Dziekuje Margolcia masz racje ale jak nie umial mnie pokochac to niewiem czy bedzie zalowal tego co stracil,mam nadzieje ze przyjdzie taki czas ze bedZie bardzo zalowal , jak dostanie po dupie jaj ja dostalam a chyba tylko dlatego ze za bardzo sie staralam zeby go nie stracic nie warto , dla faceta niewarto to oni powinni sie starac o Nas , a nie odwrotnie , ale trzeba dostac zeby to doszlo ,,,przynajmniej do mnie ,Wy napewno jestes madrzejsze ode mnie.Ech....ta glupia milosc.....:-(
197 2009-12-19 01:32:31 Ostatnio edytowany przez nitka 24 (2009-12-21 01:03:04)
Majeczko kochana, nie miałam dostępu do neta od czwartku, pojechałam załatwiać sprawy meldunkowe, kupić prezenty. I dopiero dzisiaj wróciłam do rodziców i dopadłam się do laptopa. Napisz, jak minęło spotkanie. Mam nadzieję, że w miarę bezboleśnie... Daj znać, co i jak. Uwierz, że jeszcze nadejdzie ten czas, kiedy on będzie żałował, że nie może cofnąć czasu...
ps. u mnie ok, byłam załatwić dzisiaj lożę w klubie na Sylwestra. Mój chłopak stara się mi wszystko zrekompensować... Ach, szkoda, że u Ciebie jest mniej różowo... Ale jeszcze zaświeci słońce.
3maj się kochana
ps. Margolciu, wcinaj się śmiało (inni też)
Maju, odezwij się. Co się dzieje? Martwię się...
Droga Nitko otóż sytuacja przdstawia sie tak ,że nie spotkalam sie z nim,napisal mi na naszej klasie (jakby nie mogl na gg) ,ze bardzo mnie przeprasza ale ostatnio ma duzo spraw na glowie jest zalatany i ze sie odezwie kiedy odbierze plyty.Troche sobie pogadalismy na tej naszej klasie i po paru godzinach zauwazylam ze ...usunął konto.To mnie zdziwilo bo codziennie tam wchodzil i na gle usunął profil.Na drugi dzien napisal mi smsa zebym go gdyby co nie szukala tam bo juz go tam nie ma .Nie pytalam dlaczego to zrobil mimo ze sama jestem ciekawa.Napisalam mu tylko rób jak uwarzasz.Nigdy nie zrozumiem tego czlowieka mimo ze kocham go calym sercem nie ma dnia żebym nie myslala o nim ,ale nie zmusze go do kochania.Nie narzucam sie , siedze sobie w ,,kąciku,, i czekam na lepszy czas.Wiesz czuje ze on sie jeszcze pojawi w moim zyciu, ze jeszcze sie zjawi ale za 3 razem bym raczej nie wrocila,nie pisze tego na 100% bo pewnie sama siebie oszukuje.Poznalam chlopaka przez neta na jednym z profili, w sobote przyjechal do mnie , pomogl mi zlozyc regal bo kupilam ,sama z siostrami nie dalybysmy sobie rady.Wczesniej z nim duzo rozmawialam , fajny chlopak ale wizualnie mi sie nie bardzo podoba.W sumie na zwiazek nie jestem jeszcze gotowa , ale moze warto dac mu szanse, jest symaptyczny , pomocny , obrotny .moze nie warto go odrazu skreslac sama juz niewiem.Tomek mi sie odrazu spodobal to byl ,,moj typ,, i co z tego jak mnie olał bo inaczej nie mozna tego nazwac.Bije sie z myslalmi , jest mi ciezko i cierpie jeszcze mam nadzieje ze kiedys te moje łzy przerodza sie w uśmiech ....a co u Was? pozdrawiam cieplutko.
Cieszę się, że się odezwałaś., Maju.
Wiesz, może to i lepiej, że nie spotkałaś się jeszcze z Tomkiem, sama mówiłaś, że nie byłaś jeszcze gotowa na to spotkanie. Usunięciem konta na nk się nie przejmuj, pewnie nie chce na razie kontaktu z Tobą, być może mu głupio, że Cię skrzywdził po raz drugi.
co do tego nowego kolegi- daj mu szansę, ale nie nastawiaj się na związek. To chyba jeszcze za wcześnie. A może rzeczywiście coś więcej przyjdzie z czasem? Zobaczymy. Będziesz się jeszcze uśmiechać, moja droga- zobaczysz ![]()
u nas na razie jest ok, mamy cały czas kontakt. Tęsknię za Nim strasznie, a zobaczymy się dopiero na Sylwestra. Często rozmawiamy przez telefon, ale to jednak nie zastąpi bezpośredniego kontaktu...
