netkobietyWszystkie działy
Medycyna naturalna - zioła, zdrowe odżywianie, diety

Schudnę do wakacji!

1 708 odpowiedzi193 737 wyświetleńzałożony przez maoam6, 06.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Wypowiedzi na forum to doświadczenia i opinie użytkowniczek, a nie porada medyczna. W sprawach zdrowia skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 1 709 ]

131

Odp: Schudnę do wakacji!

Ślimaczyca - strasznie dużo cukrów prostych w tej Twojej diecie, a nie widzę tłuszczy. Ja nie jestem zwolenniczką całkowitej eliminacji cukrów prostych z diety, ale jak tego cukru będzie za dużo, to tłuszczyk się szybciej odkłada. Serek wiejski na kolację jak najbardziej ok.

O wszelkich cudach odchudzających możesz zapomnieć, nie ma co liczyć na jakieś szalone efekty. Naturalnie podkręca metabolizm kofeina i teina. Więc wypicie czarnej kawy albo zielonej herbaty jest w porządku. Podobnie ostre przyprawy - chilli, imbir, pieprz. Tylko, że tak jak pisała Iceni - nie będzie tego widać w żaden sposób, bo to będą jakieś tam odsetki w skali tygodnia, jak dieta będzie dobrze skomponowana to i tak schudniesz.

Ja dzisiaj wypróbowałam naleśniki z dwóch jaj, 40g budyniu w proszku, czyli jakieś 2 łyżki i jakieś 50ml mleka, można dać trochę więcej jak ciasto jest za gęste. Bardzo dobre wyszły. Oczywiście do tego twaróg jako nadzienie. Można je też zrobić z dodatkiem zwykłej mąki ziemniaczanej zamiast budyniu w proszku, wtedy można jeść też na słono - np. z kurczakiem i warzywami.

Ja jutro muszę koniecznie odpocząć, bo dzisiaj podczas rozgrzewki miałam takie palenie w łydkach i udach, że myślałam, że zdechnę. Ręce trochę lepiej. Wytrzymały około stu pompek w różnych konfiguracjach bez większego problemu + oczywiście standardowo sparringi, techniki smile W ogóle jestem z siebie ostatnio zadowolona, bo bez problemu trzymam się diety i nawet nie mam ochoty żeby coś tam dodatkowego wciągnąć, ale staram się szukać cały czas czegoś nowego, wymyślać jakieś fajne potrawy, bo jak jedzenie jest monotonne, to mi odbija po całości tongue

132

Odp: Schudnę do wakacji!
WitchQueen napisał/a:

Ślimaczyca - strasznie dużo cukrów prostych w tej Twojej diecie, a nie widzę tłuszczy. Ja nie jestem zwolenniczką całkowitej eliminacji cukrów prostych z diety, ale jak tego cukru będzie za dużo, to tłuszczyk się szybciej odkłada. Serek wiejski na kolację jak najbardziej ok.

Cukry proste pochodzą z owoców, tak? Ale jeśli ograniczę owoce, nie będę miała witamin...i jak tu żyć? tongue
Pesto ma w sobie olej, w bagietce było masło, zupę z kukurydzy robi się z dodatkiem mleka kokosowego, hmm, myślałam że z tłuszczami jest ok. Skąd więc mogę wziąć więcej zdrowych tłuszczy?

133 Ostatnio edytowany przez Ślimaczyca (2015-02-19 22:23:30)

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:

Ślimaczyco, nie ma naturalnych substancji, których spożywanie ma właściwości odchudzające na tyle, że efekt ten byłby zauważalny. Owszem, są substancje, które są w minimalny sposób pomocne przy odchudzaniu, ale właśnie pomagają m i n i m a l n i e.

Dziękuję! smile

Kolacja znowu niezjedzona, zupełnie nie byłam głodna. Dopiero teraz zaczynam czuć pusty żołądek, ale za jakieś półtorej godziny idę spać, więc nie ma problemu.


Edit: przepraszam, nie wiem jak usunąć lub połączyć posty.

134 Ostatnio edytowany przez amethyst_08 (2015-02-19 22:44:14)

Odp: Schudnę do wakacji!

Ślimaczyca zjedz chociaż coś lekkiego, nie wolno doprowadzać do głodu !!

Ja właśnie po treningu jem jogurt natural z bananem, uwielbiam smile A w tv same programy kulinarne i mam ochotę wszystko to co tam pichcą pochłonąć  wink

Muszę w swoją dietę wprowadzić więcej kasz, doszłam do takiego wniosku po waszych postach. Ogólnie muszę jeszcze dużo popracowac nad jadłospisem...

135 Ostatnio edytowany przez Ślimaczyca (2015-02-19 22:41:06)

Odp: Schudnę do wakacji!

Ale ja nie jestem głodna! Teraz mogłabym coś zjeść, ale to jeszcze nie jest głód. Jeśli teraz coś zjem (nawet ten serek) to nie zasnę przed 1 hmm  a obiad jadłam o 17:30, więc to w sumie tylko 4 godziny.

Ale bardzo mnie interesuje to, co napisała Witch o cukrach i tłuszczach smile

136

Odp: Schudnę do wakacji!

Ślimaczyca

Wydaje mi sie, że to za duża przerwa, chociaż wiem też, że ciężko nad wszystkim panować w codziennym natłoku obowiązków, ale następnym razem zjedz coś małego o 20 lub 21 wink

Ja też stale myślę o tym co teraz powinnam, ciągle coś doczytuje o zdrowym jedzeniu, żeby się czegoś więcej dowiedziec i chyba minie sporo czasu nim się naprawdę tej sztuki nauczę.

137 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-02-19 23:37:26)

Odp: Schudnę do wakacji!
Ślimaczyca napisał/a:

Ale ja nie jestem głodna! Teraz mogłabym coś zjeść, ale to jeszcze nie jest głód. Jeśli teraz coś zjem (nawet ten serek) to nie zasnę przed 1 hmm  a obiad jadłam o 17:30, więc to w sumie tylko 4 godziny.

Ale bardzo mnie interesuje to, co napisała Witch o cukrach i tłuszczach smile

A ile jesz tłuszczów, białka, węgli w sumie w ciągu doby?

138

Odp: Schudnę do wakacji!

Przeglądając to forum dotarło do mnie jak mało wiem o racjonalnym żywieniu i teraz odchudzanie wydaje mi się czarną magią ;O

139

Odp: Schudnę do wakacji!
seymour napisał/a:

Przeglądając to forum dotarło do mnie jak mało wiem o racjonalnym żywieniu i teraz odchudzanie wydaje mi się czarną magią ;O

Ale ty chyba nie chcesz schudnąc tylko popracować nad figurą?..

140

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:
Ślimaczyca napisał/a:

Ale ja nie jestem głodna! Teraz mogłabym coś zjeść, ale to jeszcze nie jest głód. Jeśli teraz coś zjem (nawet ten serek) to nie zasnę przed 1 hmm  a obiad jadłam o 17:30, więc to w sumie tylko 4 godziny.

Ale bardzo mnie interesuje to, co napisała Witch o cukrach i tłuszczach smile

A ile jesz tłuszczów, białka, węgli w sumie w ciągu doby?

nie mam zielonego pojęcia, w ogóle tego nie liczę. Patrzę na skład, ale bardziej szukam E i niepotrzebnych konserwantów, niż cyfr. Odżywiam się tylko intuicyjnie, wybieram te składniki, które uważam za zdrowe i w sumie nie wyobrażam sobie codziennie rano liczyć, ile mogę zjeść, żeby nie zjeść o kilka gramów cukru za dużo...

141

Odp: Schudnę do wakacji!

U mnie jedno równa się drugiemu - żeby były widoczne mięśnie muszę zgubić tłuszcz z niektórych partii ciała.

142

Odp: Schudnę do wakacji!
Ślimaczyca napisał/a:
Iceni napisał/a:
Ślimaczyca napisał/a:

Ale ja nie jestem głodna! Teraz mogłabym coś zjeść, ale to jeszcze nie jest głód. Jeśli teraz coś zjem (nawet ten serek) to nie zasnę przed 1 hmm  a obiad jadłam o 17:30, więc to w sumie tylko 4 godziny.

Ale bardzo mnie interesuje to, co napisała Witch o cukrach i tłuszczach smile

A ile jesz tłuszczów, białka, węgli w sumie w ciągu doby?

nie mam zielonego pojęcia, w ogóle tego nie liczę. Patrzę na skład, ale bardziej szukam E i niepotrzebnych konserwantów, niż cyfr. Odżywiam się tylko intuicyjnie, wybieram te składniki, które uważam za zdrowe i w sumie nie wyobrażam sobie codziennie rano liczyć, ile mogę zjeść, żeby nie zjeść o kilka gramów cukru za dużo...

A chudniesz?

143

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:

A chudniesz?

dopiero w sobotę kupię wagę, do tej pory ważyłam się okazjonalnie u rodziców, stąd też napisałam, że ważę około 70 kg. Czyli od soboty kilka tygodni obserwacji i będę mogła coś powiedzieć smile

144

Odp: Schudnę do wakacji!

Ślimaczyca - ale żeby dostarczyć sobie witamin nie trzeba ładować wiadra owoców. Owoce to sporo cukru. Surowe warzywa to też masa witamin, a zdecydowanie mniej cukru. Ja nie mówię, że masz przestać jeść te owoce, ale wciągnięcie na raz jabłka, śliwki i pomarańczy niekoniecznie jest rozsądne na diecie. Zwłaszcza, że potem jest zupa kukurydziana - kolejne węglowodany proste, w dodatku z bagietką z białej mąki, czyli cukry proste raz jeszcze. Potem serek czekoladowy, czyli na słodko, a więc po raz kolejny cukry proste. Nabiał też oczywiście zawiera trochę cukrów prostych, ale to są dużo mniejsze ilości. Twaróg ma pod tym względem bardzo korzystny skład, bo proporcja białka do węglowodanów jest bardzo dobra, ale na przykład z mlekiem już tak fajnie nie jest.

Co do witamin - a słyszałaś może o witaminach rozpuszczalnych w tłuszczach?

Z cukrami prostymi jest tak, że powodują duży wyrzut insuliny, organizm szybko ten cukier może sobie przerobić, a to w prostej mierze prowadzi do odkładania tkanki tłuszczowej. Nie chce mi się tu teraz wykładać całej fizjologii i opisywać szlaku metabolicznego, bo muszę iść spać, a to można w internecie sobie wyczytać bez problemu. Jak jesteśmy na deficycie kalorycznym, to oczywiście nie ma cudów żeby się odłożyło jak organizm musi pobierać energię z tkanki tłuszczowej, ale na pewno trudniej się chudnie niż jak mamy dobrze policzony bilans kaloryczny. A nie ma sensu sobie tego jakże wkurzającego procesu jeszcze komplikować. Pomijam już fakt, że gwałtowne wahania poziomu insuliny nie są dla organizmu zdrowe.

Dlatego ja liczę i będę liczyć kalorie i makroskładniki, bo przynajmniej mam kontrolę nad tym ile wciągam i czego, a nie, że mi się wydaje, że jem mniej więcej tyle ile trzeba.

145

Odp: Schudnę do wakacji!

Dzień dobry wink

Ja już po śniadaniu. Była owsianka z mlekiem 2% z orzechami włoskimi i jabłkiem. Z ciekawości chciałabym Was zapytać - skąd jesteście? Ja z Lublina smile

146

Odp: Schudnę do wakacji!

A dziem dobry smile

Ja jestem z miasta na pomorzu wink

147

Odp: Schudnę do wakacji!

cześć
już po śniadanku smile biorę się za porządki smile

Od maja mieszkam w Niemczech.

148

Odp: Schudnę do wakacji!
seymour napisał/a:

Dzień dobry wink

Ja już po śniadaniu. Była owsianka z mlekiem 2% z orzechami włoskimi i jabłkiem. Z ciekawości chciałabym Was zapytać - skąd jesteście? Ja z Lublina smile

Twoje śniadanie brzmi bardzo dobrze smile
U mnie naleśniki białkowe z bananem i masłem orzechowym.

Ja jestem z Wrocławia.

