No, za to jak zdarzy sie przerwa w trenowaniu to moze tyc dwa razy szybciej ![]()
Podobne tematy
No, za to jak zdarzy sie przerwa w trenowaniu to moze tyc dwa razy szybciej
No to bym się musiała chyba na pół roku położyć na kanapę i jeść więcej niż jem teraz ![]()
kejter - mam tego świadomość i cieszy mnie to niemożliwie ![]()
Ja taką zabiedzoną chudziną nigdy nie byłam, ale też naturalnie mam ten metabolizm chyba dość fajny, bo jak tak popatrzę jak mi się nieraz zdarzało żreć, to i tak nigdy mi się nie udało się doprowadzić do jakiejś widocznej nadwagi, a byłam do tego leniem straszliwym. Może też dlatego, że od czasu do czasu był zryw w stylu "trochę się trzeba ogarnąć", ale jakoś szaleństwa dietetycznego nie było mimo wszystko.
Ale mnie się nie chce wierzyć jak co niektórzy twierdzą, że w święta 5kg potrafią przytyć. Nierealne całkowicie mi się to wydaje. Jakby człowiek tak szybko tył, to by było trzy razy tyle grubych ludzi niż jest.
W ogóle mam odruch wymiotny na rady dietetyków w stylu "jak nie przytyć w święta". Jak nawet ten kilogram wejdzie przez te 2-3 dni, to przecież tego idzie się stosunkowo szybko pozbyć i nie jest to taki problem żeby się musieć umartwiać przy świątecznym stole. Jeszcze lepsze są rady "Jak schudnąć przed Sylwestrem"
Lekka paranoja. No, ale jak ktoś płaci za pisanie banialuków do gazet, to grzech byłby na tym nie zarabiać.
No, za to jak zdarzy sie przerwa w trenowaniu to moze tyc dwa razy szybciej
Iceni, tez nie do konca ![]()
Ja mialam calkowita przerwe od diety i cwiczen od konca sierpnia do grudnia tak naprawde. Zarlam co w reke wpadlo, slodkie,fastfoody, moj M. Potrafil o 24w nocy robic makaron z sosem smietanowym, do tego alkohol bardzo czesto pilam. Tak jak pisalam, robilam z brzucha smietnik, nie ma sie co oszukiwac. Fakt, cm mi przyszlo troche, cialo nie bylo takie jak przy cwiczeniach, ale na wadze mialam 3kg na plusie
gdzie tak naprawde balam sie stanac na wage, bo bylam przekonana, ze przybralam minimum 8kg.
Mowie caly czas do znajomych, ze po racjonalnym odchudzaniu nie jest wcale tak latwo sie spowrotem roztyc. Nawet przy wpieprzaniu konkretnym. Ale kazdy patrzy na mni jak na kretynke i nikt nie chce wierzyc
Gdzie ja caly czas myslalam, ze mam cholernie duze tendencje do tycia.
Tez nigdy nie bylam chudzinka, tak naprawde moja waga byla 70kg jak mialam 16lat, ale ja jestem grubej kosci. Teraz waze 72, a nikt mi nie wierzy. Kazdy przekonany ze 65kg to max ! A myslalam, ze mam straszne tendencje do tycia jak mi w miesiac czasu przyszlo 20kg po odstawieniu hormonow. I tak naprawde chyba 6lat mi zajelo, z roznymi "dietami cud" i innymi, zeby dojrzec do tego i zabrac sie za odchudzanie porzadnie a nie od dupy strony ![]()
Dokładnie. Jak się metabolizm dobrze podkręci, to potem nie tak łatwo przytyć. No i mięśnie ciągną dużo energii w przeciwieństwie do tkanki tłuszczowej, która nie jest jakoś specjalnie metabolicznie aktywna.
Ja miałam w takcie diety tydzień na wyjeździe gdzieś z początkiem lutego i nie było szans żeby tam trzymać dietę - pizza, frytki, słodycze, burgery, alkohol, oczywiście bez treningów. I co? I guzik. Nie roztyłam się dziwnym trafem.
Dobrze być sportowcem ![]()
Ja mam metabolizm podkręcony aż za bardzo, bo jeden dzień w pracy 12 h potem dwa dni studiów potem dzień w pracy 6 h i 2 kg mniej... Mimo tego, że czasem trafiają mi sie takie ciężkie organizacyjnie maratony staram się jesc jak najmniej jedzenia "w terenie", a jesc coś przygotowanego w domu i cwiczę jak tylko mogę, nie lenie się absolutnie, ale ja znów mam problem z tym, że czasem przez tryb życia jem za mało i tak ciężej mi te mięśnie będzie wytworzyc...
331 2015-03-11 18:48:18 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-03-11 19:00:40)
No nie wiem dziewczyny ;P to albo wy jesteście wyjątkami, albo nie ćwiczycie jednak wystarczająco dużo by ten efekt powstał - ja piszę na podstawie tego co widzę, ale nie oznacza to, że dzieje się tak zawsze - napisałam tam, że może. A że tak się zdarzyć, to wystarczy popatrzeć na niektórych sportowców co się z nimi dzieje poza sezonem albo po dłuższej kontuzji - w sezonie facet wyżyłowany na maksa, a kilka tygodni później twarz jak księżyc w pełni i tłuszcz na brzuchu. Zwłaszcza to widać u niektórych piłkarzy
Ja rozumiem, ze taki się musi zregenerować po sezonie, ale przecież nie musi z tego powodu tyć 15 kilo ![]()
I ja nie piszę o tygodniu, bo to ledwie kilka dni - nie da się w tydzień przytyć tak, żeby to było zauważalne po następnym tygodniu - tak to i ja sobie mogę pozwolić na tydzień szaleństw fastfoodowych i mnie przybędzie pół kilo. Ja piszę o dłuższym okresie, czyli kilku (czyli czterech, sześciu itd) tygodniach.
Facet, zawodowiec łamie sobie nogę i nagle musi przystopować z treningami i tym samym schodzi z diety powiedzmy 3500-4000 kcal na 2500 i z dnia na dzień musi jeść 60-70% tego, co dotej pory, bo reszty nie spali. A wcale nie tak łatwo przez kilka tygodni jeżć o 30% mniej niż zwykle bez wyraźnego powodu.
Ze chudną ci, którym potrzebne jest zejść do ekstremalnie niskiej ilości tłuszczowej, to ok, nikt nie będzie żył na co dzień z 7% tkanki tłuszczowej, ale dlaczego mają problemy utrzymaniem wagi na przykład zapaśnicy, bokserzy czy na przykład ciężarowcy? I kiedy zbliżają się zawody to nagle się okazuje, ze trzeba zrzucić przynajmniej kilka nadliczbowych kilogramów? Dlaczego zawodnik walczący od lat w tej samej grupie wagowej przed zawodami ciągle się odchudza, skoro utrzymanie wagi u sportowców niby jest takie łatwe? ![]()
No jednak sportowcy wyczynowi też tyją ![]()
No nie wiem dziewczyny ;P to albo wy jesteście wyjątkami, albo nie ćwiczycie jednak wystarczająco dużo by ten efekt powstał - ja piszę na podstawie tego co widzę, ale nie oznacza to, że dzieje się tak zawsze - napisałam tam, że może. A że tak się zdarzyć, to wystarczy popatrzeć na niektórych sportowców co się z nimi dzieje poza sezonem albo po dłuższej kontuzji - w sezonie facet wyżyłowany na maksa, a kilka tygodni później twarz jak księżyc w pełni i tłuszcz na brzuchu. Zwłaszcza to widać u niektórych piłkarzy
Ja rozumiem, ze taki się musi zregenerować po sezonie, ale przecież nie musi z tego powodu tyć 15 kilo
Ale to nie jest efekt podkręconego metabolizmu tylko wpieprzania tej samej ilości kalorii podczas rekonwalescencji jakby był pełny sezon i treningi 6 razy na tydzień. Wtedy może się tak stać.
