netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czas na mnie... odchodzi bo ma pustkę w sercu...

138 odpowiedzi32 787 wyświetleńzałożony przez AiR7, 19.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czas na mnie... odchodzi bo ma pustkę w sercu...

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 139 z 139 ]

131

Odp: Czas na mnie... odchodzi bo ma pustkę w sercu...

AiR bardzo mi przykro, że sprawy tak się toczą. Ostatnie twoje wpisy z września  "Ale do cholery czy facet, który cały czas twierdzi, że już nie kocha, przychodzi, bo chciałby abyśmy  pogadali, obejrzeli razem film, szuka kontaktu fizycznego i mówi, że zawsze było mu ze mną bardzo dobrze, przytula...." wskazywały że istnieje szansa na uratowanie waszego małżeństwa. Przecież wystarczy tylko chcieć,  można na nowo rozpalić uczucia, wystarczy tylko myśleć ciepło o drugiej osobie, reszta sama przyjdzie.
AiR jeżeli twój mąż wrócił do twojego łóżka, zaczął się przytulać i mówić że zawsze z tobą było mu dobrze  jednocześnie dalej twierdzić, że ma pustkę w sercu
i w dalszym ciągu chcieć rozwodu to wybacz ale z nim coś jest nie tak. Albo jest chory i potrzebny mu dobry psycholog jeśli nie psychiatra albo jednak jest zwykłym manipulantem i na zimno bez uczuć  spełnia swoje potrzeby cielesne twoim kosztem. Ma wiedzę, że go kochasz i  wykorzystuje ją nie biorąc pod uwagę jaką krzywdę  ci wyrządza dając złudne nadzieje.Nie rób sobie wyrzutów sumienia, że łatwo dałaś mu się zmanipulować, kochasz go i miałaś prawo odczytać jego intencje tak jak odczytałaś.

Mam nadzieję, że list ten uzmysłowi mu, że teraz musi podjąć jakąś decyzję, jeżeli już nie ze względu na ciebie to na dzieci. W tym liście przedstawiłaś całą głębię swoim uczuć i nadziei tylko ktoś bez serca pozostałby bez reakcji. 

Nie ustępuj teraz na krok, bo ile jeszcze dasz radę znieśc takich huśtawek emocjonalnych. Zostanie z ciebie wrak kobiety, a przecież masz małe dzieci, które  potrzebują matki silnej emocjonalnie.
Bardziej jestem skłonna uznać go za manipulanta bo zauważ, że mąż zaczął "łasić " się do ciebie wtedy gdy poczuł, że godzisz się z tą sytuacją i odsuwasz się od niego, rozbudził w tobie nadzieję, pobudził twoja miłość bo łatwo mu wtedy mieć kontrole nad tobą.

Zaskocz go i przejmij kontrolę nad swoim życiem, przeczołgaj go teraz ty.  Masz prawo twardo żądać od niego pokrycia połowy rachunków na dom i dzieci, nie rób sobie z tego tytułu wyrzutów. Ustaw grafik opieki nad dziećmi i w swoje wolne weekendy wybywaj się z domu. Niech znowu poczuje twoją stanowczość, może zechce jeszcze wrócić, ale ja to bym zażądała wtedy udziału w terapii.

132 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-11-24 04:49:20)

Odp: Czas na mnie... odchodzi bo ma pustkę w sercu...

Przepraszam za dosadność ale za przeproszeniem powinnaś olać go ciepłym moczem bo ze złomu nie złożysz  już mercedesa.

133 Ostatnio edytowany przez AiR7 (2015-11-24 11:25:48)

Odp: Czas na mnie... odchodzi bo ma pustkę w sercu...
azbestowa2 napisał/a:

AiR jeżeli twój mąż wrócił do twojego łóżka, zaczął się przytulać i mówić że zawsze z tobą było mu dobrze  jednocześnie dalej twierdzić, że ma pustkę w sercu
i w dalszym ciągu chcieć rozwodu to wybacz ale z nim coś jest nie tak.