3maj się, buziaczki :*:*:*
Hello .Niewiem co robic ten koleś co Ci pisalam o nim zaprosil mnie do siebie na drugi dzien Swiat, tylko to bedzie oznaczalo ze jestem jego dziewczyna .Ja jemu sie bardzo podobam codziennie rozmawiamy ,i on ma nadzieje na to ze bedziemy razem.Niewiem co robic on mnie bardzo prosi zebym pojechala...Tomek sie teraz nieodzywa dla mnie to lepiej.Wczoraj mialam doła gidanta .Jak wrocilam z pracy pół dnia przeplakalam .Przypomnial mi sie caly niudany rok i to wszystko musialo ze mnie wyjść...Chcialam życzyć Tobie i Wszystkim tym co beda czytac tego posta Wszystkiego Najlepszego z Okazji Swiat.Droga Nitko chcialam podziekowac Tobie ze wspierasz mnie dobrym slowem i martwisz sie o mnie , jest mi bardzo milo ,ze jest ktoś taki jak Ty .|-)
Maju, nie ma za co. Cieszę się, że mogę w jakiś sposób Tobie pomóc... Chociaż dobrym słowem... Ty mnie też wspierałaś w trudnym dla mnie okresie...
Co do tego chłopaka: powinnaś z nim szczerze porozmawiać, wytłumaczyć mu, że go bardzo lubisz, ale na razie nie jesteś w stanie (i nie chcesz) się z nikim związać, że to dla Ciebie za szybko. Jeśli będzie chciał zaprosić Cię do siebie jako dobrą koleżankę, zgódź się. Ale nie rób nic wbrew sobie!!! To Twoje życie...
Nie rozpamiętuj starego roku, już niedługo wejdziemy w Nowy Rok, z nowymi postanowieniami. z nadzieją, że będzie lepszy od poprzedniego. Coś w tym roku nie wyszło, nie udało się- nie szkodzi, w Nowym Roku spróbujesz jeszcze raz, a potem kolejny...aż w końcu się uda.
Życzę Tobie (i innym na forum) ciepłych, rodzinnych, wesołych Świąt. Zostawmy na ten czas nasze troski, skupmy się na tym, co w tym czasie ważne. Pozdrawiam gorąco
:*
Tak sobie pomyslalam ze jeszcze do konca roku sobie ponarzekam zeby , juz nie narzekac w przyszlym roku.:-) Daje sobie postanowienie zew przyszlym roku nie wyleje ani kropli łzy przez faceta (chyba że z radosci hihihihh) niewiem czy dotrwam ale postanowienie chyba dobre? hihihihi
Postanowienie bardzo dobre! I wiesz co ja też sobie takie wezme! A co! Koniec ze łazami przez facetów, oni nie są warci ani jednej naszej łzy.
Hej nitka:) Mamy ten sam problem z tym ze ja zostalam w dodatku zdradzona.Mowil mi to samo ze nie mozemy byc razem ze nie mozemy tego dalej tak ciagnac.Jest to wszystko dziwne co sie wydarzylo nie chcialam w to wszystko wierzyc mija tydzien ale ja nadal mam bolace serce.Potrafilabym i chcialabym sprobowac jeszcze raz wybacze mu ale tylko raz!Tez mi powiedzial ze zalezy mu na moim szczesciu i ze zalezy mu na tym by utrzymywac ze mna kontakt.Tez nie wiem co o tym myslec,jest to trudne wiec napisalam tu na tym portalu o wszystkich moich problemach.
