netkobietyWszystkie działy
Medycyna naturalna - zioła, zdrowe odżywianie, diety

Schudnę do wakacji!

1 708 odpowiedzi193 746 wyświetleńzałożony przez maoam6, 06.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Wypowiedzi na forum to doświadczenia i opinie użytkowniczek, a nie porada medyczna. W sprawach zdrowia skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.


Strony Poprzednia 1 … 21 22 23 24 25 26 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 431 do 1 495 z 1 709 ]

1 431

Odp: Schudnę do wakacji!

Truskaweczko ja mogę jechać bez leków o ile pilnuję diety smile i tak większości teraz nie biorę bo teoretycznie mam brać 3 a biorę tylko jeden, a nawet jak go nie wezmę to nic strasznego się nie dzieje, ale to nie znaczy że jestem zupełnie zdrowa, gdybym tak kilka dni z rzędu posiedziała i pojadła to czego jeść nie powinnam to problem by był bo cukry by błyskawicznie wyskoczyły, jak zjem raz na jakiś czas coś, to nic się nie dzieje, ale gdybym na śniadanie zjadła buły, na obiad ziemniaki, a na kolację znowu buły to już by dobrze nie było, nawet jakbym wzięła furę leków tongue

1 432

Odp: Schudnę do wakacji!
truskaweczka19 napisał/a:

Rumpelstiltskin, to oznacza, że Małpa, by mogła odstawić lek na cukrzycę? Sama je niskowęglowodanowo jak pisze, ale chyba lek jest jej potrzebny. Podobno jakiś czas z cukrzycą można bez leków na diecie, ale podobno trzeba włączyć leki, bo to nie wystarcza, to nie jest prawda? Nie jest tak, że mimo diety ta trzustka pracuje i tak coraz gorzej, więc sama dieta może potem nie wystarczać? No czy to nieprawda?

Cholerka. Co tu mitologii.
Jeśli wysepki Langerhansa nie zostały całkowicie zniszczone w wyniku autoagresji to wprowadzając powoli LC można odstawiać stopniowo leki czy insulinę.
Coraz gorsza praca trzustki wynika z reakcji autoimmunologicznej kiedy to układ odpornościowy niszczy wysepki trzustkowe. Po wprowadzeniu LC autoagresja stopniowo ustaje. Dieta ketogeniczna jeszcze skuteczniej wygasza autoagresję.
Czasem przyczyną autoagresji są lektyny pokarmowe zawarte głównie w roślinach.  Przyłączają się one do komórek trzustki alarmując układ odpornościowy który atakuje nieprawidłowe komórki.  Niektórzy naukowcy snują przypuszczenia że układ odpornościowy atakuje zdrowe komórki. To jest idiotyzm w czystej postaci. Układ odpornościowy nigdy nie zaatakuje komórki nie wykazujacej oznak nieprawidłowości. Tylko niektóre nowotwory potrafią "oszukiwać " układ odpornosciowy, ale jak się okazuje tylko wtedy, kiedy nie działa on do końca sprawnie.
Zmianę diety należy rozpocząć jak najszybciej, ponieważ cukrzyca "leczona" metodami medycyny konwencjonalnej i tak sieje spustoszenie w organizmie.

1 433

Odp: Schudnę do wakacji!

Moja trzustka ma się dobrze, nie brałam i nie biorę insuliny, moja trzustka produkuje insulinę, moje komórki na nią nie reagują.
Dramat jest jak komuś nie działa trzustka i jeszcze nie reaguje na insulinę (a to się zdarza po długotrwałym leczeniu konwencjonalnym).

1 434

Odp: Schudnę do wakacji!

A propos odstawiania insuliny to na forach żywienia optymalnego (diety dr. Kwaśniewskiego)  jest bardzo wiele historii osób opisujących  w jaki sposób na tej diecie odstawili insulinę (w Polsce dieta Kwaśniewskiego ma chyba najdłuższą tradycje, dlatego najwięcej opisów można znaleźć właśnie jeżeli chodzi o przejście na żywienie optymalne). W cukrzycy typu 2 rezultaty są świetne i ludzie wychodzą z konieczności brania insuliny w ciągu kilku miesięcy. 
Oczywiście to nie oznacza, jak zawsze, że każdemu się to udaje wink

Ja, podejrzewam, zatrzymałam się w pół kroku przed cukrzycą, bo pewne objawy miałam już książkowe i kto wie, czy by mnie za parę lat nie czekało jej "leczenie" ;P

1 435 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-06-29 22:08:24)

Odp: Schudnę do wakacji!
Małpa69 napisał/a:

Truskaweczko ja mogę jechać bez leków o ile pilnuję diety smile i tak większości teraz nie biorę bo teoretycznie mam brać 3 a biorę tylko jeden, a nawet jak go nie wezmę to nic strasznego się nie dzieje, ale to nie znaczy że jestem zupełnie zdrowa, gdybym tak kilka dni z rzędu posiedziała i pojadła to czego jeść nie powinnam to problem by był bo cukry by błyskawicznie wyskoczyły, jak zjem raz na jakiś czas coś, to nic się nie dzieje, ale gdybym na śniadanie zjadła buły, na obiad ziemniaki, a na kolację znowu buły to już by dobrze nie było, nawet jakbym wzięła furę leków tongue

Aha no wiem, ale pamiętam faktycznie, że kiedyś pisałaś, że z samą dietą dajesz radę i nie bierzesz leku, to też fakt, że teraz pisałaś, że bierzesz lek, to myślałam, że może musisz. No chociaż wiem, że żeby go nie brać, to już na pewno musisz mieć dietę, wiadomo. Ja brałam metforminę właśnie na obniżenie insuliny, na to tez działała, wtedy mi dali, faktycznie skuteczna, oczywiście oprócz tego, że lepiej wtedy zaczęłam jeść (tylko zbyt szybko jednak to robiłam, mniej stopniowo jak pisałam) no i znowu będę jeść lepiej, ale stopniowo jak pisałam. Poczytałam o owocach np nektarynkach co miałam, morelach, zapomniałam aż jakie morele są zdrowe smile No i super smile

A i czemu każą Ci brać 3 skoro nie ma u Ciebie takiej konieczności?

Małpa, pisałaś, że kiedyś wiadomo miałaś bardzo duże cukry i serio mimo tego nie masz problemu też jakiegoś z insuliną? Przecież przy cukrzycy chyba problem występuje, w końcu jest to jakby nie patrzeć nieprawidłowe działanie trzustki.

Rumpelstiltskin, ok rozumiem, ale Ty tez zrozum, że ciężko od razu przestawić się na coś innego, skoro w medycynie są inne wykładnie o tym. No to brzmi dobrze i może być tak jak piszesz, ale czy jesteś w stanie zagwarantować, że każdemu pomoże wskazany przez Ciebie sposób? No tzn czy pomoże przynajmniej każdemu kto szybko to rozpocznie i już nie będzie musiał brać leków, stan trzustki nie będzie się pogarszał, tylko będzie ustabilizowany? Skoro nie potrzeba leków, to powinno to wtedy pomóc każdemu kto zacznie to szybko, jak tylko choroba będzie w początkowej fazie, od niedawna. Po prostu ciekawa jestem.

Zastanawiam się po prostu tu czy to tak skuteczne, bo różne mamy doniesienia np że wyleczą kogoś z raka bez leków, a też to czasem nie jest prawdą, gdyby też znali tajemny lek na raka, który wyleczy każdego, to pewnie bogaci nie mieliby raka, szybko by się wyleczyli, a tak raczej nie jest. No chyba, że ktoś lepiej to ukrywa. Tak samo zastanawiam się z tym co piszesz. No chyba, że bym wiedziała, że na pewno była taka sytuacja, że ktoś tak się wyleczył, ale nie mogę na razie znaleźć, chyba, że źle szukałam. Nie to, że wierzę całkiem lekarzom, bo też nie do końca, ale tylko się zastanawiam.

1 436

Odp: Schudnę do wakacji!

Moja trzustka produkowała za dużo insuliny, bo komórki na nią nie reagowały, teraz działa dobrze bo skoro nie ma nadmiaru cukru to nie ma też nadmiaru insuliny. Insuliny nigdy nie brałam, było takie ryzyko kiedy byłam w ciąży, ale na początku ciąży cukry miałam dobre, a potem i tak poroniłam.

A czemu mi tyle przepisują? Nie wiem, bo takie są procedury leczenia, ja nawet nie mówię że ich nie biorę bo po co mi potem słuchać od lekarza że samowolkę robię wink A biorę ten jeden bo reguluje cukier, a nie ma wielu skutków ubocznych jedynie zwiększa wrażliwość komórek na insulinę, wolę go brać bo czasami mam skoki bez wyraźnego powodu a tak nic się nie dzieje.

Dobrze Iceni że zareagowałaś w porę, ja nie wiedziałam, nie podejrzewałam i niestety było już za późno.

1 437

Odp: Schudnę do wakacji!
Małpa69 napisał/a:

Moja trzustka produkowała za dużo insuliny, bo komórki na nią nie reagowały, teraz działa dobrze bo skoro nie ma nadmiaru cukru to nie ma też nadmiaru insuliny. Insuliny nigdy nie brałam, było takie ryzyko kiedy byłam w ciąży, ale na początku ciąży cukry miałam dobre, a potem i tak poroniłam.

A czemu mi tyle przepisują? Nie wiem, bo takie są procedury leczenia, ja nawet nie mówię że ich nie biorę bo po co mi potem słuchać od lekarza że samowolkę robię wink A biorę ten jeden bo reguluje cukier, a nie ma wielu skutków ubocznych jedynie zwiększa wrażliwość komórek na insulinę, wolę go brać bo czasami mam skoki bez wyraźnego powodu a tak nic się nie dzieje.

Dobrze Iceni że zareagowałaś w porę, ja nie wiedziałam, nie podejrzewałam i niestety było już za późno.

