Zdrada - ile można wybaczyć? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada - ile można wybaczyć?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 339 ]

261

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:
distraught napisał/a:

Nie nienawidzę go i nie życzę mu źle

Naprawde? Troche dziewne po tym, jak non stop poluje Ci w twarz. Ja w sobie az tyle milosierdzia nie znalazlabym.

Wiesz, może dla Ciebie to dziwne. Nienawiść niszczy. I to niszczy przede wszystkim nienawidzącego bo nienawidzony na ogół ma to gdzieś. Nie chce rozpamiętywać doznanych krzywd i stać się zgorzkniałą kobietą.

distraught...masz rację pisząc o wracajacej nienawiści...ja widzę to tak,że gdy już uporam się z żałoba po zmarłym związku, zostaną we mnie dobre myśli, wspomnienia, a krzywdę pochowam razem z tym żalem, bólem, bo jak się odrodzic tkwiąc w nienawiści i złożyczeniu?
Resztę życia spędzic na złozyczeniu?Taki typowym - a niechby go....A tu jest jeszcze fakt,że jest ojcem, więc i dziecku od razu ustawić przyszłość?
Myslę, że mimo bólu, masz w sobie rozsadek...
Ale nie " nie wierz mu dziewczyno"..., te typy jakos tak mają, wpędzaja w poczucie winy, manipulują...

Zobacz podobne tematy :

262

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
naiwna 3 napisał/a:

Mój maz mnie zdradza za każdym razem obiecuje ze się zmieni po miesiącu robi to samo.boje się od niego odejść mamy 3 dzieci.z kąd znaleźć siły.

Lepiej, żeby dzieci wychowywały się bez ojca, niż żeby widziała, jak ojciec traktuje matkę.

263 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-02-12 11:26:27)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:

Mussuka,zgadzam sie z Toba.Wiele osob ma mi za zle,ze nie potrafie zyczyc dobrze mojemu eks...Bo nie potrafie....Bo zrobil mi taka krzywde,ze sie nie da.Byc moze jest tak,ze dla uspokojenia wlasnego sumienia,dla wlasnego komfortu powinno sie przebaczac.Ale jeszcze trzeba umiec!Mysle,ze wiekszosc ludzi nie potrafi.I uwazam,ze ci,ktorzy mowia jak to pieknie przebaczyli,zwyczajnie klamia.Sa nieszczerzy.Nie znam czlowieka,ktory przezylby koszmar zdrady i -po chrzescijansku-wybaczyl.Moze sa jakies wyjatkowo szlachetne jednostki,ale...Osobiscie-watpie.Pzdr.

Ta sa:) Na papierze moze, albo na ekranie.

Rozne rzeczy mozna sobie i innym wmawiac, nawet to, ze zdrada uszlachetnia te osobe zdradzona, ze dodaje jej sil, ze ta ponizona i oszukana wbrew calemu klamstwu i podlosci, rodzi sie silniejsza, jak ten Feniks z popiolow wstaje. Pic na wode i tyle.
Zdrada nie uszlachetnia nikogo, zdrada nie dodaje sil, zdrada jest podla i ponizajaca, odbiera wiare i ufnosc. OK,dodaje sil? Chyba tylko w takim sensie, ze osoba zdradzona juz wie, jaka podlosc moze ja spotkac, juz wie, ze przysiega malzenska to tyle, co pusty banal, i wie, ze odtad moze liczyc juz tylko na siebie i sobie wierzyc. Zdradzajacemu nigdy nie uwierzy. Wie, ze moze upasc, wiec teraz lepiej usiasc, zeby mniej bolalo. To jest ta sila i ta przemiana na plus? Ja to nazywam otworzeniem klapek i asekuracja na przyszlosc. Pod roznymi pieknymi haslami niezaleznosci, odrodzenia itd. "teraz licze sie tylko ja" - oczywiscie, bo kto inny ma sie jeszcze liczyc? Jest jeszcze jakies MY? Bylo, ale nie ma.

To chyba naturalne, ze zloczyncy ciezko zyczyc dobrze. Nie chodzi o to, zeby sobie codziennie w jego laleczlke woodoo szpile wbijac, ale po co te monumenciki z goofienek stawiane ku czci i pamieci tego, co to kiedys bylo ladne i fajne? Po co, skoro on to wlasnorecznie i wielokrotnie zbrukal i oplul? Co bylo to bylo a co jest to jest. Z czasem bol minie i zlosc tez, ale nigdy nie uwierze, ze taka podlosc mozna wybaczyc i odlozyc ad akta. No chyba, ze ktos jest naprawde uzalezniony i uwaza, ze go to wybaczenie tak uszlachetni, ze a noz widelec ON wroci i sie nawroci. Ale tego nawet nie chce komentowac.

Nie chodzi o zlorzeczenie, jak tu jedna pani sugeruje, o jakies zacietrzewienie, to bzdura.
Ale chodzi o szczerosc wobec siebie, wobec wlasnych uczuc. Nie trzeba tej osoby karac szczegolnie, spiskow knuc, plakatow o jego rozwiazlosci rozklejac, rodziny buntowac. Wystarczy jasny prosty i szczery komunikat - zraniles mnie i nigdy Ci tego nie wybacze ani nie zapomne. Z nami koniec i widziec Cie wiecej nie chce. Placisz alimenty i to tyle, czego od Ciebie oczekuje. Rozdzial nasze malzenstwo uwazam za zamkniety.

Proste i jasne? A te wypisy o tesknocie za tym co bylo, o tym, jak moglo byc a sie nie stalo, to rozpamietywanie czemu on to zrobil, czemu mnie to spotkalo - co z tego za pozytek? Jedynie sily odbiera i wlecze sie taka historyjka z przeszosci za kobieta jak kula u nogi i pozniej wypisuje - skad wziac sily? Ano wlasnie ze stanowczosci i konsekwencji. A nie babrania sie w przeszlosci.

A to co napisalam, ze na starosc takie jednostki jak maz autorki watku, zazwyczaj same zostaja, to czesty przypadek. Kochanka nagle znudzona odchodzi, bo on wolny juz nie tak atrakcyjny (do tego uszczuplony o alimenty), lata leca, nowych panienek nie przybywa, dzieci wlasne - TEZ zdradzone i nie tak milosierne jak mamusie nie garna sie do tatusia eks alfonsa - malo takich znacie? Ale ja nadal uwazam, ze to zasluzona kara za ich kryzysy wieku sredniego, kryzysy w malzenstwie i inne wmowione niedociagniecia ze strony zbyt kiepskiej malzonki.

264

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
vanillasky napisał/a:
distraught napisał/a:

Dziewczyny, oni naprawdę wszyscy robią i mówią to samo? To jakiś schemat jest? O co tu chodzi? Po co i dlaczego nadal mnie upokarza, poniża? Obarcza winą za wszystko, zaniża moje poczucie wartości? Co mu to daje? Jakąś chorą satysfakcję? A najgorsze, że to działa. Mam dzisiaj fatalny dzień. Znowu od rana córka widziała mnie zapłakaną sad Dzisiaj nie mam sił na nic

Chyba maja jakies potajemne kursy:-))
wszyscy to samo
Zdradzaja nas, "zakochuja sie" w lafiryndach, zostawiaja nas z dziecmi a potem okazuje sie ze to NASZA wina
bo my zle kobiety przeciez
Bardzo Ci wspolczuje , ale mialam/mam podobna sytuacje
Tez zostalam z 3 dzieci (tylko nie z takim maluszkiem)
Maz odchodzil od kochanki ( z ktora polaczyla ich wielka pasja) i wracal kilka razy, potem juz tylko od niej odchodzil bo go nie przyjmowalam z powrotem.
Wtedy bylam ta zla bo bidulek chce ratowac rodzine a ja nie chce
Caly zeszly rok to moje lzy, chec zemsty na suce (chociaz  wiadomo jej wina tu najmniejsza)
Masz prace?? zrodlo dochodow??
Jak u Was z finansami??
Radzisz sobie??

Mam zasiłek macierzyński i pieniądze od męża. Tu akurat nie mogę na niego narzekać, pieniędzy nam nie żałuje.

265

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
distraught napisał/a:

Wiesz, może dla Ciebie to dziwne. Nienawiść niszczy. I to niszczy przede wszystkim nienawidzącego bo nienawidzony na ogół ma to gdzieś. Nie chce rozpamiętywać doznanych krzywd i stać się zgorzkniałą kobietą.

Ale mnie nie chodzi o to, zeby wstawac kazdego dnia i zlorzeczyc. Po prostu uwazam, ze jesli kiedys spotkalaby go zasluzona kara za wszystkie krzywdy, to sprawiedliwosci zwyczajnie staloby sie zadosc.

