Mussuka napisał/a:Cher sobie posluchaj "Strong enough". Zaraz Ci sily wroca:)
Faktycznie, pasuje
I jeszcze "I will survive" ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada - ile można wybaczyć?
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Mussuka napisał/a:Cher sobie posluchaj "Strong enough". Zaraz Ci sily wroca:)
Faktycznie, pasuje
I jeszcze "I will survive" ![]()
distraught napisał/a:Mussuka napisał/a:Cher sobie posluchaj "Strong enough". Zaraz Ci sily wroca:)
Faktycznie, pasuje
I jeszcze "I will survive"
Faktycznie muzyka potrafi czasem podnieść mocno nastrój...choć dziś u mnie gorszy dzień.
Distraught masz maila.
distraught, jak minal weekend?
te hustawki to tez norma, pocieszam jednak, ze z czasem rozbujanie jest coraz mniejsze i rzadsze. Czas leczy nawet te najglebsze rany. Jeszcze teraz go brak (tego tam , niby meza) a za rok o tej samej porze bedziesz myslec: czy ja naprawde bylam z takim typkiem? Jak wytrzymalam tyle lat? Sama bedziesz sie sobie dziwic.
Przeszlam to i wiem, najwazniejsze, to zrobic ten pierwszy decydujacy krok i nie cofnac go potem. A zycie samo sie pozniej potoczy i zadziwi, ze jednak plynie pomimo "utraty" kogos, kto kiedys byl bliski.
distraught, jak minal weekend?
te hustawki to tez norma, pocieszam jednak, ze z czasem rozbujanie jest coraz mniejsze i rzadsze. Czas leczy nawet te najglebsze rany. Jeszcze teraz go brak (tego tam , niby meza) a za rok o tej samej porze bedziesz myslec: czy ja naprawde bylam z takim typkiem? Jak wytrzymalam tyle lat? Sama bedziesz sie sobie dziwic.
Przeszlam to i wiem, najwazniejsze, to zrobic ten pierwszy decydujacy krok i nie cofnac go potem. A zycie samo sie pozniej potoczy i zadziwi, ze jednak plynie pomimo "utraty" kogos, kto kiedys byl bliski.
Weekend nastrojowo słaby. Znowu huśtawka od rozpaczy do wściekłości. Zadzwoniła do mnie najstarsza córka. Rozmawiała z nim. Pytał, czy ma ze mną kontakt bo ja się do niego nie odzywam i on nie wie dlaczego, pewnie się o coś obraziłam. Nie wiem co ten człowiek ma w głowie
Weekend nastrojowo słaby. Znowu huśtawka od rozpaczy do wściekłości. Zadzwoniła do mnie najstarsza córka. Rozmawiała z nim. Pytał, czy ma ze mną kontakt bo ja się do niego nie odzywam i on nie wie dlaczego, pewnie się o coś obraziłam. Nie wiem co ten człowiek ma w głowie
Hustawki przemina, spoko. Rozpacz to postaraj sie jakos szybko stlumic w sobie, wscieklosc jest ok, da Ci sile napedowa.
Twoj, wkrotce byly maz, najwyrazniej struga glupa i wyraznie uwaza, ze moze Ci pluc w twarz swoim zachowaniem, a Ty pomyslisz, ze to deszczyk wiosenny i jak pelikan kazde jego swinstwo polkniesz.
Na Twoim miejscu, poprosilabym corki, zeby nie angazowaly sie w jakakolwiek komunikacje miedzy wami, bo raz, ze nie chcesz sluchac noic o ich ojcu, a dwa, ze one nie maja takiego obowiazku. Jak jest taki gieroj, to niech sam przyjdzie sie rozmowic z Toba.
distraught napisał/a:Weekend nastrojowo słaby. Znowu huśtawka od rozpaczy do wściekłości. Zadzwoniła do mnie najstarsza córka. Rozmawiała z nim. Pytał, czy ma ze mną kontakt bo ja się do niego nie odzywam i on nie wie dlaczego, pewnie się o coś obraziłam. Nie wiem co ten człowiek ma w głowie
Hustawki przemina, spoko. Rozpacz to postaraj sie jakos szybko stlumic w sobie, wscieklosc jest ok, da Ci sile napedowa.
Twoj, wkrotce byly maz, najwyrazniej struga glupa i wyraznie uwaza, ze moze Ci pluc w twarz swoim zachowaniem, a Ty pomyslisz, ze to deszczyk wiosenny i jak pelikan kazde jego swinstwo polkniesz.
Na Twoim miejscu, poprosilabym corki, zeby nie angazowaly sie w jakakolwiek komunikacje miedzy wami, bo raz, ze nie chcesz sluchac noic o ich ojcu, a dwa, ze one nie maja takiego obowiazku. Jak jest taki gieroj, to niech sam przyjdzie sie rozmowic z Toba.
Zadzwonił do mnie z innego numeru. I jestem zła na siebie bo nie umiem z nim twardo rozmawiać
Poczucie winy chciał we mnie wywołać, że on chce mieć kontakt z najmłodszą, chce ją odwiedzać a ja nie odbieram telefonów a on wbrew mojej woli nie przyjedzie itd. A przy tym wcale się o nią nie zapytał czy zdrowa ![]()
Zadzwonił do mnie z innego numeru. I jestem zła na siebie bo nie umiem z nim twardo rozmawiać
Poczucie winy chciał we mnie wywołać, że on chce mieć kontakt z najmłodszą, chce ją odwiedzać a ja nie odbieram telefonów a on wbrew mojej woli nie przyjedzie itd. A przy tym wcale się o nią nie zapytał czy zdrowa
To sie naucz:) Powiedz krotko, ze nie mamy o czym rozmawiac i rozlacz sie. Ten numer tez zastrzez, w koncu nie bedzie 100 komorek kupowal albo ciagle pozyczal od kogos:) Jakie on ma prawo do spotkan z mala, skoro Cie w ciazy zdradzal i zostawil sama? Kolejny trik i proba manipulacji. Unikaj tego jak tylko potrafisz. Zero dyskusji z nim skoro tak Cie to rozwala.
Wystraszylas go swoja zdecydowana postawa i informacja o rozwodzie wiec teraz z grozby przeszedl na prosby. Ale gdyby naprawde zalowal za zdrade i grzechy i chcial cos naprawiac, juz by z ta lafirynda dawno nie byl. A on jest. I bedzie. Wiec cala ta gadka, to pic na wode.
distraught napisał/a:Zadzwonił do mnie z innego numeru. I jestem zła na siebie bo nie umiem z nim twardo rozmawiać
Poczucie winy chciał we mnie wywołać, że on chce mieć kontakt z najmłodszą, chce ją odwiedzać a ja nie odbieram telefonów a on wbrew mojej woli nie przyjedzie itd. A przy tym wcale się o nią nie zapytał czy zdrowa
To sie naucz:) Powiedz krotko, ze nie mamy o czym rozmawiac i rozlacz sie. Jakie on ma prawo do spotkan z mala, skoro Cie w ciazy zdradzal i zostawil sama? Kolejny trik i proba manipulacji. Unikaj tego jak tylko potrafisz. Zero dyskusji z nim skoro tak Cie to rozwala.
Rozwala mnie strasznie. Jestem teraz roztrzęsiona znowu. I zła, wściekła wręcz i smutna i płakać mi się chce. A nie mogę, bo średnia córa w domu. A tak na marginesie to o nią też nie zapytał tylko jechał mi, że się obraziłam nie wiadomo na co a on chciałby mieć kontakt i szczegóły techniczne chciałby ustalić jak np. z pieniędzmi dla nas. Generalnie wyszłam na głupią co ma focha nie wiadomo dlaczego i biedakowi kłody pod nogi rzuca a on tak chce z dzieckiem się widywać. Ręce opadają
Mussuka napisał/a:distraught napisał/a:Zadzwonił do mnie z innego numeru. I jestem zła na siebie bo nie umiem z nim twardo rozmawiać
Poczucie winy chciał we mnie wywołać, że on chce mieć kontakt z najmłodszą, chce ją odwiedzać a ja nie odbieram telefonów a on wbrew mojej woli nie przyjedzie itd. A przy tym wcale się o nią nie zapytał czy zdrowa
To sie naucz:) Powiedz krotko, ze nie mamy o czym rozmawiac i rozlacz sie. Jakie on ma prawo do spotkan z mala, skoro Cie w ciazy zdradzal i zostawil sama? Kolejny trik i proba manipulacji. Unikaj tego jak tylko potrafisz. Zero dyskusji z nim skoro tak Cie to rozwala.