Aha, czyli miałaś zarówno za dużo cukru jak i insuliny naraz? Czy wcześniej się badałaś i miałaś z insuliną? Ja miałam za dużą insulinę, ale cukier dobry, tak samo na czczo jak i po obciążeniu na czczo ok 83-88 mam. No, ale teraz mądrzej, stopniowo będę zdrowiej jeść i będzie jeszcze lepiej, no i wtedy faktycznie poprawi się mi choćby np z hormonami pewnie, co też wyleczyć się nie da pcos, ale zawsze i dieta coś daje.

Aha rozumiem, współczuję. Ogólnie uważasz, że masz dobrego lekarza czy nie bardzo poza tym? Potem pewnie pokazujesz wyniki i jest zadowolony. Aha rozumiem smile

1 438

Odp: Schudnę do wakacji!

Nie, nigdy nie miałam żadnych badań ani na cukier ani na insulinę, dowiedziałam się że mam problem chorując już prawdopodobnie ładnych parę lat.

1 439

Odp: Schudnę do wakacji!

Aha, czyli też po tym dowiedziałaś się, że insulinę masz nie niską np, a wysoką?

1 440

Odp: Schudnę do wakacji!

Truskaweczko, moja trzustka jak mówiłam działa prawidłowo, moje komórki nie reagują na insulinę, a więc trzustka pracowała na podwyższonych obrotach produkując dużo insuliny by obniżyć ilość cukru we krwi, teraz moja trzustka działa normalnie, ale komórki mojego ciała nie reagują na insulinę, aczkolwiek jak mówiłam jest lepiej i pojedyncze akty zbrodni nie powodują u mnie wyskoków cukru, jednak gdybym przez kilka dni jadła dużo węglowodanów to już by mi cukier skoczył.

1 441

Odp: Schudnę do wakacji!
truskaweczka19 napisał/a:

Rumpelstiltskin, ok rozumiem, ale Ty tez zrozum, że ciężko od razu przestawić się na coś innego, skoro w medycynie są inne wykładnie o tym. No to brzmi dobrze i może być tak jak piszesz, ale czy jesteś w stanie zagwarantować, że każdemu pomoże wskazany przez Ciebie sposób? No tzn czy pomoże przynajmniej każdemu kto szybko to rozpocznie i już nie będzie musiał brać leków, stan trzustki nie będzie się pogarszał, tylko będzie ustabilizowany? Skoro nie potrzeba leków, to powinno to wtedy pomóc każdemu kto zacznie to szybko, jak tylko choroba będzie w początkowej fazie, od niedawna. Po prostu ciekawa jestem.

Zastanawiam się po prostu tu czy to tak skuteczne, bo różne mamy doniesienia np że wyleczą kogoś z raka bez leków, a też to czasem nie jest prawdą, gdyby też znali tajemny lek na raka, który wyleczy każdego, to pewnie bogaci nie mieliby raka, szybko by się wyleczyli, a tak raczej nie jest. No chyba, że ktoś lepiej to ukrywa. Tak samo zastanawiam się z tym co piszesz. No chyba, że bym wiedziała, że na pewno była taka sytuacja, że ktoś tak się wyleczył, ale nie mogę na razie znaleźć, chyba, że źle szukałam. Nie to, że wierzę całkiem lekarzom, bo też nie do końca, ale tylko się zastanawiam.

Nikt niczego nie ukrywa. Są fora Atkinsa, Kwaśniewskiego i innych, poświęcone diecie LC, keto. Iceni wskazała Ci drogę.
Niestety nie znam polskich forów o lc ale pewnie nie jest trudno znaleźć. Tam poprowadzą Cię krok po kroku. Osobiście korzystam z angielskojęzycznych stron o lc, keto i paleo.

Odstawianie insuliny czy leków zwiększających wrażliwość komórek na insulinę jest to conditio sine qua non po wprowadzeniu w życie lc, ponieważ organizm korzysta z coraz mniejszej ilości glukozy. To właśnie sprawia że z czasem wrażliwość komórek na insulinę wzrasta samoczynnie, bo z insuliną jest tak jak na przykład z kofeiną, alkoholem itp kiedy to organizm się do nich przyzwyczaja i z czasem trzeba coraz większych dawek aby osiągnąć ten sam efekt.

Niestety z twoich postów wynika że twoja wiedza na ten temat jest znikoma i abyś zrozumiała wszystkie mechanizmy, trzeba by tłumaczyć wszystko od podstaw. Jest to pozbawione sensu bo jest mnóstwo publikacji i stron poświęconych lc w których jest wszystko wytłumaczone w prosty sposób od podstaw.
Po drugie nie mam czasu na coś takiego bo wymagałoby to napisania tu kilkuset stron tekstu. To nie jest wykonalne. Mam czas tylko wejść, przeczytać i krótko odpowiedzieć a czasem napisać o czymś obszerniej.

1 442 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-06-30 08:08:18)

Odp: Schudnę do wakacji!

Najlepszymi źródłami wiedzy o keto i lc w Polsce są raczej strony dla kulturystów i zawodników sportów siłowych. Tyle, że my mamy trochę inne podejście do tych diet. Mimo wszystko dyskusja najczęściej jest bardzo ciekawa. Swego czasu bardzo popularna była dieta vlcd, czyli połączenie bardzo niskich kalorii z keto, gdzie zawodnicy dowodzili, że tak niskie spożycie kalorii wcale nie musi oznaczać utraty masy mięśniowej jeśli jest odpowiednio dobrany trening i suplementacja. W żywieniu i dietetyce jest w ogóle masa mitów szerzonych przez zwolenników "zbilansowania".

1 443

Odp: Schudnę do wakacji!
M?rtainn napisał/a:

Najlepszymi źródłami wiedzy o keto i lc w Polsce są raczej strony dla kulturystów i zawodników sportów siłowych. Tyle, że my mamy trochę inne podejście do tych diet. Mimo wszystko dyskusja najczęściej jest bardzo ciekawa. Swego czasu bardzo popularna była dieta vlcd, czyli połączenie bardzo niskich kalorii z keto, gdzie zawodnicy dowodzili, że tak niskie spożycie kalorii wcale nie musi oznaczać utraty masy mięśniowej jeśli jest odpowiednio dobrany trening i suplementacja. W żywieniu i dietetyce jest w ogóle masa mitów szerzonych przez zwolenników "zbilansowania".

Hehe smile i znów bardzo istotna wskazówka.
Faktycznie. Po tym jak zasugerowałeś strony tego typu, wszedłem na kilka z nich.  Sportowe Forum Dyskusyjne sdf.pl  jest po prostu kompendium wiedzy o dietach typu lc, keto itp. Mało tego. Ci goście mają ogromną wiedzę z biochemii, fizjologii, fizykoterapii. Obalają wiele mitów związanych z tymi dziedzinami.

1 444

Odp: Schudnę do wakacji!

Tak na tym forum jest sporo osób z naprawdę duży osiągnięciami. Jest np. trener kadry olimpijczyków kajakarzy, trenerzy w innych dyscyplinach itd.

1 445 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-01 17:14:18)

Odp: Schudnę do wakacji!

No i osiągnęłam ten moment, że LC jest dla mnie jak bułka z masłem wink
Nie mam już problemów z upilnowaniem limitu węglowodanów, do których na dodatek coraz mniej mnie ciągnie.
Mam pewien kłopot z upchaniem tłuszczu w dziennej dawce jedzenia, bo po prostu coraz mniej mogę zjeść.
Chyba w końcu żołądek mi si trochę sfilcował, z czego się bardzo cieszę big_smile

Waga również powoli idzie w dół. Niezbyt szybko, ale jest stały postęp.
Tylko lodów według przepisu Iceni nie mogę robić, bo najpierw nie mogę się doczekać aż zamarzną, a potem mam ochotę zjeść je naraz big_smile big_smile

Zaglądałam w międzyczasie do diety Kwaśniewskiego.
Ale tam jest zdecydowanie za mało białka, a za dużo tłuszczu. Tyle to nigdy nie dałabym rady wchłonąć.
W LC te proporcje są łatwiejsze do zaakceptowania.

1 446

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:

No i osiągnęłam ten moment, że LC jest dla mnie jak bułka z masłem wink
Nie mam już problemów z upilnowaniem limitu węglowodanów, do których na dodatek coraz mniej mnie ciągnie.
Mam pewien kłopot z upchaniem tłuszczu w dziennej dawce jedzenia, bo po prostu coraz mniej mogę zjeść.
Chyba w końcu żołądek mi si trochę sfilcował, z czego się bardzo cieszę big_smile

Waga również powoli idzie w dół. Niezbyt szybko, ale jest stały postęp.
Tylko lodów według przepisu Iceni nie mogę robić, bo najpierw nie mogę się doczekać aż zamarzną, a potem mam ochotę zjeść je naraz big_smile big_smile

Zaglądałam w międzyczasie do diety Kwaśniewskiego.
Ale tam jest zdecydowanie za mało białka, a za dużo tłuszczu. Tyle to nigdy nie dałabym rady wchłonąć.
W LC te proporcje są łatwiejsze do zaakceptowania.