149

Odp: Schudnę do wakacji!

wróciłam masakrycznie głodna z basenu i pałaszuję jajecznicę smile

150 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-02-20 23:19:16)

Odp: Schudnę do wakacji!

A ja jajka z majonezem big_smile Na dodatek własnoręcznie zrobionym bo zapomniałam kupić tongue

A skąd jestem? Mieszkam obecnie w pięknym mieście Cambridge wink

151

Odp: Schudnę do wakacji!

Ponoc majo wlasnorecznie zrobiony jest duzo zdrowszy niz te ze sklepow;) na taki mozna sobie raz na jakis czas pozwolic w diecie. Zjadlabym takie jajco mmmm...

Pisze to po raz chyba 10na tym forum. Dziewczyny, przy treningach silowych WAZNE jest zeby nie cwiczyc jednego dnia calego ciala !od tego sa dni cardio gdzie cwiczymy generalnie cale cialo. Na treningach silowych jeden dzien np gorna czesc ciala i brzuch, przed treningiem oczywiscie rozgrzewka. Na drugi dzien cardio, na trzeci dzien brzuch, pupa, nogi.
Zeby trening silowy przyniosl fajne efekty, a nie chcemy oddzielac treningow na rozne czesci ciala, trzebaby robic na kazdej maszynie wszystko tak naprawde bez przerwy.

I po raz kolejny sobie zadaje pytanie. Tym razem na glos. po co ludzie pija szejki bialkowe z mlekiem? Jeszcze w dodatku z mlekiem 3.5%???

152 Ostatnio edytowany przez Azaliż (2015-02-21 00:21:35)

Odp: Schudnę do wakacji!
mery90 napisał/a:

I po raz kolejny sobie zadaje pytanie. Tym razem na glos. po co ludzie pija szejki bialkowe z mlekiem? Jeszcze w dodatku z mlekiem 3.5%???

Po wysiłku organizm od razu metabolizuje do 6% tłuszczu.
Tak jak zjedzenie czegoś słodkiego - cukrów prostych do 30 minut po intensywnym treningu grzechem nie będzie.

153

Odp: Schudnę do wakacji!
mery90 napisał/a:

Ponoc majo wlasnorecznie zrobiony jest duzo zdrowszy niz te ze sklepow;) na taki mozna sobie raz na jakis czas pozwolic w diecie. Zjadlabym takie jajco mmmm...

Pisze to po raz chyba 10na tym forum. Dziewczyny, przy treningach silowych WAZNE jest zeby nie cwiczyc jednego dnia calego ciala !od tego sa dni cardio gdzie cwiczymy generalnie cale cialo. Na treningach silowych jeden dzien np gorna czesc ciala i brzuch, przed treningiem oczywiscie rozgrzewka. Na drugi dzien cardio, na trzeci dzien brzuch, pupa, nogi.
Zeby trening silowy przyniosl fajne efekty, a nie chcemy oddzielac treningow na rozne czesci ciala, trzebaby robic na kazdej maszynie wszystko tak naprawde bez przerwy.

I po raz kolejny sobie zadaje pytanie. Tym razem na glos. po co ludzie pija szejki bialkowe z mlekiem? Jeszcze w dodatku z mlekiem 3.5%???

A co jest złego w piciu białka z mlekiem? Ja w zasadzie nigdy nie ładuję białka z samą wodą. Mleko przecież można na spokojnie wliczyć do bilansu. To tłuste też. Zwykle piję z mlekiem 0%, ale jak mi w bilansie parę gramów tłuszczu brakuje to nie mam oporów żeby rozrobić sobie z mlekiem 3,2%. Zwłaszcza, że białko rozrobione z mlekiem to też całkiem dobra porcja węglowodanów prostych, co po treningu nie jest głupim pomysłem. Ja mleko dobrze toleruję, więc nie widzę logicznego argumentu, dla którego miałabym nim nie zalewać białka. Wiem, że niektórzy się wzbraniają przed tym tłuszczem zaraz po treningu, ale jeśli to białko to jest mój ostatni posiłek, to trochę tłuszczu na noc moim zdaniem nie wadzi absolutnie. Ja co prawda mam trochę innego rodzaju wysiłek, ale myślę, że nic się wielkiego od mleka 3,2% jednak nie dzieje. Niektórzy w ogóle eliminują z diety mleko podczas redukcji. U mnie nie ma to żadnego widocznego skutku, więc nie będę tego robić.

Ja jak robię trening siłowy robię często więcej niż jedną partię, bo zwyczajnie nie zawsze wyrabiam czasowo w ciągu dnia i nie zawsze mam dość czasu na regenerację żeby prócz moich standardowych treningów, na których też element siłowy jak najbardziej jest robić osobne sesje na poszczególne partie mięśni. Pomijam już fakt, że jeżeli miałaby to być sesja na maszynach, to dla mnie jest to zupełnie bez sensu, nie lubię pracy na wyizolowanych mięśniach - po co ćwiczyć jeden, czy dwa, jak można na raz ćwiczyć tych mięśni więcej? Mnie nie zależy żeby startować w konkursach bikini fitness (większości tu obecnych pewnie też nie), za to zależy mi na sile, wytrzymałości, a że mięśnie trochę przy tym urosły to też dobrze, jak się zredukuję to będzie wszystko ładnie wyglądać.

Cardio ćwiczy całe ciało, ale to jest jednak inny rodzaj wysiłku. Na cardio mięśnie ciężko zbudować. Poza tym dla osób początkujących ogólnorozwojowe ćwiczenia to jest moim zdaniem podstawa żeby potem sobie niczego nie uszkodzić jak zaczynamy tłuc poszczególne partie.

Jak ktoś zasuwa na siłkę 4 razy w tygodniu to jak najbardziej powinien sobie dzielić te ćwiczenia, ale jeśli siłownia to jest dodatek raz, dwa razy w tygodniu, to można moim zdaniem całe ciało lecieć.

Ja dzisiaj się regeneruję, mam taki spadek mocy, że nie chciało mi się ruszyć z kanapy po jedzenie do kuchni. Jak jutro będzie lepiej to może się wezmę za jakiś trening, ale zmuszać się nie będę.

Iceni - domowy majonez świetna sprawa smile W ogóle majonez jest genialnym wynalazkiem.

154

Odp: Schudnę do wakacji!

No świetna, świetna big_smile Szczególnie na moim rodzaju diety big_smile
Zabawne jest to, że chociaż wiem i widze, że na mnie to działa to i tak nadal mam opory przed zjadaniem takiej ilości tłuszczów i jak robiłam ten majonez to tak sobie kombinowałam - dodać jeszcze jedną łyżkę oleju, czy może już wystarczy/
Skończyło się na tym, ze dodałam i łyżkę oleju więcej i pól łyżki octu dodatkowego to wyszedł trochę bardziej ostry

I tym sposobem zjadłam 3 całe jajka i dwa żółtka plus kromkę ciemnego pieczywa i miseczkę warzyw (Kammiś, pozdrawiam! ;P ).  Jak na dietetyczną kolacje, to całkiem nieźle big_smile

W ogóle dieta/diety LCHF ma jeszcze dla mnie tę zaletę, ze nie muszę się pieprzyć z mikroskopijnymi posiłkami 5x dziennie i chodzić po nich nadal głodna, tylko jak normalny człowiek jem śniadanie, obiad, kolację i mam z głowy.

155

Odp: Schudnę do wakacji!

Iceni - ja mam taki z lekka psychiczny opór jak sobie zmniejszam czasem węglowodany na rzecz tłuszczy big_smile To chyba przez to, że człowiekowi łożyli przez lata do łba, że tłuszcz to zło w czystej postaci. Normalnie to jednak tego tłuszczu w mojej diecie jakoś dużo też nie ma. Poza tym wolę sobie dołożyć jajek albo zjeść tłustą rybę w porządnej ilości niż lać bez sensu tłuszcz na patelnię do smażenia. Bez masła orzechowego to ja chyba żyć nie mogę tongue

To samo było jak sobie zrobiłam pierwszy cheat day - trochę byłam sceptyczna, ale okazuje się, że jak raz na jakiś czas człowiek żre jakby nie było jutra, to rzeczywiście waga rusza z miejsca.

Ja się męczyłam właśnie na 5 posiłkach, dlatego jem 4, a niektórzy jedzą 6. Ja nie wiem gdzie to upchnąć takie 6 - cały czas człowiek coś żuje, a w ogóle nie czuje się najedzony. To można przecież dostać szajby. Obiad u mnie objętościowo jest zwykle dość solidny, śniadanie i kolacja też w sumie biednie nie są, ale rozważam przerzucenie się na 3 posiłki dziennie, bo ja jednak jak nie nażrę się do pełna to nie funkcjonuję tongue

156

Odp: Schudnę do wakacji!

Ja niestety jestem chora, straszny kaszel i antybiotyk, więc treningi odpadają, choć staram się trzymać dietę i nie pocieszać się słodyczami, bo cukier to zuo! Nawet dziś jest na onecie artykuł o kandydozie, poza tym podobno cukier obniża odporność. Z drugiej strony, trudno znaleźć coś, co nie zawiera cukru sad ale nie zamierzam wpadać w cukrową paranoję.

157

Odp: Schudnę do wakacji!

Wczoraj zjadłam kosteczkę czekolady. W zasadzie to nawet dobry pomysł raz na jakiś czas takie ćwiczenie samokontroli.
Dzisiaj w zasadzie siedzę na dupce bo jestem do tyłu z tłumaczeniem... A chce się też zabrać za sesję. Aż mi się to wszystko w nocy śniło.
Z mężem nie potrafimy się ruszać po godzinie basenu... trochę za bardzo go przeoraliśmy... Może następnym razem przyjdzie nam to łatwiej.

158

Odp: Schudnę do wakacji!

Ja tez postanowilam w weekend odpuscic treningi, bo mialam takie zakwasy, ze musialam troche odpoczac, jedynie dluuugie spacery weszly w gre, zeby sie troche rozruszac no i pogoda taka piekna, ze az zal siedziec w domu ????

159

Odp: Schudnę do wakacji!
amethyst_08 napisał/a:

Ja tez postanowilam w weekend odpuscic treningi, bo mialam takie zakwasy, ze musialam troche odpoczac, jedynie dluuugie spacery weszly w gre, zeby sie troche rozruszac no i pogoda taka piekna, ze az zal siedziec w domu ????

Ja ten weekend też odpuściłam, bo nogi od czwartku do dziś czuję, więc może właśnie spacer, albo seria na brzuch i plecy jak mi się będzie chciało, ale jeszcze nie wiem jak z tymi chęciami będzie. Trochę mnie kusi żeby iść pobiegać, ale wiem, że jak jutro na treningu będzie ostro, to bardzo będę tej decyzji żałować tongue W sumie ja chyba lubię cierpienie, bo innego wytłumaczenia nie widzę wink

Miałam straszny kryzys żeby iść się nażreć czegoś dobrego, ale póki co przeszło, więc jest ok.

Waga ruszyła z kopyta, a ja trochę zmieniam strategię jedzenia.
Okazuje się, że z tą regularnością posiłków to jednak nie jest tak do końca. Jest coś takiego jak dieta IF, która polega na jedzeniu tylko w tzw. "oknie żywieniowym". Polega to mniej więcej na tym, że np. mamy 8h w trakcie których możemy jeść, a pozostałe 16h doby nie jemy. Niektórzy robią krótsze to okno żywieniowe, niektórzy robią przy tym trening siłowy na czczo (ja bym chyba nie dała rady z moim treningiem) i podobno tkanka tłuszczowa schodzi aż miło. Oczywiście przy zachowaniu odpowiedniego deficytu kalorycznego i poziomu makroskładników. Postanowiłam przetestować na sobie, zobaczymy, czy w ogóle będzie mi to pasowało przy treningach. Jeśli nie, to zostanę przy standardowym planie.
Ale wychodzi na to, że teoria 5-6 małych posiłków dziennie znowu bierze w łeb i jest wymysłem dietetyków służącym do zbijania kasy. Są ludzie co budują przepiękne sylwetki jedząc dwa razy na dzień.

160

Odp: Schudnę do wakacji!

