Jesteśmy małżeństwem od ponad 17 lat, razem od ponad 20. Mąż już raz mnie zdradzał. Wyrzuciłam go, wrócił po kilku miesiącach. To było na początku lutego zeszłego roku. Twierdził, że chce być ze mną, że wszystko naprawimy i odbudujemy. Pod koniec marca okazało się, że jestem w ciąży. Miał problem z zaakceptowaniem tego. Odsunął się ode mnie, zaczął mniej bywać w domu, wyjeżdżał sam na weekendy. Myślałam, że potrzebuje więcej przestrzeni i czasu na pogodzenie się z tym, że znowu będziemy mieli dziecko (były już 2 córki). Okazało się, że znowu ma romans. Ze te późne powroty do domu i wyjazdy to kochanka. Pod koniec sierpnia ponownie wyrzuciłam go z domu i zostałam sama w 7 miesiącu ciąży. Zamieszkał ze swoją kochanką. Nasza rodzina całkiem się rozpadła. Średnia córka nie rozmawia z nim wcale, najstarsza też ma do niego ogromny żal.
W listopadzie urodziłam 3 córeczkę. On nadal mieszka z kochanką. Odwiedza nas. Mówi, że z nią i tak nie będzie ale na ten moment nie umie z niej zrezygnować bo się zakochał. Najgorsze jest to, że twierdzi że nadal coś do mnie czuje i że pokochał najmłodszą córeczkę. Nie umiem podjąć ostatecznej decyzji. On mną manipuluje a ja jestem chyba od niego uzależniona. Czuję się bezradna i upokorzona. Nie radzę sobie zupełnie.
Jesteśmy małżeństwem od ponad 17 lat, razem od ponad 20. Mąż już raz mnie zdradzał. Wyrzuciłam go, wrócił po kilku miesiącach. To było na początku lutego zeszłego roku. Twierdził, że chce być ze mną, że wszystko naprawimy i odbudujemy. Pod koniec marca okazało się, że jestem w ciąży. Miał problem z zaakceptowaniem tego. Odsunął się ode mnie, zaczął mniej bywać w domu, wyjeżdżał sam na weekendy. Myślałam, że potrzebuje więcej przestrzeni i czasu na pogodzenie się z tym, że znowu będziemy mieli dziecko (były już 2 córki). Okazało się, że znowu ma romans. Ze te późne powroty do domu i wyjazdy to kochanka. Pod koniec sierpnia ponownie wyrzuciłam go z domu i zostałam sama w 7 miesiącu ciąży. Zamieszkał ze swoją kochanką. Nasza rodzina całkiem się rozpadła. Średnia córka nie rozmawia z nim wcale, najstarsza też ma do niego ogromny żal.
W listopadzie urodziłam 3 córeczkę. On nadal mieszka z kochanką. Odwiedza nas. Mówi, że z nią i tak nie będzie ale na ten moment nie umie z niej zrezygnować bo się zakochał. Najgorsze jest to, że twierdzi że nadal coś do mnie czuje i że pokochał najmłodszą córeczkę. Nie umiem podjąć ostatecznej decyzji. On mną manipuluje a ja jestem chyba od niego uzależniona. Czuję się bezradna i upokorzona. Nie radzę sobie zupełnie.
Twoj maz to straszny egoista.
Myslalas moze o zgloszeniu sie po fachowa pomoc, typu psycholog, jakas poradnia.
Sytuacja w jakiej sie znalazlas jest straszna! zdrada, ciaza, porod, polog, trojka dzieci, to bardzo duzo jak na jedna osobe, niezaleznie jak silna jestes.
Nie umiem nawet o tym rozmawiać więc jaki psycholog? Jestem z tym całkiem sama. Przez te wszystkie lata on był całym moim światem. Odsunełam wszystkich od siebie. Nie mam nawet koleżanki, której mogłabym się wygadać
Po każdej jego wizycie jestem rozbita. On mówi, że cierpi, tęskni itd. Ze to kryzys wieku średniego i że mu to przejdzie. Robi mi wodę z mózgu
5 2015-01-26 13:45:18 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-01-26 13:46:33)
...Najgorsze jest to, że twierdzi że nadal coś do mnie czuje i że pokochał najmłodszą córeczkę. Nie umiem podjąć ostatecznej decyzji. On mną manipuluje a ja jestem chyba od niego uzależniona. Czuję się bezradna i upokorzona. Nie radzę sobie zupełnie.
Współczuję sytuacji.
Jednak zrozum, że dla tego faceta, który jeszcze jest Twoim mężem jesteś TYLKO OPCJĄ.
Im prędzej przyjmiesz to do wiadomości, tym prędzej zaczniesz ogarniać swoje życie.
Czego się tak naprawdę boisz? Potrafisz być ze sobą szczera?
Chyba samotności najbardziej
I tego, że nie poradzę sobie sama
8 2015-01-26 13:48:12 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-01-26 13:50:14)
Chyba samotności najbardziej
A czy z nim przy boku nie będziesz samotna?
I tego, że nie poradzę sobie sama
Jeśli w to uwierzysz to z pewnością będziesz miała problem, ale już jesteś sama i dajesz radę.
W "normalnym" funkcjonowaniu przeszkadza Tobie tylko to, że pozwalasz sobą manipulować.
Masz rację będę samotna ale nie sama. Nie wiem. Moje poczucie wartości leży i kwiczy. Boję się, że już nikt mnie nie zechce, nie pokocha i będę już tylko samotną matką. Głupie co?
distraught napisał/a:Chyba samotności najbardziej
A czy z nim przy boku nie będziesz samotna?
distraught napisał/a:I tego, że nie poradzę sobie sama
Jeśli w to uwierzysz to z pewnością będziesz miała problem, ale już jesteś sama i dajesz radę.
W "normalnym" funkcjonowaniu przeszkadza Tobie tylko to, że pozwalasz sobą manipulować.
Wiem, że pozwalam sobą manipulować ale to, że już to wiem to chyba coś. Do niedawna nawet tego nie dostrzegałam. Tylko łykałam te jego wszystkie gierki "na biednego misia"
Masz rację będę samotna ale nie sama. Nie wiem. Moje poczucie wartości leży i kwiczy. Boję się, że już nikt mnie nie zechce, nie pokocha i będę już tylko samotną matką. Głupie co?
To nie jest głupie. To strach - najbardziej destrukcyjna z ludzkich emocji.
Sama musisz siebie pokochać żeby inni pokochali Ciebie.
Ja wolę być szczęśliwą samotną matka niż wiecznie sfrustrowaną i żyjacą w strachu tylko z pozoru nie-samotną matką.
To nie jest głupie. To strach - najbardziej destrukcyjna z ludzkich emocji.
Sama musisz siebie pokochać żeby inni pokochali Ciebie.
Ja wolę być szczęśliwą samotną matka niż wiecznie sfrustrowaną i żyjacą w strachu tylko z pozoru nie-samotną matką.
Strach to jedno. A poza tym, choć może to dziwne, ja nadal go kocham i nie umiem przestać
Strach to jedno. A poza tym, choć może to dziwne, ja nadal go kocham i nie umiem przestać
A czymże dla Ciebie jest miłość?
