netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...

82 odpowiedzi10 878 wyświetleńzałożony przez Zestresowany22, 11.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

66

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...

Wszystko spokojnie przemyślam, za pewne wiekszość by olało ten związek bo to ciężka droga przez życie, w dodatku teraz mam problem ze swoja rodziną. Ale ja od początku wiedziałem o jej problemach i postanowiłem że tego chce bo to dobra osoba i takiej szukam, zależy mi na niej, gdzie kolwiek na wakacjach gdzie mieszkaliśmy razem zawsze się dogadywaliśmy i było fajnie, więc widzę z nią przyszłość dla nas obojga, może dobrze że tak się stało bo zapewne byłbym coraz gorszy dla niej a tak to zrozumiałem swoje błędy. Moja zabobonowa rodzina nigdy nie traktowała jej poważnie, i z tego co widze byli przeciwko temu związkowi a teraz się cieszą że tak wyszło... Nikt nie potrafił ze mna pogadac, nie mogłem nikomu się zwierzyć bo mama zawsze mierzy wszystkich swoją miarą a "gorszych od siebie" uznaje za nie odpowiednie kandydatki, uważa że powinienem mieć wykształconą dziewczynę z dobrego domu itp. Tylko że ja przy niej czuje się swobodnie, dużo razem przeszliśmy i wierzę jej że więcej tak nie zrobi, to samo ja jej obiecuje że będę taki jak na początku gdy się poznaliśmy. Musimy razem coś wymyśleć i może będzie dobrze. Czas pokaże.

67 Ostatnio edytowany przez Krwawe Kopytko (2015-01-13 21:14:01)

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...
wredotka1 napisał/a:

Kopytko wnioskuję  z twoich wpisów że osoby chore na coś zakażnego powinno się eliminować społecznie bądź napiętnować bo sobie w zyciu nie poradzą [...]

Rozmowa dotyczyła opóźnienia umysłowego dziewczyny autora, a nie choroby zakaźnej jaką jest opryszczka... Co zaś do pracy to nie jest problemem samo orzeczenie o niepełnosprawności tej dziewczyny, tylko fakt, że ze względu na to opóźnienie ma ona inne postrzeganie świata, jest nieporadna i nieodpowiedzialna... Proszę czytaj posty dokładnie zanim skomentujesz.

Zestresowany22 napisał/a:

to jest lekki st. umysłowy taki że prawie go niewidac i funkcjonuje normalnie

nie widać?
funkcjonuje normalnie?

Po pierwszym Twoim poście WIDAĆ ten jej "stan umysłowy" i normalni ludzie nie idą do łóżka z obcymi, z którymi nie chcą seksu tylko dlatego, że "głupio im odmówić". Normalni ludzie są zdolni do SAMODZIELNEGO funkcjonowania bez potrzeby nieustannej pomocy ze strony innych osób. Twoja rodzina to widzi - dlatego też są przeciwni Waszemu związkowi.

Niestety żadne argumenty do Ciebie nie docierają, w sumie możemy sobie pisać i pisać, ale Ty masz już obrany kierunek i nic do Ciebie nie trafia. Szkoda, że będziesz musiał się o tym przekonać na własnej skórze.

68

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...

Zobaczę jak bardzo będzie się starać, mam niesamowity mętlik w głowie i tyle...

co do pytania to funkcjonuje normalnie, byłem znią w wielu miejscach wśród ludzi i nie żaluje. Jest ok.
Czasami ludzie są idiotami z wyboru i mają związki, piją palą ćpają itp..  Ona jest świadoma wszystkiego po prostu nie przewidzieliśmy takiej sytuacji, wiem że zawaliła strasznie.

W każdym razie biore pod uwage dwie opcje, rozejście i zejście. nie wiem co czas okaże.

69

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...
Krwawe Kopytko napisał/a:

...Normalni ludzie są zdolni do SAMODZIELNEGO funkcjonowania bez potrzeby nieustannej pomocy ze strony innych osób. Twoja rodzina to widzi - dlatego też są przeciwni Waszemu związkowi...