Widzę, że weekendowy regres w pełni.. Kuźwa, ja mam po prostu kompletny zastój. Od jutra wracam do formy, chociaż powinnam się zważyć - nie ważyłam się od 2 miesięcy. Oczywiście nie przytyłam, może trochę schudłam, ale jeśli chcę się zabrać za schudnięcie do wakacji to znajomość wagi jest niezbędna.

W piątek wieczorem był alkohol.. dużo alkoholu. Poszłam z kolegami na kanjpowo-barowy maraton. Wypiłam z 8 kolejek wódki, potem 2 duże piwa. Dawno nie byłam na takim wypadzie, a poszło bardzo dobrze i nieźle się bawiliśmy big_smile Około północy wróciłam normalnie do domu i od razu spać. Niestety, rano kac morderca zatrzymał mnie w domu i nie poszłam na siłownię. I tak siedzę od sobotniego poranka, bez ruchu, sporo jem ;( Ale nie ma się co łamać, nie jestem głupia, żeby utrzymać taki stan rzeczy na długo. Jutro wszystko wraca do normy. Ciekawa jestem co z tymi weekendami nie w porządku, że tak nawalamy big_smile Bo ja na tygodniu mogę działać cuda, a w weekend(tradycyjnie niedziela) wsuwam tonę słodkości hmm

161

Odp: Schudnę do wakacji!

Ja właśnie zjadłam "śniadanie"  big_smile  (Bita śmietana z owocami mrożonymi + dwie kromki ciężkiego, żytniego chlebka).

Witch, teoria 6 posiłków sprawdza się kiedy ktoś żyje na węglowodanach - miseczka płatków śniadaniowych z chudym mlekiem trawi się około 2h. Owoce też niewiele dłużej. Kawałek gotowanego kurczaka na obiad to kolejne 2-3h.

Żeby człowiek nie czuł głodu na "zdrowych" współczesnych dietach właściwie musi jak krowa bez przerwy coś  jeść big_smile

Dorosła krowa pasie się na łące przez pół dnia, pozostałe pół dnia przeżuwa (i produkuje mnóstwo nawozu ;P ) dorosły pies je raz - dwa razy dziennie.

Sto lat temu typowym angielskim śniadaniem były jajka na bekonie a Anglicy mimo to (a może raczej właśnie dlatego) byli szczupli - w epoce, kiedy modne się stało śniadanie "fit" czyli płatki zalane chudym mlekiem otyłość oscyluje tu w granicach 30%. Ale jak typowemu Anglikowi powiesz, ze powinien wrócić do tradycyjnego modelu żywienia, to ci się w głowę popuka, że to zawał na talerzu. 

Porządne, wysokiej jakości białko daje uczucie sytości na długo. Długo i powoli się trawi i organizm przez wiele godzin ma stały dopływ energii, a nie jak w przypadku nowoczesnego modelu - wybuchowo co 3h (wiele płatków śniadaniowych typu fit ma IG wyższe niż biały cukier!). 

Kiedyś i w Polsce na śniadania jadało się dwa jajka na miękko lub jajecznicę. Albo kluski lane na mleku. Owsianka była dla tych, co ich nie stać było na porządne jedzenie.

To samo tradycyjna kuchnia francuska - pełno mięsa, jaj i masła - oni na dodatek wpadli na genialny pomysł i podlewali to wszystko czerwonym winem big_smile

A potem przez pół wieku zaczęto nas karmić bzdurami o cholesterolu i miażdżycy. (Któżby inny jak nie Amerykanie to rozpoczęli) - cholesterol to "zło wcielone"! I lata badań na to poświęconych. I co się okazało po tych latach? Że oczywiście cholesterol nie ma zadnego wpływu na częstotliwość występowania zawału, że przyczyny są inne, że u kobiet poziom cholesterolu właściwie nie ma żadnego znaczenia, że statyny szkodzą, a nie pomagają, a MIMO TO cały czas nadal wciska się te same kity na temat żywienia co 30 lat temu.

(Nie wiem jak w Polsce, ale tu, w UK,  wielu ludzi wychowanych na tym co sprzedaje telewizja ma obłędnie głupie pojęcie o żywieniu)

162

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:

Sto lat temu typowym angielskim śniadaniem były jajka na bekonie a Anglicy mimo to (a może raczej właśnie dlatego) byli szczupli - w epoce, kiedy modne się stało śniadanie "fit" czyli płatki zalane chudym mlekiem otyłość oscyluje tu w granicach 30%.

Ja właśnie mam tak, że dopóki jem węglowodany, nie schudnę. Musiałabym się głodzić, tj. jeść mikroskopijne porcje (i tym samym ustawicznie nie dojadać i chodzić głodna, co nie sprzyja utrzymaniu diety ani wagi potem), żeby zacząć chudnąć. Od kiedy odstawiłam zboża, skrobię i cukier z powodów zdrowotnych, schudłam 4 kg w miesiąc - a nie ograniczyłam ilości jedzenia/wielkości porcji, jem tyle żeby się najeść, spożywam sporo białka i dużo zdrowych tłuszczów. Ot, tajemnica rozwiązana wink Oczywiście wiele zależy od indywidualnych cech, stanu zdrowia, szybkości metabolizmu i stanu jelit (które, jeśli są nadwyrężone np. poprzez zaburzoną florę bakteryjną, nie radzą sobie z trawieniem niektórych składników pokarmowych), ale jeśli chcemy zdrowo schudnąć, obcięcie ilości spożywanych węglowodanów jest jedyną drogą. A ucinając tłuszcze można sobie narobić problemów hormonalnych na przykład.

163

Odp: Schudnę do wakacji!

Wie ktoś co zrobić z tym co zostaje po pozbyciu się tłuszczu? Miałam krio i zastanawiam się nad jakimś zabiegiem ujędrniającym skórę. Od jakichś 3 miesięcy bardzo mocno trenuję mięśni brzucha, ale jak się pochylam to słabo to wygląda:(

164

Odp: Schudnę do wakacji!

Iceni - ja po węglowodanach złożonych nie czuję potrzeby jedzenia przez 4h przynajmniej, jak porcja solidna to i dłużej. Po prostu jak się dużo zje na raz, to organizm potrzebuje więcej czasu żeby to wszystko ogarnąć. Ja bym nie mogła być na diecie Low Carb. Nie przy moim stylu życia i aktywności. Nigdy nie czułam potrzeby jedzenia 6 razy na dzień. Dla mnie to jest pierniczenie się przez cały dzień z noszeniem ze sobą jedzenia, staniem w kuchni, pakowaniem w pudełeczka.

Z Brytolami to jest moim zdaniem bardzo źle, bo oni nie mają pojęcia o żywieniu w większości. Jest taki program "Superfat vs Superskinny" Na You Tube sobie wrzućcie, chyba też TLC to po polsku nadaje jak ktoś ma telewizję. Tam są takie przypadki, że włos się jeży na głowie i to w obie strony.
Był przypadek faceta, który miał skrajną niedowagę. Przyswajał 2000kcal na dzień, niby nie tak źle, tyle że 100% tych kalorii pochodziło z cukru, którym słodził herbatę. Nie spożywał jedzenia. Żadnego.

Angielskie śniadanie może nas tak samo odchudzić jak i zalać tłuszczem. Można zjeść jajko, trochę, fasolki, kiełbaskę i tosta i wyjść do pracy, a można zjeść 4 jaja 2 tosty, 3 kiełbaski i michę fasoli, a w robocie wciągnąć z nudów paczkę ciastek i zapić słodzoną kawą z mlekiem albo colą, potem tu coś skubnąć, tam coś skubnąć, zjeść obiad, po obiedzie deser i nagle robi nam się znikąd 3500kcal albo wiecej. Można nażreć się jak świnia, ale jak jesteśmy w stanie to przepalić, bo mamy ciężką fizycznie pracę, uprawiamy dużo sportu, albo po prostu jesteśmy 2 metrowym chłopem i spalamy jak piec w kotłowni, to nic nam nie będzie.
Tradycyjna polska kuchnia stoi wieprzowiną, smalcem, kartoflami, kluskami, pierogami, zasmażkami, ale jakoś dwa pokolenia wstecz nie mieliśmy tyle zapasionych ludzi, bo też tryb życia był inny. Człowiek więcej miał do zrobienia, więcej się ruszał, mniej się skupiał na tym co by tu jeszcze zjeść, nie żarł z nerwów, bo nie miał stresującej roboty w korporacji itd. Człowiek jadł żeby zaspokoić głód, a nie żeby się pocieszać, mniej się skupiał na tym co jest w tej misce i czy to jest słuszne. Z drugiej strony nie było takiego ciśnienia na super chudą sylwetkę, kobieta miała mieć czym oddychać i na czym siedzieć, a nie mieć przerwę między udami jak złączy nogi tongue

Można chudnąć na diecie Low Carb, można chudnąć na diecie High Carb, na wysokim białku, na niskim białku, nie ma jednego, uniwersalnego i słusznego sposobu odżywiania, ludzie są różni, różnie ich narządy reagują na pewnego rodzaju zmiany w diecie. Jednemu nawet ten nieszczęsny Dukan załatwi nerki w tydzień, a znam ludzi co się skutecznie odchudzili Dukanem i żyją w dobrym zdrowiu, bo widocznie ich organizm dobrze zareagował na tego typu dietę, albo po prostu zrobili to z głową i nie trzymali się na I fazie przez miesiąc.

Poza tym jak jest deficyt kaloryczny, to człowiek magicznie nie przytyje, bo nie ma z czego. Z pustego i Salomon nie naleje. Ja już przestałam wierzyć w całkowitą eliminację cukrów prostych po tym jak pojechałam w poprzednie wakacje autostopem na Łotwę - tam człowiek wpieprzał ciastka, bułeczki słodkie, kebaby, zapijał to wszystko piwem albo long drinkami z puszki, zero diety, zero przejmowania się, brak jakiejkolwiek regularności posiłków, na żywioł wszystko. Myślałam, że jak wrócę to z 3-4kg będę cięższa jak nic. Wróciłam po 2 tygodniach i okazało się, że waga z lekka spadła - ponad 10kg plecak targany wszędzie ze sobą, cały dzień na nogach, cały czas w drodze, całe noce przerąbane na imprezach i wracaniem o 4 nad ranem na pieszo przez całą Rygę. Bilans, który w normalnych warunkach byłby dodatni wychodził na 0 albo na lekki minus. Dlatego jak mam ochotę na budyń czekoladowy, to sobie zrobię porcję i normalnie wliczę do bilansu - nie żywię się tym na co dzień, jem dużo warzyw, ryby, mięso, to nic mi się nie stanie jak wciągnę budyń, banana, albo kawałek czekolady. Dalej jest deficyt, makroskładniki się zgadzają. Są ludzie, co święcie wierzą, że jedzenie dzieli się na tzw. "brudne" i "czyste", ale dla mnie to zachodzi na lekką paranoję. Ja nie jem owsianki tylko dlatego, że jest zdrowa i uważana za "czyste" żarcie. Jem owsiankę, bo lubię, a że jest zdrowa, to mogę to robić nawet codziennie bez obaw, że załatwię sobie zdrowie. Są fanatycy, co owsianka na wodzie, bo mleko fuj, twaróg zły, bo wodę ciągnie i im życie upływa na jedzeniu suchej kury z brązowym ryżem i brokułem, owsianki na wodzie, a i tak wszystko to wyląduje finalnie w kiblu tongue Dla mnie życie na tym nie polega. Poza tym ja będę mieć moją wymarzoną rzeźbę jedząc bez głupiej ideologii i fanatyzmu, bo nie mam ochoty potem tracić pieniędzy na psychoterapeutę z powodu zaburzeń odżywiania. I jak pójdę latem na plażę, to laski będą zielenieć z zazdrości, faceci wykręcać sobie karki oglądając się za mną, a ja się będę mogła tym cieszyć i zjeść sobie jakieś dobre lody bez poczucia paniki, że właśnie robię coś strasznego.
Pewnie, że cukry proste napędzają apetyt i nie są specjalnie zdrowe, ale w rozsądnych ilościach też nie narobią większej szkody. Odkąd przeszłam na dietę prawie codziennie jem banana do śniadania albo po treningu. Banan to jest sam cukier, skrobia z fruktozą, koszmar cukrofobów i diabetyków. I chudnę sobie dalej.

