Truskaweczko ja mogę jechać bez leków o ile pilnuję diety
i tak większości teraz nie biorę bo teoretycznie mam brać 3 a biorę tylko jeden, a nawet jak go nie wezmę to nic strasznego się nie dzieje, ale to nie znaczy że jestem zupełnie zdrowa, gdybym tak kilka dni z rzędu posiedziała i pojadła to czego jeść nie powinnam to problem by był bo cukry by błyskawicznie wyskoczyły, jak zjem raz na jakiś czas coś, to nic się nie dzieje, ale gdybym na śniadanie zjadła buły, na obiad ziemniaki, a na kolację znowu buły to już by dobrze nie było, nawet jakbym wzięła furę leków ![]()
1 431 2015-06-29 20:43:33
Podobne tematy
1 432 2015-06-29 20:57:53
Rumpelstiltskin, to oznacza, że Małpa, by mogła odstawić lek na cukrzycę? Sama je niskowęglowodanowo jak pisze, ale chyba lek jest jej potrzebny. Podobno jakiś czas z cukrzycą można bez leków na diecie, ale podobno trzeba włączyć leki, bo to nie wystarcza, to nie jest prawda? Nie jest tak, że mimo diety ta trzustka pracuje i tak coraz gorzej, więc sama dieta może potem nie wystarczać? No czy to nieprawda?
Cholerka. Co tu mitologii.
Jeśli wysepki Langerhansa nie zostały całkowicie zniszczone w wyniku autoagresji to wprowadzając powoli LC można odstawiać stopniowo leki czy insulinę.
Coraz gorsza praca trzustki wynika z reakcji autoimmunologicznej kiedy to układ odpornościowy niszczy wysepki trzustkowe. Po wprowadzeniu LC autoagresja stopniowo ustaje. Dieta ketogeniczna jeszcze skuteczniej wygasza autoagresję.
Czasem przyczyną autoagresji są lektyny pokarmowe zawarte głównie w roślinach. Przyłączają się one do komórek trzustki alarmując układ odpornościowy który atakuje nieprawidłowe komórki. Niektórzy naukowcy snują przypuszczenia że układ odpornościowy atakuje zdrowe komórki. To jest idiotyzm w czystej postaci. Układ odpornościowy nigdy nie zaatakuje komórki nie wykazujacej oznak nieprawidłowości. Tylko niektóre nowotwory potrafią "oszukiwać " układ odpornosciowy, ale jak się okazuje tylko wtedy, kiedy nie działa on do końca sprawnie.
Zmianę diety należy rozpocząć jak najszybciej, ponieważ cukrzyca "leczona" metodami medycyny konwencjonalnej i tak sieje spustoszenie w organizmie.
1 433 2015-06-29 21:38:43
Moja trzustka ma się dobrze, nie brałam i nie biorę insuliny, moja trzustka produkuje insulinę, moje komórki na nią nie reagują.
Dramat jest jak komuś nie działa trzustka i jeszcze nie reaguje na insulinę (a to się zdarza po długotrwałym leczeniu konwencjonalnym).
1 434 2015-06-29 21:47:50
A propos odstawiania insuliny to na forach żywienia optymalnego (diety dr. Kwaśniewskiego) jest bardzo wiele historii osób opisujących w jaki sposób na tej diecie odstawili insulinę (w Polsce dieta Kwaśniewskiego ma chyba najdłuższą tradycje, dlatego najwięcej opisów można znaleźć właśnie jeżeli chodzi o przejście na żywienie optymalne). W cukrzycy typu 2 rezultaty są świetne i ludzie wychodzą z konieczności brania insuliny w ciągu kilku miesięcy.
Oczywiście to nie oznacza, jak zawsze, że każdemu się to udaje ![]()
Ja, podejrzewam, zatrzymałam się w pół kroku przed cukrzycą, bo pewne objawy miałam już książkowe i kto wie, czy by mnie za parę lat nie czekało jej "leczenie" ;P
1 435 2015-06-29 21:57:50 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-06-29 22:08:24)
Truskaweczko ja mogę jechać bez leków o ile pilnuję diety
i tak większości teraz nie biorę bo teoretycznie mam brać 3 a biorę tylko jeden, a nawet jak go nie wezmę to nic strasznego się nie dzieje, ale to nie znaczy że jestem zupełnie zdrowa, gdybym tak kilka dni z rzędu posiedziała i pojadła to czego jeść nie powinnam to problem by był bo cukry by błyskawicznie wyskoczyły, jak zjem raz na jakiś czas coś, to nic się nie dzieje, ale gdybym na śniadanie zjadła buły, na obiad ziemniaki, a na kolację znowu buły to już by dobrze nie było, nawet jakbym wzięła furę leków
Aha no wiem, ale pamiętam faktycznie, że kiedyś pisałaś, że z samą dietą dajesz radę i nie bierzesz leku, to też fakt, że teraz pisałaś, że bierzesz lek, to myślałam, że może musisz. No chociaż wiem, że żeby go nie brać, to już na pewno musisz mieć dietę, wiadomo. Ja brałam metforminę właśnie na obniżenie insuliny, na to tez działała, wtedy mi dali, faktycznie skuteczna, oczywiście oprócz tego, że lepiej wtedy zaczęłam jeść (tylko zbyt szybko jednak to robiłam, mniej stopniowo jak pisałam) no i znowu będę jeść lepiej, ale stopniowo jak pisałam. Poczytałam o owocach np nektarynkach co miałam, morelach, zapomniałam aż jakie morele są zdrowe
No i super ![]()
A i czemu każą Ci brać 3 skoro nie ma u Ciebie takiej konieczności?
Małpa, pisałaś, że kiedyś wiadomo miałaś bardzo duże cukry i serio mimo tego nie masz problemu też jakiegoś z insuliną? Przecież przy cukrzycy chyba problem występuje, w końcu jest to jakby nie patrzeć nieprawidłowe działanie trzustki.
Rumpelstiltskin, ok rozumiem, ale Ty tez zrozum, że ciężko od razu przestawić się na coś innego, skoro w medycynie są inne wykładnie o tym. No to brzmi dobrze i może być tak jak piszesz, ale czy jesteś w stanie zagwarantować, że każdemu pomoże wskazany przez Ciebie sposób? No tzn czy pomoże przynajmniej każdemu kto szybko to rozpocznie i już nie będzie musiał brać leków, stan trzustki nie będzie się pogarszał, tylko będzie ustabilizowany? Skoro nie potrzeba leków, to powinno to wtedy pomóc każdemu kto zacznie to szybko, jak tylko choroba będzie w początkowej fazie, od niedawna. Po prostu ciekawa jestem.
Zastanawiam się po prostu tu czy to tak skuteczne, bo różne mamy doniesienia np że wyleczą kogoś z raka bez leków, a też to czasem nie jest prawdą, gdyby też znali tajemny lek na raka, który wyleczy każdego, to pewnie bogaci nie mieliby raka, szybko by się wyleczyli, a tak raczej nie jest. No chyba, że ktoś lepiej to ukrywa. Tak samo zastanawiam się z tym co piszesz. No chyba, że bym wiedziała, że na pewno była taka sytuacja, że ktoś tak się wyleczył, ale nie mogę na razie znaleźć, chyba, że źle szukałam. Nie to, że wierzę całkiem lekarzom, bo też nie do końca, ale tylko się zastanawiam.
1 436 2015-06-29 22:07:58
Moja trzustka produkowała za dużo insuliny, bo komórki na nią nie reagowały, teraz działa dobrze bo skoro nie ma nadmiaru cukru to nie ma też nadmiaru insuliny. Insuliny nigdy nie brałam, było takie ryzyko kiedy byłam w ciąży, ale na początku ciąży cukry miałam dobre, a potem i tak poroniłam.
A czemu mi tyle przepisują? Nie wiem, bo takie są procedury leczenia, ja nawet nie mówię że ich nie biorę bo po co mi potem słuchać od lekarza że samowolkę robię
A biorę ten jeden bo reguluje cukier, a nie ma wielu skutków ubocznych jedynie zwiększa wrażliwość komórek na insulinę, wolę go brać bo czasami mam skoki bez wyraźnego powodu a tak nic się nie dzieje.
Dobrze Iceni że zareagowałaś w porę, ja nie wiedziałam, nie podejrzewałam i niestety było już za późno.
1 437 2015-06-29 22:11:26
Moja trzustka produkowała za dużo insuliny, bo komórki na nią nie reagowały, teraz działa dobrze bo skoro nie ma nadmiaru cukru to nie ma też nadmiaru insuliny. Insuliny nigdy nie brałam, było takie ryzyko kiedy byłam w ciąży, ale na początku ciąży cukry miałam dobre, a potem i tak poroniłam.
A czemu mi tyle przepisują? Nie wiem, bo takie są procedury leczenia, ja nawet nie mówię że ich nie biorę bo po co mi potem słuchać od lekarza że samowolkę robię
A biorę ten jeden bo reguluje cukier, a nie ma wielu skutków ubocznych jedynie zwiększa wrażliwość komórek na insulinę, wolę go brać bo czasami mam skoki bez wyraźnego powodu a tak nic się nie dzieje.
Dobrze Iceni że zareagowałaś w porę, ja nie wiedziałam, nie podejrzewałam i niestety było już za późno.
Aha, czyli miałaś zarówno za dużo cukru jak i insuliny naraz? Czy wcześniej się badałaś i miałaś z insuliną? Ja miałam za dużą insulinę, ale cukier dobry, tak samo na czczo jak i po obciążeniu na czczo ok 83-88 mam. No, ale teraz mądrzej, stopniowo będę zdrowiej jeść i będzie jeszcze lepiej, no i wtedy faktycznie poprawi się mi choćby np z hormonami pewnie, co też wyleczyć się nie da pcos, ale zawsze i dieta coś daje.