Najzabawniejsze jest to ze mamy teraz z soba super kontakt,spotykamy sie i rozawiamy ale ja nadal trzymam dystans w stosunku do niego chociaz jest to trudne.(on chce mnie dotykac bo ciagle jego dlonie kieruja sie w strone moja)
Zapraszam do mojego problemu Ciebie Nitka i zobaczysz ze nie jestes sama
) (blondie20)!!!
pozdrawiam i buziaczki
trzymaj sie cieplutko kobietko:):)
hej, Blondie 20 ![]()
dziękuję za odpowiedź, ale widzę, że nie czytałaś dokładnie moich wszystkich postów w tym temacie (fakt, trochę ich jest...). Miesiąc temu mój były się do mnie odezwał, mówił, że tęsknił, że Mu wszystko wróciło, a 2 tygodnie temu DEFINITYWNIE do siebie wróciliśmy, postanowiliśmy dać sobie jeszcze jedną szansę. Nie żałuję tego, bo widzę, jak On się stara, jak Mu zależy na mnie i na Nas. Kocham Go całym sercem i wiem, że On mnie też.
ps. mój problem (który już na szczęście należy do przeszłości) był trochę bardziej skomplikowany- przeczytaj sobie mój wcześniejszy temat to zrozumiesz, że nie było mi łatwo zacząć wszystko od nowa... Ale było warto
tylko czasami się jeszcze troszkę boję, że On zmieni zdanie... ale z każdym dniem ten strach maleje, aż w końcu zniknie ![]()
Majeczko, postanowienie genialne, 3mam kciuki za wytrwałość. A przez te ostatnie dni starego roku jeszcze sobie ponarzekaj, popłacz, pokrzycz... Buziaczki :*
Hello jak tam po świetach? :-) U mnie świeta minely milo, zaprosilam tego kolege w 1 dzien świat a w drugi pojechalam do niego , poznalam cala rodzine.Rodzinie sie bardzo podobalam.On sie we mnie zabujal ale on wogle nie jest w moim typie, wiedzialm o tym od poczatku ale zgodzilam sie na te swieta zeby choc przez chwile nie myslec o Tomku . Troche sie posluzylam tamtym wiedzac ze mu sie podobam , on narobil sobie nadziei w wczoraj musial mu napisac ze nic z tego nie bedzie.Nsapisalam mu ze nie jestem gotowa na zwiazek bo kocham jeszcze Tomka, ale prawda jest taka ze juz bardzo malo mysle o nim , juz nie wywoluje u mnie juz takich emocji jedynie co czuje do niego to wielki żal .Wczoraj bylam na randce z takim kolesiem kiedys go poznalam na pewnym portalu , mielismy sie spotkac ale potem juz mialam innego i nie doszlo do spotania i wreszzce spotkalismy sie wczoraj.Bardzo fajny , przystoiny facet,niewiem czy cos z tego wyjdzie ale super spedzilismy czas , wrocilam do domu o 1 w nocy , ale potrzebowalam odskoczni od tych wszystkich prooblemow,Wrazie czego mam jeszcze jednego na oku wiec nie trace czasu heehhe.Wiesz moze to wszystko za wczesnie ale powiem szczeze ile mam czekac? ja juz nie czekam bo ja do Tomka nie wroce na 100% a marnowac czasu na placz nie bede za duzo czasu zmarnowalam na zalamywaniu, placzu itd. to ja cierpialam nie on , wiec jak spadlo sie na sam dol to trzeba wstac , otrzec lzy i isc dalej i tak wlasnie zrobie :-).
hej, Maju. po Świętach hmm... Powiem tak: dobrze, że już się skończyły... Kłótnie, kłótnie... Kilka niepotrzebnie wypowiedzianych słów. Nie, nie z moim chłopakiem- z ojcem... Teraz cisza. Nieodzywanie się. To boli. Mam już dosyć tej atmosfery. Na szczęście z moim chłopakiem (pozornie) wszystko ok. Ale zobaczymy się dopiero 31. grudnia, nie wiem, nawet, czy zostanie do niedzieli...
Pokłócona z ojcem jestem, a nie mam kasy na styczeń na mieszkanie, bo nie pracowałam, zacznę dopiero od połowy stycznia
i nie wiem, co robić... Nie każ mi go przepraszać, bo naprawdę nie mam za co. Poczułam się jak pasożyt bez pracy, bez pieniędzy, jak gorsze dziecko (brat pracuje, ja nie). Niefajnie, prawda? A wszystko przez to, że wyraziłam swoje zdanie na pewien temat- a nie powinnam (wg niego, oczywiście). Niby nie tylko ja się pokłóciłam, ale to ja jestem ta najgorsza, to na mnie patrzy z pogardą, wyrzutami... Najgorsze, że póki nie zacznę pracować, jestem od niego zależna finansowo...
Przepraszam, że zeszłam z tematu, ale jest mi tak strasznie źle, nie mam z kim porozmawiać o tym. Mój chłopak jest daleko, a to nie rozmowa na telefon... A właśnie teraz by mi się przydało Jego wsparcie (wie, że coś jest nie tak, ale mówiłam Mu, że to nie jest rozmowa na telefon).
