Zdrada - ile można wybaczyć? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada - ile można wybaczyć?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 339 ]

131 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-01-28 15:20:58)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

On już zaczął wypominać Ci jak duzo finansowo korzystałas - teraz juz zacznie sie kalkulacja z jego strony co zrobić aby nie stracić . Weź pod uwage , ze w momencie jak poinformowałaś go ze złożysz wniosek o rozwód on świadomie może wykazywać małe dochody w firmie lub nawet wykazywać straty. Zanim do pierwszej rozprawy dojdzie minie kilka miesięcy on już będzie mógł udowodnić ze od dłuższego czasu firma nie prosperuje dobrze i nie stać go na duże alimenty . Ewentualnie może jeszcze kochanka założyć firmie na swoje nazwisko a Twój mąż działać pod jej przykrywka . ( Niestety słyszałam o takiej sytuacji ). Jeśli masz wgląd w konto lub inne dokumenty z kilku lat wstecz to zbieraj to. W ten sposób może udokumentować jego średnie zarobki z np. 2lat .


A co do Twojej firmy . Pomyśl juz teraz o poszerzeniu działalności abyś nie była zależna od męża firmy

Zobacz podobne tematy :

132 Ostatnio edytowany przez distraught (2015-01-28 15:25:18)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
ryba81 napisał/a:

Ewentualnie może jeszcze kochanka założyć firmie na swoje nazwisko a Twój mąż działać pod jej przykrywka . ( Niestety słyszałam o takiej sytuacji ).

Naprawdę ludzie robią takie rzeczy? Bo wiesz, mimo jego pogróżek nie chce mi się wierzyć, żeby chciał skazać własne dzieci na biedowanie.Na wszelki wypadek poszukam jednak dokumentów tak jak radzisz

133

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Ewentualnie może jeszcze kochanka założyć firmie na swoje nazwisko a Twój mąż działać pod jej przykrywka . ( Niestety słyszałam o takiej sytuacji ).

Naprawdę ludzie robią takie rzeczy? Bo wiesz, mimo jego pogróżek nie chce mi się wierzyć, żeby chciał skazać własne dzieci na biedowanie

Tu nawet nie musi chodzic o dzieci. Jeśli jest dobrym ojcem nie da im krzywdy zrobić i po za alimentami moze dawac cos od siebie  ale ....
jesli wygrasz rozwód zjego winy możesz starać sie o alimenty również na siebie.
Jeśli on jest tego świadomy może właśnie przed tym uciekać .

134

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
ryba81 napisał/a:

....jesli wygrasz rozwód zjego winy możesz starać sie o alimenty również na siebie.
Jeśli on jest tego świadomy może właśnie przed tym uciekać .

Rozumiem. Myślę, że przede wszystkim jednak chodzi mu o podział majątku. To też się odbywa w trakcie rozwodu?

135

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
ryba81 napisał/a:

....jesli wygrasz rozwód zjego winy możesz starać sie o alimenty również na siebie.
Jeśli on jest tego świadomy może właśnie przed tym uciekać .

Rozumiem. Myślę, że przede wszystkim jednak chodzi mu o podział majątku. To też się odbywa w trakcie rozwodu?

Mozna ale rozwód sie wtedy ciągnie jesli konkretów nie ustalicie wcześniej sami ze sobą .

Szczegółów nie znam , na szczescie nie musiałam.

136

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
ryba81 napisał/a:
distraught napisał/a:
ryba81 napisał/a:

....jesli wygrasz rozwód zjego winy możesz starać sie o alimenty również na siebie.
Jeśli on jest tego świadomy może właśnie przed tym uciekać .

Rozumiem. Myślę, że przede wszystkim jednak chodzi mu o podział majątku. To też się odbywa w trakcie rozwodu?

Mozna ale rozwód sie wtedy ciągnie jesli konkretów nie ustalicie wcześniej sami ze sobą .

Szczegółów nie znam , na szczescie nie musiałam.

Sami ze sobą tylko we dwoje czy z pomocą osób trzecich? Jakaś umowa? Kompletnie się na tym nie znam sad

137

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Ewentualnie może jeszcze kochanka założyć firmie na swoje nazwisko a Twój mąż działać pod jej przykrywka . ( Niestety słyszałam o takiej sytuacji ).

Naprawdę ludzie robią takie rzeczy? Bo wiesz, mimo jego pogróżek nie chce mi się wierzyć, żeby chciał skazać własne dzieci na biedowanie.Na wszelki wypadek poszukam jednak dokumentów tak jak radzisz

Tak robia. To jest klasyczne postepowanie. Jakos kiedys nie wierzylas ze moze miec kochanke a co wyszlo? Tak to klasyka i typowe postepowanie w takiej sytuacji. A w sadzie licza sie tylko dowody a nie wlasne przekonania nawet najbardziej sluszne. Sad was nie zna i tak samo wierzy obu stronom oraz przedstawionym dowodom. Jesli chcesz cos pokazac to musisz poza wlasnymi slowami miec cos na poparcie tego co twierdzisz. Inaczej jest to tylko twoje twierdzenie a twierdzenie strony przeciwnej moze byc zupelnie inne. A ze to nie bedzie prawda? Coz, sad tego nie bada.

138 Ostatnio edytowany przez distraught (2015-01-28 15:53:50)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
maniek_z_maniek napisał/a:

Tak robia. To jest klasyczne postepowanie. Jakos kiedys nie wierzylas ze moze miec kochanke a co wyszlo? Tak to klasyka i typowe postepowanie w takiej sytuacji. A w sadzie licza sie tylko dowody a nie wlasne przekonania nawet najbardziej sluszne. Sad was nie zna i tak samo wierzy obu stronom oraz przedstawionym dowodom. Jesli chcesz cos pokazac to musisz poza wlasnymi slowami miec cos na poparcie tego co twierdzisz. Inaczej jest to tylko twoje twierdzenie a twierdzenie strony przeciwnej moze byc zupelnie inne. A ze to nie bedzie prawda? Coz, sad tego nie bada.

Masz rację, do głowy by mi to nie przyszło. Tak jak to, że zostanę samotną matką. Czyli powinnam na wszelki wypadek być przygotowana na najgorsze z jego strony?

139

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Tak robia. To jest klasyczne postepowanie. Jakos kiedys nie wierzylas ze moze miec kochanke a co wyszlo? Tak to klasyka i typowe postepowanie w takiej sytuacji. A w sadzie licza sie tylko dowody a nie wlasne przekonania nawet najbardziej sluszne. Sad was nie zna i tak samo wierzy obu stronom oraz przedstawionym dowodom. Jesli chcesz cos pokazac to musisz poza wlasnymi slowami miec cos na poparcie tego co twierdzisz. Inaczej jest to tylko twoje twierdzenie a twierdzenie strony przeciwnej moze byc zupelnie inne. A ze to nie bedzie prawda? Coz, sad tego nie bada.

