netkobietyWszystkie działy
Medycyna naturalna - zioła, zdrowe odżywianie, diety

Schudnę do wakacji!

1 708 odpowiedzi193 749 wyświetleńzałożony przez maoam6, 06.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Wypowiedzi na forum to doświadczenia i opinie użytkowniczek, a nie porada medyczna. W sprawach zdrowia skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.


Strony Poprzednia 1 … 20 21 22 23 24 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 366 do 1 430 z 1 709 ]

1 366

Odp: Schudnę do wakacji!

Tak, no wlasnie w tym rzecz, ze taka bomba na sniadanie oznacza, ze potem trzeba juz ostroznie.

A burgery owszem, najczesciej wolowe, czasem z domieszka wieprzowiny albo baraniny (ostatnio tez przemycam niewielkie ilosci watrobki ze wzgledu na Mloda, bo rosnie jak szalona big_smile)

I na takie grillowane daje chrzan, albo jakas wariacje chrzanowa typu sos smietanowo-chrzanowo-koperkowy, albo cos w stylu tzatzki tylko z chrzanem smile

1 367 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-06-25 13:05:54)

Odp: Schudnę do wakacji!

Aha, i ja gdzies tam chyba pisalam tez o ilosci jedzenia - mnie sie zoladek akurczyl gdzies po 3 miesiacach diety, na poczatku zapychalam sie brokulem, lisciami albo cukinia bo nie sposob bylo mi sie najesc dwoma kotletami. teraz w zasadzie obiad zamykam w ilosci mieszczacej sie w półlitrowej miseczce. Rano to jest jakies 200-300gram.

A na kolacje potrafie zjesc 2 lyzki masla orzechowego i jablko i to wszystko.

No ale tak jak pisze - to 3 miechy kurczenia zoladka.


I tez co zauwazylam - pewnie to skutek zarowno diety jak i chyba wlasnie rozmiaru zoladka, bo mam w pasie obeznie jakies 6-7 cm mniej niz przedtem przy tej samej wadze. Trudno to jeszcze nazwac talią, ale cos sie zaczyna odznaczac i jest to wynik jedynie zmiany odzywiania, nie samego faktu chudniecia.

1 368 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-06-25 14:53:56)

Odp: Schudnę do wakacji!

A ja coś się ostatnio fatalnie czuję. Jest mi ciągle zimno, dzisiaj jestem wściekle głodna i niczym nie mogę się zaspokoić. Na dodatek chce mi spać tongue
Wczoraj trochę mało zjadłam przeliczając na kalorie, bo po prostu ominęłam jeden posiłek, a po południu byłam na aerobiku. Po zjadłam banana, a w domu kolację.
Węgli było wystarczająco (koło 120g).
Czy na początku mieliście podobne odczucia? Tzn, zimno, potężne ssanie i zmęczenie?

No, trochę mi lepiej, bo wypiłam "normalną kawę', tzn bez oleju kokosowego big_smile Jednak z olejem jest... taka sobie.
Zrobiłam też zapiekankę coś w rodzaju lazanii, tylko bez sosu beszamelowego i bez makaronu big_smile
Zamiast makaronu dałam cukinię w plastrach, a mięso usmażyłam na oleju kokosowym.
Dla mnie aromat był wyczuwalny, ale tylko dla mnie wink

Smażycie mięso na oleju kokosowym?

1 369

Odp: Schudnę do wakacji!

Tak, ja mialam, chociaz dopiero przy niskich weglach.

Chociaz u mnie to zwykle byly zawroty glowy.

Z drugiej strony nie wszystkie objawy musza byc skutkiem diety. Ja ma przyklad jestem meteopatką i padam na twarz przy kazdym zalamaniu pogody - bywalo, ze nie potrafilam odroznic czy zle sie czulam bo jadlam za malo, czy dlatego, ze 10 km dalej byla burza tongue

Dla mnie wyznacznikiem bylo to, ze ogolnie jezeli czulam sie dobrze - to dzialalam dalej, jezeli gorzej - to kombinowalam co zmienic. Teraz jem ... hm... teraz jem tak, ze jak mam ochote nawpierniczac sie 3 tys. kcal to jem i juz, i zazwyczaj nigdy i tak nie przekraczam tych 2500, niemniej ja nigdy odkad zaczelam diete (pomijajac pudelko czekoladek w swieta) nie wyszlam z weglami powyzej 70-100g na dzien nawet w dniach obzarstwa wiec trudno mi jest ocenic to jakie ma sie samopoczucie na srednich weglach.

Na mnie ta dieta wplynela rewelacyjnie, po 2 miesiacach nawet jak bylam na 25g wegla to czulam sie ok, ale pierwszy miesiac bywal nieciekawy - potem juz luzik.

1 370

Odp: Schudnę do wakacji!

Iceni , te burgery jesz z bułka czy tak same ?

bo tak przyglądam się wszystkiemu co jem , i widzę że jak zjem 1 bułkę dziennie to nawet dobrze będzie . Węgle będą lepsze.
Teraz nie jem w ogóle pieczywa i mąki. Dziś mam 2 łyżki makaronu do rosołu z indyka smile

1 371

Odp: Schudnę do wakacji!

Aha! Bo teraz doczytalam - jezeli kilka dni bylas na nizszych weglach (powiedzmy tak na 70) a potem skoczylas na 120 to to moze byc przyczyna wilczego glodu - wiecej wegli = wiecej insuliny = wiekszy glod kiedy insulina spadnie. Przy bujaniu sie z weglowodanami musisz sie przyzwyczaic do napadow glodowych.

1 372

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:

Aha! Bo teraz doczytalam - jezeli kilka dni bylas na nizszych weglach (powiedzmy tak na 70) a potem skoczylas na 120 to to moze byc przyczyna wilczego glodu - wiecej wegli = wiecej insuliny = wiekszy glod kiedy insulina spadnie. Przy bujaniu sie z weglowodanami musisz sie przyzwyczaic do napadow glodowych.

Ja ten schemat potwierdzam . Póki trzymam nisko węgle , to nie woła do mnie jedzenie .. ale tylko zjem więcej niż zwykle...od razu czuję apetyt na więcej.

1 373

Odp: Schudnę do wakacji!
chceuciekacstad napisał/a:

Iceni , te burgery jesz z bułka czy tak same ?

bo tak przyglądam się wszystkiemu co jem , i widzę że jak zjem 1 bułkę dziennie to nawet dobrze będzie . Węgle będą lepsze.
Teraz nie jem w ogóle pieczywa i mąki. Dziś mam 2 łyżki makaronu do rosołu z indyka smile

Nic nie dodaje, bo smakuja nam takie "ubogie" - nawet jajka nie dodaje -po prostu mieso+siekana cebulka+ przyprawy i na grilla.

Bułki (tartej) uzywam tylko do schabowych, bo lubie big_smile

ja nie jem zadnych mącznych -makaronow itp, bo wole sobie zjesc np grapefruita lub banana zamiast maki, ale to kwestia wyboru, nie jakichs regul wink

1 374

Odp: Schudnę do wakacji!

A ja dalej walczę z colą, nie piłam dzisiaj wcale i chodzę jak potłuczona i jedyne o czym myślę to żeby się napić... hmm

1 375

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:

Tak, ja mialam, chociaz dopiero przy niskich weglach.

Chociaz u mnie to zwykle byly zawroty glowy.

Z drugiej strony nie wszystkie objawy musza byc skutkiem diety. Ja ma przyklad jestem meteopatką i padam na twarz przy kazdym zalamaniu pogody - bywalo, ze nie potrafilam odroznic czy zle sie czulam bo jadlam za malo, czy dlatego, ze 10 km dalej byla burza tongue

Dla mnie wyznacznikiem bylo to, ze ogolnie jezeli czulam sie dobrze - to dzialalam dalej, jezeli gorzej - to kombinowalam co zmienic. Teraz jem ... hm... teraz jem tak, ze jak mam ochote nawpierniczac sie 3 tys. kcal to jem i juz, i zazwyczaj nigdy i tak nie przekraczam tych 2500, niemniej ja nigdy odkad zaczelam diete (pomijajac pudelko czekoladek w swieta) nie wyszlam z weglami powyzej 70-100g na dzien nawet w dniach obzarstwa wiec trudno mi jest ocenic to jakie ma sie samopoczucie na srednich weglach.

Na mnie ta dieta wplynela rewelacyjnie, po 2 miesiacach nawet jak bylam na 25g wegla to czulam sie ok, ale pierwszy miesiac bywal nieciekawy - potem juz luzik.

Zawroty głowy też mam niestety. Meteopatką nie jestem wink
Widzisz ja się boje przegiąć, bo jak pisałam, wczoraj byłam na spinningu, a takie zajęcia to minimum 800kcal wydatku. To jeżeli zjadłam 2.000 kcal za cały dzień (w czym było 120g węgli), to tak jakbym zjadła 1.200 kcal, a to nadal spory minus, bo ostatnio nie siedzę już przy biurku tongue
Mam w planie zejść niżej z węglami, ale chyba nie tak szybko.
Dlatego troche kombinuję z tym jedzeniem.
Na razie wchodzę w ciuchy z ubiegłego lata, a to już dla mnie powód do zadowolenia smile

1 376 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-06-25 15:23:42)

Odp: Schudnę do wakacji!

Chodziłam kiedyś na spinning, bardzo miło wspominam, ale pamiętam też że dużo osób odpadło w połowie.

Ja będę musiała stopniowo dokupić sobie ubrania, bo niestety nie wszystko co było na 60 kilo temu, da radę zwęzić tak żeby się dobrze układało hmm

1 377 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-06-25 15:25:49)

Odp: Schudnę do wakacji!
Małpa69 napisał/a:

A ja dalej walczę z colą, nie piłam dzisiaj wcale i chodzę jak potłuczona i jedyne o czym myślę to żeby się napić... hmm

ja tez piłam dużo, tyle że tej bez cukru.
Ale jak zmieniłam odżywianie , to nie piję . A nawet okazało się że już mi nie smakuje - wzięłam łyka takiej jak zawsze z lodem .. i mnie cofnęło prawie.
Ogólnie próbowałam zastąpić cukier słodzikami , bo np. twaróg uwielbiam na słodko...ale nie daje rady tego świństwa. Już wolę twaróg z rzodkiewką czy solą .
Teraz zamierzam robić dżem truskawkowy , tak po staremu , na 1kg truskawek 200g cukru... nie wiem czy można zejść niżej z cukrem, coś pokombinuję , może jabłka dodam żeby zżelowały masę smile
No i będę mogła jeść ten twaróg z dżemem własnym smile

Co do spinningu - całą zimę chodziłam na zajęcia , najbardziej lubiłam 2 godziny pod rząd... wtedy chudłam ok 1kg na tydzień...ale jak tylko przerwałam, to wszystko wróciło  razy 2 sad

1 378 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-06-25 15:28:09)

Odp: Schudnę do wakacji!