Sam przyspieszony metabolizm nie przyczynia się do szybszego tycia, bo skoro jest przyspieszony, to szybciej wykorzystuje energię, potrzebuje jej więcej, więc nawet jak się opieprzamy, to ciało potrzebuje więcej energii niż u przeciętnego człowieka, bo kilogram mięśni zużywa dwa razy tyle energii co kilogram tłuszczu. Jak ktoś ma dużo tkanki mięśniowej, to będzie szybciej spalał nawet jak nic nie robi. Oczywiście dopóki mięśnie trochę nie "zejdą" w wyniku długotrwałego braku treningu.
333 2015-03-11 19:12:05 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-03-11 19:26:27)
Też nie napisałam, ze jest to z powody podkręconego metabolizmu. Ja tez mam podkręcony metabolizm choćby ze względu na tutejszą pogodę - proszę sobie poćwiczyć przez godzinę w klimatyzowanej sali a spróbować przejechać 15 km pod wiatr, w temperaturze bliskiej zeru i z padającym deszczem
Wy czasem tak piszecie jakby na poprawę metabolizmu i jego utrzymanie nie było innego sposobu jak tylko siłownia, a już ten, kto sportu nie uprawia, to była jakaś klucha.
A z drugiej strony gdyby faktycznie sport tak działał, to Witch w ogóle nie powinna gościć w tym temacie
(nie, żebym miała coś przeciwko
)
Jak miałam 20+ lat to ja o nadwadze w ogóle nie słyszałam chociaż moim ulubionym daniem było piwo z chipsami, zobaczymy jak u was będzie za 20 lat ![]()
P.S. I własciwie czym jest ten mityczny "podkrecony metabolizm"? Witch, gdzieś na początku pisałaś, że jesteś na diecie tak ok 1600kcal + uprawiasz sport i chudniesz. Ja też mniej więcej jestem na takiej diecie, też około 1600kcal i sportu nie uprawiam w ogóle (jezdzę tylko na rowerze w warunkach miejskich) i w tym czasie schudłam około 8 kg. To znaczy, że Ty, Witch powinnaś więcej (bo powinna schudnąć o dodatkowe kalorie spalone podczas treningów, albo przynajmniej tyle samo, jeżeli ostatecznie założy się ,że ja spalam więcej w czasie normalnej, codziennej aktywności ze względu na wyższą wagę).
Czyli konkluzja może być taka, ze mimo uprawiania sportu utyłaś więcej niż 8 kg, albo ma metabolizm wolniejszy niż mój, skoro na tej samej kaloryczności chudniesz wolniej
Nie, żeby to miało dla mnie jakieś znaczenie, ale strasznie się zafiksowałyście na tym sporcie
na przykład na tempo chudnięcia i tycia ma też wpływ wrażliwość organizmu na insulinę - i to potwierdza widok każdego cukrzyka, który się nie leczy.
Wow. Żyły zaczęły mi wyłazić na łapach:P Z jednej strony bee, ale z drugiej znaczy że wszystko idzie ok:D
335 2015-03-11 19:32:15 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-03-11 19:32:46)
Jak mnie wyjdzie jakaś żyła to od razu idę do sklepu po trzy czekolady :0 ![]()
...Co prawda raczej mi to w tym roku nie grozi
![]()
336 2015-03-11 20:37:41 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-03-11 20:37:59)
A czemu tak?
Ej sorry za pytanie, ale Ty serio masz tyle co masz napisane?:P:P
Też nie napisałam, ze jest to z powody podkręconego metabolizmu. Ja tez mam podkręcony metabolizm choćby ze względu na tutejszą pogodę - proszę sobie poćwiczyć przez godzinę w klimatyzowanej sali a spróbować przejechać 15 km pod wiatr, w temperaturze bliskiej zeru i z padającym deszczem
![]()
Wy czasem tak piszecie jakby na poprawę metabolizmu i jego utrzymanie nie było innego sposobu jak tylko siłownia, a już ten, kto sportu nie uprawia, to była jakaś klucha.
A z drugiej strony gdyby faktycznie sport tak działał, to Witch w ogóle nie powinna gościć w tym temacie
(nie, żebym miała coś przeciwko
)
Jak miałam 20+ lat to ja o nadwadze w ogóle nie słyszałam chociaż moim ulubionym daniem było piwo z chipsami, zobaczymy jak u was będzie za 20 lat
P.S. I własciwie czym jest ten mityczny "podkrecony metabolizm"? Witch, gdzieś na początku pisałaś, że jesteś na diecie tak ok 1600kcal + uprawiasz sport i chudniesz. Ja też mniej więcej jestem na takiej diecie, też około 1600kcal i sportu nie uprawiam w ogóle (jezdzę tylko na rowerze w warunkach miejskich) i w tym czasie schudłam około 8 kg. To znaczy, że Ty, Witch powinnaś więcej (bo powinna schudnąć o dodatkowe kalorie spalone podczas treningów, albo przynajmniej tyle samo, jeżeli ostatecznie założy się ,że ja spalam więcej w czasie normalnej, codziennej aktywności ze względu na wyższą wagę).
Czyli konkluzja może być taka, ze mimo uprawiania sportu utyłaś więcej niż 8 kg, albo ma metabolizm wolniejszy niż mój, skoro na tej samej kaloryczności chudniesz wolniej
![]()
Nie, żeby to miało dla mnie jakieś znaczenie, ale strasznie się zafiksowałyście na tym sporcie
na przykład na tempo chudnięcia i tycia ma też wpływ wrażliwość organizmu na insulinę - i to potwierdza widok każdego cukrzyka, który się nie leczy.
Ehhh Iceni, a juz myslalam, ze pomalu zaczynam Cie rozumiec
ale w dwoch ostatnich postach... no okej.
Ty schudlas te 8kg tak? Jedzac inaczej niz wczesniej. Ale nie cwiczysz. Powiedzmy ze jestes na tej swojej diecie, chudniesz 8kg, ale tracisz (PRZYKLAD) 10cm w brzuchu i nie spalasz tkanki tluszczowej na miesnie
Ja schudne te 8kg, mam ta swoja diete, i cwiczenia, i strace w brzuchu 15-20cm, i jedyna czesc ciala jaka mi bedzie wisiala to cycki
tak to reszta ciala bez obwislej skory, z wyczuwalnymi miesniami
Pomine juz ten fakt, ze ja mam 25lat Ty 40. Bo tak samo stanie sie w przypadku mnie, cwiczacej, i nawet 20latki niecwiczacej.
Wracajac do obwislej skory, przeciez zaden krem nie spowoduje, ze nie bedziesz miala ciasta zamiast bicepsa, i posladkow jak moja 70letnia pacjentka
i nie wazne czy masz 20 czy 40lat...