Masz rację, do głowy by mi to nie przyszło. Tak jak to, że zostanę samotną matką. Czyli powinnam na wszelki wypadek być przygotowana na najgorsze z jego strony?

Oczywiście. Przezorny zawsze ubezpieczony. Zawsze dobrze mieć asa w rękawie.

140

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:

Ja po rozwodzie zostalam sama z moja pensja, mikro alimentami, kredytem na duze mieszkanie i dwojka dzieci. Bez rodziny (za granica mieszkam), bez samochodu, bez innych dochodow niz wlasne. I swietnie sobie poradzilam.

Jak dałaś radę? Skąd wziełaś siłę? Ja na razie czuję się strasznie bezradna...

141

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

On mieszka z kochanka od 5mc , Masz siłe bo od 5 mc dajesz rade sobie sama smile
Jeśli jesteś pewna i gotowa do rozwodu to pomału działaj w Tym kierunku....

142

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
ryba81 napisał/a:

On mieszka z kochanka od 5mc , Masz siłe bo od 5 mc dajesz rade sobie sama smile
Jeśli jesteś pewna i gotowa do rozwodu to pomału działaj w Tym kierunku....

Faktycznie, masz rację. Tyle, że do tej pory głupio się łudziłam, że on wróci i wszystko się ułoży. Że znowu będziemy rodziną. Kretynka ze mnie

143

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
ryba81 napisał/a:

On mieszka z kochanka od 5mc , Masz siłe bo od 5 mc dajesz rade sobie sama smile
Jeśli jesteś pewna i gotowa do rozwodu to pomału działaj w Tym kierunku....

Faktycznie, masz rację. Tyle, że do tej pory głupio się łudziłam, że on wróci i wszystko się ułoży. Że znowu będziemy rodziną. Kretynka ze mnie

A chciałabyś żeby wrócił. ? Ja czasem gdy siebie samą o to pytam, to odpowiedź brzmi tak. Ale potem jest kolejne pytanie- czy dasz radę żyć z człowiekiem, który aż tak zawiódł i tak zranił, zaufasz mu? Pewnie nie byłaby to sielanka i prędz ej czy później się to rozpadnie. A przypuszczam że plaster naklejony na świeżą ranę a potem znów odklejony boli jeszcze bardziej. Jak czytam czasem historie kobiet tutaj,  ile razy historia się powtarza a my kobiety dalej kochamy, łudzimy się i cierpimy. Może czas by wrócić szacunek samej sobie.

144

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Asnika napisał/a:

A chciałabyś żeby wrócił. ? Ja czasem gdy siebie samą o to pytam, to odpowiedź brzmi tak. Ale potem jest kolejne pytanie- czy dasz radę żyć z człowiekiem, który aż tak zawiódł i tak zranił, zaufasz mu? Pewnie nie byłaby to sielanka i prędz ej czy później się to rozpadnie. A przypuszczam że plaster naklejony na świeżą ranę a potem znów odklejony boli jeszcze bardziej. Jak czytam czasem historie kobiet tutaj,  ile razy historia się powtarza a my kobiety dalej kochamy, łudzimy się i cierpimy. Może czas by wrócić szacunek samej sobie.

A gdyby przyszedł i powiedział: wracam chcę być z Wami. To co byś zrobiła?

145

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Asnika napisał/a:

A chciałabyś żeby wrócił. ? Ja czasem gdy siebie samą o to pytam, to odpowiedź brzmi tak. Ale potem jest kolejne pytanie- czy dasz radę żyć z człowiekiem, który aż tak zawiódł i tak zranił, zaufasz mu? Pewnie nie byłaby to sielanka i prędz ej czy później się to rozpadnie. A przypuszczam że plaster naklejony na świeżą ranę a potem znów odklejony boli jeszcze bardziej. Jak czytam czasem historie kobiet tutaj,  ile razy historia się powtarza a my kobiety dalej kochamy, łudzimy się i cierpimy. Może czas by wrócić szacunek samej sobie.

A gdyby przyszedł i powiedział: wracam chcę być z Wami. To co byś zrobiła?

Jeszcze przed świętami był i zapytał co bym zrobiła gdybym wrócił do 3 dni. Powiedziałam,  że na razie to dalej jest z kochanką i nie widzę, żeby cokolwiek naprawial tak jak obiecał.  Od tamtej pory ma dziwne zagrania, ale staram się nie wkrecac i unikam go jak mogę.  Dziś dzwonił już po 7 rano i nie wiem po co.

146

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Asnika napisał/a:
distraught napisał/a:
Asnika napisał/a:

A chciałabyś żeby wrócił. ? Ja czasem gdy siebie samą o to pytam, to odpowiedź brzmi tak. Ale potem jest kolejne pytanie- czy dasz radę żyć z człowiekiem, który aż tak zawiódł i tak zranił, zaufasz mu? Pewnie nie byłaby to sielanka i prędz ej czy później się to rozpadnie. A przypuszczam że plaster naklejony na świeżą ranę a potem znów odklejony boli jeszcze bardziej. Jak czytam czasem historie kobiet tutaj,  ile razy historia się powtarza a my kobiety dalej kochamy, łudzimy się i cierpimy. Może czas by wrócić szacunek samej sobie.

A gdyby przyszedł i powiedział: wracam chcę być z Wami. To co byś zrobiła?

Jeszcze przed świętami był i zapytał co bym zrobiła gdybym wrócił do 3 dni. Powiedziałam,  że na razie to dalej jest z kochanką i nie widzę, żeby cokolwiek naprawial tak jak obiecał.  Od tamtej pory ma dziwne zagrania, ale staram się nie wkrecac i unikam go jak mogę.  Dziś dzwonił już po 7 rano i nie wiem po co.

Skądś to znam. Też chciał wrócić tak z dnia na dzień, że niby z nią się rozstanie i od razu tego samego dnia do domu wróci. Nie zgodziłam się

147

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Bo to jest w zachowaniu zdradzającego tak zwana postawa małpy: nie puści jednej gałęzi dopóki nie będzie trzymał drugiej. Nie odejdzie od kochanki, póki nie obiecasz mu, że może wrócić. Nie chce spaść na ziemię i stłuc sobie tyłka. A to tylko znaczy, że nie zależy mu na powrocie. Mówi i dzwoni tylko wtedy gdy pokłóci się z kochanką. Wtedy dzwoni się do żony, bo to zawsze z nią się rozwiązywało kłopoty. Tylko która z nas chciała by być kołem zapasowym?

