netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy mężczyźni wolą zołzy ?

91 odpowiedzi8 726 wyświetleńzałożony przez naiwna ja, 21.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy mężczyźni wolą zołzy ?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 92 z 92 ]

66

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
naiwna ja napisał/a:

Chyba tak.Kobiety, które kochają za bardzo, jak to się mówi,takie, które potrafią poświęcić swoje ambicje, cele w imię miłości i szczęścia ,takie, które zabiegają o stworzenie dobrego, ciepłego domu, stworzenie rodziny,która będzie rodziną prawdziwą, wspierającą się i kochającą. Takie, które troszczą się o faceta, o dzieci ( w małżeństwie ), nie stawiają na pierwszym miejscu swoich potrzeb, tylko rodziny. Wszystkie są uważane za głupie, lekceważone przez facetów, olewane totalnie.Krytykowane również przez kobiety, które dbają przede wszystkim o siebie i swoją wygodę.
Ciekawa jestem jakie jest wasze zdanie, panów przede wszystkim. Mnie wprawdzie to już nie martwi, bo nie zamierzam się już wiązać z nikim, ale na forum odzywa się sporo takich kobiet, które chciały być westalkami domowego ogniska, a zostały ofiarami swojego pana.Może komuś się przyda.

Może chodzi też o męską potrzebę zdobywania, taka zołza- cokolwiek to znaczy, wymaga wysiłku, dostarcza tych emocji których w tym "domeczku" nie ma.
Często jest tez i tak , że gdy zołza już upolowana, to następuje zdziwienie, że ona nie tworzy tego domowego ogniska, że leń, że fleja...
A ta 'domowa" chodzi wtedy na terapię, bo sie dowiedziała, że kocha za bardzo;-)))

Po prostu ciężko trafić na właściwego człowieka.Często ci którzy są w związkach z tzw zołzami z zazdrościa spoglądają na ciepłe domowe ogniska i tez by tak chcieli.

67

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
Realista napisał/a:
naiwna ja napisał/a:

Chyba tak.Kobiety, które kochają za bardzo, jak to się mówi,takie, które potrafią poświęcić swoje ambicje, cele w imię miłości i szczęścia ,takie, które zabiegają o stworzenie dobrego, ciepłego domu, stworzenie rodziny,która będzie rodziną prawdziwą, wspierającą się i kochającą. Takie, które troszczą się o faceta, o dzieci ( w małżeństwie ), nie stawiają na pierwszym miejscu swoich potrzeb, tylko rodziny. Wszystkie są uważane za głupie, lekceważone przez facetów, olewane totalnie.Krytykowane również przez kobiety, które dbają przede wszystkim o siebie i swoją wygodę.
Ciekawa jestem jakie jest wasze zdanie, panów przede wszystkim. Mnie wprawdzie to już nie martwi, bo nie zamierzam się już wiązać z nikim, ale na forum odzywa się sporo takich kobiet, które chciały być westalkami domowego ogniska, a zostały ofiarami swojego pana.Może komuś się przyda.

Nawet nie wiesz jakbym chciał taką kobietę... a szczególnie taką, która nie goni bezmyślnie za robieniem studiów, kariery czy też tylko jej potrzeby się bardziej liczą i zawsze tak będzie.

Realista, nie żartujesz? smile Dla mnie jesteś przykładem prawdziwego mężczyzny, jeśli naprawdę tak myślisz.:)
Uważam, że z zołzą łączą się faceci niedojrzali emocjonalnie, wieczni chłopcy, którym trzeba imponować niestałością,dziwnie pojętą atrakcyjnością itp. Jest czas na to, ale jeśli założymy rodzinę, to chyba zaczynają się inne priorytety i budujemy nieco inne wartości.Żeby coś było stałe, np. taki dom do którego chce się wracać po ciężkim dniu, w którym jest możliwość odpoczynku i przyjacielskiej bliskości, to chyba zołza troszkę nie pasuje do tej sielanki. A może zołzowatość to bardziej wynik lęku, że jeśli nie będę zbyt niezależna, przebojowa to nie dam sobie rady z życiem i ludźmi. Co jest większą siłą kobiety?

68

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
naiwna ja napisał/a:

Uważam, że z zołzą łączą się faceci niedojrzali emocjonalnie, wieczni chłopcy, którym trzeba imponować niestałością,dziwnie pojętą atrakcyjnością itp. Jest czas na to, ale jeśli założymy rodzinę, to chyba zaczynają się inne priorytety i budujemy nieco inne wartości.Żeby coś było stałe, np. taki dom do którego chce się wracać po ciężkim dniu, w którym jest możliwość odpoczynku i przyjacielskiej bliskości, to chyba zołza troszkę nie pasuje do tej sielanki. A może zołzowatość to bardziej wynik lęku, że jeśli nie będę zbyt niezależna, przebojowa to nie dam sobie rady z życiem i ludźmi. Co jest większą siłą kobiety?

Nic bardziej mylnego wink Kobiety o typie ksiązkowej "zołzy" właśnie są bardzo dojrzałe wink i potrzebują dojrzałego partnera

69

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?

Naiwna, masz jakieś wypaczone pojęcie domowego ogniska, a kobiety dzielisz wyłącznie na dwie skrajności. Albo kobieta jest cichą, pokorna służką, której całym i powietrzem do oddychania jest facet, albo jest wiedźmą niezdolną do uczuć. A to jest bzdura! Kobiety, które nie są uczepione faceta jak rzep również umieją stworzyć ciepły dom! Różnica jest taka, że niezależna kobieta ma, oprócz tego domu, swoje życie, swoich znajomych, swoje pasje, których nie musi dzielić z partnerem. Taka kobieta dba RÓWNIEŻ o swoje potrzeby i samopoczucie, nie tylko o samopoczucie partnera.