Możesz odpowiedzieć?
Twoj maz to straszny egoista.
Myslalas moze o zgloszeniu sie po fachowa pomoc, typu psycholog, jakas poradnia.
Sytuacja w jakiej sie znalazlas jest straszna! zdrada, ciaza, porod, polog, trojka dzieci, to bardzo duzo jak na jedna osobe, niezaleznie jak silna jestes.
Zawsze myślałam o sobie, że jestem silna. Chyba jednak nie skoro nie umiem stanowczo powiedzieć: dość.
Co do dzieci to najstarsza jest już samodzielna i nie mieszka ze mną, średnia za moment kończy 18 lat i to ona to najbardziej przeżyła. No i jeszcze maleństwo 2,5 miesiąca
A czymże dla Ciebie jest miłość?
Możesz odpowiedzieć?
Już chyba nie wiem czym...
Wiem tylko, że brakuje mi go jak powietrza
Nie umiem nawet o tym rozmawiać więc jaki psycholog? Jestem z tym całkiem sama. Przez te wszystkie lata on był całym moim światem. Odsunełam wszystkich od siebie. Nie mam nawet koleżanki, której mogłabym się wygadać
Właśnie od tego jest psycholog, by pomógł Ci otworzyć się i byś pozwoliła mu sobie pomóc.
Musisz jednak pójść do niego.
17 2015-01-26 14:07:43 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-01-26 14:08:08)
Przyszłość napisał/a:A czymże dla Ciebie jest miłość?
Możesz odpowiedzieć?Już chyba nie wiem czym...
Wiem tylko, że brakuje mi go jak powietrza
Proszę zastanów się jednak, czym jest dla Ciebie miłość.
Wg mnie rozpacz i strach, które teraz Tobie towarzyszą to jest faktyczny stan Twoich uczuć.
Właśnie od tego jest psycholog, by pomógł Ci otworzyć się i byś pozwoliła mu sobie pomóc.
Musisz jednak pójść do niego.
Jestem niestety osobą, która wszystko tłamsi w sobie. A obecnie mam problem nawet z wyjściem do sklepu.
Proszę zastanów się jednak, czym jest dla Ciebie miłość.
Wg mnie rozpacz i strach, które teraz Tobie towarzyszą to jest faktyczny stan Twoich uczuć.
Rozpacz i strach. Tak. I jeszcze ogromny żal i złość. Wszystko naraz. A czasami nic. Totalna pustka. Jakbym była martwa
Prawda jest taka, że musisz z tego marazmu wyjść wcześniej czy później. Najlepiej wcześniej. Dla siebie i dzieciaków, bo one też czują twój ból.
Może psycholog online, skoro za wcześnie na takiego twarzą w twarz?
Wiem jak trudno, kiedy nie masz tej drugiej osoby obok, ale dużo trudnej ją mieć i oglądać się ciągle przez ramię.
Nie byłabyś już z nim szczęśliwa i wiem, że to wyłącznie kwestia czasu, kiedy to sobie uświadomisz.
21 2015-01-26 14:38:02 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-26 14:41:55)
Totalna pustka nie oznacza smierci. Moze oznaczac ponowne narodziny. A czymze jest nasz maz, zona? To ludzie. Czego mozemy wiec oczekiwac od ludzi? Tego ze beda na nasze wyobrazenie? Wiem, ze oczekiwanie wiernosci, odpowiedzialnosci to najbardziej klasyczne i sluszne oczkiwania od drugiego czlowieka. Ale jesli okazuje sie ze tego nie ma? Spotyka nas zawod, jednak tak usilnie popadamy w rozpacz bo bronimy tego obrazu w sobie. Tego nie da sie obronic. Ten obraz rozpadl sie juz w rzeczywistosci jak domek z kart. Tylko nie chcemy tego przyjac do wiadomosci.
Twoja sytuacja jest "dziwna" bo pojawilo sie pozne dziecko kiedy juz jest po zwiazku. Przede wszystkim maz nie wykazuje skruchy i checi naprawy zwiazku. Nie masz wiec sie jak na nim oprzec. To stare wyobrazenie wrecz Ci przeszkadza. Ale masz dziecko, nowego czlowieka i pozostale corki. Dalej mozesz byc matka, opiekunka, przyjacielem mimo ze nie bedziesz juz zona. Sama powiedz czy jak czlowiek traci reke to oznacza koniec zycia? Dobrze wiesz ze nie. Powstaja nowe umiejetnosci, nowy sposob radzenia sobie z tymi samymi problemami i radosciami, ktore byly kiedys i beda podobne, takie same. Zycie jest nadal takie same jak bylo.
Bardzo dobrze ze nie czujesz nienawisci do meza (jak sadze). Czujesz zal i rozczarowanie. I to jest w porzadku. Tak ma byc. Niestety ale najtrudniej bedzie Ci zrozumiec ze cala wartosc, Twoja wartosc...tkwi...wlasnie w Tobie. To czy maz bedzie przy Tobie czy nie, nie zmieni tego jaka jestes/bedziesz matka, pracownikiem, przyjacielem. Setki ludzi zyja bez swoich parnerow z roznych powodow, wiec nie jestes wyjatkiem. W swoim bolu rowniez, uwierz mi. Jednakze w zawieszeniu tez nie powinnas tkwic w nieskonczonosc. Na razie sprawa jest swierza wiec przezywasz. Sproboj zobaczyc co lubisz robic, uporzadkuj swoje zdrowie i kondycje. A jako facet poradze Ci, nie traktuj polowicznych rozwiazan za trwale i celowe. Tak samo wez sie zdecydowanie za swoje malzenstwo jak i za siebie. To jest moje zdanie.
Nie możesz liczyć na pomoc i dobre słowo od najstarszej córki bądź rodziców? Niestety mąż będzie cały czas robił to samo, a Ty za każdym razem będziesz to tak samo mocno przeżywać, aż rzeczywiście się całkiem załamiesz i z domu zabierze Cię pogotowie. Osoba, która wybiera kogoś innego nie może dać już nam tego czego od niej potrzebujemy. Jeżeli boisz się samotnego macierzyństwa to nie powinnaś. On jest ojcem i ma obowiązek zająć się tak samo maleństwem jak Ty. Ma obowiązek płacić pieniądze czy jechać do lekarza. Jedyne nad czym musisz się skupić to na pozbieraniu siebie bez niego. Może być dobrym ojcem ale mężem stanowczo nie.
Totalna pustka nie oznacza smierci. Moze oznaczac ponowne narodziny. A czymze jest nasz maz, zona? To ludzie. Czego mozemy wiec oczekiwac od ludzi? Tego ze beda na nasze wyobrazenie? Wiem, ze oczekiwanie wiernosci, odpowiedzialnosci to najbardziej klasyczne i sluszne oczkiwania od drugiego czlowieka. Ale jesli okazuje sie ze tego nie ma? Spotyka nas zawod, jednak tak usilnie popadamy w rozpacz bo bronimy tego obrazu w sobie. Tego nie da sie obronic. Ten obraz rozpadl sie juz w rzeczywistosci jak domek z kart. Tylko nie chcemy tego przyjac do wiadomosci.