Aha rozumiem, współczuję. Ogólnie uważasz, że masz dobrego lekarza czy nie bardzo poza tym? Potem pewnie pokazujesz wyniki i jest zadowolony. Aha rozumiem ![]()
1 438 2015-06-29 22:41:58
Nie, nigdy nie miałam żadnych badań ani na cukier ani na insulinę, dowiedziałam się że mam problem chorując już prawdopodobnie ładnych parę lat.
1 439 2015-06-29 23:41:17
Aha, czyli też po tym dowiedziałaś się, że insulinę masz nie niską np, a wysoką?
1 440 2015-06-30 00:31:12
Truskaweczko, moja trzustka jak mówiłam działa prawidłowo, moje komórki nie reagują na insulinę, a więc trzustka pracowała na podwyższonych obrotach produkując dużo insuliny by obniżyć ilość cukru we krwi, teraz moja trzustka działa normalnie, ale komórki mojego ciała nie reagują na insulinę, aczkolwiek jak mówiłam jest lepiej i pojedyncze akty zbrodni nie powodują u mnie wyskoków cukru, jednak gdybym przez kilka dni jadła dużo węglowodanów to już by mi cukier skoczył.
1 441 2015-06-30 08:00:49
Rumpelstiltskin, ok rozumiem, ale Ty tez zrozum, że ciężko od razu przestawić się na coś innego, skoro w medycynie są inne wykładnie o tym. No to brzmi dobrze i może być tak jak piszesz, ale czy jesteś w stanie zagwarantować, że każdemu pomoże wskazany przez Ciebie sposób? No tzn czy pomoże przynajmniej każdemu kto szybko to rozpocznie i już nie będzie musiał brać leków, stan trzustki nie będzie się pogarszał, tylko będzie ustabilizowany? Skoro nie potrzeba leków, to powinno to wtedy pomóc każdemu kto zacznie to szybko, jak tylko choroba będzie w początkowej fazie, od niedawna. Po prostu ciekawa jestem.
Zastanawiam się po prostu tu czy to tak skuteczne, bo różne mamy doniesienia np że wyleczą kogoś z raka bez leków, a też to czasem nie jest prawdą, gdyby też znali tajemny lek na raka, który wyleczy każdego, to pewnie bogaci nie mieliby raka, szybko by się wyleczyli, a tak raczej nie jest. No chyba, że ktoś lepiej to ukrywa. Tak samo zastanawiam się z tym co piszesz. No chyba, że bym wiedziała, że na pewno była taka sytuacja, że ktoś tak się wyleczył, ale nie mogę na razie znaleźć, chyba, że źle szukałam. Nie to, że wierzę całkiem lekarzom, bo też nie do końca, ale tylko się zastanawiam.
Nikt niczego nie ukrywa. Są fora Atkinsa, Kwaśniewskiego i innych, poświęcone diecie LC, keto. Iceni wskazała Ci drogę.
Niestety nie znam polskich forów o lc ale pewnie nie jest trudno znaleźć. Tam poprowadzą Cię krok po kroku. Osobiście korzystam z angielskojęzycznych stron o lc, keto i paleo.
Odstawianie insuliny czy leków zwiększających wrażliwość komórek na insulinę jest to conditio sine qua non po wprowadzeniu w życie lc, ponieważ organizm korzysta z coraz mniejszej ilości glukozy. To właśnie sprawia że z czasem wrażliwość komórek na insulinę wzrasta samoczynnie, bo z insuliną jest tak jak na przykład z kofeiną, alkoholem itp kiedy to organizm się do nich przyzwyczaja i z czasem trzeba coraz większych dawek aby osiągnąć ten sam efekt.
Niestety z twoich postów wynika że twoja wiedza na ten temat jest znikoma i abyś zrozumiała wszystkie mechanizmy, trzeba by tłumaczyć wszystko od podstaw. Jest to pozbawione sensu bo jest mnóstwo publikacji i stron poświęconych lc w których jest wszystko wytłumaczone w prosty sposób od podstaw.
Po drugie nie mam czasu na coś takiego bo wymagałoby to napisania tu kilkuset stron tekstu. To nie jest wykonalne. Mam czas tylko wejść, przeczytać i krótko odpowiedzieć a czasem napisać o czymś obszerniej.
1 442 2015-06-30 08:06:45 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-06-30 08:08:18)
Najlepszymi źródłami wiedzy o keto i lc w Polsce są raczej strony dla kulturystów i zawodników sportów siłowych. Tyle, że my mamy trochę inne podejście do tych diet. Mimo wszystko dyskusja najczęściej jest bardzo ciekawa. Swego czasu bardzo popularna była dieta vlcd, czyli połączenie bardzo niskich kalorii z keto, gdzie zawodnicy dowodzili, że tak niskie spożycie kalorii wcale nie musi oznaczać utraty masy mięśniowej jeśli jest odpowiednio dobrany trening i suplementacja. W żywieniu i dietetyce jest w ogóle masa mitów szerzonych przez zwolenników "zbilansowania".
1 443 2015-06-30 16:34:56
Najlepszymi źródłami wiedzy o keto i lc w Polsce są raczej strony dla kulturystów i zawodników sportów siłowych. Tyle, że my mamy trochę inne podejście do tych diet. Mimo wszystko dyskusja najczęściej jest bardzo ciekawa. Swego czasu bardzo popularna była dieta vlcd, czyli połączenie bardzo niskich kalorii z keto, gdzie zawodnicy dowodzili, że tak niskie spożycie kalorii wcale nie musi oznaczać utraty masy mięśniowej jeśli jest odpowiednio dobrany trening i suplementacja. W żywieniu i dietetyce jest w ogóle masa mitów szerzonych przez zwolenników "zbilansowania".
Hehe
i znów bardzo istotna wskazówka.
Faktycznie. Po tym jak zasugerowałeś strony tego typu, wszedłem na kilka z nich. Sportowe Forum Dyskusyjne sdf.pl jest po prostu kompendium wiedzy o dietach typu lc, keto itp. Mało tego. Ci goście mają ogromną wiedzę z biochemii, fizjologii, fizykoterapii. Obalają wiele mitów związanych z tymi dziedzinami.
1 444 2015-07-01 07:45:11
Tak na tym forum jest sporo osób z naprawdę duży osiągnięciami. Jest np. trener kadry olimpijczyków kajakarzy, trenerzy w innych dyscyplinach itd.
1 445 2015-07-01 17:13:06 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-01 17:14:18)
No i osiągnęłam ten moment, że LC jest dla mnie jak bułka z masłem ![]()
Nie mam już problemów z upilnowaniem limitu węglowodanów, do których na dodatek coraz mniej mnie ciągnie.
Mam pewien kłopot z upchaniem tłuszczu w dziennej dawce jedzenia, bo po prostu coraz mniej mogę zjeść.
Chyba w końcu żołądek mi si trochę sfilcował, z czego się bardzo cieszę ![]()
Waga również powoli idzie w dół. Niezbyt szybko, ale jest stały postęp.
Tylko lodów według przepisu Iceni nie mogę robić, bo najpierw nie mogę się doczekać aż zamarzną, a potem mam ochotę zjeść je naraz
![]()
Zaglądałam w międzyczasie do diety Kwaśniewskiego.
Ale tam jest zdecydowanie za mało białka, a za dużo tłuszczu. Tyle to nigdy nie dałabym rady wchłonąć.
W LC te proporcje są łatwiejsze do zaakceptowania.
1 446 2015-07-01 20:11:08
No i osiągnęłam ten moment, że LC jest dla mnie jak bułka z masłem
Nie mam już problemów z upilnowaniem limitu węglowodanów, do których na dodatek coraz mniej mnie ciągnie.
Mam pewien kłopot z upchaniem tłuszczu w dziennej dawce jedzenia, bo po prostu coraz mniej mogę zjeść.
Chyba w końcu żołądek mi si trochę sfilcował, z czego się bardzo cieszęWaga również powoli idzie w dół. Niezbyt szybko, ale jest stały postęp.
Tylko lodów według przepisu Iceni nie mogę robić, bo najpierw nie mogę się doczekać aż zamarzną, a potem mam ochotę zjeść je naraz![]()
Zaglądałam w międzyczasie do diety Kwaśniewskiego.
Ale tam jest zdecydowanie za mało białka, a za dużo tłuszczu. Tyle to nigdy nie dałabym rady wchłonąć.
W LC te proporcje są łatwiejsze do zaakceptowania.
To właściwa reakcja, wręcz podręcznikowa. Stopniowy zanik ochoty na dużą ilość węglowodanów. Cieszy me oko czytanie o tym że tak reaguje twój organizm. ![]()
Lody mają niestety to do siebie że kuszą, ale takich z przepisu Iceni nie trzeba się obawiać. ![]()
Co do diety Kwaśniewskiego trudno mi się wypowiadać. Wiem że niewiele się różni od innych typów LC. Liczbę ludzi z całego świata, na tej diecie, szacuje się na kilka milionów. Takie dane znalazłem, ale czy są wiarygodne to trudno powiedzieć.
Tłuszczu jest faktycznie dużo, ale z tego co czytałem w jego książkach, zaleca on dostosowanie ilości B:T:W do swoich potrzeb.
Dietą o podobnych proporcjach leczy się padaczkę lekooporną, narkolepsję i inne stosunkowo rzadkie schorzenia. Wiem że jest to metoda bardzo skuteczna w tych schorzeniach.
Żeby coś więcej na ten temat powiedzieć, musiałbym więcej przeczytać na temat tzw diety optymalnej. Przejrzałem jedną z jego książek i ogólne zalecenia są podobne jak w standardowej niskowęglowodanówce.