Nie rozumiem tego... Skoro normalni ludzie sa zdolni do samodzielnego funkcjonowania bez potrzeby ingerencji z zewnątrz - z czym całkowicie się zgadzam, bo to jest świadectwo jakiejś dojrzałości - to dlaczego tu piszesz o stanowisku rodziny Autora, o tym, że są przeciwni, a wczesniej pisałaś, iż powinien z rodzina sie skonsultować i wysłuchać ich opinii? To przeczy samo sobie. Co ma tu do gadania rodzina i jej opinia? To życie i wybory Autora i jego decyzja. Jak dla mnie fakt, ze "rodzina" nie akceptuje dziewczyny  - powinno być powodem do odsunięcia sie Autora od takiej "rodziny" i ignowrowanie jakichkolwiek "życzliwych porad". A co do tamtej dziewczyny - dlaczego Kopytko w żaden sposób nie odniesiesz sie do "autopołajanek" Autora, do jego autorefleksji i opisów własnego - karygodnego i okrutnego - zachowania w tym związku i niszczenia własnej partnerki? To przecież miało ogromny wpływ na cały ciąg zdarzeń...
I takie własnie okrutne zachowania Autora, w połaczeniu z zagubieniem, osamotnieniem tej dziewczyny i jakimś lekkim ograniczeniem doprowadziło do takiego rozwoju wydarzeń... Chyba to nie jest takie trudne: pokojarzyć to wszystko i wczuc sie w połozenie tej dziewczyny? Na moje oko to na tyle "łagodzące" okolicznosci, by współwinną osobą określić tu samego Autora. Prawdopodobnie on sam ma tego swiadomość i chce to naprawić... Sugerowanie mu brania pod uwagę opinii i porad "rodzinki", rodzinki która nie ma świadomości jego nagannych zachowań (jak sam Autor pisał), czyli liczenie się ze zdaniem osób bez pojęcia o sprawie - to niezbyt dobry pomysł, tym bardziej, ze kwestionujacy przy okazji jego zdolność do samostanowienia...

70 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-14 10:08:03)

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...

"że ja przy niej czuje się swobodnie, dużo razem przeszliśmy i wierzę jej że więcej tak nie zrobi, to samo ja jej obiecuje że będę taki jak na początku gdy się poznaliśmy. Musimy razem coś wymyśleć i może będzie dobrze"

Widzisz, trwalosc zwiazkow, chec rozwiazywania problemow, sposob ich rozwiazania determinuje cos takiego co sie nazywa MILOSC. Jesli milosci nie ma (a tego mozecie nie umiec okreslic czy jest czy nie ma nie majac dobrych przykladow z domu) nie wiem jakbyscie sie starali to i tak za duzo nie osiagniecie.

Co do rodziny to czy zastanawiales sie na tym, ze w konsekwnecji, Twoj wybor oznacza rozluznienie albo wrecz zerwanie kontaktow z Twoja rodzina?

71

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...

Myślę że po tym wszystkim co się wydarzyło oboje sobie zdajemy sprawę że chcemy być ze sobą.
Rodzina mnie nie obchodzi bo im nigdy się "nie dogodzi", pamiętam jak chłopaka mojej siostry też nie akceptowali, a żone brata traktują jak świętą krowe. Wiele razy tak było że żone brata traktują jak królewnę a moją dziewczyne jak byle co...

Częściej się do mnie odzywa i pisze że tęskni. Chciałbym wrócić do tego co było, czy tak będzie? nie wiem sad
Wiem że dałem ciała i byłbym wstanie wybaczyć jej tą zdradę do której się przyczyniłem, ale muszę widzieć że ona bardzo chce. 
Nie wiem czy trzymać ja na dystans teraz czy też jej okazać że mi zależy, chociaż ona dobrze o tym wie.

72

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...
kosmiczny nick napisał/a:
Krwawe Kopytko napisał/a:

...Normalni ludzie są zdolni do SAMODZIELNEGO funkcjonowania bez potrzeby nieustannej pomocy ze strony innych osób. Twoja rodzina to widzi - dlatego też są przeciwni Waszemu związkowi...

Nie rozumiem tego... Skoro normalni ludzie sa zdolni do samodzielnego funkcjonowania bez potrzeby ingerencji z zewnątrz - z czym całkowicie się zgadzam, bo to jest świadectwo jakiejś dojrzałości - to dlaczego tu piszesz o stanowisku rodziny Autora, o tym, że są przeciwni, a wczesniej pisałaś, iż powinien z rodzina sie skonsultować i wysłuchać ich opinii?

