Zdrada - ile można wybaczyć? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada - ile można wybaczyć?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 339 ]

66

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
aresnik napisał/a:

Bardzo często kobiety żyją albo wyobrażeniami albo wspomnieniami o mężczyźnie. Zazwyczaj większość partnerów na początku znajomości czy związku bywa przemiła, uczynna, odpowiedzialna, zgodna i kochająca. Do pewnego momentu jest wspaniale - czujemy się dla nich najważniejsze, czujemy się doceniane, szanowane i kochane. W nas kobietach pozostaje ten schemat, utrwalamy go i w wyobrażeniu pielęgnujemy jak cudowną roślinę. My kobiety nie wyobrażamy sobie życia bez nich, bo są dla nas tacy cudowni. Nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki coś się w naszych panach zmienia. Zaczynają się od nas oddalać - najpierw powoli, później z prędkością światła. Przestają z nami rozmawiać, przestają potrzebować naszej obecności, przestają nami się interesować, unikają nas. Uciekają do kolegów, do alkoholu, do gier, do innych kobiet Kończą się komplementy, kończą się uniesienia, z ich strony kończy się wielka miłość, a nawet miłość. Problem polega na tym, że my nadal żyjemy jakby w niebie, tymczasem oni dawno są na ziemi. My nadal kochamy, my tęsknimy, my rwiemy włosy z głowy - co się stało pytamy, dlaczego taka zmiana, dlaczego kochanie uciekasz ode mnie - w najlepszym wypadku odpowiada nam cisza, w najgorszym kilka niewybrednych epitetów. Jest nam tak bardzo przykro, tym bardziej, że nie zrobiłyśmy nic, co dałoby powody do takiego zachowania naszego partnera. Płaczemy, histeryzujemy, zaczynamy zachowywać się nieobliczalnie - tymczasem nasze łzy dla niego to jak płachta na byka, nasza histeria, to dla niego lepszy pretekst do niewracania do domu, nasza nieobliczalność, to dla niego dobry powód do zrzucenia całej winy na nas.
Czy zauważyłyście miłe kobiety, że oni zazwyczaj są tysiąc razy bardziej odporni psychicznie niż my. Oni nie płaczą, oni nie upominają sie o przytulenie lub miły gest. Oni nie potrzebują naszej obecności jak powietrza. Oni są zamknięci, zimni i niedostępni. Nie działają na nich ani prośby, ani groźby, ani błagania. A najgorsze jest to, że do perfekcji opanowali robienie nam wody z mózgu. Z jednej strony ucieczka przed naszą miłością, z drugiej strony zapewnienia, że nadal nas kochają i  nie wyobrażają sobie bez nas życia. Tymczasem my kobiety bierzemy ich słowa za najcenniejszą monetę, tylko po to, aby za chwilę przekonać się, że nasz pan wychodzi do kolegów, aby odreagować i raczej nie wróci na noc. Widzimy ten totalny absurd, widzimy tę hipokryzję, słyszymy kłamstwa, lecz nadal nie chcemy w to wszystko uwierzyć. Moja jedna rada - kobiety szanujcie się, doceniajcie się, chwalcie się - nie oczekujcie ochłapów chorego uczucia od partnera. Jeśli zdradził to znaczy, że nie kocha. Jeśli kłamie to znaczy, że nie kocha, jeżeli manipuluje naszymi uczuciami to tym bardziej nie kocha. Jeśli szuka wrażeń poza domem, jeżeli ucieka bez przyczyny, to znaczy, że przestał kochać. Nie poniżajcie się błagając, aby wrócił, aby chciał porozmawiać, nie poniżajcie się płacząc i błagając go o rozsądek. W takim chorym związku jesteśmy i same i samotne. No ale jeśli taki partner potrzebny wam jest tylko po to, aby uprać mu skarpetki, ugotować obiad, czy być dla niego darmową dziwką, to już drogie panie wasz problem.

Tak, ja nadal pamiętam jaki był kiedyś i nie mogę uwierzyć, że mógł mi to zrobić

Zobacz podobne tematy :
Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Ojjj kobieto.
Moja siostra też była w takim związku bo za bardzo jej na nim zależało, a on wracał jak pies z podkulonym ogonem, bo "kochał". Ale do łóżka już nie kochał. W końcu od cięła się od niego, nie wierzyła w siebie ale znalazła wspaniałego mężczyznę.
Ty się poprostu boisz samotności.

Powiem tak, gdyby mój mąż to zrobił, to stłukłabym go na kwaśne jabłko i zniszczyła mu życie i jego rodzinie (ale ja mściwa jestem - nie bierz ze mnie przykładu na Boga!) Chodzi mi o to, że jeżeli facet myśli ptakiem, przedstawia swoją kochankę rodzicom to tak naprawdę ma Ciebie w głębokim poszanowaniu.
Ja też szaleję za swoim mężem, jestem od niego psychicznie uzależniona, uważam go niemal za ideał, ale jakby zdradził. NIE MA ODWROTU.
WALIZKI I ZNIKAJ NA ZAWSZE ZDRAJCO!!!! Takie były by moje słowa. Szczerze - zdrada wg mnie równa się brak miłości i brak szacunku.

Jeżeli zobaczy że znów go przygarniasz z otwartymi ramionami to zrobi to ponownie - jak wcześniej. Nigdy się nie zmieni to facet zdobywca/
ON CIEBIE POPROSTU NIE SZANUJE i córki też Ci to uświadamiają mówiąc, że powinnaś wziąć z nim rozwód.
Pomyśl o nich. One cierpią bardziej gdy Ty się zadręczasz. Jest Ci ciężko w to nie wątpię, ale wierzę że jest w Tobie siła. Napisałaś o swoim problemie i to już wielki krok na przód - GRATULACJE!!!

68

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Majeraneczek napisał/a:

Myśląc o nim nie uwolnisz się od uzależnienia. Wiem bo sam jestem uzależniony. Powinnaś urwać wszelkie kontakty z ty człowiekiem i nie interesować się jego życiem (wiem,że to będzie trudne ze względu na dzieci) i starać się zając czymś (sprzątanie, zabawa z dziećmi) aby zając czymś myśli. Siedząc i myśląc zwariujesz. ja jestem uzależniony od swojej byłej biorę tabletki antydepresyjne i pomalutku mam nadzieje będzie lepiej.

Myślę niestety całe dnie. Sprawdzam, czy jest dostępny na fb itd

69

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Patrycja Kornelia napisał/a:

Ojjj kobieto.
Moja siostra też była w takim związku bo za bardzo jej na nim zależało, a on wracał jak pies z podkulonym ogonem, bo "kochał". Ale do łóżka już nie kochał. W końcu od cięła się od niego, nie wierzyła w siebie ale znalazła wspaniałego mężczyznę.
Ty się poprostu boisz samotności.

Powiem tak, gdyby mój mąż to zrobił, to stłukłabym go na kwaśne jabłko i zniszczyła mu życie i jego rodzinie (ale ja mściwa jestem - nie bierz ze mnie przykładu na Boga!) Chodzi mi o to, że jeżeli facet myśli ptakiem, przedstawia swoją kochankę rodzicom to tak naprawdę ma Ciebie w głębokim poszanowaniu.
Ja też szaleję za swoim mężem, jestem od niego psychicznie uzależniona, uważam go niemal za ideał, ale jakby zdradził. NIE MA ODWROTU.
WALIZKI I ZNIKAJ NA ZAWSZE ZDRAJCO!!!! Takie były by moje słowa. Szczerze - zdrada wg mnie równa się brak miłości i brak szacunku.

Jeżeli zobaczy że znów go przygarniasz z otwartymi ramionami to zrobi to ponownie - jak wcześniej. Nigdy się nie zmieni to facet zdobywca/
ON CIEBIE POPROSTU NIE SZANUJE i córki też Ci to uświadamiają mówiąc, że powinnaś wziąć z nim rozwód.
Pomyśl o nich. One cierpią bardziej gdy Ty się zadręczasz. Jest Ci ciężko w to nie wątpię, ale wierzę że jest w Tobie siła. Napisałaś o swoim problemie i to już wielki krok na przód - GRATULACJE!!!

Też tak mówiłam jak Ty, że jak zdradzi to koniec i nie wybaczę. Jesteś  na 100% pewna, ze jakby Tobie się to przytrafiło to byłabys taka stanowcza: wynocha i już?