Napisał kilka książek. Nie mam teraz czasu na czytanie ich wszystkich ale postaram się to zrobić kiedy będę na urlopie czyli za jakieś 10 lat hehe ![]()
1 447 2015-07-01 20:37:09 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-01 20:37:43)
postaram się to zrobić kiedy będę na urlopie czyli za jakieś 10 lat hehe
To nie jest dobra odpowiedź, wszak LC nie jest panaceum na wszystko ![]()
1 448 2015-07-01 21:49:30 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-07-01 22:19:11)
W diecie Kwaśniewskiego białka nie jest wcale tak mało - należy pamiętać, że Kwaśniewski zaleca liczyć tylko białko zwierzęce, a białko pochodzenia roślinnego nie jest brane pod uwagę w bilansie (jako gorzej przyswajalne). A tłuszczu to się je tyle, ile potrzeba by zachować bilans energetyczny - co się spali, trzeba doładować
Najgorszą pułapką jest to, że Kwasniewski opisał te złote proporcje dla diety, która opiera się na naprawdę dobrym jakościowo i urozmaiconym białku i dlatego jego ilość może być mniejsza, on w książkach zaleca jedzenie jajek, wywarów z kości, salcesonów, wszelkich podrobów, a mięso to właściwie jako dodatek, a ludziom wychowanym na supermarketowym mięsie, którzy w życiu nie jedli swojskiego salcesonu czy gulaszu z serca wydaje się, że jak zjedzą 3 razy w tygodniu schabowego i 8 udek z kurczaka to jedzą wysokogatunkowe białko i obcinają do tych 0,8 czy nawet 0,5g na kg. A on w swoich książkach wyraźnie pisze, że tak mogą robić osoby których organizm już dopasował się metabolicznie do diety i jego organizm też pracuje w trybie optymalnym ![]()
Bo i owszem, ktoś może sobie zejść z białkiem do 0,5g jeżeli weźmie się pod uwagę, że liczy się tylko białko zwierzęce i będzie to białko najwyższej jakości, czyli na przykład 10-15 żółtek dziennie czy różnorodne podroby.
_______
A co do tłuszczu to tak jest - na początku jest trudno wepchnąć w siebie te 80-100g. Ja przez pierwsze 2 tygodnie uważałam za sukces jak mi się udało dobić do 60, potem 80, a po miesiącu chyba mogłam już spokojnie, na co dzień dobijać do 100.
Aż pewnego dnia zjadłam 170g i dostałam takiego speeda jakbym się amfy najadła
organizm w końcu załapał i jedzenie tłuszczu przestało być problemem, teraz to i 200 nie byłoby problemem.
Ale na początku ratowałam się tak, że jadłam owoce mrożone z kremówką i to był mój sposób na tłuszcz ![]()
----------
A tak poza tym, ponieważ akurat się zaczął nowy miesiąc, to się poważyłam, pomierzyłam i tak:
schudłam w tym miesiącu tylko 1,5 kg, mało, ale biorąc pod uwagę, ze jem już instynktownie i nie mam zacięcia by wrócić do ważenia jedzenia to wynik i tak jest niezły. Nawet jeżeli będę chudła tylko 1kg na miesiąc to i tak zejdę do końca roku poniżej 80,
A po drugie w talii mam już o 8 cm mniej niż przy tej samej wadze na diecie wysokoweglowodanowej. Talii jak osa nigdy nie będę miała, bo ja raczej taka z klocka cięta jestem, ale przynajmniej już coś tam się zarysowuje
(aktualne WHR to 0,81
, 5 lat temu było 0,87, a jak się teraz zaczęłam odchudzać to 0,9
/w normie to poniżej 0,8 a perfekcyjnie to poniżej 0,75 )
A co jeszcze ciekawsze w biuście i biodrach mam te same wymiary co przy tej samej wadze 5 lat temu. Chudnie mi nadal głównie talia, a nie cycki jak to bywało na typowych dietach
(oraz ramiona i uda - 5 lat temu miałam w "bicepsie" o 4 cm więcej niż teraz. Musiałam mieć strasznie grube łapska, choć zupełnie tego nie pamiętam. Na początku, jak zobaczyłam, ze mi tak tłuszcz z ramion schodzi, to się pelikanków obawiałam, ale nie, na szczęście wszystko się ładnie wciąga ![]()
Dlatego tym mniej przejmuję się tempem chudnięcia, bo już mam dowody na to, ze nie dość, ze chudnę bez wysiłku i kombinowania, to jeszcze mi się figura poprawia bez ćwiczeń ![]()
1 449 2015-07-01 22:28:42
To nie jest dobra odpowiedź, wszak LC nie jest panaceum na wszystko
Nie wiem, nie wiem
Trzeba jeszcze sprawdzić czy na LC odrastają urwane kończyny, tudzież inne członki hehe ![]()
1 450 2015-07-01 22:44:03
A co do tłuszczu to tak jest - na początku jest trudno wepchnąć w siebie te 80-100g. Ja przez pierwsze 2 tygodnie uważałam za sukces jak mi się udało dobić do 60, potem 80, a po miesiącu chyba mogłam już spokojnie, na co dzień dobijać do 100.
Aż pewnego dnia zjadłam 170g i dostałam takiego speeda jakbym się amfy najadłaorganizm w końcu załapał i jedzenie tłuszczu przestało być problemem, teraz to i 200 nie byłoby problemem.
Ale na początku ratowałam się tak, że jadłam owoce mrożone z kremówką i to był mój sposób na tłuszcz----------
A tak poza tym, ponieważ akurat się zaczął nowy miesiąc, to się poważyłam, pomierzyłam i tak:
schudłam w tym miesiącu tylko 1,5 kg, mało, ale biorąc pod uwagę, ze jem już instynktownie i nie mam zacięcia by wrócić do ważenia jedzenia to wynik i tak jest niezły. Nawet jeżeli będę chudła tylko 1kg na miesiąc to i tak zejdę do końca roku poniżej 80,A po drugie w talii mam już o 8 cm mniej niż przy tej samej wadze na diecie wysokoweglowodanowej. Talii jak osa nigdy nie będę miała, bo ja raczej taka z klocka cięta jestem, ale przynajmniej już coś tam się zarysowuje
(aktualne WHR to 0,81
, 5 lat temu było 0,87, a jak się teraz zaczęłam odchudzać to 0,9
/w normie to poniżej 0,8 a perfekcyjnie to poniżej 0,75 )
A co jeszcze ciekawsze w biuście i biodrach mam te same wymiary co przy tej samej wadze 5 lat temu. Chudnie mi nadal głównie talia, a nie cycki jak to bywało na typowych dietach
(oraz ramiona i uda - 5 lat temu miałam w "bicepsie" o 4 cm więcej niż teraz. Musiałam mieć strasznie grube łapska, choć zupełnie tego nie pamiętam. Na początku, jak zobaczyłam, ze mi tak tłuszcz z ramion schodzi, to się pelikanków obawiałam, ale nie, na szczęście wszystko się ładnie wciąga
Dlatego tym mniej przejmuję się tempem chudnięcia, bo już mam dowody na to, ze nie dość, ze chudnę bez wysiłku i kombinowania, to jeszcze mi się figura poprawia bez ćwiczeń
200 gr tłuszczu to 1800 kcal + 250 z 60 gr węgli i 320 kcal z 80 gr białka to w sam raz dla osoby średnio aktywnej.
Jeśli w takim tempie będzie Ci przyrastać tkanka mięśniowa to w przyszłe wakacje możesz jechać do Szkocji na te zawody w których rzucają słupami telegraficznymi ![]()
Nikniecie w oczach ale nie przesadźcie bo kobita bez krągłości to średnio wygląda ![]()
1 451 2015-07-02 07:44:23 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-07-02 07:44:52)
Ja powoli znów wprowadzam mct przed treningiem i póki co jest wporządku. Nie wporządku jest tylko to, że stoję w miejscu, a nie łamię diety:D Ostatnio to są tylko wahania poziomu wody. Raz +2 kg za chwilę - 2kg i tak w kółko;)
1 452 2015-07-02 16:35:53 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-02 16:39:00)
A co jeszcze ciekawsze w biuście i biodrach mam te same wymiary co przy tej samej wadze 5 lat temu. Chudnie mi nadal głównie talia, a nie cycki jak to bywało na typowych dietach
(oraz ramiona i uda - 5 lat temu miałam w "bicepsie" o 4 cm więcej niż teraz. Musiałam mieć strasznie grube łapska, choć zupełnie tego nie pamiętam. Na początku, jak zobaczyłam, ze mi tak tłuszcz z ramion schodzi, to się pelikanków obawiałam, ale nie, na szczęście wszystko się ładnie wciąga
Dlatego tym mniej przejmuję się tempem chudnięcia, bo już mam dowody na to, ze nie dość, ze chudnę bez wysiłku i kombinowania, to jeszcze mi się figura poprawia bez ćwiczeń
No popatrz! Mam tak samo! W biuście i tyłku nic nie ubyło, a w tali dość sporo. Uda też wydaja się szczuplejsze, choć nie mierzyłam wcześniej.
Podoba mi się ta dieta ![]()
Też ostatnio mniej ćwiczę, bo od miesiąca odzywa mi się ból stawów barkowych, to nie chcę przeciążać.
Ćwiczę intensywnie tylko od pasa w dół, a gorę na ćwierć gwizdka ![]()
Mówisz, że nie ćwiczysz, bo nie lubisz? Może nie znalazłaś nic fajnego i dlatego nie złapałaś bakcyla?
Ja od czasu do czasu próbuję zmusić się do pilatesa, o którym pisałaś, że trochę chodziłaś. I wiesz co?