Rozróżniajmy dwie sprawy. Pierwsza to opóźnienie umysłowe i problemy z samodzielnym funkcjonowaniem w społeczeństwie i zaradnością, a druga sprawa to zwykły dialog z najbliższymi. Bycie samodzielnym i niezależnym człowiekiem nie oznacza ignorowania wszystkiego na swojej drodze, tylko rozsądne ustosunkowanie się sytuacji życiowych. Wspominam autorowi o tym, żeby zapoznał się z opinią najbliższych nieprzypadkowo. Autor traktuje negatywne nastawienie rodziny do swojej dziewczyny jako atak na swoją osobę i chęć zrobienia mu na złość, nie wysłuchawszy nawet co tak naprawdę wzbudza niechęć jego najbliższych w jego dziewczynie. Jak na moje oko to nie jest kwestia samej zdrady, tylko faktu, że rodzina autora widzi i doskonale zdaje sobie sprawę, że ta dziewczyna ma jakiś stopień opóźnienia umysłowego i po prostu to co oni widzą i słyszą powoduje, że martwią się o niego. Ja po jednym (!) poście autora zorientowałam się, że z tą dziewczyną jest coś nie tak (pomimo złego zachowania autora względem niej - żeby nie było, że pochwalam takie zachowanie jakie opisał autor), więc wyobrażam sobie co muszą myśleć ludzie z rodziny, którzy mieli kontakt osobisty z dziewczyną autora. Nie dziwię się, że matka powiedziała autorowi, że "zasługuje na kogoś lepszego", bo i która matka cieszyłaby się, że jej syn jest w związku z opóźnioną umysłowo osobą, która jest całkowicie niesamodzielna i wymaga opieki ze strony partnera? Zaproponowałam więc autorowi, żeby wysłuchał co mają mu do powiedzenia ludzie z rodziny, żeby przemyślał to co mu powiedział i racjonalnie podszedł do tematu. Zachowanie pt. "mam was totalnie w doopie, robię swoje" nie jest, bynajmniej, przejawem dojrzałości i samodzielności.

Niestety jak dla mnie to miłości w tym związku nie ma. To jakaś chora relacja. I nie piszę tego ze względu na problemy jego dziewczyny, tylko na fakt, że wcześniej w ich związku pojawiały się takie sytuacje, których nie pochwalam, ale które świadczą o tym, że podświadomość autora dawała mu jasne sygnały, że nie jest to dziewczyna dla niego, nie jest to osoba, którą może zaakceptować w 100% jako swoją partnerkę. Zachowania takie jak uczucie wstydu za partnera, samotne wyjścia, mimo że bolesne to jednak pokazują nam, że coś w związku jest nie tak. Wydaje mi się, że tu powstała taka toksyczna relacja, że autor uświadomił sobie, że nie jest to partnerka dla niego i być może odszedłby od niej, ale jego dziewczyna (świadomie bądź nie) wzbudziła w nim litość: poczucie, że nie może jej zostawić samej bo ona sobie nie poradzi, bo nie ma nikogo, bo jest taka biedna i skrzywdzona, co być może jest prawdą, ale na pewno nie powinno być czynnikiem decydującym o tym, żeby przy kimś zostać. Już nawet teraz to widać, wystarczy poczytać posty autora, w których całą winę bierze na siebie i umartwia się psychicznie, że skrzywdził dziewczynę - zupełnie jakoby sam wepchnął ją innemu do łózka (!). Coś tu ewidentnie jest nie tak i jestem przekonana, że bez psychologa się nie obejdzie.

Ocenianie zaś dziewczyny autora i jej zachowania, jest tu nieco trudne ze względu na jej opóźnienie. Ona jest "chora" i ciężko oceniać ją z pozycji "zdrowej" osoby, ale niestety ewidentnie widać, że autor nie umie się odnaleźć w związku z nią i odnoszę wrażenie, że emocje, które trzymają tą dwójkę przy sobie to głównie poczucie winy, litość i strach przed samotnością. Oczywiście mogę się mylić, dlatego dobrze byłoby, żeby autor przemyślał to wszystko co mu napisałam i zasięgnął opinii swoich najbliższych, żeby zweryfikować odczucia osób postronnych ze swoimi własnymi i wyciągnął z tego wnioski.


kosmiczny nick napisał/a:

To przeczy samo sobie. Co ma tu do gadania rodzina i jej opinia? To życie i wybory Autora i jego decyzja. Jak dla mnie fakt, ze "rodzina" nie akceptuje dziewczyny  - powinno być powodem do odsunięcia sie Autora od takiej "rodziny" i ignowrowanie jakichkolwiek "życzliwych porad".

