seymour napisał/a:WitchQueen - też myślałam, żeby zacząć ćwiczyć coś podobnego jak Ty tzn. sztuki walki. Możesz powiedzieć coś więcej na ten temat? Czy na początku było ci ciężko, czy osoba całkowicie początkująca może sie odnaleźć w tej dyscyplinie przy pewnej dozie motywacji? I jak taki rodzaj ćwiczeń wpływa na ciało/psychike + jaka może być cena?
Pierwsze podejście do sztuk walki miałam jeszcze na początku studiów. W ramach w-f poszłam na karate shotokan, na które chodziłam regularnie przez rok, ale to nie było to, czego oczekiwałam. Shotokan jest akurat dość mocno pokazowe, dużo ćwiczenia technik itp.
Było wymagająco pod względem fizycznym. Przynajmniej wtedy mnie się tak wydawało, ale trener był niezbyt fajny, raczej zniechęcał niż motywował.
Potem się zabrałam właśnie za jakiś fitness, rower, rolki, bieganie, ćwiczenie w domu. Zaczęłam robić treningi interwałowe i one mi bardzo poprawiły kondycję w dość krótkim czasie.
Potem naszła mnie myśl, że skoro usprawniam swoje ciało, to jednak fajnie byłoby się zająć znowu jakimiś sztukami walki, samoobroną itp. bo po karate czułam w tym temacie raczej niedosyt. No i tak jakoś mnie kiedyś coś tknęło i poszłam na trening Krav Maga. To nie jest w zasadzie sport jako dyscyplina - bo owszem, stopnie zaawansowania są, ale nie ma zawodów, bo to jest system samoobrony i służy do radzenia sobie w sytuacji realnego zagrożenia na ulicy. W praktyce trening wygląda jak większość treningów sztuk walk - dużo ćwiczeń siłowych i interwałowych, sparringi, ćwiczenia technik w parach i coś czego mi w karate brakowało - sparringi zadaniowe (np. dwóch agresorów, agresor z nożem, próby duszenia, sprowadzania do parteru i masa innych sytuacji, które się człowiekowi mogą przydarzyć).
Ja myślałam, że mam dobrą kondycję i niewiele mnie może zaskoczyć, a tam po pierwszych kilku treningach myślałam, że umrę
Było bardzo ciężko. Do tej pory bywa bardzo ciężko, ale jak popatrzę na to jak się moja siła i kondycja rozwinęła i jak szybko, to ciężko uwierzyć. Ludzie z klubu fitness, którym kiedyś jeden z naszych trenerów prowadził zajęcia nie mogli wytrzymać połowy naszej rozgrzewki. Stwierdzili, że to są ćwiczenia albo dla komandosów albo w ogóle dla cyborgów 
Najlepsze jest to, że nie stoję w miejscu i cały czas się fizycznie na tych treningach rozwijam i widzę postępy. No i oczywiście umiejętności praktyczne radzenia sobie z przeciwnikiem, walki. Ja się wkręciłam maksymalnie, zamierzam być w przyszłości instruktorem 
Sporty walki, czy systemy samoobrony są moim zdaniem dla każdego - każdy mistrz, trener, kolega, który ma najwyższy stopień w grupie i porusza się jak idealnie zaprogramowana maszyna, każdy musiał kiedyś pierwszy raz na tą salkę przyjść i spróbować. Nie każdy musi zaraz zdobywać medale, stopnie, pasy itp, bo to jest droga dla tych najbardziej zawziętych zmotywowanych, żyjących tym sportem. Ja to kocham, ja to czuję i dla mnie ważny jest kolejny stopień, egzaminy, szkolenia itd. Ja z siebie na każdym treningu wypruwam flaki żeby tylko dać z siebie maksimum, ale chodzą na sekcję osoby, które po prostu chcą się trochę poruszać, nauczyć czegoś użytecznego, zadbać o swoje ciało.
Motywacja jest potrzebna do każdego sportu. Dobry, motywujący trener to też podstawa. Co do walki zależy od klubu i od trenera, bo w jednym klubie, do którego chodzę początkujący walczą co najwyżej na tzw. "łapki" czyli delikatne klepnięcia dłonią. W drugim klubie sparringi są zdecydowanie ostrzejsze od samego początku i nieraz osoby, które do nas przychodzą szybko się zrażają. Trzeba po prostu zobaczyć, czy się to lubi, bo jednak do walki trzeba w sobie znaleźć trochę motywacji, siły, agresji, a jednocześnie kontrolować swoje emocje aby nie uszkodzić partnera. To bardzo wyrabia charakter, podobnie jak wojskowa dyscyplina, która często panuje w takich miejscach. I z tym też jest różnie - w jednym klubie panuje luźniejsza atmosfera, w drugim musimy chodzić jak w zegarku, inaczej są karne pompki, czy inne dodatkowe męczące ćwiczenia.
Jak ktoś się boi czasem oberwać, to nie da sobie rady w takiej dyscyplinie. Są ochraniacze, rękawice itd. Ale ja pisząc tego posta mam zakwasy na całe plecy i barki, sine przedramiona i solidnie podbite oko - to nie jest standardowy zestaw obrażeń, nie zawsze tak mam, ale czasem się zdarzy, że człowiek przychodzi mocno potłuczony, bo adrenalina swoje robi, czasem za mocno ktoś nam przyłoży, czasem my komuś. Ćwiczenia z blokowania nawet na spokojnie skutkują zwykle siniakami, przetrenowane mięśnie bolą, bywa, że się ma ochotę wypluć własne płuca z wysiłku, pot leje się litrami, ale zabawa moim zdaniem przednia.
Z kosztami nie jest źle. Zwykle miesięczny karnet to między 100, a 150zł zależnie od klubu, długości i częstotliwości treningów. Sztuki walki są dość tanim sportem. Jak się chcemy bawić dalej, to warto sobie z czasem skompletować rękawice bokserskie lub przyrządowe, ochraniacze na piszczele, to już zwykle na treningu ludzie powiedzą czego warto używać. Koszt ochraniaczy jest bardzo różny, ale moim zdaniem nie warto przepłacać z powodu firmy, bo to i tak pewnie na jednej taśmie w Pakistanie wszystko szyją
. Mój komplet ochraniaczy z rękawicami kosztował łącznie nie więcej niż 300zł a mam je już bardzo długo.
Madzia92 - nie da się schudnąć z samego brzucha. Wszystko Ci schudnie jak zaczniesz tracić na wadze.