netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ukochana zona odeszla a ja umieram

483 odpowiedzi104 668 wyświetleńzałożony przez dziewan, 26.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ukochana zona odeszla a ja umieram

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 484 ]

326

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Postanowiłem co nie co napisać bo dzieją sie dziwne rzeczy.
Ale od początku, święta się jz chybs srednio udały, pojechała tylko z synem do teściów bo kochanek ponoć pracował (w swieta?)  miała zostać do niedzieli ale się szybcej zebrała i fagas przyjechał wieczorem po nich.
Nie chciał jednak wejść do srodka sie przywitać a i Oni nie ciągnęli go na siłę.
Jz chciała żebym jednak odebrał syna w niedziele przed poludniem, pod jej praca.
Wystroila się, podjechala z pajacem i moim synem, wysiadlem tez wystrojony a syn juz pędził do mnie, nie poświęciłem jej nawet spojrzenia ale Ona wgapiala sie we mnie.
W pon. przeglądając facebooka spostrzeglem że pojawila mi się wśród propozycji (wczesniej wyrzuciła mnie ze znajomych i zablokowała widoczność) a wieczorem oddajac syna znowu czulem ten wzrok (syn przy niej powiedzial ze będzie tęsknił i nie chciał jechać).
Szwagierka powiedziała że jz inaczej wyobrażała sobie swoje obecną idylle, bo nie jest łatwo, obowiazki i te sprawy. A dzisiaj odbierając dziecko uslyszalem że jakoś nie miło się odnosi do fagasa o moim przyjeździe.
Hmm zycie to nie bajka....

Dostałem zaproszenie na randkę od fajnej dziewczyny (taki energiczny typ, co to lepiej jej nie wkurzać, bo walnie faceta pała w głowę) to znajoma fagasa i chyba jz. Odmowilem jednak bo nie czuje się gotowy na jakiekolwiek spotkania i glupie gadki.Ale wyjdę do klubu,chociaż popatrze jak inni się bawią.

A z sądu nadal cisza.

327 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-04-08 15:50:52)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

...Dostałem zaproszenie na randkę od fajnej dziewczyny ...
... to znajoma fagasa i chyba jz. ..

I wszystko w temacie.
Potrzebna jest Twoja zdrada i świadek, chocby przytulanie i jakieś np zdjęcie. Umoczą Cię na maksa.
Stary, nie daj się wkręcic. Najpierw rozwód potem randki.

328

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dziewan żenada na maksa rób jak chcesz....

329

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Co jest żenada, bo nie rozumiem??????
Może mam przytlumione funkcje poznawcze.
A dziewczyne znam z widzenia od lat,przypadkowo będąc w sklepie gdzie pracuje tak sie zgadalo że ją tez ktoś zostawił i od słowa do slowa wyszła propozycja. Ale nie skorzystałem i tyle.
Jutro dostanę pismo z sądu i zrobiło mi się przykro.

330

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Twierdzisz, że nawet na Nią nie spojrzałeś, ALE ZAUWAŻYŁEŚ, że się wystroiła - nie wiem jak funkcjonuje u Ciebie zmysł wzroku. Za to od razu wgapiała się w Ciebie - moim zdaniem głównie(!) na Syna, ale jak to Ty to odebrałeś. Nadal żyjesz we własnym świecie hmm. Ona nic do Ciebie nie czuje, zapewne teraz Jej emocje opadły i chce mieć jakiś kontakt z Ojcem własnego dziecka (stąd znajomy na fc, ale dla mnie dodanie do znajomych na fc nic nie znaczy, bo za parę dni z "jakiegoś powodu" może to wycofać). No, ale Ty jesteś samiec, masz Swoje ego.
Nie szukaj na siłę sygnałów tam gdzie ich nie ma. Zapewne za jakiś czas sama rozmowa o jakiś sprawach stanie się dla Ciebie pretekstem, że "myśli o mnie, bo się odezwała". Człowieku OPRZYTOMNIEJ.

331

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Owszem zauważyłem bo Ona wysiadla pierwsza z samochodu, gdy Ja dopiero dojezdzalem smile
Syn ma metr dziesięć to troche za wysoko patrzyła wink
A kontakt mamy świetny bo w zasadzie prawie żaden.
Ja patrzę na jej czyny nie słowa bo wiadomo jak to jest z kobiecymi slowami....
Dlatego wyraziłem swoje zdziwienie, nic ponadto.
Nie jestem na tyle głupi żeby wierzyć ze Ona cos do mnie czuje, jesli wogule posiada jakieś uczucia.
Myślę Nektarynko że ty też posiadasz ego.

332 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-04-08 22:25:46)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Owszem zauważyłem bo Ona wysiadla pierwsza z samochodu, gdy Ja dopiero dojezdzalem smile
Syn ma metr dziesięć to troche za wysoko patrzyła wink
A kontakt mamy świetny bo w zasadzie prawie żaden.
Ja patrzę na jej czyny nie słowa bo wiadomo jak to jest z kobiecymi slowami....
Dlatego wyraziłem swoje zdziwienie, nic ponadto.
Nie jestem na tyle głupi żeby wierzyć ze Ona cos do mnie czuje, jesli wogule posiada jakieś uczucia.

Oczywiście wink mierzyła w CIEBIE, daj już Sobie spokój. Wiesz co to jest dopasowywanie czynów do wcześniejszego osądu - Ty ciągle to robisz. Na początku widziałeś to co chciałeś - kochana/wierna żona. Teraz również widzisz to co chcesz - patrzyła na Ciebie, coś musi w tym być/no zapewne zazdrosna (gorzej jak oceniasz tak dłuższe "zawieszenie oka" przez wszystkie kobiety). Zdecyduj się wreszcie co chcesz! O Nią walczyć to walcz. Chcesz dać Sobie spokój to przestań doszukiwać się czegoś w niczym. Niedługo jak będzie chciała WSPÓLNIE spędzać czas ze względu na Syna to zacznie się co dopiero "cyrk" co nie?
A uczucia posiada, ale już nie Twój problem i sprawa.

dziewan napisał/a:

Myślę Nektarynko że ty też posiadasz ego.

Ale u Ciebie za często ma być pierwsze i jakimś "dziwnym trafem" dotyczy płci przeciwnej, a nie czegoś innego wink. Podejrzane...

333

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Ja już dawno podjalem decyzje i się jej trzymam.
Dobra czy zła ale własna.
Tak wogule dokonujesz jakiś dopowiedzen i wysuwasz zbyt daleko idące wnioski.
Może przypominam Ci kogoś, do kogo masz żal?
Wychodzi na to że znasz lepiej moja jz odemnie, bo wiesz że ma uczucia.
Brawo, telepatia czy wrozbiarstwo roll
Ja tu o niecodziennym zachowaniu a tu zazdrość, wspólne spedzanie czasu, za duże ego....
Wow można dostać zawrotu głowy smile

334

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dziewan, ale FAKTY.
Trzymaj się faktów, a nie wyobrażeń, bo to Ci naprawdę zaszkodzi.

335

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Oceńcie sami.
Wiedzialem ze dzisiaj jz mi zgotuje jakoś przykrą niespodziankę.
Wczoraj wyslalem smsa ze odbiorę syna o 10, odpowiedzi nie dostalem a dzisiaj o 8 dostaje smsa ze Ona wychodzi juz do pracy i syn ZOSTANIE Z KOCHANKIEM!!!!!
No mało mnie szlag nie trafił, w auto i pisze ze to nie mozliwe i juz jade po malego. Zaczela sie dyskusja przez smsy no ale syna odebrałem,  a jak chcialem jej w oczy powiedziec co mysle o takim postepowaniu to powiedziala ze pokaze mi w sądzie.  A za co to?
Ano w czwartek o 15 zażądała przywiezienia syna na 17, cztery godziny przed zwyczajowym terminem.
Akurat obiecalem synowi lekcje jazdy na rowerze, wiec odmowilem.
Dodatkowo wmawia mi że syn boi sie mi cos powiedzieć, g....o prawda, mi syn mowi to samo o niej i jakoś rozumiem ze to wynika z jego leków żeby ktoregos z nas nie skrzywdzic.To Ona teraz zaczela opowiadac synowi jaki to ja nie bylem, chociaz ja nie mówię na nią zlego slowa do synka.
Teraz ta przewidywalna zemsta, przeciez ja wiem ze ona zawsze wczesniej wie o zmianach w swojej pracy.
Zaczyna grać dzieckiem, zemsta przy pomocy dziecka, namawianie dziecka zeby mi nie mówił ze mieszka z nimi fagas, przeciez to jest straszne.
Już się wscieklem i napisalem jej wprost że dla dobra syna i zachowania swoich praw mogę walczyć i do konca życia.