W przyrodzie występuje pewnego rodzaju równowaga, czyli w pary dobierają się osoby wzajemnie uzupełniające. Jeśli kobieta ma potrzebę poświęcania się, wyłączności na troskę o domowe ognisko to niemal na pewno zwiąże się z facetem, który będzie lubił wykorzystywać czyjeś poświęcenie. I sam nie będzie lubił się poświęcać. Mężczyzna, który chce być równorzędnym partnerem nie zwiąże się z taką kobietą. Bo on nie chce służącej, potrzebuje czegoś więcej niż życia skupionego na drugiej połówce. Taki mężczyzna zwiąże się z kobietą, która pozwoli mu oddychać, ale pozwoli mu tez dawać. W związku nie ma miejsca na poświęcanie - jest miejsce na dawanie i branie. Kobiety, które romantycznie chcą się nazywać "westfalkami domowego ogniska" nie umieją przyjmować. Cóż więc dziwnego jest w tym, że są obiektem zainteresowania facetów, którzy nie umieją dawać?

70

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
vinnga napisał/a:

Naiwna, masz jakieś wypaczone pojęcie domowego ogniska, a kobiety dzielisz wyłącznie na dwie skrajności. Albo kobieta jest cichą, pokorna służką, której całym i powietrzem do oddychania jest facet, albo jest wiedźmą niezdolną do uczuć. A to jest bzdura! Kobiety, które nie są uczepione faceta jak rzep również umieją stworzyć ciepły dom! Różnica jest taka, że niezależna kobieta ma, oprócz tego domu, swoje życie, swoich znajomych, swoje pasje, których nie musi dzielić z partnerem. Taka kobieta dba RÓWNIEŻ o swoje potrzeby i samopoczucie, nie tylko o samopoczucie partnera.

Oooootóż to. I nie mają potem pomysłów z kosmosu, bo wiedzą na czym polega życie. Bo jak czasem walnie pomysłem jedna z drugą, która tylko siedzi w domu i dba o "dom, męża i dzieci" to mi się autentycznie skarpety filcują. Totalny brak znajomości realiów dzisiejszego życia.
Ja i moja żona mamy całkiem INNE hobby i zainteresowania i realizujemy je osobno, co w niczym nam nie przeszkadza. Ona zna tylko kilku moich znajomych, a ja kilku jej i szczerze mówiąc, nie mam wielkiej potrzeby poznawać reszty;)

71

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?

Mężczyźni zołzy szanują. I nie chodzi o zołzę w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie złośnica, nie cholera, nie flądra, małpa czy żmija. Po prostu dla mężczyzny nie można być za dobrą jednocześnie go kochając. Bycie zołzą w związku kojarzy mi się z mocnym zaznaczniem własnego JA w tym związku jednocześnie nie zapominając, że gra sie w jednej drużynie pt. MY.

72

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
Olinka napisał/a:

Krejzolko82, ZrezygnowanaSky, proszę, abyście nie pisały postów jeden pod drugim - jest to sprzeczne z Regulaminem Forum. Chcąc coś dopisać do posta, należy użyć funkcji "edytuj".
Prośba oczywiście dotyczy wszystkich uczestników dyskusji wink.
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka

Bardzo przepraszam:)
Już będę stosować się do regulaminu:)

73

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?

Kiedyś byłam właśnie taką dziewczyną, która wszystko zrobi dla faceta. Miałam nawet objawy borderline przez bardzo długi czas, jednak on zanika i przekształcił się w element osobowości objawiający się mniej więcej raz na miesiąc - więc da radę z tym żyć. Chociaż przyznam, że w związkach było ciężko. Traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa, dobieranie sobie partnerów niedojrzałych, którymi trzeba się zaopiekować bo "dadzą mi miłość za poświęcenie i wdzięczność". Złe pojęcie związku i nakręcanie poprzez swoją wrażliwość, zaburzeń osobowości.

Wiem jedno: dopóki nie kochałam, dopóki nie powiedziałam "kocham", dopóki byłam trochę na dystans - facet za mną szalał. Jak powiedziałam to "magiczne słowo", facet nagle zaczął się wycofywać. Mam też swoje na sumieniu, ale mimo wszystko w dwóch przypadkach, które miałam trafiłam BEZNADZIEJNIE. Obaj byli bardzo podobni do siebie, z tego też wniosek że po prostu źle wybrałam.

Kto lubi zołzy? Z pewnością typ Piotrusia Pana. Z czego wynika ten seks z border? Mogę powiedzieć od siebie, że ja przeżywam seks całą sobą, angażuję się w to w 100%, stąd takie doznania, a nie inne. Nigdy mnie głowa nie bolała, wręcz przeciwnie - to mężczyzna już "nie wyrabiał". Dwa razy trafiłam również na "prawiczka", zatem po doświadczeniach z borderem, myśleli że oni są tacy super ekstra w łóżku i chcą spróbować jak to jest z inną, skoro mają taki seks ze mną. Ściany się trzęsą, meble się trzęsą, no cóż, myśleli że to ich zasługa. big_smile W zasadzie, to każdy z moich byłych chciał wrócić (nawet Ci z którymi nie spałam), albo odnowić kontakt, więc rzeczywiście możliwe że osobowość border jakoś przyciąga. Nigdy o tym nie myślałam, że to może być przyczyną, jednak na forach czytałam że rzeczywiście, mimo że border jest nie do wytrzymania, to przyciąga. No ale w 90% przyciąga niedojrzałych dzieciaków.