148

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Aniaa34 napisał/a:

Bo to jest w zachowaniu zdradzającego tak zwana postawa małpy: nie puści jednej gałęzi dopóki nie będzie trzymał drugiej. Nie odejdzie od kochanki, póki nie obiecasz mu, że może wrócić. Nie chce spaść na ziemię i stłuc sobie tyłka. A to tylko znaczy, że nie zależy mu na powrocie. Mówi i dzwoni tylko wtedy gdy pokłóci się z kochanką. Wtedy dzwoni się do żony, bo to zawsze z nią się rozwiązywało kłopoty. Tylko która z nas chciała by być kołem zapasowym?

No właśnie, żadna. Też zauważyłam tą prawidłowość. Jak się mu z tamtą układa to się bardzo rzadko odzywa. Jak się kłócą to wtedy sobie o mnie przypomina. Dzwoni i zjawia się częściej i jest przemiły. Dlatego powiedziałam dość. To mnie rozbija i wyprowadza z równowagi. Teraz postanowiłam: zero kontaktu. Wydzwaniał wczoraj jak nawiedzony a ja nie odbierałam. Chyba poczuł, że traci kontrolę. Zamierzam wytrwać

149

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Aniaa34 napisał/a:

Bo to jest w zachowaniu zdradzającego tak zwana postawa małpy: nie puści jednej gałęzi dopóki nie będzie trzymał drugiej. Nie odejdzie od kochanki, póki nie obiecasz mu, że może wrócić. Nie chce spaść na ziemię i stłuc sobie tyłka. A to tylko znaczy, że nie zależy mu na powrocie. Mówi i dzwoni tylko wtedy gdy pokłóci się z kochanką. Wtedy dzwoni się do żony, bo to zawsze z nią się rozwiązywało kłopoty. Tylko która z nas chciała by być kołem zapasowym?

No właśnie, żadna. Też zauważyłam tą prawidłowość. Jak się mu z tamtą układa to się bardzo rzadko odzywa. Jak się kłócą to wtedy sobie o mnie przypomina. Dzwoni i zjawia się częściej i jest przemiły. Dlatego powiedziałam dość. To mnie rozbija i wyprowadza z równowagi. Teraz postanowiłam: zero kontaktu. Wydzwaniał wczoraj jak nawiedzony a ja nie odbierałam. Chyba poczuł, że traci kontrolę. Zamierzam wytrwać

Wytrwaj! Wytrwaj! Ja unikam jak mogę, rozmowy przez tel urywam tak szybko jak się da, o nic go nie pytam, odmawiam jak chce mi pomóc...taa potrafi zapytać czy mi zakupy zrobić, wywala śmieci jak widzi że są itd...drobiazgi, które właśnie robią mętlik w głowie i nie dają zapomnieć. A w takiej sytuacji manipulacja to już chleb powszedni. Także trzymaj się a nie daj się!

150

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Aniaa34 napisał/a:

Bo to jest w zachowaniu zdradzającego tak zwana postawa małpy: nie puści jednej gałęzi dopóki nie będzie trzymał drugiej. Nie odejdzie od kochanki, póki nie obiecasz mu, że może wrócić. Nie chce spaść na ziemię i stłuc sobie tyłka. A to tylko znaczy, że nie zależy mu na powrocie. Mówi i dzwoni tylko wtedy gdy pokłóci się z kochanką. Wtedy dzwoni się do żony, bo to zawsze z nią się rozwiązywało kłopoty. Tylko która z nas chciała by być kołem zapasowym?

Prawda ( nie obrażając małp wink Mój robił identycznie, wiedziałam, że z kochanką kontakt odnowił a mi z łzami w oczach co 3 dni prosił bym mu dała czas bo on chce to skończyć, ale ona nie chce - normalnie ten mój biedny mąż wink
Ja się na to zapasowe nie piszę!

151

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Asnika napisał/a:

Prawda ( nie obrażając małp wink Mój robił identycznie, wiedziałam, że z kochanką kontakt odnowił a mi z łzami w oczach co 3 dni prosił bym mu dała czas bo on chce to skończyć, ale ona nie chce - normalnie ten mój biedny mąż wink
Ja się na to zapasowe nie piszę!

Jejku czyli to typowe. Też słyszałam, że to ona mu nie daje spokoju i nie chce się odczepić. Nic tylko współczuć biedakowi, że się tak wpakował

152

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Asnika napisał/a:

Prawda ( nie obrażając małp wink Mój robił identycznie, wiedziałam, że z kochanką kontakt odnowił a mi z łzami w oczach co 3 dni prosił bym mu dała czas bo on chce to skończyć, ale ona nie chce - normalnie ten mój biedny mąż wink
Ja się na to zapasowe nie piszę!

Jejku czyli to typowe. Też słyszałam, że to ona mu nie daje spokoju i nie chce się odczepić. Nic tylko współczuć biedakowi, że się tak wpakował

Mój z 2 tyg temu jeszcze powiedział, że on nie wie co on robi i że chyba źle robi ( ?! ) . Ja chyba kupię czerwony chodnik i będę czekać, jak Pan zechce wrócić...jak już kochanka rzecz jasna przestanie go nękać..to go rozwinę na powitanie wink

153

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Asnika napisał/a:
distraught napisał/a:
Asnika napisał/a:

Prawda ( nie obrażając małp wink Mój robił identycznie, wiedziałam, że z kochanką kontakt odnowił a mi z łzami w oczach co 3 dni prosił bym mu dała czas bo on chce to skończyć, ale ona nie chce - normalnie ten mój biedny mąż wink
Ja się na to zapasowe nie piszę!

Jejku czyli to typowe. Też słyszałam, że to ona mu nie daje spokoju i nie chce się odczepić. Nic tylko współczuć biedakowi, że się tak wpakował

Mój z 2 tyg temu jeszcze powiedział, że on nie wie co on robi i że chyba źle robi ( ?! ) . Ja chyba kupię czerwony chodnik i będę czekać, jak Pan zechce wrócić...jak już kochanka rzecz jasna przestanie go nękać..to go rozwinę na powitanie wink

To ja usłyszałam, że on nie wie co ma zrobić i że strasznie się biedny wpakował. Że ona nie odpuści.
A to z tym dywanem dobre hihihi

154 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-01-30 13:14:43)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Nie no, blagam was. Co to za dyrdymaly o jakimkolwiek powrocie? Drzwi im na nosie zatrzasnoc, kopa solidnego poslac i na tym koniec. Koniec wszelkich bredni, rozmow, wspomnien, dywagacji o ich ciagle aktualnych kochankach.