338 2015-03-11 22:40:10 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-03-11 22:45:36)
No, to ja ci gratuluje jak ty chcesz stracić 15 cm w pasie chudnąc 8 kg
to ja nie wiem jaką ty masz figurę
I nie, to nie prawda, że będę miała obwisłą skórę - to też jest w dużej mierze kwestia genów - nie mam problemu z chudnięciem, szybko potrafię utyć, szybko też schudnąć, zdarzało mi się już schudnąć 15 czy nawet 20 kg i moja skóra wcale nie wisiała
tak, że wiem o czym pisze i mam porównanie. To, ze niektórym skóra flaczeje, to wcale nie oznacza, że zawsze się tak dzieje.
Bicepsów nie mam, i mieć nie zamierzam - pośladki za to owszem, (łydki niestety też). Róznica jest taka, ze ty zapieprzasz intensywnie przez 2 h na siłowni, a ja mało intensywnie przez 12h na dobę i przez te 12h w mniejszym lub większym stopniu jestem w ruchu. (No, powiedzmy 9 z tych 12 godzin
).
Ty wiesz, ze twoje ciało bez tyrania na siłowni sflaczeje, ja wiem, że bez tego pozostanie ok i nawet cycki mi nie sflaczeją, bo gdyby miały taki zamiar to zrobiłyby to już z 5 razy po każdym odchudzaniu.
Przez te 20 lat moje ciało zdążyło już kilka razy utyć i schudnąć i ja WIEM jak zachowuje się moje ciało (wiem też jak zachowuje się moja psychika i że to w tym leży główny mój problem
)
A czemu tak?
Ej sorry za pytanie, ale Ty serio masz tyle co masz napisane?:P:P
A bo mi się strasznie te żyły nie podobają
Normalnie mnie taki widok przeraża
...a pytanie dotyczy wieku? To tak, mam tyle, co napisane
Dlaczego miałabym oszukiwać? ![]()
339 2015-03-11 22:50:26 Ostatnio edytowany przez mery90 (2015-03-11 22:58:00)
Boze, Iceni, specjalnie napisalam z caps lockiem jako PRZYKLAD centymetrow. Kazdy przy 1kg schudnie inna ilosc cm. Tego nie wiesz? Nie wiem tez czy chudnac 8kg mialabym 15 czy 25cm mniej. (I tu tez podalam przyklad w cm)Piprostu wczesniej tego nie zapisywalam.
Wiesz, Ty znasz swoje cialo, swoja skore i ciesz sie ze masz tak a nie inaczej, ja niestety nie mam takiego szczescia, i jak to powiedzialas, nie zapieprzajac 1,5h na silowni moje cialo nie byloby tak fajne jak teraz.
powiedz mi, spedzilas kiedykolwiek godzine na silowni? Na normalnych cwiczeniach? Jesli tak, i to nie Twoja bajka, rozumiem, jezeli Ci sie to nie zdarzylo, to naprawde lepiej nie wypowiadaj sie na ten temat, bo tego poprostu nie zrozumiesz. Ja tez nie rozumialam. Nie wyobrazalam sobie, ze po 8godzinnej harowce chcialoby mi sie jeszcze zapieprzac na silowni. Teraz to robie. Dla lepszego ciala, i dla lepszego samopoczucia. Tak, to nie jest mit, ze po cwiczeniach czujesz sie lepiej.
a ja w mojej obecnej sytuacji akurat potrzebuje takiego oderwania sie od rzeczywistosci. Moglam wybierac, zdrowy tryb zycia, albo zachlewac pale codziennie wieczorem. wybralam to pierwsze. I wiesz co? Zaluje, ze nie zaczelam tego duzo wczesniej...
Ahh i jeszcze jedno, teraz doczytalam. wiesz jaka w chwili obecnej jest roznica miedzy tym ze ja chudne i cwicze a tym ze Ty chudniesz i nie cwiczysz? To co napisalas, ze szybko schudniesz i rownie szybko mozesz przytyc, a ja, tak jak juz pisalam kilka postow wyzej, schudne moze i w tym samym czasie tyle kg co Ty, ale te kg wroca mi duzo pozniej niz Tobie. Bo jak juz pisalam, prawie 4miechy mialam przerwe od diety i cwiczen i przybralam duzo mniej, niz kiedys odchudzajac sie, przestajac sie kontrolowac w tym samym czasie mialam ponad 2x wiecej na wadze. I tu nie ma znaczenia czy masz lat 40 czy 20.
Aha, i wszystko co pisze, pisze do Ciebie, nie bezposrednio o Twoim ciele
ze Tobie sie tak akurat zdarzy
bo od kad jestem w tym temacie trzymam za Ciebie kciuki, i obys doszla do zapragnionego celu ![]()
340 2015-03-11 23:01:55 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-03-11 23:38:12)
Lubię wysiłek fizyczny jako taki - mogę tyrać w ogrodzie przez cały dzień, iśc do lasu i wrócić o zmierzchu, pojechać rowerem do sasiedniej miejscowości, ale nie znoszę robienia czegoś bez sensu, dla samej rozbudowy mięsni
Nie jestem chomikiem w kołowrotku, a tak się czuję na jakiejkolwiek maszynie do ćwiczen. Nawet na rowerze nie jeżdżę dla samej przyjemności jeżdzenia tylko konkretnie w jakimś celu.
Nie, wcale po ćwiczeniach nie czuję się lepiej i się do tego nie przyzwyczajam (no, chyba że po jodze, bo lubię sobie posiedzieć parę minut w jakiejś miłej pozycji
). Zdarzało mi się w życiu ćwiczyć, no bo przecież to takie zdrowe i czułam się po takich ćwiczeniach jakbym się zmuszała do mycia zębów przez godzinę - mycie zębów też jest zdrowe - ciekawe dlaczego nikt z tego konkurencji sportowej nie robi ![]()
No tak, podałaś te swoje 15 cm dla przykładu, żeby był efekt, bo pisząc zgodnie z rzeczywistością okazałoby się, ze różnica wynosi centymetr czy dwa, a nie 10 jakbyś chciała - i co wtedy za efekt by był, gdyby się okazało, że brak ćwiczeń daje tylko tak niewiele gorszy wynik? Trzeba było napisać spektakularny przykład 15 cm
, który jest wynikiem całkiem z kosmosu więc co to za przykład? ![]()
Aha - i jeszcze jedno - ja, jak wspomniałam, jeżdżę na rowerze dość sporo - znaczy nie mega dystanse, ale te 10-15-20 km dziennie robię od lat. I bez problemu tyję w tym samym tempie co zwykle
Tak, ze żeby ten skutek z powolnym tyciem podczas uprawiania sportu był widoczny, to ja chyba musiałabym jeździć 50 km codziennie ![]()
Edit: Znaczy oczywiście ja ci trenować nie zabraniam, ale sama, z własnej woli siłownią się nie skażę
![]()
Też nie napisałam, ze jest to z powody podkręconego metabolizmu. Ja tez mam podkręcony metabolizm choćby ze względu na tutejszą pogodę - proszę sobie poćwiczyć przez godzinę w klimatyzowanej sali a spróbować przejechać 15 km pod wiatr, w temperaturze bliskiej zeru i z padającym deszczem
![]()
Wy czasem tak piszecie jakby na poprawę metabolizmu i jego utrzymanie nie było innego sposobu jak tylko siłownia, a już ten, kto sportu nie uprawia, to była jakaś klucha.