W przeciwieństwie do większości borderów, jestem świadoma wielu spraw i po tych toksycznych związkach nie angażuję się w żadne relacje. Mam tendencje do szybkich, burzliwych związków - ostatnio miałam okazję wejść w takowy, ale na szczęście zburzyłam to, zanim zaczęło się na poważnie. Czekam i szukam "tego jedynego", nie w głowie mi romanse, chcę dojrzeć do związku, nie czuję się gotowa.

Z drugiej strony, bardzo często spotykam się z tekstem: "teraz buduję nowy związek". Znam wiele dziewczyn, które wchodzą w związki z byle kim, albo po prostu ze strachu przed samotnością. Po prostu mi ręce opadają na to, jak widzę że ludzie wiążą się ze sobą, bo tak wypada. To chore. Nigdy tego nie zrozumiem.

Czy mężczyźni wolą zołzy. Zołza tutaj jest złą definicją. W związku, tak jak pisano powyżej, nie należy się poświęcać. Trzeba zachować dystans. Zasada gonienia króliczka jest złotą zasadą, której należy się trzymać. Niestety... relacje damsko-męskie to gra. Może jakieś 5% par, to pary oparte na całkowitym zaufaniu, przyjaźni, w których nie trzeba bawić się w gierki. Jednak cała reszta, to jedna prosta zasada: nie dać się zdobyć, mieć swój świat. Ale nie dlatego, żeby nas goniono, tylko dlatego że jeśli zostaniemy sami, żebyśmy mieli do czego wrócić.

Bezgranicznie można (trzeba) kochać swoje dzieci. Nikogo więcej. Poświęcać można się Bogu, ideom, swoim pasjom. Kiedyś kobiety prały, sprzątały, bo nie miały pracy, siedziały w domu i ten element pozostał. Ale teraz, gdy kobiety pracują tak samo jak mężczyźni, w podobnym wymiarze godzin, to dla mnie nie zrozumiałe.

74 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-04-22 11:14:53)

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
oldorando napisał/a:

To logiczne jest- jak sie zastanowic...

Jesli facet jest opiekunczy, stabilny, poukladany, chce czuc sie potrzebny..
Trafia na mnie- i mysli sobie, ta to sobie da rade, ona jest rozsadna, poukladana
Trafi na taka" emocjonalna", i moze sie nia opiekowac...

Przyklad:

Impreza- jest na niej sensowny facet. Wszyscy wypili. Ja robie sie rozsadna, logiczna, polemiczna, jeszcze kolacje dzieciom machne po pijaku- bo juz pora...
Inna pani, jak wypije- szaleje, obcas zlamie, z balkonu chce skakac, wreszcie sie rozbeczy i padnie jemu w ramiona...
Wtenczas pan( rycersko) ja do domu odprowadzi...a ja zostane z jakas sierota boza, ktora ja sie musze zaopiekowac...

I tak jest w praktyce:
Kazdy moj zwiazek byl z facetem z wyksztalceniem podstawowym, bez pracy, bez ambicji, proszacym mnie o kieszonkowe( doslownie), wreszcie powiedzialam dosc!
I jestem sobie sama 13 lat. I poznaje fajnych facetow, wolnych, ja zostaje przyjaciolka, a oni znajduja sobie takie rozchwiane.

I nie- nie ujmuje tym rozchwianym, one wychodza na tym lepiej, to ja robie za matke tereske, frajerke, i pierdole zyciowa....

Ja myślę, że dla Ciebie nie ma innych "barw" , jest tylko" czarne i białe".
Jedni faceci wolą poukładane kobiety drudzy niekoniecznie.
Dla mnie taki gadanie, że nikt nie chce ze mną być bo "jestem rozsądna, poukładana, że dam sobie radę"to jest tylko i wyłącznie usprawiedliwienie przed samą sobą, że się jest samemu( i oczywiście nie obrażam Cię).

Jestem tego zdania, że opiekuńczość w związku obowiązuje zarówno partnerkę i partnera.
To, że ktoś jest emocjonalny, nie znaczy, że nie jest odpowiedzialnym człowiekiem. Człowieka nie można zaszufladkować ot tak.
W każdym człowieku jest po odrobinie stanowczości, Matki Teresy , emocjonalności(oczywiście w zależności od człowieka jednego jest więcej, drugiego mniej).

P.S. Żeby nie było też jestem sama:). I nie tłumaczę sobie tym, że mam za dobre serce i takie tam. Po prostu jestem sama, bo nie trafiłam na tego Jedynego z "tym czymś". Widzisz ja jestem tego zdania, że na siłę nie można być  z kimś i albo się spotka odpowiednią osobę, albo nie.

75

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
vinnga napisał/a:

Mnie to zjawisko zupełnie nie dziwi. Sformułowanie: "potrafią się poświęcać" sugeruje, że poświęcanie się jest czymś pozytywnym, godną pochwały umiejętnością. To bzdura, którą ludzie (a szczególnie dziewczynki) są karmione w domu rodzinnym, w szkole, kościele, literaturze... Owszem, umiejętność poświęcania się bywa chwalebna w szczególnych okolicznościach. W codziennym życiu zdecydowanie lepiej sprawdza się równowaga miedzy troską o własne potrzeby a troską o potrzeby partnera.

I nie dziwi mnie to, że mężczyźni tegoż poświęcenia nie doceniają. Facet poznaje radosną dziewczynę, z marzeniami, planami, realizującą swoje zamierzenia, towarzyską, pełna pomysłów i zainteresowań. A po jakimś czasie okazuje się, że ma w domu zgorzkniałą męczennicę, bez znajomych, pasji, planów na własne życie. Jedyna rozrywką, radością i planem na przyszłość męczennicy jest facet. Męczennica oczekuje wdzięczności za swoje oddanie, a facet czuje się oszukany, bo przecież nie taka kobieta go zauroczyła i nie z taką się związał...