To właściwa reakcja, wręcz podręcznikowa. Stopniowy zanik ochoty na dużą ilość węglowodanów. Cieszy me oko czytanie o tym że tak reaguje twój organizm. smile

Lody mają niestety to do siebie że kuszą, ale takich z przepisu Iceni nie trzeba się obawiać. smile

Co do diety Kwaśniewskiego trudno mi się wypowiadać. Wiem że niewiele się różni od innych typów LC. Liczbę ludzi z całego świata, na tej diecie, szacuje się na kilka milionów. Takie dane znalazłem, ale czy są wiarygodne to trudno powiedzieć.
Tłuszczu jest faktycznie dużo, ale z tego co czytałem w jego książkach, zaleca on dostosowanie ilości B:T:W do swoich potrzeb.
Dietą o podobnych proporcjach leczy się padaczkę lekooporną, narkolepsję i inne stosunkowo rzadkie schorzenia. Wiem że jest to metoda bardzo skuteczna w tych schorzeniach.
Żeby coś więcej na ten temat powiedzieć, musiałbym więcej przeczytać na temat tzw diety optymalnej. Przejrzałem jedną z jego książek i ogólne zalecenia są podobne jak w standardowej niskowęglowodanówce.
Napisał kilka książek. Nie mam teraz czasu na czytanie ich wszystkich ale postaram się to zrobić kiedy będę na urlopie czyli za jakieś 10 lat hehe smile

1 447 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-01 20:37:43)

Odp: Schudnę do wakacji!
Rumpelstiltskin napisał/a:

postaram się to zrobić kiedy będę na urlopie czyli za jakieś 10 lat hehe smile

big_smile To nie jest dobra odpowiedź, wszak LC nie jest panaceum na wszystko wink

1 448 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-07-01 22:19:11)

Odp: Schudnę do wakacji!

W diecie Kwaśniewskiego białka nie jest wcale tak mało - należy pamiętać, że Kwaśniewski zaleca liczyć tylko białko zwierzęce, a białko pochodzenia roślinnego nie jest brane pod uwagę w bilansie (jako gorzej przyswajalne).  A tłuszczu to się je tyle, ile potrzeba by zachować bilans energetyczny - co się spali, trzeba doładować big_smile

Najgorszą pułapką jest to, że Kwasniewski  opisał te złote proporcje dla diety, która opiera się na naprawdę dobrym jakościowo i urozmaiconym białku i dlatego jego ilość może być mniejsza, on w książkach zaleca jedzenie jajek, wywarów z kości, salcesonów, wszelkich podrobów, a mięso to właściwie jako dodatek, a ludziom wychowanym na supermarketowym mięsie, którzy w życiu nie jedli swojskiego salcesonu czy gulaszu z serca wydaje się, że jak zjedzą 3 razy w tygodniu schabowego i 8 udek z kurczaka to jedzą wysokogatunkowe białko i obcinają do tych 0,8 czy nawet 0,5g na kg. A on w swoich książkach wyraźnie pisze, że tak mogą robić osoby których organizm już dopasował się metabolicznie do diety i jego organizm też pracuje w trybie optymalnym tongue

Bo i owszem, ktoś może sobie zejść z białkiem do 0,5g jeżeli weźmie się pod uwagę, że liczy się tylko białko zwierzęce i będzie to białko najwyższej jakości, czyli na przykład 10-15 żółtek dziennie czy różnorodne podroby.

_______

A co do tłuszczu to tak jest - na początku jest trudno wepchnąć w siebie  te 80-100g.  Ja przez pierwsze 2 tygodnie uważałam za sukces jak mi się udało dobić do 60, potem 80, a po miesiącu chyba mogłam już spokojnie, na co dzień dobijać do 100.
Aż pewnego dnia zjadłam 170g i dostałam takiego speeda jakbym się amfy najadła big_smile organizm w końcu załapał i jedzenie tłuszczu przestało być problemem, teraz to i 200 nie byłoby problemem.
Ale na początku ratowałam się tak, że jadłam owoce mrożone z kremówką i to był mój sposób na tłuszcz big_smile

----------

A tak poza tym, ponieważ akurat się zaczął nowy miesiąc, to się poważyłam, pomierzyłam i tak:
schudłam w tym miesiącu tylko 1,5 kg, mało, ale biorąc pod uwagę, ze jem już instynktownie i nie mam zacięcia by wrócić do ważenia  jedzenia to wynik i tak jest niezły. Nawet jeżeli będę chudła tylko 1kg na miesiąc to i tak zejdę do końca roku poniżej 80,

A po drugie w talii mam już o 8 cm mniej niż przy tej samej wadze na diecie wysokoweglowodanowej.  Talii jak osa nigdy nie będę miała, bo ja raczej taka z klocka cięta jestem, ale przynajmniej już coś tam się zarysowuje big_smile (aktualne WHR to 0,81 tongue, 5 lat temu było 0,87, a jak się teraz zaczęłam odchudzać to 0,9 tongue /w normie to poniżej 0,8 a perfekcyjnie to poniżej 0,75 )

A co jeszcze ciekawsze w  biuście i biodrach  mam te same wymiary co przy tej samej wadze 5 lat temu. Chudnie mi nadal głównie talia, a nie cycki jak to bywało na typowych dietach big_smile (oraz ramiona i uda -  5 lat temu miałam w "bicepsie" o 4 cm więcej niż teraz. Musiałam mieć strasznie grube łapska, choć zupełnie tego nie pamiętam. Na początku, jak zobaczyłam, ze mi tak tłuszcz z ramion schodzi, to się pelikanków obawiałam, ale nie, na szczęście wszystko się ładnie wciąga big_smile

Dlatego tym mniej przejmuję się tempem chudnięcia, bo już mam dowody na to, ze nie dość, ze chudnę bez wysiłku i kombinowania, to jeszcze mi się figura poprawia bez ćwiczeń big_smile

1 449

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:

big_smile To nie jest dobra odpowiedź, wszak LC nie jest panaceum na wszystko wink

Nie wiem, nie wiem smile Trzeba jeszcze sprawdzić czy na LC odrastają urwane kończyny, tudzież inne członki hehe smile

1 450

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:

A co do tłuszczu to tak jest - na początku jest trudno wepchnąć w siebie  te 80-100g.  Ja przez pierwsze 2 tygodnie uważałam za sukces jak mi się udało dobić do 60, potem 80, a po miesiącu chyba mogłam już spokojnie, na co dzień dobijać do 100.
Aż pewnego dnia zjadłam 170g i dostałam takiego speeda jakbym się amfy najadła big_smile organizm w końcu załapał i jedzenie tłuszczu przestało być problemem, teraz to i 200 nie byłoby problemem.
Ale na początku ratowałam się tak, że jadłam owoce mrożone z kremówką i to był mój sposób na tłuszcz big_smile

----------

A tak poza tym, ponieważ akurat się zaczął nowy miesiąc, to się poważyłam, pomierzyłam i tak:
schudłam w tym miesiącu tylko 1,5 kg, mało, ale biorąc pod uwagę, ze jem już instynktownie i nie mam zacięcia by wrócić do ważenia  jedzenia to wynik i tak jest niezły. Nawet jeżeli będę chudła tylko 1kg na miesiąc to i tak zejdę do końca roku poniżej 80,

A po drugie w talii mam już o 8 cm mniej niż przy tej samej wadze na diecie wysokoweglowodanowej.  Talii jak osa nigdy nie będę miała, bo ja raczej taka z klocka cięta jestem, ale przynajmniej już coś tam się zarysowuje big_smile (aktualne WHR to 0,81 tongue, 5 lat temu było 0,87, a jak się teraz zaczęłam odchudzać to 0,9 tongue /w normie to poniżej 0,8 a perfekcyjnie to poniżej 0,75 )

A co jeszcze ciekawsze w  biuście i biodrach  mam te same wymiary co przy tej samej wadze 5 lat temu. Chudnie mi nadal głównie talia, a nie cycki jak to bywało na typowych dietach big_smile (oraz ramiona i uda -  5 lat temu miałam w "bicepsie" o 4 cm więcej niż teraz. Musiałam mieć strasznie grube łapska, choć zupełnie tego nie pamiętam. Na początku, jak zobaczyłam, ze mi tak tłuszcz z ramion schodzi, to się pelikanków obawiałam, ale nie, na szczęście wszystko się ładnie wciąga big_smile

Dlatego tym mniej przejmuję się tempem chudnięcia, bo już mam dowody na to, ze nie dość, ze chudnę bez wysiłku i kombinowania, to jeszcze mi się figura poprawia bez ćwiczeń big_smile

200 gr tłuszczu to 1800 kcal + 250 z 60 gr węgli i 320 kcal z 80 gr białka to w sam raz dla osoby średnio aktywnej.

Jeśli w takim tempie będzie Ci przyrastać tkanka mięśniowa to w przyszłe wakacje możesz jechać do Szkocji na te zawody w których rzucają słupami telegraficznymi smile
Nikniecie w oczach ale nie przesadźcie bo kobita bez krągłości to średnio wygląda smile

1 451 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-07-02 07:44:52)

Odp: Schudnę do wakacji!

Ja powoli znów wprowadzam mct przed treningiem i póki co jest wporządku. Nie wporządku jest tylko to, że stoję w miejscu, a nie łamię diety:D Ostatnio to są tylko wahania poziomu wody. Raz +2 kg za chwilę - 2kg i tak w kółko;)

1 452 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-02 16:39:00)

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:

A co jeszcze ciekawsze w  biuście i biodrach  mam te same wymiary co przy tej samej wadze 5 lat temu. Chudnie mi nadal głównie talia, a nie cycki jak to bywało na typowych dietach big_smile (oraz ramiona i uda -  5 lat temu miałam w "bicepsie" o 4 cm więcej niż teraz. Musiałam mieć strasznie grube łapska, choć zupełnie tego nie pamiętam. Na początku, jak zobaczyłam, ze mi tak tłuszcz z ramion schodzi, to się pelikanków obawiałam, ale nie, na szczęście wszystko się ładnie wciąga big_smile

Dlatego tym mniej przejmuję się tempem chudnięcia, bo już mam dowody na to, ze nie dość, ze chudnę bez wysiłku i kombinowania, to jeszcze mi się figura poprawia bez ćwiczeń big_smile

No popatrz! Mam tak samo! W biuście i tyłku nic nie ubyło, a w tali dość sporo. Uda też wydaja się szczuplejsze, choć nie mierzyłam wcześniej.
Podoba mi się ta dieta big_smile

Też ostatnio mniej ćwiczę, bo od miesiąca odzywa mi się ból stawów barkowych, to nie chcę przeciążać.
Ćwiczę intensywnie tylko od pasa w dół, a gorę na ćwierć gwizdka wink

Mówisz, że nie ćwiczysz, bo nie lubisz? Może nie znalazłaś nic fajnego i dlatego nie złapałaś bakcyla?
Ja od czasu do czasu próbuję zmusić się do pilatesa, o którym pisałaś, że trochę chodziłaś. I wiesz co?
To wcale nie jest łatwa gimnastyka, jeśli wykonywać ją technicznie, a potwornie nudna.
Jeśli coś jest trudne, a statyczne, czyli nudne, to też żaden rozsądek nie zmusi mnie takiego wysiłku.

