. Zastanawiam się, jak bardzo zacietrzewionym trzeba być i jak przywiazywac wage do własnej pozycji na zwykłym forum internetowym, by cos takiego napisac.

Słowo "walka" dość często pojawia się w postach mańka. Tak się składa że ja także lubię powalczyć na argumenty.
Problem mańka jest tego typu że on lubuje się w zjawiskach które dosłownie każdy może sobie dowolnie interpretować bo są to tylko teorie. Moglibyśmy przez lat wiele tak sobie dyskutować - ja mu badania naukowe a on mi teoretyczny bełkot... I tak bez końca.

Maniek to człowiek bardzo alergicznie reagujący na naukowe albo chociaż zdroworosądkowe argumenty.

63

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Benita72 napisał/a:

Zludzenia nigdy nie sa dobre, bo nie starczają na długo - lepiej dac sobie samemu to, czego się nie dostalo w dziecinstwie. Nie jest to proste, ale chyba się da, z wolą bożą, lub bez niej wink

A i owszem. Złudzenia są dobre na chwilę. Czasem można ich użyć przez krótką chwilę, jak narzędzia które pozwala przetrwać w nieprzyjaznym otoczeniu, przeczekać zły czas. Ale nigdy nie wolno pozwolić na to żeby stały się sposobem na życie.

To czy pozbedziemy się złudzeń z pomocą bożą czy bez niej, jest bez znaczenia. Szanse na powodzenie w obu opcjach są takie same bo w jednym i w drugim przypadku wszystko zależy od nas samych. Trzeba tylko pamiętać że często jest tak że jeśli ktoś czegoś nie zrobił w określonym czasie, mimo że bardzo się starał, to znaczy że wtedy nie był jeszcze na to gotowy.
Życie to nauczyciel o specyficznym podejściu do swoich uczniów. Zjawia się w roli nauczyciela tylko wtedy, kiedy uczeń jest gotowy czegoś się nauczyć.
Świadomość tego jest o tyle ważna, że pozwala uniknąć żalu z powodu tego że się czegoś nie zrobiło w określonym czasie, pomimo wielkiego wysiłku jaki był w to włożony.

64 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-07-05 13:27:39)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Rumpelstiltskin napisał/a:

Owszem. Ucieczka przed rzeczywistością, prozą życia itd jest czasem podświadoma.
Przykład tego profesora jest smutny. Prawdopodobnie on także wierzy w to że tak prozaiczne czynności jak opieka nad chorą żoną nie są jego przeznaczeniem, że jest stworzony do wyższych celów.

Co do wielkiego obserwatora, który według Ciebie obserwuje ale nie ingeruje (  podglądacz, świntuszek jeden hehe:)  )  to  jeśli takowy istnieje to niech sobie patrzy.
Są po prostu ludzie, którzy muszą wierzyć że jest ktoś lub coś co wszystko ma pod kontrolą. Są całe wielkie narody o takiej mentalności, na przykład Rosjanie, którzy muszą wiedzieć i czuć że rządzi nimi jakiś silny władca, jakiś car batiuszka.
Są też na przykład kobiety, które nie potrafią funkcjonować bez faceta typu pan i władca jak w piosence "choćby pił, choćby bił,  byle był..."
Są ludzie, którzy nie wiedzą co zrobić z wolnością, wolną wolą, szczęściem itd itp. Muszą czuć że ich ktoś kontroluje, że ktoś czuwa, że bat im wisi nad tyłkiem. Tak bywa u ludzi z deficytami emocjonalnymi, z ludźmi których nikt nie nauczył jak korzystać z tego co dostali od natury. Tak to już jest.
Może lepiej niech żyją złudzeniami, bo jest niebezpieczeństwo że gdyby te złudzenia utracili to rozsypaliby się jak domek z kart.