336

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Oceńcie sami.
Wiedzialem ze dzisiaj jz mi zgotuje jakoś przykrą niespodziankę.
Wczoraj wyslalem smsa ze odbiorę syna o 10, odpowiedzi nie dostalem a dzisiaj o 8 dostaje smsa ze Ona wychodzi juz do pracy i syn ZOSTANIE Z KOCHANKIEM!!!!!
No mało mnie szlag nie trafił, w auto i pisze ze to nie mozliwe i juz jade po malego. Zaczela sie dyskusja przez smsy no ale syna odebrałem,  a jak chcialem jej w oczy powiedziec co mysle o takim postepowaniu to powiedziala ze pokaze mi w sądzie.  A za co to?
Ano w czwartek o 15 zażądała przywiezienia syna na 17, cztery godziny przed zwyczajowym terminem.
Akurat obiecalem synowi lekcje jazdy na rowerze, wiec odmowilem.
Dodatkowo wmawia mi że syn boi sie mi cos powiedzieć, g....o prawda, mi syn mowi to samo o niej i jakoś rozumiem ze to wynika z jego leków żeby ktoregos z nas nie skrzywdzic.To Ona teraz zaczela opowiadac synowi jaki to ja nie bylem, chociaz ja nie mówię na nią zlego slowa do synka.
Teraz ta przewidywalna zemsta, przeciez ja wiem ze ona zawsze wczesniej wie o zmianach w swojej pracy.
Zaczyna grać dzieckiem, zemsta przy pomocy dziecka, namawianie dziecka zeby mi nie mówił ze mieszka z nimi fagas, przeciez to jest straszne.
Już się wscieklem i napisalem jej wprost że dla dobra syna i zachowania swoich praw mogę walczyć i do konca życia.

no to masz dowód na łamanie przez żonę uzgodnień, zły wpływ na rozój dziecka i jej nieodpowiedzialność,

337

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Secondo1 napisał/a:
dziewan napisał/a:

Oceńcie sami.
Wiedzialem ze dzisiaj jz mi zgotuje jakoś przykrą niespodziankę.
Wczoraj wyslalem smsa ze odbiorę syna o 10, odpowiedzi nie dostalem a dzisiaj o 8 dostaje smsa ze Ona wychodzi juz do pracy i syn ZOSTANIE Z KOCHANKIEM!!!!!
No mało mnie szlag nie trafił, w auto i pisze ze to nie mozliwe i juz jade po malego. Zaczela sie dyskusja przez smsy no ale syna odebrałem,  a jak chcialem jej w oczy powiedziec co mysle o takim postepowaniu to powiedziala ze pokaze mi w sądzie.  A za co to?
Ano w czwartek o 15 zażądała przywiezienia syna na 17, cztery godziny przed zwyczajowym terminem.
Akurat obiecalem synowi lekcje jazdy na rowerze, wiec odmowilem.
Dodatkowo wmawia mi że syn boi sie mi cos powiedzieć, g....o prawda, mi syn mowi to samo o niej i jakoś rozumiem ze to wynika z jego leków żeby ktoregos z nas nie skrzywdzic.To Ona teraz zaczela opowiadac synowi jaki to ja nie bylem, chociaz ja nie mówię na nią zlego slowa do synka.
Teraz ta przewidywalna zemsta, przeciez ja wiem ze ona zawsze wczesniej wie o zmianach w swojej pracy.
Zaczyna grać dzieckiem, zemsta przy pomocy dziecka, namawianie dziecka zeby mi nie mówił ze mieszka z nimi fagas, przeciez to jest straszne.
Już się wscieklem i napisalem jej wprost że dla dobra syna i zachowania swoich praw mogę walczyć i do konca życia.

no to masz dowód na łamanie przez żonę uzgodnień, zły wpływ na rozój dziecka i jej nieodpowiedzialność,

Oj Dziewan strasznie musi cie nie nawidzieć teraz twoja żona, że robi takie cyrki.Nie odpowiedzialna i mściwa kobieta. Bardzo Ci współczuję. Trzymaj się i nie poddawaj. Walcz o syna.

338

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Ja już dawno podjalem decyzje i się jej trzymam.
Dobra czy zła ale własna.
Tak wogule dokonujesz jakiś dopowiedzen i wysuwasz zbyt daleko idące wnioski.
Może przypominam Ci kogoś, do kogo masz żal?
Wychodzi na to że znasz lepiej moja jz odemnie, bo wiesz że ma uczucia.
Brawo, telepatia czy wrozbiarstwo roll
Ja tu o niecodziennym zachowaniu a tu zazdrość, wspólne spedzanie czasu, za duże ego....
Wow można dostać zawrotu głowy smile

No można. Przecież Sam jakiś czas temu WYCIĄGAŁEŚ TAK DALEKO IDĄCE WNIOSKI, ŻE HEJ (polecam lekturę własnych postów w temacie) wink. Na szczęście nikogo mi nie przypominasz i jesteś jedynym tego typu męskim przypadkiem - i oby tak pozostało, bo taki jeden jak Ty w zupełności wystarczy na świecie.
Masz tak chwiejną osobowość i emocje, że nie wiadomo co będzie za tydzień.
Raz gadasz o zamknięciu się w skorupie, a zaraz jakieś interpretacje ruchów gałek ocznych byłej hmm. Masz jakiekolwiek własne postanowienia względem zachowania/wyborów, których pilnujesz? Czy u Ciebie to tak życie na krawędzi smile. No ale w Twoim przypadku najlepsze jest stwierdzenie "twoje małpy, twój cyrk". Z jakiś POWODÓW to wszystko Ciebie spotkało.

339

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dziewan.
Kobita już wcześniej pogrywala sobie ustaleniami, które zawarliscie odnośnie synka.
Ty tu grzmiales, ze nie pozwolisz żeby to było łamane, że ona ma się do tego stosować - albo nie będzie kontaktów z synem ...
Że żadnego nocowania z kochasiem w tym samym mieszkaniu ...
Że żadnego przebywania synka z kochasiem sam na sam ...
I tak to się ładnie tu zarzekales, tymczasem zonka nic a nic sobie z tego nie robiła i olewala te wasze ustalenia na każdym kroku.
Ty nie zrobiles niczego, żeby pokazać jej KONSEKWENCJE jej postępowania.
Ona nie stosuje się do żadnych ustaleń, i z tego co piszesz widać że po całości na Ciebie Dziewan w doopie, bo MOŻE.
Bo Ty jej na to pozwalasz.

340

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
IsaBella77 napisał/a:

Dziewan.
Kobita już wcześniej pogrywala sobie ustaleniami, które zawarliscie odnośnie synka.
Ty tu grzmiales, ze nie pozwolisz żeby to było łamane, że ona ma się do tego stosować - albo nie będzie kontaktów z synem ...
Że żadnego nocowania z kochasiem w tym samym mieszkaniu ...
Że żadnego przebywania synka z kochasiem sam na sam ...
I tak to się ładnie tu zarzekales, tymczasem zonka nic a nic sobie z tego nie robiła i olewala te wasze ustalenia na każdym kroku.
Ty nie zrobiles niczego, żeby pokazać jej KONSEKWENCJE jej postępowania.
Ona nie stosuje się do żadnych ustaleń, i z tego co piszesz widać że po całości na Ciebie Dziewan w doopie, bo MOŻE.
Bo Ty jej na to pozwalasz.

Przykro mi to pisac, ale chyba tak jest w rzeczywistosci, zabraklo Ci konsekwencji. Mi tu zarzucano, ze jestem nie konsekwentny, ale w kwesti dzieci bylem do samego konca. Nie pozwolilem na kontakt kochasia z dziecmi i trzymalem sie tego do konca. Jej jedyna proba odebrania mlodszego syna ze szkoly, skonczylasie poinformowaniem szkoly o naszej sytuacji rodzinnej, wystawieniem przez szkole opinii do sadu. Natomiast w chwili kiedy ona chciala syna zabrac z kochankiem ze szkoly skutecznie jej to telefonicznie wyperswadowalem, do tego stopnia, ze bedac juz pod szkola, nawet do niej nie weszla.
Dziewan zacznij egzekwowac wasze ustalenia, ona ma je szanowac, a poprzez szacunek do tych ustalen ma zaczac szanowac ciebi. Trzymaj sie chlopie.

