netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka

228 odpowiedzi32 780 wyświetleńzałożony przez brunett, 26.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 229 z 229 ]

196

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
Ninka123 napisał/a:
Glosator napisał/a:

Czytam tutaj płacze i lamenty nad zdradą. Ze zdziwieniem obserwuję, że niewiele jest wypowiedzi, w których osoba zdradzana powie szczerze: kurcze, zdradzono mnie, bo byłem/am ślepy/a, nie dostrzegałem sygnałów, że coś się psuło, nie słuchałem/am, obiecywałem/am bez działania, wszystko co robiliśmy, to była lipa, było na siłę, byliśmy znudzeni sobą, to co nas łączyło się wypaliło, etc..

Jezeli by tak bylo jak piszesz to mysle ze wiekszosc zdradzanych nie plakala by i nie lamentowala bo nie bylo by po czym i za czym !

Dlatego ja się wciąż zastanawiam, czemu lamentują. Odpowiedź jest jedna - głupie są - bo nie znają przyczyn zdrady. Gdyby znali, nie powinni lamentować. :-)

197

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka

Glosator

depresja mogła nie wziąść sie z rękawa. zawsze była chorowita, kilka razy lądowała w szpitalu ( to akurat wiem, bo byłem w odwiedzinach ), bywały pojedyncze dni, gdy nie miała ochoty na nic, mówiłą ze nic jej nie cieszy. zaczynała płakać bez powodu...

jej dzieci są chorowite i ostatnie dwa miesiace "przed", chorowały non stop, wtedy sie posypała...

oczywiście moze to być gra ale Ona jest kompletnie zafiksowana na punkcie swoich dzieci, więc wątpie akurat, by wymyślała ich choroby. oczywiście zgadzam sie ze zmierzało to donikąd ale zawsze powtarzała ze nie chce dzieciom niszczyc całego świata, zwłaszcza ze starsze było bardzo za ojcem

najgorsze jest to, ze tuz przed zerwaniem kontaktu z jej strony, postanowiłem pogadac z nia powaznie, no ale na umowione wczesniej spotkanie, gdy mielismy sie jak zwykle zobaczyc, juz nie przyszła i odtąd tylko smsy o depresji, lekach itp. od tej pory była u mnie tylko raz, gadała jak gdyby tylko nic, po tym rozpłakała sie . zażyła jakies proszki i wyszła i mowiac ze wpadnie po weekendzie. nie wpadła ale zaczeła pisac mi swiąteczne, imieninowe i noworoczne zyczenia ( wszystko z własnej inicjatywy ), uzywajac zwrotow do zobaczenia, wracaj do zdrowia ( akurat chorowałem wtedy ) a po nowym roku ( tj. styczen 2014 ) zaczeła pisac ze nie ma ochoty zyć....

pisze o tym po to, ze nawet jak sie nam ukąłdało, choroby i problemy z jej zdrowiem były obecne na biezaco, nie raz lądowałem a w aptece a zdarzało sie ze i po pogotowie dzwoniłem...

198

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
miracleman33 napisał/a:

Glosator

depresja mogła nie wziąść sie z rękawa. zawsze była chorowita, kilka razy lądowała w szpitalu ...

znów ją usprawiedliwiasz. Widzisz, że Cię robi w konia ale udajesz, że nie wiesz.

199

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka

Clint Jones

"a jak się okaże, gdy sprawdzisz, że depresji nie ma, to będziesz potem pytał, dociekał, dlaczego Cię okłamała..."


nie, nie bede

chodzi mi tylko o JEDNĄ rzecz - chciałbym jej powiedzieć wszytko, co powinienem juz dawno temu, wyrzucic to z siebie czego nie mowiłem nie wiem, przez wzgląd na jej dzieci, ciagnąc to i czekając na gwiazdke z nieba

a do tego potrzebuje rozmowy w 4 oczy, obojętne w jakim miejscu

TYLE

200

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
miracleman33 napisał/a:

depresja mogła nie wziąść sie z rękawa. zawsze była chorowita, kilka razy lądowała w szpitalu, bywały pojedyncze dni, gdy nie miała ochoty na nic, mówiłą ze nic jej nie cieszy. zaczynała płakać bez powodu...

miracleman33 napisał/a:

otrzeżwilem sie juz jakis czas temu wink

nie ściemniaj.

weź się w garść.

nie daj sobą więcej manipulować, nie bądź ofiarą, nie usprawiedliwiaj swojego oprawcy. miej godność. zwróć sobie honor.

201 Ostatnio edytowany przez Clint Jones (2015-01-28 15:31:07)

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
miracleman33 napisał/a:

chodzi mi tylko o JEDNĄ rzecz - chciałbym jej powiedzieć wszytko, co powinienem juz dawno temu, wyrzucic to z siebie czego nie mowiłem nie wiem, przez wzgląd na jej dzieci, ciagnąc to i czekając na gwiazdke z nieba

a do tego potrzebuje rozmowy w 4 oczy, obojętne w jakim miejscu

TYLE

a ona się rozpłacze. albo powie, że dostanie przez Ciebie depresji, etc.

odpuść. naprawdę, skończ z tym.