To wcale nie jest łatwa gimnastyka, jeśli wykonywać ją technicznie, a potwornie nudna.
Jeśli coś jest trudne, a statyczne, czyli nudne, to też żaden rozsądek nie zmusi mnie takiego wysiłku.
Rower jest fantastyczny w terenie, ale do pełnej satysfakcji potrzebne mi towarzystwo, a o to czasem trudno, no i o odpowiednią pogodę również.
1 453 2015-07-02 16:57:49
Ja powoli znów wprowadzam mct przed treningiem i póki co jest wporządku. Nie wporządku jest tylko to, że stoję w miejscu, a nie łamię diety:D Ostatnio to są tylko wahania poziomu wody. Raz +2 kg za chwilę - 2kg i tak w kółko;)
Wybieram się własnie na trening, a coś czuję się niedojedzona ![]()
Natchnąłeś mnie właśnie. Kromka chleba pro-body + olej kokosowy + plaster sera białego + mała łyżeczka dżemu wiśniowego niskosłodzonego.
Ciekawe, czy da się to zjeść ![]()
1 454 2015-07-04 20:44:16 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-04 20:46:02)
Mam pewien problem. Dzisiaj na przedramieniu nagle pojawiło mi się zgrubienie. Zaswędziało, zapiekło i okazało się żylakiem, który po chwili się rozlał pod skórę. W tej chwili po kilku godzinach mam w tym miejscu lekką wypukłość i okrągłego sińca wielkości złotówki.
Mam bardzo kruche żyły, ale takie historie zdarzały mi się do tej pory wyłącznie na mniejszych żyłkach na dłoniach.
Generalnie mam dużą skłonność do żylaków na nogach i cale życie z tym walczę ![]()
Przyznaję, że trochę się wystraszyłam. Czy istnieje taka możliwość, aby nowy sposób odżywiania sprowokował taką historię?
1 455 2015-07-04 23:08:04
Mam pewien problem. Dzisiaj na przedramieniu nagle pojawiło mi się zgrubienie. Zaswędziało, zapiekło i okazało się żylakiem, który po chwili się rozlał pod skórę. W tej chwili po kilku godzinach mam w tym miejscu lekką wypukłość i okrągłego sińca wielkości złotówki.
Mam bardzo kruche żyły, ale takie historie zdarzały mi się do tej pory wyłącznie na mniejszych żyłkach na dłoniach.
Generalnie mam dużą skłonność do żylaków na nogach i cale życie z tym walczę
Przyznaję, że trochę się wystraszyłam. Czy istnieje taka możliwość, aby nowy sposób odżywiania sprowokował taką historię?
Tak, to możliwe że zmiana odżywiania mogła się do tego przyczynić.
Panika nie jest wskazana. Po prostu źródłem weglowodanów powinny być produkty nie przetworzone ani nie zmasakrowane wysoką temperaturą, bo zawierają witaminy i inne związki czynne uszczelniające zyły.
Widocznie w takich przypadkach trzeba uwzględnić to co pisze Kwaśniewski, że najlepsze węglowodany na lc to jagody, orzechy, dynia, słonecznik itd.
Od siebie dodam że wypadałoby włączyć do menu: berbrerys, głóg, dziką różę, porzeczki czarne, czerwone, jabłka. Nie jeść przez długi czas nie jeść owoców spoza naszej strefy klimatycznej.
Nie potrafię określić czy zanik tkanki sprężystej (kolagenu i elastyny) jest u Ciebie spowodowany czynnikiem genetycznym, czyli uposledzoną czynnością fibroblastów, czy jest to jakaś inna przyczyna.
Czas pokaże, jednak nie należy tego lekceważyć.
1 456 2015-07-05 09:39:29
Tak, to możliwe że zmiana odżywiania mogła się do tego przyczynić.
Panika nie jest wskazana. Po prostu źródłem weglowodanów powinny być produkty nie przetworzone ani nie zmasakrowane wysoką temperaturą, bo zawierają witaminy i inne związki czynne uszczelniające zyły.
Widocznie w takich przypadkach trzeba uwzględnić to co pisze Kwaśniewski, że najlepsze węglowodany na lc to jagody, orzechy, dynia, słonecznik itd.Od siebie dodam że wypadałoby włączyć do menu: berbrerys, głóg, dziką różę, porzeczki czarne, czerwone, jabłka. Nie jeść przez długi czas nie jeść owoców spoza naszej strefy klimatycznej.
Nie potrafię określić czy zanik tkanki sprężystej (kolagenu i elastyny) jest u Ciebie spowodowany czynnikiem genetycznym, czyli uposledzoną czynnością fibroblastów, czy jest to jakaś inna przyczyna.
Czas pokaże, jednak nie należy tego lekceważyć.
Dziękuję ![]()
Chyba jednak to u mnie genetyczne, bo moja babcia pod koniec życia miała od żylaków czarne stopy i łydki. Moja mama też od zawsze ma takie problemy, a moja córka już zaliczyła dwa zabiegi zamykania żył (!)
Muszę więc nastawić się na minimalizowanie strat.
Orzechy, dynię, słonecznik jem od dawna. Codziennie, od kilku lat, jem też świeżą natkę z pietruszki (teraz mam swoją).
Jabłka jem całe życie, ale obecnie ze względu na cukier się odrobinę powstrzymuję.
Jagody, borówki, porzeczki są super, ale żeby trochę dłużej z nich korzystać, to trzeba je utrwalić z cukrem i tu jest problem.
Dziką różę, berberys, głóg mogę zbierać na jesień, ale do jesieni jeszcze daleko, więc będę robić napary z suszonych.
Jeśli chodzi o kolagen, to wydaje mi się, że mięso zawiera go wystarczająco dużo, aby nie martwic się jego niedoborem w pożywieniu.
Pomyślałam, że włączę jeszcze krzem, w postaci naparów ze skrzypu polnego, bo może mam niedobory.
Czy dobrze kombinuję
i czy taki "program" w mojej sytuacji jeszcze ma sens?
1 457 2015-07-05 10:27:56
Rumpelstiltskin napisał/a:Tak, to możliwe że zmiana odżywiania mogła się do tego przyczynić.
Panika nie jest wskazana. Po prostu źródłem weglowodanów powinny być produkty nie przetworzone ani nie zmasakrowane wysoką temperaturą, bo zawierają witaminy i inne związki czynne uszczelniające zyły.
Widocznie w takich przypadkach trzeba uwzględnić to co pisze Kwaśniewski, że najlepsze węglowodany na lc to jagody, orzechy, dynia, słonecznik itd.Od siebie dodam że wypadałoby włączyć do menu: berbrerys, głóg, dziką różę, porzeczki czarne, czerwone, jabłka. Nie jeść przez długi czas nie jeść owoców spoza naszej strefy klimatycznej.
Nie potrafię określić czy zanik tkanki sprężystej (kolagenu i elastyny) jest u Ciebie spowodowany czynnikiem genetycznym, czyli uposledzoną czynnością fibroblastów, czy jest to jakaś inna przyczyna.
Czas pokaże, jednak nie należy tego lekceważyć.Dziękuję
Chyba jednak to u mnie genetyczne, bo moja babcia pod koniec życia miała od żylaków czarne stopy i łydki. Moja mama też od zawsze ma takie problemy, a moja córka już zaliczyła dwa zabiegi zamykania żył (!)
Muszę więc nastawić się na minimalizowanie strat.Orzechy, dynię, słonecznik jem od dawna. Codziennie, od kilku lat, jem też świeżą natkę z pietruszki (teraz mam swoją).
Jabłka jem całe życie, ale obecnie ze względu na cukier się odrobinę powstrzymuję.
Jagody, borówki, porzeczki są super, ale żeby trochę dłużej z nich korzystać, to trzeba je utrwalić z cukrem i tu jest problem.
Dziką różę, berberys, głóg mogę zbierać na jesień, ale do jesieni jeszcze daleko, więc będę robić napary z suszonych.
Jeśli chodzi o kolagen, to wydaje mi się, że mięso zawiera go wystarczająco dużo, aby nie martwic się jego niedoborem w pożywieniu.
Pomyślałam, że włączę jeszcze krzem, w postaci naparów ze skrzypu polnego, bo może mam niedobory.Czy dobrze kombinuję
i czy taki "program" w mojej sytuacji jeszcze ma sens?
Niestety, wychodzi na to że tak jak napisałaś, możesz tylko minimalizować straty. Jest to uwarunkowane genetycznie.
W zasadzie opisałaś jak trzeba postępować i co zastosować więc nic dodać nic ująć.... no może jeszcze wyciąg z kasztanowca można zastosować i ekstrakt z miłorzębu dwuklapowego, zwanego inaczej japońskim albo chińskim.
"Skutkiem ubocznym" miłorzębu jest często znaczny wzrost libido ale to raczej najmniejszy problem. Dzieje się tak ponieważ miłorząb poprawia krążenie, ukrwienie jest lepsze i Cię może nosić jak nastkę hehe ![]()
1 458 2015-07-05 12:20:34
Niestety, wychodzi na to że tak jak napisałaś, możesz tylko minimalizować straty. Jest to uwarunkowane genetycznie.
W zasadzie opisałaś jak trzeba postępować i co zastosować więc nic dodać nic ująć.... no może jeszcze wyciąg z kasztanowca można zastosować i ekstrakt z miłorzębu dwuklapowego, zwanego inaczej japońskim albo chińskim.
"Skutkiem ubocznym" miłorzębu jest często znaczny wzrost libido ale to raczej najmniejszy problem. Dzieje się tak ponieważ miłorząb poprawia krążenie, ukrwienie jest lepsze i Cię może nosić jak nastkę hehe
Tym miłorzębem to bym się tak bardzo nie martwiła
A poza tematem, to bardzo piękne drzewo.