Rower jest fantastyczny w terenie, ale do pełnej satysfakcji potrzebne mi towarzystwo, a o to czasem trudno, no i o odpowiednią pogodę również.

1 453

Odp: Schudnę do wakacji!
M?rtainn napisał/a:

Ja powoli znów wprowadzam mct przed treningiem i póki co jest wporządku. Nie wporządku jest tylko to, że stoję w miejscu, a nie łamię diety:D Ostatnio to są tylko wahania poziomu wody. Raz +2 kg za chwilę - 2kg i tak w kółko;)

Wybieram się własnie na trening, a coś czuję się niedojedzona wink
Natchnąłeś mnie właśnie. Kromka chleba pro-body + olej kokosowy + plaster sera białego + mała łyżeczka dżemu wiśniowego niskosłodzonego.
Ciekawe, czy da się to zjeść big_smile

1 454 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-04 20:46:02)

Odp: Schudnę do wakacji!

Mam pewien problem. Dzisiaj na przedramieniu nagle pojawiło mi się zgrubienie. Zaswędziało, zapiekło i okazało się żylakiem, który po chwili się rozlał pod skórę. W tej chwili po kilku godzinach mam w tym miejscu lekką wypukłość i okrągłego sińca wielkości złotówki.
Mam bardzo kruche żyły, ale takie historie zdarzały mi się do tej pory wyłącznie na mniejszych żyłkach na dłoniach.
Generalnie mam dużą skłonność do żylaków na nogach i cale życie z tym walczę tongue
Przyznaję, że trochę się wystraszyłam. Czy istnieje taka możliwość, aby nowy sposób odżywiania sprowokował taką historię?

1 455

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:

Mam pewien problem. Dzisiaj na przedramieniu nagle pojawiło mi się zgrubienie. Zaswędziało, zapiekło i okazało się żylakiem, który po chwili się rozlał pod skórę. W tej chwili po kilku godzinach mam w tym miejscu lekką wypukłość i okrągłego sińca wielkości złotówki.
Mam bardzo kruche żyły, ale takie historie zdarzały mi się do tej pory wyłącznie na mniejszych żyłkach na dłoniach.
Generalnie mam dużą skłonność do żylaków na nogach i cale życie z tym walczę tongue
Przyznaję, że trochę się wystraszyłam. Czy istnieje taka możliwość, aby nowy sposób odżywiania sprowokował taką historię?

Tak, to możliwe że zmiana odżywiania mogła się do tego przyczynić.
Panika nie jest wskazana. Po prostu źródłem weglowodanów powinny być produkty nie przetworzone ani nie zmasakrowane wysoką temperaturą, bo zawierają witaminy i inne związki czynne uszczelniające zyły.
Widocznie w takich przypadkach trzeba uwzględnić to co pisze Kwaśniewski, że najlepsze węglowodany na lc to jagody, orzechy, dynia, słonecznik itd.

Od siebie dodam że wypadałoby włączyć do menu: berbrerys, głóg, dziką różę, porzeczki czarne, czerwone, jabłka. Nie jeść przez długi czas nie jeść owoców spoza naszej strefy klimatycznej.

Nie potrafię określić czy zanik tkanki sprężystej (kolagenu i elastyny) jest u Ciebie spowodowany czynnikiem genetycznym, czyli uposledzoną czynnością fibroblastów, czy jest to jakaś inna przyczyna.
Czas pokaże, jednak nie należy tego lekceważyć.

1 456

Odp: Schudnę do wakacji!
Rumpelstiltskin napisał/a:

Tak, to możliwe że zmiana odżywiania mogła się do tego przyczynić.
Panika nie jest wskazana. Po prostu źródłem weglowodanów powinny być produkty nie przetworzone ani nie zmasakrowane wysoką temperaturą, bo zawierają witaminy i inne związki czynne uszczelniające zyły.
Widocznie w takich przypadkach trzeba uwzględnić to co pisze Kwaśniewski, że najlepsze węglowodany na lc to jagody, orzechy, dynia, słonecznik itd.

Od siebie dodam że wypadałoby włączyć do menu: berbrerys, głóg, dziką różę, porzeczki czarne, czerwone, jabłka. Nie jeść przez długi czas nie jeść owoców spoza naszej strefy klimatycznej.

Nie potrafię określić czy zanik tkanki sprężystej (kolagenu i elastyny) jest u Ciebie spowodowany czynnikiem genetycznym, czyli uposledzoną czynnością fibroblastów, czy jest to jakaś inna przyczyna.
Czas pokaże, jednak nie należy tego lekceważyć.

Dziękuję smile
Chyba jednak to u mnie genetyczne, bo moja babcia pod koniec życia miała od żylaków czarne stopy i łydki. Moja mama też od zawsze ma takie problemy, a moja córka już zaliczyła dwa zabiegi zamykania żył (!)
Muszę więc nastawić się na minimalizowanie strat.

Orzechy, dynię, słonecznik jem od dawna. Codziennie, od kilku lat, jem też świeżą natkę z pietruszki (teraz mam swoją).
Jabłka jem całe życie, ale obecnie ze względu na cukier się odrobinę powstrzymuję.
Jagody, borówki, porzeczki są super, ale żeby trochę dłużej z nich korzystać, to trzeba je utrwalić z cukrem i tu jest problem.
Dziką różę, berberys, głóg mogę zbierać na jesień, ale do jesieni jeszcze daleko, więc będę robić napary z suszonych.
Jeśli chodzi o kolagen, to wydaje mi się, że mięso zawiera go wystarczająco dużo, aby nie martwic się jego niedoborem w pożywieniu.
Pomyślałam, że włączę jeszcze krzem, w postaci naparów ze skrzypu polnego, bo może mam niedobory.

Czy dobrze  kombinuję wink i czy taki "program" w mojej sytuacji jeszcze ma sens?

1 457

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Tak, to możliwe że zmiana odżywiania mogła się do tego przyczynić.
Panika nie jest wskazana. Po prostu źródłem weglowodanów powinny być produkty nie przetworzone ani nie zmasakrowane wysoką temperaturą, bo zawierają witaminy i inne związki czynne uszczelniające zyły.
Widocznie w takich przypadkach trzeba uwzględnić to co pisze Kwaśniewski, że najlepsze węglowodany na lc to jagody, orzechy, dynia, słonecznik itd.

Od siebie dodam że wypadałoby włączyć do menu: berbrerys, głóg, dziką różę, porzeczki czarne, czerwone, jabłka. Nie jeść przez długi czas nie jeść owoców spoza naszej strefy klimatycznej.

Nie potrafię określić czy zanik tkanki sprężystej (kolagenu i elastyny) jest u Ciebie spowodowany czynnikiem genetycznym, czyli uposledzoną czynnością fibroblastów, czy jest to jakaś inna przyczyna.
Czas pokaże, jednak nie należy tego lekceważyć.

Dziękuję smile
Chyba jednak to u mnie genetyczne, bo moja babcia pod koniec życia miała od żylaków czarne stopy i łydki. Moja mama też od zawsze ma takie problemy, a moja córka już zaliczyła dwa zabiegi zamykania żył (!)
Muszę więc nastawić się na minimalizowanie strat.

Orzechy, dynię, słonecznik jem od dawna. Codziennie, od kilku lat, jem też świeżą natkę z pietruszki (teraz mam swoją).
Jabłka jem całe życie, ale obecnie ze względu na cukier się odrobinę powstrzymuję.
Jagody, borówki, porzeczki są super, ale żeby trochę dłużej z nich korzystać, to trzeba je utrwalić z cukrem i tu jest problem.
Dziką różę, berberys, głóg mogę zbierać na jesień, ale do jesieni jeszcze daleko, więc będę robić napary z suszonych.
Jeśli chodzi o kolagen, to wydaje mi się, że mięso zawiera go wystarczająco dużo, aby nie martwic się jego niedoborem w pożywieniu.
Pomyślałam, że włączę jeszcze krzem, w postaci naparów ze skrzypu polnego, bo może mam niedobory.

Czy dobrze  kombinuję wink i czy taki "program" w mojej sytuacji jeszcze ma sens?

Niestety, wychodzi na to że tak jak napisałaś, możesz tylko minimalizować straty. Jest to uwarunkowane genetycznie.

W zasadzie opisałaś jak trzeba postępować i co zastosować więc nic dodać nic ująć.... no może jeszcze wyciąg z kasztanowca można zastosować i ekstrakt z miłorzębu dwuklapowego, zwanego inaczej japońskim albo chińskim.
"Skutkiem ubocznym" miłorzębu jest często znaczny wzrost libido ale to raczej najmniejszy problem. Dzieje się tak ponieważ miłorząb poprawia krążenie, ukrwienie jest lepsze i Cię może nosić jak nastkę hehe smile

1 458

Odp: Schudnę do wakacji!
Rumpelstiltskin napisał/a:

Niestety, wychodzi na to że tak jak napisałaś, możesz tylko minimalizować straty. Jest to uwarunkowane genetycznie.

W zasadzie opisałaś jak trzeba postępować i co zastosować więc nic dodać nic ująć.... no może jeszcze wyciąg z kasztanowca można zastosować i ekstrakt z miłorzębu dwuklapowego, zwanego inaczej japońskim albo chińskim.
"Skutkiem ubocznym" miłorzębu jest często znaczny wzrost libido ale to raczej najmniejszy problem. Dzieje się tak ponieważ miłorząb poprawia krążenie, ukrwienie jest lepsze i Cię może nosić jak nastkę hehe smile

big_smile Tym miłorzębem to bym się tak bardzo nie martwiła wink A poza tematem, to bardzo piękne drzewo.
Co do wyciągu z kasztanowca, to dwa razy w życiu robiłam do niego podejście. Jak go przełykam, to nie wpada nawet do żołądka tongue tongue
Coś w nim jest takiego, że mój organizm tego nie toleruje.