202

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka

w d.... mam to, co powie

zobaczymy co zrobi, jak się ujawnie i wszyscy sie dowiedzą

203

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
miracleman33 napisał/a:

w d.... mam to, co powie

zobaczymy co zrobi, jak się ujawnie i wszyscy sie dowiedzą

tiaaa, i jeszcze dostaniesz od męża wp..ol. I będziesz miał wrogów w nim, jej oraz pół świata będzie Cię pokazywać palcami. Po co Ci to ? Panna Cię robi w ch..a, trzyma Cię ewidętnie w odwodzie, a Ty stękasz jak za przeproszeniem pi.da. Masz ten luksus, ze możesz ją olać. Ona Ci to dyskretnie daje do zrozumienia byś zaczął sobie układać życie.

204

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
Clint Jones napisał/a:
miracleman33 napisał/a:

depresja mogła nie wziąść sie z rękawa. zawsze była chorowita, kilka razy lądowała w szpitalu, bywały pojedyncze dni, gdy nie miała ochoty na nic, mówiłą ze nic jej nie cieszy. zaczynała płakać bez powodu...

miracleman33 napisał/a:

otrzeżwilem sie juz jakis czas temu wink

nie ściemniaj.

weź się w garść.

nie daj sobą więcej manipulować, nie bądź ofiarą, nie usprawiedliwiaj swojego oprawcy. miej godność. zwróć sobie honor.

W milosci nie ma godnosci chcesz kochac wyzbyj sie egoizmu.

205

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
dziewan napisał/a:

W milosci nie ma godnosci

zdecydowałeś. będziesz ci*ką resztę życia

206

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka

"tiaaa, i jeszcze dostaniesz od męża wp..ol. I będziesz miał wrogów w nim, jej oraz pół świata będzie Cię pokazywać palcami. Po co Ci to ? Panna Cię robi w ch..a, trzyma Cię ewidętnie w odwodzie, a Ty stękasz jak za przeproszeniem pi.da. Masz ten luksus, ze możesz ją olać. Ona Ci to dyskretnie daje do zrozumienia byś zaczął sobie układać życie."

to mi wp...., pójdzie siedzieć do tego, bo na policję pobicie zgłoszę

żadne pół świata, o naszym romansie z mojej strony wiedziało tylko kilku byłych juz wspołpracowników, innych osób z mojej strony ona nie zna

207

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka

tylko Ona ryzykuje, nie  potrafiąc zakończyć tego z klasą.

ryzykuje tym, ze sie wyda

ja nic nie ryzykuje, nikogo nie oszukiwałem po za samym sobą

208

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
miracleman33 napisał/a:

..

to mi wp...., pójdzie siedzieć do tego, bo na policję pobicie zgłoszę ..

Wątpliwa satysfakcja leżąc w szpitalu.
Zresztą ona zezna, że ją nachodziłeś i zaatakowałeś, a mąż ją bronił. Ciekawe, kto będzie miał kłopoty.

209

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
bullet napisał/a:
miracleman33 napisał/a:

..

to mi wp...., pójdzie siedzieć do tego, bo na policję pobicie zgłoszę ..

Wątpliwa satysfakcja leżąc w szpitalu.
Zresztą ona zezna, że ją nachodziłeś i zaatakowałeś, a mąż ją bronił. Ciekawe, kto będzie miał kłopoty.

w najlepszym przypadku wyjdziesz na bezzębnego pieniacza.

210

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
miracleman33 napisał/a:

"tiaaa, i jeszcze dostaniesz od męża wp..ol. I będziesz miał wrogów w nim, jej oraz pół świata będzie Cię pokazywać palcami. Po co Ci to ? Panna Cię robi w ch..a, trzyma Cię ewidętnie w odwodzie, a Ty stękasz jak za przeproszeniem pi.da. Masz ten luksus, ze możesz ją olać. Ona Ci to dyskretnie daje do zrozumienia byś zaczął sobie układać życie."

to mi wp...., pójdzie siedzieć do tego, bo na policję pobicie zgłoszę

żadne pół świata, o naszym romansie z mojej strony wiedziało tylko kilku byłych juz wspołpracowników, innych osób z mojej strony ona nie zna

Ja bym ci dolozyl.I zastanow sie jaki mezczyzna chodzi na policje w takim wypadku.Trzeba przyjac z godnoscia swoja kare jak jest sie winnym.A nie tylko poslizgac sie na czyjejs zonie i pelnia szczescia.

211

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
miracleman33 napisał/a:

tylko Ona ryzykuje, nie  potrafiąc zakończyć tego z klasą.

ryzykuje tym, ze sie wyda

ja nic nie ryzykuje, nikogo nie oszukiwałem po za samym sobą

Wiesz, zachowujesz się jak niedojrzały urażony chłopczyk..
Co ta kobieta w Tobie widziała?
Wcale się nie dziwię, że nie chce mieć z Tobą nic wspólnego i ma depresję na samą myśl o spotkaniu z Tobą..