Seymour - to z tymi weekendami jest nie tak, że dieta nie taka jak trzeba, mało jedzenia i potem człowiekowi wystarczy jeden bodziec i następuje całkowite rozluźnienie obyczajów. Raz na jakiś czas dobrze jest sobie zrobić dzień luzu, ale to trzeba robić z głową, mieć dobrze ułożony jadłospis i właśnie po tym jednym dniu trzymać się planu. Ja miałam ochotę zrobić dzisiaj konkretny cheat day - nawpierniczać się jak dzik, ale stwierdziłam, że pewnie jakaś okazja sama się nadarzy w tygodniu, więc nie ma co z nudów atakować lodówki. Ale jak będzie jakieś wyjście ze znajomymi, mojej mamy przyjaciółka znowu wpadnie z wizytą i paczką kremówek, to nie będę miała potem psychicznego rozpizgania, bo trzymam się planu bez żadnych odstępstw od ponad 2 tygodni i wiem, że nic mi nie będzie. Nie przytyję, bo nie mam z czego.

165 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-02-22 20:24:22)

Odp: Schudnę do wakacji!

No niby tak, ale jak sama napisałaś gdzieś tam wcześniej jesz całkiem sporo białka i tłuszczu też sobie nie odmawiasz. W takim wypadku węglowodany złożone nie stanowią aż tak dużej procentowo ilości ogólnego pożywienia.

Nigdzie nie napisałam też, że dieta LC jest przeznaczona dla wszystkich - za to wielu dietetyków uważa (bo tak zostali wykształceni) że jedynie dieta niskotłuszczowa i średniobiałkowa jest skuteczną dietą (i w zasadzie niemal jedyną możliwa) a jak się pojawia jakaś alternatywa, to zaraz jest krzyk, że to powolne samobójstwo na własne życzenie.

I takie w kółko gadanie, że wszystko ma być "umiarkowane" i "zbilansowane" - tyle, ze ten bilans też czesto dietetycy robią wedłud szablonów i tabelek tak, jakby metabolizm każdego człowieka był taki sam.


Piszesz, ze można wciągnąć 4 jaja itd.. wbrew pozorom jest to bardzo trudne, bo takie jedzenie syci i żeby tak jesc codziennie to trzeba mieć żołądek z gumy i wątrobę z żelaza.

O ile białko można w siebie wpakować i 150g bez większego problemu (chyba?), to na przykład z tłuszczem ja mam problemy żeby uzyskać to swoje minimum czyli jakieś 90g tłuszczu na dobę - muszę nieźle kombinować żeby zjeść go odpowiednio dużo big_smile Naprawdę jest ciężko stąd ta bita śmietana, majonezy czy inne takie.

Nikogo tu nie przekonuje, ze dieta LC to jedynie słuszna droga - próbuję tylko przemycić wiadomość, że dieta niskokaloryczna to nie jest jedyną opcja odchudzania

166 Ostatnio edytowany przez seymour (2015-02-22 20:37:11)

Odp: Schudnę do wakacji!

WitchQueen - znam ten program, to jest Supersize vs. Superskinny. Obejrzałam chyba wszystkie odcinki. Za zwyczaj jest tam tak, że ci grubsi są emotional eaters, a chudzi mają czasochłonną pracę typu fryzjer. W którymś odcinku najbardziej mnie denerwowała straszliwie wychudzona kobieta, która zamieniła się dietą ze studentką medycyny uzależnioną od sera. Tej chudej przeszkadzało wszystko, jej dieta musiała zawierać tylko i wyłącznie ekologiczne produkty, orzechy, nic przetworzonego i jakieś papki z otrębów. Tego od cukru w herbacie  pamiętam - taki harleyowiec o ile dobrze pamiętam big_smile Pamiętam też panią, która każdej nocy wstawała i zjadała płatki ze słodką śmietanką, tosta z serem, chipsy i batony, a w dzień dodawała sobie energii red bullami. Jej mąż był kochany i powiedział, że jego żona jest piękna bez względu na rozmiar, ale martwi się o jej zdrowie. To było rozczulające big_smile Fajny program. A Brytyjczycy są najgrubszym narodem w Europie.

Trochę mnie martwi, że aby schudnąć niektórzy powinni bardzo ograniczyć węglowodany. Boję sie, że u mnie właśnie ich ograniczenie spowoduje schudnięcie, ale to by się rownało głodowaniem. Poza tym dieta LC jest przeznaczona bardziej dla ludzi, którzy nie ćwiczą, a chcą zrzucić. A ja skoro ćwiczę to nie będę sobie odmawiać złożonych węgli, dzięki którym serio czuję, że coś zjadłam, a nie tylko mięsko i sałatka. Zobaczymy jak będzie wagowo.. Jeżeli nic nie będę chudła to ograniczę węgle.

167 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-02-22 20:48:54)

Odp: Schudnę do wakacji!

Brytyjczycy są grubi, bo oni poszli za ciosem wzorem Amerykanów i dali się omamić gotowym żarciem. Teraz dopiero lekko się budzą z tego amoku i dostrzegają, że tanie i szybkie gotowe jedzenie w paczkach typu "rozpakuj, odgrzej i gotowe" to nie jest sposób na życie.

I teraz przeciętny Anglik pod względem żywnościowym jest takk głupi, ze wpieprza zupkę z puszki bo jest na niej napisane "skinny", a wyrzuca jabłka po 2 tygodniach od zakupu, bo minął ich termin ważności podany na opakowaniu tongue



Seymour, owszem,  dieta LC to nie jest dieta, którą się stosuje uprawiając sport (a przynajmniej nie jako stałą dietę), bo oczywistym jest, ze na 50g węgla daleko nie uciągniesz intensywnie ćwicząc. To jest dieta dla osób o normalnej, średniej aktywności. Poza tym tak jak pisałam gdzieś tam na początku - to nie jest też dieta, która pozwoli osiągnąć bardzo szczupłą sylwetkę (taką a la krok do anoreksji, nawet z mięśniami big_smile ), bo się organizm przed tym broni i baaaardzo trudno jest zredukować na maxa tkankę tłuszczową.

To jest dieta doskonała dla osób mających problem ze słodyczami, z podjadaniem, z jedzeniem zbyt dużej ilości - bounikanie węglowodanów pozwala na kontrolowanie swoich zapędów (bo nie ma skoków insuliny, które to powodują powstawanie rożnych szajb typu a zjem se tabliczkę czekolady... tongue )

168

Odp: Schudnę do wakacji!

Iceni - pewnie, że białka sporo jem, tłuszczu nie za dużo, ale jak się z czymś nie wyrabiam w bilansie, to zwykle z tłuszczem - bo za mało wychodzi. Dlatego dokładam sobie masła orzechowego albo orzechów bardzo często żeby dobić do odpowiedniego poziomu. Mimo wszystko to wciąż są średnie węglowodany, nie niskie. Dużo tłuszczu można łatwo zjeść z tłustego mięsa, z sera żółtego. Ja mięso i nabiał jem często chudy też po to żeby objętościowo było więcej tego jedzenia, bo ja naprawdę dużo potrzebuję żeby się najeść. Możliwe, że mój ośrodek sytości jest po prostu opieszały i trochę minie czasu zanim mózg dostanie sygnał "zamknij się i siadaj", nie wiem.
Ja potrafię zeżreć niesamowite ilości jedzenia, mój żołądek to jest czarna dziura tongue Ja bym na spokojnie dała radę jeść za dużo. A problemów z trawieniem nie mam żadnych i w zasadzie nigdy. Nie wiem jak by to wyglądało jakbym ładowała przez tydzień dzień w dzień swoje podwójne zapotrzebowanie, ale myślę, że organizm by się szybko zaadaptował. Większość ludzi chyba też daje radę, skoro taki społeczny problem jest z nadwagą i otyłością. We wspomnianym przeze mnie w poprzednim poście programie byli ludzie, co właśnie codziennie tak żarli jak opętani, więc to jest fizycznie możliwe jak najbardziej. Ale byli tam też ludzie bardzo chudzi, którzy zaczynali dzień od batonika albo słodkich płatków z mlekiem, tylko, że potem już niewiele jedli i przyswajali przez to jakieś śmieszne ilości kalorii. Oczywiście mało witamin przy tym, mało białka i wyglądali jak wyzwoleńcy z Auschwitz.

Jak jakiegoś składnika pokarmowego w diecie jest za mało, to zmusza organizm do sięgnięcia do rezerw, dlatego manipulowanie makroskładnikami daje efekty. Węglowodany najszybciej idą w tkankę tłuszczową, więc najsensowniejsze jest ich ograniczenie, ale do jakiego poziomu i względem którego składnika to już indywidualna kwestia. Ja wiem, że dietetycy swoje i według bilansu, gdzie węgle to więcej niż połowa zapotrzebowania i wciąż pieprzą te same głupoty, ale jednak niektórzy ludzie się na wysokich węglach odchudzają i też dają radę. Bo po prostu deficyt robi swoje. Zależy też jaki kto ma metabolizm.
Dla mnie to jest bez sensu, bo białko ma tyle samo kalorii, a trawi się inaczej, trudniej, jest efekt termiczny, IG niskie, więc po co ja mam sobie utrudniać jak mogę sobie pomóc i jeszcze będzie schodził tłuszcz zamiast mięśni, które same sobie nie urosły, tylko musiałam na nie ciężko zasuwać. Podobnie na wysokim tłuszczu jest wbrew pozorom ciężko się zalać, bo metabolizowanie tłuszczu też nie jest takie łatwe i przyjemne dla ciała jak w przypadku węglowodanów. I nawet sporo takich pozornie prostych chłopaczków z osiedla, co w klubie w piwnicy trenują amatorsko kulturystykę też już o tym wie i wiedzę nieraz mają o żywieniu i fizjologii lepszą niż niejeden student dietetyki, bo sami na sobie sprawdzili pewne sprawy.

Wciskanie każdemu tego samego kitu i tej samej diety, z tym samym poziomem makro i kalorii jest debilizmem do entej potęgi. A dietetyków oszołomów całe stada się wykształciło. Jak bym teraz poszła do dietetyka, to by mi kazał pozmieniać pewnie wszystko w tej mojej diecie, żreć chrupki błonnikowe, ograniczyć jaja, wywalić mleko, obniżyć białko i jeść z zegarkiem w ręku 5-6 posiłków dziennie. Oczywiście całkowity ban na jakiekolwiek przyjemniejsze żarcie, bo oczywiście "brudne" jedzenie należy wywalić całkiem z jadłospisu.

Z drugiej strony jak węglowodanów jest zupełnie za mało, to waga staje, bo glikogen w mięśniach trzeba z czegoś uzupełniać, ciało jest w stresie, kortyzol się ponosi. Dlatego na typowym Low Carb dość często robi się ładowanie węglowodanów żeby uzupełnić glikogen, poziom leptyny podnieść, zwłaszcza jak ktoś chce mieć bf na poziomie mniejszym niż 10%.

Właśnie jestem po kolacji - 4 jaja na szynce. Nie zajęło mi zjedzenie ich nawet 10 min. Jakby na tym talerzu leżała kromka chleba, kiełbasa i fasolka, to też bym dała radę. Zero problemu. Minęło jakieś pół godziny, wypiłam dużo herbaty i czuję się względnie najedzona, ale to nie jest uczucie takiej 100% sytości. Pewnie zjedzenie węglowodanowego posiłku o tej samej objętości syciłoby mniej, bo jednak białkiem się łatwiej zapchać.

169

Odp: Schudnę do wakacji!
WitchQueen napisał/a:

Wciskanie każdemu tego samego kitu i tej samej diety, z tym samym poziomem makro i kalorii jest debilizmem do entej potęgi. A dietetyków oszołomów całe stada się wykształciło. Jak bym teraz poszła do dietetyka, to by mi kazał pozmieniać pewnie wszystko w tej mojej diecie, żreć chrupki błonnikowe, ograniczyć jaja, wywalić mleko, obniżyć białko i jeść z zegarkiem w ręku 5-6 posiłków dziennie. Oczywiście całkowity ban na jakiekolwiek przyjemniejsze żarcie, bo oczywiście "brudne" jedzenie należy wywalić całkiem z jadłospisu

Dokładnie. Przerabiałam to - nie polecam nikomu. W dodatku można sobie narobić obniżenia nastroju. Ja po takiej diecie miałam coś w rodzaju depresji, żrąc chrupkie pieczywo i chodząc spać na głodniaka.