Jeszcze raz dziękuję smile

1 459

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:

Jagody, borówki, porzeczki są super, ale żeby trochę dłużej z nich korzystać, to trzeba je utrwalić z cukrem i tu jest problem.

Proponuję porozglądać się po okolicznych supermarketach w poszukiwaniu owoców mrożonych.  Ja jem borówki (amerykańskie, bo typowych czarnych jagód się tu nie znajdzie) niezależnie od pory roku wyłącznie mrożone, bo cena  świeżych jest lekko przesadna big_smile

Truskawki kupuję mrożone też, nawet polskie big_smile (no teraz nie, jak jest sezon, ale tak przez 10 mcy w roku )

__________________

Ja natomiast cierpię od upału. Nie znoszę wysokich temperatur, dla mnie 25 to już klimat afrykański, a przy 27 pocę się jak prosie na rożnie i zdycham sad  Na dodatek na liczniku +3kg (!) od wody, co jest u mnie normą w upały, co nie znaczy, że przeszkadza mi to mniej tongue czuje się jak napompowana żaba big_smile hmm

Ale na szczęście dzisiaj już chłodniej, deszczyk pokrapuje, może i ja wkrótce wrócę do normy.


(To dziwne, ale zauważyłam, że o ile w zimie mi nie smakuje twaróg,to w lecie mogę go jeść kilogramami - od 3 dni wciągam twarożek z żółtkiem na śniadanie i kolację i ciągle chce mi się więcej big_smile )

1 460 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-05 20:25:13)

Odp: Schudnę do wakacji!

Kiedy napisałam o tym cukrze, to po chwili przyszły mi do głowy właśnie mrożonki.
Oczywiście, masz rację, że  to lepsze rozwiązanie niż utrwalać cukrem.
Można nawet kupić na straganie (jeśli oczywiście będzie to warte zachodu) i pozamrażać w małych pojemniczkach.
U nas jagody w sezonie wychodzą taniej niż borówka amerykańska. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Truskawki już przegapiłam, a z resztą nie jestem aż tak gospodarna wink

Ja z kolei lubię upały. Dzisiaj nawet wyjechałam na wycieczkę rowerową zaraz po obiedzie i muszę przyznać, że aż zapierało dech w piersiach od gorącego powietrza. Ale wstąpiłam po godzinie do znajomych i ochłonęłam odrobinę.
Tym bardziej, że poczęstowali mnie pysznymi lodami ( niestety nie z żółtek), a ja nie umiałam odmówić tongue

Też jestem cięższa i mam tylko nadzieję, że to woda.

Iceni, rozgniatasz ten ser z żółtkiem?
Słodzisz to?

1 461 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-07-05 20:51:17)

Odp: Schudnę do wakacji!

Tak, dobrze rozgniatam widelcem twaróg z żółtkami (najczęściej 2-3 na 250g twarogu), łyżką miękkiego masła, albo dwoma kremówki, żeby się z tego zrobiła w miarę jednolita masa. Dodaję słodzik, albo czasem owoce.

Twarożek to dobre śniadanie albo kolacja na upały, bo szybkie i zimne big_smile

(Ostatnio też opracowuję przepis na serek w stylu Boursin - też twarogowy, tyle że tłusty i ziołowy.)




Zgrzeszyłam dziś pieczonym bananem big_smile boszzzz... jaki pyszny był! big_smile big_smile Ale tym sposobem dobiłam węgle dziś do 100 tongue
W ogóle objadłam się kotletami (tzn burgerami wołowymi) i duszonymi warzywami, dołożyłam banana i teraz dobijam kawą .
A jak sobie obliczyłam to dobiłam ledwie do 1600 kcal, a czuję się jak tygrys po zjedzeniu antylopy big_smile big_smile big_smile

(Powzięłam postanowienie, ze przez tydzień będę zapisywać wszystko, co zjadam, tak gwoli sprawdzenia jak wygląda teraz moje menu, stad powrót do liczenia)


((Jeszcze mnie taka refleksja naszła - ciągle czasem mnie jeszcze to zaskakuje - zjadłam 2 posiłki + przekąsko-kolację, ledwie 1600 kcal w sumie a jestem najedzona i syta. pewnie jeszcze wciągnę coś małego, może kubek kawy mlecznej, albo parę orzeszków i to będzie wszystko to jak to jest możliwe, że kiedyś wtryniałam 2500 i ciągle myślałam o jedzeniu i ciągle byłam głodna? Skoro rozwiązanie było takie proste tongue Dlaczego ja się nie dowiedziałam o LC 10 lat temu, kiedy do zrzucenia miałam 10kg? big_smile  No dlaczego?! ))

tongue

((( A  i jeszcze jedno big_smile  (sorry za ten słowotok  big_smile big_smile ) czy wy też po jedzeniu czujecie taki dobry nastrój?  Kiedyś, bywało, że po jedzeniu (NAjedzeniu!) odczuwałam taki stan błogości, ale też ociężałość i ospałość - taką wiecie,chęć na sjestę. A teraz po posiłku mam chęć zerwać się i coś porobić (no, może nie całkiem dosłownie, owszem, mam dusze tygrysa, ale dość leniwego tygrysa ;P ) ale niemniej po jedzeniu czuję się szczęśliwa big_smile jakbym jadła kotlety nie z brokułami, ale z jakimiś endorfinami big_smile )))

1 462

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:

(Powzięłam postanowienie, ze przez tydzień będę zapisywać wszystko, co zjadam, tak gwoli sprawdzenia jak wygląda teraz moje menu, stad powrót do liczenia)

Chyba już to gdzieś czytałam wink

Ja, gdybym nie liczyła, to nie miałabym zielonego pojęcia, ile czego zjadłam. Pewnie byłoby zbyt dużo węgli, a za mało tłuszczu.

Dasz radę, czterdziestka to taki przełomowy moment w życiu. W tym wieku, to jeszcze wszystko można. Potem, jak widać na moim przykładzie, to tylko same komplikacje tongue

1 463 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-05 21:02:00)

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:

((( A  i jeszcze jedno big_smile  (sorry za ten słowotok  big_smile big_smile ) czy wy też po jedzeniu czujecie taki dobry nastrój?  Kiedyś, bywało, że po jedzeniu (NAjedzeniu!) odczuwałam taki stan błogości, ale też ociężałość i ospałość - taką wiecie,chęć na sjestę. A teraz po posiłku mam chęć zerwać się i coś porobić (no, może nie całkiem dosłownie, owszem, mam dusze tygrysa, ale dość leniwego tygrysa ;P ) ale niemniej po jedzeniu czuję się szczęśliwa big_smile jakbym jadła kotlety nie z brokułami, ale z jakimiś endorfinami big_smile )))

big_smile big_smile big_smile
Jesteś cudowna big_smile
Nie dosypuje Ci ktoś coś do tego jedzenia? big_smile

Tak, lepiej się czuję, ale może nie aż tak wink

1 464

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:

Tak, lepiej się czuję, ale może nie aż tak wink

Ha! Poczekaj pół roku big_smile

1 465

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:
tes_sa10 napisał/a:

Tak, lepiej się czuję, ale może nie aż tak wink

Ha! Poczekaj pół roku big_smile

Mam tylko nadzieję, że się w międzyczasie nie rozpadnę wink

1 466

Odp: Schudnę do wakacji!

Ja nie próbowałam się specjalnie odchudzać, ale ze względów zdrowotnych ograniczyłam cukier i wyeliminowałam laktozę - i schudło się samo wink Poza tym dla zdrowia to super.

1 467 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-09 08:15:08)

Odp: Schudnę do wakacji!

Cześć. Coś tu znowu cichutko się zrobiło...
No i jak mam schudnąć, kiedy nie ma mnie kto wspierać? wink


Ostatnio skupiam się, na kombinowaniu, co tu dodać do jedzenia, żeby było zdrowiej, ale tez zgodnie z dietą.
Liczenie, ważenie chwilowo sobie odpuściłam, ale na pewno do tego wrócę, bo jestem pewna, że przekraczam węgle, a mam za mało tłuszczu.
Nie jest łatwo być zdyscyplinowanym, kiedy ostatnio taki skwar lał się z nieba.
Też nie lubię aż takiego ciepełka smile , a moje ciało zaczyna przypominać balon wink


Staram się jeść więcej surowego (nie mięsa oczywiście), w tym żółtek.
Mam tylko obawy, co do ewentualnej salmonelli. Odkąd pamiętam, straszy się nas tym paskudztwem.
Wprawdzie zawsze przed rozbiciem jajek myję je, a potem polewam wrzątkiem, ale gdzieś słyszałam, że to paskudztwo może być również w środku.


Iceni, jak Ty jesteś w stanie zjeść na raz ćwierć kilo sera z trzema żółtkami i śmietaną, to nie mogę się nadziwić big_smile
Robiłam wczoraj podejście do połowy tej porcji i pod koniec mój ośrodek głodu gwałtownie zaprotestował big_smile
Z kolei za żadne skarby świata nie mogłabym jeść co 6 godzin, bo najczęściej po dwóch, już bym coś wtrąciła wink


Aha, jeszcze coś mi się przypomniało.
Kiedyś Rumpel wspominał, że o nawadnianiu organizmu, już pisaliście w tym wątku wink , ale nie mogę znaleźć.
Ja po prostu najwięcej piję niegazowanej wody mineralnej (powiedzmy, że ona jest mineralna), najczęściej bez dodatków.
Przy tym sporo kawy i trochę czerwonej herbaty, bo lubię.

