Nie mogę powiedzieć że cukrzyca mi się zupełnie cofnęła, jak wiesz u mnie dochodzi też kwestia genetyczna, jednakże jest o wiele lepiej niż było, kiedy wspominam pierwszy miesiąc po diagnozie to był dramat, byle co podnosiło mi cukier, mimo brania leków. A teraz? Leków prawie nie biorę, a wczoraj np lodówka była już zupełnie pusta, sklepy zamknięte, poszliśmy na hot dogi, śmieciowa buła, śmieciowy sos, a ja cukier po miałam...87 gdzie wcześniej to lekko wyjechałby do 230.
Mimo wszystko dalej będę jechać na diecie lc, jasne czasami sobie odpuszczę, nie będę sobie na święta odmawiała szarlotki mojej babci, czy pysznego obiadku mamusi, ale na normalnie się pilnuję i nie zrezygnuje, zwłaszcza że już się przyzwyczaiłam, jest to dla mnie normalny sposób odżywiania przy którym czuje się lepiej pod wieloma względami. Zbóż unikam nawet razowego, bo źle się po nim czuje, tak jakbym była hmmm no jakby mi ktoś obkleił żołądek i zauważyłam małą zależność, że jeśli popołudniu zjem coś z mąki nawet razowej, żytniej itp to astma mi się odzywa w nocy.
To po co? Dobrze jest jak jest, skoro mi to służy nie zamierzam rezygnować, dyrdymałów na temat tłuszczu też nie słucham, kupuje pełnotłuste mleko, twarogi, jogurty, jem masło, sery i jakoś lipidy, cholesterol mam w normie, nie wiem czemu jest taka nagonka na tłuszcz 