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Tak, bo widziałam jak moja siostra się męczy, widzę jak moja matka się męczy, widzę jak dwie ciotki żyją z dnia na dzień w strachu.
BO WYBACZYŁY. Wieczny strach wieczorami - "gdzie oni są, czy to robią, może to moja wina".
Za dużo widziałam, żyłam tymi historiami przez lata, każdego dnia żyję. Mój mąż mnie nie zdradza, ale nawet teraz się boję, boję się że może kiedyś to zrobić.
Ja mam depresję, przeszłam przez anoreksję i bulimię, przestałam się leczyć (Więc mam zapędy agresywne) raz rzuciłam się na chłopaka swojej siostry w obronie, gdy pociął ją nożem (ona była w 6 miesiącu ciąży) bo chciała go wyrzucić za zdradę.
Dobrze że wtedy byłam na miejscu i ją ocaliłam, wiem że faceci to skur**** nie godni niczego, każdym gardzę i jakby mój mnie zdradził to nie daj Boże gdybym była z nim w jednym pokoju..... i mówię to szczerze.

dla mnie zdrada równa się = wypieprzaj z domu lub tak Cię zbiję, że na ojomie wylądujesz.

In dobrze wie, że najważniejsza dla mnie jest WIERNOŚĆ.


ps. nie jestem wariatką smile Mam swoje zasady - i nikogo jeszcze nie skrzywdziłam umyślnie

71

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Głupota to wybaczać szczególnie u nas facetów powiem tak jeśli baba wyjdzie z zauroczenia dla męża to już nigdy tego nie powtórzy. Nam jest łatwiej wyjsć częściej robimy to z wyrachowania dla sportu motylki też są. Facet zdradzający to szmata bo to przeczy męskości. Zauroczyłem się odchodzę konkretnie to jest zachowanie mężczyzny.

72

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Patrycja Kornelia napisał/a:

Tak, bo widziałam jak moja siostra się męczy, widzę jak moja matka się męczy, widzę jak dwie ciotki żyją z dnia na dzień w strachu.
BO WYBACZYŁY. Wieczny strach wieczorami - "gdzie oni są, czy to robią, może to moja wina".
Za dużo widziałam, żyłam tymi historiami przez lata, każdego dnia żyję. Mój mąż mnie nie zdradza, ale nawet teraz się boję, boję się że może kiedyś to zrobić.
Ja mam depresję, przeszłam przez anoreksję i bulimię, przestałam się leczyć (Więc mam zapędy agresywne) raz rzuciłam się na chłopaka swojej siostry w obronie, gdy pociął ją nożem (ona była w 6 miesiącu ciąży) bo chciała go wyrzucić za zdradę.
Dobrze że wtedy byłam na miejscu i ją ocaliłam, wiem że faceci to skur**** nie godni niczego, każdym gardzę i jakby mój mnie zdradził to nie daj Boże gdybym była z nim w jednym pokoju..... i mówię to szczerze.

dla mnie zdrada równa się = wypieprzaj z domu lub tak Cię zbiję, że na ojomie wylądujesz.

In dobrze wie, że najważniejsza dla mnie jest WIERNOŚĆ.


ps. nie jestem wariatką smile Mam swoje zasady - i nikogo jeszcze nie skrzywdziłam umyślnie

Ja tylko rzucałam jego rzeczami wink
Nie miałam takich doświadczeń/obserwacji jak Ty i nigdy nie przypuszczałam, że moze mnie to spotkać! Nigdy w życiu! Nie mnie! Miał zawsze trudny charakter, rozpuszczony przez mamusię jedynak, ale kochał mnie bardzo, obsypywał prezentami, chciał spędzać ze mną każdą chwilę. I tym trudniej pojąć: DLACZEGO???
Jak to się mogło stać? Raz wybaczyłam bo zbłądził i trzeba dać szansę itd. Może to był mój błąd bo uznał, że może, że wybaczę znowu nie wiem

73

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
kicur napisał/a:

Głupota to wybaczać szczególnie u nas facetów powiem tak jeśli baba wyjdzie z zauroczenia dla męża to już nigdy tego nie powtórzy. Nam jest łatwiej wyjsć częściej robimy to z wyrachowania dla sportu motylki też są. Facet zdradzający to szmata bo to przeczy męskości. Zauroczyłem się odchodzę konkretnie to jest zachowanie mężczyzny.

No właśnie. Dlaczego jak mu było źle nie przyszedł i nie powiedział o tym? Albo nie odszedł, żeby sobie czegoś innego popróbować? Tylko oszukiwał i jeszcze twierdzi, że miał i ma straszne wyrzuty sumienia wobec mnie. WTF?

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:

Ja tylko rzucałam jego rzeczami wink
Nie miałam takich doświadczeń/obserwacji jak Ty i nigdy nie przypuszczałam, że moze mnie to spotkać! Nigdy w życiu! Nie mnie! Miał zawsze trudny charakter, rozpuszczony przez mamusię jedynak, ale kochał mnie bardzo, obsypywał prezentami, chciał spędzać ze mną każdą chwilę. I tym trudniej pojąć: DLACZEGO???
Jak to się mogło stać? Raz wybaczyłam bo zbłądził i trzeba dać szansę itd. Może to był mój błąd bo uznał, że może, że wybaczę znowu nie wiem

Ludzie są omylni - dałaś mu szansę, myślałaś że zbłądził. Zrobiłaś jak większość kobiet. Tym bardziej że wcześniej nie pokazywał tego, że jest w stanie Ciebie zdradzić. Twój mąż nie wykorzystał szansy, nie docenił Ciebie i Twojej dobroci/
Naprawdę szkoda mi Ciebie w takiej sytuacji, ale dwie córki odchowane. Jesteś zaradną kobietą. Siła przyjdzie, z czasem przyjdzie

75

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Patrycja Kornelia napisał/a:
distraught napisał/a:

Ja tylko rzucałam jego rzeczami wink
Nie miałam takich doświadczeń/obserwacji jak Ty i nigdy nie przypuszczałam, że moze mnie to spotkać! Nigdy w życiu! Nie mnie! Miał zawsze trudny charakter, rozpuszczony przez mamusię jedynak, ale kochał mnie bardzo, obsypywał prezentami, chciał spędzać ze mną każdą chwilę. I tym trudniej pojąć: DLACZEGO???
Jak to się mogło stać? Raz wybaczyłam bo zbłądził i trzeba dać szansę itd. Może to był mój błąd bo uznał, że może, że wybaczę znowu nie wiem

Ludzie są omylni - dałaś mu szansę, myślałaś że zbłądził. Zrobiłaś jak większość kobiet. Tym bardziej że wcześniej nie pokazywał tego, że jest w stanie Ciebie zdradzić. Twój mąż nie wykorzystał szansy, nie docenił Ciebie i Twojej dobroci/
Naprawdę szkoda mi Ciebie w takiej sytuacji, ale dwie córki odchowane. Jesteś zaradną kobietą. Siła przyjdzie, z czasem przyjdzie

Oby, bo na razie czuję się zupełnie bezsilna

76

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Witaj distraught. Aż trudno uwierzyć,  ale Twoja historia jest bardzo podobna do mojej. Z małą różnicą,  jak moja 3- cia córka miała prawie 10 m-cy mąż wyprowadził się do wynajetego mieszkania z kochanką.  Następnego dnia chciał wrócić ale nie wiem co mi dało siłę by powiedzieć, że nie teraz i dzięki Bogu. ,bo następnego dnia już mówił,  że trochę się jednak zaangażował w tamten związek.  I tak jeszcze długo mnie zwodził,pprzytulał ,prosił o czas bo niby chce tamto skończyć.  Moja cierpliwość się jednak wyczerpała i jak dla mnie definitywny koniec. Mąż prawie codziennie chodzi do małej.  Pyta o moje plany,  czasem widzę, jak mi się przygląda.  Uwierz mi gdyby chciał wrócić to moje serce nadal by chciało,  ale wiem że gdy pozwolę to pewnie za jakiś czas zrobilby to samo i nie mogę na to pozwolić.  Ja tez pracuję w firmie męża i na razie postanowiłam wziąść roczny urlop wychowawczy.  A radę dasz. Na pewno.  my kobiety jesteśmy silne wbrew naszej słabości. Pozdrawiam i trzymaj się ciepło.  Jeśli chcesz możemy porozmawiać na priv.

77

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Asnika napisał/a:

Witaj distraught. Aż trudno uwierzyć,  ale Twoja historia jest bardzo podobna do mojej. Z małą różnicą,  jak moja 3- cia córka miała prawie 10 m-cy mąż wyprowadził się do wynajetego mieszkania z kochanką.  Następnego dnia chciał wrócić ale nie wiem co mi dało siłę by powiedzieć, że nie teraz i dzięki Bogu. ,bo następnego dnia już mówił,  że trochę się jednak zaangażował w tamten związek.  I tak jeszcze długo mnie zwodził,pprzytulał ,prosił o czas bo niby chce tamto skończyć.  Moja cierpliwość się jednak wyczerpała i jak dla mnie definitywny koniec. Mąż prawie codziennie chodzi do małej.  Pyta o moje plany,  czasem widzę, jak mi się przygląda.  Uwierz mi gdyby chciał wrócić to moje serce nadal by chciało,  ale wiem że gdy pozwolę to pewnie za jakiś czas zrobilby to samo i nie mogę na to pozwolić.  Ja tez pracuję w firmie męża i na razie postanowiłam wziąść roczny urlop wychowawczy.  A radę dasz. Na pewno.  my kobiety jesteśmy silne wbrew naszej słabości. Pozdrawiam i trzymaj się ciepło.  Jeśli chcesz możemy porozmawiać na priv.