On nie wie do końca co czuje, tak twierdzi.  Mówi, że się pogubił i próbuje zrozumieć co do mnie czuje , bo jakieś uczucie jest.
Rozwód jest zawieszony, nie rozmawiamy o tym co dalej, powiedziałam mu, że go dostanie, bo nie będę go na siłę trzymać, nie jest moją własnością, ale wcześniej musi się po prostu wyprowadzić. Nie będę w sądzie ściemniać, że wszystko ustało, bo to nieprawda.

Zastanawiam się skąd u mnie taka chęć naprawy tego związku, na siłę i wbrew wszystkiemu i widzę swoją mamę - tkwiła w małżeństwie, które sama powinna zakończyć. Przypominam sobie jak z siostrą biegałyśmy za Tatą do baru i prosiłyśmy aby przyszedł do domu i jak kiedyś chciał wyjść, to trzymałam drzwi za łzami w oczach nie chcąc go wypuścić.  Zostawiłam to dzieciństwo twierdząc, że już się uporałam "jakoś tam" z przeszłością, więc po co wracać do tego. Jest tu i teraz, ale może to temat do rozgrzebania.

Zmiana  zaszła we mnie na pewno, więcej myślę o sobie, po roku przerwy wróciłam do jogi i rzuciłam palenie (po 15 latach bardzo intensywnego nałogu) smile Od czasu do czasu, bez wyrzutów sumienia zostawiam dom i wyjeżdżam  na kilkudniowe warsztaty, robię plany na niedaleką przyszłość np. dotrzeć do tych miejsc w Norwegii, których nie udało mi się  zobaczyć w tym roku. Powoli się do tego przygotowuję smile

"Przepraszam za dosadność ale za przeproszeniem powinnaś olać go ciepłym moczem bo ze złomu nie złożysz  już mercedesa"

Paweło, pewnie powinnam, ale coś mi w tym bardzo przeszkadza. Na pewno rozwaliła mnie jego ostatnia zmiana, wynikało z niej, że jednak nie wszystko tak po prostu wygasło.

134

Odp: Czas na mnie... odchodzi bo ma pustkę w sercu...

"Wystarczy, że będziesz mnie traktował z szacunkiem.
I jeszcze najważniejsze. Już nigdy więcej nie przychodź do mnie do łóżka. To dla mnie zbyt wiele."
Dlaczego zostawiasz decyzję jemu?
Czy się prześpicie to jest dla Ciebie TWOJA decyzja. Nie chcesz, to nie pozwalasz, nawet jeśli on chce.
Co do szacunku, to obawiam się, że on będzie lekceważył Cię dokładnie tak długo, jak długo będzie czuł, że jeżeli mu się zachce, to Ty go przyjmiesz z powrotem. Że jak skinie dłonią, to przybiegniesz merdając ogonem. O jakim szacunku my mówimy?
Najpierw zacznij szanować samą siebie.
"Niestety przeczołgałeś mnie ponownie".
A Ty się dałaś przeczołgać.
Za to przeczołganie ponosisz minimum połowę odpowiedzialności.
Zacznij zachowywać się jak osoba obdarzona WOLĄ, a nie worek z piaskiem, który można przeczołgać gdziekolwiek.
Myśl o sobie, o dzieciach, a nie o nim. Dzieci potrzebują stabilnej emocjonalnie matki, bo na ojcu nigdy nie będą mogły polegać. A ten facet stanowi dla Ciebie czynnik destabilizujący.

135 Ostatnio edytowany przez AiR7 (2015-11-24 14:08:04)

Odp: Czas na mnie... odchodzi bo ma pustkę w sercu...
Czarna Kotka napisał/a:

A Ty się dałaś przeczołgać.
Za to przeczołganie ponosisz minimum połowę odpowiedzialności.
Zacznij zachowywać się jak osoba obdarzona WOLĄ, a nie worek z piaskiem, który można przeczołgać gdziekolwiek.
Myśl o sobie, o dzieciach, a nie o nim. Dzieci potrzebują stabilnej emocjonalnie matki, bo na ojcu nigdy nie będą mogły polegać. A ten facet stanowi dla Ciebie czynnik destabilizujący.