Twoja sytuacja jest "dziwna" bo pojawilo sie pozne dziecko kiedy juz jest po zwiazku. Przede wszystkim maz nie wykazuje skruchy i checi naprawy zwiazku. Nie masz wiec sie jak na nim oprzec. To stare wyobrazenie wrecz Ci przeszkadza. Ale masz dziecko, nowego czlowieka i pozostale corki. Dalej mozesz byc matka, opiekunka, przyjacielem mimo ze nie bedziesz juz zona. Sama powiedz czy jak czlowiek traci reke to oznacza koniec zycia? Dobrze wiesz ze nie. Powstaja nowe umiejetnosci, nowy sposob radzenia sobie z tymi samymi problemami i radosciami, ktore byly kiedys i beda podobne, takie same. Zycie jest nadal takie same jak bylo.
Bardzo dobrze ze nie czujesz nienawisci do meza (jak sadze). Czujesz zal i rozczarowanie. I to jest w porzadku. Tak ma byc. Niestety ale najtrudniej bedzie Ci zrozumiec ze cala wartosc, Twoja wartosc...tkwi...wlasnie w Tobie. To czy maz bedzie przy Tobie czy nie, nie zmieni tego jaka jestes/bedziesz matka, pracownikiem, przyjacielem. Setki ludzi zyja bez swoich parnerow z roznych powodow, wiec nie jestes wyjatkiem. W swoim bolu rowniez, uwierz mi. Jednakze w zawieszeniu tez nie powinnas tkwic w nieskonczonosc. Na razie sprawa jest swierza wiec przezywasz. Sproboj zobaczyc co lubisz robic, uporzadkuj swoje zdrowie i kondycje. A jako facet poradze Ci, nie traktuj polowicznych rozwiazan za trwale i celowe. Tak samo wez sie zdecydowanie za swoje malzenstwo jak i za siebie. To jest moje zdanie.
Nie, nie czuję nienawiści, chociaż chciałam go znienawidzieć bo może wtedy byłoby mi łatwiej. Czasami jest mi go nawet żal, że tak się zmienił na gorsze. Ale wiem, że nie ma już tego człowieka, którego pokochałam przed laty. I myślę o rozwodzie tylko jak na razie nie umiem jeszcze podjąć tej ostatecznej decyzji i jej się konsekwentnie trzymać. On twierdzi, że jest ode mnie uzależniony. Stale do mnie dzwoni i opowiada o wszystkim. Męczy mnie już to
Nie możesz liczyć na pomoc i dobre słowo od najstarszej córki bądź rodziców? Niestety mąż będzie cały czas robił to samo, a Ty za każdym razem będziesz to tak samo mocno przeżywać, aż rzeczywiście się całkiem załamiesz i z domu zabierze Cię pogotowie. Osoba, która wybiera kogoś innego nie może dać już nam tego czego od niej potrzebujemy. Jeżeli boisz się samotnego macierzyństwa to nie powinnaś. On jest ojcem i ma obowiązek zająć się tak samo maleństwem jak Ty. Ma obowiązek płacić pieniądze czy jechać do lekarza. Jedyne nad czym musisz się skupić to na pozbieraniu siebie bez niego. Może być dobrym ojcem ale mężem stanowczo nie.
Niestety ojcem też nie jest dobrym. Ze średnią córką nie rozmawiają odkąd go wyrzuciłam. Ona wtedy wybuchła i wykrzyczała mu co o nim myśli, że go nienawidzi i naubliżała mu a on zwyczajnie się na nią obraził. Nie próbuje nawet naprawić relacji z nią. Jeszcze mnie obwinił za to, jak ona wtedy się zachowała. Powiedział, że niepotrzebnie powiedziałam dziecku (w kwietniu 18 lat!) prawdę bo to sprawa między nim a mną. I że nabuntowałam ją na niego.
Co do najmłodszej... ehhh. Szkoda gadać. Przyjdzie, weźmie na ręce na troszkę i tyle. Nawet jej ani razu nie przewinął ![]()
Szczyt bezczelności- liczy jeszcze na to, że będziesz go chronić po tym co Ci zrobił i udawać przed dziećmi, że tata jest dobrym i kochającym człowiekiem?! No nic widać nawet jak by był przy Tobie to i tak by Ci nie pomagał. Wiem, że to cholernie trudne i odechciewa się żyć. Każdy poranek to ogromny wysiłek i walka z samą sobą, ale nie odpuszczaj mu. Będzie Cię ciągle niszczył swoimi kłamstwami. Trzymaj się dzielnie i dbaj o to co najważniejsze czyli o swoje dzieci bo to one są teraz Twoja najbliższą rodziną!!! Na pewno nie zostaniesz sama.
Szczyt bezczelności- liczy jeszcze na to, że będziesz go chronić po tym co Ci zrobił i udawać przed dziećmi, że tata jest dobrym i kochającym człowiekiem?! No nic widać nawet jak by był przy Tobie to i tak by Ci nie pomagał. Wiem, że to cholernie trudne i odechciewa się żyć. Każdy poranek to ogromny wysiłek i walka z samą sobą, ale nie odpuszczaj mu. Będzie Cię ciągle niszczył swoimi kłamstwami. Trzymaj się dzielnie i dbaj o to co najważniejsze czyli o swoje dzieci bo to one są teraz Twoja najbliższą rodziną!!! Na pewno nie zostaniesz sama.
Tak, na to właśnie liczył, że okłamię dzieci żeby on nie wyszedł na ch.ja. Nie wiem, co robić. Czy nie odciąć się całkiem i nie skończyć z tymi jego wizytami. Bo każdej z nich jestem rozbita. A co z córą? Porozmawiać z nią o tym, że to w końcu jej ojciec i powinna przeprosić za obelgi czy nie ingerować w to?
Pomysl o wizycie u psychologa powiedz mu to wszystko. Byc moze bedzie konieczne leczenie farmakologoczne. Jestem facetem ale ten czlowiek robi ci wode z mozgu. Jestes dla niego deska ratunkowa. Jak go kochanka oleje to przyleci do cb z podkulonym ogonem. Nawet jesli jest ci pisane zostac samemu to pomysl czy lepiej bedzie ci zyc samemu w spokoju czy w ciaglej niepewnosci i strachu?
28 2015-01-26 15:35:31 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-01-26 15:37:45)
Stale do mnie dzwoni i opowiada o wszystkim. Męczy mnie już to
Co do najmłodszej... ehhh. Szkoda gadać. Przyjdzie, weźmie na ręce na troszkę i tyle. Nawet jej ani razu nie przewinął
Ja mam takie jedno pytanie: a musisz znosic te kontakty? Po co to? Zdradzil, wyprowadzil sie i do widzenia - koniec telefonow i odwiedzin. Komu on jest tak naprawde potrzebny do szczescia? Chyba nie corkom?
Pomysl o wizycie u psychologa powiedz mu to wszystko. Byc moze bedzie konieczne leczenie farmakologoczne. Jestem facetem ale ten czlowiek robi ci wode z mozgu. Jestes dla niego deska ratunkowa. Jak go kochanka oleje to przyleci do cb z podkulonym ogonem. Nawet jesli jest ci pisane zostac samemu to pomysl czy lepiej bedzie ci zyc samemu w spokoju czy w ciaglej niepewnosci i strachu?