Dawno to się stało? Tzn dawno się wyprowadził? Rozwiodłaś się z nim?

78

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Czy ktoś jeszcze ma może podobne doświadczenia?

79

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Wyprowadzil się dokładnie w Mikołaja 2014, więc super prezent dostałam. Świeża sprawa. Na razie jestem na macierzyńskim i jak je skończę to składam wniosek o separację z orzekaniem. Rozwodu i tak nie dostanę przy takim małym dziecku a separacja to prędzej.  Choć na samą myśl o sądzie mi nie dobrze.  A u Ciebie się to dawno stało. ?

80 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-01-26 23:09:06)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Rozwodu nie dostaniesz czemu pierwszy raz słyszę o takim przepisie yikes
Żadnej informacji w internecie nie znalazłem o tym że nie przyznają komuś rozwodu z powodu małego dziecka.

81

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Kicur dostanę,  źle napisałam ale musi być min pół roku separacji. A te mogę dostać na pierwszej rozprawie.

82

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Wyprowadził się na początku września. A co ma małe dziecko do rozwodu? Jak to musi być najpierw separacja?

83

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Separacja najpierw nie musi być, ale może.
Jest to po prostu opcja.
A małe dziecko do rozwodu ma tyle, że trudno jest wtedy wykazać całkowity i długotrwały rozkład pożycia małżeńskiego.
Chociaż oczywiście fakt, że mąż od kilku miesięcy mieszka z kochanką, jest bardzo silnym argumentem dla sądu ...

84

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Zgadza się.

85

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
aresnik napisał/a:

Nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki coś się w naszych panach zmienia. Zaczynają się od nas oddalać - najpierw powoli, później z prędkością światła. Przestają z nami rozmawiać, przestają potrzebować naszej obecności, przestają nami się interesować, unikają nas. Uciekają do kolegów, do alkoholu, do gier, do innych kobiet Kończą się komplementy, kończą się uniesienia, z ich strony kończy się wielka miłość, a nawet miłość. Problem polega na tym, że my nadal żyjemy jakby w niebie, tymczasem oni dawno są na ziemi. My nadal kochamy, my tęsknimy, my rwiemy włosy z głowy - co się stało pytamy, dlaczego taka zmiana, dlaczego kochanie uciekasz ode mnie - w najlepszym wypadku odpowiada nam cisza, w najgorszym kilka niewybrednych epitetów.

tymczasem nasze łzy dla niego to jak płachta na byka, nasza histeria, to dla niego lepszy pretekst do niewracania do domu, nasza nieobliczalność, to dla niego dobry powód do zrzucenia całej winy na nas.
Czy zauważyłyście miłe kobiety, że oni zazwyczaj są tysiąc razy bardziej odporni psychicznie niż my. Oni nie płaczą, oni nie upominają sie o przytulenie lub miły gest. Oni nie potrzebują naszej obecności jak powietrza. Oni są zamknięci, zimni i niedostępni. Nie działają na nich ani prośby, ani groźby, ani błagania. A najgorsze jest to, że do perfekcji opanowali robienie nam wody z mózgu. Z jednej strony ucieczka przed naszą miłością, z drugiej strony zapewnienia, że nadal nas kochają i  nie wyobrażają sobie bez nas życia.

Opisalas tu typowego 100% sku..na, ale ja na przyklad nigdy z takim nie mialam do czynienia. Sa tez ciepli, uczciwi i kochajacy szczerze swoje partnerki mezczyzni. Dla takich warto zyc i starac sie, dla ww. sk..li nie warto na zaden gest sie silic. A tym bardziej przy takim marnowac sobie kolejne lata.

Uwazam, ze maz autorki to wlasnie taki typ nadajacy sie jedynie na wyrzucenie i recycling. Chociaz moze lepiej nie, z tej mieszanki genetycznej lepiej juz nic nie odtwarzac, pelna utylizacja jest najlepsza w tym wypadku.

86

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:

Jesteśmy małżeństwem od ponad 17 lat, razem od ponad 20. Mąż już raz mnie zdradzał. Wyrzuciłam go, wrócił po kilku miesiącach. To było na początku lutego zeszłego roku. Twierdził, że chce być ze mną, że wszystko naprawimy i odbudujemy. Pod koniec marca okazało się, że jestem w ciąży. Miał problem z zaakceptowaniem tego. Odsunął się ode mnie, zaczął mniej bywać w domu, wyjeżdżał sam na weekendy. Myślałam, że potrzebuje więcej przestrzeni i czasu na pogodzenie się z tym, że znowu będziemy mieli dziecko (były już 2 córki). Okazało się, że znowu ma romans. Ze te późne powroty do domu i wyjazdy to kochanka. Pod koniec sierpnia ponownie wyrzuciłam go z domu i zostałam sama w 7 miesiącu ciąży. Zamieszkał ze swoją kochanką. Nasza rodzina całkiem się rozpadła. Średnia córka nie rozmawia z nim wcale, najstarsza też ma do niego ogromny żal.
W listopadzie urodziłam 3 córeczkę. On nadal mieszka z kochanką. Odwiedza nas. Mówi, że z nią i tak nie będzie ale na ten moment nie umie z niej zrezygnować bo się zakochał. Najgorsze jest to, że twierdzi że nadal coś do mnie czuje i że pokochał najmłodszą córeczkę. Nie umiem podjąć ostatecznej decyzji. On mną manipuluje a ja jestem chyba od niego uzależniona. Czuję się bezradna i upokorzona. Nie radzę sobie zupełnie.

Sama widzisz, że ten Twój małżonek raczej się nie zmini i za każdym powrotem do Ciebie może być następne dziecko - tego chcesz? A czy przebaczyć? jest powiedziane.... czy przebaczyć aż siedem razy? nie  aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy..... To Biblia, a w życiu? podobno każdemu należy dać tę szansę, Ty ją dawałaś już kilkakrotnie i zmian na lepsze nie widzisz. Jesteś od niego uzależniona?  NIE,Ty zwyczajnie nie masz własnego zdania. Ostatnio były Premier Kazimierz Marcinkiewicz rozstał się po 6 latach ze swoją drugą żoną Isabelą  i jak sam twierdzi- chce wrócić do polityki,ale najpierw chce wrócić do swojej pierwszej żony - i jak sądzisz? przyjmie go? Uważam, że byłaby głupia, a co Ona zrobi to jej sprawa. Podobnie jest i z Tobą - decyzja i tak należy do Ciebie.

87

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
IsaBella77 napisał/a:

Separacja najpierw nie musi być, ale może.
Jest to po prostu opcja.
A małe dziecko do rozwodu ma tyle, że trudno jest wtedy wykazać całkowity i długotrwały rozkład pożycia małżeńskiego.
Chociaż oczywiście fakt, że mąż od kilku miesięcy mieszka z kochanką, jest bardzo silnym argumentem dla sądu ...

Zamieszkał z kochanką jak byłam w 7 miesiącu ciąży

88

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Właśnie jestem po rozmowie z nim. Cała się trzęsę. Były groźby i ubliżanie bo powiedziałam, że chcę rozwodu z orzekaniem o winie

89

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Distraught, bardzo proszę o zapoznanie się z Regulaminem Forum, którego 12 punkt wyraźnie mówi, aby nie pisać postów jeden pod drugim. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj".
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka

90

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Asnika napisał/a:

Wyprowadzil się dokładnie w Mikołaja 2014, więc super prezent dostałam. Świeża sprawa. Na razie jestem na macierzyńskim i jak je skończę to składam wniosek o separację z orzekaniem. Rozwodu i tak nie dostanę przy takim małym dziecku a separacja to prędzej.  Choć na samą myśl o sądzie mi nie dobrze.  A u Ciebie się to dawno stało. ?

A dlaczego chcesz z tym czekać?

91

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

No ja też się tego obawiam najbardziej.  Mój myśli,  ze po prostu będzie separacja i że bez orzekania. Kiedyś mi nawet powiedział,  że wiem że jak pójdę do sadu to na pewno nie dostanę tyle co on mógłby mi dać jak pominę orzekanie.Nie mogę się dać. Chcę tyle ile trzeba.  Potem do pracy i trzeba stanąć na własnych nogach. Im bardziej uda mi się od niego odciąć tym lepiej dla mnie.  On chce żebym wróciła do pracy do firmy.  Hmm a co na to kochanka?  Trzymaj się i nie daj się zmanipulować i zastraszyć.  A przynajmniej nie pokazuj mu tego choćbyś nie wiem jak się trzęsła. Niech się raczej martwi skąd u Ciebie taka pewność i spokój.  Eh łatwo mi mówić, zobaczymy jak ja będę wyglądać po mojej rozmowie.