Ja piję bez cukru, ale i tak wiem że to syf i chcę rzucić, ale u mnie to ma jakieś nałogowe podłoże, nie wiem czy to kwestia kofeiny, czy czego, cola niby nie ma dużo, ale jak jej piłam sporo to jednak tej kofeiny trochę dostarczałam, a jak się nie napiję coli, to się czuje źle i nie chodzi tu o smak, ale robię się senna, nie mogę się skupić, no prawie tak jak na rzucaniu papierosów, nawet nie wiem czy nie gorzej bo fajki udało mi się rzucić, a coli jakoś nie tongue

U nas niestety nie ma takich zajęć, ale nadal jeżdżę na moim poziomym rowerku, robię około 25 km na godzinę.

1 379

Odp: Schudnę do wakacji!
Małpa69 napisał/a:

Chodziłam kiedyś na spinning, bardzo miło wspominam, ale pamiętam też że dużo osób odpadło w połowie.

Ja będę musiała stopniowo dokupić sobie ubrania, bo niestety nie wszystko co było na 60 kilo temu, da radę zwęzić tak żeby się dobrze układało hmm

łał! dobrze czytam ?? 60 kg zrzuciłaś ? w jakim czasie ?stosujesz tylko dietę z niskimi węglami ? czy coś jeszcze :?

1 380

Odp: Schudnę do wakacji!
Małpa69 napisał/a:

A ja dalej walczę z colą, nie piłam dzisiaj wcale i chodzę jak potłuczona i jedyne o czym myślę to żeby się napić... hmm

Hahaha big_smile  To tak masz, jak nałogowy pijak big_smile

A co do spinningu, to w tej chwili praktycznie wytrzymuję tempo i całe 45 minut, bo tyle trwają same zajęcia, ale na początku bywało różnie wink
Funkcjonuje takie określenie tych zajęć: "rzeźnia" big_smile i to najlepiej oddaje charakter tego zjawiska.
Przynajmniej mam gwarancję, że się nie opieprzam big_smile

1 381 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-06-25 15:35:11)

Odp: Schudnę do wakacji!

Tak smile Stosuję dietę niskowęglowodanową i codziennie rowerek 25 km plus 1 godzina szybkiego marszu z psem.

Tylko że ja przytyłam mając problemy z tarczycą i niezdiagnozowaną cukrzycę, potem jak ustabilizowałam cukry i hormony to już było z górki i stopniowo leciało, wystarczyła dobra kontrola hormonów i glikemii, dieta na niskich węglach i trochę ruchu.

Nie powiem że było łatwo, zwłaszcza że mój stan zdrowia mi nie pomagał, jak nie kręgosłup to astma i tak  kółko, ale udało się i dziś czuje się już znacznie lepiej.

Teraz nie liczę już ile jem, zdarza się kebab czy pizza, słodzone lody, ale waga się ładnie trzyma i cukry też. Nadal na co dzień stosuję dietę na niskich węglach, ale to dlatego że mam cukrzycę a to pozwala mi ograniczyć ilość leków no i też już na tyle się przyzwyczaiłam że wcale mi się nie chce z tej diety wychodzić big_smile

A no i byłam wegetarianką więc jadłam głównie nabiał i warzywa, ale ponieważ to mi nie służyło i wpadłam w anemię, to jem mięso normalnie, moja dieta to głównie warzywa o niskim IG, jajka, nabiał, mięso, czasami owoce, ale też o niskim IG jak jabłka, czereśnie, truskawki.

1 382

Odp: Schudnę do wakacji!
chceuciekacstad napisał/a:

Co do spinningu - całą zimę chodziłam na zajęcia , najbardziej lubiłam 2 godziny pod rząd... wtedy chudłam ok 1kg na tydzień...ale jak tylko przerwałam, to wszystko wróciło  razy 2 sad

Dwóch godzin pod rząd nie wytrzymałabym...
Pewnie znieśliby mnie z placu boju big_smile
Ale jesteś młoda, to możesz więcej smile

1 383

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

A ja dalej walczę z colą, nie piłam dzisiaj wcale i chodzę jak potłuczona i jedyne o czym myślę to żeby się napić... hmm

Hahaha big_smile  To tak masz, jak nałogowy pijak big_smile

A co do spinningu, to w tej chwili praktycznie wytrzymuję tempo i całe 45 minut, bo tyle trwają same zajęcia, ale na początku bywało różnie wink
Funkcjonuje takie określenie tych zajęć: "rzeźnia" big_smile i to najlepiej oddaje charakter tego zjawiska.
Przynajmniej mam gwarancję, że się nie opieprzam big_smile

tą rzeźnię potwierdzam smile
Ale ja najlepiej się czułam dopiero na drugiej godzinie... pomagało mi to również na stawy, bo to jedyny sport który warunkowo pozwolił lekarz smile

1 384 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-06-25 15:49:05)

Odp: Schudnę do wakacji!

Ja pamiętam że wytrzymałam ale pot się lał strumieniami big_smile podobno to dobrze, w ogóle lekarz mi opowiadał o czymś co nazywa się efekt foki, u grubszych osób zaburzone jest oddawanie ciepła i najskuteczniej jest się porządnie napocić.

ChceUciekac, ja tez mam spore ograniczenia jeśli chodzi o ćwiczenia z uwagi na kręgosłup, dlatego właśnie kupiłam poziomy rowerek, dupka wygodnie na krzesełku, plecy podparte i jedziemy tongue no i taki rowerek wyrabia też brzuch, jak kiedyś jechałam ponad 2 godziny to potem się śmiać nie mogłam bo mnie mięśnie brzucha bolały big_smile

W ogóle jeżeli macie dużą nadwagę, swoje lata, mało elastyczną skórę to lepiej chudnąć stopniowo i ćwiczyć, bo potem może być problem. Miałam okazję oglądać trochę programów o osobach które dużo schudły i były jeszcze bardziej nieszczęśliwe niż wtedy gdy był grube bo skóra nie dała rady i wisiała sad Czasami nawet to nie musi być duża nadwaga, wystarczy schudnąć zbyt szybko.

1 385 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-06-25 16:41:35)

Odp: Schudnę do wakacji!
Małpa69 napisał/a:

W ogóle jeżeli macie dużą nadwagę, swoje lata, mało elastyczną skórę to lepiej chudnąć stopniowo i ćwiczyć, bo potem może być problem.

Ale przecież tutaj nie ma nikogo "kto ma swoje lata" wink
Oprócz mnie oczywiście. A ja się już kilka razy musiałam sfilcować, tak że moja skóra daje radę wink

1 386 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-06-25 16:56:21)

Odp: Schudnę do wakacji!

Tes to nie jest tylko kwestia wieku, są ludzie którzy mają 50 lat schudną 20 kilo i nie będzie śladu, a są młode dziewczyny które zgubią 10 i może skóra im do kolan nie wisi, ale to już nie jest to, a potem to bardzo tych biednych ludzi przybija, niektórzy wprost mówią że żałują że schudli sad Dlatego warto od razu o tym myśleć i przeciwdziałać na ile to możliwe.

Małpa chce coli... masakra to na prawdę gorsze niż rzucanie fajków.

1 387

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:

A ja coś się ostatnio fatalnie czuję. Jest mi ciągle zimno, dzisiaj jestem wściekle głodna i niczym nie mogę się zaspokoić. Na dodatek chce mi spać tongue
Wczoraj trochę mało zjadłam przeliczając na kalorie, bo po prostu ominęłam jeden posiłek, a po południu byłam na aerobiku. Po zjadłam banana, a w domu kolację.
Węgli było wystarczająco (koło 120g).
Czy na początku mieliście podobne odczucia? Tzn, zimno, potężne ssanie i zmęczenie?

Tak czasem bywa po zmianie sposobu żywienia na niskoweglowodanowy. Objawy są bardzo różne. Czasem nasilają się stare dolegliwości, żeby potem powoli ustępować aż do całkowitego zaniku.
Ilu ludzi tyle reakcji na low carb ponieważ każdy jest inny, miał inne problemy zdrowotne i w inny sposób oraz w różnym tempie będą ustępować.
Dietę należy kontynuować bo czasem wymaga to kilku lat aby odblokować wszystkie ścieżki samoleczenia się organizmu.

Jednak pamiętać należy o tych kilku rzeczach o których pisałem.
1) Wprowadzać LC stopniowo i powoli, ponieważ organizm potrzebuje czasu na adaptację.
2) Pierwsze kilka miesięcy to nie jest czas na bardzo intensywny wysiłek fizyczny. Adaptacja metaboliczna do lc czy keto jest bardzo szybka tylko u ludzi którzy już kiedyś przez długi czas stosowali tego typu sposób żywienia. Ich organizm to pamięta i przestawia się bardzo szybko. U nowicjuszy musi się wszystkiego nauczyć od nowa.
3) Diety niskoweglowodanowe nie są cudownym lekiem na wszystko. Czasem nie skutkują bo zmiany w organizmie są zbyt duże. Czasem czyjś metabolizm nie jest w stanie przestawić się na lc. Czasem po menopauzie czy andropauzie nie przyniesie efektów w redukcji masy ciała ale bez wątpienia wpłynie na poprawę zdrowia.
4) Stopniowe powolne zmiany nie są wymysłem twórców lc ale wymogiem bezpieczeństwa ponieważ gwałtowna redukcja węglowodanów zwiększa ryzyko zakrzepów.
Ludzie którzy długo stosują lc mogą w ciągu jednego dnia zejść na zero carb i nic im nie będzie. Ich organizm wie i umie pozyskać energię z każdego składnika, tak jak w przypadku myśliwych zbieraczy gdzie nie ma supermarketów i leci się na tym co jest, a jest tylko i wyłącznie białko, tłuszcz i produkty niskoweglowodanowe.

Trzeba sobie wyznaczyć realny termin. Schudniecie do wakacji... do przyszłych wakacji.
To wszystko trzeba robić z głową.