Wiem, że jestem jego deską ratunkową. I powiernicą. On twierdzi, że przyjacielem. Ze wszystkim zwraca się do mnie nie do niej, podobno ona jest zbyt głupia. A ja wysłuchuję, doradzam itd. Nie umiem tego przerwać. Kilka razy już podejmowałam niby decyzję, żeby mu powiedzieć, że ma mi dać spokój. Ale jak dzwoni czy przychodzi to znowu robię to samo. Jestem beznadziejna
A ja wysłuchuję, doradzam itd. Nie umiem tego przerwać. Kilka razy już podejmowałam niby decyzję, żeby mu powiedzieć, że ma mi dać spokój. Ale jak dzwoni czy przychodzi to znowu robię to samo. Jestem beznadziejna
Przykro mi, ale potwierdzam. Sa granice milosci i uzaleznienia - Ty ich najwyrazniej nie masz.
Nie jestes bezbadziejna. Po prostu przez te chore akcje masz obnizona samoocene. I boisz sie samotosci. Glowa do gory poradzisz sobie. Poszukaj wsparcia u fachowca. Poradzisz sobie glowa do gort. Skoro wiesz ze jestes jego deska ratunkowa to daj sobie z nim spokoj. Malo jest informacji od dc odnosnie sytuacji finansowej mieszkania itd skoro mieszka z kochanka wypadaloby jakies alimenty na dzieci placic. Poza tym jak maz moze xie traktowac w taki sposob. Glowa do gory!
distraught napisał/a:Stale do mnie dzwoni i opowiada o wszystkim. Męczy mnie już to
distraught napisał/a:Co do najmłodszej... ehhh. Szkoda gadać. Przyjdzie, weźmie na ręce na troszkę i tyle. Nawet jej ani razu nie przewinął
Ja mam takie jedno pytanie: a musisz znosic te kontakty? Po co to? Zdradzil, wyprowadzil sie i do widzenia - koniec telefonow i odwiedzin. Komu on jest tak naprawde potrzebny do szczescia? Chyba nie corkom?
Średnia córka wolałaby nawet, żeby nie przychodził. Ale to wtedy ja wyjdę na tą złą, co biedakowi utrudnia kontakty z dziećmi
distraught napisał/a:A ja wysłuchuję, doradzam itd. Nie umiem tego przerwać. Kilka razy już podejmowałam niby decyzję, żeby mu powiedzieć, że ma mi dać spokój. Ale jak dzwoni czy przychodzi to znowu robię to samo. Jestem beznadziejna
Przykro mi, ale potwierdzam. Sa granice milosci i uzaleznienia - Ty ich najwyrazniej nie masz.
Tak, jestem od niego uzależniona. Dzisiaj już to wiem. Nie wiem tylko jak się wyzwolić
34 2015-01-26 15:48:31 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-01-26 15:50:14)
Mussuka napisał/a:distraught napisał/a:Stale do mnie dzwoni i opowiada o wszystkim. Męczy mnie już to
distraught napisał/a:Co do najmłodszej... ehhh. Szkoda gadać. Przyjdzie, weźmie na ręce na troszkę i tyle. Nawet jej ani razu nie przewinął
Ja mam takie jedno pytanie: a musisz znosic te kontakty? Po co to? Zdradzil, wyprowadzil sie i do widzenia - koniec telefonow i odwiedzin. Komu on jest tak naprawde potrzebny do szczescia? Chyba nie corkom?
Średnia córka wolałaby nawet, żeby nie przychodził. Ale to wtedy ja wyjdę na tą złą, co biedakowi utrudnia kontakty z dziećmi
No i? Zalezy Ci na jego opinii? Przepraszam, ale byle chujoplat ma czelnosc jeszcze innych oceniac? Pokaz mu drzwi z drugiej strony a numer telefonu zablokuj. I wyraznie powiedz, ze nie chcesz miec ZADNYCH z nim kontaktow do chwili sprawy w sadzie. I kurcze - trzymaj sie tego.
"Stale do mnie dzwoni i opowiada o wszystkim" - smiac sie z tego czy plakac?
Ze wszystkim zwraca się do mnie nie do niej, podobno ona jest zbyt głupia" - jest wiec dla niego tylko dziura do seksu
"Jeszcze mnie obwinił za to, jak ona wtedy się zachowała. Powiedział, że niepotrzebnie powiedziałam dziecku (w kwietniu 18 lat!) prawdę bo to sprawa między nim a mną. I że nabuntowałam ją na niego." - moim zdaniem dobrze zrobilas wiec jesli to prawda co piszesz to czlowiek albo zdolny do manipulacji albo niezdolny calkowicie do jakiejkolwiek samorefleksji nad soba
czyli wniosek moj jest taki ze ta dziura dziala na niego jak narkotyk, nie umie z tym zerwac ale ta sytuacja wyniszcza Ciebie
Powiem tak, efekty takiego dlugoletniego dzialania widzialem po mojej bratowej, jest to obecnie calkowite otepienie umyslowe, niezdolnosc do reakcji na postepowanie meza, na ublizanie w obecnosci swiadkow (np. po 30 latach wypomina jej brak dziewictwa ) oraz koniecznosc braku lekow antydepresyjnych. Ale przeciez to "niewinny misu" ktory nie potrafi opanowac swoich popedow, mimo ze inteligentny i swiadomy tego co robi. Ktos kto w takim przypadku proponuje postawe wspolczucia, "zrozumienia dla problemu" jest chyba pozbawiony uczucia dla osoby pokrzywdzonej. Niestety w tej chwili Ty pelnisz taka dualna role. Nie masz dla siebie wpolczucia (zal to nie wspolczucie). A to od siebie niestety trzeba zaczac naprawe.
Reszta to umiejetnosc stawiania granic. Zacznij je stawiac to zobaczysz efekt.
Nie jestes bezbadziejna. Po prostu przez te chore akcje masz obnizona samoocene. I boisz sie samotosci. Glowa do gory poradzisz sobie. Poszukaj wsparcia u fachowca. Poradzisz sobie glowa do gort. Skoro wiesz ze jestes jego deska ratunkowa to daj sobie z nim spokoj. Malo jest informacji od dc odnosnie sytuacji finansowej mieszkania itd skoro mieszka z kochanka wypadaloby jakies alimenty na dzieci placic. Poza tym jak maz moze xie traktowac w taki sposob. Glowa do gory!
Ja zostałam w naszym domu a on wynajął sobie mieszkanie. Pieniądze na dzieci dał mi po raz pierwszy w grudniu, wcześniej nie. Teraz jestem na macierzyńskim ale nie wiem co będzie po nim. Pracowałam w jego firmie
Zgadzam się absolutnie nie jesteś beznadziejna! A co do córki nie ingeruj w to. Jest dorosła ma prawo czuć i to wyrazić. Nie skłamała tylko powiedziała co sądzi o jego zachowaniu. Nie możesz jej nakazać co ma czuć i jak to wyrażać. Dla dorastającej córki to ogromny cios a to Twój mąż do tego doprowadził więc niech chociaż minimalne "koszty" też poniesie, a nie że ma kochankę z którą mieszka i rodzinę do której będzie wpadał się pożalić a dzieci będą go przepraszać za to że zdradził mamę...Jeżeli jeszcze teraz nie dostałaś wystarczająco w kość to uwierz mi prędzej czy później dostaniesz, że odejdziesz bez zastanowienia. Chyba każdy w tak toksycznej relacji w końcu się budzi potem tylko żałuje straconego czasu.
