netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdradzona, zawiedziona

2 660 odpowiedzi247 116 wyświetleńzałożony przez Olimpia234, 17.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 2 661 ]

196

Odp: zdradzona, zawiedziona

Też myślę , że to kwestia czasu, by rana się zagoiła. Z czasem też inaczej spojrzysz na partnera. To co się stało daje Ci szansę na lepszą jakość życia, skoro chcesz nad sobą pracować , to może być już tylko lepiej smile

197

Odp: zdradzona, zawiedziona

Olimpia - widzę ,że główkę masz nie od parady. Myślisz, myślisz i dobrze. Masz tylko to wykorzystać dla siebie, a będą jeszcze z Ciebie ludzie mimo, że coś tam masz dziś poszarpane.. Jak się pozrastasz, wtedy tylko pozazdrościć potencjalnemu menowi. Nie wymiękaj- PO BURZY ZAWSZE WYCHODZI SŁOŃCE

198

Odp: zdradzona, zawiedziona

Sprawiacie, że na mojej twarzy chociaż na chwilę pojawia się uśmiech smile
A i dzisiaj jestem troszkę spokojniejsza - 2 dni bez kontaktu zrobiły swoje. On najprawdopodobniej jest na tym weselu, wczoraj o tym trochę myślałam, ale powiedziałam sobie dość ! Po co mam o tym myśleć i się zadręczać. Niech robi co chce. Miałam ogromną okazję i ochotę nawet wypytać jego siostry, ale udało mi się to zwalczyć i się nie odezwałam - sama siebie za to chwalę, to niby nic wielkiego, ale malutki kroczek naprzód smile

A teraz zaprzęgam psinę i idę na dłuuuugii spacer, czas przewietrzyć mózgownicę smile

199 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-08-23 18:55:47)

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

Sprawiacie, że na mojej twarzy chociaż na chwilę pojawia się uśmiech smile
A i dzisiaj jestem troszkę spokojniejsza - 2 dni bez kontaktu zrobiły swoje. On najprawdopodobniej jest na tym weselu, wczoraj o tym trochę myślałam, ale powiedziałam sobie dość ! Po co mam o tym myśleć i się zadręczać. Niech robi co chce. Miałam ogromną okazję i ochotę nawet wypytać jego siostry, ale udało mi się to zwalczyć i się nie odezwałam - sama siebie za to chwalę, to niby nic wielkiego, ale malutki kroczek naprzód smile

A teraz zaprzęgam psinę i idę na dłuuuugii spacer, czas przewietrzyć mózgownicę smile


A mówiłam  kiedyś.... , w miarę  Twoich możliwości ograniczanie kontaktów, to lek na poszarpanie tego i owego. Bardzo dobrze, że nie dopytywałaś jego siostry - ojj widzę ,że robisz Panienko postępy. Kurcze, jeszcze szybciej się posklejasz niz ja - ha ha ha. No nie- szybciej nie, ale doganiasz mnie. Bravo!!

Zmęcz psiaka jak należy i w nagrodę podrap go za uszkiem, albo po brzusiu w moim imieniu oczywiście - hau, hau, hau

200

Odp: zdradzona, zawiedziona

piesek i Pani zadowolona ze spaceru, to mój drugi samotny spacer i wcale nie było tak źle smile
No zobaczymy jak mi pójdzie z tym sklejaniem, ale zaczynam w końcu dostrzegać co źle na mnie działa i będę to powoli eliminować.

201

Odp: zdradzona, zawiedziona

Olimoia234 ja kiedy mój mąż nas zostawił szukałam z nim kontaktu co chwila to ja do niego dzwoniłam że córki za nim tęsknią . Potem poprosiłam żeby do nas przyjechał i żeby z nami został ale on mnie wyśmiał " do was mam wrócić do was ha ha" jeszcze zadzwonił do swojej siostry że go okradłam bo przelałam 1000 zł na opłatę mieszkania po tych wydarzeniach nigdy więcej do niego nie zadzwoniłam on przez tydzień dzwonił kilka razy ja nie odbierałam potem zmienił swoje nr tel.  Nie mamy kontaktu nie wiem co u niego pewnie dobrze się bawi z kochanką ma szmal nie ma obowiązków . A ja cóż cierpię czuję się upokorzona opuszczona wieczorami samotna i czekam na rozwód. Niestety procedura potrwa bo nie znam adresu jego kochanki a on z nikim nie utrzymuje kontaktu

202

Odp: zdradzona, zawiedziona

AHA to że go nie widzę nie rozmawiam dużo mi pomaga zerwanie kontaktu po 18 latach małżeństwa naprawdę pomógł, a tak na marginesie to wczoraj czyli 22 sierpnia była nasza 18 rocznica ślubu. Mój mąż spędził ją z kochanką a ja z moimi córkami. Przykre ale prawdziwe, a mieliśmy się razem zestarzeć i co nasze małżeństwo nie doczekało się tego

203

Odp: zdradzona, zawiedziona
samotna2015 napisał/a:

Olimoia234 ja kiedy mój mąż nas zostawił szukałam z nim kontaktu co chwila to ja do niego dzwoniłam że córki za nim tęsknią . Potem poprosiłam żeby do nas przyjechał i żeby z nami został ale on mnie wyśmiał " do was mam wrócić do was ha ha" jeszcze zadzwonił do swojej siostry że go okradłam bo przelałam 1000 zł na opłatę mieszkania po tych wydarzeniach nigdy więcej do niego nie zadzwoniłam on przez tydzień dzwonił kilka razy ja nie odbierałam potem zmienił swoje nr tel.  Nie mamy kontaktu nie wiem co u niego pewnie dobrze się bawi z kochanką ma szmal nie ma obowiązków . A ja cóż cierpię czuję się upokorzona opuszczona wieczorami samotna i czekam na rozwód. Niestety procedura potrwa bo nie znam adresu jego kochanki a on z nikim nie utrzymuje kontaktu

co za drań sad niestety z tego co widzę i czytam to pełno takich gnid chodzi po ulicach.
Doskonale wiem co czujesz i przez co przechodzisz... Trzymam kciuki za Ciebie i życzę wszystkiego dobrego - i do Ciebie w końcu los się uśmiechnie.