341

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Jak mi dzisiejsza sytuacja nie pasowała, to poprostu odebralem syna jak chcialem i tyle.
W zamian odbylem calodzienna rozmowe smsowa z jz o tym co komu wolno a co nie.
Z jakiego powodu? Z gowniarskiej zemsty co sama w sumie na koniec przyznala.
I tu dochodzimy do sedna.
Albo kruche porozumienie albo wojna w sądzie.
Znam realia, nie osiągnę więcej niż idąc na kompromis.
Mam do czynienia ze zlym, egoistycznym czlowiekiem ktory nie cofnie się przed niczym.
Mam jeszcze miesiąc, zobaczymy co postanowie.
Na razie moje dotychczasowe przypuszczenia sie sprawdzały, więc musze się zastanowić co bedzie dalej.

342

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Czyli wyszło, że źródłem całych Twoich nieszczęść byłeś Ty Sam - Sam byłeś dla Niej złym i egoistycznym człowiekiem? Jedna niewłaściwa decyzja, a konsekwencje kolosalne. Musiałeś Ją bardzo skrzywdzić jeśli potrafiła w tak przemyślany i skrupulatny sposób szukać zemsty oraz czekać na sposobność tyle lat sad.
A śmiałeś się, gdy ktoś pisał Ci o karmie. Zła energia zawsze wraca, a to co robi Ci teraz wróci i do Niej. Śmieszne jest to, że Obydwoje jesteście poniekąd ogarnięci zemstą - cieszylibyście się z własnego nieszczęścia.
Ani Ty, ani Ona nie potraficie obiektywnie spojrzeć na Siebie, przewalacie winę na drugą stronę jak tylko się da, aby oczyścić własne sumienie. Ty pisząc, że zdradziłeś Ją przed ślubem i niby mało to się liczyło (jakby papierek cokolwiek zmieniał w zaistniałej sytuacji, tym bardziej, że była w CIĄŻY). Ona, że po tej zdradzie nie odeszła tylko szukała zemsty. No i moje wizjonerstwo trochę się sprawdziło, bo fakt mam o wiele więcej empatii od Ciebie - zapewne dlatego hmm. Zamiast spróbować myśleć/zrozumieć uczucia innych, dopasowujesz własne poglądy/uczucia do ich działań. Tu leży Twój problem.
Obyście kiedyś umieli Sobie nawzajem wybaczyć, bo jesteście to Sobie winni...

343

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Nie znasz realiów Dziewan, a jedynie własną sytuację.
Nie uważam, żeby "kruche porozumienie" było możliwe do osiągnięcia i utrzymania z kobietą, która nie respektuje i nie przestrzega niczego co wspólnie ustalacie.
A wojna w sądzie i tak Cię czeka, czy tego pragniesz, czy nie.
Nie możesz teraz wiedzieć z jakim skutkiem się ta wojna dla Ciebie zakończy.
Ale zachowując trzeźwość osądów - śmiało mogę powiedzieć, że z pewnością z lepszym, niż usiłowanie osiągnięcia czegoś, co jest niemożliwe, a co czas jaki upłynął od rozstania dobitnie Ci pokazał ...

344

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Nektarynko ja zrobiłem po tym wszystkim bardzi uczciwy rachunek sumienia i wyszło mi ze juz dawno splacilem z nawiązką wyrządzone krzywdy. I co najważniejsze sam sobie przebaczylem.
Najwazniejsze to samemu zobaczyć swoje błędy, zobaczyłem, policzylem i dostałem 10x wiecej niż na to zasłużyłem.
Nie zamierzam wybaczyć, z wielu względów i kazdy następny jest ważniejszy od poprzedniego.

Co do konsekwencji to na koniec wczorajszych "zapasow" słownych dobitnie uswiadomilem mojej jz że to jak kończę nasze wspólne sprawy jest tylko i wylacznie moją dobrą wolą i tylko ze względu na dobro naszego dziecka. Jesli bedzie trzeba, zrobie to dobitniej a wybór bedzie należał do niej łącznie z konsekwencjami.
Niemniej nasz syn nie zasłużył na to wszystko,co jest jego udzialem.

345 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-04-12 21:39:14)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

..wyszło mi ze juz dawno splacilem z nawiązką wyrządzone krzywdy. I co najważniejsze sam sobie przebaczylem....

dziewan: to nie jest 1:1, no rozśmieszyłeś mnie: ważne, że sobie przebaczyłeś ale "niuansem" było to, że nie zauważyłeś, ze Twoją żoną jest tykająca bomba zegarowa.
Teraz żadnych smsów, pamiętaj, to może być dowód. Tylko adwokat
Zdradzę Ci tajemnicę: po tej stronie lustra(*) jest fajnie. Właśnie poznałem super dziewczynę smile

A jest to tak: rano wychodzisz z domu niewyspany, ziewający, zamyślony i nie wiesz jeszcze, że za chwilę Cię ustrzeli, a jednak ... Boże jak dzieci smile



(*) mam nadzieję, ze lustro nie zaprotestuje

346

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
bullet napisał/a:
dziewan napisał/a:

..wyszło mi ze juz dawno splacilem z nawiązką wyrządzone krzywdy. I co najważniejsze sam sobie przebaczylem....

dziewan: to nie jest 1:1, no rozśmieszyłeś mnie: ważne, że sobie przebaczyłeś ale "niuansem" było to, że nie zauważyłeś, ze Twoją żoną jest tykająca bomba zegarowa.
Teraz żadnych smsów, pamiętaj, to może być dowód. Tylko adwokat
Zdradzę Ci tajemnicę: po tej stronie lustra(*) jest fajnie. Właśnie poznałem super dziewczynę smile

A jest to tak: rano wychodzisz z domu niewyspany, ziewający, zamyślony i nie wiesz jeszcze, że za chwilę Cię ustrzeli, a jednak ... Boże jak dzieci smile



(*) mam nadzieję, ze lustro nie zaprotestuje

Och niech smsy będą dowodem. Od dwóch dni dostaje kupe smsow, dosc napastliwych.
Na większość odpisuje w tonie rzeczowym i kulturalnym i na odległość czuje tą szewska pasje które powodują.
Duzo one mówią i dają do myślenia.
Gratuluje nowej znajomości i życzę powodzenia.
Ja jednak nie mam chęci w podobnym kierunku,jakoś mnie odrzuca od tych tematów.

347 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-04-12 23:20:01)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Nektarynko ja zrobiłem po tym wszystkim bardzi uczciwy rachunek sumienia i wyszło mi ze juz dawno splacilem z nawiązką wyrządzone krzywdy. I co najważniejsze sam sobie przebaczylem.
Najwazniejsze to samemu zobaczyć swoje błędy, zobaczyłem, policzylem i dostałem 10x wiecej niż na to zasłużyłem.
Nie zamierzam wybaczyć, z wielu względów i kazdy następny jest ważniejszy od poprzedniego.

Co do konsekwencji to na koniec wczorajszych "zapasow" słownych dobitnie uswiadomilem mojej jz że to jak kończę nasze wspólne sprawy jest tylko i wylacznie moją dobrą wolą i tylko ze względu na dobro naszego dziecka. Jesli bedzie trzeba, zrobie to dobitniej a wybór bedzie należał do niej łącznie z konsekwencjami.
Niemniej nasz syn nie zasłużył na to wszystko,co jest jego udzialem.