212

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
miracleman33 napisał/a:

"tiaaa, i jeszcze dostaniesz od męża wp..ol. I będziesz miał wrogów w nim, jej oraz pół świata będzie Cię pokazywać palcami. Po co Ci to ? Panna Cię robi w ch..a, trzyma Cię ewidętnie w odwodzie, a Ty stękasz jak za przeproszeniem pi.da. Masz ten luksus, ze możesz ją olać. Ona Ci to dyskretnie daje do zrozumienia byś zaczął sobie układać życie."

to mi wp...., pójdzie siedzieć do tego, bo na policję pobicie zgłoszę

żadne pół świata, o naszym romansie z mojej strony wiedziało tylko kilku byłych juz wspołpracowników, innych osób z mojej strony ona nie zna

Matko jedyna jaka zatwardziała desperacja... smile

213

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka

Brunecie, otwórz oczy i obudź się, nie spieprzaj życia jej do końca i sobie. Stary, a głupi jak but z lewej nogi.

214

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka

Brunett gdy zaczęłam czytać Twoją historię przyszło mi do głowy czy przypadkiem nie jesteś moim b. kochankiem.

Mam analogiczną sytuację do Twojej. Ja 25 lat, on 36. Ja mężatka z dzieckiem, on rozwodnik. Również mój ślub był wynikiem "wpadki" pod presją rodziców i męża. Jednak my poznaliśmy się internetowo i do zdrady doszło bardzo szybko, bo po półtoramiesięcznym kontakcie.

Mój kochanek również nigdy nie namawiał mnie do rozwodu, nigdy nie nalegał abym wybrała pomiędzy mężem a nim. Nigdy z jego ust nie padło wyznanie miłości. Po prostu czekał i liczył, że sama podejmę konkretne kroki skoro moja sytuacja małżeńska była tak beznadziejna jak mu opowiadałam. Nasz romans trwał pół roku. To co przeżyłam z nim w mojej pamięci będzie miłym wspomnieniem. Nigdy z nikim tak się nie czułam.

Jak jest teraz? Mimo, że kochanek okazał się wręcz idealnym partnerem dla mnie, obecnie staram się z mężem sprzątać po huraganie jaki dotknął nasz związek. On chodzi do psychologa, ja dokonałam przewartościowania systemu. Z kochankiem ponad miesiąc temu zerwałam kontakt. Wiem, że tęskni, ja również. Jednak ktoś już tutaj wcześniej napisał: układ z mężem to coś pewnego, bezpiecznego. Męża znam na wylot, lubię z nim spędzać czas. Fakt nie ma pożądania, miłości, ale widzę jego starania, dostrzegam że zmienia swoje średniowieczne poglądy. A co najważniejsze: łączy nas dziecko. Liczę, że miłość się zrodzi. Nie powiem, że jest mi łatwo, oj nie. Nie ma dnia żebym nie pomyślała o b. kochanku, dziś mi śnił. Byliśmy na plaży na Florydzie, słońce fajnie oświecało mu twarz. Pamiętam, że śpiąc czułam jak ogarnia mnie ciepło. Boję się, że puszczam wolno szansę na zbudowanie czegoś naprawdę fajnego. Jednak to nie z nim mam dziecko. Dlatego staram się wykorzystać każdą możliwą szansę na zbudowanie PRAWDZIWIE szczęśliwej rodziny z ojcem tego dziecka. Oboje, ja i mąż, próbujemy zbierać te gruzy które zostawiliśmy po naszym małżeństwie.
Jeśli się nie uda trudno, będę miała bynajmniej poczucie że wykorzystałam każdą możliwą szansę.

Wybierając kochanka a zostawiając męża miałabym wyrzuty sumienia, że nie podjęłam próby naprawy małżeństwa. Te wyrzuty byłyby dużo silniejsze od żalu który czuję teraz puszczając wolno kochanka. A to dlatego bo jestem to winna własnemu dziecku. Nie próbując czułabym się nie fair przede wszystkim w stosunku do córki.

To tak ode mnie, żebyś zobaczył jak to może wyglądać od drugiej strony.

Pozdrawiam

215

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
Po przejściach 48 napisał/a:

Brunecie, otwórz oczy i obudź się, nie spieprzaj życia jej do końca i sobie. Stary, a głupi jak but z lewej nogi.

Po pierwsze miało być bez obrażania i epitetów.
Tak? mi zarzucaja brak pokory na tym forum i tłumaczą, ze to forum dla kobiet, rzucają regulaminem i że ja tu tylko gościnnie. Czy to oznacza, ze mozna mnie obrażać a ja mam na to pozwolić ? To nazywacie pokorą szanowne forumowiczki ?

Już tłumaczę na czym polega różnica pomiedzy ocenianiem czyiś czynów a obrażaniem kogoś.
Własnie na tym. Jest różnica napisać zachowujesz sie jak stary głupek, a napisać stary i głupi.

Prosze mi wybaczyć jeśli znów kogoś uraże kolejny raz broniąc samego siebie przez pomiataniem mną ale takie zachowanie i wypowiedz na forum przypomina te moherowe berety od ojca Rydzyka.

Po przejściach48 powiem Ci jeszcze jedno, ja stary i głupi a ona ubezwłasnowolniona. Ja jej niszcze życie a ona nie ma wpływu na własne decyzje. Sarkazm, tłumaczę bo nie jestem pewien czy załapiesz.

Pozdrawiam Panią Moherową48.

216

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
Madowa napisał/a:

Brunett gdy zaczęłam czytać Twoją historię przyszło mi do głowy czy przypadkiem nie jesteś moim b. kochankiem.