Rozwala mnie strasznie. Jestem teraz roztrzęsiona znowu. I zła, wściekła wręcz i smutna i płakać mi się chce. A nie mogę, bo średnia córa w domu. A tak na marginesie to o nią też nie zapytał tylko jechał mi, że się obraziłam nie wiadomo na co a on chciałby mieć kontakt i szczegóły techniczne chciałby ustalić jak np. z pieniędzmi dla nas. Generalnie wyszłam na głupią co ma focha nie wiadomo dlaczego i biedakowi kłody pod nogi rzuca a on tak chce z dzieckiem się widywać. Ręce opadają
Próbuje i udaje mu sie wbić Cie w poczucie winy- on chce być dobrym ojcem a Ty mu to uniemożliwiasz. Zwróć uwagę na jego czyny - nawet nie zapytał o dzieci tylko miał pretensje. Byłaś u adwokata ?? Alimenty możesz ustalić przed rozwodem. Robisz coś w kierunku rozwodu ?? Twoja słabość daje mu siłę.
Próbuje i udaje mu sie wbić Cie w poczucie winy- on chce być dobrym ojcem a Ty mu to uniemożliwiasz. Zwróć uwagę na jego czyny - nawet nie zapytał o dzieci tylko miał pretensje.
Zgadza się miał pretensje i mega smutny głos bardzo skrzywdzonej osoby. I zgadza się, udaje mu się bo teraz czuję się bardzo niekomfortowo mimo że nie zrobiłam nic złego.
Byłaś u adwokata ?? Alimenty możesz ustalić przed rozwodem. Robisz coś w kierunku rozwodu ?? Twoja słabość daje mu siłę.
Nie, jeszcze nie byłam u adwokata. Czekam na kontakt do takiego, który się sprawdził w podobnej sprawie u dalszej rodziny znajomego znajomych. Ma się podpytać i mi podać. Jeden plus z tej dzisiejszej rozmowy to właśnie alimenty. Zadeklarował przesyłanie, zobaczymy czy się wywiąże.
ryba ma racje, wez sie za czyny. Nim sie nie przejmuj, nie odbieraj albo rozlaczaj sie. A jak niechcacy uda mu sie dodzwonic to wylej mu wreszcie gar pomyjow na leb, bo tylko to mu sie nalezy. Jeszcze chwila a zacznie Cie o wszelkie kataklizmy na ziemii oskarzac.
Krotko i tresciwie - prosze do mnie wiecej nie dzwonic, nie zycze sobie. I rozlaczasz telefon. Bierzesz gleboki wdech, walniesz lufke za swoj sukces (byle nie za czesto i gesto!:) i wracasz do codziennych obowiazkow. Jest jeszcze inna mozliwosc, sama mozesz sprowokowac wyznania dot. kochanki i ich obecnego wspolnego pozycia..i nagrac to:) Ja tam sie nie znam, ale wiem, ze podobno takie urzadzenia sa dostepne i wcale niedrogie. Podpytaj sie albo dziewczyn tytaj albo w sklepie z elektronika. W sadzie bedzie jak znalazl. I juz nawet swiadkowie nie beda Ci tak potrzebni. Oskubiesz go i bedziesz sobie spokojnie i godnie zyla, a ta lajza niech sie dalej lajdaczy z kim chce, to juz nie Twoj na szczescie problem.
Zdziwisz sie jak za jakis czas (i to wcale nie tak dlugi) przestaniesz sie nim interesowac i nie bedzie Ci juz wcale obchodzilo ani co robi ani z kim. To normalna kolej rzeczy. Jak po wyrwaniu zepsutego zeba, najpierw strach przed dentysta, potem troche bolu a za tydzien sama radosc i pytanie: czemu wczesniej tego nie zrobilam.
ryba ma racje, wez sie za czyny. Nim sie nie przejmuj, nie odbieraj albo rozlaczaj sie. A jak niechcacy uda mu sie dodzwonic to wylej mu wreszcie gar pomyjow na leb, bo tylko to mu sie nalezy. Jeszcze chwila a zacznie Cie o wszelkie kataklizmy na ziemii oskarzac.
Krotko i tresciwie - prosze do mnie wiecej nie dzwonic, nie zycze sobie. I rozlaczasz telefon. Bierzesz gleboki wdech, walniesz lufke za swoj sukces (byle nie za czesto i gesto!:) i wracasz do codziennych obowiazkow. Jest jeszcze inna mozliwosc, sama mozesz sprowokowac wyznania dot. kochanki i ich obecnego wspolnego pozycia..i nagrac to:) Ja tam sie nie znam, ale wiem, ze podobno takie urzadzenia sa dostepne i wcale niedrogie. Podpytaj sie albo dziewczyn tytaj albo w sklepie z elektronika. W sadzie bedzie jak znalazl. I juz nawet swiadkowie nie beda Ci tak potrzebni. Oskubiesz go i bedziesz sobie spokojnie i godnie zyla, a ta lajza niech sie dalej lajdaczy z kim chce, to juz nie Twoj na szczescie problem.
Zdziwisz sie jak za jakis czas (i to wcale nie tak dlugi) przestaniesz sie nim interesowac i nie bedzie Ci juz wcale obchodzilo ani co robi ani z kim. To normalna kolej rzeczy. Jak po wyrwaniu zepsutego zeba, najpierw strach przed dentysta, potem troche bolu a za tydzien sama radosc i pytanie: czemu wczesniej tego nie zrobilam.
Nie umiem tak kombinować więc to nagrywanie i wyciąganie z niego zwierzeń to nie dla mnie. Na szczęście mam smsy od jego kochanki do mnie. Podłe, złośliwe smsy jakie napisała do mnie pod koniec mojej ciąży. Ze są razem, mieszkają razem i bardzo się kochają
Skoro zbierasz dowody rozumiem ze chcesz rozwód z jego winy .
Czy masz jakieś dowody na jego pierwsza zdradę ??( jakies wasze sms, meile)
Nie umiem tak kombinować więc to nagrywanie i wyciąganie z niego zwierzeń to nie dla mnie. Na szczęście mam smsy od jego kochanki do mnie. Podłe, złośliwe smsy jakie napisała do mnie pod koniec mojej ciąży. Ze są razem, mieszkają razem i bardzo się kochają
Po pierwsze, to na tym etapie kazdy dowod bedzie sie liczyl, ale skoro sa smsy to przynajmniej tyle. Po drugie, Ty nie umiesz kombinowac ale mozesz go spokojnie usadzic tym w miejscu. Wystarczy, ze jak na amerykanskich filmach wyrecytujesz, ze wszystko co od tej pory powie bedzie nagrane i wykorzystane przeciw niemu. Wtedy moze da Ci spokoj z tymi telefonami i nekaniem Ciebie i corek.
KoOchana, Ty sie szykuj na front, bo tu polubownie chyba nie da sie nic zalatwic. Skoro i on i ona tak Cie traktuja, to pojdzie na ostro, wiec zbieraj swoja amunicje i w nosie z zasadami. Idzie o Twoje dobro i Twoich dzieci, nie o honorowe rozstanie.
distraught napisał/a:Nie umiem tak kombinować więc to nagrywanie i wyciąganie z niego zwierzeń to nie dla mnie. Na szczęście mam smsy od jego kochanki do mnie. Podłe, złośliwe smsy jakie napisała do mnie pod koniec mojej ciąży. Ze są razem, mieszkają razem i bardzo się kochają
Po pierwsze, to na tym etapie kazdy dowod bedzie sie liczyl, ale skoro sa smsy to przynajmniej tyle. Po drugie, Ty nie umiesz kombinowac ale mozesz go spokojnie usadzic tym w miejscu. Wystarczy, ze jak na amerykanskich filmach wyrecytujesz, ze wszystko co od tej pory powie bedzie nagrane i wykorzystane przeciw niemu. Wtedy moze da Ci spokoj z tymi telefonami i nekaniem Ciebie i corek.
KoOchana, Ty sie szykuj na front, bo tu polubownie chyba nie da sie nic zalatwic. Skoro i on i ona tak Cie traktuja, to pojdzie na ostro, wiec zbieraj swoja amunicje i w nosie z zasadami. Idzie o Twoje dobro i Twoich dzieci, nie o honorowe rozstanie.
Wiem, zastanawiam się tylko czy dobrze z najmłodszą robię, że nie chcę by do niej przyjeżdżał. Tak jest lepiej dla mnie ale czy ona kiedyś nie będzie miała do mnie o to pretensji?
Tak jest lepiej dla mnie ale czy ona kiedyś nie będzie miała do mnie o to pretensji?
Piszesz jakbyś chciała odciąć dziecko na całe życie od ojca. A przecież nie o to chodzi . Przy rozwodzie lub wcześniej u adwokata ustal harmonogram spotkań.Sama pisałaś ze on jak przychodził to i tak nie zajmował sie nią tylko Toba manipulował przy rozmowach . Dzidzia ma dopiero 3mc - to jest okres przejściowy abyś Ty doznała chwilowego spokoju. Twój spokój udzieli sie również malutkiej . Moze Ty szukasz wymówki aby jednak przychodził??