Co do wyciągu z kasztanowca, to dwa razy w życiu robiłam do niego podejście. Jak go przełykam, to nie wpada nawet do żołądka
![]()
Coś w nim jest takiego, że mój organizm tego nie toleruje.
Jeszcze raz dziękuję ![]()
1 459 2015-07-05 14:15:41
Jagody, borówki, porzeczki są super, ale żeby trochę dłużej z nich korzystać, to trzeba je utrwalić z cukrem i tu jest problem.
Proponuję porozglądać się po okolicznych supermarketach w poszukiwaniu owoców mrożonych. Ja jem borówki (amerykańskie, bo typowych czarnych jagód się tu nie znajdzie) niezależnie od pory roku wyłącznie mrożone, bo cena świeżych jest lekko przesadna ![]()
Truskawki kupuję mrożone też, nawet polskie
(no teraz nie, jak jest sezon, ale tak przez 10 mcy w roku )
__________________
Ja natomiast cierpię od upału. Nie znoszę wysokich temperatur, dla mnie 25 to już klimat afrykański, a przy 27 pocę się jak prosie na rożnie i zdycham
Na dodatek na liczniku +3kg (!) od wody, co jest u mnie normą w upały, co nie znaczy, że przeszkadza mi to mniej
czuje się jak napompowana żaba
![]()
Ale na szczęście dzisiaj już chłodniej, deszczyk pokrapuje, może i ja wkrótce wrócę do normy.
(To dziwne, ale zauważyłam, że o ile w zimie mi nie smakuje twaróg,to w lecie mogę go jeść kilogramami - od 3 dni wciągam twarożek z żółtkiem na śniadanie i kolację i ciągle chce mi się więcej
)
1 460 2015-07-05 20:22:17 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-05 20:25:13)
Kiedy napisałam o tym cukrze, to po chwili przyszły mi do głowy właśnie mrożonki.
Oczywiście, masz rację, że to lepsze rozwiązanie niż utrwalać cukrem.
Można nawet kupić na straganie (jeśli oczywiście będzie to warte zachodu) i pozamrażać w małych pojemniczkach.
U nas jagody w sezonie wychodzą taniej niż borówka amerykańska. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Truskawki już przegapiłam, a z resztą nie jestem aż tak gospodarna ![]()
Ja z kolei lubię upały. Dzisiaj nawet wyjechałam na wycieczkę rowerową zaraz po obiedzie i muszę przyznać, że aż zapierało dech w piersiach od gorącego powietrza. Ale wstąpiłam po godzinie do znajomych i ochłonęłam odrobinę.
Tym bardziej, że poczęstowali mnie pysznymi lodami ( niestety nie z żółtek), a ja nie umiałam odmówić ![]()
Też jestem cięższa i mam tylko nadzieję, że to woda.
Iceni, rozgniatasz ten ser z żółtkiem?
Słodzisz to?
1 461 2015-07-05 20:33:49 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-07-05 20:51:17)
Tak, dobrze rozgniatam widelcem twaróg z żółtkami (najczęściej 2-3 na 250g twarogu), łyżką miękkiego masła, albo dwoma kremówki, żeby się z tego zrobiła w miarę jednolita masa. Dodaję słodzik, albo czasem owoce.
Twarożek to dobre śniadanie albo kolacja na upały, bo szybkie i zimne ![]()
(Ostatnio też opracowuję przepis na serek w stylu Boursin - też twarogowy, tyle że tłusty i ziołowy.)
Zgrzeszyłam dziś pieczonym bananem
boszzzz... jaki pyszny był!
Ale tym sposobem dobiłam węgle dziś do 100 ![]()
W ogóle objadłam się kotletami (tzn burgerami wołowymi) i duszonymi warzywami, dołożyłam banana i teraz dobijam kawą .
A jak sobie obliczyłam to dobiłam ledwie do 1600 kcal, a czuję się jak tygrys po zjedzeniu antylopy
![]()
(Powzięłam postanowienie, ze przez tydzień będę zapisywać wszystko, co zjadam, tak gwoli sprawdzenia jak wygląda teraz moje menu, stad powrót do liczenia)
((Jeszcze mnie taka refleksja naszła - ciągle czasem mnie jeszcze to zaskakuje - zjadłam 2 posiłki + przekąsko-kolację, ledwie 1600 kcal w sumie a jestem najedzona i syta. pewnie jeszcze wciągnę coś małego, może kubek kawy mlecznej, albo parę orzeszków i to będzie wszystko to jak to jest możliwe, że kiedyś wtryniałam 2500 i ciągle myślałam o jedzeniu i ciągle byłam głodna? Skoro rozwiązanie było takie proste
Dlaczego ja się nie dowiedziałam o LC 10 lat temu, kiedy do zrzucenia miałam 10kg?
No dlaczego?! ))
![]()
((( A i jeszcze jedno
(sorry za ten słowotok
) czy wy też po jedzeniu czujecie taki dobry nastrój? Kiedyś, bywało, że po jedzeniu (NAjedzeniu!) odczuwałam taki stan błogości, ale też ociężałość i ospałość - taką wiecie,chęć na sjestę. A teraz po posiłku mam chęć zerwać się i coś porobić (no, może nie całkiem dosłownie, owszem, mam dusze tygrysa, ale dość leniwego tygrysa ;P ) ale niemniej po jedzeniu czuję się szczęśliwa
jakbym jadła kotlety nie z brokułami, ale z jakimiś endorfinami
)))
1 462 2015-07-05 20:53:29
(Powzięłam postanowienie, ze przez tydzień będę zapisywać wszystko, co zjadam, tak gwoli sprawdzenia jak wygląda teraz moje menu, stad powrót do liczenia)
Chyba już to gdzieś czytałam ![]()
Ja, gdybym nie liczyła, to nie miałabym zielonego pojęcia, ile czego zjadłam. Pewnie byłoby zbyt dużo węgli, a za mało tłuszczu.
Dasz radę, czterdziestka to taki przełomowy moment w życiu. W tym wieku, to jeszcze wszystko można. Potem, jak widać na moim przykładzie, to tylko same komplikacje ![]()
1 463 2015-07-05 20:56:39 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-05 21:02:00)
((( A i jeszcze jedno
(sorry za ten słowotok
![]()
) czy wy też po jedzeniu czujecie taki dobry nastrój? Kiedyś, bywało, że po jedzeniu (NAjedzeniu!) odczuwałam taki stan błogości, ale też ociężałość i ospałość - taką wiecie,chęć na sjestę. A teraz po posiłku mam chęć zerwać się i coś porobić (no, może nie całkiem dosłownie, owszem, mam dusze tygrysa, ale dość leniwego tygrysa ;P ) ale niemniej po jedzeniu czuję się szczęśliwa
jakbym jadła kotlety nie z brokułami, ale z jakimiś endorfinami
)))
![]()
Jesteś cudowna ![]()
Nie dosypuje Ci ktoś coś do tego jedzenia? ![]()
Tak, lepiej się czuję, ale może nie aż tak ![]()
1 464 2015-07-05 21:03:55
Tak, lepiej się czuję, ale może nie aż tak
Ha! Poczekaj pół roku ![]()
1 465 2015-07-05 21:27:41
tes_sa10 napisał/a:Tak, lepiej się czuję, ale może nie aż tak
Ha! Poczekaj pół roku
Mam tylko nadzieję, że się w międzyczasie nie rozpadnę ![]()
1 466 2015-07-08 09:03:58
Ja nie próbowałam się specjalnie odchudzać, ale ze względów zdrowotnych ograniczyłam cukier i wyeliminowałam laktozę - i schudło się samo
Poza tym dla zdrowia to super.
1 467 2015-07-09 08:07:57 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-09 08:15:08)
Cześć. Coś tu znowu cichutko się zrobiło...
No i jak mam schudnąć, kiedy nie ma mnie kto wspierać? ![]()
Ostatnio skupiam się, na kombinowaniu, co tu dodać do jedzenia, żeby było zdrowiej, ale tez zgodnie z dietą.
Liczenie, ważenie chwilowo sobie odpuściłam, ale na pewno do tego wrócę, bo jestem pewna, że przekraczam węgle, a mam za mało tłuszczu.
Nie jest łatwo być zdyscyplinowanym, kiedy ostatnio taki skwar lał się z nieba.
Też nie lubię aż takiego ciepełka
, a moje ciało zaczyna przypominać balon ![]()
Staram się jeść więcej surowego (nie mięsa oczywiście), w tym żółtek.
Mam tylko obawy, co do ewentualnej salmonelli. Odkąd pamiętam, straszy się nas tym paskudztwem.
Wprawdzie zawsze przed rozbiciem jajek myję je, a potem polewam wrzątkiem, ale gdzieś słyszałam, że to paskudztwo może być również w środku.
Iceni, jak Ty jesteś w stanie zjeść na raz ćwierć kilo sera z trzema żółtkami i śmietaną, to nie mogę się nadziwić ![]()
Robiłam wczoraj podejście do połowy tej porcji i pod koniec mój ośrodek głodu gwałtownie zaprotestował ![]()
Z kolei za żadne skarby świata nie mogłabym jeść co 6 godzin, bo najczęściej po dwóch, już bym coś wtrąciła ![]()
Aha, jeszcze coś mi się przypomniało.
Kiedyś Rumpel wspominał, że o nawadnianiu organizmu, już pisaliście w tym wątku
, ale nie mogę znaleźć.
Ja po prostu najwięcej piję niegazowanej wody mineralnej (powiedzmy, że ona jest mineralna), najczęściej bez dodatków.
Przy tym sporo kawy i trochę czerwonej herbaty, bo lubię.