Przepraszam KTO DAJE ROZRACHUNEK SUMIENIA pokrzywdzony (ofiara), czy krzywdzący (agresor)? Bo chyba zapomniałeś na czym polega zadośćuczynienie krzywdy. To dla tej drugiej osoby Twoje działania mają być dowodem poprawy, zmiany itp. nie w Twoim mniemaniu. To jest ogromna różnica hmm.
Może dla Ciebie to co robiłeś świadczyło o poprawie, jednak czy Ona odbierała to w ten sposób. Czyli robiłeś to co TY CHCIAŁBYŚ ABY ONA ZROBIŁA W IDENTYCZNEJ SYTUACJI.
A skąd wiesz czy dostałeś 10x więcej!? Może to co Ty teraz przeżywasz to w połowie nie jest tak ciężkie i bolesne co On musiała czuć? Człowieku Ona przez bardzo długi okres czasu skrupulatnie organizowała zemstę (nie lepiej było od razu włożyć nóż w plecy?), a to już świadczy jaką krzywdę musiała w Sobie pielęgnować oraz co uważała za ADEKWATNĄ KARĘ DLA CIEBIE. Jak bardzo Twoja zdrada musiała zabić w Niej miłość oraz jak bardzo przez to zgorzkniała. PRZESTAŃ PATRZEĆ NA INNYCH PRZEZ PRYZMAT WŁASNYCH UCZUĆ! Przestań robić z Siebie męczennika, którym nie jesteś - bo nimi byli tylko Święci.
Zapytałeś się jakiego zadośćuczynienia Ona oczekuje czy powiedziałeś/pomyślałeś "wszystko naprawię, będę walczył (po Swojemu)"? Nie zauważyłeś, że miała gdzieś to co robisz, a przecież nocne imprezy itp. były wyraźnym na to dowodem. Osoby zdradzone jeśli wybaczą chcą na nowo poczuć miłość, Ona nie wybaczyła. Bo widzisz dla jednej kobiety wystarczyłoby gdybyś zaprzestał takiego zachowania, dla innej musiałbyś zniknąć, aby ból przeminął.
Jesteś ciężkim człowiekiem. Nie chcesz pomyśleć o innych - Twoje krzywdy są najgorsze, najbardziej złe na świecie. Ja jako obca osoba LEPIEJ rozumiem uczucia Twojej byłej żony. Jakim cudem sądziłeś, że stworzysz zdrowy związek jeśli nie potrafiłeś wypełnić podstawowego wymogu - zrozumienia potrzeb emocjonalnych, które druga połówka SAMA Sobie wytyczyła. Ona to potrafiła, ale wykorzystała to w nieodpowiedni sposób - aby się zemścić. Wiedziała co zrobić, aby zabolało, czyli bardzo dobrze wie co czujesz.

dziewan napisał/a:

Niemniej nasz syn nie zasłużył na to wszystko,co jest jego udzialem.

Szkoda, że nie myślałeś tak o dziecku kiedy zdradziłeś Jego matkę, wtedy to miałeś jakieś przywileje, typowe. Powtórzę, bardzo (i to mocno) prawdopodobnym jest, że piekło własnego dziecka zgotowałeś Ty Sam - ale do tego raczej się nie przyznasz, bo nie potrafisz połączyć faktów lub jesteś na to za słaby.
Oczywiście Ona powinna zamiast mścić się na Tobie odejść i szukać szczęścia. Jednak osoby "opętane" krzywdą zaczynają mieć obsesje i dążyć do spełnienia Jej pomimo wszystko. Powinieneś dziękować forumowiczom, bo gdyby nie Oni skończyłbyś IDENTYCZNIE.

Bardzo długa droga przed Tobą. Twoje negatywne uczucia zakładają Ci klapki na oczy, na własne życzenie ograniczasz się. Gdybyś wybaczył to przestałbyś "gnić" i być może zaczął nowe życie. Nie chcesz tego, bo przypisujesz Sobie "przywilej" wymogu zadośćuczynienia twierdząc, że zrobiłeś to względem Niej. Na Jej wybór nie miałeś wpływu, jednak Jej zachowania po zdradzie wysyłały Ci JEDNOZNACZNE sygnały, że nie wybaczyła.
Jak często zastanawiałeś się czy wybaczyła? Co dawało Ci tą pewność?

348 Ostatnio edytowany przez dziewan (2015-04-13 11:29:02)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Nektarynko:

1.Rachunek sumienia zrobiłem Ja i sam udzielilem sobie rozgrzeszenia, ot fanaberia taka smile
2.Tak zrobiłem wszystko co chciałbym żeby Ona zrobiła w podobnej sytuacji.
3.Poczucie krzywdy jest rzeczą indywidualna, ale obiektywne fakty są niezmienne.
4.Nie jestem ofiarą i męczennikem tylko skrzywdzonym czlowiekiem.
5.Czyny mojej Jz świadczą o niej, nie o mnie.
6.Forum bardzo mi pomogło w ciezkich chwilach, choćby zrozumieć schematy takich sytuacji i jestem za to wdzięczny.
7.Nie interesują mnie już uczucia "mojej" Jz.
8.Nie mam wrażenia gnicia od środka, ja przeżywam rozstanie i utratę.

8.Slaby czy silny kocham swojego syna a on kocha mnie.Razem damy rade przez to przejść.
ad 8. nie tykaj więcej mojego syna.

9.Czy zauważyłaś że na tym forum ludzie zazwyczaj się wspierają w ciężkich chwilach?
   Jednak nektarynki są szkodliwe smile

Ps. pierwotnie ten post miał brzmieć inaczej ale odetchnąlem pare razy bardzo głęboko wink

349

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dawno nie pisalem, więc o czego by tu zacząć....
Dwa dni temu byla Siódma rocznica naszego slubu, wyczekiwalem tej daty, duzo o niej myślałem,  czemu?
Bo minęły równe trzy miesiące od  Jej odejścia a ja wtedy na początku do tego dnia dałem sobie czas że albo uratujemy Naszą rodzinę albo juz zawsze pozostanie rozbita. Nie wróciła, zaakceptowalem to.
Myślałem nawet zeby wysłać bukiet jako znak ale uznalem że to nie byłoby właściwe.

Codzienność jest taka sobie, wiadomo czlowiek wypełnia sobie czas a to remontem a to treningami, wybierze sie na zakupy (udane) pojedzie do klubu (niewypał) tylko głębi w tym żadnej nie ma. No wiadomo że przede wszystkim zajmuje się synem i tylko to tak naprawde sprawia mi przyjemność, zresztą tylko do niego mam uczucia, w stosunku do reszty świata jakoś nie umiem ich w sobie wyzwolić.
Zresztą problemow nie ubywa, nie tylko zwiazanych z tą sytuacją ale również z innymi sprawami i mówiąc szczere jestem już bardzo wyczerpany psychicznie, do tego stopnia ze gdy zamykam oczy to kręci mi sie w glowie.
Ciagly stres spowodowany glownie obawą o tą piep.... opiekę równoważna (notabene jz zaczela sie obawiac ostatnio o poczucie stabilizacji naszego syna, no rozczulajace, malo się nie poplakalem)
No i przygotowania do rozprawy.

Pare rzeczy zrozumialem miedzy innymi ze lepsze efekty w zyciu osiągalem będąc dupkiem niz porządnym obywatelem (bo społeczeństwo ogólnie pogardza uczciwymi frajerami) oraz ze z bólem mozna żyć,  trzeba go tylko odpowiednio mocno w sobie zgnieść, aby go nie uzewnetrzniac.
Zrozumiałem że nadal kocham ale tez równie mocno nienawidze, ze bardzo mocno mi żal i tęsknię ale równie mocno odczuwam pogardę, czyli w sumie zasada rownowagi jin i jang zostaje zachowana smile
I ze bycie singlem (nigdy nie bylem) ma swoje plusy i minusy ale jest przede wszystkim wygodne i w dzisiejszych czasach dla nie ktorych jest najlepszym rozwiązaniem.

350

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Czyli NIC się u Ciebie nie zmieniło tongue. W sumie to tylko trzy miesiące, niektórzy potrzebują nawet lat, aby spojrzeć na siebie (życie, osiągnięcia, zachowania, podejmowane decyzje itp.) innym okiem - co nie jest łatwe, bo przecież oceniamy siebie. Dobroć może być wadą lub zaletą - to bez względu na czasy w jakich żyjemy tak swoją drogą. Zależy co rozumiemy przez słowo dobry - czasami trzeba pomóc staruszce przejść przez ulicę, innym razem trzeba nauczyć "życia" np. błąd rodziców (szczególnie mam) przy prasowaniu, bądź co gorsza nadal robieniu kanapek nastolatkowi - czego to nauczy?
Dlaczego zauważasz tylko wady tej cechy? Może zamiast "byłem dobry" zamień na "byłem za bardzo nadopiekuńczy" w stosunku do innych? Każdy może być wykorzystany itp. bez względu na to czyj jest dobry czy nie smile.