Tych malzenstw juz nie ma. Po co sobie takie glupoty w glowach i na pismie roicie?

Ktos tu o szacunku dla samej siebie wspominal - no wlasnie, gdzie on jest?? Ja tu czytalam tez historyjki, dosc smetne zreszta, kobiet, ktore zdrady i to nieraz paroletnie albo z kilkoma kobietami, niby wybaczyly. I niby sa spokojne i szczesliwe. Ha ha, tylko ze caly czas tu wypisuje, wzajemnie sie podtrzymuja w wierze, ze trupa da sie ozywic, caly czas brak im pewnosci, zaufania, caly czas cos sie w nich gotuje, i tak bedzie to wegetowanie trwalo trwalo, az szambo ktoregos dnia wywali. Albo jej albo jemu i jest to nieuniknione. Nie wierze we wspolne zycie po TAKIEJ zdradzie. Po jednorazowym i mocno odzalowanym skoku w bok moze jeszcze bym uwierzyla, po planowanym i ciagnacym sie miesiacami, latami romansie (do tego jawnym na oczach innych) mowy nie ma o wspolnym zyciu. Nie wierze w ani jedno slowo czlowieka, ktory z premedytacja dzien w dzien oklamywal najblizsze mu osoby i zyl sobie ze spokojnym sumieniem i zadowolonym wackiem, nie przejmujac sie tym (nawet pewnie nie myslac tak), ze bardzo kogos krzywdzi. Takiemu egoiscie juz pierwszego dnia wystawilabym bezpowrotnie walizke za drzwi. To jedyny sposob na odzyskanie rownowagi we wlasnym zyciu. Dalsze zycie ze zdrajca to wyrok na sama siebie.

Poza tym, jak czytam te kochajace za bardzo, to juz wcale sie nie dziwie, dlaczego tak wielu mezczyzn w Polsce ma w dupie przysiegi jakies i poszanowanie zony. On zrobi co chce a ona i tak jak pijawka na nim przyssana zostanie. Bo nie umie sama zyc. Bo etykieta "rozwodka" to dla wielu kobiet w Polsce najgorsze pietno. Bo kobieta bez mezczyzny to towar wybrakowany. Czytam to, zastanawiam sie i dochodze do wniosku, ze Polki lubia niesc ten swoj malzenski krzyz i reklamowac swoja martyrologie.

Co robi 3/4 kobiet na Zachodzie, kiedy odkryja romans meza? Biegna do adwokata i jak harpie wypruwaja z mezusia ostatnie flaki. Bo mu sie to rzetelnie nalezy. A potem sobie ukladaja zycie na nowo, same albo z innym mezczyzna. U nas nie, musi odcierpiec w imie .."milosci" "rodziny"i pozorow. Chyba dla tych ostatnich najwiecej.

To bylo takie ogolne, nie personalne, podsumowanie. A Ciebie distraught prosze, rusz wreszcie po te porade prawna, rozejrzyj sie za innymi kontrahentami do wspolpracy, zajmij glowe konkretami, to Ci na glupoty czasu nie starczy.

155 Ostatnio edytowany przez Aleksandra81 (2015-01-30 13:32:11)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:

Nie no, blagam was. Co to za dyrdymaly o jakimkolwiek powrocie? Drzwi im na nosie zatrzasnoc, kopa solidnego poslac i na tym koniec. Koniec wszelkich bredni, rozmow, wspomnien, dywagacji o ich ciagle aktualnych kochankach.

Tych malzenstw juz nie ma. Po co sobie takie glupoty w glowach i na pismie roicie?

Ktos tu o szacunku dla samej siebie wspominal - no wlasnie, gdzie on jest?? Ja tu czytalam tez historyjki, dosc smetne zreszta, kobiet, ktore zdrady i to nieraz paroletnie albo z kilkoma kobietami, niby wybaczyly. I niby sa spokojne i szczesliwe. Ha ha, tylko ze caly czas tu wypisuje, wzajemnie sie podtrzymuja w wierze, ze trupa da sie ozywic, caly czas brak im pewnosci, zaufania, caly czas cos sie w nich gotuje, i tak bedzie to wegetowanie trwalo trwalo, az szambo ktoregos dnia wywali. Albo jej albo jemu i jest to nieuniknione. Nie wierze we wspolne zycie po TAKIEJ zdradzie. Po jednorazowym i mocno odzalowanym skoku w bok moze jeszcze bym uwierzyla, po planowanym i ciagnacym sie miesiacami, latami romansie (do tego jawnym na oczach innych) mowy nie ma o wspolnym zyciu. Nie wierze w ani jedno slowo czlowieka, ktory z premedytacja dzien w dzien oklamywal najblizsze mu osoby i zyl sobie ze spokojnym sumieniem i zadowolonym wackiem, nie przejmujac sie tym (nawet pewnie nie myslac tak), ze bardzo kogos krzywdzi. Takiemu egoiscie juz pierwszego dnia wystawilabym bezpowrotnie walizke za drzwi. To jedyny sposob na odzyskanie rownowagi we wlasnym zyciu. Dalsze zycie ze zdrajca to wyrok na sama siebie.

Poza tym, jak czytam te kochajace za bardzo, to juz wcale sie nie dziwie, dlaczego tak wielu mezczyzn w Polsce ma w dupie przysiegi jakies i poszanowanie zony. On zrobi co chce a ona i tak jak pijawka na nim przyssana zostanie. Bo nie umie sama zyc. Bo etykieta "rozwodka" to dla wielu kobiet w Polsce najgorsze pietno. Bo kobieta bez mezczyzny to towar wybrakowany. Czytam to, zastanawiam sie i dochodze do wniosku, ze Polki lubia niesc ten swoj malzenski krzyz i reklamowac swoja martyrologie.

Co robi 3/4 kobiet na Zachodzie, kiedy odkryja romans meza? Biegna do adwokata i jak harpie wypruwaja z mezusia ostatnie flaki. Bo mu sie to rzetelnie nalezy. A potem sobie ukladaja zycie na nowo, same albo z innym mezczyzna. U nas nie, musi odcierpiec w imie .."milosci" "rodziny"i pozorow. Chyba dla tych ostatnich najwiecej.

To bylo takie ogolne, nie personalne, podsumowanie. A Ciebie distraught prosze, rusz wreszcie po te porade prawna, rozejrzyj sie za innymi kontrahentami do wspolpracy, zajmij glowe konkretami, to Ci na glupoty czasu nie starczy.