1 468 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-07-09 13:26:16)

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:

Cześć. Coś tu znowu cichutko się zrobiło...
No i jak mam schudnąć, kiedy nie ma mnie kto wspierać? wink .

Tessa zlituj się kobieto smile Ile można o dietach pisać? smile
Z jedzeniem jest jak z seksem. Z pisania o jednym i drugim przyjemności nie ma. To trzeba praktykować hehe smile

Nie udzielam się już w tematach o zdrowiu i dietach, bo tylko mi się ciśnienie podnosi kiedy czytam te tematy. Niech sobie ludzie krzywdę robią na własne życzenie. Ludzkość przez to nie wyginie. Jest nas ponad 7 miliardów smile

A poza tym to są tu M?rtainn i Iceni. Dla nich nie ma trudnych kwestii. Mają ogromną wiedzę z zakresu żywienia i można kazdemu z czystym sumieniem polecić ich porady.

1 469

Odp: Schudnę do wakacji!

Iceni, ty to chyba prawdziwa ciotka mojego fasolaka bedziesz bo chyba moja rodzona siostra! Normalnie jak czytalam o upalach to jakbym siebie czytala!

Tessa, jestem i kibicuje a ty mi po narodzinach mojego potomka bo wtedy wracam na LC!
Tez bardzo dobrze sie czulam na tej diecie!

Trzymam kciukasy i kibicuje moje wy dzielne pszczolki!!!

1 470 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-07-09 15:15:51)

Odp: Schudnę do wakacji!

Rumepl mi też się raczej nie chce, bo na dłuższą metę ludzie i tak robią swoje i wszystko muszą utrudniać zamiast słuchać:D
Ja od jakiegoś czasu nie jestem już na ketozie. Musiałem zwiększyć ilość węglowodanów ze względu na bardzo ciężki program treningowy.

1 471

Odp: Schudnę do wakacji!
M?rtainn napisał/a:

Rumepl mi też się raczej nie chce, bo na dłuższą metę ludzie i tak robią swoje i wszystko muszą utrudniać zamiast słuchać:D

Ok, jak Ci się nie chce kiedy grzecznie pytam, to sama sobie poradzę wink
Może mam zaniki pamięci, ale nie przypominam sobie, abyś mi coś radził, a ja robiłabym po swojemu tongue To tak na marginesie smile

1 472 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-07-09 15:37:17)

Odp: Schudnę do wakacji!
Rumpelstiltskin napisał/a:

Tessa zlituj się kobieto smile Ile można o dietach pisać? smile
Z jedzeniem jest jak z seksem. Z pisania o jednym i drugim przyjemności nie ma. To trzeba praktykować hehe smile

Oj tam, oj tam... smile
Nie moja wina, że ja się dopiero rozkręcam big_smile

Sienna, dzięki smile A kiedy masz termin?

1 473

Odp: Schudnę do wakacji!
M?rtainn napisał/a:

Rumepl mi też się raczej nie chce, bo na dłuższą metę ludzie i tak robią swoje i wszystko muszą utrudniać zamiast słuchać:D
Ja od jakiegoś czasu nie jestem już na ketozie. Musiałem zwiększyć ilość węglowodanów ze względu na bardzo ciężki program treningowy.

No niestety tak jest że zanim lc wejdzie w nawyk i minie ochota na węgle to sporo czasu musi upłynąć smile

Ja z ketozy nie wychodzę bo znów mam etap że nie mogę w siebie wmusić ani grama mlecznych. Jadę na tłustym mięsie, podrobach, warzywach i trochę orzechów i odrobinę owoców. Jajka raz na dwa tygodnie bo też mi nie podchodzą. Takie tłuste paleo się z tego zrobiło. Mam nadwyżki energii, które nie za bardzo mam gdzie spożytkować bo i tak się teraz dużo ruszam. Ketoza już nie taka głęboka bo czuję że się organizm w dużej mierze przestawił na wolne kwasy tłuszczowe.
Jednak w paleo powinno być więcej tłuszczu niż podają na niektórych stronach związanych z tym tematem. Poprzednio kiedy jechałem na chudszym paleo to nie miałem tyle energii. Ale to pewnie też sprawa indywidualna bo jak widzę tych dziadków mocno po siedemdziesiątce jak śmigają na paleo po tych górach, lasach, wodach to masakra. Niektórzy dwudziestolatkowie wysiedliby przy nich w pół godziny.

1 474

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Tessa zlituj się kobieto smile Ile można o dietach pisać? smile
Z jedzeniem jest jak z seksem. Z pisania o jednym i drugim przyjemności nie ma. To trzeba praktykować hehe smile

Oj tam, oj tam... smile
Nie moja wina, że ja się dopiero rozkręcam big_smile

Aż się boję zapytać czy się dopiero rozkręcasz z jedzeniem czy z seksem.
Zresztą to zawsze można połączyć. Jedno nie przeczy drugiemu hehe smile
Trudno się w tym połapać bo o jakichś lodach ciągle piszecie. wink

A mam fajny dowcip.
Z lodzikiem od brzydkiej kobiety jest jak ze wspinaczką wysokogórską.
Bęidzie dobrze, tylko nie patrz w dół.

1 475 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-07-10 08:17:38)

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:
M?rtainn napisał/a:

Rumepl mi też się raczej nie chce, bo na dłuższą metę ludzie i tak robią swoje i wszystko muszą utrudniać zamiast słuchać:D

Ok, jak Ci się nie chce kiedy grzecznie pytam, to sama sobie poradzę wink
Może mam zaniki pamięci, ale nie przypominam sobie, abyś mi coś radził, a ja robiłabym po swojemu tongue To tak na marginesie smile

To akurat nie było odniesienie do Ciebie. Nie wiem czemu pomyślałaś w ten sposób. To była luźna uwaga. Ja po prostu nie prowadzę już osób, które w 100% nie stosują się do zaleceń bo szkoda mojego czasu.

Z kolei za żadne skarby świata nie mogłabym jeść co 6 godzin, bo najczęściej po dwóch, już bym coś wtrąciła

To jest właśnie kwestia proporcji tłuszczy do węglowodanów. Napiszę Ci jak to u mnie działa.
Dopóki węglowodanów jest u mnie do 50g to mogę jeść i 1200-1300 kcal i nie odczuwać wcale głodu. Bo wtedy główne źródło stanowią białka i tłuszcz, które zapychają. Tłuszcz w połączeniu z białkami jest bardzo wolno trawiony zapewniając stale dostawę składników odżywczych. Ale.... dodanie odrobiny węglowodanów powoduje, że jestem non stop głodny. Nie zmieniając w diecie totalnie nic. Wtedy kalorycznośc muszę zwiększyć znacznie, żeby nie chodzić non stop głodnym. Dlatego te ilości węglowodanów rozkładam teraz po trochu do każdego posiłku i jem co 2-3 godziny. Jedząc białka i tłuszcze mogę jeść dwa razy na dzień, a czasami zapominać o posiłku.
To samo jest jeśli chodzi o tzw. ładowania "węglowodanowe". Kulturyści na dietach ketogenicznych co jakiś czas robią ładowania węglowodanowe/kaloryczne. Są dwa podejścia. Jedni ładują się czystymi węglodowanami, tłuszcze ograniczając praktycznie do 0, i ograniczając także białka. Ci ludzie często mają potem problem z powrotem do ketozy i jak ładowanie miało być krótkie to często się przedłuża. Spożywają nawet po..... 5000 kcal jednego dnia z węglodowanów, a mimo to nadal mogą je jeść i chcą je jeść. Druga szkoła to ładowanie na białkach i tłuszczach, z prostymi węglodowanami. Tych węglowodanów jest znacznie mniej, za to są w obecności białek i tłuszczy. Najczęściej kończy się to na tym, że je się albo tłuste mięsa z grilla z frytkami, albo nawet kebaby czy wielkie burgery. I.... ten sposób się sprawdza. Najczęściej wystarcza ten jeden posiłek i potem przez wiele godzin nie chce się jeść już niczego. Łatwo wrócić do ketozy, a wyniki ładowania są podobne. Problemem węgli jest to, że rozbudzają apetety nie rozbudzając za bardzo metabolizmu w niewielkich ilościach. Mają bardzo mały wpływ na leptynę, czyli hormon sytości. Najlepszy wpływ mają białka i tłuszcze. Dlatego po posiłku białko-tłuszczowym szybko i na długo się nasycamy, a frytek możemy zjeść 1kg, i potem za godzinę zjeść 2kg:D (takich pieczonych na blaszce).

1 476

Odp: Schudnę do wakacji!
M?rtainn napisał/a:
tes_sa10 napisał/a:
M?rtainn napisał/a:

Rumepl mi też się raczej nie chce, bo na dłuższą metę ludzie i tak robią swoje i wszystko muszą utrudniać zamiast słuchać:D

Ok, jak Ci się nie chce kiedy grzecznie pytam, to sama sobie poradzę wink
Może mam zaniki pamięci, ale nie przypominam sobie, abyś mi coś radził, a ja robiłabym po swojemu tongue To tak na marginesie smile

To akurat nie było odniesienie do Ciebie. Nie wiem czemu pomyślałaś w ten sposób. To była luźna uwaga. Ja po prostu nie prowadzę już osób, które w 100% nie stosują się do zaleceń bo szkoda mojego czasu.

