Kiedyś byłam właśnie taką dziewczyną, która wszystko zrobi dla faceta. Miałam nawet objawy borderline przez bardzo długi czas, jednak on zanika i przekształcił się w element osobowości objawiający się mniej więcej raz na miesiąc - więc da radę z tym żyć. Chociaż przyznam, że w związkach było ciężko. Traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa, dobieranie sobie partnerów niedojrzałych, którymi trzeba się zaopiekować bo "dadzą mi miłość za poświęcenie i wdzięczność". Złe pojęcie związku i nakręcanie poprzez swoją wrażliwość, zaburzeń osobowości.
Wiem jedno: dopóki nie kochałam, dopóki nie powiedziałam "kocham", dopóki byłam trochę na dystans - facet za mną szalał. Jak powiedziałam to "magiczne słowo", facet nagle zaczął się wycofywać. Mam też swoje na sumieniu, ale mimo wszystko w dwóch przypadkach, które miałam trafiłam BEZNADZIEJNIE. Obaj byli bardzo podobni do siebie, z tego też wniosek że po prostu źle wybrałam.
Kto lubi zołzy? Z pewnością typ Piotrusia Pana. Z czego wynika ten seks z border? Mogę powiedzieć od siebie, że ja przeżywam seks całą sobą, angażuję się w to w 100%, stąd takie doznania, a nie inne. Nigdy mnie głowa nie bolała, wręcz przeciwnie - to mężczyzna już "nie wyrabiał". Dwa razy trafiłam również na "prawiczka", zatem po doświadczeniach z borderem, myśleli że oni są tacy super ekstra w łóżku i chcą spróbować jak to jest z inną, skoro mają taki seks ze mną. Ściany się trzęsą, meble się trzęsą, no cóż, myśleli że to ich zasługa.
W zasadzie, to każdy z moich byłych chciał wrócić (nawet Ci z którymi nie spałam), albo odnowić kontakt, więc rzeczywiście możliwe że osobowość border jakoś przyciąga. Nigdy o tym nie myślałam, że to może być przyczyną, jednak na forach czytałam że rzeczywiście, mimo że border jest nie do wytrzymania, to przyciąga. No ale w 90% przyciąga niedojrzałych dzieciaków.
W przeciwieństwie do większości borderów, jestem świadoma wielu spraw i po tych toksycznych związkach nie angażuję się w żadne relacje. Mam tendencje do szybkich, burzliwych związków - ostatnio miałam okazję wejść w takowy, ale na szczęście zburzyłam to, zanim zaczęło się na poważnie. Czekam i szukam "tego jedynego", nie w głowie mi romanse, chcę dojrzeć do związku, nie czuję się gotowa.
Z drugiej strony, bardzo często spotykam się z tekstem: "teraz buduję nowy związek". Znam wiele dziewczyn, które wchodzą w związki z byle kim, albo po prostu ze strachu przed samotnością. Po prostu mi ręce opadają na to, jak widzę że ludzie wiążą się ze sobą, bo tak wypada. To chore. Nigdy tego nie zrozumiem.
Czy mężczyźni wolą zołzy. Zołza tutaj jest złą definicją. W związku, tak jak pisano powyżej, nie należy się poświęcać. Trzeba zachować dystans. Zasada gonienia króliczka jest złotą zasadą, której należy się trzymać. Niestety... relacje damsko-męskie to gra. Może jakieś 5% par, to pary oparte na całkowitym zaufaniu, przyjaźni, w których nie trzeba bawić się w gierki. Jednak cała reszta, to jedna prosta zasada: nie dać się zdobyć, mieć swój świat. Ale nie dlatego, żeby nas goniono, tylko dlatego że jeśli zostaniemy sami, żebyśmy mieli do czego wrócić.
Bezgranicznie można (trzeba) kochać swoje dzieci. Nikogo więcej. Poświęcać można się Bogu, ideom, swoim pasjom. Kiedyś kobiety prały, sprzątały, bo nie miały pracy, siedziały w domu i ten element pozostał. Ale teraz, gdy kobiety pracują tak samo jak mężczyźni, w podobnym wymiarze godzin, to dla mnie nie zrozumiałe.