Mocne to ale prawdziwe. W każdym bądź razie dziękuję smile
To straszne jak usilnie przez lata budowałam brak szacunku dla siebie i traciłam poczucie wartości. Przymykałam oczy, problemy zamiatałam pod dywan tylko dlatego aby on był. Pora to odkręcić.
Listu jeszcze mu nie dałam smile

136

Odp: Czas na mnie... odchodzi bo ma pustkę w sercu...
AiR7 napisał/a:
Czarna Kotka napisał/a:

A Ty się dałaś przeczołgać.
Za to przeczołganie ponosisz minimum połowę odpowiedzialności.
Zacznij zachowywać się jak osoba obdarzona WOLĄ, a nie worek z piaskiem, który można przeczołgać gdziekolwiek.
Myśl o sobie, o dzieciach, a nie o nim. Dzieci potrzebują stabilnej emocjonalnie matki, bo na ojcu nigdy nie będą mogły polegać. A ten facet stanowi dla Ciebie czynnik destabilizujący.


Mocne to ale prawdziwe. W każdym bądź razie dziękuję smile
To straszne jak usilnie przez lata budowałam brak szacunku dla siebie i traciłam poczucie wartości. Przymykałam oczy, problemy zamiatałam pod dywan tylko dlatego aby on był. Pora to odkręcić.
Listu jeszcze mu nie dałam smile


Skoro napisałaś ten list to widocznie czułaś taka potrzebę, w tym liście, tak jak pisałam zawarłaś wszystko, całe swoje oczekiwania, nadzieje. Ja bym mu go dała i poczekała na reakcję. Jak by jej nie było to wymusiłabym ją na nim. Nie da się żyć w stanie zawieszenie. Pamiętasz swoje dzieciństwo, nie funduj podobnego swoim dzieciom. Dom,w którym nie ma miłości powoli opanowuje  chłód emocjonalny,  ciężko jest żyć w dorosłym życiu ludziom, którzy wyszli z takiego domu. Wiem co pisze, mam 56 lat i do dzisiaj mam jakąś blokadę i nie mogę przytulic własnego dziecka,  nie mogę przytulic męża, nienawidzę gdy ktoś stanie za mną i położy mi rękę na ramieniu, robię się drętwa aż do bólów pleców i nie słucham co ma mi do powiedzenia, bo myślę  tylko o tej ręce na moim ramieniu i nie ważne kto to jest, mąż, córka czy koleżanka.

Znajdź swoja siłę, dla siebie i dzieci, bo szkoda aby przejęły taki wzorzec męża. Maż jak będzie chciał z tobą zostać to wcześniej powinien udać się do psychologa, bo coś mi tu wygląda, że on tez przejął  taki sposób życia ze swojego domu rodzinnego. Przeanalizuj jaki ma/miał  stosunek do swoich rodziców a oni do niego.
Ja swojemu mężowi dałam szansę dopiero jak mi psycholog uświadomiła jaki stosunki panują pomiędzy jego rodzicami a nim, otworzyły mi się oczy i zrozumiałam, że nie mogę oczekiwać od niego obrony przed jego rodziną, bo sam nie jest wstanie obronić przed nimi siebie. Przeszła mi złość i zaczęłam go wspierać, chwalić polepszyła się atmosfera w domu, bo jak małe dziecko  pragnął jakiejś akceptacji.

Powalcz jeszcze trochę o swoją rodzinę ale nie przeciągaj tego za długo, daj  mu ten list niech też się wypowie, żądaj odpowiedzi jeżeli powie, że dalej nie wie zaproponuj terapię jak odmówi to będziesz ty musiała podjąć ostateczne kroki.

137 Ostatnio edytowany przez AiR7 (2016-03-29 15:42:57)

Odp: Czas na mnie... odchodzi bo ma pustkę w sercu...