A z drugiej strony gdyby faktycznie sport tak działał, to Witch w ogóle nie powinna gościć w tym temacie
(nie, żebym miała coś przeciwko
)
Jak miałam 20+ lat to ja o nadwadze w ogóle nie słyszałam chociaż moim ulubionym daniem było piwo z chipsami, zobaczymy jak u was będzie za 20 lat
P.S. I własciwie czym jest ten mityczny "podkrecony metabolizm"? Witch, gdzieś na początku pisałaś, że jesteś na diecie tak ok 1600kcal + uprawiasz sport i chudniesz. Ja też mniej więcej jestem na takiej diecie, też około 1600kcal i sportu nie uprawiam w ogóle (jezdzę tylko na rowerze w warunkach miejskich) i w tym czasie schudłam około 8 kg. To znaczy, że Ty, Witch powinnaś więcej (bo powinna schudnąć o dodatkowe kalorie spalone podczas treningów, albo przynajmniej tyle samo, jeżeli ostatecznie założy się ,że ja spalam więcej w czasie normalnej, codziennej aktywności ze względu na wyższą wagę).
Czyli konkluzja może być taka, ze mimo uprawiania sportu utyłaś więcej niż 8 kg, albo ma metabolizm wolniejszy niż mój, skoro na tej samej kaloryczności chudniesz wolniej
![]()
Nie, żeby to miało dla mnie jakieś znaczenie, ale strasznie się zafiksowałyście na tym sporcie
na przykład na tempo chudnięcia i tycia ma też wpływ wrażliwość organizmu na insulinę - i to potwierdza widok każdego cukrzyka, który się nie leczy.
Równie dobrze można stwierdzić, że ty się zafiksowałaś na nieuprawianiu sportu. Nie chcesz, nie uprawiaj. Ktoś Ci każe iść do tej siłowni? Ciągnie Cię ktoś tam za uszy, czy jak?
Tak, dla mnie większość ludzi, którym się nie chce nawet kiwnąć palcem żeby poprawić swoją kondycję to są kluchy. Nie oznacza to, że potępiam takie podejście, bo każdy robi co mu się podoba, każdy robi z własnym ciałem co zechce, nie zamierzam nikogo koniecznie namawiać, bo to bez sensu, ale to mojego prywatnego zdania na ten temat nie zmienia samo w sobie.
Dla mnie uczucie takiego zmęczenia, że nie mam siły wstać z gleby jest przyjemne, bo to oznacza, że daję z siebie 100%, a to zaspokaja moje ambicje, sprawia mi radość. Ja jestem szczęśliwa jak trenuję. Jakbym nie mogła trenować to bym złapała konkretnego doła.
Nie, nie utyłam 8kg uprawiając sport. Ale mogłabym wpierniczając dużo powyżej zapotrzebowania. Matematyka nie kłamie.
Jest pewna różnica między chudnięciem z powodu nadwagi, a doprowadzeniem się do stanu żeby kaloryfer było ładnie widać. Poza tym jak masz sporo kilogramów nadwagi, to chudniesz szybciej, organizm się chętnie tłuszczu pozbywa. Jak chcesz zejść poniżej 20% tkanki tłuszczowej żeby mięśnie dobrze "wylazły" to już nie leci z tygodnia na tydzień po kilogramie, czy dwóch, bo i tak masa ciała już jest w normie, organizm niekoniecznie chce tak łatwo oddać to, co mu zostało. Ja nie potrzebuję zejść w miesiąc z nie wiadomo ilu kilogramów, ja mam większość spodni w rozmiarze 36 i na dobrą sprawę nie muszę się odchudzać, ale mam kaprys żeby moje ciało wyglądało jeszcze lepiej niż teraz, było wymodelowane. Ja nawet nie mam założonej jakiejś wartości do której dążę jeśli chodzi o wagę i obwody - ma być kaloryferek po prostu.
Mniejsza masa to też mniejsze spalanie. Zarzuć sobie 10kg balastu i coś z tym rób, to spalisz więcej niż jak nie masz obciążenia, to chyba logiczne. Tłuszcz to jest zbędny balast, jest jak plecak z różnymi gratami, który nosisz na stałe.
Ty w ogóle jesteś na Low Carb, na którym waga leci błyskawicznie, wody dużo też leci, szybciej niż na średnich węglach i wysokim białku. Ja z racji rodzaju uprawianego sportu nie mogę być na Low Carb, bo po prostu nie będę miała siły na treningi, zdrowie mi siądzie, nie mogę funkcjonować na ketozie, pisałam już o tym, powtarzać się nie będę. A dla mnie ważniejsze są osiągi niż to żeby szybciej poleciała waga. Dlatego jak ostatnio się słaniałam na nogach z wyczerpania, zaczynało mi się robić słabo, to sobie odpuściłam w weekend - wiedząc, że nie będzie spektakularnego spadku, ale też przy tym co zeżarłam kiedyś by mi na bank wskoczyło z 1,5-2kg na dłuższy czas. Teraz nie wskakuje. Ja się nie muszę martwić, że tydzień dłużej będę miała za dużą dupę, bo i tak nie mam ![]()
Sport uprawiam nie żeby schudnąć, tylko dlatego, że kocham to robić.
Nie będę się spierać kto ma szybszy metabolizm, nie będę się ścigać kto ile zgubił w jakim czasie, bo to jest dziecinada.
Do wątku w sumie dołączyłam raczej z chęci służenia radą jakby kto potrzebował, niż jakiejś walki z kilogramami, bo mnie się nie zdarzyło nigdy utyć od tak 10kg żeby było z czym walczyć, ale jak ktoś potrzebuje porady w kwestii sportu, czy innej, to staram się służyć radą.
Na rowerze i konno jeżdżę w zasadzie w każdych warunkach.
Od pogody się metabolizm nie nakręca nie wiadomo jak. Chyba, że mieszkasz na kole podbiegunowym i pracujesz na zewnątrz i wysiłek jaki organizm musi włożyć w utrzymanie ciepłoty ciała jest ogromny. Zawodowi pływacy mają większy wydatek energetyczny z powodu wody, bo w wodzie szybciej się traci ciepło, ale oni siedzą w basenach po kilka godzin dziennie.
Ja mam przerwę od treningów bo dwa dni temu przystawiałam pijawy, swędzi w pierun, ale pomogło, opuchlizna na nodze zmniejszyła się a lekarz już straszył że tak zostanie na zawsze ![]()
A Witch pamiętasz jak pytałam o mięśnie rąk? To jednak mięśnie, minęło dużo czasu, łapy mnie nie bolą, a nadal tam gdzie były wyraźne to takie zostały ![]()
Iceni, Witch Ci dobrze opisala na czym to polega ![]()
Ja tez juz mam jako takie tracenie wagi za soba, mi juz, jak Witch pisala, nie poleci te 5kg w tyle co Tobie,bo juz swoje stracilam. Tez na poczatku diety w dwa miesiace stracilam 10kg, w pol roku udalo mi sie te 25kg zrzucic, a jak juz pisalam, te ostatnie 5-8kg zajmie mi duzo wiecej czasu. Ale jak zostane na wadze jaka mam teraz, ale bede leciala z cm i bedzie mi sie fajnie sylwetka budowala, to szczerze bede miala to w dupie czy waze 72kg czy 65. Bo juz i tak jestem mega zadowolona z efektu jaki osiagnelam. Teraz cwicze dla siebie, dla tego kaloryfera, bo mam taki kaprys. Od 8go lutego zgubilam w pasie 7cm, a na wadze 2kg, wiec widzisz, na tym etapie co jestem teraz strace duzo wiecej cm niz kg...