351

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

I tu się zgodzę, ja zawsze byłem Bardzo opiekunczy. Ale zawsze uważałem to za swoją zaletę, zresztą podobnie jak moi bliscy, czy wobec dzieci czy w czyjejś chorobie, czy na nawet na codzień.  Kurcze ja poprostu jestem odpowiedzialny i troskliwy, tylko co mi to dało?
W ostatnich dniach myślę dużo o tej opiekunczosci.bo jz zapisała synka na terapię sensoryczna. Bo jest smutny, rozdrazniony, placzliwy od stycznia, ale nie widzi w tym swojej winy tylko zaczęła mówić ze dziecku brak stabilizacji, bo ma dwa miejsca zamieszkania. Boże czy to ja zabralem go z jego domu? Czy to ja mu zrobilem rewolucję? Czy to ja zniszczylem mu jego świat?
Bylem z malym na zajeciach i psycholog po rozmowie ze mną byla w szoku jak bardzo mozna schowac swoje urazy dla dobra dziecka.
Ale teraz wyrzucam sobie ze może źle wychowalismy syna, na takiego delikatnego, emocjonalnego i ostroznego dzieciaka? Ale zawsze chcieliśmy mu dać to czego sami w dzieciństwie nie mieliśmy, poczucie bezpieczenstwa, akceptacji i bezwarunkowej miłości.
A teraz On przeżywa traume i ciężko mu z tym.
A jego matka widzi skutki, bo nie jest tak jak by chciala a nie widzi przyczyny dlaczego tak się dzieje.
Teraz ja widzę że ta kobieta dla realizacji swoich egoistycznych planów jej gotowa dzialac nawet wbrew dobru i woli naszego dziecka.
Zmienilo się u mnie, zaakceptowalem ze jest jak jest a to duzy postęp, tylko do pogodzenia daleko.
Nie chce się już otwierać, zawsze gdy to robiłem dostawałem porządnego kopa od ludzi, więc ile można próbować.? Tak jest lepiej, mieć grubą skórę i być skur......
Ponoć maski to moja specjalność.

352

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dziewan co u ciebie słychać i jak się czujesz....

353

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
rudy19800510 napisał/a:

Dziewan co u ciebie słychać i jak się czujesz....

Dobre pytanie. Napewno rano nie chciało mi się wstać bo miałem jak zwykle kiepska noc.
Notabene kiedy ja przespie spokojnie noc?
Wczoraj znajomi na mówili mnie na obejrzenie 50 twarzy Greya i uczyniłem to z olbrzymim bólem z powodów osobistych.
Za tydzień pierwsza rozprawa więc ten czas zapowiada się koszmarnie.
Będę sobie myślał co powiedzieć, oby nie pytali o uczucia.

354

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Wczoraj popełniłem błąd.
Odbieralem wczoraj syna a on zapomniał telefonu, więc wrocilem po niego, to był błąd.
Jz otworzyła mi w samej kusej podkoszulce....
Wiem może jestem śmieszny, pare dni przed rozprawą a mnie mało szlag nie trafił na ten widok, ale ona naprawdę nadal na mnie działa.
Co najśmieszniejsze inne kobiety, chociaz nawet stwierdze ich urodę, są mi fizycznie obojętne, trochę jak ładne auta na ulicy.
Remontuje, ćwiczę, boksuje i wiele innych a tego widoku zapomnieć nie mogę, te nogi, brzuch, biust, skóra, zapach ech....
Jak sobie pomyślę że mam to co jakiś czas oglądać to żal.
No i oczywiście teraz na pasach przechodził przed moją maską fagas i szyderczo się do mnie uśmiechał. .... jak jakiś piepszony zwycięzca.
I zdalem sobie sprawe że nigdy do nikogo nie czułem takiej nienawiści, takiej zimnej furii.
Coś muszę

355

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Pójść wreszcie po rozum do głowy ??

356

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Cześć Dziewan

No i oczywiście teraz na pasach przechodził przed moją maską fagas i szyderczo się do mnie uśmiechał. .... jak jakiś pieprzony zwycięzca.

Czekaj, czekaj- zobaczymy czy się będzie tak cieszyć i czy rzeczywiście będzie nadal się czuł zwycięzcą.
Zobaczymy, za rok, dwa?.:)
Pamiętaj
Ten się śmieje, kto śmieje się ostatni ?.
Zrozum wreszcie chłopaku, że dostałeś szansę by wyrwać wreszcie od życia wyłącznie dla  siebie tyle ile wlezie. Szansę na wyleczenie się z kompleksów, na wzmocnienie się. Zrozumienie, że nie ma i nie będzie nic ważniejszego od Ciebie samego i Twojego życia
Ja doskonale wiem i rozumiem o co Ci chodzi.
Ale radzę Tobie:
Wydrukuj sobie nekrolog z jej imieniem, postaw obok świeczkę. I puść ją w  p****u,
Kup sobie motocykl, zapisz się na kurs szybowcowy czy też spadochronowy, bzykaj panienki, rób co tylko się Tobie podoba,
Na nią  miej już wy*****e
Trzy razy ?z?- zakop, zapij i o tej kobiecie zapomnij.

Za jakiś czas widząc ją, pomyślisz sobie,uśmiechając się ironicznie mając u boku zajefajną dziewczynę,  że Ta idiotka myślała, że Ciebie ukarała, a w rzeczywistości to ukarała sama siebie

Trzymaj się

357

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Chłód, obojętność, zarozumialosc

Nienawiść, pogarda, żal,

Pustka, samotność, ból

Strach

Pojutrze rozwód
Jak żyć, jak sie nie bać, jak zrozumieć?
Ciekawe czy miłość jest wieczna?

358

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dziewan.
Dasz radę.
I podniesiesz się.
Oni Ciebie nie zlamia ...

359

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

No i po rozprawie. Cały wczorajszy dzien dochodzilem do siebie. Mialem racje , to co dzieję się w sadach to jakis koszmar.
Trzy stare gropy za stołem i swidrujacy wzrok a do tego mamrotanie pod nosem oto Wysoki sąd.
I oczywiscie nie interesowało ich nic oprocz sposobu sprawowania opieki nad dzieckiem. Jak to naprzemiennie?
Tak nowoczesnie? Przecież dziecko musi mieć jeden dom!
Pan jako ojciec pracuje i ma czas dla dziecka?
Przeszkadzanie podczas skladania przeze mnie zeznań natomiast jakanie jz słuchanie z uwagą.
A ona tez sie popisala, kochanka poznała po odejściu, wynajmuje mu pokój w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu i oczywiscie nie wie Ile wynoszą jej zarobki w miesiacu big_smile
Na koniec sąd zapytał czy jesteśmy w stanie ustalić jedno miejsce zamieszkania, a gdy usłyszały ze Jz moze sie zgodzić na miejsce zamieszkania dziecka u mnie, to od razu odroczenie rozprawy i badania w rodk, bo jak to?
Ogólny przechyl sympatii w jedna stronę ze strony wymiaru sprawiedliwości.
Co za kraj? Rozwodzacy ludzie pragną się dogadać a system im broni tego.
Po odwiozlem Jz do domu, kiedys trzeba pogadac choc niechętnie. Jej sie wydaje ze ma mocną pozycje i chciałaby mieć naszego syna wiecej przy sobie, mamiac mnie obietnicami i zapewnieniami.
Powiedziałem ze trzeba się zastanowić ale ja syna nie odpuszcze, nawet latami mogę walczyć a jej nie wierzę i chce mieć wszystko na papierze.
Swoją drogą mało kwitnaco wyglądała, chora i jakaś przygaszona, w przeciwienstwie do mnie. Odnosnie nas zapytalem tylko czy było Warto, widząc co nasz syn teraz przechodzi.
Odpowiedziała że to juz nie ważne, bo juz nie moze powrócić.
W głowie mam mętlik co dalej, ciezkie to wszystko.

360

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

trzymaj się dziewan.