204

Odp: zdradzona, zawiedziona

po wczorajszym lepszym dniu niestety nastał ten gorszy. Niby nie myślę o nim, o tym co się wydarzyło, a cały dzień mam dzisiaj jakieś dziwne uczucie. Ogromny ścisk w klatce piersiowej, jakby miało się coś wydarzyć. Nie wiem czy moja podświadomość płata mi figle? Przez ostatnie 3 tygodnie czułam złość, żal, smutek. A dzisiaj jakby tęsknota? Nie wiem co się ze mną dzieje, czy można tęsknić za takim draniem? czy to normalne w moim stadium? na etapie w którym jestem? czuję ogromną pustkę.....

205

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

po wczorajszym lepszym dniu niestety nastał ten gorszy. Niby nie myślę o nim, o tym co się wydarzyło, a cały dzień mam dzisiaj jakieś dziwne uczucie. Ogromny ścisk w klatce piersiowej, jakby miało się coś wydarzyć. Nie wiem czy moja podświadomość płata mi figle? Przez ostatnie 3 tygodnie czułam złość, żal, smutek. A dzisiaj jakby tęsknota? Nie wiem co się ze mną dzieje, czy można tęsknić za takim draniem? czy to normalne w moim stadium? na etapie w którym jestem? czuję ogromną pustkę.....

Olimpia - oczywiście, że to normalnie !! (pamiętasz..?/ SCHEMATYCZNE REAKCJE) Jeszcze nie raz tak będziesz miła. Ja też tak miałam, jednak za każdym razem ( jak to kiedyś nazwałyśmy - huśtawką nastrojów), choć ten niepokój wraca co jakiś czas,  jest on mniej emocjonalny (po czasie sama dojdziesz do tego wniosku). I choć za każdym razem on męczy i równocześnie wkurza ( bo tego byś nie chciała) - rozwala dzień , jednak musisz się z tym pogodzić AMEN
Ja tez mam  nie najlepszy dzień, a właściwie noc. Wiem też dlaczego ... - jak kilka wpisów wcześniej ( po moim eksperymencie) postanowiłam usunąć resztę "przypominajek" związanych z moim ZDRAJCĄ. Zrobiłam to wczoraj i pewnie dlatego noc zawaliłam myślami, wspomnieniami ( jednak były one bardzo zimne- takie suche fakty), co nie zmienia stanu rzeczy, że nie przespałam dosłownie pół nocy. Dziś tez ciągle myśli powracają jak bumerang, ale powtarzam - są takie zimne, zero łez, zero "palpitacji serca" - po prostu myślę co chwila o tym co się stało. Mam jednka świadomości, że to kolejny etap przejściowy. U Ciebie też - jesteś zwyczajnie kilka kroków za mną, ale nie poddawaj się emocjom - ŻYCIE TOCZY SIĘ DALEJ . Pozdrawiam

206

Odp: zdradzona, zawiedziona

dziękuję Liza.
U mnie to jeszcze dość silne emocje, znowu pojawiły się łzy, aczkolwiek nie ma już szlochu.
Już nie mogę doczekać się Twojego etapu - jestem strasznie niecierpliwa tongue

Noc zawaliłaś, ale zrobiłaś potężny krok do przodu smile

207

Odp: zdradzona, zawiedziona

Wszystko to normalne! Ja już siódmy miesiąc a jak córka ostatnio coś napomniala, że była z tatą u jakiejś Pani to poczulam się kiepsko ( uczucie zazdrości?)....ale naprawdę takich dni jest mniej.
Ostatnio sobie notuje w myslach na koniec dnia, czy był to dzień radosny, czy smutny, udany czy mniej. I cały ubiegły tydzień był na plus. Oczywiście niedziela ( pewnie dlatego, że w te dni był zawsze w domu) była taka sobie. W dresach, bez makijażu, przy chipsach i piwie:) ale i nad tym popracuje:). Na wszystko potrzeba czasu. Dajmy go sobie!

208

Odp: zdradzona, zawiedziona

U mnie póki co najgorsze są weekendy. Pracuję umysłowo, więc muszę się odcinać od problemów, od myśli. Najgorsze jest to udawanie - przyklejony uśmiech, udaję że interesuje mnie to co mówią inni, a tak naprawdę nie słyszę nawet co mówią. Ale mimo wszystko w pracy się odcinam, dużo mniej myślę niż poza nią.
Wiem, że tyko czas zdziała cuda, ale czasami nie mam siły - nie mam siły podnieść się z łózka, nie chce mi się malować, ubierać, wychodzić, nikogo widzieć. Jestem teraz na etapie, że chyba najlepiej czuję się sama ze sobą. Czasami już nawet nie mam ochoty rozmawiać z nikim o tym wszystkim. Ale skoro dzisiaj jest gorzej to wierzę, że jutro będzie ten lepszy dzień smile

209

Odp: zdradzona, zawiedziona

Będzie! Ja też miałam kiepski start. Wydawało mi się, że skoro był moją jedyną miłością, razem 9lat, to pewnie długo mi nie przejdzie.
Z czasem tych myśli o nim będzie mniej!

210

Odp: zdradzona, zawiedziona

Muszę to przetrwać ! Muszę być konsekwentna, muszę myśleć racjonalnie, nie działaś pod wpływem emocji. Odcięłam się już od jego sióstr, nie dzwonię, nie pytam, nie wiem co się dzieje - tak będzie lepiej. Powolutku zaczynam plan odcięcia realizować, małymi kroczkami.