1 388 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-06-25 21:25:30)

Odp: Schudnę do wakacji!
Rumpelstiltskin napisał/a:

Dzięki smile


"1) Wprowadzać LC stopniowo i powoli, ponieważ organizm potrzebuje czasu na adaptację."
-----------------
Wiem, nie szaleć wink
-----------------
"2) Pierwsze kilka miesięcy to nie jest czas na bardzo intensywny wysiłek fizyczny."
------------------
U mnie spory wysiłek fizyczny jest rozwiązaniem z wyboru mniejszego zła, ponieważ tylko taka gimnastyka daje radę wystarczająco wzmocnić mój kręgosłup. Metody zachowawcze niestety nie skutkują i musiałabym szukać pomocy w neurochirurgii.
-----------------
" Adaptacja metaboliczna do lc czy keto jest bardzo szybka tylko u ludzi którzy już kiedyś przez długi czas stosowali tego typu sposób żywienia. Ich organizm to pamięta i przestawia się bardzo szybko. U nowicjuszy musi się wszystkiego nauczyć od nowa."
------------------
Mam nadzieję, że mój organizm nie zapomniał, jak go tresowałam przed laty dietą wysokobiałkową, a niskowęglowodanową.
------------------
"3) Diety niskoweglowodanowe nie są cudownym lekiem na wszystko. Czasem nie skutkują bo zmiany w organizmie są zbyt duże. Czasem czyjś metabolizm nie jest w stanie przestawić się na lc. Czasem po menopauzie czy andropauzie nie przyniesie efektów w redukcji masy ciała ale bez wątpienia wpłynie na poprawę zdrowia."
-----------------
Prawdę powiedziawszy, redukcja masy ciała jest dla mnie sprawą drugorzędną, bo już schudłam tyle, że nawet nie musiałabym w moim odczuciu chudnąć więcej.
Bardziej zaczyna zależeć mi na zdrowotnym działaniu lc, jeśliby nawet oznaczało to tylko zmniejszenie, a nie zupełne zniwelowanie dotychczas nękających mnie dolegliwości.
------------------
"4) Stopniowe powolne zmiany nie są wymysłem twórców lc ale wymogiem bezpieczeństwa ponieważ gwałtowna redukcja węglowodanów zwiększa ryzyko zakrzepów."
------------------
Tak jest! smile Nie będę eksperymentować.
----------------

"Trzeba sobie wyznaczyć realny termin. Schudniecie do wakacji... do przyszłych wakacji."
-----------------
To wygląda na to, że zdążyłam big_smile
-----------------
"To wszystko trzeba robić z głową."
-----------------
Oczywiście, masz rację. Jak zwykle z resztą smile

-----------------
Jeszcze raz dziękuję smile

1 389

Odp: Schudnę do wakacji!
Rumpelstiltskin napisał/a:
tes_sa10 napisał/a:

A ja coś się ostatnio fatalnie czuję. Jest mi ciągle zimno, dzisiaj jestem wściekle głodna i niczym nie mogę się zaspokoić. Na dodatek chce mi spać tongue
Wczoraj trochę mało zjadłam przeliczając na kalorie, bo po prostu ominęłam jeden posiłek, a po południu byłam na aerobiku. Po zjadłam banana, a w domu kolację.
Węgli było wystarczająco (koło 120g).
Czy na początku mieliście podobne odczucia? Tzn, zimno, potężne ssanie i zmęczenie?

Tak czasem bywa po zmianie sposobu żywienia na niskoweglowodanowy. Objawy są bardzo różne. Czasem nasilają się stare dolegliwości, żeby potem powoli ustępować aż do całkowitego zaniku.
Ilu ludzi tyle reakcji na low carb ponieważ każdy jest inny, miał inne problemy zdrowotne i w inny sposób oraz w różnym tempie będą ustępować.
Dietę należy kontynuować bo czasem wymaga to kilku lat aby odblokować wszystkie ścieżki samoleczenia się organizmu.

Jednak pamiętać należy o tych kilku rzeczach o których pisałem.
1) Wprowadzać LC stopniowo i powoli, ponieważ organizm potrzebuje czasu na adaptację.
2) Pierwsze kilka miesięcy to nie jest czas na bardzo intensywny wysiłek fizyczny. Adaptacja metaboliczna do lc czy keto jest bardzo szybka tylko u ludzi którzy już kiedyś przez długi czas stosowali tego typu sposób żywienia. Ich organizm to pamięta i przestawia się bardzo szybko. U nowicjuszy musi się wszystkiego nauczyć od nowa.
3) Diety niskoweglowodanowe nie są cudownym lekiem na wszystko. Czasem nie skutkują bo zmiany w organizmie są zbyt duże. Czasem czyjś metabolizm nie jest w stanie przestawić się na lc. Czasem po menopauzie czy andropauzie nie przyniesie efektów w redukcji masy ciała ale bez wątpienia wpłynie na poprawę zdrowia.
4) Stopniowe powolne zmiany nie są wymysłem twórców lc ale wymogiem bezpieczeństwa ponieważ gwałtowna redukcja węglowodanów zwiększa ryzyko zakrzepów.
Ludzie którzy długo stosują lc mogą w ciągu jednego dnia zejść na zero carb i nic im nie będzie. Ich organizm wie i umie pozyskać energię z każdego składnika, tak jak w przypadku myśliwych zbieraczy gdzie nie ma supermarketów i leci się na tym co jest, a jest tylko i wyłącznie białko, tłuszcz i produkty niskoweglowodanowe.

Trzeba sobie wyznaczyć realny termin. Schudniecie do wakacji... do przyszłych wakacji.
To wszystko trzeba robić z głową.

jak to mówią w pewnym radiu, całuję w stopę z wdzięczności za taki wpis smile

1 390

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:

Mam nadzieję, że mój organizm nie zapomniał, jak go tresowałam przed laty dietą wysokobiałkową, a niskowęglowodanową.

Prawdę powiedziawszy, redukcja masy ciała jest dla mnie sprawą drugorzędną, bo już schudłam tyle, że nawet nie musiałabym w moim odczuciu chudnąć więcej.
Bardziej zaczyna zależeć mi na zdrowotnym działaniu lc, jeśliby nawet oznaczało to tylko zmniejszenie, a nie zupełne zniwelowanie dotychczas nękających mnie dolegliwości.

Najwidoczniej nie zapomniał jeśli dobrze reagujesz na LC. Nowicjusze niestety tak dobrze nie mają. Nie obywa się bez napadów wielkiej chęci na węglowodany. Im większy procent diety stanowiły węglowodany i im dłużej to trwało tym gorzej. W tym nie ma wielkiej filozofii. Wystarczy uświadomić sobie że metabolity powstałe ze spalania dużej ilości węglowodanów działają toksycznie, tak samo jak inne trucizny.
Jest to przyczyną tej masy chorób, która trapią ludzi z uprzemysłowionych regionów świata. Te choroby nigdy nie występowały i nadal nie występują wśród myśliwych-zbieraczy i pasterzy żywiących się niskowęglowodanowo.
Nie ma przypadków raka, cukrzycy, miażdżycy i innych wśród masajów, ludów amazonii, gruzinów, abchazów, hunzów i wielu innych.
Twierdzenie że ludzie dziś żyją dłużej jest ewidentnym kłamstwem. Mamy lawinowy wzrost przypadków chorób cywilizacyjnych. Jak więc można twierdzić że żyjemy dłużej skoro w niemal każdym domu jest ktoś przewlekle chory a długość życia jest krótsza niż w czasach antycznych.

To jest bardzo rozsądne podejście. Po pierwsze zdrowie a potem inne korzyści z LC.

1 391

Odp: Schudnę do wakacji!
Rumpelstiltskin napisał/a:

Nie ma przypadków raka, cukrzycy, miażdżycy i innych wśród masajów, ludów amazonii, gruzinów, abchazów, hunzów i wielu innych.

Odnośnie braku miażdżycy wśród kultur myśliwych i zbieraczy:
http://www.rmf24.pl/nauka/news-otzi-nie-tolerowal-laktozy-cierpial-na-borelioze,nId,436373

1 392 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-06-27 22:03:55)

Odp: Schudnę do wakacji!
Cleopatra napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Nie ma przypadków raka, cukrzycy, miażdżycy i innych wśród masajów, ludów amazonii, gruzinów, abchazów, hunzów i wielu innych.

Odnośnie braku miażdżycy wśród kultur myśliwych i zbieraczy:
http://www.rmf24.pl/nauka/news-otzi-nie-tolerowal-laktozy-cierpial-na-borelioze,nId,436373

Niedożywieni osobnicy podatni przez to na choroby poprzez słaby układ odpornościowy, zdarzali się w każdej epoce i każdym rodzaju społeczności. Idiotyzmem autorów artykułu jest wysuwanie wniosków na podstawie jednego martwego osobnika kiedy współcześnie żyją setki tysięcy ludzi na tym modelu żywienia a naukowcy jeżdżą w te rejony i rozdziawiają gęby że pomimo odżywiania sprzecznego z zaleceniami w krajach zachodnich nie ma u nich chorób których lawinowy przyrost obserwuje się we wszystkich cywilizowanych krajach.
Nawet dżuma nie wyrządzała wielkich szkód wśród dobrze odżywionych w tych czasach ludów myśliwsko-zbierackich i pasterskich. Wśród ludności biednej, których kraje wyniszczały konflikty czarna śmierć robiła czystkę. Inne choroby także nie były rzadkie.
To wszystko jest do sprawdzenia, trzeba tylko spojrzeć na to szerzej, przeanalizować wiele faktów a nie mitów i być przez to odpornym na manipulacje.

Kwestia druga jest taka że LC nie oznacza tylko i wyłącznie mięsnej diety. Równie dobrze może to być dieta oparta na nabiale lub rybach lub może być z przewagą roślin o niskiej zawartości węglowodanów i dużą ilością tłuszczów roślinnych. Skutki i zasady są takie same.

1 393 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-06-27 23:18:13)

Odp: Schudnę do wakacji!

Ja powiem od siebie tylko tyle, nie liczę ile jem białka ile tłuszczu ile węgli, nie liczę też ile jem kalorii, ale wiem jak wiele dało mi ograniczenie spożycia węglowodanów, rezygnacja z mąki, cukru, przetworzonej żywności, a zwiększenie spożycia białka, tłuszczu.

Nie mogę powiedzieć że jestem zupełnie zdrowa, ale jeśli porównam to co jest teraz do tego co było 2 lata temu... mogę powiedzieć że warto było się zaprzeć i tak odżywiać, że na prawdę czuje się lepiej, nie choruję już tyle na płuca i oskrzela, nie mam takich problemów z astmą, nie mam problemów z tarczycą, z obrzękami i chociaż mam swoje problemy ze zdrowiem, to dziś mogę powiedzieć że jest o wiele lepiej i wiem że będzie jeszcze lepiej i chociaż schudłam, a moja glikemia jest dość stabilna, to nie zmienię sposobu odżywiania, bo wiem że mi służy. Początki były trudne nie wyobrażałam sobie nie jeść chleba, nie jeść ziemniaków czy makaronu, a dziś? Mogę miesiącami nie jeść ziemniaków, chleba, makaronów i niezbyt mi ich brakuje smile

1 394

Odp: Schudnę do wakacji!
Małpa69 napisał/a:

Ja powiem od siebie tylko tyle, nie liczę ile jem białka ile tłuszczu ile węgli, nie liczę też ile jem kalorii, ale wiem jak wiele dało mi ograniczenie spożycia węglowodanów, rezygnacja z mąki, cukru, przetworzonej żywności, a zwiększenie spożycia białka, tłuszczu.

