"a propo swiat... my mamy rozwiazanie skuteczne ... wnuka na swieta sie zawozi ..na dzien dwa...pijemy kawe chwile siedzimy i wracamy do swojej rodziny...pozniej ktos z nas albo razem dziecko odbierami i tyle...to przesiadywanie w swieta autorka ma racje to chore ..!! " chore jest dla mnie, aby moje dzieci spędzały święta z dziadkami a nie ze mną. Nigdy mój partner nie bedzie ważniejszy niż moje dzieci
Podobne tematy
samotnax4 :ciekawe jak dzieci pojda na swoje ... bedziesz zyla ich zyciem i meczyla synowe czy zieciow ? i cyklicznie problem sie powtórzy...
szanuje jednak wypowiedz twoja ...dzieci to nie posągi ...
"a propo swiat... my mamy rozwiazanie skuteczne ... wnuka na swieta sie zawozi ..na dzien dwa...pijemy kawe chwile siedzimy i wracamy do swojej rodziny...pozniej ktos z nas albo razem dziecko odbierami i tyle...to przesiadywanie w swieta autorka ma racje to chore ..!! " chore jest dla mnie, aby moje dzieci spędzały święta z dziadkami a nie ze mną. Nigdy mój partner nie bedzie ważniejszy niż moje dzieci
błędem jest stawianie dzieci ponad męża / partnera.
Dzieci wychowuje się dla kogoś , to jakby misja - przygotowujemy je do życia z drugim człowiekiem, do radzenia sobie w dorosłości... ale tez powinniśmy sami żyć.
Umiejętność znalezienia równowagi a i miejsca każdemu (mężowi, dzieciom) to podstawa zdrowych relacji.
Drugie związki są dużo trudniejsze , i wymagają więcej rozwagi i kompromisów , ale z każdej ze stron.
Uważam opinie Franka za bardzo rzeczowe. Tylko trudno o carte blanche gdy ma się bagaż z poprzednich związków.
Pozdrawiam
199 2015-04-14 20:32:57 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-04-14 20:41:06)
pannapanna: a Ty jestes z wdowcem ?
Ja jestem w zwiazku z wdową, jestem szcześliwy, ale czasami czuje się jak doklejka szczególnie kiedy są poruszane tematy przeszlosci na ktore ja nie mam ochoty rozmawiac....w takim momencie jestem jak obserwator. Powiem jedno takie życie z wdowcem czy wdowa jest meeeeggggaaaaa trudne ..a szczegolnie jesli jest sie czlowiekiem z oddanym sercem i ze slaba ocena na swoj temat, jesli się jest niedowartosciowanym. W takim zwiazku trzeba postawic sprawe jasno na samym początku. Może to zabrzmi brutalnie ale przeszlosc trzeba zostawic za soba i koniec ....trzeba to zamknac w 100 % da sie. Uczucie trzeba wygasic co nie zmienia faktu ze sie kogos w sercu nosi do konca zycia. W takim zwiazku za zadne skarby nie moze nic ludzi dzielic. Jak najwiecej musi laczyc.
Niestety czy to 10, 15 czy 5 lat, wchodzac w nowy zwiazek tesciowie tu przestaja byc tesciami zostaja tylko dziadkami, nie moze byc inaczej. I jedynie relacje do ktorych dla zdrowia psychicznego i serca powinny byc ograniczone do minimum...jesli nie sa nie mozna lub sie nie jest na to gotowym lepiej dac sobie spokoj ze zwiazkami. Nie mozna zjesc ciatko i miec ciatko. nowy zwiazek to CARTE BLANCHE i nic na rogu....Wiem bardzo dobrze jak to zycie wyglada...u mnie sprawa byla ustalona na poczatku i tyle.Oczywiscie ja nie mam problemu z rodzicami zmarlego meza. Wiedza co i jak zreszta szczerze z nimi rozmawialem i wiedza co i jak ....i na pewne sprawy sobie nie pozwolą. Zreszta sa taktowni, i potrafili sie bardzo dobrze odnalesc w tej sytuacji. Cała sprawa lezy w glowie wdowej lub wdowca. Nie do konca jeszcze wszystko trybi bo mam problemy z przyszlymi tesciami....ale dotrze sie tez i to.
No ok, z wdowcem nie byłam, ale dlaczego uważasz, że z rodzicami zmarłego męża czy żony ograniczyć kontakty do minimum? Czego się obawiasz, jakby mieli kontakt? Przecież spotykając się nie muszą cały czas wspominać zmarłego męża, po prostu są sobie bliscy tak czy tak. Co do zamknięcia przeszłości, no to tak, wiadomo, zmarłą osobę będziemy nosić w sercu, to normalne, ale budujemy nowy związek i wtedy wiadomo, że nie powinno to wpływać na nowy związek, tutaj się zgadzam. Jest to na pewno trudne, ale wiadomo, jak minie czas i ktoś chce budować nową relację, to może się udać. A zmarły mąż w sercu pozostanie, wiadomo, to naturalne, czasem się wspomni ciepło, był bliski, ale wiadomo, jak zaczynamy nowe życie i jesteśmy na to gotowi, to nie będzie to na to wpływać albo w coraz mniejszym stopniu. Na pewno trzeba być gotowym, tak myślę, pokochać drugą osobę taką jaką jest.
Co do sytuacji autorki, to rozumiem, że może co innego spędzić cały dzień świąteczny z rodzicami zmarłej żony męża. Może to być krępujące. Moim zdaniem aby tak nie było, a skoro są jemu bliscy, to może pobyć, ale nie to, że cały dzień. W końcu chcecie też na pewno pobyć razem. Może też mąż pójść sam. No trudno tu odpowiedzieć dokładniej jak najlepiej wtedy postępować. No, ale obrażać się moim zdaniem też nie, bo to są bliscy mu ludzie od wielu lat i to, że spędzi z nimi czas nie oznacza też, że jesteś tylko zastępstwem, bo był samotny. To trochę jednak za mało chyba, by tak stwierdzić. Co do zdjęcia w portfelu to też nie musi nic złego oznaczać, a można mężowi powiedzieć, że miło by Ci było, jakby nosił Twoje zdjęcie. Te zdjęcie pewnie, że też może być, bo nie będzie się pozbywał przeszłości, jak nie ma jak wspomniane ołtarzyka z jej zdjęć, to myślę, że nie jest to złe. Jak czegoś nie doczytałam, co potem napisałaś, to potem doczytam.
i ze slaba ocena na swoj temat, jesli się jest niedowartosciowanym
tak poczucie własnej wartości jest bardzo istotne, może w twoim przypadku warto popracować nad sobą.
Niskie poczucie własnej wartości jest źródłem dyskomfortu i bólu, dlatego czasem osoby takie starają się ukryć prawdziwy stan rzeczy nawet przed samym sobą ? maskują niską samoocenę, przesadnie podkreślając własną moc albo skierowując swoją wrogość i frustrację na innych. Swoje braki kompensują agresją, zarozumialstwem czy arogancją.
201 2015-10-17 17:57:49 Ostatnio edytowany przez Andzusia (2015-10-17 18:01:16)
Termo....
Jestem na początku Twojej drogi. ..i mam podobne problemy...
Jestem ciekawa Twoich losów ....odezwij się..proszę.
Całym sercem jestem z Tobą....
Czy jest ktos na forum aktywny by mozna bylo podzielic sie swoimi doswiadczeniami
Czy jest ktos na forum aktywny by mozna bylo podzielic sie swoimi doswiadczeniami
tak jestem na forum, jestem autorką tego wątku.