Mussuka napisał/a:distraught napisał/a:A ja wysłuchuję, doradzam itd. Nie umiem tego przerwać. Kilka razy już podejmowałam niby decyzję, żeby mu powiedzieć, że ma mi dać spokój. Ale jak dzwoni czy przychodzi to znowu robię to samo. Jestem beznadziejna
Przykro mi, ale potwierdzam. Sa granice milosci i uzaleznienia - Ty ich najwyrazniej nie masz.
Tak, jestem od niego uzależniona. Dzisiaj już to wiem. Nie wiem tylko jak się wyzwolić
wlasnie napisalam. Jednym krotkim i zdecydowanym cieciem. A potem mozesz sobie isc do komorki, zamknac drzwi za soba i plakac do bialego rana. Rano masz z niej wyjsc z normalna twarza. Bez sladu lez. Zauwaz, ze obserwuja Cie corki, jaki Ty im wzorzec kobiety pokazujesz? Kobiety slabej, uzaleznionej, plaszczacej sie i zyjacej ochlapami z panskiego stolu (dosadniej chcialabym to nazwac)? Czy kobiety dumnej, silnej, nie pozwalajacej na ponizanie jej?
distraught napisał/a:Mussuka napisał/a:distraught napisał/a:Stale do mnie dzwoni i opowiada o wszystkim. Męczy mnie już to
Ja mam takie jedno pytanie: a musisz znosic te kontakty? Po co to? Zdradzil, wyprowadzil sie i do widzenia - koniec telefonow i odwiedzin. Komu on jest tak naprawde potrzebny do szczescia? Chyba nie corkom?
Średnia córka wolałaby nawet, żeby nie przychodził. Ale to wtedy ja wyjdę na tą złą, co biedakowi utrudnia kontakty z dziećmi
No i? Zalezy Ci na jego opinii? Przepraszam, ale byle chujoplat ma czelnosc jeszcze innych oceniac? Pokaz mu drzwi z drugiej strony a numer telefonu zablokuj. I wyraznie powiedz, ze nie chcesz miec ZADNYCH z nim kontaktow do chwili sprawy w sadzie. I kurcze - trzymaj sie tego.
Na jego opinii nie. Ale teściówie, znajomi? Co z nimi?
Mussuka napisał/a:distraught napisał/a:Średnia córka wolałaby nawet, żeby nie przychodził. Ale to wtedy ja wyjdę na tą złą, co biedakowi utrudnia kontakty z dziećmi
No i? Zalezy Ci na jego opinii? Przepraszam, ale byle chujoplat ma czelnosc jeszcze innych oceniac? Pokaz mu drzwi z drugiej strony a numer telefonu zablokuj. I wyraznie powiedz, ze nie chcesz miec ZADNYCH z nim kontaktow do chwili sprawy w sadzie. I kurcze - trzymaj sie tego.
Na jego opinii nie. Ale teściówie, znajomi? Co z nimi?
C..z nimi rowniez. Moze opowiedz co i jak po kolei i przestan pizdryka na piedestale trzymac. Oni texz niech go poznaja od tej drugiej, d..y strony.
distraught napisał/a:Mussuka napisał/a:Przykro mi, ale potwierdzam. Sa granice milosci i uzaleznienia - Ty ich najwyrazniej nie masz.
Tak, jestem od niego uzależniona. Dzisiaj już to wiem. Nie wiem tylko jak się wyzwolić
wlasnie napisalam. Jednym krotkim i zdecydowanym cieciem. A potem mozesz sobie isc do komorki, zamknac drzwi za soba i plakac do bialego rana. Rano masz z niej wyjsc z normalna twarza. Bez sladu lez. Zauwaz, ze obserwuja Cie corki, jaki Ty im wzorzec kobiety pokazujesz? Kobiety slabej, uzaleznionej, plaszczacej sie i zyjacej ochlapami z panskiego stolu (dosadniej chcialabym to nazwac)? Czy kobiety dumnej, silnej, nie pozwalajacej na ponizanie jej?
im dluzej bedziesz w tym tkwic, tym bedzie z toba gorzej.
To zdanie o przykladzie dla corek jest bardzo wazne. Chodzi o to zeby im pokazac jak same maja radzic sobie w takiej sytuacji. A reszcie mowic prawde, cala prawde nawet ze szczegolami. Ja mowilem i dzis moge chodzic z podniesiona glowa co przetestowalem w praktyce na ostatnim spotakaniu rodzinnym. Jako osoba skrzywdzona masz prawo mowic o tym co sie stalo. Nie pozbywaj sie z tego. Wstyd nie jest byc osoba skrzywdzona, wstyd jest kryc sprawde, wstyd jest byc sprawca.
distraught napisał/a:Mussuka napisał/a:distraught napisał/a:Stale do mnie dzwoni i opowiada o wszystkim. Męczy mnie już to
Ja mam takie jedno pytanie: a musisz znosic te kontakty? Po co to? Zdradzil, wyprowadzil sie i do widzenia - koniec telefonow i odwiedzin. Komu on jest tak naprawde potrzebny do szczescia? Chyba nie corkom?
Średnia córka wolałaby nawet, żeby nie przychodził. Ale to wtedy ja wyjdę na tą złą, co biedakowi utrudnia kontakty z dziećmi
No i? Zalezy Ci na jego opinii? Przepraszam, ale byle chujoplat ma czelnosc jeszcze innych oceniac? Pokaz mu drzwi z drugiej strony a numer telefonu zablokuj. I wyraznie powiedz, ze nie chcesz miec ZADNYCH z nim kontaktow do chwili sprawy w sadzie. I kurcze - trzymaj sie tego.
A teściowie, znajomi? Przed nimi zrobi ze mnie potwora
distraught napisał/a:Mussuka napisał/a:No i? Zalezy Ci na jego opinii? Przepraszam, ale byle chujoplat ma czelnosc jeszcze innych oceniac? Pokaz mu drzwi z drugiej strony a numer telefonu zablokuj. I wyraznie powiedz, ze nie chcesz miec ZADNYCH z nim kontaktow do chwili sprawy w sadzie. I kurcze - trzymaj sie tego.
Na jego opinii nie. Ale teściówie, znajomi? Co z nimi?
C..z nimi rowniez. Moze opowiedz co i jak po kolei i przestan pizdryka na piedestale trzymac. Oni texz niech go poznaja od tej drugiej, d..y strony.