211

Odp: zdradzona, zawiedziona

Tak trzymaj zerwanie kontaktów pomaga dla mnie najgorsze były noce budził mnie potworny lęk po którym nie byłam w stanie zasnąć na szczęście to uczucie minęło. U mnie to już 6 miesięcy naprawdę jest lepiej chociaż doły jeszcze łapię i łzy też czasami popłyną. Powodzenia

212

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Trochę potrwa zanim całkowicie zerwiesz kontakt. Ja cie rozumiem, bo mi też było ciężko. Ale dojdziesz i ty do tego!
A my tu jesteśmy po to, żeby cię sprowadzić na ziemie:). Pewnie nie raz popełnisz błąd. Napiszesz, zadzwonisz, spotkasz się z nim! Ale chodzi o to, żebyś była ostrożna w tym wszystkim co robisz! No i żebyś wiedziala, że cokolwiek on robi bądź mówi to jest kit!

jestem Wam wdzięczna za Wasze opinie i sprowadzanie na ziemię. Naprawdę mi pomagacie.
Ale wierzę, że nie złamię się tym razem i nie zadzwonię do niego, ani się z nim nie spotkam. Miałam gorsze momenty, że chciałam, już miałam napisany sms albo wybrany numer, ale tego nie zrobiłam. Chyba się nauczyłam nad tym panować. Oby !!!!
Staram się być bardzo ostrożna w swoim zachowaniu, w rozmowach z nim - 5x pomyślę zanim coś zrobię albo powiem. Naprawdę mu nie wierzę, w to co robi czy mówi, bo cały czas pokazuje, że nie potrafi wziąć za to wszystko odpowiedzialności, cały czas się ukrywa i gra na zwłokę, aby się tylko nikt nie dowiedział.

Rozmawiałam z terapeutką na temat tego, że myślę czasami o możliwości powrotu do niego. Ale powiedziałam jej o swoich obawach - uważam że on się nie zmieni oraz że ja mu nie zaufam. Wtedy powiedziała mi, że miała na kanapie gorsze przypadki i ludzie naprawdę się zmieniają i potrafią zaufać, Ale do tego potrzeba oczywiście chęci z obu stron oraz terapii. Dlatego wiem, że gdybym kiedykolwiek podjęła taką decyzję to tylko pod warunkiem wspólnej terapii - mojej w sprawie zaufania, jego w sprawie zrozumienia siebie, swojego postępowania, braku dojrzałości itp. Ale to bardzo odległy temat i zgodnie z jej zaleceniami mam o tym nie myśleć i skupiać się na tym co dzisiaj/teraz. Mam walczyć z uzależnieniem od niego.


Właśnie dziewczyny. My chyba w jakiś dziwny sposób byłyśmy uzależnione. A każde wyjście z nałogu to długa droga.
Ale damy radę. Dziś jestem pozytwnie nastawiona, mimo niepogody za oknem. smile

213

Odp: zdradzona, zawiedziona
samotna2015 napisał/a:

Tak trzymaj zerwanie kontaktów pomaga dla mnie najgorsze były noce budził mnie potworny lęk po którym nie byłam w stanie zasnąć na szczęście to uczucie minęło. U mnie to już 6 miesięcy naprawdę jest lepiej chociaż doły jeszcze łapię i łzy też czasami popłyną. Powodzenia

Ja do tej pory czasem nie mogę zasnąć, ale stawiam się wtedy do pionu. Powtarzam sobie wtedy - przestał cię kochać, odszedł, to był jego wybór a Ty musisz się z tym pogodzić. Kiedyś to były tylko słowa, które tak naprawdę do mnie nie docierały. Teraz wiem, że to prawda. Tak jak piszesz, czasem łzy się pewnie pojawią. Ale mimo to damy radę. W końcu silne babeczki jesteśmy. smile

214

Odp: zdradzona, zawiedziona

Maju masz rację. Musimy sobie wmawiać pewne rzeczy, żeby do nas dotarło.  Bo my zylysmy w iluzji a rzeczywistośc jest taka, że ich już nie ma. Jesteśmy same musimy to sobie uświadomić, nawet przez przymus.
Pamietam taką scene jak on spał u mamy kolejny raz po powrocie z pracy tygodniowej i ja pytam: gdzie wrociles? Tam masz rodzinę? A on na to: wy jesteście moją rodzina! Więc ją na to: rozejrzyj się wokół, widzisz tam mnie i dziecko?!...niby takie to oczywiste, a tak ciężko nam ujrzeć realia:)
Ja dzis zaczynam pewien etap w moim życiu więc trzymajcie kciuki , żeby się powiodło:)!

215

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie,

ja dopiero teraz zaczynam etap wmawiania sobie, że on mnie nie kocha. Jeszcze do niedawna się łudziłam, że może być inaczej. Ale zaczyna do mnie docierać, że te jego kontakty do tej pory miały jakiś jego cel - chciał przyjechać, chciał pewnie wyczuć sytuację z weselem, pewnie chciałby dalej ciągnąć na 2 fronty. Zauważam, że u niego nic się nie zmieniło, on nadal nie wie czego chce, nie potrafi podjąć żadnej decyzji. Dlatego muszę w sobie zmienić myślenie i im bardziej wmawiam sobie że mnie nie kocha tym bardziej to boli - ale chyba i ten etap muszę wytrwać. Od 3 dni jest ciężko, znowu zaczęłam płakać, mam problem z zasypianiem. Mam nadzieję, że te przejściowe.

Ja dzis zaczynam pewien etap w moim życiu więc trzymajcie kciuki , żeby się powiodło:)! -  trzymam MOCNO KCIUKI !!!!