Istnienie Superobserwatora jest  kwestią wiary rzeczywiście. Można domniemywać, że to jest możliwe. Wybitny naukowiec Rich Terrell pracujący dla NASA Jet Propulsion Laboratory, California Institute of Technology to między innymi odkrywca nowych księżyców Saturna. Neptuna czy Urana, ma ciekawe zdanie na temat tego, kto tworzy to wszystko.
"Jakie są wymagania względem Boga? Musi być międzywymiarowy i kontrolować wszystko, co jest podłączone do wszystkiego we wszechświecie, Stwórca, który jest odpowiedzialny za wszechświat może zmienić prawa fizyki, jeśli tak będzie chciał Bóg, tak musi być." - Mówi Terrell.( Powtarzam za eioba.pl.)
  Uczony traktuje wszechświat jak wielką symulację komputerową.Jak w symulacji, wszechświat daje to, czego szukasz, jeśli na to patrzysz.
Według tej teorii rzeczy istnieją, bo spodziewamy się je tam znaleźć, albo wiemy, że czegoś nie znajdziemy. są to zasady nadane przez Stwórcę. To my jesteśmy tymi obserwatorami i nasza świadomość oddziałuje. Jest to tylko teoria. Można wierzyć albo nie. Faktem jest podobno sukces eksperymentu naukowego z Uniwersytetu Paryskiego. W 1982 roku doszło do ciekawego odkrycia.Alain Aspect przeprowadził eksperyment, który wykazał, że w pewnych warunkach elementarne cząstki subatomowe takie jak elektrony zachowują się tak jakby były w stanie komunikować się w jednym momencie bez względu na to, jaki dzieli je dystans w przestrzeni.  Nie dowodzi to jednak istnienia Superobserwatora, a tylko tyle, że kłóci się z teorią względności, która opiera się na tym, że nic nie poruszać z prędkością większą niż  światło. Poza tym kwestionuje  się jeszcze prawdziwość tego sukcesu, dlatego napisałam" podobno".

Czy ludzie chcą mieć  Superobserwatora? Jeśli chcą, zawsze będą go mieli.To sprawa świadomości, tradycji, doświadczeń wychowania i nie wiem czego jeszcze. Takim Superobserwatorem dla wielu jest opinia publiczna:) W rozumieniu człowieka to podglądacz, a w rozumieniu naukowców, jak przeczytałam już nie pamiętam gdzie, obserwując, wysyła bodajże subatomy.

 

maniek z maniek napisał/a:
Summerka napisał/a:

Super obserwator, jak ktoś już wspomniał,to taki, który widzi wszystko równocześnie. Ale  nie ingeruje, tylko postrzega.

Tylko że zjawisko obserwacji splatanej czasteczki jednoznacznie mowi, ze obserwacja wpływa (ingeruje), nie jest to wiec tylko postrzeganie bez zadnego skutku a wrecz przeciwnie moze to byc przyczyna istnienia.

Tak, zgadzam się, myślałam o  ingerencji w innym rozumieniu. Słońce świeci nam wszystkim. W związku z tym  jedni będą mówić, że ingeruje, a drudzy, że nie, bo nie ma bezpośredniego wpływu na ich konkretne zachowania. Postrzega - wydało mi się bardziej odpowiednie.

65 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-07-05 15:37:24)

Odp: Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora
Summerka napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Owszem. Ucieczka przed rzeczywistością, prozą życia itd jest czasem podświadoma.
Przykład tego profesora jest smutny. Prawdopodobnie on także wierzy w to że tak prozaiczne czynności jak opieka nad chorą żoną nie są jego przeznaczeniem, że jest stworzony do wyższych celów.

Co do wielkiego obserwatora, który według Ciebie obserwuje ale nie ingeruje (  podglądacz, świntuszek jeden hehe:)  )  to  jeśli takowy istnieje to niech sobie patrzy.
Są po prostu ludzie, którzy muszą wierzyć że jest ktoś lub coś co wszystko ma pod kontrolą. Są całe wielkie narody o takiej mentalności, na przykład Rosjanie, którzy muszą wiedzieć i czuć że rządzi nimi jakiś silny władca, jakiś car batiuszka.
Są też na przykład kobiety, które nie potrafią funkcjonować bez faceta typu pan i władca jak w piosence "choćby pił, choćby bił,  byle był..."
Są ludzie, którzy nie wiedzą co zrobić z wolnością, wolną wolą, szczęściem itd itp. Muszą czuć że ich ktoś kontroluje, że ktoś czuwa, że bat im wisi nad tyłkiem. Tak bywa u ludzi z deficytami emocjonalnymi, z ludźmi których nikt nie nauczył jak korzystać z tego co dostali od natury. Tak to już jest.
Może lepiej niech żyją złudzeniami, bo jest niebezpieczeństwo że gdyby te złudzenia utracili to rozsypaliby się jak domek z kart.