Z kolei za żadne skarby świata nie mogłabym jeść co 6 godzin, bo najczęściej po dwóch, już bym coś wtrąciła

To jest właśnie kwestia proporcji tłuszczy do węglowodanów. Napiszę Ci jak to u mnie działa.
Dopóki węglowodanów jest u mnie do 50g to mogę jeść i 1200-1300 kcal i nie odczuwać wcale głodu. Bo wtedy główne źródło stanowią białka i tłuszcz, które zapychają. Tłuszcz w połączeniu z białkami jest bardzo wolno trawiony zapewniając stale dostawę składników odżywczych. Ale.... dodanie odrobiny węglowodanów powoduje, że jestem non stop głodny. Nie zmieniając w diecie totalnie nic. Wtedy kalorycznośc muszę zwiększyć znacznie, żeby nie chodzić non stop głodnym. Dlatego te ilości węglowodanów rozkładam teraz po trochu do każdego posiłku i jem co 2-3 godziny. Jedząc białka i tłuszcze mogę jeść dwa razy na dzień, a czasami zapominać o posiłku.
To samo jest jeśli chodzi o tzw. ładowania "węglowodanowe". Kulturyści na dietach ketogenicznych co jakiś czas robią ładowania węglowodanowe/kaloryczne. Są dwa podejścia. Jedni ładują się czystymi węglodowanami, tłuszcze ograniczając praktycznie do 0, i ograniczając także białka. Ci ludzie często mają potem problem z powrotem do ketozy i jak ładowanie miało być krótkie to często się przedłuża. Spożywają nawet po..... 5000 kcal jednego dnia z węglodowanów, a mimo to nadal mogą je jeść i chcą je jeść. Druga szkoła to ładowanie na białkach i tłuszczach, z prostymi węglodowanami. Tych węglowodanów jest znacznie mniej, za to są w obecności białek i tłuszczy. Najczęściej kończy się to na tym, że je się albo tłuste mięsa z grilla z frytkami, albo nawet kebaby czy wielkie burgery. I.... ten sposób się sprawdza. Najczęściej wystarcza ten jeden posiłek i potem przez wiele godzin nie chce się jeść już niczego. Łatwo wrócić do ketozy, a wyniki ładowania są podobne. Problemem węgli jest to, że rozbudzają apetety nie rozbudzając za bardzo metabolizmu w niewielkich ilościach. Mają bardzo mały wpływ na leptynę, czyli hormon sytości. Najlepszy wpływ mają białka i tłuszcze. Dlatego po posiłku białko-tłuszczowym szybko i na długo się nasycamy, a frytek możemy zjeść 1kg, i potem za godzinę zjeść 2kg:D (takich pieczonych na blaszce).

Ja zauważyłam u siebie to samo.
Gdy podniosę węgle to pomimo zjedzenia ogólnie więcej ,  to i tak  odczuwam potrzebę jedzenia...
Najtrudniej mi utrzymać na odpowiednim poziomie tłuszcze , muszę pilnować by z białkiem nie poszaleć (lubię nabiał bardzo )..

Pozdrawiam Was całuśnie smile

1 477

Odp: Schudnę do wakacji!

Dzięki wielkie smile
Przeczytam dokładniej, jak dojdę do siebie, bo jestem bardzo chora.
Zatrułam się wczoraj żurkiem z kiełbasą , jajkiem i boczkiem, wszystko gotowane długo, więc chyba niestety zbyt tłusto.
Miałam bardzo wysoką gorączkę, utraty przytomności i tym podobne.
Życie uratowała mi cola, której nie lubię wink
Tak że na dzień dzisiejszy nie mogę nawet myśleć o jedzeniu, a o tłustym a szczególności tongue
Ale na pewno mi przejdzie, to wtedy po prostu muszę być ostrożniejsza.
A kiełbasy, to chyba nie ruszę do końca życia tongue

M?rtainn, Chceuciekacstad, wielkie dzięki smile
Rumpel, hahaha... to nie ten dział wink

1 478

Odp: Schudnę do wakacji!

Halo, halo! Co tu taka cisza?

Ja tylko raportuję, że odbywam pokutę i strasznie mi z tym dobrze big_smile

Ostatnio zaszalałam - zjadłam kilogram (pysznych!) brzoskwinii za jednym posiedzeniem big_smile a wieczorem dolozylam ciastkami  (urodziny znajomej) pomiedzy tym byla jeszcze polowa kurczaka na obiad big_smile
Tak sie przejadlam i przeslodzilam, że od poniedzialku jestem na 0 carb big_smile i czuje sie jak nowonarodzona.

Przez ten dzien okropnej niestrawnosci odzyskalam jakos energie do dietowania big_smile

Odstawilam nawet mleko do kawy bo odkrylam inna, genialna opcje.

Kawa z olejem kokosowym to norma, z koko i maslem tez, ale ostatnio z braku masla (maslo robi pianke na kawie, sam olej nie) zastapilam go zoltkiem. I to byl strzal w 10! W zyciu nie pilam tak pysznej kawy big_smile  Łyzka koko + zoltko + goraca kawa i blender = napoj bogów big_smile big_smile

1 479

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:

Halo, halo! Co tu taka cisza?

Ja tylko raportuję, że odbywam pokutę i strasznie mi z tym dobrze big_smile

Ostatnio zaszalałam - zjadłam kilogram (pysznych!) brzoskwinii za jednym posiedzeniem big_smile a wieczorem dolozylam ciastkami  (urodziny znajomej) pomiedzy tym byla jeszcze polowa kurczaka na obiad big_smile
Tak sie przejadlam i przeslodzilam, że od poniedzialku jestem na 0 carb big_smile i czuje sie jak nowonarodzona.

Przez ten dzien okropnej niestrawnosci odzyskalam jakos energie do dietowania big_smile

Odstawilam nawet mleko do kawy bo odkrylam inna, genialna opcje.

Kawa z olejem kokosowym to norma, z koko i maslem tez, ale ostatnio z braku masla (maslo robi pianke na kawie, sam olej nie) zastapilam go zoltkiem. I to byl strzal w 10! W zyciu nie pilam tak pysznej kawy big_smile  Łyzka koko + zoltko + goraca kawa i blender = napoj bogów big_smile big_smile

A co to "KOKO " ?

Ja nie wiem co jest ze mną nie tak, waga drgnęła do 79,4 i znów stoi lub lezie do 80,7 ... a węgle trzymam na 40-70.
Dziś zrobiłam sobie sprawdzanie tkanki tłuszczowej.. no i masakra ... mam 33 czy 35 ... to jest strasznie smutne....
Chyba pójdę na białko na jakiś czas... i tłuszcze ograniczę... bo sama ich mam aż za nadto sad

1 480

Odp: Schudnę do wakacji!

No olej KOKOsowy big_smile

U mnie skoki wagi +/-2 kg to norma i juz sie tym przestalam przejmowac. Najwazniejsze, ze jak jest skok na "-" to raz na 2-3 tygodnie kolejny spadek do nowej cyferki i spoko smile Stresu nie ma big_smile

Ale sie sprężaj, bo juz mi 5 kg do ciebie zostalo big_smile

(Jak zobacza 7 z przodu to sobie chyba butelke wina z radosci kupię big_smile )

1 481

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:

No olej KOKOsowy big_smile

U mnie skoki wagi +/-2 kg to norma i juz sie tym przestalam przejmowac. Najwazniejsze, ze jak jest skok na "-" to raz na 2-3 tygodnie kolejny spadek do nowej cyferki i spoko smile Stresu nie ma big_smile

Ale sie sprężaj, bo juz mi 5 kg do ciebie zostalo big_smile

(Jak zobacza 7 z przodu to sobie chyba butelke wina z radosci kupię big_smile )

Chyba zacznę się ważyć raz w tygodniu .

Jak mam się sprężyć ? Znajoma dietetyczka poleciła mi żebym przeszła jakąś tam fazę diety dukana .. a później to co teraz ...bo mam ta otyłość brzuszną ... tyję od bioder do szyi tongue
Wazę 80,4 a w pasie mam 94 cm .. wzrost 174 cm .

1 482 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-07-15 14:46:03)

Odp: Schudnę do wakacji!

No mozesz przejsc na pseudo-dukana na kilka-kilkanascie dni. Tyle ze bez obzerania sie bialkiem - po prostu kilka dni na srednim bialku z mala iloscia tluszczu, potem bialko+warzywa z ograniczeniem tluszczu do jakichs 80-100g.

Mnie ta dieta rewelacyjnie wciaga brzuch bo z pepka ubylo mi juz ponad 24 cm, a z talii ok.20. Tak że wytrwalosci, kobieto wink

1 483

Odp: Schudnę do wakacji!

Też przechodzę małą, mam nadzieję chwilową modyfikację lc wink
Tak się strułam, że pomimo iż już prawie wszystko jem, to od czasu do czasu mnie mdli tongue
Nie wiecie może dlaczego tak długo mnie nudzi po zatruciu?
Z konieczności jem trochę mniej tłusto, bo tylko tak daję radę.

Owoce są w tym okresie naprawdę dużą pokusą i trudno sobie odmówić.
Jak nie mogłam nic jeść, to cały dzień jadłam tylko arbuza smile

Dzisiaj wrzuciłam do balonu 5 kg czarnej porzeczki na winko.
Jak się zrobi, to mogę Ci flaszkę podrzucić (to do Iceni big_smile ).

1 484 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-07-15 19:15:39)

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:

Też przechodzę małą, mam nadzieję chwilową modyfikację lc wink
Tak się strułam, że pomimo iż już prawie wszystko jem, to od czasu do czasu mnie mdli tongue
Nie wiecie może dlaczego tak długo mnie nudzi po zatruciu?
Z konieczności jem trochę mniej tłusto, bo tylko tak daję radę.

Owoce są w tym okresie naprawdę dużą pokusą i trudno sobie odmówić.
Jak nie mogłam nic jeść, to cały dzień jadłam tylko arbuza smile

Dzisiaj wrzuciłam do balonu 5 kg czarnej porzeczki na winko.
Jak się zrobi, to mogę Ci flaszkę podrzucić (to do Iceni big_smile ).

Trzeba było czytać dokładnie. Pisałem o tym że najlepiej jest kupować surowe mięso i przyrządzać je w domu a nie jeść wędlin z mnóstwem chemii.

Co do zatrucia to cóż...  Miłość i sraczka, przychodzą z nienacka hehe smile

Nikt tu nie propaguje całkowitej rezygnacji z owoców. To jakieś nieporozumienie.