Masz świadomość ze dzieckiem nie będzie sie zajmował ale z Toba spędzi czas ??
distraught napisał/a:Tak jest lepiej dla mnie ale czy ona kiedyś nie będzie miała do mnie o to pretensji?
Piszesz jakbyś chciała odciąć dziecko na całe życie od ojca. A przecież nie o to chodzi . Przy rozwodzie lub wcześniej u adwokata ustal harmonogram spotkań.Sama pisałaś ze on jak przychodził to i tak nie zajmował sie nią tylko Toba manipulował przy rozmowach . Dzidzia ma dopiero 3mc - to jest okres przejściowy abyś Ty doznała chwilowego spokoju. Twój spokój udzieli sie również malutkiej . Moze Ty szukasz wymówki aby jednak przychodził??
Masz świadomość ze dzieckiem nie będzie sie zajmował ale z Toba spędzi czas ??
Wlasnie to samo napisalam we wczesniejszym poscie, ale potem wykasowalam, bo tez mam wrazenie, ze distraught nie do konca jest zdecydowana na rozwod.
Jest dokladnie jak piszesz ryba, najpierw rozwod, oficjalne odciecie sie od niego, alimenty, ustalone spotkania z corka (starsze i tak go oleja) i sprawa zalatwiona. Reke dam sobie odrabac, ze nagle przestanie mu tak na tych odwiedzinach corki zalezec i z czasem coraz rzadziej bedzie sie odzywal. A do czasu, kiedy ona bedzie wieksza to jeszcze sobie ze 3 razy zycie mozesz distraught ulozyc:) Chociaz zycze Ci raz a dobrze.
Dziękuję dziewczyny za wsparcie. Jestem zdecydowana, choć nie ukrywam, że czasami nadal nachodzą mnie wątpliwości. On miał na mnie zbyt duży wpływ i chyba nadal się spod tego wpływu nie uwolniłam. Cały czas walczę ze swoją słabością do niego. Lepiej, żebym wcale z nim nie rozmawiała. Potem mam tylko cały dzień myśli, że mogłam to czy tamto powiedzieć, być bardziej opanowana, chłodna i stanowcza. Bez sensu tym głowa zajęta
Lepiej, żebym wcale z nim nie rozmawiała. Potem mam tylko cały dzień myśli, że mogłam to czy tamto powiedzieć, być bardziej opanowana, chłodna i stanowcza. Bez sensu tym głowa zajęta
dobre wnioski wysnuwasz, zwlaszcza to pierwsze zdanie.
A co do uzaleznienia czy uczuc, zastosuj czasem terapie wstrzasowa - narysuj sobie w wyobrazni obraz jego i jej w sypialni, jak jej szepcze czule slowka, przytula, caluje, xxx i obiecuje cuda wianki we wspolnym zyciu. Chcesz taka gnide zaklamana z powrotem w swoim zyciu? Przeciez on za grosz szacunku dla Ciebie i corek nie ma. Mozna sie odkochac czy zakochac w kims innym, mozna sie rozejsc, ale mozna, pomimo tego zachowac sie jako tako porzadnie wobec dawnej partnerki i wlasnych dzieci. On wszystko zbrukal, niech teraz do lustra gada jak to go odpychasz.
I tylko dodam, ze to nie jest obraz z jakies zamierzchlej ptrzeszlosci, on nadal tam z nia jest i nadal ten cyrk odstawia. Dlatego mam pewnosc, ze on nie ma zadnych uczuc wobec Ciebie i dzieci. Wobec niej moze tez nie, ale to juz jej bol glowy. Oddalabym go jej za doplata, zeby tylko nie musiec go wiecej ogladac.
distraught napisał/a:Lepiej, żebym wcale z nim nie rozmawiała. Potem mam tylko cały dzień myśli, że mogłam to czy tamto powiedzieć, być bardziej opanowana, chłodna i stanowcza. Bez sensu tym głowa zajęta
dobre wnioski wysnuwasz, zwlaszcza to pierwsze zdanie.
A co do uzaleznienia czy uczuc, zastosuj czasem terapie wstrzasowa - narysuj sobie w wyobrazni obraz jego i jej w sypialni, jak jej szepcze czule slowka, przytula, caluje, xxx i obiecuje cuda wianki we wspolnym zyciu. Chcesz taka gnide zaklamana z powrotem w swoim zyciu? Przeciez on za grosz szacunku dla Ciebie i corek nie ma. Mozna sie odkochac czy zakochac w kims innym, mozna sie rozejsc, ale mozna, pomimo tego zachowac sie jako tako porzadnie wobec dawnej partnerki i wlasnych dzieci. On wszystko zbrukal, niech teraz do lustra gada jak to go odpychasz.
I tylko dodam, ze to nie jest obraz z jakies zamierzchlej ptrzeszlosci, on nadal tam z nia jest i nadal ten cyrk odstawia. Dlatego mam pewnosc, ze on nie ma zadnych uczuc wobec Ciebie i dzieci. Wobec niej moze tez nie, ale to juz jej bol glowy. Oddalabym go jej za doplata, zeby tylko nie musiec go wiecej ogladac.
No właśnie podobno ma do nas obu i dlatego biedaczek taki rozdarty jest ![]()
No właśnie podobno ma do nas obu i dlatego biedaczek taki rozdarty jest
oczywiscie, jak stare kalesony mojego sp. dziadka. Wiesz co, zrob mu przysluge - obetnij te jedna nogawke po Twojej stronie. Niech juz sie nie drze wiecej tylko kustyka na jednej nodze w swoja strone.
Nie bede tu pisac przez pare dni ale trzymam kciuki i poczytam co u Ciebie jak wroce.
Powtórzę pytanie bo nie odpowiedziałaś .
Skoro zbierasz dowody rozumiem ze chcesz rozwód z jego winy .
Czy masz jakieś dowody na jego pierwsza zdradę ??( jakies wasze sms, meile)
Powtórzę pytanie bo nie odpowiedziałaś .
ryba81 napisał/a:Skoro zbierasz dowody rozumiem ze chcesz rozwód z jego winy .
Czy masz jakieś dowody na jego pierwsza zdradę ??( jakies wasze sms, meile)
Tak, chcę rozwód z jego winy. Nie, nie mam dowodów na jego pierwszą zdradę (sms, maile). Świadkowie mogliby zeznać tylko, że był z nią i mieszkał z nią. Też wtedy wynajął mieszkanie
ryba81 napisał/a:Powtórzę pytanie bo nie odpowiedziałaś .
ryba81 napisał/a:Skoro zbierasz dowody rozumiem ze chcesz rozwód z jego winy .
Czy masz jakieś dowody na jego pierwsza zdradę ??( jakies wasze sms, meile)Tak, chcę rozwód z jego winy. Nie, nie mam dowodów na jego pierwszą zdradę (sms, maile). Świadkowie mogliby zeznać tylko, że był z nią i mieszkał z nią. Też wtedy wynajął mieszkanie
To masz kolejne dowody na ponowna zdradę .
distraught napisał/a:ryba81 napisał/a:Powtórzę pytanie bo nie odpowiedziałaś .
Tak, chcę rozwód z jego winy. Nie, nie mam dowodów na jego pierwszą zdradę (sms, maile). Świadkowie mogliby zeznać tylko, że był z nią i mieszkał z nią. Też wtedy wynajął mieszkanie
To masz kolejne dowody na ponowna zdradę .
Tylko to znowu są bardziej jego znajomi. A kochanka była inna, nie ta sama jeśli to ma jakieś znaczenie
ryba81 napisał/a:distraught napisał/a:Tak, chcę rozwód z jego winy. Nie, nie mam dowodów na jego pierwszą zdradę (sms, maile). Świadkowie mogliby zeznać tylko, że był z nią i mieszkał z nią. Też wtedy wynajął mieszkanie
To masz kolejne dowody na ponowna zdradę .
Tylko to znowu są bardziej jego znajomi. A kochanka była inna, nie ta sama jeśli to ma jakieś znaczenie
Pomysl o czym świadczy ze on w ciągu roku ma 2 kochanke podczas małżeństwa .
distraught napisał/a:ryba81 napisał/a:To masz kolejne dowody na ponowna zdradę .
Tylko to znowu są bardziej jego znajomi. A kochanka była inna, nie ta sama jeśli to ma jakieś znaczenie
Pomysl o czym świadczy ze on w ciągu ma 2 kochanke podczas małżeństwa .
No wg niego to kryzys wieku średniego
Myślę, że tej pierwszej kochanki sąd może nie brać pod uwagę bo się pogodziliście i dalej tworzyliście małżeństwo.