Rodzina z racji tego, że jest rodziną i kocha autora, ma prawo wypowiedzieć się na temat jego związku, ale autor ma prawo to zignorować bądź nie. Niemniej jednak, żeby zdecydować czy ktoś ma rację czy nie to trzeba dać mu się najpierw spokojnie wypowiedzieć zamiast reagować agresją na jakąkolwiek próbę podjęcia dialogu.

Piszesz, że fakt, że rodzina nie akceptuje partnera powinno być powodem do odsunięcia się od owej rodziny. Nie zgadzam się z Tobą. Według mnie dojrzały człowiek wysłucha co mają mu do powiedzenia najbliźsi i przemyśli to. Zachowanie, które opisałeś to dla mnie przejaw niedojrzałości, a bycie samodzielnym i odpowiedzialnym nie oznacza ignorowania wszystkiego i wszystkich, którzy mają inne zdanie niż nasze własne.



kosmiczny nick napisał/a:

A co do tamtej dziewczyny - dlaczego Kopytko w żaden sposób nie odniesiesz sie do "autopołajanek" Autora, do jego autorefleksji i opisów własnego - karygodnego i okrutnego - zachowania w tym związku i niszczenia własnej partnerki? To przecież miało ogromny wpływ na cały ciąg zdarzeń...

Odnosiłam się już do zachowania autora wielokrotnie - przeczytaj jeszcze raz moje posty. Uważam, że zachowanie takie jest karygodne, mógł odejść zamiast traktować dziewczynę w taki sposób, aczkolwiek jak już wcześniej wspomniałam, mam wrażenie, że autor jest na jakiejś smyczy litości i współczucia i dlatego ma problem z podjęciem decyzji o odejściu, to głębsza sprawa jak dla mnie, jedna z tych, które nadają się na dłuższą terapię u psychologa. Czuję, że autor ma świadomość, że to nie jest dziewczyna dla niego, że zdaje sobie sprawę, że te złe zachowania były przejawem tego, że nie akceptuje tej dziewczyny w 100%, ale z drugiej strony ma w sobie jakieś chore poczucie winy, że jak odejdzie to zniszczy jej życie i ona umrze bez jego wsparcia. I jest to bardzo zły motywator do dalszego trwania w tym związku.

kosmiczny nick napisał/a:

I takie właśnie okrutne zachowania Autora, w połączeniu z zagubieniem, osamotnieniem tej dziewczyny i jakimś lekkim ograniczeniem doprowadziło do takiego rozwoju wydarzeń...

Na zdradę NIE MA USPRAWIEDLIWIENIA. Autor pomimo swojego zachowania nie wepchnął tej panny do łóżka innemu facetowi. Normalnie napisałabym, że dziewczyna jest dorosła, ma swój mózg i jak było jej tak źle to mogła odejść zamiast tworzyć patologiczną sytuację w postaci zdrady z obcym, starym dziadem z internetu, w dodatku bez zabezpieczenia. Niemniej jednak jej zachowanie było wynikiem jej opóźnienia umysłowego więc ciężko to do końca trafnie ocenić. I to też jest kolejny powód, dla którego ta dziewczyna nie nadaje się do stworzenia jakiejkolwiek poważnej relacji. Ten wyskok był najlepszym przykładem jak ze względu na swoją "chorobę" nie można jej traktować poważnie i liczyć, że relacja z nią będzie relacją partnerską. I rodzina autora też o tym wie, stąd ich niechęć to owej dziewczyny.

kosmiczny nick napisał/a:

Chyba to nie jest takie trudne: pokojarzyć to wszystko i wczuc sie w połozenie tej dziewczyny? Na moje oko to na tyle "łagodzące" okolicznosci, by współwinną osobą określić tu samego Autora. Prawdopodobnie on sam ma tego swiadomość i chce to naprawić... Sugerowanie mu brania pod uwagę opinii i porad "rodzinki", rodzinki która nie ma świadomości jego nagannych zachowań (jak sam Autor pisał), czyli liczenie się ze zdaniem osób bez pojęcia o sprawie - to niezbyt dobry pomysł, tym bardziej, ze kwestionujacy przy okazji jego zdolność do samostanowienia...