Czy czulabym nienawisc po kolejnej upokarzajacej zdradzie ze strony meza? Nie wiem czy nienawisc, ale pogarde na pewno. I na pewno nie bylabym w stanie spokojnie i bez urazy spotkac sie z nim na kawke za lat nawet 10. Najlepiej byloby gdybym juz nigdy nie musiala go ogladac. Chyba zwyczajnie przestalby dla mnie istniec. Takiej osobie nie zyczy sie zle, ale tez nie posyla zyczen wszystkiego najlepszego na nowej drodze zycia. Taka osoba znika jak nocny upior.

Mussuka,zgadzam sie z Toba.Wiele osob ma mi za zle,ze nie potrafie zyczyc dobrze mojemu eks...Bo nie potrafie....Bo zrobil mi taka krzywde,ze sie nie da.Byc moze jest tak,ze dla uspokojenia wlasnego sumienia,dla wlasnego komfortu powinno sie przebaczac.Ale jeszcze trzeba umiec!Mysle,ze wiekszosc ludzi nie potrafi.I uwazam,ze ci,ktorzy mowia jak to pieknie przebaczyli,zwyczajnie klamia.Sa nieszczerzy.Nie znam czlowieka,ktory przezylby koszmar zdrady i -po chrzescijansku-wybaczyl.Moze sa jakies wyjatkowo szlachetne jednostki,ale...Osobiscie-watpie.Pzdr.

To, że go nie nienawidzę i nie życzę mu źle to nie znaczy, że mu wybaczyłam. To są dwie różne rzeczy

266

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:

A te wypisy o tesknocie za tym co bylo, o tym, jak moglo byc a sie nie stalo, to rozpamietywanie czemu on to zrobil, czemu mnie to spotkalo - co z tego za pozytek? Jedynie sily odbiera i wlecze sie taka historyjka z przeszosci za kobieta jak kula u nogi i pozniej wypisuje - skad wziac sily? Ano wlasnie ze stanowczosci i konsekwencji. A nie babrania sie w przeszłości

Nigdy tego nie przechodziłaś więc łatwo Ci osądzać. To jest naturalny etap, każda przez to przechodzi

267

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:

A te wypisy o tesknocie za tym co bylo, o tym, jak moglo byc a sie nie stalo, to rozpamietywanie czemu on to zrobil, czemu mnie to spotkalo - co z tego za pozytek? Jedynie sily odbiera i wlecze sie taka historyjka z przeszosci za kobieta jak kula u nogi i pozniej wypisuje - skad wziac sily? Ano wlasnie ze stanowczosci i konsekwencji. A nie babrania sie w przeszłości

Nigdy tego nie przechodziłaś więc łatwo Ci osądzać. To jest naturalny etap, każda przez to przechodzi

distraught nie znasz historii Mussuka , to jest naturalny etap ale od Ciebie zależny jak długo to będzie trwać .

Maż podczas waszego małżeństwa ma już 2 kochankę .
Zdradzał Cie podczas Twojej ciąży
Nie mieszka z Toba od 5mc.
Manipuluje Toba i próbuje wbić Cie w poczucie winy.
Nie utrzymuje kontaktu z dziećmi . ( jego wersja ze utrudniasz - jakby bardzo mu zależało na kontakcie z najmłodsza już prawnie załatwiał by aby dziecko widzieć )   
itd itd .....

268

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
ryba81 napisał/a:
distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:

A te wypisy o tesknocie za tym co bylo, o tym, jak moglo byc a sie nie stalo, to rozpamietywanie czemu on to zrobil, czemu mnie to spotkalo - co z tego za pozytek? Jedynie sily odbiera i wlecze sie taka historyjka z przeszosci za kobieta jak kula u nogi i pozniej wypisuje - skad wziac sily? Ano wlasnie ze stanowczosci i konsekwencji. A nie babrania sie w przeszłości

Nigdy tego nie przechodziłaś więc łatwo Ci osądzać. To jest naturalny etap, każda przez to przechodzi

distraught nie znasz historii Mussuka , to jest naturalny etap ale od Ciebie zależny jak długo to będzie trwać.

Mi już przeszedł a Mussuka pisała, że gdyby jej się to przydarzyło to postąpiła by tak i tak... Czyli wnioskuję, że przez to nie przechodziła

269 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-02-13 14:55:21)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
ryba81 napisał/a:

Maż podczas waszego małżeństwa ma już 2 kochankę .
Zdradzał Cie podczas Twojej ciąży
Nie mieszka z Toba od 5mc.
Manipuluje Toba i próbuje wbić Cie w poczucie winy.
Nie utrzymuje kontaktu z dziećmi . ( jego wersja ze utrudniasz - jakby bardzo mu zależało na kontakcie z najmłodsza już prawnie załatwiał by aby dziecko widzieć )   
itd itd .....

Otoz to ryba. I on nie wart jest wspomnien ani zalu po nim. Smiec nie maz i ojciec. Zalowac to nalezy straconych z nim lat a nie tego, ze go wreszcie ktos wymiotl na dobre.

270

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Mussuka,zgadzam sie z Toba.Wiele osob ma mi za zle,ze nie potrafie zyczyc dobrze mojemu eks...Bo nie potrafie....Bo zrobil mi taka krzywde,ze sie nie da.Byc moze jest tak,ze dla uspokojenia wlasnego sumienia,dla wlasnego komfortu powinno sie przebaczac.Ale jeszcze trzeba umiec!Mysle,ze wiekszosc ludzi nie potrafi.I uwazam,ze ci,ktorzy mowia jak to pieknie przebaczyli,zwyczajnie klamia.Sa nieszczerzy.Nie znam czlowieka,ktory przezylby koszmar zdrady i -po chrzescijansku-wybaczyl.Moze sa jakies wyjatkowo szlachetne jednostki,ale...Osobiscie-watpie.Pzdr.

Ta sa:) Na papierze moze, albo na ekranie.

Rozne rzeczy mozna sobie i innym wmawiac, nawet to, ze zdrada uszlachetnia te osobe zdradzona, ze dodaje jej sil, ze ta ponizona i oszukana wbrew calemu klamstwu i podlosci, rodzi sie silniejsza, jak ten Feniks z popiolow wstaje. Pic na wode i tyle.
Zdrada nie uszlachetnia nikogo, zdrada nie dodaje sil, zdrada jest podla i ponizajaca, odbiera wiare i ufnosc. OK,dodaje sil? Chyba tylko w takim sensie, ze osoba zdradzona juz wie, jaka podlosc moze ja spotkac, juz wie, ze przysiega malzenska to tyle, co pusty banal, i wie, ze odtad moze liczyc juz tylko na siebie i sobie wierzyc. Zdradzajacemu nigdy nie uwierzy. Wie, ze moze upasc, wiec teraz lepiej usiasc, zeby mniej bolalo. To jest ta sila i ta przemiana na plus? Ja to nazywam otworzeniem klapek i asekuracja na przyszlosc. Pod roznymi pieknymi haslami niezaleznosci, odrodzenia itd. "teraz licze sie tylko ja" - oczywiscie, bo kto inny ma sie jeszcze liczyc? Jest jeszcze jakies MY? Bylo, ale nie ma.

To chyba naturalne, ze zloczyncy ciezko zyczyc dobrze. Nie chodzi o to, zeby sobie codziennie w jego laleczlke woodoo szpile wbijac, ale po co te monumenciki z goofienek stawiane ku czci i pamieci tego, co to kiedys bylo ladne i fajne? Po co, skoro on to wlasnorecznie i wielokrotnie zbrukal i oplul? Co bylo to bylo a co jest to jest. Z czasem bol minie i zlosc tez, ale nigdy nie uwierze, ze taka podlosc mozna wybaczyc i odlozyc ad akta. No chyba, ze ktos jest naprawde uzalezniony i uwaza, ze go to wybaczenie tak uszlachetni, ze a noz widelec ON wroci i sie nawroci. Ale tego nawet nie chce komentowac.

Nie chodzi o zlorzeczenie, jak tu jedna pani sugeruje, o jakies zacietrzewienie, to bzdura.
Ale chodzi o szczerosc wobec siebie, wobec wlasnych uczuc. Nie trzeba tej osoby karac szczegolnie, spiskow knuc, plakatow o jego rozwiazlosci rozklejac, rodziny buntowac. Wystarczy jasny prosty i szczery komunikat - zraniles mnie i nigdy Ci tego nie wybacze ani nie zapomne. Z nami koniec i widziec Cie wiecej nie chce. Placisz alimenty i to tyle, czego od Ciebie oczekuje. Rozdzial nasze malzenstwo uwazam za zamkniety.

Proste i jasne? A te wypisy o tesknocie za tym co bylo, o tym, jak moglo byc a sie nie stalo, to rozpamietywanie czemu on to zrobil, czemu mnie to spotkalo - co z tego za pozytek? Jedynie sily odbiera i wlecze sie taka historyjka z przeszosci za kobieta jak kula u nogi i pozniej wypisuje - skad wziac sily? Ano wlasnie ze stanowczosci i konsekwencji. A nie babrania sie w przeszlosci.