Mam analogiczną sytuację do Twojej. Ja 25 lat, on 36. Ja mężatka z dzieckiem, on rozwodnik. Również mój ślub był wynikiem "wpadki" pod presją rodziców i męża. Jednak my poznaliśmy się internetowo i do zdrady doszło bardzo szybko, bo po półtoramiesięcznym kontakcie.

Mój kochanek również nigdy nie namawiał mnie do rozwodu, nigdy nie nalegał abym wybrała pomiędzy mężem a nim. Nigdy z jego ust nie padło wyznanie miłości. Po prostu czekał i liczył, że sama podejmę konkretne kroki skoro moja sytuacja małżeńska była tak beznadziejna jak mu opowiadałam. Nasz romans trwał pół roku. To co przeżyłam z nim w mojej pamięci będzie miłym wspomnieniem. Nigdy z nikim tak się nie czułam.

Jak jest teraz? Mimo, że kochanek okazał się wręcz idealnym partnerem dla mnie, obecnie staram się z mężem sprzątać po huraganie jaki dotknął nasz związek. On chodzi do psychologa, ja dokonałam przewartościowania systemu. Z kochankiem ponad miesiąc temu zerwałam kontakt. Wiem, że tęskni, ja również. Jednak ktoś już tutaj wcześniej napisał: układ z mężem to coś pewnego, bezpiecznego. Męża znam na wylot, lubię z nim spędzać czas. Fakt nie ma pożądania, miłości, ale widzę jego starania, dostrzegam że zmienia swoje średniowieczne poglądy. A co najważniejsze: łączy nas dziecko. Liczę, że miłość się zrodzi. Nie powiem, że jest mi łatwo, oj nie. Nie ma dnia żebym nie pomyślała o b. kochanku, dziś mi śnił. Byliśmy na plaży na Florydzie, słońce fajnie oświecało mu twarz. Pamiętam, że śpiąc czułam jak ogarnia mnie ciepło. Boję się, że puszczam wolno szansę na zbudowanie czegoś naprawdę fajnego. Jednak to nie z nim mam dziecko. Dlatego staram się wykorzystać każdą możliwą szansę na zbudowanie PRAWDZIWIE szczęśliwej rodziny z ojcem tego dziecka. Oboje, ja i mąż, próbujemy zbierać te gruzy które zostawiliśmy po naszym małżeństwie.
Jeśli się nie uda trudno, będę miała bynajmniej poczucie że wykorzystałam każdą możliwą szansę.

Wybierając kochanka a zostawiając męża miałabym wyrzuty sumienia, że nie podjęłam próby naprawy małżeństwa. Te wyrzuty byłyby dużo silniejsze od żalu który czuję teraz puszczając wolno kochanka. A to dlatego bo jestem to winna własnemu dziecku. Nie próbując czułabym się nie fair przede wszystkim w stosunku do córki.

To tak ode mnie, żebyś zobaczył jak to może wyglądać od drugiej strony.

Pozdrawiam

Dziękuje za ten nowy punkt widzenia. Dał mi do myślenia.
Mam pytanie. Masz kontakt z kochankiem na tyle by wiedzieć jak on sie teraz czuje i jak to znosi ?
Może nie tyle sam kontakt ale samopoczucie jego mnie interesuje, jak to znosi.
Jak oceniasz swoje szanse na zrodzenie od nowa miłości w Waszym związku. Mówią, że ciężko sie odkochać a już na zawołanie zakochać sie od nowa, że wręcz nie możliwe.
Myślisz, że wbrew temu co tu piszą to możliwe ? Jak do tej pory to wygląda ?

217

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
brunett napisał/a:
Po przejściach 48 napisał/a:

Brunecie, otwórz oczy i obudź się, nie spieprzaj życia jej do końca i sobie. Stary, a głupi jak but z lewej nogi.

Po pierwsze miało być bez obrażania i epitetów.
Tak? mi zarzucaja brak pokory na tym forum i tłumaczą, ze to forum dla kobiet, rzucają regulaminem i że ja tu tylko gościnnie. Czy to oznacza, ze mozna mnie obrażać a ja mam na to pozwolić ? To nazywacie pokorą szanowne forumowiczki ?

Już tłumaczę na czym polega różnica pomiedzy ocenianiem czyiś czynów a obrażaniem kogoś.
Własnie na tym. Jest różnica napisać zachowujesz sie jak stary głupek, a napisać stary i głupi.

Prosze mi wybaczyć jeśli znów kogoś uraże kolejny raz broniąc samego siebie przez pomiataniem mną ale takie zachowanie i wypowiedz na forum przypomina te moherowe berety od ojca Rydzyka.

Po przejściach48 powiem Ci jeszcze jedno, ja stary i głupi a ona ubezwłasnowolniona. Ja jej niszcze życie a ona nie ma wpływu na własne decyzje. Sarkazm, tłumaczę bo nie jestem pewien czy załapiesz.

Pozdrawiam Panią Moherową48.