Ona nie jest w stanie nic naprawić bo nie będzie mieć niestety pełnej świadomości tego co się wydarzyło i co się dzieje. Co zaś do rodziny i ich opinii to chyba wytłumaczyłam moje stanowisko w tej sprawie wystarczająco klarownie.

73

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...
Krwawe Kopytko napisał/a:
kosmiczny nick napisał/a:

To przeczy samo sobie. Co ma tu do gadania rodzina i jej opinia? To życie i wybory Autora i jego decyzja. Jak dla mnie fakt, ze "rodzina" nie akceptuje dziewczyny  - powinno być powodem do odsunięcia sie Autora od takiej "rodziny" i ignowrowanie jakichkolwiek "życzliwych porad".

Rodzina z racji tego, że jest rodziną i kocha autora, ma prawo wypowiedzieć się na temat jego związku, ale autor ma prawo to zignorować bądź nie. Niemniej jednak, żeby zdecydować czy ktoś ma rację czy nie to trzeba dać mu się najpierw spokojnie wypowiedzieć zamiast reagować agresją na jakąkolwiek próbę podjęcia dialogu.
Piszesz, że fakt, że rodzina nie akceptuje partnera powinno być powodem do odsunięcia się od owej rodziny. Nie zgadzam się z Tobą. Według mnie dojrzały człowiek wysłucha co mają mu do powiedzenia najbliźsi i przemyśli to. Zachowanie, które opisałeś to dla mnie przejaw niedojrzałości, a bycie samodzielnym i odpowiedzialnym nie oznacza ignorowania wszystkiego i wszystkich, którzy mają inne zdanie niż nasze własne.

Cóż, mamy troche odmienne podejście do problemu, ale i tak wszystko zależy od samego Autora...
Ja tylko odniosę sie do jednego zagadnienia, na które najwyraźniej nie zwróciłaś uwagi: sugerujesz wysłuchanie zdania "rodziny".
Ok, ale: "dojrzały człowiek wysłucha co mają mu do powiedzenia najbliźsi i przemyśli to" jest prawdą, jednakze nie w tym - i nie w wielu innych w życiu - przypadku. Dlaczego? Jak mozna wysłuchać opinii czy sugestii osób, które nie mają większego pojęcia o całości? Autor sam tu wspominał, iż "rodzina" nie wie o jego zachowaniach, o ...kształtowaniu tego związku z jego strony (awantury, lekceważenie, brak szacunku itp.). A taka niewiedza moze bardzo WYPACZYĆ rzetelną ocenę, a co za tym idzie - "rady". Czyż nie?
By w czymś doradzać, wyrażać opinię - dobrze mieć jakieś rozeznanie w sytuacji (najlepiej z obu stron). Owszem, to trudne, dlatego lepiej albo takie "opinie" ignorować, albo doprowadzać do poznania strony "opiniotwórczej" całokształtu również ze strony przeciwnej... Bo inaczej takie rady na podstawie ...wrózenia z fusów moga przynieść więcej szkody niz pozytku.
W zyciu juz widziałem takie "porady", gdy rodzina jednej strony - kogoś, kto bez oporów stawiał swoją partnerkę w złym swietle obgadując ją i ubarwiając mankamenty jednoczesnie skrzętnie przemilczając własne KARYGODNE zachowania i NIEDOPUSZCZALNE słowa w "czterech ścianach" - bez żadnych oporów i wątpliwości, gdy nastąpił potężny kryzys związku, "doradzała" i nastawiała przeciw: "daj sobie juz spokój". W myśl, ze przecież taka zła osoba nie jest warta już żadnych prób ratowania związku...Obrazek dodany przez użytkowniczkę
To tak na marginesie... Dlatego własnie - zgodnie z powyższym - sugeruję całkowite zignorowanie "porad" nieswiadomej niczego rodzinki i podjęcie autonomicznej decyzji...
W sumie to Autor i tak bez wzgledu na wszystko sam musi zdecydować. Jeśli zechce ten związek ratować - powinien jednak popracować wspólnie z tą dziewczyną nad wzajemnymi relacjami: lojalnością, szczerością, zaufaniem i wzajemnym SZACUNKU. Bo te ...podwaliny każdego dojrzałego i normalnego związku tu szwankowały...