Aha, i mialam pytac jeszcze. Bylas kiedys w domu starcow? Ale od drugiej strony, czyli jako pracownik? Probowalas wyjac do 8osob dziennie z lozka, na kibel, z kibla na wozek, a pozniej z wozka na wyrko spowrotem? I tak codziennie? 12dni pod rzad? Bo ja tak. Nie kazdy wazy 40kg, bardzo duzo przypadkow to ludzie 80kg wagi, i co? I musze dac rade. Wiadomo, technika ktorej ucze sie w szkole cos tam daje, ale sile tez musisz miec. I wiesz co Ci powiem? Mimo, ze wiadomo, cwiczac cokolwiek nie biore na maszynie 80kg, ale zwiekszyla mi sie sila i to bardzo. Jest mi duzo latwiej wykonywac swoj zawod, i nie jestem tak zdechla po pracy jak kiedys. I o dziwo juz cos takiego jak bol plecow/kregoslupa mnie nie spotyka. Wiec tak, pracujac w swoim zawodzie bede zapieprzac nawet i 3h jak bedzoe trzeba na silowni
bo mi jest tak lepiej i latwiej ![]()
Bardzo duzo jeszcze mlodszych kolezanek z pracy robi wielkie oczy jak im mowie, ze po 8godzinnej zajebce jezdze na silownie. Fakt, przyjade do domu, zjem cos, kapiel i spac. Ale jak juz pisalam, w obecnej sytuacji takie cos mi bardzoej odpowiada, wyczerpanie fizyczne, niz otwieranie flaszki wodki czy wina. A one? Wracaja do domu o14.30 i do spania. Takze ten...
;);)
344 2015-03-12 07:43:55 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-03-12 07:49:12)
...a pytanie dotyczy wieku? To tak, mam tyle, co napisane
Dlaczego miałabym oszukiwać?
Bo fotkę kiedyś widziałem i nie powiedziałbym:P Odjąłbym tak z 10 przyjamniej:D
Nie ma nic lepszego na wykończenie psychiczne niż bardzo ciężki trening. Już po pół godzinie humor się poprawia.
Iceni napisał/a:...a pytanie dotyczy wieku? To tak, mam tyle, co napisane
Dlaczego miałabym oszukiwać?
Bo fotkę kiedyś widziałem i nie powiedziałbym:P Odjąłbym tak z 10 przyjamniej:D
Nie ma nic lepszego na wykończenie psychiczne niż bardzo ciężki trening. Już po pół godzinie humor się poprawia.
A widzisz! Nie mogę chodzić na siłownie, bo wtedy musiałbyś odjąć przynajmniej 20!
![]()
Dzisiaj dzien ważenia
I mile się zaskoczyłam
ostatni czwartek było niewiele poniżej 80 a dzisiaj 78,7!!!!!
Nie spodziewałam się.
Co do Centymetrów to moje koło ratunkowe zredukowało się o 4 cm.
No brawo Maoam, oby tak dalej ![]()
Brawo brawo:) Ja kolejne kg i cm mniej:D
Ja jeszcze poczekam troche i tez sie zmierze i zwaze. Ale juz zrobilam fotki porownawcze
jak tak patrze na swoje zdjecia sprzed roku... dzizas...
Ja mam przerwę od treningów bo dwa dni temu przystawiałam pijawy, swędzi w pierun, ale pomogło, opuchlizna na nodze zmniejszyła się a lekarz już straszył że tak zostanie na zawsze
A Witch pamiętasz jak pytałam o mięśnie rąk? To jednak mięśnie, minęło dużo czasu, łapy mnie nie bolą, a nadal tam gdzie były wyraźne to takie zostały
No to super
Widać praca była konkretna skoro tak ładnie urosły.
U mnie już od góry na brzuchu zaczyna być widać, pod żebrami się dołki robią
Mam nadzieję, że do czerwca będzie już fajny zarys. Na miałam czasu ostatnio żeby się zmierzyć, ale wygląda, że obwody znowu poszły.
Mnie sport też pozwala się psychicznie rozładować. Może być nerwowo, stresująco przez cały dzień, ale jak wchodzę na salkę to wszystko inne przestaje być ważne - bo trzeba być ogarniętym, zdyscyplinowanym, jest ciężko, męcząco i nie ma czasu na pierdoły.
351 2015-03-14 13:34:10 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-03-14 13:35:46)
Wczoraj i przedwczoraj starałam się jeść wzorcowo, zeszłam do około 20-30g wegli (nie wiem dokładnie ile, bo jadłam po kromce chleba i nie wiem czy na etykiecie są podane węglowodany łącznie z błonnikiem, czy węgle i błonnik liczone osobno
) za to podbiłam mocno tłuszcz (wczoraj był dietetyczny rekord - 170g w ciągu jednego dnia) i dziś mam tyle energii, że nie ma jeszcze południa, a ja już mam posprzątane mieszkanie
Mam takiego kopa energetycznego, że chyba jak na dobre wejdę w fazę ketogeniczną, to zacznę biegać, żeby jakoś z siebie tę energię wyładować
![]()
Po co komu amfa, wystarczy przestać jeść węglowodany! ![]()
A ja dzisiaj z nudów zrobiłam porządny trening - interwały (nogi ostro dostały) + siłowy na brzuch, ręce i plecy, do tego jeszcze trochę cardio żeby się ostatecznie "dobić" i sama słodycz na koniec, czyli rozciąganie
Wyszło tego ponad półtorej godziny. Pamiętam, że kiedyś ledwo zrobiłam tego typu trening, z przerwami i konając ze zmęczenia, a potem nie mogąc się pozbierać przez dobre kilka dni. A teraz interwały pod koniec odczułam, ale jestem zmęczona po całym tygodniu treningów, w ogóle było to całkiem do przeżycia wszystko, nawet sobie musiałam trochę utrudniać co niektóre ćwiczenia, truchtać sobie w 10s przerwach w interwałowym itd. Oj, jest moc ![]()
Iceni - to co ty jadłaś, że tłuszcz 170g Ci wyszedł? Smalec łyżkami? Toż to ponad 1500kcal z samego tłuszczu wychodzi.
353 2015-03-15 01:31:58 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-03-15 01:40:11)
Śmietanę kremówkę, masło, olej kokosowy i tłustą wołowinę ![]()
Szukałam w necie podpowiedzi jak przemycać więcej tłuszczu w diecie, bo ciągle mam z tym problemy. Znalazłam poradę, żeby dodawać do kawy zamiast mleka to śmietanę kremówkę + olej kokosowy. Na pierwszy rzut oka wydało mi się to bzdurą, jak można pić kawę z okami tłuszczu?! Ale coo tam, czego się nie robi dla pożądanego efektu
Spróbowałam i okazało się, że taka kawa smakuje całkiem ciekawie
Nie powiem, ze jest smaczniejsza od kawy z mlekiem, ale coś w sobie ma - no i tak się ucieszyłam tą kawą, ze w ciągu całego dnia wypiłam 3 i dopiero przy ostatniej doczytałam, ze kupiłam nie zwykła, 30% kremówkę, tylko "extra thick" z 47% tłuszczu. No i tym sposobem podbiłam tłuszcz o jakieś 20 g ponad plan. A tłuszczu miało być tego dnia dużo planowo, ale nie aż tak ![]()
Inna sprawa, ze na tej diecie 1500kcal z tłuszczu to normalka ![]()
Aha - faktycznie miałam dużo energii, bo popołudniu postanowiłam przejechać się na rowerze i pojechałam do koleżanki na kawę - 15 km w jedną stronę
jak wróciłam wieczorem do domu to dopiero poczułam się wypompowana z energii
Najciekawsze jest to, że byłam tylko na jakichś 10g węgli i bałam się ,ze mnie jakaś niemoc na trasie dopadnie, a tu nie! Jakbym turbo doładowania dostała ![]()
Kawę z olejem i śmietaną chyba już by mi było ciężko przełknąć, chociaż olej kokosowy to w sumie jest całkiem przyzwoity w smaku. Akurat sama śmietanka to u mnie nie problem - zdarzyło mi się wypić kiedyś pół kubka kremówki. W Polsce nie widziałam nigdy śmietanki 47%. Ma jakieś szczególne zastosowania, do których zwykłe 36% się nie nadaje?