Istnienie Superobserwatora jest  kwestią wiary rzeczywiście. Można domniemywać, że to jest możliwe. Wybitny naukowiec Rich Terrell pracujący dla NASA Jet Propulsion Laboratory, California Institute of Technology to między innymi odkrywca nowych księżyców Saturna. Neptuna czy Urana, ma ciekawe zdanie na temat tego, kto tworzy to wszystko.
"Jakie są wymagania względem Boga? Musi być międzywymiarowy i kontrolować wszystko, co jest podłączone do wszystkiego we wszechświecie, Stwórca, który jest odpowiedzialny za wszechświat może zmienić prawa fizyki, jeśli tak będzie chciał Bóg, tak musi być." - Mówi Terrell.( Powtarzam za eioba.pl.)
  Uczony traktuje wszechświat jak wielką symulację komputerową.Jak w symulacji, wszechświat daje to, czego szukasz, jeśli na to patrzysz.
Według tej teorii rzeczy istnieją, bo spodziewamy się je tam znaleźć, albo wiemy, że czegoś nie znajdziemy. są to zasady nadane przez Stwórcę. To my jesteśmy tymi obserwatorami i nasza świadomość oddziałuje. Jest to tylko teoria. Można wierzyć albo nie. Faktem jest podobno sukces eksperymentu naukowego z Uniwersytetu Paryskiego. W 1982 roku doszło do ciekawego odkrycia.Alain Aspect przeprowadził eksperyment, który wykazał, że w pewnych warunkach elementarne cząstki subatomowe takie jak elektrony zachowują się tak jakby były w stanie komunikować się w jednym momencie bez względu na to, jaki dzieli je dystans w przestrzeni.  Nie dowodzi to jednak istnienia Superobserwatora, a tylko tyle, że kłóci się z teorią względności, która opiera się na tym, że nic nie poruszać z prędkością większą niż  światło. Poza tym kwestionuje  się jeszcze prawdziwość tego sukcesu, dlatego napisałam" podobno".

Czy ludzie chcą mieć  Superobserwatora? Jeśli chcą, zawsze będą go mieli.To sprawa świadomości, tradycji, doświadczeń wychowania i nie wiem czego jeszcze. Takim Superobserwatorem dla wielu jest opinia publiczna:) W rozumieniu człowieka to podglądacz, a w rozumieniu naukowców, jak przeczytałam już nie pamiętam gdzie, obserwując, wysyła bodajże subatomy.

Oj, ale komunikacja pomiędzy cząsteczkami to nie jest nic nadzwyczajnego i nie świadczy o istnieniu wielkiego obserwatora. Komunikacja odbywa się każdej skali wielkości. Komunikują się nie tylko elektrony ale też komórki żywych organizmów, komunikują się między sobą poszczególne układy i organy. Bez tego nie istniałby żaden złożony organizm. Różnice są tylko w sposobie komunikacji.

Po drugie - to że człowiekowi dane jest budować urządzenia typu mikroskopy i bardzo czułe detektory różnego typu to wcale nie świadczy o jego wyjątkowości. Dostaliśmy od natury takie a nie inne możliwości percepcji czuciowej, wzrokowej, słuchowej itd jakie są dla nas właściwe. Są też oczywiście przykłady "nadnaturalnej" percepcji, kiedy na przykład Aborygeni "słyszą" nawoływanie jakiegoś szamana, wodza do zgromadzenia się w jakimś konkretnym miejscu oddalonym o dziesiątki kilometrów. Opisywali to biali badacze, których relacje mówiły o tym że wszyscy, nawet śpiący Aborygeni nagle wstawali i udawali się w jednym kierunku. Tyle że dla nich nie jest to niczym dziwnym. Ludzie po prostu utracili wiele zdolności, instynktów oddalając się przez tysiąclecia od natury. Jest to mechanizm naturalny ponieważ żaden organizm nie robi tego czego nie musi. Nie rozbudowuje mięśni jeśli nie są one podawane obciążeniu lub sytuacja odwrotna kiedy przez pokolenia występują jakieś niedobory uczy się oszczędnie gospodarować składnikami jakie otrzymuje. Tak powstają tzw mutacje założycielskie jak hemochromatoza, która tak naprawdę nie jest chorobą a mutacją z terenów północno-zachodniej europy gdzie w skutek żywności ubogiej w żelazo wykształcił się mechanizm oszczędnego nim gospodarowania.
Sorki za rozwlekły post ale chcę Ci pokazać jak skomplikowane jest to wszystko.

Niektóre zwierzęta nie mają uszu. Wyczuwają najlżejsze nawet drgania. Inne wyczuwają zmiany w polu magnetycznym, inne znów najdrobniejsze zmiany temperatur, inne używają ultradźwięków. Postrzegają świat zupełnie inaczej niż my ale to wszystko sprawka natury.
Gdyby natura chciała żebyśmy odczuwali więcej dałaby nam narzędzia do tego a ona powiedziała - naści robaczku takie zdolności i idź w świat, nic ci do szczęścia i przeżycia więcej nie trzeba. Tylko człowiek jest na tyle głupi i arogancki że chce być ponad to, chce być mądrzejszy od natury i płaci za to wysoką cenę.

Nie jestem wrogiem postępu ani rozwoju duchowego, jednak ludzka głupota nie ma sobie równych. Człowiek szuka wielkiego obserwatora a kwestie podstawowe leżą odłogiem. Nie buduje się domu zaczynając od dachu.

Posty [ 1 do 65 z 105 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Zjawisko splatania kwantowego a koniecznosc istnienia Superobserwatora

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026