Smutno mi też z innego powodu- mój chłopak miał się przeprowadzić do miasta, w którym ja mieszkam, a On studiuje, ale Jego przeprowadzka wisi na włosku... Kolejny dół ![]()
Co do Twojego podejścia do Tomka: bardzo się cieszę, że już Cię tak bardzo nie rusza myśl o nim, że zaczynasz dostrzegać innych. To dobry znak. Mam tylko do Ciebie jedną prośbę, kochana: BĄDŹ OSTROŻNA, nie angażuj się za szybko, ciesz się tym, co jest, nie przyspieszaj niczego. Chyba że znów chcesz się sparzyć... Sama wiesz z doświadczenia, że nie warto. 3maj się :*
Ja myślę tak jak Kennedy,powiedział,że Cię kocha a teraz ty się rozczulasz jaki on dobry i jaki troskliwy i jak Cię kocha,ale jak się kocha to się nie zostawia bez słowa wytłumaczenia...ściga go ruska mafia i musi wyjechać?? no ej ...tak się nie robi ... przestań się przed nim płaszczyć i pytać o powód...nie podał go wcześniej to i później o prawdziwy powód ciężko,podjął decyzje,a ty przez nadzieje i zwlekanie będziesz cierpieć i zadręczać się jeszcze bardziej..czas zaleczy rany
209 2009-12-29 00:46:31 Ostatnio edytowany przez nitka 24 (2009-12-29 00:54:49)
Ludzie kochani!!!
Dziękuję za Wasze opinie, sugestie itp. Ale przed napisaniem kolejnego posta PRZECZYTAJCIE PROSZĘ CHOCIAŻ KILKA OSTATNICH!!! Wtedy nie będziecie wypisywać bzdur...
Więc kolejny raz powtarzam: otóż PONAD MIESIĄC TEMU WRÓCILIŚMY DO SIEBIE, dałam Mu i sobie drugą (!!!) szansę... Jest naprawdę dobrze, nie żałuję tego...
ps. To ON chciał się ze mną spotkać, pogadać, ON chciał wszystko naprawić i wynagrodzić mi te łzy...
żeby nie było wątpliwości: Sylwestra spędzamy RAZEM
))
pozdrawiam ![]()
210 2009-12-29 01:29:04 Ostatnio edytowany przez tygrysiak (2009-12-29 01:31:00)
oj no dobra już dobra,bez nerwów..mój błąd..:P przeczytałam pierwsze strony i się zagalopowałam,a tu aż 9:) zdarza się:)
Hello no to faktycznie nie fajnie z tym Twoim ojcem :-( . Przykre ze w świeta ludzie sie kloca i robia zla atmosfere , tak byc nie powinno,ale czasem tak niestety bywa.Wiesz ze z rodzina to sie najlepiej na zdieciach wychodzi hehhee i najlepiej stanac a srodku zeby nie wycieli hehheeh to tak troche na rozluznienia sytuacji.Jezeli nie czujesz sie winna to nie dziwie sie ze nie chcesz przepraszac.To ze nie masz teraz pracy nie znaczy ze jestes gorsza przeciez teraz jest ciezki rynek pracy nie jest tak latwo teraz .A dlaczego z ta przeprowadzka Twojego Mena cos nie wypala?? Wiesz ja sie teraz nie angazuje ja sie popsrostu teraz bawie :-).Niestety wiem jak sie u mnie koncza angażacje heheh wiec wole sie odrazu do wszystkiego zdystansowac.Niesstety bywam za kochliwa hehehe po ( tatusiu ) on wyjatkowo byl kochliwy i mial problemy z wiernoscia ja nie zdradzam w zwiazku ale kochliwa jestem heheh , no coz tylko jak mam miekkie serce to jeszcze d....pe powinnam miec twarda heh niestety z tym gorzej :-)).Pozdrowionka ps. jeszcze jedna sprawa ten koles co bylam u niego na swieta .Powoedzialam mu ze nic z tego nie bedzie ze kocham innego itd.a on mi powiedzial ze bedzie czekal na mnie bo wie ze warto ze zawsze czekal na taka dziewczyne i on ma czas a sie nie podda ja mu pisalam zeby nie czekal bo traci czas ale do niego nic nie dociera, kompletnie.Wiadomo ze jakby mi sie spodobal to pewnie moze bym zaryzykowala ale wogle nie jest w moim typie , nawet patrzec nie moge na niego bo slabo w oczach mi sie robi :-) on sie stara jak moze a mnie odpycha od niego.
hej, Maju. Jutro wyjeżdżam od rodziców, więc będzie lepiej, mam nadzieję, że jak przyjadę następnym razem, to będzie już ok.