170

Odp: Schudnę do wakacji!

seymour - kulturyści dość często stosują Low Carb z tego co mi wiadomo, ale też nie wszyscy, oczywiście tylko podczas redukcji i z tego co wiem robią tylko trening siłowy, cardio raczej nie, ale podobno ciężko na tym wytrzymać dłużej. Zwłaszcza jak się chce jeść "czysto", a większość ludzi ze świata fitness boi się nawet białego ryżu. Ostatnio przebija się co prawda trend IIFYM, czyli "If it fits your makros" - jak kalorie i makro się zgadzają to możesz jeść wszystko na co masz ochotę byle mieściło się w bilansie. W Polsce jest grupa "Warszawski Koks" i oni bardzo mocno wspierają tą ideologię, a ciała mają chłopcy takie, że naprawdę jest co podziwiać.
U mnie ta strategia działa, więc też jestem nastawiona pozytywnie do tego. Nie chodzi co prawda o to żeby dieta opierała się na przetworzonym żarciu i fast foodach, tak dobrze to nie ma, ale właśnie bez za przeproszeniem spuszczania się nad wyższością ryżu brązowego nad białym.

Iceni - ja nie wierzę, że można schudnąć na dodatnim bilansie. Nie ważne ile wynosi i z czego się składa. Jak ciało dostaje więcej niż potrzebuje to odłoży, matematyka nie kłamie, jak dostaje czegoś mniej to weźmie z rezrw.
Nie twierdzę, że diety niskokaloryczne oparte tylko i wyłącznie na niskiej wartości energetycznej są dobre, bo nie są. Zwłaszcza, że dla drobnej kobiety, która ma 150cm wzrostu i chce stracić może z 5 kg, ale nie jest aktywna fizycznie to może dieta 1000, 1200 kcal się sprawdzi. Dla mnie dieta 1600 kcal nie jest jakaś mocno stresująca, jest jaka jest po prostu, redukcja nie jest nigdy przyjemna, ale dla faceta, który ma 85kg wagi i jest dość aktywny schodzenie poniżej 2500 na redukcji to jest już ból. Niezależnie od tego czy ładujemy wysoko białko, czy tłuszcz. Nawet jeżeli organizm będzie trudniej magazynował energię, to ja przekraczając kalorie i makro nawet z białek albo tłuszczu przytyję.

171 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-02-23 00:17:12)

Odp: Schudnę do wakacji!

Ale czy ja gdzies napisalam, ze jest inaczej? Bo teraz to zabrzmialo jakbym ja gdzies twierdzila, ze mozna tego tluszczu wlewac w siebie kilogramami i bedzie sie chudlo mimo to jak z platka.

Nie, bilans musi byc ujemny, ale, opierajac sie na wlasnym przykladzie, zeby chudnac ok. 1 kg na tydzien to na typowej diecie zbilansowanej musialam zejsc do ok 1400 kcal albo przy 1600-1700 niezle sie jeszcze napocic przy bieganiu zeby te dodatkowe 200kcal
spalic.

Teraz na LCHF zjadam ok 1600-1700 na dzien i chudne 1 kg na tydzien bez dodatkowego wysilku fizycznego. Pewnie gdybym biegala chudlabym jeszcze efektywniej, ale nie widze potrzeby.

Jakis czas temu (chyba ze dwa lata) bylam na klasycznej diecie Kwasniewskiego, ale wtedy na dodatek jeszcze bylam wege (tak, tak, jestem z tych, co tyja na diecie jarskiej big_smile) i pare tygodni (nie pamietam dokladnie, moze to byly ze 3 miesiace) i rezultaty byly podobne, ale wtedy zabila mnie uboga dieta - nie wytrzymalam jedzac tylko jajka i nabial powoli zaczelam wracac do tradycyjnej diety, a z nia zaczely wracac kilogramy.

Ja znalazlam diete dla s i e b i e najskuteczniejsza, mam problem z odzywianiem i ta dieta pomaga mi kontrolowac moje szajby - ja przez lata diety wege zafundowalam sobie taka tresure ze teraz moge skladniki odzywcze wyliczac jak tabliczke mnozenia, co z tego, jak przychodzi stres i ja na jedzenie reaguje jak alkoholik?

Komus, kto nie ma problemu z odzywianiem latwo jest powiedziec "nie jedz tyle", ale to ma mniej wiecej taka skutecznosc jak powiedzenie alkoholikowi "pij wylacznie jednego drinka dziennie" No nie da sie big_smile
A tu, wlasnie przez zapanowanie nad insulina takie schizy mijaja.

To tez trzeba brac pod uwage. Ide do sklepu i przechodze przez dzial ze slodyczami jakby tam proszek do prania stal. A to tylko taka niewielka zmiana - zjechalam do 50-100g weglowodanow na dzien.

172

Odp: Schudnę do wakacji!

Iceni - nie, nie napisałaś, że można w siebie bez umiaru wlewać, ja nie o tym. Pisałaś ile gramów czego, więc wiadomo, że określoną liczbę kalorii przyjmujesz.
Chodzi o to, że jest wiele diet w stylu - nie przejmujemy się liczeniem kalorii, stosujemy takie i takie zasady. I to może i by działało w przypadku kogoś, kto nie ma tendencji do jedzenia dużo, ale przyjdzie sobie taka Witch i opierdzieli 1kg żarcia na dzień dobry tongue bo może i lubi. Przekroczy zapotrzebowanie, nawpieprza się jak dzika świnia i co prawda nie roztyje się za bardzo, bo ma niezły metabolizm i spore zapotrzebowanie, ale schudnąć też nie schudnie, kaloryfera mieć nie będzie na wierzchu i bieda hmm

Ludzie wierzą w magiczne diety, na których można za przeproszeniem wpier**lać i chudnąć bez konsekwencji dla zdrowia. Pierwsza faza Dukana tak ogranicza produkty, że człowiek raczej nie wyrobi z ilością powyżej zapotrzebowania, bo fizycznie nie da rady na tym co tam można jeść, bo ileż w siebie można wrzucić ryby, chudego mięsa i jajek zanim Cię zmuli - bez chleba, wielu warzyw itd. Nawet taki zsyp na śmieci jak ja miałby dość tongue Ale jak ktoś się zaprze i wsunie 3500 kcal a jego zapotrzebowanie wynosi nędzne 1500 kcal, bo jest mały i leniwy to mimo, że ketoza itd. to coś się na bank odłoży.

Jak ktoś mówi - ja nie liczę kalorii, jem mniej i zdrowo, to sam nie ma pojęcia co i jak je. Bo nie oceni na oko, czy jest na deficycie 200 czy 300 kalorii i czy na bank jest na deficycie cały czas, czy może jest na deficycie 700 i ciało dostanie zaraz dzikiej szajby z głodu. Nie wie ile i jakie makro w siebie wrzucił. Nie umiera się od tego, nie jest to szkodliwe w żaden sposób, ale jest też wyjątkowo nieskuteczne jeśli chodzi o odchudzanie. Może i będą spadki na początku, człowiek się cieszy jak dziecko, ale szybko popada w stan, że jakiegoś składnika w diecie brakuje - i tu się zaczyna: waga staje, oko lata, skurcze łapią, łapiemy doła, mamy milion zachcianek i coś pęka - rzucamy się na żarcie, kilogramy wracają i dochodzimy do wniosku, że nie potrafimy schudnąć, że metabolizm zły, że geny głupie. A jedyną idiotką w tym szaleństwie jesteśmy my same.

Ja to sama przerobiłam swego czasu i wyrobiło mi to kilka nawyków z którymi walczę do dziś - bardzo szybkie, powiedziałabym, że wręcz zakrawające na kompulsywne pochłanianie jedzenia, wyjątkowy ciąg do słodkiego, którego kiedyś nie miałam, takie właśnie uzależniające podejście do jedzenia. I o dziwo odkąd się redukuję nie odczuwam tak tego. Kiedyś nie kończyło się na kostce czekolady, czy cukierku, musiała pójść tabliczka/paczka. Teraz nie mam problemu żeby sobie odmówić, czy zjeść tylko mały kawałeczek, albo wręcz nie mam ochoty nawet spróbować. Po prostu znalazłam sposób, mam poczucie, że jem tyle ile teraz mi jest potrzebne do osiągnięcia celu.

Też mówi się o tym chudnięciu do 1kg tygodniowo - jasne, jak ktoś ma z 10kg - 15kg nadwagi to tak powinna waga schodzić. Za to u kogoś, kto ma tej nadwagi 50kg i więcej nie ma niczego złego jak spadnie ze 2-3kg w ciągu tygodnia na początku, bo organizm się chętnie będzie pozbywał nagromadzonych zapasów, potem tempo będzie wolniejsze. Z kolei u mnie, gdzie ja w ogóle nie mam nadwagi, tylko bym % bf chciała zmniejszyć, to z 0,5kg na tydzień należy się cieszyć i niespecjalnie się dziwić jak nieraz jest tygodniowy zastój, bo organizm się będzie opornie pozbywał i tak już nie za wielkiego zapasu tłuszczu. Ja jeszcze nie mam tak źle, bo typ metabolizmu mało upierdliwy i te spadki są dość równe jak nie szaleję i nie łamię zasad za często, ale co niektórzy to muszą strasznie kombinować z proporcjami makroskładników, albo mocno obcinać kalorie, bo nie idzie tygodniami nic, albo tylko się woda zatrzymuje/schodzi i się tak człowiek buja wokół jednej wagi. Ja dochodzę właśnie do pułapu, gdzie za każdym razem zaczynało być mega ciężko z zejściem niżej, ale teraz wygląda na to, że poleci bez problemów.
A też mi się wydawało, że na 1600 to mnie waga nie poleci. Poleciałaby pewnie i na 1700-1800 bez problemu, ale tak to jest jak człowiek nadgorliwy sobie z miejsca więcej obetnie, bo myśli, że tak lepiej.

Ja sobie jutro zrobię dzień całkiem bez jajek, bo już mi się nie chce ich znowu jeść.

173

Odp: Schudnę do wakacji!
Molly11 napisał/a:

Wie ktoś co zrobić z tym co zostaje po pozbyciu się tłuszczu? Miałam krio i zastanawiam się nad jakimś zabiegiem ujędrniającym skórę. Od jakichś 3 miesięcy bardzo mocno trenuję mięśni brzucha, ale jak się pochylam to słabo to wygląda:(

Sorry, że tak post jeden pod drugim, ale nie zauważyłam wcześniej tego posta.

Jak się będziesz pochylać to zawsze skóra z lekka zwiśnie, takie już prawa grawitacji. Trening mięśni brzucha spoko, tylko rób sobie przerwy, bo przetrenowane mięśnie się nie rozbudują. Solidne mięśnie powinny napięcie skóry poprawić.
Ze skórą nie za wiele mogę doradzić, na zabiegach ujędrniających szczerze mówiąc się nie znam. Wiem, że przy bardzo dużej ilości luźnej skóry idzie się raczej do chirurga plastyka.

174

Odp: Schudnę do wakacji!

WitchQueen, raczej cardio powinno sie robic ja czczo, zeby waga leciala niz silowe wink ja cardio jestem w stanie robic bez jedzenia, i zaraz lece na silownie wlasnie, ale silowy raczej nie bardzo. Lepiej jest po sniadaniu. Myslisz, ze mialabys wystarczajaco sily na trening silowy nie jedzac nic przed treningiem? Moze. Ja, przy tym co robie, pewnie nie bylabym w stanie polowy treningu na sam brzuch zrobic na glodzie

175

Odp: Schudnę do wakacji!
mery90 napisał/a:

WitchQueen, raczej cardio powinno sie robic ja czczo, zeby waga leciala niz silowe wink ja cardio jestem w stanie robic bez jedzenia, i zaraz lece na silownie wlasnie, ale silowy raczej nie bardzo. Lepiej jest po sniadaniu. Myslisz, ze mialabys wystarczajaco sily na trening silowy nie jedzac nic przed treningiem? Moze. Ja, przy tym co robie, pewnie nie bylabym w stanie polowy treningu na sam brzuch zrobic na glodzie

Na IF lecisz siłowy na czczo. Oczywiście nie jest to obowiązek, ale wiele osób tak robi. Poza tym przeciętne cardio spala więcej energii niż przeciętny trening siłowy. No chyba, że dla kogoś cardio to kicanie przez chwilę na bieżni albo rowerku, ale mówimy o porządnym cardio, nie o spacerku. Jak nie jadło się od 16 albo 20 godzin, to siłowy jest łatwiejszym wysiłkiem wbrew pozorom.
Siłowy spokojnie bym mogła robić na czczo. Bez najmniejszego problemu. Mój wysiłek na treningach jest oparty w dużej mierze na interwałach, zwłaszcza rozgrzewka, więc zdechłabym bez jedzenia po niecałych 10 min. Na siłowni człowiek się nie męczy oddechowo, męczą się przeciążone mięśnie, więc moim zdaniem zdecydowanie łatwiej.