Nie czytałam ostatnich wpisów. ZnamTwój problem sercowy z początkowych wpisów. Lekturę uzupełnię za chwilę. Nie zamierzam na Ciebie naskakiwać. Życie bywa niesamowicie nieprzewidywalne. Powiem krótko... Jesli Ona twierdzi, ze nie może zrobic tego mężowi.... Boże, to doprawdy cyniczna kobieta. Byłam przez przypadek kochanką, ale nie było tak jak w waszym przypadku. Nie obrażaj się, ale uważam, że ta kobieta jest znuzona zyciem. Dziecko... Wiesz. Jest bardzo nieuczciwa wobec Ciebie, mam nadzieję, że to dostrzegasz. Ona - z cała pewnościa to twierdzę - nie jest poszkodowana. Omotała Ciebie. A Ty dałeś sie wkręcić. Uciekaj daleko przed takimi kobietami....

218

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
Sponiewierana napisał/a:

. Byłam przez przypadek kochanką, ......................ale nie było tak jak w waszym przypadku. Nie obrażaj się, ale uważam, że ta kobieta jest znuzona zyciem. Dziecko... Wiesz. Jest bardzo nieuczciwa wobec Ciebie, mam nadzieję, że to dostrzegasz. Ona - z cała pewnościa to twierdzę - nie jest poszkodowana. Omotała Ciebie. A Ty dałeś sie wkręcić. Uciekaj daleko przed takimi kobietami....

Wybacz Sponiewierana ale ubawiłam się czytając Twój post..
Jak to jest być kochanką przez przypadek?

Poza tym dlaczego dyskredytujesz wszystko to co w kobiecie piękne..
Przecież o to nam chodzi, aby mężczyznę omotać, rozkochać i podporządkować pod własne potrzeby
Po prostu być kobietą, oszukiwać, dręczyć zdradzać, choćby komuś miało to przeszkadzać..
Przecież właśnie w takich kobietach kochają się mężczyźni bo od lojalności i zrozumienia to mają kumpli ze szkolnej ławki :-)

219

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
takata napisał/a:
Sponiewierana napisał/a:

. Byłam przez przypadek kochanką, ......................ale nie było tak jak w waszym przypadku. Nie obrażaj się, ale uważam, że ta kobieta jest znuzona zyciem. Dziecko... Wiesz. Jest bardzo nieuczciwa wobec Ciebie, mam nadzieję, że to dostrzegasz. Ona - z cała pewnościa to twierdzę - nie jest poszkodowana. Omotała Ciebie. A Ty dałeś sie wkręcić. Uciekaj daleko przed takimi kobietami....

Wybacz Sponiewierana ale ubawiłam się czytając Twój post..
Jak to jest być kochanką przez przypadek?

Może wyszło to tak, że Sponiewierana była zwyczajnie oszukiwana przez jakiś czas dopóki prawda nie wyszła na jaw?
Kochanka nieświadoma? Moim zdaniem tak.

220 Ostatnio edytowany przez Fledermaus (2015-01-29 18:44:49)

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
takata napisał/a:
Sponiewierana napisał/a:

. Byłam przez przypadek kochanką, ......................ale nie było tak jak w waszym przypadku. Nie obrażaj się, ale uważam, że ta kobieta jest znuzona zyciem. Dziecko... Wiesz. Jest bardzo nieuczciwa wobec Ciebie, mam nadzieję, że to dostrzegasz. Ona - z cała pewnościa to twierdzę - nie jest poszkodowana. Omotała Ciebie. A Ty dałeś sie wkręcić. Uciekaj daleko przed takimi kobietami....

Wybacz Sponiewierana ale ubawiłam się czytając Twój post..
Jak to jest być kochanką przez przypadek?

Poza tym dlaczego dyskredytujesz wszystko to co w kobiecie piękne..
Przecież o to nam chodzi, aby mężczyznę omotać, rozkochać i podporządkować pod własne potrzeby
Po prostu być kobietą, oszukiwać, dręczyć zdradzać, choćby komuś miało to przeszkadzać..
Przecież właśnie w takich kobietach kochają się mężczyźni bo od lojalności i zrozumienia to mają kumpli ze szkolnej ławki :-)

Oszustwo, zdrada, podporządkowanie to są według Ciebie piękne cechy ???
Czy uważasz, że są piękne gdy popełniają je kobiety , a jeśli mężczyźni, to już źle, bo są wtedy szujami, nikczemnikami i łajzami?
Ciekawa skala wartości.

W takich kobietach kochają się owszem, ale w filmach i infantylnych pisenkach, a nie w prawdziwym życiu. Aż strach ogarnia na myśl o tym, że gdzieś są kobiety, które mogą tak myśleć na poważnie i pozują na takie kiczowate femme fatal.

Z pewnością są zarówno mężczyźni i kobiety, które lubią "niebezpieczne", tragiczne związki z dreszczykiem, tylko takie niestety nie trwają długo. Przeważająca część populacji ludzkiej preferuje komfort psychiczny, lojalność, zrozumienie i miłość.

221

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
Fledermaus napisał/a:
takata napisał/a:
Sponiewierana napisał/a:

. Byłam przez przypadek kochanką, ......................ale nie było tak jak w waszym przypadku. Nie obrażaj się, ale uważam, że ta kobieta jest znuzona zyciem. Dziecko... Wiesz. Jest bardzo nieuczciwa wobec Ciebie, mam nadzieję, że to dostrzegasz. Ona - z cała pewnościa to twierdzę - nie jest poszkodowana. Omotała Ciebie. A Ty dałeś sie wkręcić. Uciekaj daleko przed takimi kobietami....

