dziewan napisał/a:Nektarynko ja zrobiłem po tym wszystkim bardzi uczciwy rachunek sumienia i wyszło mi ze juz dawno splacilem z nawiązką wyrządzone krzywdy. I co najważniejsze sam sobie przebaczylem.
Najwazniejsze to samemu zobaczyć swoje błędy, zobaczyłem, policzylem i dostałem 10x wiecej niż na to zasłużyłem.
Nie zamierzam wybaczyć, z wielu względów i kazdy następny jest ważniejszy od poprzedniego.
Co do konsekwencji to na koniec wczorajszych "zapasow" słownych dobitnie uswiadomilem mojej jz że to jak kończę nasze wspólne sprawy jest tylko i wylacznie moją dobrą wolą i tylko ze względu na dobro naszego dziecka. Jesli bedzie trzeba, zrobie to dobitniej a wybór bedzie należał do niej łącznie z konsekwencjami.
Niemniej nasz syn nie zasłużył na to wszystko,co jest jego udzialem.
Przepraszam KTO DAJE ROZRACHUNEK SUMIENIA pokrzywdzony (ofiara), czy krzywdzący (agresor)? Bo chyba zapomniałeś na czym polega zadośćuczynienie krzywdy. To dla tej drugiej osoby Twoje działania mają być dowodem poprawy, zmiany itp. nie w Twoim mniemaniu. To jest ogromna różnica
.
Może dla Ciebie to co robiłeś świadczyło o poprawie, jednak czy Ona odbierała to w ten sposób. Czyli robiłeś to co TY CHCIAŁBYŚ ABY ONA ZROBIŁA W IDENTYCZNEJ SYTUACJI.
A skąd wiesz czy dostałeś 10x więcej!? Może to co Ty teraz przeżywasz to w połowie nie jest tak ciężkie i bolesne co On musiała czuć? Człowieku Ona przez bardzo długi okres czasu skrupulatnie organizowała zemstę (nie lepiej było od razu włożyć nóż w plecy?), a to już świadczy jaką krzywdę musiała w Sobie pielęgnować oraz co uważała za ADEKWATNĄ KARĘ DLA CIEBIE. Jak bardzo Twoja zdrada musiała zabić w Niej miłość oraz jak bardzo przez to zgorzkniała. PRZESTAŃ PATRZEĆ NA INNYCH PRZEZ PRYZMAT WŁASNYCH UCZUĆ! Przestań robić z Siebie męczennika, którym nie jesteś - bo nimi byli tylko Święci.
Zapytałeś się jakiego zadośćuczynienia Ona oczekuje czy powiedziałeś/pomyślałeś "wszystko naprawię, będę walczył (po Swojemu)"? Nie zauważyłeś, że miała gdzieś to co robisz, a przecież nocne imprezy itp. były wyraźnym na to dowodem. Osoby zdradzone jeśli wybaczą chcą na nowo poczuć miłość, Ona nie wybaczyła. Bo widzisz dla jednej kobiety wystarczyłoby gdybyś zaprzestał takiego zachowania, dla innej musiałbyś zniknąć, aby ból przeminął.
Jesteś ciężkim człowiekiem. Nie chcesz pomyśleć o innych - Twoje krzywdy są najgorsze, najbardziej złe na świecie. Ja jako obca osoba LEPIEJ rozumiem uczucia Twojej byłej żony. Jakim cudem sądziłeś, że stworzysz zdrowy związek jeśli nie potrafiłeś wypełnić podstawowego wymogu - zrozumienia potrzeb emocjonalnych, które druga połówka SAMA Sobie wytyczyła. Ona to potrafiła, ale wykorzystała to w nieodpowiedni sposób - aby się zemścić. Wiedziała co zrobić, aby zabolało, czyli bardzo dobrze wie co czujesz.
dziewan napisał/a:Niemniej nasz syn nie zasłużył na to wszystko,co jest jego udzialem.
Szkoda, że nie myślałeś tak o dziecku kiedy zdradziłeś Jego matkę, wtedy to miałeś jakieś przywileje, typowe. Powtórzę, bardzo (i to mocno) prawdopodobnym jest, że piekło własnego dziecka zgotowałeś Ty Sam - ale do tego raczej się nie przyznasz, bo nie potrafisz połączyć faktów lub jesteś na to za słaby.
Oczywiście Ona powinna zamiast mścić się na Tobie odejść i szukać szczęścia. Jednak osoby "opętane" krzywdą zaczynają mieć obsesje i dążyć do spełnienia Jej pomimo wszystko. Powinieneś dziękować forumowiczom, bo gdyby nie Oni skończyłbyś IDENTYCZNIE.
Bardzo długa droga przed Tobą. Twoje negatywne uczucia zakładają Ci klapki na oczy, na własne życzenie ograniczasz się. Gdybyś wybaczył to przestałbyś "gnić" i być może zaczął nowe życie. Nie chcesz tego, bo przypisujesz Sobie "przywilej" wymogu zadośćuczynienia twierdząc, że zrobiłeś to względem Niej. Na Jej wybór nie miałeś wpływu, jednak Jej zachowania po zdradzie wysyłały Ci JEDNOZNACZNE sygnały, że nie wybaczyła.
Jak często zastanawiałeś się czy wybaczyła? Co dawało Ci tą pewność?