Myślę, że tej pierwszej kochanki sąd może nie brać pod uwagę bo się pogodziliście i dalej tworzyliście małżeństwo.
Moze próbowali bo on po kilku miesiącach znalazł następną .
To juz pytanie dla adwokata .
Myślę, że tej pierwszej kochanki sąd może nie brać pod uwagę bo się pogodziliście i dalej tworzyliście małżeństwo.
No właśnie też tak pomyslałam, że trzeba się skupić na tym, co jest teraz
Araquelle napisał/a:Myślę, że tej pierwszej kochanki sąd może nie brać pod uwagę bo się pogodziliście i dalej tworzyliście małżeństwo.
No właśnie też tak pomyslałam, że trzeba się skupić na tym, co jest teraz
Dla pewności zapytaj adwokata.
distraught napisał/a:Araquelle napisał/a:Myślę, że tej pierwszej kochanki sąd może nie brać pod uwagę bo się pogodziliście i dalej tworzyliście małżeństwo.
No właśnie też tak pomyslałam, że trzeba się skupić na tym, co jest teraz
Dla pewności zapytaj adwokata.
Racja, on będzie wiedział najlepiej
ryba81 napisał/a:Powtórzę pytanie bo nie odpowiedziałaś .
ryba81 napisał/a:Skoro zbierasz dowody rozumiem ze chcesz rozwód z jego winy .
Czy masz jakieś dowody na jego pierwsza zdradę ??( jakies wasze sms, meile)Tak, chcę rozwód z jego winy. Nie, nie mam dowodów na jego pierwszą zdradę (sms, maile). Świadkowie mogliby zeznać tylko, że był z nią i mieszkał z nią. Też wtedy wynajął mieszkanie
Współczuję, bo udowadnianie winy to batalia... I najgorsze jest to, że zdrada nie jest wcale powodem, dla którego sąd może uznać, że jedna ze stron jest wyłącznie winna rozpadu małżeństwa. Nie przerabiałam tego tematu osobiście (złożyłam pierwotnie pozew z orzekaniem o winie, ale tylko dlatego, że chciałam zmusić mego byłego, żeby uszczuplił swój budżet na wynajęcie adwokata- co zresztą osiągnęłam- a dzień przed rozprawą złożyłam wniosek o zmianę powództwa. Niby żadna "zemsta" ale dało mi to jakąś satysfakcję). Obserwowałam jednak rozwód z orzekaniem o winie, gdzie powodem była również zdrada. Niestety pozwana miała tak dobrego adwokata, że w pewnym momencie okazało się, że to chyba jednak druga strona jest winna rozpadu małżeństwa...
Mam nadzieję, że Twoja sprawa jest prowadzona przez dobrego adwokata? To chyba w znacznej mierze klucz do sukcesu.
Powodzenia!
distraught napisał/a:ryba81 napisał/a:Powtórzę pytanie bo nie odpowiedziałaś .
Tak, chcę rozwód z jego winy. Nie, nie mam dowodów na jego pierwszą zdradę (sms, maile). Świadkowie mogliby zeznać tylko, że był z nią i mieszkał z nią. Też wtedy wynajął mieszkanie
Współczuję, bo udowadnianie winy to batalia... I najgorsze jest to, że zdrada nie jest wcale powodem, dla którego sąd może uznać, że jedna ze stron jest wyłącznie winna rozpadu małżeństwa. Nie przerabiałam tego tematu osobiście (złożyłam pierwotnie pozew z orzekaniem o winie, ale tylko dlatego, że chciałam zmusić mego byłego, żeby uszczuplił swój budżet na wynajęcie adwokata- co zresztą osiągnęłam- a dzień przed rozprawą złożyłam wniosek o zmianę powództwa. Niby żadna "zemsta" ale dało mi to jakąś satysfakcję). Obserwowałam jednak rozwód z orzekaniem o winie, gdzie powodem była również zdrada. Niestety pozwana miała tak dobrego adwokata, że w pewnym momencie okazało się, że to chyba jednak druga strona jest winna rozpadu małżeństwa...
Mam nadzieję, że Twoja sprawa jest prowadzona przez dobrego adwokata? To chyba w znacznej mierze klucz do sukcesu.
Powodzenia!
Na razie dopiero podjęłam decyzję o rozwodzie. Jeszcze nie mam adwokata, szukam dobrego, podpytuję znajomych.
wcale nie jest tak trudno, sama tu czytalam, jak byli mezowie probowali wine zrzucic w sadzie na malzonke, ze nie dba, ze sama zdradza, ze to czy smo - wystarczylo pokazac smsy, maile, paru swiadkow przedstawic i sad bez zmruzenia okiem posylal pana w kosmos. Z calkiem przyzwoitymi alimentami dla zony i dzieci.
Distraught nie trac czasu tylko idz i kontaktuj sie z prawnikiem, nie ten to inny ale jakies informacje w miedzyczasie zbierzesz.
Czy on nadal Cie neka telefonami i wizytami?
wcale nie jest tak trudno, sama tu czytalam, jak byli mezowie probowali wine zrzucic w sadzie na malzonke, ze nie dba, ze sama zdradza, ze to czy smo - wystarczylo pokazac smsy, maile, paru swiadkow przedstawic i sad bez zmruzenia okiem posylal pana w kosmos. Z calkiem przyzwoitymi alimentami dla zony i dzieci.
Distraught nie trac czasu tylko idz i kontaktuj sie z prawnikiem, nie ten to inny ale jakies informacje w miedzyczasie zbierzesz.
Czy on nadal Cie neka telefonami i wizytami?
Niestety tak. Jestem dzisiaj półprzytomna bo spać nie mogłam. Wypisywał obelgi i inne przykre rzeczy. Że to wszystko mija wina bo związek i siebie nie dbałam itd. Że jestem mściwa i podła bo dzieci nabuntowałam i zepsułam mu relacjei z nimi i z jego rodzicami i z najmłodszą kontakt utrudniam. Że nigdy nie kochałam itd. itp.
Mussuka napisał/a:wcale nie jest tak trudno, sama tu czytalam, jak byli mezowie probowali wine zrzucic w sadzie na malzonke, ze nie dba, ze sama zdradza, ze to czy smo - wystarczylo pokazac smsy, maile, paru swiadkow przedstawic i sad bez zmruzenia okiem posylal pana w kosmos. Z calkiem przyzwoitymi alimentami dla zony i dzieci.
Distraught nie trac czasu tylko idz i kontaktuj sie z prawnikiem, nie ten to inny ale jakies informacje w miedzyczasie zbierzesz.
Czy on nadal Cie neka telefonami i wizytami?
Niestety tak. Jestem dzisiaj półprzytomna bo spać nie mogłam. Wypisywał obelgi i inne przykre rzeczy. Że to wszystko mija wina bo związek i siebie nie dbałam itd. Że jestem mściwa i podła bo dzieci nabuntowałam i zepsułam mu relacjei z nimi i z jego rodzicami i z najmłodszą kontakt utrudniam. Że nigdy nie kochałam itd. itp.
Pieprzy jak potracony, nie przejmuj sie. Przewidzialysmy to tutaj wspolnie, prawda? Raz marchewka raz kij. A Ty badz jak skala granitowa, niewzruszona. Wylacz telefon, nie rozmawiaj. A te obelgi zapisz w pamieci telefonu, bedzie jak znalazl.
Wiesz co, takie tam pitu pitu oi niedbaniu i buntowaniu, to juz zdarta plyta kazdej podobnej lajzy. Bo on Ciebie w gruncie rzeczy kochal i szanowal, tylko tak mu sie ciezko z Toba zylo (slone zupy, brud i smrod w domu, Ty zapuszczona jak stary mop, dzieci glodne i rozpuszczone...), ze musial, no po prostu musial, poszukac kryjowki dla swojego wacka w innym miejscu.
Czy ten kretyn w ogole na trzezwo to wypisuje? Czy on wie, jak sie pograza i osmiesza coraz bardziej?
Jak Ty mu zepsulas relacje z jego rodzicami, skoro on te wywloke nawet do nich prowadzal????
Pieprzy jak potracony, nie przejmuj sie. Przewidzialysmy to tutaj wspolnie, prawda? Raz marchewka raz kij. A Ty badz jak skala granitowa, niewzruszona. Wylacz telefon, nie rozmawiaj. A te obelgi zapisz w pamieci telefonu, bedzie jak znalazl.
Wiesz co, takie tam pitu pitu oi niedbaniu i buntowaniu, to juz zdarta plyta kazdej podobnej lajzy. Bo on Ciebie w gruncie rzeczy kochal i szanowal, tylko tak mu sie ciezko z Toba zylo (slone zupy, brud i smrod w domu, Ty zapuszczona jak stary mop, dzieci glodne i rozpuszczone...), ze musial, no po prostu musial, poszukac kryjowki dla swojego wacka w innym miejscu.