Więc "dbanie o siebie i własną wygodę" niekoniecznie jest złe, egoistyczne i godne potępienia. Równie dobrze można postrzegać to jako troskę o związek - o to, żeby być atrakcyjną dla swojego partnera, aby uniknąć nudy, rutyny, pozostawić mężczyźnie tę kobietę, w której się zakochał.

Dokladnie tak. Mezczyzni kochaja kobiety rozumne, nie utytlane swoimi wizjami meczennice.

76

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?

Kiedyś na to pytanie odpowiedział mój znajomy tak. To nie chodzi o to, że mężczyźni wolą zołzy. Bo gdy jesteś brzydka to sobie możesz być zołzą i tak nikt cię nie zechce. A jak jesteś fajna i faceci na ciebie lecą to jesteś zołzą bo sobie na to możesz pozwolić. Znasz swoją wartość, masz wielu adoratorów, więc nie musisz nadrabiać braków nadmierną opieką, dbaniem itd. W kontekście książki, jak facet nie dzwoni nie siedzisz i nie czekasz na telefon gryząc palce. Masz w d... bo to on traci jak nie zadzwoni i wychodzisz. On tak widział problem i poniekąd się z nim zgadzam.

77

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
SonyXperia napisał/a:

Mężczyźni zołzy szanują. I nie chodzi o zołzę w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie złośnica, nie cholera, nie flądra, małpa czy żmija. Po prostu dla mężczyzny nie można być za dobrą jednocześnie go kochając. Bycie zołzą w związku kojarzy mi się z mocnym zaznaczniem własnego JA w tym związku jednocześnie nie zapominając, że gra sie w jednej drużynie pt. MY.

A mi się zołza kojarzy po prostu z partnerką, tak w skrócie. Czyli ma tyle samo do powiedzenia, tyle samo sobą wnosi do związku, tyle samo ze związku bierze (co wiąże się właśnie z tym, że nie da sobie wejść na głowę, tylko wyegzekwuje to, czego sobie życzy). Jest po prostu na równym "stanowisku", przez co facet ma właśnie partnerkę i związek może opierać się na miłości, szacunku itd., a nie męczennicę, która oczekuje od mężczyzny wdzięczności - bo chyba to nie ma być podstawą związku. Wdzięczna to ja mogę być koledze, jak mi kota przypilnuje, w związku - po co? Tyle samo się daje, tyle samo się bierze, to się staje normalne, wdzięczna mogę być ogólnie za fajnego faceta, a nie za jego wielkie poświęcenia... Bo to już raczej wygląda jak jakiś dług wdzięczności, która jedna osoba ma spłacić, będąc z drugą po wsze czasy - np. do usranej śmierci za pranie skarpetek. Dziękuję, postoję.

78

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?

Zołza to kobieta zimina, obojętna, nie mająca uczuć.
Kobieta, która tylko opiera się na facecie w dzisiejszych czasach to po prostu nygus, który tylko liczy na niego..
Przyjaciół można nie mieć, znajomych także a to nie ma nic wspólnego z męczennicą. Znajomi to się wykruszają, zmioeniają, albo co gorsza zmieniają się na wrogów.
I tak naprawdę na starość zostaje nam ten facet albo ona, tylko najważniejsze jest, aby razem iść przez życie.
Znajomych można poznać w każdej chwili swojego życia tylko jak sie jest młodym to ma się ich prełno w około a z wiekiem coraz mniej.

79

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?

a ja mam tak;
poznaje faceta, ciekawego...i jesli chce go uwiesc, musze "nie być soba''...musze udawac tajemnicza, stosowac niedopowiedzenia, stroic fochy, podchody....i facet jest wyraznie zainteresowany.
ale do czasu. potem mowi mi cos w stylu:
"ty to nie potrzebujesz faceta", ''czemu nie piszesz, nie dzwonisz, nie wysyłasz sms?"
"fajna jestes , ale taka zasadnicza', " ty to mnie zawsze zgasisz...."" nie takiej konkretnej odpowiedzi oczekiwalem"



przyklad z ubiegłego tygodnia;
facet wysłał sms " porwe cie do lasu, zgwałce, zabije i pogrzebie"
moja odpowiedz: " ok"
on:" chce urwac kontakt, bop nie szukam przyjazni, a nie jestem gotowy na zwiazek"
ja: "ok'
on : " tesknisz?", "myslisz o mnie?"" czemu sie nie odzywasz?"


facet mi opowiada o jakiejs swojej pannie:
" nie chciała kontaktu, ale on napisal, i nie wytrzymala , zeby nie odpowiedziec, jakoś tak wyszło, ze sie spotkali, i mu uległa"
WTF????
jakby nie chciała, to by kontakt zerwała(nie odezwała sie)
dla mnie logiczne. nudne banalne, nie pozostawiam miejsca na domysły, wale wprost o co mi chodzi....

on wraca do niej- bo ona taka emocjonalna. a ja moge być " przyjaciółka"

80

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?