216

Odp: zdradzona, zawiedziona

witajcie - tak ostatnio zastanawiam  się nad tym ( bo zdarza mi się być takim myślicielem/analitykiem  he he he).  Po żalu - takim totalnym - czytaj płacz, niedowierzanie, ból- ból i jeszcze raz ból), dziś  jesteśmy w etapie analizy/ myślenia/ walki z sobą -samą .No i właśnie na czym ten etap polega/ co go tworzy/ z czego się składa..????????????????????? Ciekawa jestem waszych opinii.
U mnie mija jakieś  5 miesięcy ( piszę " jakieś", bo jak pisałam wcześniej - u mnie klasycznego rozstania nie było). Ja - choć dziś nie płaczę ........... no łezka malutka czasem się zakręci gdy myślę, niby funkcjonuję jak potencjalny Kowalski, czuję się właściwie prawie silna- czytaj  POGODZONA Z TYM CO SIĘ STAŁO, wiem/ no może myślę ,że wychodzę na prostą - i zważywszy na poprzednie miesiące  uważam, że zdrowieję i to tak znacznie jednak bardzo często myślę o nim- choć  tak na barrrrrrrrrrrrrrdzo chłodno, ale cholera jednak myślę. Jak myślicie - kiedy można powiedzieć .." Jestem  zdrowa"?

217

Odp: zdradzona, zawiedziona

mi ciężko powiedzieć, bo widzę u siebie dopiero jakiś 2 etap.
1-szy etap -> trwał u mnie prawie 3 tygodnie - czyli to niedowierzanie, zadawanie sobie non stop pytania dlaczego, szukanie  odpowiedzi, żal, złość, smutek, upokorzenie, poczucie przegranej, nie dopuszczałam do świadomości myśli, że to koniec. Dużo było tych emocji. Tłumaczyłam sobie jego telefony, interpretowałam po swojemu jego słowa.
2gi etap -> zaczął się chyba dopiero 2 dni temu. Raczej już nie zadaję sobie pytania dlaczego, tylko zaczyna do mnie docierać, że już nic z tego nie będzie, że on mnie nie kocha, że wybrał ją, że tęskni za nią. Czuję teraz ogromną pustkę, tęsknotę, ból jest niesamowity. Ale zaczynam trochę inaczej interpretować jego słowa, wydarzenia, jego zachowania. Przestaję go powoli sprawdzać.

Niestety nie wiem co czeka mnie dalej, bo pierwszy raz w życiu jestem w takiej sytuacji. Ale jeszcze nie pogodziłam się z tym co się stało....

218

Odp: zdradzona, zawiedziona

U mnie to 6-y miesiąc ja przez 3 miesiące żyłam ja automat mało jadłam, prawie nie spałam ciągle płakałam, i czekałam że on wróci że zmądrzeje że to nie możliwe bo skoro ja go ciągle kocham to on musi też mnie kochać. Ciągle wydawało mi się że zadzwoni do drzwi, przeprosi. Nie stało się tak. Potem zaczęłam się obwiniać że ja byłam do dupy bo jeśli by było inaczej to nie szukał by innej. Dopiero w wakacje nabrałam sił i zdałam sobie sprawę że on szukał na siłę i nic bym nie zmieniła. Ból jest dużo mniejszy ale ciągle jest. Najgorzej to to że boję się samotności

219

Odp: zdradzona, zawiedziona

Gdzies wyczytalam, że jest się zdrowym w momencie jak on jest ci obojętny. Najpierw miłość potem nienawiść a na końcu obojętność.
Ja juz jestem pogodzona z tym co się stalo. Jest mi żal tylko ostatnich lat, no i czuje złość, że dalam sobą manipulować a z drugiej strony nadal nie rozumiem wielu spraw?!?:)

220

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Gdzies wyczytalam, że jest się zdrowym w momencie jak on jest ci obojętny. Najpierw miłość potem nienawiść a na końcu obojętność.
Ja juz jestem pogodzona z tym co się stalo. Jest mi żal tylko ostatnich lat, no i czuje złość, że dalam sobą manipulować a z drugiej strony nadal nie rozumiem wielu spraw?!?:)


Ja juz zdecydowanie też się" pogodziłam z tym co się stało,".............. ale czy na pewno się pogodziłam, skoro jeszcze przeżywam pewne emocje, myślę o nim ( nie nagminnie, ale jednak myślę). Nie żałuję czasu spędzonego z nim, żałuję ,że go w ogóle spotkałam zważywszy na dzisiejsze okoliczności. Nie uwierzycie - jak bardzo ciesze się ,że jutro wracam do pracy po urlopie

221

Odp: zdradzona, zawiedziona

U mnie to wszystko wyglądało inaczej niż u was. To były dwa lata takiej gry. Rozstania, powroty, kto więcej zniesie, kto ustąpi. Ostatni rok niby razem, niby chcieliśmy ratować to małżeństwo a w rzeczywistości to było dobijanie a nie ratowanie. Dużo złego się w tym czasie wydarzyło i ja jestem pewna, że bym do tego nie wróciła. Przykro mi tylko, że tak się to potoczyło. No i czasem są jeszcze takie sytuację, że serce boli np dziś córeczka narysowała rodzinę: Mama, tata, ona i brat ( wymarzony przez nią, może kiedyś się jej spełni;)

222

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

. Nie żałuję czasu spędzonego z nim, żałuję ,że go w ogóle spotkałam zważywszy na dzisiejsze okoliczności.

Liza, dokładnie o tym samym myślę od dłuższego czasu. Żałuję że go poznałam, że się w nim zakochałam, że stanął na mojej drodze. Po co? Tylko po to żeby dać mi kilka lat szczęścia, a później w tak chamski sposób je odebrać? Żeby doprowadzić mnie do rozpaczy? zniszczenia? upokorzenia? Nie rozumiem ludzkich (czyt. męskich) zachowań....

223

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ja też  żałuję że los nas połączył. 18 Lat temu na 3 miesiące przed ślubem ja chciałam zerwać z nim  po sprzeczce jednak mój mąż ukląkł przepraszał a nawet powiedział że tak bardzo mnie kocha i jeśli ja za niego nie wyjdę to on nie ma po co żyć może rzucić się pod tramwaj. To jest ta miłość????????????????????????????? gzie ona teraz jest zwiała razem z nim do kochanki. Ukrywa się przed córkami udaje że znikł

224

Odp: zdradzona, zawiedziona
samotna2015 napisał/a:

Ja też  żałuję że los nas połączył. 18 Lat temu na 3 miesiące przed ślubem ja chciałam zerwać z nim  po sprzeczce

czyżby to była wtedy intuicja? czerwone światło? - już sama nie wiem, ja też miałam taki sygnał przed związaniem się z nim, miałam obawy, zastanawiałam się, ale niestety w to wlazłam....NIESTETY....