Są entuzjaści biegania, albo właśnie interwałów na czczo. 30-40 min. myślę, że jest spokojnie do przyjęcia, ale 1,5h i więcej dla mnie bez sensu. Ale to sobie można okno żywieniowe ustawić na IF tak żeby jeść przed treningiem i po kłopocie.

Jak jesteś na deficycie tak samo poleci na siłowym tłuszczyk. Teraz już raczej nikt nie robi 2h sesji cardio o umiarkowanej intensywności, bo to bez sensu. Ja cardio robię dla relaksu i zabawy, bo żeby mnie zmęczyć oddechowo mija sporo czasu. Zwłaszcza jeżeli to jest rower. Biegowo też trochę potrzebuję - muszę pobiec na 6-10km żeby się porządnie zniszczyć, dlatego wolę interwały - krócej, intensywniej i wyrabiają morderczą wytrzymałość.

176 Ostatnio edytowany przez amethyst_08 (2015-02-23 17:49:05)

Odp: Schudnę do wakacji!
seymour napisał/a:

Widzę, że weekendowy regres w pełni.. Kuźwa, ja mam po prostu kompletny zastój. Od jutra wracam do formy, chociaż powinnam się zważyć - nie ważyłam się od 2 miesięcy. Oczywiście nie przytyłam, może trochę schudłam, ale jeśli chcę się zabrać za schudnięcie do wakacji to znajomość wagi jest niezbędna.

W piątek wieczorem był alkohol.. dużo alkoholu. Poszłam z kolegami na kanjpowo-barowy maraton. Wypiłam z 8 kolejek wódki, potem 2 duże piwa. Dawno nie byłam na takim wypadzie, a poszło bardzo dobrze i nieźle się bawiliśmy big_smile Około północy wróciłam normalnie do domu i od razu spać. Niestety, rano kac morderca zatrzymał mnie w domu i nie poszłam na siłownię. I tak siedzę od sobotniego poranka, bez ruchu, sporo jem ;( Ale nie ma się co łamać, nie jestem głupia, żeby utrzymać taki stan rzeczy na długo. Jutro wszystko wraca do normy. Ciekawa jestem co z tymi weekendami nie w porządku, że tak nawalamy big_smile Bo ja na tygodniu mogę działać cuda, a w weekend(tradycyjnie niedziela) wsuwam tonę słodkości hmm

Jak czasem czytam Twoje wypowiedzi to mam ochotę podpisać się pod tym wielkimi literami smile.
Ja wiem jak to u mnie jest, że w weekend nie ćwiczę a jem, czasem też poimprezuję tongue, przyjeżdża do mnie mój kochany i kusi oj kusi wtedy jem jakby miało nie być jutra big_smile, ale w niedziele już spuściłam z tonu, bo znów był twarożek jajeczka, owsianeczka i zero słodycz, a dziś ostry trening i już mi się mordka cieszy, że znów poczuję ten ból, zakwasy i pomyślę jak moje ciało regeneruje się po tym grzechu weekendowym smile. Po prostu my zawsze tak z moim chłopakiem mieliśmy, że cały tydzień nie jedliśmy niezdrowych rzeczy, za to w weekend pozwoliliśmi sobie na pizze/kebaba, chipsy, pepsi i "śmieci", ale dobrze by byłe i te złe nawyki zredukowac do minimum...

Witch podziwiam Twoją siłę woli, jak wiedzę ile Ty trenujesz ile masz ruchu to sobie myślę jaka Ty musisz byc laseczka, a Ty jeszcze liczysz te kalorie smile

177

Odp: Schudnę do wakacji!

Też podziwiam i się czasami aż dziwię że można jedzeniu, liczeniu aż tyle czasu poświęcać. Ja się do tego nie nadaję a schudnąć po prostu muszę. I mam zdecydowanie więcej niż większość tutaj obecnych. U Witch to chyba już pasja smile

Co do kuszenia też mam ciężko mój mąż chce przytyć i wpieprza co chce wręcz się zmusza żeby kalorie podnieść a ja skąpię w posiłkach.

W niedziele troszkę przeholowałam bo sąsiad zaprosił nas do Włocha na pizze. Jedna normalna pizza ma tyle kalorii że szok... na szczęście niewiele przekroczyłam.

Dzisiaj basenik smile

W zeszłym miesiącu troszkę się pomierzyłam i jestem ciekawa czy cokolwiek się pozmienia.

178

Odp: Schudnę do wakacji!

Hej, podglądam wątek i chciałam dodać coś od siebie:)

Zakochałam się w kotletach szwedzkich z green waya i postanowiłam spróbować je sama zrobić- zblendowałam ugotowanego brokuła, ser feta, plasterek camemberta, szpinak, ugotowany ziemniak, cebula, czosnek plus przyprawy, otręby gryczane i na patelnię, polecam:)

Nasze ostatnie odkrycie kulinarne to pasta z tuńczyka, nie wiem, jak mogłam wcześniej go nie lubić! Puszka tuńczyka w sosie własnym, kilka łyżek jogurtu naturalnego, moja ukochana kukurydza, dwa jajka, cebula i przyprawy smile

W sezonie uwielbiam przygotowywać cukinię na najróżniejsze sposoby. A Wy jakie macie ulubione, zdrowe dania/przekąski?

179

Odp: Schudnę do wakacji!

Amethyst_08 - Dzięki za miłe słowa smile Za laseczkę będę się uważać jak rzeźba będzie taka jak chcę, ale nie mogę powiedzieć żeby moje ciało wyglądało teraz jakoś źle. Na pewno wygląda zdrowo i jest silne, a to najważniejsze.
Liczę te kalorie, bo na coś się trzeba zdecydować. Jak coś robić, to porządnie. Poza tym to liczenie po 2 tygodniach przestaje w ogóle być kłopotliwe. Człowiek to robi w 5 minut, lepsze to niż sudoku tongue Kłopot zaczyna się właśnie jak jest jakieś wyjście gdzieś, wesele, impreza, czy na co kto tam chodzi w weekendy. Jak to nie jest każdy weekend i nie jest to sam początek diety, to można czasem trochę odpuścić. W końcu nie tyje się jakoś tragicznie od raz kiedyś zjedzonego kawałka tortu, albo kebaba poprawionego browarem.

Spokojnie, ja też miewam raz na jakiś czas dzień, że jem jakby nie było jutra, ale staram się to robić w dzień treningowy żeby jednak trochę przepalić. Na przykład bardzo lubię naleśniki z serkiem i czekoladą i domowe pierogi. Nie jestem w stanie zejść tylko 2 naleśników albo 5-6 pierogów, mam ochotę zjeść całe wiadro big_smile . Jak wiem, że od jakichś 2-3 tygodni nie było żadnego szału, trzymałam dietę, nic się strasznego nie dzieje, to jeden dzień olewam sprawę i wciągam na co mam ochotę - naleśniki, pierogi, bajaderki, bita śmietana. Ja to robię w taki sposób, że po prostu jem wtedy raz, ale do syta. Nie czekam aż mi się zrobi miejsce żeby się zaraz dopchać czymś nowym, nażeram się i koniec z żarciem do następnego dnia. Nie ma w tym jakiejś ukrytej filozofii, po prostu ja się psychicznie wtedy lepiej czuję z faktem, że się nażarłam, poza tym jest wtedy większa szansa, że załaduję 2500kcal tego dnia, a nie na przykład 5000.

Ale przez pierwszy miesiąc diety, albo jak się ma dużo do zgubienia, to raczej trzeba z takimi akcjami uważać, bo więcej robią szkody niż pożytku. Poza tym to zależy od metabolizmu. Jak ktoś szybko i łatwo tyje, to raczej powinien z tym uważać, ale to po paru miesiącach się już zwykle wie jak ciało reaguje i na ile można sobie czasem pozwolić, a czego lepiej nie robić. Jak ktoś nie kontroluje na co dzień kalorii, wagi i obwodów, to ciężej stwierdzić jakie są następstwa tego naszego obżarstwa.
Jak ktoś może uniknąć takiego czegoś i jest w stanie się powstrzymać, to nie ma sensu sobie za łatwo odpuszczać, bo to jest dobre głównie dla psychiki, a czy jest dobre dla ciała to zdania są podzielone. No i jak dla kogoś ten jednorazowy napad przekształca się nagle w tydzień rozpasania żywieniowego, no to nie ma co oczekiwać, że nie przytyjemy. Tydzień obżarstwa może nas nawet o 2 tygodnie cofnąć z postępem w diecie bez problemu. Jak ktoś szybko tyje, a wciągnął w jeden dzień jakąś masakryczną ilość kalorii, to może też mieć problem przez cały następny tydzień żeby dojść do ładu ze swoim ciałem. Zależy od konkretnej osoby. Ja mam taki średnio szybki metabolizm, tyję i chudnę zależnie od starań, ale bez większego problemu.
Myślę, że trzeba trochę jednak znać swoje ciało.

180

Odp: Schudnę do wakacji!
kejter napisał/a:

Hej, podglądam wątek i chciałam dodać coś od siebie:)

Zakochałam się w kotletach szwedzkich z green waya i postanowiłam spróbować je sama zrobić- zblendowałam ugotowanego brokuła, ser feta, plasterek camemberta, szpinak, ugotowany ziemniak, cebula, czosnek plus przyprawy, otręby gryczane i na patelnię, polecam:)

Nasze ostatnie odkrycie kulinarne to pasta z tuńczyka, nie wiem, jak mogłam wcześniej go nie lubić! Puszka tuńczyka w sosie własnym, kilka łyżek jogurtu naturalnego, moja ukochana kukurydza, dwa jajka, cebula i przyprawy smile

W sezonie uwielbiam przygotowywać cukinię na najróżniejsze sposoby. A Wy jakie macie ulubione, zdrowe dania/przekąski?

Ja robię pastę z wędzonej makreli: wędzona makrela, jajko na twardo (albo w wersji light na miękko/półtwardo) do tego łyżka keczupu, pieprz i siekany por (dużo pora big_smile) w wersji non-light jeszcze łyżka albo dwie majonezu, w wersji light rozpływające się żółtko robi za majonez smile

Cokolwiek z jajek  z kiełkami rzeżuchy,  rzodkiewki, gorczycy albo brokuła też mnie kręci big_smile

181

Odp: Schudnę do wakacji!

Iceni - oj narobiłaś mi ochoty na tą pastę z makreli smile

Ja nie wiem, czy mam jakieś ulubione zdrowe jedzenie. Większość żarcia, za którym szaleję jest cholernie niezdrowa, tucząca, tłusta i słodka tongue

O, pełnoziarnisty makaron z krewetkami i pomidorami baaardzo lubię.
Grillowany stek z wołowiny z sałatką z rukoli, gruszki i orzechów włoskich też jest jednym z moich faworytów jeżeli chodzi o zdrowe, dietetyczne żarcie.
Robię też świetnego kurczaka w mleku kokosowym, takie klasyczne tajskie zielone curry z kurczaka - nie jest jakiś specjalnie niskokaloryczny, bo mleko kokosowe to sporo tłuszczu (pysznego tłuszczu wink ), ale nawet ogarnięty z sojowym makaronem chyba nie będzie miał dużo więcej niż 600kcal, więc na obiad idealny moim zdaniem.

182

Odp: Schudnę do wakacji!