Nie mogę powiedzieć że jestem zupełnie zdrowa, ale jeśli porównam to co jest teraz do tego co było 2 lata temu... mogę powiedzieć że warto było się zaprzeć i tak odżywiać, że na prawdę czuje się lepiej, nie choruję już tyle na płuca i oskrzela, nie mam takich problemów z astmą, nie mam problemów z tarczycą, z obrzękami i chociaż mam swoje problemy ze zdrowiem, to dziś mogę powiedzieć że jest o wiele lepiej i wiem że będzie jeszcze lepiej i chociaż schudłam, a moja glikemia jest dość stabilna, to nie zmienię sposobu odżywiania, bo wiem że mi służy. Początki były trudne nie wyobrażałam sobie nie jeść chleba, nie jeść ziemniaków czy makaronu, a dziś? Mogę miesiącami nie jeść ziemniaków, chleba, makaronów i niezbyt mi ich brakuje smile

Aha, czyli kiedyś widzę byłaś na tym etapie co ja teraz, że nie wyobrażam sobie życia bez chleba, ryżu czy makaronu ja akurat itp. No, ale dobrze wiedzieć, że to normalne odczucie, ale że dążąc do tego, by jeść tego mniej z czasem nie będzie to tak dotkliwe.

1 395

Odp: Schudnę do wakacji!

Nie byłam fanką słodyczy, ale lubiłam bułki, chleb, ziemniaki, nie jadłam ich dużo, ale jadłam i właśnie to ich braku bałam się najbardziej, bo jak tu się najeść obiadem bez ziemniaków? Bardzo szybko okazało się że to jednak nie jest żaden problem i nie było czego się bać smile Jak kiedyś pisałam lubię ziemniaki, lubię ich smak, ale nie mam już czegoś takiego że obiad bez nich to nie obiad, mogę miesiącami nie jeść ziemniaków, makaronów, pieczywa, lubię, ale nie mam takiego "muszę".

1 396 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-06-28 01:10:39)

Odp: Schudnę do wakacji!
Rumpelstiltskin napisał/a:
Cleopatra napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Nie ma przypadków raka, cukrzycy, miażdżycy i innych wśród masajów, ludów amazonii, gruzinów, abchazów, hunzów i wielu innych.

Odnośnie braku miażdżycy wśród kultur myśliwych i zbieraczy:
http://www.rmf24.pl/nauka/news-otzi-nie-tolerowal-laktozy-cierpial-na-borelioze,nId,436373

Niedożywieni osobnicy podatni przez to na choroby poprzez słaby układ odpornościowy, zdarzali się w każdej epoce i każdym rodzaju społeczności. Idiotyzmem autorów artykułu jest wysuwanie wniosków na podstawie jednego martwego osobnika kiedy współcześnie żyją setki tysięcy ludzi na tym modelu żywienia a naukowcy jeżdżą w te rejony i rozdziawiają gęby że pomimo odżywiania sprzecznego z zaleceniami w krajach zachodnich nie ma u nich chorób których lawinowy przyrost obserwuje się we wszystkich cywilizowanych krajach.
Nawet dżuma nie wyrządzała wielkich szkód wśród dobrze odżywionych w tych czasach ludów myśliwsko-zbierackich i pasterskich. Wśród ludności biednej, których kraje wyniszczały konflikty czarna śmierć robiła czystkę. Inne choroby także nie były rzadkie.
To wszystko jest do sprawdzenia, trzeba tylko spojrzeć na to szerzej, przeanalizować wiele faktów a nie mitów i być przez to odpornym na manipulacje.

Kwestia druga jest taka że LC nie oznacza tylko i wyłącznie mięsnej diety. Równie dobrze może to być dieta oparta na nabiale lub rybach lub może być z przewagą roślin o niskiej zawartości węglowodanów i dużą ilością tłuszczów roślinnych. Skutki i zasady są takie same.

grzebiąc dalej w zdrowiu Otzi'ego:

" Ötzi's teeth showed considerable internal deterioration from cavities. These oral pathologies may have been brought about by his grain-heavy, high carbohydrate diet.[23]

Cóż... był bardziej zbieraczem, niż myśliwym i nie stosował diety low carbo wink  co niejako potwierdza tezę o wyzszości lc big_smile

1 397

Odp: Schudnę do wakacji!
Małpa69 napisał/a:

Nie byłam fanką słodyczy, ale lubiłam bułki, chleb, ziemniaki, nie jadłam ich dużo, ale jadłam i właśnie to ich braku bałam się najbardziej, bo jak tu się najeść obiadem bez ziemniaków? Bardzo szybko okazało się że to jednak nie jest żaden problem i nie było czego się bać smile Jak kiedyś pisałam lubię ziemniaki, lubię ich smak, ale nie mam już czegoś takiego że obiad bez nich to nie obiad, mogę miesiącami nie jeść ziemniaków, makaronów, pieczywa, lubię, ale nie mam takiego "muszę".

Mnie chleba trochę brakowało,  ziemniaki czasem jem, w końcu trochę tych węgli jednak jadam - może to być jabłko, może to być ziemniak big_smile ale makaronu i ryżu nie ruszyłam odkąd zaczęłam dietę big_smile za ryżem mi się czasem tęskni jak gdzieś poczuję zapach, ale mija po godzinie czy dwóch big_smile Natomiast makaronu mi nie brakuje absolutnie - a carbonara czy bologneze to sobie jem bez spagetti big_smile

1 398

Odp: Schudnę do wakacji!

Ja też czasami jadam ziemniaki, makaron też się zdarzy, ale rzadko kiedy i zwykle kiedy jestem u rodziców i nie mam zamiaru wydziwiać i robić problemów, zresztą jak mamusia zrobi to wszystko lepsze wink

A tak na normalnie to unikam, czasami zjem makaron sojowy np z jajkiem jest całkiem niezły.

Ziemniaków mi brakuje bo lubię ich smak, uwielbiam ziemniaki z koperkiem i masełkiem do tego jajko sadzone, mój ulubiony letni obiad z dzieciństwa, ale trudno wink Natomiast o ile je po prostu lubię to jak pisałam potrafię się bez nich obejść. Gdybym znalazła złotą rybkę to poprosiłabym o to żeby ziemniaki miały 0 IG big_smile

1 399 Ostatnio edytowany przez tes_sa10 (2015-06-28 09:23:47)

Odp: Schudnę do wakacji!

Miałam wczoraj taki test mojej silnej woli, bo byłam na imieninach wink
I muszę przyznać, że było to łatwiejsze niż przypuszczałam.
Nie zjadłam pysznie wyglądającego tortu z bitą śmietaną (przed lc, nie do przejścia), nie zjadłam żadnej sałatki z węglami.
Jedyne przestępstwo popełniłam, wypijając lampkę półsłodkiego czerwonego wina. Kalorii niestety trochę wchłonęłam wink
No i rozpropagowałam lc wśród znajomych. Kobiety jak wiadomo zawsze muszą schudnąć wink

1 400

Odp: Schudnę do wakacji!
Rumpelstiltskin napisał/a:

Najwidoczniej nie zapomniał jeśli dobrze reagujesz na LC. Nowicjusze niestety tak dobrze nie mają. Nie obywa się bez napadów wielkiej chęci na węglowodany.

Powiedziałabym nawet, że reaguję bardzo dobrze.
W tej chwili prawie zupełnie nie dokucza mi żołądek, chociaż trudno stwierdzić, czy to z powodu takiego a nie innego składu pożywienia, czy tylko ze zmniejszenia jego ilości.

Tak na co dzień mam w miarę normalny apetyt, z jednym tylko do tej pory epizodem wilczego głodu.
A zdarzyło się to, kiedy przed zajęciami i po nich zjadłam więcej węglowodanów, nie chcąc się osłabiać.

Powiem szczerze, że mam dylemat.
Czy w dniu treningowym zjadać trochę więcej węgli i narażać przez to organizm na huśtawkę insulinową? Czy może utrzymywać codzienny, nieco wyższy poziom węglowodanów, przypuśćmy taki na poziomie 100-120 gramów?
Nie mam pojęcia co byłoby lepsze tongue

1 401

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:
Cleopatra napisał/a:

Odnośnie braku miażdżycy wśród kultur myśliwych i zbieraczy:
http://www.rmf24.pl/nauka/news-otzi-nie-tolerowal-laktozy-cierpial-na-borelioze,nId,436373

Niedożywieni osobnicy podatni przez to na choroby poprzez słaby układ odpornościowy, zdarzali się w każdej epoce i każdym rodzaju społeczności. Idiotyzmem autorów artykułu jest wysuwanie wniosków na podstawie jednego martwego osobnika kiedy współcześnie żyją setki tysięcy ludzi na tym modelu żywienia a naukowcy jeżdżą w te rejony i rozdziawiają gęby że pomimo odżywiania sprzecznego z zaleceniami w krajach zachodnich nie ma u nich chorób których lawinowy przyrost obserwuje się we wszystkich cywilizowanych krajach.
Nawet dżuma nie wyrządzała wielkich szkód wśród dobrze odżywionych w tych czasach ludów myśliwsko-zbierackich i pasterskich. Wśród ludności biednej, których kraje wyniszczały konflikty czarna śmierć robiła czystkę. Inne choroby także nie były rzadkie.
To wszystko jest do sprawdzenia, trzeba tylko spojrzeć na to szerzej, przeanalizować wiele faktów a nie mitów i być przez to odpornym na manipulacje.

Kwestia druga jest taka że LC nie oznacza tylko i wyłącznie mięsnej diety. Równie dobrze może to być dieta oparta na nabiale lub rybach lub może być z przewagą roślin o niskiej zawartości węglowodanów i dużą ilością tłuszczów roślinnych. Skutki i zasady są takie same.

grzebiąc dalej w zdrowiu Otzi'ego:

" Ötzi's teeth showed considerable internal deterioration from cavities. These oral pathologies may have been brought about by his grain-heavy, high carbohydrate diet.[23]

Cóż... był bardziej zbieraczem, niż myśliwym i nie stosował diety low carbo wink  co niejako potwierdza tezę o wyzszości lc big_smile

hehe smile Nawet zbieraczem nie był tylko zjadaczem ziarenek. Tak jak myślałem, załatwił się chłopina dietą high carb opartą na zbożach, czyli tym czym robią sobie obecnie kuku setki milionów ludzi.
Pewnie z imprezy szedł pijany i zamarzł w górach. Za komuny to normalka była. Na pewno niektórzy pamiętają jak po imprezach ludzie leżeli w rowach przydrożnych. Jak trochę chłodniej było to się rowerami nakrywali. Ech stare dobre czasy.

W każdym razie Otzi nie zdążył napisać poradnika dla pierdołowatych jaskiniowców pod tytułem "jak umrzeć młodo, żywiąc się zbożami".

1 402 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-06-28 12:01:07)

Odp: Schudnę do wakacji!
tes_sa10 napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Najwidoczniej nie zapomniał jeśli dobrze reagujesz na LC. Nowicjusze niestety tak dobrze nie mają. Nie obywa się bez napadów wielkiej chęci na węglowodany.