Również przeczytałam tę książkę i mam zupełnie odmienne zdanie na jej temat. Dla mnie to jest jeden z poradników typu "Udawaj kogoś, kim nie jesteś, a może jakiś facet będzie za tobą szalał". Osobiście nie wyobrażam sobie, bym miała przez całe życie grać w jakieś gierki, urządzać podchody i zastanawiać się, co jeszcze mogłabym zrobić, aby wydać się bardziej atrakcyjna i niedostępna. Nie sądzicie, że wiele postów na forum typu "Ona zmieniła się, nie poznaję jej" bierze się właśnie z tego, że może kobieta nie miała już siły dłużej udawać? Jesteśmy zalewane złotymi radami z tanich poradników i kolorowych pisemek, które za nas decydują, jak mamy myśleć, czuć, zachowywać się i wyglądać. I choć praca nad swoimi słabościami czy wadami powinna być czymś naturalnym, to nie powinnyśmy nigdy dać sobie wmówić, że będąc sobą jesteśmy ułomne i niepełnowartościowe. Kobiety są różne. Jedne to ekstrawertyczki lubiące czerpać z życia pełnymi garściami, inne to dziewczyny ciche i skromne strażniczki domowego ogniska. Wszystkie są tak samo wartościowe, po prostu powinny poszukiwać wybranka życiowego w różnych typach mężczyzn, a nie na siłę naginać się do cudzych oczekiwań. Mężczyźni też są różni. Jedni chcą mieć w żonie atrakcyjną partnerkę, trochę dominującą zołzę, która dostarczy im odpowiedniej ilości wrażeń, inni chcą kobiety ciepłej, miłej i pokornej, którą będą mogli otoczyć opieką i grzać się w jej cieple. Osobiście znam takich, którzy z książkową Zołzą nie wytrzymaliby nawet tygodnia, ponieważ poszukują właśnie kobiety miłej, spokojnej i poukładanej, która będzie oparciem, a nie kolejnym kłopotem. Przynajmniej ja tak to widzę.

81

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
Kochany Kłopot napisał/a:

Również przeczytałam tę książkę i mam zupełnie odmienne zdanie na jej temat. Dla mnie to jest jeden z poradników typu "Udawaj kogoś, kim nie jesteś, a może jakiś facet będzie za tobą szalał". Osobiście nie wyobrażam sobie, bym miała przez całe życie grać w jakieś gierki, urządzać podchody i zastanawiać się, co jeszcze mogłabym zrobić, aby wydać się bardziej atrakcyjna i niedostępna. Nie sądzicie, że wiele postów na forum typu "Ona zmieniła się, nie poznaję jej" bierze się właśnie z tego, że może kobieta nie miała już siły dłużej udawać? Jesteśmy zalewane złotymi radami z tanich poradników i kolorowych pisemek, które za nas decydują, jak mamy myśleć, czuć, zachowywać się i wyglądać. I choć praca nad swoimi słabościami czy wadami powinna być czymś naturalnym, to nie powinnyśmy nigdy dać sobie wmówić, że będąc sobą jesteśmy ułomne i niepełnowartościowe. Kobiety są różne. Jedne to ekstrawertyczki lubiące czerpać z życia pełnymi garściami, inne to dziewczyny ciche i skromne strażniczki domowego ogniska. Wszystkie są tak samo wartościowe, po prostu powinny poszukiwać wybranka życiowego w różnych typach mężczyzn, a nie na siłę naginać się do cudzych oczekiwań. Mężczyźni też są różni. Jedni chcą mieć w żonie atrakcyjną partnerkę, trochę dominującą zołzę, która dostarczy im odpowiedniej ilości wrażeń, inni chcą kobiety ciepłej, miłej i pokornej, którą będą mogli otoczyć opieką i grzać się w jej cieple. Osobiście znam takich, którzy z książkową Zołzą nie wytrzymaliby nawet tygodnia, ponieważ poszukują właśnie kobiety miłej, spokojnej i poukładanej, która będzie oparciem, a nie kolejnym kłopotem. Przynajmniej ja tak to widzę.

Ooo, to , to, to...wlasnie!!

Kobitka udaje niedostepna, manipuluje, stosuje jakies gierki...uwodzi...
A z czasem on stwierdza" nie poznaje jej"
Tej gry nie da sie utrzymac na dluzej...

Oczywiscie- mozna sie zmienic w pewnych( swoich) ramach.
Kazdy czasem jest mily, czasem troskliwy, czasem zlosliwy, czasem wesoly....- na SWOJ sposob.
Mozna popracowac nad tym, zeby byc bardziej ustepliwym, albo niezaleznym w zwiazku, ale w swoich granicach i na swoj sposob- bez sztucznosci, udawania kogos, kim sie nie jest, bo to strasznie meczace, i musi sie rypnac.

82

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
Kochany Kłopot napisał/a:

Również przeczytałam tę książkę i mam zupełnie odmienne zdanie na jej temat. Dla mnie to jest jeden z poradników typu "Udawaj kogoś, kim nie jesteś, a może jakiś facet będzie za tobą szalał". Osobiście nie wyobrażam sobie, bym miała przez całe życie grać w jakieś gierki, urządzać podchody i zastanawiać się, co jeszcze mogłabym zrobić, aby wydać się bardziej atrakcyjna i niedostępna. Nie sądzicie, że wiele postów na forum typu "Ona zmieniła się, nie poznaję jej" bierze się właśnie z tego, że może kobieta nie miała już siły dłużej udawać? Jesteśmy zalewane złotymi radami z tanich poradników i kolorowych pisemek, które za nas decydują, jak mamy myśleć, czuć, zachowywać się i wyglądać. I choć praca nad swoimi słabościami czy wadami powinna być czymś naturalnym, to nie powinnyśmy nigdy dać sobie wmówić, że będąc sobą jesteśmy ułomne i niepełnowartościowe. Kobiety są różne. Jedne to ekstrawertyczki lubiące czerpać z życia pełnymi garściami, inne to dziewczyny ciche i skromne strażniczki domowego ogniska. Wszystkie są tak samo wartościowe, po prostu powinny poszukiwać wybranka życiowego w różnych typach mężczyzn, a nie na siłę naginać się do cudzych oczekiwań. Mężczyźni też są różni. Jedni chcą mieć w żonie atrakcyjną partnerkę, trochę dominującą zołzę, która dostarczy im odpowiedniej ilości wrażeń, inni chcą kobiety ciepłej, miłej i pokornej, którą będą mogli otoczyć opieką i grzać się w jej cieple. Osobiście znam takich, którzy z książkową Zołzą nie wytrzymaliby nawet tygodnia, ponieważ poszukują właśnie kobiety miłej, spokojnej i poukładanej, która będzie oparciem, a nie kolejnym kłopotem. Przynajmniej ja tak to widzę.