Przede mną dłuższa noc.
Po basenie wciągnełam seler ze słoiczka i mini kolby kukurydzy. 150 gram przyjemności za jedyne 44 kcal smile

Ja jestem typowym mięsożercą i steki wołowe z grilla to jest to co lubię. Poza tym Krewetki, kalmary.

Dzisiaj już zaczynam się cieszyć na 13 Marca bo wybieramy się z Lubym na stend up a przedtem na mongolskiego grilla. Pan na żywo wrzuca na grilla wybrane przez człeka składniki. Poza jagnięciną, wołowiną, kurczakiem czy rybami można znaleźć papugę, zebrę lub krokodyla. Luby lubi takie eksperymenty ja zostaję przy krewetkach i mięsku z warzywami smile

183

Odp: Schudnę do wakacji!

maoam6 - Świetna opcja jak można spróbować jak smakuje papuga big_smile Ja bardzo lubię próbować nowych rzeczy, zwłaszcza takich, których nie można nigdzie dostać na co dzień. Jak za długo jem to samo, to zaczynam wymyślać i mieć zachcianki na różne rzeczy. Ale zwykle są to jakieś niesamowite desery tongue

A ja tych wszystkich selerów z zalewy, korniszonów i innych marynat jakoś nie lubię. Na ocet z cukrem mi to głównie smakuje. Ostatnio bardzo smakuje mi surowa papryka. Normalnie kroję na kawałki i wcinam bez niczego.

Ja po treningu jestem, właśnie wróciłam. Nie było dzisiaj jakiegoś szaleństwa jeśli chodzi o zmęczenie, to dziwne uczucie jak już 100 przysiadów, pompek, grzbietów i brzuszków jakoś człowieka nie męczy za bardzo. Pompki to w sumie jeszcze trochę jest ból, przysiady już dużo mniej, ale brzuszki i grzbiety i po 300-400 na raz dałoby radę ogarnąć jakby zaszła potrzeba. Chyba nie jest ze mną najgorzej. Z tymi pompkami to się muszę jeszcze podciągnąć, robić dodatkowe czy coś, bo ciężko.

184

Odp: Schudnę do wakacji!

Ja też jestem po treningu wink Skupiłam się dzisiaj na nogach, prasa dała mi nieźle popalić. W momencie zejścia z tej maszyny czuję jak płonie mi tyłek..  I dobrze, bo wygląda o niebo lepiej big_smile Nie jest mniejszy, ale o wiele twardszy i uniesiony. To lubię - zostało mi niewiele pracy big_smile big_smile big_smile

Mam takie pytanie - co jeść przed treningiem? Bo dzisiaj zjadłam jajecznicę z dwóch jaj z pomidorem, ogórkiem kiszonym i kromką chleba białkowego. W ogóle któraś z Was słyszała o chlebie białkowym? Ja zobaczyłam ten wynalazek w sklepie i stwierdziłam, że mogę spróbować. W smaku świetny, a skoro zależało mi na zwiększeniu ilości białka w diecie to kupiłam wink

185

Odp: Schudnę do wakacji!
seymour napisał/a:

Ja też jestem po treningu wink Skupiłam się dzisiaj na nogach, prasa dała mi nieźle popalić. W momencie zejścia z tej maszyny czuję jak płonie mi tyłek..  I dobrze, bo wygląda o niebo lepiej big_smile Nie jest mniejszy, ale o wiele twardszy i uniesiony. To lubię - zostało mi niewiele pracy big_smile big_smile big_smile

Mam takie pytanie - co jeść przed treningiem? Bo dzisiaj zjadłam jajecznicę z dwóch jaj z pomidorem, ogórkiem kiszonym i kromką chleba białkowego. W ogóle któraś z Was słyszała o chlebie białkowym? Ja zobaczyłam ten wynalazek w sklepie i stwierdziłam, że mogę spróbować. W smaku świetny, a skoro zależało mi na zwiększeniu ilości białka w diecie to kupiłam wink

A próbowałaś wykroków albo przysiadów ze sztangą? Czyste cierpienie big_smile Coś pięknego. Porządna seria wykroków w różnych wariantach nawet bez dodatkowego obciążenia też potrafi dosłownie skopać dupę smile

Ja słyszałam o chlebie białkowym i widziałam, ale jak popatrzyłam na skład, to stwierdziłam, że bez sensu. Lepiej zjeść kromkę dobrego razowca - taniej i zdrowiej. Poza tym ja bez problemu to białko dostarczam z innych, bardziej naturalnych źródeł, nie muszę go jeszcze mieć od groma w chlebie. Jak się nie wyrabiam, to ładuję odżywkę i po kłopocie. Ale zwykle bez problemu jest tego białka ile potrzebuję, więc odżywka raczej jak nie mam czasu na przygotowanie i zjedzenie czegoś normalnego. Tylko ja to wszystko liczę i wiem ile dostarczam. Bez tego bym nie miała pojęcia, czy ja powinnam zjeść jeszcze 200g twarogu, czy lepiej owsiankę.

Jajecznica z pomidorem, ogórkiem i chleb do tego to jest całkiem spoko posiłek przed treningiem. Nie wiem jakie makroskładniki w sumie ma ten chleb, ale normalny pełnoziarnisty też byłby jak najbardziej ok.

Większość speców od fitness przed treningiem proponuje zjeść chude mięso, albo inne źródło białka warzywa i jakieś źródło złożonych węglowodanów - np. kasza jaglana, ryż brązowy i nie przeginać z tłuszczem w tym posiłku. Ja uważam, że to jest dobra strategia, sama staram się żeby jedzenie przed wyjściem na trening to był normalny, wartościowy posiłek. Tyle pięknej teorii, ale strategie żywieniowe ludzie mają naprawdę przedziwne czasami. Jak choćby ten trening na czczo na IF - też jakoś żyją, nie palą sobie tych mięśni, bo potem uzupełniają składniki odżywcze. Prz takiej standardowej diecie z 5 posiłkami co 3h jest zasada, że jedzenie przed i po treningu powinno zawierać węglowodany, na noc (pod warunkiem, że to nie jest jednocześnie posiłek potreningowy) - białko, najlepiej wolno wchłanialne i tłuszczyk. Niektórzy jedzą w tym celu twaróg z oliwą z oliwek. Ja nie jestem takim hardkorem  zwykle jem jajka - jak po treningu to z warzywami, trochę chleba albo kaszy, jak trening był wcześniej, albo w ogóle nie było, to staram się węglowodany ograniczyć do minimum w tym ostatnim posiłku, więc na przykład jajka z serem albo na szynce, wędzona ryba itp. Chodzi o to żeby na noc nie wciągać bez sensu węglowodanów, bo najszybciej się odłożą. Jak po treningu, to pójdą na uzupełnienie glikogenu mięśniowego, więc wtedy w porządku.

186

Odp: Schudnę do wakacji!

Jasne, próbowałam wykroków. Jedynie z ciężarkami 5 kg, nie ze sztangą - aż takim koksem nie jestem wink Nie przepadam za tym ćwiczeniem, bo nie zawsze czuję, że moja pupa pracuje. Wiem doskonale, że trzeba tak robić, żeby zgięte kolano nie wychodziło za palce stóp i tak dalej, ale nie zawsze to działa.

Witch, mam jeszcze takie pytanie. Pisałam wcześniej jak wygląda moja dieta. Zdecydowałam teraz jeść więcej przed treningiem - kiedyś jadłam np. serek wiejski, albo jakiś inny lichy jogurcik, bo sądziłam, że obiad mi wystarczy. Teraz to się zmieniło. Kwestią, nad którą się zastanawiam jest możliwość spalenia tłuszczu. Ćwiczę siłowo na każdą partię ciała. Później dorzucam ok. 35 min cardio jak orbitrek sam lub połączony z bieganiem. Moje ciało jest ładniejsze, bardziej wyrobione, ale tłuszcz jakby się nie ruszył. Stąd pytanie - ćwiczyć więcej cardio na rzecz siłowych, czy pozostać przy obecnej wersji treningu i uzbroić się w cierpliwość?

187

Odp: Schudnę do wakacji!

Jak wykroki nie działają, to coś musi być nie tak. Tyłek, jak tyłek, ale uda to powinny palić jak wściekłe, zwłaszcza jeżeli to jest wykrok dodatkowo ze zmianą nogi przeskokiem - to ćwiczenie zajedzie każdego big_smile Jak kręgosłup jest prosty, a kolano w nodze z tyłu milimetry od ziemi, ale nie dotyka, to palenie potrafi być nieprzeciętne. A przy przysiadach ze sztangą albo martwym ciągu to tyłek najbardziej czuję już na następny dzień

Mierz obwody raz w tygodniu, to będziesz wiedziała, czy coś poleciało. Trochę uzbroić się w cierpliwość na pewno musisz, bo tkanka tłuszczowa schodzi dość powoli i zwykle najwolniej w miejscu, w którym byśmy sobie życzyli żeby znikała szybciej. U mnie na przykład talia idzie bardzo opornie. Ja bym na Twoim miejscu nie zmniejszała ani czasu, ani intensywności treningu siłowego. Możesz sobie za to zwiększyć trochę tempo na cardio, jeśli oczywiście czujesz, że jest za mało intensywne. Bo jak pot się leje, a tętno zasuwa, to wszystko jest ok i nic zwiększać nie trzeba. Możesz to cardio trochę wydłużyć jeżeli masz potrzebę, ale ja bym poczekała najpierw na Twoim miejscu.
Jest popularny pogląd, że dużo cardio równa się mało tłuszczu, ale popatrz na tych wszystkich ludzi od fitness - oni bazują na treningu siłowym, dodają do tego interwały i cardio, a wyglądają super. Tylko do tego się nie dochodzi w dwa miesiące, na to trzeba czasu i pracy.
Poza tym jak sobie narobimy dużo ładnych, mocnych mięśni, to one będą zużywały dużo energii, dużo energii oznacza, że tłuszcz będzie się łatwiej spalał, a mięśnie przecież robimy na treningu siłowym smile Sporo chcących schudnąć kobiet za dużą uwagę przywiązuje właśnie do rowerków, bieżni, aerobików i zumby, a za mało do typowego siłowego treningu. Poza tym jak wcześniej się zrobi siłowy, to potem na cardio szybciej ciało sięga po tłuszczyk, bo po prostu musi - zapas glikogenu poszedł przy katowaniu mięśni.

Super spalające tłuszcz są interwały, ale to też jest duży stres dla organizmu, są ciężkie i generalnie nieprzyjemne - jak płuca nie podchodzą do gardła i nie masz ochoty umrzeć, albo nie żałujesz, że jeszcze żyjesz, to znaczy, że źle to robisz wink Krótki czas, duże spalanie i długa regeneracja po. Tyle, że na redukcji lepiej nie robić ich zaraz po siłowym - po pierwsze sił nie starczy prawdopodobnie, po drugie i tak już poziom kortyzolu po siłowym jest spory na redukcji, bo deficyt energetyczny itd. a interwały podniosą go jeszcze bardziej. Za duży poziom kortyzolu sprawia, że organizm opornie schodzi z tkanki tłuszczowej - ciało jest w stresie, więc się broni.
Dlatego interwały jeśli już to albo o innej porze dnia albo w dzień, gdy nie ma siłowego i nie ma zakwasów, bo po interwałach też potrafią być mordercze zakwasy. Ale to dużo zależy od tego co kto lubi, jak reaguje jego ciało itd. Są ludzie, co interwałów nienawidzą, całkiem spora grupa. Kwiczą jak muszą robić. Ja lubię.

188 Ostatnio edytowany przez seymour (2015-02-24 08:27:34)

Odp: Schudnę do wakacji!

O, kurka to ja bym chyba nie dała rady interwałów robić wink Słyszałam, że na spalenie tłuszczu one są dobre, ale jakoś ciężko mi się przekonać. Jak się robi taki trening? Ile czasu trwają poszczególne serie cardio i siłowych? Bo u mnie na siłce widuję paru kolesi co to robią szybko brzuchy, podciągają się, a potem lecą na jakieś 10-15 minut na bieżnię i tak po kilka razy.