92

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Asnika napisał/a:

No ja też się tego obawiam najbardziej.  Mój myśli,  ze po prostu będzie separacja i że bez orzekania. Kiedyś mi nawet powiedział,  że wiem że jak pójdę do sadu to na pewno nie dostanę tyle co on mógłby mi dać jak pominę orzekanie.Nie mogę się dać. Chcę tyle ile trzeba.  Potem do pracy i trzeba stanąć na własnych nogach. Im bardziej uda mi się od niego odciąć tym lepiej dla mnie.  On chce żebym wróciła do pracy do firmy.  Hmm a co na to kochanka?  Trzymaj się i nie daj się zmanipulować i zastraszyć.  A przynajmniej nie pokazuj mu tego choćbyś nie wiem jak się trzęsła. Niech się raczej martwi skąd u Ciebie taka pewność i spokój.  Eh łatwo mi mówić, zobaczymy jak ja będę wyglądać po mojej rozmowie.

Zawsze warto polubownie jeśli celem nie jest zniszczenie kogos przez slepa nienawiść a w rezultacie również zniszczenie siebie.

93

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Asnika napisał/a:

No ja też się tego obawiam najbardziej.  Mój myśli,  ze po prostu będzie separacja i że bez orzekania. Kiedyś mi nawet powiedział,  że wiem że jak pójdę do sadu to na pewno nie dostanę tyle co on mógłby mi dać jak pominę orzekanie.Nie mogę się dać. Chcę tyle ile trzeba.  Potem do pracy i trzeba stanąć na własnych nogach. Im bardziej uda mi się od niego odciąć tym lepiej dla mnie.  On chce żebym wróciła do pracy do firmy.  Hmm a co na to kochanka?  Trzymaj się i nie daj się zmanipulować i zastraszyć.  A przynajmniej nie pokazuj mu tego choćbyś nie wiem jak się trzęsła. Niech się raczej martwi skąd u Ciebie taka pewność i spokój.  Eh łatwo mi mówić, zobaczymy jak ja będę wyglądać po mojej rozmowie.

Masakra. Przed chwilą znowu dzwonił i darł się: mało się przy mnie nawpier...łaś? Rozłączyłam się sad

94

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
maniek_z_maniek napisał/a:
Asnika napisał/a:

No ja też się tego obawiam najbardziej.  Mój myśli,  ze po prostu będzie separacja i że bez orzekania. Kiedyś mi nawet powiedział,  że wiem że jak pójdę do sadu to na pewno nie dostanę tyle co on mógłby mi dać jak pominę orzekanie.Nie mogę się dać. Chcę tyle ile trzeba.  Potem do pracy i trzeba stanąć na własnych nogach. Im bardziej uda mi się od niego odciąć tym lepiej dla mnie.  On chce żebym wróciła do pracy do firmy.  Hmm a co na to kochanka?  Trzymaj się i nie daj się zmanipulować i zastraszyć.  A przynajmniej nie pokazuj mu tego choćbyś nie wiem jak się trzęsła. Niech się raczej martwi skąd u Ciebie taka pewność i spokój.  Eh łatwo mi mówić, zobaczymy jak ja będę wyglądać po mojej rozmowie.

Zawsze warto polubownie jeśli celem nie jest zniszczenie kogos przez slepa nienawiść a w rezultacie również zniszczenie siebie.

Dokładnie,  dlatego przed złożeniem separacji będę się chciała dogadać polubownie. No tylko nie wiem jak po tej rozmowie będę wyglądać. . Chodzi o stronę psychiczną a nie fizyczną oczywiście.

95

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Asnika napisał/a:

No ja też się tego obawiam najbardziej.  Mój myśli,  ze po prostu będzie separacja i że bez orzekania. Kiedyś mi nawet powiedział,  że wiem że jak pójdę do sadu to na pewno nie dostanę tyle co on mógłby mi dać jak pominę orzekanie.Nie mogę się dać. Chcę tyle ile trzeba.  Potem do pracy i trzeba stanąć na własnych nogach. Im bardziej uda mi się od niego odciąć tym lepiej dla mnie.  On chce żebym wróciła do pracy do firmy.  Hmm a co na to kochanka?  Trzymaj się i nie daj się zmanipulować i zastraszyć.  A przynajmniej nie pokazuj mu tego choćbyś nie wiem jak się trzęsła. Niech się raczej martwi skąd u Ciebie taka pewność i spokój.  Eh łatwo mi mówić, zobaczymy jak ja będę wyglądać po mojej rozmowie.

Masakra. Przed chwilą znowu dzwonił i darł się: mało się przy mnie nawpier...łaś? Rozłączyłam się sad

Ja nie wiem czy to u Ciebie zadziała,  ale spróbuj.  Powiedz że nie będziesz rozmawiać jak tak krzyczy ialbo jak masz złe przeczucia co do rozmowy to nie odbieraj a oddzwon jak poczujesz się spokojniejsza. Czasem wtedy mój pisze sms ale sms-y nie wrzeszczą więc tak nie boli. No chyba że wpadnie na pomysł by wysłać sms głosowy yikes

96

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Asnika napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:
Asnika napisał/a:

No ja też się tego obawiam najbardziej.  Mój myśli,  ze po prostu będzie separacja i że bez orzekania. Kiedyś mi nawet powiedział,  że wiem że jak pójdę do sadu to na pewno nie dostanę tyle co on mógłby mi dać jak pominę orzekanie.Nie mogę się dać. Chcę tyle ile trzeba.  Potem do pracy i trzeba stanąć na własnych nogach. Im bardziej uda mi się od niego odciąć tym lepiej dla mnie.  On chce żebym wróciła do pracy do firmy.  Hmm a co na to kochanka?  Trzymaj się i nie daj się zmanipulować i zastraszyć.  A przynajmniej nie pokazuj mu tego choćbyś nie wiem jak się trzęsła. Niech się raczej martwi skąd u Ciebie taka pewność i spokój.  Eh łatwo mi mówić, zobaczymy jak ja będę wyglądać po mojej rozmowie.

Zawsze warto polubownie jeśli celem nie jest zniszczenie kogos przez slepa nienawiść a w rezultacie również zniszczenie siebie.

Dokładnie,  dlatego przed złożeniem separacji będę się chciała dogadać polubownie. No tylko nie wiem jak po tej rozmowie będę wyglądać. . Chodzi o stronę psychiczną a nie fizyczną oczywiście.

Zgadza, że lepiej polubownie. Ale tu się nie da. Mój mąż twierdzi, że w związku z tym że to głównie on zarabiał (podczas gdy ja zajmowałam się domem i dziećmi) to wszystko należy się jemu. On mi coś może tylko łaskawie zostawić. I co Wy na to?

97

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Witaj.Wiem jak zdrada boli.Twoja sytuacja jest nie do pozazdroszczenia.Twoj maz jest osoba niestabilna emocjonalnie-i to co mowi na temat kochanie kogokolwiek nie bralabym do siebie.Mozna go zostawic ze swoimi kochankami-niech sie chlop realizuje ...Ale jestes tez Ty i Twoje dzieci.Zal mi Ciebie.Wiem,ze tacy ludzie sie nie zmieniaja.Albo bedziesz do konca zycia upokarzana i tak zyla jak teraz albo zostawisz go na zawsze.Jezeli wybierzesz druga opcje bol bedzie duzo mniejszy.po co wiec cierpiec bardziej jak mozna mniej?Pzdr.

98

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:

Witaj.Wiem jak zdrada boli.Twoja sytuacja jest nie do pozazdroszczenia.Twoj maz jest osoba niestabilna emocjonalnie-i to co mowi na temat kochanie kogokolwiek nie bralabym do siebie.Mozna go zostawic ze swoimi kochankami-niech sie chlop realizuje ...Ale jestes tez Ty i Twoje dzieci.Zal mi Ciebie.Wiem,ze tacy ludzie sie nie zmieniaja.Albo bedziesz do konca zycia upokarzana i tak zyla jak teraz albo zostawisz go na zawsze.Jezeli wybierzesz druga opcje bol bedzie duzo mniejszy.po co wiec cierpiec bardziej jak mozna mniej?Pzdr.