Nie przeczytałem tej książki, o której mowa i pewnie nie przeczytam.
Zgadzam się jednak z Twoim wywodem Kochany Kłopocie.
Poza ty termin "zołza" w kontekście niniejszego wątku wymyślony musiał zostać  przez jakiegoś frustrata, który nie potrafił zaakceptować, że kobieta, z którą się związał (lub raczej chciał się związać) nie dała się urobić, jak plastelina w cieplej dłoni tak, jak on tego chciał.

83

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
ZrezygnowanaSky napisał/a:

OLINKO czy moglabys rozwnac  "sami wyznaczamy granice`",bo chyba mam z tym problem zbyt ugodowa jestem do innych ,otwarta ,zbyt przyjazna,goscinna i  pozniej obrywam za to,zle wychodze na tym hmm za to czesto  pozniej ludzie sa wrecz zlosliwi ,uszczypliwi w stosunku do mnie

Ja to rozumiem tak:
* Jeśli ktoś oczekuje od nas czegoś, co stoi w sprzeczności z naszym własnym interesem (czujemy, że wewnętrznie się na to nie godzimy), to należy głośno o tym powiedzieć, co jednak nie znaczy, że nie warto starać się dojść do wypracowania jakiegoś kompromisu.
* Jeśli ktoś podnosi na nas głos, robi coś, co sprawia przykrość albo usiłuje wejść na nasze "terytorium", to warto wprost sygnalizować, że nam się to nie podoba, nie zgadzamy się i oczekujemy, że więcej się to nie powtórzy.
* Jeśli czegoś bardzo nie chcemy, to pod wpływem cudzej presji czy wręcz emocjonalnego szantażu, nigdy nie powinniśmy ulegać. Jednym słowem nie uszczęśliwiajmy nikogo swoim własnym kosztem. Raz, że marne są nadzieje, że ktoś to w ogóle doceni, a dwa - ludzie szybko przyzwyczajają się, że w stosunku do danej osoby mogą sobie na wiele pozwolić, a tym samym przestają szanować jej czas i wolę, za to zaczynają wykorzystywać.

Reasumując - zwykle sami wyczuwamy, że nadszedł ten moment, kiedy powinniśmy już powiedzieć "stop", to od nas zależy co z tym zrobimy.

84

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
oldorando napisał/a:

a ja mam tak;
poznaje faceta, ciekawego...i jesli chce go uwiesc, musze "nie być soba''...musze udawac tajemnicza, stosowac niedopowiedzenia, stroic fochy, podchody....i facet jest wyraznie zainteresowany.
ale do czasu. potem mowi mi cos w stylu:
"ty to nie potrzebujesz faceta", ''czemu nie piszesz, nie dzwonisz, nie wysyłasz sms?"
"fajna jestes , ale taka zasadnicza', " ty to mnie zawsze zgasisz...."" nie takiej konkretnej odpowiedzi oczekiwalem"



przyklad z ubiegłego tygodnia;
facet wysłał sms " porwe cie do lasu, zgwałce, zabije i pogrzebie"
moja odpowiedz: " ok"
on:" chce urwac kontakt, bop nie szukam przyjazni, a nie jestem gotowy na zwiazek"
ja: "ok'
on : " tesknisz?", "myslisz o mnie?"" czemu sie nie odzywasz?"


facet mi opowiada o jakiejs swojej pannie:
" nie chciała kontaktu, ale on napisal, i nie wytrzymala , zeby nie odpowiedziec, jakoś tak wyszło, ze sie spotkali, i mu uległa"
WTF????
jakby nie chciała, to by kontakt zerwała(nie odezwała sie)
dla mnie logiczne. nudne banalne, nie pozostawiam miejsca na domysły, wale wprost o co mi chodzi....

on wraca do niej- bo ona taka emocjonalna. a ja moge być " przyjaciółka"

Bo ten facet z ubiegłego tygodnia czekał na Twój ruch.

85 Ostatnio edytowany przez filezila (2015-04-22 17:52:25)

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?

a wg mnie zołza to kobieta, przy której facet wie, że jeśli on będzie w jakiś sposób nie w porządku to ona odejdzie. z drugiej strony też, zołza gdy kocha to okazuje to i nie gra. najzwyczajniej  w sytuacji, gdy coś jej nie odpowiada to okazuje to.

86

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?

Czyli wszystko zmierza do tego, że większość facetów chce po prostu partnerki. Tylko tyle i AŻ tyle.

87

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?