U mnie właśnie brzuch, talia schodzą najszybciej. Gorzej z udami. Zwłaszcza w najszerszym miejscu po wewnętrznej stronie. Ostatnio wyszczupliły mi się nad kolanami, ogólnie zarysowały lepiej, ale to problematyczne miejsce ani drgnęło - centymetr potwierdza -.-

189

Odp: Schudnę do wakacji!

To co robili ci kolesie to był rodzaj treningu interwałowego.

Różnie to może wyglądać. Np. przez 15 sekund robisz jak najszybciej pompki, 10 sekund trucht w miejscu i znowu 15 sekund pompki. Mogą być bardzo różne kombinacje ćwiczeń, ale jest to połączenie ćwiczeń siłowych i cardio. Wpisz sobie "HIIT workout" albo "Tabata workout" na You Tube to zobaczysz jak to wygląda.

To nie jest trening, że 15min robisz biceps, a potem biegasz na bieżni 15min. To jest bardzo szybki i bardzo ostry trening męczący całe ciało.

190

Odp: Schudnę do wakacji!

A ja zgodnie z zalozeniem nie cwicze tongue
Ale chudnę big_smile

191

Odp: Schudnę do wakacji!

A ja ćwiczę, ale nie chcę schudnąć smile. Dzisiaj po porządnym treningu na nogi i pośladki do tego ABS na brzuch i jestem szczęśliwa. Miałam przyjemność robić wspominane wykroki po których tyłek pali i to się zgadza, ale przynajmniej czuję, że to wszystko pracuje tak jak należy smile

Nie chcę się chwalic, ale po ok 3 tygodniach regularnych cwiczeń mam wrażenie, że mój brzuch jest troszkę twardszy i do tego nie robi się taki "wypchnięty" po jedzeniu smile. Oczywiście do kaloryferka jeszcze daleeeeeeeko, ale przynajmniej ja czuję jest już "inaczej". Chociąz może to przez te moje zakwasy mam takie uczucie, za to przy reszcie ciała gdzie też cwiczę regularnie na razie nie widze postępów, no może oprócz takiego ogólnego napięcia skóry, ale działam dalej z nadzięją do przodu:)

Najbardziej się cieszę, że mi się po prostu chce i jakbym miała nic nie robic to bym miała wyrzuty sumienia smile

WitchQueen Przy tym "HIIT workout" albo "Tabata workout" to na chwilę obecną bym chyba padła na zawał, chociaż jak trochę podkręce kondycje to chętnie się skuszę smile

192

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:

A ja zgodnie z zalozeniem nie cwicze tongue
Ale chudnę big_smile

Super. Jeśli jesteś zadowolona, to bardzo fajnie smile

Mnie się niestety kaloryfer sam nie zrobi big_smile Tzn. On już tam pod spodem zrobiony jest, tylko go teraz trzeba wydostać na światło dzienne tongue Ale ja bez sportu nie umiem żyć. Dieta redukcyjna jest oczywiście rzeczą kijową i do bani, ale do ćwiczenia się nawet nie muszę zmuszać. Jak bym nie mogła trenować, to bym była nieszczęśliwa.

amethyst_08 - ja za pierwszym razem, jak w ogóle zaczynałam cokolwiek ćwiczyć porwałam się na 1,5h masakrę złożoną z 30 min. interwałów, 30 min. siłowego, do tego rozgrzewka, rozciąganie po wszystkim i coś tam jeszcze. Na następny dzień miałam problem żeby w ogóle zmusić moje ciało do poruszania się big_smile

Nawet jak się z tkanki tłuszczowej jeszcze nie zejdzie, to ciało kogoś, kto ćwiczy wygląda sto razy lepiej niż u kogoś o takiej samej wadze, co w ogóle się nie rusza. Ja już widziałam osoby ważące po 52-53kg mające regularną galaretę właśnie na brzuchu albo udach. To strasznie źle wygląda - według BMI niby prawie niedowaga, łapki jak patyczki, żebra wystają, a na brzuchu takie luźne resztki tłuszczyku pod skórą i zero mięśnia. Ale dalej nie pojmują, że spadki wagi to nie wszystko.

A dzisiaj rano rąbałam drewno przed śniadaniem przez jakąś godzinę, potem 1,5h treningu i mimo deficytu kalorycznego bez problemu wszystko. Największy ból to było dzisiaj podciąganie nóg pod klatkę wisząc za ręce na drabinkach. Muszę się też w ogóle plecami konkretnie zająć, bo są za słabe moim zdaniem.

Brzuch się bardzo długo robi, bo to są mięśnie, które szybko się regenerują i trzeba je dość porządnie i regularnie katować żeby zaczęły się dobrze wzmacniać i rosnąć. Poza tym to duża grupa mięśni jest. Ludzie trenują czasami tylko proste, w dodatku tylko górę. Nie ćwiczą tych głębszych partii. Niestety brzuch to jest najpierw od groma siłowego, przez minimum pół roku, a potem schodzenie z tkanki tłuszczowej żeby go odsłonić. Moim zdaniem najbardziej wredne i oporne na trening mięśnie.

193

Odp: Schudnę do wakacji!

Zgodze sie z Toba Witch, chociaz  raz wink;);)

Ja juz tez czuje pod skora miesnie, ze juz sie kaloryfer tworzy, ale jest jeszcze troche tluszczyku nim wyjdzie na wierzch, do spalenia. Nogi mi sie bardzo szybko umiesnily, pupa juz tez fajna, a brzuch, no coz. Tez bedzie fajny do lata wink
musze po @ wprowadzic troche inna diete na pozbycie sie ostatniej warstwy tluszczu.

Dzisiaj mam przerwe w cwiczeniach. wczoraj wpisalam w yt te cwiczenia co podalas, musze kiedys sprobowac. mysle, ze latwo nie bedzie, ale raczej dam rade

Tylko musze z moim M. Porozmawiac co ja mam wlasnie ograniczyc na ramiona, plecy i barki, czegos robie za duzo chyba,bo poprostu miesnie za bardzo rosna. A i tak robie chyba tylko 5-6cwiczen na ramiona, to mi zajmuje max 30min, takze nie tak duzo. Bo sam brzuch robie godzine.

Witch, wspomagasz sie jeszcze czyms, czy tylko shake proteinowy?

Ogolnie ostatnio bylam w szoku, bo z moim M. Mielismy 2miesiace przerwy w cwiczeniach, on teraz efekt ma duzo lepszy, biceps wiekszy, sixpack jeszcze bardziej wyrazny niz przed przerwa, faceta jest chyba ogolnie duzo latwiej. No i ma 5kg na +, ja stoje na wadze. Ale juz mu tez mowilam, ze jak zostane taka jak teraz to bedzie dobrze, zebym tylko cialo sobie naprawde fajnie umiesnila

194

Odp: Schudnę do wakacji!

Witch, to prawda niektore bardzo szczuple osoby maja takie galaretkowate cialo, a za to niektore bardziej przy kosci potrafia miec ladne zbite cialo. Ja mam te 53 kg, choc juz dlugo sie nie wazylam, ale na szczescie nie mam tendencji do "galaretki". Prawda jest tez taka, ze zawsze staralam sie miec ruch i w sumie cwicze juz sporo czasu jednak co z tego jak nie wychodzilo mi z systematycznoscia, potrafilam przez miesiac cwiczyc regularnie zgodnie z planem, a potem dwa miesiace nic no wiec nie bylo co liczyc na spektakularne efekty, wlasciwie zadne efekty. Teraz nie chce sie poddac, chce latem byc zadowolona ze swojej sylwetki. Poza tym mysle tez o tym, ze jak w przyszlosci zdecyduje sie na dziecko to pewnie latwiej bedzie mi po ciazy wrocic do formy jak o cialo zadbam juz teraz:). No i ptawda jest taka, ze teraz mam wielki zapal, ktorego nie dam juz ugasic zadnym lenistwem:). Zmartwilas mnie tym, ze miesnie brzucha sa takie oporne, ale coz trudno bedzie wieksza satysfakcja jak sie uda.

Moze podsuniesz jakies cwiczenia, program na yt dobry na brzuch wink?

195

Odp: Schudnę do wakacji!

mery90 - Nie, nie wspomagam się niczym innym niż odżywka proteinowa. Uważam, że jak ktoś nie zamierza być zawodowym kulturystą, to więcej sobie biedy narobi niż pożytku - mówię głównie o wspomagaczach typu spalacze tłuszczu, L-karnityna, kreatyna. Uważam, że przeciętnemu amatorowi siłowni takie cuda nie są potrzebne. Jakieś witaminy co najwyżej sobie dorzucę za jakiś czas jeżeli będzie taka potrzeba. Jak ktoś się boi katabolizmu to może BCAA łykać, ale uważam, że mnie nie jest to jak na razie potrzebne. Kiedyś łykałam magnez, bo miałam problem z niedoborem, ale jak zbilansowałam dietę, to już nie mam smile

Powiem Ci, że mnie ramiona i plecy też bardzo szybko się budują, nogi tak samo. Brzuch jest po prostu trudniejszy do zrobienia. Ja mam teraz kompletne zakwasy na cały brzuch, ale to się muszę naprawdę mocno skopać żeby tak było. Dużo też zależy od typu sylwetki. Ja jestem typowym mezomorfikiem - mnie się wszystko pakuje bez większych trudności, w mięśnie idzie natychmiastowo. Jak ktoś jest ektomorfikiem, to może mieć poważny problem z nabraniem masy. Znowuż endomorfik nabiera masy szybko, ale też się tłuszczem szybko zalewa, zwłaszcza w okolicy ud i brzucha.

Faceci łatwiej rozbudowują mięśnie, bo poziom testosteronu mają wyższy, po prostu ich takimi natura stworzyła. Kobiety mają też naturalnie procentowo większy poziom tkanki tłuszczowej. Z tym, że facet żeby mu było dobrze widać mięśnie powinien zejść co najmniej w okolice 10-12%, a jak któryś chce to i 7-8%, kulturyści przed zawodami jeszcze niżej. Kobieta żeby to nie odbiło się na jej zdrowiu nie powinna schodzić poniżej 16-17%. Zawodowe fitnesski schodzą do 14-15% ale tu już wchodzą poważne zaburzenia cyklu (bardzo wychudzone anorektyczki nie mają okresu z tego samego względu), ryzyko chorób serca i masę innych nieprzyjemnych akcji. Poza tym nie trzymają formy na zawody przez cały rok, bo to jest po prostu cholernie niezdrowe. Mają cykle podczas których nabierają masy i cykle w których redukują tkankę tłuszczową. Faceci też nie trzymają się poniżej 7% tłuszczu przez cały rok. Wielu ludzi zapomina, że ten tłuszcz podskórny też jest do pewnego stopnia potrzebny.

Z wagą to jest w ogóle tak, że teraz przy podobnych obwodach i dużo lepszym wyglądzie ciała niż kiedyś ważę zdecydowanie więcej. Ciężko jest ważyć 50kg i mieć umięśnioną sylwetkę, bo mięśnie dużo ważą.

amethyst_08 - przy mięśniach brzucha czas i systematyczność po prostu. I dużo cierpliwości. Z ćwiczeniami na brzuch to jest tak, że sporo tych najprostszych daje świetne efekty. Nie baw się w żadną szóstkę Weidera, bo te ćwiczenia są monotonne i niekoniecznie dobre dla początkujących, poza tym łatwo robić błędy. Ja nie mam jakiejś tam swojej złotej serii na brzuch. Podstawy - brzuszki, brzuszki skośne, scyzoryki, podciąganie nóg na drążku, różne warianty ławki na mięśnie obwodowe.

Lubię bardzo ćwiczenia na brzuch grupy Fitness Blender na YT. Ja lubię większość ich programów, bo są bardzo urozmaicone i fajne na początek, ja tak zaczynałam. Wiem, że Jillian Michaels ma też program, który się nazywa "Six Week Six Pack" i on jest właśnie typowo na brzuch, ale nie wiem jaki on jest. Zależy też co kto lubi. Ja muszę mieć urozmaicony trening, bo się bardzo szybko nudzę.

Ja jestem zwolenniczką żeby robić krótko, ale mega intensywnie. Jak coś można robić bez problemu przez ponad godzinę, to moim zdaniem obciążenie mięśni jest za słabe. Na mnie to najlepiej działa w każdym razie.

Posty [ 131 do 195 z 1 709 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026