Powiedziałabym nawet, że reaguję bardzo dobrze.
W tej chwili prawie zupełnie nie dokucza mi żołądek, chociaż trudno stwierdzić, czy to z powodu takiego a nie innego składu pożywienia, czy tylko ze zmniejszenia jego ilości.

Tak na co dzień mam w miarę normalny apetyt, z jednym tylko do tej pory epizodem wilczego głodu.
A zdarzyło się to, kiedy przed zajęciami i po nich zjadłam więcej węglowodanów, nie chcąc się osłabiać.

Powiem szczerze, że mam dylemat.
Czy w dniu treningowym zjadać trochę więcej węgli i narażać przez to organizm na huśtawkę insulinową? Czy może utrzymywać codzienny, nieco wyższy poziom węglowodanów, przypuśćmy taki na poziomie 100-120 gramów?
Nie mam pojęcia co byłoby lepsze tongue

Kiedy się to czyta to nasuwa się pytani - Dlaczego męczyłaś się przez bardzo wiele lat, wiedząc że te dolegliwości są związane ze sposobem żywienia i można się ich pozbyć w krótkim czasie zmieniając dietę?

Schorzenia przewodu pokarmowego, są tymi, które ustępują najszybciej po zastosowaniu LC. Oczywiście mówię tu o schorzeniach spowodowanych dysbiozą przewodu pokarmowego, która jest skutkiem diety high carb i antybiotyków. Umożliwienie zasiedlenia przewodu pokarmowego przez symbionty prowadzi automatycznie do regeneracji nabłonka, stopniowego zanikania nietolerancji pokarmowej, alergii, cofania się chorób z autoagresji.
To dlatego że tworzą osłonę umożliwiając regenerację nabłonka, która jest bardzo szybka. Nabłonek odnawia się najszybciej.
Natomiast takie schorzenia jak Leśniowskiego-Crohna, WZJG wymagają niestety kilku lat ścisłej LC.

Co do treningu i ilości węglowodanów to sprawa jest złożona bo wszystko zależy od intensywności i czasu trwania wysiłku. Myślę ze optymalna ilość to do 100 gramów ww na dobę.
Naści robaczku małą ściągę o tym jak i z czego następuje resynteza atp w zależności od intensywności wysiłku i czasu trwania http://maratony24.pl/zdrowie_biegaczy/wiedza_dla_maratonczyka_biochemia_wysilku_fizycznego,1008.html

1 403

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:
Cleopatra napisał/a:

Odnośnie braku miażdżycy wśród kultur myśliwych i zbieraczy:
http://www.rmf24.pl/nauka/news-otzi-nie-tolerowal-laktozy-cierpial-na-borelioze,nId,436373

Niedożywieni osobnicy podatni przez to na choroby poprzez słaby układ odpornościowy, zdarzali się w każdej epoce i każdym rodzaju społeczności. Idiotyzmem autorów artykułu jest wysuwanie wniosków na podstawie jednego martwego osobnika kiedy współcześnie żyją setki tysięcy ludzi na tym modelu żywienia a naukowcy jeżdżą w te rejony i rozdziawiają gęby że pomimo odżywiania sprzecznego z zaleceniami w krajach zachodnich nie ma u nich chorób których lawinowy przyrost obserwuje się we wszystkich cywilizowanych krajach.
Nawet dżuma nie wyrządzała wielkich szkód wśród dobrze odżywionych w tych czasach ludów myśliwsko-zbierackich i pasterskich. Wśród ludności biednej, których kraje wyniszczały konflikty czarna śmierć robiła czystkę. Inne choroby także nie były rzadkie.
To wszystko jest do sprawdzenia, trzeba tylko spojrzeć na to szerzej, przeanalizować wiele faktów a nie mitów i być przez to odpornym na manipulacje.

Kwestia druga jest taka że LC nie oznacza tylko i wyłącznie mięsnej diety. Równie dobrze może to być dieta oparta na nabiale lub rybach lub może być z przewagą roślin o niskiej zawartości węglowodanów i dużą ilością tłuszczów roślinnych. Skutki i zasady są takie same.

grzebiąc dalej w zdrowiu Otzi'ego:

" Ötzi's teeth showed considerable internal deterioration from cavities. These oral pathologies may have been brought about by his grain-heavy, high carbohydrate diet.[23]
Cóż... był bardziej zbieraczem, niż myśliwym i nie stosował diety low carbo wink  co niejako potwierdza tezę o wyzszości lc big_smile

Eh.. nie mam nic do diety lc, może poza sugerowaniem, że jest rozwiązaniem na wszystkie problemy zdrowotne. Odniosłam się tylko do logiki, która twierdzi, że choroby cywilizacyjne typu: miażdżyca, cukrzyca, czy rak są spowodowane złą dietą. Dla mnie właśnie takie twierdzenie jest mitem i manipulacją. Ludzie na całym świecie jadają bardzo różnie, a jednak te same choroby występują wszędzie, może tylko zmienna jest ich częstotliwość. Ich rzekomy brak w jednym miejscu, szczególnie dzikim lub prymitywnym, jest związany raczej z brakiem diagnostyki a nie, niewystępowaniem choroby.

Był kiedyś dokument o myśliwych z Niemiec, Francji i Szwajcarii. Ludzie Ci od lat jadali praktycznie samo mięso, jakieś 80% dziennego pożywienia to była dziczyzna lub wołowina, do tego duże ilości serów i niewielkie pieczywa. Niestety wszyscy mieli, mniej lub bardziej zaawansowane, zmiany miażdżycowe. Ponadto nawet u zwierząt dzikich występują takie zmiany oraz zawały serca. Czy winna jest trawa, którą jedzą? A co mają jeść, skoro są np. roślinożerne? Dla mnie mówienie, że dieta, jest przyczyną chorób cywilizacyjnych jest zakłamywaniem rzeczywistości. Oczywiście dieta czasami znosi skutki pewnych chorób, ale przed nimi nie chroni, a na pewno nie przed miażdżycą.

1 404

Odp: Schudnę do wakacji!

Cleopatra,
1. Czy widzisz tu gdzieś żeby ktoś napisał, ze jest to lekarstwo na wszystkie choroby?
2. Czy fakt, ze dieta LC nie jest w stanie wyleczyć wszystkich dolegliwości jest powodem, że tej diety nie powinno się propagować? Czy jeżeli działałaby tylko w połowie przypadków, to byłoby mało?
3. Czy widzisz tu, w tym wątku, kogoś, kto zaczął stosować dietę ograniczającą węglowodany i tego żałuje, bo czuje się gorzej?

Każdy ma swój rozum i jeżeli jego rozum nakazuje mu nie dopuszczać do świadomości pewnych faktów to jest to sprawa tej osoby, nie moja.
Ja na przykład byłam 6-7 lat nie diecie wege, zajadałam się soczewica, cieciorka, amarantem, komosa, soją, dziesięcioma rodzajami fasoli, jadłam surowe warzywa w ilościach hurtowych i poznałam jak taka dieta na mnie działa.  Owszem, sa ludzie, na których taka dieta działa świetnie, ja nabawiłam się tylko rozstroju, anemii i rozepchałam sobie żołądek do rozmiarów piłki futbolowej.  Pół roku temu, między już nie mogłam na siebie patrzeć przypadkiem trafiłam na opis diety LCHF - nikt mnie do tego nie namawiał, nie reklamował, nic nie obiecywał smile a mimo to zadziałało rewelacyjnie - odzyskałam spokój i energię i dobre samopoczucie smile

Myślę, że tak jest również z wszystkimi osobami, które zadomowiły się w tym wątku. Są osoby, które instynktownie czują, ze kolejna "zbilansowana" dieta zrobi im kolejną krzywdę, zamiast pomóc.

1 405

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:

Cleopatra,
1. Czy widzisz tu gdzieś żeby ktoś napisał, ze jest to lekarstwo na wszystkie choroby?
2. Czy fakt, ze dieta LC nie jest w stanie wyleczyć wszystkich dolegliwości jest powodem, że tej diety nie powinno się propagować? Czy jeżeli działałaby tylko w połowie przypadków, to byłoby mało?
3. Czy widzisz tu, w tym wątku, kogoś, kto zaczął stosować dietę ograniczającą węglowodany i tego żałuje, bo czuje się gorzej?

Każdy ma swój rozum i jeżeli jego rozum nakazuje mu nie dopuszczać do świadomości pewnych faktów to jest to sprawa tej osoby, nie moja.
Ja na przykład byłam 6-7 lat nie diecie wege, zajadałam się soczewica, cieciorka, amarantem, komosa, soją, dziesięcioma rodzajami fasoli, jadłam surowe warzywa w ilościach hurtowych i poznałam jak taka dieta na mnie działa.  Owszem, sa ludzie, na których taka dieta działa świetnie, ja nabawiłam się tylko rozstroju, anemii i rozepchałam sobie żołądek do rozmiarów piłki futbolowej.  Pół roku temu, między już nie mogłam na siebie patrzeć przypadkiem trafiłam na opis diety LCHF - nikt mnie do tego nie namawiał, nie reklamował, nic nie obiecywał smile a mimo to zadziałało rewelacyjnie - odzyskałam spokój i energię i dobre samopoczucie smile

Myślę, że tak jest również z wszystkimi osobami, które zadomowiły się w tym wątku. Są osoby, które instynktownie czują, ze kolejna "zbilansowana" dieta zrobi im kolejną krzywdę, zamiast pomóc.

Hehe smile Uwielbiam takie wypowiedzi, pełne rzeczowych argumentów, wynikające ze zdrowego rozsądku, analitycznego myślenia i własnych doświadczeń.

1 406

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:

Cleopatra,
1. Czy widzisz tu gdzieś żeby ktoś napisał, ze jest to lekarstwo na wszystkie choroby?
2. Czy fakt, ze dieta LC nie jest w stanie wyleczyć wszystkich dolegliwości jest powodem, że tej diety nie powinno się propagować? Czy jeżeli działałaby tylko w połowie przypadków, to byłoby mało?
3. Czy widzisz tu, w tym wątku, kogoś, kto zaczął stosować dietę ograniczającą węglowodany i tego żałuje, bo czuje się gorzej?

Każdy ma swój rozum i jeżeli jego rozum nakazuje mu nie dopuszczać do świadomości pewnych faktów to jest to sprawa tej osoby, nie moja.
Ja na przykład byłam 6-7 lat nie diecie wege, zajadałam się soczewica, cieciorka, amarantem, komosa, soją, dziesięcioma rodzajami fasoli, jadłam surowe warzywa w ilościach hurtowych i poznałam jak taka dieta na mnie działa.  Owszem, sa ludzie, na których taka dieta działa świetnie, ja nabawiłam się tylko rozstroju, anemii i rozepchałam sobie żołądek do rozmiarów piłki futbolowej.  Pół roku temu, między już nie mogłam na siebie patrzeć przypadkiem trafiłam na opis diety LCHF - nikt mnie do tego nie namawiał, nie reklamował, nic nie obiecywał smile a mimo to zadziałało rewelacyjnie - odzyskałam spokój i energię i dobre samopoczucie smile

Myślę, że tak jest również z wszystkimi osobami, które zadomowiły się w tym wątku. Są osoby, które instynktownie czują, ze kolejna "zbilansowana" dieta zrobi im kolejną krzywdę, zamiast pomóc.