W piątek powiedział mi, że był z nią u swoich rodziców. Szlag mnie trafił
To zdanie o przykladzie dla corek jest bardzo wazne. Chodzi o to zeby im pokazac jak same maja radzic sobie w takiej sytuacji. A reszcie mowic prawde, cala prawde nawet ze szczegolami. Ja mowilem i dzis moge chodzic z podniesiona glowa co przetestowalem w praktyce na ostatnim spotakaniu rodzinnym. Jako osoba skrzywdzona masz prawo mowic o tym co sie stalo. Nie pozbywaj sie z tego. Wstyd nie jest byc osoba skrzywdzona, wstyd jest kryc sprawde, wstyd jest byc sprawca.
Wiem, córki uważają, że powinnam się z nim rozwieść z orzekaniem o jego winie
46 2015-01-26 16:09:44 Ostatnio edytowany przez takasobiejaS (2015-01-26 16:12:54)
To zdanie o przykladzie dla corek jest bardzo wazne. Chodzi o to zeby im pokazac jak same maja radzic sobie w takiej sytuacji. A reszcie mowic prawde, cala prawde nawet ze szczegolami. Ja mowilem i dzis moge chodzic z podniesiona glowa co przetestowalem w praktyce na ostatnim spotakaniu rodzinnym. Jako osoba skrzywdzona masz prawo mowic o tym co sie stalo. Nie pozbywaj sie z tego. Wstyd nie jest byc osoba skrzywdzona, wstyd jest kryc sprawde, wstyd jest byc sprawca.
Jaki dajesz przyklad corka! Pokaz im , ze tak sie nie traktuje kobiet.
Dlaczego zdradzane osoby tak kryja zdradzacza przed blIskimi. Tak chronia , trzeba mowic , wykrzycz prawde o mezu rodzinie. Nikt kto jest normalny nie stanie po jego stronie. Poza tym, maz mieszka z kochanka , a rodzina nic nie zauwazyla?
distraught napisał/a:Mussuka napisał/a:Przykro mi, ale potwierdzam. Sa granice milosci i uzaleznienia - Ty ich najwyrazniej nie masz.
Tak, jestem od niego uzależniona. Dzisiaj już to wiem. Nie wiem tylko jak się wyzwolić
wlasnie napisalam. Jednym krotkim i zdecydowanym cieciem. A potem mozesz sobie isc do komorki, zamknac drzwi za soba i plakac do bialego rana. Rano masz z niej wyjsc z normalna twarza. Bez sladu lez. Zauwaz, ze obserwuja Cie corki, jaki Ty im wzorzec kobiety pokazujesz? Kobiety slabej, uzaleznionej, plaszczacej sie i zyjacej ochlapami z panskiego stolu (dosadniej chcialabym to nazwac)? Czy kobiety dumnej, silnej, nie pozwalajacej na ponizanie jej?
Auć, zabolało ale wiem, że masz rację muszę wziąć się w garść dla nich
maniek_z_maniek napisał/a:To zdanie o przykladzie dla corek jest bardzo wazne. Chodzi o to zeby im pokazac jak same maja radzic sobie w takiej sytuacji. A reszcie mowic prawde, cala prawde nawet ze szczegolami. Ja mowilem i dzis moge chodzic z podniesiona glowa co przetestowalem w praktyce na ostatnim spotakaniu rodzinnym. Jako osoba skrzywdzona masz prawo mowic o tym co sie stalo. Nie pozbywaj sie z tego. Wstyd nie jest byc osoba skrzywdzona, wstyd jest kryc sprawde, wstyd jest byc sprawca.
Jaki dajesz przyklad corka! Pokaz im , ze tak sie nie traktuje kobiet.
Dlaczego zdradzane osoby tak kryja zdradzacza przed blIskimi. Tak chronia , trzeba mowic , wykrzycz prawde o mezu rodzinie. Nikt kto jest normalny nie stanie po jego stronie. Poza tym, maz mieszka z kochanka , a rodzina nic nie zauwazyla?
Dlaczego kryją? Bo się wstydzą. Bo myślą, że inni powiedzą: pewnie była do niczego skoro szukał wrażeń
Po każdej jego wizycie jestem rozbita. On mówi, że cierpi, tęskni itd. Ze to kryzys wieku średniego i że mu to przejdzie. Robi mi wodę z mózgu
Kobieto otwórz oczy!
Co ty piszesz jest ci żal zdrajcy,oszusta?? Pogoń dziada tam gdzie pieprz rośnie,facet który opuszcza kobiete w ciąży to kawał ch..... a tobie go jeszcze żal!!!
Jesteś matką,więc zacznij myśleć jak matka której za zadanie jest zapewnić dzieciom spokój i bezpieczeństwo,pogoń dupka.
distraught napisał/a:Po każdej jego wizycie jestem rozbita. On mówi, że cierpi, tęskni itd. Ze to kryzys wieku średniego i że mu to przejdzie. Robi mi wodę z mózgu
Kobieto otwórz oczy!
Co ty piszesz jest ci żal zdrajcy,oszusta?? Pogoń dziada tam gdzie pieprz rośnie,facet który opuszcza kobiete w ciąży to kawał ch..... a tobie go jeszcze żal!!!
Jesteś matką,więc zacznij myśleć jak matka której za zadanie jest zapewnić dzieciom spokój i bezpieczeństwo,pogoń dupka.
Po prostu był mi bliski przez tyle lat. Ciężko mi patrzeć na to, kim się stał teraz
51 2015-01-26 16:29:31 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-26 16:30:31)
takasobiejaS napisał/a:maniek_z_maniek napisał/a:To zdanie o przykladzie dla corek jest bardzo wazne. Chodzi o to zeby im pokazac jak same maja radzic sobie w takiej sytuacji. A reszcie mowic prawde, cala prawde nawet ze szczegolami. Ja mowilem i dzis moge chodzic z podniesiona glowa co przetestowalem w praktyce na ostatnim spotakaniu rodzinnym. Jako osoba skrzywdzona masz prawo mowic o tym co sie stalo. Nie pozbywaj sie z tego. Wstyd nie jest byc osoba skrzywdzona, wstyd jest kryc sprawde, wstyd jest byc sprawca.
Jaki dajesz przyklad corka! Pokaz im , ze tak sie nie traktuje kobiet.
Dlaczego zdradzane osoby tak kryja zdradzacza przed blIskimi. Tak chronia , trzeba mowic , wykrzycz prawde o mezu rodzinie. Nikt kto jest normalny nie stanie po jego stronie. Poza tym, maz mieszka z kochanka , a rodzina nic nie zauwazyla?Dlaczego kryją? Bo się wstydzą. Bo myślą, że inni powiedzą: pewnie była do niczego skoro szukał wrażeń
Mysle ze to swiadczy o tym ze to on jest do niczego. Nie potrafil byc wierny, kochajacy, polecial za dziura. Porzucil wlasne dzieci. Pokazal im negatywna postawe. A ocene tego pozostaw innym. Niech sobie oceniaja jak chca, sami nie sa lepsi, chca ukrywac bo sami swoje niepowodzenia ukrywaja. Ty nie ukrywaj. Pomysl logicznie, kiedy Twoja corka spotka sie z takim problemem, chcialabys zeby ukrywala, czy jakikolwiek sens mialyby jej mysli ze jest do niczego?
