distraught napisał/a:panibaronowa napisał/a:jeśli chodzi o pisanie pozwów, to z doświadczenia wiem - należy walić z grubej rury, potem ewentualnie zmniejszać działa, aż może np dojść do mediacji. Ale pierwsze uderzenie powinno zwalić go z nóg.
Tak właśnie mówiła adwokat ale waham się. "Ograniczenie władzy rodzicielskiej" brzmi paskudnie.
Moja droga,przecież on zostawił cię w ciąży i nie był z tej ciąży zadowolony.Uciekł przed odpowiedzialnością do kurewny.Przecież z tego szoku mogłaś poronić.A zajmuje się dzieckiem tylko dlatego,że go namawiasz.Nad czym tu się zastanawiać? To bardzo dobry pomysł moim zdaniem,korzystaj z porad prawnika,najwyraxniej wie co robi.
Nie zależało mu ani na twoim zdrowiu ani na zdrowiu czy życiu dziecka, zależało mu tylko na tamtej dziurze w okresie, gdy był ci najbardziej potrzebny, nadal nie robi nic żeby naprawić tę krzywdę, którą wam wyrządził, pogoń dziada, ale tak zdecydowanie.Wbrew pozorom to może otworzyć mu oczy bardziej niż gdy będziesz go oszczędzać.Jestem w podobnej sytuacji tylko,że nie mamy małego dziecka i na szczęście mieszkamy osobno.Też jeszcze czasami mam wątpliwości i nawet chwilami mi go szkoda.Jednak za chwilę szlag mnie trafia,że jestem taka naiwna i głupia i wtedy czuję się lepiej.Nie ma czego żałować, trzeba walczyć o swoje, przede wszystkim o własną godność.