74

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...

Owszem rodzina nie wie wszystkiego ale może wyrazić swoje zdanie na temat tego co wie i to jest bardzo zdrowe bo autor może poznać inny punkt widzenia na tą samą sytuację. Prawdopodobnie z tego samego powodu odważył się napisać na tym forum. To pierwszy krok. Dobry krok.

75

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...

rozmawiamy codziennie, chciałbym żeby coś z tego wyszło jeszcze. W piątek mamy się spotkać.
Wbrew logice i wszystkiemu, będę próbował żeby było tak jak kiedyś.

76

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...

Do spotkania doszło, wyjaśniliśmy sobie wszystko, jednak dalej utrzymuje kontakt z jednym typem z internetu co kiedyś poznała. Widze że zawrócił jej w głowie kasą ... jednak powiedziała mu że chce ze mną odbudować związek ale jednak denerwuje mnie że ciągle ma z nim kontakt. Nie wiem co mam o tym myśleć...

77

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...
Zestresowany22 napisał/a:

Do spotkania doszło, wyjaśniliśmy sobie wszystko, jednak dalej utrzymuje kontakt z jednym typem z internetu co kiedyś poznała. Widze że zawrócił jej w głowie kasą ... jednak powiedziała mu że chce ze mną odbudować związek ale jednak denerwuje mnie że ciągle ma z nim kontakt. Nie wiem co mam o tym myśleć...

Co masz mysleć? Jeśli już to nie mysleć tylko uzmysłowić jej, że albo wracacie do siebie, ale na innych zasadach próbujac zbudować tym razem juz normalny, szczery i szczęśliwy - dla obojga - związek, ale ona kończy tamte "znajomosci", albo niech dalej sie z jakimś ciu...i z netu buja, a Ty definitywnie kończysz jakiekolwiek próby naprawy. Proste.

78

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...
Zestresowany22 napisał/a:

Do spotkania doszło, wyjaśniliśmy sobie wszystko, jednak dalej utrzymuje kontakt z jednym typem z internetu co kiedyś poznała. Widze że zawrócił jej w głowie kasą ... jednak powiedziała mu że chce ze mną odbudować związek ale jednak denerwuje mnie że ciągle ma z nim kontakt. Nie wiem co mam o tym myśleć...

Z tej mąki chleba nie będzie, im szybciej to zrozumiesz tym lepiej.

79

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...

Może będzie chleb, już wyjaśniona sprawa smile

80

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...
Zestresowany22 napisał/a:

Może będzie chleb, już wyjaśniona sprawa smile

Wszystko zależy od ...piekarzy, bo moze okazać się, że wyjdzie piękny, a w środku ...zakalec smile

81

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...

Jutro już drugie spotkanie, martwi mnie tylko jedno że ona chce wszystko pomału. Nawet buzi w policzek jest na przywitanie, ale za ręce sie trzymamy. Gadamy, śmiejemy się jak kiedyś.
znamy się tyle lat, najchętniej to bym znią gdzieś wyjechał i pokochał się, ale twierdzi że za szybko i że lepiej pomału. Nie wiem co o tym myśleć, tak wygląda odbudowanie związku? Może jestem zbyt nie cierpliwy.

82 Ostatnio edytowany przez Zestresowany22 (2015-01-25 23:09:31)

Odp: Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...

Głupii ja głupii, naszczęscie drugi raz serce boli mniej smile
Dziewczyna chce odbudować związek a dalej się umawia z jednym chłopem i okłamuje mnie smile spoko że on ma 35 lat a ona 21 i każe jej kłamać, wykorzystuję jej "chorobe".
Dowiedziałem że czegoś czego jestem na 100% pewny a ona dalej kłamie smile a chciałem jej dać szanse... cuż trzeba zapomnieć.

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Załamanie, zdrada, wirus, jak zyć...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026