225

Odp: zdradzona, zawiedziona

Samotna to już jest zero totalne skoro własne dzieci porzucił. Ach gdzie ci mężczyźni?!

226

Odp: zdradzona, zawiedziona

Skoro mowicie o intuicji, coś w tym musi być. Bo mi na początku znajomości mąż nie przypadł do gustu. Gadał tylko o swojej rodzinie ( hehe.. egoista i maminsynek). Chciałam zerwać znajomość ale sąsiadka mnie namówiła, żebym jeszcze poczekala.

227

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie znowu - sory, że Wam tak mieszam- przepraszam ,bo myślałam, że jestem tym  " pewnym koniem" w naszej dyskusji. Jak pewnie doczytałyście wcześniej - z biegiem czasu po rozstaniu, podobnie jak każda z nas przeszłam wiele tzw. wahnięć emocjonalnych, przytłaczających i dołujących natrętnych myśli i wspomnień itd.................. (co Wam będę tłumaczyć co się z nami dzieje w tym tzw między czasie ), STANDARD!!, jednak  uwierzcie- !! myślałam, że tylko postawię tzw kropkę nad "i" nad minionym czasem, a tu nagle................nie śpię 3 noc, jestem rozwalona na maksa............. Boże ......... skąd to się wzięło....??? Byłam tak pewna siebie, że nawet chciałam sie wkręcić delikatnie w relację ( pewien gość czeka/podmawia się.....)- byłam pewna, że jestem gotowa................ a tu nagle załamka....chyba cofam sie kilka kroków w tył i to nie wiem dlaczego/ nic sie nie wydarzyło.................  wiecie, że chciałam nawet w porywach mojej słabości zadzwonić do mojego zdrajcy..- całe szczęście, że kilka dni temu usunęłam wszelkie możliwości kontaktu - normalnie nie wierzę, że to się dzieje- cholera płaczę znowu jak ok 2 miesiące temu - NIE CHCĘ TEGO !!!!

228 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-08-27 13:57:55)

Odp: zdradzona, zawiedziona

To normalne. Ja też mam czasem takie dni, że wszystko jest ok a nadchodzi moment i włącza się smutek. Pewnie tak to jest na tym etapie. Też czasem mam chęć ( zwłaszcza po alkoholu) zadzwonić i powiedzieć co o nim myślę ale jak narazie udaje mi się tego nie robić. Co by to dało? Miał by dupek satysfakcję, że cierpię, ze myslę o nim.
Czasem też zdarzają mi się takie ciągi 3-4 dniowe gorszego nastroju. Wcześniej to Boziu nie podchodz;) teraz już lepiej, tylko uniosę głos albo odburknę. Na wszystko potrzebujemy czasu.
A propo relacji: też się chciałam wkręcić w taką koleżeńską ale nic z tego. Po każdym spotkaniu jestem przybita. Facet mi nie pasuje ale z drugiej strony to tylko spotkania na piwo z mojej strony sprawa jasno okreslona. Nie wiem!? Nawet takie luźne spotkanie z facetem mnie złości na tą chwilę.

229

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dziewczyny nie sposób się całkowicie odciąć. Wszyscy powtarzają - jesteście silne i dacie radę. :-) Pewnie, że tak ale to nie znaczy, że czasem nie dopadnie nas słabość i łzy. Nie jesteśmy cyborgami. A to, że czujemy znaczy że bardzo kochałyśmy. Wiecie ja doszłam, że do wniosku że mimo tego wszystkiego co mnie spotkało i co przeszłam nie żałuję,  że kochałam i byłam kochana ( kiedyś oczywiście).  Nie wiadomo co przyniesie nam kolejny dzień ale - ważne są tylko te chwile,  których jeszcze nie znamy....  :-)

230

Odp: zdradzona, zawiedziona

Też tak myślę. Gdyby nie on dziś nie mialabym mojego skarba:). Musimy wierzyć, że jeszcze spotkamy tego, który jest nam przeznaczony.

231

Odp: zdradzona, zawiedziona

Przeczytałam Wasze ostatnie wpisy i pierwsze co mi przyszło na myśl to ta cholerna niesprawiedliwość - to my zostałyśmy porzucone, oszukane, zdradzone. To my teraz cierpimy, przechodzimy kolejne etapy, walczymy o siebie o każdy dzień. Płaczemy, łapiemy doły, myślimy, złościmy itd... tych emocji i uczuć jest mnóstwo.....
A oni? - mają to gdzieś, nie przejmują się nami, nawet nie próbują zrozumieć jaką krzywdę nam zrobili, a przecież tak bardzo niby kochali !!!! Żyją jakby nigdy, pewnie ze swoimi kochanicami. Szlag mnie trafia jak o tym myślę. Zastanawiam się cały czas dlaczego mnie to spotkało, przecież jestem dobrym człowiekiem ! Nie miałam żadnego wyboru, to on postawił mnie przed faktem dokonanym, to on sprawił, że czuję się jakbym umarła. Robię wszystko mechanicznie bo muszę - muszę chodzić do pracy, muszę jeść, muszę pić, muszę jakoś żyć. Tylko że to życie wygląda teraz jakbym była w jakimś piekle.

Od kilku dni czuję się gorzej, włączyła mi się straszna tęsknota i smutek. Unikam ludzi, drażnią mnie wszyscy, nie chcę z nikim rozmawiać, znowu zaczęłam wyć. Dociera do mnie, że on mnie nie kocha i to tak okropnie boli....Jutro minie 4 tygodnie, a mam wrażenie że to ledwie kilka dni minęło...