Ja bym nie brała dosłownie poradników typu "Dlaczego mężczyźni wolą zołzy?".  One trochę przerysowują, ale też trochę humorystycznie traktują temat. Moim zdaniem nie chodzi tutaj o to, by udawać kogoś kim nie jesteśmy. Takie rzeczy zresztą od razu wychodzą, gdy już się z kimś mieszka na co dzień. Nie przyjmowałabym treści takich książek jako prawdy objawionej, ale chodzi o to, że ziarno prawdy one zawierają i choćby dlatego warto przeczytać i wybrać dla siebie to, co uważamy za słuszne, a resztę olać. Nie przygotowałabym dla faceta podczas pierwszej wizyty u mnie popcornu czy parówek (chyba taki przykład zołzowatości był podany w książce), bo to nie w moim stylu. Ale też nie podawałabym mu od razu moich wnętrzności na talerzu poprzez przygotowanie dwudaniowego obiadu i deseru. Ja tyle wyniosłam z tej książki, by w relacjach z mężczyznami nie przytłaczać faceta sobą, nie usługiwać mu, nie nadskakiwać, nie podawać od razu serca na dłoni itp. Nie uważam też, że każda kobieta musi tak robić po to, by przypodobać się facetom. Według mnie, każda kobieta powinna tak robić, ale dla własnego dobra i z szacunku dla samej siebie, bo kobiety nie definiuje fakt posiadania partnera.

88

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
cslady napisał/a:

Ja bym nie brała dosłownie poradników typu "Dlaczego mężczyźni wolą zołzy?".  One trochę przerysowują, ale też trochę humorystycznie traktują temat. Moim zdaniem nie chodzi tutaj o to, by udawać kogoś kim nie jesteśmy. Takie rzeczy zresztą od razu wychodzą, gdy już się z kimś mieszka na co dzień. Nie przyjmowałabym treści takich książek jako prawdy objawionej, ale chodzi o to, że ziarno prawdy one zawierają i choćby dlatego warto przeczytać i wybrać dla siebie to, co uważamy za słuszne, a resztę olać. Nie przygotowałabym dla faceta podczas pierwszej wizyty u mnie popcornu czy parówek (chyba taki przykład zołzowatości był podany w książce), bo to nie w moim stylu. Ale też nie podawałabym mu od razu moich wnętrzności na talerzu poprzez przygotowanie dwudaniowego obiadu i deseru. Ja tyle wyniosłam z tej książki, by w relacjach z mężczyznami nie przytłaczać faceta sobą, nie usługiwać mu, nie nadskakiwać, nie podawać od razu serca na dłoni itp. Nie uważam też, że każda kobieta musi tak robić po to, by przypodobać się facetom. Według mnie, każda kobieta powinna tak robić, ale dla własnego dobra i z szacunku dla samej siebie, bo kobiety nie definiuje fakt posiadania partnera.

Zgadzam się.

89

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?

Jasne, że wolą zołzy! te zołzy to nie inaczej tylko samice alfa, zazwyczaj, a przy takich łatwo i przyjemnie się żyje, ale do czasu:-) Faceci lubią troszkę przekorności, pazurków i adrenaliny, w takim związku rzadko się nudzą. Dlatego te zołzy tak im spędzają sen z powiek:-) za dużo słodyczy każdego znudzi...

90

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
Carroll75 napisał/a:

Jasne, że wolą zołzy! te zołzy to nie inaczej tylko samice alfa, zazwyczaj, a przy takich łatwo i przyjemnie się żyje, ale do czasu:-) Faceci lubią troszkę przekorności, pazurków i adrenaliny, w takim związku rzadko się nudzą. Dlatego te zołzy tak im spędzają sen z powiek:-) za dużo słodyczy każdego znudzi...

no ja właśnie taką zołzą jestem, ze mną nie ma nudy ...

91 Ostatnio edytowany przez ZrezygnowanaSky (2015-04-22 22:31:36)

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
paulo71 napisał/a:

Zołza to kobieta zimina, obojętna, nie mająca uczuć.
Kobieta, która tylko opiera się na facecie w dzisiejszych czasach to po prostu nygus, który tylko liczy na niego..




Przyjaciół można nie mieć, znajomych także a to nie ma nic wspólnego z męczennicą.

Znajomi to się wykruszają, zmieniają, albo co gorsza zmieniają się na wrogów.

I tak naprawdę na starość zostaje nam ten facet albo ona, tylko najważniejsze jest, aby razem iść przez życie.


Znajomych można poznać w każdej chwili swojego życia tylko jak sie jest młodym to ma się ich prełno w około a z wiekiem coraz mniej.

Dokladnie  tak  smile

[guote=ZrezygnowanaSky]

OLINKO czy moglabys rozwnac  "sami wyznaczamy granice`",bo chyba mam z tym problem zbyt ugodowa jestem do innych ,otwarta ,zbyt przyjazna,goscinna i  pozniej obrywam za to,zle wychodze na tym hmm za to czesto  pozniej ludzie sa wrecz zlosliwi ,uszczypliwi w stosunku do mnie

Olinka napisał/a:

Ja to rozumiem tak:
* Jeśli ktoś oczekuje od nas czegoś, co stoi w sprzeczności z naszym własnym interesem (czujemy, że wewnętrznie się na to nie godzimy), to należy głośno o tym powiedzieć, co jednak nie znaczy, że nie warto starać się dojść do wypracowania jakiegoś kompromisu.
* Jeśli ktoś podnosi na nas głos, robi coś, co sprawia przykrość albo usiłuje wejść na nasze "terytorium", to warto wprost sygnalizować, że nam się to nie podoba, nie zgadzamy się i oczekujemy, że więcej się to nie powtórzy.
* Jeśli czegoś bardzo nie chcemy, to pod wpływem cudzej presji czy wręcz emocjonalnego szantażu, nigdy nie powinniśmy ulegać. Jednym słowem nie uszczęśliwiajmy nikogo swoim własnym kosztem. Raz, że marne są nadzieje, że ktoś to w ogóle doceni, a dwa - ludzie szybko przyzwyczajają się, że w stosunku do danej osoby mogą sobie na wiele pozwolić, a tym samym przestają szanować jej czas i wolę, za to zaczynają wykorzystywać.