Ja na takie super tłuste jakoś specjalnie nie mam zachcianek. Nawet mi majonez tak nie podchodzi jak kiedyś. Za to o węglowodany to mój organizm żebrze jak źle wychowany pies na tej redukcji. A jak próbuję obciąć bardziej węgle, to na treningach jednak niemoc murowana, więc nie obcinam. Teoretycznie mogłabym robić takie regularne rotacje, że w dni treningowe podbić węgle nawet do 200g a w nietreningowe jak najmocniej z nich zejść, ale póki co jakoś nie ma potrzeby.
355 2015-03-15 09:26:05 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-03-15 10:05:33)
Ja dziś zdziwienie. Wchodzę na wagę.... +1kg, mierzę pas -2cm
Bądź tu mądry:D
I obecna forma jednak słaba i daleko do sześciopaka;/ I wody nabrałem coś;/
Ja dziś zdziwienie. Wchodzę na wagę.... +1kg, mierzę pas -2cm
Bądź tu mądry:D
I obecna forma jednak słaba i daleko do sześciopaka;/ I wody nabrałem coś;/
Jak obwody spadły, to chyba jednak nie jest źle.
No tak, tak ale zastanawiam się co spowodowało to nabranie wody:D
Pewnie okres ci się zbliża.
![]()
Pewnie okres ci się zbliża.
![]()
Oby nie
To by oznaczało, że ta dieta raczej mu nie służy.
Ja myślę, że organizm się broni po prostu przed zaistniałym stanem rzeczy. Mój jak się "wkurzy" na mnie to też sobie naciągnie wody jak durny. Mało żarcia, trening, kortyzol skoczył i się dzieją cuda. Woda to przecież nie problem, potrzyma się trochę i w końcu zejdzie.
A u mnie bardzo fajnie dzisiaj - zero zmęczenia, zero zakwasów mimo wczorajszych interwałów. Korci mnie żeby dzisiaj też trochę poćwiczyć, ale mogłabym jutro tego pożałować, więc mam nadzieję, że mi się uda wytrzymać nie znęcając się nad sobą ![]()
Nigdy nie sądziłam, że będę mieć problem nie żeby się zmusić do ćwiczeń, tylko żeby z nimi nie przeginać.
Mi dzis "kolezanka" z pracy prawie zalatwila kregoslup... mam nadzieje, ze jutro to jakos cwiczeniami rozruszam... wsciekla jestem na maksa...
Mi dzis "kolezanka" z pracy prawie zalatwila kregoslup... mam nadzieje, ze jutro to jakos cwiczeniami rozruszam... wsciekla jestem na maksa...
Jak Ci załatwiła kręgosłup?
Ja ostatnio miałam wrażenie, że mi coś poszło w kręgosłupie jak kolega trochę za mocno na mnie zaszarżował i pieprznęłam plecami o drabinki - takie drewniane jak w szkolnej sali gimnastycznej. Zatrzymałam się kręgosłupem na tych drabinkach, a on się zatrzymał całym ciężarem na mnie. Na szczęście tylko duże stłuczenie z tego wyszło.
Ja miałem kontuzję kręgosłupa jak przewróciłem się ze 150kg na plecach:P
Ja miałem kontuzję kręgosłupa jak przewróciłem się ze 150kg na plecach:P
Sztanga Cię ściągnęła do parteru? ![]()
Ilekroć widzę jakieś filmiki z wypadkami przy wolnych ciężarach, to najbardziej mnie przeraża właśnie jak się ktoś gibnie nie tak ze sztangą i go ciężar ściąga za głowę na glebę. To boli od samego patrzenia.
To był wielki zbieg złych okoliczności. Po pierwsze zajęty był rack z asekuracją. Po drugie złapał mnie skurcz w udzie i poleciałem na kolana przy przysiadzie. Wiesz to była rozgrzewka bo ja i 180-190 siadałem swego czasu. Gdyby były ograniczniki z asekuracją to by sztanga na nich została i nic by się nie stało, a tak to siadłem na kolana a potem wygięło mnie do przodu. Prostowniki miałem strasznie naciągnięte. Poza tym nic się nie stało, ale miesiąc przerwy musiał być. Od tej pory nie robię przysiadów jak nie ma wolnego racka no i 160kg nie przekraczam bo się boję:D
To był wielki zbieg złych okoliczności. Po pierwsze zajęty był rack z asekuracją. Po drugie złapał mnie skurcz w udzie i poleciałem na kolana przy przysiadzie. Wiesz to była rozgrzewka bo ja i 180-190 siadałem swego czasu. Gdyby były ograniczniki z asekuracją to by sztanga na nich została i nic by się nie stało, a tak to siadłem na kolana a potem wygięło mnie do przodu. Prostowniki miałem strasznie naciągnięte. Poza tym nic się nie stało, ale miesiąc przerwy musiał być. Od tej pory nie robię przysiadów jak nie ma wolnego racka no i 160kg nie przekraczam bo się boję:D
Ała
Paskudnie.
Ale 150kg to nie jest w kij dmuchał. 190 tym bardziej, ty kawał chłopa musisz być ![]()
Ah bo poszlysmy do babeczki,90kg wagi, ja ja trzymalam, a ona ja myla. Ja jak tych ludzi trzymam zeby stali, to rozkladam caly jej ciezar tak, zeby sobie nic nie uszkodzic, tym bardziej kregoslupa. Zreszta uczylismy sie tego w szkole. No i ona babcie umyla, gaciory zalozyla, i mi ja pociagnela, rzucajac ja na lozko a mi wtedy caly ciezar od babki poszedl na kregoslup, cos mi strzelilo przy obrocie, i jeszcze musialam sie skupic na tym, zeby babka trafila na lozko, i zebym ja nie poleciala na nia... ledwo sie wyprostowalam, a ta dziewuche myslalam, ze zabije wzrokiem...
Ale caly czas sie ludze tym, ze jutro to rozgrzeje i bedzie giciorek...
No wlasnie tak czytam i tez mi to przyszlo do glowy, ze Ty Martainn musisz byc chlop ![]()
367 2015-03-15 21:08:54 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-03-15 21:09:47)
A tam:D Wcale taki duży nie jestem:)
Z dziś
Generalnie moje najlepsze wyniki to 195 w przysiadzie, 235 w martwym ciągu i tylko 110 w wyciskaniu bo miałem złamane oba nadgarstki. Ale za to biegałem też półmaratony:D
Ale łapsko niezłe masz, mów co chcesz i klata jaka ładna i nogi fajne
Jakoś straszliwie zalany też nie jesteś, myślę, że kilka kilo i się sześciopak zacznie odsłaniać.