Minęło już sporo czasu a dopiero od miesiąca mąż nie mieszka z nami.  Cała ta huśtawka wykończyła mnie emocjonalnie i opadłam z sił. Potrzebuję wsparcia.
Mąż wyprowadził się dwieście metrów od naszego domu, bo chce często widywać dzieci. Przez ten miesiąc regularnie nas odwiedzał, chciał pomagać, bo niby czuje się "odpowiedzialny" pokręcił się, pozabierał swoje rzeczy oczywiście te, które mu odpowiadały i były mu w danej chwili potrzebne, mówił że potrzebuje czasu, że musi pobyć sam ze sobą i może jeszcze nie wszystko stracone. Miał też klucze, bo kiedy odbierał dzieci wracał z nimi do domu, bo on jeszcze taki nie ogarnięty nie ma tego i tamtego. Relacje po raz kolejny się ociepliły, szukał kontaktu, dopytywał się o różne rzeczy związane ze mną, mówił jaką piękna jestem kobietą. 
Po pewnym czasie poczułam, że tak dalej być nie może i miałam tego dość. Kazałam mu oddać klucze, nawet spakowałam mu resztę jego rzeczy, oznajmiłam że nie może tu przychodzić, dzieci kiedy odbiera ze szkoły jeżeli chce ma zaprowadzać do siebie a ja oczekuję ograniczenia kontaktów. Wtedy się złamał, nawet się popłakał  i powiedział, że teraz to on się przekona, czy jest mu dobrze samemu i czego tak naprawdę chce, tak jakby chciał zostawić sobie furtkę. Zmiękłam, znowu pojawiła się nadzieja.
Na święta go  nie było, wyjechał, kiedy wrócił był już zupełnie inny, zachował się tak jak powinien pewnie już dawno, kiedy chciał odejść.
Nie pozostawił mi żadnej nadziei, chce zerwać kontakt ograniczyć do minimum, jest zdecydowany że już nigdy nie wróci i nie mam na co liczyć. A ja czuję się jakbym doznała szoku a przecież tego chciałam, czuję się tak jak na początku,  jakbym nie zrobiła żadnego kroku do przodu.

138

Odp: Czas na mnie... odchodzi bo ma pustkę w sercu...

Napiszę ostro!!
Musisz to ostro uciąć i zacząć żyć teraz i tutaj a nie tym co było. Tamtego już nie ma. Tamtego męża już nie ma, jest jakiś ktoś kto NIE JEST CIEBIE WART, niestety być może nigdy tego nie zrozumie. Nie dopatruj się  jakichś pozytywnych sygnałów z jego strony. Zamknij temat żebyś mogła dalej żyć.Pozdrawiam ciepło:)

139

Odp: Czas na mnie... odchodzi bo ma pustkę w sercu...

Kochana nie załamuj się i nie poddawaj. Walcz  sama ze sobą, gdy nadejdą ciebie wspomnienia z przeszłości- bo to tylko wspomnienia. Uwolnij siebie z tej toksycznej relacji by móc oddychać spokojnie,  i żyć bezpiecznie. Ta relacja wykańcza ciebie bo sobie sama na to pozwalasz.
Nie myśl, nie szukaj, nie interesuj się "tą osobą".
Pozwol sobie samej na bycie szczęśliwą bez kogokolwiek. Przejmij kontrolę nad swoim życiem, pokonaj swój strach i lęk chociaż to bywa czasem bardzo trudne. Powiedz sobie: dam sobie sama radę, bo jestem dla siebie najważniejszą osobą na świecie i ważne jest to by być szczęśliwą kobietą, w szczęśliwym , zdrowym związku, w zdrowej relacji. Nawet może sporządz sobie swoją listę tego jak chcesz żyć, jaki cel chcesz osiągnąć, jakie marzenia spełnić, i realizuj to krok po kroku.
Dziękuj Bogu za zdrowie i za wspaniałe dzieci. Uśmiechaj się codziennie do siebie, i idz do przodu, swoją własna drogą bo ty najlepiej wiesz czego najbardziej tobie potrzeba, aż w końcu to znajdziesz.
Bądź konsekwentna w stosunku do ojca swoich dzieci, bo tylko wtedy będziesz wiarygodna przede wszystkim sama dla siebie.

W wolnej chwili polecam tobie ciekawy film z J.Roberts  "Jedz, módl się, kochaj" życząc miłego oglądania. smile *

Posty [ 131 do 139 z 139 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czas na mnie... odchodzi bo ma pustkę w sercu...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026