361

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Cześć Dziewan
TY ją odwoziłeś? A gdzie się zawieruszył ten jej rycerz na białym koniu?
Trzeba było ją piechotą puścić, tłumacząc, że jedziesz w przeciwnym kierunku smile
No cóż, nie od dziś wiadomo, że do sądu idzie się po wyrok a nie po sprawiedliwość..
A to co się dzieje w polskich sfeminizowanych sądach woła po prostu o pomstę do nieba.
Miałeś pełnomocnika prawnego, czy poszedłeś sam?
Powołaj jej gacha na świadka i zgłoś wniosek o zaprzysiężenie zarówno jej, jak i jego.
Walcz o sprawiedliwość. Bo trzeba jej pomóc a nie na nią tylko liczyć
Choćby po to, abyś nie musiał łożyć na utrzymanie tej lafiryndy, gdy dostanie kopa od kochanka. Bo tego, że dostanie to możesz  być pewien.
Ty już wygrałeś.
Pozbywasz się ze swojego życia qrewki.
Tak jak pisałem, masz statystycznie większe szanse na ułożenie sobie życia niż ona .
Liczby Dziewan nie kłamią!
Nią już sobie głowy nie zawracaj- dokonała wyboru. Teraz ona to problem i ból głowy jej wybrańca smile

Co dalej Dziewan?
To co najpiękniejsze przed Tobą chłopaku. Najcudowniejsza rzecz na świecie- wolność.
Nie spierdol tej szansy jaką otrzymałeś. Nikt Ci już nie będzie niczego dyktował, a Ty sam jak nie zanurzysz się w oparach rozpaczy tylko zaczniesz pracować nad sobą, wyjdziesz z tego syfu silnym jak nigdy.
Tylko ciężką pracą nad sobą i pozbyciem się złudzeń sprawisz, że życie będzie piekne, co non stop przy każdym poście staram się wszystkim młotkiem do głowy wbijać, bo się od dupy strony za swoje życie bierzecie.
Trzeba skumać, że pozbycie się złudzeń i zakłamanej wpojonej wizji rzeczywistości .
Złudzeń, w których cały czas tkwi większość świeżo zdradzonych, którzy nie potrafią się ich pozbyć, bo są one zbyt głeboko zakorzenione. To jest wielka krzywda jaką wyrządziła nam kultura, ze swoimi mitami na temat miłosci, cierpienia i ludzi.
To pierwszy krok do wyzwolenia.Do tego żeby wreszcie być drapieżnikiem a nie ofiarą.

Kopmpletną i skrajną głuptą  jest czepianie się tych wszystkich złudzeń, zatapianie sie w rozpaczy jakby nic poza nimi nie było, bo to  przecież takie szlachetne.
A przecież poza nimi jest kawał zajebistego, pięknego świata. I ŻYCIE!
Zajęcie się sobą i swoim życie pod siebie to ABSOLUTNA PODSTAWA ŻEBY COKOLWIEK ZDZIAŁAC I NORMALNIE ŻYĆ!!!

Poczytaj sobie Glosatora i to: http://www.samczeruno.pl/index.php?option=com_content&view=featured&Itemid=101
.
Trzymaj się i  nie daj się larwie
Pozdrawiam
After

362 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-05-16 20:10:50)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Samczeruno czy Ecoego i tym podobne strony to pełne szowinistycznych idiotyzmów strony dla socjopatów.
Kurewką to tez on jest on tez zdradził. A co do sadów inne liczby nie kłamią większość dzieci nie nawiązuje więzi z mężczyznami. Na tej podstawie przyznaje się prawa.
To ą tzw badania ROI czy RODK  coś takiego. O mam coś
http://blogrozwod.pl/wladza-rodzicielska-dla-ojca-stereotyp-czy-rzeczywistosc-2/
Z tego blogu wynika iż to co piszecie to stereotyp 55% dzieci dostali ojcowie. . Po prostu porażka dla nas jest częściej czymś niewybaczalnym.
Cytat Biorąc pod uwagę statystykę RODK w Krakowie za rok 2009, można postawić tezę, że w praktyce najczęstszym powodem powierzania władzy rodzicielskiej matce jest bierna postawa ojca."
Opieka nad dzieckiem nie może być formą zemsty tj żona zdradziła więc nie nadaje się na matkę a to że zaniedbywałem dziecko nie ma znaczenia.
Co do sadów to żaden facet nie chce tak mało zarabiać mój brat prawnik właśnie dlatego nie chciał robić jako sędzia. Wolał prokuraturę. Kobiety generalnie maja gorzej są słabsze fizycznie i psychizmie więc mniej zarabiają. W całe prokuraturze czy wiceprezesi i prezesi sądu to zazwyczaj mężczyźni. Powiedz chciałbyś robić jako pielęgniarka za 2000 brutto jak moja ciotka ?
W biedronce więcej zarobisz. After a bzykanie i zostawianie panienek to już s@rwysyństwow  największym wydaniu kogoś o za bardzo nadmuchanym ego. Lepiej posypcie głowy popiołem.

363

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

No i po rozprawie. Cały wczorajszy dzien dochodzilem do siebie. Mialem racje , to co dzieję się w sadach to jakis koszmar.
Trzy stare gropy za stołem i swidrujacy wzrok a do tego mamrotanie pod nosem oto Wysoki sąd.
I oczywiscie nie interesowało ich nic oprocz sposobu sprawowania opieki nad dzieckiem. Jak to naprzemiennie?
Tak nowoczesnie? Przecież dziecko musi mieć jeden dom!
Pan jako ojciec pracuje i ma czas dla dziecka?
Przeszkadzanie podczas skladania przeze mnie zeznań natomiast jakanie jz słuchanie z uwagą.
A ona tez sie popisala, kochanka poznała po odejściu, wynajmuje mu pokój w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu i oczywiscie nie wie Ile wynoszą jej zarobki w miesiacu big_smile
Na koniec sąd zapytał czy jesteśmy w stanie ustalić jedno miejsce zamieszkania, a gdy usłyszały ze Jz moze sie zgodzić na miejsce zamieszkania dziecka u mnie, to od razu odroczenie rozprawy i badania w rodk, bo jak to?
Ogólny przechyl sympatii w jedna stronę ze strony wymiaru sprawiedliwości.
Co za kraj? Rozwodzacy ludzie pragną się dogadać a system im broni tego.
Po odwiozlem Jz do domu, kiedys trzeba pogadac choc niechętnie. Jej sie wydaje ze ma mocną pozycje i chciałaby mieć naszego syna wiecej przy sobie, mamiac mnie obietnicami i zapewnieniami.
Powiedziałem ze trzeba się zastanowić ale ja syna nie odpuszcze, nawet latami mogę walczyć a jej nie wierzę i chce mieć wszystko na papierze.
Swoją drogą mało kwitnaco wyglądała, chora i jakaś przygaszona, w przeciwienstwie do mnie. Odnosnie nas zapytalem tylko czy było Warto, widząc co nasz syn teraz przechodzi.
Odpowiedziała że to juz nie ważne, bo juz nie moze powrócić.
W głowie mam mętlik co dalej, ciezkie to wszystko.

Co dalej, podpowiem Ci. Masz całkiem dobrą sytuacje.Twoja jż chce dziecka zameldowanego u Ciebie,duży plus dla Ciebie,pytanie czy syn chce tego samego,bo to wyjdzie na badaniach. Jeśli chce być z Tobą to wygrasz,wygrasz jego przyszłość. A tą panią się nie przejmuj,zapewniam Cię że ona się Tobą nie przejmuje...zaufaj, wiem co piszę.

364

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

CHLOPIE wina zawsze lezy po srodku bo jesli ty ja zdradziles to dlaczegos w druga strone tez tak dziala mnie facet zostawil po 20 latach bez slowa i bez zdrady z zadnej strony z trojka dzieciakow wprawdzie prawie doroslych minelo 2 lata a ja go dalej kocham tak jak pierwszego dnia tez myslalam rozne rzeczy rozne scenariusze ale dzis wiem ze bez sensu jest sie samemu nakrecac ja jestem sama on jest sam wiem bo mieszkamy obok codziennie go widze on mnie nie rozmawiamy ze soba od 2 lat zdawkowo klocimy sie o psa albo balagan na podworku do dzis nie wiem dlaczego

365

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Na zdrady i rozmyslanie się z rodziny był czas lata temu, ja dorosłem i Ona tez mogła.
O swoją więź z synem jestem spokojny, za to martwi mnie co może wymyślić Rodk do spółki z sądem, bo forma rownych praw i obowiazkow oraz opieka naprzemienna jako forma zajmowania się dzieckiem jest zbyt nowoczesna dla sądu.
Bo dziecko musi mieć JEDEN dom!
A że zamiast z najblizszym mu ojcem ma spędzać czas z fagasem matki lub opiekunką to cacy.
To jest ta Ochrona rodziny w polskim wydaniu, tylko wziąć siekiere i stworzyć prawo od nowa.
Najwiekszy konflikt miedzy stronami powoduja sądy i prawnicy.

Wina nigdy nie leży po środku,może sie rozkładać ale nigdy nie po równo.