Wybacz Sponiewierana ale ubawiłam się czytając Twój post..
Jak to jest być kochanką przez przypadek?

Poza tym dlaczego dyskredytujesz wszystko to co w kobiecie piękne..
Przecież o to nam chodzi, aby mężczyznę omotać, rozkochać i podporządkować pod własne potrzeby
Po prostu być kobietą, oszukiwać, dręczyć zdradzać, choćby komuś miało to przeszkadzać..
Przecież właśnie w takich kobietach kochają się mężczyźni bo od lojalności i zrozumienia to mają kumpli ze szkolnej ławki :-)

Oszustwo, zdrada, podporządkowanie to są według Ciebie piękne cechy ???
Czy uważasz, że są piękne gdy popełniają je kobiety , a jeśli mężczyźni, to już źle, bo są wtedy szujami, nikczemnikami i łajzami?
Ciekawa skala wartości.

W takich kobietach kochają się owszem, ale w filmach i infantylnych pisenkach, a nie w prawdziwym życiu. Aż strach ogarnia na myśl o tym, że gdzieś są kobiety, które mogą tak myśleć na poważnie i pozują na takie kiczowate femme fatal.

Z pewnością są zarówno mężczyźni i kobiety, które lubią "niebezpieczne", tragiczne związki z dreszczykiem, tylko takie niestety nie trwają długo. Przeważająca część populacji ludzkiej preferuje komfort psychiczny, lojalność, zrozumienie i miłość.

Wiec baw sie dobrze...

222

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
brunett napisał/a:

Dziękuje za ten nowy punkt widzenia. Dał mi do myślenia.
Mam pytanie. Masz kontakt z kochankiem na tyle by wiedzieć jak on sie teraz czuje i jak to znosi ?
Może nie tyle sam kontakt ale samopoczucie jego mnie interesuje, jak to znosi.

Wiesz, on mi nigdy nie powiedział że cierpi z mojego powodu, jest zbyt dojrzały by kierować w moją stronę takie informacje. Znam go i wiem, że nie chce wywierać na mnie presji. Nigdy nie powiedział: chcę żebyś ze mną była. Wie, że do tej pory zazwyczaj decyzje były podejmowane za mnie, ja się po prostu dostosowywałam, czasami podejmowałam je sama, ale były to decyzje "pod" innych. Dlatego on nie chce na mnie wpływać w najmniejszym stopniu, chce abym decyzję o nas podjęła sama. No i podjęłam. Zerwałam kontakt. Jednak ja w przeciwieństwie do Twojej kobiety w dwugodzinnej rozmowie (co prawda przez tel) wytłumaczyłam mu co mną kieruje. Uważam, że miał prawo znać powody. Czułam się wręcz zobowiązana mu to wyjaśnić. Nie protestował. Przyjął do wiadomości moje stanowisko. Nie prosił o zmianę zdania, nie męczył, nie nagabywał.. Powiedział tylko, że ma nadzieję że kiedyś jeszcze będzie nam dane prowadzić dalej tą przyjaźń. Już nie romans, ale relację opartą na przyjaźni. Tylko ja nie umiałabym prowadzić z nim tej relacji. Bo niestety przy nim czuję się zadziwiająco dobrze, a to mi uniemożliwia skupienie się na swoim małżeństwie, na mężu. Może Twoja kobieta doszła do podobnych wniosków. Choć coś mi podpowiada, że raczej u niej przejawił się strach przed oderwaniem się od bezpiecznej przystani jakim jest "stary" mąż, którego zna jak nikogo innego, stabilizacji którą przy nim ma. Ty mimo, że jesteś fascynujący, to niestety musiałaby z tego wszystkiego zrezygnować dla tej fascynacji ale i dla nieznanego, bo nie wie co ją z Tobą czeka. Boi się nieznanej przyszłości. Szkoda tylko, że stchórzyła aż do tego stopnia, że nie zdobyła się na szczerą rozmowę z Tobą. Bo to Ci się należy. Niestety potraktowała Ci nie fajnie.
Z b. kochankiem rozmawiałam tylko dwa razy od zerwania kontaktu. Zadzwonił kilka dni temu, powiedział że planuje wrócić do swojego kraju w tym roku. Był przygnębiony, znam go troszkę, umiem wyczuć jego nastrój. Powiedział, że tęskni, że często śni o mnie. Ten wyjazd to szansa na zamknięcie starego rozdziału , a rozpoczęcie nowego. Jest mi cholernie przykro jak sobie pomyśle, że nie długo będzie nas dzielić nie 200, a 8 tys km. Ale też wiem, że ma rację. Ten wyjazd to dla niego dobry start w nowy rozdział. Dlatego szczerze mu kibicuję, niech walczy o swoje szczęście.

brunett napisał/a:

Jak oceniasz swoje szanse na zrodzenie od nowa miłości w Waszym związku. Mówią, że ciężko sie odkochać a już na zawołanie zakochać sie od nowa, że wręcz nie możliwe.
Myślisz, że wbrew temu co tu piszą to możliwe ? Jak do tej pory to wygląda ?