Czy ten kretyn w ogole na trzezwo to wypisuje? Czy on wie, jak sie pograza i osmiesza coraz bardziej?
Jak Ty mu zepsulas relacje z jego rodzicami, skoro on te wywloke nawet do nich prowadzal????
Nie wiem właśnie. Chyba się wczoraj pokłócili. Jak rozmawiałam ostatnio z teściową to jej powiedziałam, że zaczął na mnie krzyczeć przez telefon i się rozłączyłam i od tej pory z nim nie rozmawiam. A on mi napisał, że im nakłamałam, i że zepsułam mu relacje z nimi.
Niestety tak. Jestem dzisiaj półprzytomna bo spać nie mogłam. Wypisywał obelgi i inne przykre rzeczy. Że to wszystko mija wina bo związek i siebie nie dbałam itd. Że jestem mściwa i podła bo dzieci nabuntowałam i zepsułam mu relacjei z nimi i z jego rodzicami i z najmłodszą kontakt utrudniam. Że nigdy nie kochałam itd. itp.
Jakie to typowe, a oni przewidywalni. Ja też słyszałam, że to moja wina, że coraz częściej bywał poza domem i znalazł sobie przyjaciółkę do zwierzeń. Najgorsze że my te bzdury potem obsesyjnie analizujemy i zawsze doszukamy się w tym jakiejś misia racji.
Sam na własne życzenie pozbawił się szansy na piękną i pełną rodzinę. Sam zerwał relacje z córkami. To była JEGO decyzja. I powtarzaj to sobie jak mantrę.
Wiesz co, takie tam pitu pitu oi niedbaniu i buntowaniu, to juz zdarta plyta kazdej podobnej lajzy . Bo on Ciebie w gruncie rzeczy kochal i szanowal, tylko tak mu sie ciezko z Toba zylo (slone zupy, brud i smrod w domu, Ty zapuszczona jak stary mop, dzieci glodne i rozpuszczone...), ze musial, no po prostu musial, poszukac kryjowki dla swojego wacka w innym miejscu.
Czy ten kretyn w ogole na trzezwo to wypisuje? Czy on wie, jak sie pograza i osmiesza coraz bardziej?
Ostro, ale w punkt.
Dziewczyny, oni naprawdę wszyscy robią i mówią to samo? To jakiś schemat jest? O co tu chodzi? Po co i dlaczego nadal mnie upokarza, poniża? Obarcza winą za wszystko, zaniża moje poczucie wartości? Co mu to daje? Jakąś chorą satysfakcję? A najgorsze, że to działa. Mam dzisiaj fatalny dzień. Znowu od rana córka widziała mnie zapłakaną
Dzisiaj nie mam sił na nic
Mussuka napisał/a:Pieprzy jak potracony, nie przejmuj sie. Przewidzialysmy to tutaj wspolnie, prawda? Raz marchewka raz kij. A Ty badz jak skala granitowa, niewzruszona. Wylacz telefon, nie rozmawiaj. A te obelgi zapisz w pamieci telefonu, bedzie jak znalazl.
Wiesz co, takie tam pitu pitu oi niedbaniu i buntowaniu, to juz zdarta plyta kazdej podobnej lajzy. Bo on Ciebie w gruncie rzeczy kochal i szanowal, tylko tak mu sie ciezko z Toba zylo (slone zupy, brud i smrod w domu, Ty zapuszczona jak stary mop, dzieci glodne i rozpuszczone...), ze musial, no po prostu musial, poszukac kryjowki dla swojego wacka w innym miejscu.
Czy ten kretyn w ogole na trzezwo to wypisuje? Czy on wie, jak sie pograza i osmiesza coraz bardziej?
Jak Ty mu zepsulas relacje z jego rodzicami, skoro on te wywloke nawet do nich prowadzal????
Nie wiem właśnie. Chyba się wczoraj pokłócili. Jak rozmawiałam ostatnio z teściową to jej powiedziałam, że zaczął na mnie krzyczeć przez telefon i się rozłączyłam i od tej pory z nim nie rozmawiam. A on mi napisał, że im nakłamałam, i że zepsułam mu relacje z nimi.
ojoj, on Cie jeszcze bedzie probowal wina za konflikt na Ukrainie obciazyc, martwi Cie to?
Jesli w ogole chcesz sie w jakiekolwiek dyskusje ustne czy pisemne z nim wdawac, to powiedz/napisz, ze masz kazde jego slowo i rozmowe nagrana i juz nie bedziesz nawet nic musiala nikomu opowiadac, tylko nastepnym razem wlaczysz i puscisz albo dasz do poczytania. Mozesz tak zablefowac, grunt, zeby dal Ci spokoj. Ale on nie da Ci spokoju, dopoki nie dostanie informacji z sadu.
Skoro jestes na to zdecydowana, masz takie mozliwosci w sensie, nie wyrzuci Cie z domu, to nie ma z czym zwlekac. Im szybciej te farse zakonczysz tym szybciej odzyskasz rownowage psychiczna i staniesz na nogi.
distraught napisał/a:Mussuka napisał/a:Pieprzy jak potracony, nie przejmuj sie. Przewidzialysmy to tutaj wspolnie, prawda? Raz marchewka raz kij. A Ty badz jak skala granitowa, niewzruszona. Wylacz telefon, nie rozmawiaj. A te obelgi zapisz w pamieci telefonu, bedzie jak znalazl.
Wiesz co, takie tam pitu pitu oi niedbaniu i buntowaniu, to juz zdarta plyta kazdej podobnej lajzy. Bo on Ciebie w gruncie rzeczy kochal i szanowal, tylko tak mu sie ciezko z Toba zylo (slone zupy, brud i smrod w domu, Ty zapuszczona jak stary mop, dzieci glodne i rozpuszczone...), ze musial, no po prostu musial, poszukac kryjowki dla swojego wacka w innym miejscu.
Czy ten kretyn w ogole na trzezwo to wypisuje? Czy on wie, jak sie pograza i osmiesza coraz bardziej?
Jak Ty mu zepsulas relacje z jego rodzicami, skoro on te wywloke nawet do nich prowadzal????
Nie wiem właśnie. Chyba się wczoraj pokłócili. Jak rozmawiałam ostatnio z teściową to jej powiedziałam, że zaczął na mnie krzyczeć przez telefon i się rozłączyłam i od tej pory z nim nie rozmawiam. A on mi napisał, że im nakłamałam, i że zepsułam mu relacje z nimi.
ojoj, on Cie jeszcze bedzie probowal wina za konflikt na Ukrainie obciazyc, martwi Cie to?
Jesli w ogole chcesz sie w jakiekolwiek dyskusje ustne czy pisemne z nim wdawac, to powiedz/napisz, ze masz kazde jego slowo i rozmowe nagrana i juz nie bedziesz nawet nic musiala nikomu opowiadac, tylko nastepnym razem wlaczysz i puscisz albo dasz do poczytania. Mozesz tak zablefowac, grunt, zeby dal Ci spokoj. Ale on nie da Ci spokoju, dopoki nie dostanie informacji z sadu.
Skoro jestes na to zdecydowana, masz takie mozliwosci w sensie, nie wyrzuci Cie z domu, to nie ma z czym zwlekac. Im szybciej te farse zakonczysz tym szybciej odzyskasz rownowage psychiczna i staniesz na nogi.
No teraz to on wypisywał, że też już chce rozwodu, choćby miał być sam do końca życia. Że jego zdaniem wcale go nie kochałam tylko cynicznie żyłam obok jego kosztem. To boli
No teraz to on wypisywał, że też już chce rozwodu, choćby miał być sam do końca życia. Że jego zdaniem wcale go nie kochałam tylko cynicznie żyłam obok jego kosztem. To boli
Poboli i przestanie. Cynicznie zylas obok? Dobre. Powinnas w imie milosci zaakceptowac jego wywijanie wackiem na prawo i lewo, czyz nie tak zona dowodzi swej milosci? Zle mu bylo, nie mogl rozstac sie i wtedy szukac innych pocieszycielek? Zwykly powsinoga od jednej szpary do drugiej.
Prosze, nie przejmuj sie takimi oszczerstwami. On teraz bedzie sie roznych technik imal, ma bolec, taki jest zamiar. Chce rozwodu? Swietnie, to moze sprawy szybciej pojda. Chociaz to jest na 99,9% zwykly trik i blef. Zeby zobaczyc jak zareagujesz.
distraught napisał/a:No teraz to on wypisywał, że też już chce rozwodu, choćby miał być sam do końca życia. Że jego zdaniem wcale go nie kochałam tylko cynicznie żyłam obok jego kosztem. To boli
Poboli i przestanie. Cynicznie zylas obok? Dobre. Powinnas w imie milosci zaakceptowac jego wywijanie wackiem na prawo i lewo, czyz nie tak zona dowodzi swej milosci? Zle mu bylo, nie mogl rozstac sie i wtedy szukac innych pocieszycielek? Zwykly powsinoga od jednej szpary do drugiej.