366

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

a moze nie dales jej szansy dorosnac zastanawiales sie nad tym wypuszczales ja jak kanarka z klatki niech sobie polata  ale kolory klatki wybierales ty

367

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
joanna925 napisał/a:

a moze nie dales jej szansy dorosnac zastanawiales sie nad tym wypuszczales ja jak kanarka z klatki niech sobie polata  ale kolory klatki wybierales ty

Ja tylko wybieralem kolor ścian w domu smile
Dawalem dużo wolności, zbyt dużo i pisalemy juz czemu.
Ufalem jak nikomu, mialem za najlepszego człowieka jakiego znam, lepszego od siebie samego.
Każdy potrzebuje wolności, oddechu i w różny sposob tą wolność wykorzystuje.
Ja kopalem w d..... gdy jakaś próbowała mnie poderwać, od wielu lat, wiec wiem jaka zmiana sie we mnie dokonała.
Uwarzalem że jestem dla niej opoka a byłem szczebelkiem w drabinie.
Myliłem się i teraz przychodzi zapłacić za to straszną cenę, nie tylko mi.

368

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

wiesz tak sie zastanawiamgdzie ty wlasciwie sie uchowales wlasciwie facet do rany przylozyc wiesz moj pierwszy maz byl bardzo do ciebie podobny tylko czegos mi w nim brakowalo zostawilam go po trzech latach ale czego mi brakowalo to nie wiem  minelo juz  23lata od rozstania i do dzis nie wiem czego nie mial mysle ze tego czegos tego czegos czego nie mozna nazwac zwiazalam sie z innym facetem przezylismy 20 lat tak jakos tez sie rozstalismy po rozstaniu z mezem on jeszcze jakis czas czekal i zawsze mi powtazal ZE TO CO SIE MIALO DOCENIA SIE WTEDY JAK TO SIE STRACI i powiem ci z sentymentem po tylu latach ze mial racje ja oprzytomnialam ale bylo i jest juz za pozno moze i ona po jakims czasie oprzytomnieje ale ja bardzo bym sie bala takiego powrotu budowa nowego zwiazku na starym fundamencie nie wrozy nic dobrego ale widze ze  jestes fajnym facetem

369

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Nosisz jej imię,  to imię prześladuje mnie od zawsze.
Kobiety o mnie mówią że jestem tajemniczy, lojalny, opiekuńczy i odpowiedzialny oraz zaborczy, złośliwy,  despotyczny i skrajny.
Ot ja myślę taki slodko-gorzki skomplikowany typ.
A powiedz mi proszę,  związałas sie z innym, zylas z nim a kochalas go?
I co myslalas przez te lata o tamtym?

370

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

tak wlasnie dlatego zostawilam meza wizja mojego swiata byla troche odmienna od rzeczywistosci ale wszystko mialo swoje nastepstwa duzo pozniej jesli chcesz pogadac prywatnie podaj meila napewno napisze JOANNA nie wszystkie aski to fajne dziewczyny ale sie trafiaja

371 Ostatnio edytowany przez dziewan (2015-05-16 22:24:59)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

dziewan21@gmail.com
Niemniej mnie wszystkie Joanny zostawialy, dlatego to imię jest w jakiś sposob przeklęte.
Chociaz zawsze mnie ciągnęło do kobiet o tym imieniu smile

372

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

wejdz na meila

373 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-05-17 15:35:10)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

"Na zdrady i rozmyslanie się z rodziny był czas lata temu, ja dorosłem i Ona tez mogła."
Kolego zdrady się nie zapomina już widzę jak ty to zapomnisz big_smile
Chciałeś mieć żonę lepsza od siebie ale to jest właśnie miłość toksyczna. Ty już dawno o zdradzie zapomniałeś a ona nie proste ?
Owszem gdyby ciebie też wcześniej zdradziła to OK zachowała się teraz fatalnie...
Sekundo ludzie się tak nie zmieniają 50 latek może być bardziej dziecinny od 25 latka jak mój sąsiad...
Może po prostu mogła cię już wtedy rzucić i nie było by problemu. Bo pewnie sadząc po twoich wpisach nie poddawałeś się jej humorom po zdradzie, lekceważyłeś je a to błąd i to wielki. Tak postąpił Piotek W mój kolega jeszcze z liceum technicznego.

374

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Tak się dziewan zastanawiam kiedy przestaniesz patrzeć na świat przez pryzmat własnego EGO i weźmiesz się za Siebie. Niestety z Twojego wątku wychodzi, że ZAWSZE popadasz w jakąś skrajność odnośnie relacji w związku - zastanowiłeś się czemu? Jesteś strasznie niestabilny... Wiesz czego chcesz, ale gdy działania nie przynoszą rezultatów nie umiesz odebrać porażki na tzw. klatę.

375

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Jeszcze raz?
Zdrady przepracowalem z nią.
Mieliśmy po naście lat, popelnialem błędy, ale ona również.
Ponoć to miało być juz za nami, tak twierdziła.
Wychodzi że zdradzala mnie ptrzez lata, ale ja nie wiem czy tak było, poprostu nie wierze w nic co jej dotyczy.
Chciałem tylko żeby mnie szczerze kochała, ona nie kocha i nie jest juz moja.

A gdzie tu moj egoizm?
Czego ja nie przyjmuje na klate, uciekam gdzieś czy jak?
Cierpie sobie w ciszy i znosze tylko kolejne ciosy.
Duszę w sobie wlasne uczucia i krzywdę w celu zalatwienia najwazniejszej sprawy jaką jest podzielenie się opieką nad naszym dzieckiem.
Jutro  mamy się spotkać, na spacer we troje i uzgodnić co dalej z sposobem sprawowania opieki nad naszym synem, ten ostatni wspólny raz.

376

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Jeszcze raz?
Zdrady przepracowalem z nią.
Mieliśmy po naście lat, popelnialem błędy, ale ona również.
Ponoć to miało być juz za nami, tak twierdziła.
Wychodzi że zdradzala mnie ptrzez lata, ale ja nie wiem czy tak było, poprostu nie wierze w nic co jej dotyczy.
Chciałem tylko żeby mnie szczerze kochała, ona nie kocha i nie jest juz moja.

A gdzie tu moj egoizm?
Czego ja nie przyjmuje na klate, uciekam gdzieś czy jak?
Cierpie sobie w ciszy i znosze tylko kolejne ciosy.
Duszę w sobie wlasne uczucia i krzywdę w celu zalatwienia najwazniejszej sprawy jaką jest podzielenie się opieką nad naszym dzieckiem.
Jutro  mamy się spotkać, na spacer we troje i uzgodnić co dalej z sposobem sprawowania opieki nad naszym synem, ten ostatni wspólny raz.

Dziewan powodzenia Ci życze.
Co niektórzy czepiaja się, że x lat temu zdradziłeś, ale nie biorą pod uwagę tego, że od tamtego czasu zmieniłeś sie diametralnie, że żalujesz tego, a Twoja żona perfidnie robiła to przez cały okres waszego małżeństwa.
Nie wybaczyła, nie zapomniała, to mogła odejść a nie żerować na Tobie.
Życzę Ci abyś pozałatwiał swoje sprawy i nie zamykaj się przed światem.
Wyjdź do ludzi, może gdzieś tam za zakrętem jest ktoś, kto na Ciebie czeka. Właśnie takiego jakim jesteś.

377

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Ok jeśli to co mówisz to jest prawda.

378

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Spotkanie że uh ha!
Teraz %%%%%%%

379

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Spotkanie że uh ha!
Teraz %%%%%%%

Dziewan tylko nie przesadz z tymi %%%%% smile
No i dobrze by bylo, zebys mial do nich towarzystwo.

380

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Wczorajsze spotkanie rodzinne :
Na dzień dobry syn nie chciał przywitać się z mamą, zresztą to ponoć standard (pretensja że wywieram presje na dziecku !)  Później w aucie maly zestresowany aż biały się zrobił.  Kupiliśmy lody, mały złapał nas za ręce i spacer.
No i się zaczęło, festiwal pretensji i zadań (po wizycie w sądzie wydaje jej się że może dostać całkowitą opiekę)
Słuchałem, mówiłem na co ja moge się zgodzić a co będę blokował, próbowałem osiągnąć kompromis i nie wdawać się w polemiki ale emocje miedzy nami sa nadal że uaaa!
Ona nie będzie chodzić po sądach, po biegłych a tak wogule To rozwód jest jej niepotrzebny!!! Bo plany na początku miała inne a teraz to ma gdzieś! !!
Odeszla bo ja tego ponoć chcialem! Teraz nikt nie steruje jej życiem (choć na garnuszku kochanka) a ja jestem nie godny zaufania yikes
Na moją propozycję żeby spedzala z synem co drugi weekend cały (obiecalem dowieść syna na każdą porę i miejsce wyznaczone przez nią) znalazla wiele powodów na nie, ale Ja proszę bardzo mogę brać weekendy całe.
Na koniec syn się przewrócił, rozplakal i przebiegł do nas ale wtulil się we mnie (znowu obraza).
Za to radosny szczebiot w drodze powrotnej  jakby nigdy nic.
Wogule duzo tego było i jak pomyślę ze tak mają wyglądać najblizsze lata to tragedia.
To że ja Jej kompletnie nie ufam to jedno ale obawiam się czy ona ma wszystkie klepki na miejscu?
Żebym nie kochał syna to wyjechał bym stąd bardzo daleko.