Hmmm... To co poczułam do kochanka to na pewno zauroczenie, miłość to zbyt wielkie słowo. Aby zrodziła się miłość potrzebny jest czas, musielibyśmy wejść w związek. My spotykaliśmy się tylko, co kilka tygodni na weekendy, przy tym utrzymując codzienny kontakt telefoniczny. Ok, mogę powiedzieć zakochałam się, ale zakochanie a miłość to dwie różne kwestie, tak jak ktoś mi zwrócił uwagę tu na forum. A więc myślę, że ten stan idzie zwalczyć. Muszę konsekwentnie nie odnawiać kontaktu i nie wspominać chwil z nim spędzonych. Już teraz widzę, że jest lepiej niż na początku. Jednak nadal, mimo że się staram nie ma dnia bym o nim nie pomyślała. Choć staram się.

Co do kwestii zrodzenia się miłości między mną a mężem... rozum mi mówi, że szanse przedstawiają się w skali 1:100. Ale jak nie wykorzystać choćby 1% szansy na zbudowanie pełnej miłości rodziny dla dziecka? To jak odwrócenie się do pociechy plecami mówiąc, że jego potrzeby mamy w nosie, za to nasze są dużo ważniejsze. Po prostu nie umiem tak postąpić. Dziś wiem, że zrobiłam baaaardzo nierozsądnie wchodząc w romans. Dziś przez to cierpi wiele osób. I zgodzę się, ze tą drogę wybierają osoby niedojrzałe, słabe. Dziś drugi raz nie popełniłabym tego błędu. Zaoszczędziłabym cierpienia mężowi, sobie, kochankowi i oczywiście dziecku, które jest bacznym obserwatorem tego co się dzieje.
Dam Ci radę. Skoro ta kobieta nie zdobyła się na rozmowę z Tobą, to znaczy że jest mocno zagubiona, zapewne boi się, co niestety jest mega nie w porządku w stosunku do Ciebie. Nie dociekaj przyczyn jej decyzji. Walka o poznanie prawdy zje dużo Twojej energii, a i tak nie masz gwarancji czy nie zostaniesz nakarmiony kłamstwami. My (mam na myśli siebie i tą kobietę) - osoby uległe, podporządkowujące się- nie znosimy krytyki, czyjegoś gniewu, dlatego z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa mogę przypuszczać, że sprzeda Ci taką wersję aby w Twoich oczach nadal została nieskazitelna, dobra, byś przypadkiem nie wylał na nią potok gniewu lub nie daj boże wybuchnął złością. Ona zakończy romans jako cierpiętnica, która dla rodziny się poświęca, a Ty będziesz jej żałował, bo jaka ona biedna itp itd.

223 Ostatnio edytowany przez brunett (2015-01-30 01:41:56)

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
Madowa napisał/a:
brunett napisał/a:

Dziękuje za ten nowy punkt widzenia. Dał mi do myślenia.
Mam pytanie. Masz kontakt z kochankiem na tyle by wiedzieć jak on sie teraz czuje i jak to znosi ?
Może nie tyle sam kontakt ale samopoczucie jego mnie interesuje, jak to znosi.

Dam Ci radę. Skoro ta kobieta nie zdobyła się na rozmowę z Tobą, to znaczy że jest mocno zagubiona, zapewne boi się, co niestety jest mega nie w porządku w stosunku do Ciebie. Nie dociekaj przyczyn jej decyzji. Walka o poznanie prawdy zje dużo Twojej energii, a i tak nie masz gwarancji czy nie zostaniesz nakarmiony kłamstwami. My (mam na myśli siebie i tą kobietę) - osoby uległe, podporządkowujące się- nie znosimy krytyki, czyjegoś gniewu, dlatego z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa mogę przypuszczać, że sprzeda Ci taką wersję aby w Twoich oczach nadal została nieskazitelna, dobra, byś przypadkiem nie wylał na nią potok gniewu lub nie daj boże wybuchnął złością. Ona zakończy romans jako cierpiętnica, która dla rodziny się poświęca, a Ty będziesz jej żałował, bo jaka ona biedna itp itd.

Do rozmowy miedzy nami doszło, u mnie w domu.  na moją prosbe.
Zaskoczyło mnie to, ze bezposrednio na moje pytanie czy kocha meza odpowiedziała, że nie kocha i zadeklarowała, ze kocha mnie i przy tym sie rozpłakała jedyny raz, podczas całej długiej, ponad godzinnej rozmowy.
Nie rozumiem po co mowic mi ze mnie kocha, skoro nie zamierza byc ze mna. Mi to daje złudne nadzieje, ja myśle logicznie.
Biorąc pod uwage, ze meza raczej juz nie pokocha no bo jak kochajac innego, a wraca do niego i duze prawdopodobienstwo, ze ich małżeństwo nie przetrwa, własnie tak ja odebrałem, jako cierpiętnice i współczułem jej.
Zdziwiło mnie mocno, ze na spotkanie ze mną a raczej rozmowie tłumaczącej powody jej decyzji, pomimo deklaracji o naszym rozstaniu i powrocie do meza, ona na te spotkanie ubrała sie wrecz seksownie. Wiem jak ubiera sie na codzien i wiem ze ten ubiór był prowokacją w moim kierunku. Po co cos takiego ? przychodzi, oznajmia zdecydowany koniec między nami, za razem deklaruje miłość mi i prowokuje swoim ubiorem... gdzie tu logika ? dla mnie to same sprzecznosci.