A to co napisalam, ze na starosc takie jednostki jak maz autorki watku, zazwyczaj same zostaja, to czesty przypadek. Kochanka nagle znudzona odchodzi, bo on wolny juz nie tak atrakcyjny (do tego uszczuplony o alimenty), lata leca, nowych panienek nie przybywa, dzieci wlasne - TEZ zdradzone i nie tak milosierne jak mamusie nie garna sie do tatusia eks alfonsa - malo takich znacie? Ale ja nadal uwazam, ze to zasluzona kara za ich kryzysy wieku sredniego, kryzysy w malzenstwie i inne wmowione niedociagniecia ze strony zbyt kiepskiej malzonki.

Pieknie napisalas.Niestety,jestem osoba potwornie pamietliwa-a co gorsza,msciwa.Nie chodzi o to,ze ja robie jakies intrygi temu ohydnemu knurowi.Nie,nic z tych rzeczy.Ale czekam i nie moge doczekac sie jego upadku.Chcew zeby byl upodlony,upokorzony-to moje szczere wyznanie.A tu nic,swietnie sie bawi z nastepna.Pzdr.

271

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Mussuka,zgadzam sie z Toba.Wiele osob ma mi za zle,ze nie potrafie zyczyc dobrze mojemu eks...Bo nie potrafie....Bo zrobil mi taka krzywde,ze sie nie da.Byc moze jest tak,ze dla uspokojenia wlasnego sumienia,dla wlasnego komfortu powinno sie przebaczac.Ale jeszcze trzeba umiec!Mysle,ze wiekszosc ludzi nie potrafi.I uwazam,ze ci,ktorzy mowia jak to pieknie przebaczyli,zwyczajnie klamia.Sa nieszczerzy.Nie znam czlowieka,ktory przezylby koszmar zdrady i -po chrzescijansku-wybaczyl.Moze sa jakies wyjatkowo szlachetne jednostki,ale...Osobiscie-watpie.Pzdr.

Ta sa:) Na papierze moze, albo na ekranie.

Rozne rzeczy mozna sobie i innym wmawiac, nawet to, ze zdrada uszlachetnia te osobe zdradzona, ze dodaje jej sil, ze ta ponizona i oszukana wbrew calemu klamstwu i podlosci, rodzi sie silniejsza, jak ten Feniks z popiolow wstaje. Pic na wode i tyle.
Zdrada nie uszlachetnia nikogo, zdrada nie dodaje sil, zdrada jest podla i ponizajaca, odbiera wiare i ufnosc. OK,dodaje sil? Chyba tylko w takim sensie, ze osoba zdradzona juz wie, jaka podlosc moze ja spotkac, juz wie, ze przysiega malzenska to tyle, co pusty banal, i wie, ze odtad moze liczyc juz tylko na siebie i sobie wierzyc. Zdradzajacemu nigdy nie uwierzy. Wie, ze moze upasc, wiec teraz lepiej usiasc, zeby mniej bolalo. To jest ta sila i ta przemiana na plus? Ja to nazywam otworzeniem klapek i asekuracja na przyszlosc. Pod roznymi pieknymi haslami niezaleznosci, odrodzenia itd. "teraz licze sie tylko ja" - oczywiscie, bo kto inny ma sie jeszcze liczyc? Jest jeszcze jakies MY? Bylo, ale nie ma.

To chyba naturalne, ze zloczyncy ciezko zyczyc dobrze. Nie chodzi o to, zeby sobie codziennie w jego laleczlke woodoo szpile wbijac, ale po co te monumenciki z goofienek stawiane ku czci i pamieci tego, co to kiedys bylo ladne i fajne? Po co, skoro on to wlasnorecznie i wielokrotnie zbrukal i oplul? Co bylo to bylo a co jest to jest. Z czasem bol minie i zlosc tez, ale nigdy nie uwierze, ze taka podlosc mozna wybaczyc i odlozyc ad akta. No chyba, ze ktos jest naprawde uzalezniony i uwaza, ze go to wybaczenie tak uszlachetni, ze a noz widelec ON wroci i sie nawroci. Ale tego nawet nie chce komentowac.

Nie chodzi o zlorzeczenie, jak tu jedna pani sugeruje, o jakies zacietrzewienie, to bzdura.
Ale chodzi o szczerosc wobec siebie, wobec wlasnych uczuc. Nie trzeba tej osoby karac szczegolnie, spiskow knuc, plakatow o jego rozwiazlosci rozklejac, rodziny buntowac. Wystarczy jasny prosty i szczery komunikat - zraniles mnie i nigdy Ci tego nie wybacze ani nie zapomne. Z nami koniec i widziec Cie wiecej nie chce. Placisz alimenty i to tyle, czego od Ciebie oczekuje. Rozdzial nasze malzenstwo uwazam za zamkniety.

Proste i jasne? A te wypisy o tesknocie za tym co bylo, o tym, jak moglo byc a sie nie stalo, to rozpamietywanie czemu on to zrobil, czemu mnie to spotkalo - co z tego za pozytek? Jedynie sily odbiera i wlecze sie taka historyjka z przeszosci za kobieta jak kula u nogi i pozniej wypisuje - skad wziac sily? Ano wlasnie ze stanowczosci i konsekwencji. A nie babrania sie w przeszlosci.

A to co napisalam, ze na starosc takie jednostki jak maz autorki watku, zazwyczaj same zostaja, to czesty przypadek. Kochanka nagle znudzona odchodzi, bo on wolny juz nie tak atrakcyjny (do tego uszczuplony o alimenty), lata leca, nowych panienek nie przybywa, dzieci wlasne - TEZ zdradzone i nie tak milosierne jak mamusie nie garna sie do tatusia eks alfonsa - malo takich znacie? Ale ja nadal uwazam, ze to zasluzona kara za ich kryzysy wieku sredniego, kryzysy w malzenstwie i inne wmowione niedociagniecia ze strony zbyt kiepskiej malzonki.

Pieknie napisalas.Niestety,jestem osoba potwornie pamietliwa-a co gorsza,msciwa.Nie chodzi o to,ze ja robie jakies intrygi temu ohydnemu knurowi.Nie,nic z tych rzeczy.Ale czekam i nie moge doczekac sie jego upadku.Chcew zeby byl upodlony,upokorzony-to moje szczere wyznanie.A tu nic,swietnie sie bawi z nastepna.Pzdr.

Ismena nie szkoda Ci czasu i energii na to . Na bieżące sprawdzanie co u niego. Czy już upad czy jeszcze chodzi wyprostowany i szczęśliwy . To juz mineło 2 lata. A ty ciągle ON i ON. Gdzie jest Twoje życie ???

272

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:

Pieknie napisalas.Niestety,jestem osoba potwornie pamietliwa-a co gorsza,msciwa.Nie chodzi o to,ze ja robie jakies intrygi temu ohydnemu knurowi.Nie,nic z tych rzeczy.Ale czekam i nie moge doczekac sie jego upadku.Chcew zeby byl upodlony,upokorzony-to moje szczere wyznanie.A tu nic,swietnie sie bawi z nastepna.Pzdr.

Po co zajmujesz się jego życiem i tracisz na to energię? Bądź szczęśliwa bez niego a tym czy on jest z kimś szczęśliwy czy nie wcale się nie interesuj. Miej na to wyj...ne

273

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

A mój wczoraj przytargał bukiet kwiatów i drżącym głosem mówił, żebym pomyślała czy widzę dla nas szansę. Bo on już wie, że z żadną inną nie będzie szczęśliwy. I co Wy na to?

274

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
ryba81 napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Ta sa:) Na papierze moze, albo na ekranie.

Rozne rzeczy mozna sobie i innym wmawiac, nawet to, ze zdrada uszlachetnia te osobe zdradzona, ze dodaje jej sil, ze ta ponizona i oszukana wbrew calemu klamstwu i podlosci, rodzi sie silniejsza, jak ten Feniks z popiolow wstaje. Pic na wode i tyle.
Zdrada nie uszlachetnia nikogo, zdrada nie dodaje sil, zdrada jest podla i ponizajaca, odbiera wiare i ufnosc. OK,dodaje sil? Chyba tylko w takim sensie, ze osoba zdradzona juz wie, jaka podlosc moze ja spotkac, juz wie, ze przysiega malzenska to tyle, co pusty banal, i wie, ze odtad moze liczyc juz tylko na siebie i sobie wierzyc. Zdradzajacemu nigdy nie uwierzy. Wie, ze moze upasc, wiec teraz lepiej usiasc, zeby mniej bolalo. To jest ta sila i ta przemiana na plus? Ja to nazywam otworzeniem klapek i asekuracja na przyszlosc. Pod roznymi pieknymi haslami niezaleznosci, odrodzenia itd. "teraz licze sie tylko ja" - oczywiscie, bo kto inny ma sie jeszcze liczyc? Jest jeszcze jakies MY? Bylo, ale nie ma.