1 468 2015-07-09 13:20:54 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-07-09 13:26:16)
Cześć. Coś tu znowu cichutko się zrobiło...
No i jak mam schudnąć, kiedy nie ma mnie kto wspierać?.
Tessa zlituj się kobieto
Ile można o dietach pisać? ![]()
Z jedzeniem jest jak z seksem. Z pisania o jednym i drugim przyjemności nie ma. To trzeba praktykować hehe ![]()
Nie udzielam się już w tematach o zdrowiu i dietach, bo tylko mi się ciśnienie podnosi kiedy czytam te tematy. Niech sobie ludzie krzywdę robią na własne życzenie. Ludzkość przez to nie wyginie. Jest nas ponad 7 miliardów ![]()
A poza tym to są tu M?rtainn i Iceni. Dla nich nie ma trudnych kwestii. Mają ogromną wiedzę z zakresu żywienia i można kazdemu z czystym sumieniem polecić ich porady.
1 469 2015-07-09 13:53:39
Iceni, ty to chyba prawdziwa ciotka mojego fasolaka bedziesz bo chyba moja rodzona siostra! Normalnie jak czytalam o upalach to jakbym siebie czytala!
Tessa, jestem i kibicuje a ty mi po narodzinach mojego potomka bo wtedy wracam na LC!
Tez bardzo dobrze sie czulam na tej diecie!
Trzymam kciukasy i kibicuje moje wy dzielne pszczolki!!!
1 470 2015-07-09 15:10:51 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-07-09 15:15:51)
Rumepl mi też się raczej nie chce, bo na dłuższą metę ludzie i tak robią swoje i wszystko muszą utrudniać zamiast słuchać:D
Ja od jakiegoś czasu nie jestem już na ketozie. Musiałem zwiększyć ilość węglowodanów ze względu na bardzo ciężki program treningowy.
1 471 2015-07-09 15:27:18
Rumepl mi też się raczej nie chce, bo na dłuższą metę ludzie i tak robią swoje i wszystko muszą utrudniać zamiast słuchać:D
Ok, jak Ci się nie chce kiedy grzecznie pytam, to sama sobie poradzę ![]()
Może mam zaniki pamięci, ale nie przypominam sobie, abyś mi coś radził, a ja robiłabym po swojemu
To tak na marginesie ![]()
1 472 2015-07-09 15:30:53 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-09 15:37:17)
Tessa zlituj się kobieto
Ile można o dietach pisać?
Z jedzeniem jest jak z seksem. Z pisania o jednym i drugim przyjemności nie ma. To trzeba praktykować hehe
Oj tam, oj tam... ![]()
Nie moja wina, że ja się dopiero rozkręcam ![]()
Sienna, dzięki
A kiedy masz termin?
1 473 2015-07-09 15:58:50
Rumepl mi też się raczej nie chce, bo na dłuższą metę ludzie i tak robią swoje i wszystko muszą utrudniać zamiast słuchać:D
Ja od jakiegoś czasu nie jestem już na ketozie. Musiałem zwiększyć ilość węglowodanów ze względu na bardzo ciężki program treningowy.
No niestety tak jest że zanim lc wejdzie w nawyk i minie ochota na węgle to sporo czasu musi upłynąć
Ja z ketozy nie wychodzę bo znów mam etap że nie mogę w siebie wmusić ani grama mlecznych. Jadę na tłustym mięsie, podrobach, warzywach i trochę orzechów i odrobinę owoców. Jajka raz na dwa tygodnie bo też mi nie podchodzą. Takie tłuste paleo się z tego zrobiło. Mam nadwyżki energii, które nie za bardzo mam gdzie spożytkować bo i tak się teraz dużo ruszam. Ketoza już nie taka głęboka bo czuję że się organizm w dużej mierze przestawił na wolne kwasy tłuszczowe.
Jednak w paleo powinno być więcej tłuszczu niż podają na niektórych stronach związanych z tym tematem. Poprzednio kiedy jechałem na chudszym paleo to nie miałem tyle energii. Ale to pewnie też sprawa indywidualna bo jak widzę tych dziadków mocno po siedemdziesiątce jak śmigają na paleo po tych górach, lasach, wodach to masakra. Niektórzy dwudziestolatkowie wysiedliby przy nich w pół godziny.
1 474 2015-07-09 16:06:10
Rumpelstiltskin napisał/a:Tessa zlituj się kobieto
Ile można o dietach pisać?
Z jedzeniem jest jak z seksem. Z pisania o jednym i drugim przyjemności nie ma. To trzeba praktykować heheOj tam, oj tam...
Nie moja wina, że ja się dopiero rozkręcam
Aż się boję zapytać czy się dopiero rozkręcasz z jedzeniem czy z seksem.
Zresztą to zawsze można połączyć. Jedno nie przeczy drugiemu hehe
Trudno się w tym połapać bo o jakichś lodach ciągle piszecie. ![]()
A mam fajny dowcip.
Z lodzikiem od brzydkiej kobiety jest jak ze wspinaczką wysokogórską.
Bęidzie dobrze, tylko nie patrz w dół.
1 475 2015-07-10 07:45:37 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-07-10 08:17:38)
M?rtainn napisał/a:Rumepl mi też się raczej nie chce, bo na dłuższą metę ludzie i tak robią swoje i wszystko muszą utrudniać zamiast słuchać:D
Ok, jak Ci się nie chce kiedy grzecznie pytam, to sama sobie poradzę
Może mam zaniki pamięci, ale nie przypominam sobie, abyś mi coś radził, a ja robiłabym po swojemuTo tak na marginesie
To akurat nie było odniesienie do Ciebie. Nie wiem czemu pomyślałaś w ten sposób. To była luźna uwaga. Ja po prostu nie prowadzę już osób, które w 100% nie stosują się do zaleceń bo szkoda mojego czasu.
Z kolei za żadne skarby świata nie mogłabym jeść co 6 godzin, bo najczęściej po dwóch, już bym coś wtrąciła
To jest właśnie kwestia proporcji tłuszczy do węglowodanów. Napiszę Ci jak to u mnie działa.
Dopóki węglowodanów jest u mnie do 50g to mogę jeść i 1200-1300 kcal i nie odczuwać wcale głodu. Bo wtedy główne źródło stanowią białka i tłuszcz, które zapychają. Tłuszcz w połączeniu z białkami jest bardzo wolno trawiony zapewniając stale dostawę składników odżywczych. Ale.... dodanie odrobiny węglowodanów powoduje, że jestem non stop głodny. Nie zmieniając w diecie totalnie nic. Wtedy kalorycznośc muszę zwiększyć znacznie, żeby nie chodzić non stop głodnym. Dlatego te ilości węglowodanów rozkładam teraz po trochu do każdego posiłku i jem co 2-3 godziny. Jedząc białka i tłuszcze mogę jeść dwa razy na dzień, a czasami zapominać o posiłku.
To samo jest jeśli chodzi o tzw. ładowania "węglowodanowe". Kulturyści na dietach ketogenicznych co jakiś czas robią ładowania węglowodanowe/kaloryczne. Są dwa podejścia. Jedni ładują się czystymi węglodowanami, tłuszcze ograniczając praktycznie do 0, i ograniczając także białka. Ci ludzie często mają potem problem z powrotem do ketozy i jak ładowanie miało być krótkie to często się przedłuża. Spożywają nawet po..... 5000 kcal jednego dnia z węglodowanów, a mimo to nadal mogą je jeść i chcą je jeść. Druga szkoła to ładowanie na białkach i tłuszczach, z prostymi węglodowanami. Tych węglowodanów jest znacznie mniej, za to są w obecności białek i tłuszczy. Najczęściej kończy się to na tym, że je się albo tłuste mięsa z grilla z frytkami, albo nawet kebaby czy wielkie burgery. I.... ten sposób się sprawdza. Najczęściej wystarcza ten jeden posiłek i potem przez wiele godzin nie chce się jeść już niczego. Łatwo wrócić do ketozy, a wyniki ładowania są podobne. Problemem węgli jest to, że rozbudzają apetety nie rozbudzając za bardzo metabolizmu w niewielkich ilościach. Mają bardzo mały wpływ na leptynę, czyli hormon sytości. Najlepszy wpływ mają białka i tłuszcze. Dlatego po posiłku białko-tłuszczowym szybko i na długo się nasycamy, a frytek możemy zjeść 1kg, i potem za godzinę zjeść 2kg:D (takich pieczonych na blaszce).
1 476 2015-07-10 09:19:44
tes_sa10 napisał/a:M?rtainn napisał/a:Rumepl mi też się raczej nie chce, bo na dłuższą metę ludzie i tak robią swoje i wszystko muszą utrudniać zamiast słuchać:D
Ok, jak Ci się nie chce kiedy grzecznie pytam, to sama sobie poradzę
Może mam zaniki pamięci, ale nie przypominam sobie, abyś mi coś radził, a ja robiłabym po swojemuTo tak na marginesie
To akurat nie było odniesienie do Ciebie. Nie wiem czemu pomyślałaś w ten sposób. To była luźna uwaga. Ja po prostu nie prowadzę już osób, które w 100% nie stosują się do zaleceń bo szkoda mojego czasu.
Z kolei za żadne skarby świata nie mogłabym jeść co 6 godzin, bo najczęściej po dwóch, już bym coś wtrąciła
To jest właśnie kwestia proporcji tłuszczy do węglowodanów. Napiszę Ci jak to u mnie działa.