Właśnie wybrałam drugą opcję i mu to oznajmiłam. Potrzebuję teraz tylko dużo sił aby w tym wytrwać. Już próbował wszystkiego. Od wzbudzenia we mnie poczucia winy do gróźb, że zdechniemy z głodu

99

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Witaj.Wiem jak zdrada boli.Twoja sytuacja jest nie do pozazdroszczenia.Twoj maz jest osoba niestabilna emocjonalnie-i to co mowi na temat kochanie kogokolwiek nie bralabym do siebie.Mozna go zostawic ze swoimi kochankami-niech sie chlop realizuje ...Ale jestes tez Ty i Twoje dzieci.Zal mi Ciebie.Wiem,ze tacy ludzie sie nie zmieniaja.Albo bedziesz do konca zycia upokarzana i tak zyla jak teraz albo zostawisz go na zawsze.Jezeli wybierzesz druga opcje bol bedzie duzo mniejszy.po co wiec cierpiec bardziej jak mozna mniej?Pzdr.

Właśnie wybrałam drugą opcję i mu to oznajmiłam. Potrzebuję teraz tylko dużo sił aby w tym wytrwać. Już próbował wszystkiego. Od wzbudzenia we mnie poczucia winy do gróźb, że zdechniemy z głodu

O boze...jaki humanista!Nie pozwol soba manipulowac.Oni sa w tym najlepsi.Nie masz ochoty na zycie w haremie i tyle.Zdrada jest dla mnie najwiekszym upokorzeniem.Po tym juz nie da sie z ta osoba byc.pzdr.

100

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Witaj.Wiem jak zdrada boli.Twoja sytuacja jest nie do pozazdroszczenia.Twoj maz jest osoba niestabilna emocjonalnie-i to co mowi na temat kochanie kogokolwiek nie bralabym do siebie.Mozna go zostawic ze swoimi kochankami-niech sie chlop realizuje ...Ale jestes tez Ty i Twoje dzieci.Zal mi Ciebie.Wiem,ze tacy ludzie sie nie zmieniaja.Albo bedziesz do konca zycia upokarzana i tak zyla jak teraz albo zostawisz go na zawsze.Jezeli wybierzesz druga opcje bol bedzie duzo mniejszy.po co wiec cierpiec bardziej jak mozna mniej?Pzdr.

Właśnie wybrałam drugą opcję i mu to oznajmiłam. Potrzebuję teraz tylko dużo sił aby w tym wytrwać. Już próbował wszystkiego. Od wzbudzenia we mnie poczucia winy do gróźb, że zdechniemy z głodu

O boze...jaki humanista!Nie pozwol soba manipulowac.Oni sa w tym najlepsi.Nie masz ochoty na zycie w haremie i tyle.Zdrada jest dla mnie najwiekszym upokorzeniem.Po tym juz nie da sie z ta osoba byc.pzdr.

Trafiłaś w 10 z tym haremem. Dzisiaj mi powiedział, że szkoda, że nie jest muzułmaninem bo mógłby mieć wtedy 2 żony, czyli nas obie (sic!)

101

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:

Właśnie wybrałam drugą opcję i mu to oznajmiłam. Potrzebuję teraz tylko dużo sił aby w tym wytrwać. Już próbował wszystkiego. Od wzbudzenia we mnie poczucia winy do gróźb, że zdechniemy z głodu

O boze...jaki humanista!Nie pozwol soba manipulowac.Oni sa w tym najlepsi.Nie masz ochoty na zycie w haremie i tyle.Zdrada jest dla mnie najwiekszym upokorzeniem.Po tym juz nie da sie z ta osoba byc.pzdr.

Trafiłaś w 10 z tym haremem. Dzisiaj mi powiedział, że szkoda, że nie jest muzułmaninem bo mógłby mieć wtedy 2 żony, czyli nas obie (sic!)

Alez on juz wlasciwie nim jest.Takiemu to dobrze.Mowie ci,dziewczyno,nie baw sie w to.Ja ucieklam z haremu to wiem jak to jest-hi hi.pzdr.

102

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:
distraught napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

O boze...jaki humanista!Nie pozwol soba manipulowac.Oni sa w tym najlepsi.Nie masz ochoty na zycie w haremie i tyle.Zdrada jest dla mnie najwiekszym upokorzeniem.Po tym juz nie da sie z ta osoba byc.pzdr.

Trafiłaś w 10 z tym haremem. Dzisiaj mi powiedział, że szkoda, że nie jest muzułmaninem bo mógłby mieć wtedy 2 żony, czyli nas obie (sic!)

Alez on juz wlasciwie nim jest.Takiemu to dobrze.Mowie ci,dziewczyno,nie baw sie w to.Ja ucieklam z haremu to wiem jak to jest-hi hi.pzdr.

I jak Ci się udało z tym wszystkim uporać?

103

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Emocjonalnie sie z tym nie uporalam.Jestem zazdrosna o kobiete,z ktora jest.Ale racjonalizuje to sobie-wiem ,ze mial mnostwo zwiazkow,ze sie do tego nie nadaje.Ciesze sie,ze nie musze wysluchiwac jego pijackich monologow i nie musze sie martwic,ze jakas baba za chwile zadzwoni.pzdr.

104

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:

Emocjonalnie sie z tym nie uporalam.Jestem zazdrosna o kobiete,z ktora jest.Ale racjonalizuje to sobie-wiem ,ze mial mnostwo zwiazkow,ze sie do tego nie nadaje.Ciesze sie,ze nie musze wysluchiwac jego pijackich monologow i nie musze sie martwic,ze jakas baba za chwile zadzwoni.pzdr.

Dawno temu się z nim rozstałaś? Macie dzieci i kontakt ze sobą?

105

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Rozstalam sie z nim prawie 2lata temu.ale nadal go kochalam i cierpialam z powodu jego kolejnych zwiazkow z kobietami(od tego czsu ma juz 3-cia).Pod koniec wrzesnia probowalam dac mu kolejna szanse.Bylismy ze soba ...cale 3dni!Po czym wrocil do tamtej,bo jest z nim w ciazy.Przezylam to bardzo.Nie mamy ze soba kontaktu.On ma juz dorosla,18-letnia corke.nie mielismy dzieci.

106

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:

Rozstalam sie z nim prawie 2lata temu.ale nadal go kochalam i cierpialam z powodu jego kolejnych zwiazkow z kobietami(od tego czsu ma juz 3-cia).Pod koniec wrzesnia probowalam dac mu kolejna szanse.Bylismy ze soba ...cale 3dni!Po czym wrocil do tamtej,bo jest z nim w ciazy.Przezylam to bardzo.Nie mamy ze soba kontaktu.On ma juz dorosla,18-letnia corke.nie mielismy dzieci.

Bardzo Ci współczuję. Wiem jak to jest nadal kochać pomimo postępowania obiektu naszego uczucia. Rozum swoje a serce swoje niestety

107

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Z czasem bedzie coraz latwiej.Nieraz sa nawroty.Ale z kim ja chcialam budowac zwiazek???Facet mial ze...20zwiazkow i dziesiatki kochanek!Przeciez to utopia.pzdr.

108

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Ismena1976 napisał/a:

Z czasem bedzie coraz latwiej.Nieraz sa nawroty.Ale z kim ja chcialam budowac zwiazek???Facet mial ze...20zwiazkow i dziesiatki kochanek!Przeciez to utopia.pzdr.

No widzisz a tu było inaczej. Zdrada po prawie 16 lat małżeństwa

109

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Asnika napisał/a:
distraught napisał/a:
Asnika napisał/a:

No ja też się tego obawiam najbardziej.  Mój myśli,  ze po prostu będzie separacja i że bez orzekania. Kiedyś mi nawet powiedział,  że wiem że jak pójdę do sadu to na pewno nie dostanę tyle co on mógłby mi dać jak pominę orzekanie.Nie mogę się dać. Chcę tyle ile trzeba.  Potem do pracy i trzeba stanąć na własnych nogach. Im bardziej uda mi się od niego odciąć tym lepiej dla mnie.  On chce żebym wróciła do pracy do firmy.  Hmm a co na to kochanka?  Trzymaj się i nie daj się zmanipulować i zastraszyć.  A przynajmniej nie pokazuj mu tego choćbyś nie wiem jak się trzęsła. Niech się raczej martwi skąd u Ciebie taka pewność i spokój.  Eh łatwo mi mówić, zobaczymy jak ja będę wyglądać po mojej rozmowie.

Masakra. Przed chwilą znowu dzwonił i darł się: mało się przy mnie nawpier...łaś? Rozłączyłam się sad

Ja nie wiem czy to u Ciebie zadziała,  ale spróbuj.  Powiedz że nie będziesz rozmawiać jak tak krzyczy ialbo jak masz złe przeczucia co do rozmowy to nie odbieraj a oddzwon jak poczujesz się spokojniejsza. Czasem wtedy mój pisze sms ale sms-y nie wrzeszczą więc tak nie boli. No chyba że wpadnie na pomysł by wysłać sms głosowy yikes

Smsy nie wrzeszczą ale też potrafią bardzo zaboleć. Pisze do mnie ale jak na razie ja to ignoruję bo wiem, że jak odpiszę cokolwiek to mi nie da spokoju

110 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-01-28 09:35:36)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:

Właśnie jestem po rozmowie z nim. Cała się trzęsę. Były groźby i ubliżanie bo powiedziałam, że chcę rozwodu z orzekaniem o winie

Ty sie nie trzes, tylko funkcje "nagrywanie" wlacz przy kolejnej takiej wymianie uprzejmosci. To co robi to tez typowe dla tego gatunku - nie udalo sie prosba, to on teraz poleci grozba. A ze Cie zna, to sie domysla, ze ta metoda moze poskutkowac.