Mało znam facetów, co biegają półmaratony jednocześnie zasuwając na siłowni. Często jest wręcz tak, że ci najbardziej wyrzeźbieni przy przedłużającym się wysiłku tlenowym wymiękają pierwsi.
mery90 - jak nie przejdzie to idź do lekarza, czy do fizjoterapeuty, bo z kręgosłupem to paskudna sprawa, zwłaszcza w Twoim zawodzie.
369 2015-03-15 21:33:01 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-03-15 21:35:01)
Dzięki:) Aż się zawstydziłem. Ja myślę, że zostało z 5-7kg do sześciopaka:) Już niedaleko, ale to najgorsze kg:)
Ja zawsze byłem długodystansowcem i dobry byłem na długie dystanse i zawsze kierowałem się maksymą "bądź tak silny na jakiego wyglądasz". No nogi mi chwalą:P Tu są bez przypinki:d Ale ja też biegam, więc to też na pewno coś daje. Np. latem 100-120km rowerem to dla mnie naprawdę miła przejażdżka. Nigdy nie byłem zwolennikiem tylko jednego rodzaju wysiłki:)
Mięśnie moim zdaniem nie powinny być napompowane, ale odpowiadać sile i sprawności jaką się ma. Kulturyści często są napompowani, ale bez siły i wytrzymałości. To mi nie odpowiada:)
Dzięki:) Aż się zawstydziłem. Ja myślę, że zostało z 5-7kg do sześciopaka:) Już niedaleko, ale to najgorsze kg:)
Ja zawsze byłem długodystansowcem i dobry byłem na długie dystanse i zawsze kierowałem się maksymą "bądź tak silny na jakiego wyglądasz". No nogi mi chwalą:P Tu są bez przypinki:d Ale ja też biegam, więc to też na pewno coś daje. Np. latem 100-120km rowerem to dla mnie naprawdę miła przejażdżka. Nigdy nie byłem zwolennikiem tylko jednego rodzaju wysiłki:)
Mięśnie moim zdaniem nie powinny być napompowane, ale odpowiadać sile i sprawności jaką się ma. Kulturyści często są napompowani, ale bez siły i wytrzymałości. To mi nie odpowiada:)
Ja też mam te ostatnie nawet nie wiem, czy 3, czy 4, zobaczymy. I też zaczyna być ciężko, zwłaszcza, że już zaczynam być wkurzona tym ciągłym deficytem, a tu jeszcze Wielkanoc niedługo, żarcia dużo dobrego będzie, no, ale powoli się jakoś do celu dojdzie. Zawzięłam się, to teraz wstyd odpuścić ![]()
Co do siły mięśniowej to prawda - można być napompowanym, ale kondycyjnie strasznie słabym. Przychodzi teraz na moje treningi taki facet - ciało ma jak model, takie idealnie zrobione po prostu. Tylko co z tego, skoro go prześcignę zawsze na sprawnościówce, daleko w tyle zostaje przy wszystkich interwałach angażujących brzuch, umęczy się zawsze biedny na rozgrzewce jak mysz przy porodzie i zawsze ta sama wymówka - "nogi/ręce/brzuch wczoraj robiłem to nie mam siły".
Ja 100km nigdy rowerem nie robiłam, ale po 50-60 czasem się zdarzało. Zobaczymy co będzie tego lata, bo kondycja jest. Biegać nie lubię. 10km maksymalnie jak dotąd.
Ooooo ja o bieganiu to nawet nie snie
no ok, czasami, jak mi sie sni ze przed kims uciekam to biegam
tak to strasznie tego nie lubie. Ale tak dzisiaj sobie myslalam, ze jak jesien sie zacznie to zaczne tez bieznie robic. Zeby nastepnego lata moc sobie boegac nad woda
ale poki co za bardzo w dupe dostaje na praktykach, albo mi sie poprostu nie chce ![]()
Ja juz tez mam te ostatnie kg do zgubienia, kurcze, ale wierze ze uda sie naszej trojce dobic do sixpacka ![]()
Kurde plecy nie puszczaja... ale jestem dobrej mysli, po stluczce samochodowej bol plecow minal przy cwiczeniach to teraz tez musi
chociaz jak sie niedawno schylilam to w klatce zaklulo i powietrza na chwile nie dostalam. Ale jak to sie mowi twardyn trza byc nie mietkim ![]()
Martainn , ja chyba widzialam Twoje zdjecia w innym temacie o ile sie nie myle? Jesli to byles Ty to faktycznie widac, ze cialo jest cwiczone ![]()
Mery całkiem możliwe:) Co prawda nie obnażałem się tam;p ale było widać, że sporo kg było więcej.
Moim zdaniem naciągnęłaś prostowniki. To ta kontuzja co ja. Paskudna, boli jak cholera i nie daje funkcjonować ale nie jest groźna. Warto jednak zrobić zdjątko.
373 2015-03-15 22:18:48 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-03-15 22:20:57)
Ludzie ratujcie... ja nie będę miała ładnych mięśni, mimo że niby ćwiczę tak samo to jedna moja ręka jest większa od drugiej ![]()
A najlepsze jest to, że nie wiem czy Wam o tym pisałam, ale zrobiła mi się gula na łydce, nie bolesna, d dimery były w normie, no i Mój zwrócił uwagę na to, że ja chodząc, jeżdżąc na rowerze obciążam głównie prawą nogę i że może to po prostu mięsień, tylko no będzie to cudnie wyglądało jeśli się okarze że to mięsień z jednej strony, a z drugiej go nie ma
Umielibyście ze zdjęcia stwierdzić czy to może być mięsień? (ja ogólnie mam masywne (54 cm), umięśnione, twarde i zbite łydy, ale ta gula się pojawiła po jakimś czasie treningów na rowerze)
Wiesz, wg mnie na tamtych fotkach tez nie bylo zle, ale teraz poprostu widac ze cwiczysz
:)
Zobacze jutro jak bedzie. Boze, ale jak o tym mysle to mnie szlag trafia jak mozna byc tak bezmyslnym... w pracy grupowej trzeba myslec nie tylko o swojej dupie ale tez o dupie drugiej osoby, z ktora dana czynnosc wykonujesz...
Wiecie co? Jak zaczelam chodzic na silownie widzialam tam jedna dziewczyne. Fajna pupa, plaski brzuszek, zgrabne nogi, fajnie delikatnie zrobione bicki. Jako ze ja bylam wtedy jeszcze 85kg grubasem myslalam sobie "jezu, jak ja bym chciala miec wlasnie taka figurke jak ona". Dzisiaj ja widzialam pierwszy raz od dluzszego czasu. Zniszczyla wszystko co mozliwe... brzuch obrosl tluszczem, nogi napompowane miesniami, tylek o dziwo sflaczal, a bary jak u chlopa... ale pozniej tak sie przypatrzylam co i jak ona cwiczy. Robi dokladnie to samo co jej facet, tylko czasami zmienia kg na mniejsze... i tak sobie myslalam, ze dobrze, ze moj M. tez kontroluje moje postepy, bo bardzo mozliwe ze wpadlabym w taki wir cwiczen, ze za rok wygladalabym tak samo jak ona... az mi jej zal, jej osiagniec wczesniejszych i tej masakry co zrobila z soba teraz.
