Iceni - Dla mnie to, że ktoś posprząta w domu albo wejdzie po schodach ze dwa razy na dzień to nadal jest skandalicznie mało aktywny tryb życia, jeżeli ktoś ma aktywną pracę, to nie można powiedzieć, że się nie rusza w ogóle, ale jak ktoś siedzi w biurze, to nie rusza się przez większą część doby. Nikt nikomu nie każe chodzić na siłownię. Ja na samej siłowni też bym nie mogła bazować, bo podejrzewam, że szybko by mi się to znudziło. Nawet wyprowadzanie psa na spacer to jest jakiś ruch, lepsze to, niż nic. Ja jeździłam konno przez wiele lat i mnie się wydawało, że ja mam mocne ciało, dobrą kondycję itd. Jak pierwszy raz zrobiłam trening interwałowy to do mnie dotarło, że byłam w błędzie. Prawda jest taka, że bycie w formie uzależnia - człowiek może dużo więcej zrobić zanim w ogóle zacznie odczuwać zmęczenie, a to jest przyjemne.
Pewnych grup mięśni w ogóle człowiek nie wzmocni jak nad nimi nie popracuje tak solidnie i z premedytacją, bo jak ma wzmocnić mięśnie grzbietowe jak siedzi całymi dniami albo leży i czasem się gdzieś przejdzie. A potem dziwne, że od schylania się kręgosłup boli. No boli, ma prawo boleć jak go nic nie stabilizuje jak należy.
O wpływie poziomu tkanki tłuszczowej na zdrowie pisałam wcześniej - u kobiet schodzenie poniżej 17-18% może powodować zaburzenia hormonalne, ale to jest już etap zawodowej kulturystyki. Podobnie jak za duży poziom może być szkodliwy, tak samo za mały może powodować problemy.
Co do żylastych rąk - ja dużo robię na ręce, bo i drążek i pompki i czasem hantle sobie chwycę i sztangę jak mam okazję i moje ręce wyglądają normalnie - nie ma żadnych żył na wierzchu, lubię moje ręce. Oczywiście mięśnie widać, widać, że ja coś robię z tymi rękoma, ale żył na powięziach nie mam. Na łydkach jak mocno napnę to mi się żyła z lekka uwidocznia, ale to też nie jest taki stan, że ją wypchało na powięź do góry, że wygląda jakby nogę kablem owinąć. Myślę, że to kwestia w pewnym stopniu genetyczna, ale Madonna na tej fotce to ma jakiś tak skandalicznie niski poziom tkanki tłuszczowej, że dziwne jakby tych żył jednak nie było widać. W ogóle to nie są moim zdaniem "zrobione" ręce. To są ręce wychudzonego człowieka.
Co do wieku - skoro wysportowane ciało wygląda lepiej od niewysportowanego jak się ma 20, czy 30 lat to i lepiej będzie wyglądało jak się będzie miało 40 i 50. Ja mam kilku kolegów na treningu, co już dobrze czterdziestkę przekroczyli. Nie wszyscy mają nie wiadomo jakie fit sylwetki, ale nie zmienia to faktu, że wyglądają o wiele lepiej niż przeciętny 40, czy 50 latek, który nie uprawia żadnego sportu. Nie trzeba zaraz wyglądać jak model fitness z reklamy, ale nikt mi nie wmówi, że ciało kogoś, kto sportu nie uprawia będzie wyglądało lepiej, bo nie będzie. Nawet jak tej tkanki tłuszczowej trochę będzie, to napięcie i wygląd skóry będzie inne, sylwetka ogólnie wygląda lepiej, postawa się robi fajniejsza.
Martainn - Mnie też się dużo bardziej podoba naturalna kulturystyka.
Dopingu najwięcej jest w sportach wytrzymałościowych - pływacy, biegacze, kolarze, narciarze biegowi. Człowiek w którymś momencie dochodzi tam do ściany - jego ciało nie jest w stanie przekroczyć pewnej granicy samo. No to się to ciało do tego motywuje farmakologicznie
Pomijając kwestie etyczne, prawne itd. ci ludzie zwykle mają pełną świadomość, że to się może skończyć źle, ale wynik jest ważniejszy od zdrowia. A bywa i tak, że jest to robione na tyle pod nadzorem i z głową, że po skończeniu kariery nic im nie jest z tego tytułu. Zwłaszcza obecnie, bo jak medycyna sportowa była jeszcze w powijakach, to sporo rzeczy na sportowcach po porostu testowano jak na królikach w laboratorium.