Ale wiem, że nie możemy się poddawać, boli trudno, jest płacz trudno, jeśli nie jutro to za kilka dni będzie lepiej. To trzeba przetrwać mimo iż sama momentami już nie mam siły aby walczyć, chciałabym się poddać, tylko co wtedy? Depresja? Skończenie ze sobą? - NIE, ten baran na to nie zasługuje !!!!

232

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

Przeczytałam Wasze ostatnie wpisy i pierwsze co mi przyszło na myśl to ta cholerna niesprawiedliwość - to my zostałyśmy porzucone, oszukane, zdradzone. To my teraz cierpimy, przechodzimy kolejne etapy, walczymy o siebie o każdy dzień. Płaczemy, łapiemy doły, myślimy, złościmy itd... tych emocji i uczuć jest mnóstwo.....
A oni? - mają to gdzieś, nie przejmują się nami, nawet nie próbują zrozumieć jaką krzywdę nam zrobili, a przecież tak bardzo niby kochali !!!! Żyją jakby nigdy, pewnie ze swoimi kochanicami. Szlag mnie trafia jak o tym myślę. Zastanawiam się cały czas dlaczego mnie to spotkało, przecież jestem dobrym człowiekiem ! Nie miałam żadnego wyboru, to on postawił mnie przed faktem dokonanym, to on sprawił, że czuję się jakbym umarła. Robię wszystko mechanicznie bo muszę - muszę chodzić do pracy, muszę jeść, muszę pić, muszę jakoś żyć. Tylko że to życie wygląda teraz jakbym była w jakimś piekle.

Od kilku dni czuję się gorzej, włączyła mi się straszna tęsknota i smutek. Unikam ludzi, drażnią mnie wszyscy, nie chcę z nikim rozmawiać, znowu zaczęłam wyć. Dociera do mnie, że on mnie nie kocha i to tak okropnie boli....Jutro minie 4 tygodnie, a mam wrażenie że to ledwie kilka dni minęło...

Ale wiem, że nie możemy się poddawać, boli trudno, jest płacz trudno, jeśli nie jutro to za kilka dni będzie lepiej. To trzeba przetrwać mimo iż sama momentami już nie mam siły aby walczyć, chciałabym się poddać, tylko co wtedy? Depresja? Skończenie ze sobą? - NIE, ten baran na to nie zasługuje !!!!

Olimpia to jest niesprawiedliwe. Ale czy możemy coś na to poradzić? Kochałyśmy, walczyłyśmy, przegrałyśmy.... Oni pokochali inne... Nic nie możemy zrobić. Możemy nauczyć się żyć bez nich. Na początku jest ciężko, cholernie ciężko.... Mimo całego bólu, który mi sprawił były i tak czułam, że jakaś cząstka mnie umarła... Staraj się nie myśleć, analizować i pytać dlaczego. Po prostu i aż przestali nas kochać. Kiedyś to będą tylko wspomnienia, bez emocji mam nadzieję. Teraz jeszcze możemy pozwolić sobie na łzy jeśli to nam pomaga. Trzeba wypłakać wszystko aby ból się zmniejszał. Wiele osób tu mądrze napisało, że to jest jak żałoba, przez którą musimy przejść. Czas i jeszcze raz czas jest potrzebny aby się z tymi uczuciami uporać.

233

Odp: zdradzona, zawiedziona

wiem Maju, że masz rację, że to trzeba po prostu przeboleć, przejść przez to. Ale czasami jest tak ciężko, że nie daję rady. Dzisiaj mam okropny dzień, milion myśli, milion emocji i ta cholerna tęsknota, tęsknota za draniem, który mnie tak bardzo skrzywdził. To jest chore !!! Jak ja bym chciała wymazać go z pamięci sad

234

Odp: zdradzona, zawiedziona

I

Olimpia234 napisał/a:

wiem Maju, że masz rację, że to trzeba po prostu przeboleć, przejść przez to. Ale czasami jest tak ciężko, że nie daję rady. Dzisiaj mam okropny dzień, milion myśli, milion emocji i ta cholerna tęsknota, tęsknota za draniem, który mnie tak bardzo skrzywdził. To jest chore !!! Jak ja bym chciała wymazać go z pamięci sad

Nie wiem czy to Cię pocieszy ale pewnie jeszcze nie jeden gorszy dzień przed Tobą. Ja jestem pół roku po rozwodzie a i tak miewam gorsze dni. Tęsknota jest normalna. Przynajmniej dla mnie. Sama ją odczuwam. Myślę, że tak jak napisałaś  - najgorsza do przetrawienia jest świadomość, że my cierpimy, płaczemy, tęsknimy mimo wszystko a oni o nas nie myślą, nie tęsknią.... Czasu cofnąć się nie da. Niektórzy mówią, że najlepszym lekarstwem jest nowa miłość. Ale ja nie wyobrażam sobie innego faceta u mego boku mimo całej podłości że strony byłego.... Po prostu nie przestałam go kochać. Mimo, że są momenty gdy nienawidzę go za to co mi zrobił. Ale każdy dzień mi pokazuje, że żyje bez niego i daje rade. Raz gorzej, raz lepiej ale żyje. Damy radę. Może za następnym zakrętem naszego życia czeka ktoś dzięki komu zaznamy szczęścia... :-)

235

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ja też sobie nie wyobrażam z kimś się nowym wiązać, nie będzie to możliwe dopóki całkowicie się z niego nie wyleczę (póki co mam obrzydzenie do facetów).
Chociaż teraz myślę, że nigdy to nie nastąpi, że nigdy nie przestanę go kochać. Kocham go i nienawidzę jednocześnie. Czy jest w ogóle możliwe, że to uczucie kiedyś minie? Targają mną dzisiaj przeróżne emocje. Pewnie brak kontaktu też ma na to wpływ, bo jednak wcześniej dzwonił raz na jakiś, a teraz cisza. Ale wiem, że to dla mnie lepsze rozwiązanie, bo teraz to przetrwam a później pewnie będzie łatwiej.

