Sienna!! Jak miło cię tu widzieć! Już nawet zastanawiałam się, czy nie wymiękłaś 
Mnie wyjście z ketozy zrujnowało dietę na prawie miesiąc :S Najpierw był ponad tydzień zastoju, potem waga spadała ledwo-ledwo, jakieś 0,5kg przez 2 tygodnie, dopiero teraz, w ubiegłym tygodniu stał się cud i w ciągu kilku dni zniknęło mi 1,5kg 
Tak ze ja z ketozy nie wychodzę póki mnie coś do tego nie zmusi. (A już zauważyłam, że jednorazowy wyskok do ok 40g w. i 60-70g w ciągu całego dnia ketozy nie psuje. Ostatnio coś mnie napadło i zjadłam całą tabliczkę czekolady (znaczy wino mnie napadło, bo wcześniej wypiłam pół butelki
) a rano nie dość, ze była nadal ketoza, to jeszcze -300g na wadze.
Na temat chleba pro-body nic nie wiem, bo właściwie od miesiąca nie używam już nic mącznego z wyjątkiem czasem odrobiny mąki jaglanej do zagęszczenia sosu oraz komosy ryżowej, której dawno temu sobie ugotowałam pół kilo i zamroziłam i jak mi braknie ludzkiego jedzenia, to w desperacji używam niewielkiej ilości tej komosy. Tak to już tylko białko, tłuszcz i warzywa.
A codo picia, to ja się nie wypowiadam za głośno, bo to, co mówi teoria, a to, co ja robię to niebo a ziemia 
Właściwie nie piję czystej wody. Nigdy. Chyba, ze nie ma nic innego, albo jest upał i tylko to jest pod ręką. Czysta woda mi nie smakuje, chociaż lubię wodę gazowaną. Zwykle pijam...kawę
Rozpuszczalną (w pracy) lub parzoną (jeżeli jest taka możliwość) z kofeiną lub bez. 4-5-6 w ciągu dnia.Nie pijam herbaty w ogóle. Nie lubię, a zielona to dla mnie jak piołun. Pijam też wodę ze squashem (to taki... hm... koncentrat na bazie soku, bez cukru, słodzony aspartamem (niestety, wiem, trucizna...). Woda najlepiej mi wchodzi w postaci kawy albo zupy 
Nie uznaję żadnych wytycznych dotyczących minimalnego dziennego spożycia wody, bo takie nie istnieją - człowiek traci wodę na wiele sposobów i nie można przewidzieć, czy wypoci 300ml, a wysika 1600, czy może wypoci 1300 i wysika 2000 ml - na to wszystko ma wpływ i temperatura (np jak spada temperatura otoczenia człowiek zaczyna marznąć to organizm automatycznie wysikuje całą dostępną w danym momencie wodę, żeby niepotrzebnie nie tracić kalorii na utrzymywanie jej temperatury, a jak temperatura rośnie, to nawet jak ma jej pod dostatkiem, to ją zatrzymuje, bo tak jest zaprogramowany) dlatego dla mnie jedynym wyznacznikiem czy piję wystarczającą ilość jest kolor mojego moczu:D ma być jasnożółty i to oznacza, ze jest ok. Nikt w mojej rodzinie nie miał chorych nerek więc istnieje minimalne prawdopodobieństwo, ze z moimi się coś stanie.
(Właściwie nie wiem dlaczego napisałam całą ten elaborat, bo zajrzałam na forum w całkiem innym celu
, ale skoro już popełniłam ten wpis, to niech zostanie
)
P.S. Martainn, czyli ja cię już jakiś czas temu łyknęłam wagowo
podniosło mnie to lekko na duchu, bo jednak bycie cięższą od faceta jest lekko upokarzające 