AiR bardzo mi przykro, że sprawy tak się toczą. Ostatnie twoje wpisy z września "Ale do cholery czy facet, który cały czas twierdzi, że już nie kocha, przychodzi, bo chciałby abyśmy pogadali, obejrzeli razem film, szuka kontaktu fizycznego i mówi, że zawsze było mu ze mną bardzo dobrze, przytula...." wskazywały że istnieje szansa na uratowanie waszego małżeństwa. Przecież wystarczy tylko chcieć, można na nowo rozpalić uczucia, wystarczy tylko myśleć ciepło o drugiej osobie, reszta sama przyjdzie.
AiR jeżeli twój mąż wrócił do twojego łóżka, zaczął się przytulać i mówić że zawsze z tobą było mu dobrze jednocześnie dalej twierdzić, że ma pustkę w sercu
i w dalszym ciągu chcieć rozwodu to wybacz ale z nim coś jest nie tak. Albo jest chory i potrzebny mu dobry psycholog jeśli nie psychiatra albo jednak jest zwykłym manipulantem i na zimno bez uczuć spełnia swoje potrzeby cielesne twoim kosztem. Ma wiedzę, że go kochasz i wykorzystuje ją nie biorąc pod uwagę jaką krzywdę ci wyrządza dając złudne nadzieje.Nie rób sobie wyrzutów sumienia, że łatwo dałaś mu się zmanipulować, kochasz go i miałaś prawo odczytać jego intencje tak jak odczytałaś.
Mam nadzieję, że list ten uzmysłowi mu, że teraz musi podjąć jakąś decyzję, jeżeli już nie ze względu na ciebie to na dzieci. W tym liście przedstawiłaś całą głębię swoim uczuć i nadziei tylko ktoś bez serca pozostałby bez reakcji.
Nie ustępuj teraz na krok, bo ile jeszcze dasz radę znieśc takich huśtawek emocjonalnych. Zostanie z ciebie wrak kobiety, a przecież masz małe dzieci, które potrzebują matki silnej emocjonalnie.
Bardziej jestem skłonna uznać go za manipulanta bo zauważ, że mąż zaczął "łasić " się do ciebie wtedy gdy poczuł, że godzisz się z tą sytuacją i odsuwasz się od niego, rozbudził w tobie nadzieję, pobudził twoja miłość bo łatwo mu wtedy mieć kontrole nad tobą.
Zaskocz go i przejmij kontrolę nad swoim życiem, przeczołgaj go teraz ty. Masz prawo twardo żądać od niego pokrycia połowy rachunków na dom i dzieci, nie rób sobie z tego tytułu wyrzutów. Ustaw grafik opieki nad dziećmi i w swoje wolne weekendy wybywaj się z domu. Niech znowu poczuje twoją stanowczość, może zechce jeszcze wrócić, ale ja to bym zażądała wtedy udziału w terapii.