375 2015-03-15 22:22:57 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-03-15 22:25:23)
Ludzie ratujcie... ja nie będę miała ładnych mięśni, mimo że niby ćwiczę tak samo to jedna moja ręka jest większa od drugiej
Przecież każdy tak ma;) Ja mam od 0,5 do 1 cm różnicy;)
Mery no właśnie. Ja ćwiczę wiele lat ale tego nie było widać. Dopiero jak zacząłem palić tłuszcz to widać, że jednak tych mięśni trochę jest:) Niestety kontuzje przytrafiają się najczęściej w najmniej spodziewanych momentach i przy głupich sytuacjach.
Małpa każdy ma lepiej rozbudowaną stronę od drugiej:)
376 2015-03-15 22:23:02 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-03-15 22:23:37)
Strasznie chamski ten Twój post
(to do Mery)
No ale to jest wyraźna duża gula, obejrzysz?
377 2015-03-15 22:24:25 Ostatnio edytowany przez mery90 (2015-03-15 22:29:18)
Ludzie ratujcie... ja nie będę miała ładnych mięśni, mimo że niby ćwiczę tak samo to jedna moja ręka jest większa od drugiej
A najlepsze jest to, że nie wiem czy Wam o tym pisałam, ale zrobiła mi się gula na łydce, nie bolesna, d dimery były w normie, no i Mój zwrócił uwagę na to, że ja chodząc, jeżdżąc na rowerze obciążam głównie prawą nogę i że może to po prostu mięsień, tylko no będzie to cudnie wyglądało jeśli się okarze że to mięsień z jednej strony, a z drugiej go nie ma
Umielibyście ze zdjęcia stwierdzić czy to może być mięsień? (ja ogólnie mam masywne (54 cm), umięśnione, twarde i zbite łydy, ale ta gula się pojawiła po jakimś czasie treningów na rowerze)
Ja bym stawiala na jakis tluszczak? Ale nie jestem pewna czy to na lydkach tez moze sie zrobic
mozesz to zlapac w palce? I tak poruszac na boki? Jesli tak to jak bardzo?
Małpa wrzuć fotę.
379 2015-03-15 22:26:14 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-03-15 22:26:44)
Chyba wszędzie się może zrobić, ale raczej nie wygląda mi to na tłuszczak. Już sama nie wiem, co to za cholerstwo, ale Mój ma racje jak jadę rowerem to jadę prawą nogą ;/ Wróci mój z piesem to zaraz zrobię i wrzucę. Tylko się proszę nie śmiać z moich wielkich łydek ;p
Nikt się śmiał nie będzie:) Ja mam ogromne łydki, ale mam to po ojcu on też ma wielkie:) Każdy ma taki że pracuje mocniej jedną stroną i ma ją mocniej rozwiniętą. To nic dziwnego.
Malpa, dopisalam w poprzednim poscie. Mozesz ta gule zlapac w palce? I poruszac? Jesli tak to jak bardzo?
382 2015-03-15 22:33:09 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-03-15 22:53:26)
Nie to się nie rusza, jest twarde i nie boli, ale dziwnie wygląda tylko tyle ![]()
Łydy mam ogromne, jak facet ![]()
Mogę Twojego meila prosić? średnio umiem wrzucać tak zdjęcia tutaj, znaczy wiem jak ale już dawno tego nie robiłam i nawet nie pamiętam hasła na imgshacka. (a forumowe meile nie działają) [wrzuciłam na zapodaj ale link nie działał ]
Małpa69 - Nie mam po opisie pojęcia co to może być.
Ja mam wyraźnie słabszą lewą rękę od prawej i lekko obwód mniejszy przez to w bicepsie. Jakiejś widocznej dysproporcji nie ma, ale w sile jest różnica, bo ręka też kiedyś była dość mocno kontuzjowana - splot barkowy i łokieć dostał raz porządnie, parę razy lądowałam na ten bark spadając z konia na zawodach no i lewa strona u praworęcznego człowieka mniej pracuje. Myślałam, że ta ręka się nie ruszy, ale ostatnio zaczyna się powoli wyrabiać - boli jak nadwyrężę, czuję łokieć, czasem palce zdrętwieją jak śpię na lewym boku, ale mięśnie normalnie pracują, siła się poprawiła. O dziwo same hantle tego efektu nie dawały, bo już próbowałam. Na pompkach, drążku i ćwiczeniu uderzeń się łapka uaktywniła.
mery90 - od wolnych ciężarów się nie dzieje kobietom krzywda. Nie ma "męskich" i "kobiecych" ćwiczeń, trzeba tylko z głową pracować nad sylwetką żeby sobie nie przebudować jednej części ciała, gdy inna jest całkiem "w lesie". No i co i ile się je zwyczajnie ma znaczenie. Ćwicząc też można się zalać tłuszczem. Wystarczy, że jemy ponad zapotrzebowanie. Poza tym jak ludzie robią masę, to prócz mięśni zawsze trochę tłuszczyku niestety wejdzie. Pod koniec cyklu masy mało kto wygląda dobrze.
Malpa u mnie w profilu jest dostepny email to podeslij ![]()
Witch, dlatego napisalam, ze ona rzadko zmienia wage na mniejsza niz jej facet, czyli na plecy, bicki ponad 80kg bierze na bank. Wiadomo, jej cialo jej sprawa, ale jak dla mnie nie ladnie to wyglada jak kobieta ma az tak rozbudowane bary.
ja tez mam lewa reke czy noge duzo slabsza, ale jak cwicze staram sie pilnowac, zeby rowno rozkladac ciezar na obydwie rece. Ale jak np sobie cykam fotki kontrolne to lewego bicepsa nie napne tak jak lewego za chiny ludowe hehehe
przespalam sie i bol plecow troche mniejszy, wiec pewnie dzis juz przejdzie ![]()
No to dobrze, a mnie od wczoraj łupie coś w pachwinie, a dziś trening dołu;/ Nie chciałbym żeby wypadł.
386 2015-03-16 13:48:28 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-03-16 13:49:44)
Mery i wszyscy, opcja meili na forum nie działa już dobre pół roku, i każdy dostaje info że macie zablokowaną tą opcję nawet jeśli nie macie. Także przez forum Wam tego nie wyślę bo nie działa :C Jest nawet cały wątek na ten temat.
O kurde to ja ani nie wiedzialam
kurcze nie bardzo chce tu pisac maila bo mam w nim imie i nazwisko. Moze ktos inny? Albo moze Ty masz z ksywka jakas to mi napisz i ja Ci wtedy podesle bylejakiego maila zebys miala gdzie wyslac?
Mi dzis dla odmiany cos w barku strzelilo. Tez w pracy. Ale ponaciskalam i przeszlo
plecy chyba tez rozruszalam, bo juz az tak nie bola na szczescie ![]()
388 2015-03-16 22:18:29 Ostatnio edytowany przez bkAGxq (2015-03-16 22:20:05)
Widzę że wszyscy ładnie ćwiczą, pogratulować
Ja wczoraj 5 godzin po góreczkach na rowerze na średnim tętnie 135. Maks 175. Dzisiaj wyjechałem na 2 godzinki ale po 10 sekundach na stojąco pod górkę zapiek w nogach niesamowity ![]()
Żyły na rękach, nogach i brzuchu powyłaziły. Jest dobrze
Wiele tłuszczu już nie zostało:

389 2015-03-16 22:19:58 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-03-16 22:20:16)
pielęgniarki się ucieszą ![]()
Nie trzeba stazy ![]()