Prosze, nie przejmuj sie takimi oszczerstwami. On teraz bedzie sie roznych technik imal, ma bolec, taki jest zamiar. Chce rozwodu? Swietnie, to moze sprawy szybciej pojda. Chociaz to jest na 99,9% zwykly trik i blef. Zeby zobaczyc jak zareagujesz.
Nie zareagowałam wcale chociaż mnie korciło, żeby coś napisać. Dlatego pewnie aż tyle tych smsów było po nocy. Wkurzał się i nakręcał, że to ignoruję
Dziewczyny, oni naprawdę wszyscy robią i mówią to samo? To jakiś schemat jest? O co tu chodzi? Po co i dlaczego nadal mnie upokarza, poniża? Obarcza winą za wszystko, zaniża moje poczucie wartości? Co mu to daje? Jakąś chorą satysfakcję? A najgorsze, że to działa. Mam dzisiaj fatalny dzień. Znowu od rana córka widziała mnie zapłakaną
Dzisiaj nie mam sił na nic
Fakt, że chwytają się tych samych mechanizmów manipulacji byłby nawet zabawny, gdyby nie był tak żałosny. Chodzi o to, że ma Cię zaboleć, masz stracić resztki szacunku do siebie i znowu mu się poddać. Podkopywanie poczucia własnej wartości to znana strategia, bezwolną ofiarą łatwiej manipulować i wmówić jej wiele rzeczy, których nie da się wcisnąć osobie wolnej i logicznie myślącej. Chodzi o to, że doskonale wie jaki z niego tępy pędzel ( choć cisną mi się na usta wyrażenia dalekie od eufemizmów). Może wydaje mu się, że jeśli przekona Ciebie co do Twojej winy to uda mu się pozbyć obrzydzenia i niesmaku który tak naprawdę odczuwa podświadomie sam do siebie. Fakt jest taki, że zostawił Ciebie z maleńkim dzieckiem i wyprowadził się do kochanki. ( Mój jeszcze mąż, zostawił mnie w 5 miesiącu ciąży, po 8 latach związku, ponieważ był nieszczęśliwy).
On chce tylko poczuć satysfakcję, kiedy będziesz się kajać i go przepraszać. ( Zakładam, że było kilka takich epizodów w Waszym życiu). To daje mu poczucie że jest kimś, a tak naprawdę to mały zakompleksiony chłopczyk, który czerpie poczucie własnej wartości z tego że dręczy słabszych i przez chwilę jest "górą". Dziecinada. Niestety facet nie dojrzał do dorosłego życia, odpowiedzialności męża i ojca. Mam jednak dla Ciebie dobrą wiadomość. Niestety dla niego to on do końca życia będzie musiał patrzeć na siebie w lustrze. Wierz mi że za jakiś czas będzie tego bardzo żałował, ale musi doświadczyć poczucia straty.
Kochana, ja też dowiedziałam się że od początku go nie kochałam, a chodziło mi o jego pieniądze. Dodam, że kiedy się poznaliśmy był biedny jak mysz kościelna, bez znajomych, przyjaciół, z osobistymi problemami. To ja szukałam mu pracy. Oboje pracujemy, włożyłam w nasze życie wszystko co miałam, a on stwierdził, że przez 8 lat mnie utrzymywał ! Wiem więc jak to boli.
Również moim zdaniem blefuje z rozwodem. Chce być górą i zobaczyć co zrobisz. Może się przestraszysz, schowasz godność do kieszeni i w końcu go przeprosisz za to, że sprowokowałaś biednego misia do romansu ;/.
Dziewczyny, oni naprawdę wszyscy robią i mówią to samo? To jakiś schemat jest? O co tu chodzi? Po co i dlaczego nadal mnie upokarza, poniża? Obarcza winą za wszystko, zaniża moje poczucie wartości? Co mu to daje? Jakąś chorą satysfakcję? A najgorsze, że to działa. Mam dzisiaj fatalny dzień. Znowu od rana córka widziała mnie zapłakaną
Dzisiaj nie mam sił na nic
Dlaczego to robi? Bo wie, ze to na Ciebie podziala. I zobacz..ma racje.
Sa osoby z pancerzem tak twardym, ze takie zagrania splywaja jak woda po tlustej gesi i wtedy taki osobnik wie, ze zeby i pazury sobie polamie a nic nie wskora. Wowczas nawet nie probuja. U Ciebie on zna Twoje slabosci, czule punkty i tam wali. Jak bokser na ringu, prosto w splot sloneczny.
Ale masz teraz pewna przewage, juz wiesz, ze to celowe a on tego nie wie, ze Ty wiesz. Bedzie sie nadal indyczyl i kasal to z prawa to z lewa. Raz na slodko, raz na gorzko, innym razem na kwasno. Jestes na to gotowa i to daje Ci duza sile i pozwala przygotowac na atak. A z czasem te ataki oslabna, bo zobaczy, ze pustym lbem w sciane wali. Nie daj sie!:)
distraught napisał/a:Dziewczyny, oni naprawdę wszyscy robią i mówią to samo? To jakiś schemat jest? O co tu chodzi? Po co i dlaczego nadal mnie upokarza, poniża? Obarcza winą za wszystko, zaniża moje poczucie wartości? Co mu to daje? Jakąś chorą satysfakcję? A najgorsze, że to działa. Mam dzisiaj fatalny dzień. Znowu od rana córka widziała mnie zapłakaną
Dzisiaj nie mam sił na nic
Fakt, że chwytają się tych samych mechanizmów manipulacji byłby nawet zabawny, gdyby nie był tak żałosny. Chodzi o to, że ma Cię zaboleć, masz stracić resztki szacunku do siebie i znowu mu się poddać. Podkopywanie poczucia własnej wartości to znana strategia, bezwolną ofiarą łatwiej manipulować i wmówić jej wiele rzeczy, których nie da się wcisnąć osobie wolnej i logicznie myślącej. Chodzi o to, że doskonale wie jaki z niego tępy pędzel ( choć cisną mi się na usta wyrażenia dalekie od eufemizmów). Może wydaje mu się, że jeśli przekona Ciebie co do Twojej winy to uda mu się pozbyć obrzydzenia i niesmaku który tak naprawdę odczuwa podświadomie sam do siebie. Fakt jest taki, że zostawił Ciebie z maleńkim dzieckiem i wyprowadził się do kochanki. ( Mój jeszcze mąż, zostawił mnie w 5 miesiącu ciąży, po 8 latach związku, ponieważ był nieszczęśliwy).
On chce tylko poczuć satysfakcję, kiedy będziesz się kajać i go przepraszać. ( Zakładam, że było kilka takich epizodów w Waszym życiu). To daje mu poczucie że jest kimś, a tak naprawdę to mały zakompleksiony chłopczyk, który czerpie poczucie własnej wartości z tego że dręczy słabszych i przez chwilę jest "górą". Dziecinada. Niestety facet nie dojrzał do dorosłego życia, odpowiedzialności męża i ojca. Mam jednak dla Ciebie dobrą wiadomość. Niestety dla niego to on do końca życia będzie musiał patrzeć na siebie w lustrze. Wierz mi że za jakiś czas będzie tego bardzo żałował, ale musi doświadczyć poczucia straty.Kochana, ja też dowiedziałam się że od początku go nie kochałam, a chodziło mi o jego pieniądze. Dodam, że kiedy się poznaliśmy był biedny jak mysz kościelna, bez znajomych, przyjaciół, z osobistymi problemami. To ja szukałam mu pracy. Oboje pracujemy, włożyłam w nasze życie wszystko co miałam, a on stwierdził, że przez 8 lat mnie utrzymywał ! Wiem więc jak to boli.
Również moim zdaniem blefuje z rozwodem. Chce być górą i zobaczyć co zrobisz. Może się przestraszysz, schowasz godność do kieszeni i w końcu go przeprosisz za to, że sprowokowałaś biednego misia do romansu ;/.