236

Odp: zdradzona, zawiedziona

u mnie kolejny- nie najlepszy dzień . Praca, zajęcia i jakoś ten dzionek przeleciał. Jednak boję się nocy - 4 noc nieprzespana ?? Chyba dziś łyknę tabletę, by wypocząć i wyspać się. Mnie chyba jakaś schiza ogarnęła, bo nawet jadąc dziś samochodem i widząc markę auta , którą on jeździ czułam niesmak.
Oj, tak tak wpadłyśmy jak śliwka w kompot- musimy się wygramolić z tego bagna emocjonalnego i z pewnością się to stanie, ale ile jeszcze przed nami i jakie wątpliwe atrakcje nas czekają- tego chyba ten najwyższy nawet nie wie. Wczoraj zastanawiałam się, jak bym się zachowała, gdybym go spotkała.. chyba byłabym tzw zimna ( znajomi mówią, że umiem chować emocje), ale co potem......??
Przed nami weekend- o zgrozo !!! powiem wam- mam świetnych, wręcz kochanych znajomych- nie pozwalają się mi nudzić w weekendy. Tak więc póki jest pogoda- jest OK.
Co do innych Panów- oczywiście relacje damsko-męskie nie wchodzą w rachubę w moim ( i pewnie Waszym też ) przypadku. Chciałam wyjść na klasyczną kawkę, czy piwko................. ale nie, jednak nie - to nie czas jeszcze na przyklejanie plasterka na ranę w sercu- nie ma sensu
Pozdrawiam Was wszystkie, spokojnej nocy i zdecydowanie lepszych dni. A GAMONIE- niech doświadczą kiedyś tego, co my dziś- zobaczą jak to jest " fajnie"

237

Odp: zdradzona, zawiedziona

to skoro wszystkie mamy gorsze dni to może to jakaś zła faza księżyca, niskie ciśnienie? big_smile tłumaczę już sobie głupotkami.
A tak poważnie to chyba faktycznie normalne, że przychodzą i te gorsze dni. Miałam nadzieję, że z dnia na dzień czy tygodnia na tydzień będzie lepiej. Ale widocznie i takie stany muszą się pojawiać. Też już zaczynam myśleć o weekendzie, ale póki co sobotę mam całą zaplanowaną poza domem, więc zleci. Na niedzielę coś może wymyślę smile
Ja jestem w troszkę lepszej sytuacji, bo go nie spotkam - więc o to nie muszę się martwić.
Odzywa się we mnie złośnica, ale życzę tym wszystkim zdradzającym i okłamującym Panom karmy powrotnej. My już będziemy szczęśliwe, a oni będą cierpieć (samotni, nieszczęśliwi, porzuceni, oszukani) - ahhh idealny obrazek przyszłości wink

238

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

to skoro wszystkie mamy gorsze dni to może to jakaś zła faza księżyca, niskie ciśnienie? big_smile tłumaczę już sobie głupotkami.
A tak poważnie to chyba faktycznie normalne, że przychodzą i te gorsze dni. Miałam nadzieję, że z dnia na dzień czy tygodnia na tydzień będzie lepiej. Ale widocznie i takie stany muszą się pojawiać. Też już zaczynam myśleć o weekendzie, ale póki co sobotę mam całą zaplanowaną poza domem, więc zleci. Na niedzielę coś może wymyślę smile
Ja jestem w troszkę lepszej sytuacji, bo go nie spotkam - więc o to nie muszę się martwić.
Odzywa się we mnie złośnica, ale życzę tym wszystkim zdradzającym i okłamującym Panom karmy powrotnej. My już będziemy szczęśliwe, a oni będą cierpieć (samotni, nieszczęśliwi, porzuceni, oszukani) - ahhh idealny obrazek przyszłości wink


OLIMPIA - OBYŚ BYŁA CZAROWNICĄ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I MIAŁA RACJĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - jak to się spełni będę z Tobą chełpić się radością, ba NAWET PRZESKOCZE PRZEZ OGNISKO I POCAŁUJĘ CZARNEGO KRUKA. chyba kupie laleczkę Wo-Do

239

Odp: zdradzona, zawiedziona

Chyba każda z nas by tego chciała:)

240

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Chyba każda z nas by tego chciała:)

BRAVO !!!!

241 Ostatnio edytowany przez Maja1977 (2015-08-28 12:31:49)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dziewczyny ja mam gorsze momenty przed okresem. Także wtedy jest dół.
Może urządzimy internetowy sabat czarownic i pomruczymy pod nosem cosik.. >:)
No chyba, że okaże się że mieszkamy blisko siebie...  :-D
Liza jak nocka, przespana?

242

Odp: zdradzona, zawiedziona

Maja ja też wtedy i jeszcze po piciu. Mam kaca mam dola:(
Sabat czarownic to akurat u mnie:) ja ze świętokrzyskiego

243

Odp: zdradzona, zawiedziona
Maja1977 napisał/a:

Dziewczyny ja mam gorsze momenty przed okresem. Także wtedy jest dół.
Może urządzimy internetowy sabat czarownic i pomruczymy pod nosem cosik.. >:)
No chyba, że okaże się że mieszkamy blisko siebie...  :-D
Liza jak nocka, przespana?