1. Takie odniosłam wrażenie po tym, jak Rumpelstiltskin wrzucił w temat lc, choroby typu: rak miażdżyca.
2. Jak najbardziej można propagować. Nawet jeśli pomaga tylko na zasadzie placebo. smile
3. Nie widzę związku tego pytania z moją wypowiedzią.

Niewykluczone, że Tobie ta dieta pomogła, bo usunęła niedobory i nierównowagę, wynikająca z poprzedniej diety. Ja też byłam 2 lata na lc i dobrze się czułam. Jednak po tym czasie przyszło przesycenie i mój organizm teraz domaga się innych rzeczy. Nie wyobrażam sobie być na niej dłużej. Dlatego, choć nie jestem jej przeciwna, zastanawiam się jak długo można ją stosować bez skutków ubocznych? Być może na szczęście, w pewnym momencie moja intuicja podpowiedziała mi dość.

1 407

Odp: Schudnę do wakacji!
Cleopatra napisał/a:

Eh.. nie mam nic do diety lc, może poza sugerowaniem, że jest rozwiązaniem na wszystkie problemy zdrowotne.

Odniosłam się tylko do logiki, która twierdzi, że choroby cywilizacyjne typu: miażdżyca, cukrzyca, czy rak są spowodowane złą dietą. Dla mnie właśnie takie twierdzenie jest mitem i manipulacją. Ludzie na całym świecie jadają bardzo różnie, a jednak te same choroby występują wszędzie, może tylko zmienna jest ich częstotliwość. Ich rzekomy brak w jednym miejscu, szczególnie dzikim lub prymitywnym, jest związany raczej z brakiem diagnostyki a nie, niewystępowaniem choroby.

Był kiedyś dokument o myśliwych z Niemiec, Francji i Szwajcarii. Ludzie Ci od lat jadali praktycznie samo mięso, jakieś 80% dziennego pożywienia to była dziczyzna lub wołowina, do tego duże ilości serów i niewielkie pieczywa. Niestety wszyscy mieli, mniej lub bardziej zaawansowane, zmiany miażdżycowe. Ponadto nawet u zwierząt dzikich występują takie zmiany oraz zawały serca. Czy winna jest trawa, którą jedzą? A co mają jeść, skoro są np. roślinożerne? Dla mnie mówienie, że dieta, jest przyczyną chorób cywilizacyjnych jest zakłamywaniem rzeczywistości. Oczywiście dieta czasami znosi skutki pewnych chorób, ale przed nimi nie chroni, a na pewno nie przed miażdżycą.

To czy masz czy nie masz czegoś do LC nie zmieni praw biochemii czy fizjologii, więc możesz mieć coś do LC bez obaw że wpłynie to na bieg Historii ludzkości hehe smile
O tym że LC nie jest lekarstwem na wszystko pisaliśmy tu wielokrotnie.

Niestety po raz kolejny muszę Cię zawieść. Samo jedzenie tłuszczu i białka nic nie da jeśli pomiesza się paliwa czyli węglowodany i tłuszcze. Jeśli się to robi rozwija się miażdżyca i inne choroby tzw cywilizacyjne. Stąd właśnie ograniczenie ww do minimum. Poza tym przy proporcjach w których kalorii jest więcej z białka niż z tłuszczu efekt będzie opłakany, a jeśli dodać do tego 20% energii z pieczywa to już przepis na miażdżycę na bank.
Jeśli znasz angielski zapoznaj się z terminem "rabbit starvation".

I znów jest mi bardzo przykro że się mylisz. Zwierzęta trawożerne nie chorują na miażdżycę jeśli migrują za świeżym pokarmem. Jeśli okres suszy przeczekują w tym samym rejonie to muszą jeść pokarm suchy, bardzo ubogi w składniki odżywcze co jest przyczyną miażdżycy.

I jakże mi przykro że po raz trzeci muszę Cię zawieść, bo u ludzi to dieta jest przyczyna miażdżycy. Tak się głupio składa że wiele fundacji typu Weston Price prowadziło badania na ten temat. Na przykład członkowie ludu hunza, których średnia długość życia to ponad sto lat, po odejściu z doliny hunza w rejony z dietą taką jaką powszechnie się zaleca, w krótszym lub w dłuższym czasie zapadali na te same choroby co ludzie zachodu. U siebie nie nie znają tych chorób
, nie ma tam ani jednego lekarza, ani jednej przychodni a najazd naukowców na dolinę hunza trwa już od wielu lat i wszystkich przebadano. Człowiek umierający tam przed osiągnięciem stu lat jest rzadkością.
Dokładnie takie same badania przeprowadzano na innych długowiecznych ludach.   

Jak się nie obrócisz to pośladki masz z tyłu. Jesteśmy dziećmi epoki lodowcowej. To wtedy człowiek wykonał skok ewolucyjny. Nasz genom od tego czasu w ogóle się nie zmienił i do tego trzeba się dostosować chcąc być zdrowym.
Rozumiem argumenty niedowiarków ale to tylko gdybanie podczas gdy ja wolę bazować na faktach a nie na domysłach.

1 408

Odp: Schudnę do wakacji!
Cleopatra napisał/a:

Ja też byłam 2 lata na lc i dobrze się czułam. Jednak po tym czasie przyszło przesycenie i mój organizm teraz domaga się innych rzeczy. Nie wyobrażam sobie być na niej dłużej. Dlatego, choć nie jestem jej przeciwna, zastanawiam się jak długo można ją stosować bez skutków ubocznych? Być może na szczęście, w pewnym momencie moja intuicja podpowiedziała mi dość.

Ponieważ jadłaś w sposób bezmyślny. Stąd przesyt. Nie słuchałaś swojego organizmu, jadłaś według schematu itp. Nie będę tego komentował bo wnioski są oczywiste. Ale przynajmniej jesteś szczera hehe smile

LC czy paleo to są diety do dożywotniego stosowania ale dla ludzi którzy nie przeżuwają bezmyślnie tylko słuchają swojego organizmu i mają wiedzę na temat odżywiania.

1 409

Odp: Schudnę do wakacji!
Cleopatra napisał/a:

1. Takie odniosłam wrażenie po tym, jak Rumpelstiltskin wrzucił w temat lc, choroby typu: rak miażdżyca.
2. Jak najbardziej można propagować. Nawet jeśli pomaga tylko na zasadzie placebo. smile
3. Nie widzę związku tego pytania z moją wypowiedzią.

Niewykluczone, że Tobie ta dieta pomogła, bo usunęła niedobory i nierównowagę, wynikająca z poprzedniej diety. Ja też byłam 2 lata na lc i dobrze się czułam. Jednak po tym czasie przyszło przesycenie i mój organizm teraz domaga się innych rzeczy. Nie wyobrażam sobie być na niej dłużej. Dlatego, choć nie jestem jej przeciwna, zastanawiam się jak długo można ją stosować bez skutków ubocznych? Być może na szczęście, w pewnym momencie moja intuicja podpowiedziała mi dość.

Ale przesycenie czym? Białkiem? Tłuszczem?  I jesteś pewna, że to była wina diety? Czy może twojego sposobu stosowania tego rodzaju odżywiania.
To, że dieta bardzo niski węglowodanowa leczy niektóre rodzaje raka to jest fakt, a nie wymysł Rumpla - i na to są dowody w postaci badań.  To samo z miażdżycą - dieta LC cofa zmiany miażdżycowe - oczywiście jak ktoś jest już jedną noga na tamtym świecie to i dieta cudu nie dokona, ale są już setki badań pokazujących, że na diecie LC spadają czynniki miażdżycowe. Co nie oznacza, że na LC nie można umrzeć na zawał - weganie też na zawał umierają - NIE MA diety skutecznej na wszystko.


A odnośnie punktu 3 - skoro wszyscy nadal żyją i czują się lepiej to chyba jest jakimś wyznacznikiem skuteczności tej diety? Jeżeli działałaby w czesci przypadków jako placebo, to pokaż mi placebo, które działa z taką skutecznością big_smile

1 410

Odp: Schudnę do wakacji!

A wracając do głównego nurtu pogaduszek - postanowiłam na miesiąc wyskoczyć z ketozy i podnieść węgle tak do 70g max, a to z tego powodu, ze zaczyna się sezon owocowy i jakoś tak szkoda by mi było przejść lato na liściach, skoro wokół tyle owoców i warzyw, i na dodatek z POLA, a nie ze szklarni.  No to trzeba korzystać z tego, co natura oferuje w promocji big_smile

A poza tym w upały to jakoś tak naturalnie szuka się lżejszego jedzenia, to będą chłodniki z jajkami zamiast gulaszu big_smile


(chociaż biorac pod uwagę monsun, który mam za oknem i 18stopni, zdanie o menu podczas upałów brzmi bardziej jak pobozne życzenie big_smile big_smile )

1 411

Odp: Schudnę do wakacji!

Dieta ma ogromny wpływ na nasze zdrowie, nie szybki, ale długotrwale, może albo nam pomóc, albo wpędzić do grobu. Jest nawet taki program o leczeniu jedzeniem, niestety nie pamiętam tytułu, ale lekarze leczą pacjentów specjalnie dobraną dla nich dietą i ludzie są zadowoleni bo czują się lepiej.

Ja jestem na diecie niskowęglowodanowej już długo, czasami zjem więcej, kiedy ćwiczę lub jestem bardzo aktywna to muszę bo mam spadki cukru (ale jestem cukrzykiem tak musi być), ale generalnie taka dieta pozwoliła mi schudnąć, poprawić odporność, a nawet bardzo mocno wpłynęła na moją astmę, z codziennych ataków nie wiele już zostało, może raz w miesiącu coś mnie złapie. To zmiana diety sprawiła, że z człowieka który w pewnym momencie życia myślał że umrze, stałam się człowiekiem który jest pełen nadziei bo dziś czuje się znacznie lepiej niż te dwa lata temu, jedyne co wciąż mocno mnie męczy i jest dużym problemem to mój kręgosłup, ale wiadomo że od diety się nie wyprostuje. Mój żołądek również ma się lepiej, problemy pojawiają się tylko wtedy gdy muszę brać silne leki, ale normalnie nic się nie dzieje, a przecież miałam wrzody, wymiotowałam krwią...