Mussuka, wzbudzasz moją agresję.
Bijąca z postów  tępota i ograniczone do zachodnich wzorców myślenie aż razi po oczach.
Ja po przeczytaniu twoich wypiwiedzi jestem zdegustowana płykością twoich wniosków i wąskim myśleniem.
Aczkolwiek trzeba przyznać, że masz lekkość wysławianua się.
Reasumując guuuufffffnnnnno w sreberku.

156 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-01-30 13:34:12)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Aleksandra81 napisał/a:

Mussuka, wzbudzasz moją agresję.
Bijąca z postów  tępota i ograniczone do zachodnich wzorców myślenie aż razi po oczach.
Ja po przeczytaniu twoich wypiwiedzi jestem zdegustowana płykością twoich wniosków i wądkim myśleniem.
Aczkolwiek trzeba przyznać, że masz lekkość wysławianua się.
Reasumując guuuufffffnnnnno w sreberku.

czyzbym w czuly punkt trafila? Sadzisz, ze powielany tu czesto, wschodni wzorzec "niechby bil (lajdaczyl sie, ponizal, oszukiwal, grozil, wykorzystywal itp.) byle byl" jest godniejszy nasladowania? No to agresji sie nie dziwie, prawda w oczy kole.

157

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:

czyzbym w czuly punkt trafila?

Hehe znowu proste wnioskowanie
Dramat

158

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Aleksandra81 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

czyzbym w czuly punkt trafila?

Hehe znowu proste wnioskowanie
Dramat

na szczescie ni moj. Poza tym, chcialas cos wniesc do watku autorki czy powsciekac sie?

159 Ostatnio edytowany przez Aleksandra81 (2015-01-30 13:40:18)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

czyzbym w czuly punkt trafila?

Hehe znowu proste wnioskowanie
Dramat

na szczescie ni moj. Poza tym, chcialas cos wniesc do watku autorki czy powsciekac sie?

Tak jakbyś ty coś wartościowego wniosła hahagahaha big_smile
Orócz oczywiście swojego jedynego właściwego rozeznania w sytuacji,
Wszyscy oprócz ciebie są w błędzie.
No przecież

160

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Aleksandra81 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Hehe znowu proste wnioskowanie
Dramat

na szczescie ni moj. Poza tym, chcialas cos wniesc do watku autorki czy powsciekac sie?

Tak jakbyś ty coś wartościowego wniosła hahagahaha big_smile
Orócz oczywiście swojego rozeznania w sytuacji,

Panienko, idz sobie pogrzmiec na innym watku. Wpadlas jak dzik w kartofle i nie wiesz w ktora strone szarzowac. Czytalas chociaz ten watek od poczatku? Bo cos widac, ze jedynie zadyme chcesz robic.
Nie mam ochoty psuc watku innej kobiety, wiec Twoje widzimisie pozostawiam Tobie a muzom. Masz prawo wsciekac sie tylko pamietaj - zlosc ponoc urodzie szkodzi.

I to by bylo tyle w off topie.

Z autorka chetnie podyskutuje, bo ona chociaz o konkrety i rozwiazania pytala.

161

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

na szczescie ni moj. Poza tym, chcialas cos wniesc do watku autorki czy powsciekac sie?

Tak jakbyś ty coś wartościowego wniosła hahagahaha big_smile
Orócz oczywiście swojego rozeznania w sytuacji,

Panienko, idz sobie pogrzmiec na innym watku. Wpadlas jak dzik w kartofle i nie wiesz w ktora strone szarzowac. Czytalas chociaz ten watek od poczatku? Bo cos widac, ze jedynie zadyme chcesz robic.
Nie mam ochoty psuc watku innej kobiety, wiec Twoje widzimisie pozostawiam Tobie a muzom. Masz prawo wsciekac sie tylko pamietaj - zlosc ponoc urodzie szkodzi.

I to by bylo tyle w off topie.

Z autorka chetnie podyskutuje, bo ona chociaz o konkrety i rozwiazania pytala.

Następnym razem zastanów się zanim zaczniesz uogólniać i twierdzić, że twojsza racja jest najlepsza, bo wcale nie odniosłaś się fo wątku autorki a poleciałaś po bandzie po postawach wszystkich zdradzonych.
Ja też mogę piwiedzieć, że wiadomo, że nic nie wyjdzie ze związku z facetem o 10 lat młodszym. Po 50 już nawet kijem ciebie nie dotknie i zostawi dla zdrowej rówieśnicy.

162

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Aleksandra81 napisał/a:

poleciałaś po bandzie po postawach wszystkich zdradzonych.

Wszystkich??? Nie, jedynie pewnej kategorii. Umiesz czytac i rozumiec, to wlacz prosze te opcje.


Aleksandra81 napisał/a:

Ja też mogę piwiedzieć, że wiadomo, że nic nie wyjdzie ze związku z facetem o 10 lat młodszym. Po 50 już nawet kijem ciebie nie dotknie i zostawi dla zdrowej rówieśnicy.

Ha ha:)) Tylko poki co to ja nie wypisuje jak to mi zle, samotnie, jak sie obawiam kazdego dnia : zdradzi czy nie zdradzi, klamie czy nie klamie, wroci czy nie wroci..to te jego rowiesnice czesto zostaja z reka w..Widac nie o metryke i zdrowe cialo (i tylko cialo) w zwiazku chodzi.

No dobra, pouzywalas sobie, piany ubylo, daj autorce wypowiedziec sie na swoj temat. Inne zdradzone niech sobie radza na wlasnych watkach. Nikogo z imienia tu nie wywolywalam, a opinie moge miec jaka chce.

Ona chce porady jak wybrnac z tego bagna i o tym tu dyskutujemy a nie o samobiczowaniu sie.

163 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-01-30 15:22:04)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

post obraźliwy, poniżej poziomu forum

164 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-01-30 15:23:37)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Aleksandra81 napisał/a:

post obraźliwy, poniżej poziomu forum

jak tak ladnie bedziesz prosic to sie doprosisz.

A tak apropos, to nie Ty jestes ta kochanka, ktora narzekala, ze facet dla niej zdradzal zone, cuda wianki obiecywal, nawet dzieci chcial zostawic a potem jednak kopnal..tam gdzie nalezy?
http://www.netkobiety.pl/t68875.html

No to z wlasciwej sobie pozycji przyszlas wspierac zdradzona zone. Nie ma to jak tupet.

165 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-01-30 15:24:07)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Różnica między nami polega na tym, iż ja zdołałam rozszerzyć swoją perspektywę (tak dzieje się wtedy, gdy dopuszczasz do siebie myśl, że możesz się mylić a świat nie jest czarno-biały), ale nie mam złudzeń, iż jesteś w stanie to pojąć.