Jeśli chodzi o przeprowadzkę, to powodem są pieniądze... On kończy studia, nie pracuje, ma indywidualny tok studiów, a jego rodzice nie bardzo chcą, żeby się przeprowadził, mimo że ich na to stać. Po prostu się martwią o Niego... Miał z nimi jeszcze rozmawiać, zobaczymy, co z tego wyniknie.
Co do tego chłopaka "od Świąt"- bardzo dobrze, że postawiłaś sprawę jasno, nie ma nic gorszego niż wiązać się z kimś na siłę. Jeśli nie ma chemii od razu, na początku, to później tym bardziej nie zaiskrzy.
tygrysiak,
nic nie szkodzi.
każdemu się zdarza. Widziałam, że w Twoim wątku też nie wszyscy wszystko czytają. U mnie jest ok, ludzie na forum mi pomogli (zwłaszcza kochana Majeczka :*). Cenię sobie każdą opinię, nawet już "nieaktualną". to świadczy chyba o tym, że moje problemy interesują innych. ![]()
hello:-) , nie mam sily do tego chlopaka ze świat,normalnie on nic nie rozumie.Ciagle mi pisze ze mu zalezy , ze jestem dziewczyna na ktora czekal przez cale swoje zycie i takie tam ja mu tlumacze jedno on drugie.To troche jak ja i Tomek tylko odwrotnie do mnie tez nie docieralo .Milosc jest slepa ech......Jutro przyjezdza ten koles co mialam z nim randke :-).spedzimy Sylwka razem , pojedziemy na pl.kostytucji.Pobawimy sie :-) .Narazie sie nie nasatawiam , chce sie narazie pobawic , odstresowac sie.Kurcze szkoda ze ta przeprowadzka nie wypala,a moze on by sobie jakas prace znalazl na weekendy? mialby swoja kase i moglby sie dokladac do wspolnego Waszego mieszkanka.:-).POZDRAWIAM
Ludzie kochani!!!
Dziękuję za Wasze opinie, sugestie itp. Ale przed napisaniem kolejnego posta PRZECZYTAJCIE PROSZĘ CHOCIAŻ KILKA OSTATNICH!!! Wtedy nie będziecie wypisywać bzdur...
Więc kolejny raz powtarzam: otóż PONAD MIESIĄC TEMU WRÓCILIŚMY DO SIEBIE, dałam Mu i sobie drugą (!!!) szansę... Jest naprawdę dobrze, nie żałuję tego...
ps. To ON chciał się ze mną spotkać, pogadać, ON chciał wszystko naprawić i wynagrodzić mi te łzy...żeby nie było wątpliwości: Sylwestra spędzamy RAZEM
))
pozdrawiam
Przepraszam że wyrażam opinię ale jesteś najbardziej naiwną kobietą jaką znam. Nie chciałam urazić ale opinie wyrazić musiałam.
Przepraszam że wyrażam opinię ale jesteś najbardziej naiwną kobietą jaką znam. Nie chciałam urazić ale opinie wyrazić musiałam.
Sonieczko, a od kiedy my się znamy?
ps. nie przepraszaj za wyrażanie opinii, masz do tego pełne prawo ![]()
ps.2 ten wątek jest już chyba zamknięty, jak mniemam?
nio i po zerwanych zareczynach opisanych w jednym z zalozonych przezemnie watkow uslyszalam te slowa...kocham cie ale nie mozemy byc razem...nie i koniec
Jak to napisała maja,''faceci nawet jeśli kochają,potrafia potrafią zerwać,odejść z naszego zycia
No włąśnie dlaczego tak jest?Wolą zadowalać się jakimiś namiastkami,niż walczyć o szczęście?Wychodzi na to,że chyba faceci to trzórze?!
? Właśnie jak to jest z tą powyższą kwestią? Facet mimo że kocha odchodzi... jest sam... albo odchodzi do innej mimo że nie jest z nią szczęśliwy... a nadal w serduszku ma nas... i myśli o nas.... o co chodzi?