Maja - o cholera, ja też jestem przed .........może coś w tym jest...??
SABAT - już zbieram na karnet - taki wiesz- całoroczny,ale proponujesz tylko mruczenie..??? to powyć do księżyca trzeba !!
A jak nocka ? -REWALACJA- łyknęłam tabletę i spałam jak dzidziuś

244

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Maja ja też wtedy i jeszcze po piciu. Mam kaca mam dola:(
Sabat czarownic to akurat u mnie:) ja ze świętokrzyskiego

he he he - Ty- świętokrzyskie, Ja- wielkopolska, Olimpia- pewnie- małopolska, a Maja -strzelam pomorze - czyli cała Polska nasza - i kto nam tu podskoczy??. To gdzie SABAT..?? he he

245

Odp: zdradzona, zawiedziona

Ja też chętnie  dołączę do tego sabatu. Jestem z małopolskiego ale od września znów na rok szkolny przenoszę się w świętokrzyskie. Sabat to najlepiej w Kielcach a więc?????????????????????????????????????????????? NA miotły i mopy dziewczyny i do Kielc

246

Odp: zdradzona, zawiedziona

ja podlasie smile
z tym okresem to też może być trafione smile pewnie hormony wariują, uczucia się wzmacniają, a że mamy gorszy czas to niestety te negatywne emocje pewnie biorą górę sad

SABAT CZAROWNIC - podoba mi się smile I mam nadzieję, że moje zaklęcia zadziałają tongue
Możemy mruczeć, czarować, wyć do księżyca, wszystko co nam przyjdzie na myśl smile

247

Odp: zdradzona, zawiedziona
samotna2015 napisał/a:

NA miotły i mopy dziewczyny i do Kielc

mam rodzinkę niedaleko Kielc, więc miotłę czas odpalać tongue

248

Odp: zdradzona, zawiedziona

oj SAMOTNA ...........?? chyba fantazja Cię poniosła z tym mopem.........Mop - to pospulstwo .a MY - to elita wszelkiego złego, czyli MIOTŁY W DŁOŃ - !! he he

249

Odp: zdradzona, zawiedziona

proponuję OLIMPIĘ - zwolnić z wpisowego - przecież to nasz szef -ZAŁOŻYCIEL WĄTKU

250

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

proponuję OLIMPIĘ - zwolnić z wpisowego - przecież to nasz szef -ZAŁOŻYCIEL WĄTKU

wszystkie jedziemy na tym samym wózku.... wróććććć....na tej samej miotle, więc wszystko po równo wink wpisowe i ode mnie musi być smile

251

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:

proponuję OLIMPIĘ - zwolnić z wpisowego - przecież to nasz szef -ZAŁOŻYCIEL WĄTKU

wszystkie jedziemy na tym samym wózku.... wróććććć....na tej samej miotle, więc wszystko po równo wink wpisowe i ode mnie musi być smile



no daj spokój - wpisowe wpisowym - ale RANGA.................. nie rezygnuj ............. SZEFOWA WSZYSTKICH MIOTEŁ - to jest coś - zastanów się GŁUPIA

252

Odp: zdradzona, zawiedziona

hahahah Szefowa mioteł tongue

takim szefem jeszcze nie byłam wink

253

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

hahahah Szefowa mioteł tongue

takim szefem jeszcze nie byłam wink

no i zobacz... na tzw spontanie znalazłam pozytyw tego złego.... korzystaj póki czas... he he

254

Odp: zdradzona, zawiedziona

a tak zmieniając temat SZEFOWO - pewien pan prosi o kawkę ( celowo pan napisałam z małej litery , bo to men- czyli na dziś - nie zasługuje na dużą literę - he he) iść?- nie iść? - jakie jest Twoje ( i być może wasze- DIABLICE  zdanie?) oczywiście żadne love -  takie tzw zabicie czasu ........??

255

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

a tak zmieniając temat SZEFOWO - pewien pan prosi o kawkę ( celowo pan napisałam z małej litery , bo to men- czyli na dziś - nie zasługuje na dużą literę - he he) iść?- nie iść? - jakie jest Twoje ( i być może wasze- DIABLICE  zdanie?) oczywiście żadne love -  takie tzw zabicie czasu ........??

iść -> kawka to nic złego, zabicie czasu, odciągnięcie myśli, rozmowa na inne tematy niż ex. Dla mnie same plusy. A poza tym jak nie będziesz się dobrze czuła w towarzystwie tego pana to zawsze możesz się ulotnić smile Miotełka i poszłaaa... tongue

256

Odp: zdradzona, zawiedziona

a ja idę z koleżankami na piwko, co prawda nie mam za bardzo ochoty, ale spróbuję smile może nie będzie tak źle, najwyżej też szybciutko się ulotnię.

257

Odp: zdradzona, zawiedziona

czyli jak mówisz............ gdyby co - MIOTEŁKĘ W BAGAŻNIKU DOBRZE ZAWSZE MIEĆ - he he

258

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza2014 na dobrą kawę można zawsze iść a po za ty podbudujesz swoje skrzywdzone ego. Idź i baw się dobrze zapomnij na chwilę o kłopotach

259

Odp: zdradzona, zawiedziona
samotna2015 napisał/a:

Liza2014 na dobrą kawę można zawsze iść a po za ty podbudujesz swoje skrzywdzone ego. Idź i baw się dobrze zapomnij na chwilę o kłopotach



no wiesz- taki przyświeca mi cel, ale obawiam się, że dziś z moim obciążeniem będę się męczyć.... ale co tam zobaczę na razie zbywam temat - oczywiście  jakby co -dowiecie sie pierwsze . Szczerze mówiąc sama jestem ciekawa reakcji mojej

260

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dzień dobry Sabaciku smile

Wczoraj minęło 4 tygodnie, ostatnie dni były ciężkie. Wyłam, dociera do mnie, że mnie nie kocha ! Tydzień bez kontaktu zrobił swoje. Nadzieja niestety jeszcze nie umarła, ale próbuję się jej wyzbyć, bo musiałby zdarzyć się cud. Już wiem, że nigdy nie zadzwoni, nigdy się z nim nie zobaczę - być może nigdy nie przestanę go kochać, ale wiem że to uczucie schowam gdzieś głęboko, ukryję je w sobie. Nie mogę i nie chcę go kochać. Jest mi smutno i jednocześnie jest wściekła na niego. Tęsknię za nim, ale nienawidzę też za to co mi zrobił, że tak mnie potraktował - takie myśli ogarnęły mnie z samego rana.

A teraz czas na wycieczkę, cały dzień poza domem, wyłączenie myślenia (mam nadzieję) - jakoś ten weekend zleci smile

Miłego dnia

Posty [ 196 do 260 z 2 661 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026