Poinformuj go, ze w przypadku kolejnej takiej awantury skontaktujesz sie z policja a wszelkie sprawy rozwodowe bedzie z nim omawial Twoj adwokat. I tyle, bye bye, zamek wymien, fiuta nie wpuszczaj. Ze corki wspolne macie - no i co z tego? Ta najmniejsza ma z nich najwiecej szczescia, bo "tatusia" nie poznala i nie pozna.

Trzymaj sie tej decyzji i nie daj sobie wody z mozgu zrobic. Co ta lajza bedzie usilowala jeszcze nie raz zrobic.

A tak nawiasem i w odniesieniu tez do innych postow tutaj, to przychodzi mi do glowy pytanie: gdzie wy kobiety takich szmatlawcow znajdujecie? Zdrada po zdradzie, pijackie monologi i JESZCZE chce wam sie z takim smieciem razem byc??? W imie czego? Martyrologia zony Polki? Nigdy tego zjawiska wyboru byle czego nad wybor wlasnej godnosci i szczescia nie zrozumiem.

111

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Strasznie mi źle po wczorajszym sad Dławi mnie w gardle i serce wali. Źle spałam. I mętlik w głowie. Czy dobrze zrobiłam, że tak mu powiedziałam? Coe teraz będzie? Boję się sad

112

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:
distraught napisał/a:

Właśnie jestem po rozmowie z nim. Cała się trzęsę. Były groźby i ubliżanie bo powiedziałam, że chcę rozwodu z orzekaniem o winie

Ty sie nie trzes, tylko funkcje "nagrywanie" wlacz przy kolejnej takiej wymianie uprzejmosci. To co robi to tez typowe dla tego gatunku - nie udalo sie prosba, to on teraz poleci grozba. A ze Cie zna, to sie domysla, ze ta metoda moze poskutkowac.

Poinformuj go, ze w przypadku kolejnej takiej awantury skontaktujesz sie z policja a wszelkie sprawy rozwodowe bedzie z nim omawial Twoj adwokat. I tyle, bye bye, zamek wymien, fiuta nie wpuszczaj. Ze corki wspolne macie - no i co z tego? Ta najmniejsza ma z nich najwiecej szczescia, bo "tatusia" nie poznala i nie pozna.

Trzymaj sie tej decyzji i nie daj sobie wody z mozgu zrobic. Co ta lajza bedzie usilowala jeszcze nie raz zrobic.

A tak nawiasem i w odniesieniu tez do innych postow tutaj, to przychodzi mi do glowy pytanie: gdzie wy kobiety takich szmatlawcow znajdujecie? Zdrada po zdradzie, pijackie monologi i JESZCZE chce wam sie z takim smieciem razem byc??? W imie czego? Martyrologia zony Polki? Nigdy tego zjawiska wyboru byle czego nad wybor wlasnej godnosci i szczescia nie zrozumiem.

Jak zaczął przez telefon wrzeszczeć to tak mu właśnie powiedziałam, że w taki sposób to rozmawiać nie będziemy i się rozłączyłam. Potem już nie odebrałam.
Nie sądziłam, że taki jest. Nie był oczywiście ideałem ale nigdy bym nie pomyślała, że tak postąpi

113

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:

Strasznie mi źle po wczorajszym sad Dławi mnie w gardle i serce wali. Źle spałam. I mętlik w głowie. Czy dobrze zrobiłam, że tak mu powiedziałam? Coe teraz będzie? Boję się sad

Reagujesz dokladnie tak jak on sobie to zaplanowal. Chcesz byc cale zycie jego marionetka? On za sznurek pociagnie a Ty zrobisz dokladnie to co on chce?

Masz dwie dorosle corki, siadz z nimi, powiedz jaka jest sytuacja, ze chcesz rozwodu i ze tatus zaczyna pazury pokazywac. Zdziwisz sie, ze te mlode kobiety pokaza wiecej silu i dadza Ci wsparcie w walce z tym .....

Po drugie, jak najszybciej skontaktuj sie z jakims prawnikiem od spraw cywilnych, opowiesz co i jak i dostaniesz na poczatek sporo dobrych rad i tez wsparcie, tym razem juz prawie urzedowe. Wtedy sama zobaczysz, ze te jego krzyki sa tyle warte co glos wolajacego na puszczy. A i on sam z tonu mocno spusci jak oficjalne papiery rozwodowe zobaczy. Do tego czasu nie odbieraj jego telefonow i nie wuiduj sie z nim pod zadnym pozorem. Najmlodszej corce jest on tak potrzebny jak psu piata noga, to jest tylko jego pretekst do dalszej manipulacji Toba.

114

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Distraugh, czy mogę mieć do Ciebie prośbę proszę ?
Nie pisz postów jeden pod drugim, i nie kopiuj kilku wypowiedzi po to żeby pod nimi dopisać jedno zdanie proszę ...
W ten sposób wątek jest bardzo mało przejrzysty i nieczytelny, to bardzo utrudnia wypowiadanie się sad

115

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:
distraught napisał/a:

Strasznie mi źle po wczorajszym sad Dławi mnie w gardle i serce wali. Źle spałam. I mętlik w głowie. Czy dobrze zrobiłam, że tak mu powiedziałam? Coe teraz będzie? Boję się sad

Reagujesz dokladnie tak jak on sobie to zaplanowal. Chcesz byc cale zycie jego marionetka? On za sznurek pociagnie a Ty zrobisz dokladnie to co on chce?

Masz dwie dorosle corki, siadz z nimi, powiedz jaka jest sytuacja, ze chcesz rozwodu i ze tatus zaczyna pazury pokazywac. Zdziwisz sie, ze te mlode kobiety pokaza wiecej silu i dadza Ci wsparcie w walce z tym .....

Po drugie, jak najszybciej skontaktuj sie z jakims prawnikiem od spraw cywilnych, opowiesz co i jak i dostaniesz na poczatek sporo dobrych rad i tez wsparcie, tym razem juz prawie urzedowe. Wtedy sama zobaczysz, ze te jego krzyki sa tyle warte co glos wolajacego na puszczy. A i on sam z tonu mocno spusci jak oficjalne papiery rozwodowe zobaczy. Do tego czasu nie odbieraj jego telefonow i nie wuiduj sie z nim pod zadnym pozorem. Najmlodszej corce jest on tak potrzebny jak psu piata noga, to jest tylko jego pretekst do dalszej manipulacji Toba.

No właśnie tak sobie pomyślałam. Bo jeśli on przychodzi niby "do dziecka" to czemu nią się nie zajmuje tylko siedzi ze mną i mi gada i gada? Wodę z mózgu robi?
Najstarsza córka była akurat wczoraj u mnie. Powiedziała, że jest ze mną i jak coś to pójdzie do sądu. Więc mam jak najbardziej wsparcie. Tylko skąd dzisiaj ten lęk z jego fizycznymi objawami?

116

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
IsaBella77 napisał/a:

Distraugh, czy mogę mieć do Ciebie prośbę proszę ?
Nie pisz postów jeden pod drugim, i nie kopiuj kilku wypowiedzi po to żeby pod nimi dopisać jedno zdanie proszę ...
W ten sposób wątek jest bardzo mało przejrzysty i nieczytelny, to bardzo utrudnia wypowiadanie się sad

OK, postaram się. Nie mam doświadczeń, nigdy nie pisałam na żadnym forum

117

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:

No właśnie tak sobie pomyślałam. Bo jeśli on przychodzi niby "do dziecka" to czemu nią się nie zajmuje tylko siedzi ze mną i mi gada i gada? Wodę z mózgu robi?
Najstarsza córka była akurat wczoraj u mnie. Powiedziała, że jest ze mną i jak coś to pójdzie do sądu. Więc mam jak najbardziej wsparcie. Tylko skąd dzisiaj ten lęk z jego fizycznymi objawami?

Dobrze, ze zaczynasz myslec glowa a nie tym zakochanym sercem (czy co tam w tym wypadku zostalo).