To chyba naturalne, ze zloczyncy ciezko zyczyc dobrze. Nie chodzi o to, zeby sobie codziennie w jego laleczlke woodoo szpile wbijac, ale po co te monumenciki z goofienek stawiane ku czci i pamieci tego, co to kiedys bylo ladne i fajne? Po co, skoro on to wlasnorecznie i wielokrotnie zbrukal i oplul? Co bylo to bylo a co jest to jest. Z czasem bol minie i zlosc tez, ale nigdy nie uwierze, ze taka podlosc mozna wybaczyc i odlozyc ad akta. No chyba, ze ktos jest naprawde uzalezniony i uwaza, ze go to wybaczenie tak uszlachetni, ze a noz widelec ON wroci i sie nawroci. Ale tego nawet nie chce komentowac.

Nie chodzi o zlorzeczenie, jak tu jedna pani sugeruje, o jakies zacietrzewienie, to bzdura.
Ale chodzi o szczerosc wobec siebie, wobec wlasnych uczuc. Nie trzeba tej osoby karac szczegolnie, spiskow knuc, plakatow o jego rozwiazlosci rozklejac, rodziny buntowac. Wystarczy jasny prosty i szczery komunikat - zraniles mnie i nigdy Ci tego nie wybacze ani nie zapomne. Z nami koniec i widziec Cie wiecej nie chce. Placisz alimenty i to tyle, czego od Ciebie oczekuje. Rozdzial nasze malzenstwo uwazam za zamkniety.

Proste i jasne? A te wypisy o tesknocie za tym co bylo, o tym, jak moglo byc a sie nie stalo, to rozpamietywanie czemu on to zrobil, czemu mnie to spotkalo - co z tego za pozytek? Jedynie sily odbiera i wlecze sie taka historyjka z przeszosci za kobieta jak kula u nogi i pozniej wypisuje - skad wziac sily? Ano wlasnie ze stanowczosci i konsekwencji. A nie babrania sie w przeszlosci.

A to co napisalam, ze na starosc takie jednostki jak maz autorki watku, zazwyczaj same zostaja, to czesty przypadek. Kochanka nagle znudzona odchodzi, bo on wolny juz nie tak atrakcyjny (do tego uszczuplony o alimenty), lata leca, nowych panienek nie przybywa, dzieci wlasne - TEZ zdradzone i nie tak milosierne jak mamusie nie garna sie do tatusia eks alfonsa - malo takich znacie? Ale ja nadal uwazam, ze to zasluzona kara za ich kryzysy wieku sredniego, kryzysy w malzenstwie i inne wmowione niedociagniecia ze strony zbyt kiepskiej malzonki.

Pieknie napisalas.Niestety,jestem osoba potwornie pamietliwa-a co gorsza,msciwa.Nie chodzi o to,ze ja robie jakies intrygi temu ohydnemu knurowi.Nie,nic z tych rzeczy.Ale czekam i nie moge doczekac sie jego upadku.Chcew zeby byl upodlony,upokorzony-to moje szczere wyznanie.A tu nic,swietnie sie bawi z nastepna.Pzdr.

Ismena nie szkoda Ci czasu i energii na to . Na bieżące sprawdzanie co u niego. Czy już upad czy jeszcze chodzi wyprostowany i szczęśliwy . To juz mineło 2 lata. A ty ciągle ON i ON. Gdzie jest Twoje życie ???

Rybko,ty chyba nie znasz tak dokladnie mojej historii...We wrzesniu mielismy kontakt,wiec rana sie na nowo otworzyla.Naobiecywal,naplakal,nakleczal sie-i guzik z tego.jest z tamta-czego z punktu widzenia logiki nie powinnam zalowac.Ale pozostaje bol,nienawisc,zadza zemsty...Pzdr.

275

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:

A mój wczoraj przytargał bukiet kwiatów i drżącym głosem mówił, żebym pomyślała czy widzę dla nas szansę. Bo on już wie, że z żadną inną nie będzie szczęśliwy. I co Wy na to?

Aniolku,porownaj te dwa ostatnie Twoje posty...Widzisz to niespojnosc?Pzdr.

276

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:
ryba81 napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Pieknie napisalas.Niestety,jestem osoba potwornie pamietliwa-a co gorsza,msciwa.Nie chodzi o to,ze ja robie jakies intrygi temu ohydnemu knurowi.Nie,nic z tych rzeczy.Ale czekam i nie moge doczekac sie jego upadku.Chcew zeby byl upodlony,upokorzony-to moje szczere wyznanie.A tu nic,swietnie sie bawi z nastepna.Pzdr.

Ismena nie szkoda Ci czasu i energii na to . Na bieżące sprawdzanie co u niego. Czy już upad czy jeszcze chodzi wyprostowany i szczęśliwy . To juz mineło 2 lata. A ty ciągle ON i ON. Gdzie jest Twoje życie ???

Rybko,ty chyba nie znasz tak dokladnie mojej historii...We wrzesniu mielismy kontakt,wiec rana sie na nowo otworzyla.Naobiecywal,naplakal,nakleczal sie-i guzik z tego.jest z tamta-czego z punktu widzenia logiki nie powinnam zalowac.Ale pozostaje bol,nienawisc,zadza zemsty...Pzdr.

Rybka zna Twoja historie smile

277

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:

A mój wczoraj przytargał bukiet kwiatów i drżącym głosem mówił, żebym pomyślała czy widzę dla nas szansę. Bo on już wie, że z żadną inną nie będzie szczęśliwy. I co Wy na to?

Jak zareagowałaś ??

278

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
ryba81 napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Ismena nie szkoda Ci czasu i energii na to . Na bieżące sprawdzanie co u niego. Czy już upad czy jeszcze chodzi wyprostowany i szczęśliwy . To juz mineło 2 lata. A ty ciągle ON i ON. Gdzie jest Twoje życie ???

Rybko,ty chyba nie znasz tak dokladnie mojej historii...We wrzesniu mielismy kontakt,wiec rana sie na nowo otworzyla.Naobiecywal,naplakal,nakleczal sie-i guzik z tego.jest z tamta-czego z punktu widzenia logiki nie powinnam zalowac.Ale pozostaje bol,nienawisc,zadza zemsty...Pzdr.

Rybka zna Twoja historie smile

I Rybka chyba rozumie,ze moja nienawisc do tego potwora to ostatnie podrygi mojego uzaleznienia od tej relacji?Pzdr.

279

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
ryba81 napisał/a:
distraught napisał/a:

A mój wczoraj przytargał bukiet kwiatów i drżącym głosem mówił, żebym pomyślała czy widzę dla nas szansę. Bo on już wie, że z żadną inną nie będzie szczęśliwy. I co Wy na to?

Jak zareagowałaś ??

Zatkało mnie autentycznie. I to tak, że nie wiedziałam co powiedzieć. Powiedziałam, że nadal chcę rozwodu. Dzieckiem chce grać. Żebym pomyślała jak ma się bez ojca chować. Dzisiaj przez telefon tak mówił. Czysta manipulacja. Tyle, że ja już to dokładnie widzę

280

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:

A mój wczoraj przytargał bukiet kwiatów i drżącym głosem mówił, żebym pomyślała czy widzę dla nas szansę. Bo on już wie, że z żadną inną nie będzie szczęśliwy. I co Wy na to?

Aniolku,porownaj te dwa ostatnie Twoje posty...Widzisz to niespojnosc?Pzdr.

Jaką niespójność. W pierwszym napisałam to co już sama też myślę. Niech robi co chce. Nie mój cyrk nie moje małpy. A w drugim napisałam co on zrobił

281

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
ryba81 napisał/a:
distraught napisał/a:

A mój wczoraj przytargał bukiet kwiatów i drżącym głosem mówił, żebym pomyślała czy widzę dla nas szansę. Bo on już wie, że z żadną inną nie będzie szczęśliwy. I co Wy na to?

Jak zareagowałaś ??

Zatkało mnie autentycznie. I to tak, że nie wiedziałam co powiedzieć. Powiedziałam, że nadal chcę rozwodu. Dzieckiem chce grać. Żebym pomyślała jak ma się bez ojca chować. Dzisiaj przez telefon tak mówił. Czysta manipulacja. Tyle, że ja już to dokładnie widzę

Czyli dalej jest kochanka ??

282 Ostatnio edytowany przez distraught (2015-02-13 16:01:26)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
ryba81 napisał/a:
distraught napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Jak zareagowałaś ??

Zatkało mnie autentycznie. I to tak, że nie wiedziałam co powiedzieć. Powiedziałam, że nadal chcę rozwodu. Dzieckiem chce grać. Żebym pomyślała jak ma się bez ojca chować. Dzisiaj przez telefon tak mówił. Czysta manipulacja. Tyle, że ja już to dokładnie widzę

Czyli dalej jest kochanka ??