166

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Mussuka, dlaczego jesteś taka surowa dla kobiet, które chcą ratować swój związek, rodzinę pomimo zdrady męża/partnera? Naprawdę kompletnie tego nie rozumiesz? Wszystko jest dla Ciebie tylko czarne albo białe?

167

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:

Mussuka, dlaczego jesteś taka surowa dla kobiet, które chcą ratować swój związek, rodzinę pomimo zdrady męża/partnera? Naprawdę kompletnie tego nie rozumiesz? Wszystko jest dla Ciebie tylko czarne albo białe?

A odpowiedz szczerze, co tu jest do uratowania? Nie nie rozumiem i napisalam, w przypadku takiej zdrady jak chociazby Twojego meza (ktory jawnie w oczy sie z Ciebie wysmiewa oprowadzajac swoja panne wokol i przedstawiajac wszem i wobec) nie widze innych kolorow. A zreszta spytaj corek, czy chca tatusia z powrotem.

168

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Ratowac mozna.....

ale trzeba zdac sobie sprawe gdzie ma to realne szanse i granice dania 'szansy' a poznizania sie.... chyba o to jej chodzi i ja sie zgadzam...

poza tym - tak, mykobiety zwykle chcemy 'ratowac' malzenstwo/ zwiazek... czesto niestety bez owych checi tego ktory najabrdziej powinien byc tym zaintresowany.... i to jest najwiekszy problem i tego czesto my kobiety zdradzone nie potrafimy zobaczyc, zauwazyc i przyjac do wiaodmosci....

169 Ostatnio edytowany przez distraught (2015-01-30 14:55:46)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:
distraught napisał/a:

Mussuka, dlaczego jesteś taka surowa dla kobiet, które chcą ratować swój związek, rodzinę pomimo zdrady męża/partnera? Naprawdę kompletnie tego nie rozumiesz? Wszystko jest dla Ciebie tylko czarne albo białe?

A odpowiedz szczerze, co tu jest do uratowania? Nie nie rozumiem i napisalam, w przypadku takiej zdrady jak chociazby Twojego meza (ktory jawnie w oczy sie z Ciebie wysmiewa oprowadzajac swoja panne wokol i przedstawiajac wszem i wobec) nie widze innych kolorow. A zreszta spytaj corek, czy chca tatusia z powrotem.

Ja nie zapytałam o swój przypadek tylko ogólnie, tak jak i Ty ogólnie napisałaś o zdradzanych co Twoim zdaniem powinny zrobić

Raz wybaczyłam bo nie chciałam sobie do końca życia zadawać pytania: co by było gdyby. Musiałam się przekonać na własnej skórze. A że boleśnie? No cóż, bywa

170

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Aż się zarejestrowałam. Podczytuję to forum od ok roku. I po tym roku stwierdziłam, że ze wszystkich udzielających się tu ludzi największe wrażenie na mnie zrobiła Mussuka. Jej rady są najtrafniejsze, bez owijania w bawełnę i trafione w dziesiątkę.

171

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:
distraught napisał/a:

Mussuka, dlaczego jesteś taka surowa dla kobiet, które chcą ratować swój związek, rodzinę pomimo zdrady męża/partnera? Naprawdę kompletnie tego nie rozumiesz? Wszystko jest dla Ciebie tylko czarne albo białe?

A odpowiedz szczerze, co tu jest do uratowania? Nie nie rozumiem i napisalam, w przypadku takiej zdrady jak chociazby Twojego meza (ktory jawnie w oczy sie z Ciebie wysmiewa oprowadzajac swoja panne wokol i przedstawiajac wszem i wobec) nie widze innych kolorow. A zreszta spytaj corek, czy chca tatusia z powrotem.

Ja nie zapytałam o swój przypadek tylko ogólnie, tak jak i Ty ogólnie napisałaś o zdradzanych co Twoim zdaniem powinny zrobić

ja tez nie pisalam ogolnie, o kazdej zdradzonej i kazdej zdradzie. Sa takie zdrady i tacy zdradzajacy, gdzie ta szansa i sens jest. To sie widzi w oczach partnera, jak bardzo zaluje, widzi sie w jego zachowaniu, jak stara sie naprawic blad. Ale blad to dla mnie zdrada jednorazowa, nie cykliczne posuwanie innej kobiety miesiacami i latami. Takiej zdrady nie potrafilabym wybaczyc.

A jeszcze w przypadku, kiedy on ma to gdzies i dalej pomieszkuje z kochanka? No jakie tu sa przeslanki do ratowania czegokolwiek? Co dzieci, zwlaszcza corki, pomysla o takiej mamie? Ze sie dla nich poswiecila? Nie, daje Ci slowo, ze duzo straci w ich oczach. Dzieci chca szczescia, spokoju a nie tragikomedii w wykonaniu na niby pogodzonych rodzicow.

172

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Distraught ... rozumiem, że jesteś nastawiona na walkę o utrzymanie związku, rodziny, małżeństwa - jednym słowem, o utrzymanie całego Twojego dotychczasowego świata i życia, w którym czułaś się bezpiecznie.

Ale wytłumacz mi jedno.
Jak chcesz to zrobić, jeśli podmiot liryczny - Twój małżonek, nie jest nawet obecny w Twoim realnym życiu fizycznie ?!
Nie mówiąc o tym, że wszystkie jego emocje, uczucia, zaangażowanie wielopłaszczyznowe jest zupełnie gdzie indziej - przy jego kochance.
Nie rozumiem jak chcesz się do tego zabrać, do tego ratowania. Tak w sensie praktycznym ?
Jak przyjdzie z wizytą do córki to zamkniesz drzwi, połkniesz klucz i zastawisz drzwi swoim ciałem, żeby nie wyszedł ?
Wtedy obiecasz, że zwrócisz klucz jeśli do Ciebie wróci ?
W jaki sposób fizycznie jesteś w stanie sprawić, żeby ratowanie Waszego związku się rozpoczęło ?

Ja wiem, i wiele mnie podobnych doświadczonych kobiet również to wie. Znamy ten sposób.

I wiem jeszcze jedno.
Pozwalając mu na postępowanie jakiego się domaga, doczekasz się tylko jednego.
Nie powrotu, nie naprawy, nie skruchy za zdradę i podwójne życie.
Doczekasz się tylko tego, że czasami zostanie u Ciebie na noc. Może raz w tygodniu, może rzadziej. Zależy od tego w jaki sposób będzie znosić to jego kochanka, i czy uwierzy, że dziecko nagle dostało wysokiej gorączki i zmusiłaś go żeby zawiózł was do szpitala, a później siedział przy dziecku do rana ...

Zastanawiam się, czy naprawdę tylko tego chcesz dla siebie i swoich córek .... ?