Dopóki węglowodanów jest u mnie do 50g to mogę jeść i 1200-1300 kcal i nie odczuwać wcale głodu. Bo wtedy główne źródło stanowią białka i tłuszcz, które zapychają. Tłuszcz w połączeniu z białkami jest bardzo wolno trawiony zapewniając stale dostawę składników odżywczych. Ale.... dodanie odrobiny węglowodanów powoduje, że jestem non stop głodny. Nie zmieniając w diecie totalnie nic. Wtedy kalorycznośc muszę zwiększyć znacznie, żeby nie chodzić non stop głodnym. Dlatego te ilości węglowodanów rozkładam teraz po trochu do każdego posiłku i jem co 2-3 godziny. Jedząc białka i tłuszcze mogę jeść dwa razy na dzień, a czasami zapominać o posiłku.
To samo jest jeśli chodzi o tzw. ładowania "węglowodanowe". Kulturyści na dietach ketogenicznych co jakiś czas robią ładowania węglowodanowe/kaloryczne. Są dwa podejścia. Jedni ładują się czystymi węglodowanami, tłuszcze ograniczając praktycznie do 0, i ograniczając także białka. Ci ludzie często mają potem problem z powrotem do ketozy i jak ładowanie miało być krótkie to często się przedłuża. Spożywają nawet po..... 5000 kcal jednego dnia z węglodowanów, a mimo to nadal mogą je jeść i chcą je jeść. Druga szkoła to ładowanie na białkach i tłuszczach, z prostymi węglodowanami. Tych węglowodanów jest znacznie mniej, za to są w obecności białek i tłuszczy. Najczęściej kończy się to na tym, że je się albo tłuste mięsa z grilla z frytkami, albo nawet kebaby czy wielkie burgery. I.... ten sposób się sprawdza. Najczęściej wystarcza ten jeden posiłek i potem przez wiele godzin nie chce się jeść już niczego. Łatwo wrócić do ketozy, a wyniki ładowania są podobne. Problemem węgli jest to, że rozbudzają apetety nie rozbudzając za bardzo metabolizmu w niewielkich ilościach. Mają bardzo mały wpływ na leptynę, czyli hormon sytości. Najlepszy wpływ mają białka i tłuszcze. Dlatego po posiłku białko-tłuszczowym szybko i na długo się nasycamy, a frytek możemy zjeść 1kg, i potem za godzinę zjeść 2kg:D (takich pieczonych na blaszce).
Ja zauważyłam u siebie to samo.
Gdy podniosę węgle to pomimo zjedzenia ogólnie więcej , to i tak odczuwam potrzebę jedzenia...
Najtrudniej mi utrzymać na odpowiednim poziomie tłuszcze , muszę pilnować by z białkiem nie poszaleć (lubię nabiał bardzo )..
Pozdrawiam Was całuśnie ![]()
1 477 2015-07-10 10:15:42
Dzięki wielkie ![]()
Przeczytam dokładniej, jak dojdę do siebie, bo jestem bardzo chora.
Zatrułam się wczoraj żurkiem z kiełbasą , jajkiem i boczkiem, wszystko gotowane długo, więc chyba niestety zbyt tłusto.
Miałam bardzo wysoką gorączkę, utraty przytomności i tym podobne.
Życie uratowała mi cola, której nie lubię ![]()
Tak że na dzień dzisiejszy nie mogę nawet myśleć o jedzeniu, a o tłustym a szczególności ![]()
Ale na pewno mi przejdzie, to wtedy po prostu muszę być ostrożniejsza.
A kiełbasy, to chyba nie ruszę do końca życia ![]()
M?rtainn, Chceuciekacstad, wielkie dzięki ![]()
Rumpel, hahaha... to nie ten dział ![]()
1 478 2015-07-15 11:58:20
Halo, halo! Co tu taka cisza?
Ja tylko raportuję, że odbywam pokutę i strasznie mi z tym dobrze ![]()
Ostatnio zaszalałam - zjadłam kilogram (pysznych!) brzoskwinii za jednym posiedzeniem
a wieczorem dolozylam ciastkami (urodziny znajomej) pomiedzy tym byla jeszcze polowa kurczaka na obiad
Tak sie przejadlam i przeslodzilam, że od poniedzialku jestem na 0 carb
i czuje sie jak nowonarodzona.
Przez ten dzien okropnej niestrawnosci odzyskalam jakos energie do dietowania
Odstawilam nawet mleko do kawy bo odkrylam inna, genialna opcje.
Kawa z olejem kokosowym to norma, z koko i maslem tez, ale ostatnio z braku masla (maslo robi pianke na kawie, sam olej nie) zastapilam go zoltkiem. I to byl strzal w 10! W zyciu nie pilam tak pysznej kawy
Łyzka koko + zoltko + goraca kawa i blender = napoj bogów
![]()
1 479 2015-07-15 13:41:11
Halo, halo! Co tu taka cisza?
Ja tylko raportuję, że odbywam pokutę i strasznie mi z tym dobrze
Ostatnio zaszalałam - zjadłam kilogram (pysznych!) brzoskwinii za jednym posiedzeniem
a wieczorem dolozylam ciastkami (urodziny znajomej) pomiedzy tym byla jeszcze polowa kurczaka na obiad
![]()
Tak sie przejadlam i przeslodzilam, że od poniedzialku jestem na 0 carbi czuje sie jak nowonarodzona.
Przez ten dzien okropnej niestrawnosci odzyskalam jakos energie do dietowania
![]()
Odstawilam nawet mleko do kawy bo odkrylam inna, genialna opcje.
Kawa z olejem kokosowym to norma, z koko i maslem tez, ale ostatnio z braku masla (maslo robi pianke na kawie, sam olej nie) zastapilam go zoltkiem. I to byl strzal w 10! W zyciu nie pilam tak pysznej kawy
Łyzka koko + zoltko + goraca kawa i blender = napoj bogów
![]()
A co to "KOKO " ?
Ja nie wiem co jest ze mną nie tak, waga drgnęła do 79,4 i znów stoi lub lezie do 80,7 ... a węgle trzymam na 40-70.
Dziś zrobiłam sobie sprawdzanie tkanki tłuszczowej.. no i masakra ... mam 33 czy 35 ... to jest strasznie smutne....
Chyba pójdę na białko na jakiś czas... i tłuszcze ograniczę... bo sama ich mam aż za nadto ![]()
1 480 2015-07-15 14:09:44
No olej KOKOsowy ![]()
U mnie skoki wagi +/-2 kg to norma i juz sie tym przestalam przejmowac. Najwazniejsze, ze jak jest skok na "-" to raz na 2-3 tygodnie kolejny spadek do nowej cyferki i spoko
Stresu nie ma ![]()
Ale sie sprężaj, bo juz mi 5 kg do ciebie zostalo ![]()
(Jak zobacza 7 z przodu to sobie chyba butelke wina z radosci kupię
)
1 481 2015-07-15 14:25:35
No olej KOKOsowy
U mnie skoki wagi +/-2 kg to norma i juz sie tym przestalam przejmowac. Najwazniejsze, ze jak jest skok na "-" to raz na 2-3 tygodnie kolejny spadek do nowej cyferki i spoko
Stresu nie ma
Ale sie sprężaj, bo juz mi 5 kg do ciebie zostalo
(Jak zobacza 7 z przodu to sobie chyba butelke wina z radosci kupię
)
Chyba zacznę się ważyć raz w tygodniu .
Jak mam się sprężyć ? Znajoma dietetyczka poleciła mi żebym przeszła jakąś tam fazę diety dukana .. a później to co teraz ...bo mam ta otyłość brzuszną ... tyję od bioder do szyi
Wazę 80,4 a w pasie mam 94 cm .. wzrost 174 cm .
1 482 2015-07-15 14:45:38 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-07-15 14:46:03)
No mozesz przejsc na pseudo-dukana na kilka-kilkanascie dni. Tyle ze bez obzerania sie bialkiem - po prostu kilka dni na srednim bialku z mala iloscia tluszczu, potem bialko+warzywa z ograniczeniem tluszczu do jakichs 80-100g.
Mnie ta dieta rewelacyjnie wciaga brzuch bo z pepka ubylo mi juz ponad 24 cm, a z talii ok.20. Tak że wytrwalosci, kobieto ![]()
1 483 2015-07-15 16:35:35
Też przechodzę małą, mam nadzieję chwilową modyfikację lc ![]()
Tak się strułam, że pomimo iż już prawie wszystko jem, to od czasu do czasu mnie mdli ![]()
Nie wiecie może dlaczego tak długo mnie nudzi po zatruciu?
Z konieczności jem trochę mniej tłusto, bo tylko tak daję radę.
Owoce są w tym okresie naprawdę dużą pokusą i trudno sobie odmówić.
Jak nie mogłam nic jeść, to cały dzień jadłam tylko arbuza ![]()
Dzisiaj wrzuciłam do balonu 5 kg czarnej porzeczki na winko.
Jak się zrobi, to mogę Ci flaszkę podrzucić (to do Iceni
).
1 484 2015-07-15 19:14:38 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-07-15 19:15:39)
Też przechodzę małą, mam nadzieję chwilową modyfikację lc
Tak się strułam, że pomimo iż już prawie wszystko jem, to od czasu do czasu mnie mdli
Nie wiecie może dlaczego tak długo mnie nudzi po zatruciu?
Z konieczności jem trochę mniej tłusto, bo tylko tak daję radę.Owoce są w tym okresie naprawdę dużą pokusą i trudno sobie odmówić.
Jak nie mogłam nic jeść, to cały dzień jadłam tylko arbuzaDzisiaj wrzuciłam do balonu 5 kg czarnej porzeczki na winko.
Jak się zrobi, to mogę Ci flaszkę podrzucić (to do Iceni).
Trzeba było czytać dokładnie. Pisałem o tym że najlepiej jest kupować surowe mięso i przyrządzać je w domu a nie jeść wędlin z mnóstwem chemii.
Co do zatrucia to cóż... Miłość i sraczka, przychodzą z nienacka hehe ![]()
Nikt tu nie propaguje całkowitej rezygnacji z owoców. To jakieś nieporozumienie.