No podobno kończy z nią właśnie wink
Już mi się śmiać chce z tych jego gierek. a przylazł i zaczął skomleć bo 2 tygodnie kontaktu nie mieliśmy i to go chyba tak ruszyło. Przyszedł kontrolę odzyskać

283

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
ryba81 napisał/a:
distraught napisał/a:

Zatkało mnie autentycznie. I to tak, że nie wiedziałam co powiedzieć. Powiedziałam, że nadal chcę rozwodu. Dzieckiem chce grać. Żebym pomyślała jak ma się bez ojca chować. Dzisiaj przez telefon tak mówił. Czysta manipulacja. Tyle, że ja już to dokładnie widzę

Czyli dalej jest kochanka ??

No podobno kończy z nią właśnie wink
Już mi się śmiać chce z tych jego gierek. a przylazł i zaczął skomleć bo 2 tygodnie kontaktu nie mieliśmy i to go chyba tak ruszyło. Przyszedł kontrolę odzyskać

Dzialas w kierunku rozwodu czy jemu tak mowisz aby miec nad nim kontrole ??

284

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
ryba81 napisał/a:
distraught napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Czyli dalej jest kochanka ??

No podobno kończy z nią właśnie wink
Już mi się śmiać chce z tych jego gierek. a przylazł i zaczął skomleć bo 2 tygodnie kontaktu nie mieliśmy i to go chyba tak ruszyło. Przyszedł kontrolę odzyskać

Dzialas w kierunku rozwodu czy jemu tak mowisz aby miec nad nim kontrole ??

A po co mi kontrola nad nim?

285

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
ryba81 napisał/a:
distraught napisał/a:

No podobno kończy z nią właśnie wink
Już mi się śmiać chce z tych jego gierek. a przylazł i zaczął skomleć bo 2 tygodnie kontaktu nie mieliśmy i to go chyba tak ruszyło. Przyszedł kontrolę odzyskać

Dzialas w kierunku rozwodu czy jemu tak mowisz aby miec nad nim kontrole ??

A po co mi kontrola nad nim?

Zalezy Ci na nim?Szczerze...pzdr.

286

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Dzialas w kierunku rozwodu czy jemu tak mowisz aby miec nad nim kontrole ??

A po co mi kontrola nad nim?

Zalezy Ci na nim?Szczerze...pzdr.

Nie jest mi obojętny

287

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:

A po co mi kontrola nad nim?

Zalezy Ci na nim?Szczerze...pzdr.

Nie jest mi obojętny

wybacz,ale z Twoich postow to nie wynika...Pzdr.

288

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Zalezy Ci na nim?Szczerze...pzdr.

Nie jest mi obojętny

wybacz,ale z Twoich postow to nie wynika...Pzdr.

A co wynika wg Ciebie?

289

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:

Nie jest mi obojętny

wybacz,ale z Twoich postow to nie wynika...Pzdr.

A co wynika wg Ciebie?

Pisalam z Toba wczesniej.Z calego watku,z twoich wpisow jasno wynika,ze nie jest ci obojetny.Ja ci tego nie wytykam,bron boze.Najlepiej przyznac sie do tego przed sama soba-wtedy bedzie ci juz troche latwiej.Kazdy jest inny....ja jestemosoba szczera az do bolu-nigdy nie krylam,ze moj byly nie jest mi obojetny.Pzdr.

290

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

wybacz,ale z Twoich postow to nie wynika...Pzdr.

A co wynika wg Ciebie?

Pisalam z Toba wczesniej.Z calego watku,z twoich wpisow jasno wynika,ze nie jest ci obojetny.Ja ci tego nie wytykam,bron boze.Najlepiej przyznac sie do tego przed sama soba-wtedy bedzie ci juz troche latwiej.Kazdy jest inny....ja jestemosoba szczera az do bolu-nigdy nie krylam,ze moj byly nie jest mi obojetny.Pzdr.

O ile to wszystko byłoby prostsze gdyby był mi już obojętny

291

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:

A co wynika wg Ciebie?

Pisalam z Toba wczesniej.Z calego watku,z twoich wpisow jasno wynika,ze nie jest ci obojetny.Ja ci tego nie wytykam,bron boze.Najlepiej przyznac sie do tego przed sama soba-wtedy bedzie ci juz troche latwiej.Kazdy jest inny....ja jestemosoba szczera az do bolu-nigdy nie krylam,ze moj byly nie jest mi obojetny.Pzdr.

O ile to wszystko byłoby prostsze gdyby był mi już obojętny

A widzisz...Ja mam intuicje.Poza tym,nie trzeba jej miec zeby to jasno wyczytac z twoich postow.Jednak wierze,ze sobie poradzisz.Podobno wszystko mozna przezyc.cierpienie jest ogromne,wiem....Potem jest mieszanka uczuc-nienawisc przeplata sie z checia wybaczenia ,projektownie wizji pojednania itd.W mioedzyczasie ulega sie manipulacjom od strony tej osoby,ktora tak rani.I to sie tak kreci.chodzi o to jedynie,zeby przezyc to rozstanie mozliwie najkrocej i najmniej bolesnie.Pzdr.

292

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Pisalam z Toba wczesniej.Z calego watku,z twoich wpisow jasno wynika,ze nie jest ci obojetny.Ja ci tego nie wytykam,bron boze.Najlepiej przyznac sie do tego przed sama soba-wtedy bedzie ci juz troche latwiej.Kazdy jest inny....ja jestemosoba szczera az do bolu-nigdy nie krylam,ze moj byly nie jest mi obojetny.Pzdr.

O ile to wszystko byłoby prostsze gdyby był mi już obojętny

A widzisz...Ja mam intuicje.Poza tym,nie trzeba jej miec zeby to jasno wyczytac z twoich postow.Jednak wierze,ze sobie poradzisz.Podobno wszystko mozna przezyc.cierpienie jest ogromne,wiem....Potem jest mieszanka uczuc-nienawisc przeplata sie z checia wybaczenia ,projektownie wizji pojednania itd.W mioedzyczasie ulega sie manipulacjom od strony tej osoby,ktora tak rani.I to sie tak kreci.chodzi o to jedynie,zeby przezyc to rozstanie mozliwie najkrocej i najmniej bolesnie.Pzdr.

Ja już się wyzbyłam złudzeń. On ma dla siebie tysiące usprawiedliwień. Nie rozumie tak naprawdę co mi zrobił

293

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:

O ile to wszystko byłoby prostsze gdyby był mi już obojętny

A widzisz...Ja mam intuicje.Poza tym,nie trzeba jej miec zeby to jasno wyczytac z twoich postow.Jednak wierze,ze sobie poradzisz.Podobno wszystko mozna przezyc.cierpienie jest ogromne,wiem....Potem jest mieszanka uczuc-nienawisc przeplata sie z checia wybaczenia ,projektownie wizji pojednania itd.W mioedzyczasie ulega sie manipulacjom od strony tej osoby,ktora tak rani.I to sie tak kreci.chodzi o to jedynie,zeby przezyc to rozstanie mozliwie najkrocej i najmniej bolesnie.Pzdr.

Ja już się wyzbyłam złudzeń. On ma dla siebie tysiące usprawiedliwień. Nie rozumie tak naprawdę co mi zrobił

i taki bedzie juz do smierci...Wina jest poza nim.Poza tym ,dlaczego mialby czuc sie winny?Przez lata robil z toba ,co chcial,a Ty bylas tolerancyjna.wiec wszystko jest ok...dla niego,nie dla Ciebie-oczywiscie.Wypracowal sobie facio swoj diabelski schemacik i dalej zaprasza Cie do swoich gierek.przeciez zawsze mu ulegalas-to dlaczego nie mialby sprobowac?A poczucie winy?U takich nie wystepuje.Pzdr.

294

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

A widzisz...Ja mam intuicje.Poza tym,nie trzeba jej miec zeby to jasno wyczytac z twoich postow.Jednak wierze,ze sobie poradzisz.Podobno wszystko mozna przezyc.cierpienie jest ogromne,wiem....Potem jest mieszanka uczuc-nienawisc przeplata sie z checia wybaczenia ,projektownie wizji pojednania itd.W mioedzyczasie ulega sie manipulacjom od strony tej osoby,ktora tak rani.I to sie tak kreci.chodzi o to jedynie,zeby przezyc to rozstanie mozliwie najkrocej i najmniej bolesnie.Pzdr.

Ja już się wyzbyłam złudzeń. On ma dla siebie tysiące usprawiedliwień. Nie rozumie tak naprawdę co mi zrobił

i taki bedzie juz do smierci...Wina jest poza nim.Poza tym ,dlaczego mialby czuc sie winny?Przez lata robil z toba ,co chcial,a Ty bylas tolerancyjna.wiec wszystko jest ok...dla niego,nie dla Ciebie-oczywiscie.Wypracowal sobie facio swoj diabelski schemacik i dalej zaprasza Cie do swoich gierek.przeciez zawsze mu ulegalas-to dlaczego nie mialby sprobowac?A poczucie winy?U takich nie wystepuje.Pzdr.

Miałaś do czynienia z takim typem faceta?