Sama widzisz jawna manipulacje, sama widzisz, ze wsparcie masz dookola, a reagujesz tak, bo od lat tak Cie wytresowal i zakodowal. Czas to zmienic. Naprawde polecam jak najszybszy kontakt z prawnikiem i blokade jego numeru w telefonie. Oraz wymiane zamkow albo jakis dodatkowy, bo na 200% zlozy Ci wizyte.Skoro sam sie wyprowadzil do kochanki, to Ty jako samotna kobieta masz prawo zadbac o swoje bezpieczenstwo i poniewaz boisz sie po nocy roznych wloczacych se typow, to sobie sztabe na drzwi zamontowalas (on gra glupka, zrob to samo:). Masz do tego prawo.

Im mniej kontaktu z nim, tym lepiej i psychicznie i fizycznie sie poczujesz. A w miedzyczasie zbieraj co mozesz, zeby dowiesc winy jeszcze meza, bo tu o Twoje i dzieci zabezpieczenie chodzi. Podejrzewam, ze latwo nie bedzie, bo jesli to jego dom to i tak polowa bedzie mu sie nalezala, ale chociaz z gola..nie zostaniesz.

Co Twoja rodzina na to wszystko? Twoi znajomi, przyjaciele? Wespra Cie?

118

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:

Skoro sam sie wyprowadzil do kochanki

Nie wyprowadził się sam tylko ja go wyrzuciłam, co mi ciągle wypomina.

Mussuka napisał/a:

to Ty jako samotna kobieta masz prawo zadbac o swoje bezpieczenstwo i poniewaz boisz sie po nocy roznych wloczacych se typow, to sobie sztabe na drzwi zamontowalas (on gra glupka, zrob to samo:). Masz do tego prawo.

Mam taki 2 zamek w drzwiach, na który mogę zamknąć się od środka a on nie ma do niego klucza.

Mussuka napisał/a:

Im mniej kontaktu z nim, tym lepiej i psychicznie i fizycznie sie poczujesz. A w miedzyczasie zbieraj co mozesz, zeby dowiesc winy jeszcze meza, bo tu o Twoje i dzieci zabezpieczenie chodzi.

No właśnie nie bardzo mam dowody sad Mam jedynie dostęp do jego połączeń telefonicznych i smsów bo jego telefon jest na mnie i mogę to online sprawdzić i pewnie wydrukować

Mussuka napisał/a:

Podejrzewam, ze latwo nie bedzie, bo jesli to jego dom to i tak polowa bedzie mu sie nalezala, ale chociaz z gola..nie zostaniesz.

Nie będzie łatwo. Napisał, że napasiemy tylko armię prawników. I tak, połowa jego bo mamy wspólnotę majątkową. On twierdzi co prawda, że w zasadzie wszystko jego bo on na to pracował. Ja większość czasu nie pracowałam zajmując się domem i dziećmi a jak już zaczęłam to i tak zarabiałam w porównaniu z nim tyle co nic

Mussuka napisał/a:

Co Twoja rodzina na to wszystko? Twoi znajomi, przyjaciele? Wespra Cie?

Widzisz problem w tym, że pozwoliłam się od wszystkich odsunąć. Moi znajomi to de facto jego znajomi sad Okazało się, że wiedzieli o romansie od dawna, spotykali się z nim i z nią

119

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:

Nie wyprowadził się sam tylko ja go wyrzuciłam, co mi ciągle wypomina.

distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Im mniej kontaktu z nim, tym lepiej i psychicznie i fizycznie sie poczujesz. A w miedzyczasie zbieraj co mozesz, zeby dowiesc winy jeszcze meza, bo tu o Twoje i dzieci zabezpieczenie chodzi.

No właśnie nie bardzo mam dowody sad Mam jedynie dostęp do jego połączeń telefonicznych i smsów bo jego telefon jest na mnie i mogę to online sprawdzić i pewnie wydrukować

A swiadkowie zdrady? Corki? Jego rodzina? Sasiedzi? Znajomi? Pare fotek tez by sie przydalo a w ogole, to moze i te pania wezwa do sadu, wiesz kim jest, byla z nim to tu to tam, nie moze jej tak z zyciorysu wymazac. Za krzywoprzysiestwo w sadzie grozi kara, wiec co odpowie, jesli zapytaja, czy z nim mieszkala, spolkowala itp? Albo zapytaja o to Twoich tesciow?

distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Podejrzewam, ze latwo nie bedzie, bo jesli to jego dom to i tak polowa bedzie mu sie nalezala, ale chociaz z gola..nie zostaniesz.

Nie będzie łatwo. Napisał, że napasiemy tylko armię prawników. I tak, połowa jego bo mamy wspólnotę majątkową. On twierdzi co prawda, że w zasadzie wszystko jego bo on na to pracował. Ja większość czasu nie pracowałam zajmując się domem i dziećmi a jak już zaczęłam to i tak zarabiałam w porównaniu z nim tyle co nic

Oj tam, pitoli i sadzi, ze Ty sie nie dowiesz:) To, ze on pracowal zawodowo a Ty w domu nie daje mu zadnych praw wlasnosci do waszego domu:)) Twoja praca jest tak samo traktowana jak jego w swietle prawa. Dom kupiliscie po slubie czy to jego jakies dziedzictwo? Bo to zmienia nieco sprawe.

distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Co Twoja rodzina na to wszystko? Twoi znajomi, przyjaciele? Wespra Cie?

Widzisz problem w tym, że pozwoliłam się od wszystkich odsunąć. Moi znajomi to de facto jego znajomi sad Okazało się, że wiedzieli o romansie od dawna, spotykali się z nim i z nią

No i masz kolejnych swiadkow jakby co.

120

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:

A swiadkowie zdrady? Corki? Jego rodzina? Sasiedzi? Znajomi? Pare fotek tez by sie przydalo a w ogole, to moze i te pania wezwa do sadu, wiesz kim jest, byla z nim to tu to tam, nie moze jej tak z zyciorysu wymazac. Za krzywoprzysiestwo w sadzie grozi kara, wiec co odpowie, jesli zapytaja, czy z nim mieszkala, spolkowala itp? Albo zapytaja o to Twoich tesciow?

Doskonale wiem, kim ona jest. Pracowała u nas w firmie. Tak więc zaczynając z nim romans znała mnie i wiedziała o tym, że jestem w ciąży. A musi się stawić jak ją wezwą? Znajomi też? Przedstawił ją najbliższym znajomym i teściom też

Mussuka napisał/a:

Oj tam, pitoli i sadzi, ze Ty sie nie dowiesz:) To, ze on pracowal zawodowo a Ty w domu nie daje mu zadnych praw wlasnosci do waszego domu:)) Twoja praca jest tak samo traktowana jak jego w swietle prawa. Dom kupiliscie po slubie czy to jego jakies dziedzictwo? Bo to zmienia nieco sprawe.

A  ni on ani ja niczego nie wnieśliśmy do małżeństwa. Wszystko co mamy, zostało nabyte w trakcie jego trwania

121

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Czy sie musi stawic, to nie wiem, ale jesli na swiadkow powolasz ja, pare innych osob (tesciow, znajomych z pracy, innych ktorzy o romansie wiedzieli) to mala szansa, ze nikt sie nie stawi. To zreszta tez pewnie stanowiloby swoisty dowod zmowy w utrzymaniu tajemnicy zdrady.

A co do mieszkania, masz sprawe jasna : wszystko pojdzie 50/50 i pan jeszcze maz moze sobie gwizdac koncertowo ze zlosci teraz:) A jak udowodnisz wine (co nie bedzie trudne) to jeszcze przyjemniutkie alimenty mozesz wywalczyc. I oby tak sie stalo.

Jest tu paru prawnikow "na sali" forumowej, mozesz do nich napisac z prosba o wstepna porade. Ja pozwole sobie na polecenie mojego dobrego kolegi forumowego Lexpara. Mam nadzieje, ze mnie nie zagryzie za to:))

122

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:

Czy sie musi stawic, to nie wiem, ale jesli na swiadkow powolasz ja, pare innych osob (tesciow, znajomych z pracy, innych ktorzy o romansie wiedzieli) to mala szansa, ze nikt sie nie stawi. To zreszta tez pewnie stanowiloby swoisty dowod zmowy w utrzymaniu tajemnicy zdrady.

A co do mieszkania, masz sprawe jasna : wszystko pojdzie 50/50 i pan jeszcze maz moze sobie gwizdac koncertowo ze zlosci teraz:) A jak udowodnisz wine (co nie bedzie trudne) to jeszcze przyjemniutkie alimenty mozesz wywalczyc. I oby tak sie stalo.

Jest tu paru prawnikow "na sali" forumowej, mozesz do nich napisac z prosba o wstepna porade. Ja pozwole sobie na polecenie mojego dobrego kolegi forumowego Lexpara. Mam nadzieje, ze mnie nie zagryzie za to:))

Z alimentami może być ciężko bo on oficjalnie prawie nie ma dochodu sad

123

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Czy sie musi stawic, to nie wiem, ale jesli na swiadkow powolasz ja, pare innych osob (tesciow, znajomych z pracy, innych ktorzy o romansie wiedzieli) to mala szansa, ze nikt sie nie stawi. To zreszta tez pewnie stanowiloby swoisty dowod zmowy w utrzymaniu tajemnicy zdrady.