Dodatkowo dieta ta pozwala mi na ograniczenie leków na cukrzycę, biorę tylko metforminę, a powinnam brać jeszcze 3 inne leki, a nie muszę bo cukry mam świetne, cukier w ciągnu dnia maks mam 120, a przez większość czasu jest poniżej 100, czasami jak pisałam wręcz muszę zjeść dużo węgli bo mam spadki cukru, cóż za zmiana, bo kiedyś miałam cukier 300 ;P

1 412

Odp: Schudnę do wakacji!
Rumpelstiltskin napisał/a:

Kiedy się to czyta to nasuwa się pytani - Dlaczego męczyłaś się przez bardzo wiele lat, wiedząc że te dolegliwości są związane ze sposobem żywienia i można się ich pozbyć w krótkim czasie zmieniając dietę?

Naści robaczku małą ściągę o tym jak i z czego następuje resynteza atp w zależności od intensywności wysiłku i czasu trwania http://maratony24.pl/zdrowie_biegaczy/wiedza_dla_maratonczyka_biochemia_wysilku_fizycznego,1008.html

Tak, to prawda, że od lat męczę się na przykład z problemami żołądkowymi.
Gdybym wiedziała w jaki sposób to zmienić, to na pewno zrobiłabym to wcześniej.
Jeszcze kilka miesięcy temu przy silnym ataku kwasów wcinałam sucha bułkę.
Przynosiło to ulgę, ale na bardzo krótko. Zwykle kończyło się braniem omeprazolu.
Teraz ulga jest w miarę trwała i mam nadzieję, że tak będzie dalej.

Dziękuję za ściągę wink
Dosyć trudnym językiem napisana ta ściąga. Gdybym na egzaminie z takiej ściągała, to pewnie dostałabym pałę wink
Przeczytałam całość i coś tam z tego do mnie dotarło.
Na pewno to, że efektywne spalanie tłuszczy, następuje przy wysiłku średnio intensywnym, ale długotrwałym i dochodzi do tego momentu szybciej u ludzi wytrenowanych.

I tak czeka mnie metoda prób i błędów.
Na razie jest ciężko, bo mam za dużo czasu i za blisko do lodówki big_smile
A to pachnące owoce na straganach kuszą i nęcą big_smile

1 413

Odp: Schudnę do wakacji!

Oj już bez przesady dużo owoców ma niski IG, a mają tyle dobrego w sobie że nie ma potrzeby sobie ich odmawiać.

Czereśnie 20
Wiśnie 25
Porzeczki i owoce jagodowe 15-20
Gruszka 30
Owoce cytrusowe 30
Brzoskwinie, nektarynki 35
Śliwki 35
Jabłka 35

A niektóre owoce jak jabłka wręcz regulują poziom cukru bo mają dużo błonnika i pektyn.

1 414

Odp: Schudnę do wakacji!
Rumpelstiltskin. napisał/a:

Niestety po raz kolejny muszę Cię zawieść. Samo jedzenie tłuszczu i białka nic nie da jeśli pomiesza się paliwa czyli węglowodany i tłuszcze. Jeśli się to robi rozwija się miażdżyca i inne choroby tzw cywilizacyjne. Stąd właśnie ograniczenie ww do minimum. Poza tym przy proporcjach w których kalorii jest więcej z białka niż z tłuszczu efekt będzie opłakany, a jeśli dodać do tego 20% energii z pieczywa to już przepis na miażdżycę na bank.

20% to były inne produkty niż mięso, czyli sery, jaja plus pieczywo.

I znów jest mi bardzo przykro że się mylisz. Zwierzęta trawożerne nie chorują na miażdżycę jeśli migrują za świeżym pokarmem. Jeśli okres suszy przeczekują w tym samym rejonie to muszą jeść pokarm suchy, bardzo ubogi w składniki odżywcze co jest przyczyną miażdżycy.

Miałam na myśli europejskie jelenie, które padają na zawał bez związku z suszą.

I jakże mi przykro że po raz trzeci muszę Cię zawieść, bo u ludzi to dieta jest przyczyna miażdżycy. Tak się głupio składa że wiele fundacji typu Weston Price prowadziło badania na ten temat. Na przykład członkowie ludu hunza, których średnia długość życia to ponad sto lat, po odejściu z doliny hunza w rejony z dietą taką jaką powszechnie się zaleca, w krótszym lub w dłuższym czasie zapadali na te same choroby co ludzie zachodu. U siebie nie nie znają tych chorób
, nie ma tam ani jednego lekarza, ani jednej przychodni a najazd naukowców na dolinę hunza trwa już od wielu lat i wszystkich przebadano. Człowiek umierający tam przed osiągnięciem stu lat jest rzadkością.
Dokładnie takie same badania przeprowadzano na innych długowiecznych ludach.   

Jak się nie obrócisz to pośladki masz z tyłu. Jesteśmy dziećmi epoki lodowcowej. To wtedy człowiek wykonał skok ewolucyjny. Nasz genom od tego czasu w ogóle się nie zmienił i do tego trzeba się dostosować chcąc być zdrowym.
Rozumiem argumenty niedowiarków ale to tylko gdybanie podczas gdy ja wolę bazować na faktach a nie na domysłach.

Fajna teoria. Tylko w końcu nie wiem, która dieta ma chronić przed miażdżycą? Dieta lc, czy dieta hunzów, która jest quasi wegetariańska? Długowieczne ludy jadają bardzo różnie, w zależności od tego, gdzie żyją i co natura dostarcza.

Ponieważ jadłaś w sposób bezmyślny. Stąd przesyt. Nie słuchałaś swojego organizmu, jadłaś według schematu itp. Nie będę tego komentował bo wnioski są oczywiste.

Skąd takie wnioski, czyżbyś bywał u mnie w domu? smile

Iceni napisał/a:

To, że dieta bardzo niski węglowodanowa leczy niektóre rodzaje raka to jest fakt, a nie wymysł Rumpla - i na to są dowody w postaci badań.  To samo z miażdżycą - dieta LC cofa zmiany miażdżycowe - oczywiście jak ktoś jest już jedną noga na tamtym świecie to i dieta cudu nie dokona, ale są już setki badań pokazujących, że na diecie LC spadają czynniki miażdżycowe. Co nie oznacza, że na LC nie można umrzeć na zawał - weganie też na zawał umierają - NIE MA diety skutecznej na wszystko.

No więc to, że dieta pomaga przy pewnych schorzeniach, jest dla mnie jasne. Tego nie kwestionuję. Chodzi mi o to, że nie zapobiega chorobom. No bo, skoro adept lc może umrzeć na zawał, to nie zapobiega. Dlatego twierdzenie, jak niżej, że zła dieta jest przyczyną chorób jest nielogiczne:

...metabolity powstałe ze spalania dużej ilości węglowodanów działają toksycznie, tak samo jak inne trucizny.
Jest to przyczyną tej masy chorób, która trapią ludzi z uprzemysłowionych regionów świata. Te choroby nigdy nie występowały i nadal nie występują wśród myśliwych-zbieraczy i pasterzy żywiących się niskowęglowodanowo.
Nie ma przypadków raka, cukrzycy, miażdżycy i innych wśród masajów, ludów amazonii, gruzinów, abchazów, hunzów i wielu innych.

Małpa69 napisał/a:

Ja jestem na diecie niskowęglowodanowej już długo, czasami zjem więcej, kiedy ćwiczę lub jestem bardzo aktywna to muszę bo mam spadki cukru (ale jestem cukrzykiem tak musi być), ...

Dzięki za Twój głos. Dobrze wiedzieć, że nawet osoby z niskim cukrem, dają radę na tej diecie.

1 415

Odp: Schudnę do wakacji!
Cleopatra napisał/a:

Miałam na myśli europejskie jelenie, które padają na zawał bez związku z suszą.

Fajna teoria. Tylko w końcu nie wiem, która dieta ma chronić przed miażdżycą? Dieta lc, czy dieta hunzów, która jest quasi wegetariańska?

Bywa że trawożercy padają na zawał tak jak ludzie na diecie, którą Jan Kwaśniewski określił jako pastwiskową. On także opisał od strony biochemicznej przyczyny takiego stanu rzeczy.

Co prawda nie pierwszy raz słyszę o tym jak ktoś twierdzi że Hunza to tacy niby wegetarianie ale za każdym razem mnie to śmieszy. To są pasterze odżywiający się tłustymi produktami mlecznymi, jajkami i niewielkim dodatkiem produktów roślinnych. Zajrzyj na stronę fundacji Weston Price, ludzi którzy tam byli a nie cytuj pierdół z interii czy innej eski lub pani domu.

1 416

Odp: Schudnę do wakacji!
Iceni napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

Nie byłam fanką słodyczy, ale lubiłam bułki, chleb, ziemniaki, nie jadłam ich dużo, ale jadłam i właśnie to ich braku bałam się najbardziej, bo jak tu się najeść obiadem bez ziemniaków? Bardzo szybko okazało się że to jednak nie jest żaden problem i nie było czego się bać smile Jak kiedyś pisałam lubię ziemniaki, lubię ich smak, ale nie mam już czegoś takiego że obiad bez nich to nie obiad, mogę miesiącami nie jeść ziemniaków, makaronów, pieczywa, lubię, ale nie mam takiego "muszę".

Mnie chleba trochę brakowało,  ziemniaki czasem jem, w końcu trochę tych węgli jednak jadam - może to być jabłko, może to być ziemniak big_smile ale makaronu i ryżu nie ruszyłam odkąd zaczęłam dietę big_smile za ryżem mi się czasem tęskni jak gdzieś poczuję zapach, ale mija po godzinie czy dwóch big_smile Natomiast makaronu mi nie brakuje absolutnie - a carbonara czy bologneze to sobie jem bez spagetti big_smile

Mnie na początku, jak mi się uda w ogóle z LC, to na pewno będzie mi bardzo brakowało chleba, ryżu, bo bardzo lubię, codziennie jem jakby nie patrzeć. Tzn może nie chleba, ale bułek żytnich jakie jem. No, ale zobaczę, bo jak się nie uda na LC, to po prostu postaram się zdrowiej jeść, rzadziej słodycze, a nie tak często jak teraz. No, ale pewnie może być tak, że będzie mi bardzo brakowało, a potem się unormuje, też jest to pewnie możliwe.

1 417

Odp: Schudnę do wakacji!
Cleopatra napisał/a:
Rumpelstiltskin. napisał/a:

Niestety po raz kolejny muszę Cię zawieść. Samo jedzenie tłuszczu i białka nic nie da jeśli pomiesza się paliwa czyli węglowodany i tłuszcze. Jeśli się to robi rozwija się miażdżyca i inne choroby tzw cywilizacyjne. Stąd właśnie ograniczenie ww do minimum. Poza tym przy proporcjach w których kalorii jest więcej z białka niż z tłuszczu efekt będzie opłakany, a jeśli dodać do tego 20% energii z pieczywa to już przepis na miażdżycę na bank.

20% to były inne produkty niż mięso, czyli sery, jaja plus pieczywo.

Za dużo białka i za mało tłuszczu. Pisałem Ci żebyś zapoznała się z terminem "rabbit starvation" Nie zrobiłaś tego tylko wysmarowałaś kolejną teorię. Przeczytaj czym jest to zjawisko, wtedy możemy kontynuować.