295

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:

Ja już się wyzbyłam złudzeń. On ma dla siebie tysiące usprawiedliwień. Nie rozumie tak naprawdę co mi zrobił

i taki bedzie juz do smierci...Wina jest poza nim.Poza tym ,dlaczego mialby czuc sie winny?Przez lata robil z toba ,co chcial,a Ty bylas tolerancyjna.wiec wszystko jest ok...dla niego,nie dla Ciebie-oczywiscie.Wypracowal sobie facio swoj diabelski schemacik i dalej zaprasza Cie do swoich gierek.przeciez zawsze mu ulegalas-to dlaczego nie mialby sprobowac?A poczucie winy?U takich nie wystepuje.Pzdr.

Miałaś do czynienia z takim typem faceta?

Oczywiscie.bylam z super-psycholem.Ale nie kaz mi o nim pisac co odwalal-nie jestem juz na tym etapie rozpamietywania,nie wolno mi wrecz o tym pisac-dla mojego dobra.nie powinno sie cofac.pisalam o nim w moich watkach-"On bedzie mial dziecko z inna!"i "Psychopaci sa wsrod nas!"-poczytaj sobie o moim piekle i diabelku,ktory juz-na szczescie-nie jest moj.Pzdr.

296

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

i taki bedzie juz do smierci...Wina jest poza nim.Poza tym ,dlaczego mialby czuc sie winny?Przez lata robil z toba ,co chcial,a Ty bylas tolerancyjna.wiec wszystko jest ok...dla niego,nie dla Ciebie-oczywiscie.Wypracowal sobie facio swoj diabelski schemacik i dalej zaprasza Cie do swoich gierek.przeciez zawsze mu ulegalas-to dlaczego nie mialby sprobowac?A poczucie winy?U takich nie wystepuje.Pzdr.

Miałaś do czynienia z takim typem faceta?

Oczywiscie.bylam z super-psycholem.Ale nie kaz mi o nim pisac co odwalal-nie jestem juz na tym etapie rozpamietywania,nie wolno mi wrecz o tym pisac-dla mojego dobra.nie powinno sie cofac.pisalam o nim w moich watkach-"On bedzie mial dziecko z inna!"i "Psychopaci sa wsrod nas!"-poczytaj sobie o moim piekle i diabelku,ktory juz-na szczescie-nie jest moj.Pzdr.

Mój mąż nie jest psychopatą. Jest "jedynie" narcyzem i egoistą

297

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:

Miałaś do czynienia z takim typem faceta?

Oczywiscie.bylam z super-psycholem.Ale nie kaz mi o nim pisac co odwalal-nie jestem juz na tym etapie rozpamietywania,nie wolno mi wrecz o tym pisac-dla mojego dobra.nie powinno sie cofac.pisalam o nim w moich watkach-"On bedzie mial dziecko z inna!"i "Psychopaci sa wsrod nas!"-poczytaj sobie o moim piekle i diabelku,ktory juz-na szczescie-nie jest moj.Pzdr.

Mój mąż nie jest psychopatą. Jest "jedynie" narcyzem i egoistą

i co z tego,ze nie jest psychopata?Jaka to roznica dla Ciebie jak sie go okresla?Liczy sie to,ze Cie skrzywdzil i teraz przez niego cierpisz.Jezeli nazwiemy go tylko "zdradzaczem" Twoje cierpienie bedzie przez to mniejsze?Pzdr.

298

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Oczywiscie.bylam z super-psycholem.Ale nie kaz mi o nim pisac co odwalal-nie jestem juz na tym etapie rozpamietywania,nie wolno mi wrecz o tym pisac-dla mojego dobra.nie powinno sie cofac.pisalam o nim w moich watkach-"On bedzie mial dziecko z inna!"i "Psychopaci sa wsrod nas!"-poczytaj sobie o moim piekle i diabelku,ktory juz-na szczescie-nie jest moj.Pzdr.

Mój mąż nie jest psychopatą. Jest "jedynie" narcyzem i egoistą

i co z tego,ze nie jest psychopata?Jaka to roznica dla Ciebie jak sie go okresla?Liczy sie to,ze Cie skrzywdzil i teraz przez niego cierpisz.Jezeli nazwiemy go tylko "zdradzaczem" Twoje cierpienie bedzie przez to mniejsze?Pzdr.

Co do rozmiaru cierpienia to oczywiście nie ma żadnego znaczenia jak go nazwiemy. Poza tym był to sarkazm tongue

299

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

no wreszcie!Juz sie o Ciebie martwilam.Jakie dzis masz samopoczucie?pzdr.

300

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:

no wreszcie!Juz sie o Ciebie martwilam.Jakie dzis masz samopoczucie?pzdr.

Szczerze mówiąc to dzisiaj średnio. Śnił mi się znowu kompletnie nie wiem czemu bo ostatnie dni było już lepiej

301

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

No i pojawiła się jednak złość i nienawiść. I myśli, że bez sensu ten rozwód bo wtedy ona dostanie to, czego chciała. Wiem, że to głupie i bezsensowne. Że powinnam myśleć tylko o sobie ale nie umiem na ten moment. Mieliście tak? Długo to potrwa? Jestem już tak tym wszystkim zmęczona. Chcę zobojętnieć w końcu. Nie myśleć o nim, o niej, o tym czy są razem czy im się układa itd. A jak na razie głowa tego pełna sad

302

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:

No i pojawiła się jednak złość i nienawiść. I myśli, że bez sensu ten rozwód bo wtedy ona dostanie to, czego chciała. Wiem, że to głupie i bezsensowne. Że powinnam myśleć tylko o sobie ale nie umiem na ten moment. Mieliście tak? Długo to potrwa? Jestem już tak tym wszystkim zmęczona. Chcę zobojętnieć w końcu. Nie myśleć o nim, o niej, o tym czy są razem czy im się układa itd. A jak na razie głowa tego pełna sad

Im dluzej bedziesz sie zastanawiac zamiast dzialac tym dluzej bedziesz w tym g..tkwic. Juz dawno powinnas byla uciac ten bezsensowny uklad raz a porzadnie.
Rozwod bez sensu??? To co ma w tym wypadku sens? Godzenie sie na bycie towarem zastepczym? Na ponizenie?


Bo ona dostanie to, czego chciala - i wlasnie tego powinnas jej zyczyc. Niech przejmie paleczke i meczy sie z tym gosciem teraz ona. Albo jej sie szybko znudzi, albo on znajdzie sobie kolejna ofiare. Bo na wiernego monogamiste to on nie wyglada.

Naprawde nie umiesz bez takiego gnojka zyc?

303

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:
distraught napisał/a:

No i pojawiła się jednak złość i nienawiść. I myśli, że bez sensu ten rozwód bo wtedy ona dostanie to, czego chciała. Wiem, że to głupie i bezsensowne. Że powinnam myśleć tylko o sobie ale nie umiem na ten moment. Mieliście tak? Długo to potrwa? Jestem już tak tym wszystkim zmęczona. Chcę zobojętnieć w końcu. Nie myśleć o nim, o niej, o tym czy są razem czy im się układa itd. A jak na razie głowa tego pełna sad

Im dluzej bedziesz sie zastanawiac zamiast dzialac tym dluzej bedziesz w tym g..tkwic. Juz dawno powinnas byla uciac ten bezsensowny uklad raz a porzadnie.
Rozwod bez sensu??? To co ma w tym wypadku sens? Godzenie sie na bycie towarem zastepczym? Na ponizenie?


Bo ona dostanie to, czego chciala - i wlasnie tego powinnas jej zyczyc. Niech przejmie paleczke i meczy sie z tym gosciem teraz ona. Albo jej sie szybko znudzi, albo on znajdzie sobie kolejna ofiare. Bo na wiernego monogamiste to on nie wyglada.

Naprawde nie umiesz bez takiego gnojka zyc?

No umiem bo żyję bez niego już parę miesięcy. Ale te cholerne myśli stale o nim, o niej i ich związku. Nie wiem czemu. Może dlatego, że po tym jak przylazł z kwiatami pozwoliłam mu znowu na odwiedziny? Swoją drogą to jak już mógł do dziecka przyjeżdżać to słabo z tego korzystał. Teraz nie było go od tygodnia i zero kontaktu. Już nie wiem co robić

304 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-03-06 14:55:12)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:
distraught napisał/a:

No i pojawiła się jednak złość i nienawiść. I myśli, że bez sensu ten rozwód bo wtedy ona dostanie to, czego chciała. Wiem, że to głupie i bezsensowne. Że powinnam myśleć tylko o sobie ale nie umiem na ten moment. Mieliście tak? Długo to potrwa? Jestem już tak tym wszystkim zmęczona. Chcę zobojętnieć w końcu. Nie myśleć o nim, o niej, o tym czy są razem czy im się układa itd. A jak na razie głowa tego pełna sad

Im dluzej bedziesz sie zastanawiac zamiast dzialac tym dluzej bedziesz w tym g..tkwic. Juz dawno powinnas byla uciac ten bezsensowny uklad raz a porzadnie.
Rozwod bez sensu??? To co ma w tym wypadku sens? Godzenie sie na bycie towarem zastepczym? Na ponizenie?