A jesli zastanawiasz sie dlaczego mezczyzna idzie do innej. Bo ten typ tak ma. Jednak tutaj szczególnie wyraznie brakuje poszanowania wartosci i Ciebie. "Zarazasz" sie wrecz meandrami pokreconego myslenia od niego. A szacunek do samego siebie, uwierz mi, jest wielka wartoscia, wieksza nawet od blednego wyobrazenia o sobie wobec innych. To Ty masz siebie szanowac.
motylek75 napisał/a:distraught napisał/a:Po każdej jego wizycie jestem rozbita. On mówi, że cierpi, tęskni itd. Ze to kryzys wieku średniego i że mu to przejdzie. Robi mi wodę z mózgu
Kobieto otwórz oczy!
Co ty piszesz jest ci żal zdrajcy,oszusta?? Pogoń dziada tam gdzie pieprz rośnie,facet który opuszcza kobiete w ciąży to kawał ch..... a tobie go jeszcze żal!!!
Jesteś matką,więc zacznij myśleć jak matka której za zadanie jest zapewnić dzieciom spokój i bezpieczeństwo,pogoń dupka.Po prostu był mi bliski przez tyle lat. Ciężko mi patrzeć na to, kim się stał teraz
Pewnie , a jak dalej bedziesz z nim siedziala, dalej bedzie Cie deptal, bedzie Ci napewno lepiej!
motylek75 napisał/a:distraught napisał/a:Po każdej jego wizycie jestem rozbita. On mówi, że cierpi, tęskni itd. Ze to kryzys wieku średniego i że mu to przejdzie. Robi mi wodę z mózgu
Kobieto otwórz oczy!
Co ty piszesz jest ci żal zdrajcy,oszusta?? Pogoń dziada tam gdzie pieprz rośnie,facet który opuszcza kobiete w ciąży to kawał ch..... a tobie go jeszcze żal!!!
Jesteś matką,więc zacznij myśleć jak matka której za zadanie jest zapewnić dzieciom spokój i bezpieczeństwo,pogoń dupka.Po prostu był mi bliski przez tyle lat. Ciężko mi patrzeć na to, kim się stał teraz
Był ale już nie jest i nie będzie,nawet jeśli mu wybaczysz wszystko co ci zrobił,zdrada to zdrada i na zawsze pozostawia po sobie ślady.
Nie szkoda ci życia na kogoś takiego? Zobacz jak reagują twóje córki na to,zapytaj je czy chcą aby "tata" wrócił.
Ten człowiek zniszczył cię i dalej to robi za twoim przyzoleniem.
Odpowiedz sobia sama na pytanie czy potrafiłabyś mu zaufać,czy to uczucie którym go darzysz to miłość czy przywiązanie?
Tym co powie jego rodzina to się nie przejmuj. Najważniejsze żeby Twoja Cię wspierała. I nie bardzo rozumiem z czego Ty się masz tłumaczyć? Zostawił mnie poszedł do kochanki. Kto ma na Ciebie krzywo patrzeć, że to on od Ciebie odszedł? Przyznaj szczerze nie jest tak że się łudzisz, że będziecie dalej razem? Że tak naprawdę ta kochanka Cię boli mniej niż to, że jego nie ma? Pomyśl czy mogłabyś się koło niego kłaść, zasypiać i budzić co dnia? Wiem, że miłość jest ślepa. Byłam w okropnym związku i też nie umiałam tego wszystkiego przerwać, aż tak dał mi w kość, że nie miałam po prostu wyboru. Czasami rozstanie to jedyne co możemy dobrego zrobić nawet jak cholernie cierpimy to w końcu się zwraca.
distraught napisał/a:motylek75 napisał/a:Kobieto otwórz oczy!
Co ty piszesz jest ci żal zdrajcy,oszusta?? Pogoń dziada tam gdzie pieprz rośnie,facet który opuszcza kobiete w ciąży to kawał ch..... a tobie go jeszcze żal!!!
Jesteś matką,więc zacznij myśleć jak matka której za zadanie jest zapewnić dzieciom spokój i bezpieczeństwo,pogoń dupka.Po prostu był mi bliski przez tyle lat. Ciężko mi patrzeć na to, kim się stał teraz
Był ale już nie jest i nie będzie,nawet jeśli mu wybaczysz wszystko co ci zrobił,zdrada to zdrada i na zawsze pozostawia po sobie ślady.
Nie szkoda ci życia na kogoś takiego? Zobacz jak reagują twóje córki na to,zapytaj je czy chcą aby "tata" wrócił.
Ten człowiek zniszczył cię i dalej to robi za twoim przyzoleniem.
Odpowiedz sobia sama na pytanie czy potrafiłabyś mu zaufać,czy to uczucie którym go darzysz to miłość czy przywiązanie?
Nie chcą, żeby wrócił. Wiem o tym. Nie, nie potrafiłabym mu zaufać ale boli mnie aż fizycznie jego brak
Tym co powie jego rodzina to się nie przejmuj. Najważniejsze żeby Twoja Cię wspierała. I nie bardzo rozumiem z czego Ty się masz tłumaczyć? Zostawił mnie poszedł do kochanki. Kto ma na Ciebie krzywo patrzeć, że to on od Ciebie odszedł? Przyznaj szczerze nie jest tak że się łudzisz, że będziecie dalej razem? Że tak naprawdę ta kochanka Cię boli mniej niż to, że jego nie ma? Pomyśl czy mogłabyś się koło niego kłaść, zasypiać i budzić co dnia? Wiem, że miłość jest ślepa. Byłam w okropnym związku i też nie umiałam tego wszystkiego przerwać, aż tak dał mi w kość, że nie miałam po prostu wyboru. Czasami rozstanie to jedyne co możemy dobrego zrobić nawet jak cholernie cierpimy to w końcu się zwraca.
Tak, chyba dalej się łudzę ale na szczęście już coraz mniej
Pewnie , a jak dalej bedziesz z nim siedziala, dalej bedzie Cie deptal, bedzie Ci napewno lepiej!
Nie siedzę z nim, wyrzuciłam go przecież. Pozwalam mu tylko odwiedzać najmłodszą córkę
Kobieto daj sobie z tym gościem spokój. Niech Cie nie obchodzi co pomyślą jego rodzice, olej to. Teraz musisz zadbać o siebie i o dzieci ich bezpieczeństwo jest teraz najważniejsze. Tego typa sobie wybij z głowy. Jak na moją opinie jesteś uzależniona od niego i gdzieś podświadomie się obwiniasz z cała sytuacje. Ale wierz mi jeśli ty opiekowałaś się domem i dziećmi najlepiej jak tylko potrafisz to mniej spokojną głowę. Jeśli jesteś od niego uzależniona to bez leczenia i psychologa się nie obędzie ...
Kobieto daj sobie z tym gościem spokój. Niech Cie nie obchodzi co pomyślą jego rodzice, olej to. Teraz musisz zadbać o siebie i o dzieci ich bezpieczeństwo jest teraz najważniejsze. Tego typa sobie wybij z głowy. Jak na moją opinie jesteś uzależniona od niego i gdzieś podświadomie się obwiniasz z cała sytuacje. Ale wierz mi jeśli ty opiekowałaś się domem i dziećmi najlepiej jak tylko potrafisz to mniej spokojną głowę. Jeśli jesteś od niego uzależniona to bez leczenia i psychologa się nie obędzie ...
