Nie no, blagam was. Co to za dyrdymaly o jakimkolwiek powrocie? Drzwi im na nosie zatrzasnoc, kopa solidnego poslac i na tym koniec. Koniec wszelkich bredni, rozmow, wspomnien, dywagacji o ich ciagle aktualnych kochankach.
Tych malzenstw juz nie ma. Po co sobie takie glupoty w glowach i na pismie roicie?
Ktos tu o szacunku dla samej siebie wspominal - no wlasnie, gdzie on jest?? Ja tu czytalam tez historyjki, dosc smetne zreszta, kobiet, ktore zdrady i to nieraz paroletnie albo z kilkoma kobietami, niby wybaczyly. I niby sa spokojne i szczesliwe. Ha ha, tylko ze caly czas tu wypisuje, wzajemnie sie podtrzymuja w wierze, ze trupa da sie ozywic, caly czas brak im pewnosci, zaufania, caly czas cos sie w nich gotuje, i tak bedzie to wegetowanie trwalo trwalo, az szambo ktoregos dnia wywali. Albo jej albo jemu i jest to nieuniknione. Nie wierze we wspolne zycie po TAKIEJ zdradzie. Po jednorazowym i mocno odzalowanym skoku w bok moze jeszcze bym uwierzyla, po planowanym i ciagnacym sie miesiacami, latami romansie (do tego jawnym na oczach innych) mowy nie ma o wspolnym zyciu. Nie wierze w ani jedno slowo czlowieka, ktory z premedytacja dzien w dzien oklamywal najblizsze mu osoby i zyl sobie ze spokojnym sumieniem i zadowolonym wackiem, nie przejmujac sie tym (nawet pewnie nie myslac tak), ze bardzo kogos krzywdzi. Takiemu egoiscie juz pierwszego dnia wystawilabym bezpowrotnie walizke za drzwi. To jedyny sposob na odzyskanie rownowagi we wlasnym zyciu. Dalsze zycie ze zdrajca to wyrok na sama siebie.
Poza tym, jak czytam te kochajace za bardzo, to juz wcale sie nie dziwie, dlaczego tak wielu mezczyzn w Polsce ma w dupie przysiegi jakies i poszanowanie zony. On zrobi co chce a ona i tak jak pijawka na nim przyssana zostanie. Bo nie umie sama zyc. Bo etykieta "rozwodka" to dla wielu kobiet w Polsce najgorsze pietno. Bo kobieta bez mezczyzny to towar wybrakowany. Czytam to, zastanawiam sie i dochodze do wniosku, ze Polki lubia niesc ten swoj malzenski krzyz i reklamowac swoja martyrologie.
Co robi 3/4 kobiet na Zachodzie, kiedy odkryja romans meza? Biegna do adwokata i jak harpie wypruwaja z mezusia ostatnie flaki. Bo mu sie to rzetelnie nalezy. A potem sobie ukladaja zycie na nowo, same albo z innym mezczyzna. U nas nie, musi odcierpiec w imie .."milosci" "rodziny"i pozorow. Chyba dla tych ostatnich najwiecej.
To bylo takie ogolne, nie personalne, podsumowanie. A Ciebie distraught prosze, rusz wreszcie po te porade prawna, rozejrzyj sie za innymi kontrahentami do wspolpracy, zajmij glowe konkretami, to Ci na glupoty czasu nie starczy.