Bo ona dostanie to, czego chciala - i wlasnie tego powinnas jej zyczyc. Niech przejmie paleczke i meczy sie z tym gosciem teraz ona. Albo jej sie szybko znudzi, albo on znajdzie sobie kolejna ofiare. Bo na wiernego monogamiste to on nie wyglada.

Naprawde nie umiesz bez takiego gnojka zyc?

No umiem bo żyję bez niego już parę miesięcy. Ale te cholerne myśli stale o nim, o niej i ich związku. Nie wiem czemu. Może dlatego, że po tym jak przylazł z kwiatami pozwoliłam mu znowu na odwiedziny? Swoją drogą to jak już mógł do dziecka przyjeżdżać to słabo z tego korzystał. Teraz nie było go od tygodnia i zero kontaktu. Już nie wiem co robić

A po co Ty z nim jakikolwiek kontakt jeszcze utrzymujesz??? Tylko nie pisz, ze dla dziecka. Bo z wiechciem do malej nie przyszedl. Wlasnie, wiechec kazalabym mu zabrac dla kochanicy a jemu drzwi na nosie zatrzasnelabym. No ma gosc tupet kurcze, ale to dlatego, ze mu stale ulegasz i on to wie.

I co, wiechec dal, pobyl, pomacil a teraz dupe w troki znow zabral. Ile dasz sie tak zwodzic?

Pytalam, czy mentalnie nie umiesz bez niego zyc, bo, ze fizycznie i praktycznie, to jak widzisz dajesz rade. Do czego Ci taki wrzod potrzebny? Czy Ty go jeszcze po tym wszystkim kochasz nie daj Boze?

305

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:

A po co Ty z nim jakikolwiek kontakt jeszcze utrzymujesz??? Tylko nie pisz, ze dla dziecka. Bo z wiechciem do malej nie przyszedl. Wlasnie, wiechec kazalabym mu zabrac dla kochanicy a jemu drzwi na nosie zatrzasnelabym. No ma gosc tupet kurcze, ale to dlatego, ze mu stale ulegasz i on to wie.

I co, wiechec dal, pobyl, pomacil a teraz dupe w troki znow zabral. Ile dasz sie tak zwodzic?

Pytalam, czy mentalnie nie umiesz bez niego zyc, bo, ze fizycznie i praktycznie, to jak widzisz dajesz rade. Do czego Ci taki wrzod potrzebny? Czy Ty go jeszcze po tym wszystkim kochasz nie daj Boze?

Tak naprawdę to nie wiem co do niego czuję. Ale nadal jest to coś. Nie jest mi obojętny choć bardzo bym tego chciała.
A po co kontakt? Przez dziecko właśnie. Mam mu tak po prostu zabronić odwiedzać dziecko? Przecież jest jej ojcem i niestety ma prawo

306

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Sama napisałaś kilkadziesiąt minut temu, że do dziecka się nie kwapi.
Myślę, że szukasz wymówki dla siebie, usprawiedliwienia.
Skoro do dziecka się nie kwapi, to niczego mu nie zabraniasz .... A poza tym - rozstanie, rozwód, nie oznaczają dla ojca utraty kontaktu z dzieckiem, o ile on sam tego chce.
Bo rozumiem, że utrudniac mu tego nie zamierzasz ?

307

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
IsaBella77 napisał/a:

Sama napisałaś kilkadziesiąt minut temu, że do dziecka się nie kwapi.
Myślę, że szukasz wymówki dla siebie, usprawiedliwienia.
Skoro do dziecka się nie kwapi, to niczego mu nie zabraniasz .... A poza tym - rozstanie, rozwód, nie oznaczają dla ojca utraty kontaktu z dzieckiem, o ile on sam tego chce.
Bo rozumiem, że utrudniac mu tego nie zamierzasz ?

No właśnie nie zamierzam a Mussuka to mi radzi. Odciąć się całkowicie i nie kontaktować. Wiem, że nie powinnam tego robić

308

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
IsaBella77 napisał/a:

Sama napisałaś kilkadziesiąt minut temu, że do dziecka się nie kwapi.
Myślę, że szukasz wymówki dla siebie, usprawiedliwienia.
Skoro do dziecka się nie kwapi, to niczego mu nie zabraniasz .... A poza tym - rozstanie, rozwód, nie oznaczają dla ojca utraty kontaktu z dzieckiem, o ile on sam tego chce.
Bo rozumiem, że utrudniac mu tego nie zamierzasz ?

Zgadzam sie.

Zreszta jak tak sie rwie do dziecka (haha), to zostaw mala z nim na godzine, dwie a sama np. idz na zakupy a nie siedz z nim.

Im niej kontaktu z nim (Twojego) tym lepiej dla Ciebie.

309

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Sama napisałaś kilkadziesiąt minut temu, że do dziecka się nie kwapi.
Myślę, że szukasz wymówki dla siebie, usprawiedliwienia.
Skoro do dziecka się nie kwapi, to niczego mu nie zabraniasz .... A poza tym - rozstanie, rozwód, nie oznaczają dla ojca utraty kontaktu z dzieckiem, o ile on sam tego chce.
Bo rozumiem, że utrudniac mu tego nie zamierzasz ?

No właśnie nie zamierzam a Mussuka to mi radzi. Odciąć się całkowicie i nie kontaktować. Wiem, że nie powinnam tego robić

Nic podobnego nie pisalam, tylko, ze on z kwiatkami do dziecka nie przyszedl. Ty to wiesz, my wiemy, on wie. Po co sie oszukiwac?

Ty masz sie odciac, on jak chce do dziecka - w co sama nie wierzysz - to sposob i droge znajdzie. Bez Twojego w tym udzialu.

310

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Distraugh, ale Mussuka radzi Ci jak najmniej kontaktu z nim dla Ciebie samej, a nie dla dziecka.
Jego odwiedziny u córki nie wymagają jednocześnie Twojej nieustannej obecności przy nich.
Możesz spokojnie zostawić ich na godzinkę.
Albo iść do innego pokoju, zamknąć się tam, poczytać, zdrzemnąć ...
Kontakt z dzieckiem nie oznacza automatycznie kontaktu z Tobą, nie jesteście do siebie przyrośnięte.

Według mnie istotą problemu jest odpowiedź na pytanie, czego Ty tak właściwie chcesz.
Myślę, że bez tego nie posuniesz się ani kroku dalej.
Tak się właśnie dzieje od momentu w którym zawitałaś na to forum.
Nie poszłaś ani milimetra naprzód ...

311

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:
distraught napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Sama napisałaś kilkadziesiąt minut temu, że do dziecka się nie kwapi.
Myślę, że szukasz wymówki dla siebie, usprawiedliwienia.
Skoro do dziecka się nie kwapi, to niczego mu nie zabraniasz .... A poza tym - rozstanie, rozwód, nie oznaczają dla ojca utraty kontaktu z dzieckiem, o ile on sam tego chce.
Bo rozumiem, że utrudniac mu tego nie zamierzasz ?

No właśnie nie zamierzam a Mussuka to mi radzi. Odciąć się całkowicie i nie kontaktować. Wiem, że nie powinnam tego robić

Nic podobnego nie pisalam, tylko, ze on z kwiatkami do dziecka nie przyszedl. Ty to wiesz, my wiemy, on wie. Po co sie oszukiwac?

Ty masz sie odciac, on jak chce do dziecka - w co sama nie wierzysz - to sposob i droge znajdzie. Bez Twojego w tym udzialu.

No jak na razie to go wręcz do tego namawiałam a on się nie garnął

312

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
IsaBella77 napisał/a:

Distraugh, ale Mussuka radzi Ci jak najmniej kontaktu z nim dla Ciebie samej, a nie dla dziecka.
Jego odwiedziny u córki nie wymagają jednocześnie Twojej nieustannej obecności przy nich.
Możesz spokojnie zostawić ich na godzinkę.
Albo iść do innego pokoju, zamknąć się tam, poczytać, zdrzemnąć ...
Kontakt z dzieckiem nie oznacza automatycznie kontaktu z Tobą, nie jesteście do siebie przyrośnięte.

Według mnie istotą problemu jest odpowiedź na pytanie, czego Ty tak właściwie chcesz.
Myślę, że bez tego nie posuniesz się ani kroku dalej.
Tak się właśnie dzieje od momentu w którym zawitałaś na to forum.
Nie poszłaś ani milimetra naprzód ...

Wiem, że stoję w miejscu. A co do zostawienia go z córką to nie bardzo to widzę. Jego odwiedziny jak na razie to albo dziecko grzeczne w wózku czy leżaczku - można się pochylić i głupie miny porobić. Albo jak marudne to u mnie na rękach bo jak tylko zapłacze to on od razu oddaje ją mnie. Nie umie/nie chce się nią zająć. Dlatego ciężko by mi było ze względu na nią zostawić ich samych.