Dodatkowo rozwalił mnie mail od niej jakis czas temu, juz po tym spotkaniu, w ktorym wyjaśnia, ze miała zamiar być ze mną, tylko pojawiły sie okolicznosci, których nie było wcześniej, takie światełko w tunelu, a mianowicie jej maz jak odkrył nasz romans to zaczął sie starać i tak po krótce streszczając, w niej pojawiło sie wraz z tym jego staraniem, coś co zabiło jej pewność siebie i zdecydowanie odejscia od meża a cytuje: obudziło poczucie budowania rodziny.
Kolejny przekaz w którym zabrakło logiki jak dla mnie.
Poczułem sie jak koło zapasowe leżące w bagażniku na czas awarii i jak rodzina juz nie awaryjna to mozna mnie schowac z powrotem do bagażnika... poczułem sie nie ważny, naiwny, oszukany.
W sumie dobrze, teraz to pozwala trzymac mi sie skutecznie na dystans.

224

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka

Przepraszam Cię, musiałam nie doczytać kwestii rozmowy, lub pomyliłam z innym wątkiem. Myślałam, że jej nie było.

Widzisz, u Ciebie jest prosta logika. I bardzo dobrze! Bo rzeczy prawdziwe i pewne mają proste rozwiązania. Gdyby Cię kochała to wzięłaby konsekwencje tego uczucia na barki i albo odeszłaby od męża, albo próbowała to uczucie zabić dla "poczucia budowania rodziny", ale przy tym nie robiąc Ci wody z mózgu. Ja nigdy swojemu byłemu kochankowi nie powiedziałam: wiesz, kocham Cię, ale jednak muszę zrezygnować z tego uczucia dla rodziny. Kurczę, troszkę szacunku niech ma dla Ciebie. Nie dość, że cierpisz z powodu rozstania to jeszcze "każe" sobie współczuć.

Wydaje mi się, że ona chciałaby trzymać dwie sroki za ogon. Ten jej strój na spotkanie, nie myśl, że był bezcelowym zagraniem. Chciała Cię do czegoś sprowokować, a na bank pokazać jaka to nie jest zajebista, coś na zasadzie: zobacz co tracisz. Szkoda by było, bo to znaczy że chodzi jej o dopompowanie własnego ego nie bacząc na Twoje uczucia. A cała ta otoczka z jej cierpieniem i uczuciem do Ciebie to teatrzyk aby akcja była bardziej dramatyczna, jak w prawdziwym romansie. Daję sobie rękę odciąć, że jakbyś jej za jakiś czas, gdy troszkę się atmosfera w małżeństwie uspokoi, zaproponował potajemny romans to weszłaby w to bez dwóch zdań.

225 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-01-30 12:43:47)

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
brunett napisał/a:

Po co cos takiego ? przychodzi, oznajmia zdecydowany koniec między nami, za razem deklaruje miłość mi i prowokuje swoim ubiorem... gdzie tu logika ? dla mnie to same sprzecznosci.

ona chce mieć i męża i kochanka czyli was obu.

226

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka

Tak czytam te wypowiedzi i też może napisze co mysle,  bo jestem w podobnym wieku (34). Tej kobiety... żal ściska, mężatka z rocznym dzieckiem idzie z innym kolesiem na piwo, dyskotekę.. Szkoda słów wg mnie. Do autora nie mam nic poza uzalaniem się nad sobą. Chamsko to zrobiłeś, że z mężatką, ale powiem Ci, że na miejscu jej męża byłbym Ci wdzięczny, że uswiadomiles mi z kim żyje. Pewnie by bolało, ale taki łaskawy bym nie był. Tyle kobiet dookoła, poszukaj sobie wolnej. Powodzenia

227 Ostatnio edytowany przez brunett (2015-02-05 22:15:06)

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka
szczęście111 napisał/a:

Nie zamykaj jeszcze wątku. Jestem ciekawa jak potoczą się sprawy dalej. Daj znać.
Daj znać jak będzie wyglądało wasze pierwsze spotkanie służbowe, pewnie sam na nie czekasz, podświadomie oczywiście.
powodzenia smile

Nasze pierwsze spotkanie służbowe odbyło się dzisiaj.
Pełen profesjonalizm na pokaz dla reszty załogi biura czyli ja uśmiechnięty i zadowolony z życia, ona zapracowana i zdystansowana...
Wymiana grzecznościowych zwrotów, spytałem co u jej synka, ona spytała o moje zdrowie i jak mi idą treningi, ja ją jak jej idzie bieganie itp...
Żadnych tematów osobistych.
Tylko jej oczy zdradzały więcej...  Było coś z tęsknoty, smutku i zakłopotania.

Nadal nosi srebrny łańcuszek z serduszkiem ode mnie, który pomimo wielu nalegań ze strony męża ona dalej nie zdejmuje.
Zaczynam już myśleć, że zakłada go tylko do pracy, bo jaki jest sens noszenia go w domu kiedy jej mąż wie, że łańcuszek jest on ode mnie...
Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumie tych sprzecznych sygnałów.

228

Odp: Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka

Och i co? O łańcuszku chciałeś nam dziś opowiedzieć? Wez facet dorośnij.

Posty [ 196 do 229 z 229 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kocham mężatkę, tymrazem od strony nieszczęśliwie zakochanego kochanka

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026