Też byłam jeszcze w ciąży. Kazałam mu się wyprowadzić jak byłam w 7 miesiącu. Miał zamieszkać sam i przemyśleć co jest dla niego w życiu najważniejsze. To obiecał. Niestety szybko ją sobie do mieszkania sprowadził i jeszcze powiedział, że to ja byłam egoistką bo chciałam, żeby tam sam biedny siedział. Szkoda gadać
Też byłam jeszcze w ciąży. Kazałam mu się wyprowadzić jak byłam w 7 miesiącu. Miał zamieszkać sam i przemyśleć co jest dla niego w życiu najważniejsze. To obiecał. Niestety szybko ją sobie do mieszkania sprowadził i jeszcze powiedział, że to ja byłam egoistką bo chciałam, żeby tam sam biedny siedział. Szkoda gadać
Chyba mi to umknęło.Tym bardziej teraz Nie daj się ! Perfidny typ.
distraught
masz zablokowane wysyłanie emaili, napisz do mnie proszę. Niedawno byłam w podobnej sytuacji i w podobnym stanie. Może jestem w stanie Ci pomóc.
distraught napisał/a:Dziewczyny, oni naprawdę wszyscy robią i mówią to samo? To jakiś schemat jest? O co tu chodzi? Po co i dlaczego nadal mnie upokarza, poniża? Obarcza winą za wszystko, zaniża moje poczucie wartości? Co mu to daje? Jakąś chorą satysfakcję? A najgorsze, że to działa. Mam dzisiaj fatalny dzień. Znowu od rana córka widziała mnie zapłakaną
Dzisiaj nie mam sił na nic
Dlaczego to robi? Bo wie, ze to na Ciebie podziala. I zobacz..ma racje.
Sa osoby z pancerzem tak twardym, ze takie zagrania splywaja jak woda po tlustej gesi i wtedy taki osobnik wie, ze zeby i pazury sobie polamie a nic nie wskora. Wowczas nawet nie probuja. U Ciebie on zna Twoje slabosci, czule punkty i tam wali. Jak bokser na ringu, prosto w splot sloneczny.Ale masz teraz pewna przewage, juz wiesz, ze to celowe a on tego nie wie, ze Ty wiesz. Bedzie sie nadal indyczyl i kasal to z prawa to z lewa. Raz na slodko, raz na gorzko, innym razem na kwasno. Jestes na to gotowa i to daje Ci duza sile i pozwala przygotowac na atak. A z czasem te ataki oslabna, bo zobaczy, ze pustym lbem w sciane wali. Nie daj sie!:)
Faktycznie jest jak na razie w tym skuteczny. Dokładnie wie, gdzie uderzyć. Muszę się na to uodpornić
Czesc distraught,
Jak weekend? Spokojniej tym razem?
Szczeka mi o biurko trzepnela, kiedy przeczytalam o Twojej pierwszej ciazy i jego padalstwie. Niestety, to jedynie potwierzda moja teorie, ze raz sku..l = na zawsze sk..l. Tacy sie nie zmieniaja. Zmieniaja taktyke, lepiej sie kryja, ale wilka do lasu w koncu pociagnie. Zlapany odczeka jakis czas, az zona ostygnie, pogodzi sie ze zdrada, wybaczy ..a potem zrobi swoje, tylko albo ostrozniej, albo juz calkiem na jawie, przekonany, ze i tym razem sie upiecze.
Nie pojmuje, jakim trzeba byc skonczonym cwokiem, zeby zdradzic, sorry - ZDRADZAC (czynnosc powtarzalna, tryb ciagly) - swoja zone bedaca w ciazy, wlasnie wtedy, kiedy jest jej najbardziej potrzebne wsparcie i bliskosc partnera. Kiedy oczekuje ich wspolnego dziecka. Kiedy powinna byc otoczona opieka, razem z nim cieszyc sie z nadchodzacych narodzin ich potomka.
On wtedy targany niezaspokojona chucia i poczuciem,ze nie jest juz pepkiem swiata dla swojej kobiety zdradza ja, zeby sobie samcze samopoczucie poprawic? Takiej podlosci nie wybaczylabym nigdy, chocby sie w koronie cierniowej na rozzarzonych weglach przede mna biczowal. Bo jak go na takie okrucienstwo stac to stac go i na powtorke.
Co widzisz sama distraught, bylo tylko kwestia czasu.
Czesc distraught,
Jak weekend? Spokojniej tym razem?
Szczeka mi o biurko trzepnela, kiedy przeczytalam o Twojej pierwszej ciazy i jego padalstwie. Niestety, to jedynie potwierzda moja teorie, ze raz sku..l = na zawsze sk..l. Tacy sie nie zmieniaja. Zmieniaja taktyke, lepiej sie kryja, ale wilka do lasu w koncu pociagnie. Zlapany odczeka jakis czas, az zona ostygnie, pogodzi sie ze zdrada, wybaczy ..a potem zrobi swoje, tylko albo ostrozniej, albo juz calkiem na jawie, przekonany, ze i tym razem sie upiecze.
Nie pojmuje, jakim trzeba byc skonczonym cwokiem, zeby zdradzic, sorry - ZDRADZAC (czynnosc powtarzalna, tryb ciagly) - swoja zone bedaca w ciazy, wlasnie wtedy, kiedy jest jej najbardziej potrzebne wsparcie i bliskosc partnera. Kiedy oczekuje ich wspolnego dziecka. Kiedy powinna byc otoczona opieka, razem z nim cieszyc sie z nadchodzacych narodzin ich potomka.
On wtedy targany niezaspokojona chucia i poczuciem,ze nie jest juz pepkiem swiata dla swojej kobiety zdradza ja, zeby sobie samcze samopoczucie poprawic? Takiej podlosci nie wybaczylabym nigdy, chocby sie w koronie cierniowej na rozzarzonych weglach przede mna biczowal. Bo jak go na takie okrucienstwo stac to stac go i na powtorke.
Co widzisz sama distraught, bylo tylko kwestia czasu.
Nie, to musiałaś coś źle zrozumieć. Pierwszy raz zdradził mnie prawie 2 lata temu. Wyprowadził się i pół roku nie mieszkał ze mną. Potem pozwoliłam mu wrócić i wtedy zaszłam w ciążę, w trakcie której zdradził mnie drugi raz. Spakowałam go i wyrzuciłam jak byłam w 7 miesiącu. Teraz córcia ma 3 miesiące a on nadal mieszka ze swoja niunią.
Ciąża nie była planowana żeby była jasność. Co go wcale nie usprawiedliwia bo powiedział, że będzie w tym ze mną. Zaczął więcej wychodzić, później wracać ale myslałam, że to w ramach godzenia się z tym, że znowu będziemy mieli małe dziecko. Bo plany były zupełnie inne. Starsze dziewczyny odchowane więc my możemy "pożyć", pojeździć po świecie itd. Wyszło jak wyszło.
I masz rację. To, że zawiódł mnie właśnie wtedy, gdy go najbardziej potrzebowałam boli podwójnie albo i potrójnie ![]()
Co do weekendu to minął spokojnie. Zero kontaktu z jego strony. W sobotę ja ruszyłam się z domu a w niedzielę przyjechała do mnie najstarsza córa.
No cos mi sie pokickalo, jak przeczytalam to, ze tez bylas wtedy w coiazy - pomyslalam, ze wtedy za pierwszym razem TEZ.
Ale to nie istotne, sama podlosc i tak wyszla i nadal wychodzi. Widzisz, pozwolilas wrocic..trudno, czasu sie nie cofnie, ale te typy tak maja. Kobiety wybaczaja, sa zrobic wszystko, zeby nie mowic, ze nie daly szansy, a oni co? To co zawsze. Szkoda czasu na takich.
Ale dobrze, ze chociaz spokoj w ten weekend mialas:) Jak sie mala chowa?
Ale dobrze, ze chociaz spokoj w ten weekend mialas:) Jak sie mala chowa?
A dziękuję, chowa się dobrze
Jutro ciężki dzień bo szczepienie ma.
W weekend może zajęty był, ostatni kontakt to ataki smsowe w nocy z czwartku na piątek. Od tej pory cisza na szczęście
Mussuka napisał/a:Ale dobrze, ze chociaz spokoj w ten weekend mialas:) Jak sie mala chowa?
A dziękuję, chowa się dobrze
Jutro ciężki dzień bo szczepienie ma.
W weekend może zajęty był, ostatni kontakt to ataki smsowe w nocy z czwartku na piątek. Od tej pory cisza na szczęście
I niech Ci ta cisza pomoze odzyskac spokoj i rownowage.
Zobacz, dzecko dobrze sie chowa, ani sie obejrzysz, a juz bedzie Ci na szyi wisiala i mama stanie sie jej calym swiatem. Niech chociaz ona doswiadczy prawdziwej rodzinnej i normalnej atmosfery w domu:) Starszym sie to nie udalo, ale one i tak murem za Toba stoja i stana.
A on? Na starosc zostanie sam, stetryczaly, zgorzknialy, smutny samotny dziadek.
A on? Na starosc zostanie sam, stetryczaly, zgorzknialy, smutny samotny dziadek.