313

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Będąc w innej części mieszkania czy domu możesz w każdej chwili przyjśc do nich i zainterweniować, gdyby sobie nie radził.
Rozważ też zaproponowanie mu spaceru z małą. Dzieci w wózku w zależności od wieku, albo śpią, albo w miarę grzecznie siedzą.
Najważniejsze dla Ciebie to określić się i powiedzieć samej sobie prawdę.
Bo na razie wszystko wygląda tak, jakbyś szukała wymówek żeby trwać w takiej sytuacji i jednocześnie narzekać, że już dłużej tego nie możesz wytrzymać ...

314

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
IsaBella77 napisał/a:

Według mnie istotą problemu jest odpowiedź na pytanie, czego Ty tak właściwie chcesz.
Myślę, że bez tego nie posuniesz się ani kroku dalej.
Tak się właśnie dzieje od momentu w którym zawitałaś na to forum.
Nie poszłaś ani milimetra naprzód ...

Moim zdaniem nie stoję w miejscu. Zmieniam się ja i moje myślenie. To proces, musi potrwać. Może niektórzy potrafią szybko się pozbierać, wziąć w garść. Ja najwyraźniej nie. Nic na siłę. Wszystko musi odbyć się w moim tempie. Nie mogę słuchać innych, robić tego, co mi radzą nawet jeśli wiem, że mają rację. Zbyt długo robiłam to, czego ode mnie oczekiwano, często wbrew sobie (jm). To muszą być moje, w zgodzie ze sobą podjęte decyzje.
Cieszę się, że tu trafiłam, na to forum. Czytanie Waszych porad, Waszych historii bardzo mi pomaga. Dziękuję i proszę o więcej. Stawiajcie mnie nadal do pionu smile

315 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-03-11 12:45:24)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:

To muszą być moje, w zgodzie ze sobą podjęte decyzje.

distraught napisał/a:

Na razie dopiero podjęłam decyzję o rozwodzie. Jeszcze nie mam adwokata, szukam dobrego, podpytuję znajomych.Tak, chcę rozwód z jego winy.

W związku z powyższym .

Czy znalazłaś już adwokata ?? Minął ponad miesiąc od tego wpisu.

distraught napisał/a:

Zbyt długo robiłam to, czego ode mnie oczekiwano, często wbrew sobie (jm).

Ja mam wrażenie ze Ty w dalszym ciągu robisz to czego oczekuje od Ciebie jm.
On nie chce rozwodu - bo dziecko itp. Powiedziałaś mu o rozwodzie nie dlatego ze  chcesz tego rozwodu  ale miało to jego skłonić do działań " do powrotu do Ciebie "

distraught napisał/a:

Wiem, że stoję w miejscu.

distraught napisał/a:

Moim zdaniem nie stoję w miejscu.

widzisz tu sprzeczność ??

Wiesz o co w tym wszystkim chodzi ?? MUSISZ BYĆ SZCZERA SAMA ZE SOBĄ

Nie jesteś gotowa do działania - to zrozumiałe w takiej sytuacji ale nie szukaj usprawiedliwień ze szukasz adwokata , ze dziecko,  ze kwiatki przyniósł itp.

Wszystko ma swój czas i miejsce - będziesz gotowa - zaczniesz działać.

316

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

A ja rozumiem distraught. Trzeba dojrzeć samemu do takich decyzji, bo wiedzieć to jedno ale czuć i pogodzić się w samym sobie z całą sytuacją to już zupełnie inna sprawa. Ale zupełnie inaczej działać bo się wie co trzeba zrobić - wtedy człowiek się zmusza do wszystkiego a co inneg gdy się czuje , że się chce coś zrobić...wtedy idzie jak po maśle. I nie pochwalam sytuacji, gdy człowiek się tak w tym bólu marasi, rok, dwa , trzy! To wtedy dawno trzeba za fraki i na terapie...o chyba że tej osobie wszystko się wiedzie, jest ok a brak rozwodu tylko dlatego, że nie przeszkadza ( mój ex np jest zdania że nie potrzebna mu ani separacja ani rozwód ). Ale kiedy ta osoba powoli ale jednak idzie do przodu i potrzebuje tego roku i nic w tym czasie nie robi? Zrobi jak poczuje, że to już.I zrobi to w zgodzie z własnym sumieniem a na rozprawie nie zachce jej się zapłakać na wspomnienie że szkoda tylu lat bo będzie już wtedy pewna i powie - no szkoda, ale czas to formalnie zakończyć.

317

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

autorko co tam u Ciebie ??

318 Ostatnio edytowany przez distraught (2015-05-12 12:40:42)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Wiele się nie zmieniło. Jm bywa sporadycznie. Mówi, że chciałby wrócić. Podobno rozstał się z kurlewną. Byłam u prawnika ale odradził mi rozwód w tym momencie ze względów finansowych. Muszę jeszcze zrobić dochodzenie co do jego stanu posiadania i wtedy dopiero podjąć ostateczną decyzję.

Paradoksalnie adwokat twierdzi, że najlepiej dla mnie byłoby gdyby jego nowa miłość kwitła i to on chciał rozwodu. Miałabym wtedy lepszą pozycję w negocjacjach przy podziale majątku. Niestety nic tego nie zapowiada. Jm nadal twierdzi, że rozwodu nie chce sad

319

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Witaj,nie jesteś uzależniona. Boisz się podjąć samodzielnej decyzji o rozstaniu. Już i tak jesteście osobno. Alimenty sobie załatw. Może rodzina Ci jakoś pomoże? Często kobiety z dziećmi są "zdane" na łaskę pracujących mężów i niestety uwiązane tym samym. Boją się samodzielności bo nie mają pojęcia jak to wszystko zacząć. Dlatego trzeba porady szukać w ośrodkach pomocy dla kobiet. Tam nawet pomagaja w znalezieniu pracy i pomoga napisać nieodpłatnie pozew rozwodowy oraz wniosek o alimenty dla dzieci. Tylko oczywiście to zależy od Ciebie. Porozmawaj z córkami,niech wypowiedzą sie na ten temat. Musicie zewrzeć szyki i trzymać sie razem. Na pewno się uda. Ale trzeba chcieć. smile

320

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
zozi45 napisał/a:

Witaj,nie jesteś uzależniona. Boisz się podjąć samodzielnej decyzji o rozstaniu. Już i tak jesteście osobno. Alimenty sobie załatw. Może rodzina Ci jakoś pomoże? Często kobiety z dziećmi są "zdane" na łaskę pracujących mężów i niestety uwiązane tym samym. Boją się samodzielności bo nie mają pojęcia jak to wszystko zacząć. Dlatego trzeba porady szukać w ośrodkach pomocy dla kobiet. Tam nawet pomagaja w znalezieniu pracy i pomoga napisać nieodpłatnie pozew rozwodowy oraz wniosek o alimenty dla dzieci. Tylko oczywiście to zależy od Ciebie. Porozmawaj z córkami,niech wypowiedzą sie na ten temat. Musicie zewrzeć szyki i trzymać sie razem. Na pewno się uda. Ale trzeba chcieć. smile

Byłam uzależniona i mam tego pełną świadomość. Wydawało mi się, jak każdemu kto swoje szczęście uzależnił od drugiej osoby, że bez niego nie umiem żyć.
A otóż umiem smile i zastanawiam się teraz jak mogłam być tak zaślepiona. I dawać szanse, wybaczać, prosić... Żałosne. Po poczytaniu wielu wątków na tym forum wiem już jednak, że to typowe. Człowiek jest w takim szoku, że żebrze o miłość a potem ma obrzydzenie do siebie, że się tak poniżył

321

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

No i ruszyła machina. Stałam się gotowa i zaczęłam działać. Dziś byłam u prawnika, pozew przygotuje i złoży w przyszłym tygodniu. Dziś powstał tylko szkic. Pozew o rozwód oczywiście z winy jm. Mam jedynie wątpliwości co do ograniczenia władzy rodzicielskiej jm - tak zostało dziś wpisane w tym szkicu. Nie wiem czy to dobrze. Poradźcie coś proszę

322

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Rozwód. Jest Ci potrzebny?
Tak racjonalnie nie z powodu emocji

323

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Secondo1 napisał/a:

Rozwód. Jest Ci potrzebny?
Tak racjonalnie nie z powodu emocji

Mam być żoną faceta, który żyje z inną?

324

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

jeśli chodzi o pisanie pozwów, to z doświadczenia wiem - należy walić z grubej rury, potem ewentualnie zmniejszać działa, aż może np dojść do mediacji. Ale pierwsze uderzenie powinno zwalić go z nóg.

325

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
panibaronowa napisał/a:

jeśli chodzi o pisanie pozwów, to z doświadczenia wiem - należy walić z grubej rury, potem ewentualnie zmniejszać działa, aż może np dojść do mediacji. Ale pierwsze uderzenie powinno zwalić go z nóg.

Tak właśnie mówiła adwokat ale waham się. "Ograniczenie władzy rodzicielskiej" brzmi paskudnie.

Posty [ 261 do 325 z 339 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada - ile można wybaczyć?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024