Jego rodzice niby chcieliby żebyśmy byli razem ale nie mają na niego wpływu. Przyjechał do nich z nią. Nie zareagowali, nie powiedzieli mu, że to im się nie podoba. A mi teściowa powiedziała, jak jej powiedziałam, że wiem o tym od niego, że co oni mieli zrobić. Jakby mu coś powiedzieli to by więcej wcale nie przyjechał.
Ręce opadają
Jak powiedziałem psychologowi że myślę o ty czy o tamtym to zapytał się mnie "w jakim celu o tym myślę, do czego mnie to doprowadzi i jakie pozytywne skutki takiego myślenia uzyskam " zadaj sobie to pytanie
Jak powiedziałem psychologowi że myślę o ty czy o tamtym to zapytał się mnie "w jakim celu o tym myślę, do czego mnie to doprowadzi i jakie pozytywne skutki takiego myślenia uzyskam " zadaj sobie to pytanie
OK. W jakim celu? Aby się uwolnić. Do czego mnie to doprowadzi i jakie skutki? Mam nadzieję, ze do podjęcia decyzji o rozwodzie
Majeraneczek napisał/a:Jak powiedziałem psychologowi że myślę o ty czy o tamtym to zapytał się mnie "w jakim celu o tym myślę, do czego mnie to doprowadzi i jakie pozytywne skutki takiego myślenia uzyskam " zadaj sobie to pytanie
OK. W jakim celu? Aby się uwolnić. Do czego mnie to doprowadzi i jakie skutki? Mam nadzieję, ze do podjęcia decyzji o rozwodzie
Aby się uwolnić od czego ? On Cie zdradził i jesteś dla niego deską ratunkową sytuacja jest (dla osoby obiektywnej ) jasna klarowna mieszka z kochanką nad czym się tu zastanawiać?. A decyzja o rozwodzie powinna być w twoim przypadku oczywista
distraught napisał/a:Majeraneczek napisał/a:Jak powiedziałem psychologowi że myślę o ty czy o tamtym to zapytał się mnie "w jakim celu o tym myślę, do czego mnie to doprowadzi i jakie pozytywne skutki takiego myślenia uzyskam " zadaj sobie to pytanie
OK. W jakim celu? Aby się uwolnić. Do czego mnie to doprowadzi i jakie skutki? Mam nadzieję, ze do podjęcia decyzji o rozwodzie
Aby się uwolnić od czego ? On Cie zdradził i jesteś dla niego deską ratunkową sytuacja jest (dla osoby obiektywnej ) jasna klarowna mieszka z kochanką nad czym się tu zastanawiać?. A decyzja o rozwodzie powinna być w twoim przypadku oczywista
Aby się uwolnić z uzależnienia
Bardzo często kobiety żyją albo wyobrażeniami albo wspomnieniami o mężczyźnie. Zazwyczaj większość partnerów na początku znajomości czy związku bywa przemiła, uczynna, odpowiedzialna, zgodna i kochająca. Do pewnego momentu jest wspaniale - czujemy się dla nich najważniejsze, czujemy się doceniane, szanowane i kochane. W nas kobietach pozostaje ten schemat, utrwalamy go i w wyobrażeniu pielęgnujemy jak cudowną roślinę. My kobiety nie wyobrażamy sobie życia bez nich, bo są dla nas tacy cudowni. Nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki coś się w naszych panach zmienia. Zaczynają się od nas oddalać - najpierw powoli, później z prędkością światła. Przestają z nami rozmawiać, przestają potrzebować naszej obecności, przestają nami się interesować, unikają nas. Uciekają do kolegów, do alkoholu, do gier, do innych kobiet Kończą się komplementy, kończą się uniesienia, z ich strony kończy się wielka miłość, a nawet miłość. Problem polega na tym, że my nadal żyjemy jakby w niebie, tymczasem oni dawno są na ziemi. My nadal kochamy, my tęsknimy, my rwiemy włosy z głowy - co się stało pytamy, dlaczego taka zmiana, dlaczego kochanie uciekasz ode mnie - w najlepszym wypadku odpowiada nam cisza, w najgorszym kilka niewybrednych epitetów. Jest nam tak bardzo przykro, tym bardziej, że nie zrobiłyśmy nic, co dałoby powody do takiego zachowania naszego partnera. Płaczemy, histeryzujemy, zaczynamy zachowywać się nieobliczalnie - tymczasem nasze łzy dla niego to jak płachta na byka, nasza histeria, to dla niego lepszy pretekst do niewracania do domu, nasza nieobliczalność, to dla niego dobry powód do zrzucenia całej winy na nas.
Czy zauważyłyście miłe kobiety, że oni zazwyczaj są tysiąc razy bardziej odporni psychicznie niż my. Oni nie płaczą, oni nie upominają sie o przytulenie lub miły gest. Oni nie potrzebują naszej obecności jak powietrza. Oni są zamknięci, zimni i niedostępni. Nie działają na nich ani prośby, ani groźby, ani błagania. A najgorsze jest to, że do perfekcji opanowali robienie nam wody z mózgu. Z jednej strony ucieczka przed naszą miłością, z drugiej strony zapewnienia, że nadal nas kochają i nie wyobrażają sobie bez nas życia. Tymczasem my kobiety bierzemy ich słowa za najcenniejszą monetę, tylko po to, aby za chwilę przekonać się, że nasz pan wychodzi do kolegów, aby odreagować i raczej nie wróci na noc. Widzimy ten totalny absurd, widzimy tę hipokryzję, słyszymy kłamstwa, lecz nadal nie chcemy w to wszystko uwierzyć. Moja jedna rada - kobiety szanujcie się, doceniajcie się, chwalcie się - nie oczekujcie ochłapów chorego uczucia od partnera. Jeśli zdradził to znaczy, że nie kocha. Jeśli kłamie to znaczy, że nie kocha, jeżeli manipuluje naszymi uczuciami to tym bardziej nie kocha. Jeśli szuka wrażeń poza domem, jeżeli ucieka bez przyczyny, to znaczy, że przestał kochać. Nie poniżajcie się błagając, aby wrócił, aby chciał porozmawiać, nie poniżajcie się płacząc i błagając go o rozsądek. W takim chorym związku jesteśmy i same i samotne. No ale jeśli taki partner potrzebny wam jest tylko po to, aby uprać mu skarpetki, ugotować obiad, czy być dla niego darmową dziwką, to już drogie panie wasz problem.
Myśląc o nim nie uwolnisz się od uzależnienia. Wiem bo sam jestem uzależniony. Powinnaś urwać wszelkie kontakty z ty człowiekiem i nie interesować się jego życiem (wiem,że to będzie trudne ze względu na dzieci) i starać się zając czymś (sprzątanie, zabawa z dziećmi) aby zając czymś myśli. Siedząc i myśląc zwariujesz. ja jestem uzależniony od swojej byłej biorę tabletki antydepresyjne i pomalutku mam nadzieje będzie lepiej.