Co do kwestii że przejadła Ci się LC. A chlebek jedzony przez kilkadziesiąt lat Ci się nie przejadł? To dziwne bo LC przejadła Ci się już po kilku miesiącach.

1 418

Odp: Schudnę do wakacji!
Cleopatra napisał/a:

No więc to, że dieta pomaga przy pewnych schorzeniach, jest dla mnie jasne. Tego nie kwestionuję. Chodzi mi o to, że nie zapobiega chorobom. No bo, skoro adept lc może umrzeć na zawał, to nie zapobiega. Dlatego twierdzenie, jak niżej, że zła dieta jest przyczyną chorób jest nielogiczne

Znaczy według ciebie z czego bierze się cukrzyca typu 2 na przykład?

1 419

Odp: Schudnę do wakacji!
Małpa69 napisał/a:

Oj już bez przesady dużo owoców ma niski IG, a mają tyle dobrego w sobie że nie ma potrzeby sobie ich odmawiać.

Czereśnie 20
Wiśnie 25
Porzeczki i owoce jagodowe 15-20
Gruszka 30
Owoce cytrusowe 30
Brzoskwinie, nektarynki 35
Śliwki 35
Jabłka 35

A niektóre owoce jak jabłka wręcz regulują poziom cukru bo mają dużo błonnika i pektyn.

Tak, masz rację, że mają niskie IG, ale jakby sobie folgować w tym względzie, to bardzo łatwo przekroczyć dzienny dozwolony limit cukru.
Przecież jeśli dobrze rozumiem, to w tej diecie chodzi o zastępowanie paliwa węglowodanowego paliwem tłuszczowym. Czyż nie?

1 420

Odp: Schudnę do wakacji!

Od jednej nektarynki czy garści czereśni na pewno nic się nie stanie, już bez przesady tongue

1 421

Odp: Schudnę do wakacji!
Małpa69 napisał/a:

Od jednej nektarynki czy garści czereśni na pewno nic się nie stanie, już bez przesady tongue

Ale u mnie nigdy nie kończy się na jednej big_smile

1 422

Odp: Schudnę do wakacji!

No chyba że tak też nie ruszam pewnych rzeczy, bo wiem że się nie zatrzymam. Ale z owocami nie ma problemu, jeszcze się podzielę z psem i papugą więc dużo nie zjem big_smile

1 423

Odp: Schudnę do wakacji!
Małpa69 napisał/a:

Od jednej nektarynki czy garści czereśni na pewno nic się nie stanie, już bez przesady tongue

Jak parę nektarynek to źle? No też bez przesady wink Dzisiaj zjadłam nektarynkę i dwie morele. Nie uważam, by to było jakoś dużo. No, a truskawki np są mniejsze, to więcej, bym ich zjadła. Tak samo czereśnie czy borówki, normalne wink Borówki są bardzo zdrowe, uwielbiam je, takie słodkie i takie zdrowe, super smile

1 424

Odp: Schudnę do wakacji!

Oprócz IG trzeba też uwagę na ŁG zwrócić. Np. taki arbuz ma teoretycznie wysokie IG, ale z drugiej strony w porcji 200g tych węglowodanów jest na tyle mało, że spokojnie można go jeść nawet w cukrzycy.

1 425

Odp: Schudnę do wakacji!
M?rtainn napisał/a:

Oprócz IG trzeba też uwagę na ŁG zwrócić. Np. taki arbuz ma teoretycznie wysokie IG, ale z drugiej strony w porcji 200g tych węglowodanów jest na tyle mało, że spokojnie można go jeść nawet w cukrzycy.

Bardzo cenna uwaga, jedna z istotniejszych rzeczy poruszona w tym temacie.
Ładunek glikemiczny 100 gram arbuza to około 4 a kaszy czy pełnoziarnistego chleba niewiele mniejszy od czekoladowego btonika. Mimo to w cukrzycy zaleca się kasze, "zdrowe" pieczywo i beztłuszczową dietę co prowadzi do powolnego wzrostu insulinooporności. Z czasem wymagane są coraz większe dawki insuliny, która w dużych ilościach jest kancerogenna. To dlatego cukrzycy bardzo często towarzyszy rak i to dlatego u cukrzyka jego rozrost jest nie do zatrzymania bo ma pod dostatkiem cukru którym jest jedynym paliwem jakie preferują komórki nowotworowe.

Są ciekawe artykuły na stronach zero carb gdzie ludzie przedstawiają wyniki badań potwierdzające u nich na przykład guzy mózgu ale nie zgodzili się na konwencjonalną terapię, która tylko nielicznym daje przeżyć i to w dodatku tylko na kilka lat, więc co mieli robić.
A zrobili tak że przeszli na zero carb, rak znikał na co przedstawiali dowody w postaci badań po remisji pod wpływem zero carb.

Kto lubi się mocno zdziwić i dobrze zna angielski niech przejrzy kilka wiodących stron o zero carb na przykład zerocarb life itp.

1 426

Odp: Schudnę do wakacji!

Oj mnie też by się przydało schudnąć:( W tej chwili jestem w ciaży ale po ciąży biorę się do roboty:)

1 427 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-06-29 13:24:35)

Odp: Schudnę do wakacji!

No mój lekarz też mówił że tłuszcz jest bee, czepiał się nawet mozzarelli bo kiedyś mu przedstawiłam swój jadłospis z tygodnia, ale go nie posłuchałam, bo uważam że tu mam rację ja, a w końcu coś jeść trzeba skoro ograniczam węglowodany to wiadomo że muszę jeść białko i tłuszcz.

1 428

Odp: Schudnę do wakacji!
Małpa69 napisał/a:

No mój lekarz też mówił że tłuszcz jest bee, czepiał się nawet mozzarelli bo kiedyś mu przedstawiłam swój jadłospis z tygodnia, ale go nie posłuchałam, bo uważam że tu mam rację ja, a w końcu coś jeść trzeba skoro ograniczam węglowodany to wiadomo że muszę jeść białko i tłuszcz.

Przed odkryciem insuliny przez Bantinga i Besta w 1922 roku, cukrzyca była chorobą uleczalną. Leczono ją właśnie dietą niskoweglowodanową. Lutz zamieścił w "życiu bez pieczywa" opis z bodajże z początku XX wieku, leczenia cukrzycy po prostu ograniczeniem weglowodanów. Wielu lekarzy w Europie i USA leczyło chorych na cukrzycę za pomocą LC aż do uzyskania pierwotnej wrażliwości komórek na insulinę. Mechanizm tego był dokładnie taki sam jaki zadziałał na przykład u Iceni. 
Ostały się nieliczne egzemplarze książek z zakresu medycyny z tego okresu opisujące, leczenie cukrzycy w sposób tak prosty jak leczenie kataru. Wystarczy zapytać wiekowych lekarzy czy profesorów medycyny o te kwestie.
Włożono wiele wysiłku w to żeby wiedza z zakresu leczenia cukrzycy metodą najwłaściwszą została zepchnięta w niebyt.
O ile pamiętam syntetyczna insulina pojawiła się w 1963 roku i od tej pory zyski z jej sprzedaży są już tak duże że trudno byłoby je oszacować. Bardzo szybko uznano cukrzycę za chorobę cywilizacyjną i wprowadzono pełną refundację jej leczenia.

Ludzie z cukrzycą spowodowaną czynnikiem genetycznym to nawet nie procent tylko promil cukrzyków. Reszta jest spowodowana nadmiernym spożyciem weglowodanów i jest to u nich proces odwracalny w stu procentach, czyli każdy z nich może się z cukrzycy całkowicie wyleczyć stosując się do prostych zasad diety niskoweglowodanowej.

1 429

Odp: Schudnę do wakacji!

Nie mogę powiedzieć że cukrzyca mi się zupełnie cofnęła, jak wiesz u mnie dochodzi też kwestia genetyczna, jednakże jest o wiele lepiej niż było, kiedy wspominam pierwszy miesiąc po diagnozie to był dramat, byle co podnosiło mi cukier, mimo brania leków. A teraz? Leków prawie nie biorę, a wczoraj np lodówka była już zupełnie pusta, sklepy zamknięte, poszliśmy na hot dogi, śmieciowa buła, śmieciowy sos, a ja cukier po miałam...87 gdzie wcześniej to lekko wyjechałby do 230.

Mimo wszystko dalej będę jechać na diecie lc, jasne czasami sobie odpuszczę, nie będę sobie na święta odmawiała szarlotki mojej babci, czy pysznego obiadku mamusi, ale na normalnie się pilnuję i nie zrezygnuje, zwłaszcza że już się przyzwyczaiłam, jest to dla mnie normalny sposób odżywiania przy którym czuje się lepiej pod wieloma względami. Zbóż unikam nawet razowego, bo źle się po nim czuje, tak jakbym była hmmm no jakby mi ktoś obkleił żołądek i zauważyłam małą zależność, że jeśli popołudniu zjem coś z mąki nawet razowej, żytniej itp to astma mi się odzywa w nocy.

To po co? Dobrze jest jak jest, skoro mi to służy nie zamierzam rezygnować, dyrdymałów na temat tłuszczu też nie słucham, kupuje pełnotłuste mleko, twarogi, jogurty, jem masło, sery i jakoś lipidy, cholesterol mam w normie, nie wiem czemu jest taka nagonka na tłuszcz hmm

1 430 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-06-29 20:13:59)

Odp: Schudnę do wakacji!
Małpa69 napisał/a:

No mój lekarz też mówił że tłuszcz jest bee, czepiał się nawet mozzarelli bo kiedyś mu przedstawiłam swój jadłospis z tygodnia, ale go nie posłuchałam, bo uważam że tu mam rację ja, a w końcu coś jeść trzeba skoro ograniczam węglowodany to wiadomo że muszę jeść białko i tłuszcz.

No pewnie, że tak. A to, że czujesz się lepiej, masz lepsze wyniki z tego co piszesz też wskazuje na to, że to jak jesz Ci służy smile Lekarz pewnie był zwolennikiem odżywiania się. Niektórzy lekarze opierają się na starych doniesieniach, tak jakby się nie dokształcali, a wiadomo, że nauka się zmienia, więc powinni śledzić to co w niej jest aktualne.

Rumpelstiltskin, to oznacza, że Małpa, by mogła odstawić lek na cukrzycę? Sama je niskowęglowodanowo jak pisze, ale chyba lek jest jej potrzebny. Podobno jakiś czas z cukrzycą można bez leków na diecie, ale podobno trzeba włączyć leki, bo to nie wystarcza, to nie jest prawda? Nie jest tak, że mimo diety ta trzustka pracuje i tak coraz gorzej, więc sama dieta może potem nie wystarczać? No czy to nieprawda?

Posty [ 1 366 do 1 430 z 1 709 ]

Strony Poprzednia 1 … 20 21 22 23 24 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026