173

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:
distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:

A odpowiedz szczerze, co tu jest do uratowania? Nie nie rozumiem i napisalam, w przypadku takiej zdrady jak chociazby Twojego meza (ktory jawnie w oczy sie z Ciebie wysmiewa oprowadzajac swoja panne wokol i przedstawiajac wszem i wobec) nie widze innych kolorow. A zreszta spytaj corek, czy chca tatusia z powrotem.

Ja nie zapytałam o swój przypadek tylko ogólnie, tak jak i Ty ogólnie napisałaś o zdradzanych co Twoim zdaniem powinny zrobić

ja tez nie pisalam ogolnie, o kazdej zdradzonej i kazdej zdradzie. Sa takie zdrady i tacy zdradzajacy, gdzie ta szansa i sens jest. To sie widzi w oczach partnera, jak bardzo zaluje, widzi sie w jego zachowaniu, jak stara sie naprawic blad. Ale blad to dla mnie zdrada jednorazowa, nie cykliczne posuwanie innej kobiety miesiacami i latami. Takiej zdrady nie potrafilabym wybaczyc.

A jeszcze w przypadku, kiedy on ma to gdzies i dalej pomieszkuje z kochanka? No jakie tu sa przeslanki do ratowania czegokolwiek? Co dzieci, zwlaszcza corki, pomysla o takiej mamie? Ze sie dla nich poswiecila? Nie, daje Ci slowo, ze duzo straci w ich oczach. Dzieci chca szczescia, spokoju a nie tragikomedii w wykonaniu na niby pogodzonych rodzicow.

A gdzie napisałam, że mam zamiar wybaczyć, bo jakoś nie kojarzę?

174

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
IsaBella77 napisał/a:

Distraught ... rozumiem, że jesteś nastawiona na walkę o utrzymanie związku, rodziny, małżeństwa - jednym słowem, o utrzymanie całego Twojego dotychczasowego świata i życia, w którym czułaś się bezpiecznie.

Ale wytłumacz mi jedno.
Jak chcesz to zrobić, jeśli podmiot liryczny - Twój małżonek, nie jest nawet obecny w Twoim realnym życiu fizycznie ?!
Nie mówiąc o tym, że wszystkie jego emocje, uczucia, zaangażowanie wielopłaszczyznowe jest zupełnie gdzie indziej - przy jego kochance.
Nie rozumiem jak chcesz się do tego zabrać, do tego ratowania. Tak w sensie praktycznym ?
Jak przyjdzie z wizytą do córki to zamkniesz drzwi, połkniesz klucz i zastawisz drzwi swoim ciałem, żeby nie wyszedł ?
Wtedy obiecasz, że zwrócisz klucz jeśli do Ciebie wróci ?
W jaki sposób fizycznie jesteś w stanie sprawić, żeby ratowanie Waszego związku się rozpoczęło ?

Ja wiem, i wiele mnie podobnych doświadczonych kobiet również to wie. Znamy ten sposób.

I wiem jeszcze jedno.
Pozwalając mu na postępowanie jakiego się domaga, doczekasz się tylko jednego.
Nie powrotu, nie naprawy, nie skruchy za zdradę i podwójne życie.
Doczekasz się tylko tego, że czasami zostanie u Ciebie na noc. Może raz w tygodniu, może rzadziej. Zależy od tego w jaki sposób będzie znosić to jego kochanka, i czy uwierzy, że dziecko nagle dostało wysokiej gorączki i zmusiłaś go żeby zawiózł was do szpitala, a później siedział przy dziecku do rana ...

Zastanawiam się, czy naprawdę tylko tego chcesz dla siebie i swoich córek .... ?

Kurcze, przecież ja nigdzie nie napisałam, że chcę wybaczyć. Nie wiem o co Wam chodzi?
Napisałam, że już raz mnie zdradzał i WTEDY wybaczyłam. A on to zrobił PONOWNIE
Napisałam także, że we wtorek powiedziałam mu, że podjęłam decyzję o rozwodzie i od tamtego momentu nie kontaktuję się z nim wcale. Nie odpisuję na jego wiadomości i nie odbieram telefonów. Staram się wytrwać w tym postanowieniu. Co nie zmienia faktu, że jest mi cholernie źle. Dzisiaj siedzę i płaczę i to wszystko przez jakąś głupią piosenkę, która mnie totalnie rozkleiła sad

175

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:

A gdzie napisałam, że mam zamiar wybaczyć, bo jakoś nie kojarzę?

napisalas cos takiego

distraught napisał/a:

Faktycznie, masz rację. Tyle, że do tej pory głupio się łudziłam, że on wróci i wszystko się ułoży. Że znowu będziemy rodziną. Kretynka ze mnie

I pare innych pozniej postow, gzdie dywagowalyscie, co by bylo gdzyby on jednak chcial wrocic? Moze zle to odczytalam, ale troche wyczulam ze sie jednak zastanawiasz nad opcja wybaczenia.

Setki historii tu opisanych pokaza Ci, ze to tylko odroczenie wyroku. Bo on i tak zostanie predzej czy pozniej wykonany.

Ale jesli nadal twardo obstajesz przy rozwodzie, to tak trzymaj!

176

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Distraugh ... masz bardzo wiele, potrafisz bardzo wiele, i zniosłaś już bardzo wiele.
Proszę, nie pozwól na to, by jakaś piosenka, przy której kiedyś razem tańczyliście zepsuła Twoją dumę z tego, co napisałam powyżej.

177

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:
distraught napisał/a:

A gdzie napisałam, że mam zamiar wybaczyć, bo jakoś nie kojarzę?

napisalas cos takiego

distraught napisał/a:

Faktycznie, masz rację. Tyle, że do tej pory głupio się łudziłam, że on wróci i wszystko się ułoży. Że znowu będziemy rodziną. Kretynka ze mnie

I pare innych pozniej postow, gzdie dywagowalyscie, co by bylo gdzyby on jednak chcial wrocic? Moze zle to odczytalam, ale troche wyczulam ze sie jednak zastanawiasz nad opcja wybaczenia.

Setki historii tu opisanych pokaza Ci, ze to tylko odroczenie wyroku. Bo on i tak zostanie predzej czy pozniej wykonany.

Ale jesli nadal twardo obstajesz przy rozwodzie, to tak trzymaj!

Tak, łudziłam się do momentu kiedy dowiedziałam się o jego 3 dniowej wizycie u jej rodziców a następnie obiadku z nią u moich teściów. Wtedy przestałam

178

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
IsaBella77 napisał/a:

Distraugh ... masz bardzo wiele, potrafisz bardzo wiele, i zniosłaś już bardzo wiele.
Proszę, nie pozwól na to, by jakaś piosenka, przy której kiedyś razem tańczyliście zepsuła Twoją dumę z tego, co napisałam powyżej.