Wino to najszlachetniejsza postać owoców ;-)

1 485

Odp: Schudnę do wakacji!
Rumpelstiltskin napisał/a:

Trzeba było czytać dokładnie. Pisałem o tym że najlepiej jest kupować surowe mięso i przyrządzać je w domu a nie jeść wędlin z mnóstwem chemii.

Co do zatrucia to cóż...  Miłość i sraczka, przychodzą z nienacka hehe smile

Nikt tu nie propaguje całkowitej rezygnacji z owoców. To jakieś nieporozumienie.

Wino to najszlachetniejsza postać owoców ;-)

Ależ czytałam dokładnie smile
Chciałam sobie tylko odrobinkę ułatwić i mi nie wyszło wink

1 486 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-07-16 07:38:58)

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:

Ależ czytałam dokładnie smile
Chciałam sobie tylko odrobinkę ułatwić i mi nie wyszło wink

Hehe smile
Niechaj więc ta sraczka, która Cię nawiedziła, będzie dla Ciebie nauką. Idź i nie grzesz wiecej. wink

1 487

Odp: Schudnę do wakacji!

Spotkaliście się kiedyś z teorią jakoby problemy z refluksem, zgagą były związane nie z nadmiarem kwasu solnego, a jego niedoborem? Bo ostatnio zaczałem się nad tym zastanawiać. Bo jest sporo niestrawionych resztek, a mimo wszystko wyniki mam dobre ostatnio. Czyli wyniki się poprawiły, a tu się nic nie zmieniło. Biorę cały czas IPP. Ale trafiłem na propozycję testu z sodą oczyszczoną. Polega to na tym, że na czczo wypija się roztwór sody i liczy kiedy się odbije (reakcja chlorku sodu z kwasem solnym). Jeśli do 1,5 minuty to jest nadkwaśność. Jeśli powyżej 3 to jest niedobór kwasów. No i mi się odbiło po 7 minutach, co by świadczyło o sporym niedoborze. Sprawdziłem 3 razy. Tyle, że odstawienie ipp po kikku dniach kończy się zgagą i refluksem.

1 488

Odp: Schudnę do wakacji!

No, pisałam o tym kiedyś w związku z problemami Małpy. Wstawiłam jeden z wykładów Zięby w którym on tłumaczy powiązania, które się zaczynają od niedokwaszonego żołądka.

Sposobów na niedokwaszenie żołądka jest kilka - od picia wody z octem lub sokiem z cytryną do tabletek z betainą z hcl (takim sztucznym sokiem żołądkowym). Betainą też można sprawdzić kwasowość swojego żołądka - jeżeli po połknięciu tabletki (oczywiście z posiłkiem) z betainą odczuwa się nieprzyjemne uczucie w żołądku - ciężar, gorąco, ucisk, ból - cokolwiek - to znaczy, że kwasu jest pod dostatkiem i tabletką zafundowaliśmy sobie nadmiar. Natomiast jeżeli po zażyciu tabletki czujemy się lepiej - no to własnie odkryliśmy sposób na żołądek.   

Ja ostatnio pomagam sobie octem/cytryną, tyle że na 10 dni to 8 razy zapomnę, ale jednak przed większym, tłustym posiłkiem łyżką -dwie octu z wodą na 15 min przed posiłkiem jest lepszym rozwiązaniem niż woda big_smile

1 489

Odp: Schudnę do wakacji!

Właśnie coś kojarzyłem. To zaczynam testy z octem jabłkowym.

1 490

Odp: Schudnę do wakacji!
M?rtainn napisał/a:

Spotkaliście się kiedyś z teorią jakoby problemy z refluksem, zgagą były związane nie z nadmiarem kwasu solnego, a jego niedoborem? Bo ostatnio zaczałem się nad tym zastanawiać.

Bo jest sporo niestrawionych resztek, a mimo wszystko wyniki mam dobre ostatnio.

Biorę cały czas IPP

To nie teoria a prosta zależność. Nie ma odpowiednio niskiego ph więc nie ma sygnału że zwieracz ma się zamknąć.

Połączenie niefortunne. Nie strawione resztki nie mają nic wspólnego z wynikami.

Niedokwaśność to przecież skutek IPP. Nie trzeba szukać innych przyczyn.

Uciekają Ci jony sodu (tak mi się wydaje). Warto sprawdzić poziom elektrolitów. Badanie dużo nie kosztuje a może wiele wyjaśnić.
Jeśli tak jest to łyżeczka soli kamiennej na szklankę wody i pić raz dziennie.

1 491

Odp: Schudnę do wakacji!

Wiem, że IPP mogły spowodować niedokwaśność. Z tym, że ja je dostałem na reflux który rzekomo związany był z nadmiarem kwasów. Tyle, że po tym teście mam poważne wątpliwości.
Powiązałem wyniki z resztkami, bo pojawiły się one w momencie kiedy wyniki miałem naprawdę słabe, jakieś 2 lata temu. Tych resztek było na tyle dużo, że nawet był problem z pobraniem próbki, bo kał składał się w zasadzie z samych niestrawionych włókien i resztek pokarmowych. Potem sukcesywnie wyniki się poprawiały, a tu niewiele się zmieniało. Teraz mam bardzo dobre wyniki, nie odczuwam już dolegliwości w takim stopniu z pewnością. Wraca tylko ten refluks po obfitych posiłkach bo odstawiłem ipp, ale spróbouję z nim zawalczyć właśnie odwrotnie. Bo po odstawieniu może być tzw. zjawisko odbicia. W przyszłym tygodniu idę na kontrolne badania to dorzucę też te elektrolity.

1 492

Odp: Schudnę do wakacji!

Wlasciwie szkoda ze przy gastroskopii nie pobrali ci probki sokow zoladkowych do zbadania.  Wtedy mialbys czarno na bialym.

To jest tez to o czym Zieba wspominal - w zasadzie zaden lekarz nie zleca badania kwasowosci zolodka przy gastroskopii, a przeciez lekarz badajacy juz tam jest tongue a jednak zlecaja IPP w ciemno,bez takiego badania.

1 493

Odp: Schudnę do wakacji!
M?rtainn napisał/a:

Wiem, że IPP mogły spowodować niedokwaśność. Z tym, że ja je dostałem na reflux który rzekomo związany był z nadmiarem kwasów. Tyle, że po tym teście mam poważne wątpliwości.
Powiązałem wyniki z resztkami, bo pojawiły się one w momencie kiedy wyniki miałem naprawdę słabe, jakieś 2 lata temu. Tych resztek było na tyle dużo, że nawet był problem z pobraniem próbki, bo kał składał się w zasadzie z samych niestrawionych włókien i resztek pokarmowych. Potem sukcesywnie wyniki się poprawiały, a tu niewiele się zmieniało. Teraz mam bardzo dobre wyniki, nie odczuwam już dolegliwości w takim stopniu z pewnością. Wraca tylko ten refluks po obfitych posiłkach bo odstawiłem ipp, ale spróbouję z nim zawalczyć właśnie odwrotnie. Bo po odstawieniu może być tzw. zjawisko odbicia. W przyszłym tygodniu idę na kontrolne badania to dorzucę też te elektrolity.

Niestrawione resztki pokarmowe, które obecnie obserwujesz to nie trawione przez każdego człowieka włókna.

Miałeś jakiś czas temu do wyboru, albo antybiotyki albo zasiedlenie przewodu pokarmowego symbiontami, które wyparłyby helico. Wybrałeś to pierwsze bo jest z pozoru łatwiejsze i skończyło się tak jak w większości przypadków, w których zastosowano metody medycyny akademickiej. Usunąłeś jeden z objawów, nie usuwając przyczyny.
Pisałem Ci wtedy że i tak będziesz musiał doprowadzić do porządku mikroflorę bo bez tego nic się nie zmieni. Dodałeś sobie więc niepotrzebnej roboty.
W kwestii zdrowia pójście na łatwiznę i liczenie na szybki efekt tak się zawsze kończy.

Najlepiej byłoby sięgnąć po laktoferynę dobrej jakości. Kiszone ogórki i kapusta muszą póki co gościć codziennie na twoim stole. Trudno powiedzieć co z fermentowanymi mlecznymi bo przy zmienionym mikrobiomie możesz ich nie tolerować.

Laktoferyna
Kwas mlekowy do picia
Kiszone buraczki
Sok z kiszonej kapusty, ogórków

To są produkty zalecane teraz. Cud się nie stanie w ciągu kilku tygodni. Kiedy stan patologiczny trwał długo, to na pozytywne efekty trzeba czekać długie miesiące. W niektórych przypadkach nawet lata.

1 494

Odp: Schudnę do wakacji!

Dodam od siebie żeby dokładnie sprawdzać kapustę lub ogórki lub samemu kisić, teraz większość sklepów oferuje produkty kwaszone nie kiszone.

1 495

Odp: Schudnę do wakacji!
M?rtainn napisał/a:

Właśnie coś kojarzyłem. To zaczynam testy z octem jabłkowym.

Prawie tu nie zaglądam i Tessa chyba się obraziła smile

Co z wami zrobić? smile Odbudowa mikroflory to jedno a niedokwaśność to drugie.
W twoim wypadku Martainn betainę można brać po każdym posiłku. Póki co możesz włączyć betainę+pepsynę. Jeśli nie masz wrzodów żołądka. Nie masz się czego obawiać. Przy takiej niedokwaśności musiałbyś podać naprawdę dużą dawkę żeby odczuć że wziąłeś za dużo.
Około 600 mg betainy + 300 pepsyny. Jeśli odczujesz ulgę z powodu lepszego trawienia to bierz tyle po każdym posiłku. Jeśli nie to zwiększ dawkę.

Masz sporo do naprawienia ale nie ma tragedii. Postaram się częściej tu zaglądać. Może Tessie minie wtedy foch smile

Posty [ 1 431 do 1 495 z 1 709 ]

Strony Poprzednia 1 … 21 22 23 24 25 26 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026