A co do mieszkania, masz sprawe jasna : wszystko pojdzie 50/50 i pan jeszcze maz moze sobie gwizdac koncertowo ze zlosci teraz:) A jak udowodnisz wine (co nie bedzie trudne) to jeszcze przyjemniutkie alimenty mozesz wywalczyc. I oby tak sie stalo.

Jest tu paru prawnikow "na sali" forumowej, mozesz do nich napisac z prosba o wstepna porade. Ja pozwole sobie na polecenie mojego dobrego kolegi forumowego Lexpara. Mam nadzieje, ze mnie nie zagryzie za to:))

Z alimentami może być ciężko bo on oficjalnie prawie nie ma dochodu sad

wiesz co, mam wrazenie, ze ja juz identyczna historie kiedys czytalam..normalnie deja vu mam.

Co to znaczy oficjalnie nie ma? A tak nieoficjalnie to chlebem i woda zyjecie? Nie dosc, ze za zdrade zaplaci, to jeszcze niezle za oszustwo podatkowe zabulic moze.

Kto u Was prowadzil wydatki, jakis budzet domowy? Masz rachunki?

124 Ostatnio edytowany przez distraught (2015-01-28 12:43:08)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:

wiesz co, mam wrazenie, ze ja juz identyczna historie kiedys czytalam..normalnie deja vu mam.

Co to znaczy oficjalnie nie ma? A tak nieoficjalnie to chlebem i woda zyjecie? Nie dosc, ze za zdrade zaplaci, to jeszcze niezle za oszustwo podatkowe zabulic moze.

Kto u Was prowadzil wydatki, jakis budzet domowy? Masz rachunki?

Ja nie wiem, on tak twierdzi, że nic nie dostanę. On zawsze swoimi pieniędzmi dysponował jak chciał. Póki nie pracowałam to musiałam się o pieniądze prosić.
Ja miałam dochód, mam działalność gospodarczą ale współpracowałam tylko z jego firmą. Jak się domyślasz to się teraz skończy. Odkąd mam dg ja płaciłam rachunki, on bardzo sporadycznie

125

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:
Mussuka napisał/a:

wiesz co, mam wrazenie, ze ja juz identyczna historie kiedys czytalam..normalnie deja vu mam.

Co to znaczy oficjalnie nie ma? A tak nieoficjalnie to chlebem i woda zyjecie? Nie dosc, ze za zdrade zaplaci, to jeszcze niezle za oszustwo podatkowe zabulic moze.

Kto u Was prowadzil wydatki, jakis budzet domowy? Masz rachunki?

Ja nie wiem, on tak twierdzi, że nic nie dostanę. On zawsze swoimi pieniędzmi dysponował jak chciał. Póki nie pracowałam to musiałam się o pieniądze prosić.
Ja miałam dochód, mam działalność gospodarczą ale współpracowałam tylko z jego firmą. Jak się domyślasz to się teraz skończy. Odkąd mam dg ja płaciłam rachunki, on bardzo sporadycznie

Mowic i twierdzic to kazdy sobie moze, licza sie fakty. Samochod ma? Dom macie? Na wakacje jezdziliscie? Na zasilku nie zyjecie? No to chyba nawet dziecko po paru klasach podstawowki wyciagnie logiczny wniposek, ze z pustego to i Salomon nie naleje.

Masz rachunki to podlicz ile miesiecznie placilas za wszystko, dolicz wikt i opierunek dla was i dzieci i porownaj to z jego nijakimi dochodami? Co, sedzia uwierzy, ze tylko z Twoich dochodow tak zyjecie/zyliscie? Ze sama za dom zaplacilas, corki wychowalas i takie tam? On jest chyba glupszy niz udaje.

Idz do jakiejs kancelarii prawnej, przedstaw sprawe jasno i rzetelnie - wyjdziesz uspokojona a jego pogrozki miedzy bajki wtedy wlozysz.

126

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:

Mowic i twierdzic to kazdy sobie moze, licza sie fakty. Samochod ma? Dom macie? Na wakacje jezdziliscie? Na zasilku nie zyjecie? No to chyba nawet dziecko po paru klasach podstawowki wyciagnie logiczny wniposek, ze z pustego to i Salomon nie naleje.

Masz rachunki to podlicz ile miesiecznie placilas za wszystko, dolicz wikt i opierunek dla was i dzieci i porownaj to z jego nijakimi dochodami? Co, sedzia uwierzy, ze tylko z Twoich dochodow tak zyjecie/zyliscie? Ze sama za dom zaplacilas, corki wychowalas i takie tam? On jest chyba glupszy niz udaje.

Idz do jakiejs kancelarii prawnej, przedstaw sprawe jasno i rzetelnie - wyjdziesz uspokojona a jego pogrozki miedzy bajki wtedy wlozysz.

Wiesz, jak się tak teraz zastanawiam to on chyba liczył na to, że ja jestem zbyt od niego zależna. Że będę się bała utraty dochodów itd. A najgorsze, że ma rację bo się boję tego co teraz będzie

127 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-01-28 14:00:13)

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
distraught napisał/a:

Wiesz, jak się tak teraz zastanawiam to on chyba liczył na to, że ja jestem zbyt od niego zależna. Że będę się bała utraty dochodów itd. A najgorsze, że ma rację bo się boję tego co teraz będzie

A co ma byc? Dochody jakies masz (tzn. mialas ale chyba mozna do tego wrocic jakos?), starsza corka juz jest na swoim, srednia zawsze moze tez cos dorobic chocby na swoje wakacje, dostaniesz alimenty i skromniej moze, ale dasz sobie rade. Ja po rozwodzie zostalam sama z moja pensja, mikro alimentami, kredytem na duze mieszkanie i dwojka dzieci. Bez rodziny (za granica mieszkam), bez samochodu, bez innych dochodow niz wlasne. I swietnie sobie poradzilam.

Poza tym nie odcinaj sie od ludzi, nawiaz kontakt ze swoja rodzina, z osobami niezaleznymi od niego. I nie ukrywaj prawdy, to nie Ty masz sie wstydzic, bo nic zlego nie zrobilas. Zdziwisz sie, ile pomocy mozesz otrzymac i to gratis.

128

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?

Distraugh, on nie musi mieć oficjalnych dochodów ...
Piszesz, że ma firmę. Ok, wobec tego nawet jeśli - jak twierdzi, że nic nie zarabia i jest biedny jak mysz kościelna, wnosisz w pozwie o to żeby przedstawił zeznania podatkowe z firmy za kilka ubiegłych kwartałów, lub w zależności od sposobów w jaki rozlicza się z fiskusem - inne dokumenty podatkowe.
Tego nie ominie i będzie musiał to na wezwanie sądu przedstawić.

129

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
Mussuka napisał/a:

A co ma byc? Dochody jakies masz (tzn. mialas ale chyba mozna do tego wrocic jakos?), starsza corka juz jest na swoim, srednia zawsze moze tez cos dorobic chocby na swoje wakacje, dostaniesz alimenty i skromniej moze, ale dasz sobie rade. Ja po rozwodzie zostalam sama z moja pensja, mikro alimentami, kredytem na duze mieszkanie i dwojka dzieci. Bez rodziny (za granica mieszkam), bez samochodu, bez innych dochodow niz wlasne. I swietnie sobie poradzilam.

Poza tym nie odcinaj sie od ludzi, nawiaz kontakt ze swoja rodzina, z osobami niezaleznymi od niego. I nie ukrywaj prawdy, to nie Ty masz sie wstydzic, bo nic zlego nie zrobilas. Zdziwisz sie, ile pomocy mozesz otrzymac i to gratis.

No właśnie miałam ze współpracy z jego firmą. Jak on zechce to już nie będę miała. Obecnie tylko macierzyński z ZUSu.

130

Odp: Zdrada - ile można wybaczyć?
IsaBella77 napisał/a:

Distraugh, on nie musi mieć oficjalnych dochodów ...
Piszesz, że ma firmę. Ok, wobec tego nawet jeśli - jak twierdzi, że nic nie zarabia i jest biedny jak mysz kościelna, wnosisz w pozwie o to żeby przedstawił zeznania podatkowe z firmy za kilka ubiegłych kwartałów, lub w zależności od sposobów w jaki rozlicza się z fiskusem - inne dokumenty podatkowe.
Tego nie ominie i będzie musiał to na wezwanie sądu przedstawić.

To bez prawnika faktycznie się nie obejdzie bo ja się na tym nie znam. On na pewno sobie adwokata zatrudni

Posty [ 66 do 130 z 339 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada - ile można wybaczyć?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024