Tarczyca ok, nie byłam opuchnięta i hmm czasami się mierze, spadło mi trochę pod biustem, w ramionach, w biodrach, widzę to zresztą po ubraniach. Raczej nie jem mniej niż norma kaloryczna na dzień, na prawdę dużo ostatnio jadłam, za mało to na pewno nie, wręcz jestem na jakiejś gastrofazie i apetyt mam jak nigdy
Orientacyjnie dziś zjadłam: serek wiejski, 2 kanapki z pełnoziarnistym pieczywem, serem, pomidorem i kiełkami gorczycy, sporą porcję surówki z kapusty z majonezem i tego majonezu sporo dałam i do tego były dwie łyżki kukurydzy z puszki i na pewno dziś jeszcze coś zjem.
Biochemia nie opiera się na cudach. Czasem niedobór jednego mikroelementu hamuje proces powrotu do właściwej wagi.
Biorąc pod uwagę szybkie tempo utraty masy ciała, stawiałbym raczej na utratę wody. Cudów nie ma. Nadmiar węglowodanów zawsze jest przetwarzany na tkankę tłuszczową.