Reasumując - zwykle sami wyczuwamy, że nadszedł ten moment, kiedy powinniśmy już powiedzieć "stop", to od nas zależy co z tym zrobimy.

Dziekuje Olinko:)

92 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-04-23 02:18:35)

Odp: Czy mężczyźni wolą zołzy ?
oldorando napisał/a:

a ja mam tak;
poznaje faceta, ciekawego...i jesli chce go uwiesc, musze "nie być soba''...musze udawac tajemnicza, stosowac niedopowiedzenia, stroic fochy, podchody....i facet jest wyraznie zainteresowany.
ale do czasu. potem mowi mi cos w stylu:
"ty to nie potrzebujesz faceta", ''czemu nie piszesz, nie dzwonisz, nie wysyłasz sms?"
"fajna jestes , ale taka zasadnicza', " ty to mnie zawsze zgasisz...."" nie takiej konkretnej odpowiedzi oczekiwalem"



przyklad z ubiegłego tygodnia;
facet wysłał sms " porwe cie do lasu, zgwałce, zabije i pogrzebie"
moja odpowiedz: " ok"
on:" chce urwac kontakt, bop nie szukam przyjazni, a nie jestem gotowy na zwiazek"
ja: "ok'
on : " tesknisz?", "myslisz o mnie?"" czemu sie nie odzywasz?"


facet mi opowiada o jakiejs swojej pannie:
" nie chciała kontaktu, ale on napisal, i nie wytrzymala , zeby nie odpowiedziec, jakoś tak wyszło, ze sie spotkali, i mu uległa"
WTF????
jakby nie chciała, to by kontakt zerwała(nie odezwała sie)
dla mnie logiczne. nudne banalne, nie pozostawiam miejsca na domysły, wale wprost o co mi chodzi....

on wraca do niej- bo ona taka emocjonalna. a ja moge być " przyjaciółka"

Nie, to nie o to chodzi. To to co napisała Krejzolka i też ja, inaczej to ujęłam, ale o to samo mi chodziło. O to, że czasem można też wyluzować, nie jest to niczym złym. Nie ma tylko "czarne-białe". Nie trzeba być kobietą, która rzuca się na szyję jak opisywałaś. Niedopowiedzenia tak, ale to chyba w tym sensie, że nie mówisz wszystkiego jak słabo znasz, czasem możesz zostawić nutkę tajemniczości, a fochy to nie, bo tutaj to nikt dojrzały raczej ich nie chce.

Panem z pierwszego przykładu, to moim zdaniem nie powinnaś się przejmować. Liczył na romans, sam pisał, że nie szuka romansu, a nie jest gotowy na związek, pewnie myślał, że to zaakceptujesz, a tu nie, to pisał jak to niektórzy. No, ale to takim to nie ma co się przejmować właśnie. Taki co myśli pewnie, że słówkami coś ugra. Dobrze, że nic do niego potem już nie pisałaś, i tak szukaliście czegoś innego. Warto pisać, ale wtedy, gdy ludzi więcej łączy. Wtedy wiadomo, że czasem też warto samej napisać, by było obustronne zaangażowanie. A drugi facet to też pewnie po prostu nie dla Ciebie, może do tamtej kobiety już kiedyś coś czuł, to wiesz ona nawet nie musiałaby wiele robić.

A i oczywiście nie chodzi o zmienianie się, bo jak ktoś jest spokojny, nie ma ochoty na to, by mieć wiele zainteresowań czy jest domatorem, to wiadomo, że nie powinien na siłę wychodzić ciągle, skoro tego nie lubi itp. Chodzi tylko o te małe rzeczy co można zmienić, czyli np bardziej o osoby, które przesadnie dają się wykorzystywać w związku, myślać, że tak powinny, bo wtedy pokazują jak kochają. Są takie osoby i wtedy książka w pewnym stopniu może im pomóc, sama czytałam "Mężczyźni kochają zołzy". Oczywiście do książki należy podejść z dystansem, ale coś z niej też można wziąć bez wielkiego zmieniania siebie, bo nie o to chodzi. Wiele osób ma np tak, że ma za mało zdrowego egoizmu, że ciągle myślą o innych, nie o sobie, ja też kiedyś tak miałam i mimo wszystko ta książka pokazała mi, że jednak warto pomyśleć też o sobie. Jestem młoda, ale mimo wszystko tak było, a teraz już mam więcej zdrowego egoizmu.

paulo71, owszem można nie mieć znajomych po prostu, ale jednak często jest tak, że ktoś na własne życzenie olewa znajomości, bo uważa, że tak trzeba, bo ma kobietę/faceta. No i np są sytuacje, gdy ktoś po prostu zaczyna po prostu traktować znajomych jako mniej ważnych, bo jest facet. Nie mówię o sytuacjach, gdy wiadomo, może być mniej czasu na spotkania, ale o takim zwyczajnym olewaniu, bo ta osoba uważa np, że cały czas musi spędzać z nim. Nie raz się z tym spotkałam, wtedy czujesz się jakby ktoś spotykał się z Tobą tylko dlatego, że mu się nudzi, a tak poza tym to nie jesteś dla niego ważny. Są takie osoby. Znajomości, bliskie relacje są ważne, jeśli są, to warto je pielęgnować. Osobiście nie olewam bliskich mi osób, bo mam faceta, nie są na szarym końcu jak u niektórych, nadal są tak samo ważne i czas spędzony razem z nimi też jest dla mnie ważny. Zołza moim zdaniem nie musi być zimną kobietą, wedle pierwotnego znaczenia w sumie tak, ale w tym opisywanym tutaj nie jest.

Posty [ 66 do 92 z 92 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy mężczyźni wolą zołzy ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026