381

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Ale żenada ludzie ona jest jak dziecko.

382 Ostatnio edytowany przez dziewan (2015-05-20 08:45:13)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Paweło napisał/a:

Ale żenada ludzie ona jest jak dziecko.

Jak dziecko to byłem ja przez lata, bo wierzyłem że można się kochać ot tak poprostu.
Szczególnie jak się dużo razem przeszło i widzialo i wie się że ta druga osoba nas nigdy nie opuści.

Ja tam niby wiem że Ona jest wyrachowana i taka życiowo sprytna ale, również po tej ostatniej rozmowie zadaje sobie pytanie : czy to miłość czy taki skrajny egoizm nią kieruje, że nie widzi co narobiła, choćby własnemu dziecku?
W sumie nieważne,  tyle że ja mam poważne obawy i nie bezpodstawne że Ona nie wychowa sama Naszego syna na nic dobrego.
I tu jest ból bo Ja doskonale zdaje sobie sprawę że dziecko potrzebuje obojga rodziców w równym stopniu, szczególnie takich którzy tak mocno kochają swoje dziecko, choćby dlatego że jeden rodzic moze się łatwiej pomylić niż dwoje gdy trzeba podjąć jakaś decyzje odnośnie wychowania dziecka.
A tu zero przewidzenia do przodu, tylko doraźne działania jeśli pojawi się problem, odnośnie spraw dziecka.
Po takich rozmowach to się zastanawiam czy to ja jestem głupi czy otocznie z ktorym przyszło mi obcować?
Bo to mozna świra dostać czasami smile

Ps. Taka sytuacja mi się przypomniala, jz zarzuciła mi że Ja nie trzymam się spisanego planu, bo nie chciałem pozwolić żeby syn został pod wyłączną opieką fagasa (opisywalem wczesniej) na co ja odparłem że przecież nie zostawia się dziecka z obcym czlowiekiem a ponadto fagas wg umowy miał nie mieszkać z synem do czasu rozwodu. Odpowiedź to oczywiście że nie będę kierował jej życiem i takie tam.
To tak jakby gadać ze slupem, nawet fakty są względne.

Nasz wspólny znajomy wyjaśnił że mi to tak "Ona gdzieś tam, głęboko  zdaje sobie sprawę jakie k....... zrobiła,  dlatego musi zrobić wszystko żeby Cię zdekonstuowac w sobie i oczach swojego otoczenia, szczególnie że widać jaka silna więź łączy was z synem, co powoduje że jesteś jej ciągłym wyrzutem sumienia. I dobrze bo to Ona sie skompromitowala jako czlowiek, nie Ty".

383

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Szkoda dzieciaka Dziewan a naszym panią chyba mózg odjęło. 
Moja żona w czasie trzech ostatnich miesięcy wzięła córkę słownie dwa razy na spacer w tym jeden zakończony kłótnia z dzieckiem.
A od tygodnia nie mieszka z nami i nawet nie zapytała się jak się córka czuje. A najlepsze, przed wyprowadzką powiedziała mi " poradzicie sobie ja zajmowałam się nią przez 10 lat teraz twoja kolej" hmm I jak ja mam to dziecku wytłumaczyć?

384 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-05-20 08:23:03)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Grimm, Ty tez dałeś się wkręcić swojej jż, napisz jak Twój rozwód ?

385

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
bullet napisał/a:

Grimm, Ty tez dałeś się wkręcić swojej jż, napisz jak Twój rozwód ?

Rozprawa w przyszłym tyg. napiszę u siebie jak będzie po.

386

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Grimm napisał/a:
bullet napisał/a:

Grimm, Ty tez dałeś się wkręcić swojej jż, napisz jak Twój rozwód ?

Rozprawa w przyszłym tyg. napiszę u siebie jak będzie po.

ale ... bez orzekania  ?

387

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Tak Bullet bez orzekania 30 min i niech znika. Mam tylko nadzieję, że wszechwładny sąd nie przypieprzy się do miejsca zamieszkania dziecka przy mnie i opieki bo to moja jż wpisała to w pozwie a ja potwierdziłem odpowiedzią. Zobaczymy.

388

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Grimm napisał/a:

Mam tylko nadzieję, że wszechwładny sąd nie przypieprzy się do miejsca zamieszkania dziecka przy mnie i opieki bo to moja jż wpisała to w pozwie a ja potwierdziłem odpowiedzią. Zobaczymy.

Uważam, że źle robisz. Ugodę dot dzieci i ew. alimentów na siebie można zmienić po rozwodzie.

Grimm napisał/a:

Tak Bullet bez orzekania 30 min i niech znika.

o takie Twoje podejście własnie jej chodzi, szybko, byś nie zmienił zdania
Jej elementy (opieka i zamieszkiwanie dzieci) jak napisałem wyżej są modyfikowalne po rozwodzie,
Twój argument (żądanie orzekania o winie) będzie nie do cofnięcia.
Ale już to pisałem, że prawdziwe intencje poznasz po rozwodzie.
Ale to nie Twój watek więc ...

389 Ostatnio edytowany przez dziewan (2015-05-20 12:15:02)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

O alimenty bardzo łatwo wystąpić natomiast w praktyce  bardzo ciężko je uzyskać od byłego współmałżonka.
Statystyki nie kłamią w tym względzie.

Grimm jeśli Ci się uda to bedziesz szczesciarzem ale zapewniam Cię że dla sądu w tym kraju to dziwaczne że to mezczyzna ma sprawować opiekę nad dzieckiem.
Bo jak to?
K.... tata może sie czasami poczuć na sali sadowej jak przestępca bo kocha własne dziecko.

A moja jz znowu nie zawiozla małego do szkoły i musialem gnac 60 km żeby go od niej odebrać wcześniej zamiast ze szkoły, bo ona jest chora i nie może go zawieść a mały sam albo bez taty nie jedzie.

390

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dzisiaj znowu ubiegły się pode mną nogi.
JZ  że zgodzi się na zmiany w planie rodzicielskim, notabebe na jej korzyść, jeśli ja zgodzę się na Zmiane Szkoły do której uczęszcza  nasze dziecko!!!

Trzy tygodnie temu zgodzilismy się że zostaje w obecnej szkole, złożyliśmy papiery bo syn od września idzie do piewszej klasy.
Przez lata każdy psycholog, pedagog opiekun powtarzal nam że im miejsza grupa rowiesnicza, im wiecej czasu poświęconego mu, dłuższy okres adaptacyjny tym lepiej dla niego, bo on jest wrażliwy i ciężko wchodzi w nowe środowisko.
A ona mówi że plany Jej się zmieniły i dla własnej wygody, z egoizmu chcę dostosować dziecko Do Siebie i ma gdzieś ze przy okazji niszczy życie jemu.
Zamierza zaserwowac mu następna rewolucje, w takim momecie jego życia.


Dużo by pisać, dlaczego z jakiego powodu i czemu tak ale to juz nie ma znaczenia, mam dość!
Próbowałem,  wydawało mi się że mimo tego wszystkiego możemy zgodnie wychować naszego syna na dobrego, szczęśliwego czlowieka, robilem wszystko żeby dogadać się aby sprawić mu jak najmniej bólu.
A teraz Ona próbuje wykorzystać moją miłość do syna, żeby prze handlować  go za swoją wygodę,  nie oglądając się że robi mu krzywdę.
Dziecku które Ją kocha i ufa.

K...... dosyć targów, dosyć zabawy życiem naszego dziecka, dość oszustw i mamienia obietnicami bez pokrycia, nie będę handlowal życiem wlasnego dziecka.
Może przegram, ale zrobie wszystko ile się tylko da żeby moc go wychowywać, mieć wplyw na jego życie, zeby mieć z nim jak najwiekszy kontakt i być dla Niego jak najlepszym tatą.
Chcialem uniknąć wojen bo to On najbardziej ucierpi, po co jej to? Jak daleko sięga jej egoizm?

Posty [ 326 do 390 z 484 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ukochana zona odeszla a ja umieram

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026