Wcale nie chciałabym żeby tak się stało. Nie nienawidzę go i nie życzę mu źle
Nie nienawidzę go i nie życzę mu źle
Naprawde? Troche dziwne po tym, jak non stop poluje Ci w twarz. Ja w sobie az tyle milosierdzia nie znalazlabym.
distraught napisał/a:Nie nienawidzę go i nie życzę mu źle
Naprawde? Troche dziewne po tym, jak non stop poluje Ci w twarz. Ja w sobie az tyle milosierdzia nie znalazlabym.
Wiesz, może dla Ciebie to dziwne. Nienawiść niszczy. I to niszczy przede wszystkim nienawidzącego bo nienawidzony na ogół ma to gdzieś. Nie chce rozpamiętywać doznanych krzywd i stać się zgorzkniałą kobietą.
Mussuka napisał/a:distraught napisał/a:Nie nienawidzę go i nie życzę mu źle
Naprawde? Troche dziwne po tym, jak non stop pluje Ci w twarz. Ja w sobie az tyle milosierdzia nie znalazlabym.
Wiesz, może dla Ciebie to dziwne. Nienawiść niszczy. I to niszczy przede wszystkim nienawidzącego bo nienawidzony na ogół ma to gdzieś. Nie chce rozpamiętywać doznanych krzywd i stać się zgorzkniałą kobietą.
Ale mnie nie chodzi o to, zeby wstawac kazdego dnia i zlorzeczyc. Po prostu uwazam, ze jesli kiedys spotkalaby go zasluzona kara za wszystkie krzywdy, to sprawiedliwosci zwyczajnie staloby sie zadosc.
Czy czulabym nienawisc po kolejnej upokarzajacej zdradzie ze strony meza? Nie wiem czy nienawisc, ale pogarde na pewno. I na pewno nie bylabym w stanie spokojnie i bez urazy spotkac sie z nim na kawke za lat nawet 10. Najlepiej byloby gdybym juz nigdy nie musiala go ogladac. Chyba zwyczajnie przestalby dla mnie istniec. Takiej osobie nie zyczy sie zle, ale tez nie posyla zyczen wszystkiego najlepszego na nowej drodze zycia. Taka osoba znika jak nocny upior.
distraught napisał/a:Mussuka napisał/a:Naprawde? Troche dziwne po tym, jak non stop pluje Ci w twarz. Ja w sobie az tyle milosierdzia nie znalazlabym.
Wiesz, może dla Ciebie to dziwne. Nienawiść niszczy. I to niszczy przede wszystkim nienawidzącego bo nienawidzony na ogół ma to gdzieś. Nie chce rozpamiętywać doznanych krzywd i stać się zgorzkniałą kobietą.
Ale mnie nie chodzi o to, zeby wstawac kazdego dnia i zlorzeczyc. Po prostu uwazam, ze jesli kiedys spotkalaby go zasluzona kara za wszystkie krzywdy, to sprawiedliwosci zwyczajnie staloby sie zadosc.
Czy czulabym nienawisc po kolejnej upokarzajacej zdradzie ze strony meza? Nie wiem czy nienawisc, ale pogarde na pewno. I na pewno nie bylabym w stanie spokojnie i bez urazy spotkac sie z nim na kawke za lat nawet 10. Najlepiej byloby gdybym juz nigdy nie musiala go ogladac. Chyba zwyczajnie przestalby dla mnie istniec. Takiej osobie nie zyczy sie zle, ale tez nie posyla zyczen wszystkiego najlepszego na nowej drodze zycia. Taka osoba znika jak nocny upior.
Mussuka,zgadzam sie z Toba.Wiele osob ma mi za zle,ze nie potrafie zyczyc dobrze mojemu eks...Bo nie potrafie....Bo zrobil mi taka krzywde,ze sie nie da.Byc moze jest tak,ze dla uspokojenia wlasnego sumienia,dla wlasnego komfortu powinno sie przebaczac.Ale jeszcze trzeba umiec!Mysle,ze wiekszosc ludzi nie potrafi.I uwazam,ze ci,ktorzy mowia jak to pieknie przebaczyli,zwyczajnie klamia.Sa nieszczerzy.Nie znam czlowieka,ktory przezylby koszmar zdrady i -po chrzescijansku-wybaczyl.Moze sa jakies wyjatkowo szlachetne jednostki,ale...Osobiscie-watpie.Pzdr.
Dziewczyny, oni naprawdę wszyscy robią i mówią to samo? To jakiś schemat jest? O co tu chodzi? Po co i dlaczego nadal mnie upokarza, poniża? Obarcza winą za wszystko, zaniża moje poczucie wartości? Co mu to daje? Jakąś chorą satysfakcję? A najgorsze, że to działa. Mam dzisiaj fatalny dzień. Znowu od rana córka widziała mnie zapłakaną
Dzisiaj nie mam sił na nic
Chyba maja jakies potajemne kursy:-))
wszyscy to samo
Zdradzaja nas, "zakochuja sie" w lafiryndach, zostawiaja nas z dziecmi a potem okazuje sie ze to NASZA wina
bo my zle kobiety przeciez
Bardzo Ci wspolczuje , ale mialam/mam podobna sytuacje
Tez zostalam z 3 dzieci (tylko nie z takim maluszkiem)
Maz odchodzil od kochanki ( z ktora polaczyla ich wielka pasja) i wracal kilka razy, potem juz tylko od niej odchodzil bo go nie przyjmowalam z powrotem.
Wtedy bylam ta zla bo bidulek chce ratowac rodzine a ja nie chce
Caly zeszly rok to moje lzy, chec zemsty na suce (chociaz wiadomo jej wina tu najmniejsza)
Masz prace?? zrodlo dochodow??
Jak u Was z finansami??
Radzisz sobie??
distraught napisał/a:Dziewczyny, oni naprawdę wszyscy robią i mówią to samo? To jakiś schemat jest? O co tu chodzi? Po co i dlaczego nadal mnie upokarza, poniża? Obarcza winą za wszystko, zaniża moje poczucie wartości? Co mu to daje? Jakąś chorą satysfakcję? A najgorsze, że to działa. Mam dzisiaj fatalny dzień. Znowu od rana córka widziała mnie zapłakaną
Dzisiaj nie mam sił na nic
Chyba maja jakies potajemne kursy:-))
wszyscy to samo
Zdradzaja nas, "zakochuja sie" w lafiryndach, zostawiaja nas z dziecmi a potem okazuje sie ze to NASZA wina
bo my zle kobiety przeciez
Bardzo Ci wspolczuje , ale mialam/mam podobna sytuacje
Tez zostalam z 3 dzieci (tylko nie z takim maluszkiem)
Maz odchodzil od kochanki ( z ktora polaczyla ich wielka pasja) i wracal kilka razy, potem juz tylko od niej odchodzil bo go nie przyjmowalam z powrotem.
Wtedy bylam ta zla bo bidulek chce ratowac rodzine a ja nie chce
Caly zeszly rok to moje lzy, chec zemsty na suce (chociaz wiadomo jej wina tu najmniejsza)
Masz prace?? zrodlo dochodow??
Jak u Was z finansami??
Radzisz sobie??
Vanillasky co u ciebie ?? Napisz cos u siebie w watku ??
nie wiem jak go znalezc ;-))
chce troche Dziewczyny podniesc na duchu
u mnie pisalyscie w zeszlym roku ze "czas leczy rany", ale dla mnie wtedy swiat sie skonczyl,
prawie 40-latka, z 3 dzieci bez pracy, na utrzymaniu meza?.wydawalo by sie ze tylko w leb powinnam sobie strzelic
Latwo nie jest, szantaze pieniedzmi, chęć powrotu srednio co 2 mce, "na zlosc mi" nie branie dzieci na weekend itd
Moja straszliwa zazdrosc o tamta?.
Ale jakos daje rade, mam prace, mam przyjaciol, czasem mi ciezko, czasem jeszcze tesknie za nim
Powoli powoli do przodu
nie wiem jak go znalezc ;-))
chce troche Dziewczyny podniesc na duchuu mnie pisalyscie w zeszlym roku ze "czas leczy rany", ale dla mnie wtedy swiat sie skonczyl,
prawie 40-latka, z 3 dzieci bez pracy, na utrzymaniu meza?.wydawalo by sie ze tylko w leb powinnam sobie strzelic
Latwo nie jest, szantaze pieniedzmi, chęć powrotu srednio co 2 mce, "na zlosc mi" nie branie dzieci na weekend itd
Moja straszliwa zazdrosc o tamta?.
Ale jakos daje rade, mam prace, mam przyjaciol, czasem mi ciezko, czasem jeszcze tesknie za nim
Powoli powoli do przodu
Odnalazłam Twoj wątek jest na głównej stronie ![]()
Przepraszam za off top
Mój maz mnie zdradza za każdym razem obiecuje ze się zmieni po miesiącu robi to samo.boje się od niego odejść mamy 3 dzieci.z kąd znaleźć siły.
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada - ile można wybaczyć?
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024