Wiem i nie pozwolę.

179

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Distraugh ... masz bardzo wiele, potrafisz bardzo wiele, i zniosłaś już bardzo wiele.
Proszę, nie pozwól na to, by jakaś piosenka, przy której kiedyś razem tańczyliście zepsuła Twoją dumę z tego, co napisałam powyżej.

Wiem i nie pozwolę.

jeszcze bedziesz miala niejedna piekna piosenke do posluchania i wspominania, tylko daj sobie czas na to i cierpliwosc. Z nim, to juz niech Ci sie jedynie marsz pogrzebowy kojarzy:) Albo Cher sobie posluchaj "Strong enough". Zaraz Ci sily wroca:)

180

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:

Cher sobie posluchaj "Strong enough". Zaraz Ci sily wroca:)

Faktycznie, pasuje smile

181

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

I dawaj jeszcze "I believe I can fly" wink smile

182

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Cher sobie posluchaj "Strong enough". Zaraz Ci sily wroca:)

Faktycznie, pasuje smile

No widzisz:) od razu humor poprawia:) Tryzmaj sie i nie daj sie bylemu zwariowac.

183

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Mam mega huśtawkę nastrojów i chaos w głowie. Nie mogę się opędzić od przeróżnych myśli. Raz czuję ulgę innym razem strach. Schudłam prawie 2 kilo (to akurat plus smile) Jestem chyba jak ten narkoman na odwyku. Próbuję się czym zająć ale efekty jak na razie są takie, że mam kilka rzeczy rozgrzebanych i nie dokończonych bo w trakcie porzucam czynność nie kończąc jej. Kiedy to przejdzie? Jestem już taka zmęczona sad

184

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:
distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Cher sobie posluchaj "Strong enough". Zaraz Ci sily wroca:)

Faktycznie, pasuje smile

No widzisz:) od razu humor poprawia:) Tryzmaj sie i nie daj sie bylemu zwariowac.

Poprawia niestety tylko na chwilę

185

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Autorko
trzymaj się ciepło i wytrwaj w postanowieniu.  Twój mąż to zwykły chu***. Zapraszam na mój wątek, zobaczysz ta światełko w tunelu.

186

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:
distraught napisał/a:

Faktycznie, pasuje smile

No widzisz:) od razu humor poprawia:) Tryzmaj sie i nie daj sie bylemu zwariowac.

Poprawia niestety tylko na chwilę

Hej, wierz mi naprawdę niedługo będzie lepiej.  Ty niedawno urodziłas i z tego też możesz mieć gorzej, niewyspanie, hormony. Mam nadzieje,  ze masz odblokowanego maila na priv bo chcę Ci coś wysłać.

187

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Asnika napisał/a:
distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:

No widzisz:) od razu humor poprawia:) Tryzmaj sie i nie daj sie bylemu zwariowac.

Poprawia niestety tylko na chwilę

Hej, wierz mi naprawdę niedługo będzie lepiej.  Ty niedawno urodziłas i z tego też możesz mieć gorzej, niewyspanie, hormony. Mam nadzieje,  ze masz odblokowanego maila na priv bo chcę Ci coś wysłać.

Może masz rację, że te hormony jeszcze pogarszają. Maila nie blokowałam, ślij smile

188

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
stokrotka1978 napisał/a:

Autorko
trzymaj się ciepło i wytrwaj w postanowieniu.  Twój mąż to zwykły chu***. Zapraszam na mój wątek, zobaczysz ta światełko w tunelu.

Dziękuję smile A na Twój wątek chętnie zajrzę

189

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Asnika napisał/a:
distraught napisał/a:

Poprawia niestety tylko na chwilę

Hej, wierz mi naprawdę niedługo będzie lepiej.  Ty niedawno urodziłas i z tego też możesz mieć gorzej, niewyspanie, hormony. Mam nadzieje,  ze masz odblokowanego maila na priv bo chcę Ci coś wysłać.

Może masz rację, że te hormony jeszcze pogarszają. Maila nie blokowałam, ślij smile

Nie da się.  Pisze że użytkownik zablokował opcje wysyłania

190

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Asnika napisał/a:
distraught napisał/a:
Asnika napisał/a:

Hej, wierz mi naprawdę niedługo będzie lepiej.  Ty niedawno urodziłas i z tego też możesz mieć gorzej, niewyspanie, hormony. Mam nadzieje,  ze masz odblokowanego maila na priv bo chcę Ci coś wysłać.

Może masz rację, że te hormony jeszcze pogarszają. Maila nie blokowałam, ślij smile

Nie da się.  Pisze że użytkownik zablokował opcje wysyłania

Dziwne, mam zaznaczone: ukryj email ale zezwól, czyli powinno działać

191

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Asnika napisał/a:
distraught napisał/a:

Może masz rację, że te hormony jeszcze pogarszają. Maila nie blokowałam, ślij smile

Nie da się.  Pisze że użytkownik zablokował opcje wysyłania

Dziwne, mam zaznaczone: ukryj email ale zezwól, czyli powinno działać

Wszyscy użytkownicy maja poblokowane meile ze względu na jakies Spamy
Które ktos rozsyłał .

192

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
ryba81 napisał/a:

Wszyscy użytkownicy maja poblokowane meile ze względu na jakies Spamy
Które ktos rozsyłał .

To nie da się nic komuś wysłać?

193

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Wszyscy użytkownicy maja poblokowane meile ze względu na jakies Spamy
Które ktos rozsyłał .

To nie da się nic komuś wysłać?

Ryzyk fizyk...dałam opcję pokazuj adres e mail.  Wiec po prostu wyślij mi maila ze swojej poczty.

194

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Asnika napisał/a:
distraught napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Wszyscy użytkownicy maja poblokowane meile ze względu na jakies Spamy
Które ktos rozsyłał .

To nie da się nic komuś wysłać?

Ryzyk fizyk...dałam opcję pokazuj adres e mail.  Wiec po prostu wyślij mi maila ze swojej poczty.

Wysłałam smile

195

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
stokrotka1978 napisał/a:

Autorko
trzymaj się ciepło i wytrwaj w postanowieniu.  Twój mąż to zwykły chu***. Zapraszam na mój wątek, zobaczysz ta światełko w tunelu.

Stokrotko, przeczytałam cały Twój wątek. Jesteś mega dzielną kobietką. Nabrałam nadziei, że i ja dam radę mimo, że teraz jest mi bardzo ciężko.

Posty [ 131 do 195 z 339 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada - ile można wybaczyć?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024