Wino to najszlachetniejsza postać owoców ;-)
1 485 2015-07-15 22:58:02
Trzeba było czytać dokładnie. Pisałem o tym że najlepiej jest kupować surowe mięso i przyrządzać je w domu a nie jeść wędlin z mnóstwem chemii.
Co do zatrucia to cóż... Miłość i sraczka, przychodzą z nienacka hehe
Nikt tu nie propaguje całkowitej rezygnacji z owoców. To jakieś nieporozumienie.
Wino to najszlachetniejsza postać owoców ;-)
Ależ czytałam dokładnie ![]()
Chciałam sobie tylko odrobinkę ułatwić i mi nie wyszło ![]()
1 486 2015-07-16 07:38:36 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-07-16 07:38:58)
Ależ czytałam dokładnie
Chciałam sobie tylko odrobinkę ułatwić i mi nie wyszło
Hehe ![]()
Niechaj więc ta sraczka, która Cię nawiedziła, będzie dla Ciebie nauką. Idź i nie grzesz wiecej. ![]()
1 487 2015-07-16 09:14:25
Spotkaliście się kiedyś z teorią jakoby problemy z refluksem, zgagą były związane nie z nadmiarem kwasu solnego, a jego niedoborem? Bo ostatnio zaczałem się nad tym zastanawiać. Bo jest sporo niestrawionych resztek, a mimo wszystko wyniki mam dobre ostatnio. Czyli wyniki się poprawiły, a tu się nic nie zmieniło. Biorę cały czas IPP. Ale trafiłem na propozycję testu z sodą oczyszczoną. Polega to na tym, że na czczo wypija się roztwór sody i liczy kiedy się odbije (reakcja chlorku sodu z kwasem solnym). Jeśli do 1,5 minuty to jest nadkwaśność. Jeśli powyżej 3 to jest niedobór kwasów. No i mi się odbiło po 7 minutach, co by świadczyło o sporym niedoborze. Sprawdziłem 3 razy. Tyle, że odstawienie ipp po kikku dniach kończy się zgagą i refluksem.
1 488 2015-07-16 09:25:06
No, pisałam o tym kiedyś w związku z problemami Małpy. Wstawiłam jeden z wykładów Zięby w którym on tłumaczy powiązania, które się zaczynają od niedokwaszonego żołądka.
Sposobów na niedokwaszenie żołądka jest kilka - od picia wody z octem lub sokiem z cytryną do tabletek z betainą z hcl (takim sztucznym sokiem żołądkowym). Betainą też można sprawdzić kwasowość swojego żołądka - jeżeli po połknięciu tabletki (oczywiście z posiłkiem) z betainą odczuwa się nieprzyjemne uczucie w żołądku - ciężar, gorąco, ucisk, ból - cokolwiek - to znaczy, że kwasu jest pod dostatkiem i tabletką zafundowaliśmy sobie nadmiar. Natomiast jeżeli po zażyciu tabletki czujemy się lepiej - no to własnie odkryliśmy sposób na żołądek.
Ja ostatnio pomagam sobie octem/cytryną, tyle że na 10 dni to 8 razy zapomnę, ale jednak przed większym, tłustym posiłkiem łyżką -dwie octu z wodą na 15 min przed posiłkiem jest lepszym rozwiązaniem niż woda ![]()
1 489 2015-07-16 10:05:34
Właśnie coś kojarzyłem. To zaczynam testy z octem jabłkowym.
1 490 2015-07-16 13:47:50
Spotkaliście się kiedyś z teorią jakoby problemy z refluksem, zgagą były związane nie z nadmiarem kwasu solnego, a jego niedoborem? Bo ostatnio zaczałem się nad tym zastanawiać.
Bo jest sporo niestrawionych resztek, a mimo wszystko wyniki mam dobre ostatnio.
Biorę cały czas IPP
To nie teoria a prosta zależność. Nie ma odpowiednio niskiego ph więc nie ma sygnału że zwieracz ma się zamknąć.
Połączenie niefortunne. Nie strawione resztki nie mają nic wspólnego z wynikami.
Niedokwaśność to przecież skutek IPP. Nie trzeba szukać innych przyczyn.
Uciekają Ci jony sodu (tak mi się wydaje). Warto sprawdzić poziom elektrolitów. Badanie dużo nie kosztuje a może wiele wyjaśnić.
Jeśli tak jest to łyżeczka soli kamiennej na szklankę wody i pić raz dziennie.
1 491 2015-07-16 15:22:57
Wiem, że IPP mogły spowodować niedokwaśność. Z tym, że ja je dostałem na reflux który rzekomo związany był z nadmiarem kwasów. Tyle, że po tym teście mam poważne wątpliwości.
Powiązałem wyniki z resztkami, bo pojawiły się one w momencie kiedy wyniki miałem naprawdę słabe, jakieś 2 lata temu. Tych resztek było na tyle dużo, że nawet był problem z pobraniem próbki, bo kał składał się w zasadzie z samych niestrawionych włókien i resztek pokarmowych. Potem sukcesywnie wyniki się poprawiały, a tu niewiele się zmieniało. Teraz mam bardzo dobre wyniki, nie odczuwam już dolegliwości w takim stopniu z pewnością. Wraca tylko ten refluks po obfitych posiłkach bo odstawiłem ipp, ale spróbouję z nim zawalczyć właśnie odwrotnie. Bo po odstawieniu może być tzw. zjawisko odbicia. W przyszłym tygodniu idę na kontrolne badania to dorzucę też te elektrolity.
1 492 2015-07-16 15:44:22
Wlasciwie szkoda ze przy gastroskopii nie pobrali ci probki sokow zoladkowych do zbadania. Wtedy mialbys czarno na bialym.
To jest tez to o czym Zieba wspominal - w zasadzie zaden lekarz nie zleca badania kwasowosci zolodka przy gastroskopii, a przeciez lekarz badajacy juz tam jest
a jednak zlecaja IPP w ciemno,bez takiego badania.
1 493 2015-07-16 17:59:29
Wiem, że IPP mogły spowodować niedokwaśność. Z tym, że ja je dostałem na reflux który rzekomo związany był z nadmiarem kwasów. Tyle, że po tym teście mam poważne wątpliwości.
Powiązałem wyniki z resztkami, bo pojawiły się one w momencie kiedy wyniki miałem naprawdę słabe, jakieś 2 lata temu. Tych resztek było na tyle dużo, że nawet był problem z pobraniem próbki, bo kał składał się w zasadzie z samych niestrawionych włókien i resztek pokarmowych. Potem sukcesywnie wyniki się poprawiały, a tu niewiele się zmieniało. Teraz mam bardzo dobre wyniki, nie odczuwam już dolegliwości w takim stopniu z pewnością. Wraca tylko ten refluks po obfitych posiłkach bo odstawiłem ipp, ale spróbouję z nim zawalczyć właśnie odwrotnie. Bo po odstawieniu może być tzw. zjawisko odbicia. W przyszłym tygodniu idę na kontrolne badania to dorzucę też te elektrolity.
Niestrawione resztki pokarmowe, które obecnie obserwujesz to nie trawione przez każdego człowieka włókna.
Miałeś jakiś czas temu do wyboru, albo antybiotyki albo zasiedlenie przewodu pokarmowego symbiontami, które wyparłyby helico. Wybrałeś to pierwsze bo jest z pozoru łatwiejsze i skończyło się tak jak w większości przypadków, w których zastosowano metody medycyny akademickiej. Usunąłeś jeden z objawów, nie usuwając przyczyny.
Pisałem Ci wtedy że i tak będziesz musiał doprowadzić do porządku mikroflorę bo bez tego nic się nie zmieni. Dodałeś sobie więc niepotrzebnej roboty.
W kwestii zdrowia pójście na łatwiznę i liczenie na szybki efekt tak się zawsze kończy.
Najlepiej byłoby sięgnąć po laktoferynę dobrej jakości. Kiszone ogórki i kapusta muszą póki co gościć codziennie na twoim stole. Trudno powiedzieć co z fermentowanymi mlecznymi bo przy zmienionym mikrobiomie możesz ich nie tolerować.
Laktoferyna
Kwas mlekowy do picia
Kiszone buraczki
Sok z kiszonej kapusty, ogórków
To są produkty zalecane teraz. Cud się nie stanie w ciągu kilku tygodni. Kiedy stan patologiczny trwał długo, to na pozytywne efekty trzeba czekać długie miesiące. W niektórych przypadkach nawet lata.
1 494 2015-07-16 18:18:55
Dodam od siebie żeby dokładnie sprawdzać kapustę lub ogórki lub samemu kisić, teraz większość sklepów oferuje produkty kwaszone nie kiszone.
1 495 2015-07-19 20:18:51
Właśnie coś kojarzyłem. To zaczynam testy z octem jabłkowym.
Prawie tu nie zaglądam i Tessa chyba się obraziła ![]()
Co z wami zrobić?
Odbudowa mikroflory to jedno a niedokwaśność to drugie.
W twoim wypadku Martainn betainę można brać po każdym posiłku. Póki co możesz włączyć betainę+pepsynę. Jeśli nie masz wrzodów żołądka. Nie masz się czego obawiać. Przy takiej niedokwaśności musiałbyś podać naprawdę dużą dawkę żeby odczuć że wziąłeś za dużo.
Około 600 mg betainy + 300 pepsyny. Jeśli odczujesz ulgę z powodu lepszego trawienia to bierz tyle po każdym posiłku. Jeśli nie to zwiększ dawkę.
Masz sporo do naprawienia ale nie ma tragedii. Postaram się częściej tu zaglądać. Może Tessie minie wtedy foch ![]()